Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Sierpień 2010

Dedykowane Obchodom Trzydziestolecia Solidarności

Posted by Marucha w dniu 2010-08-31 (Wtorek)

Poniższy wiersz został napisany dziesięć lat temu, lecz jest dzisiaj jeszcze bardziej aktualny. Taka niezwykła zdolność patrzenia w przyszłość charakteryzowała jedynie wielkich poetów, zaś wielcy poeci, wieszcze i wieszczyce, pojawiali się najczęściej w okresach niewoli narodu. Zaistnienie Lusi Ogińskiej to nie przypadek. Przypadków nie ma – są tylko znaki.

Biedronka

Wielu zadumanych żałobników przyszło,
aż się uginała łąka pod wieńcami!
Świerszcze smutkiem strojne grać kazały skrzypkom,
by się marsz żałobnie nosił nad chmurami.
Poprowadził kondukt kary pasikonik;
tłum owadzi ruszył tuż za karawanem,
każdy pan owadzi przybrany melonik,
a owadzie panie w atłasy odziane…

Szloch się łączy z szelestem wytwornej koronki,
gdy natrętna mucha swe żale zaczyna:
-Szkoda mi sąsiadki, poczciwej biedronki,
ale szła jej przecie już trzydziesta zima…
Chrząszcz podkręcił wąsa: – Ja ją dobrze znałem,
jeszcze w szczebrzeszyńskim… ech! Chwile prześliczne…
I czy uwierzycie? Ożenić się chciałem,
ale nie zdążyłem… Jakie to tragiczne!

Motylek Żałobnik syknął: – Panie drogi,
trochę więcej powagi nad denatki grobem,
dobre imię pan szarga w frywolnościach mnogich,
a tu trzeba na licu twardą nieść żałobę!
Wychyliła się pszczoła: – Motyl dobrze gada,
to nie bal sylwestrowy, wesoła majówka!
Odprowadzić nieboszczkę z powagą wypada,
bo to nie zwykły owad, ale Boża Krówka!

– Znalazła się święta! – osa trzęsię głową –
niech jej grają fanfary, niech ją w grobie złożą,
dla mnie ona była zawsze świętą krową,
a nie żadną tam krówką, i w dodatku bożą!

– Pilnuj swego odwłoka, żółta ladacznico!
Od nieboszczki biedronki ludzie chcieli chleba,
takiej drugiej nie znajdzie z woskowaną świcą,
wciąż po prośbie latała biedaczka do nieba!

Modliszka ze złości cała zzieleniała:
– Kłamstwo! Stara biedronka była ateistką!
Pod czarnymi kropkami czerwień ukrywała…
Ona… ona naprawdę… była… komunistką!!!
Jak podcięty gromem cały orszak stanął!
Zdeterminowany pasikonik kary
pokłonił się paniom owadzim, i panom:
– Niech ktoś inny ciągnie… ja jestem za stary! ,

Wrzask piekielny i kłótnie wśród traw się rozległy:
– Biedronka zdrajczyni! – krzyczy tłum owadzi!
Mrówki robotnice pierwsze się rozbiegły,
o nie swoją sprawę nie chciały się wadzić…
Gromy i pioruny biją z siłą nową,
choć promyki złota sypie szczodre słonko…

W polu zostawiono trumnę posierpniową…
I na cóż ci przyszło ty… boża biedronko?!

Lusia Ogińska, 11.11.2000 r

Posted in Kultura | 34 Komentarze »

Wyblakły sztandar

Posted by Marucha w dniu 2010-08-29 (Niedziela)

30. rocznica powstania „Solidarności” prawie nikogo w Polsce „nie kręci”. Sztandar wielkiego niegdyś ruchu jest dzisiaj wyblakły. Właściwie jedyne co w tej chwili jest żywe, to narzucona Polsce i Polakom jedynie słuszna wizja historii ze stemplem „Solidarności”. Wizja ta, zmitologizowana i w wielu miejscach zakłamana, została uznana jako obowiązująca ideologia państwa polskiego. Prawie nikt nie odważy się jej skrytykować, przez co nabrała cech ideologicznego gorsetu krepującego realistyczne myślenie i obiektywne badania historyczne.

Kiedy widzi się opasłe tomiska z nadrukiem IPN o herosach „Solidarności”, o jakiś nieraz nic nie znaczących epizodach, ociekające łzami i gromami rzucanymi na „totalitarny reżim” – to niestety przypomina to nieboszczkę PZPR. Grupka nieprzejednanych kontra siły ciemności, no i także jest happy end – „rewolucja” zakończona upadkiem „reżimu”. Walcząc z PRL działacze Solidarności stali się jej odbiciem, czego oczywiście nie dostrzegali i nie dostrzegają.

30 lat temu duża część narodu zbuntowała się przeciwko władzy – motywacje tego buntu były różne, głównie natury socjalnej. Solidarność była dla nich wielką nadzieją, ale bardzo szybko nadzieje te rozwiały się. Jak pisał wnikliwy badacz dziejów związku – Lech Mażewski – od marca 1981 roku (kryzys bydgoski) masy solidarnościowe przestały bezkrytycznie popierać kierownictwo związku – zaczął się wielki odwrót zakończony zejściem ze sceny milionów członków „Solidarności” w grudniu 1981 r. Po kryzysie bydgoskim sprowokowanym przez Jana Rulewskiego jeden z działaczy orientacji narodowej popierający „Solidarność” powiedział: „Wielki ruch, mali ludzie”. Dzisiaj ruchu już nie ma, zostali tylko ludzie – skłóceni, zaciekli, sfrustrowani…

Być może to gorzka refleksja, ale konieczna, bo w mediach i oficjalnych wypowiedziach będziemy mieli festiwal wazeliny i samochwalstwa.

Jan Engelgard, Nowa Myśl Polska

Posted in Historia | 53 Komentarze »

Spada poparcie dla UE

Posted by Marucha w dniu 2010-08-28 (Sobota)

Najnowsze dane Eurobarometru nie dają powodów do radości dla euro-entuzjastów. Przeprowadzone w maju badanie wykazało, że tylko 49 procent Europejczyków uważa, iż członkostwo w UE jest dobre dla ich kraju. Jest to najgorszy wynik od dziewięciu lat.

Reuters twierdzi, iż tak słaby wynik to efekt kryzysu finansowego i problemów budżetowych wielu państw członkowskich.

Odsetek osób twierdzących, że UE szkodzi ich krajowi, wzrósł do 18 procent z 15 w roku ubiegłym. Poparcie dla członkostwa natomiast spadło o cztery procenty.

Spadło też poparcie dla instytucji unijnych. Średnio tylko 42 procenty Europejczyków pokłada w nie ufność. Jest to o sześć procent mniej niż w roku ubiegłym.

Za: tvn24.pl

Posted in Różne | 54 Komentarze »

Wywiad z byłym szwajcarskim bankierem

Posted by Marucha w dniu 2010-08-28 (Sobota)

Wywiad przeprowadził jeden z naszych przedstawicieli w Stanach Zjednoczonych, Yves Jacques. Ostatnio rozmawiał on z Francois de Siebenthalem, który dawniej pracował jako bankier w Szwajcarii, na temat kryzysu w świecie finansowym dzisiaj, i o tym, jakie rozwiązania zaproponowałby udzielający wywiadu, aby skorygować ten nieporządek.

Yves Jacques: Francois, pochodzi Pan ze Szwajcarii, posiada Pan wykształcenie w dziedzinie bankowości i ekonomii, czy tak?

Francois de Siebenthal: Tak jest.

 YJ: A jak długo pracuje Pan jako ekonomista?

 FS: Ponad dwadzieścia pięć lat.

Niektóre podręczniki i inne źródła wprowadzają ludzi w błąd podając, że banki pożyczają pieniądze pochodzące z depozytów swoich klientów. Czy może Pan nam powiedzieć, jak jest naprawdę?

Prawda jest taka, że to kredyt tworzy depozyty, a nie odwrotnie. To znaczy, że na przykład więcej niż 90% pieniędzy będących w obiegu powstało po prostu z powietrza. Szacuje się, że 99,99% dolarów USA jest wytworzone z niczego. Nazywamy to pieniądzem Fiat (niech się stanie), albo pieniądzem Ex Nihilo (z niczego). Generalnie problem polega na tym, że używa się systemu kredytu, aby utrzymać wzrost gospodarczy Stanów Zjednoczonych, aby podtrzymać ekonomię amerykańską, kosztem ubogich na świecie.

Ostatnio finansjera wykorzystała nawet rynek nieruchomości w USA, aby wesprzeć machinę kredytu. Wytworzono ogromne kwoty kredytu (Ex Nihilo) jako pożyczki na zakup nieruchomości, a potem te amerykańskie pożyczki hipoteczne sprzedano inwestorom takim jak Fanny Mae czy Freddie Mac z ogromnym zyskiem. Następnie ten ogromny import pieniędzy i oszczędności z całego świata zostały użyte, aby oznajmić ludziom w Ameryce, że wartość amerykańskiego przemysłu wzrasta cały czas nieustannie. Ale obecnie doszliśmy do granic wypłacalności i amerykański dolar zaczyna ześlizgiwać się w dół. Stracił on 60% swej wartości od początku wojny w Iraku. Ten cały system jest wielkim kłamstwem i powoduje olbrzymi spadek wiarygodności i zaufania.

Gdy kredyt jest tworzony jedynie po to, aby podtrzymywać pozorny wzrost ekonomii, istnieją różne drogi wyjścia z tej sytuacji. Jedną z nich może być doprowadzenie do powszechnej wojny z milionami ofiar, albo krwawej rewolucji, czy chociażby kredytowego kryzysu, jakiego doświadczyła Japonia wraz z niedoborem gotówki i masowym wyludnieniem, albo znowu może to spowodować totalną zapaść ekonomii, jak to się zdarzyło w 1929 roku.

Takie są więc ich sposoby?

Właśnie, moim zdaniem międzynarodowi bankierzy planują nowe wojny i rewolucje. Myślę, że najlepszym pomysłem na to byłoby to, co zrobili biedni ludzie w Stanach Zjednoczonych w 1929 roku. Utworzyli banki lokalne z sześcioma tysiącami lokalnych systemów pieniężnych. Możemy usprawnić te lokalne systemy i skoordynować je, jako sieć uprawnionych, bezpłatnych i otwartych dla wszystkich banków lokalnych, używających tych samych walorów, dostępnych dla wszystkich ludzi dobrej woli.

Taką właśnie propozycję możemy znaleźć na stronie internetowej http://www.pavie.ch ze wszystkimi szczegółami, jak taki lokalny system powinien funkcjonować, tak jak już działają te systemy w niektó rych biednych krajach.

Dolar z pewnością upadnie, więc powinniście zachęcać wszystkich do uruchamiania lokalnych systemów, usprawnionych LETS (Local Exchange Systems – Lokalne systemy wymiany) wraz z dywidendą i dyskontem skompensowanym (zobacz ‘social credit’ i ‘kredyt społeczny’ w Internecie). W rzeczywistości dolar załamuje się teraz szybciej. Jego wartość idzie w dół cały czas. Na przykład, gdy zaczynałem pracę w bankowości, dolar był równy czterem frankom szwajcarskim. Teraz relacja wynosi jeden do jednego. A zatem, jest to potężna inflacja. Gdy Szwajcar, na przykład, chce kupić Chevroleta, musi wymienić go na sery, zegarki, maszyny i inne dobra. Gdy Amerykanin chce kupić zegarek szwajcarski, płaci w dolarach. A co to jest dolar? Kawałek papieru, na którym jest wydrukowane: „Jeden Dolar: pokładamy nadzieję w Bogu” („One dollar: In God we trust”), albo jakieś bity w komputerze.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 65 Komentarzy »

Antypolonizm żydowski, antychrześcijanizm, auto-anty-semityzm

Posted by Marucha w dniu 2010-08-26 (Czwartek)

Żydzi nie z Polakami

Antysemityzm jak i antypolonizm krzewiony był tylko przez pewne, głośne kręgi Żydostwa. W historii większość Żydów uznawała polską rację stanu, asymilowała się nie zaprzeczając jednak swoim przynależnością narodowym. Opisywane wystąpienia antypolskie były dysydencką działalnością grup rabinów, sekt żydowskich i kół walczących o separację, próbujących przejąć dominację w samych kołach żydowskich. Antypolskie postawy forowane przez niektóre koła często nie były potępiane lecz tylko nieliczni Żydzi wzgardzali polską kulturą i przyjaźnią. Nie rzadkie były postawy takie jak Jankiela w „Panu Tadeuszu” lub rzemieślnika M. Land’ego który w powstaniu styczniowym zginął od kuli rosyjskiego żołnierza trzymając w ręce krzyż wypuszczony przez zabitego wcześniej Polaka. (Encyklopedia Białych Plam PWE) [Jankiel to postać czysto fikcyjna, przejaw wyjątkowego w skali europejskiej filosemityzmu polskiej literatury – i nie może służyć za dowód. – admin]

Kto zabijał Żydów

Za przejście na katolicyzm karano Żydów okrutną śmiercią (np. przez gotowanie, lub zachłostanie). Ostatni poświadczony wyrok miał miejsce jeszcze w 30-tych latach XIX wieku kiedy to ugotowano jednego „heretyka” za przejście na katolicyzm. Mordowanie Żydów na rozkaz rabinów w Polsce przed 1795 było dziecinie proste. (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Niemieccy historycy o praktykach żydowskich

G. Froster pisał o Polsce „Żydzi rujnują chłopów, sprzedają im wódkę na kredyt … Nędznym niewypieczonym chlebem zwabiają dzieci wiejskie do swych szynków i dają im do picia wódkę aby ich do niej od młodości przyzwyczaić” (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Żydzi twórcy gett

Żydzi w Polsce uzyskiwali przywileje nietolerowania chrześcijan pozwalające wyrzucać mieszkańców nieżydowskich z obszarów przez nich zamieszkiwanych. Gdy w czasie Księstwa Warszawskiego sytuacja pozwalała przenosić się Żydom do dzielnic chrześcijańskich rabini ogłosili klątwę dla odszczepieńców, gdyż spowodowało by to obniżenie czynszów w ich kamienicach. Jeszcze w XX wieku rabini kategorycznie zabraniali małżeństw z nie-Żydami, czytania pism które nie są o treści religijnej, zabraniali nastawiania samowara przez nie-Żydów. W okresie międzywojennym polscy Żydzi posyłali dzieci do żydowskich szkół, często bez języka polskiego. W USA, czy Kanadzie nic takiego nie miało miejsca. (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Szpiedzy

Historyk i rabin J. Stejberg: „W Królestwie byli najbardziej skutecznymi szpiegami carskimi” (za Andrzej Leszek Szcześniak „Judeopolonia”)

Współpraca w tłumieniu powstania 1863

Carat po powstaniu zajął 4254 majątki polskie. 7000 rodzin wywieziono na Sybir. W 1862 Żydzi otrzymali od Wielkopolskiego prawo nabywania polskiej ziemi. Carat większość majątków sprzedawał. W efekcie w 1885 2966 Żydów było właścicielami dużych majątków ziemskich. Żydzi dobrze wiedzieli że będą mieli do tego okazję dlatego współpracowali w upadku powstania. W efekcie 250.000 osób poległo, lub wysłano na katorgę. Niemal 8% narodu, niemal 14% Polaków. Żydzi wykupywali też własność miejską i budowali tanie czynszówki o znikomym standardzie dla robotników w ich fabrykach.(za Andrzej Leszek Szcześniak „Judeopolonia”)

Przejmowanie własności

W 2 poł XIX w. nastąpiły akcje przejmowania własności polskiej. Żydzi stanowili 15% społeczności a posiadali 41% nieruchomości miejskich. Nastąpił gwałtowny wzrost liczby Żydów w miastach:

1781
1856
1897
Warszawa
4,5 %
24.3 %
33,9%
Łódź
0 %
12,2 %
40,7%
Pińsk, Łuck
ponad 80%

Przełom XIX/XX w

W tym czasie grupy antypolskich Żydów stały się szczególnie liczne i agresywne na całym świecie. Wielu Żydów pragnęło niedopuścić do utworzenia wolnej Polski. Dążono też do stworzenia z części Polski osobnego państwa żydowskiego, lub państwa dwunarodowościowego pod protektoratem niemieckim. Okres ten to jedne z większych nagonek na Polaków. Wzięła w niej udział przeważająca część Żydów. Żydzi są odpowiedzialni za wiele cierpień. Skutki trwają do dziś a niektóre idee są wciąż żywe. Okres ten mocno zaważył na dzisiejszym stosunku do Żydów (przeczytaj więcej).

Plebiscyt na Śląsku przez Żydów

Górny Śląsk mógł być przyznany POlsce lecz to Żydzi postarali się o plebiscyt. Niemcy zawdzięczają to rabinom żydowskim którzy podjmowali działania poprzez lóż masońskich i tak wpływali na prezydenta USA i premiera Wielkiej Brytanii (R. Yegel „Prasa niemiecka w kampanii plebiscytowej na Górnym Śląsku)

Sfałszowana Linia Curzona – aneksja Lwowa

10.7.1920 premier Grabski w Spa musiał zgodzić się na tzw Linię Curzona wyznaczającą granicę Polski i Rosji w zamian za brytyjskie pośrednictwo w rokowaniach. Lwów znajdował się po stronie Polskiej. Wbrew ustalenion brytyjczycy wysłali telegram, w którym Lwów znajdował się po stronie rosyjskiej. Spowodowało to pewność Rosji, że zachód nie pomoże Polsce. Owa decyzja w sprawie Lwowa nie była jak uważano błędem, lecz wywołana została memorandum doradcy sir Lewisa Namiera Bernsteina, który opisywał rzekomy „oczywisty podział etnograficzny między Galicją Wschodnią a Zachodnią” . Ta zmodyfikowana linia stała się podstawą wyznaczenia przez Stalina do dziś obowiązującej granicy Polski

Kto był w Polsce antysemitą

Bezlitosną walkę że Żydami prowadzili zawsze koloniści niemieccy dla których Żydzi stanowili konkurencję w handlu i lichwie (dzisiaj banki). Również sekta frankistów – żydów którzy zerwali związek z judaizmem zaczęła rozsiewać plotki o używaniu przez talmudystów krwi chrześcijańskiej do obrzędów [Frankiści tylko pozornie zerwali z judaizmem, w rzeczywistości pozostając Żydami – admin]. Wizja Polski niepodległej po I wojnie światowej przerażała Żydów jako odłączenie 3 mln polskich Żydów od 3 mln Żydów rosyjskich. Przeciwdziałali oni temu ogromną kampanią o rzekomych okrutnych pogromach Żydów. W 1905 zdjęcia rosyjskiego mordu w Kiszyniowie przedstawiono jako polską eksterminację. Doprowadziło to do narzucenia nam wysoce niekorzystnego traktatu o mniejszościach narodowych. Rabin Reich pisał o popieraniu niepodległej Ukrainy: „Ukraińcy mając mało inteligencji będą nas potrzebować do handlu, bankowości, urzędów. W Polsce Żydzi mogą ulec asymilacji, gdyż kultura polska jest bądź co bądź silna„. (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Oświęcim dla Polaków !

Obóz w Oświęcimiu początkowo był obozem jenieckim dla Polaków. dopiero w 1942 stał się miejscem masowej zagłady Żydów. Polacy pierwsi przekazali informację o masowych mordach. Polscy dyplomaci w 1942 błagali Aliantów o zbombardowanie linii kolejowych do obozu w Auschwitz. (Encyklopedia Białych Plam PWE). Zakłamanie historii sięga nawet tego że nikt nie zna prawidłowej nazwy obozu w Brzezińce a było to „Kriegsgefangenenlager” – „Obóz Jeniecki”. Nazwa ta jednak kłóci się z historią „obozu dla Żydów” – którą się promuje (zapis spotkania z dr Andrzejem Leszkiem Szcześniakiem)

Gdzie służyli Żydzi

Rosenthal wydał w ręce Rosjan Konarskiego, Goldman wydał na śmierć Traugutta, Butlef spowodował uwięzienie Waryńskiego. Żydzi stanowili dominującą część szpiclów carskich. Rusyfikator Wileńszczyzny pisał „Gdy przybyliśmy do kraju zachodniego ze sztandarem rusyfikacji nie mieliśmy… żarliwszych pomocników, niż oświeceni Żydzi”. Żydzi przyczynili się też to załamania bojkotu szkół w Królestwie Polskim. W 1937 roku w organizacji komunistycznej w Warszawie było 65% Żydów. W pierwszych latach powojennych większość pracowników UB było Żydami. Przyczyniali się oni do postaw antysemickich aby udowodnić światu potrzebę dzierżenia Polaków stalową ręką komunizmu. W latach 80-tych wychwalali dyktaturę Jaruzelskiego (Urban, Toeplitz, Schaff, Sandauer, Passent). Obecnie atakują Kościół, wyszydzają patriotyzm, szkalują papieża, wykupują przemysł, media i bankowość. (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Cytaty z książek i programów żydowskich:

„Polacy wymordowali więcej Żydów niż hitlerowcy”, „AK na rozkaz polskiego rządu emigracyjnego w Londynie, systematycznie mordowała Żydów” (1995), „AK prowadziła zdradziecką wojnę przeciwko Żydom, zabijając więcej Żydów niż Niemcy” (1996), „Kościół, obermorderca i podżegacz do żydobójstwa, stale karmił motłoch nienawiścią wobec Żydów, zaś pomna tych nauk Armia Krajowa mordowała Żydów masowo” (1996), „Polacy eksterminowali 3 miliony Żydów” (1998), „Getta i niemieckie obozy pracy były jedyną enklawą, która dawała Żydom schronienie przed Polakami”(1998) „Polska – kraj, który wymyślił Auschwitz” (22.03.2000). (W. Łysiak „Stulecie Kłamców”)

http://www.okiem.pl/ojczyzna/antysemityzm.htm

Posted in Historia | 79 Komentarzy »

Co wolno prezydentowi

Posted by Marucha w dniu 2010-08-25 (Środa)

Żyjemy w czasach zamętu. W sytuacji gdy – jak nigdy dotąd w historii ludzkości – kwestionowane jest podstawowe prawo człowieka do życia od poczęcia do naturalnej śmierci, wydawałoby się, że ludzie dobrej woli powinni kierować się jasnymi kryteriami. Tymczasem rzeczywistość wygląda często inaczej.

Gdy Rada ds. Rodziny Episkopatu Polski wydała komunikat, w którym napisano: “Należy pamiętać, że ci, którzy je zabijają, i ci, którzy czynnie uczestniczą w zabijaniu bądź ustanawiają prawa przeciwko życiu poczętemu, a takim jest życie dziecka w stanie embrionalnym, w ogromnym procencie niszczone w procedurze in vitro, stają w jawnej sprzeczności z nauczaniem Kościoła katolickiego i nie mogą przystępować do Komunii Świętej, dopóki nie zmienią swojej postawy” – uruchomiono “dyżurnych” duchownych i katolików świeckich, by zrelatywizować naukę Kościoła w sprawach życia.

Co mają myśleć liczni tzw. zwykli katolicy, gdy widzą, jak politycy deklarujący poparcie dla metody in vitro są pokazywani w telewizji, gdy przyjmują Eucharystię i nie spotyka się to z żadną reakcją pasterzy? [Marucha pisał o tym już dawno. – admin]

W wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” opublikowanym 19 sierpnia Bronisław Komorowski – już jako urzędujący prezydent – zapowiedział, że podpisze ustawę refundującą z budżetu państwa zabiegi in vitro. Innymi słowy, prezydent deklarujący się jako katolik nie tylko zapowiada poparcie dla działań sprzecznych z nauczaniem Kościoła, ale również chce doprowadzić do sytuacji, by z podatków płaconych w znacznej części przez katolików były finansowane eugeniczne procedury medyczne polegające na selekcjonowaniu i zabijaniu “nieprzydatnych” istot ludzkich. Tym sposobem państwo polskie systemowo łamałoby obywatelskie sumienia i na skalę przemysłową uczestniczyło w procederze unicestwiania życia ludzkiego.

Wobec takich zagrożeń ważne jest, aby znalazły się osoby mające do tego odpowiedni tytuł, które napomną głowę państwa, jak bardzo odbiega od nauki Kościoła i jakie to rodzi konsekwencje. Czy zwycięży pokusa dobrych relacji z władzą świecką, czy bycie “znakiem sprzeciwu” i troska o sprawy fundamentalne? Może też jest potrzebne przypomnienie wiernym nauczania katechizmowego, że katolik jest nawet zobowiązany w sumieniu do nieprzestrzegania zarządzeń władz cywilnych, gdy przepisy te są sprzeczne z wymaganiami ładu moralnego, z podstawowymi prawami osób i ze wskazaniami Ewangelii.

Przekaz dobrej doktryny jest szczególnie ważny. Trwająca od wielu miesięcy debata na temat in vitro pokazuje, że wielu wiernych jest zagubionych i nie rozumie istoty problemu, a niektórzy ludzie, przedstawiani publicznie jako katolicy albo sami się powołujący na bycie katolikiem, prezentują poglądy sprzeczne z Magisterium Kościoła. W ten sposób powstaje dezorientacja i zamieszanie. Potrzebne jest jasne nauczanie pasterzy. Bo nawet wśród ludzi wierzących pojawia się refleksja oparta na lansowanej w środowiskach laickich tezie naruszającej godność i prawo do życia każdego, że “Kościół, mówiąc ‘nie’ in vitro, stoi na drodze szczęścia par, które inaczej nie mogą cieszyć się potomstwem”.

Warto się odwołać do przykładu amerykańskiego. W bardzo spluralizowanym społeczeństwie amerykańskim, po negatywnym doświadczeniu różnego rodzaju “kompromisów”, które prowadziły do rozmycia postaw moralnych, coraz silniejsze jest odwołanie do zdrowej nauki. Niewątpliwie społecznej odwagi wymaga odmawianie udzielania Komunii Świętej osobom, które publicznie kwestionują prawo do życia lub działają przeciwko życiu. Przewodniczący Konferencji Biskupów USA ks. kard. Francis George skrytykował – idąc pod prąd politycznej poprawności – nadanie przez katolicki uniwersytet Notre Dame doktoratu honoris causa Barackowi Obamie – powszechnie znanemu zwolennikowi aborcji. Często mówi się, że Polska to kraj katolicki, ale ile osób publicznie podkreślających swoją katolickość i działających w przestrzeni publicznej swoimi wypowiedziami i czynami przyczynia się do zła i zgorszenia?

Jan Maria Jackowski
Nasz Dziennik, 21. – 22.08. 2010

Posted in Kultura | 17 Komentarzy »

Ukrainie niepodległość nie służy

Posted by Marucha w dniu 2010-08-25 (Środa)

Tylko 59 proc. Ukraińców chce niepodległości

59,1% Ukraińców opowiedziałoby się ponownie za niepodległością Ukrainy, gdyby referendum w tej sprawie przeprowadzano obecnie – wynika z sondażu, które Centrum im. Razumkowa przeprowadziło 10-15 sierpnia z okazji kolejnej rocznicy niepodległości kraju, obchodzonej 24 sierpnia (w 1991 r. za niepodległością opowiedziało się 90,92% obywateli biorących udział w niepodległościowym referendum). 43,2% badanych stwierdziło, że Ukraina jest rzeczywiście niepodległym państwem, a 44,7% – miało odmienne zdanie. 54% Ukraińców badanych przez ośrodek Socis zadeklarowało, że czuje się obywatelami Ukrainy (w 2004 r. – 40%), a tylko 6% – że obywatelami ZSRR ( w 2004 r. – 12%). Ponad 40% badanych w tym sondażu powiedziało, że porozumiewa się głównie w języku ukraińskim (w 2004 r. – 36%).

2010.08.21, http://www.pravda.com.ua, http://www.unian.net
Informację podajemy za Ośrodkiem Studiów Wschodnich
http://mercurius.myslpolska.pl/2010/08/tylko-59-proc-ukraincow-chce-niepodleglosci/

Posted in Różne | 3 Komentarze »

Czym jest dystrybutyzm

Posted by Marucha w dniu 2010-08-25 (Środa)

Począwszy od połowy XIX wieku, dzieje Zachodu w znacznej mierze znaczone są przebiegiem starć pomiędzy rywalizującymi systemami ekonomicznymi. Od 1848 r., kiedy to w Manifeście Komunistycznym padło stwierdzenie, iż „widmo krąży nad Europą”, rzeczywiście nawiedza ono nie tylko Europę ale i cały świat. Nie jest to jednak wyłącznie widmo komunizmu lecz wielu rozbieżnych systemów ekonomiczno-społecznych, zmagania których wielokrotnie wstrząsały ludzkością.

Według powszechnej opinii, historia ta już się zakończyła – socjalizm i komunizm pokonane zostały przez kapitalizm, tryumfalnie panujący dziś na całym świecie. Bynajmniej nie jest to prawdą. Jak słusznie zauważył Jan Paweł II w encyklice Annus Centesimus, wybór ludzkości nie może ograniczać się do kapitalizmu i zdyskredytowanego już socjalizmu. Z tego też względu, katolicy winni zainteresować się dystrybutyzmem – systemem ekonomicznym, którego orędownikami były najtęższe umysły Kościoła pierwszej połowy XX wieku – G. K. Chesterton’a, Hilaire Belloc’a, ojca Vincent McNabb’a i wielu innych.

Lecz czym właściwie jest dystrybutyzm i dlaczego miałby on bardziej przystawać do katolickiego spojrzenia na świat niż kapitalizm?

Pragnąc odpowiedzieć na to pytanie, określić należy wpierw pojęcie kapitalizmu. Myśląc o nim, ludzie mają wiele skojarzeń – dobrych lub złych – w zależności od własnych przekonań, nigdy jednak wyraźnie go nie definiują. Aby to uczynić, warto zacząć od wskazania czym kapitalizm nie jest. Kapitalizm nie oznacza własności prywatnej, nawet prywatnej własności środków produkcji – ponieważ taki system wielokrotnie występował w ekonomicznych dziejach ludzkości, kapitalizm zaś nastał w Europie pod koniec Średniowiecza. Udaną definicję pozytywną, odpowiadającą realiom historycznym, przedstawił Pius XI w encyklice Quadragesimo Anno, charakteryzując kapitalizm jako „system ekonomiczny w którym niezbędne do realizacji produkcji kapitał i praca dostarczane są osobno przez różnych ludzi.” Inaczej mówiąc, w kapitalizmie ludzie pracują zazwyczaj dla kogoś innego – kapitalisty, który opłaca pracę robotników, koszt materiałów i ich przetworzenia, zatrzymując w zamian wszelkie profity z prowadzonej działalności.

Oczywiście, samo posiadanie fabryki lub farmy i zatrudnianie w nich osób w zamian za płacę umożliwiającą im egzystencję nie jest niczym niesprawiedliwym. Niemniej, skutki kapitalizmu pozostają nad wyraz ujemne i dlatego właśnie Kościół dąży do pobudzenia przemian, które wyeliminowałyby kapitalizm lub przynajmniej ograniczyły zakres jego oddziaływania. Dla wyjaśnienia tej postawy, rozważyć należy cel aktywności ekonomicznej – czemu Bóg dał człowiekowi możność i potrzebę produkowania i używania dóbr? Z punktu widzenia Kościoła, odpowiedź na to pytanie jest prosta – potrzebujemy dóbr, by wieść w pełni ludzkie życie. Z tego też względu, aktywność gospodarcza służyć winna zaspakajaniu potrzeb ludzkości a wszystkie kwestie ekonomiczne podporządkowane być muszą sprawiedliwej realizacji tego celu.

W chwili obecnej, gdy własność i praca pozostają rozdzielone, istnieje klasa ludzi – kapitalistów, którzy nie uczestniczą osobiście w procesie produkcji. Np. akcjonariusze – nie interesują się w ogóle posiadanymi przedsiębiorstwami dopóty rośnie wartość ich akcji i wypłacana jest satysfakcjonująca dywidenda. Na giełdach papierów wartościowych, akcje wciąż zmieniają właścicieli – tak, że rozmaite osoby i podmioty pozostają właścicielami przedsiębiorstw zaledwie przez dni, godzin czy nawet minut, odsprzedając akcje dalej a samemu nabywając inne. W ten sposób kapitaliści uważają gospodarkę za mechanizm dzięki któremu spekulując pieniędzmi, akcjami, obligacjami, kontraktami i innymi surogatami rzeczywistej wartości, pragną osiągnąć bogactwo zamiast służyć społeczeństwu poprzez produkcję niezbędnych dóbr i usług. W rezultacie, kapitaliści zbijają fortuny przez wrogie przejęcia, fuzje, zamykanie fabryk itd., innymi słowy przez nadużywanie posiadanej własności, nie zaś przez zaangażowanie w aktywność gospodarczą – aby tylko wzbogacić bez względu na skutek dla konsumentów i robotników.

Popierając prawo prywatnej własności, Kościół kierował się zupełnie inną logiką, niż ta przyświecająca kapitalizmowi. Przykładowo, spójrzmy na cytat z encykliki Leona XIII, Novarum Rerum (1891): „Rośnie bowiem w człowieku ochota do pracy i pilności, jeśli wie, że na swoim pracuje; wnet przywiązuje się człowiek serdecznie do ziemi, którą pracą rąk własnych uprawia, spodziewając się od niej nie tylko środków do utrzymania życia potrzebnych, ale jeszcze pewnego dostatku dla siebie i dla swoich.” W kapitalizmie zaś, papiery wartościowe przynoszą właścicielom łatwy zysk z pracy cudzych rąk. Dlatego też, poczynione przez Kościół usprawiedliwienie własności prywatnej rozumieć należy wąsko – do własności związanej z pracą.

Jak twierdził Leon XIII „prawo przede wszystkim powinno faworyzować własność i jego stosowanie powinno prowadzić do uwłaszczenia jak najszerszej rzeszy ludzi” (Rerum Novarum) a nauczanie to zostało powtórzone przez Piusa XI w Quadragesimo Anno, przez Jana XXII w Mater et Magistra i Jana Pawła II w Laborem Exercens – jeżeli „tak wielu ludzi jak tylko to możliwe zostanie właścicielami”, to fatalny rozdział pracy od własności zostanie jeżeli nie usunięta, to przynajmniej ograniczony w zasięgu i wpływie. Nie będzie to już dłużej znamię systemu ekonomicznego, nawet jeżeli utrzyma się w jakimś stopniu.

W ten sposób dochodzimy do dystrybutyzmu – ponieważ dystrybutyzm nie jest niczym innym, jak systemem ekonomicznym w którym własność prywatna jest należycie rozpowszechniona, w którym „tak wielu ludzi, jak tylko to możliwe” pozostaje faktycznymi właścicielami.

Najszczersza wykładania dystrybutyzmu zawarta została w pracy Hilaire Belloc’a, Przywrócenie Własności (1936). Dystrybutyści utrzymują, że w kapitalizmie, własność, a w szczególności własność środków produkcji pozostaje zastrzeżona wyłącznie dla bogatych, co daje im wpływy i władzę wykraczającą poza to, co im się winno należeć. W kapitalizmie istnieje wprawdzie teoretyczne prawo do posiadania własności przez każdego, lecz w rzeczywistości pozostaje ona wyłączną domeną bogatych. W dalszej konsekwencji tego spostrzeżenia, dystrybutyzm wprowadza limity kumulowania majątku. Jakkolwiek może brzmieć to jak postulat wyjęty z myśli socjalistycznej, przypomnieć należy spostrzeżenie G.K. Chestertona (What’s wrong with the world) – „Instytucja własności prywatnej nie oznacza prawa do posiadania nieograniczonego majątku, tak jak instytucja małżeństwa nie daje prawo do nieograniczonej liczby żon.”

W średniowieczu instytucje stanowiące kwintesencję myśli katolickiej – cechy, często ograniczały rozmiar własności jaką posiadać mógł każdy rzemieślnik, w celu uniemożliwienia mu nadmiernego poszerzenia prowadzonej działalności i wyrugowania konkurencji. Jeżeli bowiem własność prywatna ma przeznaczenie i cel, jak utrzymywali Arystoteles i św. Tomasz, należy przyzwalać ludziom na zarabianie przez służenie działalnością społeczeństwu – tak by mogli zapewnić przyzwoite życie rodzinie. Ale zarobki te winny wystarczać na utrzymanie jednej rodziny, nie dwóch lub trzech. Skoro zaś działalność gospodarcza służyć ma zaspokojeniu potrzeb rodziny, to jakim prawem niektórzy dążą do poszerzenia jej w sposób utrudniający prowadzenie działalności innym osobom, również utrzymującym z niej swoje rodziny? W średniowieczu, rzemieślnicy nie postrzegali się nawzajem jako konkurencja, lecz jako bracia zaangażowani wspólnie w pracę na rzecz dostarczania społeczeństwu dóbr i usług. Jako bracia, łączyli się oni w cechy, wspólnie opłacające księży w razie śmierci któregoś z nich, wspierające wdowy i sieroty oraz troszczące się o słabszych.

Czy ktokolwiek ma wątpliwości, iż koncepcja ta bliższa jest zasadom wiary katolickiej niż kapitalistyczny wilczy rynek?

Tomas Storck
Za: http://distributistreview.com/mag/2010/06/czym-jest-dystrybutyzm/

Gościowi gajówki podpisującemu się Wszechnica Narodowa Kraków dziękuję za zwrócenie mi uwagi na ww treści.
Oczywiście liberalno-talmudyczne tumaństwo podniesie wrzask, że to „socjalizm”. To jest ich jedyny argument. Tak „argumentuje” nawet ich guru, J. Korwin-Mikke. – admin

Posted in Gospodarka | 36 Komentarzy »

Fakty i mity odnośnie do Giordano Bruno

Posted by Marucha w dniu 2010-08-25 (Środa)

Rząd włoski zezwolił w 1889 roku na wzniesienie na jednym z placów stolicy katolicyzmu pomnika ku czci Giordano Bruno. Jak należy rozumieć, najważniejszym powodem wydania takiego zezwolenia była artystyczna wartość figury przedstawiającej myśliciela z Nolano, gdyż jak na razie nie istnieje żaden poważny dowód świadczący o tym, że Bruno rzeczywiście został spalony przez Inkwizycję. W celu wywarcia większego wrażenia na turystach pod pomnikiem umieszczono wzmiankę wyrytą na kamiennej tablicy, gdzie wspomina się także o innych „męczennikach za prawdę” takich jak Hus, Arnold z Brescii i Campanella.

Nie wiemy jednak z całą pewnością, że Bruno został skazany na śmierć, i że wymierzona została mu ta kara. Wiemy jedynie, że w 1592 roku został aresztowany przez Świętą Inkwizycję w Wenecji wskutek oskarżeń o herezję. Nie chodziło o żadne oskarżenia odnoszące się w jakimkolwiek stopniu do badań naukowych, a już najmniej odnoszących się do rzekomej obrony przez Bruno teorii Kopernika, która w tym czasie nie znajdowała się na Indeksie.

Giordano Bruno, a właściwie Pilippo Bruno, gdyż Giordano jest imieniem zakonnym, które przyjął wstępując do Zakonu Dominikanów, od imiena drugiego generała zakonu błogosławionego Jordana z Saksonii, sądzony był, według obowiązującego wówczas prawa jako teolog, za głoszenie herezji, choć tak naprawdę istnieją podejrzenia, że głównym powodem aresztowania i usiłowania usunięcia Bruno z życia publicznego było propagowanie przez niego niebezpiecznych idei politycznych. Chciał on między innymi stanąć na czele nowej religii, co w XVI wiecznej Europie skąpanej już w krwi wojen katolicko-protestanckich, pamiętającej o wyczynach Husa i hrabiego de Rais we Francji (satanisty, który w swoim zamku dla potrzeb kultu wymordował kilkaset osób, od którego wzięła się legenda o Sinobrodym, którym straszy się do dzisiaj dzieci we Francji) stanowiło wystarczający powód do obaw przed nową krwawą łaźnią, bo dawni Europejczycy, wbrew poglądom marksistów-leninistów nie palili się wcale do rzezi, i też pragnęli życia w pokoju. Wiemy też, że 6 lat później, sprawę przejęła Święta Inkwizycja w Rzymie, kontynuująca dochodzenie podczas którego Bruno traktowany był ze wszelkimi honorami, mieszkał wygodnie, otrzymywał wykwintne posiłki, dodatkowo wykwintniejsze podczas świąt. Najprawdopodobniej (bo nie istnieją ślady w dokumentach źródłowych) został skazany na śmierć, lecz nie wiemy czy kara została wykonana dosłownie, czy też spalono, jak to było już wtedy w zwyczaju, jego kukłę.

Skąd więc wzięła się legenda o spaleniu Giordano Bruno? Miał on umrzeć na stosie 17 lutego 1600 roku – tymczasem pierwsza, publiczna wzmianka o tym fakcie medialnym pojawiła się dopiero w drugiej połowie XVII stulecia. W roku 1600 nikt, ale to dosłownie nikt w całej Europie o tej śmierci nie donosił. Watykańskie dokumenty wspominają o dochodzeniu w sprawach teologicznych przeciwko Bruno, ale nie ma w nich śladu o wyroku, ani też o egzekucji, chociaż w podobnych przypadkach dokumenty takie opisują szczegółowo sentencję wyroku jak i przebieg wymierzenia kary. Nie ma najmniejszego śladu o tym wydarzenia także w dokumentach zagranicznych ambasad przy Watykanie, które zwykły na bieżąco relacjonować wszystkie ważne i nieważne wydarzenia, nie ma takiego śladu w dokumentacji ambasadora Wenecji, który w szczególny sposób był zainteresowany sprawą, która dwa lata wcześniej przeszła spod jurysdykcji Wenecji pod jurysdykcję Rzymu.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Kościół | 15 Komentarzy »

Czy są kolejni chętni by pójść na stos?

Posted by Marucha w dniu 2010-08-24 (Wtorek)

Zastanawiam się czy jest w ogóle sens prowadzić blog o takim charakterze – domowego rewolucjonisty, który chce zmienić świat opierając się na skromnych środkach i dostępowi do informacji, który gwarantuje obecnie internet. Staram się obserwować reakcję jakie wywołują publikacje takie jak moje, Piotra Beina, Bronka, Zenobiusza, Maruchy, Mizi i innych spadkobierców heretyka Giordano Bruno, który jak wiemy z historii został spalony na stosie.

Tak, jestesmy współczesnymi heretykami, a zasady dyktuje poprawność polityczna, która zastąpiła Świętą Inkwizycję i zmierza prosto na tę samą drogę – fizycznej likwidacji tych, którzy nie zgadzają się z „oficjalną” dogmą rzeczywistości.
W Holandii wymierzają kary pieniężne za ośmieszanie Holocaustu, w Niemczech zapróbę badań naukowych idzie się za to samo na długie lata do więzienia, a adwokatów którzy by się pokusili obrony takiego delikwenta, wsadza się również do pierdla.

Nikt nie kara jednak za koszulki z Che-Guevarą czy za wielkie plakaty z Leninem, choć wiadomo, że komunizm pochłonął więcej ofiar niż faszyzm. W Polsce już niedługo będzie podobnie, podejrzewam, że planowane są poważne ograniczenia wolności słowa. Pod pozorem dajmy na to ochrony przed pedofilią, zacznie się wprowadzać obostrzenia w stosunku do publikacji internetowych. Taką drogą próbuje się niszczyć wolność słowa w USA, choć Republika Konstytucyjna, kórą są Stany (nie, nie jest to kraj „demokratyczny” jak nam wmawiają) dzielnie się broni i sądzę, że zwycięstwo będzie po stronie dobra.

Nie zakazy są jednak problemem, a umysły ludzkie. A te są już wyprane, do tego stopnia, że ludzie ufają wszystkiemu co się im podaje. Jak psy, które przyjmą od pana misę z każdym jedzeniem.

Na opakowaniu nie ma informacji o składnikach
W upały na niemal każdym rogu w centrum Krakowa rozdawana jest Coca Cola. Do niedawna była to Cola o nazwie Zero, ale widać nie za bardzo smakowała, albo zbyt duzo się zrobiło szumu wokół tego co zawiera i postanowiono sewować ludziom czerwone puszeczki. Sam lubię się czasem napić Coca Coli, bo to płyn smaczny i działa jak kawa. Oczywiście trucizny w postaci aspartamu nie akceptuję w żadnej postaci, dlatego nigdy nie pczęstowałem się płynem o nazwie Zero.
Tym razem jednak zgłupiałem. Na puszkach nie ma podanego składu! Jest tylko napis „informacje o produkcie u osób rozdających produkt”. A ci popatrzyli się na mnie jak na głupa gdy spytałem co zawierają puszki.
„Jak to co? Coca Colę”. O czymś takim jak aspartam w ogóle nie słyszeli.

W czasie wojny podrzucano dzieciom zatrute cukierki. Teraz wrogowie Polski mogą stanąć na rogu i rozdawać puszki z dowolnym napojem mówiąc, że to jest reklama i ludzie to chętnie przyjmą. Nie twierdzę, że Coca Cola che nas wytruć, ale zadaję pytanie – czy ludzie nie mają zupełnie już rozumu przyjmując produkt o nieznanym składzie?!
I podobnie jest z innymi, o wiele ważniejszymi problemami, choćby wspomnę o smugach chemicznych.

„Możecie sobie publikować, a ja i tak wam nie uwierzę” powiedział mi kiedyś kolega z wyższym wykształceniem gdy mu prezentowałem dowody na zawartość aluminium i baru w chemtrailsach. „To normalne, że samoloty zostawiają smugi” powiedział mi inny gdy mu pokazałem zdjęcia.

I tak jest ze wszystkim – z żywnością GMO, z porywaniem przez państwo dzieci, z niszczeniem rodziny przez sądy rodzinne, z zabieraniem majątku pod byle pozorem, z niszczeniem ludzi obdarzonych inwencją. W społeczeństwie jest już 99% durni, niektórych wykształconych, ale co z tego gdy kompletnie nie kumają o co tu chodzi?
Zadam więc pytanie jeszcze raz – czy jest sens prowadzić taki blog, publikować filmy, zarzynać się po nocach, tłumaczyć publikacje angielskojezyczne, śledzić wiadomości z niezależnych źródeł, skoro ci ludzie chcą iść do gazu?

Za http://monitorpolski.wordpress.com/2010/08/23/czy-sa-kolejni-chetni-by-pojsc-na-stos/

Zgadzając się z wymową artykułu, admin, jako katolik, pragnie jednak łagodnie zaprotestować:
1. Przeciwko robieniu z Giordano Bruno symbolu męczennika za własne przekonania. Jeszcze jako katolicki ksiądz przebywający w Anglii donosił władzom o katolikach, skazując w ten sposób wielu z nich na śmierć. Dokonał poza tym morderstwa. Był czlowiekiem obłąkanym. Został skazany (zgodnie z ówczesnym prawem) na śmierć nie za herezje i poglądy, ale za to, że zagrażał porządkowi publicznemu. Wiem, że autor użył tej postaci jedynie jako łatwo rozpoznawalnego symbolu niepokory, ale pamiętajmy, iż Giordano Bruno to sztandarowa postać dla antychrześcijan i lewactwa.
2. Przeciwko pomówieniom rzucanym na Św. Inkwizycję, która zapoczątkowała m.in. system obrońców z urzędu oraz nakazywała dochodzenie prawdy, a nie wymuszanie przyznania się torturami.
Zob. np. https://marucha.wordpress.com/2008/02/06/sw-inkwizycja-legenda-i-prawda/

Posted in Różne | 41 Komentarzy »

Zabić wszelkie cechy narodowe

Posted by Marucha w dniu 2010-08-24 (Wtorek)

Przysmakiem wielu Szwedów jest tzw. „surströmming”, czyli sfermentowany śledź bałtycki. Coś podobnego do „kusaya”. Dla niektórych śmierdzi ohydnie, dla innych jest to przysmak. O gustach się nie dyskutuje.

Unia Europejska łaskawie pozwoliła Szwecji na produkcję i sprzedaż tego przysmaku, lecz dyspensa kończy się 31.12.2011. Powodem jest zwiększona zawartość dioksyny.

Należy jednak pamiętać, iż granice dozwolonej zawartości dioksyny są ustalone na bardzo niskim poziomie, a poza tym spożywa się bardzo niewielkie ilości tego śledzia.

Szwedzcy miłośnicy „surströmming”-u są oburzeni. Twierdzą, nie bez racji, iż jest on częścią szwedzkiej kutury i tradycji. Minister rolnictwa i rybołówstwa, Eskil Erlandsson, obiecuje, że „zrobi, co może, aby Szwecja mogła go zachować”. Przygotowywane jest pismo do Unii Europejskiej o przedłużenie dyspensy.

Zobaczymy, co może szwedzki minister. A na razie wypada stwierdzić, że oczywiście nie chodzi o dioksyny, ale o pozbawienie landów europejskich jakichkolwiek oznak indywidualności. Rządzący Unią nie cierpią nikogo, kto odstaje od ich modelu „europejczyka”.

Sven av Stockholm

Posted in Kultura | 13 Komentarzy »

1944: Stalin i Warszawa

Posted by Marucha w dniu 2010-08-24 (Wtorek)

Książka reklamowana jest jako rewelacja, ma być koronnym dowodem na winę Stalina w odniesieniu do Powstania Warszawskiego. Autorem jest mieszkający w Polsce historyk rosyjski Nikołaj Iwanow. Czy rzeczywiście książka jest aż tak rewelacyjna, odkrywa coś zupełnie nowego? I tak, i nie. Przede wszystkim tajemniczą postacią jest sam autor. Nigdzie nie znajdziemy w książce jakiejkolwiek informacji na jego temat, żadnej notki biograficznej, żadnej informacji jaki jest jego dotychczasowy dorobek naukowy, gdzie pracuje, jak znalazł się w Polsce? Przyznam, że to od razu wzbudza nieufność. Tajemniczość ta musi mieć jakąś przyczynę. Może Iwanow to pseudonim, może on sam uznał, że pisanie na takie tematy jest niebezpieczne? A może taki autor w ogóle nie istnieje?

Zgromadzony przez autora materiał wskazuje, że miał on dostęp do archiwów rosyjskich (Centralne Państwowe Archiwum Rosyjskiej Federacji i Archiwum Ministerstwa Obrony Rosyjskiej Federacji). Nie wiemy, kiedy dokonał kwerendy, czy już jako historyk mieszkający w Polsce czy też jeszcze mieszkając w Rosji. Mówiąc otwarcie, szereg materiałów do jakich miał dostęp rzuca nowe światło na omawiany problem, choć nie byłbym aż takim entuzjastą, jak niektórzy recenzenci, którzy piszą o epokowym odkryciu cynizmu Stalina. O tym, że Stalin był cynicznym graczem wiadomo od wielu lat, także to, że nie zdecydował się udzielić powstaniu pomocy z pobudek politycznych. Nie są znane wszystkie aspekty związane z jego ówczesną polityką, ale generalna ocena sformułowana jest od lat. Iwanow niczego więc nie odkrywa.

Jego pierwsze ustalenie, jakiemu warto poświęcić trochę uwagi – związane jest ofensywą I Frontu Białoruskiego. Autor ustalił, że zgodnie z rozkazami z lipca 1944 r. celem tej ofensywy było zdobycie Warszawy przy pomocy manewru oskrzydlającego. Do dnia 5-8 sierpnia Front miał zająć pozycje wyjściowe do operacji warszawskiej. Gdyby nie niemieckie przeciwuderzenie rozpoczęte 31 lipca 1944 r., plan byłby realizowany. Iwanow wyraźnie bagatelizuje jednak znaczenie niemieckiego uderzenia na przedpolu warszawskim, pisząc niemal, że nie miało ono prawie żadnego wpływu na sytuację. Uważa nawet, że meldunek „Montera” o sowieckich czołgach na Targówku wcale nie był błędny. Być może, jednak z punktu widzenia czysto wojskowego, wybuch powstania w dniu 1 sierpnia był fatalnym błędem. To właśnie te kilka dni, w czasie których Niemcy powstrzymali marsz I Frontu Białoruskiego – było decydujące. Oznaczało bowiem, że Rosjanie nie wejdą do Warszawy ani 5, ani 10, ani nawet 15 sierpnia. W tym czasie Stalin dokonał politycznej analizy sytuacji, dochodząc do przekonania, że powstanie jest wywołane przeciwko niemu. Uzyskał więc niezbędny czas do namysłu. Gdyby powstanie wybuchło w czasie trwania operacji warszawskiej, tzn. po sforsowanie przez Rosjan Wisły pod Magnuszewem i Bugo-Narwi pod Serockiem i obejściu Warszawy od północy – wtedy KG AK naprawdę postawiłaby Stalina przed wielkim dylematem, co zrobić z Warszawą i „londyńskimi” Polakami.

Iwanow tymczasem rozprawia się z polskim historykiem Tadeuszem Sawickim, który stoi na stanowisku, że po niemieckim uderzeniu I Front Białoruski nie był przez pewien czas zdolny do wielkiej ofensywy. Wedle Iwanowa sowiecka 2. Armia Pancerna prawie nie poniosła strat i była zdolna niemal z marszu dalej atakować. Wydaje mi się to naciągane, a celem tego zabiegu jest udowodnienie założonej z góry tezy. Owszem, autor ma rację, że I Front Białoruski dosyć szybko mógł wznowić operacje zaczepne, ale na pewno nie od razu. Autor przypomina znany już polskim historykom plan Georgija Żukowa i Konstantego Rokossowskiego z 8 sierpnia, który zakładał wznowienie operacji zajmowania Warszawy, a nawet dotarł do nowych okoliczności z tym związanych, jednak cały wywód podporządkowany jest poszukiwaniu rozkazu Stalina o „zatrzymaniu” ofensywy na wieść o wybuchu powstania. Takiego rozkazu nie znalazł. Wydaje się, że ofensywę I Frontu Białoruskiego zatrzymali jednak Niemcy w pierwszych dniach sierpnia, a potem Stalin po prostu nie nakazał jej wznowienia, odrzucając plan Żukowa i Rokossowskiego.

W tym miejscu warto wspomnieć o bardzo interesującym ustaleniu Iwanowa. Chodzi o słynne audycje Radiostacji Kościuszko (podległej PKWN-owi), które w lipcu nawoływały do rozpoczęcia walki w Warszawie. Potem fakt ten stał się argumentem obrońców decyzji o wszczęciu powstania. Stalin był wściekły, kiedy się o tym dowiedział. Nakazał dochodzenie, kto jest za to odpowiedzialny. Okazało się, że rosyjski cenzor zezwolił na nie – uznając, że są słuszne. Audycje były wyrazem propagandy PKWN, który uważał, że Warszawa wkrótce będzie zajęta i może to nastąpić nawet przy udziale AL. Po wybuchu powstania audycje uznano jednak za błąd i przejaw nadgorliwości PKWN.

Ciekawe, że już w czasie trwania powstania w PKWN pojawiła się koncepcja namówienia Stalina do udzielenia pomocy Warszawie, co byłoby wielkim zyskiem politycznym dla PPR. Po kilku tygodniach trwania walk nastroje ludności i części oddziałów AK uległy pogorszeniu, wypatrywano wybawienia ze wschodu. Kierownictwo PPR z Gomułką na czele uznało, że zajęcie Warszawy, jej ocalenie, znacząco poprawiło by notowania AL i obozu opowiadającego się za skierowaniem polityki polskiej na pozycje prosowieckie. Jak się wydaje były to założenia słuszne, ale Stalin wykazywał wtedy skrajną nieufność i nie zdobył się na zmianę swojego postępowania. Bardziej ufał raportom szefa ds. politycznych I Frontu Białoruskiego gen. Konstantego Tielegina, który nastrajał go skrajnie negatywnie do AK i jej dowództwa (te raporty – wedle autora – przyczyniły się walnie do klęski powstania).

Warto wspomnieć jeszcze o tym, że Iwanow udowodnił, że plan operacji desantowej 1. Armii Wojska Polskiego nie był samodzielnym wyskokiem gen. Zygmunta Berlinga, lecz został zaakceptowany przez K. Rokossowskiego i oczywiście Stalina, a jego pomysłodawcą był gen. Michał Rola-Żymierski. Wyjaśniono także rolę słynnego kpt. Konstantego Kaługina, którego długo uznawano za człowieka NKWD. Tymczasem jego zaangażowanie w sprawę udzielenia pomocy powstaniu było autentyczne, problem w tym, że jako były własowiec nie miał ani krzty zaufania ze strony swoich nowych (starych) przełożonych. W AK traktowano go jak niemal oficjalnego wysłannika strony sowieckiej – tak jednak nie było.

Na koniec uwaga ogólna. Narracja Iwanowa nacechowana jest sporym ładunkiem emocji, autor nie ukrywa, że pisze jako Rosjanin, który ma poczucie winy i chce się z tym podzielić z czytelnikiem polskim i rosyjskim. Ideologizacja wywodu jest widoczna prawie na każdej stronie tekstu. Często jest to trochę nieznośne – Iwanow używa sformułowań charakterystycznych dla historyków IPN, pojawiają się zaklęcia i slogany, które obniżają poziom tej pracy. Tak, jakby autor bał się zarzutu, że w tej sprawie mataczy i próbuje coś usprawiedliwić. To sprawia, że mimo wszystko nie jest w stanie rozwikłać wszystkich zakamarków polityki Stalina i odpowiedzi na kluczowe pytanie – czy gdyby Stanisław Mikołajczyk jasno zadeklarował w Moskwie, że zgadza się na linię Curzona jako wschodnią granicę Polski i nie wracał już do Londynu – przekonałby Stalina do pomocy Warszawie? I czy nie było to konieczne wcześniej, na przełomie 1943 i 1944 roku.

Jan Engelgard, http://sol.myslpolska.pl/2010/08/1944-stalin-i-warszawa/
N. Iwanow, „Powstanie Warszawskie widziane z Moskwy”, Kraków 2010, ss.298.

Posted in Historia | 16 Komentarzy »

Tolerancja dla Żydów w Polsce i nietolerancja gdzie indziej

Posted by Marucha w dniu 2010-08-24 (Wtorek)

Artykuł jest napisany dla Polaków, nie dla Żydów. Polacy powinni znać prawdę. Żydzi i tak jej nie uznają, choćby ich przywalić dowodami. Nie bawmy się w dyskusje z nimi, to strata czasu i nerwów. – admin.

Kłamstwa antysemityzmu

Polska nazywana krajem pogromów w XIX wieku była kolebką 1/3 światowej populacji Żydów. Od 1340 do 1772 populacja Żydów w Polsce wzrosła 75-krotnie. Polska zapewniała im nie tylko schronienie ale też i możliwości rozwoju podczas gdy ze wszystkich innych krajów ich wypędzano. Słynny myśliciel żydowski Isserless napisał „Jeśliby Bóg nie dał nam takiego kraju za schronienie los Izraela byłby nie do zniesienia” Gdzie tu brak tolerancji ?!?!?!?! (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Czy ktoś słyszał o Słowackim antysemityzmie ?

Słowacja, jako jedyny kraj w Europie płaciła Niemcom za deportację Żydów. III Rzesza otrzymywała za każdego deportowanego Żyda tzw. opłatę przesiedleńczą w wysokości 500 marek od osoby, która miała pokryć koszty „osiedlenia się Żydów w ich nowych domach w Polsce”

Marcin Luter – antysemita

Czytelnicy-protestanci łączący zazwyczaj początki antysemityzmu ze średniowiecznym katolicyzmem i Inkwizycją będą zapewne zdziwieni dowiadując się, iż pierwszym wpływowym i namiętnym antysemitą w Niemczech był Marcin Luter. Podał on proste rozwiązanie „zagadnienia żydowskiego”: należy Żydów wyrzucić z Niemiec. „Otwórzmy im bramy miasteczek i drogi – pisze Luter – …są oni dla nas takim ciężarem, jak zaraza, morowe powietrze i nieszczęście…”. Tym, którzy odmówiliby opuszczenia kraju, Luter zaleca „aby do rąk młodych i silnych Żydów i Żydówek włożyć cepy, topory, motyki, łopaty, wrzeciona i kądziele i zmusić ich do zarabiania na chleb powszedni w pozie czoła, tak jak to nakazano wszystkim potomkom Adama”. Proponuje dalej „…spalenie synagog, szkół, rozbicie i zniszczenie domostw… umieszczenie Żydów pod dachami stajen, jak Cyganów, aby żyli w niewoli i nędzy, dlatego, że zawsze skarżą się na nas, lamentując do Boga.” […]. (Martin Gardner „Pseudonauka i pseudouczeni”, wyd. PWN 1966 r., nad. Andrzej Kurowski)

Arabowie a Izraelczycy

Powstanie współczesnego państwa Izrael było przygotowywane przez 200 lat, kiedy to Żydzi wykupywali ziemię. Kraj ten od pierwszych wieków po Chrystusie należał do Arabów. Jednak powolne wykupywanie ziemi zaowocowało w końcu stworzeniem mniejszości, a potem większości żydowskiej. Czy można się dziwić Arabom że się wściekali i dalej wściekają ? Z drugiej jednak strony Izrael to dawny kraj Żydów do którego wrócili.

Rudnicki o polskiej tolerancji

A. Rudnicki stwierdził, że „od stuleci świat sprowadzał z Polski rabinów, filozofów, kaznodziejów, kantorów. Prawdziwe żydostwa żyło w Polsce, Polska była jego Ziemią Obiecaną” (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Żydzi o polskiej tolerancji

Lewin z nowojorskiego uniwersytetu żydowskiego stwierdził że polskie ustawodawstwo wobec Żydów mogłoby stanowić wzór dla ustawodawstwa czasów nowożytnych. (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Żydowski historyk o polskiej tolerancji

B. Lotvinoff ocenił że, Polska uratowała Żydów od całkowitego wyniszczenia (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Polska tolerancja dla Żydów

Polska przyznała unikalną w skali europejskiej autonomię Żydów zezwalając nawet na własny Sejm (tzw. waad). Mimo to przy niemal całkowitej swobodzie istniał specjalny system korumpowania polskich posłów i dygnitarzy prezentami. System ten był kontrolowany i prowadzony przez waad. Prowadzono specjalne buchalterie a do kontaktów były wyznaczone specjalne zaufane osoby. (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Tylko Polska pomagała Żydom

We wszystkich krajach Niemcy W czasie wojny wyłapywali Żydów. Ale tylko w Polsce wprowadzili zbiorową odpowiedzialność za ich ukrywanie – rozstrzeliwali całą rodzinę.

Danina krwi i wdzięczność

Polacy uratowali 300-400 tysięcy Żydów – za co Niemcy rozstrzelali 150.000 Polaków. Dzisiaj Żydzi twierdzą że Polacy wymordowali kilka milionów Żydów.

Polska przyjmowała Żydów

Rzekomo antysemicka Polska w okresie międzywojennym przyjęła i dała obywatelstwo 615.000 żydowskim imigrantom z hitlerowskich Niemiec i bolszewickiej Rosji (dane z książki urzędnika II RP od spraw osadnictwa żydowskiego Stefana Nowickiego pt. „Wielkie nieporozumienie”, Sydney 1970)

Polacy dla Żydów

Wśród uhonorowanych medalem „Sprawiedliwy wśród narodów świata” (za pomoc Żydom w czasie wojny) najwięcej jest Polaków. Na liście Europejczyków ponad 90% to nazwiska polskie. W Polsce działała jedyna organizacja skupiająca się wyłącznie na pomocy Żydom. W pomocy dla nich brały udział nierzadko osoby, które przed wojną znane były ze zdecydowanych nastawień antyżydowskich. (Encyklopedia Białych Plam PWE)

Za: http://www.okiem.pl/ojczyzna/antysemityzm.htm

Posted in Historia | 16 Komentarzy »

Znikomy udział Polski w dyplomacji UE

Posted by Marucha w dniu 2010-08-23 (Poniedziałek)

Zero zdziwień… – admin

Choć od poszerzenia Wspólnoty o dziesięć nowych państw minęło ponad sześć lat, kraje starej Europy wciąż niemal całkowicie kontrolują unijny korpus dyplomatyczny. Taki jest główny wniosek płynący z raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, do którego dotarła „Rzeczpospolita”.

Dokument został przygotowany w przededniu rozpoczęcia działalności przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, czyli nowo formowaną dyplomację. Kierująca nią Catherine Ashton zapowiada, że ok. 30 nowych ambasadorów Unii zostanie powołanych we wrześniu.

Na 115 ambasadorów wymienionych w raporcie PISM tylko dwóch pochodzi z nowych krajów (z Litwy i Węgier). Na czele placówek nie ma ani jednego Polaka, a w całej obecnej służbie zewnętrznej Unii naszych rodaków jest 36 na ponad 1700 zatrudnionych.

Jak wzmocnić naszą pozycję? – Musimy mieć silnych kandydatów, najlepiej z doświadczeniem na stanowiskach rządowych – radzi współautor raportu PISM Jakub Kumoch. – Jeżeli w staraniach o prestiżową placówkę zaproponujemy byłego premiera albo byłego szefa MSZ, to będzie on miał realne szanse na zwycięstwo.

Jak podkreśla Dowgielewicz, szefowa dyplomacji UE prowadzi obecnie rekrutację na ponad 30 stanowisk ambasadorów. Kandydaci nie muszą zdawać żadnych egzaminów. – Pani Ashton sama dokonuje wyboru na podstawie oceny kompetencji oraz rozmowy z kandydatem – mówi minister.

Główne zadania unijnej dyplomacji to reprezentowanie UE, przygotowywanie strategii w odpowiedzi na międzynarodowe kryzysy, działania informacyjno-wywiadowcze.

Bruksela ma wydawać rocznie na swoją dyplomację 3 miliardy euro, czyli nieco ponad 2 proc. budżetu całej Unii.

za: rp.pl, http://mercurius.myslpolska.pl/2010/08/znikomy-udzial-polski-w-dyplomacji-ue/

Posted in Polityka | 10 Komentarzy »

Słowacja krytykuje pomoc UE dla Grecji

Posted by Marucha w dniu 2010-08-22 (Niedziela)

Szef słowackiej dyplomacji skrytykował finansową pomoc Unii Europejskiej dla zadłużonej Grecji. Mikulasz Dzurinda wypowiadał się na ten temat w wywiadzie udzielonym słowackiej telewizji publicznej.

Komisja Europejska z zaniepokojeniem przyjęła decyzję Słowacji, która – jako jedyny kraj strefy euro – nie udzieliła pożyczki Grecji. W przyszłym tygodniu premier Iveta Radiczova będzie rozmawiała o tym w Berlinie z kanclerz Niemiec Angelą Merkel.

Zdaniem Mikulasza Dzurindy, pomoc finansowa udzielana Grecji przez pozostałe kraje strefy euro to „źle pojęta solidarność odpowiedzialnych z nieodpowiedzialnymi”, która zainspiruje kolejnych populistycznych polityków. – Wspólnota powinna obiektywnie oceniać kraje, które przeprowadzają autentyczne reformy gospodarcze – stwierdził Mikulasz Dziurinda.

Szef dyplomacji podkreślił, że kierując słowackim rządem w latach 1998 – 2006 wprowadzał restrykcyjny program oszczędnościowy przed wejściem do strefy euro. – Bruksela nie ruszyła palcem, aby nam pomóc. Pracowaliśmy w pocie czoła, realne uposażenia na Słowacji spadły o 8%, a stopa bezrobocia zwiększyła się do 20% – przypomniał szef dyplomacji.

Zdaniem premiera, odmawiając pomocy Grecji Słowacja kierowała się zasadami demokracji obowiązującymi w Unii Europejskiej i nie musi się liczyć z restrykcjami.

sm, Informacyjna Agencja Radiowa (IAR), Andrzej Niewiadowski
http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/swiat/artykul184436.html

Posted in Polityka | 20 Komentarzy »

O naprawie Rzeczypospolitej

Posted by Marucha w dniu 2010-08-22 (Niedziela)

Czyli jak Jarosław Kaczyński naprawiał Rzeczpospolitą u Sorosa…

Pozwolę sobie na garść uwag o wykładzie Jarosława Kaczyńskiego u żydowskiego bankiera, „filantropa” Sorosa. Wykład ten jest przykładem skrajnego zakłamania, wręcz schizofrenii Jarkacza.

http://judeopolonia.wordpress.com/2010/05/03/kontekst-smolenski-doktryny-politycznej-ujawnionej-przez-pis-w-fundacji-batore/

Kaczyński wygłosił jego wykład pod tytułem „O naprawie Rzeczpospolitej” w lutym 2005. Mówił wtedy o zagrożeniu dojścia do władzy przy urnach przez „wykluczonych”. Ostrzegał, cytuję : „ to będziemy mieli rządy Samoobrony, być może LPR-u...”

Jesienią tego samego roku 2005 PiS wygrało wybory i do koalicji rządowej wzięło… Samoobronę i LPR. A więc te partie, przed którymi Kaczyński ostrzegał. W jakim więc celu Kaczyński wziął je do koalicji z PiS-em? Nie ulega wątpliwości, że planował on usunąć Samoobronę i LPR na margines „wykluczonych”. Cały okres rządów PiS to było jedno nieprzerwane pasmo szukania konfliktów z „koalicjantami”. Wreszcie „kupili” babę (która nie wiedziała nawet z kim ma dziecko) i na podstawie jej zeznań skompromitowali liderów Samoobrony. PiS sabotował też wszystko, co robił Giertych. Istotne jest to, że Kaczyński był gotów nawet do upadku rządu PiS i do przejścia do opozycji, byle wypełnić uzgodnienia z fundacji Sorosa o zepchnięciu na margines polityki „radykałów” z Samoobrony i LPR. A to pokazuje, że obydwu kibucom od Sorosa – PO i PiS-owi tak naprawdę obojętne jest, czy są w rządzie, czy w opozycji. Ważne natomiast dla nich jest, aby w rządzie i w parlamencie byli tylko swoi. A nie”wykluczeni”.

Kolejnym oszustwem Kaczyńskiego jest jego mantra o „postkomunie”. W jego wykładzie mówił on o „rozwścieczonych swoim losem postkomunistach„. A przecież w momencie wykładu Kaczyńskiego poskomuna miała się u nas doskonale. Premierem był „poskomuch” Belka, a prezydentem była ikona „poskomuchów” – Kwaśniewski. Jakim więc losem mieli być oni „rozwścieczeni”? Ponadto, jeśli te postkomuchy tak Kaczyńskim przeszkadzały, to dlaczego obaj produkowali się u „filantropa” Sorosa wiedząc, że i postkomuchy są tam mile widzianymi gości, prelegentami i dyskutantami. Mantrę o „postkomunie” wymyślili Kaczyńscy celowo, aby winę za wszystko co złe zwalać na PRL, postkomunę i rosyjską agenturę. Głównym obok Kaczyńskich oszustem „dekomunizatorem” jest PiS-owski Don Kichot Macierewicz. Walczy on do upadłego z wymyśloną postkomuną i ruską agenturą.

A prawda jest taka, że Lech był doradcą Bolka w Magdalence i pił wódę z Kiszczakiem i Jaruzelskim. Wiedzieli też oba Kalksteiny, że bolszewia w komplecie przewerbowała się na proamerykańskość i prounijność. Bo ta niby postkomuna tak samo jak Kalksteiny parła do NATO, do Unii, do pomocy w okupacji Serbii, Afganistanu i Iraku.

Symbolem całkowitego oddanie się bolszewii w ręce zażydzonej USA były tajne więzienia CIA w Polsce w czasie rządów SLD i prezydentury Kwaśniwewskiego/Stolzmana. Na dodatek urządzone w byłym tajnym ośrodku szkolenia wywiadu zagranicznego oficerów SB w Kiejstutach.

Dodam w tym miejscu, że G. Czempiński w czasach PRL był też esbeckim „kursantem” w Kiejstutach, a krótko po t.zw. „transformacji” otrzymał z rąk Busha ordery za zasługi dla CIA. Co pokazuje, że CIA przejęło bolszewię i PRL w komplecie, z budynkami i „żywym inwentarzem”. Za zasługi dla CIA awansował nawet Czempiński na szefa UOP. Co ważne, po ujawnieniu w roku 2005 afery z tajnymi więzieniami CIA, urządzonymi u nas w okresie rządów „postkomuny”, przez dwa lata jej rządów PiS nie wszczęła w tej sprawie śledztwa. Tak więc PiS zacierała ślady przyzwolenia przez „postkomunę” na nielegalne działania CIA w Polsce. A gdy na Ukrainie przy pomocy USA i Izraela zrobiono antyrosyjską „pomarańczową” rewolucję, natychmiast poparł ją wówczas jeszcze urzędujący Kwaśniewski. Był on też promotorem agenta USA, Juszczenki, na forum Europy. Krótko później wybory prezydenckie wygrał Kalkstein i ślepo kontynuował ukraińską politykę postkomucha Stolzmana.

W rzeczywistości bowiem PiS i SLD (naturalnie i PO) to amerykańsko- żydowskie agentury rządzące do spółki Polską. Grają w tej samej drużynie. Jedynie dla ogłupienia społeczeństwa inscenizują pomiędzy sobą walki. A do odwracania uwagi, że jesteśmy okradani i szabrowani przez Zachód i żydostwo utrzymuje PiS fikcję prorosyjskiej agentury w postaci postkomuny, WSI,  a nawet prorosyjskiej agentury PO.

Nienawiść Kalksteinów do Rosji była autentyczna. Na Rosję zwalali winę za zbrodnie żydobolszewii w czasach Stalina. Choć Rosja ucierpiała jeszcze więcej w tamtym czasie z żydowskich rąk. PO jest taką samą żydowską agenturą jak SLD czy PiS. Jedynie mniej ostentacyjnie okazuje jej antyrosyjskość. A gdy z Waszyngtonu przyszły rozkazy, aby w stosunku do Rosji prowadzić politykę wciągania jej w układy gospodarcze, PO posłusznie rozkazy wypełniała. Nie zmienia to w niczym sytuacji, że założycielami PO byli (wspomniany już) agent CIA – Czempiński i agent żydowskiej grupy Bilderberga na Polskę, dodatkowo agent rockefellerowskiej Komiski Trójstronnej – Olechowski. W Komisji Trójstronnej wspomagają Olechowskiego m.in. inny PO-wiec – pajac Palikot i postkomuch Belka.

Po tych przykładach widać, czyją agenturą są „nasze” partie polityczne. A mimo to namolnie w RM, TV Trwam, w PiS-ie, w Naszym Dzienniku i u p.Michalkiewicza ciągle dowiadujemy się, jak groźna i wpływowa w Polsce jest ruska agentura. Z podawanych przez nich informacji wynika, że zimny czekista Putin i jego siepacze władają Polską.

Ciekawe tylko, jaki miał interes ten Putin, aby nasze wojsko wysłać do haniebnej i zbrodniczej okupacji Afganistanu. Co na tym zyskała Rosja?

Andrzej Szubert, http://fronda.pl/andrzej_szubert/blog/

Czy ten – i wiele innych podobnych artykułów – choć trochę zachwieje dogłębnym przekonaniem idiotów, jakoby w Polsce „rządziła ruska agentura”? Nie. Właśnie dlatego są idiotami…  albo hasbarą. – admin.

Posted in Polityka | 88 Komentarzy »