Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kłamstwa bałkańskie, globalna Prawda

Posted by Marucha w dniu 2010-08-02 (poniedziałek)

W I wydaniu mej knigi (2005), w 10-tą rocznicę „masakry” w Srebrenicy, pisałem o tym mendialnym symbolu ludobójstwa Serbów: ma hurtowo uzasadniać wszystkie interwencje Zachodu na Bałkanach.

W dobie presji na Polaków, żeby wzięli na siebie winy innych z II wojny światowej, podobieństwo nacisków na oba narody zastanawia, kto to robi i po co. Dlatego nie wolno nam zignorować kwestii bałkańskiej.

Tak zaczęła się moja droga do Prawdy, nie tylko bałkańskiej – przez skojarzenie demonizacji obu narodów przez te same mendia. Niełatwo żyć z tą Prawdą wśród sporego grona badaczy tematu. Niektórzy prywatnie przyznają rację o przyczynie jot, lecz sami o tym nie wspomną w pracach lepiej wyeksponowanych i wynagradzanych, niż moje. Nie dopuścili nawet moich komentarzt na swe e-fora naukowe — z tej samej obawy o skórę.

Były i gorsze przypadki: straciłem przyjaciela, profesora Johna-Petera Mahera, lingwistę z Chicago, b. agenta w korpusie kontrwywiadu Armii USA na Bałkanach, Południowa Grupa Działania NATO. Nie mógł wybaczyć, że poruszyłem temat kompleksu jot, i to w jego ulubionym kontekście bałkańskim! Bo, jak pisze dziś sąsiadka Visamaya-Wiesia poniżej, prawda również potrafi rodzić nienawiść, wielu zakole w oczy, wielu obrazi, szczególnie kiedy nagle wychodzi na wierzch. Takoż „straciłem” przyjaźń Bronka, Eli i Tadka, cenionych przeze mnie patriotów, bo nie potrafili przyjąć Prawdy, bezwzględnej i wstydliwej słowami Vismayi, bo wielu uznaje za prawdę coś, co zaspakaja jego pragnienia, a te pragnienia są różne i nie mają nic wspólnego z prawdą.

Na zakończenie Miesiąca Kłamstwa Srebrenickiego, przed rocznicą ludobójczej chorwackiej Operacji Burza (sierpień 1995), cóż pisać papugom papki „Serbowie-złoczyńcy”… Jak rozmawiać z fanatykiem, dla którego oszczerstwem są zbrodnie chorwackich katolików… Jak mam pisać Rodakom wypranym propagandą, która ukryła „humanitarne” rozbiory Jugosławii zbrodniczymi sankcjami, interwencjami „dyplomatycznymi” i wojskowymi USA-NATO… Celem było zaszkodzić prawosławnym Serbom, celowi talmudycznych nienawistników, oraz ustanowić dwa państwa islamistyczne przeciw cywilizacji zachodniej, co widzieliśmy już 11 IX, potem w Londynie i Madrycie — poprzez terrorystów islamskich z Bałkanów, sterowanych przez kompleks jot.

„Okrążanie Rosji” i „ochrona bałkańskich rurociągów” są tak logiczne w tej propagandzie, jak „polskie obozy zagłady”. Po krzyku o tym, jak ważne jest Kosowo dla amerykańskiego rurociągu, biegnie on poza Kosowem, znad M. Czarnego w Bułgarii, przez Republikę Macedonii, do wybrzeża Albanii. Jeśli bazy wojskowe rzeczywiście służą ochronie rury, czemu Camp Bondsteel nie powstał w zawładniętej od początku Republice Macedonii, gdzie USA-NATO wykorzystało bazy w nalotach na Jugosławię w 1999 r. Bez jednego wystrzału Rosja zapewniła sobie korytarze dla swej ropy, przez Bułgarię do greckiego portu Aleksandropolis. Kosowo nie ma też znaczenia dla tras komunikacyjnych. Wiele razy przemierzyłem region północ-południe, wschód-zachód i z powrotem, różnymi szlakami, rowerem i pociągami. By wjechać do Kosowa, musiałem zbaczać na podrzędne trasy. Via Egnatia, grecka autostrada systemu europejskiego do Turcji, pobiegnie wybrzeżem Albanii, przez adriatycki port promowy Igumenica w Grecji, blisko granicy z Albanią.

Jako przyczółek militarny przeciw Rosji, Bondsteel nie dorównuje nawet poligonom drawskim, bo nie ma linii kolejowej ani lotniska z prawdziwego zdarzenia, nie mówiąc o porcie. Głównym zadaniem tej największej nowej bazy wojskowej USA jest transfer afgańskiego opium na Zachód. Operacja podlega „CIA”, a wykonawstwo – Koszer Nostra, która kontroluje największe mafie świata i jest najokrutniejszą z nich. W mediach cisza, żeby nie brzmieć „antysemicko”.

Także dla talmudycznych celów, wypędzono parę milionów Serbów etnicznych z ziem pradziadów. Nam mówiąc „integrujmy się w UE”, jotowcy podzielili Naród Serbski między neo-faszystowską rasistowską Chorwację, mafijną Czarnogórę oraz nowe twory islamistyczne Kosowo i Bośnię-Hercegowinę. Samej Serbii grozi oderwanie Wojwodiny (wpływy niemiecko-węgierskie) i Raszki (islamistyczny Zielony Trakt od Chin Zach. przez Afganistan i Turcję po Albanię). Ach, jak ci talmudyści potrafią wejść w konszachty i z Krzyżowcami i z Półksiężycowymi!

Zagrabiono serbską kołyskę narodowo-religijną Kosowo z bogactwami mineralnymi. Tak jak w Polsce procesami stalinowskimi usunęli najlepszych, tak marionetkowy trybunał w Hadze odizolował serbskich liderów, nazywanych komunistami, nacjonalistami, radykałami, zacofanymi, ekstremistami, a nawet ludobójcami, bo bronili Serbów przed najazdem robotów US-NATO, dżihadystów, neo-ustaszy, ekstremistów albańskich… (Chmary byłych ludzi, nędzarze, złodzieje, stada robotów, potworów zastępy w wierszu serbskiego poety poniżej.)
Odebrano Serbom kontrolę nad produkcją w socjalistyczno-kapitalistycznym układzie własności pracowniczej. Zagoniono do zjudaizowanej „kultury zachodniej”, konsumpcji i skrzywionej moralności, wsadzając Serbów do baraku oczekiwań na łaskawe przyjęcie w „struktury atlantyckie” — narzędzia podboju przez kompleks jot.

W X rocznicę nalotów USA-NATO (w tym Polski) na Jugosławię, gościłem w Belgradzie u słynnego serbskiego reportera, Johna Bosnitcha z Kanady (wybronił szachistę amerykańskiego Fishera od ciupy w Japonii za rzekomy „antysemityzm”). Było to wkrótce po „kryzysie finansowym”, spowodowanym jak wiadomo bilionowymi szwindlami na wymyślonym przez banksterów, abstrakcyjnym rynku derywatyw. W biurze Johna wypełnionym patriotami przed kilku kompami, byłem świadkiem ich ogłupienia i zjudaizowania. Patrioci serbscy, niegdyś odporni na podjazdy, jak pokazuje ich historia dramatyczniejsza od polskiej, naciskają klawiaturę siedząc przed monitorami niby w nintendo, by zarobić na… transakcjach derywatyw! Przychodzi młoda żona jednego z nich. Wysłuchuje sceptycznie mej gadki o kompleksie jot, podsumowuje „antysemita” i opowiada mi, jak robi doktorat pt. „kobiety w mediach” na grancie NATO. Przypomina mi ona wdowę, która wpadła w objęcia pracy dla organizacji Sorosa, po stracie męża w ataku NATO na pociąg pod Grdelicą.

Niedawno Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości (MTS) usankcjonował deklarację niepodległości Kosowa z 17.2.2008 r. Samozwańczy, terrorystyczny, mafijny rząd skrajnych Albańczyków kosowskich „wybrał się” wtedy na salony światowe, z poparciem Zachodu i globalnego islamizmu. Wstąpiłem na pizzę w Deczani w Kosowie kilka lat temu, przysiadł się do mnie łagodny Albańczyk i szeptał „Jak wyjechać z przeklętego Kosowa?”, gdzie albańska mafia sterroryzowała rodaków. Dla obserwatorów Bałkanów nie było niespodzianką następne pogwałcenie prawa międzynarodowego i rezolucji ONZ nr 1244 ws. statusu Kosowa jako suwerennej części Serbii. Widać nie rządzi prawo i sprawiedliwość (jak w Polsce!) tylko mafia, a raczej ci, którzy posługują się mafiami.

Jan Engelgard (Nowa Myśl Polska) skomentował werdykt MTS: Tak oto przybito pieczęć sankcjonującą odebranie suwerennemu państwu (Serbii) prowincji będącej jego historyczną kolebką. Prawdę pisze Engelgard, ale nie całą. Jak ma myśleć Naród, gdy ich myśliciele nie myślą? Engelgard sugeruje, że „głównymi architektami tej wojny” byli Clinton, Albrightowa i wojskowi NATO. Ci lokaje „byli architektami” tak samo, jak Kaczor, Komor i Sikor.

Dlatego zadedykowałem tę serię Wam, Bronku, Elu i Tadku — w imię Prawdy. Byście przejrzeli, co się szykuje Polsce, jeśli nie ockniecie się z „patriotyczno”-fanatycznej propagandy: zabieranie ziem, niszczenie Krzyża i chrześcijaństwa, spodlenie, przekłamanie historii, rotszyldowsko nie licząc się z ofiarami w ludziach. Wam, do oziębłych serc i zmylonych głów ten wiersz, bracia i siostry w Chrystusie:

Zawzięte wersety
Dobrica Erić (przełożył Piotr Bein)

Ja

córka Boża
Serbia
oznajmiam dobrowolnie
zza drutu spętana
przed świadkami
Przemocą, Cierpieniem i Krzywdą
żem winna i że się do winy przyznaję!

Winnam bom jest kimś
zamiast nikim nijakim
Winnam że w dobie
nagonki na Serbów
idę do swej cerkwi
choć rzadko, wyznaję
i że się żegnam o tak
z trzech palców!

Bycia jestem winna
gdy być nie powinnam
Winnam już od dawna
że stoję poprawnie
patrząc w niebo, zamiast w dół na trawę
Winna jestem za to że stawiam
czoła krzywdzie
Jam winna
że świętego patrona rodziny znów czczę!

Jestem winna że piszę, czytam
cyrylicą

Ja winna że śpiewam
śmieję się, przeklinam
(a czasem się odszczekam)

Winnam i się przyznaję
że nie wiem co wiem i że wiem co
nie wiem

Jestem winna i niech skończę listę
winą mą największą
zanim się udławię śmiechem
Winnam, uparciucha
żem oddana wierze prawej
i Świętemu Sawie i że nie wierzę
w zły święty uczynek, odpuszczenie grzechu!
Jestem winna i grzeszna więc winna
że jestem

Żebym choć wyznała że ja nie istnieję
a ja tu istnieję, dziarsko stoję
Jeśli ja się przyznam
i ocalę głowę
utracę święty krzyż i wiarę w Sawę
Jeśli się nie przyznam
Źle mi się powiedzie
cały świat na mój Kraj wtedy najedzie
Chmary byłych ludzi
nędzarze, złodzieje
stada robotów, potworów zastępy
rzucą się na moje sady, na moje knieje
i na moje białe chatki wedle drogi krętej
koło których jak najpiękniejsze boginie
kwitną czereśnie, śliwy i jabłonie

Ten szpetny rysunek
mojej światłej twarzy
który całą dobę w rękach swoich ważysz
wizerunkiem twego sumienia i podświadomości
Podobizna to nie moja
tylko twe wnętrzości
Bardzośmy są ważne
Kraju Ty mój miły
Ja i Moje siostry
Prawda, Sprawiedliwość
skoro takie moce z nami się zmierzyły
i gapią się na nas zło
i krzywda

Czemu wojownicy Dżihadu
Krzyżacy
Jankesi
ćwiartują Moje córki, Moich synów
Czyżby to słyszały wszystkie hordy obce
że mamy złote Serce
więc je wyrywają
i wciskają w pierś własną
łudząc się że ludźmi się staną

Nie boję się śmierci czarnej tęczy
tylko niewoli, nieskończonej męki
Śmierć jest częstym gościem w naszej serbskiej gminie
tak jak wiosna
lato
jesień
zima
Nie jest też straszniejsza
za dnia przede wszystkim
niż trzęsienie ziemi
susza
powódź
mrozy
jeśli ją człek spotka na swej własnej ziemi
z duszą odkadzoną i z blaskiem na twarzy

Szatany
obżarte i szalone
wyklęliście wszystkich w moim własnym domu
ale nikt nie może mi zabronić
że śpiewam i się śmieję umierając!
Bo sami już nie śpiewacie na weseliskach
ani nie śmiejecie się
przy kołysce!

Nie żałujcie na mnie słupa i sznura,
i ukrzyżujcie mnie na szczycie góry
jak wasze praojcy mojego praojca
z Nazaretu, Jezusa Chrystusa

Będę patrzeć
a wy powieki zmrużycie
inaczej wam ślepia oślepną
od jasności mojego oblicza
Pospieszcie się
dziś mnie ukrzyżujcie
zmartwychwstanę wcześniej!

Za http://grypa666.wordpress.com/

Odpowiedzi: 13 to “Kłamstwa bałkańskie, globalna Prawda”

  1. Praworządny Obywatel NWO said

    Znakomity wiersz. Niech żyją poeci. Jakiś poeta stanie kiedyś na czele rewolty przeciw Nowemu Porządkowi.

  2. Krzysztof M said

    To są nasi Bracia – Słowianie.

  3. Janusz said

    Moze by tak Nasz Dziennik zamiescil ten wiersz…
    Co na to pani Solowiej, czy odmowi chrzescijanskiemu autorowi?

  4. Marucha said

    Gdyby Nasz Dziennik chciał ten wiersz opublikować, to już dawno by to zrobił. Wiersz bowiem liczy sobie już ładne parę lat.
    Nie wiem. Może opublikował?

  5. Student said

    Piękny wiersz.
    O jakiej książce mowa na początku wpisu ??

  6. Marucha said

    Chodzi o jedną z książek Piotra Beina:
    http://piotrbein.files.wordpress.com/2010/06/nato_text.pdf

  7. Inkwizytor said

    Chorwaccy ustasze Ante Pavelicia mogą sobie śmiało podać rękę z bandytami Stepana Bandery z UPA. Jest tu wiele analogii. Ten sam sadyzm i okrucieństwo dzikusów „nacjonalistów”, chęć fizycznego unicestwienia całego narodu ( serbskiego i polskiego ), udział kleru katolickiego i greckokatolickiego. Znana postać o.Filipovicia OFM, zwanego „Szatanem”, który lubował się w rozbijaniu serbskich czaszek motyką w obozie Jasenovac. Głuchota i ślepota najwyższej hierarchii kościelnej, ( Stepinaca i Szeptyckiego ). Dziwne, że jeszcze jakiegoś wspólnego „braterstwa broni” nie utworzyli.

  8. Anka said

    Piękny, wstrząsający, bolesny…. ach nie mam słów …

  9. Tekla said

    Dziesięć lat temu, 24 marca 1999 roku, NATO rozpoczęło bombardowania Serbii. Jako powód podano konieczność obrony albańskiej mniejszości w Kosowie. Codziennie przez 78 dni, przy użyciu najnowocześniejszej techniki, niszczono nie tylko wojskową infrastrukturę, ale też serbskie miasta, szkoły, szpitale, cerkwie. Bombardowań nie zaprzestano, o co prosił patriarcha Paweł, nawet w Święta Wielkanocne. Agresję przeciwko suwerennemu państwu nazwano „akcją humanitarną”, a jej ofiary „ubocznymi skutkami”. Polska, jako nowy członek, sankcjonowała działania NATO, a polskie media prześcigały się w obwinianiu Serbów. – Wydaje się – pisał w Polityce z 13 marca 1999 roku Ludwik Stomma – jakby w kraju, który ma tak tragiczną przeszłość jak nasz, nikt nie pamiętał już, że gdzie spadają bomby, tam giną ludzie… Starcy, kobiety, dzieci. I nikogo to nie przeraża? Nikt nie podrywa się do protestu? Nikogo nie obchodzą serbskie ofiary?
    Stawiających pytania o sens i rzeczywiste przyczyny agresji było niewielu. Jeszcze mniej dostrzegało potrzebę przyjścia z pomocą ofiarom, niezależnie po jakiej stronie konfliktu one były. Z odruchu serca, z poczucia solidarności z cierpiącymi, organizowaliśmy zbiórkę darów, które za pośrednictwem serbskiej Cerkwi przekazaliśmy ludziom, którzy w wyniku wojny stracili wszystko, często także najbliższych. Wobec ogromu zniszczeń i cierpień nasza pomoc w wymiarze materialnym miała znikome znaczenie, była jednak – i tak to odbierali Serbowie – symbolicznym gestem pomocy. Przypominając tragiczne wydarzenia sprzed dziesięciu lat chcemy przypomnieć prawdę, że użycie siły jest katastrofą człowieczeństwa, i że Bóg jest nie w sile, a w prawdzie.

    Vladan Stemenkovic serbski publicysta i poeta mieszkajacy w Polsce .

  10. Marucha said

    Tak, pani Teklo.
    Polacy en masse uwierzyli bydlęco prymitywnej antyserbskiej propagandzie. Do dziś wierzą w jakieś „czystki etniczne” i że „Kosowarzy” to naród.

  11. Przeclaw said

    9,10.

    Pan Stemenkovic /czy tez Tekla, bo nie wiem kto jest autorem tego wpisu/ przytacza opinie L Stommy oraz wlasne spostrzezenia o malej ilosci ludzi zadajacych pytania oprzyczyny konfliktu, a takze niewielkie rozmiary pomocy materialnej dla Serbii.
    Na podstawie tego Marucha uznal za stosowne dokopac Polakom „en masse”. Ale w ten sposob dokopuje takze mnie, a pewno i sobie, o ile uwaza sie za Polaka.
    Kto zreszta robil wiarygodne badania jak rozkladaly sie sympatie Polakow i jak sie to ma do tego samego zagadnienia w innych krajach? Bez odpowiedzi na to wszelka ocena jest zawieszona w prozni.
    Czy kazdego mieszkanca Polski mozna nazwac Polakiem, chocby nawet nie znal innego jezyka niz polski?
    Na to pytanie w duzym stopniu odpowiedzial juz pan Stemenkovic powyzej.

  12. Marucha said

    Panie Przecławie, czy za każdym razem, gdy „dokopuję Polakom”, muszę szablonowo podkreślać, że nie chodzi o WSZYSTKICH Polaków, lecz jedynie o dużą większość i że wciąż niektórzy Polacy rozumieją, co się dzieje na świecie?

  13. wi42 said

    Co za wspanialy wiersz…

Sorry, the comment form is closed at this time.