Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sierpniowe rocznice

Posted by Marucha w dniu 2010-08-07 (Sobota)

Czyli chwila zadumy nad naszą historią.

Sierpień jest miesiącem szczególnie skłaniającym mnie do zadumy nad naszą historią. Dla milionów Polaków wydarzenia sierpnia 1980 to nie historia z podręcznika, a część ich własnego życia. Od tzw. „transformacji” i przekształcenia PRL w tzw. III RP sierpień 80, a więc wybuch strajku w stoczni gdańskiej i powstanie Solidarności jest uroczyście obchodzoną rocznicą legitymizujacą III RP. Przemilcza się przy tej okazji fakt, że III RP ani przez ułamek sekundy nie była państwem naprawdę suwerennym.

Transformacja była podstępnym manewrem polegającym na tym, że udający Polaków Żydzi we władzach PRL dogadali się z Żydami – doradcami Bolka w Magdalence. Postanowiono Polskę wyrwać spod wpływów sowieckich, o czym polskie żydostwo („rządowe” i „opozycyjne”) już od dawna marzyło i wydano Polskę w ręce światowego żydostwa rządzącego w USA, Unii i NATO.

USA rządzona jest przez żydowską lichwę i judeocentryków (kompleks jot). Jest narzędziem żydowskim do narzucenia światu dyktatorskiego rządu znanego pod nazwą NWO.
http://piotrbein.wordpress.com/2010/04/22/judeocentrycy-i-masowe-zbrodnie/
http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/amerykaska-pita-kolumna.html
http://judeopolonia.wordpress.com/2010/05/20/usa-pod-okupacja-zydowska-henryk-pajak/

Kierowane przez USA NATO jest zbrodniczą instytucją realizującą plany osiągnięcia militarnej absolutnej dominacji nad światem przez USA, czyli przez rządzących w USA Żydów i ich agentów. Otwarcie o tym mówią plany wpływowych neokonserwatystów z PNAC, wśród których kluczowe role odgrywają syjoniści.
http://pl.wikipedia.org/wiki/PNAC


Faszystoidalna Unia Europejska jest jedynie etapem na drodze do NWO. Kiedyś przekształcona zostanie w jedną z prowincji światowego, rządzonego przez Żydów po dyktatorsku państwa.

W Polsce od czasu transformacji bez przerwy u władzy są agenci Unii, USA, Izraela i NATO. Społeczeństwo ani przez moment nie było rzeczywistym suwerenem w państwie. Polacy są bez przerwy okłamywani i ogłupiani przez kontrolowane przez Żydów media. Prawdziwa wolność słowa jest fikcją. Tak samo fikcją są tzw. „wolne wybory” i „wolna gospodarka”. Inscenizowano wprawdzie i inscenizuje się w III RP ku uciesze gawiedzi „wolne wybory”, w których mamy do wyboru pomiędzy przeróżnymi agentami obcych, niepolskich interesów. Tylko na krótko w koalicji z agenturalnym PiS-em współudział we władzy miały nieagenturalne Samoobrona i LPR. Intrygi głównego koalicjanta (PiS) wspomaganego przez PO i będące w obcych rękach media skutecznie wypchnęły te partie na margines „wykluczonych”. Kandydaci nieagenturalni, nie mający partyjnego zaplecza ani dojścia do mediów, z góry skazani są na porażkę. „Wolną gospodarkę” i finanse, już u zarania III RP, napadem rabunkowym na portfele Polaków zwanym planem (Żyda) Balcerowicza oddano w łapska obcego, głównie żydowskiego kapitału i banków. Wyprzedaż za bezcen, a raczej szabrowanie przez obcych (głównie żydostwo) polskiego majątku trwa nadal. Także majątku znajdującego się w rękach udających Polaków i mieszkających w Polsce Żydów nie można nazywać majątkiem polskim.

W tym roku obchody okrągłej rocznicy 30-lecia powstania Solidarności nie będą się propagandowo różniły od obchodów w latach poprzednich. Media będą nas przekonywać, że Polska jest wolna i suwerenna i że jest ona ziszczeniem marzeń Polaków i zrealizowaniem ideałów Solidarności.

Prawdy o Solidarności z gazet i z telewizorni niestety się nie dowiemy.

Strajki roku 1980 były inspirowane przez chcącą usunąć Gierka partyjną konkurencyjną frakcję. Do przewrotów gabinetowych w PRL zawsze wykorzystywano wyprowadzanych na ulicę lub pchanych do strajku ludzi. Tym razem partyjna (żydowska) frakcja przedobrzyła. Strajki wymknęły się spod kontroli. Próba kontroli Związku przez agenturę SB z jednej, a żydowską KOR z drugiej strony także się nie powiodła. Solidarność została zdominowana przez patriotyczny i propolski nurt. Niestety tym samym podpisała Solidarność wyrok na samą siebie.

Ważne jest w tym miejscu podkreślenie faktu, że Solidarność nie została zniszczona 13 grudnia 1981. Wprawdzie zepchnięto ją wtedy poza margines legalności, ale była ona nadal wyrazicielką woli szerokich warstw społeczeństwa bycia podmiotem i suwerenem we własnym kraju.

Solidarność zwasalizowano i pokonano w Magdalence i przy Okrągłym Stole. Od tego czasu brała ona i bierze nadal udział w historycznym oszustwie. Sama przez to stała się (choć dużo mniej ważnym i wpływowym niż w latach 80/81) elementem okupacji kraju przez obcą agenturę. Bierze też dzisiejsza Solidarność udział w ogłupianiu społeczeństwa. Może ona wprawdzie strajkować, a nawet protestuje przeciwko wielu decyzjom rządowym. Uczestniczy jednak ona w fałszowaniu naszej codzienności udając, że wierzy w to, iż Polska jest krajem wolnym, suwerennym i demokratycznym – i że wolność i suwerenność jej właśnie zawdzięczamy.

A prawda jest taka, że wykrystalizowane w czasie pamiętnych 16-tu miesięcy istnienia „pierwszej” Solidarności ideały i cele nadal czekają na ich realizację. Polska nadal bowiem jest państwem zniewolonym, niesuwerennym, rządzonym przez agentów obcych, niepolskich interesów. A społeczeństwo nadal jest przedmiotem manipulacji a nie suwerenem we własnym kraju.

Jak to się stało, że Polacy w swej masie są tak zaślepieni, że nie widzą tego, co z naszym państwem i narodem się dzieje?

Odpowiedź nie jest łatwa, a szukać jej należy w naszej historii i sumujących się na przestrzeni wielu wieków i prowadzących do katastrofalnego stanu obecnego różnych czynników.

Poza dynastią piastowską i kilku polskimi monarchami elekcyjnymi na przestrzeni wieków Rzeczpospolitą rządzili obcy monarchowie. Nie zawsze dbali oni o polskie interesy. Nie chodzi tutaj nawet o wybitnie szkodliwe dla Polski rządy szwedzkich Wazów czy saksońskich Wettynów, którzy wykorzystywali Polskę do prywatnych wojen dynastycznych czy wojen wewnątrz-niemieckich. Nawet Władysław Jagiełło, Litwin, zwycięzca spod Grunwaldu, celowo po zwycięskiej bitwie nie zdobył Malborka i nie zniszczył zakonu krzyżackiego. Litwa była dla Polski wówczas koniecznym „partnerem strategicznym” wobec potężnego zakonu. Likwidacja zakonu czyniłaby sojusz z Litwą dla Polski zbędny, a Litwę mogłaby przeobrazić z sojusznika, w następny „kąsek” do połknięcia.

Ale i królowie etnicznie polscy też nie zawsze stawali na wysokości zadania. Wiktorii wiedeńskiej nie wykorzystał Sobieski do wzmocnienia Polski na arenie międzynarodowej. Korybut Wiśniowiecki był władcą szkodliwym i nieudolnym, a mason Poniatowski zakończył karierę ostatniego króla Polski jako utrzymanek carycy ze stałą pensją otrzymywaną z Petersburga.

Znacznie więcej szkód niż obcy monarchowie i nieudolni polscy królowie wyrządziła Polsce szlachta i magnateria. Wyłoniona ze stanu rycerskiego, przeistoczyła się duża część szlachty w stan warcholski. Prywata, obrona własnych przywilejów i supremacji w polityce państwa, walka do końca o liberum veto, o prawo do sejmikowania, to główne cechy szerokich rzesz szlachty. Wprawdzie w chwilach zagrożenia potrafiła szlachta łapać za broń i iść do bitwy, ale natychmiast po tym powracała do warcholenia, rokoszy i obrony „złotej wolności szlacheckiej”. Jeszcze gorsza okazała się sprzedajna magnateria. Głównym jej celem było niedopuszczenie do wzmocnienia władzy królewskiej i blokada przeprowadzenia koniecznych reform Rzeczypospolitej. Zazdrośnie pilnowała magnateria (i szlachta), aby nikt z polskich „konkurentów” politycznych nie zdobył przewagi nad pozostałymi. Wykorzystywali to w sposób bezwzględny obcy.

Do osłabienia i ostatecznie do upadku Rzeczypospolitej przyczynił się też wróg wewnętrzny – Żydzi. Katastrofalny dla Polski, odczuwany do dzisiaj, był układ szlachta – Żydzi – chłopi.

Szlachta obawiała się powstania polskiej warstwy narodowego, zamożnego mieszczaństwa, jako ewentualnego konkurenta mogącego zagrozić politycznej supremacji szlachty. Dlatego sprawy finansów, bankowości, handlu a także i rzemiosła oddała szlachta w ręce Żydów. Powodowana chciwością lub brakiem gotówki wprowadziła też szlachta tzw. arendę, czyli wydzierżawianie Żydom młynów, karczm a nawet całych wiosek. Żyd płacił gotówką za dzierżawę – a potem ile z niej wycisnął – to było jego. Efektem tego było bogacenie się Żydów a ubożenie polskich chłopów.

O rozpijaniu Polaków przez Żydów pisał już ks. Stanisław Staszic. Ostrzegał rodaków przed żydowskim zagrożeniem pisząc:
Żydzi po całej Polsce rozsypani, wszędzie z swym duchem wyłączności z naszym ludem pomieszani, nie tylko zaplugawią cały naród, zaplugawią cały kraj, a zmieniając go w kraj żydowski, wystawią w Europie na pośmiewisko i wzgardę.”

Zdaniem księdza Staszica celem Żydów było zniszczenie Polski.
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=27&pid=1378

Żydzi wprowadzali nawet przy okazji arendy szlacheckich majątków przymus picia miesięcznie określonej ilości wódki przez chłopów pańszczyźnianych w obrębie ich arendy. Spotyka się opinie, że zabory i mocne ukrócenie tego procederu przez władze zaborcze uratowały polską wieś od całkowitej degeneracji i rozpicia. Choć i w czasie zaborów żydowscy arendarze rozpijali chłopów. „Rzeź galicyjska” z 1846 roku była ich dziełem. Zubożała szlachta zaczęła się imać obcych wcześniej dla ich stanu zajęć jak prowadzenie tartaków czy młynów. Żydzi poczuli się zagrożeni szlachecką konkurencją i napuścili na szlachtę pijanych chłopów.

Okres zaborów mógł być wykorzystany do „otrzeźwienia” szlachty, jak i do rzetelnej analizy przyczyn upadku Rzeczypospolitej. Tak się jednak nie stało. Szlachta pragnęła w dużej mierze powrotu do status quo ante. Dodatkową tragedią dla Polski były wtedy dwa powstania – listopadowe i styczniowe.

Do powstań tych Polaków popchnięto. Zwłaszcza w przypadku wybuchu powstania styczniowego widać wyraźnie rękę masonów i Żydów. Ale i powstanie listopadowe też nie było czysto polską inicjatywą. Szansy na zwycięstwo nie było przez ani jeden moment. Przyniosło natomiast to powstanie dotkliwe straty. 40 tys. zabitych i rannych, negatywne skutki polityczne, gospodarcze, demograficzne i kulturalne.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_listopadowe#Skutki

Dziwić może zaślepienie szlachty rozżalonej bierną postawą chłopstwa wobec powstania. Jeden z powstańczych wierszyków mówi: „chłop nas zdradził…”. Władze powstania były przeciwne uwłaszczeniu chłopów, zniesieniu pańszczyzny a zwłaszcza uznaniu chłopów za równoprawnych współobywateli. A jednak oczekiwali oni, że chłopstwo pójdzie walczyć o wolność uciskającej go szlachty.

Powstanie Styczniowe było wyraźnie inspirowane przez masonerię i Żydów. W roku poprzedzającym wybuch powstania Żydzi otrzymali prawo nabywania majątków ziemskich. Rok po powstaniu w ich rękach było już blisko 3 tys. z ok. 4250 skonfiskowanych przez Rosję za udział w powstaniu majątków.
http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_47.html

Straty demograficzne spowodowane powstaniem styczniowym, a więc zabici, ranni, zesłani na Sybir i uciekinierzy na emigrację przekroczyły straty powstania listopadowego. Był to kolejny upust krwi warstwy wykształconej, tej – co miała przewodzić narodowi, gdy tylko nadarzy się szansa na odzyskanie suwerenności. Podobnie jak w poprzednim powstaniu, wbrew opiniom niektórych nawiedzonych historyków, szansy na zwycięstwo, czy choćby na poprawę losu Polaków w zaborze rosyjskim nie było. Powstanie miało skutki wręcz odwrotne. Obok zniszczeń wojennych miały miejsce surowe represje, nasilenie rusyfikacji i pogorszenie warunków życia Polaków.

Pomijam tutaj wcześniejszy bezsens poparcia przez Polaków Napoleona, który wyssał z Polski pieniądze i wygubił tysiące polskich żołnierzy. Tylko ślepiec mógł wierzyć, że Francja w pojedynkę pokona Rosję, Prusy i Austrię, mając za plecami wrogą Anglię i Hiszpanię. Powstania, do których popychano Polaków, przyniosły nam tylko i wyłącznie szkody. Iluż młodych, wykształconych i kochających Polskę szlachciców wysłano pod nóż, na rzeź? A mogli przecież żyć, założyć rodziny, wychować wykształcone pokolenie następców, którzy w sprzyjających warunkach mogliby odbudować Polskę.

Aż wreszcie przyszła ta chwila i Polska powróciła na mapy Europy. Od samego początku odczuwało się brak szerokich warstw ludzi wykształconych i mądrych. W sumie do władzy doszli ludzie nieodpowiedzialni. Funkcję naczelnika państwa przejął nazywany tu i tam litewskim przybłędą lewicowy terrorysta Piłsudski. Informacje, że był wcześniej agentem Austrii (a może i Niemiec) są uzasadnione.
https://marucha.wordpress.com/2010/06/17/szlachtowanie-generala-zagorskiego/

Jego racją stanu była antyrosyjskość. Za to był krytykowany w czasach PRL i za to jest gloryfikowany w tzw. III RP. Zachodnią granicą odrodzonej Rzeczypospolitej Piłsudski się nie interesował. Natomiast na wschodzie pragnął wyrwać jak najwięcej terenów od rządzonej przez żydobolszewię Rosji, przemianowanej w 1922 roku na ZSRR. Powstaniom śląskim Piłsudski nie pomógł. Zignorował też powstanie wielkopolskie. Choć akurat zachodnie tereny były kluczowe dla polskiej gospodarki ze względu na infrastrukturę i istniejący tam już przemysł. Litewski przybłęda wolał walczyć jednak o tereny zacofane i zaludnione miejscami w przeważającej większości przez etnicznych nie-Polaków.

Czyż to nie dziwne, że tak mało znamy i czcimy pamięć powstania wielkopolskiego z roku 1918? A przecież było to jedno z dwóch powstań polskich zakończonych pełnym sukcesem. Pierwszym było wcześniejsze o ponad wiek…powstanie wielkopolskie z roku 1806. Co najważniejsze, powstanie wielkopolskie z 1918 r. wybuchło z inicjatywy Polaków. Nikt ich w tym wypadku nie podpuścił do walki z góry skazanej na klęskę. Mimo braku pomocy ze strony władz II RP powstańcy wygrali.

Czyżby dlatego, że powstanie wielkopolskie było zwycięskie i wywołane wolą samych Polaków a nie inspirowane przez naszych wrogów posyłających nas na rzeź, powstaniem tym tak mało interesowały się i interesują kolejne władze w II RP, w PRL i w tzw. III RP? Abyśmy nie nauczyli się od poznaniaków, jak walczyć i wygrywać? I jak nie dać sobą manipulować obcym?

20-to lecie międzywojenne było przy wszystkich jego mankamentach ostatnim okresem Polski suwerennej. Od 1939 roku Polski albo nie było wcale, albo była wasalem obcych.

II wojna światowa wyniszczyła powoli odradzającą się w czasach II RP inteligencję. Po zamachu majowym Piłsudskiego także i na tym polu było nie najlepiej. Jego dyktatura nie sprzyjała swobodnemu rozwojowi myśli i kultury narodowej. Natomiast doskonale miała się w czasach sanacji masoneria.
http://judeopolonia.wordpress.com/2010/08/02/stanislawa-wysockiego-gorzkie-prawdy-cz-i-henryk-pajak/

Na słabość wojska w 1939 r. w dużym stopniu przyczyniła się wcześniejsza polityka Piłsudskiego. Zakochany w koniach i szabelce hamował on modernizację wojska. Dopiero po jego śmierci położono nacisk na tworzenie wojsk pancernych obok konnicy. Jednak lat straconych pod rządami Piłsudskiego na tym polu nie dało się już nadgonić.

Mimo trudności w okresie sanacji polska inteligencja powoli się wtedy odradzała. Jej kres przyszedł w 1939 roku. Zarówno narodowi socjaliści spod znaku hakenkreuza, jak i żydogruzińscy bolszewicy spod znaku sierpa i młota mordowali w pierwszej kolejności polską inteligencję. Ostateczny cios dla resztek umysłowej elity narodu dały rzeź AK w powstaniu warszawskim i terror żydowskiej UB pod nadzorem żydowskiej NKWD po wojnie. Nastąpiło wówczas to, co żydowski poeta Sandauer opisał słowami: wymordowano wybitnych Polaków i żydowską biedotę. A po wojnie na polskim tułowiu osadzono żydowską głowę.

Powstanie warszawskie ma dwa wymiary. A więc bohaterstwo i poświęcenie powstańców i części ludności cywilnej walczących w beznadziejnej walce bez żadnych szans na zwycięstwo. Nawet, gdyby cudem pokonali Niemców, po wkroczeniu Sowietów i tak poszliby pod nóż!

Innym wymiarem powstania jest postawa dowództwa AK.

Powstańców celowo posłano na rzeź. Bo jakże wytłumaczyć fakt, że rozkaz wybuchu powstania został wydany mimo znacznego uszczuplenia uzbrojenia AK tuż przed wybuchem powstania.

Nie chodzi tutaj nawet tyle o wykrycie przez Niemców niektórych magazynów broni czy też niemożność dotarcia do kilku innych magazynów. Wobec przygotowań do powstania liczył się każdy pojedynczy karabin czy pistolet. A jednak w lipcu 1944, tuż przed wybuchem powstania z Warszawy wysłano do okręgów wschodnich AK 900 pistoletów maszynowych z dużą ilością amunicji.
http://www.powstanie-warszawskie-1944.pl/uzbrojenie_AK.htm

W momencie wybuchu powstania na 36 tys. zmobilizowanych powstańców uzbrojonych było zaledwie 3,5 tysiąca. Posiadali m.in. 657 pistoletów maszynowych, z których wykorzystano ok. 300. 90 % powstańców uzbrojona była w patriotyzm, wolę walki i gołe pięści.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_warszawskie#Stan_uzbrojenia_oddzia.C5.82.C3.B3w_powsta.C5.84czych

Trudno jest inaczej określić wysyłanie przez KG AK dużej ilości uzbrojenia poza Warszawę przed samym powstaniem, niż celowe wysłanie prawie bezbronnych powstańców na śmierć.

Na likwidacji warszawskiej AK zyskała narzucona tuż po wojnie przez Stalina i NKWD żydokomuna z PPR i UB. Warszawa stanowiła centrum Państwa Podziemnego z rozległą siecią konspiracyjnych lokali, drukarni, magazynów broni, z doskonale funkcjonującą wielotysięczną armią młodych, oddanych Polsce ludzi. Gdyby nie powstanie, to właśnie żydokomuna musiałaby się z tym problemem uporać. Popchnięcie Warszawy do walki problem warszawskiej AK rozwiązano na korzyść żydokomuny niemieckimi rękami. Zyskali i Brytyjczycy. Gdyby AK przetrwała i stawiała mocny opór żydokomunie po wojnie, Brytyjczycy zmuszeni byliby ze względu na rząd londyński udawać, że stoją po jej stronie. Likwidacja warszawskiej AK, w obronie której nie musieli po wojnie występować, także i Brytyjczykom była na rękę. A walki w lasach, mordowanie AK poza Warszawą, na prowincji, łatwiej było ukryć i przemilczeć.

Na zajmowanych przez Armię Czerwoną terenach natychmiast instalowano zbrodniczy reżim żydokomuny.
http://grypa666.wordpress.com/2010/01/23/stenogram-z-tajnego-referatu-bermana-w-1945-r/

W 1956 roku Żydzi zmuszeni byli dopuścić do władzy polskiego komunistę Gomułkę, którego uwięzili w roku 1948. Walka polskiego i żydowskiego elementu w bolszewickiej partii w roku 1968 zdawała się przechylać na stronę rodzimej bolszewii. Jednak czystki i wyrzucenie z Polski mniej zakamuflowanych i drugoplanowych Żydów tylko chwilowo nieco osłabiło ich wpływy. Kontratak przypuścili oni dwa lata później doprowadzając do upadku Gomułki.

Natomiast latem 1980 zainicjowany przez żydostwo w PZPR przewrót pałacowy przeciwko Gierkowi przy pomocy wywoływanych lokalnych strajków wymknął się im spod kontroli.

Gdyby w 1944 roku tysiące młodych żołnierzy z AK nie zginęło w bezsensownym powstaniu, a założyłoby rodziny i wychowało w duchu patriotyzmu dzieci, być może doradcami komitetu strajkowego latem 1980 byliby potomkowie wymordowanych AK-owców, a nie Michniki, Kuronie, Geremki i inni żydowscy „opozycyjni” lewacy. Tak samo potomkowie poległych powstańców mogliby znaleźć się na miejscu Frasyniuków, Bujaków czy Borusewiczów.

Niestety, zabrakło ich, bo ich niedoszłych ojców i matki w młodzieńczym wieku wysłano na rzeź.

Czy kiedykolwiek dotrze do szerszej opinii publicznej w Polsce stan zażydzenia naszego kraju i jego t.zw. „elity”? Czy przestaniemy dostrzegać w krwawo tłumionych powstaniach jedynie bohaterstwo walczących o Polskę? Czy przestaniemy popychanie nas do powstań bez szans na zwycięstwo cenić jako najwyższą miarę patriotyzmu? Czy dostrzeżemy ich bezsensowność, niepowetowane straty w substancji narodowej i obcą ich inspirację? Czy dostrzeżemy, że robiono to w celu zaszkodzenia nam i narzucenia Polakom duchowego zniewolenia narodu przez niepolską elitę osadzaną sukcesywnie w miejsce mordowanej polskiej elity?

Obecna żałosna i skandaliczna walka o uhonorowanie krzyżem przed pałacem prezydenckim osoby, która w tym pałacu urządzała żydowskie harce w jarmułce, przy świecach menory i w towarzystwie rabinów, syjonistów i żydowskich masonów pokazuje degrengoladę i stan ogłupienia polskiego społeczeństwa.

Grabarza suwerenności, który na siłę robił z Polski amerykańskiego i izraelskiego wasala, odpowiedzialnego za intensyfikację zażydzania Polski uznano za godnego Wawelu.
http://www.propolonia.pl/blog-read.php?pid=2792&bid=142&uid=

Choć przynajmniej, niechcąco, umieszczono go w pobliżu innego wątpliwej jakości „patrioty”. Litewski przybłęda i żydowski sayan spoczęli obok siebie.

W celu odwrócenia uwagi od stanu faktycznego państwa karmi się nas ogłupiającą propagandą o zagrożeniu ze strony Rosji. Celuje w tym PiS i jego naczelny dekomunizator Macierewicz, TV Trwam i jej „ekspert” prof. Szaniawski, oraz wielu tzw. prawicowych publicystów. Wszędzie widzą oni zagrożenie Putinem, postkomuną i rosyjską razwiedką. Udają, że nie wiedzą, iż Rockefeller odwiedził Polskę w czasie prezydentury Kwaśniewskiego-Stolzmana i udzielił mu instrukcji o wadze Polski w pociągnięciu za sobą do Unii i NATO innych państw byłego bloku sowieckiego.

Tropiciele wpływów rosyjskich ślepi są na fakty oczywiste. Jak choćby takie, że w czasach prezydentury tego samego „komucha” Kwaśniewskiego i rządów „postkomuny” w latach 2002-2005 CIA bezkarnie robiła w Polsce co chciała. Symbolicznego znaczenia i dowodu w przejściu „komuchów” na służbę USA i CIA nabiera fakt urządzenia przez CIA w czasie władzy „postkomuny” tajnego i nielegalnego więzienia w Polsce. I to na dodatek w Kiejstutach, w byłym tajnym ośrodku szkolenia elitarnego wydziału wywiadu zagranicznego SB. CIA zluzowała SB i zajęła jej miejsce.

A nam wmawia się, że w Polsce dominujące wpływy ma zimny czekista Putin i jego KGB.

Andrzej Szubert, http://fronda.pl/andrzej_szubert/blog

Od admina: nawet jeśli do wszystkich Polaków dotrze, jak bardzo zniewolona jest Polska i jak bardzo jest zażydzona – ilu z nich to naprawdę obejdzie? Ile procent? Dziesięć? Czy jestem zbytnim optymistą?

Komentarzy 17 to “Sierpniowe rocznice”

  1. lopek said

    Europy nie przestano malować na czerwono! Przeniesiono tylko centralę owego malowania – z Moskwy do Brukseli!
    Une już dzisiaj mają opanowany świat do tego stopni, że już w Indiach, pedalstwo żąda nieustającego, oficjalnego pedałowania!
    Krótko mówiąc, na całym świecie, trwa przeobrażanie goja – na ssaka z grupy naczelnych, gdzie pies będzie lepiej traktowany od wspomnianego ssaka naczelnego!

  2. mirek said

    kto obalił koalicję zrobił i Smoleńsk,
    a wybory ustalone jak zawsze

  3. Gmad said

    „Czyż to nie dziwne, że tak mało znamy i czcimy pamięć powstania wielkopolskiego z roku 1918? A przecież było to jedno z dwóch powstań polskich zakończonych pełnym sukcesem. Pierwszym było wcześniejsze o ponad wiek…powstanie wielkopolskie z roku 1806.”

    Nie można się z tym zgodzić. Powstania śląskie też de facto były sukcesem- po setkach lat Śląsk (choć nie cały) wrócił w granice państwa polskiego. Czy to nie sukces?
    No i niewielkie powstanie sejneńskie,
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_sejne%C5%84skie
    które uratowało dla nas Suwalszczyznę.

  4. […] w gajówce Maruchy, którą odwiedza rozsądne grono na dyskusje, Polecam — […]

  5. Andrzej 101 said

    Gmad, czytając proszę zwracać uwagę na „szczegóły”.
    Jest różnica pomiędzy określeniem „pełnym sukcesem” a np. „częściowym sukcesem”.
    Powstanie wielkopolski zakończyło się „pełnym sukcesem”, a III powstanie śląskie „częściowym sukcesem”. Strona polska uzyskało w nim ok 1/3 „spornych terenów”.
    Istnieje też pewna istotna różnica między powstaniem wielkopolskim a sejneńskim.
    Proszę zwrócić uwagę, że do ostatecznego sukcesu w Sejnach przyczynili się żołnierze regularnego wojska polskiego a nie powstańcy.
    A w rubryce „strony konfliktu” jest napisane „II Rzeczpospolita” a nie powstańcy.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_sejne%C5%84skie
    Przy powstaniu wielkopolskim w rubryce „strony konfliktu” jest napisane „powstańcy wielkopolscy” a nie II RP.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Powstanie_wielkopolskie
    To też pewna, ale jednak, w moim przekonaniu dosyć istotna różnica.
    A poza tym… przypominajmy sobie wszystkie inne, zakończone pełnym, czy tylko częściowym sukcesem wystąpienia Polaków. Bo oficjałowie świętują, a media nagłaśniają przede wszystkim te przegrane zrywy. Im większą były katastrofą, tym głośniej nam o niej przypominają.
    Może chcą wpędzić nas celowo w kompleks nieudaczników? Nie buntujcie się, bo znów pójdziecie na rzeź!

  6. Gmad said

    W sumie to się zgadzam. Jednak „tylko” częściowy sukces powstań śląskich nie jest powodem, aby ten sukces pomijać (a to jest od ’89 r. nagminnie w Polsce robione; sprawa jest o tyle ważna, że propaganda RAŚ oraz wspierająca ją „Wyborcza” i różne Kutz’e próbują teraz przedstawiać te polskie, patriotyczne zrywy jako „śląską wojnę domową”).
    Powstania śląskie w znacznym stopniu przypominają powstanie wielkopolskie, ponieważ Polacy ze Śląska przygotowywali się do nich de facto od II połowy XIX wieku. Mam na myśli zarówno przygotowanie duchowo-mentalne (polska prasa i literatura wydawana przez prywatnych, patriotycznych zapaleńców; Kościół, szkolenia paramilitarne w różnych organizacjach „gimnastyczno-strzeleckich”- a to wszystko pod niegościnną i czujną niemiecką administracją). To, że u schyłku drugiej dekady XX wieku na Śląsku była tak silna polskość, a ludzie rwali się do walki z Niemcami, to wynik sięgających XIX wieku przygotowań. Niestety powstania śląskie od ’89 r. są solidnie zamilczane i moim zdaniem, w dużej mierze, odpowiada za to agentura BND oraz żydostwo w Polsce, które ma jakiś układ z Niemcami (bo czemu „Wyborcza” tak intensywnie promuje RAŚ?).
    Co do powstania sejneńskiego, to fakt, że ostatni jego akt został rozstrzygnięty przez regularne Wojsko Polskie, jednak przez większość jego trwania z sukcesem walczyli zwykli ludzie, a walczyli z regularną i liczniejszą armią Republiki Litewskiej.
    Tak czy owak, powstania śląskie i powstanie sejneńskie zostały mądrze zorganizowane i zakończyły się sukcesem (w przypadku śląskich niepełnym, ale jednak sukcesem), dlatego nie można ich pomijać, gdy się pisze o zwycięskich polskich powstaniach.

  7. Vislava said

    „A jednak w lipcu 1944, tuż przed wybuchem powstania z Warszawy wysłano do okręgów wschodnich AK 900 pistoletów maszynowych z dużą ilością amunicji. (…)
    W momencie wybuchu powstania na 36 tys. zmobilizowanych powstańców uzbrojonych było zaledwie 3,5 tysiąca. Posiadali m.in. 657 pistoletów maszynowych, z których wykorzystano ok. 300. 90 % powstańców uzbrojona była w patriotyzm, wolę walki i gołe pięści.”
    ******

    Czy wiadomo skąd te informacje pochodzą?
    A jesli Andrzej Shubert ma je od wierygodnych osob, to dlaczego te własnie osoby, będące najwyrazniej na szczeblu gdzie podejmowane były decyzje, nie sprzeciwiły się wydawaniu sygnału do powstania wiedząc, że powstancy nie są dostatecznie uzbrojeni do walki???

    Czasami te wszystkie „informacje” bardziej wskazują na polskich winowajcow niż kogokolwiek innego….
    Tak, masoneria jest przewrotna i bez skrupułow, ale gdzie byli Polacy???

  8. hjk said

    zdaje sie jest jeszcze jedna rocznica o której wszyscy zapomnieli, albo mówi się w kontekscie polskim – czyli wymarszu 1szej kadrowej Piłsudskiego w sierpniu 1914 r., ale tez chyba 1go wybuchła 1sza wojna swiatowa – „dziwna wojna”, w której nie wiadomo, dlaczego tak naprawdę wybuchła, „oficjalny” powód całkowicie nieproporcjnalny do skali poźniejszych wydarzeń…
    które wszakże umożliwiły powstanie II RP…

  9. Vislava said

    „Gdyby w 1944 roku tysiące młodych żołnierzy z AK nie zginęło w bezsensownym powstaniu, a założyłoby rodziny i wychowało w duchu patriotyzmu dzieci, być może doradcami komitetu strajkowego latem 1980 byliby potomkowie wymordowanych AK-owców, a nie Michniki, Kuronie, Geremki i inni żydowscy „opozycyjni” lewacy. Tak samo potomkowie poległych powstańców mogliby znaleźć się na miejscu Frasyniuków, Bujaków czy Borusewiczów.”
    *************

    To jest bardzo słuszne jesli chodzi o to patriotyczne skrzydło AK.

    Natomiast samo AK było bardzo złozone i nalezy oceniac je z dystansu bez nadmiernej gloryfikacji. Duzo AK-wcow po wojnie zasiliło szeregi komunistow pod pretekstem infiltracji, a w rzeczywistosci stali się bardziej perfidni niz sami komunisci – wiem to z doswiadczen powojennych moich własnych Rodzicow i krewnych i nikt nie przekona mnie o rzekomej jednolitosci lub tylko dobrej woli AK-cow.

    Częsc ludzi z AK była takimi samymi karieriowiczami jak komunisci – obojętnie kto wygrałby po wojnie w Polsce, ci ludzie mieli za głowny i wyłączny cel ułozyc sobie wygodne zycie.

  10. hjk said

    „Udają, że nie wiedzą, iż Rockefeller odwiedził Polskę w czasie prezydentury Kwaśniewskiego-Stolzmana i udzielił mu instrukcji o wadze Polski w pociągnięciu za sobą do Unii i NATO innych państw byłego bloku sowieckiego.”

    Moze nie udaja, ale naprawde nie wiedza – ja np. nie wiedziałem, a nawet gdyby ten fakt jakoś do nich dotarł, to skąd wiadomo, co im mówił? było gdzies na necie/prasie/mediach? Moze nikt z prawicowych publ. tam nie był…ale skoro autor tekstu wie, to moze on przy tym był?

  11. hjk said

    „Na likwidacji warszawskiej AK zyskała narzucona tuż po wojnie przez Stalina i NKWD żydokomuna z PPR i UB. Warszawa stanowiła centrum Państwa Podziemnego z rozległą siecią lokali, drukarni, magazynów broni, z doskonale funkcjonującą wielotysięczną armią młodych, oddanych Polsce ludzi. Gdyby nie powstanie, to właśnie żydokomuna musiałaby się z tym problemem uporać.”

    gdzies czytałem, ze na krótko przed powstaniem Niemcy wydali nakaz zgloszenia się wszystkich meżczyzn oficjalnie do prac fortyfikacyjnych przed spodziewanym oblężeniem warszawy, na który to nakaz odpowiedziało bodajże kilkadziesiąt osób. Być moze wiedzieli juz (raczej na pewno) o przygotowaniach do powstania i chcieli je zdusic w zarodku. Być moze faktycznie uzyliby ludzi do ufortyfikowania W-wy i obrony, co zrobiło by z niej to, co z Berlina niecały rok później, a ludność i tak zostałaby wywieziona do obozów, zreszta cały czas, by tak rzec, na pełnym gazie działał „KL Warszau”. Los Warszawy i jej ludności był przesądzony czy z tej strony patrzymy czy z drugiej, okazuje się, ze powstanie było aktem samoobrony, bo Niemcy i tak by wysiedlali całe dzielnice, przygotowując się do obrony przed Rosją z obawy, by im Polacy nie przeszkadzali w nadziei na wolność od ‚wyzwolicieli”…

    więc trzeba ostrożnie z ferowaniem różnych wersji „historical fikszyn”…

  12. feliks said

    Pomijany jest wątek Rettingera współtwórcy nowego „ładu” po wojnie , który był tuż przed wybuchem powstania i na którego w ostatniej chwili anulowano wyrok śmierci, znam to z opowiadań osoby która miała wykonać wyrok(AK), bardzo ciekawy i tajemniczy wątek.

  13. Krzysztof M said

    Ad. 8

    Pierwsza kadrowa? 🙂

    A wyglądało to tak:

    Koronny mit w legendzie Piłsudskiego, to rzekomo spontaniczne wyruszenie 6 sierpnia I Kadrowej na teren zaboru rosyjskiego – początek jego walki o wolną Polskę, gdy wszyscy inni jeszcze tkwili w chocholim śnie niemożliwości.
    A prawda jest brutalnie inna – wyruszył na rozkaz Austriaków. Dowody są niezbite. Znajdują się we wspomnieniach kpt. Józefa Rybaka, późniejszego generała opublikowanych dopiero w 1954 r.1 Rybak otrzymuje z naczelnego dowództwa depeszę z rozkazem mianującym go oficerem do kontaktów z „polskimi legionami”, przy czym Rybak stwierdzał, że wtedy posługiwali się określeniem, „bojówek” a nie „legionów”. W pierwszych dniach sierpnia:

    Próbowałem wezwać do siebie Piłsudskiego. Niestety, nie było go w Krakowie (…). Po dwóch dniach Piłsudski zameldował się u mnie. Po­wiedziałem mu: – Nadszedł czas. Trzeba nam zabrać się natychmiast do realizacji naszych celów. Musi pan jak najszybciej przygotować i skoncentrować bojówki.

    Tak oto polski kapitan wywiadu austriackiego rozmawiał z polskim awantur­nikiem politycznym – późniejszym „Marszałkiem”, który w swoich Poprawkach historycznych opublikowanych w 1931 roku przyznawał, że takie stawianie go na baczność odbywało się już w latach 1912-1913.
    Rybak:

    Zaproponowałem sztabowi kandydaturę Piłsudskiego jako przyszłego komendanta legionów (…). Dlaczego zdecydowałem się na Piłsudskiego, to chyba wynika jasno z jego dotychczasowej współpracy z naszym wywiadem (…) Z punktu widzenia wywiadu przekazywałem go jako konfidenta Bruesselowi (…)2. Na mapie pokazałem Piłsudskiemu dokładnie jego marszrutę.

    Dlaczego wyznaczono mu datę 6 sierpnia? Bo 6 sierpnia Austria wypowie­działa wojnę Rosji. Tego samego dnia wysłano go na obszar zaboru rosyjskiego, aby wywoływał tam dywersyjne ruchawki. Potem Piłsudski robił wszystko, aby nadać temu pozór samodzielnej decyzji, a nie na austriacki rozkaz, z wyznaczoną marszrutą, którą Piłsudski zmienił po uzgodnieniu z Bruesselem.
    Czy brali austriackie srebrniki za swoją agenturalną robotę? Brali. Piłsudski próbował temu zaprzeczać, agenturalnością obarczać innych, jak np. gen. Włodzimierza Zagórskiego. Jeszcze 5 sierpnia 1922 roku łgał na zjeździe legionistów, już jako „Naczelny Wódz”:

    Mogę panom śmiało i z zupełnym spokojem powtórzyć te dumne warunki, które postawiłem przed 6 sierpnia3: żądam („żądam!” – H.P.) od was tylko broni, nie możecie ze mną wejść w układy polityczne (…) Dajcie mi broń, pieniędzy od was nie chcę, będę żył z kraju, ze swej ojczyzny (której – Litwy czy Polski? – H.P.), żadnych politycznych warunków nie przyjmuję (…)

    Piłsudski zademonstrował tu całą swoją porażającą przewrotność cynicznego kłamcy i propagandowego gracza:
    1.On „żądał” od Austriaków, a było odwrotnie – to oni dyktowali warunki.
    2.Austriacy kategorycznie wykluczali warunki polityczne, on natomiast łgał, że „żadnych politycznych warunków nie przyjmuję”, jakby mu te warunki wprost wciskali do umowy;
    3.Pieniędzy od was nie chcę…
    Michał Sokolnicki jako wspólnik Piłsudskiego w tej agenturalnej robocie, w swym Roku czternastym stwierdzał zgodnie z zakłamaną praktyką swego mi­strza, że Piłsudski raz na zawsze (…) wykluczył z nich (rozmów z wywiadem austriackim – H.P.) już w 1909 roku wszelkie sprawy pieniężne…
    Na ich nieszczęście, wciąż jeszcze istniał ówczesny kapitan Józef Rybak, póź­niejszy generał, który odczekawszy cichutko kilkadziesiąt lat, już bezpieczny ze strony „nieznanych sprawców”, spisał swoje wspomnienia, w których (s. 62) stwierdzał, że Piłsudski pobrał od Austriaków m.in. 3000 karabinów, 300 kilogramów ekrazytu5 oraz 2000 koron.
    Generał Rybak dodawał, że suma ta została wtedy zdeponowana dla Piłsud­skiego w banku o nazwie Żiwnostenska Banka. Czy Piłsudski te pieniądze po­brał, tego gen. Rybak nie wyjaśnia, lecz J. Giertych w swej pracy Józef Piłsudski 1914-1919 (s. 253) zauważył: Ale trudno o tym wątpić, że pieniądze te zostały zużyte zgodnie z przeznaczeniem.
    Agenci bowiem twardo dopominali się zapłaty za swoje usługi. Rybak tak opisał ten wątek swojej z nimi rozmowy:

    Jodko, nie namyślając się wiele, wypalił:
    – Potrzeba nam sto tysięcy koron!

    Komentując te licytacje, J. Giertych dodawał:

    Sylwetka Jodki, śmiało żądającego zawrotnej sumy, jaka rysuje się nam z tej relacji Rybaka, tak żywo nam przypomniała Jodkę, jakiego znamy z własnej jego korespondencji z 1904 roku, gdy łapczywie domagał się subwencji od Anglików, marzył o 10 milionach franków, jakie były do dyspozycji (w oczywisty sposób u angielskiego wywiadu) i narzekał, że ze wszystkiego „guzik z pętelką”; że nietrudno uwierzyć, że Rybak mówi prawdę.

    Po angielskie funty sięgnął Piłsudski także w 1925 roku, na koszty organizo­wania wojny z Polakami w maju 1926 roku. Jodko wtedy już nie żył.
    Tak oto docieramy do wspomnianych „kwitów”, jakie posiadał na Piłsudskiego późniejszy gen. Włodzimierz Zagórski, z tragicznym dla niego skutkiem. Włodzimierz Zagórski, to również oficer austriacki, kolega kpt Rybaka w austriackim wywiadzie. Z Moich wspomnień Witosa dowiadujemy się, że generał Zagórski wciąż przechowywał te „kwity” i że jeden z nich opiewał właśnie na sumę 2000 koron pobranych przez Piłsudskiego.

    ——————–
    1. Pamiętniki generała Rybaka, Warszawa 1954.
    2. Major Sztabu Generalnego – hrabia Alfred von Bruessel-Schaubeck – szef sztabu 7 dywizji kawalerii.
    3. Z cytowanych warunków umowy, Czytelnik może ocenić skalę tej Piłsudskiego „dumy”, a dokładnie – skalę jego kłamstwa w tym przemówieniu.
    4. W: Pisma zebrane, t. V, s. 268-269.
    5. Ekrazyt – materiał wybuchowy na bazie pikryny.

    ———-
    Henryk Pająk „Ponura prawda o Piłsudskim”.

  14. Wojwit said

    Wspaniale, Panie Krzysztofie, że jest ktoś taki jak Henryk Pająk, kto nie dał sobie założyć końskich okularów kasztanki i ktoś taki jak Pan, który wie, co tenże autor napisał i w odpowiedniej chwili cytatami z jego prac dzielnie szermuje z wyznawcami fałszywej, do dziś narzucanej Polakom legendy. A wracając do meritum. Jedną zniewielu prawdziwie godnych uczczenia przez nasz naród okazji jest kolejna rocznica zbliżającego się Cudu nad Wisłą, do którego Piłsudski najmniej się przyczynił, bo uciekł na południe Polski do swej przyszłej żony oddawszy wprzódy dowództwo w ręce wzmiankowanego gen. Zagórskiego i składając dymisję (chyba na ręce Witosa ale teraz tego pewny nie jestem). Natomiast piętnastego sierpnia 1920. roku był aż za Częstochową, trzymając do chrztu dziecko (a więc jest dowód jak najbardziej namacalny – księgi parafialne). Dopiero osiemnastego sierpnia, kiedy sytuacja była już jasna, „wrócił do gry”, prowadząc spóźniony manewr oskrzydlający znad Sanu. Także nie tylko kwity Piłsudskiego vel Selman na 2000 koron miał w zanadrzu skrytobójczo zamordowany przez ludzi marszałka generał Zagórski. Za Cud nad Wisłą Królowej Polski podziękował na Jasnej Górze z dowódców wojskowych najwyższego szczebla bodajże tylko generał Haller i oczywiście zwykli Polacy.

  15. Guła_G said

    To jak ten przybłęda Piłsud pertraktował w tem Wersalu z Antantą i ze Żydami, że totalnie olał te granice zachodnie. Kto tego przybłędę na te wersalskie salony wpuścił. A?

    A części zapasowe do samolotów bojowych, znaczy myśliwskich to jeszcze do dzisiaj pałętają się po rożnych aeroklubach w likwidacji. Nawet w Prusiech, z napisem made in French

  16. Guła_G said

    Nic tylko ja ja by obcinał za take coś.

  17. Guła_G said

    Nu i tego, Sienkiewicza nomen omen Henryka, ażeby jego sparło, no tak gloryfikowac tych Bilewiczów.
    Że niby to Polacy…

Sorry, the comment form is closed at this time.