Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Zabić wszelkie cechy narodowe

Posted by Marucha w dniu 2010-08-24 (wtorek)

Przysmakiem wielu Szwedów jest tzw. „surströmming”, czyli sfermentowany śledź bałtycki. Coś podobnego do „kusaya”. Dla niektórych śmierdzi ohydnie, dla innych jest to przysmak. O gustach się nie dyskutuje.

Unia Europejska łaskawie pozwoliła Szwecji na produkcję i sprzedaż tego przysmaku, lecz dyspensa kończy się 31.12.2011. Powodem jest zwiększona zawartość dioksyny.

Należy jednak pamiętać, iż granice dozwolonej zawartości dioksyny są ustalone na bardzo niskim poziomie, a poza tym spożywa się bardzo niewielkie ilości tego śledzia.

Szwedzcy miłośnicy „surströmming”-u są oburzeni. Twierdzą, nie bez racji, iż jest on częścią szwedzkiej kutury i tradycji. Minister rolnictwa i rybołówstwa, Eskil Erlandsson, obiecuje, że „zrobi, co może, aby Szwecja mogła go zachować”. Przygotowywane jest pismo do Unii Europejskiej o przedłużenie dyspensy.

Zobaczymy, co może szwedzki minister. A na razie wypada stwierdzić, że oczywiście nie chodzi o dioksyny, ale o pozbawienie landów europejskich jakichkolwiek oznak indywidualności. Rządzący Unią nie cierpią nikogo, kto odstaje od ich modelu „europejczyka”.

Sven av Stockholm

Odpowiedzi: 13 to “Zabić wszelkie cechy narodowe”

  1. Zbigniew Koziol said

    Przypominam sobie, z jakim niesmakiem sluchal mnie pewien urodzony w Kanadzie Chinczyk z pochodzenia, gdy tlumaczylem, w jaki sposob przygotowuje sie bigos, jeden z moich przysmakow.

    Coz… jego przodkowie pewnie jadali z upodobaniem smierdzace jaja, a ten nawet oburzal sie, iz przez pare dni trzymam w lodowce jaja ugotowane na twardo…

    Grunt to dobra szkola – ta oduczy myslenia. Im bardziej czlowiek wyksztalcony tym wieksza szansa, ze przestanie poslugiwac sie rozumem.

  2. Wojwit said

    W jewromumii obowiazuje stara przecież stara komusza zasada: „Tysiace rąk, miliony rąk – lecz serce bije jedno”.

  3. Isreal said

    dlatego Polska jest już dawno zregionalizowania i przygotowana do rozbioru

    bo parchate nie lubią narodów, poza „wybranym”

  4. Krzysztof M said

    Stopień uległości mas ludzkich jest zdumiewający…

    Za sto lat każą nam zabijać zastrzykiem własnych rodziców. Bo to przecież skraca ich męki… No i Unia tak nakazuje…

  5. tralala said

    Francuzi wywalczyli pozwolenie na swoje sery. Kiedys byla awantura o oscypki, ale nie wiem jak sie oficialnie skonczyla. Moje dzieci lubia tylko polskie ogorki kiszone, chociaz lata temu mowiono mi, ze to sa „zgnile” ogorki. Jadlam juz ekwatorskie chrabaszcze i nie umarlam (prawie) ze wstretu.
    Ciekawa jestem dlaczego to my, Szwedzi itd maja rezygnowac ze swojego?
    Czy zrobiono jakas liste politycznie poprawnego zarcia? Czy jest cos co jemy i lubimy wszyscy tak samo? A jak tak, to ile jest tych produktow?
    Jak zostanie 10, to latwiej je bedzie zatruc!

  6. Esteta said

    Izrael: Rabin podejrzany o rasizm
    dodane 2010-08-19 12:17
    PAP |

    Rabin, który napisał książkę usprawiedliwiającą w niektórych okolicznościach śmierć gojów, w tym dzieci, został w czwartek zatrzymany przez policję izraelską.

    Rabin Josef Elicur, mieszkający w żydowskim osiedlu na Zachodnim Brzegu Jordanu, jest podejrzany o podżeganie do nienawiści na tle rasowym i do przemocy.

    W opublikowanej na początku roku książce, której Elicur jest współautorem, napisano, że nie-Żydzi nie są „z natury obiektem współczucia”, a ich atakowanie „może powstrzymać ich szczwane zapędy” – pisze dziennik „Haarec”.

    Obaj autorzy uważają również, że zabijanie dzieci „wrogów Izraela” może być dozwolone, gdyż „jest jasne, że będą żywiły wobec nas przesądy, jak dorosną”.

    „Wszędzie tam, gdzie wpływy gojów stanowią zagrożenie dla przetrwania Izraela, jest dozwolone ich zabijanie, nawet jeśli chodzi o sprawiedliwych wśród narodów świata” – piszą rabini.

  7. z sieci said

    Co dalej z Tobą – Polsko

    Czyli jak sami sobie nakładamy stryczek na szyję.

    Wybory tytularnego nadzorcy polskiego baraku Unii mamy za sobą. Ale już na horyzoncie pojawiają się przed nami wybory „samorządowe”. Etymologia tego słowa wskazuje, że wobec ograniczenia zakresu władzy i zasobów finansowych samorządów SAM RZĄD samorządami rządzi, czyli łaskawie pozwala im decydować o duperelach. O ważniejszych sprawach decyduje góra czyli rząd. Który (kierowany naturalnie instrukcjami i wytycznymi z Brukseli) naszym barakiem sam(o)rządzi!

    Ale nie o tym chciałem pisać.

    Z zainteresowaniem przyglądałem się ostatnim kampaniom przedwyborczym i ze zdziwieniem zauważyłem powtarzane jak mantry lub czarodziejskie zaklęcia te same „argumenty” dyskutantów.

    Na szczególną uwagę zasługują dwa hasła, celowo wymyślone i ciągle wykorzystywane przez wrogą Polsce agenturę wpływu do ogłupiania nas i do manipulowania nami. Niestety, na tę agenturalną akcję ogłupiania i manipulowania dają się nabierać wciąż i nadal miliony uczciwych, aczkolwiek naiwnych rodaków.

    Nie wiedząc tego, sami obcej agenturze pomagają.

    Pierwsze hasło to – jeśli nie zagłosujesz, nie weźmiesz udziału wwyborach – to nie masz wpływu na politykę i na to, co w Polsce się dzieje. Drugie hasło to propagowany wybór na zasadzie „mniejszego zła”. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że w ostatnich wyborach miliony głosowały na Komora bądź Jarkacza jako na mniejsze zło.

    Czy prawdą jest, że jeśli nie pójdziesz do urny, to nie masz wpływu na losy Polski.

    W tym miejscu postawię inne pytanie – a jak pójdę i zagłosuję na jedną z agenturalnych partii, to czy mam wpływ na losy Polski i/lub wpływ na jej liderów? Czy wtedy jestem w stanie cokolwiek zmienić?

    Polską scenę polityczną okupują dwie główne i jedna pomocnicza, a wszystkie trzy agenturalne wobec Unii, USA i Izraela partie – PO, PiS i SLD. Wszystkie trzy są starymi dobrymi kumplami ze stajni „filantropa” Sorosa. Już pięć lat temu luminarze PO (Komorowski), PiS (obaj Kaczyńscy) i SLD (Kwaśniewski) spotykali się u tego żydowskiego filantropa i dyskutowali „o naprawie Rzeczypospolitej”.

    http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2467

    Aż dziw mnie bierze… Tylu wpływowych naprawiaczy mamy, a Polskę mimo to diabli biorą.

    Czwartą partią należącą obecnie do spółki okupującej Polskę obcej agentury jest II-go ligowa PSL. Jej szef, II-go ligowy polityk Pawlak jest agentem każdego, kto ofiaruje mu wygodny fotelik ministra (a jeszcze lepiej wicepremiera). Partie nie należące do agenturalnego układu nie mają żadnego znaczenia i żadnych wpływów w naszym kraju.

    Gorzej jeszcze – jeśli się tworzą, są wyciszane (a nawet propagandowo zwalczane) i spychane na margines polityki i życia społecznego.

    Czy więc, jeśli pójdę zagłosować na któregokolwiek agenta z układu filantropijnej Grupy Trzymającej Władzę – to czy Polska wyjdzie wtedy z faszystoidalnej i zażydzonej Unii? Czy wystąpi ze zbrodniczego, napadającego bezpodstawnie na suwerenne państwa NATO? Czy przestanie być sojusznikiem zbrodniczej, zażydzonej USA?

    http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/amerykaska-pita-kolumna.htmlhttp://judeopolonia.wordpress.com/2010/05/20/usa-pod-okupacja-zydowska-henryk-pajak/

    Czy nasze wojsko przestanie być pomagierem w zbrodniczych okupacjach innych krajów?

    Czy w telewizji powiedzą wtedy prawdę o 11/9 w USA, czy powiedzą coś o Bilderbergach, o Komisji Trójstronnej, o chemtreilsie, o HAARP-ie i o depopulacji?

    Najważniejsze pytanie – czy Polska przestanie być rządzona przez obcą agenturę jeśli pójdę do urny i na jednego z agentów obcych interesów oddam głos?

    No cóż, tylko ślepiec nie dostrzega, że idąc do urny, zwłasza w II turze ostatnich wyborów (bo rzekomo tylko w ten sposób może mieć on na coś wpływ i coś może zmienić), jedyne co się osiąga – to zwiększanie, utrwalanie i przedłużanie wpływu obcej agentury na losy Polski! Idąc głosować na którąkolwiek partię będącą agenturą obcych interesów, jedynie tę obcą agenturę legitymujesz. Bo każdy zwycięzca, obojętnie – PO czy PiS – chwali się, że wybrała go „demokratyczna” większość, twierdząc przy tym bezczelnie, że ma społeczne poparcie – no bo inaczej na nich/niego by nie głosowano! Choć bardzo prawdopodobne jest, że większość głosów oddanych na każdą z agenturalnych partii (lub jej kandydata) oddano jedynie na zasadzie wyboru mniejszego zła.

    I tutaj dochodzimy do drugiego „argumentu” – czyli wyboru „mniejszego zła”. Mówiąc inaczej – na kogo powinniśmy głosować, jeśli możemy wybierać między dżumą a tyfusem.

    Podstawowym pytaniem w tym miejscu jest – czy któraś z agenturalnych partii może być mniej szkodliwa dla naszego kraju (np. dla jego suwerenności)?

    Co jest dla nas gorsze – zgraja sabotażystów gospodarczych, aferzystów i lodziarzy z PO, niszcząca gospodarkę na polecenia Brukseli? (A sama Bruksela otrzymuje polecenia od ideologów NWO). A wszystko to pod hasłami europejskości, tolerancji i liberalizmu gospodarczego.

    Czy być może gorszy jest PiS na siłę czyniący z Polski wasala USA, „strategicznego” partnera Izraela, zażydzający Polskę żydowskimi lożami, Chanuką, jarmułką i menorą w Belwederze? A wszystko to pod przykrywką patriotyzmu i katolicyzmu.

    A może SLD? Wtedy na okrągło będziemy mieli w Polsce tajne i nielegalne więzienia CIA i prezydentów przepraszających za Jedwabne i zataczających się w Katyniu od tropikalnej choroby?

    Polska jest w tak katastrofalnej sytuacji politycznej (kompletna zależność od widzimisię byle komisarzyny z Brukseli), gospodarczej (zadłużenie nie do spłacenia, zniszczony przemysł i rolnictwo) i społecznej (rządzą nami partie agenturalne i my sami na nie głosujemy), że nie może sobie nadal pozwalać na agenturalne „mniejsze zło”. Co więc możemy zrobić?

    Wyjścia są tylko dwa: głosować na kandydatów „wykluczonych” przez agenturalny układ. Bo tak naprawdę – tylko dokąd damy sobie wmawiać, że nie mają oni szans, dotąd szans oni mieć rzeczywiście nie będą!

    Ewentualnie (wyjście gorsze) wcale nie powinno się głosować. Niech agentura głosuje sama na siebie. A wtedy przynajmniej zobaczymy, ilu nas – niezadowolonych i wykluczonych – naprawdę jest. Bo przecież być może jest nas tylu, że jesteśmy w stanie już teraz tę całą obcą agenturę rozgonić na cztery wiatry. Nie robimy tego jednak, bo nie wiemy – ilu nas naprawdę jest.

    Tak więc dokąd będziemy sobie dawali wmawiać, że głosować musimy (bo inaczej rzekomo nie mamy na nic wpływu), choćby tylko na zasadzie wyboru mniejszego zła, legitymizujemy obcą naszym interesom i polskiej racji stanu władzę agenturalnego układu. A przy okazji wprowadzamy samych siebie w błąd. Bo nadal niewiemy – ilu nas naprawdę jest!
    Andrzej Szubert
    wtorek, 24 sierpnia 2010,

    http://fronda.pl/andrzej_szubert/blog/co_dalej_z_toba_polsko

  8. z sieci said

    Co dalej z Tobą – Polsko

    Czyli jak sami sobie nakładamy stryczek na szyję.

    Wybory tytularnego nadzorcy polskiego baraku Unii mamy za sobą. Ale już na horyzoncie pojawiają się przed nami wybory „samorządowe”. Etymologia tego słowa wskazuje, że wobec ograniczenia zakresu władzy i zasobów finansowych samorządów SAM RZĄD samorządami rządzi, czyli łaskawie pozwala im decydować o duperelach. O ważniejszych sprawach decyduje góra czyli rząd. Który (kierowany naturalnie instrukcjami i wytycznymi z Brukseli) naszym barakiem sam(o)rządzi!

    Ale nie o tym chciałem pisać.

    Z zainteresowaniem przyglądałem się ostatnim kampaniom przedwyborczym i ze zdziwieniem zauważyłem powtarzane jak mantry lub czarodziejskie zaklęcia te same „argumenty” dyskutantów.

    Na szczególną uwagę zasługują dwa hasła, celowo wymyślone i ciągle wykorzystywane przez wrogą Polsce agenturę wpływu do ogłupiania nas i do manipulowania nami. Niestety, na tę agenturalną akcję ogłupiania i manipulowania dają się nabierać wciąż i nadal miliony uczciwych, aczkolwiek naiwnych rodaków.

    Nie wiedząc tego, sami obcej agenturze pomagają.

    Pierwsze hasło to – jeśli nie zagłosujesz, nie weźmiesz udziału wwyborach – to nie masz wpływu na politykę i na to, co w Polsce się dzieje. Drugie hasło to propagowany wybór na zasadzie „mniejszego zła”. Zachodzi uzasadnione podejrzenie, że w ostatnich wyborach miliony głosowały na Komora bądź Jarkacza jako na mniejsze zło.

    Czy prawdą jest, że jeśli nie pójdziesz do urny, to nie masz wpływu na losy Polski.

    W tym miejscu postawię inne pytanie – a jak pójdę i zagłosuję na jedną z agenturalnych partii, to czy mam wpływ na losy Polski i/lub wpływ na jej liderów? Czy wtedy jestem w stanie cokolwiek zmienić?

    Polską scenę polityczną okupują dwie główne i jedna pomocnicza, a wszystkie trzy agenturalne wobec Unii, USA i Izraela partie – PO, PiS i SLD. Wszystkie trzy są starymi dobrymi kumplami ze stajni „filantropa” Sorosa. Już pięć lat temu luminarze PO (Komorowski), PiS (obaj Kaczyńscy) i SLD (Kwaśniewski) spotykali się u tego żydowskiego filantropa i dyskutowali „o naprawie Rzeczypospolitej”.

    [http://www.propolonia.pl/blog-read.php?bid=142&pid=2467]

    Aż dziw mnie bierze… Tylu wpływowych naprawiaczy mamy, a Polskę mimo to diabli biorą.

    Czwartą partią należącą obecnie do spółki okupującej Polskę obcej agentury jest II-go ligowa PSL. Jej szef, II-go ligowy polityk Pawlak jest agentem każdego, kto ofiaruje mu wygodny fotelik ministra (a jeszcze lepiej wicepremiera). Partie nie należące do agenturalnego układu nie mają żadnego znaczenia i żadnych wpływów w naszym kraju.

    Gorzej jeszcze – jeśli się tworzą, są wyciszane (a nawet propagandowo zwalczane) i spychane na margines polityki i życia społecznego.

    Czy więc, jeśli pójdę zagłosować na któregokolwiek agenta z układu filantropijnej Grupy Trzymającej Władzę – to czy Polska wyjdzie wtedy z faszystoidalnej i zażydzonej Unii? Czy wystąpi ze zbrodniczego, napadającego bezpodstawnie na suwerenne państwa NATO? Czy przestanie być sojusznikiem zbrodniczej, zażydzonej USA?

    [http://dariuszratajczak.blogspot.com/2009/01/amerykaska-pita-kolumna.htmlhttp://judeopolonia.wordpress.com/2010/05/20/usa-pod-okupacja-zydowska-henryk-pajak/]

    Czy nasze wojsko przestanie być pomagierem w zbrodniczych okupacjach innych krajów?

    Czy w telewizji powiedzą wtedy prawdę o 11/9 w USA, czy powiedzą coś o Bilderbergach, o Komisji Trójstronnej, o chemtreilsie, o HAARP-ie i o depopulacji?

    Najważniejsze pytanie – czy Polska przestanie być rządzona przez obcą agenturę jeśli pójdę do urny i na jednego z agentów obcych interesów oddam głos?

    No cóż, tylko ślepiec nie dostrzega, że idąc do urny, zwłasza w II turze ostatnich wyborów (bo rzekomo tylko w ten sposób może mieć on na coś wpływ i coś może zmienić), jedyne co się osiąga – to zwiększanie, utrwalanie i przedłużanie wpływu obcej agentury na losy Polski! Idąc głosować na którąkolwiek partię będącą agenturą obcych interesów, jedynie tę obcą agenturę legitymujesz. Bo każdy zwycięzca, obojętnie – PO czy PiS – chwali się, że wybrała go „demokratyczna” większość, twierdząc przy tym bezczelnie, że ma społeczne poparcie – no bo inaczej na nich/niego by nie głosowano! Choć bardzo prawdopodobne jest, że większość głosów oddanych na każdą z agenturalnych partii (lub jej kandydata) oddano jedynie na zasadzie wyboru mniejszego zła.

    I tutaj dochodzimy do drugiego „argumentu” – czyli wyboru „mniejszego zła”. Mówiąc inaczej – na kogo powinniśmy głosować, jeśli możemy wybierać między dżumą a tyfusem.

    Podstawowym pytaniem w tym miejscu jest – czy któraś z agenturalnych partii może być mniej szkodliwa dla naszego kraju (np. dla jego suwerenności)?

    Co jest dla nas gorsze – zgraja sabotażystów gospodarczych, aferzystów i lodziarzy z PO, niszcząca gospodarkę na polecenia Brukseli? (A sama Bruksela otrzymuje polecenia od ideologów NWO). A wszystko to pod hasłami europejskości, tolerancji i liberalizmu gospodarczego.

    Czy być może gorszy jest PiS na siłę czyniący z Polski wasala USA, „strategicznego” partnera Izraela, zażydzający Polskę żydowskimi lożami, Chanuką, jarmułką i menorą w Belwederze? A wszystko to pod przykrywką patriotyzmu i katolicyzmu.

    A może SLD? Wtedy na okrągło będziemy mieli w Polsce tajne i nielegalne więzienia CIA i prezydentów przepraszających za Jedwabne i zataczających się w Katyniu od tropikalnej choroby?

    Polska jest w tak katastrofalnej sytuacji politycznej (kompletna zależność od widzimisię byle komisarzyny z Brukseli), gospodarczej (zadłużenie nie do spłacenia, zniszczony przemysł i rolnictwo) i społecznej (rządzą nami partie agenturalne i my sami na nie głosujemy), że nie może sobie nadal pozwalać na agenturalne „mniejsze zło”. Co więc możemy zrobić?

    Wyjścia są tylko dwa: głosować na kandydatów „wykluczonych” przez agenturalny układ. Bo tak naprawdę – tylko dokąd damy sobie wmawiać, że nie mają oni szans, dotąd szans oni mieć rzeczywiście nie będą!

    Ewentualnie (wyjście gorsze) wcale nie powinno się głosować. Niech agentura głosuje sama na siebie. A wtedy przynajmniej zobaczymy, ilu nas – niezadowolonych i wykluczonych – naprawdę jest. Bo przecież być może jest nas tylu, że jesteśmy w stanie już teraz tę całą obcą agenturę rozgonić na cztery wiatry. Nie robimy tego jednak, bo nie wiemy – ilu nas naprawdę jest.

    Tak więc dokąd będziemy sobie dawali wmawiać, że głosować musimy (bo inaczej rzekomo nie mamy na nic wpływu), choćby tylko na zasadzie wyboru mniejszego zła, legitymizujemy obcą naszym interesom i polskiej racji stanu władzę agenturalnego układu. A przy okazji wprowadzamy samych siebie w błąd. Bo nadal niewiemy – ilu nas naprawdę jest!
    Andrzej Szubert
    wtorek, 24 sierpnia 2010,

    http://fronda.pl/andrzej_szubert/blog/co_dalej_z_toba_polsko

  9. aga said

    tak jest :
    NIE GLOSUJĘ,BBO NIE KOLABORUJĘ.

  10. aga said

    Swego czasu komu przeszkadzała historyczna nazwa :
    Polskie Koleje Państwowe? Zapytac z brzega kolejarza to on nie wie ,ale to już tak dawno zmieniono.Ot polactfo na każdym odcinku.

  11. Zbigniew Koziol said

    @7

    ale tez @8

    Wy mnie nie sluchacie.

    Toz mowilem, ze nie ma sensu glosowac w wyborach na prezydenta. A glosowaliscie.

    Ale wybory samorzadowe to co innego. No.. ja za dobrze nie orientuje sie zyciu publicznym w Polsce, wiec moze i myle sie. Moja idea jest jednak taka, ze brac udzial w wyborach samorzadowych trzeba.

    Pan Andrzej mysli – a to bardzo ryzykowne zajecie – mozna sie pomylic.

  12. Zbigniew Koziol said

    Jeszcze @8 (Pani Aga)

    Przeciez bedziemy mieli Deutche Bahn. Zle z tym Pani?

    Co mniej oplacalne kawalki linii juz zlikwidowano, aby lepiej oplacalo sie przejac ten szajs naszym zachodnim przyjaciolom. Zlikwidowano na przyklad stacje kolejowa w Zamosciu. Do Lublina, Warszawy i do Krakowa jezdzilem mikrobusem. Prawie ze wygodnie, a nawet szybciej.

  13. tralala said

    ad 11 Komu wygodniej, temu…Sprobuj wziasc do mikrobusa rower, psa, duzy bagaz…

Sorry, the comment form is closed at this time.