Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Adrem o Konfederacka praca u pods…
    Kar o Polska odrodzi się z Chao…
    Yagiel o Wolne tematy (47 – …
    Anucha o Wolne tematy (47 – …
    rycho08 o Między politycznym eskapizmem…
    Yagiel o Wolne tematy (47 – …
    Irek o Wolne tematy (47 – …
    Yagiel o Czy Rosja potrzebuje wartości…
    Lily. o Wolne tematy (47 – …
    solariz o Wolne tematy (47 – …
    Peryskop o Wolne tematy (47 – …
    Peryskop o Wolne tematy (47 – …
    Yah o Między politycznym eskapizmem…
    JOIGNAC o Wolne tematy (47 – …
    JOIGNAC o Wolne tematy (47 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 516 obserwujących.

Archive for Wrzesień 2010

W niedzielę Niemcy zakończą I wojnę światową

Posted by Marucha w dniu 2010-09-30 (Czwartek)

Dr hab. Bogdan Musiał: Zgodnie z prawem międzynarodowym i faktami historycznymi, Polska ciągle ma prawo dochodzić od Niemiec reparacji wojennych.

Dopiero w niedzielę Niemcy zakończą I wojnę światową. Tego dnia zapłacą ostatnią ratę reparacji wojennych zasądzonych im przez państwa ententy w traktacie wersalskim w 1920 roku. Sprawą otwartą pozostaje problem niemieckich reparacji wojennych za II wojnę światową wobec naszego kraju. Polska nigdy oficjalnie nie zrzekła się roszczeń wojennych wobec Niemiec. Przed podjęciem tego tematu Berlin zasłania się wymuszoną przez Stalina na komunistycznych władzach w Warszawie deklaracją o zrzeczeniu się roszczeń, ale tylko w stosunku do dawnego NRD.

Zgodnie z harmonogramem tegorocznego federalnego budżetu, 3 października tego roku Niemcy zapłacą ostatnią ratę reparacji wojennych w wysokości 70 mln euro na rzecz Francji i Wielkiej Brytanii za straty poniesione przez te kraje w czasie I wojny światowej. Tym sposobem po 92 latach Berlin będzie całkowicie rozliczony za wyrządzone szkody, jakie nastąpiły po rozpętanej przez Niemcy wojnie 1914-1918.

Podczas paryskiej konferencji pokojowej, trwającej od 18 stycznia 1919 roku do 21 stycznia 1920 roku w Wersalu, ustalono, że – po raz pierwszy w historii – reparacje wojenne zostaną wypłacone jako rekompensata za faktyczne straty poniesione w wyniku działań wojennych. Oszacowanie ich wysokości oraz możliwości płatniczych Niemiec pozostawiono Komisji Odszkodowań, która zakończyła swoją pracę w maju 1921 roku, ustalając ich wysokość na 132 mld marek w złocie.

Niemcy rozpoczęły spłatę reperacji już w 1920 roku. Po II wojnie światowej w 1945 roku Republika Federalna Niemiec przejęła te długi i sumę wynikającą z reperacji wojennych uregulowała, ale bez odsetek, w 1983 roku. Zgodnie z umową londyńską podpisaną w 1953 roku, odsetki Berlin miał spłacić dopiero po zjednoczeniu Niemiec.

Zjednoczenie to nastąpiło w 1990 roku, a niemiecka spłata odsetek od reperacji wojennych za I wojnę światową rozpoczęła się w 1996 roku. Ostatnia rata zostanie zapłacona w najbliższą niedzielę. To będzie ostateczny koniec I wojny światowej dla Berlina, co szczególnie mocno podkreślają niemieckie media.

Sprawą otwartą pozostaje problem niemieckich reparacji wojennych za II wojnę światową wobec Polski. Jeszcze w 2004 roku prawicowi posłowie domagali się, by Polska wyegzekwowała reparacje od Niemiec za straty poniesione w jej trakcie. W zamówionej przez Sejm ekspertyzie pt. „Reparacje wojenne w stosunkach polsko-niemieckich”, berliński adwokat Stefan Hambura stwierdził, że takie reparacje są możliwe do wyegzekwowania. Profesor Jan Sandorski (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu) także jest przekonany, że według prawa międzynarodowego Polska nigdy nie zrzekła się reparacji od Niemiec. W swojej ekspertyzie napisał: „Oświadczenie rządu PRL z 23 sierpnia 1953 r., dotyczące zrzeczenia się z dniem 1 stycznia 1954 r. spłaty odszkodowań na rzecz Polski, było nieważne (…) i jako takie nigdy nie wywierało i nie wywiera skutków prawnych”.

Znawca II wojny światowej dr hab. Bogdan Musiał, historyk z Instytutu Pamięci Narodowej, potwierdził w rozmowie z „Naszym Dziennikiem”, że Polska nigdy oficjalnie nie zrzekła się roszczeń wojennych wobec Niemiec.
– Nie ma żadnej ustawy na ten temat. To Sowieci podjęli za Polskę decyzję, że jakoby zrzekamy się takich reparacji – wskazał Musiał, dodając, że w 1953 roku Związek Sowiecki wyrzekł się roszczeń, ale w stosunku tylko do dawnego NRD, i zrobił to także w imieniu Polski. Zdaniem historyka, ówczesny komunistyczny polski rząd nie miał innego wyjścia, jak tylko zaakceptować decyzje pochodzące z Moskwy. – To nie zostało nawet ogłoszone w żadnym dokumencie rządowym, napisali o tym jedynie w jakiejś gazecie, najprawdopodobniej w „Trybunie Ludu” – podkreślił Bogdan Musiał. – Nie ma na ten temat żadnego oficjalnego aktu prawnego – dodał. Jednocześnie zaznaczył, że gdyby nawet taki akt prawny istniał, to i tak byłby nieważny – nie była to bowiem suwerenna polska decyzja, lecz podjęta za nas w Moskwie.

Zdaniem niemieckich prawników, decyzja z 1953 roku, jakoby Polska zrzekła się wobec Niemiec jakichkolwiek roszczeń za II wojnę światową, skutkuje tym, że sprawy te zostały definitywnie załatwione. Według niemieckiej doktryny prawnej, Polska zrzekła się reparacji wojennych od Niemiec na mocy jednostronnej deklaracji z 23 sierpnia 1953 roku. Niestety, istnieje także w Polsce rzesza „usłużnych” prawników, którzy nie zważając na fakty historyczne, także propagują niemiecki punkt widzenia w tym aspekcie. Bogdan Musiał jest pewny, że zgodnie z prawem międzynarodowym i zgodnie z faktami historycznymi Polska ciągle ma prawo dochodzić od Niemiec reparacji wojennych.
– Nigdy nie zrzekliśmy się od Niemiec żadnych reparacji – stwierdził Musiał. Jego zdaniem, ich prawdziwa wysokość nigdy nie będzie jednak możliwa do precyzyjnego ustalenia ze względu na ogrom strat, zarówno materialnych, jak i moralnych, jakich doznaliśmy ze strony Niemiec. – Kto nam zapłaci za utratę wolności, za pięć lat niewoli, za śmierć milionów rodaków? – pytał retorycznie historyk.

Musiał podkreślił, że niemieccy prawnicy i politycy stosują bardzo wygodną dla siebie wykładnię prawa, z której wynika, że państwo niemieckie nie ma żadnych reparacyjnych zobowiązań wobec Polski, ale od Polski indywidualni Niemcy już mogą dochodzić roszczeń na drodze prawnej.

Niemieckie Ministerstwo Finansów w jednym z listów stwierdza, że RFN, podpisując traktaty graniczne, zrezygnowała jedynie z roszczeń terytorialnych wobec Polski i uznała jej granice, ale nie zrezygnowała z indywidualnych roszczeń niemieckich obywateli wobec naszego kraju. Resort posunął się nawet do zasugerowania swojemu obywatelowi, aby wystąpił przeciwko Polsce na drogę sądową.

– Niemcy o żadnych roszczeniach Polski nie chcą słyszeć – zauważył Musiał – ale sami coraz częściej i głośniej zaczynają mówić o swoich stratach kulturalnych związanych z II wojną światową, a także coraz częściej zaczynają się domagać od Polski zwrotu jakoby zrabowanych przez nas ich dóbr kultury, zapominając o zrabowanych oraz perfidnie i z premedytacją niszczonych polskich dziełach sztuki, księgozbiorach i obróconych w gruzy zabytkach architektury.

Waldemar Maszewski, Hamburg
http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20100929&typ=sw&id=sw01.txt

Posted in Polityka | 42 Komentarze »

Ojciec sieci ostrzega przed zarazą prawną

Posted by Marucha w dniu 2010-09-30 (Czwartek)

Twórca internetu Tim Berners-Lee stwierdził, że mamy do czynienia z zarazą rozwiązań prawnych, które mają na celu odłączanie ludzi od sieci. Zapewne wielu Czytelników DI już zauważyło tę zarazę, ale nareszcie ktoś znaczący powiedział o tym publicznie.

Tim Berners-Lee mówił o ustawach dotyczących internetu w czasie wystąpienia na konferencji zorganizowanej przez Royal Society in London. Jak donosi AFP, twórca WWW określił nowe inicjatywy prawne mianem zarazy (dokładnie użył słowa „blight” oznaczającego chorobę roślin – zob. Web founder warns of Internet disconnect law ‚blight).
http://news.yahoo.com/s/afp/20100928/tc_afp/britainusfranceinternetrights).

Berners-Lee stwierdził, że jeśli francuska rodzina może być siłą odcięta od internetu na rok, ponieważ jedno z dzieci ściągnęło coś, do czego rości sobie prawa jakaś firma, to mamy do czynienia z bardzo nieproporcjonalną karą. Ojciec internetu zauważył przy tym, że jednym ludziom takie odcięcie utrudni życie społeczne, innym utrudni dostęp do usług zdrowotnych.
http://di.com.pl/news/33898,0,Cenzura_internetu_w_USA_dzieki_COICA.html

Twórca WWW mówił oczywiście o francuskim prawie Hadopi, dzięki któremu nie tylko możliwe będzie łatwe i szybkie karanie piratów. Wszyscy francuscy podatnicy zapłacą za działania, które mają na celu ochronę interesów kilku komercyjnych podmiotów. Koszty po stronie francuskiego społeczeństwa mogą być ogromne (tego już nie mówił Tim Berners-Lee, to nasza uwaga).
http://di.com.pl/news/33791,0,Ustawa_Hadopi_Nawet_150_tys_adresow_IP_dziennie_do_identyfikacji.html).

Zastanówmy się… czy Tim Berners-Lee nie przesadził, używając słowa zaraza? Chyba nie. W samym tylko Dzienniku Internautów i tylko w tym miesiącu wspominaliśmy o:
* przyjęciu raportu Gallo, który może otworzyć drogę do wprowadzenia „prawa trzech ostrzeżeń” w całej Europie (http://di.com.pl/news/33802,0,Raport_Gallo_przyjety_UE_blizej_kryminalizacji_internautow.html)
* pracach nad ustawą COICA w Stanach Zjednocznonych, która może pozwolić na blokowanie wybranych usług (http://di.com.pl/news/33898,0,Cenzura_internetu_w_USA_dzieki_COICA.html),
* postępach w pracach nad porozumieniem ACTA, które wciąż pozostają tajne.

Cofając się jeszcze bardziej w czasie, przypomnimy sobie o propozycjach brytyjskich. Na początku kwietnia br. Izba Gmin przyjęła Digital Economy Act, która m.in. umożliwi blokowanie pewnych stron internetowych oraz odcinanie dostępu do internetu osobom uporczywie łamiącym prawa autorskie.
http://di.com.pl/news/31027,0,UK_Zablokuja_strony_i_odetna_internautow.html

W Niemczech minister sprawiedliwości odrzuciła publicznie możliwość blokowania usług internetowych np. w celu walki z pedofilią. Nie zmienia to faktu, że i w tym kraju podobny pomysł był zgłaszany.
http://di.com.pl/news/30946,0,Niemcy_Pornografie_dziecieca_nalezy_usuwac_a_nie_blokowac.html
W Polsce proponowano już internetowy Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych.

Trzeba kontrolować, ale jak?

Tim Berners-Lee nie przesadza. Mamy wysyp inicjatyw prawnych dotyczących dostępu do internetu lub do wybranych usług. Być może ma to związek z tym, że internet jest w punkcie krytycznym. Politycy zrozumieli, że znaczna część życia rozgrywa się w sieci i nie ma nad nią kontroli władz. Zapragnęli jakoś uregulować to, co w ich mniemaniu powinno być regulowane. W tej sytuacji uaktywniają się doradcy, głównie ze strony „przemysłu”. Politycy lubią spełniać życzenia „przemysłu”, myląc czasem jego interesy z interesami społeczeństwa.

Twórca WWW sam przyznał, że jego zdaniem ograniczanie dostępu do sieci jest uzasadnione wówczas, gdy chodzi o sprawy związane z terroryzmem lub przestępczością zorganizowaną. Trzeba jednak przyznać, że i takie założenie może rodzić patologię. Zawsze przecież można dmuchać na zimne. Zawsze można założyć, że każdy obywatel jest potencjalnym terrorystą i dlatego trzeba go inwigilować oraz kontrolować dostarczane mu treści.

Tworzenie prawa nie jest łatwe, ale ostatnie inicjatywy legislacyjne podejmowane w różnych krajach są naprawdę niepokojące. Dobrze, że ktoś znaczący zaczyna zwracać na to uwagę.

Za Dziennikiem Internautów
http://di.com.pl/news/33919,0,Ojciec_sieci_ostrzega_przed_zaraza_prawna.html

Posted in Kultura | 10 Komentarzy »

David Irving, Treblinka i skuteczność manipulacji

Posted by Marucha w dniu 2010-09-30 (Czwartek)

Po Polsce podróżuje właśnie brytyjski autor książek historycznych David Irving, którego opisuje się jako „negacjonistę”. Termin „negacjonizm” funkcjonuje w publicystyce światowej od końca lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku i oznacza kogoś, kto publicznie mówi, że uznana powszechnie historia hitlerowskiej zagłady Żydów jest w części lub w całości mitem medialnym. U nas takie twierdzenia nazywa się w prasie „kłamstwem oświęcimskim” (choć nie zawsze dotyczy ono Auschwitz).

David Irving siedział w austriackim więzieniu za swoje poglądy. W Polsce za głoszenie tez rewidujących oficjalną historię Holokaustu grozi mu kara do trzech lat więzienia. IPN ogłosił, że będzie śledził wypowiedzi Irvinga, by podjąć przeciw niemu odpowiednie kroki, jeśli się odważy powiedzieć coś niezgodnego z prawem. Irving może więc znowu pójść do więzienia, jeśli nie będzie uważał.

Akcja i reakcja

Polskie prawo nie precyzuje, co można a czego nie można kwestionować w tzw. oficjalnej historii: „kto publicznie i wbrew faktom zaprzecza zbrodniom [nazistowskim] podlega karze” itd. Jest to przepis bardzo ogólny, który nie odnosi się szczególnie do Zagłady Żydów. Na tym ogólnym poziomie właściwie żaden z tzw. kłamców oświęcimskich (jak i David Irving) nie zaprzecza istnieniu zbrodni nazistowskich. Przyjmuje się więc na ogół, że kłamstwem oświęcimskim jest kwestionowanie skali tych zbrodni w organizowanych przez hitlerowców obozach dla cywilów, bądź zaprzeczanie, że masowe stosowanie tam niektórych narzędzi zadawania śmierci (szczególnie komór gazowych) było faktem.

Publikacje negacjonistów są wykluczone z debat publicznych z dwóch głównych powodów: po pierwsze powszechnie przyjmuje się, że są oni złymi (nierzetelnymi, kłamliwymi bądź pomylonymi) historykami, a po drugie, że są ludźmi złej wiary, gdyż motywem ich działalności jest rasizm (antysemityzm), tj. istotna cecha hitlerowców. Klasyczne przykłady sposobów publicznego traktowania takich osób można znaleźć w niemal całej prasie. Jeśli na przykład ograniczyć się do samego Newsweeka Polska, ukazały się tam dwa charakterystyczne artykuły: „Irving! Won, kłamco!” Aleksandra Kaczorowskiego, który wzywa do zamknięcia przed Brytyjczykiem polskiej granicy i „Patrzmy Irvingowi na ręce” Tomasza Stawiszyńskiego, który nazywa go „mendą” (wszą) i „ordynarnym manipulatorem”.

Liczby konsensualne

Warto od razu zaznaczyć, że o negacjonizm w kwestii skali zbrodni nie można oskarżyć kogoś, kto podaje liczbę ofiar wyższą od tzw. liczby konsensualnej (liczby powszechnie przyjętej w mediach lub pracach historycznych uznawanych za rzetelne). W tym sensie Aleksander Kaczorowski, który w swoim artykule podaje, że w Treblince zamordowano 900 tys. ludzi nie jest oczywiście żadnym kłamcą, choć aktualna liczba konsensualna dla Treblinki wynosi 800 tys. Są historycy, którzy podają liczbę np. 700 tys., ale oni też nie zostaną określeni jako kłamcy, gdyż przyjmuje się, że podawanie liczby o ok. 15% – 17% niższej od konsensualnej mieści się w granicach tolerancji. Dopiero podawanie liczby niższej kilkukrotnie czy nawet kilkunastokrotnie przez nierzetelnego publicystę czy historyka złej wiary należy do sfery karygodnego kłamstwa.

Aleksander Kaczorowski cytuje w swoim artykule radzieckiego powieściopisarza Wasilija Grossmana, który pierwszy opisał horror Treblinki. Warto dodać, że Grossman był też autorem pierwszej liczby konsensualnej dotyczącej tego obozu. I teoretycznie Aleksander Kaczorowski mógłby dawno temu zostać uznany za karygodnego kłamcę, gdyż Grossman rozpropagował liczbę 3 milionów. Liczby konsensualne są po prostu zmienne historycznie. Właściwie wszystkie uległy stopniowo kilku lub nawet kilkunastokrotnemu zmniejszeniu (np. Auschwitz z 4 milionów do aktualnie 1,1 miliona, w tym 960 tys. Żydów, Majdanek z 1,5 miliona ofiar do aktualnie 78 tysięcy, w tym 59 tys. Żydów). Stało się to częściowo pod wpływem hałasu wokół prac negacjonistów (którzy wolą nazywać się rewizjonistami, gdyż uważają, że „rewidują” tzn. sprawdzają historię oficjalną [dopuszczalną prawnie]).

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 16 Komentarzy »

Globalna Chazaria

Posted by Marucha w dniu 2010-09-30 (Czwartek)

Niewiele już pozostało rzeczy kluczowych w socjopolityce które nie są globalnymi. Opóźnienia w realizacji celów wynikają z tego, ze jeszcze nie wszystkie wartości są w rekach „globalnych” a wiec potrzeba więcej czasu.

Niewielka populacja rodem z Palestyny, przynajmniej jak Stary Testament głosi, a wcześniej wzbogacona wiedza i zlotem z Egiptu, wiedziona przez swoich kapłanów, ogłosiła to, co im ten Bóg, którego sobie stworzyli polecił ogłosić.

Początkowe sukcesy, przez 40 lat „tułaczki”, jak podają, nie były niczym innym niż grabieżą kogokolwiek napotkali w tej „tułaczce”. Były to sukcesy bardzo lokalne i bardzo malej liczebnie grupy, stosunkowo. Zdając sobie sprawę z tego, że są to sukcesy lokalne na bardzo małym terenie, oraz z tego, że we własnym środowisku i w czymś większym, niż koczujące plemię, unicestwiają się nawzajem walcząc pomiędzy swoimi socjoreligijnymi frakcjami. Rozproszyli się więc po świecie z planem, że jako swojego rodzaju organizacja mająca także cechy religii, bardziej jednak ideologii, przyspieszy realizację celów swoich kapłanów. Był to także sukces. Powstała, miedzy innymi, ogromna jak na owe czasy Chazaria, (Khazars , Arthur Koestler i ostatnio Shlomo Sand), później Hiszpania.

Zarówno początkowe sukcesy w Chazarii i okolicy jak i w Hiszpanii zostały ograniczone, ale stało się to początkiem następnej fali rozproszenia, z fatalnymi skutkami dla nawiedzanych nowych terenów i narodów. Sięgnęło to całą Europę i Środkowy Wschód i niemal cały świat, łącznie z Dalekim Wschodem i Japonią (zobacz: Elizabeth Dilling, „The Plot Against Chistianity” i inne jej i innych książki).

Kolejna fala wzorem Hiszpanii (marranos) to Frankiści. Jakub Frank i Frankiści mieli szczególne swoje sukcesy w Polsce i później w czasie rozbiorów, a także na terenie teraz zwanym Ukrainą.
http://www.kki.pl/piojar/polemiki/holocaust/frankist.html

Inne obszerne dzielo w 2 tomach na ich temat wydane w j. polskim w Krakowie w 1895r to „Frank i Frakisci Polscy”. Alexandra Kraushara.
http://www.archive.org/stream/frankifrankicip02kraugoog#page/n15/mode/1up
To z nich, Frankistów i z Chazarii, jako silnych organizacyjnie obok setek różnych, nazwijmy to ogólnie, frakcji, łącznie z ateistami, wyłonili się Chasydzi, a z nich następne setki takich organizacji aktywnych do dzisiaj, jak Sabbataisci czy Lubawicze i inni, a teraz od około wieku Syjoniści.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | 22 Komentarze »

Dopalaczowa promocja

Posted by Marucha w dniu 2010-09-29 (Środa)

Walka z dopalaczami to najlepsza reklama tego biznesu, jaką ktokolwiek kiedykolwiek mógł zorganizować.

Społeczeństwo dzielimy bowiem na 3 grupy: ludzi mądrych, ludzi którzy chcą być mądrymi i skrajnych debili.

Ludzie mądrzy nie kupią środków, które producent nazywa kolekcjonerskimi z uwagi na brak jego odpowiedzialności posprzedażowej oraz brak wiarygodnych informacji o skutkach zażycia. Część tej grupy gotowa jest jednak przetestować substancje na własną rękę (tak samo jak wódkę lewego pochodzenia), licząc się jednocześnie z ryzykiem narażania własnego życia i zdrowia. Nikt im nie może tego zabronić, podobnie jak nikt nie zabroni nam wypicia jednego wieczoru 2 butelek wódki czy 15 piw.

Ludzie, którzy chcą byc mądrymi – grupa ludzi młodych, dla których znajomość rynku i praw nim rządzących nie jest do końca znana oraz grupa ryzykantów których nie interesuje skład produktu nawet o statusie oficjalnego przeznaczenia do spożycia do momentu napotkania problemu. Grupa ta szybko się uczy bazując na przykładzie otoczenia, z wyjątkiem sytuacji, gdy odpowiedzialność za tę edukację próbuje przejąć państwo.

Skrajni debile – grupa ludzi, która podlega naturalnej selekcji, choć nie zawsze. Najlepiej, jeśli nie szkodzi innym, choć to rzadkość.

Co zrobić, żeby zwalczyć dopalacze?

Przede wszystkim przestańmy o nich trąbić w środkach masowego przekazu. Nie róbmy idiotycznych akcji jak ostatnio zrobił to Prezydent Bydgoszczy:

– Przed tego typu sklepami jeszcze dziś staną strażnicy miejscy, którzy będą legitymować wchodzących i wychodzący klientów, a na tych ludzi będą też skierowane kamery zamontowane na ulicach – zapowiada prezydenta miasta, Konstanty Dombrowicz. (źrodło Gazeta.pl)

Skupmy się na istocie problemu i pomyślmy, czy możliwe jest otwarcie kolekcjonerskiego sklepu z mięsem? Odpadają nam kontrole Sanepidu i koszty zachowania szczególnych warunków sanitarnych. Klienci? Znajdą się.

Czy możliwe jest otwarcie kolekcjonerskiej piekarni? Odpadają nam kontrole Sanepidu i koszty zachowania szczególnych warunków sanitarnych. Klienci? Znajdą się.

Czy możliwa jest sprzedaż wyrobów piekarniczych spod PKD wyrobów kolekcjonerskich? Teoretycznie…

Czy nam się to uda? NIGDY Wkroczy do nas Inspekcja Handlowa oraz cała pielgrzymka państwowych instytucji i powiedzą nam krótko: GAME OVER. Zrobią nam wykład na dwie strony A4 nt. ich interpretacji przepisów i jak stwierdziłaby jakaś młoda blogerka – papatki!xD

Co się więc dzieje z dopalaczami i 22-letnim właścicielem największej ich sieci w Polsce? Są sprzedawane nadal mimo iluzorycznych kontroli skarbówki, straży miejskiej, policji, itd. Rząd robi to dla dla otumanienia społeczeństwa, dla iluzorycznego uświadomienia, że się nim opiekuje.

Właściciele sklepów z używkami potrafią idealnie obchodzić prawo? G…o prawda. To prawo daje się im obchodzić, bo jakie prawodawstwo w Polsce jest, każdy widzi – paragraf da się znaleźć dla każdego z wyjątkiem MAFII.

Za dopalaczami stoi potężna grupa interesu. Nieodpowiedzialne działania wydawców i dziennikarzy jeszcze jej pomagają.

Celem kontynuacji tematu, przesłałem zapytanie do SANEPIDU o zamiarze otwarcia kolekcjonerskiego sklepu spożywczego. Jeśli pojawi się odpowiedź, wkrótce opublikuję.

Za http://hotnews.pl/artpolska-1489.html

Posted in Gospodarka | 26 Komentarzy »

„Stalagi”. Holokaust i pornografia w Izraelu.

Posted by Marucha w dniu 2010-09-29 (Środa)

Książki zwane „stalagami”, których tematem był Holokaust i pornografia, pojawiły się w Izraelu w latach 60-tych XX wieku i szybko zyskały wielką popularność.

Ich fabuła powtarza się i dotyczy zawsze tego samego tematu. Rzecz dzieje się podczas II wojny światowej, a bohaterami są amerykańscy lub brytyjscy żołnierze, którzy dostali się do niemieckiej niewoli. W stalagu, w którym ich umieszczono, rolę strażników pełnią sadystyczne esesmanki, gwałcące i torturujące więźniów. Zwykle pod koniec bohater uwalnia się i mści na nich, gwałcąc je i mordując. W rzeczywistości jednak przez cały czas odczuwa do nich wielki pociąg seksualny.

W kolejnych wydaniach pojawiały się inne wariacje, ale zawsze dotyczące wykorzystywania seksualnego więźniów przez nazistowskich oprawców. W latach 60-tych książki te, sprzedawane na dworcu autobusowym w Tel Awiwie, czytali wszyscy. Oficjalnie były to przekłady autorów amerykańskich, opowiadających o swych doświadczeniach z niemieckich obozów. Powstawały jednak w Izraelu, a jedynie ilustracje pochodziły z amerykańskich magazynów. Izraelscy autorzy ukrywali się pod angielsko brzmiącymi pseudonimami i pisali tak, by tekst wyglądał jak tłumaczenie.

W 1961 roku rozpoczął się w Jerozolimie proces Adolfa Eichmanna. Według wielu właśnie to wydarzenie spowodowało, że „stalagi” zdobyły taką popularność. Do tamtego czasu niewiele mówiło się w Izraelu o Holokauście, a Zagłada Żydów podczas II wojny światowej była tu niemal tematem tabu. W latach 50-tych ocaleni z Holokaustu przybyli do nowo powstałego państwa, ale chociaż stanowili połowę jego populacji, ich historia pozostawała tajemnicą. Dopiero proces Eichmanna odsłonił wiele faktów, o których przez lata nie wspominano i dopuścił do głosu byłych więźniów obozów koncentracyjnych.

Pierwszym autorem, który pisał o Oświęcimiu po hebrajsku, był Yehiel Feiner-Dinur. Pod pseudonimem Kacetnik jako jedyny w latach 50-tych opowiadał w swych książkach o Zagładzie. Dopiero podczas procesu Eichmanna, w którym zeznawał jako świadek, ujawniono jego tożsamość. Według znawców literatura Kacetnika oraz proces Eichmanna dały początek pornograficznych „stalagów”. Dwa lata po pierwszym wydaniu na skutek skarg rodziców, a przede wszystkim ofiar Holokaustu, odbył się proces sądowy, w wyniku którego zakazano wydawania książek z tego gatunku.

Źródło: http://palestyna.wordpress.com/, http://poliszynel.wordpress.com

Posted in Kultura | 17 Komentarzy »

Globalne ocieplenie umarło – niech żyje nowy strach – przed przeludnieniem!

Posted by Marucha w dniu 2010-09-29 (Środa)

Niniejszy tekst jest tłumaczeniem artykułu p.t. „Globalne ocieplenie umarło – niech żyje nowy strach – przed przeludnieniem!”
http://info.kopp-verlag.de/hintergruende/enthuellungen/niki-vogt/die-globale-erwaermungs-agenda-ist-tot-es-lebe-die-ueberbevoelkerungsagenda-.htm

Gajowy Marucha niespecjalnie ingerował w chwilami dość niezgrabne tłumaczenie, choć instynktownie poprawił parę ewidentnych błędów. Za zwrócenie uwagi na ten tekst podziękowania idą do forumowicza/ki „Lilia”.

Po niekończącej się serii fikcyjnych lub fałszywie obliczonych wartości globalnego ocieplenia, Globalna Elita przygotowuje nam jeszcze większą propagandę mającą wywołać tym razem panikę związaną z rychłym „globalnym przeludnieniem” świata!
Jeden z ostatnio upublicznionych tajnych dokumentów ukazuje przerażającą tajemnicę planów Globalistów.
Dokument został opublikowany przez amerykański kanał Foxnews. Natomiast w Sieci znajduje się oryginał tego dokumentu w wersji pdf, kryjący się pod piękną nazwą „The Secretary – General’s Retreat – Alpbach, 5.-6 September 2010” w którym każdy może przeczytać jak okrutny jest plan, uknuty pod przykrywką Narodów Zjednoczonych ONZ.

W pięknej Austrii, w zabitej dechami wiosce Alpbach z dala od tłumów, spotkali się Pan Ban-Ki-Moon oraz 60-ciu innych innych top-Globalistów aby nie tylko odwieżyć „Bajkę o CO2”, ale również rozpocząć następny etap represji wobec Ludzkości i zapakować je razem w jeszcze piękniejsze opakowanie. Ta nowa strategia stanowi już na pierwszych stronach punkt widzenia, że świat się zmienił. Piękny Świat, który został przez nich zaplanowany m.in. poprzez szalejące bezrobocie wynikające z globalnego kryzysu gospodarczego nie idzie bowiem już w kierunku w jakim to zaplanowano. Tak więc doszli do konkluzji iż muszą działać i to jak najszybciej.

Społeczeństwa Północy są za stare – przeczytamy na stronie nr 3 – a migracja z Południa na Północ „modyfikuje skład etniczny” (to taki elegancki eufemizm dla wyobcowania) społeczeństw przyjmujących imigrantów.

Poważny wpływ na tożsamość kulturową tych połeczności (i konsekwencje tego wpływu) określają oni jako sytuację wyjściową do następnych kroków. I zaraz w następnym zdaniu krytykowany jest istniejący silny opór przed skutecznym zarządzaniem migracją międzynarodową (a strong resistance so far to adopt a solid international migration governance). Ale mimo tego buntu, planowa migracja będzie trwać: „Znamy już elementy odpowiedzi: jest konieczna gruntowna, fundamentalna transformacja w gospodarce światowej, na podstawie źródeł czystej energii i w ramach odpowiedniej polityki i zachęt rynkowych ją wspierających” – napisano na stronie nr 5.

I nasuwa się pytanie, czy byłoby wtedy możliwe przebudować struktury władzy, które są nadal w rękach suwerennych Narodów.

Na stronie 5, poniżej, tekst mówi wyraźnie: „Or do we need to push the reset-button and rethink global governance to meet the 50-50-50-challenge?”. Co znaczy: nacisnąć guzik RESET i urządzić na nowo Rząd Światowy aby osiagnąć cel 50-50-50? Nowy modny zwrot? Ale co on tak naprawdę oznacza?

Nowa kampania ONZ dotycząca globalnego klimatu ma mieć tę nazwę jako opis programu zmniejszenia emisji CO2 o 50% do roku 2050 czyli dokładnie wtedy, gdy spodziewany jest przyrost ludności na świecie o 50% (?!). W dokumencie czytamy: „Przywódcy ONZ rozważają to zmienić (podporządkowując Suwerenne Państwa), szczególnie w odniesieniu do porządku obrad dot. zmian klimatycznych. Najbliższych 40 lat będzie mieć kluczowe znaczenie. ”

Już na szczycie klimatycznym w Kopenhadze wypłynął na światło dzienne pomysł na „oskubanie” bogatszych, rozwiniętych państw wykorzystując w tym celu „podatek od CO2” w celu – jak by się wydawać mogło – redystrybucji pieniędzy pochodzących z tego podatku.

W niniejszym dokumencie, plan ten skonkretyzowano dosadnie. Otóż pieniądze te nie będą wracać do biedniejszych krajów, lecz mają umożliwić utworzenie rządu światowego. Potwierdzeniem tego stał się tak zwany „Tekst duński”, który wyciekł do brytyjskiej gazety The Guardian.

Zgodnie z wytycznymi zawartymi w wymienionym zwięzłym tekście jest to, że zabrane bogatszym krajom pieniądze z tytułu emisji CO2, NIE ZOSTANĄ ROZDZIELONE bezwarunkowo pomiędzy kraje biedniejsze, przeciwnie, kraje te ZOSTANĄ ZMUSZONE do podjęcia pieniędzy tych w formie ekokredytów i do zaakceptowania ścisłych przepisów, w celu złagodzenia zmian klimatycznych (co oznaczać będzie również zakaz rozwoju przemysłowego – przyp. tłumacza)
W ten sposób już i tak biedne kraje Trzeciego Świata zostaną na wieki uwięzione w pułapce długów nie do spłacenia. Co śmieszne, długi te będą musiały być spłacane bezpośrednio Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu oraz bankowi Światowemu (sic!).

Byłoby to genialne posunięcie które pozwoliłoby na upieczenie dwóch pieczeni na jednym ogniu: ograbi i ubezwłasnowolni państwa uprzemysłowione, tak jak i zniewoli biedne kraje Trzeciego Świata zakładając im łańcuchy na szyję. Na zawsze.
Wszystkie piękne, górnolotne zwroty o „Bezpieczeństwie i Pokoju dla Wszystkich Na Ziemi” jak i „Opiekuńcze Ręce Rządu Światowego dla Naszego Dobra” nie zdołają ukryć faktu, że jest to plan bezgranicznej grabieży i zniewolenia ludzkości. Plan zniszczenia wszystkiego co znamy jako narodową i kulturową tożsamość. A już w szczególności klasa średnia z krajów uprzemysłowionych ma być -wg Panów Globalistów całkowicie wyeliminowana. To jest sprytnie ukryte, zakamuflowane za barwnym sformułowaniem „ograniczenia i skierowania gdzie indziej dążeń ku lepszemu życiu rosnącej klasy średniej na świecie”.

Tak jest podane w dokumencie: „Prawdziwe wyzwaniem powstaje poprzez gwałtowny wzrost globalnego społeczeństwa konsumpcyjnego. Wzrost ten jest napędzany przez rosnące oczekiwania wyższych warstw i klasy średniej w krajach bogatych jak również powstawającą klasę średnią w krajach rozwijających się.
Naszym prawdziwym celem musi być zatem gruntowna transformacja tych postaw i wzorców konsumpcji i stworzenie odpowiednie zachęt.”

Po polsku: „Należy rozpocząć ogólnoświatową redystrybucję/rozdzielenie bogatego dorobku na który ciężko zapracowała sobie klasa średnia „Przestarzałych Narodów”, umożliwiając w ten sposób sfinansowanie zainstalowania Rządu Światowego, za pomocą to którego także i biedniejsza część ludzkości będzie mogła być kontrolowana i zniewolona”.

Następnym krokiem do tego jest przemalowanie zagrożenia zw. z „Efektem Globalnego Ocieplenia”, które zresztą zostało zdyskredytowane jako całkowicie nieuzasadnione na „Zagrożenie Dla Przetrwania Ludzkości Poprzez Globalne Przeludnienie”. Ogromna fala Public Relations idzie już wprost na nas. Pierwsze akcje propagandowe robią już furorę.

Podniecenie i potrząsanie głowami, wrze teraz w całych Niemczech: przyjazne dla klimatu remonty wszystkich domów w Niemczech stoją na tym planie. Panika rozprzestrzenia się, ponieważ nie wymaga to zbyt wiele wyobraźni, by wyobrazić sobie, co zawiśnie nad głowami niemieckich obywateli. Większość z właścicieli nie będzie finansowo w stanie podołać kosztom izolowania ich domów, zgodnie z rygorystycznymi wytycznymi klimatycznymi. Banki już na pewno nie będą poluzowywać w najbliższej przyszłości restrykcyjne zasady udzielania kredytów a Państwo wymierzy bezlitosne kary za niewykonanie remontu budynku. Właścicieli zmuszeni będą do masowej sprzedaży swoich domów. Prowadzi to nieuchronnie do załamania się rynku nieruchomości. Ponadto, odnowione domy, mieszkania i apartamenty będą bardzo drogie, ponieważ właściciel lokalu może a nawet musi poprzez przeniesienie kosztów wynajmu zrekompensować sobie koszty remontu.
Utopia regulacji Gospodarki za pomocą CO2 nakazowo została już ustalona w umowie koalicji Merkel-Westerwelle. A przecież jako Fizyk, Merkel doskonale wie, że cała legenda CO2 to naukowe bzdury.

Umyślne, planowe niszczenie taniego zaopatrzenia w energię elektryczną bezpośrednio rękoma Pani Merkel nie jest pomyłka. Jeszcze w 1994 roku, Angela Merkel, jak minister środowiska stworzyła podwaliny pod dzisiejsze fatalne zmiany. W czasie jej pracy w pozycji lidera tego resortu, zajmowała się aktywnie przekonaniem EU do programu ochrony klimatu i emisji CO2 było to już wtedy jej „oczkiem w głowie”.

Kampania Globalistów przeciwko ludziom i ich swobodom obywatelskim zostanie więc jeszcze bardziej wzmocniona. W razie konieczności poparta nawet siłą. Na koniec cytat z dokumentu:
„Budowie stacjonarnych sądów i instytucji karnych musi towarzyszyć ustanowienie oprócz policji – stałego zespółu zadaniowego, który w krajach, gdzie siły pokojowe będą stacjonować, będzie tworzył sądy i więzienia”: koniec cytatu.

Fragment wywiady z byłym szwajcarskim bankierem o rzekomym przeludnieniu świata:

Porozmawiajmy o japońskim jenie. Japonia ma ogromne problemy demograficzne. Liczba ludności Japonii zmniejszy się o jedną trzecią do 2050 roku. To się już zaczyna. Nastąpi masowa deprecjacja na rynku nieruchomości i to spowoduje rozległy kryzys, większy nawet niż w Stanach Zjednoczonych, bo Japończycy nie pozwolą na imigrację. Jedynym rozwiązaniem, jakie mogę przewidzieć dla Japonii jest duży spadek cen nieruchomości. Wiem, że obecnie są duże naciski w Japonii, aby wprowadzić eutanazję. Wiemy, że jest to w rzeczywistości wojna, wojna wymierzona w najsłabszych w społeczeństwie. Kupuje się mnóstwo robotów, aby sprostać tym trendom. Prawda jest taka, że chcą oni masowej redukcji liczby ludności, idącej w miliardy… Julian Simon napisał w swojej książce „Ostateczne zasoby 1″ („The Ultimate Resource 1″), że ci ludzie zapłacili mu za przedstawienie dowodu, że ziemia jest przeludniona. On jednak w swych artykułach i książkach wykazywał coś zupełnie przeciwnego.

„Ostateczne zasoby” (teraz „Ostateczne zasoby 2″ – „The Ultimate Resource 2″) i „Populacja ma znaczenie” („Population Matters”) mówią o tendencjach w Stanach Zjednoczonych i na świecie w odniesieniu do zasobów środowiska naturalnego i ludności, oraz relacji pomiędzy nimi. Simon stwierdza, że nie ma powodu, aby warunki materialne życia na ziemi miały przestać się systematycznie poprawiać, a powiększająca się populacja przyczynia się do tej poprawy na dłuższą metę. Te przystępne, napisane dla szerokiego kręgu odbiorców książki rozbudziły odważne pomysły i przewidziały spadek cen surowców naturalnych, wzrost podaży ropy naftowej na świecie i spadek cen ziemi uprawnej. Spojrzenie Simona na ekonomię populacji jest wyjątkowe i przekonywające. W dyskusji porusza on sprawy zasobów, środowiska, wzrostu liczby ludności, stosując właściwe metody analityczne.

Jak napisano na stronie internetowej amazon.com, Julian L. Simon jest największym nonkonformistą na świecie. „Ostateczne zasoby 2″ – wydanie poprawione, uzupełnione, nie kontynuacja wydania pierwszego – przebija ostrzem krytyki święte krowy ekologii, kontrolę populacji i Paula Erlicha. Wobec sprzeczności pomiędzy ograniczonością zasobów naturalnych a ludzką pomysłowością Simon jest przekonany o zdolnościach intelektualnych ludzi do pokonywania problemów. Na szczęście, nie jest on teoretykiem. W książce przedstawia przekonujące empiryczne uzasadnienie dla swej prognozy pomyślnej przyszłości. Kluczami do postępu nie są stanowe programy ochrony (konserwacyjne), mówi Simon, ale ekonomiczna i polityczna wolność. Tylko wtedy utalentowane umysły mogą właściwie poświęcić się rozwiązywaniu ziemskich dylematów.

W swej książce „Populacja ma znaczenie” Simon opisał, jak nękali go ostracyzmem „władcy” nowego nieporządku świata.

Ostatnio wydaną książką na temat takiego typu manipulacji jest praca Steve’a Moshera. Jego książka nosi tytuł „Kontrola populacji” („Population Control”) i daje ona nie tylko zarys problemu, ale przedstawia także sposób jego rozwiązania. Mosher poświęca swój ostatni rozdział możliwym do przyjęcia sposobom, w jaki kraje rozwinięte mogą uniknąć katastrofy demograficznej, która obecnie nam zagraża. Drobne zwolnienia od podatku i marne zasiłki na dziecko nie są wystarczające. Twierdzi on, że młode małżeństwa potrzebują całkowitej osłony od podatku. A programy kontroli populacji powinny być zlikwidowane jak najszybciej. Mosher kończy cytując Juliana Simona: „Istota ludzka jest ostatecznym bogactwem”. Potrzebny jest udział każdego z nas, by znaleźć dobre rozwiązania. (Więcej informacji: http://www.pop.org). Lista wszystkich zapisów video Juliana L. Simona na linku: http://www.youtube.com/view_play_list?p=DDAF5AC211C1A

Członkowie tych Klubów nienawidzą ubogich ludzi. Większość tych bogatych optujących za Nowym Porządkiem Świata to rasiści. W rzeczywistości, są oni rasistami najgorszego gatunku. Manipulują ludźmi tak, aby uwierzyli, że nasza ziemia jest przeludniona. I tak biedni są spędzani i ogradzani jak bydło w wielkich metropoliach, takich jak Meksyk (Mexico City), aby można było ich kontrolować i mieć pewność, że są poprawni. Ale tak naprawdę reszta ziemi jest pusta. Świat jest ogromny i może wyżywić więcej ludzi. Ramzes w Egipcie, opisany w Biblii, myślał właśnie w ten sam sposób i kazał zabijać wszystkich Żydów rodzaju męskiego. Teraz mamy „białych” bankierów żyjących w Nowym Jorku, Londynie i Paryżu, wykonujących tę samą, dobrze płatną robotę: zabijanie milionów, a nawet miliardów dzieci w aborcjach, w finansowych miękkich Gułagach, bankierów zarabiających miliardy dolarów.

Polecam ten film: „Przyzwolenie na faszyzm” („Freedom to Fascism”), twórcy filmowego Aarona Russo, który przedstawił swą wiedzę z pierwszej ręki o planach globalnych elit w sfilmowanym wywiadzie na żywo z Alexem Jonesem, dziennikarzem radiowym i filmowcem.

Nick Rockefeller powiedział Russo o planach wprowadzenia mikroczipu dla wszystkich ludzi, (zobacz Bilderberg i micro-chip w Internecie) i uprzedził go o „wydarzeniu, które pozwoli dokonać inwazji na Afganistan i Irak” około jedenastu miesięcy przed 11 września 2001 r. (przed 9/11). Rockefeller przepowiedział, że „wojna z terroryzmem” będzie grą w ciuciubabkę, w której żołnierze będą szukać po jaskiniach nieistniejących wrogów. Rockefeller próbował także zwerbować Aarona Russo do Rady Stosunków Zagranicznych (CFR) podczas trwania okresu ich przyjaźni. Film udostępniony przez rodzinę Russo potwierdza tę przyjaźń, a także wzmacnia dowody na istnienie globalnego planu, w którym ważną rolę odgrywają: propagowanie przez Rockefellera tzw. wyzwolenia kobiet, ostateczny plan elit redukcji światowej populacji oraz narzucenie mikroczipu społeczeństwom.

http://davidicke.pl/forum/post49224.html?hilit=bankierem#p49224

Posted in Polityka | 12 Komentarzy »

Pos. B. Kowalski: załamał się rządowy program budowy dróg

Posted by Marucha w dniu 2010-09-29 (Środa)

Poseł Bogusław Kowalski podczas wystąpienia w trakcie obrad plenarnych Sejmu zabrał głos w sprawie zmniejszenia przez rząd budżetu na budowę dróg i autostrad o 25 proc. Poseł stwierdził m.in.

“Panie Ministrze! Ze strony Ministerstwa Infrastruktury wielokrotnie padały publiczne zapewnienia, że w tym roku zostaną zrealizowane inwestycje drogowe za rekordową kwotę 27,6 mld zł, mimo że w rządowym programie i tak zapisano na ten rok kwotę ponad 31 mld zł. W ten sposób miały zostać nadrobione zaległości z lat ubiegłych. W latach 2008 i 2009 program został zrealizowany mniej więcej w 60%. Tymczasem kwota ta na skutek autokorekty Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ma ulec kolejnemu zmniejszeniu do wysokości 20,5 mld zł, a więc po raz kolejny o około 1/4. W tym dodatkowo mają się znaleźć środki na pokrycie niezbędnych napraw dróg krajowych, na których powstały istotne uszkodzenia wywołane tegorocznymi powodziami. Zmniejszenie nakładów finansowych o tak znaczną kwotę oznacza ostateczne załamanie się realizacji ˝Programu budowy dróg krajowych na lata 2008-2012˝ i nieprzygotowanie znacznej części autostrad i dróg ekspresowych na Euro 2012.”

Za: sejm.gov.pl, http://mercurius.myslpolska.pl/2010/09/pos-b-kowalski-zalamal-sie-rzadowy-program-budowy-drog/

Czy bardzo daleko od prawdy będziemy stwierdzając, iż żadnego z naszych gości ta informacja nie zaskoczyła? – admin

Posted in Gospodarka | 14 Komentarzy »

Z każdego euro dotacji UE Niemcy odzyskują 85 centów

Posted by Marucha w dniu 2010-09-28 (Wtorek)

Tak wynika z analizy Ministerstwa Rozwoju Regionalnego, o której informuje Konrad Niklewicz na łamach ”Gazety Wyborczej”.

Na lata 2007-14 Polska dostała ponad 67 mld euro. Teraz chcemy więcej, nawet 95-98 mld euro. Ale najpierw trzeba przekonać te państwa Unii, które są płatnikami netto – tj. wpłacają do budżetu więcej, niż z niego biorą. Zwłaszcza Niemcy.

Argumentem ma być badanie przygotowane przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Policzyło ono, ile z funduszy europejskich – zainwestowanych w Polsce – wróciło do krajów-płatników w postaci np. kontraktów na usługi albo maszyny.

– Musimy wykazać, że fundusze europejskie to nie jest jakaś rekompensata czy zapomoga, ale polityka służąca całej Unii – mówi “Gazecie” minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska. – Jeżeli przekonamy państwa, które są płatnikami netto, że polityka spójności także im się opłaca, to wówczas będziemy mogli liczyć, że nowy budżet Unii będzie na zbliżonym [do oczekiwań] poziomie – dodaje.

Z badania MRR wynika, że suma pośrednich i bezpośrednich korzyści uzyskanych przez firmy zachodnioeuropejskie dzięki realizacji projektów finansowanych z funduszy europejskich jest ogromna: w okresie 2004-15 sięgnie 151 mld zł (czyli 37,8 mld euro)! To prawie 50 proc. całej kwoty, którą Unia przyznała Polsce w obecnie obowiązującym budżecie.

Najwięcej kontraktów zgarnęły firmy niemieckie (50 proc. łącznej wartości umów). Na drugim miejscu są Duńczycy (12 proc.), potem Austriacy (10 proc.), a dopiero na czwartym Francuzi (ok. 6 proc.). [A gdzie ta ruska razwiedka? – admin]

Porównując wartość kontraktów i udział poszczególnych państw w finansowaniu funduszy europejskich dla Polski, eksperci MRR policzyli, jaka część pieniędzy przyznanych Polsce wraca do domu. Co to znaczy, że pieniądze wracają? MRR ma na myśli zarówno bezpośrednie transfery, np. opłaty za realizację kontraktów, jak i korzyści wynikające z dodatkowej produkcji w krajach macierzystych itp.

I tu znów pierwsi są Niemcy, ale tym razem ex aequo z Irlandczykami. W całym okresie 2004-15 z każdego euro wpłaconego do budżetu wspólnotowego na rzecz realizacji polityki spójności w Polsce Niemcy otrzymają 85 eurocentów.

Na drugim miejscu w tym rankingu znaleźli się Austriacy – 68 eurocentów, po nich są Finowie – 55 i Szwedzi – 54. Niezły wynik odnotowali Holendrzy – 51. Włosi muszą się zadowolić 34 eurocentami z każdego euro, czyli mniejszą kwotą niż Belgowie (39 eurocentów powracających). Nie mówiąc już o Francuzach i Brytyjczykach – tylko 22. Licząc wszystkie kraje starej Unii, z każdego przekazanego Polsce euro wraca do nich 46 eurocentów.

Ale w tych wyliczeniach nie można zapomnieć, że najwięcej korzysta Polska gospodarka. Droga zbudowana np. przez niemiecką firmę, za pieniądze zachodnioeuropejskich podatników, zostanie przecież już na zawsze u nas. Tak jak i korzyści dla polskich kooperantów i podwykonawców.

http://mercurius.myslpolska.pl/2010/09/z-kazdego-euro-dotacji-ue-niemcy-odzyskuja-85-centow/
Za: gazeta.pl

Posted in Gospodarka | 41 Komentarzy »

Jak powstał film „Polonia Restituta” – rozmowa z Bohdanem Porębą, reżyserem filmowym

Posted by Marucha w dniu 2010-09-28 (Wtorek)

Co sprawiło, że skończyła się ta Twoja sześcioletnia kwarantanna filmowa?

– Powiedzmy sobie tak: chociaż jestem przypisywany do roku sześćdziesiątego ósmego, to ja wtedy tylko przyglądałem się temu, co się działo, nie biorąc w tym czynnego udziału. To goebbelsowska propaganda wbiła ludziom do głowy, że w tym uczestniczyłem. Cieszyłem się z tego, że pokazała się książka Zbigniewa Załuskiego „Siedem polskich grzechów głównych”, która broniła wszystkiego, co ukochałem najbardziej: księcia Poniatowskiego, o którym pisał Wiesław Górnicki, że pewnie po pijanemu się utopił w Elsterze, tak, jakby nie wiedział, że książę jeszcze przed raną śmiertelną był dwukrotnie ranny; kosynierów, Somosierry, Westerplatte, jednym słowem wszystkiego, co było wyśmiewane i wyszydzane jako tak zwana bohaterszczyzna.

Nigdy nie rozumiałem, co to jest bohaterszczyzna, ale zawsze rozumiałem, co to jest bohaterstwo i zawsze chciałem tego bohaterstwa bronić, bo uważam, że bez bohaterów nie byłoby narodu. Tak zwanych „zjadaczy chleba” wrogowie dawno by zamienili w niewolników. Teraz chodzi o to, by człowiek zostając niewolnikiem, nawet nie czuł tego, by był pozbawiony odruchu buntu. Mówiąc krótko, sześćdziesiąty ósmy rok umożliwił mi powrót do pracy w filmie i realizację moich planów oraz marzeń. Mój powrót do filmu w roku sześćdziesiątym dziewiątym poprzedziło zrobienie serialu telewizyjnego dla młodzieży „Gniewko syn rybaka”, który opowiada o walce Łokietka z Krzyżakami i za co dostałem nagrodę Radiokomitetu. Później, wraz z redaktor Aliną Kortą wydaliśmy książkę pod tym samym tytułem. To była pierwsza książka z moim współautorstwem. Ta będzie drugą.

W jakich okolicznościach powstawały Twoje kolejne filmy i jak je przyjmował ówczesny czerwony establishment?

– Powiedziałbym, że różnie… Mieczysław Rakowski mnie zwalczał jak mógł, ponieważ był on prowodyrem obozu władzy najbardziej kosmopolitycznego w sensie kominternowskim. Jeżeli za film o armii polskiej na Zachodzie byłem przez sześć lat bezrobotny, to było jak gdyby zrozumiałe. Natomiast zaczęło mi się trochę lepiej układać od momentu, w którym pojawiły się bardzo wyraźne trendy polonizacyjne. Dlaczego mogłem zrobić film „Polonia Restituta”, a więc film, którego bohaterami są Piłsudski, Dmowski, Paderewski, Korfanty i Witos? Dotąd nawet wymawianie tych nazwisk było niebezpieczne. Było to możliwe dlatego, że Gierek ogłosił  sześćdziesięciolecie Państwa Polskiego, czyli właściwie dopuścił się czegoś w rodzaju politycznej herezji, bo nawiązał do dwudziestolecia międzywojennego, a więc przerzucił most do wyklinanej dotąd przeszłości. Był to wyłom w pojmowanym po stalinowsku komunizmie. W Rosji też już następowały zmiany: stopniowo obalano mit Stalina, rozstrzelano

Berię i tam się jak gdyby rozluźniało w kierunku rosyjskości. Pamiętajmy, że wśród czołowych komunistów bardzo długo najmniejszy procent stanowili Rosjanie. Większość zdecydowana, bo chyba z siedemdziesiąt procent, to byli przede wszystkim Żydzi, ale byli też Polacy, byli Łotysze, byli Finowie, byli Węgrzy, a wśród nich jeden z najkrwawszych komunistów Bela Kuhn. Niedawno w swoim serialu o losach rosyjskiej floty Siergiej Michałkow, którego uwielbiam za „Spalonych słońcem” i „Cyrulika syberyjskiego”, pokazał kronikę rewolucyjną, zatrzymał kadr i zapytał z poza ekranu: „Co tu robi ten węgierski Żyd, mający na rękach krew dziesiątków tysięcy Rosjan?” Byli też Gruzini ze Stalinem i Berią na czele. Kiedy przystępując do kręcenia filmu o Jarosławie Dąbrowskim pojechałem do Moskwy, to powitał mnie ówczesny szef Mosfilmu w randze wiceministra, Nikołaj Trofimowicz Sizow, bardzo inteligentny człowiek, a mnie uprzedzano, że kiedy tam pojadę, to będę miał codzienne przeglądy materiałów, stałą cenzurę i tak dalej. I ja tam wygłosiłem toast, w którym powiedziałem, że rozumiem przyjaźń między narodami opartą wyłącznie na prawdzie i że przyjechałem zrobić prawdziwy film o niedoszłym dowódcy antyrosyjskiego Powstania Styczniowego. Niedoszłym dlatego, że tuż przed wybuchem powstania, które przygotowywał, władze rosyjskie go aresztowały. Dąbrowski był wzorcem Piłsudskiego, który miał dwóch idoli, na których się opierał: jednym był Jarosław Dąbrowski, a drugim Romuald Traugutt. Obu poświęcił całe pisemne rozprawy, bo Piłsudski żywił kult dla Powstania Styczniowego. Wtedy w toaście swoim, jak powiadam, podkreśliłem, że będę dążył do ukazania prawdy. Nie przyjechałem tutaj po to, żeby jątrzyć pomiędzy dwoma narodami, tylko żeby ogłosić amnestię dla historii, ponieważ na nieprawdzie budują ci, którzy chcą jątrzyć między nami, a wzajemne nasze stosunki bywały bardzo różne, w tym również i bardzo bolesne.

Jak to zostało wtedy w Moskwie przyjęte?

– I wyobraź sobie, że Sizow oglądał po raz pierwszy moje materiały dopiero wtedy, kiedy ja mu to zaproponowałem! A więc to różnie bywało. Rozmawiałem też z kierownikiem wydziału do spraw polskich w roku osiemdziesiątym dziewiątym pytając, czy w wypadku, gdybym rozpoczął pracę nad scenariuszem filmu o roku tysiąc dziewięćset dwudziestym, mogę liczyć na otwarcie ich archiwów. I wyobraź sobie, że on mi wtedy powiedział: tak! Dowodziłoby to, że ta amnestia dla historii stawała się coraz bardziej realna, a końcowy etap tego procesu zamykał nie lubiany przeze mnie Borys Jelcyn, który przywiózł Lechowi Wałęsie dowody zbrodni katyńskiej w postaci dokumentacji, w tym słynny rozkaz Politbiura, pod którym widnieje sześć złowrogich nazwisk:. Stalin, Beria, Kaganowicz, Mikojan, Woroszyłow i Kalinin.

Jak proces ten przebiegał w kraju?

– Był taki kierownik Wydziału Zagranicznego KC partii. Ryszard Frelek, którego ojciec, jak słyszałem, zginął w Katyniu. Otóż Frelek wykorzystywał swoją pozycję do przełamywania pewnych barier, bo był on też człowiekiem piszącym. I był autorem serialu teatru telewizji, realizowanego przez powstańca warszawskiego, Romana Wionczka, zresztą reżysera z mojego zespołu, o roku trzydziestym dziewiątym, gdzie po raz pierwszy jako postać pozytywna, przedstawiony został opluwany dotychczas minister spraw zagranicznych Józef Beck. Frelek pomagał mi również przy przeforsowaniu filmów „Polonia Restituta” i „Katastrofa w Gibraltarze”. Dlatego jestem przeciwnikiem jednolitego traktowania tamtego czasu. Były to różne etapy i różne możliwości. Tam, gdzie byli ludzie czujący po polsku, to ci ludzie usiłowali coś przeforsować i myślę, że na takich można było parę rzeczy budować. Dlatego mogłem nakręcić takie filmy, jak „Hubal” czy „Polonia Restituta”. „Hubal” mógł powstać dlatego, że po pęknięciu stalinizmu i pojawieniu się trendu, który zaczął się upominać o polskie wartości historyczne i narodowe, powstały możliwości stworzenia takiego filmu. Innym wyrazem postawy ówczesnych władz były losy jedynego, poza filmem Filipskiego „Wysokie loty”, mojego filmu o korupcji w partii, według scenariusza Ryszarda Gontarza, „Gdzie woda czysta i trawa zielona”. Nazwisko Gontarza było wtedy zakazane przez Gomułkę… Nie mógł drukować w prasie. Jeżeli mu się udawało, to tylko pod pseudonimem. Jego scenariusz opowiadał historię słynnej i nagłośnionej w prasie sprawy zdjęcia w Sandomierzu całej wierchuszki partyjnej. Otóż zamiast restaurować z państwowych pieniędzy ten wspaniały zespół renesansowej architektury, towarzysze zbudowali sobie dzielnicę willową, którą miejscowa społeczność nazwała „złodziejówką”. Niemal wszyscy winni zostali odwołani, a niektórzy nawet poszli do więzienia. Nasz film opowiada o tym, jak posłany tam po tej aferze młody sekretarz partii staje wobec sytuacji, w której okazuje się, że mafia działa dalej i chce go usidlić, kusząc a to willą, a to awansem żony ze zwykłej nauczycielki na dyrektora szkoły. On to wszystko odrzuca, a oni wydają mu wojnę, czyniąc wszystko, żeby go zdyskredytować wobec mieszkańców miasta. I on się oddaje pod osąd robotniczej organizacji, do której należy. Wtedy było tak, że każdy prominent partyjny był członkiem jakiejś organizacji terenowej. Film kończy się pokazaniem sądu nad pierwszym sekretarzem partii. Ostatnie jego słowa są takie: „Wy mnie teraz osądzicie i jeżeli tak zadecydujcie, to już nie ja wam będę przewodził”.

A jak było z innymi filmami?

– Przed „Katastrofą w Gibraltarze” zostałem wezwany do KC i tenże Łukaszewicz mi powiedział: „Nie wiem, czy nam się uda to przeforsować, ale nie wolno wam sprawy Katynia pominąć w tym filmie”! To był dla mnie szok! I „Katastrofa w Gibraltarze” jest pierwszym polskim filmem, w którym wyraźnie jest powiedziane, kto był sprawcą zbrodni, bo wpierw są pokazane dokumentalne zdjęcia katyńskie i potem jest scena, w której Churchill urządza Sikorskiemu awanturę za skierowanie sprawy Katynia do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Spowodowało to, jak wiadomo, zerwanie stosunków dyplomatycznych przez ZSRR. Churchill wtedy powiedział, że ofiarom nikt nie zwróci życia, natomiast teraz najważniejszym zadaniem jest pokonanie Niemców i jeżeli nie wycofacie sprawy z Czerwonego Krzyża, to ja wam już nie będę mógł pomóc w rozmowach ze Stalinem. Była to scena prawdziwa. Muszę zresztą powiedzieć, że w trzech co najmniej filmach uniknąłem jakiejkolwiek fikcji, a są to „Hubal”, „Polonia Restituta” i „Katastrofa w Gibraltarze”.

Wierzę, że w pewnych wydarzeniach historycznych kryje się znakomita dramaturgia. Trzeba tylko, jak mówił Michał Anioł o rzeźbie, odrzucić to co nie potrzebne. Przecież los Hubala w pełni odpowiada konstrukcji tragedii antycznej! Na początku trochę boczył się na mnie melchior Wańkowicz, autor jeszcze okupacyjnej opowieści „Hubalczycy”, że nie stworzyłem filmu według jego scenariusza, ale potem jeździł ze mną na premiery i spotkania z publicznością. Jego widzenie Hubala było kmicicowskie, romantyczne, a ja chciałem zrobić film o bardzo pragmatycznym i bohaterskim dowódcy, który wraz z całym narodem rozminął się z historią tylko w jednym: w wierze w aliantów. To było bardzo ciekawe, że z jednej strony szły do ambasady sowieckiej donosy, że jestem nacjonalistą, a z drugiej w środkach przekazu trąbiono, że jestem najbardziej czerwony! Chodziło o odebranie mi wiarygodności wśród odbiorców moich filmów. Ci, co to pisali, już czerwoni nie byli, a przynajmniej za takich już się nie uważali. Trzeba wiedzieć, że kinematografia była już wtedy spenetrowana przez KOR czyli tak zwany Komitet Obrony Robotników. Kiedy robiłem film o robotnikach „Prawdzie w oczy”, KOR-owcy by jeszcze robotnikowi ręki nie podali, żeby się nie ubrudzić. Kiedy ja kręciłem film „Prawdzie w oczy”, w kinematografii naszej obowiązywało naśladownictwo francuskiej „nowej fali”, czyli eksperymentów formalnych. I ta „nowa fala” swą pustką i wyjałowieniem z treści na długo zabiła francuski film, ograniczając treść na rzecz eksperymentu formalnego. Był film dla filmu, podczas gdy ja walczyłem zawsze o treści: patriotyczne, społeczne i humanistyczne.

Trzymajmy się chronologii powstawania Twoich filmów. Co było po Jarosławie Dąbrowskim?

– Po Jarosławie Dąbrowskim była „Polonia Restituta”, o którym to filmie moi „koledzy” pisali na ścianach wytwórni, „Polonia prostytuta”, chcąc się w ten sposób przypodobać moim adwersarzom, a może i zbić dla siebie jakiś kapitalik polityczny. I o tym filmie, który powstał w końcu lat siedemdziesiątych, warto powiedzieć trochę więcej. Gdyby ten film był zrobiony rok wcześniej, to wiem, że polska publiczność byłaby moja.

Jak to należy rozumieć?

– Dlatego, że ten film pokazywał rzeczy dotąd absolutnie zakazane. Wyobraź sobie, że bohaterami tego filmu byli Piłsudski, Dmowski, Paderewski, Witos, Korfanty, Daszyński, ale chodziło głównie o Piłsudskiego i Dmowskiego. Ten film wywołał bardzo różne reakcje. Ja go kręciłem w jedenastu krajach i w miejscach absolutnie nie dostępnych dla filmowców. Kręciłem go w Wersalu, w pałacu Sanssouci w Poczdamie, w siedzibie francuskiego ministerstwa spraw zagranicznych Quai d’Orsay w Paryżu, gdzie żadna kamera dotąd nie stała, w Białym Domu w Waszyngtonie, w Peterhoffie pod Leningradem, w Moskwie, a nawet w Watykanie. Film ten powinien kosztować setki milionów, ale hasło „Polonia Restituta” wszędzie otwierało przede mną podwoje. Hasło to otwierało mi drogę przede wszystkim w naszych ambasadach. W Waszyngtonie sekretarzem ambasady był wtedy właściwie wygnany z kraju prowokacyjnymi szykanami twórca „Nocy i dni”, wybitny polski reżyser Jerzy Antczak, zaś urząd ambasadora sprawował Romuald Spasowski, który potem „wybrał wolność”. Obaj byli wtedy w Polsce na zjeździe partii. Przyjęła mnie żona Antczaka Jadwiga Barańska, która zawdzięczała mi swój debiut na scenie Warszawy, bowiem zaproponowałem jej role w spektaklu „Kapelusz pełen deszczu” w „Rozmaitościach”. Widzę na jej szyi gwiazdę Syjonu na złotym łańcuszku. Mówię: przecież Jadziu, Ty nie jesteś Żydówką? Ona na to: tu bez tego ani kroku! Podczas zdjęć w Białym Domu przydzielono mi taką umundurowaną i wyszczekaną panienkę, która nas oprowadzała po wnętrzach informując, że „w tych oknach jest wasz Zbig Brzeziński” i przypominając, że mamy również swojego papieża. Powiedziała też, że przydałby się nam też ktoś w Moskwie, na co ja, że mamy to opanowane i teraz pracujemy nad Pekinem.

Takie żarty sobie z tą dziewoją stroiliśmy. Ten Biały Dom jest dość ubogi jak na standardy europejskie, ale tym się charakteryzuje, że każda sala jest wyłożona innego koloru aksamitem. „A teraz wam się najbardziej spodoba”, mówi dziewoja, wprowadzając nas do Sali czerwonej, na co ja mówię, że naturalnie, bo to jest połowa naszych barw narodowych. Zdjęcia zrobiłem spokojnie. Nasza ambasada w Paryżu mieści się w słynnym i nabytym jeszcze przed wojną pałacu Talleyranda. Przepiękny! I wyobraź sobie, że ten pałac stał się moim atelier na dwa tygodnie. W tym czasie ambasador urzędował pod schodami, a ja pracowałem w jego gabinecie. To był późniejszy minister spraw zagranicznych Tadeusz Olechowski.

Teraz już nie ma takich ambasadorów!

– I ja już teraz taki rozwydrzony spotykanym wszędzie zrozumieniem lecę do Rzymu. W samolocie spotykam Jerzego Ambroziewicza, dziennikarza, który był akredytowany przy Watykanie. Pyta mnie, dokąd lecę, a ja, że robię taki film z Piłsudskim, Dmowskim i lecę na zdjęcia do Watykanu. Ambroziewicz mówi mi, że w Watykanie nie powinienem mieć kłopotów, bo papież niedawno pokazywał swoim najbliższym współpracownikom „Hubala”. A jeżeli chodzi o naszego ambasadora, to by się nie obawiał, gdybym się nazywał na przykład Morgenstern. Przytaczam to nazwisko kolegi, którego lubię i szanuję, ale to ono padło wtedy w tej rozmowie. Inaczej, mówi Ambroziewicz, mogę mieć kłopoty. I na wszelki wypadek daje mi swoją wizytówkę. Po przylocie melduję się w ambasadzie i okazuje się, że Ambroziewicz doskonale to przewidział: ambasador nie ma dla mnie czasu! Ja tłumaczę, że mamy bardzo skromne środki na dwa-trzy dni pobytu, a on, że może za tydzień czy za dwa będzie mógł coś dla nas zrobić. No to ja zwracam się do Ambroziewicza, który ma legitymację upoważniającą do wejścia na teren Watykanu. Ustalamy, że ja mam iść za nim, powtarzając permesso di santo padre, to znaczy za pozwoleniem papieża. I tak było. Tego dnia przekroczyliśmy granicę Watykanu kilkanaście razy. Ponieważ musieliśmy przejść przez Spiżową Bramę, poznaliśmy całą watykańską biurokrację. Najpierw idziemy do padre Nowaka, Polaka, który nas wita, pytając, w czym może pomóc. Ja mówię, że kręcę taki film o Piłsudskim, Dmowskim, Paderewskim, traktacie wersalskim, jednym słowem o powstaniu niepodległej Polski. Na to padre Nowak: trzeba by wam pomóc, tylko ja bym musiał przeczytać scenariusz. Akurat zbliżała się przerwa obiadowa i Ambroziewicz zaproponował, by eminencja przejrzał scenopis w czasie tej przerwy i tak się stało. A to wszystko dzieje się we środę, czyli w dniu audiencji papieskiej. Na placu przed bazyliką gromadzi się od samego rana coraz więcej ludzi. Służba ustawia krzesła i bariery. Padre Nowak mówi, że to, co robimy, to szlachetna rzecz, trzeba pomóc, ale nie obejdzie się bez padre Hoffmanna. Idziemy do padre Hoffmana. Oczywiście nie obchodzi się bez permesso di santo padre.

Wita nas zwalisty człowiek. Rozmowa toczy się po niemiecku. Ja mu mówię, że chodzi o traktat wersalski i powstanie niepodległej Polski. I nagle patrzę w takie zupełnie zimne oczy Niemca, który mówi: no cóż, musielibyśmy mieć jakieś dwa tygodnie na rozważenie sprawy i zadecydowanie. Jednym słowem widzę, że nic już z tego nie będzie. Wracamy przez tę Bramę Spiżową i Ambroziewicz mówi, że już tylko padre Przydatek nam zostaje. Ojciec Przydatek wygląda jak Kazimierz Wichniarz. Jest to człowiek niezwykle jowialny, od razu do wszystkich zwraca się „per ty” i okazuje się, że to on jest głównym zarządcą placu przed bazyliką: wydaje zaproszenia, dysponuje gdzie kto siedzi w czasie audiencji papieskiej. Ja mu mówię, że Piłsudski, Dmowski, Paderewski, na co on, że trzeba nam pomóc. Nie ma innej rady, tylko musisz z nim rozmawiać. Ja pytam z kim, a on, jak to z kim? Z papieżem! I wyobraź sobie, że ulokował nas przy balustradzie, przy której będzie musiał przejść papież. I zaczyna się cała ceremonia. My jesteśmy w tym tłumie, który cały czas zachowuje się jak niesforne dzieci. Wszyscy chcą na siebie zwrócić uwagę i zachowują się coraz głośniej. Rośnie podniecenie i wreszcie ukazuje się papież w papa mobile. I jedzie w jego stronę kawalkada wózków kalek. Przejeżdżają mi przed nosem i ja widzę ich twarze wyblakłe, blade, pomięte, twarze chorych bardzo ludzi. I kiedy już wracają ze spotkania z papieżem, widzę na tych twarzach samo szczęście. Widać było, że oni doznali czegoś, co daje im duży zastrzyk na życie. I teraz papież zaczyna iść, a jego ręce przesuwają się po rękach ludzi, którzy trzymają je na balustradzie. W pewnym momencie czuję jego dłoń na swojej i słyszę głos ojca Przydatka: noo, teraz! Skacz!

I ja mówię: Ojcze Święty, ja jestem reżyserem z Polski, tym od „Hubala”, a na to papież: aaa, znamy, pamiętamy, a ja, że przyjechałem z Polski na krótkie zdjęcia tu, w Watykanie. Scenę z Benedyktem XV i Dmowskim muszę nakręcić. Papież się odwraca do księdza Dziwisza, który szedł za nim, i mówi: no to trzeba pomóc reżyserowi! I idzie dalej, a ksiądz Dziwisz mówi do mnie: no dobrze, zjawi się pan u mnie za tydzień. A ja go za mankiet i mówię: ekscelencjo, ja jestem z Polski, dostałem parę dolarów i ja nie mogę wrócić z niczym, a on mówi do ojca Przydatka: no to spróbujcie coś tam zrobić. I poszedł dalej. Po audiencji, ojciec Przydatek mówi do mnie: no wiesz, innej rady nie ma, siadaj i pisz list. Pytam, jaki list, a on, że do papieża. I piszę, że jestem polskim reżyserem, który kręci film o tym i o tym, że ten film nie będzie miał żadnych akcentów antyreligijnych i antykościelnych, za co ręczę słowem honoru polskiego artysty. On to zabiera, wychodzi i nie ma go półtorej godziny. W końcu wraca z nosem na kwintę. Nie ma innej rady, za jakieś dwa tygodnie znów przyjedziecie. Ilu was? Ja was zakwateruję. Po miesiącu dostałem z Watykanu odpowiedź, że mój list trafił nie do tego departamentu. Mówię do Ambroziewicza: o szóstej rano zabieram kamerę i robimy zdjęcia na placu. Na nasz widok umundurowani Szwajcarzy z Gwardii Papieskiej pytają, co my tu robimy, a ja że permesso di sante padre. I oni zaczęli odganiać ludzi, żeby nam w kadr nie wchodzili. Kręciliśmy, oczywiście, bez pozwolenia zdając sobie sprawę, że może być jakaś awantura, ale nie było awantury. Na lotnisku w Warszawie spotykam Krzysztofa Zanussiego, który jest, jak wiadomo, podróżnikiem. A skąd pan, panie Bohdanie? A ja, że z Watykanu. Zdziwienie w oczach. A co pan tam robił? A no rozmawiałem z papieżem. Mija dzień i mam wezwanie do KC. Jerzy Łukaszewicz: „Noo, jak tam było w Watykanie, całowało się po rączkach papieża, co?”  Na to ja: jesteście, towarzyszu, trochę źle poinformowani, bo jeżeli się już całuje, to w pierścień, ale papież jest nowoczesny i nie bardzo na to pozwala. Moim montażystą, był Jarek Ostanówko, którego ojciec służył z moim w Pierwszej Brygadzie. Cały był szczęśliwy, że robi ze mną taki film. Został przewodniczącym „Solidarności” Wytwórni Filmowej w Łodzi. Pyta mnie, czy zgodzę się na przed kolaudacyjny pokaz dla kierownictwa łódzkiej „Solidarności”. Czekamy na przewodniczącego Słowika. Wraca od Wałęsy. Wraz ze mną czeka Pałka, Niesiołowski i wszyscy inni łódzcy święci. Zaczynamy projekcję: na ekranie scena z dwunastego listopada osiemnastego roku. Piłsudski i biskup z Rady Regencyjnej obserwują z okien Pałacu Kronenberga bardzo czerwony wiec prowadzony przez Daszyńskiego. Biskup: „Komendancie, musi Pan coś zrobić, bo jutro będziemy mieli w Warszawie rewolucję”! Piłsudski: „Nie będzie rewolucji, Daszyńskiego zrobi się premierem, inaczej wojsko użyje broni”! W trakcie tej sceny na ekranie spada mi pod nogi kożuch, a na wolne obok mnie miejsce zwala się Słowik i słyszę: „O Jezu, taki by się nam teraz przydał”!

Po filmie dyskusja. Dziwią się jak mogłem w PRL-u zrobić taki film? Same peany. Na łamach „Łódzkiej Solidarności” ukazuje się recenzja Stefana Niesiołowskiego, który ostrzega władze, że jeżeli ten film będzie miał trudności z dystrybucją, to dziewięciomilionowa „Solidarność” stanie za nim murem. A tymczasem w czasie premiery w Szczecinie Niezależny Związek Studentów rozrzucał ulotki, żeby nie chodzić na film zdrajcy narodu! Na film o Paderewskim, Piłsudskim i Dmowskim, o których nie dawno nawet pisnąć nie było wolno! No, ale cóż się dziwić, skoro doradcą w sprawach kultury był wtedy u Wałęsy Andrzej Wajda! Takie to było to życie…

Jest to fragment książki wywiadu-rzeki pt. „Ocalić polskość”, która ukaże się wkrótce na rynku księgarskim. Patronat medialny nad tym przedsięwzięciem objęła „Myśl Polska”.
Myśl Polska nr 39-40 (26.09-3.10.2010)

Posted in Kultura | 43 Komentarze »

Mity homopropagandy

Posted by Marucha w dniu 2010-09-27 (Poniedziałek)

Admin dziękuje czytelnikowi/czytelniczce „Mamba” za podrzucenie poniższego tekstu na forum. Tekst jest kompilacją wypowiedzi internautów.
Za http://wiadomosci.onet.pl/forum.html

1. `W społeczeństwie jest 10% homoseksualistów’.

Ten procent został wymyślony, aby podkreślić jak dużą grupą społeczną są homoseksualiści. Ostatnio propagandziści zaczynaja podawać 6-7%, aby liczba nie była zbyt okrągła. Wiarygodne źródła natomiast podają jednak ten odsetek na 1-2%, łącznie z biseksualistami. Nigdy i nigdzie nie było ich więcej, i nie mogło być, w przeciwnym wypadku w strukturach społecznych musiałyby wykształcić się mechanizmy i zachowania uwzględniające potrzeby tak licznej grupy społecznej, oraz nadające jej specyficzne funkcje.

2. `Homoseksualizm jest naturalny, bo występuje u zwierząt’.

W rzeczywistości nigdy takich zachowań u dziko żyjących zwierząt nie zaobserwowano. Ponieważ przyczyny zachowań homoseksualnych są ciągle niejasne, nie można faktycznie wykluczyć, że i wśród innych gatunków ssaków takie odchylenie wystąpi. Jednak mechanizmy behawioralne (sztywne wzorce zachowań seksualnych, terytorializm), populacyjne (rzadko zdarzają się u zwierząt grupy osobników liczące ich więcej niż kilkadziesiąt – a jeśli już, to zawiązują się poza okresem godowym; dlatego spotkanie się dwóch aktywnych płciowo osobników homoseksualnych jest bardzo mało prawdopodobne) i fizjologiczne (aktywność płciowa ograniczona w czasie) praktycznie uniemożliwiają wystąpienie w naturze zachowań homoseksualnych u zwierząt.

Pozostaje jeszcze kwestia błędnej interpretacji obserwowanych zachowań. np. pozorowanej kopulacji u małp. Są to zachowania czysto społeczne, które propagandziści uznają za homoseksualizm, sugerując się pozorami. W rzeczywistości ich sens nie ma nic wspólnego z zachowaniami seksualnymi, celem może być np. wykazanie dominacji nad drugim osobnikiem. Nie seks.

I zwierzęta w niewoli – tu można czasem zaobserwować zachowania pozornie homoseksualne, ale są to warunki sztuczne. Rzekomo homoseksualne osobniki, kiedy dopuścić je do samic, zachowują się już zgodnie z przypisaną im rolą, i przestają się sobą interesować. Podobnie jak więźniowie – w więzieniach homoseksualizm jest nagminny, ale po wyjściu na wolność nie przejawiają oni takich skłonności.

A dla tych, którzy nie chcą wdawać się w dyskusję merytoryczną, pozostaje najprostszy argument. Nie jesteśmy zwierzętami, lecz ludźmi, i dlatego kierujemy się rozumem, a nie popędami.

3. Psy zabawiające się na trawnikach.

Pomijając argumenty w p. 2 – ilu z nas naprawdę to widziało? Ostatnimi czasy psy bezpańskie właściwie poznikały z miast, wskutek ich skutecznego usuwania z ulic i epidemii babeszjozy. Nie mogą więc tak się zachowywać, bo ich po prostu nie ma. A psom `pańskim’ właściciele nie pozwolą na żadną seksualną aktywność. Więc gdzie niby można zobaczyć te masowe orgie homoseksualnych psów z gejowskiej propagandy?

4. Homoseksualistą człowiek się rodzi, i nie można tego zmienić, ani zostać homoseksualistą na życzenie.

Tak naprawdę to nie wiadomo tego do końca. U wielu homoseksualistów źródła zaburzeń łatwo określić (uwiedzenie w dzieciństwie, nieprawidłowe relacje w rodzinie), jednak są też i tacy, którzy mieli udane rodziny i żadnych traumatycznych przeżyć. A młodociane męskie prostytutki są znakomitym przykładem na to, że można z własnej woli przybrać orientację homoseksualną. Być może, nie ma jednej określonej przyczyny tego zaburzenia i prawda leży pośrodku.

5. Masowy homoseksualizm u starożytnych Greków i Rzymian.

Po pierwsze fizjologia ludzka nie zmieniła się przez 2000 lat na tyle, by można było przypuszczać że homoseksualistów miało być wtedy dużo więcej niż dziś. Po drugie, żadne źródła historyczne nie potwierdzają, by w jakiejkolwiek kulturze homoseksualizm był gloryfikowany. Raczej należy przyjąć, że także w starożytności homoseksualiści zawsze byli na marginesie, i z reguły byli pogardzani, jak dzisiaj. Pośrednie dowody na takie podejście do owej kwestii znajdujemy w religiach. Biblia, Talmud i Koran zdecydowanie potępiają praktyki homoseksualne. Także Sokrates potępiał w swoich pismach takie zachowania. A co do religii greckiej – wśród bogów i herosów nie ma ani jednego homoseksualisty, chociaż wprost pławią się oni w rozpuście i wszelkich innych zboczeniach. Jak wiadomo, zachowania greckich bogów niewiele odbiegały od ówczesnych wzorców społecznych. Wśród wspominanych w mitach śmiertelników przypadłość ta dotknęła tylko króla Lajosa – za ten występek został przez bogów surowo ukarany pozbawieniem zdolności do posiadania potomstwa. Wobec powyższego trudno zgodzić się z tezą o powszechności homoseksualizmu w społeczeństwie starożytnych greków.

A co do zachowań homoseksualnych wśród rzymskich patrycjuszy – faktycznie były częstsze niż wśród ogółu społeczeństwa, ale równie częste były pozostałe zboczenia (pedofilia, zoofilia, kazirodztwo itp.) i wszelkie inne naganne zachowania. Jak się okazało, przyczyną był nie tylko hedonizm tej grupy, zblazowanej nadmiernym dobrobytem, ale też chroniczne zatrucia metalami ciężkimi, głównie ołowiem pochodzącym z ołowianych wodociągów, rtęcią i arsenem, których związki wchodziły w skład kosmetyków. Metale te kumulują się w organizmie, a objawami zatrucia są między innymi zaburzenia psychiczne. Archeolodzy potwierdzają, że kości bogatych Rzymian zawierają o wiele więcej metali ciężkich, niż osób ubogich z tego okresu.

Ponadto powoływanie się przez homo aktywistów na częsty homoseksualizm u starożytnych stoi w sprzeczności z ich twierdzeniem wymienionym w punkcie 4 – że nie można swojej orientacji zmienić. Bo w takim wypadku niemożliwa byłaby masowość tego zjawiska w jakimkolwiek społeczeństwie.

6. Homoseksualizm nie jest chorobą, bo został skreślony z listy chorób.

Odbyło się to w 1973 roku, pod silnym naporem homoseksualnego lobby Prezydium American Psychiatric Society w swoim oficjalnym poradniku diagnostycznym zastąpiło definicję homoseksualizmu z `zaburzenia’ na termin `stan’. Dzięki temu Światowa Organizacja Zdrowia skreśliła homoseksualizm z listy chorób psychicznych. [To jest piękne: decydować o prawdach naukowych drogą głosowania… – admin]

Nie oznacza to, że homoseksualizm jest stanem normalnym. Fakt wcześniejszego wpisania tego zjawiska na listę chorób kiedyś, udowadnia że jest to jednak odchylenie, niezależnie czy za chorobę zostaje uznane, czy nie. Normą jest przecież ogół, a nie margines.

Umysły postępowych gejo – i lesbofilów nie są w stanie zrozumieć, że występowanie pewnego odsetka zboczeńców w populacji nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla akceptacji zboczeń. W każdym społeczeństwie występuje też pewien odsetek złodziei, kidnaperów, sutenerów, zabójców, narkomanów, oszustów, śmierdzących brudasów, pijaków, sikających w miejscach publicznych itp. Lecz z tego powodu nie widzę podstaw, by akceptować śmierdzącego złodzieja – narkomana, który sika pod mym płotem.

7. Homoseksualiści są inteligentni i wrażliwi.

Nie ma dowodów na to, by homoseksualizm był jakoś związany ze szczególnymi zdolnościami. Jak już wspomniałem, nie znane są jego przyczyny, a i sami geje potwierdzają, że może trafić się w każdej rodzinie. Wobec tego rozkład inteligencji (i wszelkich innych cech) wśród homoseksualistów nie powinien odbiegać od przeciętnej. A więc wśród homoseksualistów będzie około 10% osób wybitnie inteligentnych, 10% osób o inteligencji poniżej normy, i 80% różnego stopnia średniaków. Jak w każdej innej grupie. Lecz propaganda homoseksualna ukazuje jedynie `górę’, tendencyjnie pomijając istnienie grupy `homoseksualistów umysłowo upośledzonych’.

8. Wielu sławnych ludzi było homoseksualistami.

Z pewnością, ale czy to czegokolwiek dowodzi? Sławnych ludzi mamy w całej historii dziesiątki tysięcy, a że co setny człowiek jest homoseksualistą – to i wśród wybitnych jednostek musieli się tacy trafić. Czysta statystyka. A sławni stali się przecież nie z powodu homoseksualizmu, ale dzięki swoim dokonaniom. Równie dobrze można mówić `wielu sławnych ludzi było diabetykami, zawałowcami, leworęcznymi, rudymi, itp. itd. Sławny człowiek, chociaż sławny, jest jednak człowiekiem, i jak każdy inny może stać się ofiarą wszelkiej ludzkiej przypadłości.

Rodzicielstwo jest darem dla dwojga kochających się ludzi a nie przywilejem, a dziecko nie jest przedmiotem czyichś zachcianek, tylko człowiekiem. Instytucja adopcji została stworzona po to, żeby zapewnić małemu człowiekowi szczęśliwe dzieciństwo i harmonijny rozwój i jest stworzona dla niego a nie dla kogoś kto mówi: chcę, należy mi się.

Jakie wzorce osobowościowe i społeczne może przekazać dziecku ktoś niezrównoważony psychicznie, bo homoseksualizm nie jest tylko wadą genetyczną, ale również chorobą ducha. Wystarczy sięgnąć po statystyki dotyczące homoseksualistów – liczby napawają przerażeniem: odsetek samobójstw, zabójstw w afekcie na tle emocjonalnym, znikoma ilość trwałych związków, częste zdrady i zmiany partnerów.

Celem gejowskich manifestacji są DZIECI

Dorosłych nie da się zbałamucić, a małe dziecko, kiedy widzi kolorowych, poprzebieranych ludzi, myśli, że to jest fajne. Szczególnie w zestawieniu z normalnie ubranymi, groźnie wyglądającymi chłopakami, którzy mówią wprost, że to kolorowe, bajkowe zgromadzenie jest złe. Co z tego wynika? W dorosłym życiu mogą pozostać skojarzenia, że gej to takie fajne, kolorowe, milutkie, a ich przeciwnicy to straszni panowie. Dlatego stop paradom, chrońmy dzieci.

Na czele Europride idzie lobbysta legalizacji pedofilii Volker Beck z Niemiec, ktory we swoich publikacjach domaga sie otwarcie „odkryminalizowania pedoseksualności”,a wiec mówiąc inaczej legalizacji pedofilii. I tacy ludzie w Niemczech zasiadają w Parlamencie(Partia Zielonych) i pouczają Polskę odnośnie praw człowieka.

Pedofilia jest legalna w niektórych krajach, na czele z Watykanem niestety. Tam wiek od którego uprawianie seksu jest legalne to 12 lat (poszukaj sobie definicji tzw „wieku przyzwolenia”). [Kościół zezwala na uprawianie seksu wyłącznie w małżeństwach – admin]

Prezentuję dowody na ścisły związek między pedofilią a homoseksualizmem. Poznajcie szokujące fakty dotyczące prób wspierania przez homoseksualne lobby legalizacji pedofilii. Dzieje się to pod płaszczykiem nauki w tych samych ośrodkach i prestiżowych stowarzyszeniach naukowych, które są odpowiedzialne za demoralizujące kłamstwo polegające na wykreśleniu homoseksualizmu z list zaburzeń seksualnych i podawanie tego społeczeństwom jak ”prawdę objawioną”, za zaprzeczanie której w tzw. społeczeństwach demokracji zachodniej można już stracić pracę i trafić do więzienia.

Na świecie już słychać głosy lekarzy i polityków, którzy tłumaczą, że pedofilia, tak jak homoseksualizm, jest naturalną skłonnością pewnego odsetka ludności, zyskuje ona status ”orientacji seksualnej” podlegającej prawnej ochronie i przyczółkiem prawnym do tego jest Traktat Lizboński (Sic!).

A oto głos zwolennika postępu…

Jestem lekarzem psychiatrą, mam żonę i trójkę dzieci. Pozdrawiam Państwa i życzę otwartości na wiedzę o świecie. Trochę aktualnej wiedzy:

„Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne podtrzymuje stanowisko z 1973 roku, że homoseksualność nie jest jednostką chorobową. W ostatnim czasie pojawiły się głosy kwestionujące powyższą tezę, które opierają się na założeniu, że homoseksualność może zostać „wyleczona”. Podstawą tego typu twierdzeń nie są jednak rzetelne badania naukowe przeprowadzane przez kompetentnych specjalistów, lecz przekonania religijne lub polityczne nie respektujące praw obywatelskich osób homoseksualnych.” -Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne

„Polskie Towarzystwo Seksuologiczne jest zaniepokojone krzywdzącym wpływem społecznych uprzedzeń na funkcjonowanie psychiczne i społeczne osób homoseksualnych i biseksualnych oraz jest świadome niechlubnej roli, jaką w podtrzymywaniu tych uprzedzeń odegrała niegdyś nauka, która przez ponad sto lat (do 1973 w USA i do 1991 w Europie) uznawała homoseksualność za zaburzenie psychiczne. Ówczesne mniemanie o patologicznym charakterze homoseksualności okazało się niepoparte faktami naukowymi, lecz oparte na społecznych uprzedzeniach od wieków zakorzenionych w kulturze zachodniej. Dlatego też homoseksualność została wykreślona z obu najważniejszych klasyfikacji zaburzeń psychicznych – DSM i ICD.

Jednocześnie na Polskim Towarzystwie Seksuologicznym, jako na organizacji naukowej, spoczywa odpowiedzialność za rozpowszechnianie w społeczeństwie aktualnego stanu wiedzy seksuologicznej, szczególnie jeśli społeczna dezinformacja w zakresie seksuologii podtrzymuje niesłuszną dyskryminację jakiejkolwiek grupy społecznej.” -Polskie Towarzystwo Seksuologiczne

„Psychologowie, psychiatrzy i inni specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym, zgadzają się co do faktu, że homoseksualność nie jest chorobą, zaburzeniem psychicznym czy problemem emocjonalnym. Ponad 35 lat obiektywnych, dobrze zaprojektowanych badań naukowych wykazało, że homoseksualność, sama w sobie, nie wiąże się z zaburzeniami psychicznymi lub emocjonalnymi czy społecznymi problemami. Homoseksualność niegdyś była uważana za chorobę, ponieważ specjaliści zajmujący się zdrowiem psychicznym i społeczeństwo dysponowali nierzetelnymi, opartymi na uprzedzeniach, informacjami.

W 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne uwzględniając nowe, lepiej zaprojektowane badania, usunęło homoseksualność z listy zaburzeń psychicznych i emocjonalnych. Dwa lata później, Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne podjęło uchwałę popierającą to usunięcie.

Od ponad 25 lat oba stowarzyszenia apelują do wszystkich specjalistów w zakresie zdrowia psychicznego o pomoc w usunięciu piętna choroby psychicznej, którą niektórzy ludzie nadal łączą z orientacją homoseksualną.” -Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne

„Homoseksualna orientacja nie może być uznawana za przejaw niepełnego rozwoju osobowości lub psychopatologii. Jak każde uprzedzenie społeczne, uprzedzenie wobec homoseksualności wpływa negatywnie na zdrowie psychiczne, przyczyniając się do trwałego poczucia naznaczenia i głębokiego samokrytycyzmu u osób zorientowanych homoseksualnie poprzez uwewnętrznienie tego uprzedzenia.” – Amerykańskie Towarzystwo Psychoanalityczne.

Koniec wypowiedzi postępowca.

Jak jeden z największych zwolenników wykreślenia homoseksualizmu z rejestru zaburzeń seksualnych doszedł po latach doświadczeń do wniosku… że to jednak zaburzenie, które można leczyć:

”Środowisko naukowe na świecie w kwestii definicji homoseksualizmu oraz terapii osób o tego typu skłonnościach jest głęboko podzielone. Przypomnijmy, że kiedy w 1973 roku Amerykańskie Towarzystwo Psychiatryczne usunęło hasło „homoseksualizm” z „Podręcznika zaburzeń psychicznych”, za decyzją tą opowiedziało się 58 proc. członków tej instytucji.

Jednym z największych zwolenników wykreślenia homoseksualizmu z rejestru zaburzeń był wówczas doktor, dziś zaś profesor psychiatrii Robert Spitzer z Uniwersytetu Columbia. W roku 2000 publicznie odżegnał się on od swego stanowiska z roku 1973 i stwierdził, że oświadczenie ATP było zbyt pochopne i nie poprzedzone należytymi badaniami. On sam głosował wówczas za zmianą definicji homoseksualizmu, chociaż nie zajmował się tym problemem. Później rozpoczął jednak zaawansowane badania nad homoseksualizmem, co doprowadziło go do rewizji poprzedniego stanowiska i do stwierdzenia, że homoseksualizm jest zaburzeniem seksualnym i można go wyleczyć.
http://www.myapple.pl/475636-post282.html

Prof. Spitzer ”ośmielił się” dowieść, że pewna terapia (terapie stosuje się wobec zaburzeń) jest w stanie zmienić pewną część homoseksualistów i trwale ukierunkować ich na heteroseksualizm. (…) Tym samym przyznał, że pederastia jest stanem, który nie jest normalny, skoro podlega terapii i to nawet w pewnych przypadkach terapii skutecznej.

Fakt, że wielu schizofreników nie można wyleczyć, wielu pedofilów nie chce i nie może pozbyć się swojego zboczonego pociągu seksualnego nie zmienia faktu, że są to choroby psychiczne i zboczenia. Jeżeli większość degeneratów nie chce się poddać terapii i ona u większości nie skutkuje, nie jest to podstawą do przedefiniowania tych zboczonych stanów psychicznych.

Prof. Spitzer musiał bardzo ostrożnie formułować zdania, gdyż zdaje sobie sprawę, że fanatyczne ugrupowania pederastyczne i lobby pederastów w stowarzyszeniach psychiatrycznych gotowe jest zniszczyć każdego, kto ośmieli się wystąpić przeciwko ich propagandzie kłamstw. Przez długi czas próbował opublikować swój artykuł napotykając na ogromny opór. W końcu udało się :))))
http://www.homoseksualizm.friko.pl/gej.php
http://lp33.de/strona-lp33/p6_2c.htm
http://www.mateusz.pl/okarol/ok_hin.htm

Dla popularyzacji pedofilii szczególnie dużo zrobił holenderski działacz gejowski i seksuolog dr Frits Bernard. To on ukuł pojęcie tzw. „pedofilii pozytywnej”, twierdząc, że współżycie z dorosłymi wyzwala w dzieciach osobowość i wspiera ich rozwój emocjonalny. Zapytany przed śmiercią, jaki czynnik może spowodować społeczną akceptację pedofilii, odpowiedział jednym słowem: czas”
http://www.rp.pl/artykul/9157,191365.html

We wszystkich poprzednich traktatach, jak np. Traktat Nicejski, istniał dodatkowy protokół, który wykluczał pedofilię z ochrony przed dyskryminacją (NJS 16 Sierpień). Oszałamiająco, w Traktacie Lizbońskim – co potwierdza Biuro Informacji Uni Europejskiej (EU Information Office) – nie ma takiego protokołu dotyczącego pedofilii!
http://rzeczywistoscgryzie.wordpress.com/2009/10/21/czy-traktat-lizbonski-legalizuje-pedofile/
http://sioe.wordpress.com/2008/09/09/the-lisbon-treaty-permits-paedophilia-the-end-of-the-eu/

Władze zachęcają do zabawy w doktora

Federalna instytucja podległa Ministerstwu ds. Rodziny wydała broszurę, w której nakłania ojców do masowania organów seksualnych córek (Sic!).

Nowa broszura edukacyjna

„Ojcowie nie poświęcają łechtaczce i waginie córki wystarczająco uwagi. Zbyt rzadko ich pieszczoty obejmują te rejony ciała. A tylko w ten sposób dziewczynki mogą rozwinąć poczucie dumy ze swej płci” – czytamy w broszurze „Miłość, ciało i zabawy w doktora”
http://www.permedium.pl/post-powo-/w-adze-zach-caj-do-zabawy-w-doktora.html

Do działalności pro-pedofilskiej przystąpiło silne lobby w kierownictwie tego samego prestiżowego Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego (APA), które poparło za Amerykańskim stowarzyszeniem Psychiatrycznym wykreślenie homoseksualizmu z listy zboczeń i dewiacji seksualnych (w tym ostatnim przewagą 8%) i szykanuje naukowców za ich działalność nagłaśniania materiałów światowego dorobku naukowego wybitnie dyskredytującego pederastię.

W prestiżowym czasopiśmie naukowym ”Psychological Bulletin” wydawanym przez APA ukazał się artykuł promujący nawet nie pseudonaukowe, ale szatańskie tezy głoszące że:  ”kontakty seksualne pomiędzy dziećmi, a dorosłymi nie są szkodliwe dla rozwoju dziecka, ale okazują się wręcz korzystne” (Sic!)

Jeden z trójki autorów parę lat wcześniej opublikował w ”Journal of Homosexuality” artykuł a w nim tezę że:  ” ‘kochający pedofil’ może dziecku zapewnić ‘towarzystwo, ochronę i bezpieczeństwo’ i powinien być przez rodziców ‘postrzegany jako partner w wychowaniu, ktoś, kto powinien być mile widziany w ich domu’ ” (Sic!)

(Jednocześnie te ”towarzystwa naukowe” blokują publikacje naukowców wykazujących zboczenie i szkodliwość zarówno indywidualną, jak i społeczną homoseksualizmu!)

Tego jednak już nie wytrzymali – dotychczas skutecznie zastraszani przez lobby homoseksualne – naukowcy (także ci z APA), terapeuci, lekarze i opinia publiczna i po długim i bardzo ostrym proteście oraz groźbach rozpędzenia skorumpowanych i wykazujących pedofilskie zapędy członków kierownictwa APA –  kierownictwo to zdecydowało odciąć się od tej tezy… ale podstępnie jeszcze nie potępiło od razu artykułu. Uważa się, że było to próbą podania amerykańskiemu sądownictwu argumentu do stworzenia precedensu prawnego, który w USA ma szczególną moc tworzenia niejako nowego prawa z pominięciem władzy ustawodawczej! Jednak prawdziwi naukowcy wiedzieli, że jest to próba wprowadzenia ”tylnymi drzwiami” legalizacji pedofilii i wymusili wydanie oficjalnej opinii, że artykuł nie może być uznawany za jakikolwiek „naukowy argument”, który mógłby być brany pod uwagę podczas ewentualnych procesów przeciwko pedofilom. Notka została rozesłana do sądów, jako tzw. opinion of friend of court, czyli niezależna rada, która nie jest wprawdzie dla sędziów wiążąca, tym niemniej prawdopodobnie wystarczy ona, aby zablokować ewentualną możliwość powoływania się na ten artykuł przez oskarżonych.
Więcej na: http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr319/319-11-wlodek.htm

No i znowuż pederaści przyznają się do pedofilii i walczą przez zachodnie homoseksualne lobby o jej zalegalizowanie: „Pomiędzy pedofilią a homoseksualizmem zachodzą ścisłe związki. Politolog prof. Mirkin napisał, że ‚organizacje pedofilskie były pierwotnie częścią koalicji gejów i lesbijek (…)’. (Mirkin H. „The pattern of sexual politics: feminism, homosexuality and pedophilia” [„Paradygmat polityki seksualnej: feminizm, homoseksualizm i pedofilia”]. Journal of Homosexuality 1999; 37:1-24.)

Ruch homoseksualistów i ruch na rzecz akceptacji pedofilii przenikają się wzajemnie poprzez takie organizacje jak North American Man-Boy Love Association (NAMBLA) [Północnoamerykańskie Stowarzyszenie na rzecz Miłości pomiędzy Mężczyzną a Chłopcem].

Fakt ten potwierdza David Thorstad, współzałożyciel NAMBLA w artykule zamieszczonym w Journal of Homosexuality. (Thorstad D. „Man-boy love and the Amercian gay movement” [„Miłość męsko-chłopięca a amerykański ruch gejów”]. Journal of Homosexuality. 1990; 20:251-74.)”

(Fragment tłumaczenia raportu przedstawionego przez grupę lekarzy Parlamentowi Kanady w styczniu 2005 roku: ‘Gay-Marriage’ and Homosexuality, some medical comments ze strony: http://www.lifesite.net.).
http://www.isnrng.uksw.edu.pl/teksty/strony%20tematyczne/homoseksualizm/komentarz%20medyczny.htm

Para homoseksualistów molestowała i gwałciła przez 3 lata 4 adoptowane dzieci!!!!

Times Online podał, że para homoseksualistów wielokrotnie molestowała i gwałciła 4-ech adoptowanych chłopców! Adoptowane ofiary dwóch ”tatusiów” były wielokrotnie molestowane i gwałcone,  a akty te nagrywano kamerą. Chłopców zmuszano też do oglądania filmów homoseksualnych. Skazani zostali przez sąd brytyjski na jedynie 5- i 6-lat pozbawienia wolności. Mimo iż akty pedofilne zaczęły się wkrótce po adopcji, trzy lata upłynęły, zanim sprawcy stanęli przed sądem. Tymczasem najdelikatniejsza krytyka homoseksualizmu jest natychmiast ścigana przez prokuraturę pod zarzutem ”mowy nienawiści”.

Adopcję dzieci przez pary homoseksualne zalegalizowano w Wielkiej Brytanii w 2002 roku.

(Przypominam, że Polak za zgwałcenie dorosłej kobiety został skazany na podwójne dożywocie, bo tak traktuje się tam gwałcicieli… ale nie homoseksualnych pedofilów chronionych coraz potężniej przez lobby pederastów).

Za stwierdzenie anglikańskiego biskupa Petera Forstera, że w niektórych przypadkach jest możliwa reorientacja seksualna homoseksualistów, aresztowano go w 2003 roku w Wielkiej Brytanii. Zaklasyfikowano to pewnie jako ”mowę nienawiści” i podjęto interwencję, a sygnały o molestowaniu chłopców musiały być długo lekceważone.
http://apologetyka.com/news/homoseksualna-para-skazana-na-5-i-6-lat-wiezienia-za-gwa142ty-na-adoptowanych-dzieciach
http://www.lifesite.net/ldn/2006/jun/06062608.html; tłum.

Johannesburg: lesbijki zakatowały 4-letnie dziecko, bo nie chciało mówić kochance matki „tatusiu”

Winnymi zbrodni zamordowania 4-letniego Jandre Botha uznał sąd parę lesbijek Engeline de Nysschen (33) oraz Hanelie Botha (31) – matkę dziecka. Chłopiec zginął z rąk kochanki matki za to, że nie chciał mówić do niej „tatusiu”.

Dziecko przed śmiercią doświadczyło urazów czaszki, mózgu, połamania kości nóg, obojczyka, rąk i miednicy. Matka chłopca twierdziła, że doznał on wypadku podczas kąpieli. Prof. Mohammed Dada ocenił jednak urazy jako porównywalne z upadkiem z drugiego piętra. Ojciec dziecka, obecny na rozprawie, dowiedział się o maltretowaniu syna przez lesbijską kochankę jego byłej żony w dniu śmierci dziecka, 12 czerwca 2003. O tym, że czterolatek bity jest za odmowę zwracania się do de Nysschen „tatusiu” wiedzieli wcześniej znajomi lesbijek.

To nie był przypadek!

Statystyki wykazują, że przemoc domowa wśród par lesbijskich jest częstsza i bardziej dotkliwa niż w jakichkolwiek innych konfiguracjach związków.

Źródło: christianitas.pl
http://apologetyka.com/news/johannesburg-lesbijki-zakatowa142y-4-letnie-dziecko-bo-nie-chcia142o-mowic-kochance-matki-tatusiu

Ktoś powie, że to przypadek, bo heteroseksualiści też dopuszczają się takich aktów. Mógłbym zrozumieć te wątpliwości, ale proszę przeczytać najpierw wszystkie fakty, jakie przytaczam poniżej.

Badania naukowe wykazują szczególny związek homoseksualizmu z przemocą pedofilską (i w ogóle przemocą), a sami homoseksualiści i ich organizacje na zachodzie często otwarcie domagają się zalegalizowania pedofilii. Dowody poniżej.

Świeży ”Raport Rady Badań nad Rodziną” (FRC) sporządzony w tolerancyjnym USA z roku 2002 (dr T.J. Dailey „Homosexuality and Child Sexual Abuse”) wykazuje wysoką zależność między homoseksualizmem a pedofilią.

Statystyki pokazują, że homoseksualni mężczyźni (3%) dokonują aż 1/3 aktów molestowania seksualnego dzieci, a więc nieproporcjonalnie dużo. Gdyby nie było związku między homoseksualizmem a pedofilią, zaledwie 3 % aktów pedofilnych powinno być popełnianych przez homoseksualistów’.
http://sivis.salon24.pl/107739,homoseksualizm

A więc w XXI w tolerancyjnej Ameryce udowodniono, że homoseksualiści płci męskiej są pedofilami ponad 11 razy częściej od heteroseksualistów,  niż wynikało by to z ich procentowego udziału w społeczeństwie. Liczby te nie uwzględniają molestowania dzieci przez lesbijki, a procentowy udział pederastów w społeczeństwie (3%) jest tu dla wielu naukowców zawyżony nawet o 100 i 200%, gdyż według znakomitej ich większości liczba pederastów w społeczeństwie nie przekracza 1-1,5 %. Można więc śmiało stwierdzić, że podane kalkulacje są wybitnie ostrożne, bo zgodnie z tym najprawdopodobniej

Homoseksualiści są sprawcami pedofilskich aktów przemocy nawet co najmniej 33 razy częściej niż heteroseksualiści.

Na dodatek opracowania te nie uwzględniają krypto-pederastów w ogólnej liczbie pedofilów.

Kolejne niezależne badania:

„Zasadniczo, we wszystkich badaniach liczba homoseksualistów stanowi mniej niż 3%. (Statystyki kanadyjskie [Statistics Canada] wskazują tylko na 1% populacji, który określił siebie jako osoby o orientacji homoseksualnej.) Jednakże liczba homoseksualistów wśród pedofilów stanowi 25%. (Blanchard R. i inni. “Fraternal birth order and sexual orientation in pedophiles” [„Kolejność urodzenia wśród braci a orientacja seksualna pedofilów”]. Archives of Sexual Behaviour 2000; 29:463-78.)  Dlatego pedofilia występuje 10-25 razy częściej wśród homoseksualistów niż można by się tego spodziewać, gdyby liczbę pedofilów rozłożyć równo na obie populacje (hetero- i homoseksualną)”

(Fragment tłumaczenia raportu przedstawionego przez grupę lekarzy Parlamentowi Kanady w styczniu 2005 roku: „Gay-Marriage” and Homosexuality, some medical comments ze strony: http://www.lifesite.net.).
http://www.isnrng.uksw.edu.pl/teksty/strony%20tematyczne/homoseksualizm/komentarz%20medyczny.htm

10%-owy udział pederastów w społeczeństwie podawał niejaki Kinsey (naukowy guru pederastów i lewaków – zoolog), któremu to – razem z jego współpracownikami – udowodniono liczne molestowania i gwałty na dzieciach (sic!) w czasie prowadzenia ”badań naukowych”.

Dla zwolenników słowa biblijnego – argumenty z Biblii :

”Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemność w światłość, a światłość w ciemność, zamieniają gorycz w słodycz, a słodycz w gorycz” (Izaj. 5:20).

O szczególnej obrzydliwości pederastii świadczy umieszczenie pederastów obok zoofilów i wyznaczenie kary śmierci za takie praktyki.

”Nie będziesz cieleśnie obcował z mężczyzną jak z kobietą. jest to obrzydliwością. Nie będziesz obcował z żadnym zwierzęciem, bo przez to stałbyś się nieczysty. Także kobieta nie będzie się kładła pod zwierzę, aby się z nim parzyć. Jest to ohyda. Nie kalajcie się tym wszystkim, gdyż tym wszystkim kalały się narody, które Ja przed wami wypędzam.” (3 Moj. 18:22-24)

”Mężczyzna, który obcuje cieleśnie z mężczyzną tak jak z kobietą, popełnia obrzydliwość; obaj poniosą śmierć; krew ich spadnie na nich” (3 Moj. 20:13).

Kto sponsorował europejską paradę pederastów

Oto lista sponsorów dzisiejszej imprezy. Myślę że każdy z nas może dobrze wpłynąć na poniższe firmy: omijając je i ich produkty szerokim łukiem.

Dzisiejszą imprezę sponsorują między innymi:
• IBM – sponsor główny
• STAR ALLIANCE – przewoźnik lotniczy, w tej grupie jest PLL LOT
• Hotel THE WESTIN w Warszawie
• FRIDGE YDE – kosmetyki
• MAZURKAS TRAVEL – przewozy
• SUPERAPTEKA.PL – apteka internetowa
• MULTIPLEX – kino
• FIRST CLASS FITNESS w Warszawie
• Ambasady: Holandii, Danii, Finlandii, Szwecji
• Fundacja im. Róży Luksemburg

Ponadto partnerzy i patroni medialni, w tym:
• MTV
• FILMWEB
• MUZEUM NARODOWE W WARSZAWIE

Posted in Kultura, Różne | 30 Komentarzy »

Sejm: A. Sobecka krytycznie o Cz. Miłoszu

Posted by Marucha w dniu 2010-09-27 (Poniedziałek)

Książki Czesława Miłosza pełne są różnorakiej pogardy wobec Polaków. Szydzi ze wszystkich warstw społecznych – mówiła posłanka PiS Anna Sobecka podczas obrad sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu. Sobecka złożyła wniosek o całkowite odrzucenie uchwały o ustanowieniu roku 2011 Rokiem Czesława Miłosza.

– Czesław Miłosz obrażał Polaków. (…) Wielką obelgą jest insynuacja Miłosza, że jakoby w Polsce panował analfabetyzm, a chłopi to są ohydni, śmierdzący głupcy, których trzeba nauczyć myśleć. To jest w “Zniewolonym umyśle”, wydanie z Krakowa z 1990 roku, na stronie 293 – mówiła Sobecka.

Jak dodała, Miłosz “szydzi też z polskich robotników wyjeżdżających za granicę w poszukiwaniu pracy – nazywa ich pogardliwe “szczuropolakami”. Najbardziej, najbrutalniej, perfidnie zbezcześcił Polaków pisząc: „(…) Polak musi być świnią, ponieważ Polakiem się urodził”.

Zdaniem Sobeckiej, Miłosz szydził również z polskiego katolicyzmu. – Krucyfiks – największą świętość – nazwał próchnem (…), pisząc tak: “Krucyfiks chwalisz, bo tak ci bezpiecznie. Drewno masz w ręku, a w tym drewnie próchno. Pacierze mruczysz, ale strachem cuchną” – cytowała.

http://mercurius.myslpolska.pl/2010/09/sejm-a-sobecka-krytycznie-o-cz-miloszu/comment-page-1/#comment-2667
Za: tvn24.pl

Posted in Kultura | 37 Komentarzy »

Homoadopcja napędza handel dziećmi

Posted by Marucha w dniu 2010-09-26 (Niedziela)

Istnieje związek między adopcją dokonywaną przez homoseksualistów a wzrostem transakcji kupna-sprzedaży dzieci – uważa dr Carlo Giovanardi, wiceminister we włoskim rządzie odpowiedzialny za politykę prorodzinną i przewodniczący komisji ds. adopcji międzynarodowych. Jego wypowiedź wywołała burzę wśród aktywistów gejowskich.

Carlo Giovanardi stwierdził, że narzucanie adoptowanemu dziecku opiekunów tej samej płci jest równoznaczne ze stosowaniem przemocy psychologicznej. Gdy dziennikarz, z którym urzędnik rozmawiał, podniósł argument, że w rodzinach, gdzie są ojciec i matka, także raportowana bywa przemoc, polityk odpowiedział: „Fakt, że zdarzają się rodziny, w których dochodzi do aktów przemocy bądź proces wychowawczy nie przebiega w sposób właściwy, nie oznacza, że normalna rodzina miałaby być źródłem przemocy i złego traktowania. Dziecko ma prawo, by wzrastać w rzeczywistości, w której osoba ojca i osoba matki są względem siebie komplementarne i gwarantują dziecku zrównoważony rozwój”. Jak podkreślił, właśnie pozbawienie dziecka tego prawa jest równoznaczne z aktem przemocy. – Stawia się je w sytuacji inności i przeznacza do tego, by było nieszczęśliwe – ocenił.
Wiceminister powołał się na dane uzasadniające jego tezę: w krajach, gdzie zalegalizowane są układy homoseksualne, np. w Stanach Zjednoczonych czy w Brazylii, odnotowano gwałtowny wzrost handlu dziećmi. Zaznaczył, że nie dopuści, by podobnie stało się we Włoszech.

Włoska lewica natychmiast zaatakowała Giovanardiego. Anna Paola Conci z Partii Demokratycznej zażądała jego dymisji „za agresję wobec gejów”. Ogłosiła, jakoby wypowiedź współpracownika Berlusconiego dotycząca adopcji przez homoseksualistów była wyrazem jego homofobii i ignorancji.

Okazuje się, że nie tylko w Polsce politycy, którzy mówią o homoseksualistach niepochlebne, choć prawdziwe rzeczy, muszą liczyć się z tym, że lewica zażąda ich dymisji.

Anna Paliczka, Nasz Dziennik

Lewica straciła już dawno swą klientelę w klasie robotniczej. Ostatnie, co jej jeszcze pozostało i o co może walczyć, to grupa dewiantów seksualnych i jej „prawa” – admin

Posted in Różne | 25 Komentarzy »

Wycieczka na Czerteź i Sokolicę

Posted by Marucha w dniu 2010-09-25 (Sobota)

Oto kilka zdjęć dla amatorów gór i przyrody. Zrobione zostały podczas wycieczki z Krościenka na Czerteź i Sokolicę, powrót nad Dunajcem szlakiem zielonym (tzw. ścieżka Matei). Tym razem zaprezentowane są jako slideshow. Kto chce, niech ogląda.

Uwaga: „najeżdżając” myszą na obrazek uzyskujemy dodatkową kontrolę nad pokazem slajdów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Posted in Różne | 15 Komentarzy »

Krzyż na Jeleniowatem

Posted by Marucha w dniu 2010-09-25 (Sobota)

Tekst o bliskich memu sercu Bieszczadach. Gdy pierwszy raz, wiele lat temu, dotarłem na Muczne, na leśnej polanie stał szałas robotników leśnych, a naokoło w lasach wyły wilki. Dziś znów mieszkają tam ludzie, ale w okolicznych lasach bywają też i wilki. Zob. też http://pl.wikipedia.org/wiki/Muczne – admin

Na Jeleniowatem – grzbiecie górskim w pobliżu Mucznego w Bieszczadach – stanął krzyż i obelisk upamiętniający zbrodnię na 74 Polakach zamordowanych przez Ukraińską Powstańczą Armię w 1944 roku. Autorami upamiętnienia są bieszczadzcy leśnicy, którzy w ten sposób chcą złożyć hołd ofiarom i przypomnieć o zbrodni sprzed lat. O takie upamiętnienia w Polsce jest coraz trudniej.

Miejsc, gdzie z rąk ukraińskich nacjonalistów ginęli cywilni mieszkańcy polskich wsi rozsianych m.in. w Bieszczadach, jest wiele. Dbają o nie chociażby leśnicy z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie. Jednak większość zbrodni wciąż nie doczekała się godnego upamiętnienia, podobnie jak ofiary bestialskich mordów, których porozrzucane szczątki kryją leśne gęstwiny i polany.

Po 66 latach

Jednym z takich zapomnianych przez długie lata miejsc jest Jeleniowate – grzbiet górski w pobliżu Mucznego w Bieszczadach, gdzie 15 sierpnia 1944 r. ukraińscy nacjonaliści zamordowali 74 osoby. Jak podkreśla Antoni Derwich, leśniczy, inicjator upamiętnienia ofiar zbrodni na Jeleniowatem, przez lata mord w leśniczówce nie był w centrum uwagi i tylko nieliczni znali okoliczności tego wydarzenia.
– Jako Polacy mamy moralny obowiązek zachować pamięć o naszych rodakach. Byłoby nieporozumieniem twierdzenie, że nie jest znana przyczyna ich śmierci, gdy zbrodniarze są znani – uważa Antoni Derwich.

O kulisach zbrodni przypomina historyk dr Andrzej Zapałowski, prezes Polskiego Towarzystwa Historycznego Oddział w Przemyślu oraz poseł do Parlamentu Europejskiego poprzedniej kadencji. Zbrodni dokonały sotnie powstałe w czerwcu 1944 r. w Bieszczadach po likwidacji policji ukraińskiej, które były na służbie niemieckiej. – Oczywiście pojawiły się odezwy „Polacy won za San” – przypomina Zapałowski. – 15 sierpnia 1944 r. w leśniczówce Branzberg prowadzonej przez leśniczego Franciszka Króla było kilkudziesięciu Polaków: mieszkańcy okolicznych wsi, m.in. osoby dorosłe, leśnicy, ksiądz oraz dzieci, którzy w trakcie marszu na zachód ukrywali się przed bandami UPA. Zbrodni w leśniczówce dokonała sotnia SB – bezpieki ukraińskiej, która stacjonowała w tym rejonie – tłumaczy historyk.

Czekają na upamiętnienie

Ofiar okrutnej zbrodni w leśniczówce na Jeleniowatem nie miał nawet kto pochować, a ich ciała pozostawiono na pastwę leśnej zwierzyny. Było to tylko jedno z takich wydarzeń w tym okresie, bo kilka dni wcześniej, 6 sierpnia, UPA dokonała masowego mordu ponad 40 Polaków w Baligrodzie. Przez lata zbrodnie nacjonalistów ukraińskich nie doczekały się upamiętnienia. Przykładem jest chociażby Wiązownica k. Jarosławia, gdzie 17 kwietnia 1945 r. miał miejsce największy masowy mord UPA na dzisiejszych ziemiach polskich – ofiarami rzezi stało się ok. 120 Polaków. Banderowcy z sotni „Zaliźniaka” spalili też ok. 170 zabudowań. Takich miejsc zbrodniczej działalności OUN-UPA jest wiele.

Nie chodzi o wielkie pomniki

Wprawdzie fakt, że mord na Jeleniowatem w końcu doczekał się upamiętnienia, cieszy, ale pytanie, gdzie są inne upamiętnienia, wciąż pozostaje aktualne. Przecież tak naprawdę w każdej wiosce na Podkarpaciu w dorzeczu Sanu, gdzie z rąk ukraińskich nacjonalistów ginęli Polacy, powinien stanąć pomnik, upamiętnienie, a tak nie jest. – Przyczyną jest poprawność polityczna, która owładnęła władze. Te pomniki, które wcześniej udało się postawić, są, a dzisiaj są to tylko pojedyncze działania, co świadczy o trudnościach, jakie napotykają próby kolejnych upamiętnień – uważa dr Zapałowski.

Problemy z upamiętnieniem mieli np. przesiedleńcy, którzy w ubiegłym roku na cmentarzu w Ustrzykach Dolnych odsłonili pomnik ku czci pomordowanych przez OUN-UPA na Kresach Wschodnich i w Bieszczadach.

Kolejne upamiętnienia mają powstać także w Lutowiskach i Czarnej. Dla historyków szokujący jest fakt, że na Ukrainie jest ok. 3 tys. miejsc mordów na Polakach, gdzie powinny stanąć krzyże. Tymczasem tylko 2-3 proc. zbrodni doczekało się upamiętnienia.
– Co stoi w Polsce na przeszkodzie, żeby upamiętnić ofiary Polaków i Ukraińców, którzy zostali zamordowani przez banderowców? Ukraińskie grupy nacjonalistyczne kultywują swą banderowską historię, a w Polsce zapomina się o niewinnych ofiarach działalności OUN-UPA. To niedopuszczalne. Dlaczego każda gmina nie może dokonać upamiętnienia na swoim terenie? Przecież to nie są duże pieniądze, bo też nie chodzi tu o wielkie pomniki. Wystarczy obelisk, tablica i drewniany krzyż – tłumaczy Zapałowski.

Dziwi też mniejszy, niż na to zasługuje, fakt upowszechniania materiałów o zbrodniach ukraińskich, a zwłaszcza literatury naukowej o tej tematyce, która ukazuje się w nakładzie zaledwie kilkuset egzemplarzy, co sprawia, że trafia do pojedynczych odbiorców. – Na terenie powiatu przemyskiego staramy się propagować tę wiedzę w kwartalniku „Głos znad Sanu”, który wychodzi w nakładzie 10 tysięcy. Można tam znaleźć informacje z każdej gminy, przez co świadomość społeczeństwa w tej kwestii wzrasta, ale taka działalność powinna mieć znacznie szerszy, ogólnopolski zakres, ale niestety tego się nie robi – mówi dr Zapałowski.

Jeżeli sami nie zadbamy o pamięć historyczną, nikt za nas tego nie zrobi. Wszelkie zarzuty o występowanie przeciw polsko-ukraińskiemu pojednaniu nie mają tu uzasadnienia. – Tak mówią tylko banderowcy i ich spadkobiercy. My nie prowadzimy żadnej działalności antyukraińskiej, natomiast kultywujemy pamięć o ludności zamieszkującej, która była w bestialski sposób mordowana. Tu nie ma żadnej polityki, tu jest bolesna pamięć – komentuje Andrzej Zapałowski.

Mariusz Kamieniecki, Nasz Dziennik, 24.09.2010

Posted in Historia | 7 Komentarzy »

A. Kwaśniewski lobbystą Ukrainy

Posted by Marucha w dniu 2010-09-24 (Piątek)

Były prezydent Polski Aleksander Kwaśniewski oraz Zbigniew Brzeziński, urodzony w Polsce doradca kolejnych prezydentów USA, znaleźli się na opublikowanej w Kijowie liście 10 najlepszych lobbystów Ukrainy na świecie. [Nb. obaj Żydzi, co miłośnikom Ukrainy powinno zapalić czerwone ostrzegawcze światełko. Od kiedy bowiem Żydzi angażują się w jakiekolwiek przyzwoite przedsięwzięcia? – admin]

Listę opracował ukraiński Instytut Polityki Światowej na podstawie opinii 30 ekspertów z Ukrainy i zza granicy. Brzeziński i Kwaśniewski zajęli odpowiednio 6. i 7. miejsce.

Listę TOP-10 lobbystów Ukrainy na świecie otwiera Wiktor Pinczuk, zięć byłego prezydenta Leonida Kuczmy, znany biznesmen, działacz charytatywny i rzecznik członkostwa Kijowa w Unii Europejskiej. [Coś nam wiewiórki donosiły, że pan Pinczuk to z tego właściwego narodu pochodzi, na co wskazuje jego niesamowita kariera biznesowa a także poszukiwarki internetowe – admin]

Pinczuk finansuje stowarzyszenie Jałtańska Strategia Europejska, którego celem jest zbliżenie Ukrainy z UE (szefem zarządu stowarzyszenia jest Kwaśniewski) i organizuje konferencje poświęcone Ukrainie w ramach Światowego Forum Gospodarczego w Davos. Drugie miejsce na liście zajęli znani ukraińscy bokserzy, bracia Wołodymyr i Witalij Kliczkowie.

Trzecie i czwarte miejsce przypadło Jamesowi Sherrowi z Królewskiego Instytutu Stosunków Międzynarodowych Wielkiej Brytanii i Andersowi Aslundowi z Instytutu Ekonomii Międzynarodowej im. Petersona w Stanach Zjednoczonych. Na piątym miejscu lobbystów Ukrainy uplasował się pisarz Jurij Andruchowycz, a na ósmym Andrew Wilson z Europejskiej Rady ds. Stosunków Międzynarodowych.

9. i 10. miejsce w rankingu zajęli: była premier Ukrainy Julia Tymoszenko oraz przewodniczący Federacji Futbolu Ukrainy Hryhorij Surkis. [Julia też od „nasich” – admin]

Wybierając dziesiątkę najważniejszych lobbystów Ukrainy w świecie, eksperci brali pod uwagę ich zaangażowanie w tematykę ukraińską, wystąpienia na forach międzynarodowych oraz działalność na rzecz integracji Ukrainy z Unią Europejską.

Za: onet.pl, http://mercurius.myslpolska.pl/2010/09/a-kwasniewski-lobbysta-ukrainy/

Posted in Polityka | 28 Komentarzy »