Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for 21 października, 2010

46 proc. Polaków negatywnie o przyjęciu euro

Posted by Marucha w dniu 2010-10-21 (Czwartek)

46 proc. Polaków uważa, że wprowadzenie euro w Polsce będzie niekorzystne, przeciwnego zdania jest 26 proc. badanych – wynika z październikowego sondażu TNS OBOP.

W porównaniu do poprzedniego, sierpniowego badania, odsetek osób negatywnie nastawionych do euro wzrósł o 4 pkt. proc., a odsetek optymistów wzrósł o 5 pkt. proc.

„W 2010 roku coraz większą popularnością cieszy się wśród Polaków przekonanie, że wprowadzenie w naszym kraju waluty euro będzie niekorzystne: w październiku opinię taką wyraża blisko połowa – 46 proc. społeczeństwa, o 11 punktów proc. więcej niż w lutym br. Przeciwnego zdania – że wejście do strefy euro będzie czymś pozytywnym – jest obecnie jedna czwarta (26 proc.) osób, a jedna piąta (19 proc.) badanych sądzi, że zamiana złotówki na euro nie będzie ani korzystna, ani niekorzystna” – napisano w komunikacie.

Więcej na http://waluty.onet.pl

Posted in Gospodarka | 20 Komentarzy »

Poza horyzontem zdarzeń

Posted by Marucha w dniu 2010-10-21 (Czwartek)

Nasza wiedza o człowieku sprzed tysięcy lat jest raczej znikoma i zdominowana przez obrazki, pokazujące sylwetki prostujących się małpoludów.

Dla "młodych i wykształconych" powyższy rysuneczek jest poważnym dowodem na prawdziwość teorii ewolucji

Co więcej, nie znamy wiedzy, którą ludzie dysponowali jeszcze w czasach średniowiecza. Moim studentom w ramach wykładu z fizyki ciała stałego wskazywałem stal damasceńską, jako przykład takiej wiedzy. Budowa atomowa i strukturalna tej stali pozostaje do dziś tajemnicą, a jej wytwarzanie zanikło razem z upadkiem znaczenia białej broni.

Gorzej, gdy już na samym początku lekceważymy wiedzę moralną ludzi. Kain doskonale wiedział, że zabijając brata popełnił zło, mimo iż nie mógł znać Ewangelii. Natomiast poganin Aemilius Papinianus, chluba prawa rzymskiego, oddał życie za wierność w służbie dobra, a konkretnie za odmowę usprawiedliwienia przed senatem cesarza, który zabił swojego brata. Natomiast Tomasz Morus został ścięty za wymóg od króla Henryka VIII wierności szóstemu przykazaniu.

Centralne Siły Polityczne nie tylko wprost walczą z Krzyżem, ale także poprzez inicjowanie i pielęgnowanie „miasta ludzi”, gdzieś w połowie drogi między „Miastem Boga” i „Miastem Diabła”, tak genialnie opisanymi przez św. Augustyna, w którym „szczęście ludzkie oddziela się od szczęścia moralnego, dobro natury ludzkiej od dobra osoby, a wszystko nastawione jest na postęp ziemski: panowanie nad światem uznaje się za absolutny cel człowieka” (Romano Amerio, Iota unum, strona 583).

Najnowsza historia Polski, ale także i świata, demaskuje już na starcie fikcję owego „miasta ludzi”, które nie mogąc uśmiercić Boga, buduje cywilizację śmierci dla człowieka stworzonego na obraz i podobieństwo Boże, buduje ją rękoma i umysłami tych, którzy „nie walczą z perspektywą nadprzyrodzoną, ale też nie są nią zainteresowani” (ibid.). CSP postęp w tej dziedzinie zawdzięczają wymianie pokoleniowej, o ile bowiem jeszcze w moim pokoleniu był to przekaz transcendenty i zarazem egzystencjalny, czyli „fides et ratio” (JPII), o tyle obecnie transcendencja jest eliminowana na wszystkie możliwe sposoby, zaś nad egzystencją ludzką panuje „niewidzialna ręka rynku”, która decyduje komu umożliwić urlop na Majorce, a kogo zagłodzić.

W centrum „miasta ludzi” była możliwa, niewątpliwie spektakularna, akcja ratunkowa w Chile, gdzie koszt ewakuacji z czeluści Ziemi byli w stanie ponieść akcjonariusze kopalni złota i miedzi. Na jego peryferiach znajduje się śmierć 18 osób, jadących w warunkach typowych dla Trzeciego Świata na zbiór jabłek – to są ci, których liberałowie ochoczo pomawiają, że nie chce się im pracować. Elity „miasta ludzi”, zgodnie z zaleceniami CSP, milczą na temat różnicy w wypadkowości między transportem drogowym a kolejowym, nic bowiem nie niszczy tak życia rodzinnego, jak marginalizowanie budowy mieszkań kosztem promocji motoryzacji.

W tej sytuacji starcy i dzieci są dla jednych i drugich przeszkodą; aby jednak z tej sieci nie wyrwali się młodzi, myślący ludzie, postanowiono, aby architekci cywilizacji śmierci znaleźli się za zasłoną ustawy o ochronie danych osobowych. Dąży się także do podwyższenia wieku emerytalnego, albowiem rozwój komunikacji interpersonalnej oraz wydłużanie średniego czasu życia, mógłby zaowocować niepożądaną dla CSP wymianą międzypokoleniową.

Poza horyzontem zdarzeń jest więc finalny efekt wymiany pokoleniowej w warunkach „miasta ludzi”, czyli egzystencjalna samorealizacja i pustka transcendentalna, kiedy to wysycha naturalny korzeń miłości rodziców do swoich dzieci, a w konsekwencji wysycha źródło miłości społecznej. USA – czyli wzorcowe „miasto ludzi” – wyprzedziło nas na tej drodze do nikąd i proponuje nam doktrynę „toksycznych rodziców” jako ludzi najbliższych, ale najbardziej przeszkadzających w rozwoju młodego człowieka. Bez przebaczenia, ze złością, młody człowiek ma wykrzyczeć rodzicom teraz, czy po ich śmierci, realne, czy urojone zło, którego od nich doznał.

Krytycyzm, znana liberalistyczna zasada zwalczania zła złem, źle rokuje „miastu ludzi”. Nasz duszpasterz akademicki, śp. ks. Włodzimierz Mokrzycki, jasno i zwięźle uprzedzał nas: „pochylasz się nad kimś, bo wcześniej ktoś pochylał się nad tobą”.

Andrzej J. Horodecki

Myśl Polska nr 43-44 (24-31.10.2010)

Posted in Różne | 43 Komentarze »

Wojna „patriotów” z „europejczykami” nasila się…

Posted by Marucha w dniu 2010-10-21 (Czwartek)

Tragiczne zajście w Łodzi w siedzibie PiS skłania do refleksji. Zginęła jedna osoba. Ból i tragedia dla rodziny. Obawa o życie i zdrowie innej osoby.

Nasuwa się wiele pytań.

Jak do tego doszło? Czy był to tylko jednostkowy incydent – komuś przepalił się bezpiecznik? A może to nie był przypadek? A także – czy, a jeśli tak – to kto ponosi za to winę?

Aby sensownie szukać odpowiedzi, najpierw należy ocenić obecną sytuację polskiego baraku Unii.

Dwie główne partie, PO i PiS mimo inscenizowanej walki są ramię w ramię prounijne, proamerykańskie, proNATOwskie a nawet proizraelskie. Obie są agenturą obcych, niepolskich interesów. Obie dogadywały się w fundacji filantropa Sorosa na temat wykluczenia z polityki partii nieagenturalnych.

Aby obie one razem przyciągnęły do siebie większość elektoratu, umiejętnie dobrano im programy. PO to gang promujący proeuropejskość, selektywne toleranctwo (homofilów się toleruje, ich przeciwników zwalcza). Tuskowcy agitują na rzecz dżumy umysłowej i duchowej zwanej poprawnością polityczną. PiS-owi natomiast przypadła rola partii katolicko-patriotycznej. Jej fundamentem jest żerowanie na nastrojach antyrosyjskich, które ciągle są sztucznie utrzymywane i wzmacniane.

Z obu tych gangów mniejszą pogardą darzę PO. Z tego względu, że nie udaje ona takich patriotów, jak kaczyści. Już tylko z tego względu PO jest mniej oszukańcza niż PiS.

„Filantrop” i aferzysta.

Poza tym PO to agentura Brukseli i Waszyngtonu, a dodatkowo to szajka aferzystów, lodziarzy i sabotażystów gospodarczych, która przy okazji sprawowania funkcji nadzorcy naszego baraku chce sobie dorobić dodatkowo na boku.

Za PRL-u też tak było. Sekretarze, kacyki partyjne, korzystali jak mogli. Państwo było dla nich dojną krową.

PiS – równie agenturalny jak PO, wzbudza moje obrzydzenie jego hipokryzją. Przy czym wciąż nie jestem w stanie pojąć, jak mediom udało się wmówić „patriotyzm” Kaczyńskich (obecnie już tylko Jarkacza) milionom ludzi. Wiernopoddańczo wobec Waszyngtonu przerabiali bliźniacy Polskę na wasala USA i NATO. Zaganiali nasz kraj do wszystkich nakazanych z Waszyngtonu czy Telawiwu antyrosyjskich nagonek i prowokacji. Lechkacz ponosi odpowiedzialność za zlikwidowanie suwerenności państwowej. Na dodatek w jego żydofilskich zapędach zhańbił on siedzibę Prezydenta Rzeczypospolitej żydowskimi harcami w jarmułce i przy świeczkach menory. A mimo to dla milionów Polaków nadal uchodzi on za wzór patrioty.

Bliźniaczy tandem

Pokazuje to z jednej strony potęgę mediów, z drugiej strony naiwność, wręcz ślepotę milionów Polaków.

„Wojna” pomiędzy PO a PiS-em jest w ogromnej większości inscenizowana i zakulisowo uzgadniana. Naturalnie, że liderzy obu zachodnich agentur mają własne ambicyjki. Każdy z nich chciałby latać rządowym samolotem do Brukseli czy do Waszyngtonu lub mieszkać w reprezentacyjnym pałacu. Ale obie te agentury zachodnich interesów kierują się nadrzędną zasadą – obojętnie, kto z nas rządzi – ważne jest, aby do władzy nie doszli „wykluczeni”. I to jest fundamentalną zasadą polityczną polskiego baraku Unii.

Ważnym zadaniem okupującej polską scenę polityczną sorosowskiej koalicji POPiS jest odwracanie uwagi społeczeństwa od katastrofalnego stanu uzależnienia Polski od Unii i Zachodu, oraz od katastrofalnego stanu finansowego Polski.

Prezydent wszystkich Polaków

Jesteśmy bankrutem i dzielnie gonimy Grecję. Gdyby społeczeństwo nie było karmione codziennie medialną papką i pozorną walką PO i PiS, zaistniałoby dla okupującej Polskę zachodniej agentury niebezpieczeństwo, że w pewnym momencie milionom ogłupianych ludzi otworzyłyby się oczy. A to dla POPiS-u oznaczać by mogło koniec.

No i dlatego inscenizowana jest walka. Przy czym musi ona stopniowo narastać, bo do stałego poziomu bodźców ludzie po pewnym czasie się przyzwyczajają i przestają na nie emocjonalnie reagować.

Retoryka walki narastała powoli i stopniowo od kilku lat przy czynnym udziale obu wtajemniczonych, agenturalnych mafii. Ostatnio poziom jej był rzeczywiście wysoki.

Z jednej strony były okrzyki o dorzynaniu watahy (PO). Z drugiej strony – tworzenie podziału na patriotów (czyli rusofobów i wyznawców kaczyzmu) oraz zdrajców – czyli całej reszty – a więc komuchów, SB-ków i agentów Putina. A wszystko to robiono po to, aby polactfo nie zauważyło, że jest ogłupiane, okradane i totalnie zniewolone przez Zachód. Bruksela decyduje nawet o tym, jak ma być wyposażony kurnik na wsi. I na co, jak i kiedy możemy, czy też musimy wydać zwracane nam łaskawie z Brukseli, jako unijne fundusze, nasze własne wpłacane do kasy Unii pieniądze.

Z uporem maniaka PiS podtrzymuje od miesięcy wątek smoleński i od tygodni wojnę o krzyż. PO z jej strony łże o zielonej wyspie i wspaniałościach płynących z Brukseli.

A tymczasem w naszym szabrowanym przez światową lichwę baraku powoli zaczyna brakować pieniędzy na wszystko. Jedynie bankom i agenturze rządzącej Polską krzywda się nie dzieje.

Gauleiter

W takiej atmosferze – inscenizowanej i celowo oddziałującej na emocje, propagandowej „walce”, może dojść do tego, że komuś rzeczywiście nerwy nie wytrzymają. Zwłaszcza, jeśli temu komuś oczy się otworzą i zobaczy, jaką to oszukańczą, koszerną i agenturalną mafią jest PiS udający opokę patriotyzmu. Wtedy może komuś rzeczywiście przepalić się bezpiecznik.

Istnieje też możliwość, że agenci będący na usługach CIA, Mossadu czy innych zachodnich służb, całkowicie kontrolujących Polskę (nielegalne więzienia CIA) zauważą człowieka impulsywnego, którym można sterować. Profesjonalnie doprowadzą takiego delikwenta do białej gorączki. Wtedy wystarczy jedynie dać mu pistolet i wpuścić go do np. siedziby PiS-u. Nie takie numery i prowokacje wywiady zachodnie mają na swoich kontach.

A PiS ponownie bije punkty na martyrologii jako partia prześladowana i mordowana za jej patriotyzm przez najemników Putina z kręgu PO.

Naturalnie, że zabójstwo w Łodzi było morderstwem politycznym. Jednak wina za nie spada przede wszystkim na rządzący polską sceną polityczną agenturalny układ POPiS.

Kto wiatr sieje, ten burzę zbiera.

Szkoda tylko ofiar tej zbrodni. Tragiczne przy tym jest to, że brały one nieświadomie czynny udział w inscenizacji walki (nie wiedząc chyba nawet, że to jest tylko inscenizacja), która do tej zbrodni doprowadziła.

Poliszynel
http://poliszynel.wordpress.com

Wszyscy tu obecni (no, może prawie wszyscy) z adminem na czele byliby zapewne zaskoczeni postępem nauki na polu wpływania na psychikę środkami farmakologicznymi, gdyby w mediach ukazały się informacje na ten temat. – admin

Posted in Polityka | 45 Komentarzy »

Czy czeka nas “noc długich noży”?

Posted by Marucha w dniu 2010-10-21 (Czwartek)

Morderca Marka Rosiaka to funkcjonariusz SB, kapitan MO, notowany w aktach krakowskiego WUSW?

Z dr. Markiem Mariuszem Tytką z Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracownikiem oddelegowanym do Fundacji Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego w Krakowie, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler.

Ryszard Caba to były wieloletni funkcjonariusz Służby Bezpieczeństwa w randze kapitana…
– Możemy mówić o faktach dotyczących osoby funkcjonariusza krakowskiej Służby Bezpieczeństwa, notowanego w aktach WUSW – Ryszarda Caby, kapitana MO (w SB zasadniczo nie było stopni – tak więc mówienie o kapitanie SB byłoby błędem merytorycznym), to są rzeczy publikowane, znane historykom. Milicja Obywatelska działała jako jedna struktura, była podzielona na osobne wydziały. Wzmożone działania SB obserwujemy szczególnie w kilku wydziałach, np. w wydziale ds. walki z opozycją, wydziale ds. walki z Kościołem katolickim itd.

Ryszard C. to ta sama osoba, której nazwisko widnieje w publikacjach Fundacji Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego w Krakowie poświęconych krakowskiej opozycji lat 80. XX wieku?
– To rzecz policji, prokuratury i sądu. Nie chciałbym wchodzić w kompetencje tych wyspecjalizowanych organów państwowych, które – moim zdaniem – powinny rzetelnie ustalić dane sprawcy, a nie zamiatać sprawę pod dywan z jakichś powodów, np. ze względu na poprawność polityczną. Dla mnie osobiście człowiek, który wie, jak się używa pistoletu i jak się strzela celnie tak, aby na pewno zabić – to nie ktoś z ulicy, jakiś taksówkarz, ale zawodowiec.

Co wiemy o Ryszardzie Cabie?
– Ryszard Caba pojawia się m.in. w książce naukowej (dofinansowanej przez ówczesne Ministerstwo Edukacji i Dziedzictwa Narodowego) pt. “Opozycja małopolska w dokumentach 1976-1980″ w wyborze i opracowaniu Adama Rolińskiego, znanego krakowskiego historyka solidarnościowego, przy współpracy Krystyny Bielawskiej, podziemnej działaczki solidarnościowej (lata 80.) z Biblioteki Jagiellońskiej i Marcina Orskiego. Książkę wydała Fundacja Dokumentacji Czynu Niepodległościowego w Krakowie w 2003 roku. Następnie odnajdujemy informacje o Ryszardzie Cabie w książce pt. “Stan wojenny w Małopolsce” w opracowaniu śp. Zbigniewa Solaka (solidarnościowca z krakowskiej PAN, rozpracowanego przez SB) i Jarosława Szarka, przy współpracy dr. Henryka Głębockiego (UJ, IPN), Jolanty Nowak i ww. historyka Adama Rolińskiego. Książka została wydana w Krakowie w 2005 r. przez FCDCN, IPN i Zarząd Regionu NSZZ “Solidarność” Małopolska. Są to bardzo obszerne (odpowiednio: 1100 stron i ok. 500 stron), solidne monografie, bardzo dobrze udokumentowane, wiarygodne z punktu widzenia historiograficznego. Informacje tam zawarte są wielokrotnie sprawdzone źródłowo. Mówię o tym specjalnie, podkreślam, żeby nie było wątpliwości co do prawdziwości ustaleń.

Do jakich spraw delegowany był Ryszard Caba w czasach PRL?
– Ryszard Caba rozpracowywał m.in. środowiska opozycyjne w Krakowie w późnych latach PRL. Czytamy o nim w książce “Stan wojenny w Małopolsce” na stronach 329, 331, 356. 18 czerwca 1985 opracował plan działań operacyjnych prowadzonych przeciwko KPN w Krakowie w ramach SOR “Konspiratorzy”.

Kogo rozpracowywał spośród krakowskiej opozycji?
– Delegowany był do spraw rozpracowania krakowskiej opozycji solidarnościowej i niepodległościowej, m.in. krakowskich podziemnych struktur Konfederacji Polski Niepodległej – rozpracował znanego działacza niepodległościowego Ryszarda Bociana (KPN), długoletniego więźnia politycznego w latach 80. Ryszard Caba inwigilował także środowisko związane z otoczeniem Bogdana Klicha (obecnego ministra obrony) i Bogusława Sonika (obecnego europosła PO). 26 listopada 1985 r. pojawiła się informacja operacyjna, podpisana przez Ryszarda Cabę, a dotycząca tzw. Inicjatywy Obywatelskiej w Obronie Praw Człowieka Przeciw Przemocy, KPN, Małopolskiego Oddziału Liberalno-Demokratycznej Partii “Niepodległość”, Ruchu “Wolność i Pokój”.

Caba był notowany w aktach IPN w Krakowie?
– Tak, jest notowany m.in. w aktach Instytutu Pamięci Narodowej, np. w dokumentach o sygnaturze IPN Kr/2/2/27, t. 3, karta 128 i w innych. W książce
pt. “Opozycja małopolska w dokumentach 1976-1980″ czytamy (s. 795) “notatkę urzędową” z 19 kwietnia 1978 r. podpisaną przez Ryszarda Cabę, kapitana, starszego inspektora Wydziału Śledczego w WUSW w Krakowie (tekst dotyczy przesłuchania Bogusława Sonika 19.04.1978 r.).

Czy wiadomo, jak potoczyła się jego “kariera” po 1989 roku?
– Zapewne wiadomo. Ale nie wszyscy pytani chcą mówić w obawie przed dekonspiracją cieszącego się poważaniem (w lokalnym otoczeniu wśród nieznających go sąsiadów) “zasłużonego starszego pana”.

Według ustaleń policji, Ryszard C., zanim dokonał zbrodniczego czynu, przez cztery dni przebywał w Łodzi. Wszystko wskazuje na to, że bardzo precyzyjnie przygotowywał się do zbrodni.
– SB szkoliła swoich ludzi w różnych umiejętnościach, także w celnym strzelaniu do ludzi tak, aby zranić, i tak, aby zabić. Czy Ryszard C. to ktoś z ulicy, przypadkowy frustrat, nielubiący PiS? Moim zdaniem, nie. Cała rzecz była zaplanowana, pytanie tylko: cui bono? W czyim interesie była ta śmierć niewinnego człowieka i ciężkie zranienie innego?

Fundacja Centrum Dokumentacji Czynu Niepodległościowego w Krakowie zaobserwowała ostatnio uaktywnienie się w przestrzeni publicznej byłych esbeków?
– Mogę mówić tylko za siebie i w swoim imieniu. Uważam, że esbecy, ubecy, a także przedstawiciele Wojskowych Służb Informacyjnych PRL zawsze byli aktywni w przestrzeni publicznej RP, pośrednio albo bezpośrednio. Tylko nie wszyscy chcieli to zauważyć. Jeden znany krakowski esbek, który rozpracowywał w czasach PRL Kościół katolicki, w czasach III RP uruchomił hurtownię zasłon i dywanów – wyposażenia kościołów. Sprzedawał latami towary Kościołowi, który przedtem sam inwigilował. Perfidia i brak moralnych hamulców wśród byłych esbeków są ogromne. To ludzie bez sumienia, zasad moralnych, kierujący się interesem materialnym i nienawiścią do “wrogów” PRL. Spodziewam się serii tego typu morderstw politycznych na czyjeś zamówienie. Zabici: Eugeniusz Wróbel i asystent PiS w Łodzi, to dwa przypadki jednej serii morderstw ludzi Prawa i Sprawiedliwości w krótkim czasie, w ciągu dwóch, trzech dni. Morderstwa te mają przykryć medialnie inne sprawy ważne dla państwa, jak katastrofa smoleńska, zadłużenie publiczne, budżet itd. Znamienne jest to, że na kilka dni przed przekazaniem projektu raportu MAK w sprawie smoleńskiej tragedii narodowej i tuż przed podpisaniem niekorzystnej dla Polski umowy gazowej z Rosją – giną ludzie PiS. Komuś zależy na tym, aby odwrócić uwagę opinii publicznej od ważnych spraw państwa. Czy czeka nas “noc długich noży” i nawrót totalitaryzmu? Jan Paweł II przestrzegał nas, że liberalizm wiedzie do totalitaryzmu, i to się zaczyna chyba sprawdzać.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik, 21.10.2010

Posted in Polityka | 17 Komentarzy »

Zygmund Freud i diaboliczne zniewolenie

Posted by Marucha w dniu 2010-10-21 (Czwartek)

Kariera Sigmunda Shlomo Freuda ilustruje jak satanistyczny kult, Illuminati, rzuciło swój zły czar na ludzkość.

Illuminati powstali na bazie żydowskiej, sabackiej herezji w XVII wieku. Zygmund Freud (1856-1939) był sabatarianem który przekazał swoje chore, satanistyczne wierzenia dla świata pod płaszczykiem odkryć naukowych i medycznych. Kontrolowane przez agendę Illuminati światowe media i system edukacyjny ogłosiły że jest on swoistym prorokiem świata nauki.

Sabatarianie byli kultem, odłamem Judaizmu który hołdował każdej możliwej seksualnej perwersji jako dobremu sposobowi na znieważenie Boga. To samo robią sataniści: pedofilia, orgie, homoseksualizm, wszystko co nienaturalne i zdeprawowane. Freud i wspierający go B’nai Brith przekonali świat, iż seksualne pożądanie (libido) jest podstawową motywacją dla każdego człowieka, sensem życia i że seks jest uniwersalnym remedium. Nauczał że powstrzymywanie pożądania jest szkodliwe i może skończyć się nerwicą. Uczył również, że mężczyźni odczuwają lęk przed kastracją, a kobiety podświadomie zazdroszczą im penisa (może akurat w tym przypadku stary zboczeniec miał rację – przyp.tłum).

Według niego dzieci również mają swoje seksualne pragnienia wobec rodzica płci przeciwnej i odczuwają niepewność w relacjach z rodzicem tej samej płci. Określił również tzw. kompleks Edypa (Oedipus Complex) działający u młodych chłopców, którzy ponoć posiadają podświadome pragnienie zabicia ojca i zgwałcenia matki. Filozof Karl Popper powiedział kiedyś, że psychoanaliza Freuda ma się tak do nauki jak wróżenie z rąk. Stwierdził że Kompleks Edypa wg. Freuda nie ma żadnych naukowych podstaw.

Co jest typowe u satanistów, Freud negował istnienie u człowieka wymiaru spirytualnego oraz głód istnienia Boga wyrażanego w takich wartościach jak harmonia, miłośc, prawda i piękno. Podobnie w wyobrażeniach Kabały, gdzie Bóg nie posiada żadnej specyficznej charakterystyki. Zainspirowany Kabałą Freud uczył, że Bóg jest tylko i wyłącznie zobrazowaniem naszych lęków jako ojca, który ma nas zniewolić i zabronić wyładowywania naszych seksualnych żądz.

Zgodnie z Wikipedią, Freud jest postrzegany jako jeden z największych myślicieli pierwszej połowy XX wieku.

Nauki Satanistów

Zaraz po wstąpieniu do masońskiej loży B’nai Brith w 1897, raczkująca jeszcze kariera Freuda zaczęła rozwijać się w zawrotnym tempie. Profesor psychologii David Bakan opisał jego psychoanalize jako zapożyczenie wniosków z Luriańskiej Kabały. Luriańska Kabała jest formą gnostyckich wierzeń powstałych w drugim wieku naszej ery i rozwiniętą później przez żydowskiego heretyka Sabbataja Cwi. [Sigmund Freud and The Jewish Mystical Tradition, (Beacon Press, Boston 1958)]

Freud dyskutował z rabinem Chaimem Bloch w 1920 roku. Rabin ten powiedział później prof. Bakanowi, że wywiązał się spór, gdy Freud wysnuł tezę, że Mojżesz był egipskim faraonem a nie Żydem. To wtedy Bloch zobaczył książki na półce Freuda, które identyfikowały Freuda jako praktykującego nauki Sabbataja Cwi (twórcy Sabatarianizmu).

Sam Freud dziękował członkom B’nai Brith za ich wsparcie. Kilku z nich zapewniło mu bowiem rozwój i popularność jego tez i psychoanalizy. Według E. Michaela Jonesa, Ruch Psychoanalityczny Freuda miał strukturę tajnego stowarzyszenia. (Libido Dominandi, strona 122) Prawdopodobnie miała ona cele podobne do tych z B’nai Brith – zniewolenia i eksploatacji. Listy Freuda ujawniły że traktował on swoich klientów jak frajerów. Porównywał siebie do lwa, którego widział w jednej z kreskówek. Lew ten sprawdzał swój zegarek w porze obiadowej i pytał „Gdzie są moje czarnuchy?” Freud pisał o swoich pacjentach jako o „czarnuchach”. (Jones – strona 116) Jako powód dla swojej odmowy na zaproszenie korespondenta i niechęci do podróży, Freud napisał, że pewna zamożna klientka „mogłaby wyzdrowieć w czasie mej nieobecności”.

„Mój humor zależy od moich zarobków. Pieniądze są moim gazem rozweselającym”. (strona 116)

Pisał również że jego praca z klientami, gdy ci relaksowali się i opowiadali o swoich problemach, jest oszustwem. Zgodnie z książką Michaela Jonesa, w zamian za pieniądze bogaci ludzie otrzymywali rozgrzeszenie ze swoich grzeszków i zachęcani byli do ich kontynuacji. Jones wierzył, że psychoanalizy oparte były na rytuale inicjacyjnym Iluminatów i mogły być formą kontroli nad pacjentem.

„Obie formy oparte są na zdobyciu zaufania pacjenta (adepta), rodzaju spowiedzi znanego jako badanie sumienia w czasie którego opowiadają oni psychoterapeucie (oświeconemu) o swoich mrocznych tajemnicach, które mogą być później wykorzystane przeciwko nim. W obu przypadkach, czy to psychoanalizy czy rytuału, spowiednik otrzymuje możliwość manipulacji adeptem poprzez poznanie jego największych żądz. (strona 127)

Idąc dalej można stwierdzić że sami psychiatrzy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy, są częścią tego satanistycznego tajnego stowarzyszenia. Prawdziwym celem Iluminatów jest spowodowanie, by ludzie byli chorzy i by zabrać im pieniądze. To wyjaśnia dlaczego psychiatrzy przepisują milionom ludzi (w tym dzieciom) psychotropy. Zobacz także „The Soviet Art of Brainwashing.”

Model sekretnego stowarzyszenia może odnosić się też do innych profesji, nie tylko medycznych. Freud był prekursorem badań Alfreda Kinseya, człowieka który zginął w trakcie masturbacji. Kinsey opisał zachowania swoich ziomków homoseksualistów w raporcie sponsorowanym przez Rockefellerów. Przekonywał w nim Amerykanów, że dewiacje są czymś zupełnie normalnym. W podobnym duchu zachowywał się Freud, mający np. romans z siostrą swej żony, Minną Bernays, która zaszła z nim w ciąże. Jego psychiatryczne teorie na temat seksu były próbą wybielenia jego własnych żądz. Ironią losu jest że Adam Weishaupt, twórca Bawarskich Illuminati, także zrobił dziecko swojej szwagierce.

Konkluzja

Postać Zygmunda Freuda pokazuje, że współczesna kultura kontrolowana jest przez ideały satanistycznego kultu, który chce zdegenerować i zniewolić ludzkość. Zostaliśmy oszukani pod pozorem rozwoju nauki i medycyny. Satanizm promuje dewiacje i seksualne ekscesy. „Rób co chcesz” jest tego wyrażeniem. Freud dał społeczeństwu pozwolenie na ulżenie swym perwersjom.

Wolna miłość godzi w małżeństwo i rodzinę, instytucje potrzebne dla stabilności i rozwoju społeczeństwa. Sprowadza każdy związek do najprostszego mianownika i wywyższa go ponad wszystko inne – seksu. Stwierdza że związek i seks jest jedynym sposobem na rozwój i osobiste szczęście. W ciągu ostatnich 200 lat nasz progres mierzony był w wyzwoleniu seksualnym. Dopiero niedawno uznaliśmy za normalne relikt antycznej nieprzyzwoitości, czyli parady Gay Pride.

Według satanistów to rzeczywiście jest „postęp”. Jesteśmy ofiarami diabolicznego, wielopokoleniowego spisku który rozwija się z każdym dniem coraz bardziej.

Henry Makow
http://www.henrymakow.com/freud_sabbatean.html
Źródło: http://radtrap.wordpress.com/2010/10/19/zygmund-freud-i-diaboliczne-zniewolenie/, tłumaczenie: Radtrap

Posted in Kultura | 3 Komentarze »

Lichwokracja: Powstanie Banku Anglii

Posted by Marucha w dniu 2010-10-21 (Czwartek)

W historii daje się zauważyć pewna prawidłowość, polegająca  na tym, że wędrówki bankierów oraz lokalizacja centrów finansowych jest ściśle związana z polityką międzynarodową.

W połowie XVI wieku wielki kapitał międzynarodowy skupia się głównie w Antwerpii, należącej wówczas do Hiszpanii. Nieco później jego centrum przenosi się do Amsterdamu, gdzie w 1609 roku powstaje Amsterdamsche Wisselbank ([5] str. 49). Rok 1690 jest świadkiem zakończenia jednej z wojen domowych w Anglii, w wyniku czego prawowity król Jakub został wygnany, zaś władzę w tym kraju objął Wilhelm III Oranżysta. Wraz z jego wstąpieniem na tron angielski stabilizuje się  opcja kapitalistyczna, która przybyła z Holandii. Jednak prawdziwa przyczyna sprowadzenia Wilhelma ujawniła się cztery lata później w 1694 r ([2] str. 30). W tymże roku grupa międzynarodowych bankierów pod przewodnictwem Williama Pattersona, reprezentująca tą  kapitalistyczną opcję „otrzymała od króla Wilhelma pozwolenie działania jako bank w zamian za udzielenie pożyczki dla skarbu (administracji królewskiej) w wysokości 1 200 000 funtów – na lichwę 8 procent.”

Jak podaje D.Manifold, pożyczka ta była jednak obwarowana jeszcze jednym  warunkiem, bowiem Patterson i jego kompani zastrzegli się w ten sposób – „Pożyczymy ci królu 1 200 000 funtów w złocie na 8 % pod warunkiem, że dasz nam pozwolenie na wydanie tejże sumy w banknotach i pożyczanie jej na 8%. W praktyce oznaczało to wyrażenie zgody na robienie pieniędzy z niczego i pożyczanie ich na wysoki procent. Dotychczas bowiem to władca brał odpowiedzialność za emitowanie pieniądza jako odpowiednika pewnych dóbr i kładł na nim swoją pieczęć jako dowód, że pieniądz ten jest legalnym środkiem płatniczym. Jednak uzurpator tronu brytyjskiego Wilhelm, przybyły z Niderlandów, taką zgodę wyraził, co dało początek inflacji i spowodowało, iż ów prywatny syndykat zyskał stały monopol na dostarczanie i puszczanie w obieg pieniędzy. Nie wiadomo dokładnie, co na taką decyzję króla wpłynęło – przekupstwo czy też działanie tajnych towarzystw, faktem jest jednak to, że w tymże 1694 roku Wilhelm stanął na czele londyńskiej gałęzi wolnomularstwa ([2] str. 38). Wkrótce wspomniany syndykat nazwał się „Bankiem Angielskim” – „Bank of England” ([2] str. 31) i „nadal pożyczał pieniądze królowi i przy każdej pożyczce, na mocy zezwolenia królewskiego, drukował tyle papierowych pieniędzy, ile wynosiła pożyczka i pożyczał je dalej na procent, a wynosiło go to tyle, ile kosztował papier, farba i prowadzenie ksiąg. Wkrótce ludzie ci przekonali króla, aby wziął od nich 16 milionów funtów w złocie, co pozwoliło im wydrukować 16 milionów funtów i pożyczać je na procent.
Skoro państwo potrzebowało więcej pieniędzy na swoje sprawy, rząd mógł postąpić rozsądnie i, zamiast pożyczać, puszczać własne papierowe pieniądze. Również odbyłoby się to kosztem papieru i druku. Nie trzeba by było płacić odsetek, którymi obciążony był podatnik.
Znów po jakimś czasie grupa, która nazwała siebie Bankiem Angielskim, wpadła na pomysł jeszcze sprytniejszy. Wydrukowano pieniądze na sumę dziesięciokrotnie wyższą, niż pożyczono złota i pieniądze te pożyczono na procent. Niedługo potem ów prywatny monopolista, Bank Angielski, zyskał całkowitą władzę nad kasą państwową, a jego pozycja mocniejsza była od pozycji króla lub Gmin.”

Tak więc powstanie Banku Anglii stało się punktem zwrotnym w dziejach, gdyż za wyjątkiem nielicznych uprzywilejowanych  „każdy mężczyzna, każda kobieta i każde dziecko na całym świecie dokłada się do odsetek z długów rządowych wówczas powstałych.”

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 5 Komentarzy »