Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    UZA o Czy warto poddawać się masowo…
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Marek o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (41 – …
    Boydar o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    radosny o Wolne tematy (41 – …
    Boydar o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    polski.ydek o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Boydar o Dlaczego Biden wyprosił spotka…
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Boydar o Wolne tematy (41 – …
    Boydar o Wolne tematy (41 – …
    UZA o 3:0 dla Łukaszenki
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Archive for 9 listopada, 2010

Ludobójcze działania globalistów oficjalnie zatwierdzone przez Sejm

Posted by Marucha w dniu 2010-11-09 (Wtorek)

Protestowali przeciw zabieraniu dzieci rodzicom... http://www.wiadomosci24.pl

W czasie gdy media zajęte są wyborami, gdy ujawniane są coraz to nowe sensacje odnośnie „katastrofy” w Smoleńsku, globalni ludobójcy z tzw. „rządu światowego” na każdym froncie po cichu wprowadzaja swoje super-totalitarne przepisy mające na celu zniewolenie ludzkości. Dokonuje się to równocześnie w prawie wszystkich krajach świata, najczęściej bez rozgłosu medialnego, w całkowicie niedemokratycznych warunkach. W USA istnieją silne media alternatywne, niekontrolowane przez globalna sitwę, stąd społeczeństwo ostro reaguje na jawne naruszanie prywatności, które jest legalizowane ustawami i aktami prawnymi.

Analizując to co się dzieje obecnie, a także wcześniejsze dokumenty, które zostały ujawnione na przestrzeni ostatnich stuleci, nie można mieć wątpliwości, że totalna kontrola (oficjalnie już nazywana w USA „Total Awareness”) jest wstępem do eksterminacji większości ludności świata. Nie jest już tajemnicą kto stoi za tymi planami, jednakże społeczeństwa większści państw świata są już tak zniewolone i ogłupione, że nie robią nic by temu przeciwdziałać, a osoby, które ujawniają te niecne plany są określane mianem „zwolenników teorii konspiracji”. Konspiratorzy jak na razie mają się dobrze, co więcej – udaje im się działać w sposób niemal otwarty i to zgodnie z planem.
Np. doradcy Prezydenta Obamy mówią wprost, że kadencja ta może zostać „uratowana” tylko przez akt terrorystyczny na wielką skalę. Czyż nie jest to potwierdzeniem tego co od dawna jest oczywiste dla ludzi niezindoktrynowanych fałszem medialnym, że zamach na WTC był dziełem globalistów, którzy dzięki temu zalegalizowali totalitaryzm w USA oraz stworzyli nowe fronty wojenne na Bliskim Wschodzie?

Wnioskując dalej można podejrzewać, że Katastrofa Smoleńska  jest także dziełem tych samych ludzi, którzy w ten sposób pozbyli się oponentów w strategicznie zlokalizowanym kraju jakim jest Polska, posiadającym dodatkowo kluczowe surowce. Przestępcę można najłatwiej zidentyfikować po motywie – po ponad 6 miesiącach widać wyraźnie komu ta „katastrofa” była na rękę.

Ustawy ratyfikowane obecnie w polskim Sejmie można przyrównać tylko do nazistowskich przepisów legalizowanych w przedwojennym Reichstagu. Hipokryzja posunięta jest jednak jeszcze dalej niż za Goebbelsa – wszystko dokonuje sie pod płaszczykiem „dobra” i „naprawy społeczeństwa”. Nawet za Stalina prawo nie było tak antyludzkie jak to, które niedługo zacznie obowiązywać także w naszym kraju. Poniżej przedrukowujemy artykuł z www.wykop.pl, dotyczący ustawy „o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie”. Efektem tego typu „praw” może być tylko jedno – ogólny terror podbudowany donosicielstwem, legalnymi podsłuchami, egzekwowany przez specjalne jednostki przymusu, niewiele w charakterze różniącymi się od gestapo.

Polska nie jest tu wcale wybranym krajem, w którym tego typu prawa mają na celu zniewolenie społeczeństwa. Totalna kontrola jest tylko wstępem do super – Holocaustu na ponad 6 miliardach ludzi (globaliści mówią o tym otwarcie – że takiej ilości ludzi już nie można kontrolować, można ich tylko zabić, patrz. Z. Brzeziński http://waldek1984.wordpress.com/2009/09/11/brzezinski-obecnie-latwiej-zabic-milion-ludzi/ ).

Komitet 300 rodzin, który jest właśnie tym prywatnym „rządem światowym” jest znany (http://www.whale.to/b/coleman_b1.html). Podobnie znane są rodziny ultrabogatych bankierów międzynarodowych, którzy stoją na czele tego spisku. Jednakże media z wyjątkiem internetu są w całości pod ich kontrolą – dlatego też cały ich atak musi pójść obecnie na internet, którego nie da się inaczej kontrolować jak poprzez selektywną blokadę, ustawy kryminalizujące publikacje a nawet wchodzenie na pewne strony, czy wreszcie zamknięcie go. Ostatnia opcja byłaby możliwa tylko w sytuacji globalnej wojny, a taka byłaby zagrożeniem dla konspiratorów, gdyż przebieg wydarzeń mógłby się wymknać spod kontroli. „Ochrona rodziny” i ustawy „antypedofilskie” są idealne by zamknać gęby dobrze poinformowanym, sądzę że zostaną one dodatkowo wykorzystane do wprowadzenia „policji internetowej”.

Restrykcyjne prawa wprowadzane w krajach Unii Europejskiej, niektórych krajach Azji (w Chinach nie ma potrzeby – jak wiadomo, jest to kraj totalitarny), Australii i Ameryki, na pewno nie wystarczą do realizacji ludobójczych planów. Społeczeństwa już się organizują widząc potencjalne zagrożenie dla ich bytu. Na nic powszechne stosowanie ogłupiających środków chemicznych jak fluor w wodzie (powszechnie stosowany w USA i niektórych krajach europejskich) czy aspartam dodawany obecnie do ponad 10,000 produktów (http://www.eioba.pl/a100623/nutrasweet_lub_aspartam_mierciono_na_trucizna). Na nic broń HAARP, której jednym z zastosowań jest „kontrola umysłu” ( http://video.google.com/videoplay?docid=-8066925138937638623# , http://video.google.com/videoplay?docid=4381134473144071630# ).
Wśród ponad 6 miliardów ludzi nadal się znajdą ci odważni i trzeźwo myślący, którzy nie bacząc na własne dobro będą ostrzegać innych przed nadchodzacym niebezpieczeństwem. Na pewno znajdą się także ci, którzy będą rozliczać kolaborantów z wrogiem ludzkości.

Posłowie i senatorowie głosujący na antyludzkie, niedemokratyczne, wręcz eugeniczne i kryminalne w swoim charakterze ustawy powinni być świadomi tego, że kiedyś społeczeństwo ich rozliczy. To nie jest groźba, to jest ostrzeżenie. Brat Michnika do niedawna spał spokojnie w Szwecji, teraz przeżywa koszmar. Podobnie było wieloma oprawcami nazistowskimi, których w końcu dopadła ręka prawa ze strony rodzin zamordowanych Żydów i Polaków.

Jeden z byłych więźniów łagrów sowieckich własnymi rękami po cichu zadusił ponad 40 oprawców urzędujących w powojennej Polsce. O takich rzeczach się nie mówi, ale Polacy są odważni – szczególnie jeśli chodzi o zagrożenie ich bytu.

Więcej na: http://monitorpolski.wordpress.com

Posted in Polityka | 11 Komentarzy »

Systematycznie wzrasta liczba naukowców odrzucających neodarwinistyczną ewolucję

Posted by Marucha w dniu 2010-11-09 (Wtorek)

Zgromadzone w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat naukowe świadectwo z wielu dziedzin nauki, takich jak kosmologia, fizyka, biologia molekularna spowodowało, że wielu naukowców zaczęło otwarcie kwestionować neodarwinizm i bardziej krytycznie przyglądać się dowodom mających go wspierać. W listopadzie 2001 roku ukazały się całostronicowe ogłoszenia w The New York Review of Books, The New Republic oraz w innych cenionych czasopismach, w których 100 naukowców otwarcie wyraziło swój sceptycyzm wobec możliwości, by przypadkowe mutacje i dobór naturalny były w stanie wytworzyć złożoność życia. Była to reakcja na propagandowe deklaracje ewolucjonistów, że „wszystkie znane naukowe dowody popierają darwinowską ewolucję”, tak jak „wszyscy szanowani naukowcy na całym świecie”. Od 2001 do listopada 2006 roku lista naukowców sceptycznych wobec neodarwinizmu powiększyła się ponad siedmiokrotnie.

Podpisani naukowcy kwestionujący ewolucjonizm pochodzą z całych Stanów Zjednoczonych i kilku innych państw świata, są wśród nich biologowie, chemicy, fizycy, matematycy, geologowie, antropologowie, filozofowie i przedstawiciele innych dyscyplin. Część z nich pracuje na tak renomowanych uniwersytetach i ośrodkach badawczych jak Princeton, Massachusetts Institute of Technology, Yale, Stanford, National Laboratories at Livermore, Los Alamos National Laboratory i innych.

Duże wrażenie zrobiło zwłaszcza porzucenie neodarwinizmu przez Stanleya Salthe, autora i redaktora trzech książek dotyczących ewolucyjnej biologii (w tym jednego podręcznika). Przeszedł on jednak na pozycje antydarwinistyczne, określając teorię ewolucji jako „część modernistycznego mitu pochodzenia”. Salthe stwierdził: „Darwinowska teoria ewolucji była dziedziną mojej biologicznej specjalizacji. […] Jednak w międzyczasie zostałem apostatą od darwinowskiej teorii i określiłem ją jako część modernistycznego mitu pochodzenia. Konsekwentnie, zgadzam się oczywiście, że studenci biologii powinni mieć przynajmniej możliwość uczyć się o wadach i ograniczeniach teorii Darwina […]”. Innym zaskoczeniem było sygnowanie omawianej deklaracji przez Giuseppe Sermontiego, redaktora Rivista di Biologia / Biology Forum – jednego z najstarszych na świecie specjalistycznych czasopism poświęconych zagadnieniom biologii teoretycznej. Sermonti scharakteryzował z kolei neodarwinizm jako „doktrynę politycznej poprawności obowiązującej w nauce”.

„Naukowcy kwestionujący darwinizm są w zdecydowanej mniejszości ale ich liczba szybko rośnie” – wyjaśnia Stephen C. Meyer, dyrektor Center for Science and Culture w Discovery Institute w Seattle. „Jednak bardzo często zdarzają się próby tłumienia uzasadnionej krytyki teorii ewolucji i zastraszania naukowców ośmielających się ją kwestionować, a młodym uczonym grozi się zwolnieniem z pracy. Inną regułą jest odpowiadanie na naukowe argumenty atakami ad personam oraz piętnowanie wszystkich krytyków teorii ewolucji jako religijnych fanatyków. Wszystko to są jaskrawe przykłady dyskryminacji” – konkluduje Meyer.

Henry Schaefer, dyrektor Center for Computational Quantum Chemistry na University of Georgia, pięciokrotny kandydat do Nagrody Nobla za prace z dziedziny chemii kwantowej i jeden z podpisanych sceptyków stwierdził:

Niektórzy obrońcy ewolucjonizmu przyjmują takie standardy oceniania dowodów na ewolucję, które w innych okolicznościach jako naukowcy nigdy by nie zaakceptowali.

Najwyraźniej coraz więcej ludzi nauki zaczyna to rozumieć. Ewolucjonistyczny mur berliński zaczyna się powoli sypać. Sceptyczni naukowcy podpisali następujące oświadczenie:

Naukowe odstępstwo od darwinizmu

„Jesteśmy sceptyczni wobec twierdzeń o zdolności przypadkowych mutacji i doboru naturalnego do wytworzenia złożoności życia. Winno się zachęcać do dokładnego badania dowodów wspierających darwinizm”. (aby wykazać ich tendencyjność i zbyt płytką “naukowość” – przyp. red.)

Dla bardziej ambitnych polecamy również:
Czy ewolucjonizm jest nauką – Matematyka ewolucji a logika ewolucjonistów
oraz:
http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=category&sectionid=10&id=19&Itemid=48

Źródło: http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=194&Itemid=48

Za http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=6918

Posted in Kultura | 38 Komentarzy »

Chachmęcenie w sprawie aktu urodzenia Obamy wciąż trwa

Posted by Marucha w dniu 2010-11-09 (Wtorek)

„Tajemnica” aktu urodzenia Baracka Obamy.  Odpowiedź w dokumencie z 2009 roku.

Amerykański Kongres przyznał, że najwyższe władze Stanów Zjednoczonych nie zajęły się sprawdzeniem zdolności prawnej Baracka Obamy do ubiegania się o urząd prezydenta USA w czasie kampanii wyborczej w 2008 roku – informuje serwis worldnetdaily.com.

Stało się tak dlatego, iż prawo federalne nie nakłada obowiązku na nikogo w Kongresie, ani gdziekolwiek indziej, by sprawdzić czy Barack Obama jest „naturalnie urodzonym” obywatelem Stanów Zjednoczonych, jak precyzuje to artykuł 2 amerykańskiej konstytucji.

Z analizy przeprowadzonej przez Biuro Badań Kongresu wynika, że żaden z członków federalnej administracji w Waszyngtonie, w tym kongresmeni, nie zwrócił się do Obamy o zaprezentowanie aktu urodzenia „w długiej formie”. Obecny amerykański prezydent ujawnił w czasie kampanii wyborczej tylko „skrócony” akt urodzenia, co, według jego przeciwników, jest niewystarczające i nie potwierdza bezsprzecznie faktu, iż urodził się on na Hawajach.

Biuro Badań Kongresu, legislacyjna gałąź Biblioteki Kongresu, jest organem badawczym i doradczym pracującym na rzecz jego członków, komitetów i pracowników administracyjnych.

3 kwietnia 2009 na potrzeby biur kongresmenów opracowano specjalne memorandum, dotyczące prawnych kwalifikacji do pełnienia urzędu prezydenta USA. Dokumentu tego nie opublikowano jednak w publicznych witrynach internetowych, lecz na stronie http://www.scribd.com. Jego autor Jack Maskell stwierdził, że dokument miał na celu udzielenie wskazówek kongresmenom, jak mają odpowiadać na pytanie wyborców dotyczące prawnych wymogów do sprawowania urzędu prezydenta.

„Jeśli chodzi o zaprezentowanie oryginalnego aktu urodzenia, to należy podkreślić, iż nie ma żadnego prawa federalnego, regulacji, przepisu, wytycznych czy wymagań, by kandydat na urząd federalny zaprezentował swój oryginalny akt urodzenia lub jego oryginalną kopię urzędnikom Stanów Zjednoczonych. Nie ma także żadnego obowiązku by ujawniali takie dokumenty publicznie. Co więcej, nie istnieje żaden konkretny federalny urząd, który miałby obowiązek takie dokumenty kontrolować” – czytamy w piśmie.

W dalszej części dokumentu podkreślono, że wybory prezydenta są częściowo regulowane przez prawo poszczególnych stanów. Jak podkreślono, również prawo stanowe nie przewiduje obowiązku prezentowania aktu urodzenia „w długiej formie” od kandydatów na urząd prezydenta. Stany mają uprawnienia do sprawdzenia zdolności prawnej takich kandydatów, ale nie jest to ich obowiązek. Według analizy Biura, oznacza to, iż Obama nie miał obowiązku zaprezentowania swojego „pełnego” aktu urodzenia. Obama mógł jednak wybrać, jakie dane, i w jakiej formie, dotyczące aktu urodzenia, mógł ujawnić. W związku tym obecny prezydent zaprezentował akt urodzenia w „skróconej formie”.

Biuro w swoim dokumencie napisało również, iż w związku z zaistniałą sytuacją konieczne będzie wdrożenie odpowiednich przepisów dotyczących procedur prawnych w zakresie prezentacji aktu urodzenia osób kandydujących w wyborach na poziomie federalnym. Takie prace zostały już podjęte przez parlamenty kilku amerykańskich stanów.

(MK)
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/tajemnica-aktu-urodzenia-baracka-obamy-odpowiedz-w,1,3781853,wiadomosc.html

Oczywiście odpowiednie agendy mogły już dawno załatwić „urodzonemu na Hawajach” Kenijczykowi całkiem autentyczną metrykę urodzenia,  a nawet jeszcze lepszą, niż prawdziwa. Ale wolą mieć na niego haka, gdyby – nieoczekiwanie – zaczął fikać i wziął na serio swoją prezydenturę. – admin.

Posted in Różne | 8 Komentarzy »

Komorowski spłaca długi

Posted by Marucha w dniu 2010-11-09 (Wtorek)

Opuszczenie Kapituły Orderu Orła Białego to akt honoru i patriotyzmu. W sensie obywatelskim nie można usiąść obok tego, kto przez lata był za pan brat ze Służbą Bezpieczeństwa, albo tego, kto pozbył się honoru na rzecz Kiszczaka.

Z Krzysztofem Wyszkowskim, działaczem ruchu niepodległościowego w PRL, rozmawia Bogusław Rąpała

Nazwiska niektórych kandydatów nominowanych przez prezydenta Bronisława Komorowskiego do Orderu Orła Białego muszą wywoływać oburzenie. Prezydent nie konsultował się w tej sprawie z kapitułą?
– Niektóre nazwiska osób z tej listy są aktem upokorzenia polskiego patriotyzmu. Każdą z tych osób i ich zasługi należałoby rozpatrywać oddzielnie. Adam Michnik znany jest walki z polskością, z zaangażowania w akty wrogie Polsce. To człowiek odpowiedzialny za takie rzeczy, jak artykuł oskarżający akowców z Powstania Warszawskiego o mordowanie Żydów. Jeśli chodzi o premiera Bieleckiego, to, mimo iż byłem kiedyś jego doradcą, zdecydowanie nie widzę zasług, które mogłyby go stawiać w pozycji autorytetu państwowego czy narodowego. Ogólnie rzecz biorąc, prezydent podjął decyzję samodzielnie, nie pytając o zdanie członków kapituły Orderu Orła Białego, a więc jest to jego osobista deklaracja polityczna. Wręczenie orderów będzie zatem uroczystością ściśle partyjną, a nawet koteryjną, bo chodzi o uhonorowanie ludzi, którzy organizowali Okrągły Stół i przeforsowali jego postanowienia, którzy współpracując z Kiszczakiem, zbudowali III RP jako państwo postkomunistyczne. To oni umocnili Jaruzelskiego na stanowisku prezydenta Polski. Cały ten obóz kreuje się teraz na patriotów i legalizuje swoje własne działania, które ograniczały wolność oraz demokrację i były szkodliwe dla Polski. Ta prywata budzi mój fundamentalny sprzeciw.

Trudno się oprzeć wrażeniu, że jest to następstwo umowy zawartej przy Okrągłym Stole…
– To, co się zaczęło od Okrągłego Stołu, nie zostało zrewidowane, zanegowane ani odrzucone, a wręcz przeciwnie, było i jest nagradzane, przez co nadal się utrwala. I jeszcze ta data! Przecież 11 listopada to dzień odzyskania przez Polskę niepodległości, a nie wspomnienie kontraktu Piłsudskiego z zaborcami. Generał Zajączek pewnie się w grobie raduje, widząc tych „okrągłostołowców” nagradzanych za swoje podłe czyny. A w tym wszystkim jest jeszcze to obrzydliwe tło niedawnej wypowiedzi Adama Michnika, który stwierdził, że przy Okrągłym Stole wszyscy „kolektywnie dawali d…”. W takich właśnie wulgarnych skrótach streszcza się cała obrzydliwość tej postaci, jej mentalność, rodzaj osobowości, wizja państwa, społeczeństwa i polityki. Nagrodzenie kogoś takiego Orderem Orła Białego jest po prostu aktem niebywałej bezczelności i pogardy dla państwa ze strony prezydenta. Najwidoczniej Bronisław Komorowski za coś się w ten sposób wypłaca, coś usiłuje utrwalić, ale takie intencje są wredne, podłe i nie wolno ich akceptować.
Kiedyś w ten sam sposób Aleksander Kwaśniewski nagrodził Jacka Kuronia i Karola Modzelewskiego. Zaufany człowiek KGB potwierdzał, że właśnie takim ludziom, jak Kuroń czy Modzelewski zawdzięcza to, iż po odzyskaniu przez Polskę niepodległości nie musiał uciekać do Związku Sowieckiego, a mógł przetrwać i powrócić do władzy. Komorowski, który wywodzi się z innej orientacji politycznej, pokazuje coś jeszcze gorszego – że te dwa nurty: kagiebowsko-sowiecki i nurt tzw. opozycji konstruktywnej, która usiadła przy Okrągłym Stole, połączyły się w jedno i wspólnie pracują nad utrwalaniem swojej pozycji, osiągniętej dzięki Jaruzelskiemu i Kiszczakowi w 1989 roku. Na to nie można udzielić zgody. I myślę, że każdy uczciwy Polak powinien odmówić swojej zgody na ten akt zaprzaństwa.

Bronisław Komorowski był przeciwnikiem porozumień Okrągłego Stołu, obecnie jest reprezentantem układu postkomunistycznego. Takich metamorfoz jest więcej w naszym życiu politycznym.
– Widocznie „dojrzał”. To nie pierwszy taki przypadek. Marksiści znają zjawisko „wyrośnięcia z błędnych poglądów” i „przezwyciężenia sprzeczności”. Wspominałem o gen. Zajączku, który najpierw był szwoleżerem, a następnie najął się jako knut w ręku cara, zapewniający Rosji spokój w Warszawie. Teraz w tym samym pałacu zamieszkał Komorowski, który zdaje się powielać te wzory, bo zaczął od walki z krzyżem. Zresztą nie mam zamiaru psychologizować, bo ostatecznie to nieważne, kim Komorowski był, ale ważne, kim obecnie jest – reprezentantem interesów układu postkomunistycznego, narzędziem ludzi, którzy służyli Związkowi Sowieckiemu, niszczyli „Solidarność”, wprowadzali stan wojenny itd., a także współpracującej z tymi ludźmi agentury i skorumpowanej szajki pożytecznych idiotów. A więc ludzi, którzy boją się niepodległości, wolności i prawdziwej demokracji w Polsce, ponieważ obawiają się utraty władzy. To niedopuszczalna sytuacja.

Andrzej Gwiazda i Bogusław Nizieński na znak protestu zrezygnowali z zasiadania w Kapitule Orła Białego.
– Nie wyobrażam sobie, żeby uczciwy człowiek mógł zasiąść obok ludzi wywyższonych tak bezprawnie, nie mówiąc już o różnorodnych uwikłaniach części z tych nagrodzonych. W sensie obywatelskim nie można usiąść koło tego, kto przez lata był za pan brat ze Służbą Bezpieczeństwa, albo tego, kto pozbył się honoru na rzecz Kiszczaka, i udawać, że wszystko jest w porządku, że godność Polski nie jest przez tych ludzi poniżana.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik 9.11.2010

Posted in Różne | 8 Komentarzy »

Wiedzoodporni: polskie uczelnie produkują analfabetów

Posted by Marucha w dniu 2010-11-09 (Wtorek)

Jeszcze kilka lat temu dyplom ukończenia studiów magisterskich był powodem do dumy i źródłem podziwu ze strony znajomych a osoby, które studiowały równocześnie dwa kierunki, były prawdziwymi zjawiskami, Dziś to już niemal codzienność. Czyżby nagle wyrosły nam pokolenia niewyobrażalnych geniuszy? Prawda jest niestety dużo smutniejsza. To po prostu uczelnie zaniżyły poziom do przeciętnego Kowalskiego.

Rozmowa z doktorem pracującym w Instytucie Filologii Polskiej jednego z polskich uniwersytetów wprawiła mnie w osłupienie. W jego opinii połowa studentów, którzy znaleźli się na pierwszym roku nie powinna mieć matury. Większość nie potrafiła napisać dłuższego tekstu, w którym byłby zachowany porządek przyczynowo skutkowy ani stworzyć spójnej wypowiedzi ustnej. Wśród przyszłych polonistów był też całkiem niemały odsetek takich, którzy mieli problemy z tak elementarnymi umiejętnościami jak poprawne stosowanie końcówek gramatycznych czy skonstruowanie zdania złożonego. I wszystko to na kierunku, na którym język jest poniekąd narzędziem pracy.

Mój rozmówca przyznał też, że corocznie na ok. 20 prac końcoworocznych przypada ok. 4-5 w całości(!) skopiowanych z internetu ze stron typu ściąga.pl. Z żalem przyznał też, że z łatwością rozpoznaje plagiaty, gdyż zwykle wyróżniają się spójnością i sprawnością językową. Nie lepiej wyglądają wypowiedzi, w których należy zanalizować tekst literacki. Studenci nie maja problemu z pytaniami, w których należy coś wymienić lub opisać przebieg wydarzeń, czyli skorzystać z danych, które w tekście są podane wprost. Kiedy jednak pojawi się pytanie problemowe, w którym dane należy zanalizować i zinterpretować, większość studentów pozostaje bezradna.

Stwierdzenie, że poziom na polskich uczelniach wyższych jest zastraszająco niski, nie zdziwi już chyba nikogo. Problem w tym, że do tezy tej zdążyliśmy się już na tyle przyzwyczaić, że nikogo to już właściwie nie oburza a wnioski tego rodzaju coraz częściej kwitujemy wzruszeniem ramion i stwierdzeniem: „Cóż, znak czasów”.

Problem nie tkwi tylko w samych uczelniach, ale jest efektem szerszego zjawiska jakim jest upowszechnienie i ułatwienie dostępu do edukacji czyli m.in. powstanie licznych zaocznych liceów ogólnokształcących, w których pełnoprawną maturę można zdobyć w 1,5 roku, uczęszczając do szkoły tylko w weekendy. Absolwenci tego rodzaju szkół formalnie posiadają takie samo wykształcenie jak osoba kończąca 3 letnie liceum, w którym spędza wiele godzin 5 razy w tygodniu.

Oczywiście przeciwnicy takiego postawienia sprawy mogliby powiedzieć, że wszystko i tak zweryfikuje egzamin maturalny, który w tej samej formie obowiązuje uczniów wszystkich liceów, jest więc najbardziej sprawiedliwym miernikiem wiedzy. Niestety, jak zdaje sobie zapewne sprawę każdy, kto z edukacją miał cokolwiek wspólnego, matura w obecnej formie nie sprawdza niemal niczego. Poziom podstawowy wymaga minimalnych umiejętności i zdolności myślenia, która jest wystarczająca chyba tylko do zrozumienia instrukcji prania na metce swetra. Poziom rozszerzony zaś często niewiele odbiega od podstawowego.

Wydawać by się mogło, że wpływem niskiego poziomu matury podstawowej na szkoły wyższe nie należy się specjalnie przejmować, gdyż osoba zdająca maturę na poziomie podstawowym raczej nie będzie się wybierać na studia związane z tym przedmiotem. Ale tu kolejna niespodzianka i absurdu edukacyjnego ciąg dalszy. Otóż na wiele kierunków studiów na polskich uczelni wyższych (i nie mówię tu o uczelniach prywatnych) nie jest wymagana matura na poziomie rozszerzonym nawet z przedmiotów kluczowych z punktu widzenia kierunku studiów. Decyduje lista rankingowa, na której oczywiście kandydaci z maturą rozszerzoną znajdą się wyżej, ale ci, którzy zdali maturę jedynie na poziomie podstawowym mogą bez przeszkód brać udział w rekrutacji. Efekt jest taki, że w ośrodkach mniej popularnych, w których konkurencja nie winduje punktacji w górę, można bez przeszkód dostać się, przykładowo na polonistykę, z maturą podstawową z języka polskiego zdaną na poziomie 40%.

Łatwość w uzyskaniu indeksu nawet przez bardzo przeciętnych maturzystów jeszcze kilka lat temu nie stanowiła znaczącego problemu, ponieważ co roku o każde miejsce na uczelniach, nawet w mniej prestiżowych ośrodkach, walczyło co najmniej kilku maturzystów. Problem zaczął narastać w ciągu ostatnich lat i z roku na rok będzie się pogłębiał. Winny jest oczywiście niż demograficzny. Kiedy dziesięć lat temu na studia ruszył wyż z początku lat 80. państwowe uczelnie znacznie rozszerzyły limity przyjęć oraz zwiększyły liczebność kadry naukowej do potrzeb zmieniającego się rynku edukacyjnego. Na ogromnym zainteresowaniu studiowaniem skorzystały też uczelnie prywatne, które zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu i nie miały problemu z zapełnieniem proponowanych miejsc. Obecnie zaś ilość chętnych do studiowania z przyczyn demograficznych drastycznie spadła a limity przyjęć na studiach oraz ilość kadry na uczelniach nie uległa zmianie. Efekt jest taki, że, uczelnie aby zapełnić limity przyjmują kogo popadnie. Kiedy nie uda się wypełnić miejsc, ogłasza się drugi a potem kolejny nabór.

Założeniem reformy, która zastępowała nową maturą egzaminy na studia, była oczekiwana samoregulacja poziomu, która miała dokonywać się już na studiach. Jednolita i w założeniach bardziej sprawiedliwa matura dawała szerszy dostęp do studiowania osobom z różnych środowisk i szkół. Egzaminy po pierwszym roku studiów miały dokonywać twardszej selekcji wśród akademickiego narybku. Zakładano, że ci, którzy nie podołają uczelnianym wymogom i tak odpadną w trakcie studiów. Ten mechanizm, w sytuacji, kiedy uczelnie muszą walczyć o zapełnienie limitu przyjęć, również przestał działać. Uczelnie nie chcą stawiać rygorystycznych wymogów studentom, których i tak jest mało a sami wykładowcy, z obawy o własne etaty, przepychają na egzaminach nawet tych całkiem opornych na wiedzę.

Wraz ze spadkiem poziomu na uczelniach idzie również dewaluacja wartości jaką jest wykształcenie i skandaliczny poziom obyczajów jaki panuje w szkołach wyższych. Od kiedy mury uniwersytetu przestały kojarzyć się z czymś elitarnym, na uczelniach zagościł język i obyczaje rodem z ulicy. Nie chodzi tu oczywiście o to, aby uczelnie stały się nagle miejscami, w których powinno zalec świątobliwe milczenie a adepci nauk z pokorą zaczęli bić pokłony przed swymi duchowymi przewodnikami, ale o podstawowe normy kultury. Zadręczanie prowadzących pisanymi w tonie mocno koleżeńskim e-mailami, esemesy do profesora, emotikony wstawiane między zdania kolokwiów to niestety standard wśród polskich studentów.

Pracownik sekretariatu jednego z państwowych uniwersytetów opowiada, że studenci notorycznie przynoszą do sekretariatu podania napisane na wymiętych kartkach, z poszarpanym brzegiem świadczącym o wyrwaniu wprost z zeszytu, z błędami ortograficznymi poprawianymi bezpośrednio na podaniu. Przytoczył kilka historyjek z samego tylko ostatniego tygodnia swojej pracy, kiedy była u niego m.in. studentka ostatniego roku z podaniem, w którym były dwa błędy w nazwisku jej własnego promotora, u którego była na seminarium od dwóch lat.

Pracownik innej państwowej uczelni wspomina sytuację w jaką popadł w poprzednim roku akademickim, kiedy po usilnych namowach jednej ze swoich studentek, zgodził się nie wpisywać jej całkiem zasłużonej 2 i wyznaczyć jeszcze jeden dodatkowy termin, który miał zostać ustalony drogą mailową. Kiedy studentka nie stawiła się w wyznaczonym przez nią samą dniu, prowadzący zdecydował się wstawić jej stosowną ocenę. Jakże wielkie było jego zdziwienie, kiedy dokładnie tydzień później otrzymał e-mail od oburzonej studentki, w którym informowała go, że straciła swój cenny czas czekając na jego przyjście. Mój rozmówca jeszcze przez wiele dni był bombardowany wiadomościami, w których, w niewybrednych słowach zarzucano mu niesprawiedliwość i łamanie prawa studenta a także grożono zgłoszeniami do wszelkich możliwych zwierzchników. Nieszczęsny naukowiec solennie poprzysiągł sobie nie wyznaczać żadnych dodatkowych terminów i nie ulegać namowom studentów, biorących go na litość historiami z życiową tragedią w tle.

Za puentę niech posłuży zdanie jednego z moich znajomych, który ostatnio próbując po raz kolejny zdać egzamin na prawo jazdy, zupełnie szczerze stwierdził, że skończenie pięcioletnich studiów przyszło mu dużo łatwiej niż zdobycie uprawnień kierowcy.

Marta Krzysków
Za: e-Magnes.pl

Posted in Kultura | 18 Komentarzy »

Przeciw faszyzmowi w Dniu Niepodległości

Posted by Marucha w dniu 2010-11-09 (Wtorek)

Grupa działaczy kultury i dziennikarzy protestuje przeciw próbom wykorzystywania rocznicy 11 listopada przez partie, nawiązujące do ideologii faszystowskiej.

Autorzy odezwy, rozesłanej mediom, przypominają, że w ostatnich latach grupy neofaszystów, często umundurowane, pojawiały się w rocznicę odzyskania niepodległości na warszawskich ulicach. Zdarzało się nawet, że korzystały z ochrony policji. [Dla „antyfaszystów” faszystą jest każdy, kto nie liże d…y żydostwu. – admin]

Zdaniem autorów w mieście, które podczas hitlerowskiej okupacji straciło dwie trzecie ludności, taka sytuacja jest niedopuszczalna. Podkreślają oni ponadto, że w krajach gdzie dochodzi do podobnych manifestacji, zwiększa się liczba ataków na mniejszości etniczne, religijne, seksualne i inne grupy, zwalczane przez skrajną prawicę.

Pod apelem podpisali się między innymi reżyserka Agnieszka Holland, aktor Andrzej Seweryn, pisarz Paweł Huelle, profesorowie Maria Szyszkowska i Przemysław Czapliński, publicysta Leo Kantor, pisarka Agnieszka Graff i wiceprzewodniczący OPZZ Andrzej Radzikowski. [Nazwiska mówią same za siebie. Brakuje niestety „świętej pamięci” Jarugi-Nowackiej. – admin]

Marsze Niepodległości

11 listopada, w Święto Niepodległości ulicami Warszawy przejdą dwa marsze. Jeden – „Marsz Niepodległości”, organizowany przez Młodzież Wszechpolską i Obóz Narodowo – Radykalny, rusza o 15.00 z Placu Zamkowego. Organizatorzy apelują do warszawiaków, by swoim udziałem w marszu zamanifestowali „narodową dumę i przywiązanie do suwerennego państwa polskiego” oraz wyrazili wolę „walki o silną i wielką Polskę”.
– Niepodległa Polska to wartość bezcenna. Naród silny i nowoczesny musi kształtować swój byt w niezależnym państwie, będącym podmiotem, a nie przedmiotem stosunków międzynarodowych – napisano w komunikacie.

W odpowiedzi na inicjatywę Stowarzyszenie „NIGDY WIĘCEJ” protestuje przeciwko wydawaniu zgody na manifestacje, „podczas których w poprzednich latach dochodziło do łamania prawa”. Stowarzyszenie „NIGDY WIĘCEJ” i związana z nim Grupa Anty-Nazistowska (GAN) przystąpiły do koalicji „Porozumienie 11 Listopada”, które – według komunikatu – „czynnie sprzeciwia się bezkarnym manifestacjom faszystowskim”. [Nie trzeba chyba bliżej prezentować stowarzyszeń typu „Nigdy więcej” czy „Otwarta Rzeczypospolita”, zwalczających nazizm tam, gdzie go nigdy nie było – pozakładanych i sterowanych przez żydoubecki pomiot, bermaniątka i fejginiątka. W porównaniu z tymi szumowinami faszyści wydają się być niemal sympatyczni. Trudno jest chyba znaleźć organizacje skupiające w sobie tylu nikczemników i kanalii, co „antyfaszyści”. – admin]

W proteście mają wziąć udział przedstawiciele blisko 40 organizacji społecznych, znani dziennikarze, artyści i politycy. – Protestujmy przeciwko wykorzystywaniu Święta Niepodległości przez faszystów. Faszyzm to nie patriotyzm! – mówi Wiktor Marszałek, koordynator protestu Stowarzyszenia ‚NIGDY WIĘCEJ’ i redaktor magazynu pod tym samym tytułem.

sm

http://www.polskieradio.pl

Posted in Polityka | 37 Komentarzy »