Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Słowo wstępne do książki „Bez Strachu” Albina Siwaka

Posted by Marucha w dniu 2010-11-18 (Czwartek)

Albin Siwak ma chyba raz na zawsze przyprawioną gębę betonu partyjnego i w ogóle ciemniaka. Przyprawili mu ją tatusiowie i mamuśki dzisiejszych „młodych, wykształconych, z wielkich miast” oraz ich żydowskich mentorów. Niech poniższy tekst będzie bodaj skromną próbą oddania sprawiedliwości temu człowiekowi. – admin

Szanowny Czytelniku!

Większość ludzi, otwierając nową książkę, pomija przedmowę. Uważają, że czytanie wstępu to strata czasu, bo i tak z książki dowiedzą się, co autor chciał czytelnikowi przekazać. Myślę jednak, że jeśli idzie o tę właśnie książkę, przedmowa jest w niej najważniejsza i wyjaśnia dlaczego w ogóle została napisana. Pokazuje, jakie argumenty i zdarzenia, jakie decyzje różnych ludzi i formacji politycznych stały się przyczyną napisania tej książki. A jest tych wydarzeń bardzo dużo i szkodą dla ludzi byłoby, szczególnie dla młodych pokoleń, gdyby nie poznali historii, w dodatku niezbyt odległej. Uważny czytelnik powie, że autor nie powinien zajmować się historią, że są od tego ludzie z tytułami: doktorzy nauk, profesorowie, historycy. Teoretycznie tak. Oni właśnie powinni zająć się historią i obiektywnie, bez naginania faktów dla potrzeb jednego czy drugiego ustroju, pisać tę historię i przekazywać młodzieży. Ale tak nie jest. Każda formacja polityczna ma swoich historyków i oni, na potrzeby tej formacji napiszą taką historię, która danym politykom odpowiada. W dodatku ponad tymi formacjami politycznymi są pracujący dla nich ludzie, którzy pilnują, by tak kształtować historię, żeby ich ideologia, racja stanu, bohaterowie i hasła znalazły się na sztandarach.

W oparciu o moje liczne spotkania z Iudźmi, organizowane przez różne kluby, związki i domy kultury, śmiało mogę powiedzieć: całe pokolenia młodych Polaków nie znają historii swego kraju. I nie dlatego, że nie chcieli się jej nauczyć lub nie posiadają odpowiedniego wykształcenia. Chcieli się uczyć, mają wykształcenie, często tytuły naukowe, ale od zakończenia II wojny światowej do tej pory żadne szkoły, ani uczelnie wyższe nie uczyły i nie uczą prawdziwej, rzetelnej historii.

Zdarza się, że w domach dziadkowie mówią o tej historii i przekazują ją wnukom, ale to rzadkość. To wyjątkowi ludzie, którzy zapamiętali fakty i potrafią je przekazać. Zdarza się, że spotykam ludzi, którzy różnymi sposobami i drogami zdobyli dobrą historyczną literaturę, posiadają prawdziwą wiedzę o ostatnim stuleciu, ale jest ich mało i są za tę wiedzę tępieni.

Moje życie było bardzo bogate w wydarzenia i decyzje, gdy znajdowałem się na wysokich szczeblach władzy. Znałem wielu ludzi, do których zwykły człowiek nie miał dostępu. Sposób życia i prostolinijność oraz szczerość potrafiły mi ich zjednać. Pozyskiwałem ich zaufanie i mogłem prowadzić z nimi szczere rozmowy. A był to czas, gdy również najwyżsi rangą działacze bali się mówić prawdę. Dziś mógłbym nie pisać o wielu z nich, gdyż moi przeciwnicy zaraz dorobią do tego historię, że była to zdrada, i że przyznawanie się do tych znajomości to hańba, bo to byli nasi najeźdźcy i ciemiężyciele. Ale i oni właśnie, gdy zaufali mi i gdy szczerze rozmawialiśmy, to mówili:

„Nam, Rosjanom jest przykro, że oceniacie nas tak źle. To nie my nadaliśmy rewolucji te hasła i nie my ustanowiliśmy prawa i represje. Jesteśmy tak jak i wy Słowianami i powinniśmy żyć w zgodzie”.

Ale to nie Słowianie zrobili rewolucję i nie Słowianie milionami mordują Rosjan. W gułagach i na zsyłkach – może niejeden zapytać, to kto? Właśnie – Żydzi nie siedzą. To oni nas wsadzają i wydają wyroki. Gdy im mówiłem, że sam widziałem Rosjan w NKWD i że nie sami Żydzi są odpowiedzialni za te represje, odpowiadali mi:

„Tak, masz rację. Zawsze znajdą się ludzie, którzy dla kariery zdecydują się na współpracę. Ale czy wy, Polacy, w czasie okupacji hitlerowskiej nie mieliście zdrajców na służbie u Niemców? Było ich wiele tysięcy, bo po wojnie dokładnie ich liczono. A jak carska Rosja wami rządziła i okupowała wasz kraj to nie było wielu tysięcy zdrajców, którzy pracowali dla cara? Nawet wasi biskupi, po odzyskaniu niepodległości, byli sądzeni za zdradę, a nawet wykonywano na nich wyroki śmierci. Sami Żydzi dzielili się na tych co idą na śmierć i tych, co ich dozorowali i bili. Przykładem jest getto łódzkie, gdzie policja była formacją żydowską.

W każdym narodzie byli zdrajcy i zawsze będą. U nas, Rosjan, też byli w czasie wojny zdrajcy, mimo że w każdej chwili groziła im śmierć z rąk partyzantów. A w czasie, gdy władzę zdobyli Żydzi, to zdrajcy nie tylko że niczego się nie obawiali, ale to oni ferowali wyroki śmierci i żyli jak władcy niezagrożeni, a odwrotnie: – nagradzani”. „Myślisz, że nie chciałbym żyć w kraju, gdzie sami sobą byśmy rządzili?” – mówił mi wiele razy Maszerow.

Podobne rozmowy prowadziłem z marszałkiem Kulikowem i Piotrem Kostikowem. Trzeba by robić teraz nową, rosyjską rewolucję i obalić rządy Żydów – mówili, ale zaraz dodawali: „To obecnie niemożliwe, czuwają nad tym dobrze, mają we wszystkich strukturach władzy swoich ludzi, za samą taką rozmowę stracisz głowę”. „Przecież – mówił Maszerow – w czasie rewolucji państwa zachodnie, a szczególnie USA, posiadały dobrą wiedzę kto robi u nas rewolucję. Prezydent Woodrow Wilson powiedział w swoim orędziu w 1919 r., że rewolucja w Rosji to czysto żydowska rewolucja. Opanują całą władzę i zemszczą się na cerkwi rosyjskiej oraz inteligencji”. I tak właśnie się stało.

Ja, Albin Siwak, mam ważne powody, żeby nie zabrać do grobu tego, co wiem i co usłyszałem od wielu mądrych ludzi pełniących różne funkcje partyjne i wojskowe. Wiem, że czytelnik może to potraktować, za chwalenie się znajomościami i układami, ale ja nie zabiegałem o te znajomości i układy. Wiem, że moi przeciwnicy wykorzystają to, żeby zrobić ze mnie zdrajcę i osobę zhańbioną takimi znajomościami. Przecież mógłbym o tym nie pisać, nie ściągać na swą głowę słów pogardy, ale uważam, że należy dać świadectwo prawdzie. Jeśli tacy ludzie jak ja nie napiszą, to napiszą to inni, pod dyktando Żydów. Ważne powody, które skłaniają mnie, by o tym napisać, to przede wszystkim fakt, że mało jest ludzi lub nie ma ich wcale, którzy by swą wiedzę posiadali od ludzi wiarygodnych. A przecież ojciec mój nie miał powodów, by kłamać, gdy wiele razy opowiadał mi o różnych ważnych wydarzeniach. Jego dwaj rodzeni bracia też nie. Wierzę im, gdyż potwierdziły to inne źródła.

Ojciec mój służył dwadzieścia jeden lat w carskiej armii. Jego bracia też (jeden dziewiętnaście, drugi szesnaście). Służyli przed, w czasie i po rewolucji. Byli świadkami wielu wydarzeń historycznych, które były i są przekręcane na potrzeby różnej maści polityków i formacji politycznych.

Ponadto życie i moja funkcja pozwoliły mi poznać wielu Polaków, których rodziców car zesłał z Polski na Sybir, a ich dzieci później były rozwożone po całym Związku Radzieckim zgodnie z potrzebami gospodarki i wojska. Ludzie ci przeżyli wiele tragedii i byli świadkami wielu zbrodni, a także ludobójstwa. Obok nich likwidowano tzw. wrogów Związku Radzieckiego, podciągając pod ten zarzut inteligencję rosyjską i każdego, kto miał odwagę mówić prawdę.

Piszę to jako Polak i patriota. Nie mogę obojętnie patrzeć jak Żydzi przekręcają historię Polski Ludowej, ustroju, który to sami stworzyli i w którym rządzili, sądzili i skazywali na śmierć. Jak z katów robią ofiary, jak również z katów robią zasłużonych i prawych obywateli, kryształowych i uczciwych. A tak nie było, ani w czasie rewolucji październikowej, ani przez cały czas do śmierci Stalina.

To nie tysiące Rosjan zostało zesłanych na ciężkie roboty, to miliony jak obecnie szacują Rosjanie. W Polsce też nie chodzi o tysiące. Sama wschodnia Polska, czyli Kresy, to setki tysięcy Polaków wywiezionych w głąb Rosji. Okres Polski Ludowej to również czas zbrodni na polskich patriotach. Nawet samego Gomułkę uwięzili i szykowali mu proces o zdradę. A ilu przyjaciół Gomułki siedziało, ilu miało zasądzone wyroki śmierci. Cóż więc mówić o zwykłym akowcu. Dziś nagłaśnia się to, a polscy działacze partii prawicowych naśladują i pochlebiając żydowskim kolegom nie mówią: „To komuna mordowała naszych ludzi”. Nie! Nie zająkną się, że sędziowie i kaci to byli Żydzi. MSW było całkowicie w ich rękach.

Teraz odwraca się kota ogonem. Tak samo jest z mordowaniem Żydów czasie wojny. Ileż to artykułów dotyczyło tego, że to Polacy i polskie obozy, i że to właśnie tam ginęli Żydzi. Tomasz Gros opisał w „Sąsiadach”, że to Polacy wymordowali Żydów w Jedwabnem. A jeszcze przecież żyją świadkowie. Cóż będzie, gdy ich zabraknie? Okaże się, że to Polska wywołała II wojnę światową, że Polacy mordowali Żydów.

Nie można patrzeć i milczeć, jak dobrze rozmieszczeni Żydzi znajdujący się w różnych formacjach politycznych i zajmujący odpowiedzialne stanowiska robią wszystko, żeby skłócić polskie społeczeństwo. I to im się dobrze, udaje.

Żadna formacja polityczna, żadna ekipa rządząca, jakie do tej pory znajdowały się u władzy nawet nie próbowała budować zgody narodowej. Cały ich wysiłek idzie na to, by skłócić polskie społeczeństwo, żeby podzielić i poustawiać Polaków po różnych stronach barykady politycznej. Wiedzą dobrze, że takim skłóconym i podzielonym społeczeństwem łatwo jest rządzić. I ten fakt jest bardzo groźny, bo sytuacja w Polsce wymaga już od bardzo dawna zgody narodowej.

Żydzi po mistrzowsku doprowadzili do tego, że w społeczeństwie brak jest instynktu samozachowawczego. Całymi latami wtłaczają do głów Polaków takie filmy i wiadomości, żeby otumanić społeczeństwo. Proszę tylko pomyśleć, jak nagłaśnia się i to wiele razy na wszystkich kanałach, parady gejów i lesbijek. Idą w tych pochodach przywódcy partyjni i popierają manifestacje i żądania „kochających inaczej”. Głośno jest na ulicy w sprawie nienarodzonych – a w Sejmie inne ustawy są mniej ważne niż ta o której wyżej.

Na potwierdzenie tego, co piszę: Polskie Radio Program I, w dniu 5 maja 2007 r. o godzinie 9.00 w wiadomościach nadaje apel do posłów i polityków. „Połączcie swe siły i nie patrzcie na podziały polityczne. Sprawa jest najpilniejsza i najbardziej potrzebna w Polsce”.

– O co chodzi? Oto do sądu wpłynęło 170 spraw o odzyskanie majątków. Są to spadkobiercy Niemców, którzy do II wojny światowej byli właścicielami tych gospodarstw, ale nie osiedlają się na nich, tylko je sprzedają i to nie Polakom, za duże pieniądze. Przypominam – mówi dziennikarz, że już ponad tysiąc gospodarstw spadkobiercy ci odzyskali i sprzedali na Warmii i Mazurach, ale naszym posłom, jak wielu ludzi mówi, ta sprawa jest obojętna. Mają oni własne, pilniejsze problemy. Problemy sprowadzające się do tego jak unurzać przeciwnika w błocie i skompromitować go w oczach ludzi, jak odebrać emerytury komuchom z MSW. Ale komu je odbiorą, jeśli propozycja ich przejdzie w Sejmie? Odbiorą nielicznym Polakom, którzy zostali w Polsce, bo 90% oprawców bierze wysokie emerytury, siedzi w Izraelu i śmieje się z tych zabiegów. Śmieją się, bo nasi przywódcy nie zrobią krzywdy swym braciom rozrzuconym po Zachodzie. – Odebrać oczywiście należy, ale oprawcom i katom Polaków, a nie nielicznym uczciwym ludziom, bo tacy też tam pracowali.

Wolińska, Michnik oraz cała masa funkcjonariuszy SB wiedzą, że mają w Polsce dobrą obronę, a na państwo Izrael nikt ręki nie podniesie. Prasa w Polsce pisała, że Żydzi zażądali 15% wartości tego, co utracili, a nasi przywódcy oświadczyli, że należy im się nie 15% a 50% wartości utraconych majątków.

Trybunał w Brukseli 2 i 3 maja 2007 roku nagłaśnia, że upomina rząd polski, który łamie prawa człowieka, bo nie pozwolił manifestować gejom i lesbijkom. Ale o najważniejszej dla Polaków sprawie cicho. Żaden polityk, żadna grupa społeczna nie wyszła na ulicę, żeby wymusić na Sejmie i rządzie uregulowanie własności na tzw. Ziemiach Odzyskanych.

Telewizja w Polsce pokazała w marcu 2007 r., że tysiąc polskich rodzin na Mazurach zostaje wyrzuconych z gospodarstw rolnych. – Ale, czy tragedia polskich rodzin obchodzi Żydów i ich popleczników? NIC.

I tu nasuwa się pytanie, czyżby polskie społeczeństwo całkiem już zgłupialo? Idą na ulice w sprawach, w których porządny człowiek spaliłby się ze wstydu, a w sprawach wagi państwowej nie reagują. Tak właśnie prowadzi się barany na rzeź.

Każdy polski rząd ma obowiązek budować zgodę narodową, a celowo tego nie robi. Taka jest brutalna prawda. I w tym miejscu mam prawo i obowiązek bić na alarm, pisać o tym, że to właśnie Żydzi nie szanują polskiego narodu. Wiedzą, że można nami Polakami manipulować, bo jesteśmy, niestety, naiwnym narodem i robią to po mistrzowsku. Dowodem na to co piszę są fakty:

Potomkowie Żydów cały czas odzyskują dawne domy, chociaż odbudowali je Polacy. Ile razy będą żądać odszkodowań? A polscy dziennikarze prześcigują się, pisząc jak bardzo pilna to sprawa – trzeba szybko wynagrodzić straty Żydom.

O Polakach, którzy zostawili swoje mienie i domy za Bugiem nie napiszą ani słowa, że może trzeba by wynagrodzić tę stratę. Tu muszę z podziwem odnieść się do kunsztu i pomysłowości Żydów. Oni to potrafią zrobić doskonale. To jest, jak dobrze rozpisana partytura dla orkiestry. Nikt nie gra dla siebie. Wszyscy w tej samej sprawie, chociaż każdy w innej części świata. Wywołają taką presję, żeby załatwić sprawę po swojej myśli. A niby polscy dziennikarze występują w tej haniebnej sprawie po stronie Żydów. Nie bronią Polaków i ojczyzny. To jest tragiczne […].

[…] MOŻE O WOLNOŚCI RELIGIJNEJ?

Polacy wiedzą, że religia chrześcijańska jest częścią polskiej kultury i to mocno zakorzenionej. Dlatego tak zwalcza się katolicką kulturę, tak kpi się z niej i ośmiesza ją w filmach, sztukach i książkach. Proponuje się rozwiązłość w małżeństwie. W filmach pokazuje się i gloryfikuje modę, że można swobodnie zmieniać partnerów. – Może realizuje się w ten sposób prawo do tożsamości narodowej, o której to nieraz mówił papież? Nie! Przecież to już gołym okiem widać, że na siłę zmierza się do globalizacji… Co to znaczy? Globalizacji państw, a później kontynentów. To znaczy, że wszyscy będziemy obywatelami świata, a nie Polakami czy Żydami – oczywiście pod ich kontrolą.

Chodzi o to, żeby zatracić narodowość i nie kłuć w oczy, że się jest Żydem. Może realizuje się prawo do wolności słowa? To pytam się Polaków, czy ktoś przeczytał w polskiej prasie, że Komisja Europejska zleciła badanie opinii społecznej na świecie: kto i co jest największym zagrożeniem pokoju na świecie? I kto przeczytał wyniki tego badania opinii światowej? Równoległe inna instytucja badała ten sam temat. Zadano to samo pytanie w piętnastu państwach Unii Europejskiej. Z badania opinii światowej, w tym unijnej, wynika, że państwa okrzyknięte zagrożeniem dla świata, czyli tzw. „osi zła” – wcale nie są na czele tej listy. Tak Iran i Korea Północna ze swoimi pociskami atomowymi, jak również Afganistan są na tej liście dalej.

– Pierwsze miejsce w obu badaniach zajął Izrael. Szczególnie Holendrzy i Austriacy podkreślali, że Izrael zagraża, swoją polityką i sztuczkami, pokojowi na świecie. Oba badania miały zbliżony wynik. W badaniu światowym 68% osób uznało, że Izrael stwarza niebezpieczeństwo, a w europejskim także 63% wskazało Izrael.

Oburzyło to ministra Natona Szarońskiego w Izraelu, który publicznie stwierdził że to czysty antysemityzm. Środowiska żydowskie w USA zareagowały histerycznie na ogłoszone wyniki. Z wielu odpowiedzi prasy światowej jasno wynikało, że Izrael zachowuje się jak rozbestwiony i rozpuszczony bachor, roszczący sobie prawo do chuligaństwa światowego i nie liczący się z konsekwencjami tych czynów, a do tego udający pokrzywdzonego i niewinnego.

Ja uważam, że antysemita to człowiek, który nie lubi Żydów. A tu nagle jest inaczej. Antysemita to ten, kogo Żydzi nie lubią.

Ale nie jest tak, że jeśli jakiś naród zrobił narodowi żydowskiemu wielką krzywdę np. holocaust w czasie którego miliony ginęły, jest obecnie zgodnie z prawdą historyczną potępiony. Nie przypomina się światu że zrobiły to Niemcy hitlerowskie. O tym jak najmniej, bo nie można z Niemców robić sobie wroga. Przecież po wojnie kilka razy Żydzi dostali duże odszkodowania. Nie bije się krowy, która daje tyle dobrego mleka.

Ale o Polsce i Polakach mówić można, że to my jesteśmy odpowiedzialni za tę zagładę. Takie żydowskie odwracanie kota ogonem. A kto spróbuje mieć inne zdanie, ten jest antysemitą. Jeśli Żydzi są tak inteligentni i mądrzy, to dlaczego nie wyciągnęli wniosków ze swej historii? Nikt nie wyrzuca ze swego domu przyjaciół, którzy są pracowici, uczciwi i lojalni wobec gospodarza. Czyżby wszystkie państwa, które usunęły ten naród, myliły się w ocenie Żydów? Działo się to na przestrzeni wieków, a nie znienacka i bez uzasadnienia.

Za http://www.prawica.net/forum/23490

Uczestnikowi dyskusji podpisującemu się „MaxD” admin dziękuje za podrzucenie ciekawego tekstu.

Komentarzy 40 do “Słowo wstępne do książki „Bez Strachu” Albina Siwaka”

  1. Zbigniew Koziol said

    Mlodsi w Gajowce pewnie nie maja wyczucia sytuacji, do jakiego stopnia nas wtedy oglupiano. W dobrym tonie bylo robienie sobie zartow z uzyciem nazwiska Siwak. Geniuszem intelektu to on nie byl, ale wyglada po prostu na dosc poczciwego i wcale ciekawego czlowieka.

  2. Marucha said

    Dokładnie to samo o nim sądzę, panie Zbyszku. „Intelektualistom”, zwłaszcza beznapletkowcom, łatwo było ośmieszać tego człowieka.

  3. Zbigniew Koziol said

    Jestesmy skazeni na mysleniu. Co roztropniejsi sami wiedza i potrafia myslec. Piekny jest ten sajt – bo tyle tu ciekawych mysli, ktorych pragniemy jak wody do zycia.

    Wracajac do tamtych czasow – mocno mi ostaly sie w pamieci strajki studenckie pod koniec 1981. Teraz, z perspektywy prawie 30 lat, potrafie lepiej ocenic. Dopiero teraz! A co mowic o politycznych dzialaniach ludzi majacych obecnie 18 lat? Toz oni i pojecia nie maja o sensie tego, co robia. Mozna z nimi zrobic niemal wszystko, wpuscic ich na dowolna barykade.

    Troche niezrecznie pisac mi o wszystkim ze wspomnien. Mam szacunek do swoich profesorow, jacyby oni politycznie nie byli. Oni zreszta zapewne tez mogli znajdowac sie w politycznej malignie. Jedno jest pewne: bylismy wtedy, ja, student, manipulowani.

    Wojciecha Siemiona chyba kazdy zna? Jakiz z niego spokojny aktor, grajacy zwykle wsiocha. Tylko ze byl dyrektorem teatru. Na strajku okupacyjnym na Wydziale Fizyki UW poznalem, dzieki niemu, nieco lepiej, czym jest aktorstwo: to byl inny czlowiek! Czytal jakies wyjatkowo sporsne i wulgarne teksty. Ale to byla sztuka! Sztuka, bo nie kazdy potrafilby tak sie przeksztalcic w swej osobowosci, przenicowac na strone zupelnie inna, nieznana.

    Eh.. wystarczy na razie.

  4. Zbigniew Koziol said

    Raz jeszcze wychyle sie. Wogole to ja w zasadzie przygladalem sie WirPol z sympatia pewna, acz cos mnie razilo od samego poczatku.

    Zobaczcie sami ten belkot:

    http://wirtualnapolonia.com/2010/11/18/aby-nowa-fala-bolszewickiej-rewolty-nie-spustoszyla-kraju/

    Nie potrafie tego w pelni ocenic. Na razie.

  5. MaxD said

    O TUSKU
    Albin Siwak – „Bez strachu” t.2 strony 368-369, wydanie 2010 r.
    „(…) A jeśli idzie o zachowania i przeszłość to myślę, że warto, żeby ludzie wiedzieli jaki był i co mówił obecny nasz premier Tusk. I nie piszę tego wspomnienia żeby człowieka pognębić, bo przecież nie jemu jednemu zdarzyło się powiedzieć coś nie tak jak trzeba. Może i nawet dziś tak nie myśli będąc premierem i zabiegając o prezydenturę, może wyrósł z tej piramidalnej głupoty, taką mam nadzieję i wątpliwości.
    Otóż w 1992 roku, po powrocie z Libii zaprosił mnie do siebie dyrektor jednej z firm, mającej kontrakt w Libii. A że zżyliśmy się i uważaliśmy się za przyjaciół, to zaprosił mnie do siebie do Gdańska. Było to tuż po upadku rządu Bieleckiego i Zarząd Główny Związku Kaszubów Polskich robił drugi Kongres Kaszubski. Przyjaciel jako biznesmen sponsorował ten Kongres, gdyż czuł się Kaszubem, a wtedy była moda na sponsorowanie, gdyż prawie wszystkie zarządy główne były biedne jak myszy kościelne. Więc ten mój przyjaciel otrzymał zaproszenie na dwie osoby i to w pierwszym rzędzie.
    Nie byle jaką sensację wywołała moja gęba, znana wtedy z telewizji. Więcej robiono nam zdjęć niż siedzącym w prezydium. Donald Tusk był wtedy wice przewodniczącym Zarządu Głównego i miał oczywiście programowe wystąpienie. Cała impreza odbywała się w domu technika w Gdańsku przy ulicy Ratajskiej 6. Głos zabrał pan Tusk 13 czerwca, mówiąc tak:
    „Moje wystąpienie ma charakter programowy, by rozpisać go na kierunki działań i wcielać w życie, nosi to wystąpienie tytuł Pomorska Idea Regionalna jako zadanie polityczne”
    Przedstawił w nim swój program pełnej autonomii dla Pomorza (Kaszub), które powinno posiadać, nie tylko własny rząd, ale własne wojsko i własne pieniądze.
    Słuchałem osłupiały, czy on mówi to poważnie, czy też za chwilę powie, że żartował. Mój przyjaciel z tytułem doktora kazał mi bym go mocno uszczypnął, bo może śpi i śni mu się ta mowa. Ale to było poważne, nie żaden żart czy sen. Na taką mowę ksiądz profesor Janusz Pasierb i posłowie Szablewski i Feliks Pieczka, szefowie Wielkopolan i Górnoślązaków, oraz wielu innych delegatów wyraziło swe oburzenie. Oni nie widzieli Kaszub inaczej jak w Polsce, jak i Polski bez Kaszub. Poseł Feliks Pieczka wskoczył na estradę do mównicy i powiedział:
    „Oddzielenie Kaszub od Polski byłoby nie tylko przestępstwem wobec racji stanu, ale i wobec interesu Kaszub”.
    Przypomniał słowa hymnu kaszubskiego: „Nie ma Kaszub bez Polonii, a Polonii bez Kaszub”. Zrobiło się duże zamieszanie i wszyscy, którzy zabierali głos po Tusku w ostrych słowach potępiali mówcę, a niektórzy pytali się, czy dobrze się czuje.
    Mój przyjaciel, Kaszub z krwi i kości, nie mógł ochłonąć z wrażenia, że coś takiego mógł mówić Kaszub. Wiele osób długo nie mogło się uspokoić i wracało do tego, co usłyszeli od Tuska. Nic też dziwnego, że przewodniczący Rady Naczelnej Stronnictwa Narodowego w dokumencie, sygnatura akt VI NS rej.E.w.p.206, Kartuzy 22.VI.2005 rok, zadał takie pytanie:
    „Czy człowiek, który od wielu lat wykazuje działanie na rzecz dezintegracji Polski i narodu Polskiego może być premierem i kandydować na prezydenta? Gdzie i po co Polskę zaprowadzi” (…)”
    **

  6. Jay Dee said

    MaxD – nie wierzę. Kolo Tusk – to nie książę z mojej bajki – ale w takie cuda – to nie wierzę.

  7. wda said

    Admin był wówczas za granicą, więc nie może pamiętać (przynajmniej tak jak ja) wypowiedzi Siwaka.
    Był on jak najbardziej jednym z najgorętszych przeciwników zmian w PRL. Przewyższali go tylko chyba Grabski i Olszewski. Był głównym sprawcą odsunięcia od władzy Kani, którego uważał za łagodnego i ustępliwego wobec Solidarności. No i nastał tow generał…
    Z tego co się orientuję, poglądów na temat żydów nie zmienił. Ale nie oznacza to, że należy z niego robić baranka.
    Jego wypowiedzi były typowe dla najgorszego typu aparatczyka. Być może zmienił się, ale to już inna bajka.

  8. PL said

    Nie chodzi chyba o robienie z niego baranka, ale o oddanie mu jakiejś tam sprawiedliwości. Zdaje się, że dobrze przejrzał, kto przejął stery Solidarności i dlatego wolał już PRL, niż Judeopolonię.

  9. mareczek said

    Miałem takiego znajomego, co się wkurzał i podniecał całą to polityką, chciał zarżnąć komuchów, ruskich, żydów a nawet czasami i niemców.
    W koncu wyluzował, sprzedał wszystko i wyjechał na Canary. Napisał ostatnio
    że cieplo mu tam, fajnie i w ogóle spoko. Odkąd nei interesuje sie polityką, nie denerwuje się, nie ma bólów głowy, ani nawet sraczki.
    I tak teraz sam sie zastanawiam…..

  10. MaxD said

    @6. A jakie CUDA Sz.P. wierzysz?
    O nakarmieniu 5 tysiecy 1-na ryba?
    Przeciez tych ‚CUDOW’ tuska jest bez liku. Czyz trzeba przytaczac jeszcze i jeszcze?! Sa tacy co te ‚CUDA’ skrupulatnie kolekcjonowali/ja bo bylo, jest i przybywa tak wiele ze trudno je ogarnac na codzien bez ‚liczydla’.
    Ale jak to w znanej piosencejest:
    ‚Chcecie to wierzcie, chcecie nie wierzcie, a ja…’. Reszte prosze sobie dospiewac.
    Uszanowanie Sz.Panu oddaje.
    Wkrotce nowe ‚perelki’, zeglbym cymesiki Albina.
    Tak prywatnie dodam, ze nie widze powodu aby uznac go za oszusta bo i po co mialby to robic ten stary czlowiek? Dla kariery? Pieniedzy? Ze strachu?

    I na zakonczenie cos na wesolo bo z ‚pieskiem’ (po kaszubsku tusek znaczy piesek)inaczej sie nie da:

    DDD
    MD

  11. — Panie Wda z 7-ki , i co te zmiany PRL na judepolske Panu leza dobrze ? Za trzy biliony zlotych dlugu , to nie tylko Gierek ale i nie douczony Siwak wiecej by dla Polski zrobili niz , no wlasnie , nie ma nazwy dla tych co teraz nasza Ojczyzne okupuja . PRL to wstretna komuna , ale to byl katar w porownaniu do panujacej dzisiaj dzumy , cholery i czarnej ospy zmutowanych w jedna zaraze morowa . Ale jesli Pan nie w Ojczyznie teraz ,moze na jakiejs wyspie Majajka , to nie boli , co tu teraz .

  12. MaxD said

    Stracil sie zart, wiec moze powtorze.
    @10.I na zakonczenie cos na wesolo bo z ‘pieskiem’ (po kaszubsku tusek znaczy piesek) inaczej sie nie da:
    ”Widzialem CUD. Przyszedl do naszego p.Tuska po rade pewien idiota. A wyszedl calkiem normalny.
    Rzeczywiscie. Jak przyszedl, to znaczy, ze byl idiota. A jak wyszedl, to znaczy, ze przestal byc idiota”.
    DDD
    MD

  13. Spoko said

    @MaxD
    Wczoraj moja mama (91 lat) Kaszubka zaczęła rozmawiać ze mną o nieżyjącym już szwagrze Feliksie W. – polskim kolejarzu w Wolnym Mieście Gdańsk (MWG). Mama ma doskonała pamięć, żywy umysł interesuje się światem dookoła w tym polityka i ma lepiej ułożone w głowie niż niejeden uniwersytecki mędrek. Otóż szwagier mamy a mój wujek po aresztowaniu przez gestapo, pobycie na gestapo na ul. Okopowej, trafił jako jeden z pierwszych więźniów do KL Stutthof. Był jednym z pierwszych więźniów wykorzystywanych do budowy tego obozu. Wujek o swojej obozowej gehennie wspominał niechętnie. Otworzył się w swoich wspomnieniach kilka razy do mojej mamy. Mówił, że najgorszy, to był kapo Tusk, też kolejarz z WMG. Darzył on mojego wujka wyjątkową nienawiścią, co przejawiało się w sadystycznym katowaniu go.
    Po usłyszeniu tej historii pomyślałem, ze niejeden pies ma na imię Burek (no bo Tusk to po Kaszubsku –kundelek) , więc zacząłem szukać w Internecie i ze zdumienia przetarłem oczy.

    Cyt z Wikipedia:
    …”Józef Tusk przez jakiś czas przebywał w więzieniu, a potem pracował jako przymusowy robotnik. Między innymi uczestniczył w budowie baraków obozu Stutthof – na jednej z zachowanych drewnianych tabliczek znalezionych w tym obozie odkryto podpis J. Tusk 24 września 1939[3]. 19 marca 1940 został uwięziony w tym obozie. Przed Wigilią Bożego Narodzenia 1943 został zwolniony ze względu na nieprzydatność do pracy i wrócił do żony i dzieci w Gdańsku.”…
    Całość na: http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%B3zef_Tusk

  14. […] post by Marucha Kategoria: Bez kategorii  ·  Komentarz (RSS) […]

  15. Miet said

    Zgadzam sie z p. Gosciem po Raz Pierwszy – calkowicie.
    Pamietam czasy kiedy Albin Siwak byl na swieczniku.
    Ja bym go nigdy nie nazwal komunistycznym aparatczykiem – byl prostym czlonkien KC, kreowanym na awangardziste ruchu robotniczego – bo takich KC potrzebowalo.
    W latach 80-tych zrobiono go ambasadorem chyba (jezeli sie nie myle) w Libii i to wszystko.
    Gdzie tu aparatczyk?
    Jego opozycja do Solidarnosci mogla wyplywac ze znajomosci owczesnych realiow, ktorych my nie znalismy.
    Kto z nas wiedzial, kto tak na prawde sterowal Solidarnoscia – no kto??? On mogll wiedziec albo przynajmniej sie domyslac.
    Gdybym ja wtedy wiedzial o Solidarnosci tyle co wiem teraz, to chyba bym byl w tym samym szeregu co wtedy Albin Siwak.

  16. MaxD said

    @Spoko.
    To niezwykle wazna informacja, gdyz ukazuje jak sie tworzy legendy katom.
    Wszyscy Mysliwi powinni byc za to info od P.Mamy wdzieczni. Ja osobiscie dziekuje i prosze przekazac Mamie moje naj, najlepsze zyczenia. Niech zyje ile tylko sobie zarzyczy i…moze ma jeszcze jakies tajemnice do ujawnienia, bo na terenie Kaszub duzo sie dzialo, podobnie jak na Slasku z wiadomych powodow o ktorych tutaj nie chce ‚ciagnac’, gdyz ta informacja to dla mnie szok i jest PRAWDZIWA!!! A jesli tak to niech Dobry Pan ma nas w opiece bo od politykow z podrabianymi rodowodami nie ma sie czego dobrego spodziewac. Moze to cos powie wiecej p.Jay Dee – niedowiarkowi.

    A teraz z innej beczki. Pozna pora i trzeba sie udac do matecznika.

    ‚Niedowiarek (nie mam na mysli P.JD) opowiada. Ja tez widzialem cud Tuskowy. Przyszedl do niego kaleka i prosil o uzdrowienie. Tusek nie wiedzac co poczac zamyslil sie chwile i powiada: odrzuc prawe szczudlo! A teraz odrzuc lewe szczudlo!’
    ‚No i co? I co?’ – pytaja podnieceni sluchajacy.
    ‚Jak to co. Zwalil sie na morde.’

    DDD
    MD

  17. wda said

    ad 11

    Ocena wypowiedzi i działalności Siwaka w latach 80-tych to jedno, a zupełnie co innego: ocena teraźniejczości. Gdybym mógł cofnąć czas, napewno nie byłbym jego zwolennikiem! Natomiast naiwnośc moja jak i znacznej ilości Polaków była porażająca. Mądry Polak po szkodzie. Oby tylko nie: przed szkodą i po szkodzie głupi.

  18. hawo said

    pozwole sobie wkleic tekst o sobie z aukcji allegro:

    ALBIN SIWAK o sobie
    „Urodziłem się 27.1.1933 roku w Wołominie. Ojciec Józef był mistrzem budowlanym, matka gospodyni domowa Czesława z domu Mielczarek. W 1935 roku rodzice przeprowadzili się na Pragę, gdzie mieszkaliśmy do 1948 roku W 1944 na Pradze, podczas ucieczki ze strefy ostrzeliwanej przez Niemców, granat rozerwał się przed moją głową raniąc mnie ciężko i okaleczając na całe życie. Straciłem jedno oko, trzy palce u prawej ręki, a odłamek tkwiący w oku lewym, spowodował, że nie widziałem całkowicie ponad rok. Po operacji w radzieckim szpitalu wojskowym, usunięto ten odłamek i to pozwoliło mi odzyskać wzrok w jednym oku. W 1945 roku w czasie działań wojennych nasz dom został zburzony przez Niemców co zmusiło rodziców do szukania innego mieszkania. Od 1945 roku mieszkam w Rembertowie, Sześć klas szkoły podstawowej skończyłem na Grochowie, siódmą, jako pełnoletni dla dorosłych w Warszawie.
    W 1945 roku ojciec mój jako członek PPS otrzymał stanowisko wójta na i Ziemiach Odzyskanych w gminie Lutry, w pow. Reszelskim. Wyjechałem razem z ojcem i przebywałem tam do 1950 roku.
    W 1950 roku wróciłem do matki i siostry Lucyny do Rembertowa i zacząłem pracować w budownictwie M.D.M. Tak nazywało się przedsiębiorstwo budowlane które budowało właśnie centrum Warszawy i „Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową”.
    Miałem wtedy 17 lat i naprawdę kochałem Warszawę a praca przy odbudowie stolicy była moją pasją. Później pracowałem, jako brygadzista przy odbudowie Starówki i w wielu innych miejscach w Warszawie i na Pradze. W sumie w budownictwie przepracowałem zawodowo 31 lat i te lata uważam za najszczęśliwsze lata mego życia. Od 1950 roku byłem społecznym działaczem związków zawodowych poczynając od „męża zaufania” na budowie, przez 31 lat przeszedłem wszystkie stanowiska w Związkach Zawodowych, aż do wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego Związku Zawodowego (ZZ) Budowlanych w 1979 roku. Wszystkie te funkcje pełniłem społecznie, pracując zawodowe na budowach jako brygadzista.
    W 1979 roku Kongres Związków Zawodowych wybrał mnie na członka Światowej Federacji Związków Zawodowych.
    W1968 roku wstąpiłem do PZPR, z której po niecałym roku zostałem usunięty, za głoszenie prawdy o warunkach życia Polaków w Polsce. W 1969 roku przywrócono mi ponownie członkostwo w partii. Pełniłem społecznie funkcje pierwszego sekretarza w Kombinacie Wschód w Zakładzie Montażowym. Przez jedenaście lat pełniłem również funkcję Przewodniczącego Komisji Mieszkaniowej.
    W partii byłem członkiem Plenum Komitetu Warszawskiego, następnie członkiem Egzekutywy Warszawskiej.
    W1979 r. zostałem wybrany na z-cę członka KC PZPR, a w roku 1981 zostałem członkiem KC PZPR i członkiem Biura Politycznego KC PZPR
    W latach 1981-1986 pełniłem funkcję przewodniczącego Komisji Skarg i Interwencji w KC PZPR i równolegle funkcję wiceprzewodniczącego Zarządu Głównego ZZ Budowlanych będąc jednocześnie członkiem Światowej Federacji Związków Zawodowych.”
    „W1986 skierowano mnie na placówkę dyplomatyczną do Libii, gdzie pełniłem funkcję ministra – radcy ambasady PRL w Trypolisie. Tam właśnie w 1987 roku zo-stałem wybrany przewodniczącym komitetu ds. trwałego upamiętnienia Polaków poległych w II wojnie światowej w obronie Tobruku i okolicznych miejscach. Na Cmentarzy Wojennym żołnierzy polskich w Tobruku postawiono 5 tablic odlanych w Polsce, które zawierały nazwiska ponad 100 poległych tam żołnierzy Wojska Polskiego.
    W1990 roku zostałem odwołany z tego stanowiska i wróciłem do Polski.
    W 1990 roku miałem pełne czterdzieści lat pracy i zgodnie z ustawą sejmową przeszedłem na emeryturę. Po rozwiązaniu PZPR, byłem członkiem SLD, z które¬go to wyrzucono mnie za kadencji L. Millera i z jego inspiracji. Po roku próbowano zwrócić mi legitymację partyjną wraz z przeprosinami, ale odmówiłem.”
    „Książki wydaję z własnych funduszy i emerytury, którą pobieram w wysokości 1864 zł. z dodatkiem pielęgnacyjnym który przysługuje osobom po ukończeniu 73 roku życia.
    W październiku 2004 roku ówczesny marszałek Sejmu RP Marek Borowski (Berman) zaproponował mi wydanie książki „Trwałe ślady” w ilości 50. tysięcy egzemplarzy i 2 zł od sztuki, ale pod warunkiem, że usunę z niej wszystkie niekorzystne opisy o Żydach (o obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego). Odmówiłem. Bardziej szczegółowo opisałem tę sprawę w rozdziale pt. W sejmie i w życiu.”

  19. Augustyn P. said

    Ciekawe zaczynaja byc te „spowiedzi generalne” partyjnych i partyjniakow.
    Moze w koncu wybiela sie ze sniadych na bialych i nieskazitelnych.

    Czyby zblizala sie ich smierc ?

    Nie takie numery z Panem Bogiem „siwaki”, ci w kraju i ci na obco-wiznie !

    Dzis prawdziwe „pany” przejaly rzady i wszelka wladze,dozynaja watachy !

    Wy tu sobie w „ciepelku internetowym” robicie przytakiwania i przytykania a w Polsce niewinni ludzie marzna i gloduja -idzie zima a pomocy z nikad nima.

    Pomozecie im ???

    Ja wiem,ze odpowiecie: Sami musza sobie pomoc ,wam jest dobrze !
    Popisac i podyskutowac,powspominac jeszcze mozna.
    Nie ma to jak w mateczniku.

  20. aga said

    ad. 4 Panie Zbyszku wirpol to koszerna stroniczka ale tu to wlściwie malo bełkotu.Wystarczy tylko skorygowac „bolszewickich” na żydobolszewickich.A koszerni zapewne zajęci agitka przedwyborcza ,he he .I wyjątkowy spokój tam na forum.

  21. aga said

    Albin Siwak chcial obronić nas przed żydowska prowokacją jaką okzala się Solidarnośc. Dlatego dzisiaj musimy byc bardzo czujni przed róznymi rzekomymi wyzwoleńczo-rewolucyjnymi nawływaniami.
    A do doktrynerow w rodzaju Wda mam pytanie.Czy srod zydowskiej bandy rządzącej Polską od 20 lat ,znajdzie chociaż jednego przedstwiciela pracującego uczciwie dla dobra Polski i Polakow?Tylko jednego.
    Emocjonuja się doktrynerzy „prawdą o Katyniu” ,która była w PRL załgana.Ale czy teraz jest dopowiedziana do końca??? A jak załgana jest cala historia,sprawa niemieckiej okupacji, „polskich” obozow,band UPA,etc.
    Nigdy PRL nie dopuścił do takiego szargania imienia Rzeczpospolitej na forum światowym jak to plemię zmijowe ,ktore od 20 lat przy sterach a od wiekow ryje przeciwko ziemi polskiej,która je wykarmila.
    Ma rację Pan Miet. „Gdybym ja wtedy wiedzial o Solidarnosci tyle co wiem teraz, to chyba bym byl w tym samym szeregu co wtedy Albin Siwak.”

  22. Augustyn P. said

    A nie byli w tym samym szeregu ?
    Legitymacje spalili czy zachowali (na wszelki wypadek polityczny) ?
    Ach to przepoczwarzanie ,kiedy ono sie skonczy,jak oni potrafia ,nawet calowac polska ziemie na kleczkach ! !

  23. Brat Dioskur said

    Panowie Miet i Gosc chyba zapominaja ,ze ruch „S” liczyl 10 mln. czlonkow i gdyby rzeczywiscie znajdowal sie pod scisla kontrola KOR-u(czytaj:skanalizowany) to jaruzel nie rozpetalby swojej wojny!Tymczaem mimo obsadzenia strategicznych pozycji w „S” zarowno przez bezpieke jak i wspomagajacy ja KOR(bo „doradcow” podwieziono samolotem)najwyrazniej nie widziano innego wyjscia jak wygnac zagranice niewygodna ekstreme,bo przeciez do tego sprowadzil sie sens stanu wojennego.Sytuacja wyrwala sie czerwonemu spod kontroli i nie ma to nic wspolnego z jakas zydowska prowokacja ,chociaz przyznaje,ze nazwa „Solidarnosc” pochodzi wlasnie z tej strony.Siwak siedzial po uszy w Ukladzie duszacym Polakow,ale funkcjonowal tylko jako przyslowiowy kwiatek do PZPR-owskiego kozucha przydajac partii (jako robociarz)wiarygodnosci.Dzisiaj moze wylewac krokodyle lzy ,ale gdyby Sowiety dalej trwaly to on dostawalby za darmo bony na samochod i paszport mialby w domu a ja ,zeby powachac dobrobytu musialbym lazic do PEWEX-u.

  24. Zbigniew Koziol said

    Mamy sklonnosci do skrajnosci w mysleniu.

    Po tym co tu napisane, mozna domyslac sie, ze Siwak byl wykorzystywany, prowadzony, bo w jakies mierze komus byl potrzebny. Wlasnie jak kwiat do kozucha.

    Na tej ksiazce jednak ani kariery nie zrobi, ani pieniedzy. Zreszta, ani jedno ani drugie pewnie silnie nie sa mu juz potrzebne. Czy wielu jest jednak takich, ktorzy potrafia mowic to, co wydaje im sie prawwda?

  25. MaxD said

    @18. Wlasnie dzisiaj chcialem to wkleic no ale zostalem ‚wyprzedzony’:

    Zatem inny cymesik. Tym razem z komentarzem p.Macieja Ekharta.
    ”Albin Siwak – nie mogłem dłużej milczeć!
    Lubię czasami poczytać memuary mastodontów PRL-u. Różnych i tych z samej wierchuszki i tych pośledniejszego sortu. Sprawiają sporo uciechy, kiedy z perspektywy bankrutów zupełnie serio udowadniają, że ich spółkowanie z komuną było rzeczą wielce chwalebną, a jedynie tzw. obiektywne trudności sprawiły, że ustrój sprawiedliwości społecznej wylądował na śmietniku historii.

    Na tym tle interesująco wyglądają wspomnienia Albina Siwaka pt. „Trwałe ślady” z roku 2002, wydane przez małą oficynę z Torunia, która już nie istnieje. Książka Siwaka od początku została totalnie przemilczana. Ba, trafiła na swoisty indeks książek zakazanych, a jej nakład partiami wykupywali ci, którzy z różnych względów nie byli zainteresowani tym, żeby Siwak robił ze swojej wiedzy użytek. Pojawiły się nawet niewybredne groźby pod adresem autora, o czym dowiedziałem się od wydawcy książki, bo to on właśnie przegadał z Siwakiem wiele godzin, stając się akuszerem powstania „Trwałych śladów”. Wydał je pomimo licznych przeszkód i „dobrych rad”.
    Sama książka nie powala głębokością myśli, bo też i jej autor do tytanów myśli nie należy. To paradoksalnie jej walor. Nie ściga się z innymi wspomnieniami na język, lingwistyczną maestrię czy dialektyczną nowomowę. Bije od niej autentyzm robotniczego-chłopskiego języka, mało finezyjnego, prostego i niewyszukanego. Książka jest chropowata i intelektualnie przysadzista, ociosana i skrojona na miarę zakresu pojęciowego jaki autor wyniósł z PRL-u.
    Momentami jest nazbyt rozwlekła, co kładzie się cieniem na jej potoczystości i dynamice. Niemniej jest cennym i oryginalnym świadectwem PRL-u, spisanym robociarską ręką jej budowniczego, żarliwego praktyka i apologety sojuszu robotniczo-chłopskiego.

    ‚Nie mogłem dłużej milczeć i zabrać do grobu tego, o czym Naród powinien wiedzieć’ – oznajmia już we wstępie Siwak. I rzeczywiście, tow. Albin Siwak w niej nie milczy, waląc bez ogródek już od pierwszych stron:

    ‚Świadom jestem faktu, że treść tej książki wywoła liczne burze i chęć zemsty. Mimo tych obaw, podjąłem decyzję, by nie zabierać ze sobą do grobu tego wierzchołka góry lodowej. Mam podstawy, by twierdzić, że problemy PRL-u i III Rzeczypospolitej są celowo i starannie zasłonięte przed Narodem, przez wiele formacji politycznych różnych barw i ideologii, a szczególnie przez Żydów, licznie ulokowanych na różnych szczeblach władzy. Wierzę, że z czasem i sprawdzeniu wielu tu opisanych spraw, historia i historycy, a także politycy przyznają mi rację’.

    Racji mu oczywiście nie przyznali, bo to oczywiste, niemniej książka stanowi ciekawy materiał do przemyśleń. Pokazuje punkt widzenia człowieka, którego propaganda PZPR-u, jak i Solidarności, wykreowały na ‚czarnego luda’, będącego obiektem niewybrednych dowcipów i anegdot, skądinąd w większości słusznych. Wylansowany na siermiężnego tępaka i gbura, Siwak nie miał praktycznie politycznych przyjaciół, poza ruchliwą frakcją moczarowców. Jego siłą była ‚robociarskość’ i wynikająca z niej autentyczna twardość. Wywijał nią niczym maczugą na partyjno-związkowych egzekutywach, siejąc zrozumiały popłoch u co bardziej wrażliwych towarzyszy. Zawsze mógł też liczyć na solidarną z nim robociarską brać, która nie przepadała za inteligenckimi koteriami, wietrząc w niej przyczyny kłopotów i porażek Polski Ludowej.
    Siwak to legenda PRL-u par excellence. Robotnik, który w 1950 roku z zapadłej mazurskiej wsi przyjechał odbudowywać Warszawę i już w niej pozostał. Działacz związkowy, Przodownik Pracy, członek PZPR od pamiętnego 1968 roku, a następnie członek jej Komitetu Centralnego. Odbudowywał warszawską Starówkę, stawiał warszawskie osiedla mieszkaniowe, szkoły i budynki tzw. użyteczności publicznej. Jest przykładem autentycznej PRL-owskiej kariery w jej najczystszej postaci. Dzisiaj wyciąga pikantne szczególiki ludowej alkowy, biorąc się za tematy, na których wielu poległo, jeśli nie potrafiło zachować stosownego umiaru. Nic dziwnego zatem, że ‚Trwałe ślady’ wylądowały na swoistym indeksie, skoro autor pozwala sobie na takie oto dictum:

    ‚(…) 4 stycznia 1972 roku w Warszawie zebrał się Centralny Komitet Żydów w Polsce. Mam wykaz nazwisk i tematy tam omawiane. Chodzi o to, żeby polską gospodarkę uzależnić i firm i finansjery żydowskiej w taki sposób, by po kilku latach Żydzi mieli decydujący wpływ na to, co się dzieje w Polsce. Wtedy, gdy otrzymałem te materiały nie byłem jeszcze politykiem ogarniającym swą wiedzą tę dziedzinę życia i polityki i dlatego nie zwróciłem większej uwagi na te sprawy. Jeśli poruszano temat Żydów, uważałem, że to Polacy ‚przeginają’ niepotrzebnie temat.
    Absorbowały mnie sprawy związków zawodowych, problemy budownictwa i praca mojej brygady. Dlatego nie analizowałem informacji otrzymanej od przyjaciela i nie przywiązywałem dużej wagi do tego tematu. Ten jednak dał mi kolejną notatkę, z której wynikało, że 4 marca 1972 roku ponownie zwołano Centralny Komitet Żydów w Polsce. W czasie tego spotkania zajmowano się osobami narodowości polskiej, zajmującymi kluczowe stanowiska w administracji państwowej, partyjnej i wojskowej.
    Najogólniej rzecz biorąc Żydzi podzielili ludzi sprawujących władzę na swoich i obcych. Postanowiono odsuwać od władzy i z życia społecznego ludzi nieżyczliwych Żydom. Nadal jednak dość chłodno odnosiłem się to tych wiadomości. Poważnie zainteresowałem się sprawą dopiero po otrzymaniu kolejnej informacji mówiącej o nadzwyczajnym posiedzeniu prezydium Centralnego Komitetu Żydów, w dniu 11 czerwca 1978 roku, w którym zasiadały osoby, które jednocześnie pełniły wysokie funkcje w polskim rządzie i w Biurze Politycznym PZPR. Rozpatrywano tam sprawę podwyżek cen na artykuły żywnościowe, w tym mięsne aż o 80%. W czasie obrad tego żydowskiego prezydium padły tam słowa: – ‚Trzeba potrząsnąć drzewem, żeby spadły zepsute owoce’. Tymi ‚zepsutymi owocami’, które chciano strząsnąć z drzewa mieli być Gierek i Jaroszewicz.
    Wytypowane zostały zakłady, w których dojdzie do rozruchów, a więc będzie to ‚Ursus’ i radomski ‚Walter’ oraz ‚Naftoremont’. Oszołomiony tą informacją z początku nie mogłem uwierzyć, że możliwe jest takie manipulowanie załogami robotniczymi. Jednak po dwóch dniach słyszę w Sejmie jak Premier Jaroszewicz mówi:
    – Mięso i jego przetwory zdrożeją o 69%, a drób o 300%, oraz, że towarzysz Pierwszy Sekretarz Edward Gierek popiera te podwyżki.
    Następnego dnia po wystąpieniu Premiera Jaroszewicza, tj. 25 czerwca dochodzi do fali strajków i protestów w Radomiu, Ursusie i Płocku. 26 czerwca odbywa się telekonferencja Edwarda Gierka z Pierwszymi Sekretarzami Komitetów Wojewódzkich PZPR. Gierek mówi:
    – Uważam, że w ciągu dnia jutrzejszego i w poniedziałek muszą odbyć się we wszystkich miastach wojewódzkich masowe wiece. Nawet po sto tysięcy ludzi, muszą to być ludzie dobrani. W oparciu o dobrany materiał muszą towarzysze powiedzieć, że nie popierają metod chuligańskich i narzuconej woli niewielkich grup. Towarzysze, jest to potrzebne jak słońce, jak woda, jak powietrze. Jeśli tego nie zrobicie to będę musiał się zastanowić.

    W książce podobnych cymesów jest więcej, ot chociażby cudnej urody dialog towarzysza Albina Siwaka z towarzyszem Wojciechem Jaruzelskim:

    ‚W trakcie pełnienia funkcji szefa Komisji oraz członka Biura Politycznego, generał zaproponował mi przewodniczenie polskiej delegacji na Zjazd Partii w Kampuczy. Ze względu na zdobycie nowego doświadczenia i poznania tego egzotycznego kraju, chętnie się zgodziłem. Po powrocie poszedłem do niego, by zdać mu relację z tej wizyty, a on przywitał mnie pochwałą:
    – Wiem, że przyjęto wasze wystąpienie bardzo dobrze i dużo rozmawialiście z Pierwszym Sekretarzem i członkami ich Biura Politycznego. Następnie zapytał mnie:
    – Co ciekawego zauważyliście w ich życiu działalności? Zwięźle i konkretnie przedstawiłem generałowi przebieg całego Zjazdu, oraz tematy poruszane w czasie naszych rozmów.
    – Czy już wszystko, spytał, innych uwag nie macie?
    – Mam, ale wolałbym ich nie przedstawiać, bo nie chcę was towarzyszu zdenerwować.
    – Mimo to, proszę powiedzcie mi, o co chodzi, bo nie lubię niedomówień.
    – Oni, towarzyszu generale, cieszą się z faktu, że są inną rasą niż my Europejczycy i, że nikt z Europy nie może wmieszać się w ich władzę.
    – A konkretnie, o kogo im chodzi?
    – Konkretnie o Żydów. Oni bardzo dokładnie wiedzą, co Żydzi robili w ZSRR będąc w NKWD i kto to był Beria. Znają też nazwiska naszych Żydów w Polsce i tych, co w Ameryce doszli do fortun i władzy. I z tego są szczęśliwi, że ich ten rak, jak sami mówili, nie toczy.
    Jaruzelski pomyślał chwilę i odrzekł:
    – To nieprawda, że nie mają swojego raka. U nich tym rakiem są Wietnamczycy i oni mogą się w ich rasę wmieszać. A w ogóle, rozumując jak wy, towarzyszu Siwak, doszlibyśmy do podważenia przyjaźni między narodami. A przecież chodzi nam po dobre stosunki i przyjaźń między narodami.
    – Towarzyszu generale (przerwałem niegrzecznie), dlatego nie chciałem wam o tym mówić, ale skoro już o tym mowa, to uważam, że dobre stosunki między narodami to sprawa, o którą warto i trzeba walczyć i umacniać te stosunki. Natomiast sprawa, nazwijmy to mniejszości narodowej, i to takiej, która wcale pięknie się nie zapisała w naszej historii, to jeszcze inny problem. Dlatego proszę was, poprzestańmy na tym, co już zostało powiedziane.
    Ta rozmowa umocniła generała w przekonaniu, że jestem źle do Żydów nastawiony, sam tolerował ich, a często nawet głośno mówił, że Żydzi są inteligentniejsi od Polaków. O tym, że tak sądził, świadczyć może sprawa Urbana, któremu powierzył funkcję Rzecznika Prasowego rządu.’

    I kolejny cymesik w tym samym klimacie:

    ‚Mój kolega z MSW, stwierdził tak:
    – Wielu generałów, którzy chcieli awansować, dało namówić się na żony Żydówki, bo one były gwarancją, że będą lojalni.
    Mój przyjaciel, generał Wacław Czyżewski, wyjaśnił mi tę sprawę tak: – Kiedy skończyłem studia i awansowałem, to wezwano mnie do kadr i mówią – Towarzyszu generale, zapowiadacie się na dobrego dowódcę i jest przed wami duża przyszłość, ale musicie rozwieść się z żoną, a my wam damy inną – nie Polkę. Oczywiście, że odmówiłem, bo po pierwsze, mieliśmy już troje dzieci, a po drugie, sam sobie żonę wybrałem i nie pozwolę, by ktoś mi dyktował w tych sprawach. Oczywiście, że to zważyło na moich awansach.
    Byliśmy z Moczarem przyjaciółmi i wszystko o sobie wiedzieliśmy – mówił generał Czyżewski. Przecież całą okupację dowodziliśmy partyzantką na Lubelszczyźnie i tajemnic przed sobą nie mieliśmy. I ten głupi Mietek uległ im i rozszedł się z żoną Polką. Przez całe życie tego gorzko żałował i zmądrzał dopiero przed śmiercią, gdy stwierdził:
    – Pochowajcie mnie między Polakami na Porytowych Wzgórzach.’

    Książka Albina Siwaka dzięki zbiegowi okoliczności stała się ‚białym krukiem’, nieosiągalnym w antykwariatach, ani na słynnym Allegro. Komu uda się do niej dotrzeć, dowie się wielu interesujących rzeczy o Kani, Jaroszewiczu, aferze ‚Żelazo’, czy innych ciekawostkach PRL-u.
    Leży u mnie w skrzyni, wraz z innymi wspomnieniami dawnych towarzyszy, stanowiąc swoisty park jurajski. Kogóż tam nie ma: Jaruzelski, Ochab, Rakowski, Kania, Siwak, Urban, Kiszczak, Moczar, Gierek, Jaroszewicz i inni. Razem na sobie i obok siebie. Jak za dawnych dobrych lat, w komitywie i egzekutywie. Wprawdzie od czasu do czasu wieko skrzyni zdaje się drżeć i telepać, ale to zrozumiałe – walka o socjalizm przecież wciąż jeszcze trwa.
    Ze światem jurajskim mastodontów PRL-u łączy jedno: zatrzasnęło się nad nimi wieko historii. Jako skamieliny i eksponaty (w niektórych przypadkach nawet chodzące), wzbudzają mocno umiarkowane zainteresowanie, a czasami wręcz rozbawienie, kiedy po moczarowsku, zaglądają sobie w portki, dokonując przeglądu stanu nienaruszalności przyrodzenia. Świat, który tworzyli już nie istnieje. Odszedł w niesławie, tak jak oni. I już nie wróci.
    Na szczęście. Znać go jednak powinniśmy, chociażby dla psychicznej higieny, by wiedzieć, w którym miejscu zaczyna się i kończy ideologiczna zaraza.”

    DDD
    MD

  26. Jay Dee said

    @13 Spoko.
    „Z wikipedii – Pańskiego linka:
    Donald Tusk jako historyk podjął próbę opisania historii swoich dziadków, jednak uzyskanie wielu informacji okazało się trudne lub niemożliwe, bo starzejący się członkowie jego rodziny wciąż bali się opowiadać młodemu pokoleniu o zawiłych losach swojej społeczności.”
    Mało nie padłem – jak to przeczytałem. Czy ten, kto to pisał uważał wszystkich czytających wiki za idiotów? Albo napisał to – by ukazać absurdalność tłumaczenia się Thusków. Często zauważam,że historia zatoczyła koło – i znowu ludzie (w oficjalnym obiegu) zaczynaja tak pisać, żeby nie powiedzieć czegoś dosłownie, a z drugiej strony, żeby myślący człowiek wiedział o co chodzi. Jak za komuny.

  27. wda said

    ad 21

    „Albin Siwak chcial obronić nas przed żydowska prowokacją jaką okzala się Solidarnośc.”
    Pani chyba postradała rozum. Solidarność dopiero po stanie wojennym, a właściwie pod sam koniec PRLu została opanowana przez ten cały parchaty obóz. Nie wie Pani o awanturach przed ponowną „legalizacją” Solidarności, o roli Wałęsy w odsunięciu niewygodnych ludzi, o Tymczasowej Radzie NSZZ Solidarność ?
    W związku z nierozumieniem przez Panią pewnych wyrazów zacytuję definicję:

    doktryner – gorliwy zwolennik, krzewiciel ciasnych, skostniałych formuł i prawideł jakiejś doktryny.

    Prosze spojrzeć w lustro! Co Pani wie o moich poglądach? Że nie kraczę tak jak inni, że mam własne zdanie? Ja nie dostaję orgazmu jak czytam, że jakiś były kacyk wali w Żydów. Ja z tego tylko powodu nie mam zamiaru się nim zachwycać. A czekam, kiedy Pani zacznie wychwalać sukinsyna Moczara tylko dlatego, że też nie lubił Żydów. To tutaj pasuje wyraz doktryner!

  28. MaxD said

    @26,JD.
    ‚…Czy ten, kto to pisał uważał wszystkich czytających wiki za idiotów?..’
    Wikipedia juz dawno przestala dla mnie stanowic zrodlo odniesienia po informacje. Staram sie ja omijac. Tam wszystki lgarstwa sa mozliwe.
    Przypomina mi sie historia wpisu biografii pro.I.C.Pogonoskiego, ktory osobiscie wyslal sprostowanie na temat biograficznej notki o nim przez kogos tam. Wyobrazcie sobie Panstwo ze sprostowanie nie ukazalo sie na Wikipedii. Pan prof.Pogonowski na swojej www napisal po przeslanie sprostowania na temar swojej biografii: ‚teraz zobaczymy czy sprostuja’. Porownalem info biograficzne na stronie profesora napisane prze profesora a pozniej na Wikipedii. Ne sprostowali.
    Co tu wiecej dodac? Teraz nawet sie nie sile porownywac czegokolwiek z wiki. Bez sensu. I tak napisza co beda chcieli une.
    Ano zatoczyla…
    DDD
    MD

  29. Marucha said

    Oczekiwałem wypowiedzi dokładnie takich, jak te autorstwa p. Augustyna.
    Kogóż to, oprócz Albina Siwaka, stać było na taką spowiedź?

  30. Marucha said

    Re 27:
    Siwak nie był żadnym kacykiem, był przysłowiowym kwiatkiem do kożucha PZPR, takim naturszczykiem-robotnikiem. Moim zdaniem był wykorzystywany – a zarazem do jego największych wrogów i tych, którzy go ośmieszali, należała „opozycyjna” żydokomuna, co już samo w sobie świadczy na jego korzyść.

  31. aga said

    Szanowny Panie Wda,
    każdy interesujący się polityka i najnowsza historia Polak juz dawno zweryfikował swoja wiedze n.t. tzw. Solidarności. I przestal byc skostniałym ,gorlwieym czyli doktrynerskim zwolennikiem.Solidarność była od samego początku esbecko-zydowska prowkoacją A to,że przerosla swym zasięgiem założenia prowakocji to juz insza bajka.
    Siwak to uczciwy i prosty Polak-robociarz,krory widocznie swoim zdrowrozsądkowym spojrzeniem albo tez jakąs wiedzą partyjniaka od razu to przejrzał.
    Podobnie jak żona Petera Rainy.
    W przeciweińswtie do nas obojga i do 10 mln. innych prostych ludzi ,ktorzy w tę „solidarność” naiwnie uwierzylismy,nieprawdaż?Pan najwyraźniej w tej „wierze” skostniał 🙂

  32. Brat Dioskur said

    Najwyrazniej nie w smak poszla moja wypowiedz udekom ,bo kciukow w dol widze u mnie( wpis 23) sporo!WDA ma racje:ruch „S” swoimi rozmiarami przerastal mozliwosci KOR-u i tylko stan wojenny mogl to zmienic.Chociaz gora „S”byla oblepiona agentura i KORnikami to doly byly zdrowe i stamtad pochodzily inicjatywy ,ktore kuroniowi krew w zylach mrozily!Inicjatywy te nabieraly niebywalej dynamiki i jakkolwiek w tym czasie przechodzilem dopiero z dziecka na mlodzienca to pamietam co sie u nas w domu dzialo,bez przerwy ktos wpadal na narady z ojcem ,ktory w swoim zakladzie byl jednym z trzech zalozycieli „S”.Ludzie nabierali odwagi a Ruch rozmachu ku przerazeniu czerwonego ,ktory sadzil,ze 45 lat komuny stepilo juz odczucia narodowe Polakow.Gdyby nie bylo stanu wojennego to dzisiejsi koryfeusze udecji siedzieliby na marnych pensyjkach czy rencinach a Siwak siedzialby cicho nie przyznajac sie ,ze byl czlonkiem KC.

  33. Miet said

    ad31.
    Pani Ago, zgadzam sie calkowicie.
    Pan Wda, posadzajacy Pania o utrate rozumu, powinien zastanowic sie nad swoim wlasnym, jezeli takowy posiada.
    Z bylymi dzialaczami Solidarnosci jest tak, ze dziela sie na tych, ktorzy otwarcie przyznaja, ze przejrzeli po latach i w tamtych poczatkowych czasach nie mieli pojecia, ze to wszystko bylo czujnie sterowane przez – jak SM by powiedzial, przez „starszych i madrzejszych”, i na takich, ktorzy nie potrafia sobie nawet uzmyslowic, ze byli manipulowani i podpuszczani bo boja sie, ze przez to upadnie legenda o ich bohaterskim dzialaniu.
    Zeby dobrze wgryzc sie w te sprawy nalezy dokladnie przeanalizowac tzw. wypadki marcowe 1968 i zaraz potem Gdansk i Wybrzeze 1970.
    Kto nie zrozumie tych dwoch wydarzen i wie o nich tylko z oficjalnych przekazow albo z tych celowo nastawionych na mieszanie Polakom w mozgownicach, nie zrozumie nigdy do konca calej sprawy z Solidarnoscia i bedzie tak jak p.Wda gadal na okraglo o spontanicznosci calego ruchu no i to „wspaniale” odkrycie, ze Michniko-Kuroniowcy opanowali Solidarnosc dopiero przed upadkiem PRL.

    Za niecaly miesiac bedziemy obchodzic 40-ta rocznice Prowokacji Gdanskiej. Jak do tej pory nie zauwazylem aby cokolwiek o tej rocznicy wspomniano – czy sa jakies przygotowania w Polsce do tej rocznicy?
    Przeciez tam wtedy przed czterdziestu laty zginelo od kul prowokatorow w ciagu jednego dnia dziesieciokrotnie wiecej Polakow niz poprzez caly okres Solidarnosci.
    Poniewaz bylem swiadkiem od pierwszych minut tej Prowokacji, nie moge przejsc obojetnie nad ta rocznica.

  34. Zbigniew Koziol said

    Panie Mieczyslawie, alez Pan pisal o tych wspomnieniach. Warto przypomniec. Znalazlem kopie tutaj:

    http://www.forum.michalkiewicz.pl/viewtopic.php?f=4&t=15837

  35. Miet said

    ad34.
    Tak Panie Zbigniewie, pamietam te moje wspomnienia, ktorymi podzielilem sie tutaj i na Ciemnogrodzie.
    Niejaki pan podpisujacy sie StahOO (ktorego osobiscie nie znam) zapytal mnie wtedy, czy sie zgodze na umieszczenie tych moich wspomnien na Forum Michalkiewicza.
    Zgodzilem sie i to sie ukazalo pod moim zdaniem nie bardzo fortunnie, przez tego pana, wybranym tytulem: „Stoczniowcy jako „uzyteczne bydelko””.
    Ja w moim wspomnieniu uzylem tego zwrotu w pewnym kontekscie, z ktorego wynikalo, ze ci, ktorzy przygotowali cala Prowokacje potraktowali stoczniowcow jako uzyteczne bydelko.
    To nie znaczy, ze ja tak stoczniowcow tamtych nazywalem.
    Wyniklo z tego powodu troche nieporozumien na Forum.
    Jeden nawet jakis „bohater tamtych czasow” z tego Forum nazwal mnie tchorzem, bo wtedy, jak napisal, kiedy ja szedlem podszyty strachem do pociagu na Dworcu Gdanskim – on z kolesiami-studentami podpalal wlasnie Komitet – taki to ci bohater byl.:-)))
    Nie dyskutowalem oczywiscie tam z nikim, bo do tego forum nie naleze, ale chetnie bym takiego „bohatera” zapytal, ze jak to bylo mozliwe, ze ten budynek KW nie byl w tym czasie wogole chroniony, zaden sekretarz nie oslanial go wlasna piersia, byl pusty i jakby czekal na to podpalenie?:-)))

    No coz zobaczymy jakie to opisy tamtych wydarzen ukaza sie przy okazji nadchodzacej 40-tej rocznicy.

  36. Zbigniew Koziol said

    Panie Mieczyslawie,

    Pan mi sie prosze nie tlumaczy.

    Po zamieszczeniu tego linku zdalem sobie sprawe, ze byc moze nie powinienem byl. Ale rzeczywiscie, ja to czytalem chyba wlasnie tutaj, u Maruchy, tylko znalezc nie potrafilem.

    A wogole, taka refleksja ogolna, nie tyczaca tylko tamtego wydarzenia. Jakzesz malo znamy relacji swiadkow. A przeciez oni zyja. Nawet blizej czasow wojny. Chocby 1956. A 1968 to na pewno. No i oczywiscie 1970. A 1976?

    Wracam do laserow na reszte wieczoru. Koniec na dzisiaj! Zagadac mozna sie na smierc, ale nie za to mnie placa. Nie prowokujcie mnie 🙂

  37. Panie Wda , ja jeszcze raz do Pana , po wpisie na 27 — Jesli jest Pan Polakiem , a sprawy beda dalej wciaz szly po mysli UNYCH , a bedzie zyl Pan dlugo , a doczeka regulacji urzedowej rozmnazania panskich wnukow i paru innych nieodgadnionych dzisiaj rzeczy , to i Moczara zacznie Pan chwalic i z tkliwoscia go wspominac . Nie zbadane sa wyroki Boze , najczesciej sa skutkami jakiejs przyczyny .

  38. Judyta said

    http://web.archive.org/web/20080531062717/www.polonica.net/Grabarze_Polskiej_Nadziei_1980-2005.htm

  39. Stronnictwo Narodowe said

    Czy można prosić o namiar do Pana Siwaka?

    Dobrze, że ten tekst Albina Siwaka się ukazał. Tak rzeczywiście było w Gdańsku, ale pan Albin popełnił kilka nieścisłości. Jednocześnie cytował fragmenty tekstu mego oświadczenia wtej sprawie bez zaznaczenia tego, co jest przestępstwem prasowym. Pominął też moje nazwisko cytując funkcję w powołaniu się na źródło swej wypowiedzi, czyli na moje Oświadczenie.

    W zasadniczych jednak sprawach tekst Albina Siwaka mówi prawdę, dobrze, że ją nagłaśnia. Dzisiaj zadzwoniłem do cytuwanego Feliksa Pieczki, który z satysfakcją przyjął fakt nagłośnienia skandalicznego zachowania Donalda Tuska. Przecież to była jawna zdrada stanu, za którą w Stanach Zjednoczonych byłoby krzesło elektryczne… tymczasem u nas w Polsce zdrajca awansował na urząd Premiera Rządu RP.

    Andrzej Marszałkowski – przew. Rady Naczelnej
    Stronnictwa Narodowego – SN-RN@wp.pl AMarsz@wp.pl

  40. MaxD said

    @39.
    Szanowny Panie. Temat/wpis ktorego postapilem nie ma jakiegokolwiek znamionu jakiejkolwiek koniunktoralosci at all!
    Dokonalem tego na podstawie wlasnego sumienia ktorego w wiekszosci slucham, chociac podpowiada mi rozne naazwalbym je, niepoprawnosci.
    Nie mam do p.Albina Siwaka uczuc zlosci, nienawisci, milosci, teraz ani w przeszlosci i nie uzjaje Go za apologete moich pogladow, ktore dla mnie byly i zawsza beda: SLOWIANSKIE (mam wlasciwy po temu GEN z ktorego sobie zdaje sprawe i jestem z tego dumny – czego nie mozna oczekiwac od wiekszosci polskojezycznych politykow)), NARODOWE (uksztaltowane przez 1000-letnia historie Polski chrzecijanskiej) i PATRIOTYCZNE (ksztaltowane przez historie Slowian przed-chescijanskich, ktora wycisnela powazne pietno na to co sie POZNIEJ DOKONALO). Jest mi znana historia obiegowa (szkolna, czyt.zydowska) czyniaca z Polakow becfalow jak i ta z kultur nieobiegowych np. skandynawskich czy arabskich.
    Z tego tez wzgledu historia p.Siwaka nie jest dla mnie OBJAWIENIEM ale tylko pewnego rodzaju glosem czlowieka, dzisiaj juz przeciez w zaawansownym wieku, ktorego odtracil establishment do ktorego przystal, oszykany przez ideologie falszywych przewodnikow i niemoznosci zrealizowania tego o czym przekonany.
    To tragedia zyciowa tego czlowieka ODTRACONEGO prze ‚swoich’. TREDOWATEGO.
    Dlatego Sz.Panie gdybym nawet taki ‚namiar’ mial, to i tak bym go nie ujawnil.
    Bo, po co?
    Panskie intencje przyjmuje za ‚dobra monete’, ale trzeba zwazyc na wiek ”bankiera”!
    A tak nawiasem mowiac, to nie wiem o co Sz.Panu chodzi. Czy moglby Pan byc bardziej szczegolowy piszac
    – ‚pan Albin popełnił kilka nieścisłości. Jednocześnie cytował fragmenty tekstu mego oświadczenia wtej sprawie?’
    Mysliwi beda na pewno Panu za to wdzieczni, bo to nie tuzinkowa sprawa, chociaz suma takich spraw tworzy historie..
    DDD
    MD

Sorry, the comment form is closed at this time.