Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Wolne tematy (41 – …
    Zenon_K o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (41 – …
    Nie do końca rozumie… o Wolne tematy (41 – …
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Boydar o Wolne tematy (41 – …
    Ale dlaczego? o Sztuczna inteligencja ma rządz…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (41 – …
    UZA o Czy warto poddawać się masowo…
    Ale dlaczego? o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Marek o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Maria o Rosyjscy eksperci będą szukać…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (41 – …
    Boydar o Rosyjscy eksperci będą szukać…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 546 obserwujących.

Archive for 23 listopada, 2010

Tajemnica Smoleńska wyjaśniona.

Posted by Marucha w dniu 2010-11-23 (Wtorek)

Chyba nie mylił się Caspar Weinberger, gdy w jednej z jego książek dziesięć lat temu wyprorokował, że Rosja zamorduje polskie władze i całe wojskowe dowództwo.

W tym przypadku mamy do czynienia ze znanym w psychopatologii zjawiskiem – ogłoszenie jakiegokolwiek proroctwa – np. przepowiednia zamordowania Kennedy’ego sprawia, że jakiś fiksant po przeczytaniu takiego proroctwa zaczyna uważać się za narzędzie opatrzności. No i robi zamach na osobę z przeczytanego proroctwa. Tak właśnie było z Kennedy’m, bo perfidnym kłamstwem wrogów Ameryki są pogłoski, jakoby Kennedy’ego zamordowała CIA na polecenie banksterów, za psucie im rozkazem prezydenckim nr. 1110 interesów. Kennedy’ego, jak wszyscy wiedzą, zamordował niepoczytalny fiksant.

Podobnie było ze Smoleńskiem i z Putinem.

Putin nienawidził Kaczyńskiego. Ileż to razy postawa największego z Lechów zagrażała egzystencji Rosji. Ledwo po jednym ciosie Kaczyńskiego Rosja jako tako ochłonęła i dochodziła do siebie, a już Kaczyński zadawał Rosji kolejny, prawie miażdżący ją cios. Właściwie dni Putina były już policzone i jedynie śmierć stratega Kaczyńskiego mogła Putina i jego KGB-owską Rosję uratować.

Byłoby zresztą już po Rosji, jakby ten żółtodziób Kenijczyk Obama nie odwołał tarczy, którą na zalecenie Kaczyńskiego posłusznie realizował prezydent Bush junior. Ruskie agenty jednak zachachmęciły Obamie we łbie i ten tarczę odwołał. Jest nadzieja, że tarcza osaczająca zbrodniczą Rosję zostanie jednak zrealizowana. Jest też nadzieja, że będzie ona nosiła imię Lecha Kaczyńskiego.

Niechęć Wielkiego Belwederczyka do podpisania długoletniego kontraktu z Rosją w sprawie gazu groziła ekonomicznym załamaniem Rosji. Putin poczuł się w matni. I wtedy w jego zimne czekistowskie łapska wpadła książka Weibergera – o tym jak Rosja morduje prezydenta i dowództwo wojskowe. Pierwszy raz w życiu zimny czekista upił się z radości. Już wiedział, jak uratuje on Rosję.

Do zamachu musiał jednak wciągnąć Putin ludzi z Polski. A jego razwiedka była w Polsce kompletnie przetrzebiona. Podstępnie, szantażem, wciągnął Putin do spisku Tuska i Komorowskiego. Tuska zaszantażował Putin dokumentacją na temat wyczynów jego dziadka wehrmachtowca, a Komorowskiego dokumentacją dotyczącą chrabjowskiego pochodzenia obecnego lokatora Belwederu. Obaj poczuli się zdruzgotani i zaczęli służyć Putinowi i KGB.

Najtrudniejszym elementem operacji było zapędzenie do jednego samolotu tylu ważnych dowódców. Był to rzeczywiście problem, ponieważ po Mirosławcu, gdzie zlikwidowano dowódców lotnictwa niechętnych okupacji w Afganistanie, ani jeden z dowódców wojska, będąc przy zdrowych zmysłach, nie wsiadałby w takim gronie do tego samego samolotu.

Z pomocą przyszły… dopalacze. Zarówno Tusk jak i Komorowski zaopatrywali się w nie w najbliżej położonych od ich rezydencji kioskach. Przy każdej okazji spotkań z przedstawicielami Belwederu i dowództwa wojskowego sypali im dopalacze do picia i do jedzenia. To właśnie spowodowało, że u tych – w normalnych warunkach – rozsądnych i odpowiedzialnych osób nie znalazł się nikt, kto poczułby podstęp. A przecież tylko ślepy nie rozumiał, że Putin celowo nie zaprosił na 7-go kwietnia, na jego własne obchody w Katyniu, Kaczyńskiego. Wiedział, że urażona duma prezydenta sprawi, iż Kaczyński zorganizuje konkurencyjne obchody i że zadba o należny im rozgłos. A w tym celu zatroszczy się przede wszystkim o jak największy orszak towarzyszących jemu osobistości. A wszystko to po to tylko, aby przyćmić o 3 dni wcześniejsze obchody katyńskie podstępnego KGB-owca Putina.

Można odnieść przy tym wrażenie, że Kaczyński chyba intuicyjnie przeczuwał podstęp. Dlatego zorganizował wylot w sobotę, 10 kwietnia, a nie w dniu państwowego święta Ofiar Katynia, 13 kwietnia. W sobotę nie mogli lecieć ze względów religijnych przyjaciele Kaczyńskiego – Żydzi. Przynajmniej ich Kaczyński przed śmiercią uratował.

Realizacja zamachu była prosta. Oszołomione dopalaczami, sypanymi im przez wspólników Putina, otoczenie Kaczyńskiego nie zadbało o żadne wymagane środki bezpieczeństwa. Nikt nie poleciał na własne oczy obejrzeć lotnisko i jego stan techniczny. Nikt nie zwrócił uwagi na ilość i rangę zaproszonych na samolot gości. Nikt nie martwił się, że lecą na ostatnią sekundę. Nikt nie zadbał o plan „B” , czyli o ewentualność zmiany kursu i lądowania gdzieś indziej. Wręcz przeciwnie – lekceważono na każdym kroku zdrowy rozsądek. Duży udział ma w tym chrabja wątpliwego herbu Komorowski, który przekonywał otoczenie Kaczyńskiego, że nasi piloci to i na wrotach stodoły dolecą i wylądują.

Przyszedł dzień zamachu. Już o 3 rano niepoważny Komorowski nagrał w telewizji mowę żałobną na cześć Kaczyńskiego. Dobrze, że była niedziela i mało kto oglądał o tej godzinie telewizję. Ten palant o mały włos, a wszystko by spieprzył. Już rok wcześniej wypaplał w telewizorni, że albo będą wybory, albo prezydent gdzieś poleci i wszystko się zmieni…

Natomiast Putin,Tusk i szwadron śmierci KGB czekali na Tupulewa pod Smoleńskiem. Tusk tak naprawdę 10 kwietnia był od rana w Smoleńsku. Po obchodach putinowskich, 7 kwietnia, nie wrócił on do Warszawy. Zastępował go w Polsce jego sobowtór. Poznać go można tylko po tym, że ma trochę mniej ryżawą łepetynę niż oryginał.

W lasku przed lotniskiem umieszczony był specjalny generator do robienia mgły. Tusk kręcił korbą jak szalony. Putin obserwował, a raczej nasłuchiwał ryku silników. Z powodu mgły samolot musiał lecieć na autopilocie. Ustawiona przez KGB radiolatarnia naprowadziła Tupulewa tam, gdzie stał Putin. Najpierw serią z pepeszy Putin uszkodził silniki. Gdy samolot zaczął spadać, Putin kropnął do niego z katiuszy. Na koniec wrzucił na pokład Tupulewa wiązkę granatów. Ruskie celowo dewastowali szczątki samolotu, aby zniszczyć w kadłubie dziury po seriach z pepeszy. Szwadron śmierci KGB na wsjakij słuczaj strzelał do leżących ciał. To nagrał właśnie na komórkę prawdziwy rosyjski patriota, który tego dnia zbierał w lasku grzyby wcześniaki. I puścił filmik w internecie. Spotkała go za to straszna zemsta. Na Ukrainie KGB najpierw zadźgała go nożami, następnie w szpitalu odłączyła mu aparaturę, a na koniec podcięła mu żyły i udusiła go.

Niedawno Tusk zdecydowaną akcją zdelegalizował dopalacze. Bał się, aby jego nie załatwiono tą samą metodą.

O czym mało się mówi – atak na Tupulewa miał być tylko operacją przygotowawczą do ruskiej inwazji na Polskę. Putin zamierzał wykorzystać chaos, zamęt i otępienie w Polsce wywołane zamachem. Zamierzał on napaść na prawie bezbronną, pozbawioną przez niego prezydenta i generałów Polskę. Chciał wyrwać nasz kraj z rodziny wolnych, szczęśliwych, bogatych i suwernnych państw Unii. Zamierzał zrobić z Polski ponownie ruski protektorat. O mały włos, a zimnemu czekiście udałoby się ten plan zrealizować.

Na szczęście dla Polski, nasz wielki sojusznik, USA dysponuje bronią, której nie ma.

Mówię o HAARP-ie. Amerykanie widzieli z satelitów szpiegowskich mobilizację ruskiego wojska. Nam o tym wprawdzie nie mówili, ale tylko dlatego, abyśmy nie wpadli w panikę. Na granicy z Polską stało 50 dywizji pancernych i czekało na rozkaz – wpierjod.

Wtedy to właśnie Amerykanie zalali Polskę wielką powodzią wywołaną HAARP-em. Zniszczone mosty, drogi, zalane pola sprawiły, że ruskie zwlekali z inwazją. Raz, że ich stare i ciężkie czołgi grzązłyby w błocie. Dwa, jak się napada, to chce się mieć łupy, a nie żeby jeszcze okupacyjna armia musiała Polskę po powodzi odbudowywać. Na wszelki wypadek Amerykanie powtórzyli powódź jeszcze dwukrotnie. A gdy w powietrzu brakowało już pary wodnej na następne chmury, tym samym HAARP-em zrobili Amerykanie setki pożarów w Rosji. Putinowi nie w głowie było w tej sytuacji napadać na nas. Musiał ratować własną skórę. Zamiast zostać czekistą zdobywcą, stał się za sprawą USA czekistą strażakiem. A potem przyszła jesień i czasu na operację podboju Polski przed zimą było już za mało.

W międzyczasie Polska otrząsnęła się z szoku po Smoleńsku. Tusk i Komorowski muszą dla zatarcia śladów współudziału w zamachu udawać miłośników Unii i NATO. Ostatnia narada NATO w Lizbonie i nowe gwarancje bezpieczeństwa dla naszego baraku inwazję Rosji ostatecznie uczyniły mało prawdopodobną.

Tak to broń, której nie ma, uratowała nas przed zimnym czekistą.

Jeszcze tylko musimy doprowadzić do oddania śledztwa w ręce specjalistów z USA. Zwłaszcza znanych na cały świat profesjonalistów z CIA. Oni nawet nie potrzebują prowadzić śledztwa, aby udowodnić, kto zrobił zamach w Smoleńsku.

Z 11/9 też tak było. Jeszcze nie znaleziono w gruzach WTC paszportów porywaczy, które przetrwały gigantyczne kule ognia powstałe w momencie wbijania się zdalnie sterowanych samolotów w WTC, a CIA już ogłosiła, że to robota Al-Kaidy. Tacy to są jasnowidze i profesjonaliści w CIA! Kongres to potwierdził i cały świat wie, że spiskowe teorie o 11/9 to robota wrogów Ameryki i agentów wpływu opłacanych przez KGB.

Dlatego musimy zrobić wszystko, aby CIA mogła wydać ostateczny wyrok o Smoleńsku. Kongres to potwierdzi i wtedy Putina czeka proces w Hadze. Albo lepiej od razu go do Guantanamo wsadzić na dożywocie. Co się będziemy z nim w jakąś praworządność bawić. Nie zasłużył na to.

A gaz z Rosji należy się nam za darmo!

Poliszynel

PS. Titanic wypłynął w pierwszy i ostatni rejs 10 kwietnia. Z daleka widać i w tej katastrofie rękę zimnego czekisty Putina…

http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com/2010/11/22/tajemnica-smolenska-wyjasniona/#more-291

Do błyskotliwej analizy Poliszynela nie sposób cokolwiek dodać, albo cokolwiek ująć. Zamyka ona temat raz na zawsze, a podważanie głoszonych w niej prawd będzie karane dożywotnią eksmisją z gajówki na zasadzie kłamstwa smoleńskiego. Dołożymy wszelkich starań, aby zostało ono objęte sankcjami prokuratorskimi. Pomogą w tym nam nasi żydowscy krewni i ubeccy znajomi.

Zresztą sami spadliśmy z roweru czwartego października br., czyli 04.10, co po odwróceniu cyfr na sposób amerykański, daje… no właśnie, daje datę 10 kwietnia.: 10/04 – admin

Posted in Różne | 69 Komentarzy »

Kazanie ks. Jana Jenkinsa na dzień błogosławionej Salomei, 17.11.2010

Posted by Marucha w dniu 2010-11-23 (Wtorek)

Drodzy uczniowie, drodzy wierni,

W dniu dzisiejszym wspominamy polską błogosławioną, błogosławioną Salomeę, a także wielkiego biskupa – świętego Grzegorza Cudotwórcę. Biskup ten znany był zarówno z wielkiej uczoności, jak i ze świętobliwości życia, któremu towarzyszyło wiele cudów. Mówi się, że gdy został biskupem Neocezarei, w tej wielkiej metropolii żyło wówczas zaledwie siedemnastu chrześcijan, natomiast po jego śmierci z trudem można by się było doliczyć tylu pogan, tak poprzez swą naukę oraz zdziałane cuda nawrócił do Boga całe miasto.

Błogosławiona Salomea nie jest prawdopodobnie równie znana jak on, można się jednak popatrzyć pewnych podobieństw w wypełnionym cudami życiu, jakie oboje wiedli. Salomea była córką księcia Leszka Białego z Krakowa oraz jego żony, księżniczki rusińskiej Grzmisławy, która była siostrą Bolesława Wstydliwego. Urodziła się w roku 1202 i od najmłodszych lat odznaczała się nadzwyczajną pobożnością pomimo faktu, że przyszła na świat w rodzinie o ambicjach politycznych. W wieku lat zaledwie trzech, za zgodą rodziców, złożyła ślub czystości, jednak król Węgier Andrzej pragnął, by poślubiła jego syna i przyszłego dziedzica – Kolomana. Ze względu na wielkie korzyści polityczne tego związku, rodzice jej wyrazili zgodę i gdy miała cztery lata została wysłana na Węgry, gdzie miała pobierać naukę wraz ze swym przyszłym mężem, który też był jeszcze dzieckiem.

Pomimo tej nagłej zmiany sytuacji Salomea – pokładając ufność w Bogu – nigdy nie utraciła nadziei na to, że uda się jej pozostać wierną złożonym ślubom. Żyjąc w tym samym domu, co jej przyszły mąż, dorastali razem jak brat i siostra, a przepełniona Duchem Świętym dziewczynka wkrótce zaczęła zaszczepiać w sercu Kolomana te same nabożeństwa i pobożne pragnienia, które sama pielęgnowała. Ostatecznie Koloman stał się prawdziwym wzorem cnoty i czystości – właśnie dzięki wpływowi młodej Salomei.

Gdy wreszcie osiągnęli wiek stosowny do małżeństwa, istniało już między nimi porozumienie, że oboje złożą wzajemny ślub czystości. Koloman został nawet członkiem trzeciego zakonu św. Franciszka, a oboje byli dla swych poddanych wzorem wszelkich cnót.

Jednak początek XIII wieku był czasem wielkich najazdów tatarskich, które dotknęły równie ciężko Polskę, jak i Węgry. Koloman zmarł w wyniku ran odniesionych w stoczonej w roku 1241 roku bitwie, Salomea natomiast, choć mogła rządzić królestwem Węgier, powróciła do swego ojczystego kraju, gdzie rządy sprawował jej brat Bolesław Wstydliwy wraz ze swą żoną – błogosławioną Kunegundą. Została przyjęta z największymi honorami, szybko jednak zmęczyły ją intrygi polityczne i zapragnęła zrealizować swe pielęgnowane od młodości marzenie o życiu klasztornym. Wykorzystując wielki majątek odziedziczony po mężu, zbudowała dla sióstr klarysek klasztor św. Damiana w Zawichoście koło Sandomierza, którego też została przełożoną.

Podczas najazdu Tatarów w roku 1260 musiała opuścić klasztor, by ratować życie mniszek, budynek klasztorny został wówczas zburzony. Salomea przeniosła się wówczas ze swą wspólnotą do miasta Skała pod Krakowem, gdzie zbudowała klasztor i gdzie spędziła ostatnich siedem lat swego życia, życia świętobliwego i pełnego wszelkich cnót. Otoczona przez siostry zmarła w roku 1268, a jej szczątki zostały później przeniesione do Krakowa podczas wielkiej uroczystości, w której uczestniczyła błogosławiona Kinga. 17 maja 1672 roku papież Klemens X zaaprobował jej kult i zaliczył ją w poczet błogosławionych.

Do obojga wspominanych dziś błogosławionych, wybitnego i uczonego biskupa oraz świętobliwej dziewicy, odnoszą się w sposób najpełniejszy słowa Chrystusa Pana: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Czystość serca odnosi się oczywiście do cnoty czystości, a oglądanie Boga oznacza wizję uszczęśliwiającą, radowanie się Bogiem przez całą wieczność, ale też oglądanie Go już w tym życiu.

Cała nasza wiedza przychodzi do nas za pośrednictwem zmysłów, przede wszystkim zmysł wzroku, będącego najszlachetniejszym ze zmysłów, ponieważ odbiera to, co jest najbardziej dla nas uchwytne, czyli kształt i kolor rzeczy. Zmysł wzroku, dzięki któremu możemy widzieć, jest więc również pewnym symbolem dla wszystkiego co poznajemy – w istocie wszystko, czego dowiadujemy się czytając, zależne jest od zmysłu wzroku.

A jednak Bóg nie może widzieć, ponieważ jest czystym Duchem. Poznania Boga dostępujemy raczej przez wiarę, widzimy Go dzięki wierze. Zgodnie ze słowami samego Zbawiciela, z cnotą wiary w sposób szczególny łączy się właśnie cnota czystości, mówiąc inaczej: czystość serca pozwala nam oglądać Boga. Pan Jezus mówi w tym miejscu zwłaszcza o darze Ducha Świętego, który nazywamy darem rozumu. To właśnie dar rozumu udoskonala cnotę wiary, przede wszystkim pozwalając nam w pełni zrozumieć prawdy naszej wiary.

Wiara jest cnotą, dzięki której zyskujemy wiedzę o nadprzyrodzonych tajemnicach Boga, wiara jest jednak zawsze bardzo niewyraźna. Ponieważ to Bóg do nas przemówił, jesteśmy pewni prawdy przekazanych nam treści, nie rozumiemy ich jednak, gdyż bardzo nas przewyższają. Z tego powodu wiara jest nie tylko przylgnięciem umysłu, ale wymaga też aktu woli: musimy chcieć wierzyć, ponieważ nasz intelekt jest w pewnym sensie odurzony przez tajemnicę zbyt wielką, byśmy mogli ją pojąć. Rzeczy nieskomplikowane, rzeczy tego świata, możemy dostrzec, a oglądając je, w większym lub mniejszym stopniu zrozumieć. Boga jednak oglądać ani zrozumieć nie możemy, ponieważ Jego natura jest nieskończona, a nasze umysły skończone. Dlatego pomimo tego, że możemy być pewni prawdziwości artykułów wiary, nie możemy udowodnić ich w taki sposób, w jaki sposób dowodzimy na przykład prawa grawitacji.

Tak więc cnota wiary, choć sama w sobie doskonała, jest dla nas zawsze nieco niejasna, a nawet obca naturze naszego intelektu. Intelekt nasz stworzony został bowiem po to, by rozumował, by dedukował na podstawie obserwacji. Wiara jednak nie pochodzi z obserwacji, ale z autorytetu Boga, który objawia samego siebie swemu Kościołowi. Tajemnice wiary nie są dla nas zrozumiałe w tym sensie, że nie możemy zgłębić ich pierwszych zasad, jak to czynimy w przypadku innych nauk ścisłych.

To właśnie ze względu na tę wrodzoną słabość naszego ograniczonego intelektu Bóg daje nam dar rozumu. Dar ów wlewany jest w nasze dusze, byśmy stali się podatni na natchnienia Ducha Świętego, a w odniesieniu do poznawania, byśmy zyskali pewną intuicję głębszego rozumienia prawd wiary. Podczas, gdy wiara może chwiać się lub tracić ufność, dar rozumu leczy intelekt dając mu pewną współnaturalność z Boskimi zasadami, od których pochodzą prawdy wiary. Skoro sam Duch Święty mieszka w duszy znajdującej się w stanie łaski, Jego wpływ i natchnienia zapadają głęboko w nasze dusze, dając im pewne zrozumienie Bożych tajemnic.

Wpływ daru rozumu widoczny jest w sposób szczególny w życiu Doktórów Kościoła, jak np. świętego Tomasza z Akwinu, patrona naszej szkoły. Widać go jednak nawet w życiu ludzi prostych, zwłaszcza szczerze pobożnych, którzy posiadają nierzadko głębokie rozumienie prawd wiary, pomimo że nie posiadają formacji filozoficznej. Posiadają oni jak gdyby Boski instynkt, ostrzegający o niebezpieczeństwie dla wiary, które ludzie pobożni dzięki swej zażyłości z Bogiem wyczuwają natychmiast, gdyż dzięki darowi rozumu wiedzą, że treści te dalekie są od Objawionej Prawdy.

Prawdopodobnie jednak największą pomocą, jakiej dar ten udziela wierze, jest zrozumienie samych źródeł Objawienia, czyli Pisma Świętego i Tradycji. Tak jak w przypadku Apostołów podróżujących wraz Panem do Emaus, których oczy otworzyły się na rozumienie Pisma (Łk 24,45), podobnie Trzecia Osoba Trójcy Przenajświętszej napełniała wielu świętych owym głębokim zrozumieniem Pisma, znaczenia symboli i podobieństw występujących w Nowym Testamencie. Dar rozumu jest również głównym „autorem” symboli i znaków używanych w liturgii i daje nam poznać subtelne rzeczywistości za tymi symbolami i widzialnymi znakami ukryte. Dar ten pomaga nam również zrozumieć bardziej dogłębnie przyczyny na podstawie skutków i daje odpowiedź na najważniejsze pytania, dlaczego rzeczy są takimi, jakimi są: ponieważ Bóg je takimi stworzył.

Na modlitwie dar rozumu objawia się przede wszystkim poprzez ukojenie zmysłów. Często jesteśmy na modlitwie rozproszeni, ponieważ Bóg jest tak abstrakcyjny, tak bardzo przewyższający wszystko, co możemy poznać, że nasz intelekt doświadcza pewnego rodzaju dezorientacji, zwraca się więc szybko ku rzeczom łatwiej postrzeganym i rozumianym. Jednak dar rozumu zaspokaja tę ciekawość poprzez podporządkowanie intelektu, nastrajając go na głos Ducha Świętego, który przenika głębokości samego Boga. To właśnie ma na myśli święty Paweł, gdy mówi do Koryntian: „Któż bowiem z ludzi wie, co jest w człowieku, prócz ducha ludzkiego, który w nim jest? Tak i tego, co jest w Bogu, nikt nie poznał, tylko Duch Boży” (1Kor 2,11). Dlatego w życiu wielkich świętych zauważamy, że ich życie modlitewne stawało się stopniowo coraz bardziej proste, nie było długą rozmową z Bogiem, ale prostym wpatrywaniem się w Niego, jak to zaświadcza święty Proboszcz z Ars, któremu pewien pobożny człowiek wyznał, że podczas modlitwy: „Patrzę na Niego, a On patrzy na mnie”, powierzając w ten sposób cały wszechświat Trójcy Świętej, która powołała go do istnienia.

Dlatego, drodzy wierni, prośmy dwoje świętych wspominanych w dniu dzisiejszym, o to, by ziściło się na nas błogosławieństwo Zbawiciela: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. A ponieważ cnota czystości jest najlepszą dyspozycją do otrzymania daru rozumu i wzrostu w nim, naśladujmy przykład obojga, a również naszego patrona świętego Tomasza z Akwinu, który otrzymał ów dar w obfitości. W ten sposób będziemy mogli oczekiwać obietnicy związanej z tym błogosławieństwem – by pewnego dnia oglądać Boga i radować się tym na wieki wieków. Amen.

Ks. Jan Jenkins, http://kazanieniedzielne.blogspot.com/2010/11/bogosawionej-salomei.html

Posted in Kościół/religia | 1 Comment »

Zadłużyć i sprzedać

Posted by Marucha w dniu 2010-11-23 (Wtorek)

Inicjatorzy referendum w sprawie przyszłości Lasów Państwowych chcą dostarczyć podpisy pod wnioskiem o referendum na przyszłotygodniowym posiedzeniu Sejmu.

Wnioskodawcy chcą, by był on procedowany równolegle z nowelizacją ustawy o finansach publicznych. W tej ustawie rząd PO – PSL pozbawia Lasy Państwowe możliwości dysponowania Funduszem Leśnym, aby zmusić je do zadłużenia się w bankach komercyjnych. To powtórka strategii z czasów koalicji AWS – UW, gdy próbowano skomercjalizować i zadłużyć lasy, aby je następnie sprywatyzować.
– Wniosek o referendum ogólnonarodowe musi być poparty 500 tysiącami podpisów, ale chcemy ich zebrać parę milionów – mówi prof. Jan Szyszko, pełnomocnik klubu PiS, inicjatora referendum. Wniosek, poparty przez 70 posłów PiS, trafił już do marszałka Sejmu. – Zamierzamy złożyć wymagane podpisy już na najbliższym posiedzeniu Sejmu – deklaruje prof. Szyszko.

Właśnie na następnym posiedzeniu Izba ma się zająć rządowym projektem nowelizacji ustawy o finansach publicznych. Propozycje, o ile zyskałyby akceptację Sejmu, pozwolą rządowi przejąć pieniądze Lasów Państwowych i włączyć je do sektora finansów publicznych. Pozbawienie LP możliwości dysponowania Funduszem Leśnym zmusi tę instytucję do zadłużania się w bankach komercyjnych i komercjalizacji gospodarki leśnej, co skończy się prywatyzacją lasów. Inicjatorom referendum chodzi o to, aby projekt nowelizacji i wniosek o referendum ogólnonarodowe na temat przyszłości lasów były procedowane równolegle.

Akcja zbierania podpisów objęła cały kraj. Prowadzą ją leśnicy, Polski Związek Łowiecki i inne organizacje społeczne, posłowie, a także osoby indywidualne. Do biura pełnomocnika ds. referendum tylko jednego dnia wpłynęło 1000 listów z podpisami z całej Polski.
– Rekordzistą jest pan Stanisław Kenelski, emerytowany pracownik Wydziału Leśnego SGGW, który sam zebrał 300 podpisów i zbiera dalej – podkreśla prof. Szyszko.

Nie jest to pierwsza próba zadłużenia polskich lasów w celu ich prywatyzacji – do poprzedniej doszło za rządów koalicji AWS – UW. Zdecydowano wówczas, że Lasy Państwowe należy zdestabilizować finansowo, a ich kapitał w postaci lasów – upłynnić. Lasy należące do państwa zajmują ponad jedną czwartą terytorium kraju, w drewnie jest nagromadzone ok. 300 mld zł kapitału, a ponadto pod lasami znajdują się kopaliny: piasek, żwir, skały, glina, głębiej zaś – strategiczne zasoby energetyczne kraju, takie jak gaz, ropa, złoża wód geotermalnych. Z punktu widzenia koncepcji liberalizacji gospodarki prywatna własność gruntów leśnych ułatwiłaby upłynnienie tego naturalnego kapitału.

Latem 1999 roku podczas posiedzenia Rady Ministrów został poddany pod głosowanie wniosek, aby z Lasów Państwowych stworzyć jednoosobową spółkę Skarbu Państwa, czyli skomercjalizować, co – jak wiadomo – stanowi wstęp do prywatyzacji. – Wniosek postawiono ad hoc, bez żadnych konsultacji. Byłem wtedy ministrem ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa. Natychmiast zgłosiłem votum separatum, przypominając, że jedna czwarta kraju to ogromny obszar, to sprawa bytu państwa, i dziwi mnie, że taka koncepcja pada bez żadnych uzgodnień resortowych – relacjonuje prof. Jan Szyszko. Dwa tygodnie później doszło do dyskusji w czasie posiedzenia Rady Ministrów i do głosowania. – Wygraliśmy je 7 do 6. Koncepcja padła, niemniej ja musiałem się pożegnać ze stanowiskiem ministra – wspomina prof. Szyszko. Dodajmy – odwołano ministra Szyszkę na tydzień przed głosowaniem w ONZ nad jego kandydaturą na prezydenta Konwencji Klimatycznej KOP 5. Przyznanie mu tej funkcji zostało uzgodnione na szczeblu międzypaństwowym, niespodziewana i nagła dymisja miała więc posmak skandalu.

Zdaniem prof. Szyszko, lobby opowiadające się za sprzedażą lasów nadal istnieje. – Jeden z głównych architektów koncepcji komercjalizacji lasów i ich reprywatyzacji, ówczesny wiceminister Skarbu Państwa Krzysztof Łaszkiewicz, jest dziś podsekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta. Za komercjalizacją lasów opowiedział się też wtedy Longin Komołowski, minister pracy i polityki społecznej z ramienia AWS w rządzie Buzka, obecnie poseł niezrzeszony i prezes Stowarzyszenia „Wspólnota PolskaŇ – przypomina prof. Szyszko.

Lasy Państwowe jako instytucja zostały utworzone w 1923 roku. Wtedy też rozpoczął się proces wykupu lasów z rąk prywatnych. Była to ostatnia deska ratunku dla polskich lasów – wcześniej prywatni właściciele, pozyskując drewno, w sposób rabunkowy zdążyli ogołocić z drzew 800 tys. ha powierzchni leśnej. II Rzeczpospolita, która dopiero co odzyskała niepodległość, zdobyła się na wykup z rąk prywatnych ponad 400 tys. ha lasów.

Małgorzata Goss, Nasz Dziennik, 23.11.2009

Formularze do zbierania podpisów można pobrać na stronach: www.ekorozwoj.pl lub www.mypis.pl.
Należy je przesyłać listownie na adres: Prof. Jan Szyszko, Klub PiS, 00-902 Warszawa, ul. Wiejska 4/6/8.

Admin obawia się, że do szumowin, które rządzą Polską, a które zostały wybrane przez światły, świadomy i patriotyczny Naród Polski, nie przemawiają żadne słowa. Jedyne, co te męty spod ciemnej gwiazdy rozumieją, to już chyba tylko zwykła przemoc.

Posted in Gospodarka | 14 Komentarzy »

Ksiądz Stanisław Trzeciak – “antysemita”, który pomagał Żydom

Posted by Marucha w dniu 2010-11-23 (Wtorek)

W II RP wywołał największą wojnę polsko-żydowską. Ignorant, fałszerz, kłamca, a przede wszystkim zwolennik Protokołów Mędrców Syjonu. “Jeden z czołowych katolickich propagatorów antysemityzmu w okresie międzywojennym w Polsce” (wikipedia). Poglądów nie zmienił nawet w czasie okupacji, kiedy Niemcy mordowali Żydów.

Tylko, czy to cała prawda o księdzu profesorze Stanisławie Trzeciaku, jednym z najsławniejszych w przedwojennej Polsce?

(Profesor) Władysław Bartoszewski napisał, że “dla wielu był on sztandarowym człowiekiem, którego wystąpieniami publicystycznymi uzasadniali swoje antysemickie poczynania”. A profesor Leszek Kołakowski: “Między rozmaitymi odmianami antysemityzmu zachodzi tylko różnica ilościowa, różnica stopnia. (…) Umiarkowany antysemityzm sanacji w tej urzędowej postaci, choćby ograniczony do »ekonomicznego bojkotu« kupców żydowskich podtrzymywał i podsycał aurę, w której rozkwitały Falangi, księża trzeciakowie, późniejsi donosiciele gestapo i szantażyści okupacyjni”.

Agent Gestapo ratuje Polaków

O co chodzi z tym donoszeniem? Otóż krążyły (i krążą do dziś) legendy, że jako agent gestapo ks. Trzeciak donosił na cichociemnych. Chciał też powołać polską partię narodowo-socjalistyczną, a nawet proniemiecki rząd. Czy to prawda? W dokumentach czytamy, że pomagał represjonowanym… Polakom, ponieważ miał chody u Niemców, którzy mieli go cenić jeszcze sprzed wojny. Na plebanii kościoła św. Antoniego w Warszawie (przy ul. Senatorskiej) zorganizował punkt żywieniowy Rady Głównej Opiekuńczej (prowadziła go jego gospodyni Helena Rokossowska, siostra Konstantego, późniejszego marszałka Polski). Za pośrednictwem Niemców potrafił zdobyć dodatkowe przydziały żywności, którymi dzielił się z biednymi, oraz ukrywającymi się u niego oficerami Wojska Polskiego. Wielu z nich wyciągnął z więzienia (m.in. na Pawiaku). 1 sierpnia 1944 przyjął na plebanię wielu księży i osób świeckich. W schronie kościoła ludność mogła chować się przed nalotami. 8 sierpnia ocalił domowników i przybyszów od akcji pacyfikacyjnej, okazując oficerowi niemieckiemu otrzymane przed wojną odznaczenia.

Jednak Niemcy tak go cenili, że w końcu go zabili. Ksiądz Stanisław Trzeciak zginął od niemieckiej kuli w czasie Powstania Warszawskiego 9 sierpnia 1944 r. Zginął wraz z osobami, które ukrywał w kościele św. Antoniego. A było to tak. Hitlerowcy zagonili ich do rozbiórki powstańczej barykady na pl. Teatralnym. Trzeciak odmówił, żądając rozmowy z oficerem niemieckim – bezskutecznie. Po rozebraniu barykady Niemcy poprowadzili grupę w kierunku ul. Alberta Króla Belgów. Wówczas “padł strzał, który śmiertelnie ugodził proboszcza”.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | 16 Komentarzy »