Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Grudzień 6th, 2010

Koniec holokaustu

Posted by Marucha w dniu 2010-12-06 (Poniedziałek)

W roku 2000, Norman Finkelstein opublikował wspaniałą książkę The Holocaust Industry: Reflections on the Exploitation of Jewish Suffering (Przemysł holokaustu: przemyślenia nt. wykorzystywania żydowskiego cierpienia). Stwierdził w niej, że amerykańscy Żydzi wykorzystują pamięć o nazistowskim holokauście dla korzyści politycznych i finansowych, jak również działań w interesie Izraela. Ponadto, stwierdził, że ten „przemysł holokaustu” skorumpował żydowską kulturę i autentyczną pamięć o holokauście.

Jego rodzice byli więźniami obozów koncentracyjnych i ocaleli z holokaustu. W rozdziale 3: Podwójne żądania, twierdzi, że liczba ocalałych z holokaustu Żydów, potwierdzona przez grupy wsparcia, wzrosła z około 100.000 w 1945 roku do prawie 1 miliona, ze względu na zmiany definicji osoby ocalałej. Z tego powodu Finkelstein wielokrotnie twierdził, że fałszywe były roszczenia wobec Szwajcarii, podczas gdy zignorowano rachunki bankowe i aktywa w USA i Izraelu. Wypłat dokonano na rzecz niewłaściwych osób, a stracili na tym prawdziwi ocaleni. Nie trzeba dodawać, że żydowski establishment i państwo Izrael zakazały publikację tej książki.

W dniu 9 listopada 2010 r., w Nowym Jorku postawiono w stan oskarżenia 17 osób o defraudację ponad $42 mln z funduszy ustanowionych na pomoc ocalałym z holokaustu. „Domniemane oszustwo jest tak istotne jak irytujące,” powiedział Preet Bharara, prokurator płd. dzielnicy Nowego Jorku, nazywając je „perwersyjnym i powszechnym oszustwem popełnianym wobec organizacji o historycznym znaczeniu.” W ciągu prawie 16 lat, miliony dolarów przeznaczone dla ocalałych z holokaustu, „trafiały do kieszeni skorumpowanych pracowników Komisji Roszczeniowej i zorganizowanej sieci oszustów,” Bharara powiedział dziennikarzom.

Pieniądze pochodziły z dwóch funduszy zarządzanych przez Komisję Żydowskich Roszczeń Finansowych wobec Niemiec, znaną również jako Konferencję Roszczeniową, organizację bezzyskową, założoną prawie 60 lat temu w celu wsparcia poszkodowanych przez nazistów. Jak Mówi Bharara, 6 z 17 oskarżonych o oszustwa osób to byli i obecni pracownicy Komisji. Semena Domnitsera nazwał „przywódcą” tego oszustwa, twierdząc, że przez ponad 10 lat pracował jako dyrektor i nadzorował zarówno Fundusz Biedy jak i Fundusz Artykułu Drugiego.

Fundusz Biedy dokonuje jednorazowej wypłaty około $3.600 dla ofiar, które zmuszono do opuszczenia swoich domów podczas ucieczki przed nadciągającym hitlerowskim wojskiem. Bharara powiedział, że przez fundusz przeszło około 5000 wniosków noszących znamiona oszustwa o wartości $18 mln.

Fundusz Artykułu Drugiego wypłaca renty w wysokości około $411 miesięcznie dla tych, którzy zarabiają mniej niż $16.000 netto i spędzili co najmniej 6 miesięcy w obozie koncentracyjnym, lub co najmniej 18 miesięcy w żydowskim getcie w ukryciu, lub żyli pod fałszywą tożsamością by uniknąć cierpień ze strony nazistów. Bharara powiedział, że fundusz ten przetworzył ponad 650 fałszywych wniosków o wartości ponad $25.5 mln. Powiedział również, że wnioskodawcy byli rekrutowani ze społeczności żydowsko- rosyjskiej, oraz że w ich wnioskach wpisywano fałszywe daty i miejsca urodzenia oraz „sfabrykowane historie prześladowań, kompletnie zmyślone historie o tym, co przeżywały te osoby podczas II wojny światowej.”

Cztery z zatrzymanych osób już przyznały się do oszustwa. Tak więc machina stojąca za oszustwami opisana lata temu przez Finkelsteina została już ujawniona. Prawdopodobnie podobne oszustwa zostaną ujawnione w najbliższych latach. Istnieje duża szansa, że oszukańcze działania państwa Izrael – organizowane przez to państwo – zostaną w końcu podane do wiadomości publicznej.

Czy żydowski establishment popełnia poważne przestępstwa ze względu na kilka milionów dolarów? Czy to uzasadnia niebezpieczeństwo skażenia jego reputacji? Czy powód tych przestępstw jest inny? Izrael może być nielegalnym i zbrodniczym państwem, ale jego liderzy nie są takimi głupcami. Prawdopodobnie w operacjach prania brudnych pieniędzy Bank Hapoalim w Tel Awiwie zarabia więcej w ciągu jednego dnia.

Sprawa jest prosta. Pieniądze nie mają znaczenia. Najważniejszym parametrem tutaj jest liczba ofiar. To holokaust uzasadniał założenie państwa Izrael przez rezolucję ONZ. Ale co by się stało, gdyby ta liczba była inna? Żydowska obsesja o 6 mln nie jest przypadkowa. Co się stanie jeśli względna liczba żydowskich ofiar II wojny światowej jest niższa od liczby ofiar Romów? Oni nie dostali dla siebie kraju. Co więcej, niedawno Romowie byli prześladowani we Francji i Włoszech. Co się stanie, jeżeli liczba ofiar żydowskich jest porównywalna z brytyjskimi, amerykańskimi, rosyjskimi i arabskimi?

Wtedy mit zniknie. Wtedy dojdziemy do zakończenia holokaustu, a wraz z nim do końca zbrodniczego państwa.

Roy Tov http://www.roytov.com/articles/roma.htm
Tłumaczenie Ola Gordon.

Za http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/12/05/koniec-holokaustu/

Gajowy wyraża niniejszym pewne wątpliwości co do możliwości zniknięcia mitu Holocaustu jako wydarzenia jedynego i unikalnego na skalę światowej historii. Należałoby by bowiem przyjąć założenie, iż większość ludzi jest zdolna do myślenia, rozumowania i wyciągania w miarę logicznych wniosków. Nie trzeba tu podkreślać, iż założenie takie jest zbyt optymistyczne, by nie rzec oderwane od rzeczywistości, albo wręcz naiwnie głupie. Większość ludzi wciąż wierzy np. w brednie o Św. Inkwizycji, mimo istnienia wielu rzeczowych materiałów na ten temat.

Dzięki dla uczestnika dysusji „Antykk” za zwrócenie uwagi na powyższy artykuł.

Posted in Historia, Polityka | 42 Komentarze »

Szpiegostwo, agentura, dyplomacja

Posted by Marucha w dniu 2010-12-06 (Poniedziałek)

Aby spróbować wprowadzić pewien porządek w zasobie pojęć, dość niefrasobliwie używanych przez wielu dysktantów, pozwoliłem sobie na następującą klasyfikację:

1. Szpieg.
Jest to jak najbardziej normalne zjawisko. Każde jako takie poważne państwo posiada swoich szpiegów w wielu innych państwach, które w jakiś sposób są dla niego ważne lub interesujące. Oczywiście Rosja posiada szpiegów w Polsce, w USA, w Niemczech, Wielkiej Brytanii itd. Podobnie swoich szpiegów ma USA, Izrael, Niemcy itd. Zadaniem szpiega jest siedzieć jak najbardziej cicho, nie wychylać się, nie odróżniać od reszty – i donosić swemu mocodawcy informacje na pożądane tematy.
Z istnienia szpiegów nie ma co robić sensacji, bo stawiamy się na poziomie owej 5-letniej dziewczynki, która ze zgrozą odkryła w łazience, że jej tatuś jest chłopcem i z krzykiem zaniosła tę bulwersującą wiadomość do mamusi.

Specyficznym gatunkiem szpiega jest zdrajca, osoba przez wszystkie czasy pogardzana i nierzadko karana śmiercią. Obecnie w Polsce bycie zdrajcą nie wydaje się niczym nagannym, o czym świadczą błyskotliwe kariery wielu polityków.

2. Agent.
Jest to ulokowany przez obce mocarstwo człowiek, który – w odróżnieniu od szpiega – ma być szeroko słyszalny i wręcz popularny, a jego zadaniem jest takie urabianie opinii publicznej i polityków, by podejmowali decyzje korzystne dla obcego mocarstwa, a niekoniecznie dla kraju, którego obywatela udaje.
Wbrew nachalnej propagandzie, działalność rosyjskiej agentury („razwiedki”) w Polsce jest zupełnie marginalna, o czym świadczy totalne uzależnienie Polski od Unii, a nie od Rosji, oraz podejmowanie przez władze działań korzystnych dla Unii/USRaela, a nie dla Rosji, ani tym bardziej Polski (np. likwidacja stoczni, kopalni, rybołówstwa morskiego itp).

3. Dyplomata.
Bycie dyplomatą oczywiście nie wyklucza bycia szpiegiem, ale nie o to chodzi. Wiele osób w każdym sukcesie dyplomacji rosyjskiej dopatruje się działalności „agentury” – nawet tam, gdzie główną przyczyną sukcesu była totalna nieudolność kontrpartnerów przy stole negocjacyjnym. Dojdzie pewnie do tego, że zwycięstwo rosyjskiego boksera w walce o mistrzostwo świata zostanie podane jako sukces rosyjskiej agentury.
Klasycznym przykładem może być rzekome „oszukanie” Polski przez Rosję w sprawie słynnej rury, którą Polska sabotowała z całych sił i nawet usiłowała do tej kretyńskiej akcji zwerbować Unię Europejską, która jednakowoż, co do jednego członka, olała polską „inicjatywę”. Tu nie trzeba było żadnej rosyjskiej agentury. Tu wystarczyła żydowska agentura, sterująca polską polityką tak, by jak najszybciej zniszczyć ten kraj, wytępić jego ludność i nareszcie otworzyć sobie wrota do masowej imigracji do Nowo-Izraela.

Gajowy Marucha

Posted in Różne | 24 Komentarze »

Chrońmy krajowy przemysł zielarski

Posted by Marucha w dniu 2010-12-06 (Poniedziałek)

Po 2011 r. z aptek może zniknąć wiele polskich preparatów ziołowych, tak popularnych jak Raphacholin.

Zgodnie z przepisami UE, obecne na polskim rynku leki roślinne, które zawierają choćby śladowe ilości syntetycznych dodatków mogą być sprzedawane tylko do 2011 r. Potem trzeba je zarejestrować ponownie jako preparaty czysto chemiczne, co dla większości polskich producentów jest barierą nie do przejścia ze względu na koszty.

Specyfiką rynku polskiego są produkty roślinne złożone, zawierające substancje oraz przetwory roślinne w połączeniu z substancjami syntetycznymi. Tymczasem uproszczona procedura rejestracyjna, określona w Dyrektywie 2004/24/WE wyklucza możliwość rejestracji leków z zawartością składników syntetycznych i izolatów. W tej sytuacji stosowane w Polsce przez wiele lat leki roślinne złożone podlegają rejestracji na zasadach ogólnych.

Stwarza to ogromne zagrożenie dla przyszłości przemysłu zielarskiego, gdyż spełnienie tych wymagań jest o wiele trudniejsze niż dla leków syntetycznych. Grozi to zachwianiem kondycji ekonomicznej i pozycji rynkowej polskich fabryk leków ziołowych; dla pacjentów oznacza brak dostępu do stosowanych i sprawdzonych preparatów ziołowych.

Zielarskie dyrektywy

Zgodnie z dyrektywami UE, lecznicze produkty roślinne można wprowadzać na rynek w oparciu o dokumentację zawierającą szczegółowe dane chemiczne, farmaceutyczne, biologiczne, jak również wyniki badań farmakologicznych, toksykologicznych oraz klinicznych przeprowadzanych na produkcie. Można też pominąć te badania w przypadku, gdy producent wykaże na podstawie odniesień do literatury naukowej, że składniki produktu leczniczego mają określone zastosowanie lecznicze i uznaną skuteczność oraz możliwy do zaakceptowanie poziom bezpieczeństwa. Przepisy przewidują też procedurę uproszczoną dla produktów o tradycyjnym zastosowaniu medycznym, uwzględniając ich szczególne właściwości, w szczególności ich długą tradycję stosowania – 30 lat na rynku, w tym 15 lat w UE.

Każdy rejestruje inaczej

W krajach członkowskich UE można znaleźć produkty roślinne z pełną dokumentacją rejestracyjną ze skutecznością dowiedzioną klinicznie lub bibliograficznie (zgodnie z artykułem 4.8 a (II) Dyrektywy 65/65/EEC), ale także produkty zarejestrowane w sposób mniej lub bardziej uproszczony bazując na narodowym prawie. Nadmienić należy także, że wielu krajach członkowskich produkty zawierające rośliny i ich przetwory w większości sprzedawane są jako suplementy diety lub żywność.

W Polsce dotychczas również obowiązywały zasady rejestracji leków roślinnych oparte na prawie narodowym. Istniały trzy kategorie produktów leczniczych roślinnych: leki o ugruntowanym zastosowaniu medycznym, leki o charakterze tradycyjnym oraz leki farmakopealne.

Zielnik polski

W Polsce leki roślinne stanowią około 30 % wszystkich farmaceutyków dostępnych bez recepty. Największymi producentami są:

  • Herbapol – Wrocław,
  • Herbapol – Poznań,
  • Herbapol – Lublin,
  • Herbapol- Kraków,
  • Herbapol – Warszawa,
  • Phytopharm – Klęka,
  • Hasco Lek, Biofarm, Labofarm.

Najpopularniejszymi lekami roślinnymi są: Raphacholin C, Sylimarol, Urosept, Venescin, Neospasmina, Alax, Boldaloin, Bioaron C, Sir. Pini comp.

Przed produktami leczniczymi pochodzenia naturalnego w Polsce stoi wielka szansa, właściwie w każdym z segmentów rynku, na którym są obecne, analitycy wróżą wzrost sprzedaży. Przykładem niech będą leki gastryczne, gdzie udział preparatów roślinnych, zwłaszcza herbat ziołowych i naparów (których popularność wzrosła znacznie w ciągu ostatnich kilku lat), jeszcze w 1999 r. wynosił 16 % sprzedaży wszystkich leków OTC gastrycznych, a pięć lat później już prawie 20 % („PMR, OTC pharmaceuticals market in Poland 2004-2006″). Analitycy PMR prognozują dalszy wzrost udziału produktów ziołowych w kategorii leków gastrycznych.

Batalia polskich zielarzy

Ponieważ unijna definicja ziołowego leku tradycyjnego, który wprowadza się na rynek w oparciu o tradycyjne zastosowanie medyczne, nie dopuszcza, aby zawierał on nawet niewielkie ilości substancji syntetycznych i izolatów, kilkadziesiąt polskich leków ziołowych może zniknąć z rynku. Polscy producenci od dawna zabiegają o rozszerzenie definicji, tak aby lek ziołowy mógł zawierać niewielkie ilości tych substancji. Chcą też, aby w tę kategorię włączyć leki powstałe na bazie produktów pszczelarskich.

Bagatelizowanie problemu

Polskie firmy ziołowe skarżą się, że polskie władze zbagatelizowały problem. [Polskie władze dostają po prostu łapówki od firm farmaceutycznych, na które lokalnych firm zielarskich nie stać. – admin]
Komisja Europejska przygotowała raport dotyczący możliwości rozszerzenia definicji tradycyjnych leków ziołowych. Niestety, poprawiona definicja nie objęła postulatów polskich zielarzy. Powód: zbrakło stosownego wniosku.
W końcu po wielu interwencjach na początku sierpnia Ministerstwo Zdrowia wystąpiło do Komisji Europejskiej o rozszerzenie definicji leków ziołowych tradycyjnych zgodnie z tradycją i praktyką rynku polskiego. Teraz trzeba czekać na decyzję Komisji.

Być albo nie być

Jeśli nie uda się rozszerzyć definicji leku tradycyjnego, problem może mieć co najmniej kilkanaście polskich firm, którym grozi zachwianie równowagi ekonomicznej. Będą one bowiem zmuszone do ograniczenia produkcji i zwolnień pracowników, ponieważ nie zdołają zarejestrować starych leków zgodnie z unijnymi wymaganiami. Koszty badań klinicznych przewyższałyby zyski ze sprzedaży tych leków. Straty poniosą też polscy dostawcy, u których zakontraktowano odbiór surowców do produkcji leków ziołowych. Dla pacjentów natomiast oznacza to brak dostępu do stosowanych od lat i sprawdzonych preparatów ziołowych. A ponieważ rynek nie znosi próżni, wypełni ją import. [I o to właśnie chodzi! – admin]

Ewa Stolecka
Za: http://www. stopcodex.pl
Za: http://www.bibula.com

Posted in Różne | 11 Komentarzy »

Lasy jak perła w koronie

Posted by Marucha w dniu 2010-12-06 (Poniedziałek)

Dzięki zdecydowanej postawie leśników i protestom społeczeństwa udało się obronić polskie Lasy Państwowe przed groźbą prywatyzacji. W znowelizowanej przez Sejm ustawie o finansach publicznych zrezygnowano z zapisu o włączeniu Lasów do budżetówki. Pieniądze przedsiębiorstwa będą więc dalej służyły gospodarce leśnej, a nie łataniu wydatków państwa.

W świetle pojawiających się dezinformacji celowe wydaje się podanie kilku danych statystycznych dotyczących Lasów Państwowych.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego na 31.12.2009 r. powierzchnia lasów w Polsce wynosiła 9,088 mln ha, co daje średnio około 0,25 ha w przeliczeniu na jednego mieszkańca Polski. W strukturze własnościowej lasów w Polsce dominują lasy pozostające w zarządzie Państwowego Gospodarstwa Leśnego Lasy Państwowe (PGL LP) i stanowią one 77,8 proc. leśnej powierzchni kraju, to jest ponad 7 mln hektarów.

Zasoby drzewne Lasów Państwowych, według stanu na początek 2009 r., stanowiły ponad 1,8 mln m3, dając średnio około 262 m3 drewna w przeliczeniu na jeden hektar lasu.

Lasami Państwowymi zarządza dyrektor generalny Lasów Państwowych, 17 dyrektorów regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych, 431 nadleśniczych i około 6 tys. leśniczych. Podstawową jednostką organizacyjną jest nadleśnictwo z jednostkami pomocniczymi, którymi są leśnictwa. Nadleśnictwo obejmuje średnio około 16,4 tys. ha, podczas gdy leśnictwo 1,2 tys. hektara. Nadleśniczy i leśniczy odpowiadają bezpośrednio za nagromadzony majątek, który szacowany jest jedynie w zapasach drewna. Przy obecnej średniej cenie 154 zł za 1 m3 kształtuje się on średnio w nadleśnictwie na poziomie 650 mln zł i w leśnictwie na poziomie 48 mln złotych. Lasy Państwowe zarządzają więc potężnym majątkiem narodowym szacowanym jedynie nagromadzonymi zasobami drzewnymi na poziomie prawie 300 mld złotych.

W Lasach Państwowych zatrudnionych jest około 26 tys. osób. Ogółem dają one ponad 80 tys. miejsc pracy osobom wykonującym w lasach różne prace, dotyczy to głównie terenów wiejskich.

Zgodnie z ustawą o lasach nadleśnictwa gospodarzą w oparciu o dziesięcioletni plan zwany operatem urządzeniowym lasu. Jego celem jest prowadzenie gospodarki leśnej nastawionej na:
1. zachowanie lasów i korzystnego ich wpływu na klimat, powietrze, wodę, glebę, warunki życia i zdrowia człowieka,
2. ochronę występujących w lasach wszystkich dziko żyjących gatunków,
3. ochronę gleb,
4. ochronę wód powierzchniowych i głębinowych,
5. udostępnianie lasów na cele rekreacyjne i pozyskiwanie owoców leśnych i grzybów,
6. produkcję drewna oraz surowców i produktów ubocznego użytkowania lasu, tak aby zarówno drewna, jak i innych produktów na koniec okresu planowania było więcej.

Cele Lasów Państwowych finansowane są głównie ze sprzedaży drewna, a dzięki Funduszowi Leśnemu gromadzonemu na szczeblu centralnym, będącemu w dyspozycji generalnego dyrektora Lasów Państwowych, istnieje możliwość dofinansowania tych nadleśnictw, które są i muszą być deficytowe z uwagi na pełnione przez nie bądź to funkcje ochronne, bądź też gospodarcze (np. duża ilość zalesień nieużytków, konieczność zwalczania szkodników lasu). Obecne zasoby leśne Lasów Państwowych powstały dzięki bardzo solidnej i konsekwentnej pracy leśników. Od zarania II RP, a także od 1945 r., mimo że pozyskiwaliśmy cały czas drewno, grzyby, jagody i zwierzynę, wydatnie zwiększyła się lesistość kraju i poprawił się zapas masy drzewnej z 906 mln m3 w roku 1945 do 1,8 mln m3 w chwili obecnej. Z Lasów Państwowych korzystają nieodpłatnie miliony ludzi, a ich dochody z pozyskiwanych owoców leśnych i grzybów szacowane są na mniej więcej 2 mld zł rocznie.

Wzór zrównoważonego rozwoju

Sukcesy polskich Lasów Państwowych to pochodna polityki prowadzonej konsekwentnie od 1924 r., kiedy to dekretem prezydenta II RP powołano Lasy Państwowe. U podstaw tej decyzji leżały m.in. dwie zasady: zasada wzrostu zasobów leśnych przy ich użytkowaniu przez społeczeństwo i zasada samofinansowania. Krótko mówiąc, polskie Lasy Państwowe miały i mają do tej pory nie obciążać budżetu państwa i równocześnie, płacąc podatki i tworząc miejsca pracy, stymulować jego rozwój gospodarczy. Służyć mają również każdemu z nas poprzez zapewnienie dobrego powietrza, dobrej wody, możliwości rekreacji oraz pełnego dostępu do owoców leśnych i grzybów. Są wyśmienitym przykładem realizacji koncepcji zrównoważonego rozwoju, tak modnej w Unii Europejskiej. Lasy pozwalają korzystać ze swoich zasobów przyrodniczych, zasoby te służą człowiekowi i jest ich coraz więcej. Tę funkcję Lasy Państwowe spełniają wyśmienicie od prawie 90 lat i dzieje się tak dzięki polskiemu dziedzictwu kulturowemu w zakresie leśnictwa.

Leśnictwo polskie zawsze było organizacją hierarchiczną. Zawód leśnika w czasach II Rzeczypospolitej cieszył się wielkim autorytetem. Jak zaznaczył duszpasterz leśników JE ks. bp Edward Janiak podczas homilii wygłoszonej 19 czerwca 2005 r. w kościele Św. Krzyża, obejmującemu na wschodnich rubieżach kraju swoje stanowisko nadleśniczemu pierwszą wizytę składał często starosta, a nie odwrotnie. Leśnicy tworzyli elity terenowe wspólnie z właścicielami ziemskimi, duchowieństwem, nauczycielstwem i służbą medyczną. Odpowiedzialność, poszanowanie władzy i jej hierarchii, gościnność i wierność triadzie: Bóg, Honor, Ojczyzna, to charakterystyczne cechy tego zawodu o zdecydowanie patriotycznym nastawieniu.

Elita leśników

Powolna i sukcesywna obserwacja owoców swojej ciężkiej pracy oraz obowiązek zapisywania wszelkich działań gospodarczych w dokumentach leśnych tworzyły trwały i mocny związek z miejscem pracy, a więc obszarem lasu ograniczonym do pewnego rejonu wyznaczanego granicami leśnictw i nadleśnictw.

Praca leśnika posiada także wymiar tworzenia historii terenu. Funkcjonowanie w terenie to konieczność współdziałania z miejscową ludnością, do czego niezbędny był autorytet. Zdobycie autorytetu to oczywiście przynależność do lokalnych elit, co zapewniane było przez wysokie pobory, relatywne do wartości zarządzanym majątkiem.

W czasie II wojny światowej leśnicy nie mieli najmniejszych wątpliwości, że należy zdecydowanie walczyć z okupantem, a jedyną władzą jest rząd polski na emigracji. To leśnictwo stało się bazą partyzantki i to właśnie leśnictwo zapłaciło za to niezwykle wysoką cenę w czasie okupacji – zarówno niemieckiej, jak i bolszewickiej. W Katyniu drugą największą grupą zawodową, która poniosła największe ofiary, byli właśnie leśnicy. Tę samą cenę płaciło leśnictwo po zakończeniu II wojny światowej, i to z tych samych powodów. Strach nowych władz przed leśnictwem, przed mentalnością leśników, przed możliwością istnienia bazy dla partyzantki, był bardzo silny. Z tych to głównie powodów rozpoczęto poddawać je planowej destrukcji, a jednym z elementów tego było niszczenie autorytetu. O ile przed wojną nadleśniczy był partnerem dla starosty, o tyle w latach 70. musiał się liczyć z opinią często kilku sekretarzy gminnych, nie mówiąc już o powiatowych czy wojewódzkich. To planowa działalność niszczenia autorytetu leśników była powodem tego, że przy gospodarowaniu ogromnym majątkiem ich pobory były z zasady niższe od średniej krajowej.

Specyfika zawodu, o której wspominałem, wywierała jednak istotny wpływ na postawę leśników. Umiłowanie wykonywanej pracy, a w związku z tym uczuciowy kontakt z przyrodą, dom w lesie, mundur, tradycje to rzeczy, które okazywały się silniejsze od planowej „resocjalizacji” wymyślanej w ministerstwach. W krótkim czasie nowo mianowani leśnicy, nawet ci pochodzący ze „zdrowego społecznie elementu”, bądź to rezygnowali z pracy, bądź też starali się zdobyć wiedzę, a pozostając w lesie, przejmowali stare nawyki. To te nawyki stały się powodem ogromnych sukcesów polskich Lasów Państwowych również w okresie PRL, sukcesów, na które z zazdrością patrzyły państwa teoretycznie wyżej od nas rozwinięte gospodarczo.

Nie ulega wątpliwości, że autorytet leśnika to baza sukcesów Lasów Państwowych. Dlatego też trzeba dbać o ten autorytet i eliminować z Lasów Państwowych wszystko to, co go niszczy. Należy więc kategorycznie zwalczać mogące pojawiać się, podobnie jak w każdym środowisku, elementy niegospodarności, braku kultury osobistej, bufonady czy też lekceważenia miejscowej ludności. Autorytet i respektowanie triady: Bóg, Honor, Ojczyzna, to klucz do dalszych sukcesów polskich Lasów Państwowych, do kontynuowania przez nie roli strażników bezpieczeństwa ekologicznego kraju, liderowania w zakresie gospodarki leśnej i kreowania zrównoważonego rozwoju w UE.

Prof. dr hab. Jan Szyszko

Autor jest kierownikiem Samodzielnej Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW, prezesem Stowarzyszenia na rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski, posłem na Sejm PiS. Był ministrem środowiska w rządze Jarosława Kaczyńskiego.

Nasz Dziennik, 6.12.2010

Jeśli chodzi o ten zrównoważony rozwój Polski w UE, to mamy silne przekonanie, iż jeszcze bardziej zrównoważony mógłby być poza UE. Jest, zdaniem admina, kwestią czasu, że – o ile Unia się nie rozpadnie – centralna biurokracja z Brukseli położy swą łapę na polskich zasobach leśnych i podporządkuje je „wspólnej polityce leśnej”. – admin.

Posted in Gospodarka | 5 Komentarzy »

Żydowska światowa lichwa okrada cały świat

Posted by Marucha w dniu 2010-12-06 (Poniedziałek)

Czyli o Klice Globalnych Banksterów

Jedną z wersji przyczyn zamachu na Tupulewa w Smoleńsku była obecność na pokładzie ówczesnego szefa NBP Sławomira Skrzypka.
http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=2018&Itemid=100

Według tejże wersji Skrzypek, rekomendowany na stanowisko prezesa NBP przez Kaczyńskiego, odmawiał zaciągania nowych kredytów w MFW i dlatego światowa lichwa (naturalnie przy pomocy zimnego czekisty Putina) zwabiła Skrzypka do Tupulewa i dokonała zamachu w Smoleńsku.

Aż dziw bierze, jakie idiotyzmy wpadają ludziom do głowy.

Po pierwsze – dokonanie zamachu w sposób mniej podpadający (wypadek samochodowy, samobójstwo, zawał serca) w Warszawie byłoby dla banksterów dużo łatwiejsze.

Po drugie – wystarczyłby jeden telefon z Waszyngtonu od Obamy, Rockefellera czy Brzezińskiego do Kaczyńskiego, aby zmienił on prezesa NBP, lub aby przekonał on prezesa NBP o konieczności zaciągania nowych kredytów i zamach byłby niepotrzebny.

Po trzecie – nie wiadomo na ile owa „niechęć” do zaciągania nowych kredytów była jedynie elementem propagandowym na rzecz kaczyzmu. Na zasadzie – patrzcie obywatele – kandydat Kaczyńskiego na szefa NBP nie chce nas zadłużać. A przecież nieoficjalnie wiadomo, że aby dostać się do NBP, należy wykazać się właściwymi korzeniami. Wiadome też jest (nieoficjalnie), że ludzie takowe korzenie posiadający kierowani są jakąś zadziwiającą solidarnością plemienną, a nie przywiązaniem do państwa, na terenie którego akurat żyją.

Po czwarte – zapomina się przy tym wszystkim, że tak zwany Narodowy Bank Polski wcale nie jest ani bankiem narodowym, ani bankiem polskim! Jest jednym z prywatnych folwarków finansowego światowego imperium Rothschilda.

Tak więc fochy prezesa NBP najłacniej uspokoiłby jeden telefon z centrali rzeczywistego właściciela NBP – z gabinetu bankstera Rothschilda – właściciela NBP.

A oto wykaz banków „narodowych” będących własnością jednego tylko klanu żydowskich banksterów – Rothschildów. Pokazuje on, jak pajęczyna żydowskiej lichwy oplata cały świat.

Afghanistan: Bank of Afghanistan
Albania: Bank of Albania
Algeria: Bank of Algeria
Argentina: Central Bank of Argentina
Armenia: Central Bank of Armenia
Aruba: Central Bank of Aruba
Australia: Reserve Bank of Australia
Austria: Austrian National Bank
Azerbaijan: Central Bank of Azerbaijan Republic
Bahamas: Central Bank of The Bahamas
Bahrain: Central Bank of Bahrain
Bangladesh: Bangladesh Bank
Barbados: Central Bank of Barbados
Belarus: National Bank of the Republic of Belarus
Belgium: National Bank of Belgium
Belize: Central Bank of Belize
Benin: Central Bank of West African States (BCEAO)
Bermuda: Bermuda Monetary Authority
Bhutan: Royal Monetary Authority of Bhutan
Bolivia: Central Bank of Bolivia
Bosnia: Central Bank of Bosnia and Herzegovina
Botswana: Bank of Botswana
Brazil: Central Bank of Brazil
Bulgaria: Bulgarian National Bank
Burkina Faso: Central Bank of West African States (BCEAO)
Burundi: Bank of the Republic of Burundi
Cambodia: National Bank of Cambodia
Cameroon: Bank of Central African States
Canada: Bank of Canada – Banque du Canada
Cayman Islands: Cayman Islands Monetary Authority
Central African Republic: Bank of Central African States
Chad: Bank of Central African States
Chile: Central Bank of Chile
China: The People’s Bank of China
Colombia: Bank of the Republic
Comoros: Central Bank of Comoros
Congo: Bank of Central African States
Costa Rica: Central Bank of Costa Rica
Côte d’Ivoire: Central Bank of West African States (BCEAO)
Croatia: Croatian National Bank
Cuba: Central Bank of Cuba
Cyprus: Central Bank of Cyprus
Czech Republic: Czech National Bank
Denmark: National Bank of Denmark
Dominican Republic: Central Bank of the Dominican Republic
East Caribbean area: Eastern Caribbean Central Bank
Ecuador: Central Bank of Ecuador
Egypt: Central Bank of Egypt
El Salvador: Central Reserve Bank of El Salvador
Equatorial Guinea: Bank of Central African States
Estonia: Bank of Estonia
Ethiopia: National Bank of Ethiopia
European Union: European Central Bank
Fiji: Reserve Bank of Fiji
Finland: Bank of Finland
France: Bank of France
Gabon: Bank of Central African States
The Gambia: Central Bank of The Gambia
Georgia: National Bank of Georgia
Germany: Deutsche Bundesbank
Ghana: Bank of Ghana
Greece: Bank of Greece
Guatemala: Bank of Guatemala
Guinea Bissau: Central Bank of West African States (BCEAO)
Guyana: Bank of Guyana
Haiti: Central Bank of Haiti
Honduras: Central Bank of Honduras
Hong Kong: Hong Kong Monetary Authority
Hungary: Magyar Nemzeti Bank
Iceland: Central Bank of Iceland
India: Reserve Bank of India
Indonesia: Bank Indonesia
Iran: The Central Bank of the Islamic Republic of Iran
Iraq: Central Bank of Iraq
Ireland: Central Bank and Financial Services Authority of Ireland
Israel: Bank of Israel
Italy: Bank of Italy
Jamaica: Bank of Jamaica
Japan: Bank of Japan
Jordan: Central Bank of Jordan
Kazakhstan: National Bank of Kazakhstan
Kenya: Central Bank of Kenya
Korea: Bank of Korea
Kuwait: Central Bank of Kuwait
Kyrgyzstan: National Bank of the Kyrgyz Republic
Latvia: Bank of Latvia
Lebanon: Central Bank of Lebanon
Lesotho: Central Bank of Lesotho
Libya: Central Bank of Libya
Lithuania: Bank of Lithuania
Luxembourg: Central Bank of Luxembourg
Macao: Monetary Authority of Macao
Macedonia: National Bank of the Republic of Macedonia
Madagascar: Central Bank of Madagascar
Malawi: Reserve Bank of Malawi
Malaysia: Central Bank of Malaysia
Mali: Central Bank of West African States (BCEAO)
Malta: Central Bank of Malta
Mauritius: Bank of Mauritius
Mexico: Bank of Mexico
Moldova: National Bank of Moldova
Mongolia: Bank of Mongolia
Montenegro: Central Bank of Montenegro
Morocco: Bank of Morocco
Mozambique: Bank of Mozambique
Namibia: Bank of Namibia
Nepal: Central Bank of Nepal
Netherlands: Netherlands Bank
Netherlands Antilles: Bank of the Netherlands Antilles
New Zealand: Reserve Bank of New Zealand
Nicaragua: Central Bank of Nicaragua
Niger: Central Bank of West African States (BCEAO)
Nigeria: Central Bank of Nigeria
Norway: Central Bank of Norway
Oman: Central Bank of Oman
Pakistan: State Bank of Pakistan
Papua New Guinea: Bank of Papua New Guinea
Paraguay: Central Bank of Paraguay
Peru: Central Reserve Bank of Peru
Philippines: Bangko Sentral ng Pilipinas
Poland: National Bank of Poland
Portugal: Bank of Portugal
Qatar: Qatar Central Bank
Romania: National Bank of Romania
Russia: Central Bank of Russia
Rwanda: National Bank of Rwanda
San Marino: Central Bank of the Republic of San Marino
Samoa: Central Bank of Samoa
Saudi Arabia: Saudi Arabian Monetary Agency
Senegal: Central Bank of West African States (BCEAO)
Serbia: National Bank of Serbia
Seychelles: Central Bank of Seychelles
Sierra Leone: Bank of Sierra Leone
Singapore: Monetary Authority of Singapore
Slovakia: National Bank of Slovakia
Slovenia: Bank of Slovenia
Solomon Islands: Central Bank of Solomon Islands
South Africa: South African Reserve Bank
Spain: Bank of Spain
Sri Lanka: Central Bank of Sri Lanka
Sudan: Bank of Sudan
Surinam: Central Bank of Suriname
Swaziland: The Central Bank of Swaziland
Sweden: Sveriges Riksbank
Switzerland: Swiss National Bank
Tajikistan: National Bank of Tajikistan
Tanzania: Bank of Tanzania
Thailand: Bank of Thailand
Togo: Central Bank of West African States (BCEAO)
Tonga: National Reserve Bank of Tonga
Trinidad and Tobago: Central Bank of Trinidad and Tobago
Tunisia: Central Bank of Tunisia
Turkey: Central Bank of the Republic of Turkey
Uganda: Bank of Uganda
Ukraine: National Bank of Ukraine
United Arab Emirates: Central Bank of United Arab Emirates
United Kingdom: Bank of England
United States: The Dirty Nasty Stinky Fed, Federal Reserve Bank of New York
Uruguay: Central Bank of Uruguay
Vanuatu: Reserve Bank of Vanuatu
Venezuela: Central Bank of Venezuela
Vietnam: The State Bank of Vietnam
Yemen: Central Bank of Yemen
Zambia: Bank of Zambia
Zimbabwe: Reserve Bank of Zimbabwe

http://www.bushstole04.com/monetarysystem/bis.htm

Jakakolwiek operacja finansowa w jakimkolwiek banku to zysk dla banksterów. Biorąc u nich pożyczkę czy kredyt, trzymając w bankach pieniądze na książeczkach, nabijasz im kieszenie i stajesz się ich niewolnikiem. Pamiętaj o tym stając kolejny raz przy okienku w banku.

Poliszynel,
http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com

Posted in Gospodarka, Polityka | 33 Komentarze »

Koncert scjentologa w warszawskiej archikatedrze – bilety po 50 zeta

Posted by Marucha w dniu 2010-12-06 (Poniedziałek)

Za Gazetą Wyborczą:

Występ światowej sławy artysty jazzowego będzie jednym z najważniejszych wydarzeń artystycznych końca roku. Chick Corea przyjeżdża do Warszawy na zaproszenie Stołecznej Estrady. Zaraz po Bożym Narodzeniu – 27 grudnia – da solowy koncert w Archikatedrze św. Jana Chrzciciela na Starówce. Zagra utwory o tematyce świątecznej, również kompozycje inspirowane polskimi kolędami. Dla tych, którzy chcieliby posłuchać ich na żywo, organizatorzy przygotowali 1200 biletów.
(…)
Przynależność pianisty do Kościoła Scjentologicznego już wcześniej ujawnił w „Naszym Dzienniku” dr Jan Ryszard Sielezin. Rok temu odwołania koncertu Chicka Corei na VII Bielskiej Jesieni Jazzowej żądał Ryszard Nowak. Ten były poseł Unii Pracy, potem związany z Samoobroną, znany jest z polowania na sekty. Dlatego nie mógł się pogodzić z faktem, że muzyk wystąpi w kościele pw. św. Maksymiliana Kolbego w Bielsku-Białej.
– Ta skandaliczna impreza będzie jednocześnie reklamą groźnej sekty – grzmiał na łamach „Gazety” Ryszard Nowak.
– Nie interesuje nas, czy ktoś jest czarny, czy biały i jakie ma poglądy religijne. Dla nas jest ważne, że to muzyk światowego formatu, uznana gwiazda – ripostował wtedy rzecznik bielskiego ratusza Tomasz Ficoń.

Dziś podobnie argumentuje proboszcz warszawskiej archikatedry ks. Bogdan Bartołd: – Nie wiem jakiego wyznania jest Chick Corea i wcale o to nie pytam. Znakomita artystka Barbara Hendriks, która u nas występowała, chyba też nie była katoliczką. Do naszej katedry przychodzą różni ludzie, również niewierzący. Przynależność do kościoła nie jest dla mnie argumentem.

Polemizuje też z listami przeciwników koncertu:
– Piszą je jacyś tradycjonaliści [Jak oni śmieją! – admin], którzy uznają w kościele tylko muzykę organową. Nie chcą tu fortepianu, gitary, perkusji. Gdyby w katedrze miał się odbyć jazz jamboree, sam miałbym wątpliwości, ale to będzie koncert świąteczny. Kiedy usłyszałem, że Chick Corea uczy się polskich kolęd, to mnie zamurowało – mówi z entuzjazmem w głosie proboszcz archikatedry. Przypomina, że w tej świątyni występowali już artyści jazzowi. W maju 2009 r. recital dali The Hilliard Ensamble i norweski saksofonista Jan Garbarek.

Warszawska Kuria głosy sprzeciwu potraktowała jednak z należytą powagą. Na swojej stronie internetowej zamieściła oświadczenie ks. Rafała Markowskiego, rzecznika archidiecezji (prywatnie brata lideru zespołu Perfect). Czytamy w nim o koncercie „wybitnego pianisty jazzowego”: „Program koncertu będzie dostosowany do treści okresu liturgicznego Bożego Narodzenia i muzyka nie naruszy sacrum miejsca, jakim jest archikatedra. Wszystkim uczestnikom życzymy wielu dobrych przeżyć związanych z koncertem”.

Zamiast komentarza – cytata z omszałego dokumentu Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów z roku 1987 (a więc już niemal prehistorycznego):

Zgodnie z tradycją, którą ukazuje ryt poświęcenia kościoła i ołtarza, świątynie są przede wszystkim miejscem, w którym gromadzi się lud Boży. Lud Boży, „zgromadzony w jedności Ojca, Syna i Ducha Świętego, jest Kościołem, świątynią Boga zbudowaną z żywych kamieni, gdzie w duchu i prawdzie wielbi się Ojca. Już w najdawniejszych czasach pojęciem kościół został objęty również budynek, w którym wspólnota chrześcijańska gromadziła się, by słuchać słowa Bożego, razem się modlić, przyjmować sakramenty, sprawować Eucharystię” i wielbić ją tam jako trwający nieustannie sakrament 1.

Tak więc kościołów nie można uważać za zwyczajne miejsce „publiczne”, mogące służyć wszelkiego rodzaju zgromadzeniom. Są to miejsca święte, przeznaczone wyłącznie i na stałe, od momentu ich konsekracji lub poświęcenia, do sprawowania kultu Bożego.
Świątynie są widzialnym znakiem Kościoła pielgrzymującego na ziemi i zapowiedzią niebieskiego Jeruzalem; miejscami, w których już teraz, na tym świecie, urzeczywistnia się tajemnica komunii pomiędzy Bogiem i ludźmi. Zarówno w miastach, jak i na wsiach, kościół jest uważany także dzisiaj jako dom Boży, czyli znak Jego zamieszkania wśród ludzi. Pozostaje on miejscem świętym również wtedy, gdy nie odbywają się w nim obrzędy liturgiczne.

W niespokojnym i pełnym zgiełku społeczeństwie, zwłaszcza w wielkich miastach, kościoły są również miejscem, gdzie w ciszy i modlitwie ludzie znajdują duchowe uspokojenie lub światło wiary.

Jednakże dzieje się tak tylko wtedy, gdy kościoły zachowują swoją tożsamość. Wykorzystanie kościołów do celów niezgodnych z ich przeznaczeniem zagraża właściwej im funkcji znaku chrześcijańskiej tajemnicy, wyrządzając mniej lub bardziej poważną szkodę pedagogii wiary i wrażliwości ludu Bożego. Jak bowiem mówi Pan: „Mój dom będzie domem modlitwy” (Łk 19,46).

Księże Kardynale Kazimierzu! Weźmijcie swoją pasterską lagę i zróbcie porządek w powierzonej sobie przez Ojca świętego świątyni!!!

A tak już na deser – z cytowanej instrukcji:

10. (…) Potrzeba uszanowania świętości kościoła nakłada na organizatorów, pragnących uzyskać zezwolenie na koncert, obowiązek przestrzegania następujących warunków, które mogą zostać uściślone przez miejscowego ordynariusza:
(…)
c) wstęp do kościoła winien być wolny i bezpłatny
(…)

Bilety na koncert w archikatedrze kosztują 50 złotych

Tym samym Kuria Metropolitalna Warszawska dobitnie pokazuje, gdzie może jej Rzymska Kongregacja Kultu Bożego skoczyć…

Napisał Dextimus.
http://breviarium.blogspot.com

Posted in Kościół, Kultura | 12 Komentarzy »