Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Grudzień 8th, 2010

Medialne okruchy

Posted by Marucha w dniu 2010-12-08 (Środa)

Żydowskie media pisały i mówiły o nowym rozdziale w stosunkach polsko-rosyjskich i o możliwości doprowadzenia do pojednania pomiędzy Polakami a Rosjanami. Jako przykład takiego pojednania mendia podały obecne stosunki polsko-niemieckie.

No cóż, tylko żydostwo jest w stanie tak łgać i zmyślać.

Współautor "pojednania" polsko-niemieckiego

Historia sporów i wojen polsko-rosyjskich jest wprawdzie długa, ale z Niemcami mieliśmy znacznie dłużej i znacznie więcej na polach bitew do czynienia. Już Mieszko I i Bolesław Chrobry opierać się musieli germańskiej nawale. Potem byli krzyżacy, Prusy,  zabory. Na koniec II wojna światowa.

O czym się przy okazji rozbiorów I Rzeczypospolitej chętnie zapomina – rozbiory te były sprawką wewnątrzniemiecką. Prusacy, Habsburgowie austriaccy i niemiecka księżniczka pełniąca wówczas obowiązki carycy pokroili Polskę jak tort.

Najbardziej bolesne wspomnienia z 17 września 1939 i Katynia żydowska historiografia uparcie przypisuje Rosjanom. A przecież Rosję okupował wówczas żydobolszewizm. Czwarty rozbiór Polski w 1939, Katyń i oddanie po wojnie Polski w łapska żydokomuny to była ewidentna sprawa Żydów, a nie Rosjan. Oni z rąk żydobolszewii ucierpieli jeszcze więcej niż my.

Gdyby nie żydowska propaganda i fałszowanie przez nich historii, pojednanie polsko-rosyjskie nie byłoby aż tak bardzo potrzebne. Z Rosjanami jestem w stanie dogadać się bez tłumacza. Z Żydem udającym Polaka nie dogadam się nigdy. Nawet jeśli – jak Kaczyński czy Macierewicz – płynnie mówi on po polsku.

A co przemilcza żydowska propaganda – to są niemieckie zapędy i trwająca pełzająca germanizacja Ziem Zachodnich. Germańcy udają przyjaciół, sojuszników, a w ramach żydowskiej Unii wciąż marzą o wielkiej Rzeszy i powolutku realizują ich drang nach Ost. Niemniej przekonuje się nas, że Niemcy to sojusznicy, a Rosja to zagrożenie dla naszej suwerenności. Bardziej idiotycznego i nachalnego kłamstwa żydowska propaganda nie jest już w stanie wymyśleć – jak Rosja może zagrażać naszej suwerenności, jeśli jej nie mamy? Jesteśmy niesuwerennym barakiem żydowskiej Unii. Rosja może co najwyżej pomóc nam wyrwać się z tej haniebnej i poniżającej zależności Polski od byle komisarzyny z Brukseli.

W związku z wizytą prezydenta Rosji Miedwiediewa zarówno wiadomości tzw. publicznej TV jak i media rebe Rydzyka nagłaśniały kilkudziesięcioosobowe „manifestacje” przeciwników Rosji. A wielotysięcznych manifestacji i płonących Aten żydowskie polskojęzyczne media nie zauważyły.
http://www.sfora.pl/Ateny-w-ogniu-Policja-walczy-z-mlodzieza-a26952

Manifestanci nagłaśniani przez „nasze” media wznosili m.in. okrzyki „wolność dla Czeczenii”. Ciekawe, dlaczego nie domagali się przy okazji wolności dla Afganistanu, Iraku i zwrotu Kosowa Serbom?

Ale czego spodziewać się od głupców manipulowanych żydowską propagandą.

Wyznawcy kaczyzmu, PiS-owcy i rusożercy wciąż atakują Rosję o powolność w sprawie śledztwa smoleńskiego. A tu masz babo placek. Akurat wczoraj odbył się proces sądowy we Francji mający ustalić winowajcę katastrofy Concorda, która miała miejsce przed ponad dziesięciu laty. Francuski sąd winą obarczył amerykańską Continental Airlines. Jednak ona już zapowiedziała apelację od wyroku.

Jak to jest możliwe, że w WOLNYM  ŚWIECIE, gdzie ruskie niczego nie mataczą, przez dziesięć lat nie znaleziono winnego katastrofy?

Dlaczego też Francuzi nie zwrócili się o pomoc do Kongresu USA i do Unii Jewropejskiej? Tak jak „nasze” żydy?

Jako jeden ze specjalistów-historyków od stosunków polsko-rosyjskich w wiadomościach w publicznej TV i u rebe Rydzyka produkował się historyk Rotfeld. Czy trzeba jeszcze cokolwiek dopowiadać…

W kraju Szechterów, Stolzmanów, Kalksteinów i Singerów Rotfeld to akuratne nazwisko dla historyka.

Kolejną ciekawostką są opublikowane przez Wikileaks, wśród różnych fałszywek made in CIA, dokumenty pokazujące, jak gorliwie w 2009 roku ekipa gauleitera Tuska zabiegała w Waszyngtonie o zwiększenie pomocy militarnej dla naszego baraczku ze strony zażydzonej Ameryki i zbrodniczego NATO.

A mimo to PiS-owcy z Kaczyńskim/Kalksteinem i Macierewiczem/Singerem na czele nieustannie biją pianę, oskarżając PO o agenturalną zależność od Rosji. Te same brednie podtrzymują media rebe Rydzyka, Michalkiewicz, Wirtualna Polonia, Niezależna.pl i inne ośrodki żydowskiej propagandy.

A prawda jest taka, że pomiędzy PO a PiS-em trwa zażarta rywalizacja w merdaniu ogonami przed żydowskimi kastetami do bicia Gojów – USA i NATO. Obydwa te żydowskie kibuce z sorosowskiej koalicji POPiS/SLD rywalizują pomiędzy sobą o względy ich żydowskich mocodawców. Obecnie w rywalizacji prowadzi PO. PiS i Kaczyński zaślepioną rusofobią, uszczęśliwianiem na siłę Polaków pomnikami i ulicami Kaczyńskiego pierwszego (miejmy nadzieję – i ostatniego), jak i maniakalnym zawracaniem głowy Smoleńskiem sami podłożyli sobie nogę. Coraz mniej głupców gotowych jest na nich głosować. Co pokazały wybory samorządowe.

Być może jest szansa na powolne wybudzenie polactfa z trwającego już dziesięciolecia amoku i zaślepienia? Jeszcze żeby wykształciuchy przejrzały na oczy i dostrzegły, że PO to złodziejska szajka, pomagająca żydostwu szabrować Polskę. Kto wie, może nie wszystko jeszcze stracone, może coś kiedyś  jeszcze się ruszy?

A jak nic się nie ruszy, to nas do końca rozszabrują, zdepopulują a niedobitki zachipują.

Ale, z ręką na sercu, jak na razie na inny los po prostu nie zasługujemy.

Poliszynel
http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com/2010/12/07/medialne-okruchy/#more-426

Posted in Polityka | 33 Komentarze »

Socjalizm dla bogatych

Posted by Marucha w dniu 2010-12-08 (Środa)

Socialism for the Rich
http://sanders.senate.gov
Tłumaczenie Ola Gordon.

Senator Bernie Anders: Wydaje się, że jesteśmy krajem, w którym praktykuje się socjalizm dla bogatych i dziki kapitalizm dla pozostałych.

Wystąpienie sen. Bernie Sandersa (Vermont) w Kongresie 30.11.2010:

Panie Prezydencie, w tym kraju toczy się wojna, i nie mówię o wojnach w Iraku i Afganistanie. Mówię o wojnie wytoczonej przez niektórych najbogatszych i najpotężniejszych ludzi w tym kraju, przeciwko pracującym rodzinom Stanów Zjednoczonych Ameryki, przeciwko zanikającej i kurczącej się klasie średniej naszego kraju.

Rzeczywistość jest taka, że wielu narodowych miliarderów jest na wojennej ścieżce. Oni chcą więcej, więcej, więcej. Ich chciwość nie ma końca, i najwyraźniej jest bardzo małe zainteresowanie naszym krajem czy narodem tego kraju, chodzi o akumulację coraz większego bogactwa i coraz większej władzy.

Panie Prezydencie, w roku 2007, górny 1% wszystkich zarabiających w USA osiągnął 23.5% całości dochodów. Górny 1% zarobił 23.5% wszystkich dochodów – więcej niż całe dolne 50%. Widocznie to nie wystarcza. Od 1970 roku udział dochodów dla tego 1% zwiększył się prawie trzykrotnie. W połowie lat 1970, 1% zarobił około 8% wszystkich dochodów. W latach 1980 liczba ta wzrosła do 14%. Pod koniec lat 1990, 1% zarobił około 19%. A dziś, kiedy upada klasa średnia, 1% zarabia 23.5% wszystkich dochodów – więcej niż dolne 50%. Dzisiaj, jeśli można wierzyć, góra 0.1% zarabia ok. 12 centów z każdego dolara zarobionego w Ameryce.

W Senacie mówimy o wielu rzeczach, ale jakoś zapominamy mówić o rzeczywistości, o tym kto wygrywa w tej gospodarce, a kto traci. Jest jasne dla każdego, kto spędzi 2 minuty na zbadaniu tej kwestii, że ludziom na górze powodzi się wyjątkowo dobrze, w tym samym czasie, kiedy klasa średnia rozpada się i wzrasta ubóstwo. Wielu ludzi jest zagniewanych, i zastanawiają się, co dzieje się z ich własnymi dochodami, ich życiem, życiem ich dzieci.

Jeśli można w to wierzyć, w przedziale czasowym 1980 – 2005, 80% całości nowych dochodów wypracowanych w tym kraju poszło do kieszeni tego 1% – 80% całości nowych dochodów. To dlatego ludzie się zastanawiają i pytają: Co się dzieje z moim życiem? Jak to się dzieje, że pracuję większą ilość godzin i mniej zarabiam? Jak to się dzieje, że martwię się o to czy moje dzieci będą miały tak dobry standard życia jaki ja miałem? Od 1980 do 2005 roku, 80% całości nowych dochodów poszło do tego górnego 1%.

Obecnie szefowie Wall Street – oszuści przy Wall Street, których działania doprowadziły do poważnej recesji, w której jesteśmy w tej chwili, ludzie, których nielegalne, lekkomyślne działania spowodowały to, że miliony Amerykanów tracą pracę, domy, oszczędności – zgadnijcie co robią. Kiedy myśmy ich uratowali, ci szefowie teraz zarabiają więcej niż zanim udzieliliśmy im pomocy. I podczas gdy klasa średnia tego kraju się rozpada, a bogaci stają się bogatsi, Stany Zjednoczone mają teraz zdecydowanie najbardziej nierówny podział dochodów i bogactwa, niż każdy inny ważny kraj na Ziemi.

Panie Prezydencie, kiedy byliśmy w szkole, uczyliśmy się z podręczników o republikach bananowych w Ameryce Łacińskiej. Czytaliśmy o krajach, w których garstka ludzi posiadała i kontrolowała większość bogactw tych krajów. I zgadnijcie co dalej. To jest dokładnie to, co dzieje się obecnie w Stanach Zjednoczonych. I widocznie jedyne czym zainteresowani są niektórzy z najbogatszych ludzi w tym kraju, to coraz większe bogactwo i coraz większa władza – nawiasem mówiąc, nie wszyscy z nich. Nie wszyscy z nich. Jest wielu bogatych ludzi w tym kraju, którzy rozumieją i są dumni, że są Amerykanami, którzy rozumieją, że jedną z rzeczy, które są istotne jest to, by każdy z nas żył dobrze. I to jest problem – problemem jest chciwość – z nią mamy do czynienia.

Pośród tego wzrastającego dochodu i nierówności podziału bogactwa w tym kraju, mamy już do czynienia z problemem, co zrobić z cięciami podatkowymi Busha z lat 2001 i 2003. I czy można uwierzyć, że mamy tu ludzi – wielu moich kolegów Republikanów – którzy mówią nam: Oh, jestem tak zaniepokojony naszym rekordowym deficytem. Jestem strasznie zaniepokojony długiem krajowym wynoszącym $13.7 bn. Jestem strasznie zaniepokojony zadłużeniem, które zostawiamy naszym dzieciom i naszych wnukom. Ale zaraz. Bardzo ważne jest byśmy w okresie 10 lat dali $700 mld ulg podatkowych dla górnych 2%. O tak, jesteśmy zaniepokojeni długiem, jesteśmy zaniepokojeni deficytem, ale jesteśmy bardziej zaniepokojeni tym, że milionerzy – ludzie, którzy zarabiają co najmniej $1 mln rocznie lub więcej – dostają średnio $100.000 rocznie w ulgach podatkowych . Mamy więc $13,7 bn długu narodowego, i rośnie, mamy rosnące nierówności w dochodach – 1% ma większe dochody niż dolne 50% – ale najwyższym priorytetem dla wielu moich republikańskich kolegów jest upewnienie się, że milionerzy i miliarderzy dostaną więcej ulg podatkowych. Myślę, że to absurd.

Ale tu nie tylko chodzi o stawki podatku dochodowego, ale również podatku od nieruchomości. I niech to będzie jasne. Chociaż niektórzy z moich przyjaciół chcą całkowicie zlikwidować podatek od nieruchomości – który istnieje w tym kraju od 1916 roku – każdy cent z tych wszystkich świadczeń pójdzie do górnej 0.3%. Gdybyśmy zrobili to co chcieliby niektórzy z moich znajomych – znieść podatek od nieruchomości w całości – to by nas kosztowało $1 bn w dochodach w ciągu 10 lat, a wszystkie świadczenia pójdą dla górnej 0.3%.

Więc jestem pewien, że za chwilę staną tu moi przyjaciele i powiedzą: Jesteśmy bardzo zaniepokojeni deficytem, jesteśmy bardzo zaniepokojeni długiem narodowym, ale czy wiesz, co nas niepokoi bardziej? Przyznanie ogromnych ulg podatkowych dla najbogatszych ludzi tego kraju.

Panie prezydencie, sprawa podatków to tylko część tego, co niektórzy z naszych bogatych przyjaciół chcą mieć w tym kraju. Rzeczywistość jest taka, że wielu z tych ludzi chce by Stany Zjednoczone z powrotem były takie jak w latach 1920, i chcą zrobić wszystko, aby wyeliminować wszelkie ślady ustawodawstwa socjalnego, o których powstanie zaciekle walczyły rodziny pracujące, aby wnieść w życie odrobinę stabilności i bezpieczeństwa.

Tam są ludzie – nie wszyscy, ale są – którzy chcą sprywatyzować lub całkowicie wyeliminować ubezpieczenia społeczne. Chcą sprywatyzować albo znacznie zredukować Medicare. Tak, jeśli masz 75 lat i nie masz pieniędzy, masz szczęście, że otrzymujesz ubezpieczenie zdrowotne w przystępnej cenie od prywatnej firmy ubezpieczeniowej. Jestem pewien, że są różnego rodzaju prywatne firmy ubezpieczeniowe, zachwycone tym, by zadbać o seniorów o niskich dochodach, którzy zmagają się z rakiem lub inną chorobą.

Ponadto są tam szefowie korporacji, i wielu członków Kongresu, którzy nie tylko chcą kontynuować, ale chcą poszerzać katastrofalną politykę handlową. Moja żona i ja poszliśmy do sklepu – rozpoczęliśmy świąteczne zakupy – i patrzyliśmy i patrzyliśmy, i praktycznie każdy produkt, który był tam w sklepach był Chiny, Chiny i Chiny. Wydaje się, że jesteśmy krajem, w którym mamy 51 stan o nazwie Chiny, który produkuje niemal wszystko, co konsumują Amerykanie.

Nasza polityka handlowa doprowadziła do utraty milionów dobrze płatnych miejsc pracy, jak mówią prezesi wielkich korporacji: Dlaczego miałbym reinwestować w Ameryce, kiedy mogę iść do krajów, gdzie ludziom płaci się 50 centów, 75 centów na godzinę? I to zrobię; do diabła z pracującymi w tym kraju. Więc nie tylko my jesteśmy obciążeni tą katastrofalna polityką handlową, ale są ludzie, którzy rzeczywiście chcą ją poszerzać.

Jedną z rzeczy, które zobaczymy, będzie to, że podczas gdy my walczymy z rekordowym deficytem i dużym długiem krajowym – spowodowanymi przez wojny w Iraku i Afganistanie, spowodowanymi przez ulgi podatkowe dla bogatych, spowodowanymi przez niezapłaconą część D programu Medicare, refundacji leków na receptę, spowodowanymi przez ratowanie Wall Street zwiększającego zadłużenie państwa – niektórzy powiedzą: O mój Boże, mamy te wszystkie wydatki, i musimy dać ulgi podatkowe milionerom i miliarderom, ale chcemy, aby zrównoważyć budżet. Więc jak to zrobimy?

Oczywiście, wiemy jak oni to zrobią. Będą ciąć na ochronę zdrowia, będą ciąć na edukację, będą ciąć na opiekę nad dziećmi, i będą ciąć programy Pell. Po prostu nie mamy wystarczająco dużo pieniędzy dla rodzin pracujących i dla niań. Będziemy ciąć na kartkach żywnościowych. Na pewno nie będziemy zwiększać zasiłku dla bezrobotnych. Mamy wyższy priorytet, panie prezydencie: musimy, musimy, musimy dać ulgi podatkowe milionerom. To znaczy o to chodzi w tym miejscu, prawda? Oni opłacają kampanie, więc oni dostaną to co im się należy.

O dziwo, mamy prezesów na Wall Street i wielkie instytucje finansowe, które chcą odwołać lub spowolnić wiele przepisów – bardzo skromnych przepisów – w ustawie o reformie finansowej. Głosowałem za ustawą reformy, ale powiem tu wyraźnie, że ona nie poszła tak daleko, ale poszła za daleko dla naszych przyjaciół z Wall Street i ich lobbystów, którzy są tu wszędzie. A za setki milionów dolarów wydawanych na to miejsce przez Wall Street, chcą unieważnić, spowolnić niektóre reformy.

Ci ludzie chcą ciąć na uprawnieniach Agencji Ochrony Środowiska i Departamentu Energii, aby Exxon Mobil mógł pozostać najbardziej dochodową korporacją w historii świata, podczas gdy firmy zajmujące się ropą naftową i węglem nadal zanieczyszczają nasze powietrze i naszą wodę. W ubiegłym roku Exxon Mobil zrobił $19 mld zysku. Wiecie co. Oni zapłacili zero podatków. Oni dostali $156 mln zwrotu podatku. Myślę, że to nie wystarcza. Musimy dać spółkom naftowym jeszcze większe ulgi podatkowe.

Więc myślę, że znaleźliśmy się w takiej sytuacji. Musimy przyznać się do tego. Toczy się wojna. Klasa średnia walczy o byt, z pewnymi najbogatszymi i najpotężniejszymi siłami na świecie, których chciwość nie ma końca [To na pewno Eskimosi  – admin]. A jeśli nie staniemy razem z nią i nie rozpoczniemy reprezentować tych rodzin, nie będzie klasy średniej w tym kraju.

Film (jęz. ang.): http://sanders.senate.gov/newsroom/news/?id=3a474094-8631-45ce-be9c-ab9c96c165af

Za: http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2010/12/07/socjalizm-dla-bogatych/

Posted in Gospodarka, Polityka, Różne | 25 Komentarzy »

Układ z RFN to był sukces Gomułki

Posted by Marucha w dniu 2010-12-08 (Środa)

Jakiś idiota zaraz napisze, że wychwalamy absolutnie wszystko, co Gomułka kiedykolwiek zrobił, włącznie z poślubieniem przydzielonej mu Żydówki o trudnej urodzie. Bo tak to już jest z umiejętnością czytania tekstów ze zrozumieniem… – admin.

Znaczek pocztowy z W. Gomułką jako Min. Ziem Odzyskanych

Zawarty 7 grudnia 1970 r. układ Polska – RFN, którego 40. rocznicę obchodziliśmy niedawno, był najistotniejszym wydarzeniem w relacjach między dwoma państwami od zakończenia II w. św. Istotę układu stanowiło uznanie przez RFN polskiej granicy zachodniej na Odrze i Nysie Łużyckiej. Akt ten otworzył proces normalizacji między Polską a RFN.

Zawarcie układu poprzedzone było dwudziestoma latami rządów sprawowanych przez koalicję CDU/CSU (1949-1969), które w wymiarze zewnętrznym cechowało m.in. negowanie postanowień umowy poczdamskiej.  Układ możliwy był dzięki „zmianie warty” w Bonn i przejęcie władzy przez koalicję SPD-FDP z Willy Brandtem na czele. Polityka Brandta, oznaczająca radykalne odejście od dotychczasowej linii utożsamianej z osobą kanclerza Konrada Adenauera, stanowiła przełamanie impasu w stosunkach między RFN a państwami bloku socjalistycznego. Ostateczne potwierdzenie polskiej granicy zachodniej było również ukoronowaniem wieloletnich starań, przede wszystkim na arenie międzynarodowej, stojącego wówczas na czele PRL Władysława Gomułki. W pierwszych powojennych latach wysunął on m.in. pomysł osobnej umowy polsko-radzieckiej gwarantującej zachodnią granicę Polski, przez szereg lat podkreślał znaczenie granicy na Odrze i Nysie dla zachowania światowego pokoju.

Jak pisze wybitny znawca problematyki prof. Mieczysław Tomala: „Jego działania, przemówienia, nie tylko te w Polsce, ale i wobec państw Układu Warszawskiego, opinii publicznej Europy i świata, nasycone były argumentacją, iż polska granica zachodnia na Odrze i Nysie Łużyckiej jest nie tylko sprawiedliwą granicą Polski, że jest ona równocześnie granicą pokoju w Europie. We wszystkich prawie dokumentach międzypaństwowych i międzypartyjnych musiał się znaleźć ten zwrot. W każdej polemice zawsze znajdował się wątek o konieczności bezwarunkowego uznania zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie (…) Nic też dziwnego, iż w dniu 7 grudnia 1970 r., kiedy układ był podpisywany w gmachu dzisiejszego Pałacu Prezydenckiego, Gomułka tryskał zadowoleniem, jakie rzadko było u niego widoczne. Zdjęcie ze spotkania w Wilanowie w czasie kolacji po akcie podpisania układu jest tego dowodem. Osoby mu bliskie stwierdzały, iż tak zadowolonego, roześmianego Gomułki jeszcze nie widziały. A to chyba z tej prostej przyczyny, iż układ był ukoronowaniem jego politycznego życia” (M. Tomala, „Na drodze do historycznego układu”, [w:] „Władysław Gomułka i jego epoka”, praca pod red. E. Salwa-Syzdek i T. Kaczmarka, Warszawa 2005).

W. Gomułka, pomimo tego, iż należał do gorących zwolenników podziału Niemiec (przez szereg lat konsekwentnie udzielał poparcia NRD), miał świadomość, że wcześniej czy później zjednoczenie Niemiec może stać się faktem, Polska zaś musi być na to odpowiednio przygotowana. Był też szczególnie wyczulony na wszelkie oznaki ożywienia stosunków na linii Moskwa-Bonn, widząc w tym niebezpieczeństwo powrotu do polityki nowego Rapallo. Wszystko to świadczy, że osiągnięte porozumienie z RFN było sukcesem zagranicznej polityki Gomułki o fundamentalnym dla Polski znaczeniu, które zapoczątkowało nie tylko proces normalizacji stosunków z zachodnimi Niemcami, ale otworzyło też drogę do uznania granicy przez inne państwa zachodnie, powstrzymujące się ze względu na RFN. Układ zwiększał też suwerenność Polski, której zachodnie granice były uzależnione dotychczas tylko od gwarancji ZSRR.

Innym problemem pozostawał fakt interpretacji układu w RFN oraz towarzyszącej temu propagandy ze strony sił mu przeciwnych, na czele z prawicową CDU. Układ z grudnia 1970 r., inaczej niż np. w układzie zgorzeleckim zawartym między Polską a NRD (6. 07. 1950), nie określał „iż dotyczy on uznania ostatecznego charakteru granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. Także w postanowieniach układu nie zostało użyte słowo «uznanie» ani też słowo «ostateczne», jednakże nie ulega wątpliwości, że sformułowania art. I układu oznaczają uznanie przez NRF ostatecznego charakteru zachodniej granicy Polski. Zagadnienie bowiem związane z użyciem w umowie międzynarodowej takiego a nie innego terminu (np. «uznanie») nie ma regulacji w normach prawa międzynarodowego. Liczą się jedynie stany prawne stworzone przez postanowienia umowy międzynarodowej, a nie użyte sformułowania” (J. W. Szydlak, „Układ Polska-RFN z 7 XII 1970 o podstawach normalizacji ich wzajemnych stosunków a Umowa Poczdamska”, Poznań 1974). Stan ten wywołał pewną dowolność interpretacyjną układu w wewnętrznym prawodawstwie zachodnioniemieckim.

Za przykład może tu posłużyć „uchwalenie 17 maja 1972 r. przez parlament boński rezolucji usiłującej pozostawić otwartym problem zjednoczenia Niemiec i uznania przez te w przyszłości zjednoczone Niemcy granic zachodnich i północnych Polski (…) Na szczególną uwagę zasługują te stwierdzenia wspomnianej rezolucji, w których jest mowa, że układy o podstawach normalizacji nie uprzedzają traktatowo-pokojowego uregulowania spraw niemieckich i nie tworzą podstawy prawnej dla istniejących obecnie granic RFN” (T. Walichnowski, „Kult rewizjonizmu terytorialnego w polityce i prawie RFN”, Warszawa 1983). Warto podkreślić też, że wraz z zawarciem układu nie dokonano w Niemczech zmian szeregu przepisów sprzecznych z duchem i literą zawartego układu (chodziło m.in. o ustawodawstwo dotyczące osób narodowości niemieckiej), na czele z utrzymaniem fikcji prawnej w Konstytucji RFN, zakładającej formalnoprawną ciągłość Rzeszy Niemieckiej z 1937 r. Akty tego rodzaju, będące wewnętrznymi unormowaniami państwa niemieckiego (nie rodzącymi konsekwencji prawnych w stosunkach zewnętrznych), nie zmieniały jednak w niczym postanowień zawartych w układzie.

Na koniec trzeba też podkreślić, „iż bez układu z grudnia 1970 r. nie byłoby układu, jaki demokratyczna Polska i zjednoczone Niemcy zawarły w dniu 14 listopada 1990 r. Był to bowiem układ nie o uznaniu granicy, ale o potwierdzeniu istniejącej”.

Maciej Motas
http://mercurius.myslpolska.pl

Posted in Historia, Polityka | 21 Komentarzy »

Wygłup Romana Giertycha

Posted by Marucha w dniu 2010-12-08 (Środa)

R.Giertych w TVN24: Białoruś to kraj komunistyczny może sięgnąć po broń jądrową

Atmosfera dzisiejszej wizyty, gesty, jakie Rosja wcześniej uczyniła oraz ton rosyjskiej prasy, który bardzo pozytywnie przedstawia przyszłość naszych wzajemnych relacji świadczy o tym, że etap mroźnej polityki mamy za sobą. Na tej zmianie możemy zyskać gospodarczo, wzmocnić się na Zachodzie i rozpocząć bardzo trudną rozmowę na temat naszego niebezpiecznego sąsiada – Białorusi – powiedział w “Faktach po Faktach” w TVN 24 Roman Giertych – informuje PAP i portal Onet.pl

Były wicepremier przypomniał, że z opublikowanych przez portal WikiLeaks amerykańskich depesz wynika, że Korea Północna może “rozprowadzać” broń jądrową wśród swoich sojuszników. Jednym z nich jest reżim Aleksandra Łukaszenki.

– Jest czas, aby spróbować wymusić gwarancje braku zainteresowania Białorusi bronią jądrową. Łukaszenka, z racji na swoje dobre relacje z Koreą Północną, a coraz gorsze na Zachodzie może sięgnąć po taki argument tyranów, jakim właśnie jest broń jądrowa – przekonywał na antenie TVN 24 Giertych. Jego zdaniem Białoruś to kraj komunistyczny i wszystko się tam może zdarzyć.

Drugi z gości “Faktów po Faktów”, Dariusz Rosati, przekonywał, że do rewelacji ujawnionych przez WikiLeaks trzeba podchodzić z odpowiednim dystansem i dokładnie je weryfikować. Były szef polskiej dyplomacji podkreślił, że próba pozyskania przez Białoruś broni jądrowej byłaby “gwoździem do trumny” prezydenta Łukaszenki.

Za: onet.pl
http://mercurius.myslpolska.pl

A oto komentarze internautów:

#
admin mówi:
6 Grudzień 2010 o 22:12

Romek dawno nie był na czołówkach mediów, jego wypowiedź jest żenująca, to dobrze, że nie stoi już na czele ruchu narodowego.

#
J.S. mówi:
6 Grudzień 2010 o 22:55

Czy ten gość był kiedykolwiek na Białorusi? Kompletna ignorancja i brak elementarnej wiedzy. System białoruski ma charakter autorytarny z elementami (fasadą) demokracji jak w zdecydowanej większości krajów postradzieckich. Oparty o lokalną tożsamość i religię, i nic nie mający wspólnego z komunizmem. A zarzut o chęć posiadania broni jadrowej można tak samo postawić prezydentowi Kazachstanu, Azerbejdżanu, Turkmenistanu itd. Tylko, że to jest absurdalne bo jest kontrolowane przez Rosję. Moskwa wie co w tym zakresie ma robić bez konsultacji z Polską.

#
Motor Lublin mówi:
6 Grudzień 2010 o 23:34

Upadek Romana Giertycha. Białoruś krajem komunistycznym??? Niech zmieni dilera, bo to co wziął nie służy mu…

#
Rafa mówi:
7 Grudzień 2010 o 3:06

Brawo admin – trafna ocena tego nieudacznika Polskiej Polityki.
Rosja za Putina odzyskala Swiadomosc Slowianska mimo zgrai Wilkolakow rozszarpujacych jej bogactwa naturalne i narazila sie na ich wscieklosc za polozenie tamy tej grabiezy.
Bialorus Lukaszenki jest podobnie atakowana przez te same drapiezne Agentury, poniewaz nie dala sie wziazc na “lep” Pomaranczowej Rewolucji.
Dlaczego Narodu polskiego nie stac na wylonienie podobnego przywodcy z charyzma i odwaga przeciwstawienia sie rozgrabiania i wyprzedawania Polski, co jest przedstawiane, ze Polska jest krajem sukcesu i wzorem dla post-sowieckich koloni, bo udalo sie chwilowo ukryc potezny deficyt budzetu panstwa. A Lemingi, Ignoranci, Cwierc-mozgowcy ciesza sie, ze jest tak dobrze, wspierani w tym przekonaniu przez media i roznej masci agentow.
Polecam zapoznanie sie z Ruchem Samoobrony w Rosji przed atakami mniejszosci narodowych –

Krótka informacja o ruchu “Żyć bez strachu zy …
http://www.russia-talk.com/rf/nazar-dvi-pl.html

#
wyborca LPR mówi:
7 Grudzień 2010 o 8:04

Ale Bialoruś jest chyba jedynym krajem byłego Związku Sowieckiego, gdzie nie został zdemontowany ani jeden pomnik Lenina, pierwszego bolszewickiego zbrodniarza.

#
J.S. mówi:
7 Grudzień 2010 o 10:37

Do wyborcy LPR: pomniki Lenina nie zostały zdemontowane w prawie żadnym kraju postradzieckim (postsowieckim – to rusycyzm) z wyjątkiem krajów nadbałtyckich i to nie wszystkie. Do niedawna wielki pomnik Stalina stał w Gruzji. Jesli krytykuje sie system polityczny w Białorusi to rodzi sie pytanie czym on różni się od systemu rosyjskiego? Chyba tylko tym że w Rosji jest dwóch liderów, a w Białorusi jeden.

Posted in Polityka | 109 Komentarzy »

Polska polityka na Białorusi a polska mniejszość etniczna w tym kraju

Posted by Marucha w dniu 2010-12-08 (Środa)

Ostatnie wydarzenia na Białorusi i szczególnie na Ukrainie, a także upokarzające zachowanie rządu polskiego wobec Rosji podczas śledztwa w sprawie tragedii smoleńskiej, dobitnie świadczą o całkowitym krachu polskiej polityki wschodniej.

Weźmy parę przykładów. Odchodzący prezydent Ukrainy W. Juszczenko, gorąco popierany przez polski rząd (przeciwko W. Janukowyczowi, zresztą politykowi polskiego pochodzenia), wydał rozporządzenie o uznaniu UPA kombatancką organizacją. Trudno sobie wyobrazić, żeby w jakimś kraju bojówki, walczące u boku Hitlera, były uznane za kombatantów II wojny światowej. Oprócz tego, to akurat UPA wymordowała na Wołyniu według różnych danych około 60 – 100 tysięcy polskiej ludności cywilnej. Widać, że emerytura przysługuje tym «kombatantom», którzy tak namęczyli się rznąc piłami polskie dzieci i kobiety. O tych wydarzeniach (a raczej ludobójstwie) polski rząd i MSZ jakość zupełnie zapomniały. A ostatnio Juszczenko uznał przywódcę UPA Stepana Banderę bohaterem Ukrainy.

W związku z tym prezydent Rosją W. Putin złośliwe zauważył, że patroni W. Juszczenki z czasów «rewolucji pomarańczowej» w końcu dostali za swoje: „Juszczenko napluł w twarz swoim patronom ogłosiwszy bohaterem Ukrainy Banderę, który zmazał się współpracą z hitlerowcami podczas II wojny światowej. UPA także jest winna – powiedział on dalej – wymordowania dziesiątków tysięcy żydów i Polaków”. I to jest tylko jeden z efektów polskiej polityki wschodniej, w tym wypadku wsparcia ukraińskich nacjonalistów. Czy można to nazwać polską racją stanu? [Polactfo zaraz się obrazi na Putina za to, że powiedział świętą prawdę: polski rząd popierał Juszczenkę, a ten w podzięce gloryfikował morderców Polaków – admin]

Obecnie w stosunku do Białorusi, kraju w którym mieszka najliczniejsza polska mniejszość na Wschodzie, zmienia się stosunek Unii Europejskiej. I dobitnym przykładem tego jest ostatnia wizyta ministrów spraw zagranicznych Polski i Niemiec w Mińska – R. Sikorskiego i H. Westerwelle, a także wywiady prezydenta A. Łukaszenko dla szeregu czołowych mediów Polski, Niemiec i Francji. Na początku grudnia 2010 roku prezydent Białorusi wystąpił na szczycie krajów OBWE, odbyła się rozmowa szefa MSZ Białorusi S.Martynowa z H. Clinton.

Ale stosunki Polska-Białoruś wyglądają nadal jak za czasów sankcji. Potrzebne jest ujawnienie pełnego, a ciągle niedostatecznie wykorzystanego, potencjału dwustronnych stosunków w sferze politycznej, gospodarczej, kulturalnej. W oparciu o ten potencjał winna być uruchomiona dynamiczna, dwustronnie korzystna współpraca obu sąsiedzkich i przyjaznych sobie narodów. W swoim czasie ambasador RP w Mińsku T. Pawlak uważał, że jednym z kryteriów oceny jego pracy jest atmosfera polityczna (wtedy doszło do jedynej wizyty na Białorusi w ciągu ostatnich 15 lat na wysokim szczeblu – Marszałka Senatu RP) oraz współpraca gospodarcza (poziom wymiany handlowej wzrósł wtedy prawie dwukrotnie).

Oznacza to, że polityka izolacji Białorusi, prowadzona przez Unię Europejską (w tym także i Polskę) przez 15 ostatnich lat okazała się błędna w stosunku do zakładanych celów. Taka polityka pchnęła Białoruś w stronę Rosji, chociaż zamiary były zupełnie inne.

Za B. Jelcyna mówiło się o Związku Białorusi i Rosji (ZBiR), o równych prawach tych państw. Potem jednak w Moskwie za W. Putina zaczęli twierdzić, że „widzą Białoruś w składzie Rosji”. A współpracę gospodarczą widzieli w oddaniu rurociągów, przetwórstwa ropy, zakładów potasowych i innych strategicznych przedsiębiorstw. W końcu okazało się, że „z Łukaszenką nie można się dogadać”, i że to on stał się swego rodzaju gwarantem niepodległości kraju.

W rezultacie w ostatnim czasie bardzo pogorszyły się stosunki rosyjsko-białoruskie, chociaż to było widać już od 2004 roku podczas pierwszej wojny gazowej. Coraz trudniejsze stosunki Białorusi z Rosją już od dawna dają możliwość politycznego zbliżenia Polski, Białorusi i Ukrainy do tej pory nie wykorzystanej. A. Łukaszenka podczas wywiadu którego udzielił dziennikarzom reprezentującym główne, polskie media, działające na terenie Rzeczypospolitej Polskiej znowu zwrócił uwagę na tę okoliczność. Stwierdził on co następuje: „Wiecie, jakie są nasze problemy z Rosją w sprawie paliw. Czemu Polska nie mogłaby przyjmować przeznaczonej dla nas wenezuelskiej ropy? Chodzi o 30 milionów ton rocznie. Niestety, na razie odpowiedzią na nasze propozycje jest cisza”.
Dodajmy, że to możliwe miejsce Polski już zajęły Litwa (port w Kłajpedzie), Łotwa (port w Rydze) – też członkowie Unii, a także Ukraina (port w Odessie), z solidarności z którą Polska odmówiła Rosji zgody na budowę drugiej nitki rurociągu z Syberii. Taką Realpolitik w stosunku do Polski jak wiadomo, prowadzą także i Niemcy (Gazociąg Północny na Bałtyku), a także i USA: jak pamiętamy doszli oni do porozumienia z Rosją 17 września 2009 roku ( jaka symbolika!), że w zamian za pomoc w nacisku na Iran zrezygnują z tarczy antyrakietowej na terenie Polski. I to są tylko niektóre przykłady, które można mnożyć!

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 3 Komentarze »

Fiasko rozmów D.Tuska w Berlinie – Gazociąg Płn. zablokuje rozwój Świnoujścia

Posted by Marucha w dniu 2010-12-08 (Środa)

Niemcy nie chcą zakopać gazociągu Nord Stream z Rosji, który zablokuje większym statkom żeglugę do Świnoujścia i rozwój tego portu – pisze Andrzej Kublik w portalu wyborcza.biz.pl powołując się na informacje dziennika „Die Welt” i PAP.

Za kilka tygodni kontrolowane przez Gazprom konsorcjum Nord Stream zacznie układać gazociąg z Rosji do Niemiec w poprzek północnego toru do portu w Świnoujściu. Polsce nie udało się jednak przekonać rządu Niemiec, by nakazał zakopać tę rurę na odcinku 5 km – by nie blokować większym statkom drogi do Świnoujścia. To miał być jeden z najważniejszych i najbardziej drażliwych tematów wczorajszych konsultacji rządowych Polski i Niemiec, oceniał dziennik “Die Welt”.

– Obiecałam panu premierowi Tuskowi, że jeśli w przyszłości pogłębienie dostępu do portu w Świnoujściu będzie musiało zostać dokonane, wtedy będą prawne ustalenia między nami, które to ułatwią – powiedziała po konsultacjach kanclerz Niemiec Angela Merkel cytowana przez PAP. [Gajowy już nie ma siły się śmiać z polskich mężyków stanu i ich efektywności – admin]

Taką ofertę kwestionowało Ministerstwo Infrastruktury, uważając, że zakopywanie ułożonego już gazociągu jest mało realne. Wczoraj nie udało nam się dowiedzieć w Ministerstwie Infrastruktury, jakie kroki w tej sytuacji podejmie resort.

Władze Niemiec nie zgadzały się na zakopanie rury, którą konsorcjum Gazpromu chce ułożyć wprost na dnie morza, w poprzek toru, którym płyną statki do Świnoujścia. Nasi eksperci oceniają, że to ograniczy ruch do portu. Bo już przepłynięcie statku o zanurzeniu 13,5 m nad tak ułożoną rurą będzie się wiązać z ryzykiem uszkodzenia rury lub statku. Nie pozwoli to na rozbudowę portu w Świnoujściu, który chce przyjmować statki o zanurzeniu 14,5 m.

Może na tym skorzystać niemiecki port w pobliskim Rostoku, któremu nie grożą takie ograniczenia.

Polskie władze już od 2007 r. protestowały przeciw planom Nord Stream. Nie mogliśmy jednak zmusić konsorcjum Gazpromu do zakopania rury, bo leży ona na terenie niemieckiej wyłącznej strefy ekonomicznej na Bałtyku, gdzie obowiązują niemieckie przepisy.

Przed rokiem niemiecki minister spraw zagranicznych Guido Westerwelle obiecał szefowi polskiej dyplomacji Radosławowi Sikorskiemu, że Berlin uwzględni polskie zastrzeżenia. Tak się jednak nie stało, chociaż minister infrastruktury Cezary Grabarczyk jeszcze w lipcu osobiście przedstawiał ministrowi transportu Niemiec Peterowi Ramsauerowi szczegółowe analizy zagrożeń związanych z ułożeniem rury na trasie do polskiego portu.

Za: gazeta.pl, opr. mp.info
http://sol.myslpolska.pl

Posted in Gospodarka | 7 Komentarzy »

„Polska jest w dobrej kondycji finansowej”

Posted by Marucha w dniu 2010-12-08 (Środa)

Polska udowodniła w ciągu ostatnich dwóch lat, że jest najbardziej upartą gospodarką Europy. Jako jedyne państwo Unii Europejskiej uniknęła recesji
Sytuacja stabilna, bo nie ma euro.

„Pozostanie poza strefą euro działa na korzyść polskiej gospodarki” – pisze dziennik „New York Times”. Amerykanie podkreślają, że Polska jako jedno z niewielu państw Unii Europejskiej jest w dobrej kondycji finansowej. „Istnieją uderzające podobieństwa między dzisiejszą Polską i Irlandią z lat dziewięćdziesiątych. Podobnie jak Irlandczycy kilkadziesiąt lat temu, Polacy to naród ciężko doświadczony przez historię, ale stojący u progu dobrobytu. Kapitał zagraniczny napływa, a banki inwestycyjne otwierają siedziby, przyciągane prężnym wzrostem i 38,5 mln ludzi, którzy są bliscy pozbycia się etykietki „rynku wschodzącego” – czytamy w jednym z największych amerykańskich dzienników.

„New York Times” zauważa, że do tej pory nie jesteśmy w strefie euro i to działa jedynie na naszą korzyść. Zwłaszcza w sytuacji, gdy takie kraje jak Irlandia, korzystające ze wspólnej waluty, „mają trudności z posiłkowaniem się tanim eksportem, by wybrnąć z tarapatów”. Zdaniem gazety, płynny kurs złotówki, który spadł w stosunku do euro o 18 proc. od początku 2009 roku, zadziałał jak swoisty zawór bezpieczeństwa, co pomogło utrzymać konkurencyjność polskich produktów na rynku światowym i w ten sposób uchroniło Polskę przed nadmiernym długiem państwowym [Dług rzędu biliona złotych nie jest nadmierny! – admin].

„Polska udowodniła w ciągu ostatnich dwóch lat, że jest najbardziej upartą gospodarką Europy. Jako jedyny członek Unii Europejskiej uniknęła recesji, nie poddając się nawet po tym, jak w kwietniowej katastrofie samolotowej zginęła znaczna część elity politycznej, w tym prezydent i szef banku centralnego. Żaden polski bank nie wymagał też akcji ratunkowej” – zaznacza nowojorski dziennik. [A które są te „polskie banki”, pytamy z zainteresowaniem – admin]

Podkreślono, że bardzo korzystne wyniki gospodarcze odnotowywane przez nas podczas światowego kryzysu finansowego, który doprowadził wielu sąsiadów na skraj bankructwa, są następstwem nie tylko „szczęścia”, ale i „umiejętnych działań”. Gazeta zauważa jednak, że nie oznacza to, iż wszystko układa się u nas idealnie, gdyż niezbyt dobrze wygląda dług rządowy, który „przekracza bezpieczny poziom”. „Deficyt ma sięgnąć w tym roku 7,6 proc. PKB, niebezpiecznie zbliżając wysokość całkowitego długu do poziomu, który zgodnie z polskim prawem wymagałby poczynienia przez rząd drastycznych cięć w wydatkach” – czytamy. W ocenie „NYT”, dużym problemem naszej gospodarki jest nadmierna biurokracja rządowa, która odstrasza potencjalnych inwestorów i tym samym przeszkadza w tworzeniu nowych miejsc pracy. W rankingu Banku Światowego Polska zajmuje dopiero 70. miejsce (na 183 państwa) pod względem łatwości prowadzenia interesów.

Marta Ziarnik, Nasz Dziennik 8.12.2010

Czyli w Polsce jest bardzo dobrze, chociaż na granicy „drastycznych cięć w wydatkach”. A czytelnik biorący wszystko za dobrą monetę jest mądry, chociaż głupi. – admin

Posted in Gospodarka | 10 Komentarzy »