Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Grudzień 17th, 2010

Homocenzura po kanadyjsku

Posted by Marucha w dniu 2010-12-17 (Piątek)

Popularny telewizyjny show w kanadyjskiej telewizji prowadzony przez pastora Charlesa McVety’ego został usunięty z ramówki. Powód? Obrażał homoseksualistów.

Konserwatywni komentatorzy nazywają tę decyzję cenzurą. McVety grzmi, że to ograniczanie demokracji i droga do totalitaryzmu. Pastor przyznał, że nikt się z nim nie kontaktował po usunięciu programu z ramówki i nie dostał on możliwości odwołania się od decyzji.

Popularny w Kanadzie chrześcijański nadawca “Crossroads Television System” zdjął program po interwencji “Canadian Broadcasting Standards Council” (CBSC), który zarzucił programowi łamanie standardów etycznych.

McVety naraził się „CBSC”, gdy powiedział na antenie, że homoseksualni aktywiści prowadzą zakonspirowaną akcję indoktrynowania dzieci. Pastor dodał również, że parady gejowskie są pełne perwersyjnych zachowań i są to w rzeczywistości „seks-parady”. Został również potępiony za pogląd, że Toronto stało się celem seks turystyki, gdzie homoseksualiści polują na „gorących chłopców”. Jednak McVety przekonuje, że takie ogłoszenia znajdują się w przewodnikach po Toronto. Pastor dodał, że homoseksualiści indoktrynują dzieci, bowiem mają „wyostrzony apetyt na seks”.
– Nigdy nie mają dosyć. Chcą „nawrócić” nasze dzieci i wnuki, by zmienić ich w homoseksualistów – powiedział ewangelicki pastor.

-Czy McVety powiedział cokolwiek niezgodnego z prawdą, że go usunięto z telewizji? – pyta szef “Campaign Life Coalition National” Jim Hughes, który dodał, że jedna z czołowych gejowskich organizacji w Kanadzie, “Egale”, walczyła przeciwko prawnemu podniesieniu wieku inicjacji seksualnej z 14. roku życia. – Nie ma dymu bez ognia, więc może McVety ma rację- dodaje Hughes.

– Co się stało z wolnością słowa w tym kraju? – pyta pastor. – Jeśli mogą mnie wykopać z telewizji tylko za używanie zwrotu seks-parady, to mogą również wykopać każdego, kto im się nie podoba – dodaje McVety.

Ł.A/LifeSiteNews
Za: Fronda.pl
http://www.bibula.com/?p=29342

Nie ulega wątpliwości, że za ruchami homoseksualistów stoją Starsi Bracia, jak zawsze zainteresowani rozkładem moralnym społeczeństw. Sami dewianci nie dysponowali by ani takimi pieniędzmi, ani takimi wpływami, jakie można dziś zaobserwować w całym niemal świecie. – admin.

Posted in Różne | 13 Komentarzy »

“Kardynał Dziwisz zabronił wypowiadać się na temat lustracji biskupów”

Posted by Marucha w dniu 2010-12-17 (Piątek)

Wywiad z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim

Agnieszka Niesłuchowska: List o. Ludwika Wiśniewskiego do nuncjusza abp. Celestina Migliore, został opublikowany przez „Gazetę Wyborczą”. Zdziwiło księdza, że nie w prasie katolickiej?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Doceniam odwagę ojca Ludwika, ale uważam, że „Gazeta Wyborcza” nie powinna być polem do dyskusji na ten temat. List nie miał formy listu otwartego, więc nie był przeznaczony do publicznej wiadomości. Dowiedziałem się nieoficjalnie, że ojciec Ludwik sam nagłośnił sprawę, przekazał list gazecie i strzelił sobie w stopę. Gdyby wybrał medium katolickie byłaby szansa na poważną, wewnątrzkościelną dyskusję. Poza tym wybrał fatalny termin, tuż przed Bożym Narodzeniem. Lepiej by było gdyby informacja pojawiła się na początku roku. [„Ojciec” Ludwik to po prostu Piąta Kolumna i to, co zrobił, było jak najbardziej celowe, a nie „błędem”. – admin]

W oczach dominikanina polski Kościół jawi się jako organizm borykający się z wieloma chorobami –  ksenofobią, nacjonalizmem, antysemityzmem. Podpisałby się ksiądz pod tą diagnozą?

Z niektórymi tezami się zgadzam, ale wiele z nich jest nie do przyjęcia. Mówienie, że połowa księży jest ksenofobami, jest niesprawiedliwe. Równie dobrze można twierdzić, że połowa lekarzy zabija ludzi. Mam wielu znajomych księży, znam różne wady tego środowiska, ale nie można wszystkich wrzucać do jednego worka.

O. Wiśniewski krytycznie odnosi się do Radia Maryja, które oprócz modlitwy „uczą fanatyzmu a nawet nienawiści do inaczej myślących” i „Naszego Dziennika”, w którym roi się od oszczerstw. Co ksiądz na to?

– Nie jestem zwolennikiem ojca Rydzyka i też mam krytyczny stosunek do wielu publikacji i audycji w tych mediach, ale ojciec Ludwik przesadził. Nazywanie kogoś poganinem, szczególnie jeśli jest się duchownym, jest strasznym oskarżeniem. Myślę, że o. Wiśniewski nie zdawał sobie sprawy z rangi tych słów.

Może formułując swoją opinię w tak radykalny sposób chciał zwrócić uwagę na problem, którego do tej pory nie udało się rozwiązać. Pisze m.in że niektórzy biskupi poparli nieracjonalny protest obrońców krzyża pod Pałacem Prezydenckim i przyczynili się do rozpadu Kościoła.

– Zarzut przyczyniania się do rozpadu Kościoła można postawić również ojcu Ludwikowi. Czyżby nie wiedział, że wysyłając list do „Gazet Wyborczej” jego argumenty stały się mało wiarygodne?

Widzi ksiądz pozytywne aspekty listu?

– Popieram opinię, że w polskim Kościele brakuje dyskusji. Cały system polega na odgórnym  zarządzaniu rodem z wojska. Trzeba wykonywać rozkazy generała, bo ten ma zawsze a szeregowy nie ma nic do powiedzenia. Obawiam się jednak, że list jest za bardzo atakujący, by zachęcał do prawdziwej dyskusji.

Z którymi tezami zawartymi w liście ksiądz by się zgodził?

– Słusznie, że poruszył sprawę abp. Juliusza Paetza, która nigdy nie została do końca wyjaśniona i wielu ludzi bulwersuje. Jeśli ktoś jest oskarżony o molestowanie kleryków, powinien być osunięty od Kościoła, a jeśli władze Kościoła uznają, że jest niewinny, powinien być przywrócony na stanowisko (Według Juliusza Paetza działania komisji watykańskiej, powołanej do zbadania jego sprawy nie potwierdziły ani nie zaprzeczyły słuszności stawianych zarzutów – przyp. red. ). Tu klarownej sytuacji nie ma i muszę przyznać, że byłem zdziwiony tym, co zobaczyłem w Gdańsku podczas sierpniowych obchodów rocznicowych „Solidarności”. Gdy zobaczyłem jak prymas Polski  Józef Kowalczyk prawie pod rękę szedł do ołtarza z abp. Paetzem, który nie miał przecież nic wspólnego z Solidarnością, na twarzy wielu osób pojawiło się autentyczne zgorszenie. Jeden z biskupów, który wówczas ze mną rozmawiał i powiedział mi krótko, że Episkopat jest tak podzielony, że nigdy nie podejmie w tej sprawie decyzji ani w sprawie Paetza, ani Radia Maryja, ani lustracji.

Jest jakaś recepta na uzdrowienie polskiego episkopatu?

– Ojciec Ludwik stwierdził, że w episkopacie brakuje logicznego przywództwa. Nie chodzi jednak o to, by na jego czele stanął drugi kardynał Wyszyński czy Karol Wojtyła, ale by zebrała się grupa biskupów, która będzie grupą liderów w najlepszym tego słowa znaczeniu i zmierzy się z bolączkami polskiego Kościoła.

Ksiądz jest najlepszym przykładem na to, jak trudno jest Kościołowi zmierzyć się np. z lustracją. Gdy cztery lata temu wystąpił ksiądz z ideą ujawniania księży-tajnych współpracowników, kardynał Dziwisz się temu sprzeciwił i zakazał publikacji książki na ten temat.

– Kardynał kilka razy zmieniał zdanie o lustracji. Zauważyłem, że gdy problem dotyczy szeregowych księży, to mówienie o lustracji w kościele jest dla niego do przełknięcia. Kiedy jednak sprawa dotyczy kilku a nawet kilkunastu biskupów, okazało się, że momentalnie lustrację zablokował i zakazał mi się wypowiadać . To syndrom, który ja nazywam: „po pierwsze, koledzy”.

Dominikanin też podkreśla w swoim liście, że lustracja nie została zakończona. Pisze, że do dziś gorszy historia związana z arcybiskupem Stanisławem Wielgusem.

– Sprawa abp. Wielgusa (Kościelna Komisja Historyczną stwierdziła, że z dokumentów wynika, że w PRL abp. Wielgus podjął współpracę z SB – przyp. red [WP]), który zrezygnował z funkcji metropolity warszawskiego w dniu ingresu jest przykładem na to, że Watykan potrafi podjąć interwencję. To Stolica Apostolska wymusiła na abp. Wielgusie rezygnację i powołała na to miejsce abp. Nycza, który nigdy nie podjął współpracy z SB.

Watykan zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje w polskim Kościele?

– Przez ostatnie 20 lat łącznikiem między Stolicą Apostolską a polskim Episkopatem był nuncjusz Józef Kowalczyka, który nie do końca informował Watykan o tym, co się w Polsce dzieje.

Dlaczego?

– Gdy nuncjusz pochodzi z tego samego kraju, co biskupi, którzy są jego kolegami, trudno się temu dziwić.

W tym roku sytuacja się zmieniła – nuncjuszem został Włoch. Coś się zmieni?

– Abp Migliore to osoba, która nie ma kolegów wśród biskupów polskich i rozumie intencje ojca Ludwika. To dobry moment by do Watykanu przebiły się głosy z zewnątrz. Chce wierzyć, że inni duchowni przestaną milczeć i powiedzą, co myślą. Na razie jest tak, że ktokolwiek się odezwie, dostaje pałką w głowę.

Jest szansa na powstanie zespołów, które – jak postuluje ojciec Ludwik – przyglądały się nieprawidłowościom w polskim Kościele?

– Nie wierzę w powstanie takich komisji. Episkopat jak zwykle zamiecie wszystko pod dywan.

Które słabości Kościoła uważa ksiądz za największe?

– Przede wszystkim archaiczny sposób wychowywania nowych księży. Seminaria działają jak 20 lat temu i nie przygotowują młodych ludzi do pracy duszpasterskiej. Po drugie Kościół ciągle mówi o przywilejach dla siebie – zwrocie majątku, kwestiach uposażenia. Ale jeśli w sprawy zaangażowany jest pośrednik-ubek, to kościół milczy, dopóki sprawa nie pęknie.

Ale nawet gdy pękła, wielu duchownych nadal chwaliło pośrednika. Mówili, że skutecznie pomagał w odzyskiwaniu utraconego w czasach PRL majątku.

– I to pojawia się kolejny problem – sprawy materialne stały się ważniejsze od duchowych. Podobnie wygląda kwestia zaangażowania Kościoła w politykę.

Ale ksiądz też zaangażował się w politykę – był w komitecie poparcia dla Jarosława Kaczyńskiego, kandydata na prezydenta.

– Bo ksiądz, jak każdy człowiek, ma prawo do własnych poglądów politycznych. Swoich sympatii nie powinien jednak przekładać na działania duszpasterskie. Tym czasem w Kościele są jaskrawe przykłady jawnego faworyzowania określonej partii politycznej. W Krakowie kardynał jawnie popiera PO i organizuje rekolekcje tylko dla posłów PO. Więc pytam: dlaczego duchowny zwraca się tylko do jednej grupy? W tym kontekście warto nawiązać do sprawy braci Rasiów z Krakowa – Ireneusz jest posłem PO, a Dariusz – sekretarzem kardynała Stanisława Dziwisza.

Jakie konsekwencje mogą spotkać ojca Ludwika za krytykę hierarchów polskiego Kościoła?

– Myślę, że czeka go los podobny do mojego. Cztery lata temu kardynał Dziwisz  rozesłał do oficjalny komunikat, w którym oskarżył mnie że jestem niemiłosiernym oskarżycielem, odsądził mnie od czci i wiary. Przekreśli całą moją dotychczasową działalność na wielu polach, bo chciał ochronić swojego kolegę. Podobnie będzie z ojcem Ludwikiem. Dostanie etykietę wroga Kościoła. Powiedzą, że zgłupiał, bo przecież w Kościele jest wszystko w porządku. [I będzie to akurat częściową prawdą: duchowny, który przenosi dyskusję na forum „G*** Wyborczej”, jest albo niespełna rozumu, albo Piątą Kolumną – admin ]

Nie wróży mu ksiądz dobrze.

– Bo znam wiele podobnych przypadków. Tak samo było z poznańskim księdzem Tomaszem Węcławskim, który interweniował ws. abpa Paetza.

Ojciec Ludwik zostanie wykluczony ze środowiska?

– Chyba tak, bo taka jest praktyka. Jednego się wyrzuca, drugiego wysyła na drugi koniec Polski i jest święty spokój. Wielu księży siedzi cicho, bo boi się, że podpadnie.

Ksiądz nie siedział i nadal nie siedzi cicho. Nie ma ksiądz czasami momentów zwątpienia w tej walce z wiatrakami?

– Po ataku ze strony środowiska kardynała Dziwisza chciałem odejść z kapłaństwa. W ciągu paru dni dostałem jednak 3,5 tys. listów i maili z poparciem. Wtedy zrozumiałem, że najłatwiej jest strzelić drzwiami i wyjść, trudniej stawić problemom czoła. To dało mi siłę i wiarę w to, że warto walczyć dalej.

„Gazeta Wyborcza” napisała, że nuncjusz odpowiedział na list dominikanina i uznał jego uwagi za cenne. Co dalej? Kiedy możemy spodziewać reakcji papieża?

– Myślę, że w ciągu kilku miesięcy.

Papież ma narzędzia do egzekwowania zmian w polskim Kościele, zdyscyplinowania polskich biskupów?

– Ma nieograniczoną ilość narzędzi. Jeśli papież Benedykt XVI sprawił, że abp Wielgus złożył rezygnację w dniu ingresu, to o czymś to świadczy. Pamiętam też inną historię. Cztery lata wcześniej z kolei papież Jana Paweł II, w obecności kamer telewizyjnych, wezwał do siebie 14 kardynałów amerykańskich i mówił wprost, że dalsze zamiatanie pod dywan sprawy molestowanie nieletnich przez duchownych nie ma szans.

Rozmawiała Agnieszka Niesłuchowska, Wirtualna Polska

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3620

Posted in Różne | 33 Komentarze »

Deutsche Telekom przejął Polską Telefonię Cyfrową

Posted by Marucha w dniu 2010-12-17 (Piątek)

Niemiecki koncern telekomunikacyjny Deutsche Telekom poinformował, że po ponad dziesięciu latach prawnych sporów za 1,4 miliarda euro przejął na własność polskiego operatora sieci komórkowej PTC. „Financial Times Deutschland” przyznaje, że suma, za którą niemiecki operator kupił PTC, jest wyjątkowo okazyjna. [Każda inna cena była by dla nas zaskoczeniem – admin]

„FTD” cenę sprzedaży operatora telefonii cyfrowej oblicza, mnożąc jego ostatnie potencjalne roczne zyski razy siedem, natomiast w przypadku tej transakcji 1,4 miliarda euro jest jedynie czterokrotnością oczekiwanych zysków PTC z roku 2010.

Dyrektor finansowy niemieckiego koncernu, członek zarządu Deutsche Telekom Timothy Hoettges przyznał w rozmowie z gazetą, że kupno polskiego operatora to najlepszy interes, jaki kiedykolwiek zrobił w Deutsche Telekom. Ale ten sam Hoettges dla polskiej prasy stwierdził z kolei, że „To dobry dzień dla polskiego rynku i polskich klientów. Rozplątaliśmy węzeł, co toruje nam drogę ku przyszłości”.

Która wypowiedź członka zarządu Deutsche Telekom jest prawdziwa?
Telekom na swoich stronach internetowych przyznaje, że Polska jest bardzo ważnym punktem strategicznym dla niemieckiego koncernu, ale do tej pory marka Telekom nie mogła zastąpić nazwy PTC, bo trwały spory prawne między Deutsche Telekom, Elektrimem, francuskim koncernem medialnym Vivendi oraz skarbem państwa. W spór były zaangażowane sądy w Wiedniu, Genewie oraz w USA. Niemiecki koncern nie podał jeszcze planów rozwojowych firmy, ale analitycy rynku są pewni, że marka Era zniknie i zastąpi ją niemieckie logo T-Mobile.

WM, Nasz Dziennik 17.12.2010

Właściwie nie ma się czym za bardzo podniecać. „Era GSM” przejdzie z jednych żydowskich rąk w drugie. I tyle. – admin

Posted in Różne | 9 Komentarzy »

Demokracja –bóg, który zawiódł

Posted by Marucha w dniu 2010-12-17 (Piątek)

Admin jest nieszczególnym entuzjastą libertarian, ale artykuł wydaje się być wart przeczytania, mimo nieuchronnych mantr, jakie rozpoznajemy u zwolenników tzw. wolnego rynku oraz chęci ponownego, po raz kolejny, reorganizowania świata na podstawie mniej lub bardziej arbitralnych założeń. Uderza również nieobecność jakichkolwiek odwołań do Boga.

Krytyka demokracji może być dokonywana z różnych pozycji ideowych. Dlatego nie powinny dziwić krytyczne głosy pochodzące ze strony, mało w naszym kraju znanego, środowiska libertariańskiego, którego reprezentantem jest prof. Hans H. Hoppe.

Autor omawianej książki jest ekonomistą pochodzącym z Niemiec, który po młodzieńczej fascynacji marksizmem przeszedł na „drugą stronę barykady” stając się obecnie jednym z czołowych przedstawicieli libertarianizmu o obliczu konserwatywnym. Od 1986 roku mieszka w Stanach Zjednoczonych, gdzie studiował pod kierunkiem Murray’a Rothbarda, a po jego śmieci w 1995 roku został profesorem Uniwersytetu Nevady w Las Vegas. Jest redaktorem naczelnym pisma „Journal of Libertarian Studies” oraz autorem kilku prac naukowych i rozlicznych artykułów[1].

Hans Herman Hoppe po prawej

Hans Herman Hoppe po prawej

Przesłanie książki jest zawarte w samym jej tytule. Dotyczy ono podważenia współczesnego paradygmatu politycznego, jakim jest uznawanie demokracji za niepodważalny i jedynie akceptowalny ustrój, lecz to nie jedyna „herezja” (jakby to określili zwolennicy systemu demoliberalnego), której dopuszcza się autor. Kolejna to próba rehabilitacji tradycyjnej monarchii. W swojej krytyce demokracji posługuje się metodą komparatystyki. Jednak H. Hoppe nie poprzestaje na tym i proponuje nową alternatywną wizję społeczeństwa, jaką ma być ład naturalny.

Należy zauważyć, że prof. Hoppe jest, kontynuatorem Austriackiej Szkoły Ekonomicznej. Chociaż od swoich mistrzów: Misesa i Rothbarda różni się w ocenie demokracji, której w mniejszym lub większym stopniu byli zwolennikami, lecz sam nie deklaruje się jako monarchista[2]. Nie zwykle istotne dla lepszego poznania koncepcji proponowanych przez niemieckiego ekonomistę jest pojęcie preferencji czasowej. Jest to skłonność człowieka do przekładania dóbr uzyskanych wcześniej „nad dobra późniejsze oraz dobra trwalsze nad dobra mniej trwałe” (s. 33).

Wysoka preferencja czasowa jest charakterystyczna dla dzieci a osoby dorosłe charakteryzujące się takim podejściem „będą miały skłonność do tego, by zostać włóczęgami, próżniakami, pijakami, ćpunami, marzycielami lub po prostu osobnikami niefrasobliwymi, starającymi się jak najmniej pracować, a jak najwięcej rozkoszować się każdym dniem” (s. 37).

Przykładem osób o niskiej preferencji czasowej są inwestorzy czy osoby oszczędzające. Wpływ na preferencję obok czynników zewnętrznych, biologicznych czy osobistych ma również forma państwa. Każda forma ingerencji w akt własności, która może przybrać formę przestępstwa lub interwencji rządowej (państwowej) powoduje wzrost preferencji czasowej jednostki. Przy czym bardziej szkodliwe są, według autora, ingerencje państwowe gdyż w odróżnieniu od aktów gwałtu na własności prywatnej dokonywanych przez przestępców mają one charakter permanentny oraz posiadają status „legalności”[3]. Oba typy naruszeń własności powodują zmniejszenie posiadanych przez ofiarę zasobów oraz alokację środków na cele, które przed dokonaniem przestępstwa uchodziłyby za marnotrawstwo np. przeznaczanie pieniędzy na wzmocnienie poczucia bezpieczeństwa.

Autor uważa, że państwo zostało utworzone w wyniku zgody społecznej poprzez przekazanie elicie przez społeczeństwo uprawnienia do stworzenia struktury państwowej, czyli wedle określenia prof. H. Hoppego, legalnego monopolu terytorialnego. Pierwotnie państwo przybierało formę monarchiczną, która jest określana mianem prywatnej własności rządowego aparatu przymusu. Prywatny rząd (monarchia) wyróżnia się od publicznego głównie tym, „że konfiskowane zasoby i przywilej monopolu na przyszłą konfiskatę stanowią indywidualną własność. Konfiskowane zasoby są dodawane do prywatnego majątku władcy i traktowane tak, jakby były jego częścią, a przywilej monopolu na przyszłą konfiskatę jest przypisany do tego majątku jako tytuł co natychmiast podnosi jego teraźniejszą wartość (…). Najważniejsze jest to, że jako prywatny właściciel rządowego majątku władca ma prawo przekazania swojego majątku spadkobiercy. Może sprzedać, wynająć lub oddać część albo całość majątku, do którego przypisany jest przywilej (i zachować zapłatę za sprzedane lub wynajęte dobra); może osobiście mianować i odwoływać zarządców i pracowników zatrudnionych w jego majątku” (s. 54). Monarcha traktując podległe sobie terytorium jako własność dąży do pomnażania majątku, co owocuje jego umiarem. Cechą szczególną monarchii jest również wytworzenie się wśród rządzonych poczucia solidarności „klasowej”, która wytwarza się poprzez brak możliwości awansu do grupy rządzącej (którą tworzą na ogół monarcha wraz z najbliższą rodziną). W ten sposób rodzi się między nimi poczucie bycia ofiarą naruszania prawa własności przez rząd, dlatego też rośnie wśród nich opór i sprzeciw wobec wszelkich form ucisku fiskalnego. Niemalże dokładnym przeciwieństwem tej formy państwa jest demokracja, która cechuje się brakiem umiaru zarówno w polityce wewnętrznej jak i zewnętrznej (to systemy demokratyczne, zdaniem H. Hoppego, przyniosły zjawisko wojen totalnych niespotykanych w okresie chociażby średniowiecza). Ponadto pogłębia ona procesy decywilzacyjne, dążąc do powiększania swojej władzy nad obywatelami. Przykładem wysokiej preferencji czasowej rządów publicznych jest rosnące zadłużenie państwa, które ma miejsce zarówno w okresach wojny jak i pokoju, podczas gdy w okresie monarchii rosło ono jedynie w czasie wojny. Rządy demokratyczne nieustannie również zwiększają wydatki na własne cele (np. przed I wojną światową wydatki państwowe krajów europejskich stanowiły około 10 % produktu krajowego brutto a w latach 70-tych XX wieku wynosiły już 50% PKB). Takie podejście jest możliwe gdyż władca demokratyczny nie jest właścicielem aparatu rządowego lecz jedynie jego zarządcą, który „w przeciwieństwie do króla nie będzie dążył do utrzymania lub powiększenia majątku rządowego, lecz będzie się starał zużyć go jak najszybciej i jak najwięcej, ponieważ tego, czego nie skonsumuje teraz, nie będzie mógł skonsumować już nigdy.” (s. 62)

Autor nie ogranicza się jedynie do samej krytyki istniejącego stanu rzeczy, lecz podsuwa propozycję zmiany. Jest nim ład naturalny, który oparty jest na nienaruszalnym prawie własności. W takim społeczeństwie wszelkie istniejące instytucje funkcjonowałyby na zasadzie dobrowolności tworzących je osób. Istniałby nieograniczony dostęp do rynku dowolnie wybranego produktu w tym także do rynku usług sądowych, policyjnych itp. W takim libertariańskim społeczeństwie wszelkie relacje międzyludzkie byłyby unormowane przez dobrowolnie zawierane umowy między właścicielami.

W proponowanym świecie libertariańskim to właściciele domów, ulic itp. poprzez zawierane z mieszkańcami umowy określaliby kształt lokalnej społeczności, dlatego znalazłoby się miejsce zarówno dla hedonistów jak i ascetów. Każdy styl życia znalazłby swoje miejsce o ile znaleźliby się ludzie gotowi go urzeczywistnić na swojej własności. Istnienie własności prywatnej oznacza określenie przez właściciela osób, z którymi chce się nim dzielić. Dlatego w przypadku ładu naturalnego właściecile mogą swobodnie decydować o tym, kogo chcą ze swojej wspólnoty wykluczyć. Społeczność libertariańska dla zachowania bezpieczeństwa oraz poczucia komfortu życia będzie poprzez stosowne umowy wykluczać osoby uznane przez siebie za niepożądane; szczególnie istotne będzie to dla libertarian o obliczu konserwatywnym[4]. Drogą prowadzącą do powstania takiej wspólnoty jest według H. Hoppego secesja, która jest „głosem sprzeciwu wobec demokracji i reguł większości oraz głosem poparcia dla systemu prywatnej, zdecentralizowanej własności” (s. 170).

W koncepcji oderwanych od państwa wspólnot, które samodzielnie by określały warunki własnej egzystencji, pobrzmiewają echa akceptacji dla Konfederacji amerykańskiej oraz średniowiecza, w którym istniały de facto nie zależne od władzy monarchy majątki ziemskie, księstwa czy niezależne miasta. Hoppe na gruncie wizji upragnionego ładu naturalnego rozprawia się z jak to określa mitem hobbesowskim, który ma uprawomocniać istnienie państwa. Według Hobbsa istnienie państwa jest niezbędne dla zagwarantowania poczucia zbiorowego bezpieczeństwa oraz wyznaczenia norm prawnych, które mają obowiązywać całą wspólnotę. Według niemieckiego ekonomisty o wiele skuteczniej zadanie zapewnienia bezpieczeństwa będą realizować prywatne agencje ubezpieczeniowe, które będą wyznaczać reguły prawne obowiązujące zrzeszających się w nich osób. Brak efektywności państwa w zwalczaniu przestępczości, według autora, bierze się z faktu jego monopolu na tego rodzaju usługi. Agencje ubezpieczeniowe konkurując między sobą będą dążyć do obniżania oferowanych przez siebie usług, co spowoduje wzrost liczbowy klientów. Ubezpieczyciele by uniknąć kosztów związanych z koniecznością wypłacenia odszkodowania poszkodowanym będą dążyć do efektywnego ograniczenia przestępczości poza tym z racji konieczności szczegółowego określenia warunków ubezpieczenia i współpracy między poszczególnymi agencjami ubezpieczycielskimi dojdzie do wytworzenia procesu umiędzynarodowienia prawa, a klient takiego przedsiębiorstwa stawałby się przez to członkiem ogólnoświatowej wspólnoty mającej na celu przeciwdziałanie konfliktom i zapewnienia bezpieczeństwa. Osoby uznane przez firmy ubezpieczeniowe za niebezpieczne nie będą mogły do nich należeć, co spowoduje, że będą izolowane gospodarczo oraz narażone na niebezpieczeństwa, co wymusi na nich konieczności zmiany swojego zachowania.

Wydaje się, że nowatorski punkt książki Hansa H. Hoppego, w którym przedstawia obraz przyszłego ładu naturalnego jest najbardziej problematyczny. Autor zdaje się nie dostrzegać faktu, że w momentach rozpadu państw ludzkość wcześniej czy później powracała do tej formy zbiorowej egzystencji (potwierdzają tą rozliczne przykłady historyczne jak np. fakt powstania na gruzach Cesarstwa Rzymskiego, Cesarstwa Austro-Węgierskiego, czy byłej Jugosławii licznych wspólnoty państwowe), co stawiałoby pod znakiem zapytania realność powodzenia powstania po upadku państwa wspólnot, o których wspomina autor. Również problematyczna jest kwestia efektywności i ekonomiczności prywatnych agencji ubezpieczeniowych, które miałyby zastąpić państwo w wykonywaniu funkcji ochronnych wobec obywateli. Kolejne zastrzeżenie budzi problem zagwarantowania możliwości pokojowego funkcjonowania obok siebie wspólnot odwołujących się do różnego systemu wartości (w tym przemocy). Należy zauważyć, że dla autora główną kategorią oceny wszelkich form państwowych jest jedynie ekonomia. Dlatego też można stwierdzić, że książka prof. Hansa H. Hoppego będąc w sferze negatywnej i deskryptywnej (krytyka demokracji) wielce trafną o tyle w obszarze pozytywnym (propozycje alternatywy wobec demokracji) budzi zastrzeżenia.

—————————————————————————–
[1] Wszystkie informacje nt. biografii H.H.Hoppego zaczerpnąłem z artykułu Tomasza Gabisia, Hans-Hermann Hoppe o monarchii, demokracji i ładzie naturałnym [w:] Pro Fide Rege et Lege nr 2-3 (52) 2005, s. 19.

[2] „Chociaż monarchię przedstawiam w korzystnym świetle, nie jestem monarchistą i książka nie jest obroną tej formy rządów. Moje stanowisko wobec monarchii jest następujące: jeśli musi istnieć państwo – definiowane jako podmiot posiadający na określonym terytorium przymusowy monopol na podejmowanie ostatecznych decyzji (jurysdykcję) i nakładanie podatków – to z punktu widzenia ekonomii i etyki korzystniejszy jest wybór monarchii niż demokracji” (s. 25).

[3] „Nałożenie rządowego podatku na własność lub dochód stanowi takie samo naruszenie prawa własności i prawa osoby wytwarzającej dochód jak kradzież. W obu przypadkach zasób dóbr właściciela – producenta zostaje uszczuplony wbrew jego woli i bez jego zgody. Pieniądze rządu lub wytworzenie oznacza nie mniej podstępny zabór mienia prywatnych właścicieli niż działania bandy fałszerzy” (s. 48).

[4] „Prawdziwi konserwatywni libertarianie – w przeciwieństwie do lewicowych – muszą nie tylko uznać i wyrażnie podkreślać fakt, że w społeczeństwie libertariańskim będzie panowała znacznie większa dyskryminacja (wyrażająca się w przypadkach wykluczenia i usunięcia), a prawo prywatnej własności zostanie całkowicie przywrócone właścicielom domów i majątków; muszą także uznać – w czym mogą pomóc konserwatyści i teoria konserwatywna – że tak powinno się stać, że wyraźna dyskryminacja powinna istnieć, jeśli chcemy osiągnąć cel, jakim jest anarchia prywatnej własności (lub społeczeństwo całkowicie prywatnego prawa). Bez konsekwentnego i nieprzejednanego przestrzegania zasad dyskryminacji społeczeństwo libertarianskie szybko ulegnie degeneracji, przeradzając się w socjalistyczne państwo opiekuńcze” (s. 281).

Za: geopolityka.org
Arkadiusz Meller

Recenzja: Hans Herman Hoppe, Demokracja – bóg, który zawiódł, tł. Witold Falkowski, Juliusz Jabłecki, Fijor Publisching, Warszawa 2006, ss. 420.

http://sol.myslpolska.pl/2010/12/demokracja-%E2%80%93bog-ktory-zawiodl/

Posted in Różne | 17 Komentarzy »

Putin w sądzie za „jawnie kłamliwe wypowiedzi”

Posted by Marucha w dniu 2010-12-17 (Piątek)

Czterej współprzewodniczący opozycyjnej Partii Wolności Narodowej „O Rosję bez przemocy i korupcji” zapowiedzieli dzisiaj podanie do sądu premiera Władimira Putina, który publicznie oskarżył ich w tym dniu o korupcję i złodziejstwo.

Michaił Kasjanow, Borys Niemcow, Władimir Miłow i Władimir Ryżkow oświadczyli, że wypowiedź Putina miała „jawnie kłamliwy i oszczerczy charakter”. Zapowiedzieli również, że uczynią „wszystko, co możliwe w ramach konstytucji, aby Putina i jego ekipę, prowadzącą kraj ku katastrofie, odsunąć od władzy”.

Zapytany w czwartek podczas swojego dorocznego teledialogu z obywatelami, czego chcą tacy politycy jak Niemcow, Ryżkow i Miłow, premier odpowiedział krótko: „władzy i pieniędzy”.
– Chcą władzy i pieniędzy. Władzę już mieli. W latach 90. ukradli razem z (Borysem) Bieriezowskim i z tym, o którym tutaj była już mowa (Michaiłem Chodorkowskim), wiele miliardów. Potem zostali odcięci od żłoba. Teraz chcą wrócić i napełnić kieszenie – oświadczył Putin. – Jeśli im na to pozwolimy, to teraz nie poprzestaną na miliardach, lecz całą Rosję rozprzedadzą – dodał.

Były premier Kasjanow, były wicepremier Niemcow, były wiceminister energetyki Miłow i były pierwszy wiceprzewodniczący Dumy Państwowej (niższej izby rosyjskiego parlamentu) Ryżkow utworzyli w poniedziałek wspólną formację – Partię Wolności Narodowej „O Rosję bez przemocy i korupcji” – z którą chcą wziąć udział w wyborach parlamentarnych w 2011 roku i w wyborach prezydenckich w 2012 roku.

Wszyscy czterej należą do grona najgłośniejszych krytyków obecnego szefa rosyjskiego rządu. Zarzucają mu korupcję i dławienie demokracji w Rosji.

Kasjanow stoi obecnie na czele partii Rosyjski Sojusz Ludowo-Demokratyczny (RNDS), Miłow – partii Demokratyczny Wybór, a Niemcow – ruchu Solidarność. Z kolei Ryżkow to były lider zdelegalizowanej Republikańskiej Partii Rosji (RPR).

We wrześniu kierowane przez nich partie utworzyły koalicję, którą nazwały „O Rosję bez przemocy i korupcji”. Już wtedy zdecydowali, że na jej bazie utworzą partię, która stanie do najbliższych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Jednocześnie podkreślili, że powołanie do życia koalicji, a następnie koalicyjnej partii, nie oznacza ani rozwiązania, ani połączenia ich dotychczasowych ugrupowań.

Partia Wolności Narodowej „O Rosję bez przemocy i korupcji” postawiła sobie za cel obronę praw i swobód obywatelskich.

Autor: KH
Źródła: PAP
http://wiadomosci.onet.pl/swiat/putin-w-sadzie-za-jawnie-klamliwe-wypowiedzi,1,4084613,wiadomosc.html

Dlaczego jakoś bardziej wierzymy Władimirowi Putinowi, niż założycielom opozycyjnej Partii Wolności Narodowej, walczącej z korupcją i dławieniem demokracji w Rosji oraz stawiającej sobie szczytny cel: obronę praw i swobód obywatelskich? Dlaczego nam tak cholernie zajechało stamtąd czosnkiem? – admin

Posted in Różne | 32 Komentarze »