Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Grudzień 22nd, 2010

A może by walnąć w Białoruś z innej strony?

Posted by Marucha w dniu 2010-12-22 (Środa)

Brudne pieniądze ludzi Łukaszenki płyną przez Polskę?

Ludzie prezydenta Białorusi Alaksandra Łukaszenki prowadzą przestępczą działalność, polegającą m.in. na wymuszeniach, a pieniądze przerzucają do USA przez Polskę i Rosję – wynika z ujawnionej przez Wikileaks depeszy ambasady USA w Mińsku.

W depeszy z lutego 2007 roku amerykańska placówka dyplomatyczna w Mińsku zrelacjonowała doniesienia na ten temat, publikowane przez mającą siedzibę w Rosji gazetę internetową „Biełorusskij Partizan”. W depeszy, której ambasador Karen Stewart nadała klauzulę tajności, wskazuje się, że owa gazeta jest „generalnie wiarygodna”. Ponadto „wiarygodne kontakty ambasady (USA) oceniły, że zarzuty te są prawdziwe i dostarczyły więcej szczegółów na temat korupcyjnych działań tych cieszących się złą sławą typów”.

Organizatorem bądź szefem owej przestępczej działalności był – jak donosił „Biełorusskij Partizan” – były minister spraw wewnętrznych Białorusi Jury Siwakou oraz ówczesny dowódca ochrony prezydenta Łukaszenki, Dźmitry Pauliczenka.

W depeszy ambasady USA wyraża się opinię, że „nawet jeśli te zarzuty są prawdziwe, bliski związek tych ludzi z Łukaszenką i ich udział w poprzednich brudnych działaniach w jego imieniu praktycznie gwarantują im ochronę przed pociągnięciem do odpowiedzialności”.

W depeszy odnotowano, że pod koniec listopada 2006 roku „Biełorusskij Partizan” informował o akcji jednostki specjalnej ALFA białoruskiego KGB, która przeszukała siedzibę prorządowego stowarzyszenia weteranów sił specjalnych „Honor”. Akcję przeprowadzono w rezultacie śledztwa w sprawie przemytu i prania pieniędzy.

Państwowe media białoruskie nie informowały o tym. Nie wypowiadali się też na ten temat przedstawiciele rządu Białorusi. „Biełorusskij Partizan” twierdził, że zatrzymano wtedy dziesiątki ludzi, w tym dyrektora wykonawczego „Honoru” Andreja Sziraja. Natomiast szef stowarzyszenia „Honor” Jury Siwakou pozostał na wolności, chociaż podobno odmówił ujawnienia, skąd pochodziło 450 tysięcy USD, które białoruski KGB znalazł w jego sejfie.

W depeszy wskazuje się, że Siwakou był wymieniony w raporcie z 2003 roku, sporządzonym przez specjalnego sprawozdawcę Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy Christosa Purguridesa, jako podejrzany w sprawie zaginięcia kilku białoruskich działaczy opozycyjnych w latach 1999-2000.

Ambasada USA relacjonuje następnie, że przeszukanie siedziby stowarzyszenia „Honor” było rezultatem niezależnego śledztwa w sprawie korupcji w służbie celnej, w tym nielegalnego importu i tranzytu żywności i urządzeń. Przypomniano, że w listopadzie 2006 roku państwowe media na Białorusi i media niezależne informowały o skazaniu na więzienie 50 funkcjonariuszy straży granicznej i celników w Mińsku i Grodnie za przyjęcie łapówek w zamian za przepuszczenie 600 ciężarówek przez granicę białoruską w latach 2002-2004 bez pobrania ceł importowych łącznej wysokości 4,7 miliona USD.

„Biełorusskij Partizan” informował, że białoruski KGB dotarł „śladem pieniędzy” do kont bankowych, na których było w sumie 500 milionów USD. Część tych rachunków należała do dyrektora wykonawczego „Honoru” Sziraja.

Według tej internetowej gazety Siwakou powołał Sziraja na stanowisko dyrektora wykonawczego stowarzyszenia „Honor”, mimo że był on w przeszłości karany za kradzieże i defraudacje.

W depeszy napisano, że Sziraj był, jak się wydaje, dobrze znany białoruskiej elicie rządowej i białoruskiemu KGB jako specjalista od prania pieniędzy dla państwowych firm budowlanych, prywatnych biznesów należących do oficjeli rządowych i kilku przedsiębiorstw kontrolowanych przez rząd. Był też – według źródeł gazety „Biełorusskij Partizan” – bardzo blisko powiązany z niektórymi funkcjonariuszami białoruskiego KGB i członkami Komitetu Kontroli Państwowej.

http://wiadomosci.onet.pl/raporty/wikileaks-publikacja-tajnych-dokumentow/brudne-pieniadze-ludzi-lukaszenki-plyna-przez-pols,1,4089622,wiadomosc.html

Wzruszające są owe „przecieki” na temat brudnych pieniędzy Łukaszenki w sytuacji, gdy 80-90% światowej gospodarki znajduje się w rękach żydowskich banksterów, obracających niemal wyłącznie brudnymi pieniędzmi bądź pieniędzmi w ogóle nie istniejącymi. Aby nie zanudzać czytelników, nie wspomnimy już, jak bardzo „czyste” są pieniądze polskojęzycznych miliarderów i multimilionerów. – admin

Posted in Polityka | 16 Komentarzy »

Węgrzy nie dostąpią szczęścia…

Posted by Marucha w dniu 2010-12-22 (Środa)

Koniec marzeń o euro

Premier Węgier Viktor Orban oświadczył, że przyjęcie euro na Węgrzech nie jest realne w ciągu najbliższych dziesięciu lat. Węgry już kilka razy odkładały decyzję przystąpienia do strefy euro. Wiosną bieżącego roku rządowa komisja do spraw oceny węgierskiej gospodarki zaleciła wprowadzenie euro w roku 2014.

W wywiadzie udzielonym węgierskiej telewizji publicznej premier Węgier powiedział, że wejście do strefyeuro w czasie kryzysu wspólnej waluty wiązałoby się dla węgierskiej gospodarki z wieloma zagrożeniami. Mogłoby między innymi ograniczyć możliwość dogodnego kształtowania kursów walutowych.

Węgry nie spełniają obecnie żadnego z kryteriów koniecznych do przystąpienia do strefy euro. Najpoważniejszym problemem jest duży dług publiczny, który pod koniec roku wynosi 80 procent Produktu Krajowego Brutto. Wiosną rządowa komisja do spraw oceny gospodarki stwierdziła jednak, że w najbliższych latach Węgry mają dużą szansę spełnienia kryteriów konwergencji z Maastricht. W roku 2011 deficyt budżetu nie przekroczy 3 procent Produktu Krajowego Brutto. W roku 2012 mogłoby dojść do wprowadzenia forinta do mechanizmu stabilizacyjnego ERM-2, co poprzedza przyjęcie euro.

Zdaniem komisji, Węgry mogłyby pożegnać się z forintem w roku 2014.

http://biznes.onet.pl

Admin pyta, czy Unia Europejska naprawdę nie dysponuje żadnymi środkami nacisku, aby zmusić Węgry do przyjęcia euro? Czy nie można by się zastanowić na legalnością ostatnich wyborów na Węgrzech i skomentować brutalnego tłumienia demokratycznej (oczywiście!) opozycji? Może jakaś kolorowa rewolucja?

Posted in Gospodarka | 6 Komentarzy »

Marek Tucholski: „Komitet poparcia dla Białorusi?”

Posted by Marucha w dniu 2010-12-22 (Środa)

Publikujemy ostatnio wiele o Białorusi. Chcielibyśmy, aby w świadomości naszych gości utrwalił się na dobre obraz bezczelnej, zapierającej dech w piersiach chucpy medialnej w wykonaniu dziennikarskich dziwek. Abyśmy pamiętali, do czego zdolna jest ta szmatława hołota, do czego zdolna jest europejska ścierwokracja, gdy nie daje się sterować narodem i gdy dokonuje on wyborów, jakie nie są jej w smak . – admin

Kolejne wybory na Białorusi za nami. Kolejny raz wygrał Łukaszenka i kolejny raz mieliśmy w naszych mediach spektakl pt: „Białoruś – nieszczęśliwy kraj w rękach tyrana”. Oczywiście nie zabrakło wcześniejszego przygotowania na ten spektakl opinii publicznej karmionej „faktami” o przygotowaniach do sfałszowania wyborów itp.

Nie warto zresztą o tym pisać. Zastanawia tylko fakt, jak wielu, wydawałoby się, rozsądnych ludzi wpisuje się w tą politykę wobec Białorusi. Nie chcę szerzyć pisowskiej teorii o agenturalności. Jest to raczej częste w Polsce zjawisko, w którym takich ludzi nazywa sie „pożytecznymi idiotami”. Nie chcę jednak nikogo obrażać. Postaram się za to przytoczyć kilka faktów o Białorusi. Faktów, o których się nie mówi a które są same w sobie wymowne i nieraz, będąc obywatelem Polski, można się przy nich zawstydzić.

Przypomnijmy jednym a pokażmy drugim jak z tą Białorusią było i jest.

Białoruś powstała jako formalnie niezależne państwo w 1990 roku obejmując terytoria BSRR. Państwo to graniczy z czterema państwami; Polską, Rosją, Litwą i Ukrainą. Od 16 lat państwo rządzone jest w systemie autorytarnym, czy jak kto woli pół autorytarnym przez Aleksandra Łukaszenkę. Białoruś nie posiada większych złóż surowcowych nie licząc soli potasowej i kamiennej. Nie ma również dostępu do morza. Południowa część kraju to głównie bagna Polesia, tereny trudne do eksploatacji. W 1986 roku po wybuchu w Czarnobylu chmura pyłów przesunęła się najpierw nad Białoruś zostawiając na jej terytorium główną część opadu radioaktywnego. Państwa sąsiadujące z Białorusią mają do niej stosunek niechętny. Szczególnie Rosja i Polska, które traktują to państwo jak swoją strefę wpływów lub jak sąsiada drugiej kategorii.

Białoruś po ZSRR odziedziczyła system gospodarczy i zsowietyzowane społeczeństwo. Również wiele przepisów prawa przetrwało po poprzednim systemie. Przykładowo prawo dopuszczające aborcję w praktycznie każdym stadium ciąży. Republika Białoruska nie posiada tradycji samodzielności państwowej. Jako byt samodzielny zaistniała po raz pierwszy dopiero 20 lat temu. Naród białoruski nie jest jeszcze dobrze wykształcony. Dość wspomnieć, że jedynie jedna czwarta obywateli Białorusi mówi na co dzień w języku białoruskim. Pozostali mówią po rosyjsku.

Tak więc mamy jako sąsiada państwo nie mające tradycji samodzielnego istnienia, otoczone przez nieprzychylnych sąsiadów, bez dostępu do morza i bez własnych surowców. Mimo tego Białoruś dysponuje dobrze rozwinięta siecią drogową i kolejową. Posiada dobrze utrzymaną drogę tranzytową zachód-wschód jakiej my ciągle nie mamy i prędko mieć nie będziemy. Białoruś może sie poszczycić stosunkowo niewielkim zadłużeniem wynoszącym około tysiąca złotych na mieszkańca. W Polsce wynosi ono już ponad 20 razy więcej w przeliczeniu na mieszkańca. Przy niskich płacach na Białorusi utrzymują się niskie ceny wielu produktów i surowców. Łukaszenka zadbał o preferencyjne ceny za gaz kupowany z Rosji nie oddając jej w zamian kontroli nad siecią przesyłową.

Spokój społeczny zapewnia stabilizacja ekonomiczna, która choć nie jest na najwyższym poziomie wystarcza na zapewnienie podstawowych potrzeb. Nikt z głodu nie umiera, jak zdają się niektórzy insynuować. Na ulicach panuje spokój. Przestępczość jest na niskim poziomie. Nie prześladuje się mniejszości narodowych, co może wynikać między innymi ze wspomnianego wcześniej słabego wykształcenia się narodu białoruskiego.

Gospodarka jest silnie zetatyzowana, choć ostatnio można dostrzec pierwsze symptomy zmiany nastawienia władz w tym temacie. Możliwe, że w wyniku kryzysu ekonomicznego na świecie, który i Białoruś odczuwa. Państwo to może się pochwalić posiadaniem takich marek jak Belarus (my już dawno straciliśmy Ursusa), MAZ, BelAZ.

Mimo braku doświadczeń dziejowych, mimo przykrego spadku po ZSRR, braku surowców i nieprzychylności sąsiadów, Łukaszenka utworzył dość niezależne państwo, powoli, ale konsekwentnie rozwijające się. W ciągu tych 20 lat utworzono nie tyko całą strukturę niezależnego państwa, ale też utrzymano tą niezależność pomimo braku jakichkolwiek poważniejszych atutów.

Społeczeństwo jest spokojne i nie zależy mu na rychłej zmianie sytuacji. Poparcie dla Łukaszenki i jego polityki jest wystarczająco duże dla spokojnego trzymania władzy. Wewnątrz samej Białorusi nie ma ani sił politycznych, ani woli w społeczeństwie do zmiany władz. Jedynie ośrodki zagraniczne są zainteresowane obaleniem prezydenta Republiki Białorusi.

Zainteresowanie takie przejawiają Rosjanie zirytowani ciągłą niepokornością Łukaszenki. Zainteresowani są Amerykanie dążący do osaczania Rosji coraz silniejszym pierścieniem państw od nich zależnych. Poniekąd może być zainteresowana UE chcąca nieść prawo-człowieczą ideologię wszędzie tam gdzie jej dobrodziejstw jeszcze nie zaznano. Zainteresowani są również różni „filantropii” chcący położyć rękę na majątku Białorusi. Wystarczy wspomnieć tylko samego Sorosa utuczonego na rosyjskich i ukraińskich „reformach”.

Do tego grona przeciwników Białorusi dołączyła się również Polska z pogardą i wyższością traktująca wschodniego sąsiada. Jaki Polska ma interes w zmianie władz na Białorusi? Odpowiedź jest oczywista, żaden. W naszym interesie państwowym jest istnienie Białorusi niezależnej, czyli takiej jak obecnie. Dzielnie opędzająca się wszystkim dookoła jest doskonałym materiałem na sojusznika. W sytuacji jakiej znalazła się Polska, jest to sojusznik nie do przecenienia. Ponadto obydwa kraje posiadają wiele wspólnych interesów, głownie w relacjach z Rosją, ale także Ukrainą. Koordynowanie polskiej i białoruskiej polityki zagranicznej pozwoliłoby rozluźnić nieco potężne niemiecko-rosyjskie kleszcze zaciskające się na Polsce. Ponadto, jest to wstęp do zorganizowania w tej części Europy siły politycznej państw mających wspólne interesy wobec Rosji i UE. Na dzień dzisiejszy mogą być to jeszcze Czechy, Węgry i Słowacja. Ukraina po rządach „pomarańczowych” niszczycieli też zaczyna prowadzić dość rozsądną politykę.

Należy się więc zastanowić na ile możliwe jest takie zorganizowanie się i ewentualnie przejść do takiego działania w sposób zdroworozsądkowy, bez uprzedzeń i na zasadzie faktów dokonanych tworzyć taką siłę. Jeśli jest to nierealne to należy porozumieć się choćby z samą tylko Białorusią.

Czy to spowoduje obniżenie prestiżu naszego państwa na arenie międzynarodowej? Jeśli jeszcze jest to w ogóle możliwe, to owszem, może tak się stać. Dlatego większość spraw należy załatwić na niższym szczeblu. Bez zbędnej ostentacji, ale z żelazną konsekwencją. Czy Białoruś padłaby nam w ramiona po naszym zaproszeniu do tańca? Niezupełnie, a to z dwóch powodów. Po pierwsze nie może, ponieważ wciąż silnie jest związana z Rosją. Po drugie, nawet gdyby mogła, to tego nie uczyni, ponieważ Łukaszenka jest na tyle sprawnym politykiem, że nie polegałby na sojuszu z jednym, kiedy jego pole działania dawać by mu mogło możliwość sojuszu lawirowania między dwoma państwami.

Niewątpliwie jednak związanie się w pewnych kwestiach z Polską zarówno Białorusi jak i Polsce przyniosłoby wielkie korzyści. Obydwa państwa są przytłoczone przez swych silniejszych sąsiadów i obydwa potrzebują swojego wzajemnego wsparcia jak ryba wody. Dlaczego więc nasi politycy próbują zlikwidować Polsce potencjalnego sojusznika? Dlatego, że większość z nich nie prowadzi polskiej polityki tylko obcą. Reszta to pożyteczni idioci. [Goście gajówki i gajowy zwą ich z pogardą „polactfem” – admin]

Wobec powyższego wskazane jest, aby naród polski sam wziął na siebie ciężar prowadzenia pewnych działań politycznych. Postuluje stworzyć Komitet obrony Białorusi. Komitet taki skupiający członków między innymi na portalach społecznościowych stanowić może pewną przeciwwagę dla naszej polityki wobec sąsiada. Ponadto zostałby zapewne zauważony przez władze białoruskie i zareklamowany w białoruskiej tv. Pomogłoby to nam przebić się i w polskich mediach.

Możliwość zabrania głosu w sprawie Białorusi w kontekście wyborów i innych wydarzeń dałaby szansę na zaznaczenie zdroworozsądkowego podejścia nie tylko do samej Białorusi, ale też pośrednio do całej polityki zagranicznej.

Marek Tucholski

P.S.
Sam chciałbym zająć się tworzeniem takiego komitetu. Niestety nie mam na to żadnych warunków technicznych, dlatego liczę, że ktoś posiadający takie rozważy taką inicjatywę.

http://www.konserwatyzm.pl/publicystyka.php/Artykul/7374/

Ze swej strony gajowy obiecuje zrobić, co jest w jego mocy, aby – nie zaprzestając publikowania artykułów na temat prawdziwego oblicza Białorusi i jej wrogów – poprzeć powyższą inicjatywę.

Posted in Me(r)dia, Polityka | 8 Komentarzy »

Wybory na Białorusi rozstrzygnięte

Posted by Marucha w dniu 2010-12-22 (Środa)

Z dziką radością nasłuchuję lamentu i rozdzierania szat przez żydomedia. Mimo ich nachalnej nagonki na Łukaszenkę wygrał on wybory już w pierwszej turze miażdżącą przewagą głosów.

Także zorganizowana przez żydowską agenturę demonstracja, będąca nieudolną próbą doprowadzenia do kolejnej kolorowej rewolucji na obrzeżach Rosji skończyła się fiaskiem. Wprawdzie prowokatorom udało się wywołać tumulty i nagłaśnianą medialnie interwencję milicji, ale od przejęcia przez żydowską agenturę władzy na Białorusi dzielą ją lata świetlne.

Ciekawa jest reakcja żydomediów na interwencję białoruskiej milicji. Jeśli na Zachodzie policja przy pomocy pałek, gazu i armatek wodnych rozpędza antyrządowe demonstracje, to przywraca ona jedynie porządek publiczny. Jeśli to samo robi milicja na Białorusi, to łamie ona prawa obywatelskie demonstrantów. Taka sobie żydowska asymetria ocen.

Do szczucia na Łukaszenkę obok naszej rodzimej żydowskiej agentury i żydowskiej marionetki w tzw. europarlamencie – Buzka, włączyła się Bruksela i KBWE.

Jedynie Rosja, zgodnie ze stanem faktycznym powiedziała, że wydarzenia na Białorusi są jej sprawą wewnętrzną.

Kolejny już raz nasza rodzima, żydowska agentura stoi na pierwszej linii frontu walki światowego żydostwa z Białorusią.

Ideologom NWO bardzo zależy na przejęciu władzy na Białorusi. Byłby to dla nich znaczący krok w dalszym osaczaniuu Rosji. Dlatego żydostwo nie popuści. Szczucie na Białoruś (i na Rosję) będzie się nasilać.

Poliszynel

http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com/2010/12/20/wybory-na-bialorusi-rozstrzygniete/

Szczucie szczuciem. Niczego innego po żydomediach oczekiwać nie należy. Ich ideologia to łgarstwo, manipulacja i lanie pomyj.  Gorzej, że tylu ludzi daje się tym szumowinom podpuszczać – a.dmin

Posted in Polityka | 26 Komentarzy »

Zostawcie Białoruś Białorusinom

Posted by Marucha w dniu 2010-12-22 (Środa)

Prezes Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego prof. Adam Wielomski opublikował oświadczenie, w którym odniósł się do sytuacji na Białorusi po wyborach prezydenckich. Oto jego treść:

„Stany Zjednoczone i demoliberalne kraje zachodnie murem stanęły w obronie „demokracji” na Białorusi w związku z podejrzeniami o licznych nieprawidłowościach w trakcie niedzielnej elekcji suwerennej Głowy Państwa u naszego wschodniego sąsiada. Do tego demokratycznego skowytu płynącego z Zachodu natychmiast dołączyli się nasi rodzimi postromantyczni prometeiści i mesjaniści, chcący nieść Białorusi „kończące historię” zdobycze liberalnej demokracji i „wyrwać ją z rosyjskiej sfery wpływów”.

Rzeczywistym celem tych nacisków nie jest dobro mieszkańców tego kraju, lecz uczynienie z Białorusi formalnego lub nieformalnego obszaru zależnego od Unii Europejskiej, gdzie za pieniądze rozmaitych zagranicznych fundacji zbudowane miałoby być poletko „doświadczalnej demokracji” i „kolonii praw człowieka”. Gospodarka białoruska zostałaby natychmiast przejęta przez zachodnie grupy finansowe, a klasa polityczna uzyskiwałaby namiestnictwo do rządzenia dzięki brukselskiemu błogosławieństwu.

Mamy wątpliwości czy wasalizacja Białorusi wobec państw zachodnich jest rzeczywiście obiektywnym dobrem tego kraju. Zresztą to nie jest sprawa ani Polaków, ani nikogo kto mieszka poza granicami Białorusi.

My, konserwatyści nigdy nie byliśmy demokratami. Z dużym sceptycyzmem podchodziliśmy także do ideologii prawo-człowieczej. Nie było dla nas nigdy istotne czy wybory odbywają się wedle zachodnich standardów czy lokalnych. Jest nam w sumie obojętne, czy władza w ogóle pochodzi z wyborów. Nie mamy wątpliwości, że oczekiwania społeczne nie wiążą się z przestrzeganiem procedur demokratycznych, lecz ze sprawnym i dobrym zarządzaniem.

Wszystko wskazuje na to, że ogół obywateli Białorusi akceptuje rządy Aleksandra Łukaszenki. Mimo płynących z Zachodu pieniędzy i wsparcia stacji opłacanych przez polskiego podatnika, skala „demokratycznych” protestów jest – jak na kraj liczący 10 milionów obywateli – nikła. Białoruś nie jest zagrożona przez żadną „pomarańczową rewolucję”, gdyż poparcie dla wspieranej zza granicy antypaństwowej opozycji jest nikłe.

Białoruś jest suwerennym państwem, posiadającym swoje własne władze, których źródłem – tak jak każdej władzy – jest wola Boga (jak uczy św. Paweł). W tej sytuacji sposób obioru osób pełniących władzę jest wewnętrzną sprawą tego państwa.

W imieniu Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego wzywam tedy wszystkie rządy, także rząd Donalda Tuska, do poszanowania tradycyjnego prawa narodów, co winno wyrazić się w akceptacji i szacunku dla ustanowionych w tym państwie władz. Nie jest naszą sprawą forowanie ocen dotyczących sposobu ich obioru. Proponuję zostawić to do oceny Bogu i samym Białorusinom”.

Prof. Adam Wielomski
Prezes Klubu Zachowawczo-Monarchistycznego
21 XII 2010.

I komentarz jednego z internautów, Rafy:

Proponuje porownac to co sie dzialo teraz podczas wyborow na Bialorusi, z wydarzeniami w niby najbardziej demokratycznym kraju Zachodu – w Toronto, Kanada podczas spotkania liderow – G20 w tym roku.
Okolo 1000 niewinnych ludzi – i tych co starali sie protestowac przeciwko dyktatowi premiera Harpera jak i przypadkowych przechodniow, zostalo okrazonych, zaaresztowanych, pobitych lub potraktowanych brutalnie. A grupki na czarno zamaskowanych niby to huliganow a prawpodobnie agenciakow, demolowalo samochody czy wystawy sklepowe a grupy policjantow przygladaly sie temu bezczynnie – co wskazuje, ze to nie byly akty wandalizmu ze strony ludnosci a tylko specjalnych grup objetych ochrona sil anty ….. aby można było uzasadnić nadmierną brutalność policji.

Premier prowincji Ontario, przepraszał kanadyjczyków, że wydał „cichą” instrukcję zezwalającą policji na taką brutalność. Odgrodzenie calego rejonu Centrum Toronto zasiekami i wysokimi plotami było następnym wyrazem zachodniej demokracji – czego tak Ci sie liderzy bali ?
A potem przetrzymywanie okolo 100 ludzi dlugi okres w wiezieniu i wytaczanie procesow sadowych przeciwko okolo 200 ludziom.
I co na to powiedza Ci libertyni bialoruscy czy polscy, zafajdani propaganda tzw. demokracji w wydaniu zachodnim.
Nalezy im powiedziec –  „a kysz, a kysz idzcie do tego swojego Raju”.

http://mercurius.myslpolska.pl/2010/12/zostawcie-bialorus-bialorusinom/

Posted in Polityka | Możliwość komentowania Zostawcie Białoruś Białorusinom została wyłączona

Bo jeszcze uwierzymy w bajki…

Posted by Marucha w dniu 2010-12-22 (Środa)

Niemieckie gazety będzie można sądzić w Polsce za „polskie obozy koncentracyjne”.
Za „polski obóz koncentracyjny” przed polski sąd.

Jest już pisemne postanowienie Sądu Apelacyjnego w Warszawie w sprawie Zbigniew Osewski vs Axel Springer Aktiengesellschaft. Poszło o użycie określenia „polski obóz koncentracyjny” na łamach niemieckiej „Die Welt”, gazety należącej do tego koncernu medialnego. Zdaniem prawników, orzeczenie ma przełomowe znaczenie dla tego typu spraw. Umożliwia ściganie autorów obraźliwej dla Polaków frazy na gruncie prawa krajowego. Osewski, którego dziadek był więziony w niemieckim obozie koncentracyjnym, nie wyklucza, że w swoim pozwie uwzględni również niemiecką telewizję ZDF, która użyła podobnego, krzywdzącego Polskę, określenia.

Sąd Apelacyjny w Warszawie wydał postanowienie w związku z zażaleniem złożonym na postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie, który odrzucił pozew Zbigniewa Osewskiego. Sprawa dotyczyła artykułu zamieszczonego w „Die Welt” z listopada 2008 r., w którym użyto określenia „polski obóz koncentracyjny”. Osewski poczuł się tym osobiście dotknięty, ponieważ jeden z jego dziadków pięć lat spędził w niemieckim obozie w Essen, a drugi zmarł w więzieniu w Sztumie. Domaga się od wydawcy pisma Axel Springer z siedzibą w Berlinie oficjalnych przeprosin oraz przekazania pół miliona złotych na wskazany przez niego cel społeczny.

– Postanowienie sądu otwiera ścieżkę do dochodzenia przeprosin dla nas wszystkich, których rodziny stały się ofiarą niemieckich obozów koncentracyjnych, i być może skierowania jako zadośćuczynienia pewnej sumy pieniędzy na dom dziecka. Do tej pory strona niemiecka praktycznie czuła się bezkarna i lekceważyła Polaków – mówi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Zbigniew Osewski.

Przypomina, że na przełomie 2009 i 2010 r. domagał się również przeprosin od niemieckiej telewizji ZDF za sformułowanie „polski obóz zgłady Sobibór”. – Otrzymałem pismo z tej państwowej niemieckiej stacji telewizyjnej, w którym utrzymuje się, że nic takiego ważnego się nie stało, a zapłata kwoty na dom dziecka niczego nie zmieni – informuje Osewski. Dodaje, że wstrzymywał się z pozwem przeciwko ZDF do czasu ogłoszenia postanowienia sądu apelacyjnego. – Myślę, że teraz obie sprawy – Axel Springer oraz ZDF – obejmę jednym pozwem. Ponieważ dotyczą one tych samych podstaw prawnych, a i ze strony ekonomii procesowej jest to lepsze wyjście. Takie mam plany – zapowiada Osewski.

Zdaniem mecenasa Lecha Obary, pełnomocnika Osewskiego, którego Kancelaria Radców Prawnych „Lech Obara i Współpracownicy” zajmuje się sprawą pro publico bono, postanowienie sądu apelacyjnego ma duże znaczenie, ponieważ umożliwia dochodzenie przed polskimi sądami sprawiedliwości za użycie m.in. przez środki społecznego przekazu z krajów członkowskich Unii Europejskiej sformułowań takich jak „polski obóz koncentracyjny”.

– Problem polegał na tym, czy tego typu sprawy rozpatrywać w miejscu ukazania się publikacji, a więc w Niemczech, gdzie mieści się redakcja pisma, czy też tam, gdzie jest ona rozpowszechniana i gdzie poszkodowany powziął o niej wiadomość. A on zapoznał się z nią właśnie w swoim miejscu zamieszkania w Polsce, gdzie „Die Welt” jest sprzedawany – mówi Obara. Zaznacza jednak, iż nie każdy Polak będzie mógł wytaczać proces, ale tylko ten, którego łączy ze sprawą szczególna więź emocjonalna. – W przypadku pana Osewskiego chodziło o fakt, że jego dziadek był więźniem niemieckiego obozu – konkluduje mecenas. [Naszym zdaniem każdego Polaka (nie mówimy tu o polactfie) łączy szczególna więź emocjonalna z tymi bydlakami, którzy szkalują jego ojczyznę – admin]

Prawnicy zwracają uwagę, że postanowienie sądu opiera się na prawodawstwie unijnym, któremu podlegają Niemcy jako kraj członkowski.
– Znaczenie tego postanowienia polega na tym, że Sąd Apelacyjny w Warszawie potwierdził stanowisko, iż sądownictwu polskiemu przysługuje jurysdykcja w tej sprawie. Oznacza to, że sąd polski jest właściwy do jej merytorycznego rozpoznania. Rozstrzygnięcie w tej sprawie oparte jest na podstawie przepisu unijnego rozporządzenia nr 44/2001. Normuje ono właśnie m.in. jurysdykcję sądów państw członkowskich UE – ocenia prof. Aurelia Nowicka, prawnik z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. [Jak powszechnie wiadomo, Niemcy wymagają, aby kraje unijne podporządkowały się „prawu” Unii Europejskiej, ale sami nie mają najmniejszego zamiaru tego zrobić – admin]

Zbigniew Osewski jest wnukiem dwóch więźniów niemieckich obozów zagłady. Dziadek ze strony matki, Aleksander Sankowski, został zamordowany w obozie w Sztumie na Pomorzu w 1943 roku. Natomiast dziadek ze strony ojca, Zygmunt Osewski, uniknął śmierci, bo w 1944 r. uciekł z obozu w Essen.

Jacek Dytkowski, Nasz Dziennik 22.12.2010

Napis w języku niemieckim umieścili polscy naziści dla zmylenia historyków

Napis w języku niemieckim umieścili polscy naziści dla zmylenia historyków

Nie miejmy złudzeń – polskie zblatowane sądy podporządkują swe orzecznictwo wymogom naszych niemieckich przyjaciół i ich żydowskich panów. – admin

Posted in Różne | 23 Komentarze »