Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Moher49 o Budynie na prezydenta!
    Sarmata o Kard. Raymond Leo Burke: diabe…
    Leo o Na Suwalszczyźnie odkryto cmen…
    Leo o Na Pomorzu istnieją megality z…
    Salcie o Wolne tematy (64 – …
    wanderer o Zmarł Adam Słodowy
    NICK o Zmarł Adam Słodowy
    Marucha o Czas wprowadzić pełne równoupr…
    NICK o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Bili de kid o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Mietas o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Bili de kid o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Mietas o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    Marucha o Ławrow: Kongres USA nie zatrzy…
    jasiek z toronto o Czas wprowadzić pełne równoupr…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 500 obserwujących.

Archive for 25 grudnia, 2010

Merry Christmas!

Posted by Marucha w dniu 2010-12-25 (Sobota)

Był to burzliwy rok i czasami wydawało mi się, że nigdy się nie skończy. Dla mnie osobiście był to chyba najbardziej surrealistyczny rok w całym życiu. Czuję się bardzo szczęśliwa, iż udało mi się go przeżyć w jednym kawałku i zarazem winna jestem mnóstwo wdzięczności dla ludzi za ich pomoc i wsparcie, szczególnie z Szwajcarii i Irlandii.

Boże Narodzenie znów nadeszło, a wraz z nim czas na głębsze refleksje – także na powszechnie wyznawaną wiarę, iż nasze umysły, serca i duch są połączone ze znajdującą się gdzieś poza nami większą siłą.

W grudniu roku 2010 nie istnieją prawie żadne zakątki naszego globu cieszące się prawdziwym pokojem. Wojny, głód, kryzysy gospodarcze, bieda, cierpienie i poniżenie stały się normalnością. Nawet Irlandia dostała się pod kontrolę Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej. Jej mieszkańcy stanęli w obliczu konfiskaty swych dóbr przez finansowe elity.

Jednakże rok 2010 był również rokiem przebudzenia wśród społeczeństw świata, co stwierdziło wielu komentatorów. Bardziej, niż kiedykolwiek przedtem wzrosło zrozumienie charakteru systemów politycznych i ekonomicznych, które są przyczyną ludzkich nieszczęść.

Niewielu liderów politycznych ma w sobie naturalną szlachecką krew, jak choćby Książe William lub Harry – i my, społeczeństwo, musimy zdobyć się na duży wysiłek, aby zapewnić mimimum sprawiedliwości i godności istotom ludzkim będącymi naszymi towarzyszami w podróży przez życie.

Niemiecki teolog, Dietrich Bonhofer, powiedział że jeśli ktoś widzi samochód jadący wprost na tłum ludzi, jego obowiązkiem jest go zatrzymać. Globaliści bezmyślnie sterują swym samochodem prosto w całą ludzkość – i do nas należy powstrzymanie jego pędu.

Desperacja i cierpienia wielu ludzi osiągnęły tak szokujący poziom, że jest on zniewagą ciśnięta w twarz każdemu, w kim pozostała jeszcze bodaj odrobina przywoitości.

Dziś [23.12.2010 – admin] agencje doniosły, iż technik telewizyjny z Rumunii, noszący koszulkę z napisem „Zamordowaliście naszą przyszłość”, ryzykując własnym życiem skoczył ze znajdującego się na wysokości kilkunastu metrów balkonu do głównej sali parlamentu, aby zaprotestować przeciwko korupcji premiera Emila Boca. Przed skokiem powiedział: „To dla ciebie, Boc. Ukradłeś pieniądze naszym dzieciom”. Połamał sobie kości, ale przeżył.

http://www.welt.de/politik/ausland/article11800438/Mann-stuerzt-sich-vom-Balkon-in-den-Parlamentssaal.html

Człowiek ten niewątpliwie poczuł to samo, co wielu z nas – że obsceniczna w w swej bezczelności pazerność i korupcja elity politycznej i finansowej jest zniewagą i nie możemy pozwolić na to, by mogła trwać dalej, jeśli nie chcemy być wciągnięci w bagno wstydu i poczucia winy, patrząc jak dzieci grzebią w europejskich śmietnikach w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia.

Starożytni Grecy uznawali, iż nie możemy oddzielić naszego losu od losu państwa. Sprawiedliwe państwo jest podstawą do tego, by jego obywatele mogli godnie, szczęśliwie i twórczo przeżywać swe życie, coś, co winno być dane nam wszystkim. Zarazem każdy z nas jest osobiście odpowiedzialny za wierność wyższym ideałom: bycie sprawiedliwym, prawym, odważnym i zdyscyplinowanym.

Patrząc na zbliżający się rok 2011 możemy mieć tylko nadzieję, iż przejście do lepszego systemu ekonomicznego i odnowa naszych demokracji może być dokonana szybko i metodami pokojowymi. [Admin wyraża niestety dogłębne przekonanie, iż lucyferianie w żaden sposób nie oddadzą swej władzy bez przelewu krwi, choćby chodziło o ofiary z miliardów ludzi. Ci synowie szatana gotowi są podpalić świat, jeśli nie uda im się osiągnąć swych zbrodniczych celów. Udowodnili to aż nadto wywołując dwie wojny światowe czy Rewolucję w Rosji. – admin]

Wtedy będziemy mogli żyć takim życiem, jakiego sobie życzymy, wiedząc że inni, na całym świecie, mogą również patrzeć w przyszłość jako ludzie wolni, bezpieczni i szczęśliwi.

A teraz, tuż na progu roku 2011, wszyscy przyzwoici ludzie muszą być gotowi – jak Dietrich Bonhoeffer lub Claus von Stauffenberg — do złożenia nawet ostatecznej ofiary, by powstrzymać samochód globalistów przed zniszczeniem ludzkości.

Wielu członków elit ma już kompletnie zdegenerowane charaktery. Nie możemy pozwolić na to, by zniszczyli i nas, podczas gdy pasywnie siedzimy i patrzymy, gdy rujnują życia milionów niewinnych istot ludzkich.

Stauffenberg powiedział, że niespokojne sumienie kazało mu próbować obalenia nazistowskiego reżymu. I gdy przyjdzie co do czego, to liczy się właśnie nasze sumienie. Liczy się nasz duch połączony z wyższą siłą ponad nami.

A na razie – Wesołych Świąt! Pokoju i wszelkiego szczęścia.

Jane Burgermeister, http://birdflu666.wordpress.com

Nieautoryzowane tłumaczenie gajowego Maruchy.

Posted in Różne | 15 Komentarzy »

Ks. Jan Jenkins na Boże Narodzenie

Posted by Marucha w dniu 2010-12-25 (Sobota)

Drodzy Wierni,

Dzień dzisiejszy jest dla nas wszystkich dniem radości. Dziś narodził się nam Zbawiciel. Weselmy się. W tym dniu nie ma miejsca na smutek, ponieważ świętujemy dziś narodziny samego życia. Jest to powód do radości dla wszystkich bez wyjątku, gdyż nikt nie ma być wyłączony z udziału w tym weselu. Chrystus Pan jest zwycięzcą grzechu i śmierci, przyszedł aby nas wyzwolić. Święci radują się dziś ze zwycięstwa, które odnieśli poprzez Niego. Grzesznicy radują się, że ofiarowano im możliwość odpuszczenia win. Wszyscy ludzie wezwani są do uczestnictwa w życiu Tego, który się dziś narodził.

W pełni czasów, w momencie wyznaczonym przez Boski zamysł, Syn Boży przybrał naturę ludzką, aby pojednać nas z jej Stwórcą, aby sługa śmierci, szatan, mógł zostać zwyciężony przez tę samą naturę, którą zniewolił. Druga Osoba Trójcy Świętej, która od samego początku istniała wraz z Bogiem Ojcem, równa Mu we wszechmocy, przybrała nasze śmiertelne ciało, aby w ten sposób zwyciężyć panującą nad nami śmierć.

Syn Boży stał się człowiekiem, by zamieszkać między nami. Przybrał nasze człowieczeństwo bez najmniejszego umniejszenia swego Bóstwa. Majestat oblokł się w pokorę, siła w słabość, a wieczność w śmiertelność. By spłacić dług, który zaciągnęliśmy przez grzech, niezmienna natura Boga przybrała na siebie naszą ułomną naturę, w taki sposób, że prawdziwy Bóg i prawdziwy człowiek utworzyli jedność w jednym Panu i jednym Jezusie – Chrystusie. Nie nastąpiło ani osłabienie Bóstwa, ani unicestwienie człowieczeństwa. Chrystus Pan jest jedną Osobą Boską, posiadającą dwie natury, Boską i ludzką. Zamieszkały w Nim wszystkie bogactwa natury Boskiej, oraz całe ubóstwo naszej natury ludzkiej, za wyjątkiem grzechu. Przyszedł On zapłacić dług, którego nie zaciągnął, ponieważ my sami nigdy nie zdołalibyśmy tego dokonać.

Tak więc, Drodzy Przyjaciele, rozważajmy tajemnicę tego Dzieciątka, które narodziło się dla nas, które zostało dane nam wszystkim. Stwórca wszystkich rzeczy wkroczył pomiędzy swoje stworzenie, aby je odkupić od grzechu. Rodzaj ludzki odpadł od Boga, ponieważ człowiek zwrócił się ku stworzeniom. Dlatego Bóg przybiera naszą stworzoną naturę, aby naprawić ten błąd. Z jaką cudowną mądrością Bóg ukazuje nam dziś, jak powinniśmy odrzucić straszliwą obietnicę szatana! Podobnie jak pierwsi rodzice wpadli w grzech słuchając upadłego anioła, tak teraz pasterze, na głos aniołów, przychodzą oddać cześć Bożej Dziecinie. Tak jak pierwsi rodzice kuszeni byli, by stali się jako bogowie, znający dobro i zło, tak teraz sam Bóg pokazuje nam, jak mamy się do Niego upodobnić: poprzez pokorę. Podczas gdy diabeł kusił pierwszych rodziców do pychy, obecnie Bóg pokazuje nam, poprzez praktykowanie jakiej cnoty naprawdę się do Niego upodobniamy.

Podczas, gdy pierwsi rodzice poszukiwali bogactwa w rzeczach ziemskich i pragnęli jeść owoc z drzewa, z którego nie powinni, obecnie Bóg chce narodzić się w stajence, aby sam stać się pokarmem dla nas. Przychodzi do nas w stajence, aby nawet najbiedniejsi z biednych mogli zrozumieć, że przyszedł również dla nich. Nikt, nawet największy grzesznik, nawet najuboższy z ubogich, nie może czuć się w Jego obecności onieśmielony. Podobnie, jak niegdyś człowiek chodził w raju ziemskim w obecności Boga, obecnie Bóg przychodzi na ten świat, by żyć pomiędzy nami, byśmy mogli stać się na nowo Jego przyjaciółmi.

Tak więc dzisiejszej nocy, stojąc przed Bożą Dzieciną, łatwiej nam zrozumieć, co powinniśmy myśleć o przepychu i bogactwach tego świata. Przychodzi nam na myśl mit o królu Midasie, który posiadać miał moc zmieniania w złoto wszystkiego, cokolwiek dotknął. Zdał on sobie sprawę z tego, że wszyscy go otaczali, byli przy nim jedynie ze względu na jego bogactwa, a nie dla niego samego, zapragnął więc ostatecznie być raczej ubogim, niż posiadać całe złoto świata. A oto mamy przed oczyma większy jeszcze cud: Boża Dziecina wyrzekła się wszystkiego, byśmy mogli stać się przyjaciółmi Boga, jeśli tylko zwrócimy się do Niego i będziemy się od Niego uczyć, jak być cichymi i pokornymi sercem. Pragnie nas obdarzyć wszystkim, co posiada, byśmy mogli cieszyć się Jego towarzystwem przez całą wieczność.

Drodzy Przyjaciele, tajemnicy prawdziwej radości i prawdziwego pokoju nie odnajdziemy w rzeczach ziemskich, ale przeciwnie, w wyrzeczeniu się ich. Troski i zajęcia, które towarzyszą nam każdego dnia, w niewielkim jedynie stopniu wypełnić potrafią nasze dusze. Jesteśmy stworzeni do tego, by kochać i być kochanymi. Zostaliśmy stworzeni, byśmy byli podobni do Boga, byśmy Go poznali i ukochali, tak jak On sam zna i kocha siebie samego. Tego dnia Bóg umiłował nas jako pierwszy, posyłając nam swego Jednorodzonego Syna. Musimy Mu zawierzyć, tak jak musimy zaufać danej osobie, zanim będzie ona w stanie wyświadczyć nam jakieś dobro. Musimy Go ukochać, gdyż każdy, kto kocha nas, oczekuje od nas tego samego. Musimy czynić to, co mówi, gdyż każdy, kto kocha, spełnia każde życzenie ukochanej osoby.

Na podobieństwo trzech mędrców, którzy przybędą, aby ofiarować Zbawicielowi trzy dary, oznaczające Jego godność królewską, Jego Bóstwo i Jego misję, również i my ofiarujmy dziś Panu Jezusowi trzy podarunki: wiarę, nadzieję i miłość.

Złotem, które położymy przed Nim, jest wiara – ponieważ jest On Królem wszystkich ludzi. Ma władzę nas nauczać, ponieważ jest Stwórcą wszechrzeczy. Powinien panować przede wszystkim w naszym intelekcie, aby Jego zbawcza nauka mogła przeniknąć nasze dusze. Tak, jak upadliśmy wskutek kłamstwa diabła, tak teraz musimy pozwolić, aby zapanowała nad nami prawda. Naszym zwycięstwem nad światem i szatanem jest nasza wiara. Złóżmy więc hołd poddaństwa Temu, który się dziś narodził.

Nadzieja jest kadzidłem, które wzbija się z naszych serc. Mamy nadzieję, że pewnego dnia będziemy mieli udział w chwale, która ze swej natury należy do naszego Stwórcy. Mamy nadzieję stać się podobnymi do Boga, zostać przenikniętymi przez Tego, który jest samą szczęśliwością. Dzięki cnocie nadziei, nasze umysły wznoszą się ponad sprawy tego świata, wznoszą się ku niebu. Ofiarujmy więc Dzieciątku owe pragnienie, pragnienie, byśmy mogli stać się świętymi.

I na koniec – to miłość sprowadza do nas naszego Odkupiciela. Dzieciątko to narodziło się, aby złożyć swemu Ojcu Ofiarę – ofiarę ze swego własnego życia za nasze grzechy. Naszą mirrą, którą Mu ofiarujemy, jest miłość do naszych bliźnich, na podobieństwo miłości, którą On nas ukochał. Obumieramy samym sobie, swojej dumie i egoizmowi, podobnie jak On umarł za nas. Ofiarujmy więc, Drodzy Przyjaciele, Dzieciątku, które się nam narodziło, tę miłość. Niech radość towarzysząca nam w święta Bożego Narodzenia zaczyna się od uzyskania Bożego przebaczenia za nasze grzechy i odpuszczenia nam win przez naszych bliźnich. Niech upominkiem, którym się wzajemnie obdarowujemy, będzie przede wszystkim dar Bożego przebaczenia, przychodzący dziś do naszych serc poprzez narodziny Zbawiciela.

Weselmy się więc dziś wszyscy z narodzenia naszego Odkupiciela. Nie wahajmy się przyjść do Niego. Staje się On małym, aby nas nie onieśmielać. Skoro Chrystus Pan uczynił tak wiele, aby pociągnąć do siebie nasze serca, dzisiejszy dzień jest odpowiedni, byśmy Mu je ofiarowali. Nie wahajmy się, oddajmy Mu wszystko, aby On mógł dać nam w zamian swe własne Serce. Radosnych i błogosławionych Świąt!

Ks. Jan Jenkins
http://www.piusx.org.pl/listy/2010_12

Posted in Kościół | 3 Komentarze »

Nowa specjalność Lecha Wałęsy

Posted by Marucha w dniu 2010-12-25 (Sobota)

Lech Wałęsa został doradcą rektora Uniwersytetu Gdańskiego ds. globalizacji. Były prezydent będzie prowadził otwarte wykłady i spotkania dyskusyjne ze studentami – poinformowała rzeczniczka uczelni Beata Czechowska-Derkacz.

Pierwsze spotkania ze studentami odbędą się w nadchodzącym semestrze.

– Liczba i terminy spotkań zostaną dopiero ustalone z prezydentem i poszczególnymi wydziałami uczelni – wyjaśniła rzecznik, dodając, że udział będą mogli brać w nich wszyscy studenci niezależnie od kierunku i rodzaj studiów.

http://wiadomosci.onet.pl

Właściwie to w temacie „Lech Wałęsa” nic już nas nie powinno zaskoczyć – ani wybór „ikony Solidarności” na mędrca europejskiego, ani na Miss World, ani nawet oficjalne mianowanie go człowiekiem inteligentnym. – admin

Posted in Różne | 13 Komentarzy »

Święto łyżwiarki

Posted by Marucha w dniu 2010-12-25 (Sobota)

Polskie instytucje zaczynają się już wstydzić Bożego Narodzenia. I dlatego ambasada RP w Wielkiej Brytanii wysyła kartki świąteczne bez jakiegokolwiek odniesienia do symboliki religijnej czy choćby świeckiej Bożego Narodzenia. Zamiast Jezusa, choinki czy choćby bombek na polskich kartkach jest… łyżwiarka w stroju z Cepelii.

Pracownicy ambasady tłumaczyli dziennikarzom „Rzeczpospolitej”, że w ten sposób chcieli uszanować uczucia osób innych narodowości czy wyznań, do których wysłali życzenia. Pytanie tylko, dlaczego w takim razie taką właśnie kartkę otrzymał również rysownik „Rzeczpospolitej” Andrzej Krauze?
[Typowy żydowski bełkot: „uszanować uczucia mniejszości” – i podeptać prawa i uczucia większości. – admin]

Trudno nie postawić też pytania o to, po co wysyłać kartkę na religijne święta, bez jakiegokolwiek przypomnienia, że święta są właśnie religijne? Obchodzenie Bożego Narodzenia bez Bożego Narodzenia porównać można jedynie do picia wódki bezalkoholowej, czyli do czynności całkowicie pozbawionej sensu.

A tak swoją drogą, to myślałem, że nie da się przebić życzeń, jakie złożył dziennikarzom kiedyś pewien prezes PAP (z lewicowego nadania). Po długiej przemowie zorientował się on, że trzeba by wymienić nazwę świąt, z okazji, których życzenia padają. Ale Boże Narodzenie nie mogło mu przejść przez usta. Długo się więc zastanawiał, aż w końcu wydukał, że życzy tego wszystkiego na święta bombki i choinki… Teraz polska dyplomacja poszła o krok dalej i składa nam życzenia na święta łyżwiarki.

Tomasz P. Terlikowski
Za: Fronda.pl

Posted in Kultura | 6 Komentarzy »

Wywiad z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim

Posted by Marucha w dniu 2010-12-25 (Sobota)

Doniosłość i waga tajemnicy Betlejem polegają na tym, że o ile przez akt stworzenia jesteśmy dziećmi Bożymi, o tyle przez wcielenie Syna Bożego staliśmy się braćmi Jezusa Chrystusa, a więc w pewien sposób braćmi samego Boga.

Przyjąć Boga, który jest Miłością

Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, biblistą z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, rozmawia Bogusław Rąpała.

Co wydarzyło się ponad 2000 lat temu w Betlejem?
– To, co się wtedy wydarzyło w Betlejem, ma decydujące znaczenie dla całej ludzkości i każdego człowieka z osobna, nawet jeżeli liczba wyznawców Chrystusa wciąż nie dorównuje liczbie mieszkańców Ziemi. Znaczenie tego niezwykłego wydarzenia nie zmieniło się ani trochę w ciągu dziejów i można je najkrócej streścić tak: Bóg w osobie Jezusa z Nazaretu, urodzonego przez Maryję w Betlejem, wszedł w ludzką historię i stał się człowiekiem. Od najdawniejszej starożytności ludzie chcieli dorównać bogom i podejmowali rozmaite wysiłki, by tak się stało. W Betlejem te kategorie zostały zupełnie odwrócone: Bóg przychodzi na świat jako człowiek, dokonuje się więc Jego przedziwne zstąpienie, którego potwierdzenie i owoc stanowi ludzka natura Jezusa.

Ludzie od zawsze byli przekonani, że Bóg istnieje.
– Prawdziwy ateizm jest zjawiskiem stosunkowo rzadkim także dlatego, że wymaga równie wielkiej odwagi jak wiara, a stawia człowieka przed przepaścią bez wyjścia. Wiara wymaga rozumu i się nim posługuje, dając ponadto pole dla emocji i wyobraźni. Stąd wynika wielość oraz rozmaitość religii, w których wyczuwano i przedstawiano mniej albo bardziej prawdziwy obraz Boga. Istniało jednak coś więcej, a mianowicie tęsknota za tym, aby Bóg był blisko, czyli aby był obecny w dziejach świata i w losach ludzi. Tę nadzieję, która wraz z wybraniem Izraela przerodziła się w pewność, podtrzymywali i rozwijali wielcy biblijni bohaterowie wiary, zwłaszcza prorocy. Nazywano Boga Ojcem Izraela, którego wybrał sobie spośród innych ludów i narodów, oraz Ojcem całej ludzkości, którą stworzył i powierzył jej potencjał przekazywania daru życia. Na rozmaite sposoby wyczekiwano szczególnej interwencji Boga, co znalazło wyraz w nadziejach mesjańskich biblijnego Izraela. Ale to, co się wydarzyło w Betlejem, a dziewięć miesięcy wcześniej w Nazarecie, wychodzi poza ramy wszelkich ludzkich wyobrażeń o Bogu oraz Jego relacji wobec człowieka i świata.

Na czym polega ta zasadnicza nowość Bożego działania?
– Bóg nie tylko ukazał nam swoje oblicze, nie tylko odpowiedział na wielkie wołanie ludzkości, by potwierdzić nam swoje istnienie i obecność, ale stał się jednym z nas. Doniosłość i waga tajemnicy Betlejem polegają na tym, że o ile przez akt stworzenia jesteśmy dziećmi Bożymi, o tyle przez wcielenie Syna Bożego staliśmy się braćmi Jezusa Chrystusa, a więc w pewien sposób braćmi samego Boga. To niezwykle piękna i wzniosła perspektywa, która pozwala nam lepiej zrozumieć, kim naprawdę jest człowiek i skuteczniej uszanować jego wielkość i godność.
Ludzie zawsze wyobrażali sobie Boga w Jego majestacie i chwale. Zarówno w religiach pogańskich, jak i w religii biblijnego Izraela oddawaniu czci Bogu towarzyszyły wystawność i splendor. Tymczasem Syn Boży przyszedł na świat jako najbiedniejszy z biednych. W taki sposób znalazła wyraz pokora Boga i Jego bezgraniczna solidarność z każdym człowiekiem. Wobec ubóstwa Betlejem nikt nie może się czuć pominięty, niezauważony, zepchnięty na margines albo niepotrzebny. W Jezusie najlepiej widać również to, co w życiu naprawdę najważniejsze. Jezus i Jego Rodzice nie mieli prawie nic z rzeczy materialnych, ale Maryja i Józef ofiarowali Dziecięciu wszystko, czego potrzebowało, to jest miłość.

Nie wszyscy jednak radośnie witali Mesjasza…
– Od samego początku temu, co wydarzyło się w Betlejem, towarzyszyła niewiara i sprzeciwy. Kiedy Jezus przychodził na świat, w sąsiedniej Jerozolimie rosło już drzewo na Jego krzyż. Ten krzyż był wpisany w całe Jego życie. Wraz z narodzinami w Betlejem stał się On znakiem sprzeciwu i również w tym względzie widać trwałą aktualność betlejemskiej nocy. Nie było dla nich miejsca w gospodzie, ale gdy się znalazło, Święta Rodzina doświadczyła znacznie poważniejszych zagrożeń. Przyszły ze strony ówczesnych władz, których przedstawicielem był król Herod. Ewangelista Mateusz napisał, że „nastawał na życie Dziecięcia, aby je zgładzić”. Również dzisiaj nie jest tak, że Bóg ma w świecie samych przyjaciół. Wprawdzie nie brakuje ludzi, którzy Go wyznają i są Mu wierni, ale nie brakuje również innych, którzy albo nie wierzą w Boga, albo się Bogu i Jego obecności w świecie mniej czy bardziej otwarcie sprzeciwiają. Jeżeli chodzi o przyczyny niewiary, wynikają one przede wszystkim stąd, że niektórzy ludzie nie dopuszczają do siebie możliwości, iż Bóg mógł tak głęboko wejść w dzieje świata, że dla nas i naszego zbawienia stał się człowiekiem. Odrzucają zatem możliwość, że Bóg stał się tak bardzo ludzki. Pod tym względem Boże Narodzenie wciąż pozostaje ogromnym wyzwaniem, którego sedno polega na tym, by przyjąć Boga nie takim, jakim Go sobie wyobrażamy, ale takim, jakim On jest naprawdę, czyli z Jego bezgraniczną miłością do człowieka.

Dlaczego Pan Jezus przyszedł na świat właśnie w tamtym momencie historycznym?
– Zapewne nigdy nie będziemy znali pełnej odpowiedzi na to pytanie. Gdyby się narodził gdzie indziej i w innym czasie, także byśmy je zadawali. Jesteśmy więc zdani na zgadywanie, ale mamy pewne cenne drogowskazy. Właśnie wtedy życie Izraela jako ludu Bożego wybrania zatoczyło wielkie koło. Z jednej strony istniały wytężone i silne oczekiwania oraz nadzieje mesjańskie. Przybierały one różne kształty, co sprawiało, że religia biblijnego Izraela i jego pobożność były wielopostaciowe i wielokierunkowe. Dotyczy to Palestyny oraz coraz bardziej wówczas prężnej i coraz bardziej wpływowej diaspory żydowskiej. Odnosi się wrażenie, że wołanie o wyraźne znaki Bożej obecności w świecie było pod koniec czasów Starego Testamentu bardziej natarczywe niż kiedykolwiek przedtem. Z drugiej strony Bóg, będąc Panem historii znającym wszystkie wymiary czasu, a więc nie tylko przeszłość i teraźniejszość, lecz i przyszłość, wpisał życie Syna w tamten czas dlatego, że niedługo po Jego śmierci ustało sprawowanie kultu w świątyni jerozolimskiej, a więc ustało także składanie ofiar. Nie jest zapewne przypadkiem, że około 40 lat przed zburzeniem świątyni i całkowitym zanikiem starotestamentowych obrzędów ofiarnych Jezus na Kalwarii własną krwią sprawił, że ofiary Starego Testamentu stały się niepotrzebne. W tej zbieżności możemy dopatrywać się wskazówek do właściwego zrozumienia, dlaczego Bóg wybrał tamten, a nie inny czas. Spełnienie obietnic mesjańskich oznaczało nastanie „pełni czasu”, to jest definitywną obecność Boga w świecie. Potwierdzeniem tej świadomości ze strony człowieka jest m.in. rachuba czasu i kalendarz z określeniami „przed Chrystusem” i „po Chrystusie”. Rzeczywiście, dzieje świata zostały jakby przełamane na dwie połowy. Pierwszą stanowiło żmudne i cierpliwe oczekiwanie, a drugą spełnienie się obietnic Bożych.

Wielu katolików zastanawia się, jak przyjęlibyśmy Jezusa, gdyby narodził się we współczesnym świecie.
– Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Gdyby Jezus dzisiaj przyszedł na świat, mielibyśmy do czynienia z tymi samymi paradoksami co wtedy, tyle tylko, że bylibyśmy informowani o niezwykłym wydarzeniu w nowoczesnej oprawie medialnej. Zapewne byłoby tak, że wiele stacji telewizyjnych urządziłoby transmisję, abyśmy mogli obejrzeć to, co uznano za ważne i modne. Na pewno wielu ludzi wykazałoby zainteresowanie podawanymi informacjami, otwierając się na działanie Boga. Nie zabrakłoby współczesnych „pasterzy” i „mędrców”, jak ci trzej ze Wschodu, którzy odpowiedzieliby z wiarą i entuzjazmem, ofiarując Nowonarodzonemu to, co najlepsze i najcenniejsze, czyli swoją miłość.

Nie zabrakłoby z pewnością również kontestujących to doniosłe wydarzenie.
– Z drugiej strony natychmiast pojawiliby się komentatorzy, specjaliści i politycy, a każdy z nich przedstawiałby inny punkt widzenia na temat narodzin Mesjasza. Jeden uznałby, że to niemożliwe, drugi, że nie ma większego znaczenia, a trzeci, że być może ma jakieś znaczenie, ale nie teraz i nie dla nas. Uczestnictwo w dyskusji na ten temat uznaliby za dobrą okazję do promowania własnej osoby. Dyskusja byłaby przerywana reklamami, a prowadzący spointowałby ją stwierdzeniem, że „do tematu jeszcze będziemy wracać”. Z całą pewnością mielibyśmy zatem do czynienia z taką samą niewiarą i takimi samymi oporami i sprzeciwem, które doszły do głosu wówczas, gdy Herod zadrżał na wieść o tym, że narodził się „król żydowski”. Także dzisiaj niejeden „Herod” miałby poważne obawy, iż Nowonarodzony, o którym tyle się mówi, może zagrozić jego władzy, a w każdym razie chwilowo lepiej wypada w rankingach i sondażach opinii publicznej.

Mijają wieki, a gotowość ludzi na przyjęcie Nowonarodzonego się nie zmienia…
– Ludzkość jest więc przygotowana, a zarazem nieprzygotowana na przyjęcie Jezusa Chrystusa tak samo, jak była przygotowana i nieprzygotowana ponad dwa tysiące lat temu. Najważniejsze pytanie dotyczy tego, po której stronie ja bym się znalazł, a także moje otoczenie i ci, których znam. Okazałoby się, że wiele dokonanych wyborów by nas zaskoczyło, bo granica między dobrem i złem nie przebiega między ludźmi, lecz w sercu każdego człowieka.

Dlaczego ludziom tak ciężko jest przyjąć i zrozumieć istotę Bożego Narodzenia? Wszyscy przecież pragniemy dobra, miłości, ciepła.
– To pragnienie jest w nas wpisane. Ale wielu nie wierzy, że prawdziwa miłość, dobro i ciepło są możliwe, ponieważ ich nie doświadcza bądź nie odwzajemnia. Warto być dobrym, bo dobro samo w sobie jest wartością, która stanowi nagrodę; warto kochać, bo miłość sama w sobie jest wartością, której nic nie zastąpi. Kto nie zna tych wartości ani ich nie ceni, na ogół nie potrafi otworzyć się na Boga.

W nasze pełne trosk i niedoskonałości życie wkracza sam Bóg. Na czym polega właściwe przeżywanie świąt Bożego Narodzenia?
– Na tym, żeby w swojej rodzinie, miejscu pracy i wszędzie tam, gdzie jesteśmy, wytworzyć taki klimat i taką duchową atmosferę, w której pojawią się i rozwiną wartości będące podstawą dobrego i głębokiego przeżywania tego, co stanowi prawdziwą i radosną treść świąt Bożego Narodzenia. Stając się człowiekiem, Bóg „zstąpił” do nas, abyśmy „wstąpili” do Niego, czyli dojrzewali do życia wiecznego w Jego obecności. Im więcej innym będziemy okazywać miłości, lojalności i wierności, tym bardziej będą oni w stanie przyjąć Boga, który jest Miłością. A jeżeli człowiek raz Go doświadczy, będzie to miało ogromny wpływ na całe życie. Dokonaliśmy ogromnych postępów w zakresie techniki, technologii i wynalazków, które ułatwiają nam życie, ale uczyniliśmy bardzo niewiele, by nasze życie nabrało sensu i znaczenia oraz takiego blasku, jaki mieć powinno.
W święta Bożego Narodzenia powinniśmy sobie głębiej uświadomić, że Bóg nam niczego nie zabiera, lecz wszystko daje. Nie powinniśmy mylić wolności ze swobodą ani swawolą, bo te nas zubożają i niszczą. Bóg w Jezusie Chrystusie powołuje nas do życia w wolności, a wolność polega nie tyle na wybieraniu między dobrem a złem, bo to zaledwie minimum, ile na wybieraniu coraz większego dobra.

Dziękuję za rozmowę.

Posted in Kościół | 11 Komentarzy »