Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Wywiad z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim

Posted by Marucha w dniu 2010-12-25 (sobota)

Doniosłość i waga tajemnicy Betlejem polegają na tym, że o ile przez akt stworzenia jesteśmy dziećmi Bożymi, o tyle przez wcielenie Syna Bożego staliśmy się braćmi Jezusa Chrystusa, a więc w pewien sposób braćmi samego Boga.

Przyjąć Boga, który jest Miłością

Z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim, biblistą z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, rozmawia Bogusław Rąpała.

Co wydarzyło się ponad 2000 lat temu w Betlejem?
– To, co się wtedy wydarzyło w Betlejem, ma decydujące znaczenie dla całej ludzkości i każdego człowieka z osobna, nawet jeżeli liczba wyznawców Chrystusa wciąż nie dorównuje liczbie mieszkańców Ziemi. Znaczenie tego niezwykłego wydarzenia nie zmieniło się ani trochę w ciągu dziejów i można je najkrócej streścić tak: Bóg w osobie Jezusa z Nazaretu, urodzonego przez Maryję w Betlejem, wszedł w ludzką historię i stał się człowiekiem. Od najdawniejszej starożytności ludzie chcieli dorównać bogom i podejmowali rozmaite wysiłki, by tak się stało. W Betlejem te kategorie zostały zupełnie odwrócone: Bóg przychodzi na świat jako człowiek, dokonuje się więc Jego przedziwne zstąpienie, którego potwierdzenie i owoc stanowi ludzka natura Jezusa.

Ludzie od zawsze byli przekonani, że Bóg istnieje.
– Prawdziwy ateizm jest zjawiskiem stosunkowo rzadkim także dlatego, że wymaga równie wielkiej odwagi jak wiara, a stawia człowieka przed przepaścią bez wyjścia. Wiara wymaga rozumu i się nim posługuje, dając ponadto pole dla emocji i wyobraźni. Stąd wynika wielość oraz rozmaitość religii, w których wyczuwano i przedstawiano mniej albo bardziej prawdziwy obraz Boga. Istniało jednak coś więcej, a mianowicie tęsknota za tym, aby Bóg był blisko, czyli aby był obecny w dziejach świata i w losach ludzi. Tę nadzieję, która wraz z wybraniem Izraela przerodziła się w pewność, podtrzymywali i rozwijali wielcy biblijni bohaterowie wiary, zwłaszcza prorocy. Nazywano Boga Ojcem Izraela, którego wybrał sobie spośród innych ludów i narodów, oraz Ojcem całej ludzkości, którą stworzył i powierzył jej potencjał przekazywania daru życia. Na rozmaite sposoby wyczekiwano szczególnej interwencji Boga, co znalazło wyraz w nadziejach mesjańskich biblijnego Izraela. Ale to, co się wydarzyło w Betlejem, a dziewięć miesięcy wcześniej w Nazarecie, wychodzi poza ramy wszelkich ludzkich wyobrażeń o Bogu oraz Jego relacji wobec człowieka i świata.

Na czym polega ta zasadnicza nowość Bożego działania?
– Bóg nie tylko ukazał nam swoje oblicze, nie tylko odpowiedział na wielkie wołanie ludzkości, by potwierdzić nam swoje istnienie i obecność, ale stał się jednym z nas. Doniosłość i waga tajemnicy Betlejem polegają na tym, że o ile przez akt stworzenia jesteśmy dziećmi Bożymi, o tyle przez wcielenie Syna Bożego staliśmy się braćmi Jezusa Chrystusa, a więc w pewien sposób braćmi samego Boga. To niezwykle piękna i wzniosła perspektywa, która pozwala nam lepiej zrozumieć, kim naprawdę jest człowiek i skuteczniej uszanować jego wielkość i godność.
Ludzie zawsze wyobrażali sobie Boga w Jego majestacie i chwale. Zarówno w religiach pogańskich, jak i w religii biblijnego Izraela oddawaniu czci Bogu towarzyszyły wystawność i splendor. Tymczasem Syn Boży przyszedł na świat jako najbiedniejszy z biednych. W taki sposób znalazła wyraz pokora Boga i Jego bezgraniczna solidarność z każdym człowiekiem. Wobec ubóstwa Betlejem nikt nie może się czuć pominięty, niezauważony, zepchnięty na margines albo niepotrzebny. W Jezusie najlepiej widać również to, co w życiu naprawdę najważniejsze. Jezus i Jego Rodzice nie mieli prawie nic z rzeczy materialnych, ale Maryja i Józef ofiarowali Dziecięciu wszystko, czego potrzebowało, to jest miłość.

Nie wszyscy jednak radośnie witali Mesjasza…
– Od samego początku temu, co wydarzyło się w Betlejem, towarzyszyła niewiara i sprzeciwy. Kiedy Jezus przychodził na świat, w sąsiedniej Jerozolimie rosło już drzewo na Jego krzyż. Ten krzyż był wpisany w całe Jego życie. Wraz z narodzinami w Betlejem stał się On znakiem sprzeciwu i również w tym względzie widać trwałą aktualność betlejemskiej nocy. Nie było dla nich miejsca w gospodzie, ale gdy się znalazło, Święta Rodzina doświadczyła znacznie poważniejszych zagrożeń. Przyszły ze strony ówczesnych władz, których przedstawicielem był król Herod. Ewangelista Mateusz napisał, że „nastawał na życie Dziecięcia, aby je zgładzić”. Również dzisiaj nie jest tak, że Bóg ma w świecie samych przyjaciół. Wprawdzie nie brakuje ludzi, którzy Go wyznają i są Mu wierni, ale nie brakuje również innych, którzy albo nie wierzą w Boga, albo się Bogu i Jego obecności w świecie mniej czy bardziej otwarcie sprzeciwiają. Jeżeli chodzi o przyczyny niewiary, wynikają one przede wszystkim stąd, że niektórzy ludzie nie dopuszczają do siebie możliwości, iż Bóg mógł tak głęboko wejść w dzieje świata, że dla nas i naszego zbawienia stał się człowiekiem. Odrzucają zatem możliwość, że Bóg stał się tak bardzo ludzki. Pod tym względem Boże Narodzenie wciąż pozostaje ogromnym wyzwaniem, którego sedno polega na tym, by przyjąć Boga nie takim, jakim Go sobie wyobrażamy, ale takim, jakim On jest naprawdę, czyli z Jego bezgraniczną miłością do człowieka.

Dlaczego Pan Jezus przyszedł na świat właśnie w tamtym momencie historycznym?
– Zapewne nigdy nie będziemy znali pełnej odpowiedzi na to pytanie. Gdyby się narodził gdzie indziej i w innym czasie, także byśmy je zadawali. Jesteśmy więc zdani na zgadywanie, ale mamy pewne cenne drogowskazy. Właśnie wtedy życie Izraela jako ludu Bożego wybrania zatoczyło wielkie koło. Z jednej strony istniały wytężone i silne oczekiwania oraz nadzieje mesjańskie. Przybierały one różne kształty, co sprawiało, że religia biblijnego Izraela i jego pobożność były wielopostaciowe i wielokierunkowe. Dotyczy to Palestyny oraz coraz bardziej wówczas prężnej i coraz bardziej wpływowej diaspory żydowskiej. Odnosi się wrażenie, że wołanie o wyraźne znaki Bożej obecności w świecie było pod koniec czasów Starego Testamentu bardziej natarczywe niż kiedykolwiek przedtem. Z drugiej strony Bóg, będąc Panem historii znającym wszystkie wymiary czasu, a więc nie tylko przeszłość i teraźniejszość, lecz i przyszłość, wpisał życie Syna w tamten czas dlatego, że niedługo po Jego śmierci ustało sprawowanie kultu w świątyni jerozolimskiej, a więc ustało także składanie ofiar. Nie jest zapewne przypadkiem, że około 40 lat przed zburzeniem świątyni i całkowitym zanikiem starotestamentowych obrzędów ofiarnych Jezus na Kalwarii własną krwią sprawił, że ofiary Starego Testamentu stały się niepotrzebne. W tej zbieżności możemy dopatrywać się wskazówek do właściwego zrozumienia, dlaczego Bóg wybrał tamten, a nie inny czas. Spełnienie obietnic mesjańskich oznaczało nastanie „pełni czasu”, to jest definitywną obecność Boga w świecie. Potwierdzeniem tej świadomości ze strony człowieka jest m.in. rachuba czasu i kalendarz z określeniami „przed Chrystusem” i „po Chrystusie”. Rzeczywiście, dzieje świata zostały jakby przełamane na dwie połowy. Pierwszą stanowiło żmudne i cierpliwe oczekiwanie, a drugą spełnienie się obietnic Bożych.

Wielu katolików zastanawia się, jak przyjęlibyśmy Jezusa, gdyby narodził się we współczesnym świecie.
– Dla Boga nie ma nic niemożliwego. Gdyby Jezus dzisiaj przyszedł na świat, mielibyśmy do czynienia z tymi samymi paradoksami co wtedy, tyle tylko, że bylibyśmy informowani o niezwykłym wydarzeniu w nowoczesnej oprawie medialnej. Zapewne byłoby tak, że wiele stacji telewizyjnych urządziłoby transmisję, abyśmy mogli obejrzeć to, co uznano za ważne i modne. Na pewno wielu ludzi wykazałoby zainteresowanie podawanymi informacjami, otwierając się na działanie Boga. Nie zabrakłoby współczesnych „pasterzy” i „mędrców”, jak ci trzej ze Wschodu, którzy odpowiedzieliby z wiarą i entuzjazmem, ofiarując Nowonarodzonemu to, co najlepsze i najcenniejsze, czyli swoją miłość.

Nie zabrakłoby z pewnością również kontestujących to doniosłe wydarzenie.
– Z drugiej strony natychmiast pojawiliby się komentatorzy, specjaliści i politycy, a każdy z nich przedstawiałby inny punkt widzenia na temat narodzin Mesjasza. Jeden uznałby, że to niemożliwe, drugi, że nie ma większego znaczenia, a trzeci, że być może ma jakieś znaczenie, ale nie teraz i nie dla nas. Uczestnictwo w dyskusji na ten temat uznaliby za dobrą okazję do promowania własnej osoby. Dyskusja byłaby przerywana reklamami, a prowadzący spointowałby ją stwierdzeniem, że „do tematu jeszcze będziemy wracać”. Z całą pewnością mielibyśmy zatem do czynienia z taką samą niewiarą i takimi samymi oporami i sprzeciwem, które doszły do głosu wówczas, gdy Herod zadrżał na wieść o tym, że narodził się „król żydowski”. Także dzisiaj niejeden „Herod” miałby poważne obawy, iż Nowonarodzony, o którym tyle się mówi, może zagrozić jego władzy, a w każdym razie chwilowo lepiej wypada w rankingach i sondażach opinii publicznej.

Mijają wieki, a gotowość ludzi na przyjęcie Nowonarodzonego się nie zmienia…
– Ludzkość jest więc przygotowana, a zarazem nieprzygotowana na przyjęcie Jezusa Chrystusa tak samo, jak była przygotowana i nieprzygotowana ponad dwa tysiące lat temu. Najważniejsze pytanie dotyczy tego, po której stronie ja bym się znalazł, a także moje otoczenie i ci, których znam. Okazałoby się, że wiele dokonanych wyborów by nas zaskoczyło, bo granica między dobrem i złem nie przebiega między ludźmi, lecz w sercu każdego człowieka.

Dlaczego ludziom tak ciężko jest przyjąć i zrozumieć istotę Bożego Narodzenia? Wszyscy przecież pragniemy dobra, miłości, ciepła.
– To pragnienie jest w nas wpisane. Ale wielu nie wierzy, że prawdziwa miłość, dobro i ciepło są możliwe, ponieważ ich nie doświadcza bądź nie odwzajemnia. Warto być dobrym, bo dobro samo w sobie jest wartością, która stanowi nagrodę; warto kochać, bo miłość sama w sobie jest wartością, której nic nie zastąpi. Kto nie zna tych wartości ani ich nie ceni, na ogół nie potrafi otworzyć się na Boga.

W nasze pełne trosk i niedoskonałości życie wkracza sam Bóg. Na czym polega właściwe przeżywanie świąt Bożego Narodzenia?
– Na tym, żeby w swojej rodzinie, miejscu pracy i wszędzie tam, gdzie jesteśmy, wytworzyć taki klimat i taką duchową atmosferę, w której pojawią się i rozwiną wartości będące podstawą dobrego i głębokiego przeżywania tego, co stanowi prawdziwą i radosną treść świąt Bożego Narodzenia. Stając się człowiekiem, Bóg „zstąpił” do nas, abyśmy „wstąpili” do Niego, czyli dojrzewali do życia wiecznego w Jego obecności. Im więcej innym będziemy okazywać miłości, lojalności i wierności, tym bardziej będą oni w stanie przyjąć Boga, który jest Miłością. A jeżeli człowiek raz Go doświadczy, będzie to miało ogromny wpływ na całe życie. Dokonaliśmy ogromnych postępów w zakresie techniki, technologii i wynalazków, które ułatwiają nam życie, ale uczyniliśmy bardzo niewiele, by nasze życie nabrało sensu i znaczenia oraz takiego blasku, jaki mieć powinno.
W święta Bożego Narodzenia powinniśmy sobie głębiej uświadomić, że Bóg nam niczego nie zabiera, lecz wszystko daje. Nie powinniśmy mylić wolności ze swobodą ani swawolą, bo te nas zubożają i niszczą. Bóg w Jezusie Chrystusie powołuje nas do życia w wolności, a wolność polega nie tyle na wybieraniu między dobrem a złem, bo to zaledwie minimum, ile na wybieraniu coraz większego dobra.

Dziękuję za rozmowę.

komentarzy 11 to “Wywiad z ks. prof. Waldemarem Chrostowskim”

  1. Bazarchandel said

    **********************************************************
    CUDOWNY WYWIAD……….
    POWINNI TEN TEKST PRZYBIJAĆ DO KAŻDYCH DRZWI, DODAWAĆ DO KAŻDEJ GAZETY

    I OSTATNIE 2 AKAPITY :

    Dlaczego ludziom tak ciężko jest przyjąć i zrozumieć istotę Bożego Narodzenia?………….. Wszyscy przecież pragniemy dobra, miłości, ciepła……………………….
    – To pragnienie jest w nas wpisane. Ale wielu nie wierzy…………….., że prawdziwa miłość, dobro i ciepło są możliwe…………, ponieważ ich nie doświadcza bądź nie odwzajemnia………………… Warto być dobrym, bo dobro samo w sobie jest wartością, która stanowi nagrodę…………….; warto kochać, bo miłość sama w sobie jest wartością, której nic nie zastąpi…………………… Kto nie zna tych wartości ani ich nie ceni, na ogół nie potrafi otworzyć się na Boga…………………….

    W nasze pełne trosk i niedoskonałości życie wkracza sam Bóg. Na czym polega właściwe przeżywanie świąt Bożego Narodzenia?………………….
    – Na tym, żeby w swojej rodzinie, miejscu pracy i wszędzie tam, gdzie jesteśmy, wytworzyć taki klimat i taką duchową atmosferę, w której pojawią się i rozwiną wartości będące podstawą dobrego i głębokiego przeżywania tego, co stanowi prawdziwą i radosną treść świąt Bożego Narodzenia………………………. Stając się człowiekiem, Bóg „zstąpił” do nas, abyśmy „wstąpili” do Niego, czyli dojrzewali do życia wiecznego w Jego obecności. Im więcej innym będziemy okazywać miłości, lojalności i wierności, tym bardziej będą oni w stanie przyjąć Boga, który jest Miłością………………………….. A jeżeli człowiek raz Go doświadczy, będzie to miało ogromny wpływ na całe życie……………………… Dokonaliśmy ogromnych postępów w zakresie techniki, technologii i wynalazków, które ułatwiają nam życie, ale uczyniliśmy bardzo niewiele, by nasze życie nabrało sensu i znaczenia oraz takiego blasku, jaki mieć powinno……………………
    W święta Bożego Narodzenia powinniśmy sobie głębiej uświadomić, że Bóg nam niczego nie zabiera, lecz wszystko daje. Nie powinniśmy mylić wolności ze swobodą ani swawolą, bo te nas zubożają i niszczą……………………… Bóg w Jezusie Chrystusie powołuje nas do życia w wolności, a wolność polega nie tyle na wybieraniu między dobrem a złem, bo to zaledwie minimum, ile na wybieraniu coraz większego dobra…………………….

  2. — W pierwszych dniach tego tygodnia , w telewizji debata o religii . Jakis Pan bodajze Necnik powiedzial ze — Kard. Dziwisz swoim zachowaniem daje swiadectwo naukom obecnego Kosciola Katolickiego w Polsce . Czytajac kazanie ks. Jenkinsa , wywiad z ks. prof. Chrostowskim , niedawno debata w telewizji w ktorej dziennikarz T.Terlikowski bez pardonu atakowany przez prowadzacego program i trzech duchownych pamietam jedno nazwisko chyba Sowa . To jest czas Swiat Bozego Narodzenia , wypada zachowac sie i wpisac raczej jak Pan Bazarchandel z 1-ki ale i powiedziec ze duzo tu czegos chorego , jakiejs poprawnosci , slow wielkich a pustych. W debatach oskarzenia o politykierstwo Kosciola , jakby ze powinno sie ogolnie najlepiej bez tematu patriotyzm , rodzina , Ojczyzna . Nie jestem pewien swej racji i jej opisania ale to tylko forum , mozna mnie poprawic lub dac po nosie .

  3. Marucha said

    „Ksiądz” Sowa to zwyczajny bydlak przebrany w sutannę. Nie obchodzi mnie, czy był konsekrowany w ważny sposób.
    To antykatolicka świnia i żydłak.

  4. Krzysztof M said

    Ad. 2

    Ktoś tu próbuje przedstawiać Terlikowskiego, jako tego, który był „atakowany”… A przecież Terlikowski to wilk w owczej skórze. Brał duży udział w linczowaniu biskupa Wielgusa.

    „Jakże krótka jest pamięć wasza…”

  5. WW said

    Dobrze że nie powoływano się w tym wywiadzie na Talmud ale bez, jak zwykle, Izraela, Starego Testamentu / Biblii i tego twórców nie obyło się.
    Do całych społeczeństw, jak widać, jeszcze do tej pory nie dotarła świadomość, że Talmud to ściślej sprecyzowana Biblia w której Nowy Testament jest dodatkiem, „dziczką która wyrosła na prawdziwym korzeniu”, jak to określił kard. Jean-Marie Lustiger (Aron Lustiger), która to „dziczka” jednak rozpropagowała Judaizm i wydanie Biblii w ogromnych, bezprecedensowych nakładach.
    Ktoś może zastanowić się co stałoby się z Judaizmem bez zinfiltrowania Chrześcijan i dalej całego Kościoła przez rabinów.
    Ta „dziczka” jak to bywa z dziczkami po wykorzystaniu jej jest przedmiotem, już teraz, eksterminacji dokonywanej z przysłowiową żydowską solidarnością we wszystkich płaszczyznach, pionach, przekrojach, sposobach.
    Zjudaizowano całe państwa. Teraz całą Europę sposobem UE.
    Wydawcy kalendarzy bez święta Bożego Narodzenia byli już znani ale teraz UE wydała kalendarz, a więc na całą Europę, bez uwzględnienia Święta Bożego Narodzenia. Zaznaczono, że jest to kalendarz dla młodzieży. Oczywiście, od młodzieży zaczyna się, teraz pod komendą na całą Europę.

  6. Marucha said

    Talmud, panie Wojciechu, to coś więcej, niż ściśle sprecyzowany Stary Testament.
    To poszerzenie nauk Boga, który zrobił już co mógł, o światłe rozważania mądrych rabinów, które twórczo je rozwinęły, skupiając się np. z niezwykłą precyzją nad sprawami wydalania i kopulacji.

  7. — Do 4 Pan Krzysztof M. — zauwazylem konkretne zachowanie w czasie TV-debaty . Jesli Pana zdaniem , to sfingowane przedstawienie i wszyscy w nim siebie warci , nie upieram sie .
    W ogole , chcialem niesmialo wyrazic , ze z jednej strony wywiady , kazania w nich brak pochwaly i akceptacji patriotyzmu , szerzenia realnego dobra , potepiania zla , niegodziwosci , wskazywania palcem zloczyncow . Z drugiej strony , lanie wody ktora nawet kurzu brudnego nie zmyje . Duzo tez ,(zauwaz.na 5-ce WW.)przypominania o wybranstwie zydostwa , jako ludu bozego , jego poslannictwie i wszystkiego co z tym zwiazane .
    Oczywiscie , pamietamy konsekwencje smialego kazania Ks. Pralata Slawomira Zarskiego .Niby rozumiem , jednak odrobine poslannictwa od calosci naszego duchowienstwa bysmy chcieli . Bo go za grosz brak dotychczas .

  8. WW said

    Wspomniano tu, w komentarzach, przerażające rzeczy dla Katolików, Katolików którzy zupełnie nie zdają sobie sprawy z działania szatańskich sił pod wodzą samego Lucyfera. Chrześcijan nie był on w stanie zniszczyć nawet swoim szatańskim okrucieństwem. Jego metoda infiltracji sfery najwyższych dostojników Kościoła stała się bardziej skuteczna, przerażająco skuteczna.
    Elementy swojego Starego Testamentu głoszone sprzed ołtarza wprowadził nawet w niemal każdą Mszę Świętą równocześnie rugując stopniowo z niej wszystko co wskazuje na jego istnienie lub nawet mogłoby wskazywać na jego istnienie i pochodzenie.
    Zaprzągł on nawet Święto Bożego Narodzenia do realizowania swojego celu, – kto z Katolików zdaje sobie sprawę z tego że 27 grudnia tego roku (2010) jest ósmym, ostatnim, dniem Świąt Hanuka

  9. Błysk said

    Nie jestem przekonany do wywodów księdza Chrostowskiego dlaczego Chrystus urodził się w Izraelu. Bardziej mi przemawia fakt objawień Maryjnych właśnie w miejscach opanowanych przez szatana np. Licheń czy Lurd .Byc może ,choc oczywiście tego na pewno nie wiemy, tu należałoby szukac genezy tego zjawiska.Bóg chciał narodzic się tam gdzie najbardziej niebezpiecznie , działac tam i umrzec jako Człowiek .Nadto wśród ludu ,który nie wymarł i żyje do dziś.

  10. exhale said

    Państwo pozbawione zasad moralnych, bez szacunku do wiary, bo kościoła możemy nie szanować, ale wiarę zostawmy w spokoju…takie Państwo to miejsce , któremu wycina się korzenie, a bez korzeni funkcjonować się nie da. To też miejsce podatne na manipulację, chłonące bezmyślnie każdą innowację, bo pozbawione pamięci o historii.

    ww.polskaakcjaobwatelska.pl

  11. Krzysztof M said

    Ad. 9

    Dlaczego Chrystus narodził się w Izraelu? A jaki inny lud zdobyłby się na ukrzyżowanie Zbawiciela?

Sorry, the comment form is closed at this time.