Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Czy modernizacja Rosji ma szanse?

Posted by Marucha w dniu 2010-12-26 (Niedziela)

Godło Rosji Dzisiaj modne jest w Rosji pojęcie „modernizacja”. Jednym z czołowych ośrodków intelektualnych, uzasadniających konieczność modernizacji dla Federacji Rosyjskiej jest Instytut Rozwoju Współczesnego. Naszym rozmówcą jest dzisiaj Prezes Zarządu IRW Igor Jurjewicz Jurgens.

Panie Igorze, dużo teraz mówi się na temat modernizacji. Pan uważa, że  modernizacja jest dla Rosji konieczna. Kto stanie się jej bazą społeczną? Mówią, że są trzy filary procesu modernizacyjnego w Rosji: klasa średnia, elita i wiodąca część inteligencji. Czym jednak dzisiaj jest klasa średnia? Jak oceniają eksperci, na razie stanowi ona, w najlepszym przypadku, mniej niż jedną piąta ludności kraju.  Czy elita potrzebuje modernizacji? Przecież modernizacja, wnosząc z wypowiedzi jej inicjatorów, powinna stworzyć pełnowartościową klasę średnią, z którą elita będzie musiała poważnie podzielić się swoimi wpływami.

– Prawdę mówiąc, po raz pierwszy słyszę o takiej triadzie. Chociaż, oczywiście, wśród głównych sił napędowych procesu modernizacyjnego są zarówno kształtująca się klasa średnia, inteligencja, zarówno ”postępowa” jak i „reakcyjna” – bo przecież ona sama szybko adaptuje się do dowolnego rodzaju innowacji i jest organizatorem tej adaptacji w innych warstwach społeczeństwa.

Z elitą jest sprawa trudniejsza – jeśli ma Pan na uwadze obecną elitę polityczną i ekonomiczną. Pomyślność i stabilność tej elity nierzadko opiera się na istniejącym rzeczy porządku, na gospodarce surowcowej, na ograniczeniach w życiu społecznym. Sądzę jednak, że nie należy wpadać tutaj w wulgarny socjologizm. Niczyje interesy nie mogą ograniczać się do własnego, krótkoterminowego dobrobytu. W przeważającej większości składają się na tę elitę ludzie rozumni, patrioci, zdolni do posiadania szerszej perspektywy i do pracy na rzecz wspólnej przyszłości. Odeszliśmy daleko od czasów Puszkina, w których rząd widziany był jako „jedyny Europejczyk w Rosji”. Ale i teraz jest on niewątpliwie „Europejczykiem”, nawet jeżeli nie jedynym.

Niemniej jednak te zaplanowane na wielką skalę zadania modernizacyjne, które dzisiaj stoją przed nami, nie mogą być rozwiązane siłami jakichkolwiek  elit dla jakichkolwiek elit. Są to zadania dla całego społeczeństwa i całe społeczeństwo trzeba „stymulować” do ich realizacji – tworząc bodźce wystarczające, konkretyzując wizję przyszłości, modernizując środowisko społeczne, instytucje polityczne i ekonomiczne.

– Łatwiej jest rozwijać przemysł wydobywczy, niż produkcję naukochłonną. I efekt jest od razu, np. „petrodolary”. Do nich elita już się przyzwyczaiła. Potrzebny jest zwrot w świadomości. Czy on jest możliwy?

– Zwrot ten już dawno się odbywa: w ciągu ostatnich dziesięciu lat prawie wszystkie materiały koncepcyjne, programowe, poświęcone ogólnemu rozwojowi ekonomicznemu Rosji, niezależnie od zabarwienia ideologicznego, miały jedną i tę samą inwokację – gospodarkę eksportowo-surowcową zastąpić powinna gospodarka innowacyjna. Kroki praktyczne korygowane były jednak przez jeszcze jeden czynnik, który zachował moc na przestrzeni tego dziesięciolecia: podczas, gdy przyszłość to technologie innowacyjne, wysokie, koniunktura bieżąca ciągnie kraj do tyłu, w kierunku umocnienia orientacji surowcowej. Kryzys światowy otrzeźwił nas nieco w tej mierze, ale nie na długo. Inercję tę, obecną już nie tyle na poziomie świadomości, ile podświadomości, będziemy musieli nieuchronnie przezwyciężać w trakcie konkretnych działań związanych z odnową gospodarczą.

Gdy brać pod uwagę problem tworzenia ośrodków innowacyjnych, to przede wszystkim mamy na myśli Skołkowo. Czy wierzy Pan, że projekt ten rzeczywiście się uda?

– Skołkowo jest w stanie stać się bardzo dobrą platformą doświadczalną dla rosyjskiej gospodarki innowacyjnej. Nadzieję budzi energia, z jaką wzięli się za tę sprawę ci, którym ją zlecono, nadzieję budzi  zainteresowanie tym i opieka prezydenta,  nadzieję budzą też wyniki, które już dzisiaj możemy obserwować. Sądzę, że gdyby przed kilkoma laty stworzono takie warunki dla programu rozwoju parków technologicznych, to realizacja tego programu odbywałaby się z dużo większym powodzeniem. Ale, rozumie się, Skołkowo nie może i nie powinno przekształcić się w państwo przyszłości wewnątrz państwa przeszłości. Tutaj będzie kumulowane doświadczenie, które trzeba będzie realizować w całej Rosji.

Jest taka opinia, że w rozwoju technologii innowacyjnych pomoże nam zagranica. Ja mam pewne wątpliwości. Czy przyjadą do nas najbardziej utalentowani uczeni z całego świata i przerwany zostanie wypływ mózgów z Rosji?

– „Kapitał ludzki” zasadniczo różni się jednak od finansowego tym, że ma wolną wolę i samodzielnie stara się wybrać miejsce własnej realizacji. Jeśli nie stworzymy tutaj warunków do pełnowartościowej pracy naukowej, dającej nie tylko dostatek lecz i rzeczywisty wynik naukowy, to „zagranicy”, aby nam pomóc, pozostanie chyba tylko zaprzestanie wydawania wiz obywatelom Rosji z wyższym wykształceniem. Tutaj wszystko jest w naszych rękach. Mamy dość sił, aby zorganizować wymianę technologii, zapraszać, gdy to konieczne – specjalistów zagranicznych, pracować nad polepszeniem klimatu inwestycyjnego po to, aby rozwój gospodarki innowacyjnej stymulowany był również przez inwestycje zewnętrzne.

A dlaczego nie mielibyśmy skorzystać z doświadczeń modernizacji w innych państwach? Wielu uważnie patrzy teraz na Wschód, zwłaszcza na doświadczenia chińskie. Niedawno pojawiły się w Internecie oceny eksperckie potencjału rozwojowego Chin, mówiące o tym, że do r. 2020 jeśli chodzi o PKB i wszystkie wskaźniki ekonomiczne  Chiny przegonią USA.

– Nie sądzę, że powinniśmy korzystać z czyjegoś modelu i nie powinniśmy też przeceniać doświadczeń chińskich. Tego typu zryw realizował w latach 20-tych – 30- tych wieku ubiegłego ZSRR; tempo wzrostu było w każdym razie porównywalne z obecnym chińskim. Następnie rozwój ekonomiczny zderzył się z założonym od początku wąskim horyzontem podejmowania politycznych i narodowych decyzji na dużą skalę. Bardzo możliwe, że i ChRL to czeka. „Model chiński” ma swoją cenę: 500-700 milionów Chińczyków mieszka, wg naszych miar, w nędzy, i nie widzieli oni na oczy żadnej modernizacji. Czy my mamy takie zasoby socjalne? Sądzę, że nie. Modernizacja tego typu nie tylko wyglądała by dziko w obecnych warunkach – jest zupełnie nie do pojęcia, czyim kosztem miałaby się ona odbywać.

– No dobrze, a co można powiedzieć o współdziałaniu z Unią Europejską i USA?

– Nasz Instytut Rozwoju Nowoczesnego przeprowadził nie tak dawno specjalne badanie, poświęcone możliwościom osiągnięcia nowej jakości stosunków na linii Rosja-Unia Europejska. Nasi eksperci  sądzą, że podstawowymi punktami wspólnymi na drodze do autentycznego partnerstwa strategicznego z krajami europejskimi, opartego na obiektywnym zainteresowaniu Rosji i UE modernizacją gospodarki, zmniejszeniem jej zależności od ryzyka zewnętrznego, stają się obiektywnie:

po pierwsze – kształtowanie wspólnej przestrzeni energetycznej o stabilnych wewnętrznych więzach, z gwarancjami bezpieczeństwa energetycznego, wysokim poziomem wydajności energetycznej i bezpieczeństwa ekologicznego, wzajemnym przenikaniem kapitałów i możliwościami rozszerzania działalności na kraje trzecie;

po drugie – utworzenie wspólnego rynku usług transportowych, zintegrowanego z globalnym systemem transportowym;

w końcu – wspólne wypracowanie i zapewnienie sprzedaży technologii, wyrobów i usług w wiodących sektorach gospodarki (lotnictwo, kosmos, energetyka atomowa, informatyczno-komunikacyjny, nanotechnologie i in.) w skali globalnej.

Przy takim podejściu do celów partnerstwa istnieje możliwość stosunkowo szybkiego przezwyciężenia sprzeczności, jakie nagromadziły się w ramach stosunków Rosja-UE. Wnioski te zostały sformułowane zanim jeszcze zaczęło układać się rosyjsko- europejskie „partnerstwo dla modernizacji”.

Lista perspektywicznych sfer współdziałania i obopólna gotowość do współpracy w naszych stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi również wykazują wyraźną tendencję wzrostową. Szczególnie aktualne na wokandzie stosunków Rosja-USA jest zadanie większego zaakcentowania rozwoju więzów handlowo- ekonomicznych i biznesowych oraz zwiększenia efektywności odpowiednich mechanizmów. Należy mieć na uwadze, że kształtują się wpływowe grupy interesów ekonomicznych w obu krajach, dla których korzystne byłoby łagodzenie konfliktów politycznych między Rosją i USA.

– Współpraca – to nie tylko czysta gospodarka, ale też jeszcze współdziałanie polityczne. Załóżmy, że teraz kraje NATO samodzielnie rozwiązują problemy bezpieczeństwa międzynarodowego. Rosja jest dla nich czynnikiem zewnętrznym. Na ile gotowi jesteśmy wyjść sobie naprzeciw? Właśnie razem.

– Historia naszych stosunków wzajemnych z NATO liczy już ponad sześć dziesięcioleci. I nawet będąc, powiedzmy tak – oponentami na „szachownicy świata”, prawie niezmiennie dążyliśmy do ich poprawy. Z tego po prostu powodu, że umiłowanie pokoju jest cechą naturalną zdrowej polityki zagranicznej, a agresywność, dążenie do konfrontacji jest patologią. Mimo iż NATO jest oczywiście partnerem złożonym, to i my nigdy nie byliśmy tak bardzo prości w tym sensie. Ale dzisiaj mamy zbyt wiele wspólnych interesów, wspólnych zadań i wspólnych wyzwań, aby nie próbować tych złożoności przezwyciężać.

Gdy zaczyna się mówić o możliwości wstąpienia Rosji do NATO, o integracji, to rozumieć trzeba, że jest to rozmowa o bardzo odległej perspektywie. Perspektywie, zakładającej również gruntowną zmianę, odnowienie samego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Z NATO w dzisiejszej jego postaci, kraj nasz oczywiście nie mógłby się „zlać”. A nawet w przypadku transformacji Sojuszu Rosja, mając status wielkiego mocarstwa, mogłaby przyłączyć się do NATO tylko na szczególnych warunkach.

Dla rozwoju naszych stosunków jednak sam temat integracji jest nadzwyczaj ważny. Przypomnę, że temat ten po raz pierwszy podnieśliśmy jeszcze w roku 1954; temat ten dyskutowało nasze kierownictwo w listopadzie roku 2001 z ówczesnym Sekretarzem Generalny NATO Robertsonem w trakcie jego wizyty moskiewskiej. Przypuszczam, że dzisiaj jego aktualność wcale nie zmalała.

Pozwolę sobie przypomnieć słowa, powiedziane przez Władimira Władimirowicza Putina, wówczas p.o. prezydenta, do dziennikarza BBC w roku 2000 w odpowiedzi na propozycję określenia czy: „NATO- to potencjalny partner, konkurent, czy wróg?” „Rosja, – powiedział on, – to część kultury europejskiej, i nie wyobrażam sobie swojego własnego kraju w oderwaniu od Europy…Dlatego z trudem wyobrażam sobie NATO jako wroga. Wydaje mi się, że sam fakt postawienia w ten sposób pytania nie tylko nie przyniesie nic dobrego ani dla pozostałego świata ani dla Rosji, ale sam w sobie niesie określone szkody”. I dalej, o perspektywach dla Rosji przyłączenia się kiedyś-tam do NATO: „ Ja nie wykluczam takiej możliwości… W takim przypadku, gdy będą się liczyć z interesami Rosji, jeśli będzie ona partnerem pełnoprawnym”.

Przyznać trzeba, że od tej pory miały miejsce również próby „zajmowania się izolacjonizmem” (stymulowane  z reguły przez politykę kierownictwa NATO). Są to jednak historie dnia wczorajszego. Dzisiaj wzajemne zrozumienie i horyzonty współpracy są wystarczająco szerokie. Logika budowania „szczególnych stosunków” pomiędzy Rosją i NATO w ostatecznym rozrachunku powinna być zorientowana na ich strategiczne partnerstwo a w perspektywie długookresowej nawet na sojusz Rosji i NATO. Rozpracowanie szczegółów tego procesu może być rozpoczęte już teraz, w tym również w ramach tworzonej wspólnej grupy roboczej. Bez naszego udziału niemożliwy jest pełnowartościowy system bezpieczeństwa euroatlantyckiego ani zdolność Sojuszu do utrzymania stabilności w tej przestrzeni i w Eurazji.

A jak podchodzą do problemu po drugiej stronie?

–  W samym NATO nie określili jeszcze jak wyraźnie rozumieją własną identyfikację w zmieniającym się świecie, mimo, iż oczywiste stały się wysiłki Brukseli w kierunku transformacji Sojuszu odpowiednio do nowych realiów. Równocześnie, nawet gdy jest pełna świadomość istniejących zagrożeń i wyzwań, przeformatowanie funkcji Sojuszu zderza się i będzie się zderzać z trudnościami w osiągnięciu konsensusu wśród krajów członkowskich.

– Jest teraz wiele dyskusji o nowych i nietradycyjnych zagrożeniach dla bezpieczeństwa globalnego, nawiasem mówiąc zdolnych i nam stworzyć problemy również na drodze naszej modernizacji. Co Pan o tym sądzi?

– Charakter zagrożeń w świecie współczesnym bardzo szybko się zmienia. Obok starych problemów o charakterze militarno-politycznym pojawiają się  nowe zagrożenia i nowe problemy. Do bezpieczeństwa zaliczyć należy również takie pojęcia, jak czynnik technogenny, klimatyczny, ekologiczny, demograficzny, agroinflacja… Coraz więcej pytań w sferze bezpieczeństwa rodzi się również w związku z pojawieniem się instytucji społeczeństwa informacyjnego z czynnikiem, na przykład sieci społecznych. Mówiąc o bezpieczeństwie w sensie jeszcze bardziej zestrukturyzowanym, mówić trzeba o strumieniach informacyjnych, strumieniach inwestycyjnych i strumieniach finansowych.

W celu rozwiązania problemów bezpieczeństwa globalnego,  ważne jest stworzenie potężnego impulsu po temu, aby państwa europejskie, amerykańskie i azjatyckie zajęły się wspólnie rozwiązywaniem tych problemów. Mogą być tutaj nowe formy, stare formy, połączenie starych i nowych, to znaczy, że jest tutaj ogromne pole do działalności konstruktywnej.

I jako wojskowy zadam Panu pytanie wojskowe. Jaką wyznaczacie rolę armii we współczesnych warunkach a zwłaszcza w procesie modernizacyjnym?

– Nie aspiruje do roli najpoważniejszego eksperta w tej właśnie dziedzinie, sądzę jednak, że można z przekonaniem twierdzić, iż tutaj robi się wyraźnie więcej niż średnio w Rosji. Modernizacja Sił Zbrojnych jest jedną z najważniejszych części składowych modernizacji ogólnej. Jej cele zostały dość dokładnie opisane w niedawno opublikowanym referacie Instytutu Rozwoju Nowoczesnego „Rosja w wieku XXI. Obraz jutra pożądanego”. Jest to referat jawny, mogą się z nim zapoznać wszyscy zainteresowani. Powiem jedynie, że chciałbym widzieć armię swojego kraju profesjonalną we wszystkich aspektach – nie tylko ze względu na sposób  jej formowania, ale również ze względu na wyposażenie, poziom kompetencji składu osobowego. Kadra oficerska jest też jedną z potencjalnych podstawowych warstw klasy średniej. Również ze względu na zabezpieczenie materialne i na to, co dotyczy edukacji, potrzeb kulturalnych i społecznych.

Odrębna kwestia to utworzenie instytucji kontroli obywatelskiej. Konieczne jest określenie dopuszczalnych granic, ich pełnomocnictw i sprzyjanie na wszelkie sposoby ich organizacji.

Tak czy inaczej, silna i nowoczesna Rosja bez silnej i nowoczesnej armii jest niemożliwa. Nagromadziło się u nas oczywiście wystarczająco dużo negatywnych doświadczeń związanych z przekształceniami w armii i to gasi nieco zapał reformatorski. Cóż, pozostaje tylko przypomnieć sceptykom słowa generała Brusiłowa, który z własnych doświadczeń wyciągnął wniosek, że „gdy się wytęży wszystkie siły i gdy jest mocne pragnienie to niemożliwe okazuje się możliwym”. Sądzę, że to odnosi się w pełni również do spraw czasu pokoju.

Rozmawiał Alieksandr Frołow, „Krasnaja Zwiezda”

http://www.redstar.ru/2010/12/08_12/4_02.html

tłum. Bogdan H. Tymiński dla mp.info

Komentarzy 46 to “Czy modernizacja Rosji ma szanse?”

  1. Biscoter said

    Współczesne państwa i społeczeństwa nie potrzebują co roku reformy służby zdrowia, szkolnictwa, finansów publicznych, modernizacji wszystkich i wszystkiego. Potrzebują stabilizacji, poczucia pewności, czasu na wzięcie oddechu.

    Skutki reformowania i modernizowania dobrze oddaje Free Your Mind w „Społeczeństwo zamknięte i jego sojusznicy.
    Polska w cieniu nowej rewolucji” (polecam przeczytać całość):

    „Agentura więc, pragnąc „uzdrowić sytuację”, dokonuje nieustannie modyfikowania procedur oraz sposobów funkcjonowania komunistycznych instytucji. System tym samym „karmi” się destabilizacją społeczną, którą przecież sam generuje. Innymi słowy (sięgając po określenie ukute przez Jadwigę Staniszkis), system dokonuje samoregulacji poprzez kryzysy (które zwykle także sam stwarza). Czerwoni (przykładowo) doprowadzają do atomizacji społecznej, a następnie urządzają „debaty”, dokonują „naukowych pomiarów”, „stawiają diagnozy” i wprowadzają „rozwiązania” mające „zniwelować atomizację” czy „alienację”. Urządzają szkolnictwo szerzące wśród dzieci i młodzieży pseudowiedzę, a następnie dokonują „reformy” po „ogólnonarodowej debacie” nad „złym stanem szkolnictwa”. Tak bez końca i ze wszystkim.”

  2. Krzysztof M said

    Ad. 1

    „Tak bez końca i ze wszystkim.”

    – To jest możliwe tylko w społeczeństwie, które samo nie wie, gdzie jest prawda, a gdzie mistyfikacja. Gdzie przyczyna, a gdzie skutek.

  3. Guła said

    A Polska?

    z forum Michalkiewicza;

    „Polska Tuska wybrała rolę wasala zamiast lidera regionu

    Postprzez marsellon » 23 gru 2010 15:13

    6 krajów naszego regionu : Litwa, Łotwa, Bułgaria, Rumunia, Węgry i Czechy, wystosowały apel do unijnego komisarza ds. sprawiedliwości i praw człowieka Viviane Reading o karanie za , mówiąc w skrócie , negowanie zbrodni komunistycznych.
    Pod tym listem zabrakło podpisu polskiego szefa MSZ pana Sikorskiego , podobno zagorzałego antykomunisty .
    Tak więc Polska pod rządami PO zrezygnowała z roli lidera krajów naszej części Europy i została potulnym wasalem Rosji i Niemiec.
    Co uzyskaliśmy w zamian ?
    Poklepywania i uśmiechy w Brukseli , Berlinie i Moskwie oraz niesmak i rosnącą nieufność wśród naszych mniejszych sąsiadów
    Czechy przyjmują rolę regionalnego lidera , państwa , gdzie słowo “solidarność” nie straciło jeszcze znaczenia .
    A Polska ? http://smolensk-2010.pl/2010-05-14-54-pytania-nadal-aktualne-aktualizacja-13-05-2010.html

  4. Realista said

    re 3

    Nastepna bzdura Michalkiewicza.

    Czy bankrut taki jak Polska moze byc liderem?

  5. Zbigniew Koziol said

    Na glowny temat: „Czy modernizacja Rosji ma szanse?”

    Zycze Rosji powodzenia. Ale jednoczesnie jestem sceptyczny, a obym mylil sie.

    Problemy Rosji to nie sa problemy zwiazane z pieniedzmi wylacznie. Pod wzgledem finansowym – zycie tu sie kreci w miare, ludzie z glodu nie umieraja.

    Problemy sa zwiazane z mentalnoscia ludzi i z funkcjonowaniem spoleczenstwa. Tego nie zmieni sie przez co najmniej dwa nastepne pokolenia. Acz wiele w ciagu ostatnich 20 lat zaszlo.

    Biurokracja. To jeden z glownych problemow. Rosjanie, wspominalem raz, nie maja poczucia wolnosci takiego, jakie na przyklad u nas istnieje. Sa przywykli do tego, ze ktos im kaze. Watpie, czy potrafiliby zyc bez prikazow. Moze, kiedys…

    Na wszystko musi byc prikaz. A jesli czlowiek lub pracownik nie zastosuje sie (swiadomie lub nieumyslnie) – wtedy grzywna, nawet wysoka. To spoleczenstwo jest sparalizowane biurokracja i kontrolami. Zas ten nieludzki i durny mechanizm rodzi automatycznie zachowania ktore sa juz wrosniete w myslenie – obchodzenie problemow w sposob niezgodny z prawem.

    Powazna zaleta Rosjan jako spoleczenstwa jest ich autentyczny patriotyzm. Ale on odnosi sie raczej do kraju jako takiego, a nie do spoleczenstwa. Jesliby Rosja byla zagrozona – byliby gotowi bez wiekszego zastanowienia oddac zycie swych synow. Ale po co, czy na pewno potrzebnie – to juz zupelnie inne pytanie, ktorego stawiac nie wypada.

    Tu rzeczy robi sie od gory, nie od dolu. Skolkowo to dobry przyklad. Skolkowo ma byc takim eksperymentem dla Rosji. Miedwiediew osobiscie bardzo troszczy sie o ten projekt. Ma byc ukonczony do 2015, zas koszt siega 120 mld rubli (okolo 4 mld zielonych). To ma byc centrum naukowe, cos w rodzaju krzemowej doliny w Kalifornii. Wiele firm miedzynarodowych jest w to zaangazowanych rowniez. Ma przyciagac naukowcow z calego swiata. Tylko… nie wiem, czy to sie powiedzie, choc chcialbym. Jest wiele aspektow sprawy. Przede wszystkim, naukowcy nadal raczej wyjezdzaja z Rosji niz przyjezdzaja do niej. Osobiscie, przy sprzyjajacych okolicznosciach, bylbym w stanie zarabiac 5 a moze nawet 10 razy wiecej pracujac jako programista, a nie fizyk. Zajmuje sie fizyka, bo chce i lubie. Ale nie wszyscy maja podobny mojego stosunek do zycia.

    Zreszta, widze, ze tutaj nawet zajmowanie sie nauka jest trudne – to tez szeroki temat. Za duzo ograniczen. Czlowiek wpedzony w kierat biurokracji i zaleznosci miedzy ludzmi ktorzy mysla tez biurokratycznie. To sa bariery bardzo trudne do pokonania, bo one wynikaja z pokreconej mentalnosci ludzkiej ktora gleboko tkwi w swiadomosci spolecznej.

  6. hjk said

    Przychylam się do zdania przedmówcy – zdaniem F.Konecznego, naszego wciaż nieznanego i niedocenianego badacza cywilizacji, niestety Rosja należy do innego typu cywilizacji – mianowicie bizantyńskiego i to ma (o dziwo, zdaniem Konecznego, co wszakże uzasadnia) wspólne z Niemcami. dodatkowo została zniszczona atakiem obcej cywilizacji w czasie rewolucji w 1917 roku.
    Problemem jest zatem to, co tam jest odbudowywane – wrogi naszej cywilizacji łącińskiej bizantynizm, gdzie ciezar zycia spoczywa na władzy i jej urzędnikach, panuje przeważnie ślepy woluntaryzm i wszechwładza urzednika, osoba i prawda o człowieku jest odstawiona gdzieś na bok, podporządkowana ideologii władzy…
    czy Rosja jest w stanie ucywilizować się na sposób łaciński? Wprawdzie w zyciu społecznym nie ma rzeczy niemożliwych, no ale po wiekach i zwłaszcza ostatnich dziesięcioleciach byoby to niezmiernie trudne. Ale czy ‚animatorzy odnowy’ mają w ogóle takie tendencje?

  7. Zbigniew Koziol said

    „czy Rosja jest w stanie ucywilizować się na sposób łaciński? […] Ale czy ‘animatorzy odnowy’ mają w ogóle takie tendencje?”

    Cywilizowac sie wogole, to Rosja nie musi. Jest cywilizowana co najmniej pare setek lat, jesli nie z tysiac.

    A czy „na sposob lacinski”? Raczej nie. Czy to naprawde tak bardzo zle?

    Mnie te roznice sa po prostu ciekawe. W jaki sposob moze wspolistniec wladza i spoleczenstwo? Chyba dobre pytanie?

    W Rosji nie wszystko jest zle. Przede wszystkim ludzie sa wspaniali. Ale… do ludzi trzeba podchodzic bez uprzedzen. Bo oni sa troche inni. Jesli z uprzedzeniami – wtedy nic sie nie zrozumie. Rosjanie sa bardzo trudni do pojecia komus z zewnatrz. Sam zreszta tez nie moge powiedziec, mimo zycia tu poltora roku, ze rozumiem wszystkie zachowania. Moge jedno powiedziec – Rosjanie nie maja silnych uprzedzen do innych, sa gotowi akceptowac. Sa bardzo otwarci (acz i skryci jednoczesnie i przebiegli – wiem, ze brzmi to paradoksalnie).

    To raczej Polacy odnosza sie zle do Rosjan. Wiele razy spotkalem sie z podobna opinia Rosjan, od ludzi, ktorzy byli w Polsce. Czasem bylo mi wrecz nieprzyjemnie sluchac, bo zarzuty byly sensowne. Ale to nie byly wyrzuty w stosunku do mnie.

  8. Guła said

    re #4

    Oj może może. Skoro jest partnerem Rosji i Niemiec, co prawda wasalnym ale jest, to tym bardziej może być liderem w państewkach Europy Środkowej. Nieprawdaż?

  9. Guła said

    A siedem takich państewek Europy Środkowej to już państwo. I to bardzo poważne.

  10. Guła said

    A stąd tylko krok do Federacji Państw Europy Środkowej. Co daj Boże.
    Amen.

  11. Guła said

    Nu, jak się zdarzy co jest możliwe, to i Rosję przyjmiemy.

  12. Guła said

    Żartuję.

    A przecież i tak można będzie poszerzyć i wówczas pełna nazwa będzie brzmieć;
    Federacja Państw Europy Środkowej i Skandynawii.

  13. Guła said

    A przecież zostaje jeszcze drugi kierunek świata. I próbować należy wszystkiego zanim trafi się pod czyjąś cholewę.

  14. Guła said

    Tak za bezdurno, za troszku miejsca przy korytku trzeciego asortymentu, jakoś głupio.

  15. Zbigniew Koziol said

    Gula, wy tez z tych komu placa? Teraz nie dziwie sie Agi.

    Idz pan w cholere i zajmij sie innym sajtem.

  16. Zbigniew Koziol said

    Panie Gula, pan lepiej stad wypi**dala bezuslowno sam. O miejsce u koryta – to albo zajac sie praca, albo wladza lepiej. Tutaj wladzy pan nie znajdzie ani miejsca u koryta.

  17. PL said

    Pan Guła tak robi sam z siebie, z wewnętrznego musu-powołania. Jemu nikt za to nie płaci.

  18. Marucha said

    Re 7:
    Dwie różne cywilizacje mogą na ogół istnieć obok siebie i mieć bliskie kontakty.
    Problem zaczyna się wtedy, gdy zaczynają się mieszać: nie genetycznie, ale ustrojowo i kulturowo. Powstaje z tego chaos, zamęt i ogólnie rzecz biorąc gnój. Takim przykładem jest Europa, w której cywilizacja łacińska zmieszała się żydowską, mahometańską i diabli wiedzą z czym jeszcze. Co z tego powstało, każdy widzi.

  19. Zbigniew Koziol said

    Dobrze, PL. Jesli nie za money, a tylko belkocze sie cos tam, mysli, czasem moze i z sensem, to ja nie protiw. A skad pan wie ze to tylko spontaniczne mysli zupelnie zwyklego czlowieka? Jestem za rozmawianiem. Ale nie za manipulacja. Ale, nie za durnym rozmawianiem.

    Tutaj jest calkiem pare bardzo doswiadzczonych i madrych ludzi. Madrych – w sensie, ze my sami (ja) nie wiemy i nie rozumiemy. Aga, Marucha, Marek i wielu innych.

    Niechaj dyskusje beda z sensem od strony tych, ktorzy nieco nizej. Wyglupow nie trawie.

  20. Krzysztof M said

    Czy Rosja może się latynizować? Może. Jeśli zechce. Czy zechce? Ano zechce, jeśli dostrzeże w tym swój długofalowy interes. Czy dostrzeże? To już zależy od poziomu edukacji, od wiedzy i jej zrozumienia przez elity Rosji.

    My ze swej strony możemy im w tym pomagać. Polacy mają szansę stać się światowym liderem myśli społeczno-politycznej. I nie tej doraźnej, ale tej opartej na nauce o cywilizacjach naszego wielkiego uczonego Feliksa Konecznego.

    Żeby dochować się jednego wybitnego myśliciela, który to pociągnie, potrzebne jest 1.000 absolwentów humanistycznych wyższych uczelni rocznie, którzy będą mieli naukę Konecznego w małym palcu.

  21. hjk said

    „potrzebne jest 1.000 absolwentów humanistycznych wyższych uczelni rocznie, którzy będą mieli naukę Konecznego w małym palcu.”

    Ale czy gdzieś jest jakaś uczelnia gdzie się wykłada naukę F.Konecznego i czy jest wielu specjalistów? KUL ? Uczelnia Ojca Dyrektora?

  22. Krzysztof M said

    Ad. 21

    „Ale czy gdzieś jest jakaś uczelnia gdzie się wykłada naukę F.Konecznego i czy jest wielu specjalistów? KUL ? Uczelnia Ojca Dyrektora?”

    – Albo jako naród wyzwanie historycznej chwili podejmiemy i sprostamy mu, albo nie.

  23. aga said

    ad.17 Panie PL nie wiem czy można az tyle mącić dla mącenia tylko z „wew. powolania”?
    Chociaż gudlaje tak mają….

    ad.15 Panie Zbyszku daremne nawoływanie na tego osobnika. Nie posłucha.Wyrzucisz Pan go drzwaimi, to wejdzie oknem i jak zdarta płyta. Pewne typy tak maja 😉

  24. aga said

    Spiewający Putin:

  25. aga said

    ad.17
    prof. dr. hab. Feliks Koneczny (Myśl Narodowa, Warszawa 1931 r.)

    Nie należy wprowadzać w życie publiczne za wiele teorii, lecz bądź co bądź trzeba się z tym liczyć, że zależy ono w znacznej części od pojęć, od ich określenia, zrozumienia, a zwłaszcza od ich każdorazowej hierarchii, bo kształty życiu publicznemu nadają [zawsze] pojęcia współcześnie panujące. Ileż np. zła wyniknęło i wciąż jeszcze wynika z zapatrywania, jakoby polityka nie podlegała moralności. Otóż nie o wiele mniej zła pochodzi z mniemania, jakoby polityka nie stanowiła części cywilizacji czy kultury, lecz jakiś dział odrębny, mogący wprawdzie być im równoległym, lecz mogący również biec w innym zgoła od nich kierunku, choćby przecinając cywilizacje czy kulturę. Jakoż przecina ją nie raz i nikogo to już nie dziwi. Przywykliśmy do amoralności i acywilizacyjności polityki… teoretycznie.

    Jest to bowiem doprawdy tylko czczą teorią, nigdy nie pokrywającą się z praktyką. W rzeczywistości polityka taka jest antymoralna i antycywilizacyjna. Żaden przejaw życia nie da się wyeliminować ni z etyki, ni z cywilizacji w praktyce życia zbiorowego; ta praktyka pociągnie to wszystko do boju z dana etyką i daną cywilizacją, a tym samym nieuchronnie [poprowadzi] do popierania innej etyki, innej cywilizacji. Albowiem w życiu duchowym także nic nie ginie i wszystko dojdzie do miejsca sobie właściwego, do swojej liczby i swojej miary.

    Nie sposób wymyślić jakiś przejaw życia, życia wewnętrznego czy zewnętrznego, który by nie należał do jakiejś cywilizacji, dodatnie czy ujemnie, podnosząc pewien jej dział, chociażby drobny, lub go obniżając. A czy da się wymyślić jakikolwiek przejaw myśli, uczucia lub czynu, który wprowadzony w jakikolwiek sposób na arenę życia zbiorowego, publicznego, nie nawiązywałby wcześniej czy później związku z szeregiem przejawów innych, a te znów z innymi i tak coraz dalej? W praktyce życia publicznego wszystko ma związek ze wszystkim, pośrednio zahaczając o siebie. Gdziekolwiek [by] dotknąć jednej struny życia zbiorowego, wnet się odezwie garść strun pokrewnych i dalej, coraz dalej, w dalszych pokrewieństwach. W rzeczywistości nie ma tu nic takiego, co byłoby prawdziwie izolowane.

    Wszystko a wszystko stanowi tedy cząstki cywilizacji, jako najwyższego i najrozleglejszego z kształtów życia, opartych na czynnikach przyrodzonych. Co tylko może się udzielać i co tylko da się grupować, tworzyć życie zbiorowe danej cywilizacji. Ponieważ zaś wytwarzają się rozmaite metody w warunkach i w układzie czynników i przejawów życia, wypływa stąd rozmaitość cywilizacji.

    Cywilizacja jest to metoda ustroju życia zbiorowego.

    Mieści się w niej i nauka, i sztuka, rzemiosło, szkolnictwo, teorie wszelkich zagadnień i sposoby uprawiania wszystkich działów życia. Nie ma historii naszej cywilizacji bez Miacchiavella czy Monteskiusza, bez Pawła Włodkowica z Brudzewa, bez Żółkiewskiego czy Cavoura, bez Bismarcka czy Windhorsta. Jakżeż [wobec tego] wykluczyć z niej historię pojęć? A gdy to przyjmiemy, jakżeż wykluczyć dzieje ich wcielania, walki o ich urzeczywistnienie? Jeżeli do cywilizacji naszej należą teorie i koleje w praktyce życia publicznego na przykład nacjonalizmu, konstytucjonalizmu, Kulturkampf’u – jakżeż wykluczyć politykę z zakresu cywilizacji?

    Jak wszystko, podobnież polityka mieści w sobie zawsze cechy jakiejś cywilizacji. Ile metod życia zbiorowego, tyle rodzajów polityki. I byłaby teoria polityki wielce uproszczoną, gdyby na pewnym obszarze mogła istnieć jedna tylko cywilizacja i gdyby się one nie mieszały.

    Ale sama Polska stanowi przykład niejednolitości cywilizacyjnej, mieszcząc w sobie i pielęgnując aż cztery: łacińską, bizantyńską, turańską i żydowską, które wytwarzają rozmaite mieszanki. Bywają to wytwory w zasadzie acywilizacyjne, lecz w praktyce stają one do zawziętego boju, przeciwko cywilizacji łacińskiej. Tamte trzy nie mają wprawdzie ze sobą nic wspólnego, lecz łączą się w zwalczaniu cywilizacji łacińskiej, która jest historyczną polską cywilizacją.

    Gdyby polityka polska nie mogła być niczym innym, jak tylko ciągiem dalszym historii narodowej w polityce, byłaby stale objawem cywilizacji łacińskiej, stanowiąc jej [integralną] część. Skoro atoli w Polsce rozwijają się cztery metody życia zbiorowego, mogą też istnieć cztery metody polityczne; żydowska, turańska i bizantyńska, [wszystkie trzy] sprzymierzone przeciw łacińskiej. I tak jest rzeczywiście. Podobnież może być w nauce, literaturze, sztuce, szkolnictwie itd., we wszystkim a wszystkim; i nie brak też nigdzie objawów takiego stanu rzeczy, coraz widoczniejszych. Polska dostarcza w ten sposób klasycznego dowodu [na to, że] polityki nie da się wyodrębnić od innych dziedzin życia.

    Trzeba stanowczo zerwać z mniemaniem, jakoby polityka nie miała nic do czynienia z innymi działami cywilizacji, które zwykło się nazywać sumarycznie „duchowymi”. A czyż polityka nie na „duchu” się opiera? Stanowiąc skutek pewnych przekonań, zapatrywań, poglądów czy mniemań, należy również do przejawów życia duchowego, choćby niskich i ujemnych. Zresztą co w cywilizacji chrześcijańsko-klasycznej (łacińskiej) uchodzi za niskie, to samo może w turańskiej uchodzić za wielce chwalebne.

    Cywilizacje, póki choć trochę żywotne, walczą wciąż ze sobą, a walki [te] pociągają za sobą wzajemne wpływy. Syntezy możliwe są atoli tylko pomiędzy odmianami tej samej cywilizacji, na przykład między kulturą polską i francuską. Absurdem natomiast jest wszelki pomysł syntezy dwóch lub więcej cywilizacji, bo jakżeż łączyć wykluczające się wzajem metody ustroju życia zbiorowego? Na przykład łacińska cywilizacja opiera państwo na społeczeństwie, bizantyńska poddaje społeczeństwo nadzorowi państwa we wszystkim a wszystkim, turańska zaś nie zna zgoła społeczeństwa, nie posiada całkiem tego pojęcia; jakżeż to pogodzić i złączyć w jedną cywilizację „syntetyczną”? Łacińska [cywilizacja] jest zwolenniczką rozmaitości, umiejąc właśnie w oparciu o rozmaitość pogłębiać jeszcze mocniej jedność, gdy tymczasem dla bizantyńca wyda się to absurdem, bo on nie zna innego sposobu na jedność, jak tylko jednostajność. W bizantyńskiej cywilizacji wymuszanie jednostajności, choćby największymi gwałtami, uchodzi za najwyższy obowiązek państwa! Jakżeż godzić to z tamtym?

    Na próżnych dążeniach do jakichś syntez wyczerpała się Polska, a potem Rosja zginęła od swej mieszanki cywilizacyjnej. Nieuchronne wzajemne wpływy zagnieżdżonych obok siebie cywilizacji, nie mogąc wytworzyć syntezy, wydają z siebie potworki i potwory rozmaitych mieszańców, nigdy udanych. Im bardziej mieszańcy tacy wpływają na życie publiczne, tym bardziej musi się obniżać jego poziom. Albowiem przy mechanicznym mieszaniu się cywilizacji zwycięża zawsze niższa, nigdy wyższa! Sama mieszanka trwa też stosunkowo niedługo, i proces wzajemnych wpływów kończy się zanikiem cywilizacji wyższej. Tak rzymska ustąpiła Wschodowi (głównie wpływom asyryjskim), tak też za naszych dni następczyni tej pierwszej – cywilizacja łacińska – cofa się w całej Europie coraz widoczniej przed naporem żydowskim i bizantyńskim, a w Polsce nadto przed turańskim. Czyż mało u nas osób, których serca są niewątpliwie gorąco polskie, lecz mózgi moskiewskie? Oto przykład „syntezy”, na który możemy patrzeć we własnym domu.

    Nie w jednakim stopniu zaznacza się mieszanka cywilizacyjna, zaraziwszy u różnych osób ilość działów życia już to mniejszą, już to większą. Zawsze zaczyna się [to] od jednego jakiegoś działu, po czym zaraza szerzy się na inne. U jednych zaczyna się to od sztuki lub literatury, u drugich od poglądu na sprawy religijne, u innych jeszcze od wywrotu pojęć o własności osobistej lub o małżeństwie – u niektórych od polityki, względnie od ich stosunku do polityki przez innych uprawianej.

    Tym ostatnim chciałbym poświęcić kilka uwag, a wybieram ich dla przykładu; ich właśnie, ponieważ uciera się coraz bardziej rozumowanie, jakoby można było w tej dziedzinie wyprawiać cokolwiek i wszystko, nie sprzeniewierzając się [przy tym] wcale cywilizacji łacińskiej, umiłowanej i wyznawanej ponoć nadal w „krainie ducha”.

    Złudzenie! Choćby kto umiał na pamięć Dantego i Ariosta, [ten pomimo to] przekracza Rubikon cywilizacyjny, jeżeli popiera niszczenie organizacji i robót społecznych przez państwo. Choćby był najznakomitszym znawcą Muzeum Watykańskiego, rozmiłowanym do zapamiętania się w rzeźbach i obrazach, [ten i tak] staje się dezerterem względem cywilizacji łacińskiej z chwilą, gdy minie obojętnie kwestię niezawisłości sędziów. Subtelny esteta odstępuje część swego „ducha” grubemu turanizmowi, skoro zobojętniał na zagadnienia prawa i bezprawia. Wytworny obrońca indywidualizmu w sztuce i literaturze lub… szkolnictwie, robi sam z siebie karykaturę, gdy nie broni indywidualizmu w życiu publicznym.

    Ci wszyscy, stając się powolnym narzędziem cywilizacji sprzymierzonych przeciwko [cywilizacji] łacińskiej, osłabiają ją na terenie najważniejszym: życia publicznego, a przygotowują jej zanik w tych dziedzinach, o których sami mniemają, że są [one] niezdobytymi łaciństwa fortecami, w których chronią swą łacińskość… Nie na długo! Pojawi się literatura wielbiąca turańszczyznę, pojawi się sztuka antyłacińska, wyskoczą najniespodziewaniej głosy, że Dante nic nie wart, a Muzeum Watykańskie najlepiej byłoby zniszczyć w interesie… kultury. Oni także powołają się na „walory duchowe” i także odżegnywać się będą od polityki, wiedząc, że tym sposobem trafią do umysłowości coraz słabszych obrońców łacińskiej cywilizacji w zakresie bezpolitycznym.

    Gdyby nie było koło nas innej cywilizacji jak tylko historycznie polska, a więc pewna odmiana łacińskiej, moglibyśmy spokojnie uprawiać nauki i sztuki w zaciszach pracowni, nie troszcząc się o życie publiczne, wiedząc, że ono kroczy równolegle. Ale gdy wszystko kotłuje się wokół nas i gdy grozi zguba cywilizacji łacińskiej, trzeba się zastanowić, czy się nie jest mimowolnym współpracownikiem sił, które nie poprzestaną bynajmniej na polityce, lecz wygnają nas także z pracowni naukowych i artystycznych.

    W każdej cywilizacji wszystko jest jednorodne, od poezji aż do polityki. Przejściowym tylko może być stan, w którym polityka byłaby bizantyńska, a wszystko inne łacińskie. Wyłom za wyłomem, aż w końcu padną mury! Albo cywilizacja łacińska odzyska życie publiczne i politykę, albo straci wszystko.

    Polityka nie tylko stanowi nieoddzielną część cywilizacji, ale jest zawsze i wszędzie potężnym jej narzędziem, często rozstrzygającym we współzawodnictwie cywilizacji. Każdy kierunek polityczny dąży do opanowania władzy, a gdy ujmie [już] rządy w swoje dłonie, posiądzie [wnet i] wpływ na wiele spraw zgoła niepolitycznych, bo państwo nowoczesne lubi zajmować się wszystkim na wszystkie strony i wtrącić wszędzie swoje „trzy grosze” [także w dosłownym sensie tego słowa], bo ma [przecież] możność dostarczyć lub nie dostarczyć środków pieniężnych, przydatnych podobno [także] i poetom.

    Przypuśćmy tedy, że w jakimś państwie, którego cywilizacją historyczną jest cywilizacja łacińska, polityka (uznana za coś pozostającego poza wszelkim związkiem z zagadnieniami cywilizacyjnymi) przechodzi coraz bardziej na linię bizantyńską, aż w końcu wielbiciele bizantynizmu obejmują rządy. Zaprowadzą jednostajność w administracji, skutkiem czego ani jedna prowincja państwa nie będzie posiadać administracji dla siebie stosownej. Administracja ta będzie przeświadczona, że społeczeństwu wolno organizować się i pracować w sprawach publicznych o tyle tylko, o ile pozwolą [mu na to] urzędy. Nie trzeba będzie długo czekać na kompletne wyjałowienie się społeczeństwa, a rząd gotów to uważać właśnie za oznakę siły państwa! W Bizancjum nawet malarstwo miało „przepisy”, a społeczeństwu wolno było wreszcie organizować się tylko w kluby sportowe.

    A cóż dopiero działoby się, gdyby doszedł do władzy kierunek turański? Wszyscy esteci musieliby chyba wyemigrować! Drukarstwo stałoby się monopolem rządowym.

    Tam, gdzie wre walka cywilizacji, polityka bywa zrazu języczkiem u wagi, a potem rozstrzyga o hegemonii jednej cywilizacji nad innymi. A wobec tego lepiej uznać zawczasu ten fakt oczywisty, że polityka należy do cywilizacji przynajmniej tak samo jak sztuka i literatura, a zatem nie można uważać tego za obojętne, że jedno idzie do Sasa, a drugie do lasa. Nie można być obojętnym na cywilizacyjny kierunek polityki*, bo to jest stanowisko w praktyce życia takie, iż dorzuca się pocisk na ruinę tej cywilizacji, do której jest się – w teorii – przywiązanym.

    (1931 r.)

    ________________

    * Nie o stronnictwa tu chodzi, bo w każdym kierunku cywilizacyjnym są rozmaite.

    Feliks Koneczny: „Czy polityka należy do cywilizacji?”

    w: O cywilizację łacińską, str. 8-13, Wydawnictwo ONION, Gliwice 1999.

  26. Krzysztof M said

    Czy Gula mógłby odnieść się do tekstu autorstwa prof. Konecznego, który został wyżej zamieszczony?

  27. hjk said

    „W każdej cywilizacji wszystko jest jednorodne, od poezji aż do polityki. Przejściowym tylko może być stan, w którym polityka byłaby bizantyńska, a wszystko inne łacińskie. Wyłom za wyłomem, aż w końcu padną mury! Albo cywilizacja łacińska odzyska życie publiczne i politykę, albo straci wszystko.”

    zgodnie z tym to już dawno nas nie ma 😦

  28. Nie_Daleko said

    Czytajac ten wywiad mysle sobie ze jest on na konsumpcje zewnetrzna.

    NATO i Rosja? Tego wogole nie widze. Przyklad Kosovo tlumaczy wszystko.

    Rosja jusz ma sporo doswiatczenia jakiej „pomocy” moze sie spodziewac z Zachodu. Czasy Jelcyna ladnie pokazaly co sie bedzie dzialo kiedy „pijana polityka” rzadzi. Do takiej polityki nie sa potrzebne pijane osoby !!!

    Osobiscie widzialem jak zdolni Rosjanie sa pochlaniajac nowa technologie. Potrzebny jest im tylko dostemp do nowej technologi, reszte same umieja zrobic. Ale tesz widzialem jaki ich „managment” jest gdy ma wiek wiekszy nisz 40-tke, nie rozumiejacy czemu powino by kupic ta technologie i tutaj widze chamulec rozwoju. To nie bedzie latwe zmienic.

    Myslec poza „box” (myśleć twórczo) wymaga tesz ze spedziles czas poza ta „box” by miec wyobrarzenie jak to jest mozliwe mysle w taki sposob. Rosyjski „management style” nie jest nastrojony na to. Tak ze w Rosji nie bedzie latwo myslec poza granice kierownictwa. Dodatkowo, Zachod konkurecji silnej nie chce, tak ze znow, „pomoc” bedzie nastawiona na chamowanie tego rozwoju, „Kupcie traktor od nas, po co samemu bedziecie konstruowac.”.

    Nie mam wontpliwosci ze tak patrza na Roskje z Zachodu.

  29. Zbigniew Koziol said

    To jest bardziej odpowiedz na prywatny email. Ale mysle, ze pasuje do tematu, laczy sie tez z tym, co napisalem wczesniej.

    Ze niby powinienem poczytac Konecznego. Alez czytywalem. Nie powiem, ze znam dobrze. Nie jakies studiowanie z mej strony, ale czytywalem.

    Ja specjalnie nie chce wchodzic w Konecznego. Bo chce sobie sam wyrobic opinie o Rosji i tym spoleczenstwie. Nie chce, by mnie mysli przeczytane ograniczaly lub kierowaly.

    Fizyka to najprostszy przedmiot do nauki, oprocz wychowania fizycznego. I jeden z nawazniejszych w zyciu. Byc moze bede zajmowal sie zrobieniem na uniwersytecie laboratorium fizycznego. Z tego powodu poszperalem troche w internecie – trzeba mi znalezc przyklady eksperymentow fizycznych do wykonania przez studentow. Oto opis jednego z eksperymentow, ze strony amerykanskiej:

    Zmierzyc przyspieszenie ziemskie, g, mierzac czas spadania kulki metalowej. Porownac wynik z uzyskanym przez innych studentow.

    Piekne? Na nogi powala.

    Tam nie pisze, by porownac wynik z tym, co jest w ksiazkach!

  30. Krzysztof M said

    Ad. 29

    Jest pan, a raczej może być, dla nas bezcennym źródłem informacji na temat tego, co Koneczny uważał za węzłowe: na temat prawa familijnego, majątkowego i spadkowego Rosji.

  31. Zbigniew Koziol said

    Panie Krzysztofie,

    Nie jestem w Polsce potrzebny. Moze Wam, ale nie systemowi. Wiedzialem to od bardzo dawna. Byc moze nawet dlatego wyslano mnie na zachod, abym przepadl.

    Na temat zas Rosji – moje pojmowanie jest bardzo ograniczone. Nie moge tez zrobic nic przeciw temu krajowi (ale i nie chce), bo on mnie przyjal do siebie. Ponarzekac moge 😉

  32. Inkwizytor said

    Re: 31

    Ma Pan jakieś rady, wskazówki dla osoby chcącej zamieszkać w Rosji, a dokładniej w Moskwie. O czym należy pamiętać o czego bezwzględnie unikać ? Wiem, że życie potem wszytko zweryfikuje i nauczy.

  33. Zbigniew Koziol said

    Panie inkwizotor, niech pan pisze prosto na moj email: softquake@gamil.com
    Rad mial nie bede, ale porozmawiac – porozmawiam.

  34. Inkwizytor said

    Chętnie skorzystam z pańskiego doświadczenia

  35. Inkwizytor said

    RE; Zbigniew Kozioł

    Wysłałem mail na pański adres z serwera yandex.ru i dostałem odpowiedź, ze wiadomość nie może być dostarczona

  36. Zbigniew Koziol said

    Czasem gmail pakuje email do spamu (jakies 0.01 %). Ale (sprawdzalem) tym razem nie ma w spamie pana listu.

    No to to niech pan pisze na zbigniew@ostu.ru

  37. Guła said

    Szef rządu oznajmił dziś bezpośrednio zainteresowanym iż postanowił zadbać o stan zdrowia psychicznego narodu i w tym celu w najbliższym czasie wyda stosowny ukaz. Zajmą się wykonaniem niniejszego polecenia odpowiednie ministerstwa z MSWiA rzecz jasna.

    Czy to już jest ten potworek syntez cywilizacyjnych panie Krzysztofie?

    Guła nie wiedział o zamiarach latynizacji Rosji przez szanowne państwo. Ale skoro już wie może obiecać że nie będzie w powyższym zawadzać.

    Dla porządku wspomnę iż Rosja za Stalina a następnie w wyniku II wojny światowej straciła większość swoich obywateli Słowian – płci męskiej.

  38. Zbigniew Koziol said

    Jacyz wy Gula durni jestescie. Idzcie sie po cichu zajac swoim kutasem. Wam sie za duzo zdaje.

  39. Zbigniew Koziol said

    Jacyz wy Gula durni jestescie. Idzcie sie po cichu zajac swoim k*tasem. Wam sie za duzo zdaje.

  40. aga said

    Hjk
    a co jesteśmy?ilu nas?
    przytlaczajaca to już zażydzone goje

  41. Krzysztof M said

    Ad. 31

    A j… sorry, czniać system! Niech pan pisze dla nas! Przy okazji jakiś blog coby wszystko w kupie można było znaleźć. My naprawdę tę dzisiejszą Rosję znamy mało.

  42. Krzysztof M said

    Ad. 37

    Powiem tylko, że dla utrzymania równowagi psychicznej kobieta bardzo się przydaje. 🙂

  43. Marucha said

    Panie Guła, przyłączam się do wulgarnej, ale jakże prawdziwej opinii pana Zbigniewa Kozioła na temat Pańskiego intelektu.

    O co, panu chodzi w tym wpisie nr 37?
    Co Pan chce powiedzieć?

  44. aga said

    Latynizacja Rosji sama by się dokonala. Gdyby tylko Kosciół Katolicki znow zaczął być Kościolem i z miłością do swoich wschodnich braci i wiarą ujawnił Trzecią Tajemnicę Fatimską.Niezmanipulowaną.

  45. Guła said

    Tak złożyło się panie Marucha ze zaprezentowany wykład Feliksa Konecznego na temat cywilizacji zbieg się z nowymi postawieniami rządu PO. Połączyłem oba fakty.
    http://wiadomosci.onet.pl/kraj/rzad-zadba-o-zdrowie-psychiczne-polakow,1,4092031,wiadomosc.html

    „Szef rządu oznajmił dziś bezpośrednio zainteresowanym iż postanowił zadbać o stan zdrowia psychicznego narodu i w tym celu w najbliższym czasie wyda stosowny ukaz. Zajmą się wykonaniem niniejszego polecenia odpowiednie ministerstwa z MSWiA rzecz jasna.

    Czy to już jest ten potworek syntez cywilizacyjnych panie Krzysztofie?”

    I poinformowałem Grono.
    …….

    „Guła nie wiedział o zamiarach latynizacji Rosji przez szanowne państwo. Ale skoro już wie może obiecać że nie będzie w powyższym zawadzać.”
    – Uważam tak jak pan od fizyki, że Latynizacja Rosji jest absolutnie niemożliwa. Choć nie raz nad tym tematem zastanawiałem się uważając że byłoby o wiele lepiej w tej części Europy gdyby Rosja była katolicka.

    Nic nowego.
    …….

    Przypomniałem równocześnie o stratach stanu w narodzie słowiańskim w Rosji za czasów stalinowskich i 2 wojny światowej.

    No i przy okazji;

    Albo lepiej nie.

  46. Guła said

    Guła nie jest pewien, czy fakt strat poniesionych przez rosyjskich Słowian w przypadku próby Latynizacji Rosji jest korzystny czy wręcz odwrotnie.

Sorry, the comment form is closed at this time.