Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Zbych o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    UZA o Wykład internetowy profesora N…
    ! o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    lewarek.pl o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Listwa o Struktura muzyki
    Panicz Pawełek o Jedno zdjęcie – trzy kłam…
    Olo o Ukraina: pomoc humanitarna z P…
    lewarek.pl o Struktura muzyki
    Listwa o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    Listwa o Struktura muzyki
    UZA o Niemiecka dziennikarka opowiad…
    prostopopolsku o Wykład internetowy profesora N…
    prostopopolsku o Wykład internetowy profesora N…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    prostopopolsku o Prezydent Andrzej Duda, chrześ…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Dosiego Roku… ???

Posted by Marucha w dniu 2011-01-01 (Sobota)

Od dawna nie lubię Sylwestra i Nowego Roku. Kiedyś, podczas jednej z kolejnych sylwestrowych imprez naszła mnie taka myśl: życzymy sobie teraz szczęśliwego nowego roku i cieszymy się, że ten stary przeklęty i pechowy rok nareszcie się kończy. Ale rok temu na podobnej imprezie cieszyliśmy się, że ten przeklęty rok właśnie się zaczynał. Teraz cieszymy się, że się kończy. A za rok na kolejnej imprezie będziemy się cieszyć, że ten rok, który teraz z radością witamy, z którego się tak cieszymy, nareszcie dobiego końca, że nadchodzi kolejny, zwodniczy Nowy Rok…

Życzymy sobie tradycyjnie w noc noworoczną tego i tamtego. Ale życzenia te mają to do siebie, że najczęściej pozostają tylko pobożnymi życzeniami. Często są one zdawkowe, składane, no bo tak się robi, taka jest tradycja, tak po prostu wypada. Albo też składamy je szczerze, od serca, rok w rok, ale one jakoś tak nie chcą się spełniać.

Dodatkowo, od czasu gdy wiem, co na tym rządzonym przez szaleńców, zbrodniarzy i ich agenturę świecie się dzieje – przestało mnie witanie kolejnych Nowych Roków cieszyć. Bo z roku na rok jest coraz gorzej. Bo wiem, że będzie gorzej. I wiem, że nie mam na to żadnego wpływu. A że udawać nie potrafię, jestem osobą bezpośrednią, to trudno jest mi składać życzenia „szczęścia, zdrowia i powodzenia”, skoro wiem, że się i tak to nie wypełni.

Czego więc mogę życzyć innym (i sobie)?

Czyż można życzyć komuś/sobie zdrowia?

O zdrowie należy dbać. Cóż z tego, że życzę zdrowia chorującemu znajomemu, skoro on trzy razy dziennie chodzi żreć do McDonald’sa. Albo taka znajoma… Od lat choruje, ale nadal ślepo wierzy w ludzi w białych fartuchach. A ci faszerują ją truciznami nazywanymi „lekarstwami”. Niedawno stwierdzono u niej raka. Przechodzi obecnie „chemię”. Ostatnio wypadły jej włosy. Ale ona nadal ślepo wierzy w białe fartuchy, nadal nie chce wziąć odpowiedzialności za własne zdrowie we własne ręce? Jak mogę jej życzyć zdrowia, widząc, że przez jej ślepotę/bezmyślność/brak odwagi na przejęcie odpowiedzialności za własne zdrowie we własne ręce, na jej własne „życzenie” jest ona wpędzana do grobu?

Dzisiaj trudno jest nawet osobie świadomej i wiedzącej uchronić się od wszystkich trucizn i szkodliwej żywności, jakimi nas traktują. Rzeczywiście prawdziwie zdrowej żywności praktycznie nie ma. Zbyt zatrute jest nasze powietrze, woda, ziemia. A jednak można wybierać tę najmniej szkodliwą, najmniej zatrutą żywność, można minimalizować szkodliwe skutki otoczenia, można unikać trującej medycyny.

Tym bardziej możemy zwolnić w tym pędzie, w tym wyścigu po sukces, w jakim bierzemy często udział. Możemy chcieć mieć mniej, ale za to żyć spokojniej. Małe jest piękne. Proste życie jest zdrowe. Ale to wiąże się już ze szczęściem…

Życzymy sobie nawzajem szczęścia…

Ale czymże jest to coś, co nazywamy szczęściem?

Nie mówię tutaj o jednostkowym i krótkotrwałym „szczęściu”, gdy cieszymy się z jakiego radosnego wydarzenia. Takie dni mijają, radość z nimi związana też. Po nich przychodzą pochmurne dni.

Mam na myśli „spokojne” szczęście na codzień – zadowolenie i satysfakcję z życia. Już w starożytności filozofowie szukali na pytanie o szczęście, o szczęśliwe i spełnione życie, odpowiedzi. Tak samo religie chcą dać nam szczęście. A jednak tylu jest nieszczęśliwych wyznawców różnych Bogów, tylu niezadowolonych własnym losem wierzących ludzi jest na świecie.

Mówi się, że każdy jest kowalem własnego losu. To jest oczywistą nieprawdą. Wprawdzie na nasz los wpływ ma karma, jaką sami sobie wypracowaliśmy wcześniej, ale ma też wpływ na nasz los po prostu nasze przeznaczenie. Ponadto decyzje o wielu sprawach dotyczących naszego obecnego życia zapadają ponad naszymi głowami, w gabinetach banksterów. Na nie nie mamy wpływu. One natomiast mają – i to bardzo bezpośredni – wpływ na nasze życie. Jedyne za co ponosimy odpowiedzialność, to za nasze nastawienie do tego, co nas spotyka, mimo naszej woli, w życiu. Możemy np. żyć przerośniętymi pragnieniami, życząc sobie od życia coraz więcej i więcej, aż stracimy kontrolę nad własną chciwością i zachłannością. A wilii i samochodów na drugą stronę nie zabierzemy ze sobą.

Czymże jest szczęście więc? Nie jest ono czymś z zewnątrz. Szczęście to jest nasze wnętrze. To ja decyduję, co ja chcę postrzegać jako „szczęście”.

Szczęśliwy ten, kto uwolnił się od wszelkich złudnych pragnień. Kto nie potrzebuje tego czy tamtego, aby byś szczęśliwym.

Szczęśliwy ten kto nie szuka spełnienia i satysfakcji w „mieć”, a w „być”.

Przy czym nie chce on „być” kimś ważnym, wielkim, wpływowym, bogatym. A chce po prostu być tylko panem własnej świadomości, kowalem własnego rozumu i rozsądku.

Pieniędzy nikomu nie życzę. Rzecz nabyta. Poza tym, jak komuś za dużo ich niespodziewanie spadnie, to często taki ktoś dostaje odbicia szajby. A już największymi nieszczęśnikami są ci, którzy wszystko przeliczają na pieniądze.

Powodzenia, realizacji marzeń i planów też trudno mi wszystkim życzyć. A już najmniej życzę powodzenia tym, którzy mają złe zamiary, którzy planują złe rzeczy.

Tym życzę, aby ich plany, ich zamiary, spaliły na panewce.

Czy taką postawę można nazwać złośliwością? Bo życzę komuś, aby jemu coś nie wyszło, nie udało się?

Czegoż więc mogę życzyć innym?

Z całego serca życzę szukającym prawdy wytrwania w jej szukaniu. Szukającym samozrozumienia życzę, aby je znaleźli, a przynajmniej aby się do tego celu zbliżyli.

Życzę każdemu z nas, aby był podmiotem własnej świadomości, własnych uczuć i pragnień, a nie ich niewolnikiem.

Życzę znalezienia ciszy i spokoju w tym pełnym zgiełku, hałasu i niepokoju świecie.

Życzę odwagi w kierowaniu się w życiu własnym rozumem i rozsądkiem. Bez względu na to, co głośno krzyczą przywódcy i autorytety polityczne, moralne i religijne.

Na koniec życzę odwagi do przejęcia przez każdego z nas odpowiedzialności za stan własnej świadomości, życzę każdemu odwagi do myślenia na własną rękę.

Poliszynel
http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com

Komentarzy 31 do “Dosiego Roku… ???”

  1. Teresa said

    Panie Andrzeju, w przysłowiach jest jednak zawarta mądrość. Uważam,że przywołane przez Pana „każdy jest kowalem swego losu” wcale nie jest „oczywistą nieprawdą”. Ale mniejsza o to… Ważniejsze jest to, co pisze Pan potem:”na nasz los wpływ ma karma”… KARMA????? Powiało Wschodem….Brr…

  2. Marucha said

    Mamy wpływ na własny los – i to wszystko. Oddziaływanie zbyt wielu zewnętrznych czynników uniemożliwia całkowitą kontrolę nad swym losem.

  3. Karman said

    Pani Tereso (1), proszę się tak nie obruszać na to, co pochodzi ze Wschodu. Noblista z fizyki kawantowej Erwin Schrödinger (1887-1961) inspirowany filozofią Orientu postulował ‚transfuzję krwi’ z Azji aby uchronić zachodnią naukę od duchowej anemii. Byłem i tu i tam, obserwowałem, rozmawiałem z naukowcami i z prostymi ludźmi. Potwierdzam, że Azjaci wiedzą więcej niż my – z tzw. Zachodu – także o istocie szczęścia i zdrowia.

  4. Jan K. said

    Do siego roku!

    (wyłącznie tak się pisze)

    Nie, zebym sie czepial, ale aby inni nie uwazali nas za ignorantow (jezykowych)?

    http://obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=46

    Aby prawda i dobro zwyciezyly, tego nam wszystkim zycze,
    Szczesliwego Nowego Roku!

  5. aga said

  6. aga said

    moim zdaniem propagande religi wschodu prowadzą w krajach tzw. Zachodu une…

  7. aga said

  8. Teresa said

    re3
    Nie obruszam się na wszystko, co pochodzi ze Wschodu,szanuję ichniejszą kulturę , sztukę i zasady zdrowego życia. Jednak istotą szczęścia, tego prawdziwego i niezniszczalnego jest wiara w Boga w Trójcy Jedynego a nie żadne karmy czy nirwany.
    O „naukowcach” z Zachodu pisano na tym forum wiele.

  9. Baron Srull Radziwiłł said

    Ujjj, ja by całkiem na śmierć zapomniałem!
    Ja życzę w 2011 na wszystkie Polacy żeby się niepotrzebnie nie wydenerwowiwali i się pogodzili, że starsi bracia wiedzą lepiej.

  10. Jondrusiu! Dobra wiadomość na rozpoczęcie Nowego Roku, na pewno się ucieszysz. Kup koniecznie książkę „Upadek systemu komunistycznego na Górnym Śląsku”, wyd. IPN Oddział w Katowicach. Czeka się bardzo miła niespodzianka. Do Siego Roku!

  11. gramatyk said

    Dobra rada dla „Poliszynela”. Zapamiętaj raz na zawsze: piszemy „do siego roku”, nie do „dosiego roku”! Wstyd robić takie byki gdy się chce uchodzić za „prawdziwego Polaka”. Więcej szacunku dla naszego pięknego języka! W przyszłości częściej korzystaj ze słownika.
    http://obcyjezykpolski.interia.pl/?md=archive&id=46

    Gdyby tylko poprawność językowa była kryterium polskości, to w czołówce prawdziwych Polaków uplasował by się Michnik, Kołakowski, Miłosz itd. – admin

  12. Piotr Polak said

    Mam pytanie do pana Andrzeja Szuberta, który występuje tutaj i nie tylko tutaj jako Poliszynel. Kim Pan jest naprawdę? Czytałem na innym bloku (na pewno wie Pan o jaki blog chodzi) Pańskie wyznanie,że został Pan w Niemczech na tzw. pochodzenie. Innymi słowy zadeklarował Pan pochodzenie niemieckie! Obecnie udaje Pan wielkiego polskiego patriotę. Jak Pan godzi jedno z drugim? Przecież takie rzeczy się nawzajem wykluczają, no chyba, żeby cierpiał Pan na jakąś narodową schizofrenię. Podaje się Pan za polskiego patriotę ale na swoim bloku wychwala Pan pod niebiosa byłego kagiebowca Putina, którego raczej trudno zaliczyć do prawdziwych przyjaciół Polski. Powszechnie wiadomo,że Niemcy i Rosjanie próbują dogadywać się nad naszymi głowami i że jest to bardzo niebezpieczne dla Polski. Wiemy dobrze z historii czym to pachnie. Tymczasem Pan atakuje i opluwa ludzi, którzy próbują się tym zagrożeniom przeciwstawiać. Czyim interesom Pan naprawdę służy? Nie wierzę, żeby naprawdę były to nasze, polskie interesy. Kto za Panem stoi? Kim Pan jest naprawdę Panie Szubert czy może Schubert?!

  13. Marucha said

    Pan Szubert jest realistycznym dziennikarzem politycznym, którym nie kieruje jakaś (o Boże, znowu to samo…) miłość do Putina, lecz polskie interesy narodowe.
    Dla Polski NIC już nie jest niebezpieczne, bo to, co najgorsze już się stało: wszystko rozkradzione (bynajmniej nie przez Rosjan), rząd składa się ze zdrajców i agentury, prasy polskiej nie ma, banków nie ma, wojska nie ma itd.
    Ostrzeganie pacjenta, że grozi mu dżuma, podczas gdy pacjent już kona na cholerę, jest po prostu śmieszne.

  14. revers said

    Sienkiewicz nie polak, nie napisal Quo Vadis, nie dostal Nagrody Nobla.

    Naj, 2011

  15. Piotr Polak said

    Piszesz „Polak” przez małe p? Jak mamy to rozumieć?! Zestawianie „Poliszynela” z noblistą Sienkiewiczem jest po prostu śmieszne. Nie nazwałbym go nawet dziennikarzem, co dopiero takie porównania!

  16. Marucha said

    Ma Pan jakieś osobiste anse do Poliszynela?

  17. Piotr Polak said

    Czy ja piszę o sprawach osobistych? Tu chodzi o sprawy publiczne. Wybaczy Pan ale osoba deklarująca pochodzenie niemieckie jest dla mnie mało wiarygodnym reprezentantem polskich interesów narodowych.

  18. Inkwizytor said

    Wolę kagiebowca Putina niż takich Piotrusiów „Polaków” ja ty

  19. Piotr Polak said

    Kwestia gustu. Putin ma wielu wielbicieli, jeden więcej czy mniej nie robi różnicy. Na szczęście w Polsce to rzadkość. Polacy nie są głupim narodem i większość z nas wie przed kim lepiej mieć się na baczności.

  20. Jurek said

    No przed kim ?

  21. Marucha said

    Re 19: W gajówce większość ludzi myśli normalnie i realnie, widząc niebezpieczeństwo tam, skąd przyszli złodzieje naszego majątku narodowego, „inwestorzy strategiczni”, „filantropi”, właściciele mediów i banków, propagatorzy pedalstwa i aborcji, głosiciele „liberalizmu” itd.
    Rosja nic nam złego po 1992 roku nie zrobiła.

    Nazywanie, z tępym uporem, „wielbicielami Putina” ludzi, którzy patrzą realnie na sytuację Polski i szukają przeciwwagi dla faszystowsko-lucyferiańskiego kompleksu Unii Europejskiej, dowodzi braku logiki. Łagodnie mówiąc.

  22. Baron Srull Radziwiłł said

    Panie Polak, my bardzo popieramy że Polska nie lubi Rosji. My jesteśmy tym bardzo ucieszeni. No bo co by to wyszło, gdyby jakiś polski premier wziął przykładu z kagiebista Putin i niedemokratycznie wyrzucił z Polski albo, co nie daj Bóg, uwięził paru najbogatszych Polaków wiary mojżeszowej? To by wtedy i inne państwa poszły w jego ślady!
    Dlatego my bardzo lubimy takich Panów Polaków i nawet czasami rzucimy im parę groszy.

  23. Jan K. said

    Ad. 12, 15, 17, 19
    Circum cum caule, czyli… groch z kapusta.

    Pan Piotr, zadaje konkretne pytania, ale… czy spodziewa sie jakiejś innej odpowiedzi, niż ta, którą juz posiada?
    Komuna radziecka, czyli ta, przez którą tak wiele naród polski wycierpiał, to… zydostwo, chazarstwo, zbrodniczy aparat ucisku, oczywiście mówiący po rosyjsku.
    Czy w tym systemie brali udział również Rosjanie? Tak, ale chyba w małym procencie, i jak to sie mówi: nie oni pociągali za sznurki.
    Czy Putin to człowiek bez skazy?
    Na jakim Pan świecie żyje, żeby nie wiedzieć faktu: bycie na czele takiego mocarstwa (nawet mniejszego państwa) wiąże sie z pewnymi działaniami poza prawem. Vide Pinochet i Chile. Pinochet, to byl wielki mąż stanu, ale czy doskonały? Nie, chyba jednak cos miał na sumieniu, ale gdyby tego nie zrobił, komuna miałaby setki, jak nie tysiące więcej ofiar, oraz doprowadziłaby do pauperyzacji całego ichniego społeczeństwa.
    Gdy Putin dochodził do władzy, tajemnicze wybuchy w Moskwie mu w tym pomogły? Niewyjaśnione, jak inne „akty terroru”. Ale teraz, co on Polsce zawinił? Ostatnie lata, to: „wykupujemy Polskę, Węgry”… jak powiedział prezydent Izraela, a Putin? Nic od niego ostatnio nie wycierpieliśmy!
    Co sie liczy w polityce?
    Trochę zamordyzmu chyba w obecnym świecie jest potrzebne, gdyż wszelka swołocz i cholota wyszłaby na ulice i plądrowała, popychana przez „nieznanych sprawców”.
    Kto rysuje swastyki, kto pisze na murach „… do gazu”? Nieznani sprawcy, albo gówniarzeria, jak to było przed wojna, gdy właściciel zakładu szklarskiego dawał cukierki chłopakom za rzucanie kamieniami do szyb!
    Dlatego musimy mieć silna władzę, aby pilnowała porządnych obywateli.
    Co do czepiania się życiorysów: młody Pan pewnie jest i nie wie Pan: gdy obowiązywała komuna, nikt nie przewidywał jej upadku. Ludzie zapisywali się do partii, wyjeżdżali na Zachód (albo zmuszani, albo z przyczyn ekonomicznych), nawet przyjmowali – o zgrozo – obce obywatelstwa, aby przetrwać, utrzymać rodzinę.
    Łatwo teraz jest powiedzieć: trzeba było wałczyć!
    Niechże teraz Pan walczy z systemem, unia to taka sama komuna za jak za radzieckich czasów!
    Co za różnica, czy Poliszynel ma obywatelstwo niemieckie, jak ma – ja go nie znam. Po czynach go poznacie.
    Nie bronie tutaj Poliszynela, niech on sam przemówi za siebie.

    Jednak na zdrowy rozum: chazarstwo za to ma czysto polskie obywatelstwo, a jak niszczy Polskę?

  24. Hrabia Rozpust Szczydomiski said

    Drogi Baronie Srullu Radziwille,
    my przedstawiciele starej arystokracji polskiej calkowicie sie z Toba zgadzamy ina wszelki wypadek, obiema rencyma podpisujemy sie pot Twoja wypowiedzia.
    Z powazaniem,
    Hrabia Rozpust Szczydomiski,
    Baron Glaca Matrzywloski.

  25. Jan K. said

    ad. 23.
    Jaki z ciebie arystokrata? Szczyl jesteś!

    O takich arystokratach, jak ty et consortes, Norwid mówił: „łamaliśmy się z nimi herbami”, będąc w dobrej wierze, jak to naiwni Polacy, co to witają obcego, „czym chata bogata, tym rada”.

    Wiele rodzin arystokratycznych popadłszy w tarapaty finansowe, albo z naiwności, skumało się było z plemieniem żmijowym.

    Wśród prawdziwych arystokratów polskich takie zachowanie nazywało się: ogary się zborsuczyly!

    Co innego Baron Srull Radziwiłł – ukradkiem publikujacy na tym forum, on zrozumiał gdzie trucizna, co prawda brody nie chce ogolić, ale mówi całkiem do rzeczy!

  26. Miet said

    ad24

    No coz Janie K., obnazyles sie.
    Jak przeczytasz sobie w kazdej encyklopedii, inteligencja to cos takiego, co sie ma albo nie ma. Nie kupisz jej ani tez sie jej nie nauczysz, nawet gdybys bardzo chcial.
    Najprostszym sposobem na rozpoznanie, ze ktos jej nie posiada, jest brak zrozumienia najprostszego humoru u tego kogos. Wspolczuje.

  27. Judyta said

    Wszytkiego co najlepsze dla gajowego i gajowki w nowym roku 2011.

  28. Anna said

    Zastawia mnie dlaczego Poliszynel sam nie odpowie na skierowane do niego pytania. Też chciałabym wiedzieć jak można być jednoczesnie polskim patriotą, deklarować pochodzenie niemieckie i wychwalać byłego KGB-owca, któremu marzy się odbudowa rosyskiego imperium. Absolutny brak logiki to najłagodniejsze określenie w tym wypodku. Najbardziej dziwi mnie jednak milczenie Poliszynela. Czyżby nie miał nic na swoją obronę?

  29. Marucha said

    Myślę, pani Anno, że najwłaściwszym miejscem do zadawania tego rodzaju pytań jest własny blog Poliszynela:
    http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com

    Ja natomiast wyjaśnię, dlaczego Putinowi należy się obiektywne uznanie, skoro Pani osobista logika na to nie pozwala.
    Otóż Putin, z ruin dawnego Związku Radzieckiego, odtworzył państwo o nazwie Rosja, któremu w przeciągu kilku lat przywrócił znaczenie międzynarodowe i dumę narodową.
    Co się stało z Polską w tym samym okresie, nie musimy ponownie przypominać. Dziś Polska jest pseudopaństwem, którym trzęsie byle Żydek z Unii Europejskiej, pozbawionym gospodarki, banków, mediów, wojska itp.
    Gdybyśmy mieli w Polsce człowieka, który by dla Polski zrobił bodaj 10% tego, co Putin, nosilibyśmy go na rękach.

  30. Jan K. said

    Ad 26, Panie Miet

    Obnażyć – co, jak co, ale inteligencję, to prawdziwy komplement.

    Dziękuję za uznanie i vice versa tego samego panu życzę!
    Humor i satyra pozwoli nam na przetrwanie nawet najtrudniejszych czasów.

    Cieszę się, za i Pan rozumie Norwida, to był prawdziwie polski patriota, ale na wygnaniu, nikt go nie rozumiał, był za inteligentny na swoje czasy. Zmarł w biedzie i zapomnieniu. Teraz, co niektórzy go pamiętają, ale tylko nieliczni.

  31. Marek W. said

    Jan K. napisał: „Ludzie zapisywali się do partii, wyjeżdżali na Zachód (albo zmuszani, albo z przyczyn ekonomicznych), nawet przyjmowali – o zgrozo – obce obywatelstwa, aby przetrwać, utrzymać rodzinę. Łatwo teraz jest powiedzieć: trzeba było wałczyć!” Wiem, że ludzie z różnych przyczyn wyjeżdżali za granicę, teraz też tak się dzieje. Ale przecież nie każdy emigrant z Polski deklarował pochodzenie niemieckie. Można było żyć i pracować na Zachodzie bez takich deklaracji. Mogę jakoś usprawiedliwić Polaków z Pomorza czy Śląska, którzy w okresie II wojny światowej podpisywali volkslistę, żeby uniknąć deportacji czy osadzenia w obozie koncentracyjnym. Ci ludzie byli rzeczywiście w przymusowej sytuacji. Nie widzę jednak żadnego usprawiedliwienia dla ludzi, którzy coś podobnego robili w okresie pokoju,żeby się wygodnie urządzić w Niemczech. W porządku jeśli ktoś faktycznie czuł się Niemcem, jego sprawa. Ale jeśli coś takiego robił ktoś uważający się za Polaka to pachnie mi to zaprzaństwem. Nie rozumiem jak ktoś taki może się potem uważać za polskiego patriotę i jeszcze innych uczyć patriotyzmu.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: