Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    Sebastian o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    podczaszy o Wolne tematy (53 – …
    MatkaPolka o Traditionis Custodes
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
    JanuszT o Wolne tematy (53 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 549 obserwujących.

Papież Pius IX: Syllabus Błędów

Posted by Marucha w dniu 2011-01-07 (Piątek)

Przekład i wprowadzenie Michał Wojciechowski

Wprowadzenie

Syllabus papieża Piusa IX ogłoszony został 8 XII 1864 roku wraz z encykliką Quanta cura. Podtytuł Syllabusa wyjaśnia, że jest to katalog ważniejszych błędnych opinii w tej epoce upowszechnianych, które już poprzednio zostały w dokumentach wydanych przez tego papieża zakwestionowane. Są wśród nich i poglądy teologiczno-filozoficzne względnie moralne, i sądy historyczne, prawne i polityczne na temat Kościoła. Streszczono je i zdefiniowano z prawniczą ścisłością. Wszystkie uznał Pius IX za błędne, nie wskazując jednak, które formalnie stanowiłyby herezję.

Wykaz ten zyskał znaczną sławę, głównie z powodu sprzeciwów, jakie wzbudził w kręgach laickich i wśród katolików im sprzyjających. Literatura na jego temat jest bardzo obszerna. Ogólny przecież Lexikon für Theologie und Kirche (t. 9, Freiburg 1964, 1203) podaje 16 znaczniejszych pozycji naukowych z lat 1888-1964. Godna uwagi jest literatura z epoki, np. komentarz w formie książkowej: Viéville, Le Syllabus commenté, Paris 1879. Mimo tendencji bądź polemicznych, bądź apologetycznych dobrze wyjaśnia ona historyczne tło wybranych w Syllabusie błędnych sądów i ówczesne rozumienie terminów w nim zawartych.

Brakło dotąd zadowalającego przekładu tego ważnego dokumentu na język polski. Istnieje przekład XIX-wieczny (Tygodnik katolicki 1870, tłumaczem miał być przyszły błogosławiony, J. Pelczar; przedruk w piśmie monarchistów Pro fide, rege et lege nr 11 = 1991 nr 2, 38-40); jest on nieco przestarzały i zawiera zbędne parafrazy. Pełny tekst, z encykliką i odnośnikami przetłumaczył ostatnio J. Wojtczak (Encyklika Quanta Cura i Syllabus Papieża Piusa IX, Antyk, Komorów [1997]). Przekład ten zawiera jednak szereg nieścisłości, głównie z powodu nieuwzględnienia w sposób należyty terminologii teologicznej i kanonicznej, a przy tym jeden punkt przełożony został na opak (63); tłumacz, znakomity neolatynista, nie jest jednak teologiem.

Sam podjąłem próbę przekładu zaopatrzonego w popularny wstęp i komentarz (M. Wojciechowski, Syllabus błędów, Powściągliwość i Praca 46(1995) nr 10, s. 8-10; nr 11, s. 14-15, nr 12, s. 6-7). Przekład ten wymagał jeszcze ulepszenia, a ponadto znalazły się w nim błędy drukarskie. Tłumaczenie poniższe prezentuje zrewidowany tekst z tej ostatniej publikacji.

Oryginalny tekst łaciński w Denzinger-Schönmetzer, Enchiridion symbolorum, wyd. 36, nry 2901-2980.

Uwaga admina: stosunek do Syllabusa jest najlepszym kryterium odróżniania katolików od modernistów. Jest nad wyraz godne ubolewania, iż nie zna go nawet wielu księży.


I. PANTEIZM, NATURALIZM I ABSOLUTNY RACJONALIZM

1. Nie istnieje żaden najwyższy, pełen mądrości i opatrzności byt boski, który byłby różny od wszechrzeczy; Bóg jest tym samym, co natura rzeczy, a więc podlega zmianom; Bóg rzeczywiście staje się w człowieku i w świecie, tak że wszystko jest Bogiem i ma samą substancję Boga; jedną więc i tą samą rzeczą jest Bóg ze światem, jak również duch z materią, konieczność z wolnością, prawda z fałszem, dobro ze złem, sprawiedliwe z niesprawiedliwym.

2. Należy zaprzeczyć wszelkiemu działaniu Boga w ludziach i świecie.

3. Rozum ludzki, całkiem bez liczenia się z Bogiem, jest jedynym sędzią prawdy i fałszu, dobra i zła; jest on sam sobie prawem, a jego naturalne możliwości wystarczają do zapewnienia dobra ludziom i ludom.

4. Wszystkie prawdy religii wypływają z wrodzonych możliwości rozumu ludzkiego; stąd rozum jest najwyższą normą, wedle której człowiek może i powinien uzyskiwać znajomość prawd wszelkiego rodzaju.

5. Objawienie Boże jest niedoskonałe, a zatem podlega postępowi, stałemu i nieokreślonemu, który odpowiada postępowi rozumu ludzkiego.

6. Wiara Chrystusowa sprzeciwia się rozumowi ludzkiemu; Boże Objawienie nie tylko niczego nie przynosi, ale wręcz szkodzi doskonaleniu człowieka.

7. Proroctwa i cuda przedstawione i opowiedziane w Piśmie Świętym są poetyckimi zmyśleniami, a tajemnice wiary chrześcijańskiej – treścią filozoficznych poszukiwań; księgi obu Testamentów opierają się na wymysłach mitycznych; sam Jezus Chrystus jest fikcją mityczną.

II. UMIARKOWANY RACJONALIZM

8. Skoro rozum ludzki stoi na równi z religią, nauki teologiczne powinny być tak samo traktowane jak filozoficzne.

9. Wszystkie bez różnicy dogmaty religii chrześcijańskiej są przedmiotem wiedzy naturalnej lub filozofii, a rozum ludzki wykształcony historycznie, na mocy swoich przyrodzonych możliwości i zasad, jest w stanie dojść do prawdziwego poznania wszystkich, nawet najskrytszych dogmatów, o ile dogmaty te przedłożone byłyby rozumowi jako przedmiot [badań].

10. Skoro czym innym jest filozof niż filozofia, ma on prawo i obowiązek podporządkować się autorytetowi, którego wiarygodność sam stwierdził; lecz filozofia ani może, ani powinna poddawać się jakiemukolwiek autorytetowi.

11. Kościół nie tylko nie powinien wytykać czegokolwiek w dziedzinie filozofii, ale nawet winien znosić błędy filozofii i pozwolić, by się sama poprawiła.

12. Dekrety Stolicy Apostolskiej i kongregacji rzymskich przeszkadzają w swobodnym postępie nauki.

13. Metoda i zasady uprawiania teologii przez dawnych mistrzów scholastyki całkiem nie odpowiadają potrzebom czasów obecnych ani postępowi nauk.

14. Filozofią należy się zajmować bez uwzględniania nadnaturalnego Objawienia.

III. INDYFERENTYZM I SZEROKIE POGLĄDY

15. Każdy człowiek ma swobodę wyboru i wyznawania religii, którą przy pomocy światła rozumu uzna za prawdziwą.

16. Ludzie mogą znaleźć drogę do wiecznego zbawienia i osiągnąć to wieczne zbawienie przez praktykowanie jakiejkolwiek religii.

17. Należy mieć przynajmniej zasadną nadzieję co do zbawienia wiecznego tych wszystkich, którzy w żaden sposób nie przynależą do prawdziwego Kościoła Chrystusowego.

18. Protestantyzm nie jest niczym innym, jak tylko jedną z różnych form tej samej prawdziwie chrześcijańskiej religii, w której tak samo można się podobać Bogu, jak i w Kościele katolickim.

IV. SOCJALIZM, KOMUNIZM, TAJNE STOWARZYSZENIA, TOWARZYSTWA BIBLIJNE, LIBERALNE STOWARZYSZENIA DUCHOWNYCH

(W tej sekcji Syllabusa nie zacytowano żadnej opinii, wymieniając jedynie szkodliwe prądy.)

V. BŁĘDY DOTYCZĄCE KOŚCIOŁA I JEGO PRAW

19. Kościół nie jest społecznością prawdziwą i doskonałą, w pełni wolną; nie posiada własnych, stałych praw nadanych przez boskiego Założyciela; do władzy świeckiej należy określenie praw Kościoła i granic, w których może on z nich korzystać.

20. Władzy kościelnej nie wolno wykonywać bez pozwolenia i zgody rządu świeckiego.

21. Kościół nie ma władzy ustalania z mocą dogmatu, że religia Kościoła katolickiego jest jedynie prawdziwą.

22. Obowiązek [wierności wierze], jakiemu podlegają katoliccy nauczyciele i pisarze, ogranicza się do tego, co zostało jako dogmat wiary podane do wierzenia nieomylnym orzeczeniem Kościoła.

23. Papieże rzymscy i sobory powszechne wykraczały poza granice swej władzy, przywłaszczały sobie prawa władców, a nawet błądziły w ustaleniach dotyczących wiary i moralności.

24. Kościół nie ma prawa do używania siły, ani żadnej władzy doczesnej bezpośredniej lub pośredniej.

25. Oprócz władzy należącej do godności biskupów, jest im przypisana inna, doczesna, przyznana wprost lub milcząco przez władzę świecką, którą owa władza świecka może swobodnie odwołać.

26. Kościół nie ma naturalnego i legalnego uprawnienia do nabywania i posiadania.

27. Słudzy Kościoła i papież rzymski powinni być wykluczeni od odpowiedzialności i władzy w sprawach doczesnych.

28. Biskupi nie mają prawa ogłaszania bez pozwolenia rządu nawet listów apostolskich.

29. Łaski [przywileje, nominacje] przyznane przez papieża rzymskiego mają być uważane za nieważne, jeśli je uproszono bez pośrednictwa rządu.

30. Immunitet Kościoła i duchownych opiera się na prawie świeckim.

31. Należy całkowicie znieść, nawet bez porozumienia ze Stolicą Apostolską i mimo jej sprzeciwu, sądownictwo kościelne w sprawach doczesnych, czy to cywilnych czy karnych, dotyczących osób duchownych.

32. Osobisty immunitet, na mocy którego duchowni są wyłączeni od obowiązku służby wojskowej, może być zniesiony bez żadnego naruszania naturalnego prawa i sprawiedliwości; postęp społeczny domaga się tego zniesienia, zwłaszcza w społeczeństwie o liberalnej formie rządów.

33. Zarządzanie nauczaniem kwestii teologicznych nie należy wyłącznie i z właściwego i przyrodzonego prawa do jurysdykcji władzy kościelnej.

34. W średniowieczu przeważał pogląd tych, którzy porównywali papieża rzymskiego do udzielnego księcia rządzącego Kościołem powszechnym.

35. Nic nie stoi na przeszkodzie, by na mocy dekretu soboru powszechnego lub postanowienia ogółu ludów, godność papieska została przeniesiona z biskupa i miasta Rzymu na innego biskupa i miasto.

36. Decyzje soboru narodowego nie podlegają dalszej dyskusji i administracja świecka może wymagać, by według nich postępowano.

37. Można ustanawiać Kościoły narodowe niezależne od władzy papieża rzymskiego i całkiem oddzielone.

38. Do podziału Kościoła na wschodni i zachodni przyczyniły się samowolne działania papieży rzymskich.

VI. BŁĘDY DOTYCZĄCE SPOŁECZNOŚCI ŚWIECKIEJ, CZY TO SAMEJ W SOBIE, CZY W STOSUNKU DO KOŚCIOŁA

39. Państwo, będąc początkiem i źródłem wszelkich praw, ma uprawnienia niczym nie ograniczone.

40. Nauka Kościoła katolickiego przeciwna jest dobru i interesom społeczności ludzkiej.

41. Władza świecka, nawet wykonywana przez władcę niekatolickiego, ma pośrednią władzę ograniczania w kwestiach religijnych, a w szczególności prawo do zatwierdzania kościelnych aktów prawnych i przyjmowania skarg na wyroki kościelne.

42. W wypadku konfliktu ustaw dwóch władz, prawo świeckie ma pierwszeństwo.

43. Władzy świeckiej wolno anulować, wymówić i unieważnić uroczyste umowy (czyli konkordaty) zawarte ze Stolicą Apostolską, a odnoszące się do praw regulujących niezależność życia kościelnego – i to bez jej zgody i mimo jej sprzeciwu.

44. Władza świecka może się mieszać do spraw religii, moralności i władzy duchownej. Dlatego może osądzać zalecenia, jakie zgodnie ze swoją misją wydają pasterze Kościoła dla kształtowania sumień; może nawet decydować o udzieleniu sakramentów świętych i warunkach ich przyjmowania.

45. Zarząd wszelkich szkół publicznych, w których wychowywana jest młodzież chrześcijańskiej rzeczypospolitej (z wyłączeniem, pod pewnymi warunkami, seminariów biskupich), może i powinien należeć do władzy świeckiej – przy czym nikomu nie przyznaje się prawa do mieszania się w sprawy dyscypliny szkolnej, porządku studiów, nadawania stopni, wyboru i zatwierdzania nauczycieli.

46. Co więcej, nawet w seminariach duchownych plan studiów podlega władzy świeckiej.

47. Optymalne urządzenie społeczeństwa obywatelskiego wymaga, by szkoły powszechne (dostępne dla dzieci ze wszystkich warstw) i w ogóle instytucje publiczne służące bardziej zaawansowanemu kształceniu i wychowaniu młodzieży, były wyłączone spod wpływu Kościoła, nadzoru czy ingerencji z jego strony; mają one być całkowicie podporządkowane władzy świeckiej i politycznej, życzeniom rządzących i opiniom przeważającym w danej epoce.

48. Katolicy mogą aprobować system kształcenia młodzieży oddzielony od wiary katolickiej i wpływu Kościoła, taki, który miałby za cel – lub przynajmniej za cel główny – jedynie przyrodoznawstwo oraz wiedzę o praktycznym życiu społecznym.

49. Władzy świeckiej wolno wstrzymywać swobodne, wzajemne kontakty przełożonych kościelnych bądź wiernych z papieżem rzymskim.

50. Władza świecka ma z samej siebie prawo przedstawiania do biskupstwa i może wymagać, by jej kandydaci obejmowali rządy diecezji, zanim otrzymają kanoniczną nominację ze Stolicy Świętej i pismo apostolskie.

51. Co więcej, rząd świecki ma prawo odsuwania biskupów od sprawowania posługi pasterskiej i nie ma obowiązku respektowania papieża rzymskiego w tym, co odnosi się do ustanawiania biskupstw i mianowania biskupów.

52. Rząd ma prawo zmienić wiek wymagany przez Kościół do ślubów zakonnych kobiet i mężczyzn, oraz zarządzić, by żadne zgromadzenie bez jego zezwolenia nie dopuszczało nikogo do ślubów uroczystych.

53. Należy znieść ustawy chroniące istnienie, prawa i funkcje zgromadzeń zakonnych; nadto świecki rząd może udzielić pomocy tym wszystkim, którzy chcą porzucić podjęte życie zakonne i złamać uroczyste śluby; może również znieść te zgromadzenia, a także kolegiaty i beneficja – choćby wynikłe z prawa patronatu – zaś ich dobra i dochody podporządkować administracji i decyzjom władzy świeckiej oraz zawłaszczyć.

54. Królowie i książęta nie tylko wyłączeni są spod jurysdykcji Kościoła, ale nawet w kwestiach jurysdykcji stoją ponad Kościołem.

55. Kościół ma być oddzielony od państwa, a państwo od Kościoła.

VII. BŁĘDY CO DO MORALNOŚCI NATURALNEJ I CHRZEŚCIJAŃSKIEJ

56. Prawa moralne bynajmniej nie potrzebują boskiej sankcji i nie jest wcale potrzebne, by ludzkie ustawy zgadzały się z prawem natury lub moc obowiązującą czerpały z Boga.

57. Wiedza filozoficzna i moralna oraz świeckie ustawy mogą i powinny być niezależne od autorytetu Boga i Kościoła.

58. Nie należy uznawać innych sił niż te, które tkwią w materii, a wszelki porządek moralny i uczciwość powinny polegać na gromadzeniu i powiększaniu majątku i zaspokajaniu pragnień.

59. Prawo sprowadza się do faktów materialnych; powinności człowieka są pustym słowem, a wszelkie ludzkie postanowienia mają moc prawa.

60. Autorytet [władzy] nie jest niczym innym, jak sumą liczby i materialnej siły.

61. Niesprawiedliwość, która przyniosła sukces, nie uwłacza świętości prawa.

62. Należy głosić zasadę nieinterwencji i jej przestrzegać.

63. Wolno odmawiać posłuszeństwa legalnym władcom, a nawet buntować się przeciwko nim.

64. Złamanie najświętszej przysięgi oraz wszelki czyn zbrodniczy lub haniebny, sprzeczny z wieczystym prawem, nie tylko nie zasługują na potępienie, ale stają się całkiem dozwolone i godne największej pochwały, jeśli dokonane zostały w imię miłości ojczyzny.

VIII. BŁĘDY CO DO MAŁŻEŃSTWA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO

65. Nie można przedłożyć żadnego dowodu, że Chrystus wyniósł małżeństwo do godności sakramentu.

66. Sakrament małżeństwa jest tylko uzupełnieniem kontraktu i może zostać od niego oddzielony; sakrament polega na błogosławieństwie dla małżonków.

67. Według prawa naturalnego węzeł małżeński nie jest nierozerwalny, a w rozmaitych przypadkach rozwód (we właściwym znaczeniu) może być usankcjonowany przez władzę świecką.

68. Kościół nie ma możności wprowadzenia zrywających przeszkód małżeńskich; możność ta przysługuje władzy świeckiej, która może też znieść przeszkody istniejące.

69. Kościół w ciągu wieków zaczął wprowadzać przeszkody zrywające nie sam z siebie, ale na mocy prawa zapożyczonego od władzy świeckiej.

70. Kanony soboru trydenckiego, które nałożyły karę wykluczenia z Kościoła na tych, którzy ośmielą się odmawiać Kościołowi prawa do wprowadzania zrywających przeszkód małżeńskich, bądź nie są dogmatyczne, bądź należy je pojmować w ramach owej władzy zapożyczonej.

71. Forma [zawarcia małżeństwa] ustalona przez sobór trydencki nie obowiązuje pod groźbą nieważności, gdy prawo świeckie ustala inną formę i wymaga przestrzegania tej nowej formy dla ważności małżeństwa.

72. Bonifacy VIII jako pierwszy ogłosił, że ślub czystości złożony przy święceniach czyni małżeństwo nieważnym.

73. Na mocy kontraktu czysto świeckiego może istnieć prawdziwe małżeństwo chrześcijan; nieprawdą jest, że kontrakt małżeński między chrześcijanami musi być zawsze sakramentalny, oraz że przy wykluczeniu sakramentu nie może być też kontraktu.

74. Sprawy małżeńskie i zaręczyny należą z natury do sądów świeckich.

IX. BŁĘDY CO DO WŁADZY ŚWIECKIEJ PAPIEŻY RZYMSKICH

75. Dzieci chrześcijańskiego, katolickiego Kościoła spierają się co do możliwości pogodzenia sfery doczesnej z duchową.

76. Zniesienie świeckiej suwerenności, z której korzysta Stolica Święta, bardzo by posłużyło wolności i szczęśliwości Kościoła.

X. BŁĘDY ZWIĄZANE Z DZISIEJSZYM LIBERALIZMEM

77. W naszej epoce nie jest już użyteczne, by religia katolicka miała status jedynej religii państwowej, z wykluczeniem wszystkich innych wyznań.

78. Chwalebne jest więc, że w pewnych krajach uważanych za katolickie ustawy zezwalają, by przybysze mogli tam sprawować publicznie swoje nabożeństwa.

79. Jest bowiem fałszem, jakoby wolność prawna wyznań i pełne prawo wszystkich do manifestowania jawnie i publicznie wszelkich swoich opinii i mniemań, prowadziły do łatwiejszego ulegania przez ludy zepsuciu moralnemu i duchowemu i sprzyjały zasadzie indyferentyzmu.

80. Papież rzymski może i powinien pogodzić się i pojednać z postępem, liberalizmem i cywilizacją współczesną.

Źródło: Studia Theologica Varsaviensia 36(1998) nr 2, 113-118.
Opr. mg/mg

Copyright © by Michał Wojciechowski

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_ix/inne/syllabus_08121864.html

Komentarzy 16 do “Papież Pius IX: Syllabus Błędów”

  1. Zbigniew Koziol said

    Bylaby to jednak ladna nazwa dla ksiegarni w Warszawie: Syllabus 😉

    Tu jest tak wiele tresci ktore burza myslenie! Dla mlodszych to juz chyba wogole nie do przyjecia. Nie bardzo wyobrazam sobie dyskusje o tych tezach w Kanadzie, w gronie „wyksztalconych”.

  2. Marucha said

    A czy w Rosji taka dyskusja z ludźmi jest wciąż możliwa?

  3. Baron Srull Radziwiłł said

    Panie Kozioł, przecież nie po to nasi ludzie siedzą w oświata, edukacja i Kościół, żeby goje mogli się nauczyć myśleć z własną głową!

  4. Zbigniew Koziol said

    @2 – Rosji mozna. Co ciekawe, w zasadzie, wydaje mi sie, moznaby calkiem oficjalnie, szeroko, publicznie i powaznie. Oczywiscie tu media tez sa przkabacone troche przez Baronow z @3 i ich kumpli, wiec tak same z siebie raczej beda tematy omijac. W gronie znajomych nie widze tu jednak jakiegos tematu tabu.

  5. Toronto said

    Ad4
    Dziekuje za szczerosc odnosnie „baronow” (trucizny).

  6. lulka said

    Zaden Katolik nie zna Biblii!!!
    Zaden!
    Udowodnij ze znasz Biblie!!!
    Nie udowodnisz, bo nie znasz!!
    Malo tego zaden protestant, babtysta, jehowy…, nikt z nich nie zna Slowa Boga=Biblii.

    To jest witryna dla katolików, a nie dla Badaczy Pisma Świętego Własnym Rozumem, różnych nawiedzonych posiadaczy wiedzy dla nich tylko zastrzeżonej itd. – admin

  7. lulka said

    Gdybym byla moderatorem…
    Zadalabym sobie pytanie:dlaczego ten ktos mnie potrzebuje?
    Dlaczego mam wymazywac jemu niepzyjemne pytania?
    Dlaczego mi za to placi?
    Przeciez to tylko pytania.

  8. lulka said

    Marucha mozesz zatrudniac armie ludzi, ale ci niewinni moderatorzy nigdy nie zajma twojego miejsca na sadzie ostatecznym!

    Miła Pani Lulko… Czy aby wszyscy w domu? – admin

  9. Realista said

    Ciekawe czy nasz Karolek wiedzial, ze cos takiego jak Syllabus Błędów w ogole istnieje?

    Chyba nie.

    On chyba tylko czytal „Kapital Marksa” oraz listy od Brzezinskiego.

  10. Krzysztof M said

    Ad. 6

    Udowodnić, że zna się Biblię? Od tego mamy fachowców. 🙂

    My znamy słowa Chrystusa. Normalny podział zadań. 🙂 Jak w każdej dobrej firmie.

  11. komentator said

    Czy ktoś mógłby mi wskazać w którym punkcie Pius IX potępił liberalizm gospodarczy? I jak należy rozumieć potępienie socjalizmu? Jaki system jest zaprzeczeniem socjalizmu? Co wynika z potępienia poglądu, że państwo jest początkiem i źródłem wszelkich praw i ma uprawnienia niczym nie ograniczone?
    Bardzo proszę.

  12. Tomek Kolejarz said

    W odpowiedzi na watpliwosci kolegi Komentatora podaję, kilka poniższych uwag:

    1.W nauce Kościoła nigdy nie spotykamy poparcia wprost dla konkretnego systemu gospodarczego, ale co najwyżej otwarte potępienie pewnych systemów np. socjalizmu, czy komunizmu, stąd myśląc logicznie skoro system autentycznie wolnorynkowy nie został potępiony jest jak najbardziej dopuszczalny.
    2. Kościół od wieków podkreśla konieczność ochrony prawa wlasnosci i wynikającego stąd prawa właściciela do swobodnego dysponowania rzeczą, oczywiście zgodnie z zasadami moralnymi z dekalogu.
    3. Kościół popiera zatem w sposób dorozumiany każdoczesny system gospodarczy spełniający warunki z pkt. 2.
    4. Potępienie liberalizmu odnosi się do ówczesnego rozumienia tego słowa, które dziś nazwałbym libertynizmem tzn. wolnomyślicielstwo, swoboda obyczajowa czy wreszcie wolność wyznania i neutralność swiatopoglądowa.

  13. aga said

    https://marucha.wordpress.com/2010/08/25/czym-jest-dystrybutyzm-2/

  14. aga said

    Dystrybutyzm kontra socjalizm i liberalizm czy komunizm i kapitalizm.

    Marek A. Wojciechowski

    POMIĘDZY KOMUNIZMEM A KAPITALIZMEM

    Mówiąc o wolności narodu, nacjonalizm nie może w żaden sposób pomijać zasad określających wolność gospodarczą wspólnoty. Jedną z najważniejszych koncepcji, zajmującąsię tym zagadnieniem,jest dystrybucjonizm.

    Najprostszym wyjaśnieniem dystrybucjonizmu (w niektórych rejonach świata używa się określenia”korporacjonizm”) jest jego postulat jak największego upowszechnienia własności. Jest to idea głosząca, iż najlepszą gwarancją wolności ekonomicznej jest jak najszersze uwłaszczenie ludzi. Mówiąc po prostu : człowiek pracuje najlepiej wtedy, gdy pracuje u siebie i dla siebie.

    Zgodnie z myślą ekonomiczno-polityczną dystrybucjonizmu, to gospodarka służy ludziom, nie zaś na odwrót .Stąd też silne jest tu przeciwstawienie się sprzecznym z naturą komunistycznym i socjalistycznym tendencjom do wyeliminowania prywatnej własności i przekazania wszelkiej ekonomicznej władzy w ręce elit partyjnych, czy biurokracji państwowej. Ten sprzeciw wobec koncentracji ekonomicznej odnosi się również do systemu kapitalistycznego, gdzie majątek znajduje się pod kontrolą (lub jest własnością) nielicznej elity , wywodzącej się z zarządu wielkich spółek czy koncernów. Z punktu widzenia dystrybucjonisty, komunizm i kapitalizm to są dwie strony tej samej monety – materializmu.

    Zorganizowany ruch dystrybucjonistyczny powstał na początku wieku z inicjatywy dwóch powszechnie znanych pisarzy : G.K Chestertona i Hilarego Belloca. Choć to oni nadali mu znaczenia politycznego, dystrybucjonizm pojawił się znacznie wcześniej, w Ameryce Północnej. Wystarczy przypomnieć środowisko skupione wokół pisma „Integrity”, które stało na stanowisku, że „jedynie społeczeństwo, charakteryzujące się powszechnością prywatnej własności, jest społeczeństwem wolnym – takim, które nie może być poddane niczyjej tyranii; takim gdzie ludzie posiadają maksimum możliwości wolnego rozwoju przedsiębiorczości”.

    WOLNOŚĆ GOSPODARCZA

    Wielu ludzi pytanych o to, czym jest kapitalizm, odpowiada zwykle : „wolna przedsiębiorczość”, „wolny rynek”. Niektórzy wiążą go z małym biznesem, rodzinną gospodarką rolną czy w ogóle z szansami sukcesu ekonomicznego. Tymczasem – co dostrzega dystrybucjonizm – zjawiska te nie tylko nie są cechą charakterystyczną kapitalizmu, lecz wręcz przeciwnie – jego zaprzeczeniem. Studiując choćby tylko prasę wyraźnie widać, że tzw. wielkie siły finansowe zmierzają do wyeliminowania własności prywatnej oraz niezależności gospodarczej całych narodów. Dobrym przykładem są w krajach zachodnich bankructwa rodzinnych gospodarstw. Jeszcze kilkanaście lat temu panował tam pogląd, że drobny rolnik posiada nad sowieckim kołchoźnikiem ogromną przewagę.

    Dziś jednak, w imię „wydajności”, tworzone są przedsiębiorstwa rolne nie mające nic wspólnego z klasycznym modelem farmerskim. Ludzie w nich zatrudnieni tworzyć zaczynają autentyczny wiejski proletariat, niczym nie różniący się od kołchoźników, czy naszych rodzimych pracowników PGR-ów.

    Statystyki z lat ostatnich pokazują, że w Stanach Zjednoczonych – w kraju powszechnie uznawanym za bastion wszelkiej wolności – ponad 60% Amerykanów nie posiada na własność domów, lecz je wynajmuje. W krajach europejskich, i to nie tylko w tych wyrwanych spod sowieckiego jarzma, współczynnik ten nie jest bynajmniej mniejszy. Paradoks naszych czasów jest tu wyraźny: „nowoczesność” wprowadzana przez „postępowe” doktryny doprowadziła do sytuacji, w której szary człowiek posiada na własność mniej, niż jego odpowiednik z okresu choćby średniowiecza.

    Dystrybucjonizm podkreśla wyraźnie, że konsekwencją kapitalizmu jest nie upowszechnienie własności, a jej koncentracja. Szansa, że jednostka tworząca od podstaw swój biznes przebije się przez rządową biurokrację, czy miażdżącą kontrolę monopolizujących rynek spółek jest równa zeru. Inną, nie mniej ważną stroną kapitalizmu jest jego egoizm .Nie może być bowiem miejsca na etykę czy kulturę w systemie, który ocenia człowieka przez pryzmat jego produktywności, czy udziału w konsumpcji towarów.

    ZNACZENIE EKONOMII

    Dystrybucjoniści odrzucają marksistowskie twierdzenie, że ekonomia w całości wypełnia ludzkie życie. Wspólnoty narodowe kształtowane są bowiem przez wiele czynników: kulturę, politykę, religię.

    Ale nie wolno zapominać, iż wolność gospodarcza jest ważnym elementem ludzkiej codzienności. Czy bowiem można mówić o wolności politycznej czy kulturalnej w sytuacji, gdy brakuje bezpieczeństwa ekonomicznego ? Ekonomia jest kluczowym elementem walki nacjonalistów i wszystkich obrońców tradycjonalistycznego porządku przeciwko degeneracji czasów współczesnych. Walcząc o upowszechnienie własności, walczymy bowiem – i to w koncepcji dystrybucjonizmu jest mocno podkreślone – o niezależności we wszystkich dziedzinach życia. Uwalniając się bowiem spod centralistycznej władzy państwa, czy wąskich grup interesów uzyskujemy swobodę kształtowania swego losu.

    Jak słusznie zauważył Hillary Belloc, „kapitalizm jest końcowo niestabilnym systemem”. W związku ze społecznymi, ekonomicznymi i politycznymi naciskami, jest w stanie utrzymać się tylko jedynie poprzez wzrost kontroli i represje. Wolność społeczna jest więc coraz bardziej ograniczana. Nie przypadkiem w Stanach Zjednoczonych nawet tradycyjna niezależność władz stanowych jest coraz bardziej ograniczana na rzecz rządu federalnego, a w Europie polityczne siły kapitalizmu konsekwentnie wprowadzają w życie koncepcję jednego, silnie scentralizowanego (politycznie, gospodarczo i militarnie) państwa kontynentalnego – Unii Europejskiej.

    ALTERNATYWA

    Dystrybucjonizm przedstawia alternatywę wobec współczesnego świata proponując oparcie gospodarki na trzech zasadach:

    1.zakłady rodzinne – dopóki jeszcze rodzina jest podstawą każdego społeczeństwa zdrowego społeczeństwa.;

    2.małe farmy stosujące nowoczesną technologię – dopóki jeszcze rolnictwo jest kręgosłupem produktywnego narodu;

    3.korporacje zawodowe (wspólne związki pracowników i pracodawców) – zrównanie kapitału z pracą, poprzez współwłasność zlikwidowanie ucisku ekonomicznego „szarego człowieka”.

    Postulaty powyższe wychodzą z jednego, podstawowego założenia: poprzez decentralizację gospodarki zwiększa się wolność osobista, wolność rodzin i wolność narodu. Pozwala ona skutecznie obronić się przed plutokracją i jej sojusznikami. Upowszechnienie własności, niezależność gospodarcza – to wyrwanie narzędzia ucisku z rąk przeciwników wolności, a za razem uczynienie jej taką, by służyła ludziom.

    We współczesnym świecie najpoważniejszą siłą polityczną, która z dystrybucjonizmu uczyniła główny punkt programu działania jest International Third Position – Ruch skupiający organizacje narodowe z kilkunastu krajów świata (w Polsce ITP reprezentuje Narodowe Odrodzenie Polski).Wiele elementów koncepcji dystrybucyjnych pojawia się również ostatnio w niektórych środowiskach katolickich (np. w wystąpieniach Stowarzyszenia Rodzina Polska).

    http://www.dystrybutyzm.fora.pl/dystrybutyzm-w-teorii,3/wlasnosc-kontra-komunizm-i-kapitalizm,7.html

  15. aga said

    Własność kontra komunizm i kapitalizm, czyli rzecz o dystrybucjonizmie

    „Co to jest kapitalizm? Wyzysk człowieka przez człowieka. A komunizm? To samo, lecz odwrotnie”

    (żart z czasów PRL-u)

    Spośród wielu interesujących doktryn społeczno-politycznych nie mieszczących się w ramach standardowego podziału na komunizm i kapitalizm, ze względu na swój ponadczasowy charakter wyróżnia się dystrybucjonizm, teoria i ruch społeczny powstałe w Anglii na przełomie pierwszej i drugiej dekady obecnego stulecia.

    Proponowane przez dystrybucjonistów rozwiązania dotyczące kwestii politycznych, gospodarczych, kulturowych, a także ekologicznych (czy też raczej odnoszących się do ochrony przyrody i środowiska naturalnego, bowiem nie sposób używać bez zastrzeżeń tego terminu wobec ówczesnych inicjatyw), mimo upływu lat nie zdołały się zestarzeć na tyle, by straciły wszelką wartość, a stało się wręcz przeciwnie, bowiem dopiero bolączki nękające świat u progu XXI stulecia w pełni wyzwoliły potencjał tkwiący w doktrynie dystrybucjonistycznej. Dorobek teoretyczny tego stanowiska ideowego stanowić może nader interesujący przyczynek do wypracowania strategii działania tych środowisk, które nastawione są krytycznie wobec kierunków rozwoju współczesnego świata.

    Mówiąc o dystrybucjonizmie nie sposób w kilku choćby słowach nie wspomnieć o najważniejszych cechach kontekstu społecznego, w ramach którego powstał ów nurt ideowy – aby lepiej móc zrozumieć jego istotę. Doktryna ta była bowiem przede wszystkim spójną reakcją na ścierające się dwie najbardziej wpływowe ideologie społeczeństwa industrialnego, a mianowicie na kapitalizm (wolny rynek „ożeniony” z demokracją parlamentarną) oraz socjalizm (brak swobód politycznych plus interwencjonizm państwowy w gospodarce). Dystrybucjonizm może być także rozumiany jako przejaw rozczarowania, które ogarnęło społeczeństwa najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów Europy w pierwszych dekadach stulecia, jako zwiastun narastającej krytyki dotychczasowego porządku i jego negatywnych cech. Gwałtownych zmian jakie dokonały się w strukturze społecznej, formach organizacji życia zbiorowego, stosunkach własnościowych i sferze kulturowej, będących pokłosiem rewolucji przemysłowej, nie oceniano już, jak dotychczas, wyłącznie pozytywnie. Optymizm cechujący wcześniejsze fazy rozwoju społeczeństwa nowożytnego znikał, coraz wyraźniej dostrzegano, iż poza sloganami o rosnącym dobrobycie, ciągłym postępie i niczym nie hamowanej ekspansji rodzaju ludzkiego, kryją się takie smutne fakty, jak dezintegracja lokalnych wspólnot, rozkład rodziny, koncentracja własności w rękach nielicznych, rabunkowa eksploatacja zasobów ludzkich i przyrodniczych, patologie społeczne, trywializacja wytworów kultury i wiele innych.

    Kapitalistyczne normy, wartości, wzorce kulturowe i społeczne zdominowały świadomość zbiorową, jednak triumfowi temu towarzyszył rozkwit przeróżnych alternatywnych koncepcji dotyczących całokształtu bytowania ludzkiego. Na ogół trafnie potrafiły one wypunktować uchybienia istniejącego porządku polityczno-ekonomicznego, gorzej było w przypadku proponowanych rozwiązań zastępczych. Najbardziej popularny i żywotny przeciwnik kapitalizmu – marksowski komunizm okazał się w praktyce jeszcze bardziej zabójczy i wadliwy, co w dużej mierze wynikało z faktu, że zaadoptował on wiele z kapitalistycznego sposobu postrzegania roli człowieka w świecie, a dokonana przez marksistów afirmacja materializmu i konstytutywnych elementów industrialnego porządku pobiła na głowę najśmielsze wizje liberałów. Podobnie było z kiełkującym po I wojnie światowej faszyzmem/narodowym socjalizmem, również nieodrodnym dzieckiem społeczeństwa nowożytnego i dominujących w nim wartości.

    Istniały jednak i takie środowiska, które negatywnych aspektów rzeczywistości dopatrywały się przede wszystkim w dziedzictwie nowożytności i nie poszły na ideowy i praktyczny kompromis z ideologiami ten stan rzeczy uprawomocniającymi. Jednymi z piewców trzeciej drogi, których nie zaprowadziła ona w krainę utopii, byli właśnie dystrybucjoniści, reprezentowani przede wszystkim przez Gilberta Keitha Chestertona (poetę, publicystę, pisarza, wydawcę, społecznika) i Hilaire Belloca (również poetę i pisarza). Oczywiście na tych dwóch postaciach nie kończy się plejada dystrybucjonistów (warto wspomnieć jeszcze choćby o Haroldzie Johnie Massinghamie), jednak to właśnie Chesterbelloc, jak złośliwie nazywał tę parę przyjaciół Shaw, są pewnego rodzaju symbolem tegoż nurtu.

    Korzenie dystrybucjonizmu tkwią głęboko w dziejach chrześcijańskiej Europy; zarówno Chesterton jak i Belloc byli katolikami szukającymi inspiracji do swych rozważań o ładzie społecznym i ekonomicznym w spuściźnie religijnej i kulturowej chrześcijaństwa. Nie było to jednak bezrefleksyjne i ślepe spojrzenie w przeszłość, jakie towarzyszy postawom konserwatywnym i reakcyjnym, bowiem odwołując się do wieków minionych (przede wszystkim do – mówiąc słowami Huizingi – „jesieni średniowiecza”) nie żądali oni dosłownego kopiowania rozwiązań z owych czasów, ich prace nie pozbawione były również dużej dawki krytycznego spojrzenia na dawną rzeczywistość.

    Zdaniem dystrybucjonistów, głównymi przyczynami nieszczęść nękających współczesny świat było porzucenie postawy duchowej na rzecz materializmu, na gruncie którego to procesu rozwinęły się dalsze negatywne aspekty nowożytności. To właśnie zanegowanie istniejącego systemu religijnego, wyrastającego oddolnie i mającego organiczny charakter, łączącego swobodę jednostkową z interesem zbiorowym, przyczyniło się w największym stopniu do obecnego charakteru życia społecznego. Kryzys społeczny i kulturowy, będący następstwem współczesnych trendów miał kilka przyczyn. Najważniejszą był rozwój doktryn protestanckich, stanowiących wyraz nowej koncepcji świata i człowieka. To protestantyzm – zdaniem dystrybucjonistów (ale także wielu badaczy społeczeństwa, m.in. Maxa Webera) – w odniesieniu do zjawisk o charakterze długofalowym i zachodzących w makroskali, przygotował grunt pod rozkwit skrajnego indywidualizmu rozbijającego naturalne wspólnoty i więzi międzyludzkie (reakcją na takie wypaczone postawy stał się wiele lat później proces sztucznego przywracania tychże więzi w postaci państwowego centralizmu i ingerencji urzędników – specjalistów we wszelkie dziedziny życia). Stał się także przyczyną zupełnie odmiennego stosunku wobec świata i jego zjawisk, które dotychczas traktowane w kategoriach sacrum, uległy – używając właśnie Weberowskich pojęć – „odczarowaniu”, desakralizacji, detabuizacji.

    Rozwój kapitalizmu postrzegali dystrybucjoniści jako logiczne następstwo rozbicia społeczeństwa tradycyjnego (wspólnotowego), a zatem i protestantyzmu (znowu mamy tu punkt zbieżny z teorią Webera z jego pracy „Etyka protestancka a duch kapitalizmu”. Warto jednak dodać, iż Weberowska wizja rozwoju kapitalizmu jest nieco uproszczona, gdyż jego zalążki kształtować się poczęły kilka stuleci przed wystąpieniem Lutra. Jeśli jednak potraktujemy kapitalizm nie jako system stosunków ekonomicznych, lecz spójną ideologię o określonych cechach to wtedy dystrybucjonistyczna krytyka protestantyzmu nabierze mocy, podobnie jak obiektywny opis autorstwa Webera). Ten system ekonomiczny, zdaniem Belloca, „zaistniał wraz z przyjściem kalwinizmu i /…/ stał się niezbędną podstawą formacyjną wszystkich buntów przeciw Wierze, zapoczątkowanych w czasach współczesnych”.

    Dokonując krytyki rewolucji przemysłowej i jej następstw uważali dystrybucjoniści, że stała się ona swoistym zwieńczeniem procesów dezintegracyjnych, jednak same przyczyny negatywnych zjawisk pojawiły się znacznie wcześniej: „Gdyby kapitalizm nie istniał przed rewolucją przemysłową, wówczas rewolucja ta mogłaby być zarówno zgubna, jak i dobroczynna dla Anglików. Ale kapitalizm – czyli posiadanie przez niewielką warstwę ogromu zasobów i możliwości – był obecny na długo przed tym, nim wprowadzono nowe rozwiązania technologiczne i dokonano nowych wynalazków… To nie maszyny są przyczyną utraty naszej wolności, lecz jest nią znacznie wcześniejsza utrata niezależnej myśli, wolności duchowej”. Zgubne następstwa industrializacji tylko częściowo tłumaczyć można samą istotą technologii, gdyż wynikają one, zdaniem dystrybucjonistów, z kryzysu moralnego, w jakim świat pogrążył się na wiele lat przed wynalezieniem maszyny parowej. Belloc pisał: „Owe wspaniałe odkrycia pojawiające się w społeczeństwie, podobne do tych z wieku XIII, mogłyby przynieść błogosławieństwo i przyczynić się do wzbogacenia rodzaju ludzkiego. Jednak zamiast tego przyniosły w efekcie ogromne osłabienie kondycji moralnej współczesnego społeczeństwa i okazały się przekleństwem”. Massingham zaś dodawał: „Trzeba /…/ uświadomić sobie, że to nie sama mechanizacja jest odpowiedzialna za niekorzystne zmiany społeczne i ekonomiczne, ale sprzężenie mechanizacji z niszczycielską filozofią materialistyczną”.

    W Anglii, która była przedmiotem szczególnego zainteresowania ze strony obu czołowych piewców dystrybucjonizmu (Chesterton napisał „Krótką historię Anglii”, Belloc zaś „History of England”) wpływy protestanckie osiągnęły swe apogeum w buncie Henryka VIII przeciw papiestwu, zaś powstanie Kościoła Anglikańskiego oznaczało początek nowego porządku społecznego. Trwający przez cały okres średniowiecza proces stopniowej emancypacji mieszczaństwa, a zwłaszcza chłopstwa (które, choć uzależnione od własności kościelnej i świeckiej cieszyło się coraz większymi swobodami), został gwałtownie przerwany przez wspomnianego władcę. Dokonał on bowiem konfiskaty majątków kościelnych, które przeszły w ręce państwa wraz z uzależnionymi od nich chłopami. Choć drobni rolnicy i hodowcy nie posiadali pełni praw w dysponowaniu swym majątkiem, to jednak zakres ich uprawnień stale się rozszerzał, a w przypadku rozmaitych nieszczęść i niepowodzeń liczyć mogli na daleko idące wsparcie ze strony urzędników kościelnych zarządzających majątkami. Wraz z rozwojem społeczeństwa chrześcijańskiego ulepszano nie tylko stosunki własnościowe (Chesterton o ludziach tamtej epoki pisał: „Pod względem ekonomicznym byli znacznie równiejsi, rządzili się znacznie sprawiedliwiej w swym środowisku ekonomicznym niż ludzie współcześni, którzy szarpią się szaleńczo między śmiercią głodową a wyzyskiem kapitalizmu”), lecz rozszerzał się także zakres swobód obywatelskich. Zdaniem Chestertona: „Mogły być lepsze społeczeństwa a już z pewnością nie musimy daleko szukać gorszych; ale wątpliwe, czy kiedykolwiek istniało społeczeństwo tak spontaniczne. Nie możemy /…/ nie oddać należytej sprawiedliwości samorządowi lokalnemu z owej epoki, nawet jeśli gdzieniegdzie bywał nader wadliwy i nieskładny, stosując jakiekolwiek porównania z tworzonymi dzisiaj planami samorządowymi. Nowoczesny samorząd zawsze pochodzi z góry; w najlepszym razie jest nadawany, lecz częściej po prostu narzucany. Ludzie średniowiecza nie tylko mieli samorząd, ale samorząd ten tworzyli sami. /…/ Ludzie od dawna łączyli się w gildie i parafie, kiedy jeszcze nikomu się nie śniły ustawy samorządowe. Podobnie jak dobroczynność, która rozwijała się w ten sam sposób, samorząd lokalny powstawał na miejscu”.

    Dystrybucjoniści tak wielką wagę przykładali do wydarzeń z przeszłości, gdyż, ich zdaniem, korzenie współczesnych bolączek sięgają niezwykle głęboko. Henryk VIII konfiskując majątki kościelne powstrzymał trend usamodzielniania się niższych warstw społecznych, zapoczątkował proces koncentracji własności w rękach nielicznej warstwy wielkich posiadaczy ziemi (landlords), którzy później stali się pierwszymi kapitalistami. Stanowiące początkowo własność królewską, majątki te szybko przeszły w ręce możnowładców, a drobną własność ziemską wchłonęły olbrzymie latyfundia, zaś chłopi przekształcili się bądź to w wiejskich pariasów niewolniczo pracujących „na pańskim”, bądź też zmuszeni do ucieczki do miast zasilili szeregi ówczesnego lumpenproletariatu. Chłopi i drobni rzemieślnicy stopniowo tracili przysługujące im prawa stając się przedmiotem w rękach panów, z niezależnych właścicieli stawali się najemnikami. Warstwa rosnących w siłę latyfundystów zaczęła odgrywać coraz większą rolę w państwie, co Belloc opisał następująco: „Zmniejszająca się i zubożała Korona nie była w stanie funkcjonować jak dawniej. Walczono z nową oligarchią, borykając się jednocześnie z wojnami domowymi; doprowadziło to do kompletnego upadku monarchii /…/, wszystkie prerogatywy władzy zostały skupione w rękach małej, lecz silnej klasy ludzi zamożnych, król miał odtąd władzę ograniczoną umowami z posiadaczami ziemskimi, stając się w praktyce opłacaną marionetką”. W ten sposób ukonstytuowała się nowa struktura społeczna z niewielką liczebnie warstwą bogatych posiadaczy i zubożałymi masami wyzutymi z wszelkiej własności, zwłaszcza zaś ze środków produkcji umożliwiających minimum niezależności. Na takim podłożu wyrósł kapitalizm, który ów podział społeczny pogłębił i utrwalił.

    W centrum zainteresowania dystrybucjonistów znajdowała się kwestia własności, gdyż to właśnie w jej niesprawiedliwym podziale upatrywali przyczyny wielu niekorzystnych zjawisk wpływających na inne dziedziny życia społecznego. Własność traktowali jako fundament wolności i niezależności jednostek i grup społecznych. Ich zdaniem, żyjemy w czasach, w których stosunki własnościowe kształtują się w ten sposób, że dla szerokich rzesz słowo posiadanie nie znaczy niemal nic (poza drobnymi sprzętami i dobrami użytkowymi trudno w ogóle mówić o własności) a wolność i niezależność ograniczona jest do minimum. Chesterton uważał nawet, iż kpiną jest określanie obecnego systemu mianem kapitalizmu, bowiem jego cechą powszechną nie jest posiadanie kapitału przez ogół członków społeczeństwa, lecz ich pozostawanie w charakterze pracowników najemnych, stąd też system społeczny oparty na koncentracji kapitału w rękach nielicznych winien nosić nazwę proletaryzmu. Chesterton pisał: „Jego [kapitalizmu – R.O.] cechą istotną nie jest to, że niektórzy ludzie posiadają kapitał, ale to, iż przeważająca ilość ludzi otrzymuje jedynie wynagrodzenie, ponieważ nie mają kapitału”. A Belloc dodawał: „W chwili obecnej /…/ rozpowszechniona własność nie istnieje. Posiadanie nie jest już ogólną cechą naszego społeczeństwa, która determinuje jego charakter. Dzieje się wręcz przeciwnie – to brak własności oraz całkowita zależność od woli innych są właśnie cechami naszego społeczeństwa i to właśnie one determinują jego charakter”. Dystrybucjoniści uważali, że kluczem do wolności i niezależności, sposobem na rozwiązanie wielu problemów trapiących ludzkość w erze nowożytnej jest zmiana takiego stanu rzeczy poprzez – używając słów Chestertona – „przywrócenie wolności przez rozdział własności”, ponowną, sprawiedliwą dystrybucję (stąd nazwa) własności. Takie rozdrobnienie własności oznaczałoby nie tylko nowy system społeczny, ale i odmienną moralność. Zamiast kapitalistycznej apoteozy zysku, niezależnie jak został on osiągnięty, mielibyśmy do czynienia z dowartościowaniem własności osiągniętej uczciwie, pracą własnych rąk i bez wyrządzania krzywdy innym. Chesterton pisał: „W atmosferze kapitalizmu schlebia się człowiekowi, który skupia w swym ręku coraz to nowe pola, ale w atmosferze własności ludzie go wyśmiewają, a jeżeli to możliwe, kamieniują”.

    Chodziło przy tym dystrybucjonistom przede wszystkim o własność środków produkcji, gdyż dopiero swobodne dysponowanie nimi umożliwia poszerzenie zakresu swobód, jest niejako fundamentem wolności, jej zabezpieczeniem i punktem wyjścia do niezależności w pozostałych dziedzinach życia. Dlatego też utworzona przez dystrybucjonistów Liga na rzecz zachowania wolności przez przywrócenie własności postulowała dekoncentrację własności środków produkcji, wyrażoną w przysłowiowym już dziś haśle – żądaniu „krowy i trzech akrów dla każdego”. Nie sposób bowiem mówić o realnej swobodzie w sytuacji, gdy setki tysięcy ludzi sprzedają swój czas i wysiłek na warunkach dyktowanych przez wąską klasę posiadaczy środków produkcji. Istniejący faktycznie stan zniewolenia dobrze wyrażają słowa Belloca: „Jest rzeczą oczywistą, że ten, kto kontroluje środki produkcji, kontroluje także podział dobrobytu. I dlatego, jeżeli środki do jego produkcji, których potrzebuje rodzina znajdują się pod kontrolą kogoś spoza tej rodziny, to zależna jest ona od tego kogoś i nie ma mowy o żadnej swobodzie ekonomicznej. Rodzina jest niezależna jedynie wtedy, gdy kontroluje wszystkie niezbędne środki do produkcji takiego dobrobytu, jaki jest niezbędny dla jej egzystencji”.

    Oczywiście, w społeczeństwie stojącym na pewnym poziomie rozwoju technologicznego i organizacyjnego nie zawsze jest możliwe, aby pojedyncze jednostki czy rodziny mogły samodzielnie kontrolować te aspekty życia gospodarczego, od których uzależnione są jako beneficjenci procesu produkcji dóbr. Dlatego też mamy do czynienia z samorzutnymi, oddolnie powstającymi strukturami, przy których pomocy poszczególne elementy systemu gospodarczego powiązane są w spójną, skoordynowana całość czuwającą nad funkcjonowaniem machiny produkcyjno – dystrybucyjnej. Takie twory powstawały na wielu obszarach i w różnych epokach: w starożytnej Grecji zwano je heteriami, w Rzymie kollegiami, w średniowieczu zaś działały pod nazwą gildii, cechów, bractw i korporacji, współcześnie zaś występują w formie porozumień pracodawców i pracobiorców, spółdzielni i syndykatów.

    System społeczny i gospodarczy wieków średnich był dla Belloca i Chestertona inspiracją jako modelowy przykład prężnego rozwoju społeczeństwa na wielu płaszczyznach. Ów opierający się na drobnej własności układ szczególnie pozytywnie prezentował się u schyłku epoki, kiedy to stopniowe reformy umożliwiły daleko posuniętą dekoncentrację własności, zaś prężnie rozwijający się system korporacyjny zapewniał harmonijne trwanie tego porządku, znacznie ograniczone też były powszechne dzisiaj formy wyzysku, jak choćby lichwa. Belloc pisał: „Wysoce rozdrobniony system własności utrzymywał się przez wieki, akceptowany i przyswajany za pomocą prawa zwyczajowego i obyczajów, przy zastosowaniu takich rozwiązań, jak gildie i dobrowolne stowarzyszenia współpracy (kooperatywy)”. Gildie cieszyły się u dystrybucjonistów szczególnym uznaniem, gdyż czuwały nad jakością produktów wytwarzanych przez swoich podopiecznych, ustalały warunki i zasady pracy, dbały o uczciwość konkurencji, formułowały reguły życia gospodarczego, zapobiegały nadmiernemu rozrostowi jednych przedsięwzięć kosztem innych, a przede wszystkim czuwały nad takim dystrybuowaniem własności, że nie istnieli ani monopolistyczni posiadacze, ani pozbawiony własności proletariat; w dodatku zaś chroniły wytwórców przed zakusami ze strony aparatu państwa. Zaletą takich form organizacyjnych była nie tylko obrona drobnej własności i tworzenie zapór uniemożliwiających nadmierną jej koncentrację (czyli de facto monopolizację), lecz także wyzwalanie ducha współpracy, wspólnotowości, samopomocy i oddolnej aktywności społecznej.

    System społeczny, który dystrybucjoniści uznawali za optymalny i jednocześnie możliwy do wprowadzenia w życie miałby być wzorowany na późnośredniowiecznej Europie, oczywiście po dostosowaniu ówczesnych wzorców do dzisiejszych uwarunkowań. Opierać się miałby o drobną i powszechną własność środków produkcji: rodzinne gospodarstwa rolne, warsztaty rzemieślnicze i placówki kupieckie, stanowiące własność ich pracowników – użytkowników. W przypadku tych gałęzi gospodarki, których specyfika nie pozwala na wprowadzenie rozwiązań małej skali (choć, ich zdaniem, wraz z rozwojem nowych technologii będzie ich niewiele) zalecali tworzenie spółdzielni, kooperatyw oraz scedowanie własności i zarządzania na ręce pracowników. Proces dekoncentracji własności miałby się posunąć możliwie jak najdalej, a dokonać tego zamierzano drogą stopniowych reform, jedynie w ostateczności odwołując się do mechanizmów państwowej ingerencji. (Choć widząc jak daleko posunęła się kapitalistyczna koncentracja własności, Chesterton dopuszczał możliwość odgórnej reformy rolnej, a nawet nacjonalizacji części przemysłu i stopniowego przekazywania go lokalnym społecznościom. W dodatku zaś, żyjąc w państwie, gdzie kapitalizm był rzeczywistością, a socjalizm jedynie mrzonką, w tym pierwszym widział większe zagrożenie i dlatego to w niego wymierzone było ostrze jego krytyki, a wedle prostackich schematów myślowych naszych dzisiejszych liberałów uchodzić mógłby za lewaka, gdy popierał strajki górników czy samoorganizację robotników w postaci związków zawodowych). Samo państwo i jego rola ograniczone zostałyby do minimum, jego głównym zadaniem stać się miała koordynacja działań. Stanowczo odcinano się przy tym od zabiegów polegających na zastępowaniu skoncentrowanej własności kapitalistycznej przez podobnego rodzaju własność państwa i jego agend, gdyż jak pisał Belloc: „Wszystkie tzw. socjalistyczne eksperymenty w municypalizacji i nacjonalizacji jedynie zwiększają zależność społeczności od klasy kapitalistów”. Dystrybucjoniści potępiali zarówno kapitalizm (zwany przez Belloca Stanem Niewolnictwa), w którym garstka posiadaczy wyzyskuje masy, jak i komunizm, gdzie robotnicy są niewolnikami kasty państwowych urzędników, w zamian zaś proponowali Ustrój Właścicielski, czyli „Społeczeństwo, w którym własność jest dobrze rozdzielona, zaś wystarczająco dużo rodzin w państwie częściowo posiada, a więc kontroluje środki produkcji, w ten sposób determinując charakter tego ustroju”.

    Dopełnieniem oddolnych i samorzutnych inicjatyw na polu gospodarki stać się miały wzorowane na średniowiecznym systemie gminnym samorządy terytorialne. Miałyby one być lekarstwem na bolączki nowożytnej demokracji parlamentarnej, w której zwykły obywatel nie ma najmniejszego nawet realnego wpływu na decyzje dotyczące własnego życia. W tak zorganizowanym społeczeństwie ciężar władzy zostałby przeniesiony na samorząd lokalny, pozostający pod bezpośrednią kontrolą ludności zamieszkującej dany obszar. Zdaniem dystrybucjonistów, ustrój oparty na takich zasadach pozbawiony byłby podstawowych wad kapitalizmu i komunizmu: odebrania jednostkom i małym wspólnotom wpływu na ich los, uzależnienia od sił zewnętrznych nie znających lokalnej specyfiki, ubożenia i marginalizacji szerokich warstw społecznych, eksploatacji obszarów peryferyjnych, podporządkowania wszystkich aspektów życia filozofii zysku, dezintegracji wspólnot naturalnych, atomizacji społecznej, marnotrawstwa surowców i niszczenia przyrody, itp. Nie obiecywali oczywiście raju na ziemi, jak mają to w zwyczaju wszyscy naprawiacze świata spod sztandarów utopii, uważali jednak, że przy odwołaniu się do sprawdzonych wzorców i rozwiązań, wzbogaconych o nowe zdobycze naukowe, technologiczne i wiedzę o funkcjonowaniu zbiorowości ludzkich, można znacznie ograniczyć skalę wielu bolączek trapiących społeczeństwo przemysłowe.

    W latach swej świetności dystrybucjonizm wywarł spory wpływ na różne środowiska społeczno – polityczne. Ze względu na swój radykalnie chrześcijański charakter i odwołania do zohydzonego przez oświeceniowych doktrynerów średniowiecza cieszył się popularnością przede wszystkim w kręgach szeroko pojmowanej prawicy i katolickich działaczy społecznych. Także w Polsce idee te spotkały się z pewnym oddźwiękiem, czego wyrazem była działalność publicystyczna i praktyczna Adama Doboszyńskiego (prace „Gospodarka narodowa” i „Ekonomia miłosierdzia”), osobistego znajomego Chestertona i działacza ruchu narodowego (Stronnictwo Narodowe) oraz Wojciecha Zaleskiego (praca „Polska bez proletariatu”), członka ONR – ABC. Jednak po śmierci Chestertona i wycofaniu się Belloca z życia politycznego pod koniec lat 30. nurt ten stracił na znaczeniu. Oczywiście, sama idea dekoncentracji własności była popularna w wielu innych środowiskach – od niektórych anarchistów odwołujących się do myśli prekursora tegoż nurtu Pierre Josepha Proudhona, przez polskich agrarystów z międzywojnia i pierwszych lat po II wojnie światowej, po Jacquesa Maritaina.

    Wątki takie nigdy jednak nie zostały całkowicie zapoznane. Silny wpływ wywarł dystrybucjonizm na powojenną myśl ordoliberalną, zwłaszcza w postaci dorobku Wilhelma Röpkego i Ernsta Friedricha Schumachera. Obaj ekonomiści, mający znaczny wkład w odbudowę i sukces niemieckiej gospodarki w czasach Konrada Adenauera, odwoływali się do spuścizny Chestertona i Belloca. Röpke kreśląc w swych pracach ideał społeczeństwa, mówił dokładnie o tym samym, co dystrybucjoniści. Podkreślał znaczenie dekoncentracji ekonomicznej, konieczności powiązania systemu gospodarczego z chrześcijańskim ładem moralnym, wskazywał, że kapitalizm i rozpowszechniona własność bardzo rzadko idą ze sobą w parze. Jeszcze mocniej inspiracje dystrybucjonistyczne są widoczne w dorobku Schumachera. Zasłynął on przede wszystkim jako autor książki „Małe jest piękne. Spojrzenie na gospodarkę świata z założeniem, że człowiek coś znaczy”. Stała się ona „biblią” ruchu ekologicznego, a – o czym mało kto wie – jej pierwotny podtytuł miał brzmieć „Eseje o Chestertonowskiej ekonomii”. Schumacher jeszcze raz, w znakomitym stylu, wyartykułował podstawowe przesłanie dystrybucjonistów, mówiące, że wszędzie tam, gdzie coś jest za duże – jest to jednocześnie złe, pełne wad. Dlatego też proponował powrót do gospodarki „małej skali”, zdecentralizowanej, opartej na jak najszerzej rozpowszechnionej własności prywatnej. Właśnie takie stosunki własnościowe są jego zdaniem najlepsze pod względem ekonomicznym, społecznym, ekologicznym i kulturalnym. Dopiero po zniesieniu państwowego monopolu i władzy wielkich koncernów będziemy mogli mówić o lepszym społeczeństwie. Nie idealnym – ale na pewno lepszym od obecnego, zżeranego plagami patologii społecznych, dehumanizacji, wykorzenienia kulturowego, nędzy, bezrobocia i destrukcji ekosystemu.

    Nakreślona przez Chestertona i Belloca oraz ich następców wizja trzeciej drogi pozwala jednocześnie na wyznaczenie linii podziału wykraczającego poza jałowe etykietki „lewicy” i „prawicy”, „etatystów” i „liberałów”. To granica przebiegająca między zwolennikami sprawdzonych rozwiązań a książkowymi doktrynerami, między zwolennikami ekonomii dla człowieka a barbarzyńcami głoszącymi prymitywne hasła „gospodarka przede wszystkim”, między miłośnikami zdrowego społeczeństwa a fanatykami „wzrostu gospodarczego”, który często dokonuje się kosztem wartości kulturowych, stabilności wspólnot naturalnych i kondycji ekosystemu.

    Remigiusz Okraska

    http://www.fuckpc.com/forum/printview.php?t=877&start=0&sid=5d2fd491b8fe00097753caae2f77f03f

  16. Wacław L said

    Dziękuję Pani Ago za te znakomite teksty.

Sorry, the comment form is closed at this time.