Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wolne tematy (52 – …
    Boydar o Herbert, czyli skąd się w…
    UZA o Inne aspekty przemysłu co…
    Głos Prawdy o Wolne tematy (52 – …
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    Nic do ciebie nie o Sprawowanie władzy nad państwe…
    Lily o Inne aspekty przemysłu co…
    revers o Wolne tematy (52 – …
    Marek o Inne aspekty przemysłu co…
    gnago@o2.pl o Ludzi wybitnie uzdolnionych łą…
    gnago o Śmierć lekarza rodzinnego
    I*** o Herbert, czyli skąd się w…
    bryś o Wolne tematy (52 – …
    bryś o Śmierć lekarza rodzinnego
    Piskorz o Niebezpieczna Afryka: zamachy…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Oś Warszawa-Mińsk

Posted by Marucha w dniu 2011-01-26 (Środa)

Niedawna elekcja głowy państwa na Białorusi (stanowiąca, jak się wydaje, li tylko czystą formalność) ponownie zwróciła uwagę Polaków na owo ościenne państwo. W naszej ojczyźnie brakuje niestety prób pogłębionej refleksji nad znaczeniem, jakie dla Polski ma, lub może mieć, jej wschodni sąsiad. Kilku polskich publicystów, związanych z różnymi środowiskami szeroko pojętej prawicy, podjęło wprawdzie takie próby namysłu wolnego od przytłumienia przez ideologiczny dyskurs demokracji i „praw człowieka”. Ich marginalne w gruncie rzeczy głosy, pozbawione przełożenia na masowo rozpowszechniane treści medialne, nie mogły jednak w żaden sposób zrównoważyć, przepełniającego gazety i telewizje głównego nurtu, zalewu seansów nienawiści do „ostatniej dyktatury Europy” oraz nakazów poparcia dla „demokratycznej opozycji”, animowanej tam bez większych sukcesów przez ośrodki zachodnie. A szkoda, bo utonął w nim szereg cennych obserwacji.

Znaczenia Białorusi dla Polski oraz całej Europy Środkowej i Wschodniej nie powinna nam przesłaniać agresywna anty-białoruska propaganda płynąca z Zachodu ani buńczuczne wezwania jego przywódców politycznych do poddawania tego państwa ostracyzmowi lub innym dyplomatycznym szykanom z powodu jego „niedemokratyczności”. Nieuprzedzonemu obserwatorowi muszą się one wydać co najmniej podejrzane, skoro te same państwa zachodnie na wyprzódki zabiegają o dobre stosunki z równie „niedemokratyczną” Rosją.

Polskie ośrodki dyspozycji mają obowiązek dostrzegać przede wszystkim strategiczną, geostrategiczną i geopolityczną ważność Białorusi. Wedle ocen polskich strategów i ekspertów wojskowych państwo białoruskie, choć w przybliżeniu czterokrotnie mniej ludne od polskiego, góruje nad tym ostatnim pod względem potencjału militarnego – jako jedyny nasz sąsiad oprócz Niemiec i Rosji. Ponadto Białoruś jako jedyne z państw sukcesyjnych dawnej Rzeczypospolitej (Białoruś, Litwa, Łotwa, Polska, Ukraina) nie ma bezpośredniego dostępu do morza, lecz zarazem jako jedyne wśród nich posiada sieć rzeczną należącą jednocześnie do zlewisk mórz Bałtyckiego (Narew, Dźwina, Wilia, Niemen) i Czarnego (Dniepr, Berezyna, Prypeć), która łączy ją ze wszystkimi pozostałymi tymi państwami (Narew z Polską, Niemen i Wilia z Litwą, Dźwina z Łotwą, Prypeć, Berezyna i Dniepr – z Ukrainą). Pod względem geostrategicznym terytorium Białorusi tworzy m.in. korytarz wiodący na Grzędę Smoleńsko-Moskiewską, gdzie leży polityczny punkt ciężkości największego państwa na Ziemi.

W samej Rosji nie brakuje ocen potwierdzających geostrategiczną doniosłość Białorusi. Podczas swej ubiegłorocznej wizyty w Polsce przychylił się do nich dr Modest Kolerow, w okresie prezydentury Włodzimierza Putina szef wydziału Administracji Prezydenta ds. kontaktów z zagranicą, obecnie kierujący rosyjską agencją informacyjną Regnum – który wystąpił jako gość specjalny III Zjazdu Geopolityków Polskich we Wrocławiu w październiku 2010 r. Zdaniem Kolerowa w wypadku, gdyby Aleksander Łukaszenka zdecydował się zrezygnować z goszczenia rosyjskiej stacji radiolokacyjnej „Węzeł Baranowicze” (ulokowanej w osadzie Gancewicze), droga w głąb Rosji od strony zachodniej stanęłaby otworem – i to jest przyczyną mocnej pozycji białoruskiego prezydenta w jego rozmowach z Moskwą. Zasadne wydaje się przeto bardziej krytyczne spojrzenie na serwowany nam przez media obraz państwa słabego i peryferyjnego, bo „w dzisiejszych czasach” wciąż „niedemokratycznego” i nie „wolnorynkowego”.

Myśliciele geopolityczni tacy, jak dr Stanisław Bukowiecki (1867-1944) czy Juliusz Mieroszewski (1906-1976) zwracali uwagę na konieczność orientowania polskiej polityki wschodniej na osiągnięcie przez Białoruś (niezależnie od jej ustroju wewnętrznego) możliwie jak największej niezależności od ośrodka rosyjskiego. U początków krwawo wywalczonej niepodległości Polski jej elita polityczna zlekceważyła kwestię białoruską, co z czasem pociągnęło za sobą konkretną cenę. W toku rokowań pokojowych po wojnie polsko-bolszewickiej strona sowiecka zgadzała się na ustalenie granicy z Polską na linii Połock – Bobrujsk – Mozyrz – Równe, z pozostawieniem po stronie polskiej Mińska i większej części Białorusi. Polska delegacja, pod przewodnictwem ludowca Jana Dąbskiego i endeka prof. Stanisława Grabskiego, odrzuciła tę propozycję, co zaakceptował również Naczelnik Państwa Józef Piłsudski. W wydanej później (w 1943 r. w Londynie) w języku francuskim broszurze „Granica polsko-sowiecka” Grabski wyjaśniał tę odmowę faktem, iż w przeciwnym wypadku po polskiej stronie linii granicznej znalazłoby się dodatkowo około 120 000 km2 terytorium z ludnością w dużej części prawosławną, co zmusiłoby Polskę do odejścia od forsowanej przez endecję koncepcji „inkorporacyjnej” na rzecz koncepcji „federacyjnej” – zarzucenia projektów odgórnej „polonizacji” ziem byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego, pozostawienia Białorusinom swobody rozwijania własnej kultury i nadania im pewnej autonomii w strukturze państwowej. Na podstawie jednego świadectwa trudno orzekać, czy dokładnie takie motywy przesądziły o rozstrzygnięciu rokowań, niemniej na żądanie polskich delegatów granica została przesunięta o około sto kilometrów na Zachód z korzyścią dla bolszewików. Decyzja ta stała w rażącej sprzeczności z wcześniejszym projektem przywódcy obozu narodowego znanym jako „linia Dmowskiego”, przewidującym pozostawienie po stronie polskiej m.in. Połocka, Mińska i Słucka. Gdyby Polska przyjęła pierwszy wariant, akceptowany wówczas także przez przeciwnika, istotnie mogłaby następnie objąć ziemie białoruskie autonomią, a z upływem lat może nawet zorganizować na nich zalążek oddzielnej państwowości, stopniowo przekształcany z tworu kadłubowego w sojuszniczy ośrodek państwowy. W ten sposób nie tylko ocaliłaby wiele tysięcy ludzkich istnień przed machiną bolszewickiego terroru (masowe groby jego ofiar na dzisiejszej Białorusi, pochodzące z okresu rządów Stalina, mieszczą w sobie szczątki szacunkowo kilkudziesięciu tysięcy osób) i podtrzymała dziedzictwo dawnej Rzeczypospolitej, ale powiększyłaby zasięg własnego panowania nad przestrzenią, a także obróciła państwowe i narodowe dążenia Białorusinów przeciw Związkowi Sowieckiemu, zyskując wysuniętą na Wschód placówkę, skąd dałoby się oddziaływać na ludność północno-zachodnich kresów ZSRS, prowadzić działalność wywiadowczą, propagandową, dywersyjną, destabilizacyjną i destrukcyjną.

Ponieważ polska elita polityczna zmarginalizowała wówczas sprawę białoruską, zagospodarowała ją politycznie strona sowiecka (co przewidział wcześniej Stanisław Bukowiecki). To ona wystąpiła w charakterze organizatora białoruskiej państwowości i opiekuna rozwijającej się białoruskiej kultury narodowej. Sowiecka polityka na Białorusi prowadzona była na tyle przemyślnie, że w październiku 1925 r. białoruski rząd na wychodźstwie dokonał samorozwiązania, gdyż, jak ogłosili jego członkowie, Białoruska Socjalistyczna Republika Sowiecka nabrała cech rzeczywistego białoruskiego państwa narodowego (w latach trzydziestych sytuacja uległa całkowitej zmianie – komunistyczne władze rozpoczęły w BSRS intensywną rusyfikację). Bolszewicy stworzyli sobie tym samym bazę do prowadzenia we wschodnich województwach państwa polskiego działalności propagandowej, wywiadowczej, dywersyjnej, destabilizacyjnej, destrukcyjnej, a nawet partyzanckiej – co faktycznie miało miejsce.

Osobno od zagadnień polityki, geopolityki, geostrategii warto zwrócić uwagę na znaczenie Białorusi na płaszczyźnie cywilizacyjnej. W państwie tym krzyżują się wpływy kulturowe bałtyckie, rusko-słowiańskie, łacińsko-romańskie i grecko-bizantyjskie. Graniczne położenie Białorusi na ich styku predestynuje ją do roli pomostu między Wschodem a Zachodem i zarazem Środka pomiędzy nimi. Dzięki niemu Białoruś stanowi potencjalne miejsce syntezy pierwiastków wschodnich i zachodnich, a w rezultacie – narodzin nowej cywilizacji pomiędzy Orientem a Okcydentem, osobnej względem nich obu. W tym sensie państwo białoruskie jawi się jako kontynuator Wielkiego Księstwa Litewskiego, które niegdyś miało szansę dokonać takiej syntezy i stać się kolebką nowej jednostki cywilizacyjnej.

Ad rem. W naszej ocenie państwo polskie powinno dokonać całkowitego resetu (jak to się ostatnio modnie określa) swoich stosunków z Białorusią w takim ich kształcie, jak układały się one kolejno pod rządami SLD, PiS i PO co najmniej od 2004 r., tj. od chwili rzucenia przez polskie MSZ i pałac prezydencki hasła „powtórzenia pomarańczowej rewolucji” w Mińsku. Wskazane jest, aby Polska dążyła do jak najdalej idącej poprawy stosunków z państwem białoruskim, do nawiązania z nim jak najściślejszej i możliwie kompleksowej współpracy, włącznie z zainicjowaniem osi Warszawa-Mińsk, na podobieństwo niemiecko-francuskiej „osi elizejskiej” (nie chodzi, rzecz jasna, o podobieństwo w potędze podmiotów, ale w charakterze ich relacji). Leży to w dobrze pojętym interesie obu krajów, jak również liczącej czterysta tysięcy osób polskiej diaspory na Białorusi.

Przeciwnicy takiego projektu w pierwszej kolejności podniosą zapewne obiekcje natury prawno-międzynarodowej. Białoruś w ramach ZBiR pozostaje związana z Rosją węzłami bliskiej współpracy politycznej, gospodarczej i militarnej; Polska należy do NATO i Unii Europejskiej. Członkostwo obu krajów w strukturach międzypaństwowych ogranicza samodzielność prowadzenia przez nie polityki zagranicznej, w szczególności swobodę podejmowania przez nie decyzji o wyborze sojuszników. Historyczne precedensy dowodzą wszelako, iż zacieśniać współpracę i podejmować różne formy integracji mogą nawet państwa przynależne do wzajemnie wrogich bloków międzynarodowych (a przy postępującym obecnie odprężeniu między Zachodem a Rosją o stanie wrogości trudno mówić, więc aktualna sytuacja okazuje się łatwiejsza). Na przykład, początek Inicjatywie Środkowoeuropejskiej (CEI) dała grupa Czworokąta (Quadragonale), utworzona w 1989 r. przez cztery państwa o skrajnie różnym statusie: Włochy – militarnie i politycznie przynależne do obozu zachodniego; Węgry – militarnie i politycznie przynależne do obozu sowieckiego, komunistyczną Jugosławię – państwo dysydenckie z obozu sowieckiego, a więc skonfliktowane z oboma blokami; Austrię – państwo neutralne. Decyzja owa zaowocowała ich efektywną współpracą przez szereg następnych lat, rozszerzaną sukcesywnie o inne państwa. Podobne zbliżenie Polski i Białorusi zależy wyłącznie od determinacji obu stron w tym kierunku, dobrej woli, zrozumienia wspólnoty interesów oraz poczucia własnej wartości (czyt. uwolnienia się od nawyku pytania „starszych braci” o zgodę).

Kolejne, co zostałoby przeciwstawione projektowi zwrotu w stosunkach z państwem białoruskim, to twierdzenie „Zachód jest przeciw obecnej Białorusi i się za to na nas pogniewa”. Praktyka pokazuje tymczasem, że nad starczym zrzędzeniem Zachodu da się przejść do porządku dziennego. Zademonstrowała to Litwa, czyniąc w ubiegłym roku pewne kroki na rzecz normalizacji stosunków między państwami UE a Białorusią. Polskie władze, zamiast poprzeć Litwę i podjąć inicjatywę, skrytykowały ją ustami swych niektórych przedstawicieli. Niewielkie państwo odważnie próbuje wpłynąć na politykę wschodnią Unii Europejskiej, a wielekroć ludniejszą Polskę stać jedynie na bierność i potakiwanie. Państwo polskie po raz pierwszy od wielu lat dowiodłoby swej podmiotowej pozycji w polityce międzynarodowej, starając się zacieśnić więzi z Białorusią oraz wspierając wspomnianą akcję Litwy wszelkimi środkami. Otworzyłoby to, być może, drogę do budowy w przyszłości trójkąta Warszawa – Mińsk – Wilno, ten zaś wskrzeszałby w sporej części geopolityczną substancję dawnej Rzeczypospolitej.

Już 13 stycznia bieżącego roku w sali konferencyjnej sejmowego gmachu w Warszawie odbył się, zorganizowany pod przykrywką fachowej „konferencji”, anty-białoruski wiec otwarty przez polskiego marszałka sejmu. Kilka dni później w mediach pojawiły się informacje, iż w przygotowaniu ostatnich wystąpień „opozycji demokratycznej” na Białorusi miały udział polskie służby specjalne.

Racja stanu Polski nakazuje, aby nasze państwo jak najszybciej wycofało się ze wszelkich tego typu prowokacyjnych działań. Przed kilku laty stacja TVN wyemitowała (na żywo) znamiennym wywiad z ówczesnym białoruskim ambasadorem w Warszawie, Pawłem Łatuszką (obecnie – ministrem kultury w białoruskim rządzie). Przez cały czas trwania wywiadu znany telewizyjny dziennikarz Bogdan Rymanowski bez cienia poszanowania choćby dla urzędu swego gościa, najbezczelniej w świecie beształ go za bycie reprezentantem „niedemokratycznego reżimu” i wypowiadał się w obraźliwym tonie na temat białoruskiego państwa. Indagowany w ten sposób dyplomata nie dał się sprowokować i z właściwą swej profesji rezerwą zbijał ataki spokojnymi, merytorycznymi wypowiedziami, jednak w końcu musiał wyrazić oburzenie napastliwym zachowaniem dziennikarza. Trudno dać wiarę, by ów incydent odbył się bez odpowiedniej politycznej inspiracji. Epoka takich nieodpowiedzialnych zagrań powinna bezpowrotnie odejść w przeszłość.

Jeden ze wspomnianych na początku publicystów rzucił pomysł utworzenia w Polsce „komitetu poparcia dla Białorusi”, atakowanej przez ośrodki zachodnie i służalcze wobec nich ugrupowania krajowe. Zgadzamy się, że komitet taki winien powstać, zawiązany przez środowiska rozumiejące polską rację stanu. I to szybko, zanim pomysł ten podchwycą i wykorzystają dla sprzecznych z nią celów aktywni w Polsce lobbyści interesów rosyjskich.

Adam Danek, http://www.legitymizm.org/os-warszawa-minsk

Komentarzy 11 do “Oś Warszawa-Mińsk”

  1. JO said

    Przeczytalem tekst ten pobieznie i mimo tego zauwazylem, ze goruje w nim historia nieprawdziwa zasiana juz w osiemnastym wieku – nienawisc do Rosjii i traktowanie jej jako najwiekrzego wroga.

    Przestrzegam wszystkich przed tym tekstem, ktory ma virusa zasianego przez Masoneria i kontynuowanego dzis przez PiS….

    Jak , jeszcze niewyraznie mi sie zdaje, najwiekrzym bledem byla Konstytucja 3 Maja i sejm Czteroletni….

    Zbawczym, byl Sejm Grodzienski a przez setki lat wbijano nam cos przeciwnego….

    Dzis Potomkowie Sejmu Wielkiego jak mi sie zdaje – jak kiedys graja na dwie strony, tylko nie wiem czy z DURNOTY czy premedykacji….

  2. JO said

    ..co do meritum – to trzeba popierac wezwanie do zmiany bialoruskiej polityki , jak w tekscie powyzej…

  3. JO said

    …ha, ha prmedytacja z premedykacja mi sie pomylila…., ale wyszlo dobrze wlasciwie – „spaczenie zawodowe…:)”

  4. lopek said

    Łukaszenka doskonale wie, kto rządzi czytaj (niszczy i okrada) Polskę, zna także nastroje ogłupionych i nie ogłupionych Polaków w stosunku do Białorusi. W interesie Polaków jest to aby – Białoruś jak najdłużej opierała się unym – bo wtedy une nie maja takiej śmiałości do bardziej intensywnego niszczenia Polski i Polaków.

  5. Ryziel said

    Od kiedy”Święty”Geremek wziął się za wymianę personelu MSZ na żydowski mamy same błędy w tej dyplomacji

  6. aga said

    Ma pan rację JO. Ja przestrzegam przed Adamem Dankiem,ktory takie wpadki „historyczne” ma często., Smarkacz lobbowany przez te same źrodla co JKM….
    Przestrzegał zreszta przed nim juz kiedyś słusznie Marek,teraz Marek S.

  7. Piotrx said

    Wprawdzie dość stary artykuł z 2005 roku ale tak dla przypomnienia:
    ************************
    Kto chce zniszczyć Związek Polaków na Białorusi?

    „Zaniepokojeni zaistniałą sytuacją w Związku Polaków na Białorusi pragniemy poinformować Państwa o następujących wydarzeniach. Redakcje tygodnika „Głos znad Niemna” i „Magazynu Polskiego” zawsze dbały o dobre imię naszej organizacji, dlatego nie wchodziły w żadne układy personalne. Na łamach naszych wydawnictw żadna osoba nie była poddawana nieuzasadnionej krytyce i jakimkolwiek oskarżeniom.

    Naszym zdaniem, grupa działaczy Związku Polaków od pewnego czasu działa na rzecz zniszczenia naszej organizacji. Liczne naruszenia przed VI Zjazdem ZPB, podczas Zjazdu i decyzje zebrania członków Rady Naczelnej z dnia 9 kwietnia 2005r. zmuszają nas do zabrania głosu w tej sprawie.

    Podczas posiedzenia ostatniej RN ZPB na stanowisko redaktora naczelnego tygodnika „Głos znad Niemna” został zgłoszony przez Anżelikę Borys Andrzej Pisalnik, który nie jest członkiem ZPB, bowiem swoją legitymację członkowską złożył w Oddziale Miejskim ZPB w Grodnie. Wcześniej Andrzej Pisalnik był pracownikiem redakcji przez rok, lecz zrezygnował z pracy na własne życzenie z powodu niskich zarobków. Obecnie jest bezrobotny. Na stanowisko redaktora czasopisma „Magazyn Polski” został zgłoszony Andriej Poczobut, który przez ostatnie dwa lata systematycznie zamieszczał na białoruskich stronach internetowych antypolskie i antyzwiązkowe materiały. Wcześniej również pracował w redakcji Głosu, lecz się zwolnił na własne życzenie.

    Pracownicy redakcji nie mają chęci pracy z ww. osobami ze względu na ich zachowanie, posiadane kompetencje i stosunek do ludzi. Jesteśmy zaniepokojeni rozgrywkami personalnymi, które mają miejsce w ZPB. W ciągu dwóch miesięcy redaktor naczelny Andrzej Dubikowski (pracownik ZPB od siedmiu lat, naczelny od ponad czterech lat) i zastępca redaktora naczelnego Tatiana Zaleska (pracownik ZPB od ponad siedmiu lat, zast. red. nacz. od ponad czterech lat) byli terroryzowani telefonicznie przez ujawnioną przez milicję osobę – Halinę Sokołowską (notabene teściowa wiceprezesa Józefa Porzeckiego), a także byli szkalowani i wyzywani w perfidny sposób w księdze gości naszego wydania internetowego – osoby są również znane redakcji.

    Podczas VI Zjazdu ZPB popełniono wiele wykroczeń prawnych: łamanie Statutu ZPB i ustawodawstwa Republiki Białoruś, nie zostały stworzone warunki do demokratycznego tajnego głosowania, o czym licznie zasygnalizowali delegaci Zjazdu z różnych regionów Białorusi do Ministerstwa Sprawiedliwości RB. Zjazd został nieudolnie zorganizowany przez grupę członków Zarządu Głównego pod kierownictwem Józefa Porzeckiego, który podczas Zjazdu przebywał w areszcie za chuligaństwo. Skutkiem tego jest drugie uprzedzenie dla Związku z Ministerstwa Sprawiedliwości RB za zwlekanie przekazania protokołu Zjazdu, który został przekazany przez protokołujących Borys w terminie. Przypominamy, że ZPB otrzymał pierwsze uprzedzenie z powodu łamania Statutu ZPB przez grupę działaczy ZG ZPB w styczniu br. Takie postępowanie może doprowadzić do delegalizacji naszej organizacji.

    Związek Polaków na Białorusi nie mogą reprezentować takie osoby, jak Anżelika Borys, przeciwko której prokuratura m. Grodna prowadziła dochodzenie i 14 marca 2005r. wszczęła sprawę karną, i Józef Porzecki, który od kilku lat ma zakaz wjazdu na teren Polski, a także ordynarnie i arogancko zachowuje się wobec pracowników ZPB, zwłaszcza pań.

    Grupa członków Zarządu Głównego ZPB od dłuższego czasu prowadziła destrukcyjną działalność w terenowych oddziałach ZPB, na skutek czego ludzie są zdezorientowani w rzeczywistej sytuacji w organizacji. Zdumiewa nas fakt, że do tego przyczynił się również obywatel Polski – Piotr Jankowski, prezes Fundacji na Rzecz Pomocy Dzieciom Grodzieńszczyzny z Białegostoku, który towarzyszył Borys i Porzeckiemu podczas wyjazdów w teren oraz wspierał ich finansowo, mianowicie za pieniądze polskiego podatnika, skłócając społeczność polską w naszym kraju.

    Jesteśmy oburzeni tym, że już 9 kwietnia br. w Siedzibie Głównej ZPB w Grodnie gabinety redakcji tygodnika „Głos znad Niemna” zostały opieczętowane na nieuzasadniony rozkaz Anżeliki Borys (w styczniu w podobny sposób opieczętowano gabinet prezesa Tadeusza Kruczkowskiego). Miejsce pracy Eugeniusza Skrobockiego, redaktora naczelnego „Magazynu Polskiego” od 1992r. (inicjator i założyciel gazety „Głos znad Niemna”, czasopisma, organizator konferencji międzynarodowych o problemach świadomości narodowej ludności polskiej na Białorusi, autor licznych publikacji, badacz dziejów Armii Krajowej na Grodzieńszczyźnie) zostało zlikwidowane. Redaktora Skrobockiego nawet nie zaproszono na posiedzenie Rady Naczelnej, na którym Dubikowskiemu nie udzielono głosu, dlatego musiał on opuścić posiedzenie. Ludzie w większości nie zgadzali się z propozycją Borys, lecz musieli zagłosować w ten sposób, aby nie stracić miejsca pracy w ZPB. Przykładem może służyć postawa Ireny Bohatyrewicz, sekretarz Oddziału Miejskiego w Grodnie. Pod adresem redakcji podczas posiedzenia nie padły żadne zastrzeżenia ze strony zebranych. 9 kwietnia br. przystąpiono do wyznaczania nowych redaktorów, co nie zrobiono na pierwszym posiedzeniu Rady Naczelnej 13 marca zgodnie z porządkiem dziennym VI Zjazdu. Takie zachowanie wobec wieloletnich pracowników redakcji jest karygodne. Presja psychiczna i knowanie uniemożliwia normalną pracę w zespołach redakcyjnych.

    Wydanie tygodnika „Głos znad Niemna” stoi pod znakiem zapytania. Zwracamy się do Marszałków Senatu i Sejmu RP, Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”, Fundacji Semper Polonia, Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP i polskiego korpusu dyplomatycznego na Białorusi oraz wszystkich, komu nie jest obojętny los Polaków na Białorusi, o wstrzymanie wszelkich kontaktów z pozjazdowym kierownictwem, decyzji o pomocach finansowych do czasu rozpatrzenia prawomocności VI Zjazdu ZPB i wybranych na nim organów kierowniczych ZPB przez Ministerstwo Sprawiedliwości RB”.

    Z wyrazami szacunku i nadzieją na zrozumienie.

    Eugeniusz Skrobocki, redaktor naczelny czasopisma „Magazyn Polski”

    Andrzej Dubikowski, redaktor naczelny tygodnika „Głos znad Niemna”

    Tatiana Zaleska, zastępca redaktora naczelnego tygodnika „Głos znad Niemna”

    Nr 22-23 (29.05-5.06.2005)

  8. K said

    Panowie bez przesady. Też nie podzielam ogólnych poglądów tego gówniarza, ale jednak czasem zdarzy mu się napisać coś dobrego. Nie histeryzujmy!

  9. feliks said

    Zgadzam się z koleżanką Agą,p.Danek to wielki admirator łobuza Piłsudskiego, w tym tekście też użył bielidła dla tej ponurej postaci, a wiedzę na temat rokowań z bolszewikami lepiej zdobywać z innych źródeł.A co do meritum sprawy jest oczywiste, że winniśmy (w naszym interesie) utrzymywać dobre stosunki z Białorusią co oznacza unikanie tworzenia kabaretowych komitetów zarówno pro – jak i anty-białoruskich, które opanuja i tak nasi starsi „bracia w wierze”

  10. Joe said

    Re#5…MSZ od 45-tego jest zdominowane przez Zydow.

  11. JO said

    ad.6. Przypatruje sie ich stronie Monarchistycznej i oceniam ja , ze jak na dzisiejsze czasy jest ona za piekna by byla PRAWDZIWA.

    Niemniej, Danek ma ciekawe artykuly – jednak obarczane takimi „virusami”…

Sorry, the comment form is closed at this time.