Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    maxi o Kadyrow ostrzega: dla Polski w…
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    Gość o Kadyrow ostrzega: dla Polski w…
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    I*** o Opłakane skutki dezinformacji
    I*** o Opłakane skutki dezinformacji
    Lily o Opłakane skutki dezinformacji
    kontra o Wolne tematy (40 – …
    abdualiwisimulacha o Opłakane skutki dezinformacji
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    lewarek.pl o Wolne tematy (40 – …
    Olo o Przed Ukraińcami ukrywana jest…
    Krzysztof M o Kartka z kalendarza, ciepło o…
    revers o Kadyrow ostrzega: dla Polski w…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 612 obserwujących.

„Wielka gra” i podbój Eurazji: scenariusz III wojny światowej?

Posted by Marucha w dniu 2011-01-28 (Piątek)

The „Great Game” and the Conquest of Eurasia: Towards a World War III Scenario?
http://www.voltairenet.org/article167691.html#article167691
Mahdi Darius Nazemroaya, tłumaczenie Ola Gordon

Państwa i grupy kombatantów zygzakujące po międzynarodowej szachownicy, wcześniej czy później zajmą pozycje w kwestii zbliżającej się wielkiej konfrontacji: tych, którzy sprzeciwiają się USA i Chinom. Powstały już dwa główne bloki sojusznicze i bez względu na historyczne garby na drodze (zamachy stanu, tzw. kolorowe rewolucje itp.), pozycja wszystkich graczy będzie nieubłaganie określona przez ich strategiczne interesy. Autor przedstawia swoje oceny, w jaki sposób te dwa obozy spotkają się podczas najbliższego konfliktu międzynarodowego.

W dniu 17 września 2009 r. obywatele całego świata i narody Europy Wschodniej odetchnęły z ulgą, kiedy prezydent Barack H Obama oświadczył, że odkłada na bok amerykańską tarczę antyrakietową w Polsce i Republice Czeskiej. Wydawało się, że planeta zmierzała w kierunku pokoju. Conrad Black, w artykule z Kanady, posunął się nawet tak daleko, że zaproponował utworzenie nowych stref wpływów w Eurazji z Moskwą:

„Powinniśmy więc powrócić do łagodnej wersji uświęconej podziałem Eurazji (ale nie Polski) z Rosją. Powinniśmy współpracować z Rosją w tłumieniu ekstremizmu w byłych republikach radzieckich Azji, w tym Czeczenii, i niech mają oni dwie prowincje Gruzji skutecznie zajęte w 2008 r. i wschodnią, rosyjsko-języczną połowę Ukrainy i Białorusi, jeśli tego chcą te narody, i doprowadzić ostatecznie do końca NATO i UE.”

Ale nie likwiduje się projektu tarczy antyrakietowej w pobliżu granicy z Rosją. Amerykański projekt militarny jest rozszerzany, tak jak pierwotnie planowano w 1990 roku. Wiąże się to z armadą statków, które otaczają Eurazję od M. Bałtyckiego, M. Czarnego i wschodniej części M. Śródziemnego do Zatoki Perskiej, M. Południowo-Chińskiego i M. Żółtego.

Naziemne części tarczy antyrakietowej będą również przechowywane i rozszerzane na Bałkanach, w Izraelu, Korei Południowej i Japonii.

Figury szachowe dla kolosalnego projektu geostrategicznego są układane na miejsca i się odchodzą. Ostatecznym celem tego projektu jest okrążenie i kontrola Eurazji przez coraz większą machinę wojskową. Kiedy te zmiany są ledwie zauważalne przez media, los ludzkości dosłownie wisi na włosku.

To właśnie z powodu tego projektu podbicia Eurazji, Rosja, Chiny i Iran zbliżyły się do siebie i stworzyły zjednoczony front Eurazji przeciwko Ameryce i jej kohortom. Wszystkie trzy narody Eurazji są otoczone pierścieniem baz wojskowych USA, sojuszami wojskowymi zdominowanymi przez USA i NATO, oraz wrogimi rządami wspieranymi i zbrojonymi zarówno przez amerykański rząd jak i wojsko.

Wojna między Gruzją i Rosją o Osetię Południową, ataki terrorystyczne przeciwko irańskim rejonom granicznym, napięcia między Koreą Płn. i Koreą Płd., bunty w Zach. Chinach, oraz fale tzw. „kolorowych rewolucji” od Libanu i Mołdawii do centralnej Azji i Azji płd.-wsch. są integralną częścią tej konfrontacji geopolitycznej. Globalny zasięg tego procesu militaryzacji nie ogranicza się do Eurazji. Od Ameryki środkowej i południowej do Afryki, Koła Arktycznego i Oceanu Indyjskiego, montowane są główne elementy III wojny światowej.

Walka „Euroazjatów” i „Zachodowców” na Kremlu

Opowiadanie o panowaniu nad Eurazją rozpoczyna się w wielu różnych miejscach i czasach, ale dla wszystkich zamiarów i celów, po upadku ZSRR i zakończeniu zimnej wojny, kluczową rolę odegrały tu kremlowskie salony władzy politycznej w post-radzieckiej Rosji.

Od ponownego pojawienia się 26.12.1991 r. Rosja topiła się w niepewności. Jej elity stały wobec kwestii dalszej uległości wobec władz USA i UE, i albo miała stać się ich młodszym partnerem, albo państwem zależnym. Ponownie wschodząca Rosja również stawiła czoła wszystkim warunkom gospodarczym, oraz upadkowi społecznemu tzw. „upadłych państw.”

Po rozpadzie ZSRR, polityka przychylna zachodowi / NATO i Eurazji była w konflikcie zarówno w Rosji, jak i w byłych republikach sowieckich, gdyż ich przywódcy rozpoczęli poszukiwania swojego miejsca w międzynarodowym porządku post-zimnowojennym.

Kręgi „Zachodniowców” w przestrzeni post-radzieckiej naciskały na sojusz strategiczny z Zachodem. Byli zwolennikami polityki zorientowanej na Europę, w tym jakiejś formy integracji z UE, jak również pchali w kierunku ustroju w stylu europejskim. Z drugiej strony, kręgi „Euroazjatów” chciały współpracy strategicznej z potęgami azjatyckimi, jak również współpracy z Europą. Było to uzasadnione podwójnym europejskim i azjatyckim charakterem Federacji Rosyjskiej i przestrzeni post-sowieckiej.

Euroazjaci wiedzieli również, że następne stulecie zobaczy wzrost znaczenia Chin jako globalnego mocarstwa, oraz że region Azji i Pacyfiku stanie się centrum światowej gospodarki i stosunków międzynarodowych.

Rosja stawiła czoła obu: Europie i Azji, oraz Zachodniowcom i Euroazjatom, gdzie rywalizują ze sobą w kręgach polityki Rosji i na Kremlu.

Poprzez rozszerzanie NATO i świadomość, że Federacja Rosyjska stawała się celem USA, skala zaczęła przechylać się na korzyść Euroazjatów. Ich punkt widzenia i to co ostatecznie nazwano Doktryną Primakowa zdominowały „Europejską” i „Zachodnią” klikę polityczną w Moskwie.

Architektem Doktryny Primakowa był Jewgenij Primakow. Był ministrem spraw zagranicznych Rosji w latach 1996-1998, a w 1998 roku został premierem Rosji. Primakow włożył wszystkie swoje wysiłki by Rosja przyjęła strategiczną politykę globalnego multilateralizmu, oraz w jego ideę, formułując strategię Euroazjatów jako oficjalną politykę Kremla.

Doktryna Primakowa i Trójporozumienie Euroazjatyckie

„Tak jak nikt z nas nie żyje na zewnątrz czy poza geografią, tak nikt z nas nie jest całkowicie wolny od walki o geografię. Jest to złożona i interesująca walka, ponieważ ona nie dotyczy tylko żołnierzy i armat, ale także idei, form, obrazów i wyobrażeń.” – Edward Wadie Said, ‘Culture and Imperializm,’ 1993.

Jeśli perspektywy Chin stających się globalnym supermocarstwem są prawdziwe, to utworzenie każdego solidnego sojuszu euroazjatyckiego, składającego się z Rosji, Iranu, Indii i Chin z pewnością da podstawę do powstania „megamocarstwa” Eurazji.

Takie „megamocarstwo” Eurazji zredukuje USA, duszę globalnego supermocarstwa. W najlepszym przypadku, Ameryka stanie się wtórnym mocarstwem, jak Francja, W. Brytania, Niemcy i Japonia w porównaniu z Ameryką obecnie. W tym kontekście, powstanie silnego podmiotu euroazjatyckiego od początku napotykało na sabotaż, utrudnianie i sprzeciw ze strony zarówno brytyjskich jak i amerykańskich strategów, co najlepiej można opisać jako „anglo-amerykańską” strategię w Eurazji.

Historycznie, London zawsze pracował nad uniemożliwianiem powstania każdego silnego rywalizującego mocarstwa na kontynencie (Eurazja). Halford Mackinder, tzw. „ojciec geopolityki” nie był człowiekiem, który wymyślił czy wyobrażał sobie te idee, ale wyartykułował te cechy polityki brytyjskiej. Ameryka tylko odziedziczyła tę strategię.

Autentyczne „megamocarstwo” euraozjatyckie byłoby geostrategicznym koszmarem dla anglo-amerykańskiej elity i jej interesów. W tym kontekście pogłębianie współpracy między Rosją, Chinami i Iranem można nazwać „geostrategicznym koszmarem Halforda Mackindera.” W tym sensie Doktryna Primakowa jest euroazjatyckim odparciem przyznania się Mackindera, że chodzi o strategiczne zagrożenie dla W. Brytanii i podobnych graczy, takich jak Ameryka, ze strony silnego aktora Kontynentalnego.

W 1996 r. rosyjscy decydenci zdali sobie sprawę, że Federację Rosyjską postrzegano bardziej jak kolonialne terytorium do podziału na strefy, niż jako równorzędny partner Stanów Zjednoczonych i Europy Zachodniej. Od tego czasu Doktryna Prmakowa zaczęła przybierać na znaczeniu i powstała w Moskwie. Zgodnie z tą doktryną, przywódcy Kremla zaczęli tworzyć strategiczny sojusz między Moskwą, Pekinem i New Delhi. Równie pozytywnie patrzono na Teheran jako dodatkowego, czwartego członka porozumienia euroazjatyckiego, którego chciała Rosja.

Primakow kładł nacisk na strategiczną koordynację z Iranem. Teheran, przez rozszerzenie swojego geostrategicznego znaczenia i siły jako mocarstwo regionalne Bliski Wschód- Afryka Północna (MENA), w końcu został dodany do ram Doktryny Primakowa przez Euroazjatyckich planistów polityki zagranicznej Kremla. Z nasion Doktryny Primakowa, pomiędzy Chinami i Rosją, wyrosła Coalition of the Reluctant [Koalicja Niechętnych], która później włączyła Teheran, podczas gdy New Delhi zachowywała dystans.

Zmieniająca się równowaga globalna: od "Koalicji Niechętnych" do "globalnego kontr-sojuszu'

„Mamy obowiązek pamiętać, że przyczyny każdej wojny leżą przede wszystkim w błędach i przeliczeniu się w czasie pokoju, oraz że przyczyny te mają swoje korzenie w ideologii konfrontacji i ekstremizmu. Jest to tym bardziej ważne by pamiętać to dzisiaj, bo tych zagrożeń nie ubywa, gdyż one tylko przekształcają się i zmieniają swój wygląd. Te nowe zagrożenia, jak w III Rzeszy, pokazują taką samą pogardę dla ludzkiego życia i takie samo dążenie do stworzenia ekskluzywnego dyktatu na całym świecie.” – Władimir Putin, Dzień Europy – 62 rocznica zwycięstwa (9.05.2007)

Podziały które postrzegano w czasie zimnej wojny nie zniknęły, zostały zmienione i przekształcone. W Eurazji i poza nią powstała „Koalicja Niechętnych,” z tego co stworzono ze wspólnego niepokoju, w globalny kontr-sojusz. Rosja, Chiny i Iran przewodzą tej koalicji w Eurazji i na Bliskim Wschodzie. W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach jest to Wenezuela i Kuba, które trzymają transparenty oporu wobec amerykańskiej hegemonii geopolitycznej.

W Eurazji SCO (Szanghajska Organizacja Współpracy) oraz Organizacja Zbiorowego Układu o Bezpieczeństwie (CSTO) (przegrupowującej Rosję i kilka byłych republik radzieckich) również dążą do ewentualnego połączenia by przeciwstawić się NATO. Grupa na półkuli zachodniej prowadzona przez Wenezuelę, którą można nazwać Blokiem Boliwijskim, który był początkowo nazywany Boliwijską Alternatywą dla Ameryk lub ALBA (Alternativa Bolivariana para las Americas) również się poszerza w Ameryce Łacińskiej i na Karaibach.

Wenezuela dołączyła do koalicji Eurazji Teheranu, Moskwy i Pekinu, tworząc „Globalny Czworokąt,” w skład którego wchodzi Caracas i Ameryka Łacińska. Ostatnia międzynarodowa trasa Hugo Cháveza, podczas której odwiedził Białoruś, Ukrainę, Iran, Rosję, Syrię, Libię i Portugalię, jest częścią tego sojuszu. Podczas pobytu w Teheranie, Chavez i Mahmud Ahmadineżad oświadczyli, że Wenezuela i Iran pracowały na rzecz nowego i alternatywnego porządku światowego. Wenezuela i Libia wielokrotnie wzywały do utworzenia South Atlantic Treaty Organization SATO [ Sojusz Południowo-Atlantycki], składającego się z krajów Afryki i Ameryki Południowej w celu przeciwdziałania NATO.

Sojusz pomiędzy Wenezuelą i Boliwijczykami w obu Amerykach oraz Euroazjatami jest sojuszem, który powstaje w drodze wzajemnego oporu przeciwko Ameryce. Zgodnie z retoryką Señora Cháveza i jego Boliwijskich sojuszników, jest przeciwny „Imperium Północno-Amerykańskiemu” i jego wasalom. Przez ponad dekadę Wenezuela i Blok Boliwijski były zajęte cementowaniem, jak nazywają, polityki „stalowych lin,” mającej na celu wzmocnienie ich związków z sojusznikami i partnerami w Eurazji i Afryce.

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/

Komentarzy 15 do “„Wielka gra” i podbój Eurazji: scenariusz III wojny światowej?”

  1. Ucho dorsza said

    Czyli co, jakaś wyspa na Oceanie Spokojnym powinna być ok? Zdaje się, że innego wyjścia nie ma, skoro leżymy na froncie i globalna zawierucha ogarnie wszystkie kontynenty. Gdy rakiety już będą dymiły, wtedy zostaje już tylko sp…..

  2. Wojwit said

    A to kolejny puzzel do obrazka…

    Parafia w Chicago propaguje praktyki okultystyczne (zwane jogą)
    Aktualizacja: 2011-01-27 8:45 pm

    “Joga – praktyka religijna, jeden z sześciu ortodoksyjnych (tzn. uznających autorytet Wed) systemów filozofii indyjskiej i zbiór dyscyplin duchowych. Uznaje prawo karmy (karmana) i koła wcieleń (reinkarnacja, samsara) z których wyzwolenia dokonuje się przez odpowiedni trening ciała, przestrzeganie zasad etycznych, skupienie, medytację i ascezę. Joga zajmuje się związkami między ciałem, umysłem, świadomością i duchem. Jest obecna w hinduizmie, buddyzmie w praktykach tantrycznych, dzogczen, islamie i innych, w celu zniesienia uciążliwości, rozwoju duchowego, rozpoznania natury rzeczywistości. W świecie zachodnim przyjmowana potocznie za zestaw ćwiczeń fizycznych i umysłowych. Niezgodna z chrześcijaństwem i potępiana przez Kościół katolicki jako praktyka okultystyczna.” – tyle zwięzłej definicji Jogi, definicji wziętej co prawda z encyklopedii Wikipedia, lecz nie będziemy się sprzeczać o szczegóły.

    Chodzi jedynie o podkreślenie, że joga jest:

    1. praktyką religijną;
    2. praktyką religii niekatolickich (hinduizm, buddyzm, islam, itp);
    3. służy m.in. do uwolnienia się od rzeczywistości, zapomnieniu o istnieniu Boga;
    4. jest sprzeczna z chrześcijaństwem;
    5. jest sprzeczna z dogmatami religii katolickiej;
    6. jest potępiana przez Kościół katolicki jako praktyka okultystyczna.

    I właśnie dlatego, że jest to praktyka mająca swe źródło w groźnej dla ducha filozofii i może – jak każdy okultyzm – przynosić tymczasowo złudne owoce, które jednak zawsze kończą się oderwaniem od Boga, joga propagowana jest przez współczesne media. Wystarczy otworzyć dowolne pismo kolorowe aby natknąć się na przynajmniej jedną reklamę, w której jakaś wysportowana pani medytuje w uspokajającej asanie; wystarczy włączyć telewizor aby usłyszeć w porannych audycjach peany o dobrodziejstwach energii mającej wzbogacić nasze ciało i umysł. (Jak powiadał Kisiel: zgadnij, koteczku, kto jest w większości właścicielem współczesnych mediów, i jaki jest ich cel?)

    Każdy świadomy katolik powinien zdawać sobie sprawę z niebezpieczeństw jogi, nawet w tej “niewinnej” formie “zwykłych” ćwiczeń cielesnych, a cóż dopiero gdy oferuje się je wraz z kursami związanymi z medytacją. Świadomości takowej nie starcza niestety wielu posoborowym księżom, którzy praktyki te wprost propagują. Nie wiemy czy wynika to z ich niewiedzy (czytaj: głupoty), jakiejś formy ignoracji, czy z czegoś gorszego, ale na pewno wynika z braku właściwego kształcenia w posoborowych seminariach.

    Dochodzi więc do tego, że mnożą się parafie, które oferują wiernym specjalne kursy – kursy oddalające od wiary i praktyki katolickiej.

    Jednym z przykładów takiej parafii jest katedra pw Najświętszego Imienia Jezus w Chicago (Holy Name Cathedra), z proboszczem Dan Mayall’em. Parafia na swojej stronie internetowej poleca kursy jogi prowadzone przez instruktorki posiadające wysokie certyfikaty instruktorów jogi. Panie deklarują się jako “oddane katoliczki i codziennie praktykujace jogę”.

    Za jedyne 15 dolarów każdy parafianin tej przeszło 150-letniej parafii, z przepiękną katedrą (acz oszpeconą częściowo przez posoborowych modernizatorów), może więc zanurzyć się w otchłaniach medytacyjnych aby osiągnąć kajwalię – absolutne oderwanie się od wszystkiego: rzeczywistości, siebie, Boga.

    Przypomnijmy, że parafia jest w Archdiecezji Chicago, której przewodzi kardynał Francis Eugene George, z zakonu Oblatów – potencjalny następca Jana Pawła II, a teraz Benedykta XVI, czyli przyszły papież. Kard. George jest również odchodzącym przewodniczącym Konferencji Biskupów Amerykańskich. Nie przypadkiem tenże, z wykształcenia filozof, kieruje wieloma inicjatywami ekumenicznymi i “dialogami” z Żydami. Nie przypadkowo też kard. George był jednym z pierwszych i nagłośniejszych hierarchów, którzy potępili biskupa Richarda Williamsona z Bractwa św. Piusa X za jego wypowiedź poddającą w wątpliwość skalę tzw. Holokaustu. Potępił z dwóch względów: 1) nienawiści do Tradycji i wszystkich tych, którzy próbują ją przekazywać, oraz 2) bezwzględnej wiary w nową religię – Religię Holokaustu.

    Wracając jednak do innego okultyzmu, czyli do jogi: Ciekawe czy i na ile ten typ okultyzmu przypłynął już do polskich parafii, wszak mamy teraz wielu otwartych na świat i nowinki księży. Czekamy na sygnały od Czytelników.

    Opracowanie: Bibula Information Service (B.I.S.) – http://www.bibula.com – na podstawie Holy Name Cathedral, Chicago

  3. tralala said

    voltairenet.org jest mocno atakowany. Zalozony przez dziennikarza M. Meyssan’a (Francuz), wielojezyczny portal jest „hébérgé” w Rosji, a sam Meyssan w Libanie. Nie przeszkadza to wcale unym prubowac go ud..ic.
    Oby sie nie udalo, bo portal jest doskonaly, a artykuly solidnie udokumentowane.

  4. Shiva said

    Ad 2.
    Nie bardzo rozumiem dlaczego ten artykuł dyskredytuje jogę, a tym samym depcze religie, którym joga jest bliska. Zważ, że to nie joga jest problemem, ani inne religie, a ludzie którzy uskuteczniają praktyki innych religii w tamtym kościele katolickim. Komuś coś się pomieszało w głowie i tyle. Jak można pisać, że joga odrywa od Boga? Takie farmazony może pisać ktoś ślepy i niedouczony. Przecież joga prowadzi do zjednoczenia z Bogiem a nie do zerwania tych więzi. Może ten autor artykułu nie rozróżnia praktyk fakirów i innych magików od celu uprawiania jogi? Braki w tej wiedzy należy nadrobić zanim popełni się następny taki artykuł…

  5. Wojwit said

    Ad 4.
    Na tej stronie p.Aga wkleiła parę tygodni temu wywiad z siostrą zakonną zajmującą się tą problematyką. Bóg jest osobowy. Nirwana zaś, czyli stan doskonałości, do którego wg nauk, z których wykluła się joga należy dążyć, to „rozpłynięcie się” w bezosobowej energii. Co nie prowadzi do prawdziwego Boga – Boga w Trójcy Świętej (w trzech OSOBACH) Jedynego prowdzi w druga stronę. Czyli w czyje objęcia prowadzi fałszywa wiara? A więc z katolickiego punktu widzenia nie tylko można tak napisać, ale tak napisać trzeba.

  6. Krzysztof M said

    Ad. 5

    Ci, którzy w jodze doszli najdalej podobno krzyczeli „neti! neti!”, co miało oznaczać: „to nie jest tym!”. Czyżby ich ktoś oszukał? Spodziewali się czegoś innego? 🙂

  7. Realista said

    Swietna ocena swiatowej sytuacji.

    London failing in the Jewish Century

  8. Realista said

    re 4

    Shiva widze, ze ci sie poprzestawialo w mozgu pod wplywem wojtyly ktory byl namaszczony przez shive.

    Dla przypomnienia wojtyla modlil sie rowniez do sciany. Czy uwazasz, ze sciana rowniez prowadzi do zjednoczenia z Bogiem?

    Czy sciana musi byc nieotynkowana aby mozna bylo sie do niej modlic?

  9. Tomek Kolejarz said

    Bardzo ciekawa prognoza. Zobaczymy na ile się sprawdzi. Inną ciekawą prognozę sytuacji podaje profesor Instytutu Stratfor z USA Jerzy Friedman w swojej książce „Prognoza na XXI wiek”. „Żydożercom” od razu odpowiadam – tak to Żyd, syn noblisty z dziedziny ekonomii bł. pamięci prof. Miltona Friedmana. Książka jednak jest bardzo ciekawa, choć nie zgadzam się z wieloma tezami w niej zawartymi, to warto ją przeczytać, bo odpowiada na wiele pytań dotyczących współczesnego świata i polityki USA.

  10. Realista said

    Re 9

    Tomku,

    mam nadzieje ze nie jestes jednym z tych co biora Michalkiewicza ani teorii Miltona Friedmana na powaznie.

    Ponizej jest nastepny dowod „geniuszu” Friedmana oraz jakim kretynem jest bozyszcze polskich durni S. Michalkiewicz.

    Michalkiewicz wynosil pod niebiosa parcha Miltona Friedmana jako geniusza ekonomicznego.

    W zalaczonym ponizej filmie pt. Wojna z Demokracja, sa pokazane rezultaty ekonomicznej terapi szokowej Miltona Friedmana (1hr and 12 min) zastosowana w Chile i w calej poludniowej Ameryce (wszystko na sprzedaz wlacznie z woda).

    Przy ogladaniu tego filmu nie mozna sie oprzec wrazeniu, ze szokowowa terapia „geniusza” Balcerowicza i jego nastepcow pochodzi z tej samej szkoly parchow.

  11. tralala said

    Joga nie jest celem samym w sobie, nie jest modlitwa, lecz technika wyciszajaca umysl. Twierdzenie, ze joga przeszkadza w drodze do Boga jest rownoznaczne z potepianiem np. gimnastyki porannej, czy joggingu. Umiejetnosc skupienia sie pozwala m.in. na „lepsza” modlitwe.
    Nie nalezy wyrzucac dziecka razem z kapiela.

  12. Marucha said

    Joga to nie tylko ćwiczenia gimnastyczne, ale i cała filozofia, która nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem.

  13. Krzysztof M said

    Ad. 12

    Żeby usiąść w „kwiecie lotosu” niepotrzebna jest filozofia.

  14. Tomek Kolejarz said

    Re 10

    Kolego Realisto!

    Tak! Całkowicie poważnie traktuję Stanisława Michalkiewicza, choć nie zawsze i nie w każdej sprawie nasze poglądy są zbieżne. Miltona Friedmana również bardzo cenię podobnie jak jego ideowych poprzedników z tzw. austriackiej szkoły ekonomii, mam na myśli min. Fryderyka Augusta von Hayeka czy Ludwika Misesa, a także znakomitego kontynuatora szkoły austriackiej prof. Murraya Rothbarda, który wywarł spory wpływ na powstanie szkoły tzw. neoliberalnej, której twórcą był właśnie Milton Friedman. TAK – M. Friedman i Murray Rothbard to Żydzi. Nigdy tego nie ukrywali, ale też nigdy z tego powodu nie wywyższali się. Daj Boże, żeby wszyscy ich pobratymcy mieli w sobie tyle mądrości i zdrowych poglądów co oni dwaj, może wtedy świat w dużej mierze rządzony przez Żydów byłby lepszy. Dlatego nigdy nie nazywam Friedmana i Rothbarda parchami ze względu na pochodzenie.

    Na miano kretynów i parchów zasługują wszyscy „bohaterowie” filmu „Wojna z demokracją” w szczególności Chaves, Allende i o zgrozo biskup katolicki Romero. Swoją drogą przedmiotowy film to przepiękny, klasyczny przykład zakłamanej lewackiej propagandy, w której okruchy prawdy przemieszano z kompletnym fałszem. Film zrobiony według najlepszych propagandowych schematów rodem z ZSRR i III Rzeszy. Lenin, Stalin i Goebbels gdyby go obejrzeli byliby szczęśliwi widząc tak dobrą robotę w ich stylu.

    Pierwsza lewacka manipulacja polega na sprytnym zabiegu polaryzacji stron w filmie. Po jednej są lewacy przedstawieni jako dobrzy, demokratycznie wybrani, dobroczyńcy ludzkości itd. itp. Jednym słowem chodzące ideały. Po drugiej wstrętni faszyści chodzący na krótkiej smyczy amerykańskich służb specjalnych np. generał August Pinochet. Klasyka lewackiego kłamstwa – sposób prezentacji poglądów stron jest błędny z punku widzenia klasycznej logiki (której twórcą był Arystoteles, a jego znakomitym kontynuatorem, przerastającym mistrza był Św. Tomasz z Akwinu), mianowicie poglądy (zdania) stron przedstawione są jako sprzeczne, a nie zgodnie z rzeczywistością przeciwne. Tłumaczę o co chodzi. Spośród pary zdań sprzecznych jedno i tylko wyłącznie jedno jest prawdziwe, a drugie fałszywe np. socjalizm to dobry pogląd i socjalizm to zły pogląd. Odpowiedzi chyba nie muszę udzielać, bo jest dla katolika oczywista. Zdania przeciwne to np. Jaruzelski to czołgista i Jaruzelski to lotnik. Które jest prawdziwe? Ano żadne. Lewacki twórca filmu domyślnie przeciwstawił sobie dwie tezy: Lewacy w Ameryce Łacińskiej byli i są dobrzy i USA i ich sojusznicy czynią samo zło dla świata. Problem polega na tym, że z logicznego punktu widzenia to para zdań przeciwnych, a nie sprzecznych. Zgodnie z logiką zdania przeciwne mogą być:

    a) oba prawdziwe
    b) oba fałszywe
    c) jedno prawdziwe, drugie fałszywe

    Pomiędzy poglądami stron przedstawionych w filmie jako sprzeczne zachodzi relacja z pkt. b., gdyż teza o lewakach jest z gruntu fałszywa, a teza o USA jest również fałszywa, na pewno w przypadku Chile i obie odpowiedzi poniżej udowodnię.

    W Wenezueli rządzi kreatura Chaves. Jak patrzę na jego małpią gębę od razu wiem skąd u niego małpi, durnowaty rozum. Jedyne w czym się zgadzam z twórcami filmu to z faktem, że ten kretyn wygrał demokratyczne wybory. Przypominam, że Adolf Hitler również tą drogą sięgnął po władzę. Reszta to już zupełne kłamstwo. Chaves wcale nie polepszył sytuacji rodaków, tak jak komuna nie zlikwidowała u nas biedy. Co więcej Wenezuela po latach rządów Chaveza przypomina PRL, ZSRR czy komunistyczną Kubę. Ceny niby regulowane, żeby było przystępnie i nie za drogo. Szkoda tylko, że półki w sklepach świecą pustkami i nie pomaga reglamentacja, a za urzędową cenę niczego się nie kupi, a na czarnym rynku owszem. Wenezuela siedzi na ropie i gazie, podobnie jak były ZSRR. Po zmianach Chaveza ludzie jak byli w ogromnej masie biedni tak są dalej – jak w ZSRR. A zapowiadał i zapowiada ten kretyn jak to się ma zrobić lepiej, niech no tylko rewolucja zwalczy wrogów. Chyba skądś znam takie doświadczenia? Powiedzmy sobie prawdę zły ustrój oligarchii bogatych popieranych przez USA zastąpiono jeszcze gorszym, bo komunizmem.

    No a filmowy przykład Chile za rządów Pinocheta to już klasyka lewackiego kłamstwa. Allende owszem jak Hitler doszedł do władzy demokratycznie, ale co on zrobił z tym krajem? Bieda, burdel i bandyctwo to obraz tego kraju pod władzą tejże kreatury. Bojówki Allende dokonywały kolejnych nacjonalizacji własności prywatnej, czytaj kradły dobra ich prawowitym właścicielom. Oporni nieraz stracili życie. Działanie generała Pinocheta to żaden zamach, odbyło się nie na zasadzie li tylko amerykańskiego podszeptu, ale to demokratycznie wybrany parlament w swojej uchwale wezwał gen. Pinocheta, jako dowódcę armii do zaprowadzenia porządku. Generał porządek zaprowadził. Liczba udokumentowanych śmiertelnych ofiar przewrotu to 3.000 osób, po okolo 1500 po każdej ze stron przez właściwie cały okres władzy generał. Komu się generał nie podobał mógł wyjechać. Zadam retoryczne pytanie – co to za faszysta, który swoich wrogów puszcza wolno, a nie zabija. Nota bene tfurca filmu zapomniał wspomnieć, że Chilijczycy dwukrotnie w referendach opowiedzieli się za władzą generała. Po przejęciu władzy generał wdrożył reformy gospodarcze przypominające żywcem te, jakie za swoich rządów wprowadzili w latach 80-tych Thatcher i Reagan w swoich krajach. Po bałaganie czasów Allende ludzie wzięli się do roboty, a nie bandyctwa i co? Ano Chile stało się krajem zasobnej klasy średniej. Większość miała pracę i wystarczało im od wypłaty do wypłaty. Emeryci ubezpieczający się dobrowolnie w odpowiedniku naszych OFE nie martwią się dziś o terminowość i wysokość wypłacanych świadczeń. Czy nasz ZUS może się tym pochwalić?

    Milton Friedman zapewne słysząc jak sam Balcerowicz nazywa siebie wolnorynkowcem to się w grobie przewraca, podobnie jak wtedy, kiedy inni twierdzą, że Balcerowicz swoje reformy oparł na jego pomysłach. No ale cóż – właściwie 100% mieszkańców Polski umie czytać i pisać, ale 70 % nie rozumie treści wiadomości telewizyjnych czy prasowych (wnioskuję, że umiejetność czytania ze zrozumieniem jest im obca). Nic więc dziwnego, że lewacką i nie tylko propagandę przyjmują za prawdę. Jak mawiał mistrz propagandy Józef Goebbels – „kłamstwo powtarzane sto razy staje się prawdą”. wywołuje to u wielu chorobę nazwaną przez S. Michalkiewicza „chorobą czerwonych oczu”, na którą zdaje się niektórzy goście gajówki też cierpią.

    Przypomnę tylko, że wyznawanie poglądów socjalistycznych, czy komunistycznych jest sprzeczne z katolicyzmem vide encykliki papieży np. Rerum Novarum czy Syllabus Errorum. Do nieszczęsnego Vaticanum II takie poglądy wiązały się z ekskomuniką z mocy samego prawa. Co prawda ogłoszony po soborze Kodeks Prawa Kanonicznego zniósł sankcję ekskomuniki, ale nigdy żaden papież nie ogłosił, że w/w encykliki straciły ważność. Lewicowość jest więc niezgodna z katolicyzmem. Dość przytoczyć konkretny przykład – poprzedni papież, oskarżany o lewackie inklinacje walczył z teologią wyzwolenia i napominał abp. Romero o ochronę swego Kościoła przed marksizmem.

  15. Krzysztof M said

    Ad. 14

    A tam, potępiać socjalizm… To nieekonomiczne. 🙂 Tyle potem się trzeba natłumaczyć. 🙂 I to za każdym razem od nowa! A wystarczy przecież potępić kłamstwo. A socjalizm oparty jest na kłamstwie. 🙂 Zresztą kapitalizm podobnie.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: