Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Niemcom i UE przekazano deklar…
    Marucha o Pius XII – Papież, który…
    Maverick o Polska przygotowuje się na „in…
    Mietek o O pożytkach z sentencji
    Antares o Pius XII – Papież, który…
    Greg o Wolne tematy (67 – …
    Greg o Wolne tematy (67 – …
    CBA o „Złamanie hegemonii jest…
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    UZA o To Wojna
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    bryś o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    Włodek o To Wojna
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

Archive for 6 lutego, 2011

Skradzione Kosowo – dokument

Posted by Marucha w dniu 2011-02-06 (Niedziela)

Znakomity dokument czeskiej telewizji o zbrodniach, których dopuszczono się na terenie byłej Jugosławii.

Bombardowanie celów cywilnych przez NATO? W filmie znajdziecie Państwo niezaprzeczalne dowody (napisy polskie).

Za Hotnews.pl

Posted in Polityka | 13 Komentarzy »

Kontrolę w Egipcie przejmują Izraelczycy i amerykańscy generałowie

Posted by Marucha w dniu 2011-02-06 (Niedziela)

Israeli, U.S. generals taking control in Egypt
http://www.tehrantimes.com/index_View.asp?code=235100
Tłumaczenie Ola Gordon

Do Kairu przybyli dwaj starsi rangą oficerowie izraelscy i trzej amerykańscy generałowie by przejąć dowództwo nad wojskiem, jak mówi anonimowe źródło Tehran Times.

Sztab kierowany jest przez gen. Sissona.Jedną z opcji rozważanych przez generałów jest przewrót wojskowy. Decyzja ta pokazuje, że Stany Zjednoczone i Izrael są poważnie zaniepokojone losem reżimu Hosni Mubaraka. Kiedy Egipt opanowały bezprecedensowe protesty Izrael oficjalnie ogłosił, że „z niepokojem monitoruje” sytuację w Egipcie.

Reżim Mubaraka jest ważnym sojusznikiem Izraela i USA w regionie i jego upadek byłby wielką strategiczną stratą dla obu krajów.

Rząd Mubaraka rozgniewał świat islamu, gdy odmówił otwarcia przejścia granicznego w Rafah dla pracowników humanitarnych chcących udzielić pomocy medycznej Palestyńczykom podczas 22-dniowej wojny Izraela ze Strefą Gazy od grudnia 2008 do stycznia 2009 roku.

Analitycy polityczni sądzą, że jest mało prawdopodobne, by rząd Mubaraka przetrwał protesty, kiedy opozycja połączyła się by doprowadzić do obalenia rządu. Analitycy ci mówią, że chodzi o to, czy USA stanie po stronie opozycji, czy będzie starać się przejąć stery w Egipcie.

„Z niepokojem obserwujemy to, co dzieje się w Egipcie i w naszym regionie”, powiedział premier Izraela Benjamin Netanjahu na otwarciu cotygodniowego posiedzenia gabinetu w niedzielę.„Pokój między Izraelem i Egiptem przetrwał ponad trzy dekady, a naszym celem jest zapewnienie, by te stosunki trwały nadal.”

Według Los Angeles Times, Netanjahu omówił sytuację w sobotę z prezydentem USA Barackiem Obamą i sekretarzem stanu Hillary Clinton.

Przez lata Egipt był godnym zaufania i użytecznym partnerem Izraela i USA w tzw blisko-wschodnich negocjacjach pokojowych.

Izrael dostarcza Egiptowi broń

Według nowych raportów, izraelskie samoloty wylądowały na lotniskach w Kairze z dostawą broni dla egipskiego rządu. Raporty te sporządzono po rozmowach telefonicznych między ministrami obrony Egiptu, USA i Izraela, kiedy antyrządowe protesty weszły w siódmy dzień ich trwania.

W czwartek izraelski minister, pod warunkiem anonimowości, powiedział izraelskim mediom, że prezydent Egiptu, wspierany przez silne wojsko, ostatecznie stłumi protesty.

„Jego władza jest mocno zakorzeniona w aparacie wojskowym i służbie bezpieczeństwa,” powiedział izraelski premier, dodając: „Oni będą musieli użyć siły i opanować ulice. Według mnie są wystarczająco silni by to przezwyciężyć.”

Ps. Protestujące egipskie dziecko:

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/02/06/kontrole-w-egipcie-przejmuja-izraelczycy-i-amerykanscy-generalowie/#more-6840

Posted in Polityka | 23 Komentarze »

Ludzie honoru przez „ch”

Posted by Marucha w dniu 2011-02-06 (Niedziela)

Kilka miesięcy temu (dokładnie: 16.10.2010) zamieściłem w „Plusie Minusie” artykuł zatytułowany „Życie w kłamstwie”.

Podaję tam przykłady licznych manipulacji i zupełnie bezczelnych kłamstw „Gazety Wyborczej”, z konkretnymi przykładami i cytatami. Ograniczona objętość tekstu sprawiła, że ograniczyłem się tylko do kilku przykładów, po jakie sposoby propagandowego oddziaływania na opinię publiczną potrafi ona sięgać.

Adam Michnik, znany z obyczaju reagowania na negatywne opinie o nim pozwami sądowymi, jakoś nie znalazł podstaw do procesowania się o tekst, z którego jasno wynika, iż praca, której jako redaktor naczelny przywodzi, nic nie ma wspólnego z dziennikarstwem, i przypomina raczej trudy peerelowskiego aparatu propagandy, które towarzysz Maciej Szczepański definiował jako „codzienne wbijanie miliona gwoździ w milion desek”. Choć w tekście mowa jasno, że „Wyborcza” w swych kampaniach, czy to obliczonych na uzyskanie społecznego przyzwolenia dla wątpliwych działań władzy, czy na pozbawienie kogoś czci i dobrego imienia tudzież pozbawienie go publicznej funkcji bez skrupułów sięga po kłamstwo i przeinaczania faktów, mecenas Rogowski nie przysłał mi żadnego pozwu ani nawet pisma przedprocesowego. Dudy w miech.

Osobiście się nie dziwię. Nawet najlepszy prawnik nie zdołałby nawet najbardziej życzliwego sądu przekonać, że słowa „to mogło zdarzyć się w środę… to była ta elita narodu” są równoznaczne z stwierdzeniem „szkoda, że ten samolot nie spadł wtedy, gdy leciał nim Tusk”. Żadna biegłość w prawniczych kruczkach nie pomoże zaprzeczyć faktowi, że wiadomość o rzekomym wystąpieniu dyrektora Trójki na „wiecu wyborczym PiS”, będąca formalnym pretekstem usunięcia go ze stanowiska, w istocie została przez „Wyborczą” sfałszowana, a rzekomy „wiec” był organizowanym przez „Gazetę Polską” koncertem ku pamięci ofiar katastrofy.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Me(r)dia | Możliwość komentowania Ludzie honoru przez „ch” została wyłączona

Gazeta Polaków czy litewskich nacjonalistów?

Posted by Marucha w dniu 2011-02-06 (Niedziela)

Walcząc z własnym państwem oraz dając upust troskliwie pielęgnowanym obsesjom, „Gazeta Polska” zawezwała na pomoc czołowego polakożercę – Vytautasa Landsbergisa.

W ten oto sposób symbol antypolonizmu na Litwie, stał się symbolem organu, w którego nazwie występuje słowo „Polska”. Z wywiadu jakiego Landsbergis udzielił tej gazecie, można się było dowiedzieć, co tak naprawdę męczy czołowego litewskiego nacjonalistę. Wcale nie to – jak mogliby sądzić niektórzy czytający ten wywiad – że Ruskie mataczą w sprawie śledztwa smoleńskiego. Jego męczy po prostu perspektywa ułożenia sobie poprawnych relacji Polski z Rosją.

Jak wiadomo dla wszelkiej maści litewskich nacjonalistów i spadkobierców szaulisów taka sytuacja to dramat. Dlatego każda próba racjonalizacji stosunków na linii Warszawa-Moskwa jest przez te środowiska odbierana, a następnie zwalczana, jako godząca w żywotne interesy Litwy. Interesy, uściślijmy, niekoniecznie kompatyblilne z polskimi. Nie tylko ze względu na pomiatanie Polakami przez litewskie władze, ale i księżycowe, przynoszące Polsce ogromne straty projekty gospodarcze, których niechlubnym przykładem są słynne Możejki – rafineria kupiona ze względów politycznych przez polski Orlen, do czego dorabiano iście mesjańską ideologię.

Landsbergis wie, że Polska nie jest skazana na Litwę, dlatego wistuje tak a nie inaczej. Z biznesowego punktu widzenia Litwa jest partnerem takim sobie. Jej oferta i wdzięk ekonomiczny są skromne, a energetyczny deal w Możejkach, który miał przynieść obu stronom roponośne Eldorado, okazał się w konsekwencji zardzewiałym kurkiem, z którego niewiele co nakapało. Stało się tak za sprawą mocno zainteresowanych tematem Rosjan, którzy – co oczywiste – unieruchomili u siebie ze „względów technicznych” rurociąg biegnący do Możejek, czyniąc cały interes jedną wielką klapą. Teraz litewski szmelc utrzymują Polacy, co rusz strofowani w tej sprawie przez nabzdyczonych tubylców.

W wywiadzie Landsbergis w charakterystyczny sposób zagrał nam na uczuciach mówiąc: „W geopolitycznym programie Rosji, w książkach ideologów kremlowskich, jest wyraźnie napisane, że najważniejszym celem ich polityki jest skłócenie Polski i Litwy. To się właśnie, niestety, realizuje”. Szkoda tylko, że dla równowagi, tak czujna na punkcie antypolonizmu „Gazeta Polska”, nie zapytała swojego spostrzegawczego interlekutora o książki ideologów litewskich i o to, co jest w nich „wyraźnie napisane” w kwestiach polskich, dajmy na to AK-owskich. Ale być może przeprowadzająca ten wywiad redakcyjna spółka: Gargas, Kania & Karnowski, po prostu przeoczyła ten drobny fakt.

Owszem, z pewną taką nieśmiałością spółka zapytała Landsbergisa o stosunki polsko-litewskie, dowcipnie określając je jako „nie najlepsze”, co w równie dowcipny sposób – w końcu jakie pytanie, taka odpowiedź – Landsbergis zreasumował: „Temu się dziwię. Nie rozumiem niektórych wątków polskiej polityki zagranicznej. Dlaczego po takim ciosie (katastrofa smoleńska – przyp. mój), będąc w tak trudnej politycznie i psychologicznie sytuacji, nie ceni się przyjaciół? Przyjaciół trzeba cenić, a nie popychać nogą”. Prawda, że dowcipne?

A już najbardziej dowcipnie wypowiedział się pan Landsbergis o słynnej sprawie córki rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego, którą a propos spotkania smoleńskiego w Brukseli postraszył, że ma uważać na siebie, sugerując niedwuznacznie długie ręce KGB.

Perfidia tego zagrania, rzadko spotykana zresztą, wzbudziła zrozumiały niesmak. Gra na uczuciach i lękach ciężko doświadczonej kobiety w imię swoich merkantylnych interesów, była zwykłym draństwem. Pytająca o tę sprawę spółka Gargas, Kania & Karnowski, w pełnym wyszczerzu i bez żadnej reakcji „łyknąła” wyjątkowo bezczelną odpowiedź: „Każdy musi uważać na wypadki samochodowe. Tak to jest”.

I to chyba wystarczy za komentarz tego, co uprawia „Gazeta Polska”.

Maciej Eckardt
http://sol.myslpolska.pl

Posted in Polityka | 2 Komentarze »

Raport MAKu i kompromitacja…polskich elit (!)

Posted by Marucha w dniu 2011-02-06 (Niedziela)

Krzyku bylo co niemiara!

Rosjanie swymi sugestiami i ocenami nas kompromitują.
Tak jakby Rosjanie byli winni błędów, ktore My – Polacy popełniliśmy.

Premier p.Donald Tusk zawiódł: nie przewidział treści raportu i… spóźnił się z replika..
Tak jakby rolą Premiera Rządu Polski była publiczna dysputa z Międzypaństwowa Komisją Techniczną.

Wszystko stracone – Nasz Premier nie przewidział, że od orzeczenia MAKu odwołania być nie może!
Itd… Itp… Kociokwik…
TRAGEDIA….!

A ja myślę inaczej.
Myślę, że to żenujące, gdy politycy i dziennikarze plotą takie bzdety!!!

MAK stwierdzil TO, co uznał za słuszne stwierdzić. Wszak od tego jest. Posiada kompetencje i określoną renomę. Jego rolą [jest] wydanie zaleceń, które umożliwią uniknięcie podobnych katastrof w przyszłości.

Rzekomo „nie uwzględnił naszych, polskich uwag”.
Guzik prawda!
Zgodnie z tradycją – przy braku wcześniejszych prób konsultacji ze strony drugiej – polskie uwagi dopięto do raportu w formie załącznika. KROPKA!

Mamy zastrzeżenia, że wyjawiono, iż w krwi Dowódcy Polskich Sił Powietrznych był alkohol.
Cóż…wolno mieć zastrzeżenia, tak jak i MAKowi wolno decydować o tym, co ich zdaniem jest ważne, lub nie.
Na tej samej zasadzie MAK nie przedstawił analizy pracy kontrolerów sprowadzających samolot.

Szok wywołała prezentacja nagrań ostatnich sekund lotu. TAK – tego raczej się nie praktykuje. Pamiętajmy jednak, że już od pierwszych dni po katastrofie w polskich mediach były przecieki z tych nagrań!
Zauwazmy, że to MY, POLACY, jako pierwsi upubliczniliśmy zapisy z kabiny, które zazwyczaj publiczność poznaje dopiero podczas procesu w sądzie.

A teraz o rzekomo „przegranej sprawie”…
FAKT: raportu MAKu nie zmienimy. Nikt go nie zmieni.
Głupie i naiwne były propozycje, aby „nasz” premier negocjował z „ich” Premierem.
Toć to nie targowisko. Tu nie ma nic do negocjowania!
Raport MAKu jest dla „latających” jako instrukcja.
Winnych raport MAKu nie wskazuje !!!
Niezaleznie od zawartych w nim sugestii.
Winnych wskazać winni prokuratorzy, a stosowną karę orzeknie SĄD.

Tak wiec istotne dla wyciągania ostatecznych wniosków będą raporty polskiej i rosyjskiej prokuratury. Te raporty oceni sąd. Przed sądem swe wnioski będą mogli zgłosić pokrzywdzeni (rodziny ofiar i zwiazki zawodowe/stowarzyszenia pilotow).
Strony postępowania będą miały możność wnioskowania o powołanie nowych biegłych i ekspertów.

Bzdurą, wręcz wyjątkową, jest twierdzenie, że „Raport MAKu pozbawia nas możliwosci bronienia naszych racji”.

Jeszcze większa bzdurą jest oczekiwanie, że do sprawy winni włączyć się Prezydent, Premier, Rzad, Sejm, Senat…

Po dziesieciu latach od katastrofy sąd we Francji wydał wyrok i skazał winnych katastrofy Concorda.
We Francji skazano amerykańskie linie lotnicze na zapłacenie kary i skazano na karę więzienia amerykańskiego mechanika, który zamontował w amerykańskim samolocie część, której upadek na pas „miał później przyczynić się do przebicia baku Concorda”. Wszystkie strony (skazani, „zwycięzcy” i… prokurator) odwołali się.
Amerykańskie linie wskazują, że problemy niedostatecznej solidności zbiorników Concorda znane były od dawna.
Kolejna rozprawa za rok lub dwa.

W tym wypadku zderzają się interesy firm z USA i Francji. Nigdy jednak ani prezydent USA, ani jego odpowiednik z Francji, głosu nie zabierali
.
Bierzmy z nich przykład: co boskie niech osądza Bóg, ludzkie problemy załatwiajmy miedzy soba.

Krzysztof Pytel z Reims, 5.02.2011
http://szachimat.bloog.pl/?pod=1&ticaid=6bbaa

Posted in Różne | 8 Komentarzy »

ADL – O co walczy naprawdę?

Posted by Marucha w dniu 2011-02-06 (Niedziela)

ADL propaguje integrację rasową, równość i wielokulturowość, jeden z jej sloganów brzmi: „Różnorodność jest naszą największą siłą”.

ADL ( Anti-Defamation League of B’nai B’rith) znana jest prawdopodobnie prawie wszystkim na świecie. Ta żydowsko – syjonistyczna organizacja, z siedzibą w Nowym Jorku, posiada oddziały w 42 krajach i podaje się za jedną z najważniejszych na świecie organizacji walczących o prawa człowieka, zwalczająca dyskryminację rasową i podziały etniczne. Niewątpliwie program społeczno – polityczny ADL jest odbiciem dążeń znaczącej części społeczności żydowskiej na świecie. I to jest powodem by postawić sobie pytanie: jaki jest prawdziwy program etniczny ADL?

ADL propaguje integrację rasową, równość i wielokulturowość, jeden z jej sloganów brzmi: „Różnorodność jest naszą największą siłą”. To wyjątkowo silne lobby sponsoruje działalność mającą na celu odrzucenie wszelkich podziałów rasowych, potępiając w szczególności dyskryminację Żydów.

Głównym celem działalności ADL w USA w latach 60′ było wprowadzenie Civil Rights Act w 1964 roku. Ustawa ta przyczyniła się do stworzenia zintegrowanego rasowo społeczeństwa w Stanach Zjednoczonych.
Faktycznie, ADL odrzuca wszelkie formy dominacji rasowej, tzn wszystkie sytuacje, w których jedna grupa etniczna dminuje nad inną, zwłaszcza jeśli tą grupą „dominującą” jest „rasa biała”. Jednym słowem, tam gdzie współżyją ze sobą różne grupy etniczne w obrębie jednego społeczeństwa, ADL występuje jako obrońca takiego stanu rzeczy.

Krytycy utrzymują, że ten „program moralny” ADL jest niczym innym jak fasadą ideologiczną, metodą promocji interesów żydowsko – syjonistycznych pod płaszczykiem moralności.

Według tego punktu widzenia, publiczna opozycja przeciwko dyskryminacji etnicznej czy rasowej jest używana w interesie żydowsko – syjonistycznego nacjonalizmu kulturalno – etnicznego.
ADL propaguje uniwersalną równość i wymieszanie rasowe dla nie – Żydów przy zachowaniu jednocześnie separatystyczno – ekskluzywistycznej tożsamości dla Żydów.

Judaizm (historycznie) charakteryzował się separacją genetyczną i kulturalną od innych grup ludności. W szczególności stosował podwójne miary moralne: altruizm i współpracę między Żydami a rywalizację z goim.

Dlatego też, z tego punktu widzenia, społeczności żydowskie osiadłe poza Izraelem – gdzie Żydzi są mniejszością – potrzebują narodów tolerujących ich długoterminową politykę nieasymilowania się i grupowej solidarności.

W społeczeństwie zintegrowanym, złożonym z różnych grup etnicznych o różnych interesach i rywalizujących ze sobą jest bardzo trudno rozwinąć zorganizowany ruch, który przeciwstawiłby się zorganizowanej grupie żydowskiej. Poza tym, w społeczeństwach zintegrowanych poza Izraelem, w których nie – Żydzi mają słabo rozwinięte poczucie tożsamości jest mniej prawdopodobne, że Żydzi zostaną uznani za element niezdolny do asymilacji i obcy. W konsekwencji w takich „zintegrowanych” społeczeństwach poza Izraelem, Żydzi mogą tylko zyskiwać władzę i wpływy.

Jak to więc z tym jest? ADL naprawdę zainteresowana jest tworzeniem społeczeństwa wielokulturowego gdzie wszystkie grupy etniczne współżyją na zasadzie równości? Czy raczej program ten jest w rzeczywistości ideologiczną maską pod którą ADL promuje program żydowsko – syjonistyczny: dominacja żydowska w Izraelu, gdzie Żydzi są większością, lecz „równość rasowa” i wielokulturowość poza Izraelem, gdzie Żydzi są mniejszością i taki stan rzeczy przynosi im ogromne korzyści?

Na szczęście jest możliwość zweryfikowania tych przeciwstawnych hipotez: społeczeństwo Izraela. W starym numerze New York Timesa ukazał się kontrowersyjny artykuł rozważający zastąpienie syjonistycznego Państwa Izrael, państwa żydowskiego, nowym organizmem dwunarodowym, zintegrowanym etnicznie i świeckim, gdzie Żydzi i Arabowie żyliby razem jako równi sobie pod względem politycznym i socjalnym.”Nie do pomyślenia jest, że Izrael miałby zostać zastąpiony państwem dwunarodowym, w którym Żydzi i Palestyńczycy żyliby razem w demokratycznej harmonii”– to teza tego artykułu.

Prezes amerykańskiej ADL, Barbara B.Balser na wspomniany artykuł odpowiedziała „listem do wydawcy”. List ten, jak należy przypuszczać, prezentuje oficjalne stanowisko ADL. Odrzuca pomysł państwa dwunarodowego, zintegrowanego etnicznie i świeckiego, gdzie Żydzi i Arabowie mogliby żyć razem jako równi sobie. Określa takie rozwiazanie jako „działanie anty – izraelskie” dążące do zniszczenia suwerenności żydowskiej na w Ziemi Świętej. ADL jasno opowiada się za zachowaniem suwerenności żydowskiej (czytaj – dominacji żydowskiej nad nie – Żydami).

Takie stanowisko sugeruje, że to co mówią krytycy ADL jest prawdą. Jeżeli prawdą byłoby, że podstawowym motywem działalności ADL jest dążenie do równości i wielokulturowości oraz zaprzestanie wszelkiej formy supremacji rasowej czy etnicznej to można by się spodziewać, że taki program byłby promowany także w Izraelu (gdzie Żydzi są większością) w sposób tak samo entuzjastyczny jak dzieje się to na całym świecie (gdzie Żydzi są mniejszością).

Lecz tak się nie dzieje. Dlatego trudno uwierzyć, że działacze ADL szczerze wierzą w ideały, które głoszą i które usiłują wprowadzić w życie na całym świeci podczas gdy w Izraelu są najbardziej zagorzałymi zwolennikami społeczeństwa podzielonego, w którym dyskryminacja jest częścią porządku prawnego i supremacji żydowskiej zagwarantowanej przez prawo.

Edward Rothstein, “Seeking an Alternative to a Jewish State”, New York Times, 22 listopad 2003.
Barbara B. Balser, Letter to the Editor, The New York Times, 25 listopad 2003.

Jarosław Ruszkiewicz
http://spiritolibero.polacy.eu.org/554/adl-o-co-walczy-naprawde-/

Nie zapominajmy też, że ADL jest maszynką do robienia pieniędzy i niezłym sposobem na życie dla jej przywódców – admin

Abraham Foxman, dyrektor ADL

Posted in Polityka, Różne | 7 Komentarzy »

Druga wersja książki Grossa

Posted by Marucha w dniu 2011-02-06 (Niedziela)

Pod Wawelem krążą już dwie wersje paszkwilu.

Pierwszą z nich w listopadzie ubr. do redakcji wydawnictwa „Znak”- przesłał z Nowego Yorku sam autor. Napisana jest ona topornym językiem, pełnym najróżniejszych błędów. Aż dziw bierze, że człowiek z wykształceniem uniwersyteckim może tak nieporadnie posługiwać się słowem pisanym.

Druga wersja, zredagowana przez specjalny zespół „Znaku”, napisana jest już poprawną polszczyzną. Co więcej, powykreślano w niej niektóre akapity, a w ich miejsce powstawiano całkiem inne. Zakres ingerencji redaktorskich jest bardzo duży. Nie zmieniono jednak zaciekłych ataków na Kościół katolicki, w tym zwłaszcza na księdza kardynała Adama Stefana Sapiehę, metropolitę krakowskiego.

W tych dniach prezes Henryk Woźniakowski ogłosił. że we wtorek 8 lutego w siedzibie przy ul. Kościuszki 37 odbędzie się konferencja prasowa, na której dziennikarze dostaną tzw. szczotki książki. Na razie dostawali je tylko wybrani, czyli dziennikarze „Gazety Wyborczej” i „Tygodnika Powszechnego”, którzy w ramach „braterskiej współpracy” zajmą się promowaniem paszkwilu. Ponoć już zostały wytypowane osoby z tego środowiska, które mają napisać entuzjastyczne recenzje.

Samo środowisko „Znaku” jest bardzo podzielone. Niektórzy uważają. że wydanie paszkwilu jest strzałem w stopę, bo zniechęci czytelników do kupowania książek wydawnictwa, a autorów do dalszej współpracy. Większość pracowników siedzi jednak cicho, bo się boi , zwłaszcza, że niedawno odbywała się „rzeź niewiniątek”, polegająca na daleko idącej redukcji etatów. Z pracy zwolniono wielu osób, nawet takich, co dla Henryka Wożniakowskiego i Jerzego Illga harowali przez kilkanaście lat.

Do redakcji przychodzi nadal wiele protestów. Warto je pisac nadal. Lista e-maili, na które można je wysyłać jest na stronie:

http://www.znak.com.pl/oNas,strona,kontakt,tytul,Kontakt

http://www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3763

Posted in Historia, Me(r)dia | 7 Komentarzy »

Ruch narodowy, czy ruch państwowy?

Posted by Marucha w dniu 2011-02-06 (Niedziela)

Dziś wiele osób, które przyznają lub wręcz utożsamiają się w swoich poglądach politycznych, społecznych, czy gospodarczych z szeroko pojętym ruchem narodowo – demokratycznym, czy też narodowym, mającym swe korzenie w drugiej połowie XIX wieku i dalej twórczo rozwiniętym w okresie II RP, zapomniało, a nawet w ogóle nie wie, lub nie potrafi odpowiedzieć na proste pytanie, czym tak naprawdę ruch narodowy różnił się od innych polskich ruchów politycznych.

PAŃSTWO TO FORMA, A NARÓD TO TREŚĆ

Zaobserwować można prześciganie się w ogłasza­niu, kto jest uprawniony do spuścizny endeckiej, kto jest tym „prawdziwym” kontynuatorem ruchu narodowego, kto jest „prawdziwym” narodowcem, a kto już nim nie jest – kto jest koncesjonowany, a kto jest w opozycji do systemu demoliberalnego. Kto zatem jest prawdziwym narodowcem? Niech inni się kłócą i niech odpowiadają na tego typu ab­surdalne pytania. W moim szkicu chciałbym przede wszystkim zwrócić uwagę, na pewne różnice jakie występują pomiędzy ruchem narodowym, a ru­chem państwowym. Niezrozumienie różnicy mię­dzy tymi pojęciami dość powszechne występuje w grupach, które używają endeckiej terminologii.

Oczywiście, nie można wytoczyć jakiejś jednej głównej linii demarkacyjnej pomiędzy silnym na­rodem i silnym państwem, ponieważ jedno wpływa na drugie, pozytywnie lub negatywnie, ale można wskazać, na pewne różnice, które powinny kiero­wać nasze myśli i działania, w kierunku, który jest nam bliższy. Dziś wiele osób zapomina, że państwo i jego instytucje są jedynie środkami do celu, jakim jest dobro narodu i jego poszczególnych obywate­li. Przekładając to na grunt rodzimy, należy stwier­dzić, że państwo polskie i jego instytucje, są jedy­nie i aż środkami, które mają zapewnić dobrobyt narodu polskiego, a ściślej ujmując jego obywate­li. Dywagacje, czy to naród stworzył państwo, czy też państwo stworzyło naród, pozostawiam teore­tykom. Zauważam jednak pewne oczywiste fakty, iż często jest tak, że narody nie mają swoich państw, a mimo to trwają, a czasami, choć raczej rzadko, nawet się rozwijają pomimo braku swojego pań­stwa. Częściej jednak ulegają powolnej degradacji i znikają w wieczności.

Narody mogą więc istnieć bez państwa, ale ich rozwój jest z reguły ograniczo­ny np. Serbołużycznie w Niemczech, Palestyńczycy, czy też Kurdowie. Dlatego państwo jest niezbędne, aby narody mogły realnie funkcjonować, aby mogły się rządzić i rozwijać według swoich praw, dążno­ści, wyborów, kultury i tradycji. Narody mają prawo do samostanowienia, a naj­lepszym instrumentem jest państwo.

Oczywiście, globalizacja, wymogła konieczność uczestniczenia w międzynarodowych organizacjach, czy to poli­tycznych, gospodarczych, czy też wojskowych. Od tego nie uciekniemy i jest to nawet korzystne dla poszczególnych członków. Pokazał to choćby ostat­ni kryzys finansowy i gospodarczy, że żaden na­ród, ani żadne państwo, nie jest samotną wyspą, ale elementem ogólnoświatowego systemu gospodarczego i finansowego. Niektóre państwa stanę­ły na skraju bankructwa, jak Islandia, czy Estonia, a ostatnio Grecja, choć ponoć państwo nie może zbankrutować. Inaczej wygląda Unia Europejska i Polska z naszej polskiej perspektywy, a inaczej np. z perspektywy Chin, które liczą się z Unią Euro­pejską, a niekoniecznie z Polską. Narody mogą istnieć bez państwa, ale aby w pełni mogły się rozwi­jać muszą posiadać własne niepodległe i suweren­ne państwo.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Kultura, Polityka | 3 Komentarze »

 
%d blogerów lubi to: