Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Sami Żydzi przyznają, że nie są potomkami starożytnych Izraelitów

Posted by Marucha w dniu 2011-02-11 (Piątek)

The Jews admit that they are not the descendants of the Ancient Israelites in their writings.
http://www.israelect.com/reference/WillieMartin/Jews_Are_Not_Israelites.htm
Willie Martin, tłumaczenie Ola Gordon

W części zatytułowanej ‘A brief History of the Terms for Jew’ [Krótka historia określenia Żyd] w ’1980 Jewish Almanac’ jest następujący wpis: „Ściśle mówiąc, niepoprawne jest nazywanie starożytnego Izraelity ‘Żydem,’ czy nazywanie współczesnego Żyda Izraelitą lub Hebrajczykiem.” (1980 Jewish Almanac s. 3)

Encyclopedia Americana (1985):

„Chazarowie, starożytny mówiący po turecku lud, mieli wielkie i silne państwo na stepach północnych gór Kaukazu od VII w. do jego końca w połowie XI wieku. W VIII w. jego przywódca polityczny religijny… jak również większa część chazarskiej magnaterii, zarzuciła pogaństwo i przeszła na judaizm… (o Chazarach mówi się jako o przodkach większości rosyjskich i wsch.-europejskich Żydów)”

Encyclopedia Britannica (15 wydanie):

„Chazarowie, konfederacja plemion tureckich i irańskich, która utworzyła główne imperium handlowe w II połowie VI w., obejmujące płd-wsch. region współczesnej europejskiej Rosji… W połowie VIII w. klasy rządzące przyjęły judaizm jako swoją religię.”

Academic American Encyclopedia (1985):

„Aszkenazyjczycy obok Sefardyjczyków są jedną z dwu głównych grup Żydów.”

Encyclopedia Americana (1985):

„Aszkenazyjczycy to Żydzi, których przodkowie żyli na ziemiach germańskich… to między Żydami aszkenazyjskimi powstała idea syjonizmu politycznego, ostatecznie prowadzącego do ustanowienia państwa Izrael… W późnych latach 1960, liczba aszkenazyjskich Żydów wynosiła 11 mln, około 84% światowej populacji Żydów.”

The Jewish Encyclopedia:

„Chazarowie, nie-semicki, azjatycki, mongolski lud plemienny, przybył do Europy Wsch. około I w., jako naród przeszli na judaizm w VII w. przez rozwijający się naród rosyjski, który wcielił całą populację chazarską, i który wyjaśnia obecność we wsch. Europie wielkiej liczby mówiących jidysz Żydów w Rosji, Polsce, Litwie, Galicji, Besarabii i Rumunii.”

The Encyclopedia Judaica (1972):

„Chazarowie, grupa narodowa głównie typu tureckiego, niezależna i suwerenna w Europie Wsch. pomiędzy VII i X w. W ciągu tego okresu przywódcy chazarscy wyznawali judaizm … Mimo znikomej informacji o charakterze archeologicznym, obecność grup żydowskich, to wpływ myśli żydowskiej w średniowiecznej Europie Wsch. jest znaczny. Grupy wymieniane jako migrujące do Europy Środkowej ze Wschodu, często określane jako Chazarowie, dzięki czemu nie można przeoczyć możliwości, że pochodziły z dawnego Imperium Chazarskiego.

The Universal Jewish Encyclopedia:

„Pierwotne znaczenie Ashkenaz i Ashkenazim w jęz. hebrajskim jest Niemcy [państwo] i Niemcy [naród]. Może tak być, ponieważ ojczyzną starożytnych przodków Niemców jest Media, biblijni Ashkenaz… Krauss uważa, że we wczesnym średniowieczu, Chazarowie często nazywani byli Aszkenazim… Około 92% wszystkich Żydów lub około 14.5 mln to Aszkenazim.”

New Grolier Encyclopedia:

„Chazarowie, turecki lud, stworzył imperium handlowe i polityczne, które dominowało w istotnej części płd. Rosji przez większą część VII – X w. W VIII w. Kagan (król) i chazarska arystokracja przeszli na judaizm. Chazarowie ustanowili swoją stolicę w Itil (lub Atil), w delcie Wołgi, i przez następnych 400 lat to żydowskie cesarstwo utrzymywało równowagę sił między chrześcijańskim Imperium Bizantyjskim i muzułmańskim Kalifatem. Warowne chazarskie miasto Sarkil w dolnej części rzeki Don zostało zbudowane z pomocą Bizancjum i służyło jako skrzyżowanie na szlaku wiodącym do Azji Środkowej. Chazarowie rządzili wieloma szlakami handlowymi na Wschód; niektórzy Radhanites (żydowscy kupcy z Galii), na przykład, byli przyzwyczajeni do przekraczania imperium chazarskiego w czasie podróży do i z Chin i Indii. Pod koniec X i na początku XI w. sojusz Bizancjum i Rosjan złamał potęgę Chazarów na Krymie. W 965 roku, Światosław I, książę kijowski, zdecydowanie pokonał armię Chazarów. Dalej na wschód nowe fale tureckich najeźdźców zajęły pozostałości po państwie Chazarów.

Biblia: mówi, że chazarscy (Ashkenaz) Żydzi byli / są synami Jafeta, a nie Szema:

„Są to pokolenia synów Noego, Szema, Hama i Jafeta, a z nich pochodzili synowie urodzeni po potopie. Synowie Jafeta; … synowie Gomera; Ashkenaz…” (Rdz. 10:1-3)

Zatem Biblia udowadnia, że Żydzi Ashkenaz (Chazarowie) nie byli potomkami Szema i nie mogą być Semitami.

Król Kimyarite przyjmuje judaizm i konwertuje swoją armię i lud:

„Kimyarite (Himyarite) zob. Sabeans (Jewish Encyclopedia, p. 403) Sabeans: Mieszkańcy starożytnego królestwa Sziby w płd.-wsch. Arabii, znanej z Biblii, prac klasycznych pisarzy i tubylczych napisów. Genealogia Ks. Rodz. daje trzy rodowody Sziby, tytułowy przodek Sabeans, który jest różnie nazywany (1) syn Ramy i wnuk Kusz, (Rdz. 10:07; 1 Kroniki 1:09, komp Ezechiel 27:22;. 38:13) (2) syn Joktana i praprawnuk Szema (Rdz 10:28; 1 Kroniki 1:22) i (3) syn Jokszana i wnuk Abrahama od Ketury. ( Rdz. 25:3; 1 Kroniki 01:32) Wydaje się zatem, że były trzy grupy Sabeans: jedna w Afryce, (por. etiopskie miasto Saga wspominane przez Strabona, „Geography,” s. 77) i pozostałe dwie w Arabii.

The Outline of History (Zarys historii) – H. G. Wells:

„Jest bardzo prawdopodobne, że większość przodków Żydów ‘nigdy’ nie mieszkała w Palestynie ‘w ogóle,’ o czym świadczy przewaga opinii historycznych nad faktami.”

Poniżej znajduje się historia nawrócenia plemienia ludzi w Rosji na judaizm i jest źródłem ponad 95% Żydów z Europy Wschodniej. „Facts Are Facts” [Fakty są faktami] – Benjamin Friedman:

„Bez pełnej i dokładnej wiedzy nt. pochodzenia i historii ‘Żydów’ w Europie Wschodniej … jest zupełnie niemożliwe by [chrześcijanie] w inteligentny sposób zrozumieli szkodliwy wpływ Żydów wywierany przez dziesięć wieków … Prawdopodobnie będziecie zaskoczeni, jak było wielu chrześcijan dawno temu, kiedy zaszokowałem naród pierwszym opublikowaniem przeze mnie faktów ujawnionych na podstawie moich wieloletnich badań nad pochodzeniem i historią ‘Żydów’ w Europie Wschodniej. Moje wieloletnie intensywne badania dowiodły poza wszelką wątpliwość, w przeciwieństwie do powszechnego przekonania wyznawanego przez chrześcijan, że ‘Żydzi’ w Europie Wsch. w każdej chwili w historii Europy Wsch. nigdy nie byli legendarnymi ‘zagubionymi dziesięciu plemionami’ z Biblii. TEN FAKT HISTORYCZNY JEST NIEPODWAŻALNY.

Wnikliwe badania ustaliły jako prawdę, że właściwie ‘Żydów’ z Europy Wsch. w żadnym momencie ich historii nie można uznawać za bezpośrednich potomków legendarnych zagubionych ‘dziesięciu plemion’ z Biblii. W historii współczesnej ‘Żydzi’ w Europie Wsch., nie mają prawa do wskazania nawet jednego starożytnego przodka, który kiedykolwiek postawił choćby stopę na palestyńskiej ziemi w erze historii biblijnej.

Badania ujawniły również, że ‘Żydzi’ w Europie Wschodniej nigdy nie byli ‘Semitami,” nie są ‘Semitami’ teraz, ani nie będą nigdy uważani za ‘Semitów’ w przyszłości, bez względu na to, jak będą rozciągać wyobraźnię. Wyczerpujące badania również nieodwołalnie odrzucają jako fantastyczną fabrykację ogólnie przyjętego przekonania chrześcijan, że ‘Żydzi’ w Europie Wschodniej są legendarnym ‘narodem wybranym,’ tak bardzo głośno reklamowanym przez chrześcijańskich duchownych z ambon … „

American People’s Encyclopedia (1954) pod Nr. 15 292 zamieszcza następującą informację o Chazarach:

„W 740 AD Chazarowie oficjalnie przyjęli judaizm. Sto lat później zostali pokonani przez przybywające ludy słowiańskie i rozproszeni na tereny Europy środkowej, gdzie byli znani jako Żydzi.

Z powyższego jasno widzimy, że Żydzi w pełni rozumieją swoje chazarskie dziedzictwo, jak pisze trzecie wydanie Jewish Encyclopedia (1925):

„Chazarowie [Kazarowie]: Lud pochodzenia tureckiego, którego życie i historia wplatają się w początki historii Żydów w Rosji. Królestwo Chazarów ustanowione na większości południowych terenów Rosji, na długo przed założeniem rosyjskiej monarchii przez Waregów (855). Żydzi mieszkali na wybrzeżach mórz Czarnego i Kaspijskiego od pierwszych wieków [po śmierci Chrystusa]. Dowody historyczne wykazują region Uralu jako ojczyznę Chazarów. Wśród klasycznych pisarzy średniowiecza byli znani jako ‘Chozars,’ ‘Khazirs,’ ‘Akatzirs,’ and ‘Akatirs,’ oraz w kronikach rosyjskich jako ‘Khwalisses’ i ‘Ugry Byelyye.’…”

Encyclopedia Judaica t. 10, (1971) tak pisze o Chazarach (Kazarach):

„Kazarowie, grupa narodowa typu tureckiego, niezależna i suwerenna we Wsch. Europie, między VII i X w. W tych czasach główni Kazarowie wyznawali judaizm.”

Universal Jewish Encyclopedia:

„Kazarowie, średniowieczny lud, prawdopodobnie spokrewniony z Bulgarami znad Wołgi, którego klasa rządząca przyjęła judaizm w VIII w. Kazarowie wydają się przybywać w VI w., z wielkiego koczowniczego imperium Hunów (Turcy), które rozciągało się od stepów Europy Wsch. i basenu Wołgi do chińskiej granicy. Chociaż często się twierdzi, że zapisy o Kazarach występują już w 200 AD, faktycznie wzmianki o nich nie ma do 627 AD … Większość żydowskich historyków konwersję króla Kazarów na judaizm datuje na pierwszą połowę tego stulecia [AD] … „

Academic American Encyclopedia – Deluxe Library Edition, t. 12, s. 66:

„Kazarowie, lud turecki, stworzył imperium handlowe i polityczne, które dominowało znaczną część płd. Rosji przez większość VII do X w. W VIII w. arystokracja kazarska i Kagan (król) przyjęli judaizm.”

New Encyclopedia Britannica t. 6, s. 836:

„Kazar, członek konfederacji mówiących po turecku plemion, które pod koniec VI w. ustanowiły główne imperium handlowe w płd.-wsch. regionie współczesnej europejskiej Rosji… Ale najbardziej uderzającą cechą Kazarów było rzekome przyjęcie judaizmu przez Kagana i większą część klasy rządzącej około 740 AD… Sam ten fakt jest jednak bezsprzeczny i niespotykany w historii Eurazji środkowej. Kilku uczonych twierdziło, że zjudaizowani Kazarowie byli dalekimi przodkami wielu Żydów z Europy Wsch. i Rosji.”

Collier Encyclopedia t. 14, s. 65:

„Kazarowie, pół-koczownicze plemię tureckie pochodzenia tatarskiego, pierwszy raz występujące na płn. od Kaukazu na początku III w… W VIII w. Kagan Bulan zdecydował na korzyść Żydów i przyjął judaizm dla siebie i swojego ludu…”

New Catholic Encyclopedia t. VIII, s. 173:

„Kazarowie byli grupą etniczną z ludów tureckich, która pod koniec II w. osiedliła się w regionie między Kaukazem i niższą Wołgą i Donem… Na początku VIII w. związki dynastyczne bliżej powiązały Kazarów z Konstantynopolem, co doprowadziło do ograniczonego szerzenia się wśród nich chrześcijaństwa. Lepiej poznali judaizm od licznych Żydów mieszkających na Krymie i wzdłuż Bosforu. Kiedy cesarz Bizancjum, Leo Isaurian, prześladował Żydów w 723 AD, wielu Żydów znalazło schronienie w królestwie Kazarów, a ich wpływ był tak duży, że w połowie VIII w. król Kazarów i wielu kazarskich arystokratów przyjęli judaizm.”

Cadillac Modern Encyclopedia, s. 822:

„Kazarowie, lud płd. rosyjski pochodzenia tureckiego, którzy u szczytu swojej potęgi (VIII-X w.) rządzili imperium, w skład którego wchodził Krym, obejmował region niższej Wołgi, na wschód aż do M. Kaspijskiego. Kazarska rodzina królewska i arystokracja przeszli na judaizm za czasów króla Bulana (768-809) i judaizm stał się religią państwową…”

Trzynaste plemię, Arthur Koestler, s. 58-82:

Żydowski autor, Arthur Koestler, w kwestii historii żydowskiej relacjonuje co następuje: W swoim bestsellerze z 1976 roku The Thirteenth Tribe [Trzynaste plemię], autor Darkness at Noon [Ciemność w południe], Promise and Fulfillment [Obietnica i spełnienie] i The Roots of Coincidence [Korzenie koincydencji] wywołał sensację, gdyż udowodnił, że dzisiejsi Żydzi byli, w większości, potomkami Chazarów, którzy przeszli na judaizm siedem wieków po zburzeniu Jerozolimy w roku 70 AD. „To oczywiście jest inspirowane historią Przymierza w Księdze Rodzaju; i oznacza, że Chazarowie również rościli sobie status wybranej rasy, która zawarła własne przymierze z Panem, mimo że [Chazarowie] nie pochodzili z nasienia Abrahama … on nie może i nie rości dla nich [Chazarów] semickiego pochodzenia, prześledza ich [Chazarów] przodków nie do Szema, lecz trzeciego syna Noego, Jafeta, a dokładnie wnuka Jafeta, TOGARMA, przodka wszystkich plemion tureckich. „W rejestrach rodziny naszych ojców znaleźliśmy,” śmiało twierdzi Józef, „że Togarma miał dziesięciu synów, i imiona ich potomków są następujące: Uigur, Dursu, Awarsowie, Hunowie, Basilii, Tarniakh, Chazarowie, Zagora, Bułgarowie i Sabir. My [Chazarowie] jesteśmy synami Chazara, siódmego …”

Dlatego zdecydowana większość Żydów z Europy wsch. nie jest w ogóle semickimi Żydami, i dlatego większość Żydów z państw Europy Zach., którzy przybyli z Europy wsch., również nie jest semickimi Żydami.

Tak więc, jak twierdzi Koestler, żyły 45 procent Izraelczyków (tylko poza Arabami i Żydami sefardyjskimi), plus dużej większości Żydów na całym świecie, zupełnie nie posiadają korpuskularnego związku z plemieniem Mojżesza i Salomona … Teza Koestlera, choć zaskakująca, nie jest w żaden sposób nową. Genetycznie, ze względu na chazarskie pochodzenie większości Żydów, tylko Sefardyjczycy mogą być uważani za Hebrajczyków krwi, jest to od dawna znane … Ojczyzna do powrotu do której długo tęsknili Weismann, Silver, Ben Gurion i wielu innych aszkenazyjskich syjonistów, najprawdopodobniej nigdy nie była ich … [jest to] fakt antropologiczny, wielu chrześcijan może w żyłach mieć o wiele więcej krwi hebrajsko – izraelickiej niż większość ich żydowskich sąsiadów!

Żydowski autor Alfred M Lilienthal tak pisze o żydowskiej historii:

„… Egzystencja [państwa] Izrael nie opiera się na logice. Nie ma żadnej legalności. W jego ustanowieniu ani w obecnej kompetencji nie ma żadnej widocznej legalności – choć może to być absolutna potrzeba i cudowne spełnienie .’…

Jak na ironię, również w t. IV Encyklopedii Żydowskiej (w czasie badań wyd. 1952), napisano Chazarowie przez „C” zamiast Khazarowie przez „K,” i nosi tytuł ‘Chazarowie do Dreyfusa.’.
I to był słynny proces kapitana Alfreda Dreyfusa, zgodnie z wykładnią Teodora Herzla, który zmusił współczesnych żydowskich Chazarów Rosji … zapomnij o ich przejściu na judaizm … do ustanowienia państwa Izrael …

I bez krzyku ‘antysemityzm,’ co się stanie z ruchem syjonistycznym? Chazarska konwersja nie była wyjątkowa … Kto może powiedzieć na pewno, że wielu chrześcijańskich czytelników tej książki w rzeczywistości może mieć pewniejsze roszczenia, z których nie zamierzają skorzystać, by powrócić do ‘ojczyzny’ Palestyny, niż Hannah Semer, Menachem Begin, czy Golda Meir? Sama królowa Wiktoria należała do izraelickiej społeczności, która prześledziła jej przodków do zagubionych plemion Izraela. Kiedy narodziło się słowo „judaizm,” nie było już hebrajsko-izraelickiego państwa. Ludzie, którzy przyjęli judaizm byli już mieszanką wielu narodów, ras i szczepów, i ta różnorodność gwałtownie rosła…” (The Zionist Connection II, Alfred M Lilienthal, s. 759-768)

Antysemityzm, termin antysemityzm był wymysłem H H Beamisha, w nowojorskim przemówieniu, 30.10-1.11.1937:

„W 1948 roku wyraz ‘antysemicki’ wymyślili Żydzi by zapobiec używaniu wyrazu „Żyd.’ Właściwym słowem dla nich jest „Żyd.”

http://wsercupolska.org

Komentarzy 40 do “Sami Żydzi przyznają, że nie są potomkami starożytnych Izraelitów”

  1. Krzysztof M said

    Germanie przybyli mniej więcej stąd:

    http://pokazywarka.pl/y5laj7/

    Do Chazarów rzut beretem.

  2. Krzysztof M said

    Cyt.: Wg zapisów króla Alfreda Karpaty Harvada ffiol są to (Chorwackie góry) czyli polskie góry.
    Wyjaśnienie i potwierdzenie znaczenia nazwy Chorwatów znajdujemy również w liście Chasdaja, lekarza i dygnitarza kalifa kardobańskiego, do króla Chazarskiego Józefa, w którym pisze, że:

    „Królowie świata usłyszawszy o jego wielkości (kalifie kordobańskim) i potędze, szlą mu upominki i starają się darami i kosztownościami względy jego pozyskać. Między tymi jest król Aszkenazów (Niemców), król Gebalimów (Chorwatów), którzy są al-Sekalab (Słowianami), król Konstantyny i inni królowie” (M. P. H. s. 20)

    Cyt.: „Syn Olgi, Światosław Igorowicz, dążąc do powiększenia państwa – podbił Chazarów, następnie wyprawił się na Kaukaz, Bułgarię i Bizancjum. Zginął w bitwie z Pieczyngami.
    Księstwo Kijowskie, po podporządkowaniu sobie Uhliczów, Tywerców, stało się na wschodzie sąsiadem Polski.” (koniec cyt.)

    I kto wie? Gdyby nie syn Olgi, graniczylibyśmy dziś z Imperium Chazarów?

  3. Piotrx said

    „termin antysemityzm był wymysłem H H Beamisha, w nowojorskim przemówieniu, 30.10-1.11.1937:”

    Jesli sie nie mylę w roku 1879 hamburski anarchista Wilhelm Marr założył Ligę Antysemicką, wprowadzając do słownika politycznego termin „antysemityzm” , miał on żydowskiego ojca Heinricha Marra, który był znanym artystą w Hamburgu. Warto jednak zauważyć, że termin „antysemityzm” w warunkach drugiej połowy XIX wieku (zgodnie z teorią o tzw. „rasach niższych”) wymierzony był przeciw wszystkim Semitom : tj. Arabom, Żydom, Aramejczykom, Chaldejczykom, Asyryjczykom, Etiopczykom itp.

  4. Piotrx said

    Warto wspomnieć przy tej okazji omawianai Chazarów, choć troche na marginesie i o państwie lechickim. Bowiem czesto Polakom odmawia sie prawa do własnej najdawniejszej historii a nawet wmawia sie ze ucywilizowanie „prymitywnych” Polaków to zasługa wyłącznie obcych – także i żydów – vide ich opowiastka o Abrahamie Prochowniku – żyd, który miał zostać rzekomo wybrany księciem Polan po obaleniu Popiela w 842. Abraham miał odstąpić od tego zaszczytu, więc na księcia wybrany został Piast. /cóż za szlachetność !/
    Jednak faktem jest że mieliśmy jednak własną dynastię narodową na długo przez oficjalnym i „państwowym” chrztem w 966 roku.
    Ciekawa sprawa państwa lechickiego i Lechitów jest teraz często przemilczana i unawana oficjalnie za legendę (ale choćby nawet, to każda legenda /w odroznieniu od bajki/ posiada przeciez elementy prawdy). Wielu historyków szczegolnie dawniejszych czasów usiłowało rozwikłać tą sprawę ale do końca jaj nie wyjaśniono.
    Uważali oni nie bez podstaw że państwo lechickie było jednym z czynników państwowo-twórczych decydujących o powstaniu Państwa i Narodu Polskiego, Nazwa Polska występuje dopiero w XII w. Wcześniej występowała nazwa Lechia i inne pochodne od niej. Nazwy te zostały nadane ludności polskiej z zewnątrz, przez sąsiadów. Jedna z tych nazw została adoptowana i przyjęta za rodzimą językowo. Była to nazwa Lech (Polak), w liczbie mnogiej Lesi (Polacy), podobnie jak nazwa Czech w liczbie mnogiej Czesi. Nazwa ta wywodzi się z rdzenia Lech; jak podają jedni badacze jest pochodzenia celtyckiego, a inni. greckiego. Nazwa znana jest od II w. w formie Lech (Leh), od IX w. ta forma występuje w Arabii, Bizancjum, Bośni, Bułgarii, Dalmacji, Iranie, Kroacji, Turcji i Turkmenii (Lechistan) . W zmienionej formie od X w. jako Ledian w Serbii, a Lendizi w Bawarii, Lengiel na Węgrzech, Lenkas na Litwie i Łotwie oraz Lach w Albanii, Słowacji , Rusi i na pozniejszej Ukrainie . Modyfikacja tej nazwy nastąpiła w XIII w. przez jej latynizację z formy Lech w formę Lechita. a w liczbie mnogiej Lechici. Nazwy te nadawane przez sąsiadów Polakom, najlepiej oddają wielkość terytorialną imperium.
    W Bawarii jest też rzeka Leh – etymologia tej nazwy pozostala niewyjasniona, niektórzy dopatrywali się i tutaj siedlisch Lechitów.

    Znane jest pewne greckie pismo polemiczne przeciw wyznawcom obrządku łacińskiego pod tytułem “Opusculum contra Francos”. Przy czym należy zaznaczyć, że “Frankowie” to w tym wypadku pojęcie obszerniejsze, obejmujące niemal wszystkie ludy zachodniej części Europy, znajdujące się pod wpływem chrześcijaństwa rzymskiego. Rękopisy są często anonimowe lub też noszą w nadpisach imię Focjusza (820-891), patriarchy carogrodzkiego (konstantynopolitańskiego). Omawiane pismo polemiczne jest zwrócone przeciw Rzymowi i kościołowi zachodniemu (łacinnikom) z 28 zarzutami dotyczącymi dogmatów oraz dyscypliny i karności kościelnej. Mowa jest w nim o różnych błędach jakie miały rzekomo zagnieździć się na Zachodzie i o tym , że jedynie kościół wschodni przechował czystą naukę kościoła pierwotnego. Najciekawszy jest zarzut 24 omawiający sposoby zachowywania Wielkiego Postu na Zachodzie
    Wymieniono tam bliżej nieokreśloną krainę, której nazwa brzmi po grecku “Lechia”

    24. “post czterdziestodniowy obchodzą kraje ich (łacinników) i ludy sąsiednie nierówno: Lechia bowiem pości dziewięć tygodni z pozostałych zaś jedne osiem, drugie więcej, inne mniej.”

    Niektórzy badacze utrzymują , że wspomniana w tym zarzucie kraina występująca pod nazwą “Lechia” oznacza własnie Polskę.
    Wprawdzie zdania co do autorstwa “Opusculum” są podzielone, ale w przypadku przyznania autorstwa Focjuszowi należałoby odnieść nazwę chrześcijańskiej i łacińskiej “Lechii” do IX wieku !

    Nie jest to wcale niemozliwe. Fakt iż Polska przyjęła w sposób “urzędowy” chrzest dopiero w drugiej połowie X wieku nie wyklucza wcale istnienia chrześcijaństwa na tym terenie w okresie wcześniejszym. Nie można więc w sposób kategoryczny odrzucać tej ewentualności, a wręcz przeciwnie jest wiele przesłanek które na to wskazują – archeologia i zrodla pisane.

    Wprawdzie wielu powszechnie utrzymuje nadal , że po raz pierwszy nazwa ta pojawiła się o wiele pozniej dopiero u Wincentego Kadłubka (1150-1223) i że on właśnie jest jej twórcą. Kronikarz użył wprawdzie formy “Lechia” jeden jedyny raz w znaczeniu ogarniającej wszystkie księstwa Polski, natomiast wielokrotnie na określenie Polaków używał terminu „Lechici” (w zlatynizowanej formie Lechitae). Według tego przekonania Kadłubek miał wyprowadzić słowo „Lechia” jako nazwę kraju zamieszkanego od jego mieszkańców czyli „Lechitów” (podobnie jak np. Miechowita od Miechowia, czy Mazowita, od Mazowia). Jednak z przedstawionych wcześniej faktów wynika , że nazwa “Lechia” nie jest wymysłem Kadłubka, gdyż była w Bizancjum już wcześniej dobrze znana i popularna, znajdowała się bowiem w pismach polemicznych. Istnieje też w tamtejszych źródłach wiadomość o Lechach. Historyk bizantyjski Kinnamos żyjący w XII wieku pisząc o przebiegu drugiej wyprawy krzyżowej w roku 1147 wspomina o udziale dwu książąt słowiańskich, z których jeden był władcą Lechów (Lechoi) – czyli jak objaśnia kronikarz – ludu scytyjskiego , który sąsiadował i graniczył z Węgrami zachodnimi. Niektórzy historycy upatrują w owym władcy osobę Władysława Wygnańca, czyli najstarszego syna Bolesława Krzywoustego. Tak więc faktem jest, że w Bizancjum Polaków zwano już wcześniej “Lechami” , a Polskę “Lechią”.

  5. Wojwit said

    Ad 4.
    Dziękuję! Panie Piotrze, bardzo wartosciowy wpis.

  6. szwendała said

    Językoznawca Jerzy Nalepa stwierdził: „Języki słowiańskie zajmowały dawniej większe niż dziś terytorium w Europie Środkowej i Południowo-Wschodniej. Słowińskim językiem „połabskim”, czyli drzewiańskim, mówiono jeszcze w XVIII wieku na lewym brzegu Łaby, na południowy wschód od Hamburga. Zachodnia granica Słowian we wczesnym średniowieczu zaczynała się nad Bałtykiem u nasady Półwyspu Jutlandskiego, przy ujściu rzeki Ejdory (okolice Kilonii) i biegła stamtąd na południe na wschodnich przedpolach Hamburga przekraczała Łabę. Dalej biegła na zachód do rzeki Soławy (Saale) i obejmowała część dorzecza górnego Menu. Mniej więcej od okolic Ratyzbony kierowała się na południowy-wschód wzdłuż Dunaju, przekraczała tę rzekę pod Linzem (ok. 150 km na zachód od Wiednia) i przez Alpy Wschodnie dochodziła do Adriatyku w pobliżu Triestu. Na wschód od tej linii, więc w dzisiejszych Niemczech Wschodnich i skrawkach Niemiec Zachodnich, we wschodniej Austrii, na Węgrzech, w Rumunii i całej niemal Grecji, mówiono po słowiańsku. Słowiańskie wsie były nawet na Krecie i na wyspach południowo-duńskich. Jeszcze w XVI wieku podróżujący kupcy stwierdzili, że w Lubece nad Bałtykiem i w Grecji rozbrzmiewa ten sam język słowiański”.

  7. Krzysztof M said

    Co do Lechitów. Cyt.:

    „Polskę – wielki nizinny kraj, odmienny od ich [greckiej] górzystej ojczyzny, Grecy określali jako „kraj niski” – nizin, co po grecku brzmi: – lachys. Mieszkańców zaś nazywali – lachoi, to znaczy niżanie – mieszkańcy nizin. W wymowie słowian wschodnich brzmiało ono skrótowo jako – Lachi[y].
    To greckie określenie zachodniego sąsiada Rusi Kijowskiej weszło do powszechnego użytku i przyjęło się zwłaszcza na dworach bojarskich i w grodach odwiedzanych przez Greków.
    Również nazwa – Lechici ma rodowód grecki, od słowa -lechos-zn. leże, leżący, płaski, równinny, poziomy, w odróżnieniu od wzniesionego, górskiego.
    Znajdujemy je w tureckiej nazwie Polski – Lechistan – płaski kraj. Ale węgierska – Lengyen i litewsko-łotewska nazwa Polski – Lenkija pochodzi od mieszkańców grodu – Łęcka (Łucka) i oznacza – Łęcan czyli [błędnie] „Lędzian”.
    Węgrzy, nacierając ze stepów czarnomorskich na zachód, natknęli się najpierw na tę polską nazwę, uogólniając ją dla całego kraju.”

    Co do chrztu Polski. Cyt.:

    „Chorwaci czyli Serbowie, na Bałkanach, bo tak ich też nazywano, osiedleni przez Herakliusza w nagrodę za pomoc wojskową, stanowili jeden naród, mieli jedną mowę i tych samych przodków przybyłych z Polski. Podzielił ich później chrzest w obrządku bizantyjskim i rzymskim, następnie pod panowanie tureckim – islam. Utworzyli pod przewodem Samona w VII w. potężne, ludne państwo, które po jego śmierci rozpadło się na samodzielne księstwa, połączone następnie w VIII w. federację – Wielką Morawę. Rozpościerało się ono, od gór Bałkanu po Morze Adriatyckie i dalej, na północ, wąskim pasem obejmując Panonię, Morawy [czeskie], Czechy i Łużyce. Na początku X w., po najeździe węgierskim, przy udziale polskim i czeskim przestało istnieć.
    Wielkie państwo Wenetów – Chorwatów położone na północy, podczas starań wprowadzenia chrześcijaństwa w IX w. uległo rozczłonkowaniu.”

    „Mieszko I nie musiał zdobywać Kraju Wiślan, gdyż tak nazywano jego państwo, którego był władcą. Nie był też poganinem, lecz chrześcijaninem obrządku greko-katolickiego, nienawidzonego przez biskupów niemieckich i nazywanego przez nich pogańskim.
    Nie było również chrztu Mieszka I, ani całego Kraju w 966 r. Wątpliwości te częściowo wyjaśnia „Żywot św. Metodego” tzw. legenda Panońska, z której dowiadujemy się, że „… Pogański kniaź silen welmi sidia u Wiślech …”, tzn. „… Pogański książę wielce silny siedzący u Wiślan …”. Zwróćmy uwagę, że w tym zdaniu siły księcia są podwójnie podkreślane – nie tylko „silny”, ale i „wielce silny”. Nie może więc chodzić o jakiegoś mniej znacznego księcia lecz, o wielkiego władcę Wiślan – Polski.
    Lecz kim on był?
    O jego losach dowiadujemy się z „Żywota”, gdzie czytamy, że władca Wiślan „… urągał chrześcijanom i szkody im wyrządzał”. Niewątpliwie więc w swoim państwie. Stąd dowiadujemy się, że już wcześniej działali na obszarze państwa Wiślan uczniowie Metodego, co
    jak widać nie było po myśli księcia.
    I dalej mówi –
    „Posławszy więc do niego kazał mu [Metody] powiedzieć:
    „Dobrze by było, synu, abyś się dał ochrzcić dobrowolnie na swojej ziemi, bo inaczej będziesz w niewolę wzięty i zmuszony przyjąć chrzest na cudzej ziemi … Tak się też stało”.
    Władca państwa Wiślan został podstępnie schwytany i przymuszony przez Świętopełka wielkomorawskiego do przyjęcia chrztu.
    W jakim celu działał on w tak zdecydowany i gwałtowny sposób?
    Otóż Wielka Morawa była w stałym zagrożeniu ze strony Cesarstwa Niemieckiego. Książę morawski – Świętopełk starał się zdobyć, dla podbudowania swych sił, potężnego sojusznika – silne Państwo Polskie, lecz by uzyskać ogólne uznanie, musiał najpierw wprowadzić chrześcijaństwo w pogańskiej Polsce, w której już działali, jak dowiadujemy się z „Żywota św. Metodego”, chociaż prześladowani, duchowni kościoła wielkomorawskiego.
    Władcę polskiego pod warunkiem uwolnienia, zobowiązano do wprowadzenia u siebie chrześcijaństwa w obrządku wschodnim, kościoła rzymskiego.
    Książę słowa dotrzymał.
    Z Wielkiej Morawy powrócił ze świtą duchownych, by móc od razu przystąpić do działania.
    Chrześcijaństwo wprowadzał od roku 874 wbrew wierze ludu, pod przymusem, nie zyskując tym uznania poddanych.
    Kto był tym władcą, który tego dokonał można dowiedzieć się z treści jego przezwiska podanego w „Kronice Polskiej” przez Galla Anonima
    POPIEL, a złożonego z dwóch słów:
    Pop i jel – Co ono oznacza?
    Pop – to nazwa grecka duchownego kościoła wschodniego
    jel – pochodzi od słowa -jąć, trzymać, a to razem określa działanie:
    Otaczający się, trzymający, z popami.
    Znienawidzonego, z tego powodu, księcia nazywano też Chościskiem-Ogoniskiem.”

    Wystarczy.

  8. Krzysztof M said

    Ad. 6

    http://pokazywarka.pl/y5laj7/

  9. szwendała said

    @8/Krzysztof
    Mógłby Pan coś napisać lub wkleić na temat Państwa Samona.
    Z góry dziękuje.

  10. Krzysztof M said

    „3000 lat Państwa Polskiego jakiego nie znamy” Tadeusz Miller

    PAŃSTWO SAMONA – WIELKA MORAWA

    Na podstawie wyników dotychczasowych dociekań umieszcza się Państwo Samona na obszarze Serbii [n. Łabą], Czech, Moraw, zachodniej Słowacji, części górnej Panonii. Jednak w świetle zachowanych i niezauważanych dotąd źródeł Państwo Samona, czyli późniejsza Wielka Morawa, obejmowała swym zasięgiem znacznie większe terytorium i znajdowała się w innym miejscu niż dotąd przypuszczano.
    Bezcennym źródłem pozwalającym określić granice W. Morawy jest „De administrando …” Konstantyna Porfirogenety, w którym pisze w rozdz. 13:
    „O narodach sąsiadujących z Turkami (Węgrami) następujące narody graniczą: od zachodniej ich strony: Frangia, od północnej zaś Pacynakici (Pieczyngowie), a na południowej Wielka Morawia czyli kraj Świętopełka, który też do szczętu zniszczony został przez tych to Turków i opanowany przez nich. Chrobaci [Polska] na koniec graniczą z Turkami od strony gór” [dolina Cisy] i Dunaju.
    W rozdz. 40 określa również położenie Wielkiej Morawy:
    „W tem zaś miejscu znajdują się niektóre starożytne pomniki. A najprzód jest tam most cesarza Trajana u samych granic Turkii, dalej Belagrada o 3 dni od owego mostu odległa, w której jest i wieża świętobliwego i wielkiego cesarza Konstantyna i prócz tego przy wypływie rzeki owo tak zwane Sermion, odległe od Belegradu o dwa dni drogi; następnie Wielka Morawia, nie chrzczona, którą to Turcy obrócili w niwecz, i nad którą przedtem panował Świętopełk. Te są nad Istrem (Dunajem) rzeką pomniki i nazwiska”.i
    W rozdz. 13 i 40 określa się północną granicę W. Morawy wzdłuż rz. Dunaju. Od południa zaś Wielka Morawa graniczyła z cesarstwem Bizantyjskim. Od zachodu z Morzem Adriatyckim po Istrię.
    Wyżej ku północy sąsiadowała – z krajem Chorutan, Panonią i Frankami, a poprzez Morawy północne [później czeskie] z Wielką Chorwacją.
    Po zwycięstwie Samona nad Frankami, odniesionym u ujścia Wagu – pod Wogastisburgiem, dołączył do W. Morawy książę serbski Derwan. Jego księstwo obejmowało Serbię i Czechy, które wchodziły wówczas w skład Serbii Białej. Pisze o tym K. Porfirogeneta w rozdz. 32:
    „Wiedzieć należy, że Serbowie (południowi) pochodzą od nieochrzczonych Serbów, którzy się teraz nazywają białymi i mieszkają z tamtej strony Turkii, w okolicy zwanej u nich Boiki (Czechy), z którymi (Serbami) graniczy kraj Franków również jak i Wielka Chrobacja (Polska) nie chrzczona, czyli tak zwana Biała”.ii
    Stolicą Wielkiej Morawy był Belgrad [lecz literę B czytano jak W] stąd nazywano go Weligrad,
    -em n. Belgrad pochodzi od położenia wśród bagien-topielisk stąd – Bieligrad. Stolicą kościelną stał się Sermion.
    Wschodnią granicą Moraw [czeskich] i Wielkiej Morawy, w tym miejscu, była rzeka Wag.
    K. Porfirogeneta w rozdz. 30 nadmienia też, że:
    „Widząc zatem Awarowie, że to była ziemia wyborna (Dalmacja), osiedlili się na niej. Chrobaci zaś mieszkali wtedy z tamtej strony Wagiwarei [prowincja nad Wagiem], gdzie teraz są Bielochrobaci”.iii
    Granicę tę, jako granicę diecezji praskiej, wspomina też dokument praski z 1086 r. O granicy północnej mówi również, chociaż nie bezpośrednio, żywot św. Metodego [Legenda Panońska].
    Wschodnią granicę między Wielką Morawą i pokonanymi Awarami było międzyrzecze Dunaju i Cisy. Turcy (Węgrzy) zajęli ziemie opanowane przez Awarów, tj, dolne dorzecze Cisy, dalej dorzecze rzek: Keresz, Maruszy, Tutes, Temesz, obejmując Transylwanię.
    Z rozdz. 41 dowiadujemy się, że:
    „… przyszli Turcy [Węgrzy], znieśli ich [W. Morawę] do szczętu i opanowali kraj ich, w którym obecnie mieszkają. A niedobitki ludu rozproszyły się uciekając do narodów ościennych: do Bułgarów i Turków i Chorwatów (Białych) i do innych narodów”.iv
    Jest to jeszcze jeden dowód, że Wielka Morawa sąsiadowała na południu z Bułgarią, a więc jej terytorium graniczyło z Cesarstwem Bizantyjskim i rozciągało się aż do północnych granic Serbii n. Łabą i Polski. Przy czym ziemie nad Górną Cisą i Słowacja, po Dunaj, od wieków nieprzerwanie należały do Chorwacji [Polski]. Po śmierci Samona jego państwo rozpadło się na szereg księstw. Był jednak czynnik łączący je, tj. zewnętrzne zagrożenie. Od zachodu ze strony Niemiec, a od wschodu – Awarowie.
    Zjednoczenie Wielkiej Morawy nastąpiło w początku IX w.
    Wielkie państwo w sercu Europy, bogate i ludne, lecz o niezwykle niekorzystnym ukształtowaniu granic i obszaru, rozpostarte długim na ok. 1400 km pasem, szerokim – w najwęższym miejscu na ok. 250 km, nie miało możliwości skutecznej obrony i przetrwania wśród potężnych wrogów (Mapa VII).
    Najazdy węgierskie dokonywane w porozumieniu i z współudziałem Niemiec i Polski w 907 r. położyły kres jego istnieniu.

    Odnośniki: Monumenta, Konstantyn Porfirogeneta

    Powinny być wcięcia w niektórych akapitach. Tu ich nie ma.

  11. Hendryxen said

    Tli się cicha nadzieja że pojawi się współczesny odpowiednik kijowskiego księcia i rozbije obecną Chazarię zwaną Izrealem. Oby skutecznie, na zawsze.

  12. Hendryxen said

    Coś dla zainteresowanych od strony antropologicznej.
    Od kilku lat prowadzone są badania genetyczne mające ustalić zarówno wiek, jak i pochodzenie geograficzne najbliższych wspólnych przodków każdego żyjącego człowieka, który jest nosicielem określonego znacznika genetycznego. Znaczniki genetyczne są jak drogowskazy na drodze ewolucji. Pozwalają one prześledzić poszczególne odgałęzienia ludzkiego drzewa genealogicznego aż do naszych domniemanych afrykańskich korzeni, do naszego wspólnego męskiego i żeńskiego przodka, który dał początek wszystkim genetycznym rodowodom, jakie możemy zaobserwować dziś na świecie.
    Aktualne, najnowsze wyniki badań nad informacją genetyczną zawartą w chromosomie Y (jest to chromosom dziedziczony po linii męskiej) pozwalają przyjąć między innymi, że wspólnym przodkiem wszystkich żyjących ludzi był Afrykanin, który żył około 60 000 lat temu. Do podobnych wniosków doszli również inni naukowcy, którzy znaleźli dowody dotyczące naszych wspólnych przodków po linii żeńskiej. Ustalili oni, że nasza praprababka nazwana umownie „Ewa” również wywodziła się z Afryki. Badając DNA nas wszystkich, potomków owych afrykańskich prarodziców możemy odtworzyć szlaki wędrówek człowieka i zaludniania przez niego całej kuli ziemskiej.
    Wyniki tych badań okazały dość zaskakujące i niezwykle ciekawe. Polska jest jednym z najbardziej jednorodnych i zwartych genetycznie narodów Europy. Próbki wzięte z różnych części Polski różniły się między sobą w mniejszym stopniu niż podobne próbki brane z różnych zakątków innych krajów. Genetycznie wykazujemy duże podobieństwo zarówno do zachodnich, jak i wschodnich sąsiadów, choć podobieństwo do Niemców jest mniejsze niż do Rosjan. Podobieństwo do Niemców jest mniejsze niż się spodziewano – pomimo dużego natężenia średniowiecznej kolonizacji niemieckiej i długiego kontaktu obu narodów.
    Mamy zaskakująco niską domieszkę osobników, którzy mogli przywędrować z nawet tak niedalekich terenów jak Bałkany lub Ural. W naszych haplotypach trudno dopatrzyć się takiego rozwarstwienia genetycznego jak w Indiach, ani takiego geograficznego zróżnicowania jak w Chorwacji, Wielkiej Brytanii lub Francji. Czyżbyśmy tu więc byli od zawsze? Jak pozostająca w tym samym miejscu oś koła historii.
    R1a1
    W genetyce R1a1a (M17) to haplogrupa występująca w męskim chromosomie Y. Jest ona powszechna wśród mężczyzn z Europy północno-centralnej i niektórych rejonów Azji, w tym Indii. Na kontynencie europejskim dominuje w Polsce i historycznie powiązanych krajach (np. Węgry). Obecnie występuje z częstotliwością 40% w krajach słowiańskich z małymi odchyleniami (60% Polska, Węgry[1]). Inne badania podają 20% dla Węgrów[2]. W Europie procentowo najwięcej (63%) R1a1a jest na Łużycach, ale tylko wśród resztek słowiańskiej ludności. Podsumowując R1a1a jest haplogrupą typowo słowiańską. Ale również jest to dominujący typ męskiego chromosomu w Północnych Indiach przede wszystkim wśród najwyższych kast, co oczywiście jednoznacznie narzuca skojarzenia z Indoeuropejczykami (skojarzenia, które jednak mogą być częściowo błędne, bo haplogrupa R1a1a jest prawdopodobnie starsza niż pojawienie się Indoeuropejczyków). A więc nie jesteśmy byle kim .
    Wśród Polaków nie tylko jest najwięcej w Europie nosicieli R1a1a, ale także wariancja sekwencji rejonu mikrosatelitarnego chromosomu Y jest większa dla polskiej populacji niż kumulacyjnie dla reszty europejskiej populacji[4]. Rozprzestrzenienie R1a1a w Europie przedstawia mapa C[5] z publikacji Marijany Perii[6]. Ona też znalazła datujące się na paleolit mikrosatelitarne zgrupowanie w badanej populacji w Macedonii, co świadczy że nosiciele R1a1a zamieszkiwali badany rejon od paleolitu. Mikrosatelitarna zmienność jest w Macedonii mniejsza niż w Polsce, a procentowy udział R1a1a trzykrotnie niższy. Badania te rzucają światło na aspekty ‚wędrówki ludów’ – tezy lansowanej szczególnie przez niemieckojęzycznych badaczy przełomu XIX i XX wieku, i ciągle silnie powtarzanej. Wędrówki te – o ile następowały – nie były tak masowe. Mikrosatelitarne klustery świadczą, że nosiciele R1a1a wędrowali po Eurazji, ale wyruszali z Europy, a ponadto stale ich część pozostawała w badanej okolicy. Sekwencjonowanie rejonu mikrosatelitarnego chromosomu Y pozwala uzyskać dużo bardziej precyzyjne dane, niż tylko mapowanie alleli. Badania te przeprowadza się jednocześnie. Chromosom Y dziedziczy się tylko w prostej linii od ojca, dziada, pradziada itd. Ten, u kogo po raz pierwszy wystąpiła haplogrupa R1a1a, jest w 100% praojcem każdego mężczyzny, który posiada R1a1a. R1a1a powstała w ewolucji ludzi tylko jeden raz u tylko jednego człowieka. Wszyscy posiadacze R1a1a to jego potomkowie w linii ojcowskiej, co znaczy, że pochodzą od wspólnego przodka żyjącego … no tu właśnie cały czas naukowcy pracują na oszacowaniem wieku głównych haplogrup występujących na świecie.
    Największym zaskoczeniem w genetyce Europy było spowinowacenie Greków z Etiopczykami i innymi mieszkańcami okolic Sahary. Grecy są do nich bardziej podobni niż do Włochów, Słowian, czy Turków. Jedna z hipotez mówi, że jest to wynik importu wielkiej liczby niewolników z terenu Afryki w czasach starożytnej Grecji. Natomiast wśród żyjących na północy Grecji Macedończyków dopatrzono się innych genotypów, może właśnie prawdziwych pra-Greków znanych ze starożytnej historii a może jeszcze zupełnie innego zaginionego narodu. Z drugiej strony pokazano, że populacja Norwegów jest genetycznie bardzo podobna do Niemców i innych środkowych Europejczyków, chociaż zawiera dość liczne elementy wschodnioeuropejskie, które być może są dowodem pobytu Słowian także na tych terenach.
    Również w krajach Europy północnej R1a1a występuje z częstością 10-20%, przy czym najwyższe częstości, jak już wspomniano, odnotowano w Norwegii i Islandii, ale jest to mniej niż połowa częstości jej występowania u Polaków. Istnieją przypuszczenia, iż ta haplogrupa została tam rozprzestrzeniona przez Wikingów Słowian. Jest to zbieżne z wynikami niezależnych badań archeologicznych na terenie Norwegii i Islandii, gdzie znajdowane są pozostałości zabudowań i innych przedmiotów tak chrakterystycznych dla Słowian. Wszak określenie Wiking dotyczyło profesji, „zawodu” a nie narodu. Słowianie, jak wykazują ostatnie badania w niczym nie ustępowali germańskim Normanom. Organizowali takie same wyprawy łupieżcze i pływali do tych samych miejsc, bądź to samodzielnie konkurując z Normanami, bądź w sojuszu z nimi. Czy dotarli do Ameryki? Okaże się za jakiś czas. Jest to bardzo niewygodny temat dla germańskojęzycznych naukowców i rodzimych germanofilów.
    Podsumowując, badania europejskiego DNA pokazują że migracje ludności miały mniejsze znaczenie niż się spodziewano, a udział elementów wschodnich, mongoloidalnych, w genomie europejskim jest niezwykle mały. Nawet Węgrzy okazują się mieć jedynie kilka procent krwi „azjatyckiej” i podobnie jak inni Ugrofinowie (Finowie lub Estończycy) są genetycznie blisko spokrewnieni-wymieszani z sąsiadami, tak że na linii Węgry-Polska-Litwa-Estonia-Finlandia istnieje prawie że kontinuum genetyczne, bez względu na skrajnie niepodobne języki! Na przykład najczęstszy w Europie Środkowej haplotyp XI chromosomu Y występuje u 44% Ukrainców, 44% Rosjan i 41% Węgrów, co sugerowałoby silnie słowiański element u Węgrów. Nic w tym dziwnego, przecież we wczesnych wiekach średniowiecza w dolinie panońskiej osiedlilo się sporo Słowian, którzy wymieszali się z przybyłymi tu później Madziarami przejmując ich język. Być może z tego powodu powstało później powiedzonko: „:Polak, Węgier dwa bratanki i do szabli i do szklanki”.
    Co ciekawe, Węgrzy mają najwyższy spośród ludności nie-żydowskiej udział haplotypów typowych dla Izraelitów! Na tym dosyć nudnym tle nasz kraj wydaje się jeszcze bardziej monotonny! Po prostu polski. Według badań DNA mieszkańców Polski na razie trudno dopatrzyć się jakiegoś rozwarstwienia genetycznego między potomkami ludności chłopskiej a szlachtą, co sugerowałyby teorie pochodzenia szlachty polskiej od Sarmatów czy Scytów, chyba, że… byli oni już wcześniej dobrze z nami wymieszanymi sąsiadami, albo było ich tak mało, że zgubili się w marginesie błędu statystycznego. (Wiele przy tym wskazuje że Scytowie i wydzieleni z nich poźniej Sarmaci to Prasłowianie).
    Żeby było jeszcze ciekawiej, czeska gazeta „Lidove Noviny”, powołując sie na te badania podała że większa część rdzennych Niemców to nie Germanie: według analiz DNA, jedynie sześć procent niemieckich mężczyzn posiada geny germańskie odziedziczone po ojcu, ale aż połowa kobiet posiada germańskie geny odziedziczone po matce – tak wynika z badań czeskiej instytucji zajmującej się badaniami DNA – Igenea. (No cóż, męscy potomkowie zgwałconych lub dobrowolnie uległych kobiet, mają chromosomy ojców – przypis mój).
    Według badań Igenei – jedna trzecia Niemców ma DNA zgodne z tym, które w największej ilości występuje na wschodzie Europy.
    Sławne szlacheckie rody szkockie (a wiec szefostwo Wikingow – którzy w średniowieczu zdominowali arystokrację szkocką) tj McDonald, McDuoglas i inni posiadają haplogrupę R1a1a, co potwierdza że Szkocję najeżdżali też wikingowie słowiańscy i brali sobie szkockie szlachcianki i nie tylko szlachcianki, w posiadanie lub za żony.
    Okazuje się, że Słowianie zachodni byli wielkim i ekspansywnym plemieniem (początki od Polan- Gniezno, tereny Wielkopolski).
    Skąd wzięli się Słowianie
    – kolejny cykl wykładów w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu
    Kontrowersyjnym wystąpieniem na temat pochodzenia Słowian zainaugurował prof. Janusz Piontek z Instytutu Antropologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, cykl wykładów naukowych w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu. W tym roku akademickim zaplanowano osiem referatów. Zakres tematyczny jest szeroki – od metod pomocniczych w archeologii (badania geofizyczne), poprzez działalność konserwatorską, archeozoologię aż po geologię. Prof. Janusz Piontek w referacie zatytułowanym „Etnogeneza Słowian: od mitów ku faktom?” poruszył sporny i burzliwie dyskutowany w polskim środowisku archeologicznym problem zasiedlenia Polski przez Słowian.
    W myśl pierwszego modelu (tzw. allochtonistycznego) Słowianie przywędrowali na ziemie Polskie z górnego dorzecza Dniepru dopiero ok. VI w. (gorącym zwolennikiem tego poglądu był prof. Kazimierz Godłowski). Według zwolenników drugiego poglądu (tzw. autochtonicznego) Słowianie nie przywędrowali, tylko zasiedlali obecne terytorium Polski od co najmniej okresu wpływów rzymskich.
    Według allochtonistów praojczyzną Słowian były bagna Prypeci, z których ten nie odgrywający większej roli lud miał zupełnie nagle rozpocząć olśniewającą karierę historyczną i rozprzestrzenić na wielkim obszarze. Archeolodzy posłużyli się w tym przypadku pewnym założeniem demograficznym. Dowodem na brak ciągłości zasiedlenia i przybycie nowego ludu nad dorzecze Odry i Wisły ma być domniemane dwustuletnie wyludnienie na obszarach obecnej Polski między okresem wpływów rzymskich a wczesnym średniowieczem. Asumpt do rozpoczęcia badań prowadzonych przez prof. Janusza Piontka dały nowe wykopaliska, zwłaszcza badania autostradowe, a co za tym idzie nowe dane płynące z przebadanych cmentarzysk. Dzięki temu badacz uzyskał materiały porównawcze (osteologiczne) zwłaszcza dotyczące okresu wpływów rzymskich z takich stanowisk jak Kowalewko, Rogów, Pruszcz Gdański.
    „Ci którzy mówią, iż z bagien Prypeci wyszły bardzo liczne grupy słowiańskie, które zasiedliły pół Europy w krótkim czasie – ok. 200 lat, nigdy nie wykazali, że doszło wśród nich do transformacji demograficznej, czyli istotnych przekształceń struktury społeczno- ekonomicznej w trakcie których dochodzi do raptownego spadku wymieralności osobników dorosłych i przedłużania życia osobników w okresie reprodukcyjnym, co przy nie zmienionym systemie płodności dawałoby bardzo wysoką liczbę dzieci w rodzinach i skutkowało wzrostem liczebnym populacji” – wyjaśniał prof. Piontek
    Transformacja demograficzna może być spowodowana przez dwa czynniki. Albo poprzez spadek umieralności osobników dorosłych, czego przykładem jest np. XIX-wieczna Irlandia i jej boom demograficzny. Po wtóre może być wywołana przez wzrost płodności, co nastąpiło zdaniem prof. Piontka w czasie przejścia neolitycznego.
    Prof. Janusz Piontek wykonał symulację demograficzną, uwzględniając poziom migracji i asymilacji. Następnie zagłębił się w materiale osteologicznym – badając szczątki kostne. Na tej podstawie oszacował jaka była dynamika rozwoju populacji w okresie wpływów rzymskich i wczesnego średniowiecza. Porównał dane dotyczące kultury wielbarskiej i te dotyczące wczesnego średniowiecza. Jako, że wynik badań nie był zgodny z bardzo popularnym poglądem allochtonistycznym, z niektórych środowisk posypały się gromy. Zdaniem prof. Piontka zabrakło rzeczowych argumentów na rzecz hipotezy, którą głoszą.
    Z ustaleniami antropologa idą w parze wyniki badań dr Roberta Dąbrowskiego, który zebrał bogaty materiał kraniologiczny dotyczący okresu wpływów rzymskich i wczesnego średniowiecza. Stosował metodę odległości Mahalanobisa, jaka uwzględnia poszczególne, indywidualne czaszki, a nie średnią arytmetyczną. Okazało się, że czaszki przedstawicieli kultury wielbarskiej, przeworskiej, czerniachowskiej są bardzo podobne do czaszek Słowian.
    Zdaniem prof. Piontka na podstawie jego badań i badań jego zespołu nie można obronić założenia wedle którego miała nastąpić dyskontynuacja morfologiczna wśród ludności zamieszkującej tereny obecnej Polski między okresem wpływów rzymskich a wczesnym średniowieczem. Podobieństwo jest niezwykle wysokie.
    „My, antropolodzy nie twierdzimy, że wyjaśniamy tymi analizami zjawiska polityczne, historyczne, etniczne. Wskazujemy, że założona hipoteza allochtonistyczna zakładająca wyludnienie obszaru dorzecza Odry i Wisły i ponowne zaludnieniu nie jest właściwa” – tłumaczył.
    Ponieważ część polskich antropologów a nawet archeologów kwestionuje możliwości badań podobieństw genetycznych między populacjami ludzkimi na podstawie cech kraniologicznych i odontologicznych (badanie zębów), prof. Piontek przedstawił przykłady z literatury światowej zadające temu twierdzeniu kłam. Antropolog podał kilka konkretnych przypadków z fachowej literatury światowej dotyczących analiz etnogenezy dokonywanych na podstawie cech niemetrycznych – na przykładzie badaczy z Japonii. Również powszechnie przyjęte jest badanie cech zębów, aby wykazać zmienność morfologiczną populacji w czasie – badania prof. Joela Irisha dotyczące kontynuacji/dyskontynuacji zasiedlenia Egiptu. Dowiódł tym samym, że standardy jakie zastosował podczas swoich studiów nad etnogenezą Słowian idą w parze ze standardami stosowanymi obecnie w świecie naukowym.
    Prof. Piontek zauważył, że część archeologów próbuje wkroczyć w kompetencje antropologów i obalać wyniki ich badań. Dla nich również obca jest literatura zza wschodniej granicy opisująca antropologiczne zagadnienia na temat badań dotyczących etnogenezy Słowian. Stwierdzenia te dotyczyły „wyznawców” teorii allochtonicznej.
    Pogląd o przybyciu Słowian na ziemie polskie w VI wieku ma wielu zwolenników. Zdaniem prof. Piontka jest on już bardzo głęboko zakorzeniony w świadomości wielu badaczy, a przez to uznawany niemal za pewnik.
    „Brak różnic międzygrupowych między populacjami z okresu wpływów rzymskich a Słowian zachodnich w cechach kraniometrycznych i odontologicznych świadczy o podobnej strukturze genetycznej tych grup” – zakończył wykład prof. Janusz Piontek.
    PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski
    Jednak najnowsze badania wskazują, że Słowianie byli w Europie na długo przed narodzinami Chrystusa. Jest to wiadomość bardzo niewygodna dla zwolenników allochtonicznej teorii wyjątkowo mocno lansowanej przez niemieckich historyków i ich polskich filogermańskich zwolenników. Z badań wynika wręcz że Słowianie żyli na terenie dzisiejszych Niemiec dużow cześniej niż Germanie:
    „(…) Rozwój europejskiej POPULACJI R1a1a i R1a1a7 (podgrupa polska, zachodniosłowiańska). SŁOWIANIE
    Populacja R-M17, obecna na Bałkanach od dziesiątego tysiąclecia przed Chr. (ale nie jej późniejsza podgrupa R-M458) na pewno uczestniczyły jakoś w procesach rewolucji neolitycznej od około 5500 lat przed Chrystusem: w powstaniu i upowszechnianiu się rolnictwa, którego skutkiem był szybki rozwój demograficzny i migracje ludności. Wynikiem tych migracji był udział R1a1a w powstaniu rozmaitych kultur archeologicznych nad Dunajem, np. ceramiki wstęgowej, oraz na północ i wschód od Karpat, np. kręgu ceramiki sznurowej z kulturami grobów jednostkowych i amfor kulistych. Nad Dniestrem Bohem i Dnieprem dochodzi do symbiozy z ostatnia fazą kultury Cucuteni-Trypolie u wschodnich Karpat, od rzek Prut i Seret do Dniepru. Następuje teraz rozwój kultury Prasłowian dalej w kierunku wschodnim, ku Wołdze i Uralowi, powstanie około 4000 lat przed Chr. kurhanowego kręgu kulturowego Jamna. Na stepach pontyjsko-kaspijskich słowiańskim kulturom trzeba przypisać udomowienie konia, stosowanie powozu i upowszechnianie hodowli zwierząt domowych (zob. Renfrew, Archeologia i język, PWN 2001, s. 249)
    Te kultury były wynikiem pierwszej ekspansji R1a1a ku środkowej i Wschodniej Europie; z tego terenu dokonała się około 3000 lat przed Chr. także dalsza migracja w różne rejony Europy, zwłaszcza na zachód i wschód. Czas i kierunek wędrówek jest dziś rozpoznawany przez warianty haplotypów w STR w haplogrupie R1a1a, zakodowane w Y-DNA dzisiejszych mieszkańców Europy lub w znalezionych kopalnych szczątkach praprzodków, choć rzadko (bowiem niektóre nowsze plemiona Prasłowian paliły swoich zmarłych; zresztą nie tylko Prasłowianie).
    Genealogia Y-DNA (A.Klosow) ustaliła, że przodek dzisiejszych wschodnich Słowian z hg R1a1a (M17) żył na ziemiach Ukrainy i Rosji od około 2750 lat przed Chr,
    (Uwaga. Nie znaleziono dotąd w rejonie Ukrainy i Rosji oczekiwanych przez naukowców genetycznych śladów starszej ludności R1a1a, zwłaszcza takich, których by można datować na czasy ukraińskiego refugium podczas LGM, którego domyślał się już O.Semino i zesp. 2000, tak jak je znaleziono na Bałkanach. Ukraina nie jest więc pierwotną kolebką wszystkich Słowian. Zwłaszcza nie wolno ich genezy datować tam na czasy niedługo przed V wiekiem po Chr., jak to głoszą niektórzy archeolodzy polscy, tzw. skrajni allochtoniści („dnieprowcy”) np. K. Godłowski, a za nimi także niektórzy genetycy (zob. Dyskusja n.5), chyba wprowadzeni w błąd publikacjami znanego niemieckiego archeologa i rasisty Gustawa Kossiny (+1931). Około VI-VII w. po Chr., a więc już w czasach historycznych, ówcześni Słowianie z Ukrainy swoją reemigracją tylko może nieco zasilili osadnictwo południowych Słowian na Bałkanach, przerzedzone klęskami w wojnach z cesarstwem wschodnim oraz na terenie Polski i krajów sąsiednich).
    Dziś na Ukrainie, Białorusi i w Rosji żyje około 50% ludności naszych haplogrup (w niektórych starych miastach do 70%). Genealogia Y-DNA prowadzona przez A. Klosowa zidentyfikowała nawet starożytnych założycieli dziewięciu plemion ruskich z czasu około 2000 lat p.n.e i późniejszego, nazwanych imiennie dopiero we wczesnośredniowiecznych zabytkach pisanych, m.in. bliscy nam Wołynianie, Bużanie i Biali Chorwaci (kilka kopalnych szczątków ludzi owego osadnictwa hg R1a1 zidentyfikowano nawet w Krasnojarsku w południowej Syberii).
    Równie stare jak na Ukrainie i Rosji, bo z około 2700 lat p.n.e. korzenie plemion R1a1a (M17) znajduje sie na terenie Niemiec, a więc jest tam daleko wcześniejsze niż geneza Germanów, zwłaszcza tam, gdzie dziś nadal żyje skondensowane osadnictwo także słowiańskiej hg R1a1a7 Serbołużyczan (choć zwykło się je datować dopiero na wiek VII po Chr.). Potwierdza to np. niedawne, dokonane w 2005 r., odkrycie cmentarzyska kilkunastu zmarłych, a wśród nich trzech męskich osób z hg R1a1a w Eulau, 40 km za Lipskiem nad rzeką Soławą (niem. Saale) w dorzeczy Łaby w Saksonii. Owe groby ofiar jakiejś starożytnej przemocy pochodzą z około 2600 lat p.n.e i wyróżniają się świadectwami bogatej kultury życia rodzinnego i małżeństwa egzogamicznego. Plemię to prezentowało kulturowe środowisko tzw. ceramiki sznurowej, kojarzonej powszechnie z Indo-Europejczykami. Wśród ludności niemieckiej do dziś około 10% wykazuje haplogrupę R1a1, których wspólny przodek żył tam już około 2700 lat p.n.e.
    Czyżby owi nadłabscy Serbowie, a zwłaszcza ich bałkańscy protoplaści, zanotowani przez tzw. geografa bawarskiego jako Zeriuani (Serbianie?), byli tymi, „z których wszystkie plemiona słowiańskie powstały i ród swój – jak zapewniają – wywodzą”?
    Można ich śmiało identyfikować z tzw. kulturą grobów jednostkowych, która pojawia się około 2700 przed Chr. w ramach paneuropejskiej kultury ceramiki sznurowej. Jej południowy region rozciągał się od Małopolski przez śląsk i Czechy po Solawę (dopływ Łaby), z Serbołużyckim Eulau. Północny region tej kultury przylegał do Bałtyku i rozciągał się od Kujaw i dolnej Wisły, przez Wielkopolskę, rejon dolnej Odry i Meklemburgię po Dolną Łabę (z tym horyzontem można kojarzyć późniejsze R1a1a w jaskini Lichtenesteinhohle (Księstwo Lichtenstein) z ok. 1000 przed Chr.), zob. Dyskusja, n.16. Także słynna kultura łużycka może być bez zastrzeżeń przypisana głównie (choć nie tylko) słowiańskiej hg R1a1a. Populacje haplogrupy R1a1a i jej podgrupy żyją dziś w Polsce w największym w całej Europie jednorodnym zagęszczeniu, bo blisko 60% ludności Polski.(…)”.
    Badania I. Rożanskiego z Ukrainy zdają się nie potwierdzać tezy niektórych archeologów o naddnieprzańskim pochodzeniu Polaków hg. R1a, i to dopiero w V wieku po Chr. Co więcej, wyraźnie zauważa się, że Polska leży w centrum starożytnego osadnictwa słowiańskiego haplogrupy R1a.
    Najstarsze haplotypy R1a1a-M17 w Europie zostały w 2008 r. zidentyfikowane przez Klosowa wśród ludności niektórych krajów bałkańskich: Serbia, Bośnia, Kosowo i Macedonia, w materiale, który zebrali i opublikowali M. Perićić i L.Barać. A. Klosow datuje je na około dziesiąte tysiąclecie przed Chr. (około 9600 r.). Zespół genetyków P. Underhill et al. (listopad 2009, zob. niżej) wykrył zaś ważną europejską mutację R-M458, tworzącą nową haplogrupę R1a1a7, datując ją, z grubą przesadą, na dziewiąte tysiąclecie przed Chr. i (dość trafnie) wskazując na rejon Polski jakby na teren jej powstania i jakby na praojczyznę znacznej populacji Słowian środkowoeuropejskich, zwłaszcza polskich. Underhill zidentyfikował też dwie inne haplogrupy, R1a1a6 i R1a1a7a. ale niewielkiego znaczenia.
    ROŻANSKIJ i KLOSOW w swoich obszernych publikacjach dokonują uporządkowania i genealogicznego opracowania obecnej wiedzy o populacjach haplogrupy R1a1a i podgrup R1a1a2, R1a1a3 i R1a1a7 oraz ich historii w Europie i Eurazji. Autorzy mają aktualnie do dyspozycji około 2000 haplotypów z bazy YSearch i geograficznych projektów FTDNA oraz z laboratoriów rosyjskich i prywatnych, najwięcej 25-markerowych. Prowadzą w tej chwili jedyne takie prace w świecie.
    A. Najdawniejsze populacje R1a1a i podgrupy w Europie (od około 10000 lat przed Chr.) (po modernizacji drzewa i datowania 30.03.2010 przez Igora Rożańskiego)
    – trzy gałęzie w postaci trzech starych haplogrup: R1a1a (zob. wyżej, drzewo: gałąź środkowa, dolna część), R1a1a2 wraz z R1a1a3 (gałąź dolna po lewej) oraz wydzielona seria z DYS392=13 lub14 (gałąź dolna po prawej). Wspólny przodek tych trzech gałęzi żył około 8-10 tysięcy lat przed Chr.
    1. Haplogrupa R1a1a1-M17. Ta haplogrupa jest jakby na osi ewolucji całej haplogrupy R1a1a i jej podgrup. Jej dzisiejszym etapem rozwoju są trzy gałęzie centralnoeurazyjskie.
    2. Haplogrupy R1a1a2 i R1a1a3. Powstanie populacji haplogrup R1a1a2 i R1a1a3 datowane jest na lata około 2400 przed Chr., zapewne na nowym miejscu, po migracji z pierwotnej ojczyzny w południowowschodniej Europie. Są nieliczne i praktycznie nierozdzielne. Wspólny przodek ich i centralnoeurazyjskiej gałęzi żył około 11000 lat przed Chr. Jest to zapewne zarazem czas powstania ich mutacji
    (Przy okazji informacja: Kolejne haplogrupy R1a1a4 i R1a1a5 są puste – nie znaleziono osób, a odkrytą przez Underhilla haplogrupę R1a1a6 reprezentuje tylko kilkanaście osób w Pakistanie i Omanie).
    3. Oddział z DYS392=13; datować go trzeba na 125 i 175 lat przed Chr., w zależności od haplotypów 25 czy 37 markerowych; jego wspólny z gałęzią środkowoeurazyjską przodek żył 5000 lat przed Chr. Jest charakterystyczne, że grupa DYS392=13 z oddziałów R1a1a2 i -a3 ma też trzy haplotypy spośród trzynastu w starej bałkańskiej gałęzi z 9 tysiąclecia przed Chr.
    Niesprzyjające warunki bytowe (tzw. szyjka butelki) lub dryf populacji zdziesiątkowały ich liczebność i nie pozwoliły im na pełny rozwój demograficzny. Zanim jednak do tego kryzysu doszło, prawdopodobnie około polowy trzeciego tysiąclecia przed Chr., mieli zapewne wydatny wpływ na rozwój archeologicznych kultur naddunajskich, środkowoeuropejskich i dalszych. Archeogenetyka zapewne będzie miała szansę wypowiedzieć się na ten temat, jak to się stało już odnośnie szkieletów z Eulau, Lichtenstein-Hohle, Krasnojarsk itd.
    B. Młodsze gałęzie R1a1a (od około 3100 lat przed Chr.) Nazwy gałęzi są tylko orientacyjne, ustalone arbitralnie. Gałęzie, które otrzymały orientacyjną nazwę „europejskie” (sześć), wydzielają się wyraziście, a „eurazyjskie” (drugie sześć) – wydzielające się mniej wyraziście. Pięć z nich, a właściwie sześć (dzieląc R1a1a7 na dwie gałęzie) oddzieliło sie od osi R1a1a około 3100 lat przed Chr.
    4. Gałąź północno-zachodnia, tzw. dziesiętniki (z DYS388=10) – głównie na Wyspach Brytyjskich i w Norwegii. Wspólny przodek ich linii starszej żył około 925 lat przed Chr., a linii młodszej – 575 po Chr. Wspólny przodek ich obydwu linii żył około 1700 lat przed Chr., natomiast wydzielenie się mutacji DYS388=10 z populacji R1a1a nastąpiło 3100 lat przed Chr.
    5. Gałąź starsza skandynawska, obecna w krajach skandynawskich, Anglii i Szkocji, ale jej starsza linia zahacza o Europę środkową. Grupę cechują niektóre markery: DYS19=15, DYS3891=14, DYS447=23 i YCAII=19-21, gdy w pozostałych regionach dominują wartości: 16, 13, 24 i 19-23. Wspólny jej przodek żył około 2100 lat przed Chr.. Do niej wpisano populację z Eulau nad Solawą (zob. mapa gałęzi starszej skandynawskiej I.R), datowaną izotopowo na rok około 2600 lat przed Chr., nosicieli kultury ceramiki sznurowej.
    6. Gałąź zachodnioeurazyjska, rozproszona niemal po całej Europie. Jej MRCA można datować na 750 lat przed Chr.
    7. Gałąź „Trawickiego”, skoncentrowana jest wyraźnie nad Dolną Wisłą.

    8. Gałąź zachodniosłowiańska R1a1a7-M458, wyróżniająca się – podobnie jak środkowoeuropejska – mutacją M-458, rozmieszczona jest głównie w Polsce, Czechach, Słowacji i na Rusi Zakarpackiej. Powstała zapewne nieco na północ od Karpat. Stanowią ją populacje głównie w dorzeczach Wisły, Odry i Łaby (Polska, Czechy i Słowacja). Miała ona swojego wspólnego przodka w latach około 575 przed Chr. Jest bratnią lub ojcowską gałęzią w stosunku do środkowoeuropejskiej, która swojego wspólnego przodka, MRCA, miała około 500 lat przed Chr., a więc trzy pokolenia później. Ale wspólny przodek ich obydwu gałęzi żył około 1900 lat przed Chr. (zapewne w rejonie między Dunajem a Karpatami) i z tego czasu pochodzi mutacja M458, definiująca całą haplogrupę R1a1a7. Obydwie gałęzie dość długo żyły w pewnej od siebie separacji, skoro środkowoeuropejska gałąź migrowała na wschód i północ raczej sama.
    9. Gałąź środkowoeuropejska R1a1a7-M458, obecna w krajach Europy środkowej, głównie w trójkącie od Czech do ukraińskiego Zakarpacia i Basenu Dunaju (także Małopolski i śląska, a nawet Wielkopolski, kraju Polan); jest liczna – ponad 20 milionów mężczyzn w Europie. Wyłoniła się prawdopodobnie na południe od Karpat, zapewne w Basenie Dunaju. Wyróżniają ją rzadkie markery DYS464e-f-g, a zwłaszcza mutacja M-458, wspólna z gałęzią zachodniosłowiańską. Jej wspólny przodek żył około roku 500 przed Chr. W dunajsko-karpackiej ojczyźnie tej gałęzi mógł się zrodzić jakiś „kult” cesarza Karola niemieckiego i stąd upowszechnić się ogólnosłowiańskie słowo „król”. W dunajsko-karpackiej ojczyźnie mogła być też praojczyzna Polan polskich i naddnieprzańskich (zob. u Nestora). Interesujące jest i to, że ekspansja części tej populacji (zwł. z DYS464e-f-g), zapewne w połowie I tysiąclecia n.e., szła – jak wskazuje drzewo genealogiczne – w kierunku z zachodu na wschód, na Ruską Równinę i ku Morzu Białemu, więc w przeciwnym kierunku niż inne, znane w tradycyjnej literaturze naukowej, migracje w czasie wędrówek ludów – ze wschodu na zachód (s.1026).
    (Tak więc ten jak i inne fakty nie potwierdzają tezy skrajnych allochtonistów polskich o nieobecności Słowian na naszych ziemiach przed połową pierwszego tysiąclecia naszej ery i o jedynym tylko kierunku ich ekspansji: znad Dniepru ku Wiśle i Odrze!).
    UWAGA 1. Gałęzie zachodniosłowiańska i środkowoeuropejska, których wspólny przodek żył około 1900 lat przed Chr., są spokrewnione z gałęzią centralnoeurazyjską (CEA), ale miały gorsze niż ona warunki do rozwoju i dlatego ich populacja po przejściu przez demograficzną „szyjkę butelki” rozwinęła się dopiero w połowie pierwszego tysiąclecia przed Chr. Autorzy uważają bowiem, że haplogrupa R1a1a7 powstała w okresie znacznego przerzedzenia się (ale nie zaniku!) wcześniejszego osadnictwa haplogrupy R1a1a w rejonie środkowej Europy. Ten kryzys demograficzny R1a1a trwał od około 2500 do około 1000 r. przed Chr. Był on związany zapewne z naddunajską ekspansją populacji celtyckiej haplogrupy R1b1b2 około 2500 lat przed Chr.
    UWAGA 2. Na ojczystym terenie gałęzi środkowoeuropejskiej i zachodniosłowiańskiej, a właściwie zapewne już wśród ich dalekich przodków, dokonywało się formowanie języka i etnosu prasłowiańskiego, a zarazem różnicowanie się języków indoeuropejskich. (Klosow jednak przypuszcza (Wiestnik t.3, nr 1, styczeń 2010, s. 2-56), że kentumowa odmiana języków i.e. powstała po spotkaniu się w Europie pierwotnie turkojęzycznej haplogrupy R1b1b2 ze słowiańską R1a1a około 2500 roku przed Chr. – teza z wielu względów nie do przyjęcia!). Ostatecznie ludności R1a1a7 środkowoeuropejskiej i zachodnio-słowiańskiej należy przypisać już skrystalizowany język prasłowiański, wydzielony w ramach satemowej odmiany języków indoeuropejskich, rozwiniętej w populacji centralnoeurazyjskiej (CEA) i jej przodków.
    C. Haplogrupa R1a1a od około 2800 lat przed Chr.
    10.11.12. Trzy gałęzie centralnoeurazyjskie.
    To trzy duże populacje, upowszechnione od Wysp Brytyjskich poprzez Europę środkową i zachodni rejon Ruskiej Równiny do Indii (zob. mapa Rożanskiego, gałęzie rozróżnione kolorami). Wspólnych przodków tych trzech podgałęzi datuje się na około 1875 (żółty), 1700 (niebieski) i 1575 lat przed Chr. (czerwony kolor), zarówno w Europie, jak i w Azji środkowej i na Półwyspie Indyjskim. Ekspansja tych populacji prawdopodobnie zasilała w pierwszym tysiącleciu p.n.e. inne, zwłaszcza środkowoeuropejskie populacje, które wcześniej przeżywały demograficzną „szyjkę butelki”.
    Po około 2800 r. przed Chr. dokonało się przybycie pierwszych populacji CEA z naddunajskiej Europy na Ruską Równinę (i dalej, na teren całej „postsowieckiej” Rosji). Haplotypy modalne trzech gałęzi centralnoeurazyjskiej, jak i ich MRCA, są prawie identyczne. Wschodnim ich populacjom R1a1a można przypisać m.in. wielkie wschodnioeuropejskie kultury archeologiczne (horyzont) Jamna, Poltavka, grobów zrębowych i wielką kulturę Andronowo ze słynnym „grodem” Arkaim (1800 lat przed Chr). Przedłużeniem ich ekspansji była migracja Ariów ku Azji Centralnej, Iranowi i Indiom. Zapewne z rejonu nadwołżańskiej i nadkaspijskiej Rosji dokonała się ekspansja R1a1a ku Kirgizji i Skandynawii (młodsza gałąź z około połowy pierwszego tysiąclecia naszej ery).
    Gałęzi centralnoeurazyjskiej (CEA) na pewno przysługuje nazwa „Satemowcy”, czyli lud języka indoeuropejskiego odmiany satem (od satem ‚sto’ w językach słowiańskich i indoirańskich; w odróżnieniu od centum ‚sto’ w językach zachodnioeuropejskich).
    13. Gałąź północnoeurazyjska, młoda, rozpowszechniona zwłaszcza na północny-wschód od Polski: Białoruś, Ukraina i Rosja. Jej MRCA datowany jest na około 425 lat n.e.
    14. Gałąź zachodniokarpacka, niewielka i bardzo rozproszona. Jej MRCA żył około 150 lat przed Chr., a wspólny jej przodek z gałęzią środkowoeuropejską żył około 2700 lat przed Chr.
    15. Młodsza skandynawska datowana jest na 100 lat po Chr. Jej przybycie do Skandynawii z Ruskiej Równiny (zza Donu stepów nadkaspijskich, czyli „z Azji” – jak głoszą skandynawskie eposy) trzeba datować na czas wędrówek ludów około połowy pierwszego tysiąclecia n.e. Natomiast wspólny przodek pochodzącego od niej „klanu Donaldów” na Wyspach Bryt. – 1175 (lub 1225) lat po Chr.
    Wspólni przodkowie tych linii datowani są na czas około 2700-2200 przed Chr., a więc analogicznie do większości europejskich gałęzi. Zob. Migracja z południowej Syberii i Azji środkowej do północnej Europy z punktu widzenia genealogii Y-DNA
    16. Gałąź północnokarpacka, rozpoznana głównie na terenie Polski. Jej MRCA datowany jest na 800 lat przed Chr.
    17. Gałąź bałto-karpacka, mało wyraziście oddzielona i skoncentrowana. Jej MRCA żył około 625 lat przed Chr. Zaś jej przodek wspólny z gałęzią zachodniosłowiańską żył 2900 lat przed Chr.
    D. Haplogrupa R1a1a – dwie gałęzie niepowiązane.
    18. Gałąź kirgiska. Wspólny przodek gałęzi kirgiskiej żył około 800-1000 lat przed Chr.
    19. Gałąź żydów aszkenazyjskich, rozpowszechniona zwłaszcza w pasie między wschodnim Bałtykiem a północno-zachodnim brzegiem Morza Czarnego. Ta populacja, datująca swojego przodka na 900 rok n.e., miała wspólnego przodka (ale wówczas jeszcze nieżydowskiego) ze środkowoeuropejską gałęzią około 4100 lat przed Chr., a z zachodniosłowiańską – z około 4250 lat przed Chr.
    (Uwaga. Powyższe 1q9 gałęzi wymagają pewnych korekt). Inne badania europejskiej i polskiej części haplogrupy R1a1a i R1a1a7
    1) Gwozdz i Mayka.
    Z wynikami pracy A. Klosowa w dużym stopniu harmonizują badania amerykańskich genealogów polskiego pochodzenia, Piotra Gwoździa (Peter Gwozdz) i Wawrzyńca Majki (Lawrence Mayka).
    L. Mayka prowadzi program FTDNA Polish Project . Rejestruje tam się wyniki analiz przeprowadzonych w pracowniach FamilyTreeDNA dotyczących materiałów z DNA, dostarczonych przez Polaków ; internetowa strona przedstawia rezultaty badań i identyfikacje haplogrup Polaków (aktualnie, w lutym 2010 – 1202 osób), a w haplogrupie R1a1a – podział na klastry, w zależności od haplotypów STR.
    Dokładnym rozpracowaniem polskich haplotypów z haplogrup R1a1a i R1a1a7 zajmuje się P. Gwozdz.
    Na swojej internetowej stronie Polish clades prowadzi analizę haplotypów, grupuje, oblicza czas populacji i ich migracji. W opublikowanej w JOGG Journal of Gnetic Genealog 5/2 2009 jego pracy i pojawia się więcej informacji na temat metody pracy i jej rezultatów (część II). Czas wspólnego przodka haplotypu P (u Klosowa: gałąź zachodniosłowiańska) z haplogrupy R1a1a7 Gwozdz datuje ogólnie na pierwsze tysiąclecie przed Chr. Ekspansje tej populacji z ziem polskich datuje na lata 400-500 po Chr. W innym miejscu pierwszego przodka tego haplotypu datuje na 400 lat po Chr. Słowiański haplotyp K, odpowiadający haplogrupie R1a1a, łączy nieśmiało z „kulturą” kurhanów (4000 lat przed Chr.), ale dopuszcza i wcześniejsze tysiąclecia, jak to zakładał Underhill.
    Publikacja Underhill et al. (publikacja 4.11.2009), znacznie zmieniła dane wcześniejszych autorów, wskazały na Polskę jako na praojczyznę Słowian i miejsce powstanie polskiej mutacji R-M458 dla słowiańskiej populacji Europy.
    UDZIAŁ SŁOWIAN w TWORZENIU STAROŻYTNYCH KULTUR
    Populacje haplogrupy R1a z jej podgrupami są wraz z populacjami haplogrupy R1b głównymi twórcami nie tylko języków z rodziny indoeuropejskiej, ale także wielkiego dziedzictwa kultur duchowych i materialnych świata starożytnego i nowożytnego, zwłaszcza Europy.
    Ubogi i prymitywny materiał ceramiczny tzw. kultury praskiej, korczakowskiej i podobnych, przypisywany przez archeologów wzorem G. Kossiny Słowianom VI w. n.e. i następnych, już teraz, w świetle wiedzy o haplogrupach R1a1a i R1a1a7, już nie niepokoi. Ta kulturowa prostota mogła być wytworem tylko niektórych, do V w. zapewne jakoś odseparowanych, niewielkich populacji słowiańskich, poruszonych ówczesnymi migracjami i zmianami demograficznymi; nie może ona więc świadczyć o prymitywizmie całej olbrzymiej populacji słowiańskiej wcześniej i w połowie pierwszego tysiąclecia po Chrystusie, obecnej przecież w mniejszym lub większościowym procencie na terytorium od Pirenejów, Islandii, wybrzeży Norwegii (Wikingowie) i Bałkanów – po Ural i daleko dalej na wschód, twórców wielu wielkich, znanych i wyrafinowanych kultur.
    Ci właśnie, żyjący na terenach Europy środkowej i Południowo-Wschodniej Prasłowianie R1a1a i R1a1a7 (oraz populacje z nich wydzielone) byli na tych ziemiach twórcami lub współtwórcami wielu kultur archeologicznych, jak to ukazują mapy na portalu Eupedii.
    Uwzględniwszy dotychczasowe dane antropologii, archeologii i językoznawstwa historycznego, wielu może odczuwać ogromne zaskoczenie dostarczonymi przez genealogię genetyczną, zwłaszcza geno-geografię danymi i powyższymi wnioskami. Ale trzeba też zachować ostrożność, przynajmniej do czasu przebadania ludzkiego materiału archeologicznego oraz udoskonalenia metod datowania, które nadal doprowadzają do wielu rozbieżności pozostawiają wiele niepewności chronologicznych.
    W każdym razie teraz od wielu archeologów, zwłaszcza skrajnych słowiańskich allochtonistów, powyższe fakty będą wymagały wiele przysłowiowej wielkoduszności i przyznania się do pomyłek, zrozumiałych przecież z powodu dotychczasowej niewystarczalności narzędzi do ustalania etnicznego i czasowego znakowania kultur.

    W nowym i korzystnym dla nas świetle staje także wyjątkowa zwartość i liczebność etniczna oraz tożsamość słowiańska Polaków, obecnych od wielu tysięcy lat na tej ziemi (Underhill ustalił nawet blisko 12 tysięcy lat), choć może z okresami znacznego regresu demograficznego, tzw. pustki osadniczej. Widać to szczególnie na tle sąsiednich krajów, zwłaszcza Niemiec (gdzie Germanów z normańskiej haplogruopy I-1 – nieco ponad 40%, ze zgermanizowanej części celtyckiej hg R1b 40%, a ze słowiańskiej R1a1a i R1a1a7 – 20%) oraz mieszkańców Czech i Słowacji (gdzie oprócz Słowian żyje dość liczna grupa celtycko-germańska z R1b odpowiednio Czechy 28% i Słowacja 17% oraz hg południowoeuropejska I-2, po 18%). I zadziwia nadto, zwłaszcza wobec genetycznej różnorodności w haplogrupie zachodnioeuropejskiej, genetyczna jednolitość całej haplogrupy słowiańskiej R1a1a, w której dotąd nie doszło do żadnej dalszej mutacji i wydzielenia się osobnej podgrupy genowej; na kontynencie europejskim (Polacy, Słowacy, Macedończycy, Ukraińcy, Rosjanie…) różnimy się tylko osobniczymi allelami w STR.
    Szkoda tylko, że ci Słowianie, choć tak liczni, nie utworzyli wcześniej, już w starożytności, jednej zwartej grupy politycznej i własnego wielkiego i trwałego państwa. Teraz trzeba ich identyfikować nie tylko z późniejszymi Sklawinami, Antami i Wenedami (odVI w. po Chr.), ale i pod wieloma innymi, wcześniejszymi nazwami ludów starożytnej Europy, może łącznie z niektórymi „Sarmatami” (od III w. przed Chr. po późne średniowiecze), niektórymi „Scytami” (znanymi co najmniej od VII w. przed Chr.), Aorsami, Neurami, Budynami, Melanchlajnami, a zwłaszcza Ariami (ok. 1500 lat przed p.n.e.). Trzeba ich więc widzieć, i to już w starożytności, na Bałkanach i nad Dunajem, na rozległym terenie od Bałtyku po Morze Czarne, od ziem Rusi po Morze Aralskie, a nawet od Uralu po ziemie północnych Indii, Pakistanu i Iranu – wszędzie tworzących niekiedy prymitywne, ale niekiedy i bardzo rozwinięte i wyrafinowane kultury archeologiczne (zob. wyżej i na mapach Eupedii:
    http://www.eupedia.com/europe/neolithic_europe_map.shtml) oraz systemy protopaństwowe.
    Dzisiejsza przestrzenność i niemal jednolitość języków słowiańskich, nakładająca się na przestrzenność haplogrup R1a, każe nam zakładać podobną przestrzenność wcześniejszego, niezróżnicowanego jeszcze języka prasłowiańskiego. Biorąc jednak pod uwagę fakt, że język jest głównym czynnikiem różnicującym ludzi i wytwarzającym świadomość odrębności etnicznej, ta wielka jednolitość i przestrzenność prajęzyka była zarazem hamulcem procesów politycznych. To tłumaczy trudności w identyfikacji i niewielką obecność Słowian w tekstach starożytnych historyków i geografów. Brak wyraźnego czynnika zagrożeń i między etnicznej rywalizacji nie wpływał na przyspieszenie integracji społecznej i mobilizacji gospodarczej. Dopiero w bliższym zetknięciu się z południowo i zachodnioeuropejskimi, zorganizowanymi społecznościami i państwami Słowianie uświadamiają sobie swoją odrębność, a nawet nadają sobie nazwę etniczną: Słowianie, jako ci mówiący zrozumiałymi słowami, w przeciwieństwie do „niemówiących” (psł. „niem”) lub mówiących niezrozumiałą mową, czyli Niemcami. Nazwą tą określano początkowo zapewne prawie wszystkich Nie-Słowian.
    GENEZA JĘZYKÓW INDO-EUROPEJSKICH.
    Satem i kentum w świetle genealogii Y-DNA
    Wyraźne podobieństwo języków prawie w całej Europie i głównego języka na Półwyspie Indyjskim skłoniło językoznawców do uznania ich pokrewieństwa i nadania im nazwy „języki indoeuropejskie”, a następnie do wysunięcia teorii o istnieniu pierwotnie jednego języka, wytworzonego i używanego przez jedną wspólnotę ludzką, żyjącą na stosunkowo niewielkim obszarze. Językowi temu nadano nazwę „praindoeuropejski”, a jego twórców i użytkowników nazwano „Praindoeuropejczykami”. Prawidła ewolucji języków miałyby wskazywać na trzecie tysiąclecie przed Chr. jako na czas istnienia jednego i jeszcze niepodzielonego języka. Analiza najstarszego słownictwa, wspólnego dla wszystkich języków indoeuropejskich, miałaby wskazywać na stepy południowej Ukrainy lub Rosji. Podział tych języków na grupę satemową i kentumową miałby być rezultatem innowacji w tych językach, które pozostawały w centrum obszaru języków indoeuropejskich (j. satemowe, zwł. słowiańskie) oraz braku innowacji w tych językach, które z powodu migracji znalazły się na peryferiach tego obszaru (j. kentumowe, zwł. celtyckie).
    Archeolodzy (głównie M. Gimbutas) z tą praindoeuropejską ludnością trzeciego tysiąclecia połączyli upowszechnianie się w Europie kultury grobów kurhanowych i ceramiki zdobionej wzorem sznurowym, udomowienie konia i wynalazku powozu, a w walce użytkowania tzw. toporów bojowych (tzw. teoria kurhanowa powstania języków indoeuropejskich).
    Niedawno powstała także inna teoria genezy i rozprzestrzenienia się języków indoeuropejskich. Wywodzi ona ową wspólnotę ludzi i języka z Anatolii w Azji Mniejszej (stąd teoria anatolijska), a nawet z Mezopotamii; jej migracja do Europy (i Indii) byłaby związana z powstaniem i rozprzestrzenianiem kultury rolnej na początku neolitu w szóstym tysiącleciu przed Chr.; jej głównym przedstawicielem – angielski archeolog C.Renfrew.
    Najnowsza teoria, zwana teorią ciągłości paleolitycznej (znana pod nazwiskiem włoskiego językoznawcy M. Alinei), zakłada ciągłość języków indoeuropejskich na terenie Europy od początku człowieka współczesnego w Europie (ok. 40.000 lat temu).
    Ale teraz językoznawstwo ma już doskonalsze narzędzie, umożliwiające dokładniejsze ustalenie czasu i okoliczności powstania wspólnoty języków indoeuropejskich (dotąd jednak odnośna publikacja nie powstała ani w druku, ani w internecie). Tym narzędziem jest genealogia Y-DNA, wskazująca na istnienie konkretnej pierwotnej wspólnoty praindoeuropejskiej i na późniejsze w niej podziały.
    Łatwo to można zilustrować na drzewie genealogicznym haplogrup R1a i R1b, np. na portalu Eupedia (zob. też wyżej na tej stronie). Czas wspólnego życia tych populacji przed ich wydzieleniem się z praojcowskiej haplogrupy R1, ponad 20.000 lat temu, oznacza początek istnienia jednego, niepodzielonego języka praindoeuropejskiego. Miejscem zaistnienia i początkowego rozwoju wspólnoty praindoeuropejskiej może być region masywu ałtajskiego. Obecne zagęszczenie (do 20%, Derenko et al. 2006) haplogrupy R1* w niektórych starych plemionach (np. Teleuci, Szorowie, Tofalarowie) w Południowej Syberii pod Ałtajem (u źródeł rzeki Ob i Jenisej) pod granicą Rosji z Chinami i Mongolią świadczyłoby raczej za tym regionem, później jednak językowo dość gruntownie sturkizowanym.
    Jak długo ta językowa wspólnota praindoeuropejska trwała? Otóż stwierdzona nieobecność haplogrupy R1a i jej potomnych na trasie starożytnych migracji i w miejscach obecnego przebywania haplogrupy R1b, i na odwrót, nieobecność haplogrupy R1b i jej potomnych na trasie starożytnych migracji i w wielu miejscach obecnego przebywania haplogrupy R1a świadczy o ich wczesnym rozejściu się, a więc może około 20.000 lat temu (co oczywiście nie wyklucza późniejszych styków i kontaktów, np. w rejonie Kaukazu i Anatolii, albo na Bałkanach i nad Dunajem).
    Swoją wymowę ma fakt, że podział języków indoeuropejskich na satemowe i kentumowe ściśle pokrywa się z podziałem krewniaczej populacji według haplogrup Y-DNA na R1a (grupa satemowa) i R1b (grupa kentumowa). Przed tym więc podziałem trzeba szukać odpowiedzi na pytanie o czas i miejsce istnienia jednego języka praindo-europejskiego i zasad późniejszego jego podziału.
    A skąd zaś pochodzą języki haplogrupy R1 czyli indoeuropejskie? W pierwotnej cywilizacji patriarchalnej, gdy populacje żyły w małych wspólnotach rodowych i plemiennych, oddalonych od siebie terytorialnie z powodu niskiego zaludnienia kontynentu, ojcowie byli organizatorami głównych elementów życia rodowego i plemiennego. W tym – także i języka. Stąd stąd często istnieje korelacja haplogrupy Y-DNA z odrębnością języka. Początków więc języka należy poszukiwać u ojcowskich przodków grup plemiennych. Drzewo genealogiczne Y-DNA może więc być w cywilizacjach patriarchalnych zarazem w jakimś sensie drzewem genealogicznym ich języków.
    Przeciwko korelacji starożytnych haplogrup chromosomowych Y-DNA z językami nie może świadczyć fakt niektórych niekonsekwencji w tej dziedzinie. Np. Baskowie, wyróżniający się haplogrupą R1b1b2, zatraciły swój pierwotny język indoeuropejski, co mogło się stać np. na skutek wyjątkowej inicjatywy strony żeńskiej w pierwotnej małej grupie rodzinnej. Podobnie – żyjąca w Basenie Dunaju ludność, wyróżniająca się haplogrupami R1a1a, I2a, R1b1b2 i E (V-13), przyjęła język małej grupy wojennej Madziarów (czyli przybyłych ze wschodu Ugrów=Węgrów) z haplogrupą N; a mogło do tego dojść na skutek prężnej polityki kulturowej zdobywców tej ziemi wobec braku jednolitości językowej podbitej ludności wieloplemiennej. Podobnie można wytłumaczyć kształt greckiego języka indoeuropejskiego, użytkowanego głównie przez przybyłe do środowiska europejskiego na Bałkanach populacje haplogrupy E1b1b1 o genezie afrykańskiej; ciekawa jest wersja tego języka, bo bliska indoirańskiemu, ale bez satemizacji. Podobnie język Albańczyków, wyróżniających się głównie haplogrupą R1b1b2, jest satemowy, co jest zapewne spowodowane bardziej pierwotnym osadnictwem słowiańskim w tym rejonie i aktualnym otoczeniem.
    Przynależność genetyczna ludności tocharskiej w Chinach północno-zachodnich i hetyckiej w Anatolii w Turcji do wczesnych mutacji w łonie haplogrupy R1b doskonale tłumaczy źródło ich kentumowej odmiany języka, mimo do niedawna spodziewanej we wschodnim rejonie – satemowej! Wzajemna bliskość genetyczna ludności tocharskiej i celtyckiej (w ramach hg R1b), a zarazem bliskość ich języków wyraźnie wskazują językoznawcom drogę do ustalenia zarysu prajęzyka kentumowego. Interesujące wyniki mogłyby też dać badania prajęzyków ludności haplogrupy R2 (w Azji Centralnej i w Indiach), bratniej przecież dla hg R1.
    W każdym razie wraz z oddaleniem się od siebie tych dwóch populacji, dryfowały także i ich języki, różnicując się wolniej wśród grupy wschodnioeuropejskiej R1a, a bardziej intensywnie wśród zachodnioeuropejskiej grupy R1b, co było uzależnione zwłaszcza od bardzo zróżnicowanych warunków życia. Duży wpływ na późniejszy kształt języków południowych, zachodnich i północnych w Europie miały bliskie kontakty i mieszanie się ludności słowiańskiej R1a1 i celtyckiej R1b1b2 z wcześniejszą, tzw. staroeuropejską, czyli z populacjami weneckimi haplogrupy I (I1 i I2). W południowej Skandynawii doprowadziło to do kreolizacji języków i powstania języka pragermańskiego. Zapewne też znaczny był wpływ tzw. Staroeuropejczyków na pozostałe języki grupy celtyckiej czy italskiej. A jaki wpływ mieli nosiciele dynarskiej haplogrupy I2a2 na kształt języków słowiańskich? Podobnie można by śledzić wpływ języków nieindoeuropejskich populacji bliskowschodnich J1 i J2, kaukaskiej G2a i północno-wschodnioafrykańskiej E, które do Europy, zwłaszcza południowej, napływały w mezolicie lub na początku neolitu (zob. niżej). Także w populacji indyjskich Ariów, liczącej dziś około 100 milionów ludzi z haplotypem słowiańskim R1a1a (16% społeczeństwa Indii), powstały nowe, daleko idące modyfikacje językowe prasłowiańsko-praindoirańskie. W tym języku, zwanym sanskrytem wedyjskim, ułożono przed trzema tysiącami lat w Pendżabie święte hymny Rygwedy, wzywające bogów do udzielenia pomocy wojowniczym Ariom w walce z lokalnymi wrogami (zapewne plemionami drawidyjskimi). W tych tekstach, wiernie przekazywanych ustnie od tysiącleci do czasu ich spisania około XIV w. po Chr., wyczuwa się reminiscencję dokonanego przez Ariów podboju. Populacja R1a1a w Indiach była najprawdopodobniej twórcą także systemu kastowego; w najwyższej kaście, wśród braminów, występują oni do około 72%!
    za http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/pietrzak_jozef.htm#wiktor

  13. Krzysztof M said

    Ad. 12

    „Według zwolenników drugiego poglądu (tzw. autochtonicznego) Słowianie nie przywędrowali, tylko zasiedlali obecne terytorium Polski od co najmniej okresu wpływów rzymskich.”

    – Dodam tylko, że jakiś czas temu próbowano odczytać napis na figurce przed-etruskiej znalezionej na terenie Włoch. I nijak nie szło tego odczytać. Aż ktoś wpadł na pomysł, że to może być pismo-runy słowiańskie. I odczytano. 🙂

    Niestety nie znam źródła. Ale jak zapytam, kogo trzeba, to jak nie zapomnę, to zapodam. 🙂

    Zaznaczmy: Przed Rzymianami byli Etruskowie. A przed Etruskami… kto?

    Jeszcze niedawno pomagałem opracować czcionkę tych runów, coby można było na kompie… 🙂 Ale to już zupełnie inna historia.

  14. Piotrx said

    Re 7: „Mieszko I nie musiał zdobywać Kraju Wiślan, gdyż tak nazywano jego państwo, którego był władcą. Nie był też poganinem, lecz chrześcijaninem obrządku greko-katolickiego, nienawidzonego przez biskupów niemieckich i nazywanego przez nich pogańskim. . „… Pogański książę wielce silny siedzący u Wiślan …”. Zwróćmy uwagę, że w tym zdaniu siły księcia są podwójnie podkreślane – nie tylko „silny”, ale i „wielce silny”. Nie może więc chodzić o jakiegoś mniej znacznego księcia lecz, o wielkiego władcę Wiślan – Polski … O jego losach dowiadujemy się z „Żywota”, gdzie czytamy, że władca Wiślan „… urągał chrześcijanom i szkody im wyrządzał”. Niewątpliwie więc w swoim państwie. Stąd dowiadujemy się, że już wcześniej działali na obszarze państwa Wiślan uczniowie Metodego, co
    jak widać nie było po myśli księcia.”

    1. No właśnie ciągle wielu historyków powtarza tezę o jakimś „Państwie Wiślan”, natomiast nie mówi się prawie nic o Państwie czy wręcz Imperium Lechickim – w zrodłach występuje bodaj jedna jedyna wzmianka o owym księciu pogańskim siedzącym „W Wiślech” / w znaczeniu – w okolicach , w rejonie Wisły/ , więc nie jest to żaden dowód na istnienie jakiegoś „Państwa Wiślan” , nie jest to nazwa własna państwa czy ludu tam zamieszkującego a jedynie wskazanie miejsca geograficznego. Był to zapewne własnie książe lechicki.
    I chyba jedyna wzmianka u Geografa Bawarskiego o jakichś „Wiślanach” – Visluane.
    Podobnie jest z „Państwem Lędzian” – też stworzono tezę o jakimś osobnym (obszarowo mizernym) państewku nie widząc lub nie chcąc widzieć jego związku z całym państwem czy etnosem lechickim. Jedna jedyna wzmianka u Konstantyna Porfirogenety , który wspomina o Lendzaninoi (Lędzanach) a to jest tylko inna forma jezykowa odnosząca się do tych samych Lechów.

    Jakże blado wyglądają te dwie wzmianki na tle ogromnego zasięgu nazw opartych na rdzeniu „lech” wśród tylu rożnych i geograficznie odległych krajów i narodów. Więc choćby tylko uwzględniając prostą logikę – musiała być jakaś poważna przyczyna że te nazwy tak się rozprzestrzeniły na tak ogromnym obszarze.
    Wystarczy sięgnąć choćby po kronikę Nestora – ile razy pisze tam o Lachach , Lackiej Ziemi i zawsze ma to znaczenie etniczne/narodowe bądz państwe a nigdy tylko plemnienne czy regionalne. W jednym z latopisów ruskich wspomniano nawet o Lachach Wielkich.

    2. Druga sprawa: Mieszko I mógł być ochrzczony wcześniej w obrządku cyrylo-metodiańskim /słowiańskim/ a nie grekokatolickim. Cyryl i Metody byli propagatorami obrządku słowiańskiego (zwanego tez cyrylometodiańskim) a nie prawosławia jak twierdzą niektórzy np na forum Grypa666 . W dużym skrócie prawosławie (ortodoksja, prawowierność) – doktryna i liturgia i organizacja kosciołów chrześcijańskich odłączonych od Rzymu w 1054 r. Doktryna prawosławia opiera się na dekretach siedmiu pierwszych soborów powszechnych i przekazach ojców Kościoła. Nie uznaje ustanowionego po tzw. „schizmie wschodniej” (wielkiej) w Kościele zachodnim prymatu jurysdykcyjnego biskupa Rzymu itd (…) Niektórzy twierdzą , że dawniej używano tego określenia zarówno we wschodniej, jak i zachodniej części starożytnego cesarstwa rzymskiego już od poł. II w. dla nazwania prawdziwej wiary. Przed schizmą istniała formalna jedność w Kościele, choć występowały rożne konflikty i (i występują nadal), rożne obrządki (wschodni, zachodni, słowiański itd ) . Jednym z nich był własnie obrządek słowiański.
    Dzisiaj przewaza wsrod uczonych pogląd wyrazony przez wybitnego obrońce istnienia obrządku słowiańskiego w dawnej Polsce ks . Józefa Umińskiego. Pisze on miedzy innymi:

    „Obrzędowosć Cyryla i Metodego nie była ani bizantyńska ani rzymska (…) obrządek metodiański był jurysdykcyjnie rzymskim, , językowo słowiańskim, a liturgicznie stanowił zlep bizantyńsko-rzymsko-słowiański.”

    Bracia soluńscy zapoczątkowali ruch dający impuls nie tylko liturgii, ale przez wynalezienie pisma (głagolica) , kulturze słowiańskiej . Jednak nie mogło to mieć wiele wspólnego z panslawistyczną ideologią XIX wieku zabarwioną nacjonalizmem rosyjskim. Między innymi Konstatnyn i Metody prowadzili dysputę na temat wprowadzenia tego obrządku na synodzie w Wenecji, potem udają się do Rzymu , gdzie papież Hadrian II uroczyście zaakceptował liturgię słowiańską (867-868). Urzadza nową prowincję koscielną i mianuje Metodego jej arcybiskupem. Budziło to jednak opór biskupów niemieckich, pojawily sie ze strony niemieckiej intrygi, i procesy kanoniczne .

    Pozornie chodziło tylko o język w liturgii. Jednak jak zauważa Feliks Koneczny głagolica sięgała glęboko w administrację i podział geograficzny Koscioła, obrządek głagolicki wykluczał niemieckich kapłanów, gdyż musieliby oni uczyć się nowego języka , którego brzmień Niemiec z reguły wymówić nie potrafił, usuwał więc tym samym kraje głagolickie od związku niemieckich prowincji kościelnych. Jak dalej pisze Feliks Konenczny
    ” Kosciół zachodni był pod tym względem w zasadzie zawsze liberalny (…) a cywilizacja łacińska umiała od początku pielęgnować jedność w rozmaitości w przeciwieństwie do bizantyńskiej jednostajności. Już w III w istniały przy katolicyzmie rzymskim obrządki ormiański, koptyjski, chaldejski, gruziński i obrządek języka gheez w Etiopii, a więc szereg języków wschodnich dopuszczano do ołtarza, gdy tymczasem w bizantyniźmie zaniknęły całkiem obrządki syryjski i koptyjski, a innych nigdy nie było. Bizancjum ze swoim obrządkiem i swoją greczyzną staje się wzorem obowiązującym innych patriarchów”.
    (…) „Św Cyryl i Metody bizantynizmu się wyrzekwszy, nigdy do niego powracać nie zamierzali, nigdy nie okazywali to tego najmniejszej ochoty. Dzieło ich nie tylko nie stanowiło ekspansji bizantynizmu, lecz zawsze niezmiennie było zwrócone przeciwko niemu. Nie było jednak schizmy . Kosciół obrządku bizantyńskiego był wówczas tak samo katolickim , jak rzymski, lecz w obrębie tej samej religii miesciły się dwie cywilizacje – łacińska i bizantyńska.Antagonizm był tak silny , że naginał ludzi do wynajdywania rożnicy religijnej. Odrębność obrządków wyzyskiwano do kopania przepaści , aż ją w końcu wykopano. (…) Poniewaz bizantynizm zaznaczał się na zewnątrz obrządkiem , uciekano więc od obrządku, aby uwolnić się od cywilizacji bizantyńskiej, a gdy posiadano własny odrębny obrządek uciekano od języka greckiego, zeby tylko mieć jak najmniej wspólnego z bizantynizmem.”

    Metody został więc zmuszony na skutek działań ze strony niemieckiej do stawienia sie na synod w Regensburgu, w wyniku czego został uwięziony na dwa i pół roku mimo wielokrotnych ale bezskutecznych interwencji papieskich. Dopiero następcy Hadriana II , Janowi VIII udaje się Metodego uwolnić i przywrócić go jego diecezji. Jednak pod naciskiem niemieckim zabrania mu odprawiania liturgii w języku słowiańskim. Metody jednak nie usłuchał i wyniku dalszych nacisków zmuszony był stawić się ponownie w Rzymie, gdzie papież Jan VIII znowu uznaje mszę słowiańską i pelną ortodoksję Metodego. Ale na prośbę księcia Swiatopełka (który popadł pod wpływy niemieckie) dodaje mu do pomocy biskupa Wichniga, Niemca, który systematycznie będzie zwalczał Metodego. W konsekwencji Metody zmuszony był ekskomunikować Wichinga ( a nie jak głosi fama cały Kosciół zachodni). Po jego smierci dzieło za sprawą Wichinga zostało odrzucone przez Rzym i potepione przez Stefana V. Działalność Metodego kontynuowali jego uczniowie, wedle opinii wielu badaczy, także na ziemiach polskich.
    Co ciekawe zdaniem niektórych uczonych obrządek słowiański pojawił się jako pierwszy obrządek chrzescijański na ziemiach dawnej Rusi (Kijów) ale z czasem został tam wyparty przez obrządek wschodni (grecki).

    Co do początków chrześcijaństwa w Polsce do problem jest nadal dyskusyjny i jest zrodłem wielu polemik i hipotez . Znany jest fakt przeprowadzenia w IX wieku przez papieża Jana IX (898-900) akcji mającej na celu przywrócenie wyższej hierarchii kościelnej na terenie Moraw. Jej wynikiem była działalność legatów papieskich – arcybiskupa Jana oraz biskupów Daniela i Benedykta . Wówczas to, realizując polecenie papieża, wyświęcili oni arcybiskupa i trzech sufraganów, z których dwaj mieli rezydować na ziemiach polskich, przy czym panuje rozbieżność poglądów co do obrządku jaki miał być wtedy wprowadzony. Jedni widzą w misji wspomnianych legatów wprowadzenie hierarchii słowiańskiej, inni zaś łacińskiej. Niektórzy historycy twierdzą że oba obrządki w początkowym okresie istniały równolegle (np. problem drugiej „zaginionej „metropolii”. U Galla Anonima jest tez wzmianka o żalu i smutku jaki ogarnął Polaków / „Latini” i „Slavi”/ po śmierci Bolesława Chrobrego . A więc jak się wydaje zarowno Polaków obrządku łacińskiego i słowiańskiego.

  15. Kronikarz said

    7/ Panie Krzysztofie M,

    Ogromne dzieki za ten filologiczny wywod. Wiele mi to rozjasnia w glowie wobec takich i innych strzepow informacji na te tematy.

    Inne Panskie wpisy poczytam dokladnie w wolnej chwili. Nalezaloby tez Gajowego mamowic, zeby wrzucal tez teksty na takowe tematy. Sprawa to niebywale istotna, bysmy umacniali sie w naszej tozsamosci.

    A opowiadali mi kiedys w szole – stalinowsko-unchniejszej -, ze Popiel to takie tam legendy niby. A ja sie tez od czasu do czasu mecze w tej sieci przegladaniem wiadomosci o Slowianach Polabskich, o Luzyczanach, o wsodnim galimatiasie, ze tak powiem. Zbyt duzo chwastow w sieci.

    Moglby Pan podawac tez jakies zrodla ?

  16. Kronikarz said

    14/ Pan Piotrx,

    Widze, no prosze, tez, a wiec czytania jest duzo !

    Pozdrawiam

  17. Marucha said

    Re 15:
    BARDZO chętnie zamieszczę teksty o historii Słowian, ale potrzebuję dokładnych odnośników do źródeł (witryny, książki, pisma).

  18. Krzysztof M said

    „3000 lat Państwa Polskiego jakiego nie znamy” Tadeusz Miller. Szukanie można sobie darować. Jeden egzemplarz jest na UW. Ale „zaginął”. Jeden jest na UJ. Można natomiast kupić to za moim pośrednictwem.

  19. szwendała said

    Gwoli ścisłości, to Rzym odpadł od Kościoła Chrystusowego w 1054 r. Przez wprowadzenie nowych dogmatów.

  20. Marucha said

    19: To jest uproszczenie. Rozłam, jaki dokonał się w 1054 r., nie był dziełem chwili, ale narastał stopniowo. Wschód uznawał zwierzchnictwo Rzymu, ale nie chciał uznać władzy papieża nad Kościołem wschodnim. Biskupi bizantyjscy byli przeciwni, aby sprawy, które dotyczyły ich Kościoła, rozwiązywane były na Zachodzie. Nie zgadzano się także na uznanie Rzymu za najwyższą instancję w sprawach sądowych.

  21. Hendryxen said

    Ad 13.
    Z tym odczytaniem to byłbym ostrożny. Gdzieś było o tym przypadku ale wyszło na oszustwo. Bezpośrednich dowodów na pismo (runy) słowiańskie nie znaleziono ale są pośrednie których źródłem są obcy kronikarze, głównie niemieccy z reguły nam niechętni ale przez to bardziej wiarygodni.
    Np. biskup Thietmar wcale nie cenił Redarów, Wieletów, Obodrytów ani innych Słowian, a poganami gardził, podziwiał jednak ich sztukę wojenną i używanie machin oblężniczych, miotaczy kamieni, płonących pocisków tak pisał:
    „Jest w kraju Redarów pewien gród o trójkątnym kształcie i trzech bramach doń wiodących, zwany Radogoszcz, który otacza zewsząd wielka puszcza, ręką tubylców nie tknięta i jak świętość czczona. Dwie bramy tego grodu stoją otworem dla wszystkich wchodzących, trzecia od strony wschodniej jest najmniejsza i wychodzi na ścieżkę, która prowadzi do położonego obok i strasznie wyglądającego jeziora. W grodzie znajduje się tylko jedna świątynia, zbudowana misternie z drzewa i spoczywająca na fundamencie z rogów dzikich zwierząt. Jej ściany zewnętrzne zdobią różne wizerunki bogów i bogiń – jak można zauważyć, patrząc z bliska – w przedziwny rzeźbione sposób, wewnątrz zaś stoją bogowie zrobieni ludzką ręką w straszliwych hełmach i pancerzach, KAŻDY Z WYRYTYM U SPODU IMIENIEM. Pierwszy spośród nich nazywa się Swarożyc i szczególnej doznaje czci u wszystkich pogan. Znajdują się tam również sztandary (stanice), których nigdzie stąd nie zabierają, chyba że są potrzebne na wyprawę wojenną i wówczas niosą je piesi wojownicy. Do strzeżenia tego wszystkiego z należytą pieczołowitością ustanowili tubylcy osobnych kapłanów.”…
    opis Gontyny w Radogoszczy

    Być może używano nietrwałych materiałów jak drewno, kora czy skóry i dlatego nie zachowały się zapiski.

  22. Hendryxen said

    Ad 15.
    Tu jest trochę o Słowianach zachodnich:
    http://www.upadeknarodu.cba.pl/nova-5-historia.html

  23. Wojwit said

    Ad 13.
    Tu jest o tych runach słowiańskich na etruskich naczyniach i o samej etymologii nazwy Etruskowie:

  24. Kronikarz said

    22/

    Znakomita wityna – dziekuje !

  25. revers said

  26. revers said

    http://kolumber.pl/photos/show/place:1775404/page:16

  27. bitter Peter said

    No dobrze, panie Krzysztofie, ale w jaki sposob mozna te ksiazke nabyc? Czy jest jakis kontakt?

  28. Krzysztof M said

    Ad. 27

    Za uprzejmym pośrednictwem Admina. Cena, to 30zł. Non profit. 🙂

  29. Marucha said

    Re 28:
    B. proszę o kontakt na tej witrynie, bo z czytaniem emaili to u mnie różnie… (masa spamu)

  30. Krzysztof M said

    km_dante@poczta.onet.pl

  31. Piotrx said

    Re 19:
    „Gwoli ścisłości, to Rzym odpadł od Kościoła Chrystusowego w 1054 r. Przez wprowadzenie nowych dogmatów.”

    A gdzie tu jest scisłość? – jest postawiona teza a gdzie są dowody? O jakie dogmaty dokładnie chodzi ?

    W istocie rozłam nastąpił głównie z powodów cywilizacyjnych – vide Koneczny „Cywilizacja bizantyńska” oraz ambicjonalnych i personalnych a nie dogmatycznych. Dogmaty to był tylko pretekst do zerwania. Okreslenie cywilizacja bizantyńska wzięło się tylko stąd że cywilizacja ta której zrodeł można upatrywać NIE w starożytnej Grecji (!) ale w starożytnym Wschodzie (!) uzewnętrzniła się akurat w Bizancjum, potem np w Niemczech. Wedle Konecznego nie można być cywilizowanym na dwa sposoby. Cywilizacji na ogół się nie zmienia. Łatwiej zmienić narodowość czy wyznanie. Cywilizacja to metoda ustroju życia zbiorowego, metoda wypracowana przez pokolenia Jest ona wytworem zbiorowej duszy danego ludu. Definicja ta obejmuje całość obyczajowego, intelektualnego i materialnego bytu człowieka, ogarnia rodzinę, społeczeństwo, naród, sztukę i wiedzę, politykę i gospodarstwo.
    Dogmatycznie prawosławie jest bliskie katolicyzmowi.

    Ja uważam że wina była po obu stronach. A jak można nazwać inaczej ten rozłam? czy Cerulariusz był papieżem? Jedną z jego przyczyn była odmienność cywilizacyjna oraz odmienność koncepcji Kościoła jako instytucji. Kościół Zachodu od początku swego istnienia stanowił strukturę scentralizowaną, hierarchiczną i niezawisłą od władzy świeckiej – tak też Zachód rozumie Kościół powszechny. Natomiast eklezjologowie prawosławni uważali Kościół powszechny za związek Kościołów lokalnych, w którym duchowe pierwszeństwo przysługuje patriarchom, a wśród nich tylko honorowe – papieżowi jako patriarsze Rzymu, natomiast naczelną i jedyną władzą duchowną jest sobór powszechny. Dopuszczalna jest również – jeżeli nie de iure, to de facto – podległość organizacji Kościelnej władzom świeckim (cesarzom bizantyjskim, carom Rosji). Jasne więc stają się pozycje, z których strony sporu wzajemnie się krytykują – prawosławie odmawia papieżowi władzy nad całym Kościołem, zaś katolicyzm odrzuca bizantyjski cezaropapizm.Formalnym wyrazem rozłamu było rzucenie na siebie wzajemnych anatem przez patriarchę konstantynopolitańskiego Michała Cerulariusza i kardynała Humberta – legata papieża Leona IX w 1054 (schizma wschodnia, zwana również wielką). Jednak już wcześniej dochodziło do zerwania łączności z Kościołem Zachodu – za schizmy akacjańskiej (482-519) i za schizmy focjańskiej (867-893). Wielka schizma wschodnia za Michała Cerulariusza była więc kolejną ze schizm i z początku spodziewano się rychłego jej zakończenia, tym bardziej, że – podobnie jak przy poprzednich schizmach – różnice religijne były raczej pretekstem, zaś bezpośrednie przyczyny schizmy były personalne i polityczne. Trudno w zasadzie przewidzieć bieg wypadków, gdyby na dworze patriarszym nie pojawił się Cerulariusz. Nic nie usprawiedliwia przekonania, że to on jest głównym sprawcą schizmy, a w Kościele nie nastąpiłby rozłam, jeśliby nie zadziałały jego nader pyszne ambicje zawładnięcia Kościołem bizantyjskim i uczynienia go częściowo na wzór zachodniego. Różnice cywilizacyjne między obu gałęziami Kościoła były tak wielkie, że tylko prawdziwie dobra wola i ścisła współpraca teologów być może zapobiegłyby lub przynajmniej oddaliły tragiczny przebieg zdarzeń. I tak w 1043 r. na tronie patriarchy Konstantynopola zasiadł Michał Cerulariusz, któremu przypadła rola przyspieszenia, jak się wydaje, konieczności dziejowej. Karierę polityczną zaczął dośc niefortunnie i niechlubnie, zawiązując spisek przeciwko cesarzowi Michałowi IV. Został wówczas postrzyżony i osadzony w klasztorze. XI w. stał się widownią prawdziwie bizantyńskich intryg dworskich, a to szczególnie za sprawa cesarzowej Boy, która poślubiała i uśmiercała mężów zgodnie z własnym widzimisię. W ten sposób Cerulariusz pojawił się ponownie w gronie przyszłego cesarza Konstantyna IX Monomacha i ciesząc się łaskami tego niezbyt zorientowanego w polityce monarchy począł znowu grać pierwsze skrzypce w kraju. Po objęciu godności patriarszej popadł od razu w konflikt z papieżem, czego unikał nawet Focjusz dwa wieki wcześniej. O ile tamten prosił Ojca Świętego o zatwierdzenie jego tytułu, o tyle nowy patriarcha zaczął zgłaszać roszczenia do świątyń greckich w południowych Włoszech, być może pragnąc tam utworzyć własne państwo na wzór Państwa Kościelnego. Ustępliwy początkowo papież, wysyłał nawet wojska do obrony tej ziemi przed Normanami, którzy zaczęli się tu wyprawiać po łupy. Zaskarbił tym sobie przyjaźń cesarza Konstantyna. Ciekawe, że od początku konfliktu cesarz ten przybierał stanowisko przychylne Rzymowi i wyraźnie wrogie wobec Cerulariusza. Być może ze względu na obudzone u tego ostatniego ambicje zrównania się z monarchą, o czym miały podobno świadczyć noszone przezeń czerwone ciżmy przynależne tylko rodzinie królewskiej. Warto też pamiętać, że u samego zarania tego konfliktu nie pojawiały się nigdzie argumenty natury teologicznej i to być może zaważyło na umiarkowanej wówczas postawie Rzymu. Uległa ona zmianie, kiedy podburzone ulice stolicy cesarstwa zaczęły się domagać zniesienia postu w soboty, celibatu dla kapłanów, a nade wszystko, gdy podniesiono ponownie kwestię Filioque. Wydawałoby się, iż zupełnie nieważna jest forma podawanej wiernym Komunii św., jednak legła ona u podstaw pretensji do łacinników, kiedy obrzucono ich zarzutem o herezję w tej dziedzinie, ponieważ używali oni w tym celu przaśnych opłatków. Sprzeczano się zresztą o wiele i o nic: o dopuszczenie na zachodzie jedzenia mięsa zwierząt dławionych, o brak zakazu spożywania krwi zwierzęcej. Wszystko można było dyskutować, i być może zaakceptować. Ale dogmat teologiczny o pochodzeniu Ducha Świętego okazał się fundamentalnym problemem w tym zetknięciu cywilizacyjnym. Tam, gdzie prawosławie odwołuje się do postanowień Soboru Nicejskiego, Kościół katolicki przytacza dowody filozoficzne i wszelkie implikacje logiczne. Tu Tradycja, tam powszechnie przyjęta oczywistość, dla której zabrakło paragrafu soborowego. O racji niech decydują teologowie, jeśli chcą odstąpić od nauki Soboru 1543 r., że pełnia prawdy potrzebnej do zbawienia znajduje się w Kościele Piotrowym. Nie jest to zadanie na miarę naszej wiedzy. Dla rozstrzygnięcia sporu papież Leon IX, wychowanek Cluny, powołał komisję i wysłał do Konstantynopola legatów na czele z kardynałem Humbertem. Ten ostatni nie miał niestety pojęcia o śmierci następcy św. Piotra, która nastąpiła kiedy znajdował się już w drodze na dwór Konstantyna Monomacha. Tutaj okazało się, że Cerulariusz nawet nie zamierza zjawić się przed obliczem posła papieskiego, mimo usilnych prób nakłonienia go do tego przez cesarza. Rozegrał się więc prawdziwy dramat: seria klątw rzucanych nawzajem w gniewie i zapalczywości, akty otrzepywania nóg u progu na znak zerwania wszelkich stosunków i pogardy, palenie postanowień papieskich i uroczyste ogłoszenie heretykiem strony przeciwnej. Odwrót miał nie nastąpić aż dotąd. „Siostrzane” Kościoły miały wejść w nowe dzieje: osobne drogi dla każdego z nich. Kwestia schizmy nurtowała mimo to każde następne pokolenie i prawie każde następne pokolenie zastanawiało się nad uniknięciem dalszych skutków podziału. Odejście Kościoła prawosławnego od posłuszeństwa papieżowi postawiło najpierw w trudnej sytuacji Ruś. Na początku nie uznała ona tego faktu, lecz następnie znajdując się pod wpływem duchownych z Konstantynopola uległa konieczności wyboru jurysdykcji i uznała prawosławie za wyznanie obowiązujące. Faktu zerwania ze Stolicą Piotrową nie uznali też początkowo pozostali trzej patriarchowie, jednak na skutek zaniku ich kompetencji ich zdanie przestało mieć jakiekolwiek znaczenie. Dowodzi to jednak, że prymat papieża długo pozostawał dośc oczywisty nawet w kręgach bizantyjskich, nawet na dworze cesarskim. W roku 1054 nastąpiła jednak „odmowa podporządkowania się osoby ochrzczonej papieżowi i pozostania we wspólnocie z członkami Kościoła, którzy okazują posłuszeństwo papieżowi” , czyli schizma. Trudno przecież wbrew Tradycji i Pismu Świętemu uważać Michała Cerulariusza za równego następcy Św. Piotra, nawet jeśli duchowni bizantyjscy od wieków przyzwyczajeni byli do odrębnego traktowania spraw tyczących Wschodu i Zachodu Kościoła.To nadzwyczaj dramatyczne wydarzenie w historii Kościoła, które odbiło się rykoszetem na następnych pokoleniach miało jednak i swoje pozytywne skutki. Jeśli bowiem myśl bizantyjska tak fatalnie zaciążyła na działaniach cesarzy niemieckich, a przez to na kondycji Europy, to oderwanie się od niej umożliwiło dokonanie reformy wewnątrz Kościoła zachodniego i odnowę jego oblicza. Reforma ta przyszła z Cluny, klasztoru, gdzie po raz pierwszy zaświtała koncepcja papiestwa silnego dzięki wykształceniu kapłanów i czystości wiary ludu Bożego, niezależnego od władzy świeckiej. Wydaje się logiczne, iż rozejście się dróg tych dwóch odległych i niestety ciągle oddalających się cywilizacji: bizantyjskiej i łacińskiej, na co dowody znajdujemy na przestrzeni kolejnych dziewięciu stuleci, przyczyniło się do polepszenia gruntu dla rozwoju pracy mnichów Cluny, a następnie ugruntowania filozofii prymatu władzy duchownej nad państwową, wartości duchowych nad państwowymi. Jednym słowem, jeśli Bizancjum nie umiało poradzić sobie z uzyskaniem harmonii pomiędzy tymi dwoma szalami utrzymującymi świat w równowadze, to musiało rozejść się z Rzymem rozpoczynającym walkę z cezaropapistycznymi Niemcami.

  32. Piotrx said

    Re 22:
    Dziekuje bardzo ciekawa strona
    Co do Słowiańszczyzny Zachodniej to polecałbym rownież zainteresowanym przedwojenną książkę-reportaż Józefa Kisielewskiego pt. „Ziemia gromadzi prochy”:

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_116.html

  33. szwendała said

    Panie Piotrx,mój post(19) znalazł się tu przypadkowo,zapomniałem
    na moment ,że to forum katolickie.

    Oczywiście ,że owe dogmaty nie zadecydowały o rozpadzie
    a jedynie zdecydowanie przeważyły szalę.
    Popełniono wiele książek szkalujących bezpodstawnie Prawosławie,
    co niepowinno dziwić,zwłaszcza w kraju takim jak Polska.
    Przez szacunek do Pana Maruchy ,proszę jedynie szanownych forumowiczów o przeczytanie czegoś bardziej
    obiektywnego.Dowiecie się dzięki temu,czegoś więcej o samym Prawosławiu i nietylko.

    P.S Gajówka to bardzo porządny blog.Pozwala zajrzeć za kulisy
    prawdziwych wydarzeń ze sfer polityki i gospodarki.
    Dlatego pozdrawiam wszystkich i życzę wszystkiego dobrego,
    niezależnie od przekonań religijnych.

  34. Marucha said

    Re 33:
    Gajowy nigdy nie atakował prawosławia i wiele razy pisał, że jedyny dialog ekumeniczny, jaki ma sens, to właśnie dialog z prawosławiem.

  35. szwendała said

    Panie Marucha ,ja osobiście uważam ,że ekumenizm w tej chwili to nie najlepsze rozwiązanie.

  36. Krzysztof M said

    Ad. 35

    „ekumenizm w tej chwili to nie najlepsze rozwiązanie.”

    – Czy aby nie dlatego, że może zaowocować zbliżeniem Polski i Rosji?

  37. szwendała said

    @36
    Panie Krzysztofie,niemam nic przeciwko dialogowi
    Polsko-Rosyjskiemu,wręcz przeciwnie,jestem jak najbardziej za ,
    ale ekumenizm religijny,zważywszy na sytuacje w KK -zdecydowanie
    nie.

  38. Marucha said

    Re 37:
    Na dialogu z Cerkwią Kościół Katolicki (taki, jaki jest obecnie) mógłby prawdopodobnie skorzystać.

  39. Andrzej said

    Mieszko I był Waregiem/Gotem zaś nasi przodkowie osiedlając się nad Wartą i Wisłą tak naprawdę nikogo nie wyparli tylko się wymieszali z mieszkającymi tam wcześniej pogańskimi plemionami germańskimi, najciekawsze źródło na które bym się powołał jest w języku niemieckim
    http://www.weltnetzzeitschrift-der-lotse.de/slawen.htm

  40. Pietia said

    Te niemieckie teksty to stara pieśń (łabędzia). W obliczu badań genetycznych okazuje się, że
    1. Germanie to haplogrupa I2 (Szwecja, Dania, Norwegia)
    2. W Niemczech są mniejszością ok 16%
    3. Cała europa zachodnia to dominacja grupy R1b (Celtowie)

    Liczne plemiona germańskie, które doprowadziły do upadku Rzymu i namieszały w czasie tzw. wędrówki ludów to związki nieetniczne (grupy zorganizowane dla celów rabunkowych).

    Podkreślam: Niemcy nie są narodem (w sensie rodowodowym), nie pochodzą od jakiegoś wspólnego praNiemca!!! w przeciwienstwie do Słowian, Celtów, Nordyków (czyli protogermanów), Hamitów czy Semitów.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: