Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Boydar o Kościół w rękach predatora. Dr…
    Boydar o Traditionis Custodes
    Boydar o Jeszcze o Gierku…
    Listwa o Traditionis Custodes
    prostopopolsku o Obywatele w obronie radcy praw…
    lewarek.pl o List przełożonego generalnego…
    lewarek.pl o W obronie realizmu polity…
    Boydar o List przełożonego generalnego…
    wanderer o Traditionis Custodes
    wanderer o Białoruska biegaczka będzie si…
    bryś o Białoruska biegaczka będzie si…
    Boydar o Traditionis Custodes
    podczaszy o Kościół w rękach predatora. Dr…
    wanderer o Traditionis Custodes
    Listwa o Traditionis Custodes
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 548 obserwujących.

Archive for 4 marca, 2011

W Polsce brakuje 1,4 – 1,5 mln mieszkań

Posted by Marucha w dniu 2011-03-04 (Piątek)

W Polsce brakuje 1,4 – 1,5 mln mieszkań, a przeciętne miesięczne wynagrodzenie starcza na zakup 0,8 metra kw. powierzchni mieszkaniowej, podczas gdy w Zachodniej Europie na 2-3 metry kw. – wynika z przyjętego w piątek przez Sejm dokumentu o budownictwie mieszkaniowym w Polsce.

Posłowie przyjęli przedstawiony przez premiera dokument: „Główne problemy, cele i kierunki programu wspierania rozwoju budownictwa mieszkaniowego do 2020 roku”. W głosowaniu uczestniczyło 421 posłów. Za jego akceptacją opowiedziało się 221, przeciw 186, a 14 wstrzymało się od głosu.

Z dokumentu wynika, że ostatnie wiarygodne dane na temat deficytu mieszkaniowego w Polsce pochodzą z 2002 r. Uzyskano je w trakcie Narodowego Spisu Powszechnego. Wynika z nich, że różnica między liczbą gospodarstw domowych a liczbą zamieszkanych mieszkań sięga 1,7 mln, z czego 1,1 mln przypada na miasta.

W latach 2003 – 2009 w naszym kraju przybyło 950 tys. mieszkań. Według danych GUS, w tym samym okresie liczba gospodarstw domowych zwiększyła się o 1,1 mln.

„Oznaczałoby to, że aktualnie statystyczny deficyt mieszkań w Polsce wynosi ok. 1 mln 850 tys. (…) Uwzględniając, że część mieszkań teoretycznie niezamieszkałych jest w praktyce wykorzystywana w szarej strefie najmu, a także, że część mieszkań teoretycznie znajdujących się w budowie jest w praktyce zamieszkałych, (…) obecnie faktyczny deficyt mieszkaniowy wynosi ok. 1,4 – 1,5 mln mieszkań” – czytamy w dokumencie.

Obecnie – jak wskazują autorzy – buduje się rocznie 160 – 165 tys. mieszkań i jest to najwyższy wskaźnik od czasów transformacji ustrojowej.

Z dokumentu wynika też, że przeciętne miesięczne wynagrodzenie w Polsce wystarcza obecnie na ok. 0,8 m kw. powierzchni mieszkania. Jeszcze gorzej jest w największych miastach, gdzie za przeciętną pensję można kupić 0,5 – 0,6 m kw. W krajach zachodnioeuropejskich obywatel za przeciętną pensję może kupić 2-3 m kw. mieszkania.

Dokument wskazuje też na zły stan niektórych budynków – w ciągu kilkunastu lat należałoby wycofać z eksploatacji ok. 200 tys. mieszkań.

Przedstawiono także główne zadania polityki mieszkaniowej państwa w latach 2011-2020 – wśród nich budowanie większe liczby lokali socjalnych, rozwój prywatnego budownictwa mieszkań na wynajem, obniżenie kosztów budowy mieszkań, likwidację luki remontowej i ograniczenie zapotrzebowania na energię w sektorze mieszkaniowym.

Z dokumentu wynika, że na koniec 2007 r. gminy posiadały 57 tys. lokali socjalnych. Tymczasem według badań Instytutu Rozwoju Miast w 2008 roku 75 tys. rodzin oczekiwało na taki lokal, dlatego – zdaniem dokumentu – na wsparcie budownictwa socjalnego powinny być przeznaczone większe środki z budżetu państwa.

Społecznym problemom mieszkaniowym mają przeciwdziałać planowane przepisy dotyczące systemu budownictwa mieszkaniowego w formie mieszkań na wynajem, z docelowym przeniesieniem własności na najemcę, który będzie częściowo uczestniczył w kosztach budowy (na wzór towarzystw budownictwa społecznego).

Segment społeczny ma także wspierać budownictwo mieszkań chronionych. Formą byłoby finansowe wsparcie z Funduszu Dopłat w wysokości 30-50 proc. przedsięwzięcia. Innym rozwiązaniem są także preferencyjne kredyty udzielane towarzystwom budownictwa społecznego i spółdzielniom mieszkaniowym.

W dokumencie podkreślono, że polityka mieszkaniowa państwa powinna zakładać większe wsparcie dla sektora mieszkań na wynajem. Dlatego „zakłada się docelowe wygaszenie instrumentu wsparcia budownictwa własnościowego, jakim jest funkcjonujący od 2006 roku program +Rodzina na swoim+. Naturalnym kontynuatorem celów zawartych w powyższym programie powinien być system docelowego nabywania własności przez najem” – napisano.

http://biznes.onet.pl

Gajowego interesuje, jak polskie pseudopaństwo, fatalnie rządzone i pozbawione własnych przedsiębiorstw (w tym budowlanych), żyjące jedynie na koszt podatników obciążanych coraz większymi daninami jak woły robocze, zrealizuje swój dokument. No, ale ważne, że taki dokument powstał i jest dowodem na to, iż władza energicznie rusza palcem w bucie.

Posted in Gospodarka | 9 Komentarzy »

Libia: co ukrywają media

Posted by Marucha w dniu 2011-03-04 (Piątek)

Libya: What the Media is Hiding
http://english.pravda.ru/hotspots/crimes/02-03-2011/117073-Libya_What_the_media_is_hiding-0/
Miguel Urbano Rodrigues – 2.03.2011, tłumaczenie Ola Gordon

Od pierwszej demonstracji w Bengazi i Trypolisie upłynęły dwa tygodnie. Kampania dezinformacji na temat Libii zasiała zamieszanie w świecie. Najpierw pewność: porównywanie wydarzeń w Tunezji i Egipcie są chybione. Te bunty przyczyniły się oczywiście do odpolitycznienia protestów ulicznych w obu krajach sąsiadujących, ale ten dziwny proces libijski ma cechy niemożliwe do odłączenia od strategii spiskowej imperializmu, co można określić jako przeobrażenie przywódcy.

Muammar Kadafi, w przeciwieństwie do Ben Alego i Hosni Mubaraka, przyjął stanowisko anty-imperialistyczne, kiedy przejął władzę w 1969 roku. Zniesiona została kukiełkowa monarchia, i od dziesięcioleci prowadził politykę niezależności, poczynając od nacjonalizacji ropy naftowej. Uprawiał strategię, która promowała rozwój gospodarczy i zmniejszyła rażące nierówności społeczne. Libia dołączyła do państw i ruchów, które walczyły przeciwko imperializmowi i syjonizmowi. Kadafi założył uniwersytety i przemysł, z piasków pustyni wyłoniło się kwitnące rolnictwo, setki tysięcy obywateli po raz pierwszy dostali prawo do godziwych warunków mieszkaniowych.

Zbombardowanie Trypolisu i Bengazi w l986 roku przez amerykańskie lotnictwo pokazało, że Biały Dom Reagana określił libijskiego przywódcę jako wroga do pokonania. Wobec kraju zastosowano ciężkie sankcje.

Od drugiej wojny w Zatoce Perskiej, Kadafiego obrócono o 180 stopni. Libię poddano wymaganiom MFW, dziesiątki firm sprywatyzowano i kraj otwarto dla wielkich międzynarodowych koncernów naftowych.

Washington traktował Kadafiego jak lidera, z którym można prowadzić dialog. Przyjmowano go ze specjalnymi honorami w Europie, podpisywano wspaniałe kontrakty z rządami Sarkozego, Berlusconiego i Browna. Ale kiedy wzrost cen wywołał falę niezadowolenia w największych miastach libijskich, imperializm skorzystał z okazji. Doszli do wniosku, że nadszedł czas, aby pozbyć się Kadafiego, zawsze niewygodnego przywódcy.

Zamieszki w Tunezji i Egipcie, protesty w Bahrajnie i Jemenie, stworzyły bardzo korzystne warunki do wszczęcia demonstracji w Libii. To nie przypadek, że Bengazi stało się centrum rebelii. W Cyrenajce działają ponadnarodowe koncerny naftowe, tam znajdują się końcówki rurociągów i gazociągów.

Aktywowany został Narodowy Front Ocalenia Libii, organizacja finansowana przez CIA. Pouczające jest to, że było to miasto, na którego ulicach szybko pojawiły się flagi starej monarchii i portrety zmarłego króla Indrisa, wodza plemienia Senussi, koronowanego przez Anglię po wydaleniu Włochów. Nagle pokazał się „książę” Senussi, gotowy do udzielania wywiadów.

Solidarność głównych amerykańskich i unijnych mediów z zamieszkami terrorystycznymi w Libii była oczywiście pełne hipokryzji. The Wall Street Journal, dziennik wielkiej finansjery światowej, nie wahał się sugerować w artykule redakcyjnym (23 luty), że „USA i Europa powinny ‘pomóc Libijczykom’ w obaleniu reżimu Kadafiego.”

Obama przez sześć dni milczał w sprawie Libii. W siódmym dniu potępił przemoc i wezwał do nałożenia sankcji. W wyniku tego zwołano nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ i w sprawie spodziewanego pakietu sankcji.

Wielu postępowych przywódców Ameryki Łacińskiej przyznało, że istnieje możliwość bezpośredniej interwencji wojskowej NATO. Inicjatywa ta byłaby niebezpieczna, niemądra i wywołałaby negatywny skutek w świecie arabskim, wzmacniając ukryte masowe nastroje anty-imperialistyczne.

Trwająca kampania marketingowa wielkich międzynarodowych mediów, rozdyma organizatorów buntu jako bohaterów, podczas gdy Kadafiego przedstawia jako mordercę i paranoika. Najbliższe dni i jutro są nieprzewidywalne w Libii, trzecim największym producencie ropy w Afryce, kraju, którego bogactwo obecnie w dużej mierze przechodzi w ręce imperialistów.

Ale ataków powietrznych na Trypolis i Bengazi, które według zachodnich mediów miały miejsce 22 lutego, o których szeroko relacjonowały m.in. BBC i Al Jazeera, z załamanymi rękami i krokodylimi łzami… nie zarejestrowali rosyjscy szefowie wojskowi analizujący napływające z satelitów obrazy. Obrazy satelitarne pokazują, że „nic tego rodzaju nie miało miejsca na powierzchni,” mówi Irina Galushko, dodając, że nie ma również dowodów z filmów nakręconych przez kamery telewizyjne, które mogłyby sugerować, że ataki powietrzne miały miejsce. Taka jest sytuacja, kłamstwa od początku do końca.

* * *

Airstrikes in Libya did not take place – Russian military
http://wakeupfromyourslumber.com/video/sullivan/airstrikes-libya-did-not-take-place-russian-military
Rosyjscy wojskowi:  w Libii nie było żadnych ataków z powietrza.

Doniesienia z Libii o mobilizacji sił powietrznych przeciwko własnemu narodowi, szybko rozeszły się po całym świecie. Jednak szefowie wojskowi Rosji twierdzą, że monitorowali sytuację z kosmosu – i obrazy przedstawiają zupełnie inną historię. Według Al Jazeera i BBC, w dniu 22 lutego rząd libijski zorganizował naloty na Bengazi – największe miasto kraju – oraz na stolicę Trypolis.

Ale wojsko rosyjskie, od samego początku monitorujące niepokoje drogą satelitarną twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca: ataki o których donosiły niektóre media, nigdy się nie wydarzyły. Te same źródła wojskowe w Rosji twierdzą, że monitorują także sytuację wokół instalacji pompujących libijską ropę.

Źródło: Russia Today

Posted in Me(r)dia, Polityka | 15 Komentarzy »

Wątpliwości wokół wojennej działalności Bartoszewskiego

Posted by Marucha w dniu 2011-03-04 (Piątek)

Gdy wybuchła wojna Władysław Bartoszewski miał 17 lat. 19 września 1940 został zatrzymany na Żoliborzu w masowej obławie zorganizowanej przez hitlerowców. Przypadkowo dostał się do Oświęcimia, był w tym samym transporcie co Witold Pilecki. Od 22 września 1940 został więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau (Auschwitz I, numer obozowy 4427).

Zwolniony z Oświęcimia po kilku miesiącach – 8 kwietnia 1941, co było wydarzeniem niespotykanym.Według Bartoszewskiego zwolnienie zawdzięcza przyjaciołom z Polskiego Czerwonego Krzyża, oficjalnym powodem był zły stan zdrowia. Nieoficjalnie zwolnienie przypisywano stawiennictwu siostry Bartoszewskiego, która kolaborowała z Niemcami, nawet wyszła za mąż za SS-mana.

Jednak według relacji prof. Miry Modelskiej-Creech z Georgetown University w Waszyngtonie, pracownika administracji Białego Domu, istnieje świadek, który przeżył Oświęcim i twierdzi, że Bartoszewski był kolaborantem. Świadek opowiadał, że spotkał się z Bartoszewskim w Oświęcimu, znał m.in. szczegóły na temat wykształcenia Bartoszewskiego. Twierdził, że za sprawą Bartoszewskiego i 14 innych donosicieli, którzy opuścili Oświęcim (notabene pociągiem pierwszej klasy) zlikwidowano 21 wysokich rangą AK-owców. Ów świadek jest przekonany, że Bartoszewski był konfidentem. [link – YouTube]

Nikogo nie zwalniano z Auschwitz, przynajmniej nie uczciwych ludzi, co innego kolaboranci… Tłumaczenie, że go zwolnili ze względów zdrowotnych wydaje się co najmniej podejrzane.

Bartoszewski niemal natychmiastowo po wyjściu z Oświęcimia został wzięty do struktur konspiracyjnych. Jest to sytuacja nie do pomyślenia, taki człowiek był zbyt podejrzany, tacy ludzi mogli być pod obserwacja, dla konspiracji to zbyt duże ryzyko… Bartoszewski prawdopodobnie albo zataił ten niewygodny fakt, albo został wciągnięty do konspiracji z pomocą niemieckiej agentury.

W tym czasie niemiecka agentura była niezwykle rozwiniętą. Dzisiaj milczy się o tej niechlubnej przeszłości: hasło Grupa 13 nikomu nic nie mówi podobnie jak ŻGW, dla której pracowały tysiące żydowskich agentów. Żagiew czyli Żydowska Gwardia Wolności działała nie tylko w getcie warszawskim, a w całej Warszawie. Służyła do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom. Niemcy wyposażali swoich żydowskich agentów także w broń! Agenci mieli za zadanie udawać, że szukają pomocy, a gdy znaleźli Polaków, którzy im ją zaoferowali,  po prostu donosili na nich skazując ich i tym samym często ich rodziny na śmierć.

ŻGW zajmowała się także szmalcownictwem tropiąc i wydając Niemcom Żydów ukrywających się w tzw. aryjskiej części Warszawy. Podobnych organizacji było wiele, w różnych miastach, jednak największe znaczenie miały Judenraty, bez nich holocaust nie udałby się, Judenraty wyjątkowo gorliwie pomagały Niemcom mordować własny naród.

Internaut

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Różne | 50 Komentarzy »

Niemcy nie chcą płacić

Posted by Marucha w dniu 2011-03-04 (Piątek)

Choć Niemcy są gotowi zrehabilitować członków przedwojennego Związku Polaków w Niemczech, zdelegalizowanego przez hitlerowców w 1940 r., to jednak nie deklarują uregulowania sprawy odszkodowań i przywrócenia prawnego statusu polskiej mniejszości narodowej po myśli Polaków. Te problemy są wciąż otwarte.

– Na razie mamy mały sukces na poziomie deklaracji, ale poczekajmy na fakty – mówi Marek Wójcicki ze Związku Polaków w Niemczech spod znaku Rodła, który uczestniczył w ostatnich obradach polsko-niemieckiego okrągłego stołu w Berlinie. Wójcicki w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” przyznał, że po raz pierwszy niemiecka strona rządowa była w kilku sprawach bardziej rzeczowa niż zazwyczaj, co było skutkiem zmiany stanowiska polskiego MSZ, który przyjął argumenty podnoszone przez polską mniejszość w Niemczech, a dyplomaci zaczęli żądać od Niemców konkretów, a nie tylko deklaracji. Wójcicki poinformował nas, że celowo zmieniono taktykę rozmów z Niemcami, ponieważ okazało się, że z tym ciężkim do rozmów partnerem lepiej rozwiązywać problemy systematycznie i po kolei, a nie wszystkie naraz.

– Uznaliśmy wspólnie, że w chwili obecnej najważniejsze sprawy to rehabilitacja członków przedwojennego Związku Polaków i stworzenie ram strategii do nauki języka polskiego w Niemczech – powiedział Wójcicki i przyznał, że po raz pierwszy niemiecka strona zgodziła się podjąć starania, aby symboliczną rehabilitację przedwojennej polskiej mniejszości podjąć w parlamencie jeszcze przed uroczystościami 20. rocznicy podpisana polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie.

Drugi ważny punkt, jaki udało się wywalczyć, to obietnica utworzenia centrum dokumentacji Polonii w Domu Polskim w Bochum, a także powołanie w Berlinie biura kontaktowego dla Polonii. Jak poinformował Wójcicki „Nasz Dziennik”, strona niemiecka zapewniła, że wesprze finansowo te przedsięwzięcia.

Posunęła się też nieco do przodu kwestia nauczania języka polskiego w Niemczech. Będąca na spotkaniu w Berlinie wiceminister spraw zagranicznych Cornelia Pieper, która jest także pełnomocnikiem rządu RFN ds. kontaktów z Polską, zobowiązała się do tego, że przypilnuje wypracowania koncepcji nauczania języka polskiego nad Renem. Ponadto Pieper obiecała polskiej stronie, że doprowadzi do tego, by w każdym landzie został ustanowiony pełnomocnik rządowy do spraw Polonii. Marek Wójcicki uważa, że to dobry pomysł, bo często władze landów odsyłają Polaków do pełnomocników do spraw integracji, a to jest nieporozumienie, gdyż Polacy mieszkający w Niemczech mają zupełnie inny status prawny niż przeciętni imigranci.

Choć sprawa uzyskania od Niemców odszkodowań za nielegalnie odebrany im przedwojenny majątek i kwestia przywrócenia prawnego statusu polskiej mniejszości narodowej nie były omawiane podczas ostatniej konferencji, to jednak z nich nie zrezygnowaliśmy. „Nasz Dziennik” dowiedział się nieoficjalnie, że dochodziło do zakulisowych nacisków ze strony niemieckiej, aby Polacy w ogóle zrezygnowali z tych dwóch postulatów, wtedy Berlin miałby zgodzić się łatwiej na inne sprawy.
– Tym razem polska strona rządowa postawiła sprawę dość jasno, mówiąc, że Polacy oczekują symetrycznego traktowania polskiej mniejszości w Niemczech w stosunku do niemieckiej mniejszości w Polsce – przyznał Wójcicki, dodając, że jeszcze kilka tygodni temu wielu niemieckich urzędników się oburzało, jeżeli ktoś stawiał takie żądania.

Waldemar Maszewski, Hamburg
Nasz Dziennik 4.03.2011

Aż 20 lat zabrało naszym nowym przyjaciołom i adwokatom w Unii Europejskiej, aby w ogóle zacząć rozmawiać na temat ewidentnej dyskryminacji polskiej mniejszości w Niemczech.
A wystarczyło by po prostu zacząć traktować mniejszość niemiecką w Polsce identycznie, jak mniejszość polska traktowana jest w Niemczech.
Admin
.

Posted in Polityka | 13 Komentarzy »

US Army w Polsce

Posted by Marucha w dniu 2011-03-04 (Piątek)

Sekretarz stanu USA Hillary Clinton podczas wczorajszego spotkania w Waszyngtonie z ministrem spraw zagranicznych RP Radosławem Sikorskim potwierdziła plany umieszczenia w Polsce wojsk amerykańskich, w tym oddziału lotniczego i elementów obrony antyrakietowej.

– Jak ogłosili obaj nasi prezydenci w grudniu, planujemy rozmieścić nowy, stały oddział sił powietrznych w Polsce, zbudować elementy obrony antyrakietowej w Polsce i – jak ustalono na szczycie NATO – opracować plan ewentualnościowy (na wypadek zagrożeń) dla regionu – powiedziała amerykańska sekretarz we wspólnym wystąpieniu z ministrem Sikorskim, które poprzedziło ich rozmowy.

Czy to sympatyczne zwierzę nie pasuje lepiej na godło Polski, niż dumny orzeł?

Po spotkaniu minister Sikorski poinformował polskich dziennikarzy, że w związku z powyższym planuje się umieszczenie w Polsce „stałej jednostki wojsk lotniczych”. Zapytany o jej wielkość odpowiedział, że szczegóły tego rodzaju poda już ministerstwo obrony.

W rozmowie z Hillary Clinton szef polskiej dyplomacji potwierdził też w imieniu prezydenta Komorowskiego zaproszenie prezydenta Baracka Obamy do Polski, na spotkanie prezydentów krajów Europy Środkowej, które ć się w maju w Warszawie. Ponadto, jak zapewnił Sikorski, w rozmowie z Clinton poruszone zostały kwestie planów NATO dotyczących wydarzeń na Bliskim Wschodzie, wojny w Afganistanie i stosunków Polski z jej kluczowymi partnerami w Europie.

Nasz Dziennik 4.03.2011

Nie wiadomo, po jaką cholerę potrzeba nam amerykańskich wojsk na naszej ziemi. Ale oczywiście Polacy będą podnosić wrzask o „rosyjskim imperializmie” i „KGB”, gdy Rosja nieuchronnie odpowie na te kroki w sposób, w jaki odpowiadają poważne państwa. Przy czym nie sądzimy, aby wzorem USA umieściła swe wojska poza własnymi granicami. – admin

Posted in Polityka | 14 Komentarzy »

Zapomniany pontyfikat św. Piusa X

Posted by Marucha w dniu 2011-03-04 (Piątek)

Postać świętego Piusa X, papieża (1903–1914), pozostaje ciągle na marginesie zainteresowań współczesnej kultury chrześcijańskiej, pomimo że św. Pius X był jednym z najwybitniejszych pasterzy Kościoła w XX-tym stuleciu, a dorobek jego pontyfikatu posiada szczególne znaczenie z uwagi na wysoką rangę podejmowanych z jego inicjatywy rozstrzygnięć zarówno w sferze dyscyplinarnej, jak również z powodu zaangażowania Papieża w obronę doktryny katolickiej przed błędami współczesnymi.

Wydaje się, że przypomnienie postaci i dorobku ostatniego od epoki reformacji kanonizowanego papieża i nawiązanie do jego postawy pasterskiej stanowi szczególne wyzwanie w dobie intelektualnego niepokoju naszych czasów. Warto przypomnieć, że poprzednim kanonizowanym papieżem był św. Pius V (1566–1572), dominikanin Michele Ghislieri, który położył ogromne zasługi w dziele realizacji postanowień Soboru Trydenckiego (1545–1563) i ogłosił w roku 1566 Katechizm Rzymski, a w roku 1570 Mszał, zwany potocznie Trydenckim.

Młodość przyszłego papieża

Przyszły Ojciec Święty, Giuseppe (Józef) Sarto, urodził się 2 czerwca 1835 roku we wsi Riese w diecezji Treviso w Górnej Italii; miał trzech braci i sześć sióstr. Jego ojciec, Giovanni Battista, był właścicielem niewielkiego gospodarstwa rolnego i pracował jako listonosz oraz woźny. Po ukończeniu w roku 1846 szkoły ludowej Józef Sarto wstąpił do gimnazjum, a następnie do seminarium, które ukończył w roku 1858 i został wyświęcony na kapłana. Pełnił obowiązki wikariusza w Tombolo, a następnie proboszcza w Salzano. Zasłużył się na polu pracy kaznodziejskiej i charytatywnej. W roku 1875 został powołany na kanonika w Treviso i objął wykłady w tamtejszym seminarium. W roku 1884 Józef Sarto został biskupem Mantui, gdzie dbał o seminarium duchowne, duszpasterstwo emigrantów i troszczył się o zachowanie czystej nauki katolickiej wobec głosów domagających się niczym nie ograniczonej wolności doktrynalnej. Cel swej pracy biskup Sarto ujął w dewizieInstaurare omnia in Christo (‘Wszystko odnowić w Chrystusie’), która pozostała jego najważniejszym hasłem również później, już na stolicy św. Piotra. W roku 1893 został kardynałem i patriarchą Wenecji. W roku 1897 zorganizował w Wenecji Kongres Eucharystyczny, a w swych listach pasterskich podejmował ciągle najpoważniejsze problemy współczesnego świata: indyferentyzm religijny oraz kryzys w życiu rodziny i społeczeństwa.

Dnia 20 lipca 1903 roku w wieku 93 lat, po przeszło 25. letnim pontyfikacie zmarł papież Leon XIII i już dnia 1 sierpnia 63 kardynałów rozpoczęło konklawe. W pierwszych głosowaniach największe szanse na elekcję miał Mariano kardynał Rampolla, sekretarz stanu za panowania Leona XIII, ale Jan kardynał Puzyna, biskup krakowski, w imieniu cesarza Austro-Węgier Franciszka Józefa złożył (zgodnie ze starym prawem) veto na tę kandydaturę. Zmusiło ono elektorów do zmiany stanowiska i poparcia jednego z dalszych w kolejności kardynała Sarto. Dnia 4 sierpnia 1903 roku, w siódmym głosowaniu został on wybrany papieżem i przyjął imię Piusa X. Nowy papież mianował swym sekretarzem stanu hiszpańskiego dyplomatę, Rafaela Merry del Val. Wkrótce papież wydał zakaz ingerencji politycznej w konklawe, pragnąc na przyszłość uniknąć powtórzenia się sytuacji, „dzięki której” sam trafił na tron św. Piotra. Warto przy tym zauważyć, że właśnie w czasie konklawe kardynał Sarto obawiał się przyjąć na siebię trudną misję najwyższego kapłana Kościoła Chrystusowego.

Obrona prawdy katolickiej

Program nowego pontyfikatu został przez Papieża przedstawiony w wydanej dnia 4 października 1903 roku inauguracyjnej encyklice E Supremi Apostolatus, w której naszkicował największe bolączki współczesności, z którymi przychodzi zmagać się pasterzowi Kościoła. Jako najgorsze zło Papież wymienia apostazję od wiary katolickiej i przystępuje do przedstawienia środków zaradczych wobec postępujących wszędzie procesów laicyzacji świata katolickiego. Program, który winien sprostać tym zagrożeniom, daje się wedle Papieża streścić w haśle: Instaurare omnia in Christo, znanym już jako cel posługi biskupiej Józefa Sarto, zaś obecnie na Stolicy Piotrowej winien służyć integralnej i tradycyjnej reformie, aby, jak pisze św. Paweł w liście do Kolosan, „Chrystus był wszystkim we wszystkich”. Można nawet – za jednym ze znawców tego pontyfikatu – powiedzieć, że celem i zamysłem Papieża było nie tylko instaurare (‘odnowienie’), ale nawet recapitulare (‘przywołanie [do Niego]’) wszystkiego w Chrystusie, to znaczy uczynienie z Chrystusa ośrodka historii i remedium na problemy współczesnej ludzkości. W miejsce spodziewanej więc w kręgach liberalnych reformy zmierzającej w kierunku świata oddalającego się od Kościoła, Ojciec Święty Pius X podjął plan działania zmierzający w przeciwnym kierunku – aby świat skierować ponownie ku Chrystusowi. U podstaw tego myślenia znalazło się głębokie przekonanie Piusa X o niezbywalnym znaczeniu obiektywnego porządku wyznaczonego przez Boga, nie zaś ludzkich roszczeń do samowolnego ustanawiania zasad dobra i zła wedle doraźnych pragnień i liberalnej równowagi sił politycznych czy społecznych. To przekonanie o niesprowadzalności porządku obiektywnego do form subiektywnych stanowi oczywisty wyznacznik nie tylko tego pontyfikatu, ale całej autentycznie katolickiej teologii.

Przechodząc do konkretnych metod realizacji powziętego planu, Ojciec Święty obficie czerpał z zasad określonych na Soborze Trydenckim, chociażby w dziele umocnienia formacji katolickich kapłanów, w szczególnej mierze odpowiedzialnych za kondycję Kościoła i ludu katolickiego. Ponadto istotne znaczenie przypisywał Papież świeckim wiernym i rozmaitym ich zrzeszeniom, w ścisłym wszakże powiązaniu z nadającym kierunek duszpasterzom, zgodnie z zasadą hierarchiczności Kościoła. Jednym z najistotniejszych środków działania pozostawała przy tym modlitwa i łaska sakramentalna.

Zatroskany o sprawy wagi najwyższej Papież w życiu osobistym i w swym urzędowym postępowaniu na Stolicy Piotrowej zachowywał skromność i prostotę. Jedną z pierwszych reform (jeżeli słowo to naznaczone w dzisiejszej epoce piętnem nieustannej żądzy nowości może być w tym miejscu użyte) nowego pontyfikatu było podjęte przez Piusa X dzieło zreformowania muzyki kościelnej w duchu chorału gregoriańskiego. Na tym polu Ojciec Święty położył już pewne zasługi jeszcze przed objęciem Stolicy Apostolskiej, w swej pracy biskupiej. W związku z tą reformą w roku 1904 wydane zostały nowe księgi liturgiczne. Warto oczywiście pamiętać, że nie zostały przy tym dokonane żadne istotne zmiany samych obrzędów mszalnych, bowiem zgodnie z bullą Quo primum wydaną w roku 1570, wkrótce po Soborze Trydenckim, przez św. papieża Piusa V, Ordo Missae, czyli porządek Mszy św. pozostawał trwały i niezmienny. Papieżowi chodziło więc o pełniejsze korzystanie z istniejącej, niezmiernie cennej liturgii, nie zaś o kształtowanie nowej. Wszelkie w tej materii eksperymenty papież traktował jako wywrotowe działania wywodzące się z inspiracji liberalnej i protestanckiej.

Zdrowe reformy katolickie

W tym samym 1904 roku Papież polecił rozpocząć prace nad skodyfikowaniem prawa kościelnego. Wobec narastających nurtów liberalnych w ówczesnym świecie, w tej ważnej dziedzinie położony został nacisk na umocnienie centralizacji i utwierdzenie hierarchii, która zdolna jest przeciwdziałać tendencjom odśrodkowym w Kościele. Nowy Kodeks Prawa Kanonicznego, wynik wieloletnich prac i prowadzonych w całym katolickim świecie konsultacji pod kierunkiem Piotra kardynała Gasparriego, ukazał się dopiero po śmierci Piusa X, już za pontyfikatu Benedykta XV, w roku 1917.

W roku 1908 Papież ogłosił reformę Kurii Rzymskiej (konstytucja Sapienti consilio) wzmacniając zakres swej władzy, co w świetle zamierzeń papieskich odnośnie sprawnego kierowania wszystkimi aspektami życia kościelnego było niezbędnie konieczne. Na czele wszystkich kongregacji znajdowała się Kongregacja Świętego Oficjum, dbająca o czystość nauki wiary, której prefektem był sam Papież. Obok umocnienia kurii dokonano także uproszczenia procedury obowiązującej w jej pracach. Ważne reformy nie przesłoniły Papieżowi także innych spraw. W szczególny sposób Ojciec Święty zasłużył się na polu pracy charytatywnej i np. w założonych czy też finansowanych przez Piusa X domach dla sierot znalazło miejsce pięć tysięcy dzieci.

Papież Pius X był także opiekunem studiów naukowych, zwracając szczególną uwagę na znaczenie tomizmu w teologii katolickiej, polecając zakonowi benedyktynów dokonanie ulepszonego wydania łacińskiego tekstu Pisma świętego, czyli Wulgaty, czy też zakładając Instytut Biblijny w Rzymie. W dziedzinie życia religijnego szczególne znaczenie dla Papieża miała praktyka regularnej, nawet codziennej, Komunii św. i rozwój kultu eucharystycznego.

Za pontyfikatu Piusa X miało miejsce 48 beatyfikacji. Papież ogłosił m. in. beatyfikację Jana Marii Vianneya, proboszcza z Ars, czy też Joanny d’Arc, która odbyła się w Bazylice św. Piotra w roku 1909, przy udziale 40 tysięcy pielgrzymów z Francji, ale w obliczu otwartej wrogości liberalnych władz Francji. Przy okazji 1300. rocznicy śmierci papieża św. Grzegorza Wielkiego w roku 1904, Pius X porównał czasy tego Świętego, będące okresem budowania społeczeństw katolickich w Europie, z czasami mu współczesnymi, kiedy dzieło gregoriańskie spotykało się wszędzie ze skutecznie niszczącym wpływem liberalizmu, oddalającego, a nawet odrywającego Europę od chrześcijańskich korzeni i od nadprzyrodzonego działania łaski Bożej.

Międzynarodowa sytuacja Kościoła

Szczególnie trudna dla Kościoła sytuacja panowała we Francji. Prześladowania Kościoła francuskiego, np. zakaz nauczania wydany wszystkim katolickim zakonom w roku 1903 przez premiera Emila Combesa doprowadziły wreszcie w roku 1904 do zerwania stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską. W roku 1905 parlament francuski przyjął ustawę o rozdziale państwa i Kościoła, który został zepchnięty do roli prywatnego stowarzyszenia. W odpowiedzi na ten krok Pius X wydał dnia 11 lutego 1906 roku encyklikęVehementer nos, w której ostro potępił antykatolickie regulacje prawne podjęte przez siły politycznej lewicy we Francji.

Dramatyczne zdarzenia rozgrywały się w Hiszpanii, gdy w roku 1910 na czele rządu stanął liberał Jose Canalejas. Rząd wydał wiele ustaw wymierzonych w Kościół, zaś w różnych miejscowościach dochodziło do brutalnych wystąpień antyklerykalnych, zwłaszcza w ciągu tak zwanego „krwawego tygodnia”, kiedy to wrogowie Kościoła spalili 68 świątyń i zamordowali 138 kapłanów. W lipcu 1910 rząd zerwał stosunki z Watykanem.

Wiele trudności spotkało Ojca Świętego także w jego staraniach o Kościół w innych krajach, a liberalna prasa wykorzystywała wszelkie okazje, aby zdyskredytować Piusa X i jego konsekwentną postawę. Stało się tak między innymi w roku 1910, kiedy były prezydent Stanów Zjednoczonych Teodor Roosevelt w planie swej wizyty w Rzymie umieścił audiencję u Papieża, ale także odwiedziny w rzymskim zborze metodystycznym. Z racji na relatywistyczny wydźwięk tego programu, Pius X (wraz z sekretarzem stanu Rafaelem Merry del Val) odmówił przyjęcia prezydenta Roosevelta.

Walka z modernizmem

Największym doświadczeniem dla Kościoła i samego papieża Piusa X był jednak modernizm. Tym mianem określa się szereg poglądów rozpowszechniających się w teologii katolickiej na przełomie wieków z niewątpliwej inspiracji liberalno-protestanckiej. Modernizm był zjawiskiem bardzo zróżnicowanym i przybierającym różne nasilenie w różnych aspektach i w różnych dziedzinach nauk teologicznych. Niewątpliwie jednak wspólną cechą tego nurtu było oparte na subiektywistycznych prądach filozofii nowożytnej sprzeczne z nauką katolicką przekonanie o istotnej niepoznawalności świata nadprzyrodzonego, a także o ewolucji dogmatów wiary katolickiej, wyrażających rzekomo zmienne „uczucie” ukształtowane w sumieniu „wierzącego”. Liczni moderniści wyrażali sprzeczne z liczącym XIX wieków Magisterium poglądy na dzieje wczesnego Kościoła, którego powstanie i historię pojmowali w kategoriach nierzadko czysto ludzkich, doczesnych i doraźnych.

Na czele tego kierunku stał z całą pewnością profesor egzegezy biblijnej w Instytucie Katolickim w Paryżu, ks. Alfred Loisy, ekskomunikowany w roku 1908. Obok niego poglądy te głosiła grupa innych autorów, takich jak Auguste Sabatier, Georg Tyrell czy Friedrich von Hügel, których droga intelektualna wiodła niejednokrotnie od głoszenia nowinek w Kościele aż po otwarte zerwanie z Kościołem i wiarą katolicką. Ojciec Święty Pius X dostrzegł grożące niebezpieczeństwo. Aby uchronić Kościół od wpływów tych w swej istocie radykalnie protestanckich, wręcz agnostycznych poglądów, podjął zakrojoną na szeroką skalę akcję przeciwdziałania. Walce tej poświęcił większą część swego pontyfikatu. Już w roku 1903 na indeksie znalazła się książka Loisy’ego Ewangelia i Kościół, a później inne książki tego autora. W roku 1904 Papież powołał specjalną komisję kardynałów w celu stwierdzenia jakie są najgroźniejsze dla nauki katolickiej treści nauczane i głoszone w różnych miejscach i w różnej postaci przez modernistów. W wyniku szczegółowych prac w gronie ekspertów, po kilku latach, dnia 17 lipca roku 1907 wydany został dekret św. Oficjum Lamentabili sane exitu, dokument o pierwszorzędnym znaczeniu doktrynalnym, ogłoszony następnie w zbiorze orzeczeń doktrynalnych Kościoła wśród dekretów Soborów Powszechnych i najważniejszych encyklik. Dekret ten wymienia 65 tez sprzecznych z Magisterium, pochodzących zwłaszcza z pism ks. Loisy’ego. Rangę tego dokumentu potwierdza fakt, iż Papież ogłosił ekskomunikę na każdego akceptującego potępione poglądy. Świadczy to o dogmatycznej randzeLamentabili, gdyż wyłączenie z Kościoła następuje w sytuacji herezji, czyli błędu dogmatycznego. Wśród potępionych błędów znalazły się poglądy dotyczące Objawienia, takie jak: teza o nieustannym trwaniu Objawienia w historii, również po śmierci ostatniego Apostoła (nr 21), o czysto ludzkim pochodzeniu dogmatów (22), czy o tylko prawdopodobnej wartości Objawienia (25); następnie opinie na temat Kościoła i Jego Magisterium: o ustawicznym ewoluowaniu ustroju Kościoła (53), odrzucające prymat Piotra (55), a także o czysto przypadkowym pierwszeństwie stolicy rzymskiej w Kościele (56); ale również błędy odnoszące się do nauk biblijnych, chrystologii i sakramentów.

We wrześniu 1907 roku Papież ogłosił encyklikę Pascendi dominici gregis, w której podjął całościowo problemy modernizmu nazwanego „zbiorem wszystkich herezji” wskazując jednocześnie na środki zaradcze, a więc wierne akceptowanie depozytu Wiary oraz troskę o katolickie wykształcenie przede wszystkim w seminariach duchownych.

Ukoronowaniem walki z modernizmem było wydanie przez Papieża w dniu 1 września 1910 motu proprio Sacrorum antistitum, które ustanawiało Przysięgę antymodernistyczną, do której składania zobowiązano całe duchowieństwo. Tekst przysięgi opierał się przede wszystkim na nauce trydenckiej, oraz na dekrecieLamentabili i na encyklice Pascendi. Szczególnie podkreślone zostały te prawdy, które atakowali moderniści. W ten sposób Papież nie ograniczył się tylko do przypominania doktryny, ale zadbał także o zabezpieczenie przed szerzeniem się błędów. W tym samym bowiem roku 1910 we Włoszech zwolennicy „reform” założyli „Międzynarodową ligę modernistyczną”. Przysięga wprowadzona przez Piusa X składana była odtąd w Kościele aż do lat 60-tych. W jej ramach zawarte zostało również podporządkowanie najistotniejszym dokumentom antymodernistycznym, jak głosi fragment przysięgi: „Poddaję się też z należytym uszanowaniem i całym sercem wyrokom potępienia, orzeczeniom i wszystkim przepisom zawartym w encyklice Pascendi i w dekrecie Lamentabili”.

W tym samym okresie, kiedy na „lewicy” kwitł modernizm, konserwatywni katolicy stworzyli organizację Sodalitium Pianum (‘Stowarzyszenie Piusowe’), zwaną także La Sapiniere, założoną przez prałata Umberto Begniniego, której celem była troska o wierność Rzymowi w całej Europie. Całościową odpowiedź nauki katolickiej, podejmującą wszystkie najważniejsze problemy wywołane przez modernizm, sformułowali w swych pracach tacy uczeni jak Léonce de Grandmaison, twórca periodyku „Recherches de sciences religieuses”, czy Ambroise Gardeil OP, metodolog apologetyki katolickiej, autor m.in. dzieła La crédibilité et l’apologétique.

Posłanie dla przyszłości

Wiele jeszcze można by powiedzieć o pontyfikacie Ojca Św. Piusa X, zwłaszcza w takich dziedzinach jak polityka międzynarodowa, czy studia biblijne. Chociaż pontyfikat ten należał do krótszych w XX wielu, to jednak zapisał się w historii Kościoła trwałym dążeniem, aby rzeczywiście – w myśl papieskiej dewizy Omnia instaurare in Christo – „odnowić wszystko w Chrystusie” w świecie, który od Chrystusa coraz bardziej się oddala. Dzieło umacniania Kościoła we współczesnym świecie papież św. Pius X pozostawił swym następcom na Stolicy Piotrowej, gdy 20 sierpnia 1914 roku życie zakończył. Papież Pius XII beatyfikował Piusa X w roku 1951 i kanonizował w roku 1954. W dzisiejszych czasach św. Pius X powinien stanowić symbol wiernego trwania przy Prawdzie Objawionej, przy niezmiennym Magisterium Kościoła katolickiego oraz znak jednoznacznego stanowiska wobec wszystkich błędów, nawet gdy są one głoszone przez teologów katolickich. Ω

Adam Małaszewski
Za: Zawsze wierni nr 3/2001 (40)

http://www.bibula.com/?p=33719

Od admina: istnieją poważne poszlaki, iż Papież Pius X był z pochodzenia Polakiem, zob. np.
http://haggard.w.interia.pl/piusx.html
http://www.promemoria.pl/arch/2004_11/pius_x.html
http://www.piusx.org.pl/sw-Pius-X/czy-przodkowie-sw-Piusa-X-pochodzili-z-Polski

Posted in Kościół/religia | 18 Komentarzy »

Czy USA szykuje inwazję na Libię?

Posted by Marucha w dniu 2011-03-04 (Piątek)

Medialna zasłona dymna, jakoby w Libii miała miejsce spontaniczna oddolna rewolucja, została już wielokrotnie zdemaskowana jako propagandowe kłamstwo. Od samego początku w wydarzenia w Libii zaangażowana była w USA. Po wybuchu przy (udziale obcych najemników) zamieszek w Libii natychmiast pojawili się tam „specjaliści” wojskowi z USA, Wlk. Brytanii, Francji i Izraela.

Obecnie do wybrzeży Libii zbliżają się amerykańskie lotniskowce.

http://www.sfora.pl/Do-Libii-plyna-tysiace-marines-Bedzie-inwazja-a29717

Tutaj jeszcze jedno spostrzeżenie. Wśród uchodźców z Libii znajdują się dziesiątki tysięcy obcokrajowców, głównie Tunezyjczyków i Egipcjan, którzy w Libii pracowali. Czyż to nie jest dziwne? Jeśli Kaddafi był takim tyranem i okradał własne społeczeństwo, to skąd miał jego reżim pieniądze na opłacanie dziesiątek tysięcy obcokrajowców? I dlaczego już dużo wcześniej sami Libijczycy nie wystąpili przeciwko zatrudnianiu obcych zamiast ich samych?

Odpowiedź jest prosta – Libia dawała pracę i swoim, i obcym.

Czy dojdzie do inwazji Libii ze strony USA?

Wiele wskazuje na to, że tak. Zbyt dużo Zachód w obalenie antyamerykańskiego i antyizraelskiego Kaddafiego  w Libii już zainwestował.

Martwią przede wszystkim wypowiedzi „rebeliantów” proszących Zachód o „pomoc” militarną, czyli po prostu o bombardowanie Libii. Jak bardzo przypomina to scenariusz z Kosowa, gdzie „prześladowani” Albańczycy prosili Zachód o humanitarną pomoc militarną.

Zachód nie pozostał wtedy głuchy na te prośby. Serbię w barbarzyński sposób zbombardowano. Obecnie USA otwarcie mówi, że aby można było kontrolować (rzekomo z przyczyn humanitarnych)  przestrzeń powietrzną nad Libią, należy najpierw zbombardować instalacje obrony przeciwlotniczej w Libii i zniszczyć jej lotnictwo. Należy obawiać się, że arcydemokraci z Zachodu spontanicznie i chóralnie udzielą poparcia humanitarnym bombardowaniom wojskowej infrastruktury Libii przez lotnictwo USA (ewentualnie przez lotnictwo NATO).

A wszystko to tylko dlatego, że Muammar Kaddafi nie jest amerykańską marionetką i bezczelnie nie chce ustąpić z zajmowanego stanowiska. A tym bardziej nie chce oddać w obce łapska (wiadomo – czyje) libijskiej ropy.

Należy też z ostrożnością przyjmować medialne wypowiedzi  rzekomych „naocznych świadków” brutalnych represji ze strony wojsk Kaddafiego.

Przypominają mi się wypowiedzi uchodźców albańskich z serbskiego Kosowa w obozach w Macedonii, opowiadających o zbrodniach Serbów, mających rzekomo mordować w Kosowie Albańczyków. Prawda była zaś taka, że to Serbów mordowano, a albańscy uciekinierzy uciekali przed…swoimi z UCK. Okazało się bowiem, że UCK mordowała także i swoich, jeśli odmawiali oni wstępowania w szeregi tej przestępczej mafii.

Wklejam w tym miejscu link o zbrodniach Albańczyków na Serbach. Ostrzegam jedynie, że nie jest to widok ani dla dzieci, ani dla ludzi o słabych nerwach.

http://4international.wordpress.com/2008/04/05/usnato-owned-hague-icty-kangaroo-court-frees-kla-mass-murderer-ramush-haradinaj/

Wracam do sprawy Libii.

Zachód, Izrael, USA nie ustąpią. W gremium ideologów NWO wydano bowiem już wyrok na Muammara Kaddafiego. Na naszych oczach zbrodnicza pięść ideologów NWO – USA (NATO) szykuje się do ostatecznej  likwidacji jednego z ostatnich państw niezależnych od woliMędrców Syjonu.

A tymczasem Radek agent Sikorski, po wasalskiej wizycie w Izraelu, gości za oceanem w dużym Usraelu.

http://fakty.interia.pl/swiat/news/bliski-wschod-w-planach-rozmow-sikorskiego-w-waszyngtonie,1603489

Rozmowy szabas-goja Sikorskiego z szabas-gojką Clinton dotyczą szerokiej palety problemów. Z zainteresowania obu stron sprawą Libii można wnioskować, że żydolandia nr 3 będzie i w tej zbrodniczej inwazji brała jakiś tam udział. Kto wie, czy „specjaliści” z Gromu już nie są stacjonowani w zaatakowanej przez Zachód Libii.

Wyszło też w sposób oczywisty na jaw, że USA czynnie zaangażowana jest w finansowanie na Białorusi agenturalnej wobec prezydenta Łukaszenki opozycji. Agentura ta, sprawdzoną już metodą, występuje pod hasłami „demokratyzacji”, dąży do oddania Białorusi politycznie w łapska bilderbergowskiej Unii, a finansowo w łapska światowej lichwy.

Sikorski i Clinton mają też omawiać zwiększenie i zaciśnięcie współpracy gospodarczej pomiędzy bankrutem żydolandią nr 3 a bankrutem dużym USraelem. Współpraca ta ma dotyczyć m.in. spraw energetycznych. Wygląda na to, że USA będzie nam odsprzedawać nasz gaz łupkowy i wybuduje nam elektrownie atomowe.

Pytaniem jest, czy zdąży to zrobić, nim sama ostatecznie nie zbankrutuje.

Pytaniem też jest, czy musimy być wasalsko powiązani nie tylko z samym Izraelem, ale i z USA –  bankrututem i najważniejszym wasalem Mędrców Syjonu.

Poliszynel

http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com

Posted in Polityka | 13 Komentarzy »