Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Wandaluzja.pl o Wolne tematy (24 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (24 – …
    Isreal o Instynkt samozachowawczy i…
    osoba prywatna o Wolne tematy (24 – …
    Joannus o Instynkt samozachowawczy i…
    Mietas o Instynkt samozachowawczy i…
    Krzysztof M o Wolne tematy (24 – …
    NyndrO o Wolne tematy (24 – …
    . o Policja interweniowała w spraw…
    sanning o Policja interweniowała w spraw…
    Listwa o Wolne tematy (24 – …
    Wanderer o Wolne tematy (24 – …
    Listwa o Wolne tematy (24 – …
    leśnik o Wolne tematy (24 – …
    Marucha o Wolne tematy (24 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 511 obserwujących.

Bazylea III – czyli najnowsza broń bankowego komitetu rady mędrców w walce z kryzysem

Posted by Marucha w dniu 2011-03-10 (Czwartek)

Kryzys zadłużeniowy na świecie, a zwłaszcza w Europie, spowodował gorączkę poszukiwań rozwiązań, które mają doprowadzić do zmniejszenia ryzyka wystąpienia kolejnego globalnego kryzysu finansów, a w razie wystąpienia tegoż, przynajmniej do okiełznania zjawiska i ograniczenia jego skali.

-

Jak pamiętamy finansowa grypa zaczęła się na dobre w 2008 r. w USA. Wywołał  ją przyczynowo-skutkowy splot niekorzystnych zjawisk. W wyniku gonitwy za maksymalizacją zysków oraz sprzyjających decyzji politycznych w USA, począwszy od pierwszej dekady nowego millenium, niemal powszechna dostępność do pożyczek spowodowała rozdmuchanie akcji kredytowej banków.

Stało się to możliwe z kilku powodów. Rolę gwaranta spłaty pożyczek hipotecznych zapewniły dwie quasi państwowe siostrzane firmy: Fannie Mae i Freddie Mac. Sprzyjały temu rekordowo niskie stopy procentowe ustalane przez FED (Zarząd Rezerwy Walutowej) oraz nazbyt liberalne procedury bankowe pozwalające na udzielanie kredytów nawet osobom posiadającym niebezpiecznie niską zdolność do spłaty swoich bankowych zobowiązań (subprime mortgages).

W międzyczasie na rynku nieruchomości wystąpiła bańka spekulacyjna (spowodowana dostępnością kredytów) więc FED zdecydował się na podwyższenie stóp procentowych (chłodzenie gospodarki). To spowodowało wzrost kosztów obsługi kredytów i w konsekwencji, lawinowy przyrost kredytów straconych, głównie w grupie klientów z naciąganą (choć prawnie dopuszczalną) zdolnością kredytową. W efekcie banki zaczęły zaspakajać się z zabezpieczonych na ich rzecz nieruchomości. Skala tego zjawiska doprowadziła do spadku cen nieruchomości. Tych nieruchomości, z których banki miały się zaspakajać w gdy kredyt przestanie być obsługiwany. Nie trudno się domyślić, że banki w sytuacji gwałtownego spadku cen nieruchomości, poniosły straty, bowiem poszukiwały nabywców na nieruchomości stanowiące zabezpieczenie kredytów na zasadzie wymuszonej sprzedaży (jeśli coś się sprzedaje szybko to zwykle zbyt tanio). Często nie odzyskiwały nawet 20% kapitału kredytu, nie wspominając o odsetkach).

Jednak ww. niekorzystne zjawiska, nie przyczyniły się do wywołania ogólnoświatowego kryzysu w takim stopniu jak emisja ustrukturyzowanych obligacji zabezpieczonych wpływami z kredytów hipotecznych (w tym z grupy subprime). Banki wymyśliły taki mechanizm aby zarabiać podwójnie: raz na kredycie, drugi raz, na emisjach obligacji (poprzez spółki zależne). Te ostatnie znajdywały wielu nabywców (w tym najszacowniejsze instytucje finansowe), jako że renomowane (wówczas, bo obecnie już nie tak bardzo…) instytucje ratingowe zapewniały o ich bezpieczeństwie, przyznając niekiedy nawet najwyższe oceny tj. AAA).

Tak na marginesie: stworzenie takiego mechanizmu było możliwe z uwagi na fakt wycofania w 1999 r. przepisu w amerykańskim prawie bankowym, o zakazie łączenia w ramach jednego banku, dwóch rodzajów bankowości: inwestycyjnej (o wyższym ryzyku) i depozytowo-kredytowej (o niższym ryzyku). Przepisy te zostały ustanowione tuż po wielkim kryzysie finansowym w latach trzydziestych w USA.

Oczywiście, wszystko kręciło się wyśmienicie, banki biły rekordy rentowności, ale do momentu, dopóki kredyty hipoteczne spłacały się poprawnie. Gdy tendencje się odwróciły, szybko doszło do globalnej katastrofy całego sektora bankowego (straty przez niektórych szacowane na ponad bilion dolarów). Tracono na kredytach hipotecznych, głównie subprime; oraz na obligacjach strukturyzowanych.

I tak to się  zaczęło. A jak się skończyło? No właśnie, jeszcze się nie skończyło.

Realne spojrzenie na otaczającą nas rzeczywistość podpowiada, iż nie należy oczekiwać, że znajdzie się jakakolwiek siła, zdolna jednostronnie narzucić potężnemu finansowemu lobby takie reformy, które byłyby dla tego środowiska nie do przyjęcia. Dotyczy to nawet rządów najsilniejszych państw.

Jednak, o ile wina i kara za wywołanie globalnego kryzysu to – dla bankierów – temat nie tyle groźny co raczej śmieszny, o tyle perspektywa ponoszenia przez banki dalszych strat oraz doprowadzenie ich do ewentualnego bankructwa, to już kwestia najwyższej wagi.

Bankierzy –  jako środowisko – dostrzegają błędy jakie zostały przez nich popełnione i  rozumieją potrzebę pilnej samo naprawy. Bowiem bankowość zawsze opierała się na zaufaniu deponentów do banków. Jeśli w powszechnej świadomości dojdzie do zachwiania tej fundamentalnej zasady, to wówczas stracić mogą wszyscy. W wielkim skrócie: deponenci banków, które znalazły się w sytuacji stanu niewypłacalności (klienci z wkładami przewyższającymi limity gwarantowane przez systemy gwarantowania depozytów) – ponieważ utracą swoje oszczędności; oraz banki, bo nie będą posiadały wystarczających środków na prowadzenie akcji kredytowej oraz inwestycyjnej.

Nawiasem, udzielanie kredytów przestaje być dominującym źródłem dochodów banków. Ambicją bankowców jest doprowadzenie do optymalnej dywersyfikacji źródeł zysku. Chodzi o to, żeby maksymalizować wynik finansowy, ale także zabezpieczać się na czas gdy dane źródło nieco „przyschnie” bądź nawet się wyczerpie. Taka strategia zabezpiecza generowanie zysków ale powoduje również znaczny wzrost ryzyka, zwłaszcza jeśli bank uniwersalny łączy działalność depozytowo-kredytową z inwestycyjną.

Jako przykład dywersyfikacji dochodu może posłużyć bardzo obecnie modna (bo niezwykle dochodowa), również Polsce, wymiana walutowa, tak zwane „fx’y”. Głośno u nas się na ten temat zrobiło za sprawą – trzeba to obiektywnie ocenić – odważnego podjęcia, tego jakże aktualnego i bolącego – dla rzeszy Polaków  spłacających kredyty walutowe – problemu, przez wicepremiera W. Pawlaka. Rzucił on rękawicę bankowemu lobby i jeśli mu się powiedzie (choć to raczej mało prawdopodobne) to zaskarbi sobie zapewne sympatię wielu wyborców. W powszechnej opinii banki stosują lichwiarską politykę w zakresie wymiany walutowej, zmuszającą kredytobiorców do kupowania waluty danego kredytu wyłącznie w banku kredytodawcy, po cenie znacznie wyższej od średnich kursów NBP (zawyżanie spread’ów). Ta kwestia to jednak temat na osobny artykuł.

Wracając do głównego wątku. Która instytucja posiada odpowiednie kompetencje i niezbędny autorytet do ustalania nowych wytycznych (dla niemal całej światowej branży bankowej) w zakresie dotyczącym zarządzania ryzykiem bankowym? Jakie (dobre) praktyki tym razem zostaną zaproponowane nadzorcom i regulatorom w poszczególnych państwach, w czasach zawirowań i kryzysu na rynkach finansowych? Powód podjęcia się przez branżę samo naprawy jest dość oczywisty. Zakończenie trwającego jeszcze światowego kryzysu finansów, a także zapobieżenie, bądź zminimalizowanie, ryzyka wystąpienia kolejnego w przyszłości, a w razie wystąpienia, uczynienia go mniej groźnym dla światowej gospodarki.

Na początek trochę historii. Ekspertów wytyczających nowe kierunki w zarządzaniu ryzykiem bankowym, gromadzi tzw. Komitet Bazylejski. Tworzą go przedstawiciele banków centralnych i instytucji nadzorczych z 12 krajów (Szwajcaria, Luksemburg, Belgia, Kanada, Francja, Niemcy, Włochy, Japonia, Holandia, Szwecja, Wielka Brytania, USA). Geneza Komitetu Bazylejskiego sięga zmian w bankowości lat 70. i 80. w związku z wdrażaniem nowych instrumentów finansowych i rozszerzeniem się międzynarodowych rynków finansowych. Bezpieczeństwo transakcji finansowych wymagało ujednoliconych standardów działania banków. Było to ważne nie tylko dla samych banków ale także dla ich klientów.(…) Dlatego podjęto wysiłki w celu wypracowania i upowszechnienia jednolitych standardów zarządzania finansowego dla całego świata.(…) Skoro inicjatywy wyszły z centrum światowych finansów, więc miały silnych protektorów i rozprzestrzeniały się skutecznie. (…) Umowa kapitałowa (Basel I) wprowadziła 8% zabezpieczenie aktywów kapitałem. Oznaczało to zahamowanie procesu obniżania wskaźnika adekwatności kapitałowej, który po II wojnie światowej był już utrzymywany na niskim 6-8% poziomie. (…) Jeszcze w połowie XIX  wieku w bankach średni wskaźnik kapitału do aktywów wynosił ponad 30% i dopiero w 1900 r. zszedł poniżej granicy 20%. W okresie międzywojennym kształtował się średnio na poziomie 15%. (…) W ciągu ostatnich 150 lat następował proces (…) podejmowania przez banki coraz większego ryzyka (…) Regulacje Umowy Kapitałowej (Basel I) nie miały mocy prawnej, ale były propozycją dobrej praktyki bankowej, uznanej przez ponad 100 nadzorów bankowych na całym świecie, które zobowiązały się do pracy na rzecz wcielenia tych zaleceń w swoich krajach. (…) W 2004 r. Bazylejski Komitet opublikował Nową Umowę Kapitałową (w skrócie: NUK), tzw. Basel II. 1

NUK składała się z trzech filarów. Filar I zawiera zmiany w zakresie ryzyka kredytowego, ale pozostawia bez zmian podejście do ryzyka rynkowego oraz wprowadza nowe wymogi kapitałowe z tytułu ryzyka operacyjnego. Filar II NUK (analiza nadzorcza) wymaga wypracowania w bankach wewnętrznych procesów oceny kapitału wewnętrznego oraz ustalanie docelowych kapitałów zgodnych z profilem ryzyka w danym banku i wymogami nadzorczymi. W filarze III (dyscyplina rynkowa) banki są zobowiązane do ujawniania informacji na temat ich profilu ryzyka oraz poziomu kapitalizacji.

Jak z perspektywy czasu można ocenić NUK – Basel II? Gdyby ocena miała być  pozytywna to pewnie nie było by tego artykułu. Bowiem pierwsze symptomy kryzysu finansowego pojawiły się w 2006 r., a więc zaledwie dwa lata po ustaleniu ostatecznej wersji NUK Basel II. Można by nawet zaryzykować, że jedno z głównych założeń wspomnianej Umowy (bardzo optymistyczne), a mianowicie, że to bank najlepiej zna własne ryzyka i najlepiej jest w stanie określić wymogi bezpieczeństwa (samoregulacja banku), spowodowało, że skala i skutki kryzysu okazały się tak dramatyczne. Skomplikowane modele obliczeniowe, które miały pomóc w zarządzaniu ryzykiem banku, okazały się, w przypadku dużych banków tj. o zauważalnym udziale w rynku, kłopotliwe, aczkolwiek dosyć elastyczne. Aby wdrożyć nowe metody szacowania ryzyka, część banków musiało dodatkowo zatrudnić odpowiednich specjalistów oraz zbudować system informatyczny do gromadzenia danych i przeprowadzania obliczeń. Mimo to, skomplikowane, i przez to na pozór bardzo przemyślane, nowe metody (tzw. zaawansowane) generalnie nie sprawdziły się. Bowiem i tak część banków – wykorzystując wspomnianą elastyczność (dozwolony subiektywizm w ocenie ryzyka) – nazbyt optymistycznie szacowało ryzykowność poszczególnych rodzajów aktywów. Od 2007 r. tzw. zarządzanie ryzykiem na poziomie metod zaawansowanych, pozwalało Bankom na bardzo subiektywną weryfikację poziomu aktywów. Rekomendacja ta opierała się na zasadzie, że bank wie lepiej od regulatora (nadzór bankowy) jak oceniać ryzykowność danego aktywa. Pamiętamy jak tzw. toksyczne papiery instytucji finansowych były oceniane przez banki? Niemal tak samo bezpiecznie jak obligacje państwowe. Banki, w oparciu o swój profil szacowania ryzyka poniesienia strat w wyniku niekorzystnej różnicy między ceną zakupu a sprzedaży instrumentu dłużnego, zbyt  optymistycznie szacowały ryzyko szczególne ceny instrumentu dłużnego, w tym wypadku tzw. papieru toksycznego. Skutkiem tego było obniżenie minimalnego wymogu kapitałowego (wartości aktywów zweryfikowanych własnymi ocenami ryzyka). Czyli uwolnienie kapitału.

Banki, w oparciu o dyrektywy wynikające z NUK mogły wybrać metody oceny adekwatności kapitałowej inne od standardowych (rekomendowanych przez Basel I). Polegały one na szacowaniu kwoty obowiązkowego wymogu kapitałowego (regulacyjnego) na podstawie własnych parametrów służących do weryfikacji aktywów. To z kolei pozwalało na zainwestowanie uwolnionego kapitału w dodatkową działalność (wzrost aktywów), a co za tym idzie, na wygenerowanie dodatkowych zysków. Efektem było maksymalne rozgrzanie rynku, głównie nieruchomości oraz papierów dłużnych. Trudno powiedzieć czy o to właśnie chodziło autorom Nowej Umowy Kapitałowej (Basel II) ….

Żadne środowisko w tamtym czasie (2007 r.) nie biło na alarm. Dotyczy to niestety również świata nauki. Zamiast konstruktywnej oceny NUK, mieliśmy do czynienia z bezkrytycznym przyjęciem, a wręcz lansowaniem nowych regulacji. Szkoda, że do dzisiaj nikt z tego środowiska, w imieniu swoim bądź całego profesorskiego grona, publicznie nie uderzył się w pierś i nie przyznał, że świat ekonomicznej nauki nie zauważył zbliżającego się kryzysu. Kryzysu, w którym pierwsze skrzypce odegrał sektor bankowy, działający, bądź co bądź, w otoczeniu regulacji bazujących na Nowej Umowie Kapitałowej – Basel II. Przepisy tej umowy kapitałowej w obliczu kryzysu okazały się niewystarczające, czego dowodem był upadek Lehman Brothers, banku spełniającego wymogi tej dyrektywy(!), który w momencie złożenia wniosku o ochronę przed wierzycielami był dokapitalizowany, a współczynnik wypłacalności funduszy Tier 1 wynosił 11 procent.

Skala stwierdzonych niedoskonałości NUK okazała się tak duża, że potrzebą  chwili stało się  jak najszybsze przyjęcie i zaimplementowanie nowych rekomendacji „rady mędrców” z Bazylei, rekomendacji przystających do aktualnych wyzwań. Czas więc na Basel III. Prace nad nią trwają już od 2009 r. Implementacja nowych rekomendacji przez sektor finansowy miałaby nastąpić w grudniu 2012 r. Aby tak się stało Komisja Europejska będzie musiała zaktualizować dyrektywy 48/2006 i 49/2006, które wprowadzały regulacje Basel II. Nie wiadomo jednak jak to się potoczy. Bowiem wciąż pod znakiem zapytania stoi przyjęcie rekomendacji Basel III przez amerykański nadzór bankowy. Jeśli więc amerykanie nie wdrożą u siebie Basel III to i Europa może tak samo postąpić, z uwagi na groźbę utraty konkurencyjności swoich banków względem tych z USA.

Teraz trochę  detali charakteryzujących przygotowywane od ponad roku nowe rekomendacje Komitetu Bazylejskiego. Zapowiedziano szczególne skupienie się na poprawie jakości funduszy własnych, aby efektywniej mogły one służyć celom, do jakich je przeznaczono (pokrywanie strat bieżących oraz w sytuacji upadłości banku). Definicja funduszy własnych zostanie uproszczona. Pozostanie podział na fundusze pierwszej kategorii (Tier 1), na pokrycie strat z normalnej działalności, oraz na fundusze służące pokryciu strat w razie upadłości (Tier 2). Proponuje się również, aby bank, którego współczynnik wypłacalności obniżył się poniżej dopuszczalnego minimum (obecnie 8%, ale może być podniesione np. do 12%) zobowiązany był do przeznaczenia całości lub części zysku na zwiększenie funduszy własnych do wymaganego minimalnego poziomu.

Następną  nowością w regulacjach ma być wprowadzenie obowiązkowych norm w zakresie utrzymywania płynności finansowej: krótko- i długoterminowej. Banki musiałyby być przygotowane na utrzymywanie wypłacalności przez 30 dni w przypadku szoku na rynku pieniężnym. Akcję kredytową będą mogły rozwijać wówczas, gdy pozyskają długoterminowe finansowanie. Depozyty a’vista czy krótkie kredyty z rynku międzybankowego, okażą się niewystarczające.

Nowe przepisy będę również obligowały banki do tworzenia rezerw na kredyty nie tylko w sytuacjach kryzysowych, gdy psują się  portfele, ale od razu w momencie udzielenia finansowania. Banki będą musiały oszacować potencjalne ryzyko i odłożyć pieniądze na jego zabezpieczenie (zmiana w sposobie naliczania rezerw ograniczy akcję kredytową, ponieważ część kapitału będzie niedostępna dla działalności handlowej). Środowiska bankowe ostrzegają, że jeśli powyższe regulacje wejdą w życie, to dla instytucji finansowych – częściej i na większą skalę niż do tej pory – mniej kosztowne i bezpieczniejsze będzie angażowanie się w finansowanie potrzeb państwa przez wykup obligacji, niż finansowanie klientów

Nowe regulacje oraz dekoniunktura na rynku sprawią, że większość banków przez najbliższe lata nie będzie osiągała takich zysków i zwrotów na kapitale jak w czasie niedawnej prosperity. Dla branży bankowej to rodzi niepokój. Bowiem oznaczać może odpływ kapitału do bardziej rentownych branż.

Obecnie banki obniżają swoje roczne cele. Wynika to w dużej mierze z dekoniunktury oraz przygotowań banków do przyjęcia niebawem przedmiotowych regulacji. A co oznacza ich przyjęcie dla podatników?

Większe bezpieczeństwo wkładów oraz ponoszenie mniejszych kosztów społecznych z tytułu ewentualnych akcji ratunkowych danego państwa w stosunku do instytucji, które znalazły się w sytuacji zagrożenia niebezpieczeństwem niewypłacalności. To z jednej strony. A z drugiej, trudniejszy i droższy dostęp do kredytu. Choć to nie jest takie pewne. Bowiem jeśli kredyty bankowe będą dla klientów za drogie, to banki będą musiały sprostać temu wyzwaniu, bo jak nie, to zrobi to za nie ktoś inny – życie nie znosi pustki…).

Natomiast dla akcjonariuszy banków, wdrożenie rekomendacji Basel III, będzie się  wiązało z mniejszym zwrotem na kapitale (tzw. ROE – return on equity). Niedawno przedstawiciele Banku Credit Suisse oświadczyli, iż  w nowym otoczeniu regulacyjnym (Basel III) kładącym nacisk na zwiększenie rygorów dotyczących wymogów kapitałowych, bank wyznaczył sobie cel ROE nie mniejszy niż 15%. Dla porównania, ten cel wcześniej wynosił 18%. Kilka dni później, inny bank, Barclays, również oświadczył, że obniżył swój cel ROE do poziomu 13%. Podczas gdy w okresie przed kryzysem, wskaźnik ten wyznaczano w tym banku na poziomie 20%.

To pokazuje, że nowe rekomendacje – w przeciwieństwie do Basel II –  mogą zmniejszyć   skalę działalności banku, na rzecz zwiększenia jego bezpieczeństwa. Eksperci przewidują, że wskaźniki ROE banków w erze Basel III będą oscylowały między 12% a 14%, podczas gdy jeszcze nie dawno, wynosiły między 15% a 20%.

Apetyt banków na ryzyko może więc zostać regulacyjnie przygaszony. I aby realizować, nawet te zmniejszone, cele (ROE), banki będą musiały ciąć swoje koszty (w tym wynagrodzenia i premie). Dla pracowników (zwłaszcza central i regionów banków) to niedobry sygnał, choć dla wielu z nich pewnym spadochronem (jednak nie złotym) może być przeniesienie do placówek handlowych (sprzedażowych). Tłuste lata dla bankowców się kończą. Zapowiedział to niedawno Prezes Banku UBS AG, Oswald Gruebel – „ci z pracowników, którzy uważają, iż otrzymali wieczne prawo od Boga do otrzymywania premii, nawet wówczas gdy nie osiągają celów, srogo mogą się zawieść.”

Robert Kowalczyk

http://sol.myslpolska.pl

Komentarzy 11 to “Bazylea III – czyli najnowsza broń bankowego komitetu rady mędrców w walce z kryzysem”

  1. bazarmedyczny said

    *************************************************

    KABARETU I ŚCIEMY – CIĄG DALSZY : 🙂

    ******************************

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-abw-udaremnila-powstanie-siatki-terrorystycznej,nId,328455

    ABW udaremniła powstanie siatki terrorystycznej………….

    Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego udaremniła powstanie w Polsce komórki pakistańskiej organizacji terrorystycznej. Szef ABW Krzysztof Bondaryk poinformował o tym podczas prezentacji raportu podsumowującego zeszłoroczne działania Agencji. Tworzeniem tej komórki miał się zajmować obywatel Pakistanu, którego wydalono z naszego kraju.
    Pakistańczyk należał do terrorystycznej organizacji, która odpowiada za zamachy przeprowadzone w Bombaju na jesieni 2008 roku. Krzysztof Bondaryk powiedział, że ten człowiek walczył też między innymi na pograniczu Pakistanu i Indii. Wiedzieliśmy o nim tyle, że przeszedł szkolenie w specjalistycznych obozach, gdzie członkowie tej organizacji przygotowywali się do zamachów terrorystycznych. Był przeszkolony w znajomości broni, materiałów wybuchowych – mówi Bondaryk
    Broń palną próbował zdobyć w Polsce – dodał szef ABW. Jego celem było zbudowanie bazy logistycznej w Polsce i rozwinięcie działań na naszym terytorium bądź na terytorium Unii Europejskiej – podkreśla szef ABW. Z udziałem Straży Granicznej udało się go wydalić.

    Krzysztof Zasada
    RMF FM
    *****************************************

    KOMENTARZE :

    Chwila, jak to wydalony ??, a gdzie sąd, oskarżenie, wyrok ?? Do Pakistanu go wydalili bez kary ???

    BOMBAJ……..BARDZO DZIWNE – SKORO INDIE I PAKISTAN WYRAŹNIE MÓWIĄ, ŻE ZA BOMBAJ ODPOWIADA MOSSDAD I CIA………..

    WYDALONY………WYDALONO JEDNĄ KOMÓRKĘ TERRORYSTYCZNĄ, WYDALONY, WYDALONO………..MÓWIĄ JAK O STOLCU……W DODATKU WOLNYM – BO W TAKIM TEMPIE WYDALA SIĘ TYLKO STOLEC WOLNY………… 🙂

    DOBRZE, ŻE W KOMPLECIE NIE ZNALEŹLI DODATKOWO KILKU BOEINGÓW 757 I DRONÓW – GOTOWYCH DO ZMASOWANEGO, DYWANOWEGO, TERRORYSTYCZNEGO LĄDOWANIA NA CENTRALI ABW, KOMENDZIE GŁÓWNEJ POLICJI, NA DACHACH SEJMU, SENATU, KANCELARII PREMIERA, PREZYDENTA, I DACHACH WSZYSTKICH MINISTERSTW………… UFF……………………
    MAŁO BRAKOWAŁO……..

    **********************************************************************

  2. bazarmedyczny said

    **************************************************

    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/325581,w-polsce-dziala-prawdziwa-armia-szpiegow-abw-ostrzega.html

    W Polsce działa prawdziwa armia szpiegów. ABW ostrzega

    O tym, że Polska jest obiektem zainteresowania obcych służb wywiadowczych wiadomo nie od dziś. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego pokusiła się jednak o próbę oszacowania, jak wielu szpiegów działa w nas kraju. Wyniki badań są co najmniej niepokojące.
    Ok. 300 dyplomatów akredytowanych w Polsce to oficerowie obcych służb specjalnych – ujawnia raport ABW za 2010 r. Szef Agencji Krzysztof Bondaryk podkreśla, że część z nich to oficerowie łącznikowi różnych służb.
    „Na 2 tys. dyplomatów to nie jest duży procent, ale wystarczający do prowadzenia czasem działań niezgodnych z polskim prawem” – powiedział Bondaryk na czwartkowej konferencji prasowej. Nie ujawnił, z których krajów pochodzi tych 300 dyplomatów.
    Podkreślił, że oficerowie ci mogą korzystać z jawnych źródeł i jawnych kontaktów. Zaznaczył, że ewentualne wydalenie osoby prowadzącej działalność sprzeczną ze statusem dyplomaty to ostateczność, która zawsze powoduje retorsję drugiego państwa, wobec czego polskie służby korzystają z tego „bardzo ostrożnie”. Szef ABW zdradził, że Agencja przygotowuje projekt zmiany prawa karnego co do przestępstwa szpiegostwa – dziś warunkiem karalności działań obcego wywiadu w Polsce jest wymierzenie ich w nasz kraj; ABW chce, by karać każdą taką działalność w Polsce.
    W raporcie napisano ponadto, że w kwietniu 2010 r. z Polski wydalono Pakistańczyka, który usiłował zbudować w naszym kraju podstawę logistyczną działalności terrorystycznej. Bondaryk ujawnił, że mężczyzna był podejrzewany o członkostwo w organizacji terrorystycznej Lashkar e-Toiba, odpowiedzialnej za krwawe zamachy w Bombaju w 2008 r., i został przeszkolony w obozach dla terrorystów, brał też udział w walkach w Pakistanie.
    Bondaryk ujawnił także, że ABW odbudowuje radiokontrwywiad, którego zakres został po przełomie 1989-1990 znacznie ograniczony, a np. służby rosyjskie nadal używają fal krótkich do łączności wywiadowczej.
    ABW opisała w raporcie swe zadania, niektóre dokonania i statystyki; nie było tam zaś np. danych o liczbie podsłuchów. Ujawniono zaś, że jedynie 6 proc. zapytań o billingi kierowała do operatorów ABW.
    Źródło: PAP

    *****************************************
    KOMENTARZE :

    #

    ~Tofik2011-03-10 16:13
    Teraz się dziwią? Tylko ruskie zostawili w Polsce z pół miliona szpionów. A dzięki komu do władzy doszli Ryżawy i Komoruski? O mosadzie nie ma co nawet wspominać, ci nie mają szpiegów tylko w Chinach.
    #

    ~lekarza!2011-03-10 16:11
    Oni dają pracę!? I to na miejscu!? Nietrzeba uciekać z zielonej wyspy! W Anglii to po uliacach chodzi pewnie 100% agentów!
    #

    ~me2011-03-10 15:25
    wyśledził pan kto bratu pomagał szmuglować złoto ze wschodu?
    #

    ~tak było2011-03-10 14:50
    No to niedojdo-amatorzy z ABW weźcie sobie na pomoc byłych funkcjonariuszy SB, którzy sobie świetnie z tym tematem. radzili.
    #

    ~che2011-03-10 14:46

    300???
    W samych mendiach jest wiecej…………………
    Panie Bondaryk jakies sukcesy w pracy? Ktos zlapany?
    Czy tylko interesuja pana sukcesy sadownicze:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Krzysztof_Bondaryk

    *********************************************************

  3. Kibic said

    http://szachimat.bloog.pl/?pod=1&ticaid=6aa6a

    Motto:
    „W oparach Targowicy”

    Marian Zacharski Leszek Balcerowicz

    Jeden wykrada dla swego kraju, dla Polski najwieksze sekrety militarne USA i NATO
    Drugi, jak wielu innych, zostaje wyslany do USA przez Komitet Centralny PZPR aby…zdobywac
    wiedze ekonomiczna potrzebna dla rozwoju swego kraju.
    Pierwszy zostaje schwytany. Dzieki zdrajcom. Skazany i osadzony w wiezieniu w USA. Nikogo nie wyda!
    Drugi swobodnie wraca. Zaczyna glosic doktryny. Doktryny prowadzace do wyprzedazy i ruiny
    Polski.
    Pierwszy takze wraca.
    Za Jego powrot zostaje uwolnionych 25 (dwudziestu pieciu) szpiegow NATO schwytanych w krajach Bloku Wschodniego.
    Pierwszy, kilka lat po uwolnieniu, musi uciekac z Polski….
    Drugi nadal uczestniczy w wyprzedazy Polski.

  4. bazarmedyczny said

    ****************************************************

    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/325596,afera-billingowa-powstanie-specjalny-zespol.html

    Afera billingowa. Powstanie specjalny zespół

    Powołany przez premiera specjalny zespół przy Kolegium ds. Służb Specjalnych ma zaproponować rozwiązania prawne ws. billingów – poinformował w czwartek sekretarz kolegium Jacek Cichocki. Zmiany zasad dostępu służb do billingów domaga się RPO.

    W styczniu prof. Irena Lipowicz wystąpiła do premiera o zmianę zasad dostępu służb do billingów i „dostosowanie go do standardów konstytucyjnych”. W czwartek Cichocki powiedział podczas konferencji poświęconej prezentacji raportu ABW za ub. rok, że do RPO wysłano już odpowiedź na ten list.
    Poinformował też, że premier powołał specjalny zespół przy Kolegium ds. Służb Specjalnych, którego zadaniem jest zaproponowanie rozwiązań prawnych ws. billingów. Cichocki nie podał szczegółów.
    W swoim styczniowym wystąpieniu RPO podkreślała, że operatorzy mają obowiązek udostępniania służbom specjalnym danych o lokalizacji abonenta i jego połączeniach telefonicznych „w każdym przypadku, gdy się o to zwrócą” – i to bez żadnej „zewnętrznej kontroli”. Nie muszą uzyskiwać na to zgody sądu – jak jest to konieczne przy stosowaniu tzw. kontroli operacyjnej (podsłuchy, podgląd, kontrola korespondencji). Przy billingach służby nie są też związane warunkami, które muszą spełnić przy „kontroli operacyjnej” – jest ona możliwa tylko, jeśli „inne środki okazały się bezskuteczne” i może dotyczyć wyłącznie ściśle określonych przestępstw.
    RPO zwracała uwagę, że istotna część danych telekomunikacyjnych gromadzonych przez służby nie podlega zniszczeniu nawet wtedy, gdy okazały się one nieprzydatne. Lipowicz podkreślała, że prawo nie przewiduje wyłączeń od zasady swobodnego dostępu służb do billingów żadnej kategorii użytkowników, choć mogą być one objęte tajemnicą notarialną, adwokacką, radcy prawnego, lekarską lub dziennikarską.
    W lutym sekretarz Kolegium ds. Służb Specjalnych mówił, że rząd nie będzie bronił obecnego stanu prawnego ws. billingów. Dodawał, że odpowiedź kancelarii premiera na list RPO powinna być gotowa w pierwszym tygodniu marca.
    Sprawa swobodnego dostępu przez tajne służby do billingów obywateli stała się głośna po publikacji „Gazety Wyborczej” w październiku 2010 r. Napisała ona, że w latach 2005-2007 służby sięgały do operatorów po billingi i logowania telefonów, by ustalić źródła informacji dziennikarzy krytykujących ówczesne władze; ma tak się dziać także dziś. Media podkreślały, że swobodny wgląd w billingi reporterów grozi ujawnieniem ich źródeł, które są prawnie chronione.
    Źródło: PAP

    ***********************************************************

    KOMENTARZE :

    Afera billingowa… Powstanie specjalny zespół – który zapewne skończy jak Komisja Majątkowa……………..szkoda kasy na ten specjalny zespół……bawcie się dalej w podglądactwo, podsłuchiwanie, tropienie, obwąchiwanie…
    Co za banda zboków………..
    Przecież takie zboczenia leczy się w psychiatrii…
    A tu – a majestacie prawa, w państwie prawa, za podatki strzyżonych owiec…
    Koszta zboczonej działalności się wyrówna kolejną podwyżką VAT, i innymi podatkami……….
    ŻADEN PROBLEM…………
    CO ZA CYRK……………..

    ********************************************************

  5. bazarmedyczny said

    ****************************************

    A TERAZ TEATRZYK „EKONOMICZNY” – KOLEJNA ODSŁONA PT
    „DIALOGI ZE SOBĄ” CZYLI CHAZARIA MA PARCIE NA SZKŁO :

    http://www.tvn24.pl/-1,1695433,0,1,bedzie-debata-telewizyjna-rostowski_balcerowicz-o-ofe,wiadomosc.html

    10.03.2011
    /tvn24.pl, PAP
    Będzie debata telewizyjna Rostowski-Balcerowicz o OFE
    SPOTKANIE „1 NA 1″
    Leszek Balcerowicz podejmuje rękawicę rzuconą mu przez rząd i zgadza się na udział w telewizyjnej debacie ws. zmian w OFE. „Będę wdzięczny za wskazanie przedstawiciela rządu, który weźmie ze mną udział w takiej debacie. Nie mam nic przeciwko temu, aby był to Minister Finansów Jacek Rostowski” – napisał Balcerowicz w swoim oświadczeniu. – Cieszę się – odpowiada Rostowski i dodaje, że ma nadzieję na spotkanie „1 na 1″.
    (…)
    Premier Donald Tusk pytany przez dziennikarzy o debatę, odpowiedział, że będzie ona „pożyteczna”.
    Jutro u prezydenta
    Jutro debatę ws. rządowego projektu zmian w OFE organizuje Kancelaria Prezydenta. Bronisław Komorowski zaprosił do udziału w niej „wybitnych polskich ekonomistów, praktyków gospodarczych, polityków społecznych, wszystkich tych, którzy mogą (…) pogłębić wiedzę prezydenta na temat planowanej reformy”.

    CD PROPAGANDOWEJ ŚCIEMY W LINKU
    ***********************************

    KOMENTARZE :

    JUŻ CZAS ….
    na drugą Grecję ….
    ~zzz
    / 10.03.2011 15:24

    Balcerowicz żeby pomóc rządowi wywiesił zegar w Warszawie
    czemu nie wywiesił jak był ministrem finansów ? Gad …
    ~cy cuś
    / 10.03.2011 15:50

    Skoro OFE tak rozmażają nasze pieniądze, to dlaczego jest ich tak mało?
    Czy OFE przejadają zysk z naszych składek?
    ~pytam
    / 10.03.2011 15:53

    Dość Balcerowicza Aarona Bucholtza !
    Też mi debata. Jeden i drugi to niezły gagatek i ta sama
    szkoła, pochodzenie, mocodawcy i paszport !!!
    ~Dunia
    / 10.03.2011 15:54

    Trzeba przyznac, ze obecny minister finansow ma niezle papiery…
    lepsze od Balcerowicza 😉
    ~Student
    / 10.03.2011 16:27

    Po co w ogóle z tym pseudo-profesorem dyskutować będzie? Facet nie ma ani
    jednej publikacji w zachodnim czasopiśmie ekonomicznym.
    ~naukowiec
    / 10.03.2011 16:07

    Podać do publicznej wiadomości nazwiska
    polityków i ekonomistów lobbujących za OFE.
    ~ciekawy
    / 10.03.2011 16:21

    Zlikwidować OFE kto za wpisz się
    dość utrzymanków,prezesów z 400tyś pensjami za nasze pieniądze …
    ~pyra
    / 10.03.2011 16:25

    no przykro
    ale ja też mu nie wierzę musi się z tym pogodzić
    ~pech
    / 10.03.2011 16:25

    ******************************************************

  6. Swiadomy Polak said

    „P..rdolenie kotka za pomoca mlotka”, a „Lenin wiecznie zywy” !

    Autor artykulu R.Kowalczyk ma talent do powielania ZYDOWSKIEJ PROPAGANDY !

    Jaka szkoda, ze zydowska propaganda nic nie napisala o nadchodzacej zapasci gospodarczej w USA spowodowanej wysokim deficytem w handlu zagranicznym, utrata miejsc pracy na rzecz Chin w wyniku zamykanych zakladow w USA i wzrastajacym deficycie budzetu panstwa, na ktory glowny wplyw mialy wojny w Iraku i Afganistanie oraz wzrostem cen ropy naftowej, ktora miala wplyw na koszty produkcji i ceny towarow, artykulow i uslug, poniewaz R.Kowalczyk mialby okazje zdobyc kilka punktow u mnie za napisanie prawdy.
    Zalamanie gospodarcze w USA bylo kwestia czasu i to spowodowalo zalamanie finansowe i upadek bankow, poniewaz Amerykanie nie mieli pieniedzy, zeby splacac zaciagniete kredyty w bankach i masowo opuszczali nabyte domy.

    „Marucha” juz dwukrotnie usunal moje uwagi (#1 i #6) dotyczace bzdetow, jakie wypisuje R.Kowalczyk.

    Teraz kolej na „PL”, ktory bedzie mi zarzucal ze pisze nieprawde, bo na tyle go stac i tak zamyka sie „kolko wzajemnej adoracji” – „PL” wracaj do szkoly.

    Marucha powinien usuwać WSZYSTKIE WPISY Toronto, który oskarżał Maruchę o agenturalność. Tylko świętej cierpliwości Maruchy zawdzięcza Toronto fakt, że jednak jego wpisy na ogół się ukazują.
    Ale jeśli Toronto będzie testował, jak daleko sięga owa cierpliwość, to… – admin

  7. NIE KLIKAJ TUTAJ! said

    Ciekawe

  8. Tomek Kolejarz said

    Chyba powinno się zacząć myśleć trochę jak banksterzy. We współczesnym systemie ekonomicznym jest coś bardzo ciekawego i łatwo przewidywalnego. Mianowicie chodzi o cykliczność pięcio i dziesięcioletnią i o fakt, że co jakiś czas nadciągają krachy ekonomiczne. Doszedłem ostatnio z żoną do wniosku, że zamiast trzymać papierki w banku lepiej zamieniać je na złoto, a to dość łatwo wymyślnie schować, tak, żeby sam diabeł go nie znalazł. Następnie jak w ramach zwykłego cyklu przychodzi recesja lub jest taki fajny krach jak w USA to można ciekawe rzeczy kupić po naprawdę okazyjnej cenie. Złoto bez problemu zamienia się na papierki. A co człowiek ma nie skorzystać z głupoty innych. Jak mawiali dawniej ludzie – „gdyby na świecie nie było głupich, to by mądrzy z głodu pozdychali”.

    Wracając do kryzysu w USA, to sami sobie są winni. Ten kraj dopóki waluta opierała się na standarcie złota i nie było banku centralnego przeżył różne wojny i klęski żywiołowe i jakoś cały czas rozwijał się. Wystarczyło tylko odejście od standartu złota i powstanie FED (to rodzaj banku centralnego), a poważnych załamań gospodarki mieli już kilka.

  9. Baron Srul Radziwiłł said

    Wielce Uszanowany Panie Tomasz, to dobrze, że Pan zwrócił uwagę, że FED jest Bank Centralny i dlatego szkodzi, a nie dlatego szkodzi że jest prywatny i w naszych rękach. Bo różne złe ludzie mówią, że żydowski (ujjj, jakie brzydkie słowo!) bank nigdy nie będzie działał na korzyść dla dany kraj, ale to nie jest prawda.

  10. Tomek Kolejarz said

    Ad 9

    Ekscelencjo baronie!

    FED szkodzi z dwóch powodów:

    1. Bo to bank centralny z monopolem emisji pieniądza.

    2. W istocie to kartel kilku banków prywatnych, co Pan sam przyznaje, mających nieuczciwą przewagę (niedopuszczalną w prawdziwie wolnorynkowym i uczciwym systemie) nad innymi w postaci monopolu emisji i kontroli pieniądza.

    Nadto nie wszyscy „udziałowcy” FED to Żydzi, podobnie jak było z założycielami. Zbyt Pan sobie i swojej nacji pochlebia, co ociera się o jakąś chorą manię wielkości. Rozumiem, że zapewne komentarze niektórych użytkowników forum odnośnie udziału Pańskiej nacji w różnych wydarzeniach historycznych i współczesnych utwierdzają Waszą Ekscelencję w tym błędnym mniemaniu.

    Ponadto dodam, że FED (po uczciwym obrachunku) sprowadził więcej kłopotów niż pożytku dla USA. Właściwie ciężko mi nawet podać przykład pożytków dla kraju i ogółu społeczeństwa.

  11. Re: 8

    Piszesz co wiesz czy wiesz co piszesz???

    Federal Reserve (zydowskie – 7 lichwiarzy) powstalo w 1913 roku a wprowadzono w 1932 roku natomiast standard zlota (parytet zlota) zniesiono w 1972 roku i juz w 1913 roku lichwiarze z dosc dobra precyzja przewidzieli „przesilenie” dochodu narodowego Amerykanow nad wielkoscia splaty samych oprocentowan (tzw., „obslugi” dlugu)…
    Nie bardzo rozumiem o czym i na jaki temat jest poruszana kwestia???
    ====================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

    P.S. Latwiej jest zadac pytanie, aniezeli „kombinowac” na „wlasna reke”…
    (to nie pracuje, a tylko wprowadza zamet).\
    Z grzecznosci pomijam zydowska koncepcje „likwidacji standardu (parytetu) zlota”), ktora miala decydujacy wplyw na obecne zadluzenie USA wobec zydowskich lichwiarzy….

Sorry, the comment form is closed at this time.