Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for 12 marca, 2011

Nagranie ze spotkania z Ryszardem Filipskim

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

Zamieszczam bardzo ciekawy reportaż dźwiękowy ze spotkania z wybitnym polskim aktorem i reżyserem, Ryszardem Filipskim.

Ryszard Filipski należy do tych twórców, których nie lubiła zarówno PRL-owska władza ludowa, jak i liberalne władze III Rzeczypospolitej. Szczególną niechęcią darzą go środowiska starszych i mądrzejszych.

Posłuchajmy, co ma do powiedzenia o polskiej kulturze i o Polsce współczesnej.

Link: Spotkanie z Ryszardem Filipskim 24.02.2011
Długość pliku: 56:03 minut.

Gajowy

Posted in Historia, Kultura | 34 Komentarze »

Słońce i Księżyc winne tragedii w Japonii?

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

Na Ziemi zaczęła się burza magnetyczna. To właśnie ją naukowcy obwiniają za katastrofalne trzęsienie ziemi w Japonii – informuje newsru.com. Badacze wskazują także na niekorzystne dla nas położenie Księżyca i nadmierną aktywność Słońca, które mogły przyczynić się do tragedii w Japonii.

Tsunami w Japonii, fot. AFP

Jak wskazuje indeks Kp, który służy do pomiarów zaburzeń ziemskiego pola magnetycznego, na Ziemi zaczęła się burza magnetyczna. Wartość Kp wzrosła wczoraj wieczorem do poziomu wskazującego na burzę, następnie obniżyła się, a w piątek rano znów wskazywała wartości alarmujące – wytłumaczyli naukowcy z National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) z USA.

Do Ziemi „doleciał” jeden z głównych wybuchów, które miały miejsce na Słońcu w ostatnich tygodniach – wyjaśniła Irina Mjakowa, z instytutu kosmofizycznego Rosyjskiej Akademii Nauk. Uspokoiła także, że burza na Ziemi na szczęście nie będzie silna.

Ostatnio w ciągu pięciu dni na Słońcu odnotowano ponad 70 słonecznych wybuchów. W nocy z 9 na 10 marca na Słońcu zanotowano drugi co do wielkości wybuch w ciągu ostatnich lat. Był tylko trzy razy mniejszy niż rekordowy sprzed czterech lat.

Rosyjscy eksperci są przekonani, że burza magnetyczna i położenie Księżyca mogły być przyczyną trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii.
Księżyc obecnie jest najbliżej Ziemi od 10 lat – w odległości zaledwie 350 tysięcy kilometrów. Jego waga ma wpływ na litosferę Ziemi, uważają naukowcy. Słońce również jest w szczycie swojej aktywności z kilku lat, niedawny wybuch na gwieździe spowodował burze magnetyczne na Ziemi. Według rosyjskich naukowców Sachalin i Wyspy Kurylskie są teraz najbardziej narażone na trzęsienia ziemi.

Zastępca dyrektora Instytutu Fizyki Ziemi RAN powiedział, że trzęsienie ziemi w Japonii można było przewidzieć, bo w poprzedzającym je tygodniu dochodziło już do słabych wstrząsów.

Ogromne trzęsienie ziemi o sile 8,9 w skali Richtera miało miejsce w Japonii o godzinie 14.46 miejscowego czasu. Największe szkody spowodowała jednak wielka fala tsunami wywołana trzęsieniem, która wdarła się w głąb lądu. Fala w początkowej fazie osiągnęła około 10 metrów wysokości. Po pierwszej fali pojawiły się kolejne. To największe trzęsienie w Japonii od 140 lat.

(TSz)

http://wiadomosci.onet.pl/

Posted in Różne | 51 Komentarzy »

Mosad porwał na Ukrainie palestyńskiego inżyniera

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

Palestyński inżynier, który w tajemniczych okolicznościach zniknął z pociągu na Ukrainie, jest przetrzymywany w Izraelu i mógł zostać porwany przez funkcjonariuszy służb specjalnych tego państwa – podejrzewa agencja ONZ do spraw uchodźców.

42-letni Dirar Abu Sisi przepadł bez wieści 19 lutego po tym, jak wsiadł w Charkowie do pociągu jadącego do Kijowa – przyznało ukraińskie MSW. Palestyńczyk starał się na Ukrainie o obywatelstwo, ponieważ jego żona jest Ukrainką.

Rzecznik ukraińskiego biura Wysokiego Komisarza ONZ ds. Uchodźców Maksym Butkewycz poinformował, że Sisi był widziany w izraelskim areszcie wkrótce po swoim zniknięciu. Agencja ONZ podejrzewa, że został porwany wskutek współdziałania ukraińskich i izraelskich służb. Izraelska organizacja HaMoked broniąca praw Palestyńczyków podaje, że Abu Sisi został przewieziony do aresztu Szikma pod Aszkelonem.

Władze Izraela i Ukrainy odmówiły komentarza w sprawie domniemanego porwania.

Żona zaginionego mężczyzny Weronika Abu Sisi twierdzi, że izraelski Mosad porwał jej męża, by dokonać sabotażu w jedynej elektrowni w Strefie Gazy, w której Abu Sisi pełnił ważną funkcję. – Ja nie podejrzewam, ja mam pewność. To strategiczny obiekt, a mój mąż był mózgiem tej elektrowni – twierdziła w rozmowach z dziennikarzami. Jak podkreślała, nie angażował się w politykę ani nie był członkiem żadnej grupy stosującej przemoc, a w elektrowni pracował od 10 lat, na długo przed przejęciem przez Hamas władzy w Strefie Gazy

Źródła w Gazie twierdzą jednak, że Sisi był wicedyrektorem elektrowni, a takie stanowisko jest zarezerwowane wyłącznie dla ludzi starannie dobranych przez Hamas. W styczniu władze Strefy Gazy oświadczyły, że turbiny elektrowni zostały przystosowane do używania przemycanego z Egiptu zwykłego oleju napędowego, by uniezależnić jej pracę od dostaw oleju opałowego z Izraela.

Sisi ma sześcioro dzieci, jest obywatelem Jordanii.

http://palestyna.wordpress.com

Posted in Różne | 6 Komentarzy »

Fukushima – drugi Czarnobyl?

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

W Japonii nadal dają odczuć się kolejne wstrząsy wtórne.

Zagrożenie kolejnymi tsunami istnieje nadal. Ilość ofiar nadal jest nieznana.

W elektrowni atomowej Fukushima już wczoraj wieczorem stwierdzono tysiąckrotne przekroczenie dopuszczalnego promieniowania w pomieszczeniach znajdujących się poza samym reaktorem. Stwierdzono m.in. radioaktywny cez.

http://web.de/magazine/nachrichten/tsunami/12351920-radioaktives-caesium-ausgetreten-kernschmelze-droht.html

http://web.de/magazine/nachrichten/tsunami/12350696-radioaktivitaet-in-akw-in-erdbebengebiet-tausendfach-erhoeht.html

Agencje podają, że w elektrowni miały miejsce eksplozje. Władze Japonii dementują te doniesienia, choć część betonowej obudowy jednego z reaktorów jest już prawdopodobnie uszkodzona.

Pozbawione chłodzenia są trzy bloki. W promieniu 10 kilometrów wokół elektrowni ludność cywilna jest ewakuowana.

USA wysłała na pomoc Japonii lotniskowiec. Miejmy nadzieję, że US Marines nie pomylą Japonii z Libią czy Irakiem…

Poliszynel

PS. Agencja Jiji Press informuje, że jeden z reaktorów eksplodował.

(dpa/AFP) – Fernsehbilder des japanischen TV-Senders NHK deuten darauf hin, dass bei einer Explosion im japanischen Atomkraftwerk Fukushima 1 Teile der Gebäudehülle des Reaktors weggebrochen sind. Laut dem Betreiber Tepco scheine es mehrere Verletzte zu geben, meldete die japanische Nachrichtenagentur Jiji Press.

weiter lesen: http://web.de/magazine/nachrichten/tsunami/12351920-nach-explosion-in-akw-gebaeudeteile-eingebrochen.html#.A1000145

*                  *                 *

Z ostatniej chwili: ewakuację ludności cywilnej władze Japonii  rozszerzyły właśnie na teren w promieniu 20 kilometrów od elektrowni Fukushima.

Eksplozja w elektrowni (prawdopodobnie eksplodował wodór wydzielający się dysocjacyjnie z wody w przegrzanym  układzie chłodzenia):

Wydaje się, że niewidoczna gołym okiem chmura radioaktywna bez przeszkód wydobywa się ze zniszczonego reaktora na zewnątrz. Reakcje atomowe w stopionych rdzeniach trwają nadal…

http://krasnoludkizpejsami.wordpress.com

Chyba niczyjej uwagi nie uszło niezwykłe nasilenie ogromnych kataklizmów po roku 2000. Czas wykaże, czy chodzi o zbieg okoliczności, o majdrowanie przy siłach natury przez Amerykanów, czy o gniew Boży. – admin

Posted in Różne | 10 Komentarzy »

Winny jest “System”, a jego twórcy są genialni, niewinni – i niekaralni

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

Mała półtora-osobowa firma padła w ramach wzrostu gospodarczego ze dwa lata temu. Płaciła wszystkie podatki i zusy. O upadku zawiadomiłem ZUS. Milczenie.

Niedawno była właścicielka firmy musiała się zwrócić do ZUS o „zaświadczenie o niezaleganiu”. Dostała odpowiedź, że  …w 1999, 2001, 2003 w poszczególnych miesiącach nie w pełni płaciła zdrowotny (to dodatkowy podatek, bo inny zdrowotny płaciła na swym etacie). Podano, że niedopłaty wynosiły np. 10 groszy. Razem SYSTEM wykazał, że musimy zapłacić 261 zł i 26 gr oraz… ok. 290 zł karnych odsetek.

Przecież ja wszystkie zdrowotne płaciłem! Nawet pamiętam tę wpłatę 10 gr (bo absurdalna), którą mi Pani teraz wykazuje! -To nie ja, to SYSTEM – tłumaczy mi jak dziecku miła pani. –On przecież kolejnymi państwa wpłatami uzupełnia stare niedobory.

Miła Pani Ewa z ZUS, z którą żona już się zaprzyjaźniła, wyjaśnia, że to jest bardzo dla nas korzystne, bo gdybym musiał płacić odsetki od ’99 roku, to by było znacznie więcej. Ależ ja za ’99 zapłaciłem, tylko teraz trudno mi sięgnąć do tak dawnych sprawozdań (na szczęście leżą na strychu). Ale czemu ZUS nie informuje, że czegoś mu brak? Bym przecież w ’99-tym wyjaśnił, wskazał, na jakie konto wpłaciłem…  -Aaaa… to klient musi informować się sam… A kto ten piekielny SYSTEM wprowadził? -To nie ja – mówi pani Ewa – ja tylko wydrukowałam wyniki z SYSTEMU. Trzeba natychmiast zapłacić, a potem można się prawować, przedstawiać podania i dowody.

Więc ci wszyscy Balcerowicze, Buzki, czy jak tam zwą się twórcy SYSTEMU, są genialni. A klienci, byli przedsiębiorcy – są winni.

Gdy to z furią opowiedziałem przyjaciółce, przypomniała mi historię Krysi:

Krysia dmuchała bombki choinkowe w budzie czy garażu od lat 80-tych. Z ludźmi, których zatrudniała na jesieni. Wiadomo, towar sezonowy. Szedł dobrze. Krysia była królową Okonka. Gdy nastała pierestrojka Balcerowicza, okazało się że opłaca się sprowadzać kontenery bombek z Chin. Przedsiębiorstwo Krysi szybko padło. Nie miała na chleb, co tu mówić o składkach na ZUS. Wraz ze swymi pracownikami ustawiła się w kolejce po zasiłki dla bezrobotnych.

Po pewnym czasie okazało się, że „jest winna ZUS-owi” 13 tysięcy. Odebrali jej, zgodnie z prawem, połowę emerytury, czyli 400 zł. miesięcznie. A dług wobec ZUS-u wynosi już 113 tysięcy złotych! I będzie rósł do końca życia Krysi. Przywykła.

A z czego teraz żyjesz, Krysiu? – No, w lesie na poligonie Borne Sulinowo, są maślaki, podgrzybki, prawdziwki.. Wystarczy krzakami ominąć wartowników, a ostre strzelanie bywa rzadko. W lecie przerobię trochę porzeczek, koło domu sadzę kartofle. Może mnie nie posadzą za długi? Nie zdążą?

I cóż tu moje 600 złotych, które jako haracz dziś wpłaciłem do ZUS.

Brawo anonimowy SYSTEM! I jego Twórcy!

Mirosław Dakowski
http://dakowski.pl

Posted in Gospodarka | 5 Komentarzy »

Kto przejął polską gospodarkę

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

Przez wiele lat liberalni ekonomiści przekonywali nas, że „kapitał nie ma narodowości”, zatem nie ma znaczenia, do kogo należą banki czy firmy – ważne, że dają zatrudnienie i płacą podatki. Światowy kryzys finansowy obnażył fałszywość tego twierdzenia: rządy na całym świecie (nawet w Stanach Zjednoczonych) zaczęły ratować rodzime banki i koncerny, a nawet je przejmować, udowadniając tym samym, że liberalne zaklęcia nijak się mają do brutalnej rzeczywistości gospodarczej współczesnego świata.

Ta refleksja nad „narodowością kapitału” powoli przychodzi także do nas (czego znamiennym przykładem jest „nawrócenie” Jana Krzysztofa Bieleckiego), ale niestety dopiero 20 lat po rozpoczęciu w Polsce prywatyzacji. Owa prywatyzacja przez większość okresu III RP w praktyce oznaczała wyprzedaż najcenniejszych składników majątku narodowego w ręce zagranicznych inwestorów. Najbardziej drastycznym tego przejawem była prywatyzacja sektora bankowego, którą dokładnie opisaliśmy w poprzednim numerze „NP”. Ale to nie jedyna gałąź gospodarki, która została przejęta przez obcy kapitał. Warto dokonać podsumowania tego procesu, który powoli dobiega końca (ale tylko dlatego, że niewiele zostało już do sprzedania…). Poniższy raport jest próbą odpowiedzi na zasadnicze pytanie: kto i kiedy stał się właścicielem najcenniejszych składników polskiej gospodarki?

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 10 Komentarzy »

„Tygodnik Powszechny” nie był bezludną wyspą

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

Książka Romana Graczyka pt. „Cena przetrwania? SB wobec „Tygodnika Powszechnego” była głośna na długo przed publikacją. Jej wydrukowania odmówiło wydawnictwo ZNAK, to samo, które jednak nie odmówiło druku książki Jana Tomasza Grossa pt. „Złote żniwa”. No tak, ale w pierwszym przypadku rzecz idzie o historię dotykającą samego środowiska „TP” i Znaku, a w drugim o naród polski. Jak się okazuje znacznie łatwiej jest godzić się na publikowanie oskarżeń pod adresem swojego narodu niż pod swoim. Tyle tytułem wstępnej dygresji.

Sama książka Graczyka, niegdyś gorliwego dziennikarza „Tygodnika Powszechnego”, budzi we mnie tzw. mieszane uczucia.

Z jednej strony cieszy mnie, bo jasno pokazuje to, o czym piszę od lat – każde środowisko katolickie działające publicznie i legalnie w warunkach PRL było poddane tym samym regułom gry. Nie było więc tak, że „Tygodnik” był czymś z definicji znacznie lepszym i czystszym niż np. PAX czy ChSS. Nie, i Graczyk o tym pisze – wszystkie te ośrodki były poddane inwigilacji SB i we wszystkich byli instalowani tzw. tajni współpracownicy. „Tygodnik” nie był na bezludnej wyspie, tylko działał w twardych realiach PRL, a oznaczały one ni mniej ni więcej tylko zgodę na kontakty z aparatem władzy, także z aparatem bezpieczeństwa. Tak PAX, jak i „Tygodnik” działały na tych samych zasadach. Dlatego budowanie legendy „Tygodnika” jako czegoś zupełnie wyjątkowego, lepszego, ba, jako wręcz jawnie antykomunistycznej opozycji – było zabiegiem typowo reklamiarskim i hucpiarskim. Z reguły „Tygodnik” żywił się na oblewaniu pomyjami konkurencji, głównie PAX-u. Tymczasem różnice pomiędzy oboma środowiskami były tak naprawdę – przynajmniej do końca lat 70. – niewielkie. Oba uznawały PRL za państwo polskie, oba akceptowały jałtański układ geopolityczny i przemiany społeczne, jakie miały miejsce po 1945 roku. Oba wreszcie były częścią systemu władzy – poprzez uczestnictwo w wyborach i reprezentację w Sejmie (po 1956 roku Znak miał więcej posłów niż PAX). Graczyk słusznie więc pisze, że „Tygodnik” nie był żadną opozycją polityczną. Owszem, podobnie jak PAX był opozycją światopoglądową, bo oba środowiska nie uznawały marksizmu, ale nie polityczną.

Tyle o plusach tej książki. Teraz o minusach. Po pierwsze, jest ta książka produktem swoiście pojętej „szkoły” historycznej polegającej na upojeniu aktami SB. Taka szkoła dominuje wśród młodych historyków IPN. Niby zarzekają się, że prowadzą wnikliwą analizę źródeł, ale to nieprawda – wierzą w te akta niczym w Ewangelię. I nie chodzi tutaj o to, czy tam coś fałszowano czy nie, czy nie zmyślano. Chodzi o coś zupełnie innego – te akta to jest bardzo niebezpieczna pułapka metodologiczna. Graczyk, jak się wydaje, w pułapkę tę wpadł. Nieraz jest to śmieszne. Kiedy analizuje na wielu stronach spotkania Mieczysława Pszona (nota bene działacza obozu narodowego) z kapitanem SB, i rozważa, czy koniak, który za każdym razem był wymieniany w raporcie jako zakup – był pity na miejscu, czy raczej zabierany przez Pszona – to pachnie to kabaretem. Mój Boże, a nawet jak był zabierany, to co? Pszon był ważną osobistością w „Tygodniku” i został oddelegowany do kontaktów z SB. Takich kontaktów wtedy nie można było odmówić – zwyczajnie. Praktyka była taka – osoba, która się spotykała na bieżąco informowała swoje kierownictwo o ich przebiegu. Z reguły były to sprawy rutynowe (owe słynne nastroje w środowisku). Kiedy powstawało jakieś napięcie uruchamiano kontakty czysto polityczne (z władzami PZPR). Po takich kontaktach zostawały całe teczki dokumentów. Dzisiaj bardzo często ludzie wyznaczeni przez swoich dawnych szefów do kontaktów z SB są uznawani przez „wściekłych” za TW. Sęk w tym, że ich szefowie już nie żyją i nie mogą potwierdzić tego faktu – no i delikwent zostaje z piętnem „kapusia”. Sam znam kilka takich przypadków.

Nie wiem, na jakim tle doszło do rozejścia się dróg Graczyka i „Tygodnika”. Być może jest to jakaś zemsta za coś, czego nie wiemy. Do tego rewanżu użył Graczyk akt SB, użył ich przeciwko np. Mieczysławowi Pszonowi, który po wojnie miał karę śmierci i przesiedział w więzieniu stalinowskim 8 lat. Użył akt, z których nie wynika w żadnym momencie, że był świadomym TW.

Tak działo się i dzieje się od wielu lat – młodzi, którym nie dane było przeżyć tamtych czasów sadzają na ławie oskarżonych ludzi, którzy przeszli piekło. To się nazywa chińska rewolucja kulturalna w polskim wydaniu. Wszystko zaś oczywiście w imię „prawdy” i „sprawiedliwości”.

Jan Engelgard
http://sol.myslpolska.pl

Posted in Kościół/religia, Me(r)dia, Polityka | 2 Komentarze »

Polska? Przecież żyjemy w Unii Europejskiej

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

Polska rękami ludzi Donalda Tuska daje się kolonizować i prowadzić tam, gdzie chcą nasi „zagraniczni sojusznicy” – pisze Stanisław Żaryn.
[Czyżby chodziło o słynną rosyjską razwiedkę? – admin]

Władze Gdańska włączyły się ostatnio w rozpuszczanie polskiej tożsamości w bagnie kosmopolityzmu. Miasto na stanowisko dyrektora Europejskiego Centrum Solidarności wybrało Basila Kerskiego – mieszkającego w Niemczech, z pochodzenia pół Polaka, pół Irakijczyka, polsko-niemieckiego działacza i dziennikarza. Rezultat konkursu został skrytykowany przez PiS, który zarzuca władzom miasta złamanie regulaminu. Kerski miał bowiem nadesłać zbyt późno swoje dokumenty.

Jednak to nie data stempla pocztowego jest w tej sprawie istotna. Istotne jest to, że polskim ośrodkiem kulturalno-społecznym, na mocy decyzji władz polskiego miasta, będzie kierował nie-Polak, człowiek, który z Polską ma związki krwi oraz prowadzi tu działalność dziennikarską. Człowiek, który od ponad 30 lat mieszka w Niemczech, którego nową ojczyzną jest właśnie ten kraj. Człowiek, który ze względów politycznych zrzekł się w 1986 roku polskiego obywatelstwa i do tej pory nie uznał za stosowne ponownie o nie zabiegać. Co więcej, człowiek przesiąknięty polsko-niemieckim pojednaniem. Kerski od lat działa na styku tych dwóch krajów, prowadzi pismo poświęcone dialogowi między Niemcami i Polską.

Czy taka osoba może być przesiąknięta polską tożsamością, utożsamiać się w pełni z naszym krajem, z dziedzictwem „Solidarności”, na które tak chętnie powołuje się m.in. obóz rządzący dzisiaj Polską? Moim zdaniem, jest to wątpliwe. Nie można być bowiem patriotą dwóch krajów, szczególnie takich, których interesy coraz bardziej się rozmijają. Czyją wersję historii będzie promował Basil Kerski?

Patrząc na podejście władz Polski i Niemiec do polityki historycznej można wątpić, czy ECS będzie polską w przekazie placówką. Bowiem Berlin prowadzi w ostatnich latach bardzo agresywną politykę odbudowywania tożsamości i fałszowania historii. Erika Steinbach – znana z forsowania tezy, że to Niemcy są największymi ofiarami II wojny – jest przecież ważną działaczką partii rządzącej dzisiaj za Odrą. To Niemcy a nie Polska przykładają dużo większą wagę do polityki historycznej. I widać to również przy okazji świętowania zakończenia komunizmu w tej części Europy – to upadek Muru Berlińskiego jest na całym świecie uważany za symbol końca epoki komunistycznego zniewolenia w Europie. Polski głos w dziedzinie polityki historycznej jest coraz słabszy. Bowiem stoi on w jawnej sprzeczności z doktryną polityki zagranicznej obecnego rządu – róbmy dobrze sąsiadom. I w związku z tym o polityce historycznej lepiej niczego nie mówić.

Różnica w niemieckim i polskim traktowaniu historii jest oczywista. Wątpliwe, by nie było to widoczne w podejściu Basila Kerskiego do historii najnowszej. A to, jak zauważają krytycy decyzji ws. Centrum, może oznaczać, że będzie on bardziej eksponował niemiecki punkt widzenia w ECS.

Sceptycyzmu w tym zakresie nie rozwiewa również rzecznik prezydenta Gdańska, Antoni Pawlak. Odpowiadając na zarzuty radnych PiS, którzy powiedzieli, że nowy dyrektor będzie miał na względzie niemiecką, a nie polską rację stanu, powiedział on: „Takie rozumowanie to już absolutne kuriozum. Czyżby radni PiS zapomnieli, że Polska jest członkiem Unii Europejskiej?”. Wypowiedź Pawlaka budzi zdumienie. Bowiem, jak stanowi statut ECS, placówka ta ma się zajmować głównie promowaniem dorobku „Solidarności” oraz opozycji antykomunistycznej, prowadzeniem szkoleń z historii najnowszej oraz promowaniem dorobku kulturowego Gdańska i Polski. Co ma tu więc do rzeczy, czy Polska jest w Unii Europejskiej, czy nie?

– Europejskie Centrum Solidarności jest instytucją ponadpolityczną, niezwiązaną z żadną partią. Promuje wartości głębsze, wspólne Polakom pomimo różniących ich politycznych poglądów. (…) Chodzi tu bowiem o coś więcej, niż badanie przeszłości lub atrakcyjne jej pokazywanie. W ten sposób tworzą się metapolityczne więzi ludzi, dla których Sierpień ’80 nie jest zamkniętą historią. Wpisuje to w mapę niepodległej Rzeczypospolitej sieć międzyludzkiej solidarności. Tej solidarności, która nadal jest najbardziej uniwersalnym i najlepszej światowej jakości polskim produktem – pisał na stronie ECS o. Maciej Zięba, poprzedni dyrektor Centrum. Niestety obecna władza ten „najbardziej uniwersalny” i „najlepszej światowej jakości” produkt związany z Polską oddała w ręce człowieka niezwiązanego z Polską. Ale za to związanego z Donaldem Tuskiem. I być może to w całej sprawie jest najważniejsze.

Historia konkursu na dyrektora ECS pokazuje, że Polska traci suwerenność i podmiotowość nie tylko w kwestii polityki zagranicznej, czy prowadzenia najważniejszego dla kraju śledztwa, ale również oddaje w obce ręce budowanie tożsamości Polaków, ich wychowywanie, promowanie historii i kultury. Polska rękami ludzi Donalda Tuska daje się po prostu kolonizować i prowadzić tam, gdzie chcą nasi „zagraniczni sojusznicy”.

Stanisław Żaryn

http://fronda.pl

Posted in Kultura, Polityka | 8 Komentarzy »

Trzy kamienie obrazy

Posted by Marucha w dniu 2011-03-12 (Sobota)

„Człowiek mówi o względności prawdy, gdyż prawdą nazywa swoje niezliczone błędy” – ta myśl Mikołaja Gómeza Dávili, kolumbijskiego myśliciela, idealnie pasuje do zagadnienia pojmowania autorytetu religijnego przez Marcina Lutra. Temat ten po dziś dzień wywołuje liczne debaty.

Niejednokrotnie polemiki, które można obserwować na forach internetowych dotyczące skwapliwie ukrywanych wypowiedzi założyciela protestantyzmu wywołują  zarzut katolickiej stronniczości, posługiwania się wyrwanymi z kontekstu cytatami, fałszowania wypowiedzi Lutra czy ignorowania „pozytywnych” wypowiedzi heretyka. Zarzuty te dotyczą m.in. wypowiedzi Marcina Lutra z 1522 r.: „Nie godzę się, aby moja nauka mogła podlegać jakiemukolwiek osądowi, nawet anielskiemu. Kto nie przyjmie mojej nauki, nie może zostać zbawionym” (Weimarer Ausgabe, T. X, P. II, s. 107, w. 8–11 – dalej WA), cytowanej choćby przez Jakuba Maritaina w jego znanej pracy polemicznej pt. Trzej reformatorzy.

Kontrowersja związana z cytatem użytym przez Maritaina jest dobrą okazją do rozważenia stosunku Lutra do Pisma św. i roli, jaką „Słowo Boże” odgrywało w działalności niemieckiego „reformatora”.

Pierwszy kamień obrazy: Luter nie traktował zasady sola scriptura jako dogmatu religijnego

Wczytując się w teksty leżące u podstaw wyznania luterańskiego (tzw. ksiąg symbolicznych luteranizmu), ze zdziwieniem zauważamy, że wśród głównych zasad wczesnego protestantyzmu nie ma mocno wyeksponowanej zasady sola scriptura – pojawia się ona w dzisiejszej, jasno zarysowanej formie dopiero po śmierci założyciela luteranizmu. Można zaryzykować twierdzenie, że powstała wśród naśladowców Lutra jako obcy wpływ kalwiński, lub jako doraźne remedium na przewidywane rozbicie po śmierci „wittenberskiego papieża”. „Kanoniczne” wydania Małego katechizmu i Dużego katechizmu Marcina Lutra, po raz pierwszy opublikowane w 1529 r., nie zawierały wzmianki o możliwości zbawienia wyłącznie przez Pismo św. Dopiero późniejsze, pośmiertne wydania katechizmów (Luter zmarł w 1546 r.), w kolejnych stuleciach wypuszczane w dużych nakładach na rynek, zostały wzbogacone o ten element. W polskim wydaniu Małego katechizmu doktora Marcina Lutra z 1920 r. znajdujemy fragment dodanego komentarza mówiącego, że jedną z dwóch naczelnych zasad religii luterańskiej jest zasada sola scriptura, zakładająca, że zbawienie można uzyskać wyłącznie z Pisma św., które zwiera całą konieczną do zbawienia wiedzę.

"Doktor" Marcin Luter

Napisany przez Filipa Melanchtona tekst Konfesji augsburskiej (1530) unika skrajnych rozstrzygnięć teologicznych – poza sporem o usprawiedliwienie i Mszę św. Zasady religijne protestantyzmu zostały w równym stopniu oparte na Piśmie św., co na autorytecie Ojców Kościoła takich jak: św. Ambroży, św. Augustyn, św. Cyprian, św. Hieronim, św. Jan Chryzostom i św. Ireneusz, ale także papieży Gelazjusza, Grzegorza Wielkiego czy Piusa I (a więc na wybiórczo pojmowanej Tradycji). Wspomniane autorytety są przywoływane przez Melanchtona o wiele częściej niż Pismo św. Melanchton stwierdza pojednawczo: „Oto niemal cała nasza nauka, z której widać, że nie ma w niej nic, co by się nie zgadzało z Pismem lub z Kościołem powszechnym, albo z Kościołem rzymskim, jak dalece jest nam znana z pisarzy (tj. Ojców Kościoła – przyp. R. M.)”. Dyskusja wokół tradycji, w czasie której Melanchton posiłkuje się argumentami scholastyków, dotyczy jednak nie Tradycji Kościoła, ale tzw. tradycyjnych form pobożności, zdaniem herezjarchy powodujących duchowe utrapienia wiernych. Melanchton, wracając do tej sprawy pod koniec tekstu, przypomina, że chodzi mu o „ludzkie tradycje”, a nie „Tradycję Kościoła”. Jedynym fragmentem nawiązującym do protestanckiej zasady sola scriptura zawartej w Konfesji augsburskiej jest wzmianka, w której przywołano św. Augustyna, stwierdzającego, iż nie należy słuchać nawet hierarchów Kościoła, jeśli głoszą coś sprzecznego z „kanonicznymi pismami Bożymi”. W tym miejscu należy jednak z całą stanowczością podkreślić, że pogląd ten nie stanowił wcale wymysłu protestanckiego, ale odnajdujemy go w Tradycji Kościoła, a od XIV wieku był silnie eksponowany przez środowiska kościelne zwalczające rozprzężenie moralne koncyliarystycznego duchowieństwa.

Zasady Konfesji augsburskiej otrzymały mocny odpór zgromadzonych wokół cesarza Karola V teologów katolickich, w związku z czym protestanci przygotowali obszerniejszy tekst broniący zasad herezji, nazwany Apologią konfesji augsburskiej (1531). Dokument w duchu był bardzo podobny do poprzedniego, rozszerzono natomiast bazę źródłową, powołując się również na św. Bonawenturę, św. Anzelma, św. Atanazego, a nawet św. Tomasza z Akwinu. Przywołano również kilkakrotnie jako autorytet zdania Piotra z Lombardii, Jana Dunsa Szkota, Mikołaja z Lyry i Tertuliana. We fragmencie polemicznym dotyczącym grzechu pierworodnego Melanchton nie atakował Tradycji, ale bronił jej w błędny sposób, argumentując, iż scholastyka źle zrozumiała przesłanie zawarte w pismach Ojców Kościoła. W sporze o kwestię odpuszczenia grzechów Melanchton stwierdza  m.in., że Pismo św. jest ważniejsze „od objaśniaczy”, ale uczynił to przyznając, że spór o Sentencje Piotra Lombarda jest taki zawikłany, a zdanie Ojców tak rozbieżne, że trzeba szukać innego autorytetu. Poszukiwał go mianowicie w Dziejach Apostolskich. Zdanie Pisma św. wzmocnił jednak autorytetem św. Bernarda, aby nie było niejasności („Te słowa Bernarda cudownie ilustrują naszą sprawę”). Jeszcze kilkakrotnie czyniono podobne zabiegi, w których jednoznacznie widać akceptację przez liderów reformacji autorytetu Tradycji jako podstawy dyskusji teologicznej pomiędzy rodzącym się protestantyzmem a Kościołem katolickim. Odrzucenie Tradycji nastąpiło wraz z zaostrzeniem się sporu teologicznego i politycznego oraz gdy coraz bardziej stawało się oczywiste, że Tradycja pojmowana całościowo stoi po stronie „papistów”.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Kościół/religia | 2 Komentarze »