Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Piskorz o Jak zadbać o odporność na jesi…
    Piskorz o Jak zadbać o odporność na jesi…
    UZA o Covid-19 to dopiero wstęp. Będ…
    Carlos o Wolne tematy (71 – …
    Peryskop o Schizofrenia fotowoltaiczna
    Peryskop o Wyprane mózgi! Poznaj starożyt…
    Dejpanspokój o Opary kłamstwa i absurdu w Par…
    UZA o Półpolacy
    Boydar o Półpolacy
    revers o Opary kłamstwa i absurdu w Par…
    Boydar o Jak zadbać o odporność na jesi…
    Boydar o Schizofrenia fotowoltaiczna
    rev ers o Półpolacy
    Peryskop o Schizofrenia fotowoltaiczna
    Boydar o Schizofrenia fotowoltaiczna
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 557 obserwujących.

Najwięcej złotych żniwiarzy było wśród Żydów

Posted by Marucha w dniu 2011-03-15 (Wtorek)

Ponieważ poniższy artykuł może lada chwila zniknąć ze strony, na której został umieszczony (jak to już miało uprzednio miejsce na stronie http://nowyekran.pl/post/6617,najwiecej-zlotych-zniwiarzy-bylo-wsrod-zydow), zamieszczamy go również w gajówce. Uwagi na temat Rosji niekoniecznie podzielamy – admin.

Jan Tomasz Gross wykazał się „niebywałą odwagą” polegającą na kolejnej konfabulacji o zbrodniach Polaków na Żydach i ich mieniu w czasie niemieckiej okupacji i tuz po niej, za okupacji sowieckiej. Konfabulacji bez źródeł, z przekłamanym anonimowym zdjęciem, ale głośnej bo atrakcyjnej dla wszystkich innych narodów niż Polacy. W oczywisty sposób atrakcyjnej dla Niemców, którzy marzą o odwróceniu narracji i wartości dotyczących II Wojny Światowej. Atrakcyjnej dla Rosjan, którzy znów podają sobie nad Polską rękę z Berlinem i woleliby, żeby się nie mówiło o Polakach jako skrzywdzonych ofiarach poprzedniego paktu Rosyjsko-Niemieckiego, ale jako szkodnikach, warchołach i kanaliach, z którymi można sie nie liczyć. Narracja Grossa oczywiście atrakcyjna jest dla wszystkich narodów które kolaborowały z Hitlerem (Łotwa, Słowacja, Francja) lub które same skalały się zdradą (Anglia). Kalumnia ta wygodna jest dla Amerykanów, którzy partycypują na biznesie prawniczym na roszczeniach majatkowych w stosunku do Polski, i w końcu atrakcyjna dla samych Żydów, którzy stworzyli przedsiebiorstwo holokaust i co najważniejsze, chcą przykryć swoją najbardziej nikczemną i ponurą historię zdrad, szalbierstw i podłości w stosunku do członków własnego narodu.

Najsłynniejsza żydowska myślicielka XX wieku Hannah Arendt w książce „Eichmann w Jerozolimie” (Kraków 1987). Napisała tam m.in. (s. 151): „Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej historii”.

Uległość Judenratów wobec nazistów oznaczała skrajną kompromitację żydowskich elit w państwach okupowanych przez III Rzeszę. Arend stwierdziła wprost: „O ile jednak członkowie rządów typu quislingowskiego pochodzili zazwyczaj z partii opozycyjnych, członkami rad żydowskich byli z reguły cieszący się uznaniem miejscowi przywódcy żydowscy, którym naziści nadawali ogromną władzę do chwili, gdy ich także deportowano” (tamże, s. 151).

Arendt pisała, że bez pomocy Judenratów w zarejestrowaniu Żydów, zebraniu ich w gettach, a potem pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów. Niemcy mieliby bowiem dużo więcej kłopotów ze spisaniem i wyszukaniem Żydów. W różnych krajach okupowanej Europy powtarzał się ten sam perfidny schemat: funkcjonariusze żydowscy sporządzali wykazy imienne wraz z informacjami o majątku Żydów, zapewniali Niemcom pomoc w chwytaniu Żydów i ładowaniu ich do pociągów, które wiozły ich do obozów zagłady. Także w Polsce doszło do potwornego skompromitowania dużej części żydowskich elit poprzez ich uczestnictwo w Judenratach i posłuszne wykonywanie niemieckich rozkazów godzących w ich współrodaków.

Przy tym, skuteczność Policji Żydowskiej w wykonywaniu rozkazów okupacyjnych, wyłapywaniu niepokornych Żydów, udaremnianiu im ucieczek z getta, ograbianiu z kosztowności i żywności, ujawnianiu skrytek oraz „załatwianiu” braciom szybszej ekspedycji do obozów zagłady, przekraczała wielokrotnie szkodliwość wszystkich szmalcowników i kolaborantów narodowości polskiej na terenach okupowanych przez Niemców.

Jeżeli tacy jak Jan Tomasz Gross lub (na mniejszą skalę) bloger Eli Barbur są tak skrupulatni w liczeniu żydowskich krzywd, to zanim ostatecznie obarczą Polaków odpowiedzialnością za holokaust, niech najpierw zobaczą belkę (jak legar) we własnym oku.

Józef Różański / Goldberg

Co dziwne, sami Żydzi, tak chętnie plujący na Polaków za ich bohaterską postawę w czasie terroru niemieckiego jakoś dziwnie milczą na temat skali pomocy, jaką udzielali Żydzi Polakom w czasie ciężkich lat Stalinizmu – a więc raptem kilka lat później. Chętnie poznałbym jednego sprawiedliwego Żyda wśród narodów świata, który ratował polskich oficerów, AKowców i siedemnastoletnie łączniczki z łap enkawudowskich oprawców Rakowieckiej, Jaworzna lub Zamku Lubeskiego. Kołaczą mi sie z tego okresu takie nazwiska żydowskie jak Humer, Goldberg, Michnik, Morel i Stolzman… Ci wprawdzie Polaków nie ratowali lecz katowali, ale przynajmniej dwóch z nich przyjaźniło się z rodziną Jana Tomasza Grossa. I tu jest ten pies pogrzebany.

Adam Humer

PS.
Zawsze mnie zastanawiało dlaczego tak jest, że jak Żyd mówi o podłościach szmalcownika, lub zwykłego złoczyńcy, to podkreśla, że był to Polak i wszyscy traktują taki sposób widzenia, jako właściwy,  natomiast gdy Polak mówi o zbrodniarzu stalinowskim, bądź oprawcy ubeckim i wspomina o jego żydowskich korzeniach, to podnosi się wrzawa, że to jest antysemityzm i tak robić nie wolno?

http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/6617,najwiecej-zlotych-zniwiarzy-bylo-wsrod-zydow

http://post.salon24.pl

Komentarzy 29 do “Najwięcej złotych żniwiarzy było wśród Żydów”

  1. poliszynel said

    Tekst na wsjakij słuczaj skopiowałem sobie…

  2. dtzkyyy said

    O zlotych zniwiarzach przeczytalismy dopiero zdazyli znikniac.

    Dziekujemy!

    Fotografie swietne!

  3. Świtecki said

    Artykuł jest dostępny pod adresem http://lazacylazarz.nowyekran.pl/post/6617,najwiecej-zlotych-zniwiarzy-bylo-wsrod-zydow

  4. Marucha said

    Re 2:
    „Polskie” rządy nie robią NIC, aby zwalczać masową propagandę żydowsko-niemiecką, robiącą z Polaków największych morderców Żydów podczas II Wojny Światowej i twórców obozów śmierci.
    Cieszy, że istnieją w Rosji zaprzyjaźnione strony i rozsądni ludzie, dzięki którym prawda być może przechowa się dla następnych pokoleń.

  5. Piotrx said

    Fragmenty książki Tadeusza Bednarczyka „Życie codzienne warszawskiego getta” – Warszawa 1995

    Kolaboracja i zdrada wśród Żydów osiągnęła w getcie warszawskim duże rozmiary. Były one procentowo znacznie wyższe niż ilość kolaborantów i zdrajców w narodzie polskim może i w innych narodach okupowanych. Od wiosny 1942r. kontaktowałem się bliżej z sekcją wywiadu ŻZW (Żydowski Związek Wojskowy). Stąd moja dobra znajomość tego zagadnienia. Policja żydowska i Zarząd Gminy, zasłużyli sobie na miano zdrajców. Nikt i nic ich nic może obronić ani wytłumaczyć ich postępowania. Istniało ponadto szereg żydowskich placówek gestapowskich, podległych bezpośrednio kierownikowi referatu żydowskiego w gestapo — Karlowi Brandtowi. mieściły się one m.in. przy ul. Leszno nr 13 i Leszno nr 14. Sprawy te były już częściowo omawiane w różnych pracach wydanych przez ŻIH choć np. as „13″ i „Żagwi” kpt. Dawid Sternfeld nie doczekał się jeszcze miejsca w pisanej historii. Bardzo mało napisano dotychczas o kierownictwie żydowskim „szopów”, czy o kierownikach różnych oddziałów w „szopach” niemieckich. Nikt dotąd prawie nic wspomniał o takim — zdawałoby się — niewiarygodnym fakcie, że działała wewnątrz getta dość duża grupa żydowskich szmalcowników. Czyhali oni na Polaków nielegalnie przedostających się z pomocą do getta, aby wymusić od nich okup. Tymi szmalcownikami byli głównie żydowscy szmuglerzy, wśród których dominowali tragarze, oraz — działający z nimi w zmowie — niektórzy żydówscy policjanci. Obstawiali oni gmach Sądów, mury i różne przejścia do getta. Zdarzały się wypadki wydawania tych Polaków Niemcom, gdy nic mieli się oni czym wykupić. Np. Jan Nowakowski szmuglujący do getta na polecenie ojca prasę PPR, żywność, czasem amunicję, został złapany przez policję żydowską i wydany Niemcom. Było to na początku kwietnia 1943 r. Żandarm niemiecki widząc, że jest to 14 letnie dziecko ulitował się, skrzyczał go i kopniakiem wyrzucił za bramę. Prawie nic nie wiadomo do dziś o „Żagwi”, za wyjątkiem tego, że istniała i że kilku zdrajców zastrzelono. Na tych kartach autor ograniczy się jedynie do opisu walki z „Żagwią” i z kolaborantami, prowadzonej przez ŻZW przy udziale oficerów OW-KB. Szczegóły tych wydarzeń są dotychczas nieznane zupełnie (jest hasło w wielkiej encyklopedii).

    Kolaboracja i zdrada wśród Żydów, przybrała większe rozmiary z chwilą zamknięcia getta i powołania do życia żydowskiej policji porządkowej. Na o wiele wyższym szczeblu zdrady własnego narodu, stali żydowscy agenci gestapo, jedna ich siedziba znajdowała się przy Leszno 14, gdzie szefami byli Kohn i Heller (zausznicy Karla Brandta) a druga przy ul. Leszno 13. Tą drugą placówką dowodził Gancweich i kpt. Dawid Sternfeld. Leszno 14 zakamuflowane było jako przedsiębiorstwo przemysłowe m.in. ich były tramwaje konne zwane konhellerkami, zaś Leszno 13 jako placówka policji przemysłowej występującej pod różnymi nazwami np. Urząd do Walki z Lichwą i Spekulacją, albo Urząd Kontroli Miar i Wag, Oddział Rzemiosła i Handlu, Biuro Kontroli Plakatów, Oddział Pracy Przymusowej a nawet Pogotowie Ratunkowe i inne. Według naszej obserwacji, specjalnie ożywioną szeroką i szkodliwą działalność prowadziła ta ostatnia, zwana popularnie „trzynastką”. Spośród specjalnie dobranego elementu z „trzynastki”, i osobistych agentów Brandta, powstała w końcu 1940 r. organizacja pn. „Żagiew”. Organizacja ta dostała zadanie penetrowania wszystkich przejawów życia w getcie, z agendami gminy włącznie. Miała obserwować szczególnie akcję zorganizowanego szmuglu, by w ten sposób rozpoznać źródła polskiej pomocy dla getta i tą drogą dojść do organizacji konspiracyjnych, wspierających getto. Autor był bodajże pierwszym. który zwrócił uwagę na działalność Sternfelda i „Żagwi”. W wyniku wstępnych obserwacji, zapadła decyzja rozbudowania sieci wywiadowczej ŻZW, ze szczególnym uwzględnieniem okolic ul. Leszno 13. Tak się szczęśliwie złożyło, że był to wtedy zarazem teren referatu wymiarowego Urzędu Skarbowego. w którym pracował piszący te słowa. Fakt ten ułatwiał ogromnie obserwację całej okolicy, a stale kontakty z kupcami i restauratorami żydowskimi, pomogły autorowi w założeniu sieci wywiadowczej. ŻZW obstawił wtedy swoimi agentami (wprowadzonymi przeze mnie w charakterze pracowników) wszystkie okoliczne kawiarnie i restauracje, leżące w pobliżu dróg przerzutowych szmuglu przy murze. I tak informatorzy ŻZW pracowali między innymi w Palaise de Dance (dawniej braci Frontów na Rymarskiej), w kawiarni Fuchsa na Elektoralnej 13 i w sklepie spożywczym ul. Elektoralna 6, w restauracji Formy — Leszno 18, w sławnej restauracji Szulca na Karmelickiej róg Nowolipek. w kawiarni na Grzybowskiej 30, w restauracjach na Grzybowskiej 23 i 31, w Hotelu Brytania na Nowolipiu, następnie w bardzo wytwornej restauracji ..Sztuka” — Leszno 2 i zaraz obok u Sary Trefler w składzie aptecznym, oraz w wielu innych lokalach. Po stronie aryjskiej założono punkt obserwacyjny na Bielańskiej przy Tlomackiem u fotografki p. Haliny Macherskiej i na Elektoralnej 2/4 w Urzędzie Miar i Wag, gdzie znajdowała się równocześnie wytwórnia granatów i broni, kierowana przez dr. Waldemara Leega. który pracował dla OW-KB i następnie dla AL. (Granaty produkowano w warsztatach mechanicznych prowadzonych przez prof. inż. Pełczyńskiego, zaś materiały wybuchowe i chemiczne w filii urzędu w galerii Luxemburga — tym kierował dr Leeg. Pracę tę popierał dyr. Gł. urzędu dr inż. Rauszer. kolega k-nta gł. Orzechowskiego i też członek OW).

    Zauważyliśmy, że „Żagiew” prowadzi również przemyt żywności, a właściwie tylko go udaje, przy przerzucaniu bowiem ich transportów, zawsze widziało się w pobliżu policję granatową lub nawet patrol żandarmerii dla asekuracji, chcieli zatem wobec Żydów grać rolę grupy o charakterze przemytniczo-konspiracyjnym. Pozyskawszy tą drogą zaufanie niektórych naiwnych ludzi, usiłowali montować jakąś organizację rzekomo wojskową. Zdradziły ich jednak kontakty ze Sternfeldem i z jednym z jego oficerów w stopniu podporucznika. Zdołali początkowo wciągnąć do tej organizacji kilkudziesięciu młodych ludzi. Tych nowo zwerbowanych ŻZW uprzedzał o prawdziwych celach ..Żagwi” i dużo uczciwych — zdołało się z niej wycofać. Ci co pozostali na służbie — pomimo ostrzeżeń — ponieśli zasłużoną karę. A „Żagiew” ilościowo rosła, dawała korzyści materialne.

    Pierwsze uderzenie w „Żagiew” odbyło się na przełomie 1940/41 roku. Po zastrzeleniu, bądź zabiciu nożem kilku jej członków, organizacja rozleciała się i przestała przejawiać swą działalność. Drugi rzut „Żagwi”, przystąpił jednak do pracy wiosną 1941 r., bowiem Niemcy zbadali istnienia tej organizacji. Po rozpoznaniu ich działalności ŻZW i kilku oficerów OW-KB przystąpiło w drugiej połowie 1941 roku do ponownego uderzenia, częściowo tylko skutecznego. Pojedynczych gorliwych żagwistów zlikwidowano w międzyczasie. W maju 1942 r. autor otrzymał rozkaz K-ndy Gł. włączenia się do końcowego etapu akcji likwidacyjnej „Żagwi”, do pracy wywiadowczej wewnątrz getta. Praca „Żagwi” przybrała wtedy bowiem dość niebezpieczne rozmiary. Wpadło wówczas i zostało aresztowanych kilku szeregowych członków ŻZW. Widać było, że żagwiści węszą coraz skuteczniej. Wpadł w końcu — późną wiosną 1942r. — Kosieradzki, a z nim podręczny magazyn broni.

    Ażeby nie demaskować się w oczach getta kontaktami z „trzynastką” lub Befehlstelle Karla Brandta (Żelazna 103), „Żagiew” udoskonaliła metody swej pracy. Agenci „Żagwi” zaczęli przekazywać meldunki i donosy swym mocodawcom nie w getcie, a w kilku punktach rozrzuconych w Warszawie. Znajdowały się one między innymi na Poczcie Głównej, w kawiarni Rival (Pl. na Rozdrożu, w pobliżu Al. Szucha). oraz w sklepie z tekstyliami. mieszczącym się przy ul. Mazowieckiej 7, na I-szym piętrze od frontu. Żydowscy agenci gestapo chodzili do pracy na tzw. placówki i w drodze powrotnej do getta składali tam swoje meldunki. Wielu z nich miało nawet specjalne przepustki, uprawniające do swobodnego poruszania się po terenie całej Generalnej Guberni. gdyż jako fachowcy byli używani do prac także w innych miastach, np. niejaki Meryn z Sosnowca czy Grajer były fryzjer i restaurator z Lublina, znany zausznik Hoflego. ściągnięty przez niego do Warszawy w lipcu 1942 roku. Mieli oni wydane przez gestapo pozwolenia na broń, w okładkach koloru pąsowego oraz pistolety służbowe, co zostało stwierdzone już w końcu 1940 roku, przy likwidacji pierwszego rzutu „Żagwi”. Likwidacja drugiego rzutu trwala cały rok i chociaż przynosiła raz większe, raz mniejsze efekty, to jednak me została zakończona. Likwidację trzeciego rzutu przerwała latem 1942r. wielka akcja likwidacyjna Hoflego (22.07. do 13.09.1942 r.).

    Za okres likwidacji czwartego rzutu „Żagwi” należy przyjąć czas od września 1942 r. do kwietnia 1943r. Niedobitki „Żagwi” trudniące się szmalcownictwem były likwidowane przez OW-KB nawet w czasie Powstania Warszawskiego. jak np. Bursztyn-Wiśniewski. dyrektor szopu Hoffmana. Wypada dodać, że w tym okresie około 300 Żagwistów i agentów gestapo mieszkało stale na terenie budynku Gestapo w al. Szucha , skąd wychodzili „do pracy” w Warszawie, bądź na wyjazdy terenowe, gdzie pod szyldem prześladowanych Żydów wślizgiwali się do oddziałów partyzanckich dla ich rozpoznawania i wydawania; specjalizowali się oni w tropieniu Żydów w aryjskiej części Warszawy. Dostęp do nich i ich likwidacja były bardzo trudne. Spośród dzielnych wykonawców wyroków na żagwistach, wymienić należy: Zelwańskiego. który wraz z „Garbatym” brali udział w wykonaniu wyroku na Lejkinie, Ignacego Szmajerowica ps. „Plomba”, Stanisława Różewicza, Tadeusza Makowera, „Rudego” — Blum-Binsztoka, „Garbatego”, „Jadźkę”, Rotblita i Akermana. Wszyscy ci ludzie pracowali w wywiadzie ŻZW.

    Wykonywanie wyroków odbywało się na podstawie materiału dowodowego. zebranego przez sekcję śledczą i dostarczanego sądów i ŻZW. Sąd ŻZW składał się z wybitnych prawników. był całkowicie niezawisły i samodzielny w ramach narodowej odrębności. W ten sposób Żydzi samodzielnie, we własnym zakresie walczyli o morale getta i usuwali zło. Jeśli zapadał wyrok śmierci, podlegał on jednak zatwierdzeniu przez komendanta ŻZW i dopiero wówczas mógł być wykonany. Autor uczestniczył w charakterze współorganizatora i obserwatora przy wykonywaniu kilku wyroków. Oto zapamiętane nazwiska zastrzelonych zdrajców:

    Blumsztok — za zdradę Kosieradzkiego — czerwiec 1942r.

    Brausztejn — na Elektoralnej — maj 1942r.

    Chaia Blumberg — w czerwcu 1942r.

    na bazarze na Nowolipiu, ppor. policji żydowskiej z ul. Leszno 13. o nieustalonym nazwisku — czerwiec 1942r. — zabity na ul. Orlej, (niski, krępy),

    Dwóch żagwistów — w czerwcu 1942r.

    jedenastu żagwistów, w tym trzy kobiety, schwytane latem 1942r. przy ul. Elektoralnej 6/8, przy rzekomym szmuglu żywności,

    Blum, Cementowicz i Malewski — w sierpniu 1942r. — którzy przez Erlicha wydali Niemcom tunel przez ul. Okopową.

    Voiksdeutsch o imieniu Stefan — w lutym 1943r. – przy ul. Leszno

    Akcje ekspropriacyjne przeprowadzane w ostatnim półroczu istnienia getta, wymierzane były głównie przeciwko zdrajcom i kolaborantom, którym rekwirowano pieniądze na rzecz ŻZW i ŻOB. W getcie również nie każdego kolaboranta karano śmiercią, dlatego z tych ocenianych jako mniej szkodliwych. wyciskano tylko pieniądze. Kolaboranci i zdrajcy, którzy zajmowali kierownicze stanowiska w „szopach”, starali się niejednokrotnie robić sobie dobrą markę przez tworzenie pozorów pomocy niesionej wielu ludziom. Od nich Niemcy żądali przede wszystkim wyciskania resztek sil z Żydów, wydajności, węszenia i wydawania ludzi z ruchu oporu. To ostatnie starali się oni robić bardzo ostrożnie i bez rozgłosu, zaś akty rzekomego miłosierdzia, czy pomocy, miały zawsze odpowiednią reklamę robioną przez zgraję zauszników, walczących w ten sposób w upodleniu o własną głowę i byt. Akcje ekspropriacyjne poza doraźną korzyścią materialną, miały między innymi na celu zwrócenie uwagi społeczeństwa na poszczególnych zdrajców i na piętnowanie ich. Kładły one tamę kolaboracji, budziły sumienia i budziły do czynu. Często stosowana była też kara dotkliwej chłosty.

    Chociaż akcje ŻZW i ŻOB mobilizowały ludzi zdrowych moralnie, to jednak nie przełamały otępienia i zastraszenia ogółu społeczności getta. Bazująca na takiej postawie Żydów „Żagiew”, nie została — niestety — rozbita doszczętnie. Wszelkiego rodzaju uderzenia ŻZW w tę organizację, miały szczególne nasilenie po akcji styczniowej 1943 r. i trwały aż do samego powstania w getcie. W czasie powstania udało się żołnierzom ŻZW i ŻOB dopaść i zlikwidować jeszcze kilku zdrajców, lecz dużo ich zostało, czego dowodem m.in. były wydane Niemcom bunkry bojowców, w tym i Anielewicza. co potwierdzili mi sami Żydzi. „Praca” ocalałych żagwistów nie zakończyła się z upadkiem powstania. Byli oni Niemcom nadal potrzebni. Tym razem do pomocy w wyłapywaniu Żydów ukrywających się nie tylko w Warszawie, ale i w całej Generalnej Guberni. Żagwiści byli też wykorzystywani przez gestapo. Jako prowokatorzy, wdzierający się podstępnie w szeregi polskich organizacji podziemnych. To właśnie m.in. żagwiści i inni żydowscy szmalcownicy i zdrajcy, byli winni większości śmierci ukrywających się Żydów, a tym samym winni byli śmierci ukrywających ich Polaków.

    Dnia 21 lutego 1943 r.. wykonano na kilku żydowskich gestapowcach wyroki śmierci, na Leonie Skosowskim („Lolek” — został wtedy tylko ranny), Pawle Wlodowskim, Areku Weintraubie, Chaimie Mangelu i Lidii Radziejowskiej. Dnia 28 kwietnia 1943 r. na ul. Warmińskiej zlikwidowano Luftiga — Żyda, agenta gestapo, który pracował jako tłumacz w warsztatach kolejowych na Pradze.

    Powszechnie znana afera Hotelu Polskiego (lipiec 1943 r.), też jest dziełem żydowskich zdrajców (główny agent — naganiacz Leon Skosowski i Adam Żurawin — żyje w USA). Wpajali oni w swych współwyznawców przekonanie o specjalnym propagandowym, wypuszczaniu ich do krajów neutralnych. Działali na polecenie gestapo — Hahna i Brandta — ściągnęli około 2000 bogatych Żydów mających za ogromne pieniądze kupić paszporty zagraniczne. Niemcy ich ograbili i pomordowali (część wysłali do obozów), nielicznych wypuścili, w tym kilkudziesięciu swoich agentów dla działań propagandowych na rzecz Niemiec —patrz C. Arch. sygn. 202/XV-2. tom 2. k. 158, przechodzili ci Żydzi przez luksusowy obóz w Bergcn Belsen i Vittel we Francji, oczekując na wymianę za towary z USA, byli internowani, ocaleli (a Rząd polski na emigracji posyłał im pomoc !!).

    Ilość Żydów — agentów gestapo była tak duża, że działalność ich zaczęła obejmować nie tyłko dzielnicę aryjską Warszawy, ale i całą Generalną Gubernię. Stali się oni szczególnie niebezpieczni przez perfidne przybieranie maski ludzi prześladowanych i szukających pomocy u Polaków. Zdrajcy ci, szybko zaczęli zapełniać listy zdemaskowanych agentów gestapo, zestawiane przez Armię Krajową i inne organizacje polskie. Wyroki na nich zaczęły się sypać na terenie całej Generalnej Guberni. Wiadomo nam było o działaniu zdrajców we wszystkich skupiskach żydowskich. Np. w Krakowie działali dwaj znani agenci gestapo — Żydzi — Zeligncr i Forster. Forster zdołał nawet zmontować szeroko rozgałęzioną siatkę konfidentów. Po likwidacji getta krakowskiego (13 marca 1943 r.) pojawiły się jesienią 1943 r. w Krakowie, dwie zorganizowane grupy gestapo, rekrutujące się z Żydów. Specjalizowały się one w wykrywaniu ukrywającach się Żydów w tzw. aryjskiej części miasta. Pierwszą taką zbrodniczą grupę stanowili: Diamand, Julek Appel, Natan Weissman i Stefania Brandstatter-Poklewska, a drugą: Forster, Marta Purec-Porzecka, Rosen, Goldberg. Loffler. Kleinbcrger, Kerner, Pacanower, Rosen, Rotkopf, Taubman, Weininger i wielu innych. Większość z nich —jako w końcu bezużytecznych — zlikwidowało gestapo.

    W Sosnowcu działał słynny agent gestapo. Żyd o nazwisku Meryn. Podobnie. jak w Warszawie. Żydzi — agenci gestapo działali również w getcie łódzkim. Słynni byli agenci lubelscy Hoflego, którzy jeździli z nim na akcje likwidacyjne w ramach akcji „Reinhard”. Wiele też słyszało się o żydowskim zdrajcy, SD-manie Jerzym Ryperze, który działał pod koniec 1943 r. na terenie Lidy. oraz wielu innych. Pamiętnikarze skupisk żydowskich, wzmiankują stale o ich haniebnej działalności, o roli Judenratów i policji żydowskiej (którym Niemcy zawdzięczają ułatwioną formę wywózki Żydów do obozów zagłady).

    Wniosek nasuwa się przykry. Żydów — agentów gestapo, zdrajców, szmalcowników i kolaborantów, było dużo. Swoją ilością biją oni proporcje występujące w innych nacjach, okupowanej przez Niemców Europy. Było to następstwem najwyższego bestialstwa i niespotykanej w dziejach świata ekstermnacji, jaką wobec nich zastosowano. Pchał ich do lego instynkt samozachowawczy. Ale to ich nic usprawiedliwia. Czasem nieopatrznie zrobiony krok, czy złośliwy donos, odcinał ich od społeczeństwa i pchał na drogę zdrady, z której nie było powrotu. I jeśli mieli z tego powodu jakieś wyrzuty sumienia, to głuszyła je świadomość omalże absolutnej władzy nad ziomkami, władzy, która w dodatku miała dla nich arcyprzyjemne formy i ramy zewnętrzne. Cóż za buta i napuszenie biły z postawy eleganta Sternfelda czy Lejkina… To samo, tylko z dodatkiem wyjątkowej banalności obserwowało się u Szmerlinga i Brzezińskiego — zbirów z Umschlagplatzu. Rozsmakowali się w zdradzie oprawnej w luksusy i zbytek. Wiedzieli, że po ich łotrowskiej robocie, czekają na nich wymyślne rozrywki w Palais de Dance , Sztuce, Hotelu Brytania i restauracji ..Casanova” w towarzystwie prawdziwych, niemieckich gestapowców— Ubermenschów. Dawało im to poczucie zadowolenia, czasowego szczęścia i satysfakcji. Wiedzieli, że będą żyć raczej krótko, bo znali nienawiść do nich ich braci, ale w jakim luksusie.

    Podaję nazwiska najbardziej znanych policjantów żydowskich i agentów gestapo: Komendantem był ppłk policji polskiej Szeryński, jego z-cami Michał Czapliński i adw. Jakub Lejkin — który w lipcu 1942r. został k-ntem z dodanym mu z-cą Józefem Erlichem. Marian Hendel był inspektorem policji, oficerowie Flirstenberg i First (zastrzeleni z wyroku podziemia w 1943 r.), dr Sierota syn znanego kantora zaufany Gancwcicha. kier. tzw. żydowskiego pogotowia ratunkowego przy ..13″, Sachsenhaus ojciec i syn, bracia Zachariasz. as agentów dr Alfred Nossig, Adier, Nuss, Orlean, Lesselbaum, Halber, Langier, Zelman, Bachrier, Anders, szef Umschlagplatzu krwawy Szmerling, Regina Just, Szpunt, Szajer, Hurwicz, Hcring, Beharier, Gurman, Milek Tine, Świeca, Estorowicz, Konerstein, Warszawiak, Blumsztajn, adw. Gleichweksler, adw. Bramerson, adw. Zajdłer, adw. Nowogródzki, adw. Palatyński, adw. Ćwiejko-Załęski i inni adwokaci, którzy mieli stopnie oficerskie w policji, kpt. Fleischman, Luftig, Chaim Mangel, Gumplowicz, Markowicz, Supp, Ulla Regina, Herc, Lutcnberg vel Laturski, Toffel Zofia, Turkas Doba, Żurawin, Skosowski, Wlodawski, Weinraub, Radziejowska i wielu innych. W końcu sami Niemcy mieli ich dosyć i 24 V 1942 r. urządzili nocną rzeź kierownictwu „13″. Szefowie Gancweich i Sternfeid uratowali się ucieczką, ale zabici zostali ich najbliżsi współpracownicy Lewin, Mendel, Gurwicz, kuzyn Gancweicha Szymonowicz. Po tym sprawa przycichła i policja żydowska nadal pełniła zdrajczą służbę. Dotarcie do takich z wyrokiem było b.trudne, dlatego przeważnie dożyli do 1943 r. Mniej ważni zdrajcy szybciej doczekiwali się kary. Np. b. bokserski mistrz Polski Rotholc — popularny „Szapsio” tak dokuczył ludziom swoją pałką policjanta, że na prośbę samych Żydów dostał karę ciężkiej chłosty, którą egzekwował na nim członek mojego oddziału Teodor Niewiadomski. W zestawieniu z nim, biedacy idący podczas akcji Hoflego dobrowolnie na śmierć, też dla mirażu chwilowego szczęścia, tylko w postaci bochenka chleba i kilograma marmolady, stanowili razem obraz z najkoszmarniejszych snów.

    Zdrada i wydawanie Żydów przez samych Żydów miała nieraz akcent rozpaczy i złości za nieprzyjęcie ich do ukrywającej się grupy. Jako tego przykład podaję fakt wydania w samym lipcu 1944 r. około 20 Żydów ukrywających się na ul. Nowowiniarskiej 14 u Marczaka. Mieli oni luksusowe schowanie z łazienką, z telefonem, w piwnicy, pod mieszkaniem Marczaka. wejście do piwnicy było przez szafę. Jakaś Żydówka z 7-letnią dziewczynką przez zemstę za odmowę przyjęcia jej do wspólnoty wydala całą grupę. Niemcy wywieźli ich i pomordowali. Marczak dostał się w ich ręce następnego dnia i zginął. Powyższe dane potwierdziła mi po wojnie mieszkanka tego domu Danuta Wróblewska.

    Pora na wstępne zbilansowanie ilości zdrajców z getta warszawskiego.

    Było ich ca 10 000 osób. Z tego w policji było (rotacyjnie) ca 2 500. Specjalnych agentów Gestapo i „Żagwi” było ponad 1 000 osób. W kolaboracyjnej Gminie Żydowskiej było ponad 6 000 osób; z tego za szczególnie zdrajczych. biorących udział w specjalnym wyzysku i ekonomicznym wyniszczaniu narodu, w wyniszczaniu przesiedleńców i skazywaniu ich na śmierć głodową uważano co najmniej 2 500 osób. Te 10 000 stanowiło w 1941/42 r. ca 2% ogółu społeczności getta; zaś w skali krajowej dochodziło do tego dziesiątki tysięcy ludzi, gdyż byli oni w każdym getcie. Wywodzili się oni ze sfer zamożnych, plutokracji, inteligencji, dużo pracowników policji. Im mniejsze getto tym procent zdrajców był większy. Nie ma możności ustalenia ich liczby, skoro sami Żydzi i ŻIH ich ukrywają, skoro Kneset w 1950 r. uchwalił nie pociąganie ich do odpowiedzialności karnej. To jest niemoralne !

    Im więcej lat upływa po wojnie, tym bardziej łagodnieją oceny przestępstw okupacyjnych i coraz mniej się o nich mówi. Ludzie odstępują stopniowo od ścigania nawet winnych przelewu bratniej krwi a nawet i krwi rodzinnej, znam takie wypadki. Wielu żydowskich zdrajców wojnę przeżyło. Wielu z nich zdołało szybko wyjechać z Polski wraz z nagrabionymi majątkami, jak np. dr Michał Weichert prezes Żydowskiej Samopomocy Społecznej z wyrokiem śmierci ŻOB, dziś żyjący w Izraelu; jak węgierski Żyd — dr Izrael Kastner. Nikt dziś już nie dochodzi ich przestępstw, bo zbyt mało pozostało świadków. Wielu sprawców w ogóle nie zostało do dziś zdemaskowanych, z uwagi na tajny charakter ich przestępczej służby. Jak trudno ich znaleźć, świadczą mozolne, długotrwale poszukiwania głównych inicjatorów przestępstw wojennych. Klasycznym tego przykładem była sprawa Eichmana. Niektórych zbrodniarzy i siewców nienawiści między ludźmi, ściga się jednak dalej dla celów wychowawczych, tak dla całych narodów, jak i dla niektórych polityków, którzy lubią wojenkę. Ale jak trudno to idzie, jak nikły ich procent staje przed tendencyjnie liberalnymi sądami w RFN czy Austrii, ilu wbrew obciążającym dowodom zwolniono od win i kary, bądź ograniczono im karę do fikcji. Tym niemniej trzeba o tym mówić i pisać, żeby złu zamykać drogę na przyszłość. Tu dużą rolę gra biuro Szymona Wiesenthala- choć żydowskich kolaboracjonistów chroni, nie ściga, będąc sam o to posądzony i oskarżony !

    Odnośnie zasięgu kolaboracji wśród Żydów i akcji wykonywania wyroków na terenach południowych GG, przytoczę z wykazu zastrzelonych w okresie lipiec —październik 1943 r. wg danych „Drapacza”, następujące nazwiska o żydowskim brzmieniu:

    Hirsch i Szapule — Częstochowa— 8 sierpnia: Nauman — rejon Piotrkowa — 23 sierpnia; Bother — Białobrzegi — 7 września; Józefa Kalan. Józef, Zygmunt i Władysław Geno, Józef Próchnik — Zemborzyce — 11 września; Sebze — Monesten — 10 sierpnia Krupę — Ciche k/Nowego Targu — 28 sierpnia; Sewinger — Błogie k/Sulejowa — 23 września; Fulner z rodziną —Chanowice koło Rozwadowa — 13 października; Piotr Hilger — Łęck — 18 września; Goldfield — Łososina Dolna— 17 września; Roman Hintz — Piotrków — 5 października.

    Poza podaną już za Archiwum WIH — teczka Nr ill-43/6. listą osób likwidowanych za kolaborację w okresie VII-XII 1943 r. podaję drugą listę — dot. okręgu krakowskiego. Lista ta była w archiwum pik. Ludwika Muzyczki — Sulkowskiego. Szefa Oddziału VIII Sztabu Gl. K-ndy gł. AK. a obecnie będącej u jego córki dr Danuty Hoffman. Jest to sprawozdanie ..Stożka” z dnia 30.1.1944r.. podające drugą listę konfidentów (lub podejrzanych) Okręgu krakowskiego. Zaczyna się od uzupełnienia I listy konfidentów z dnia 28 XII 1943 r. dół. Okręgu krakowskiego, o 3 osoby:

    Marta Panecka vel Puretz Marta, Ż.Kr.Taubman, Ignacy, Żyd Kr, Wiesner N.Ż.-N. Sącz. Na tych listach są podani Żydzi i to w znaczny cli ilościach, co wskazuje na wagę problemu i na ich ..zawodowy” charakter kolaboracji i szpiegostwa na rzecz Niemców, biorąc pod uwagę rok uchwycenia ich działalności 1943-44.

    Oto druga lista: „Mieczysław Bielawski, Żyd, Kraków, Artek Bloch Żyd, Kr, Blodek. N., Żyd, Kr, Bochner L., Kr, Fertel N. Ż, Kr, były policjant gettowy, Filister. N.Ż.Kr, Forlig N.. Ż.. Kr, Aleksy Forster, Ż. Kr, Wilhelm Giemski, Ż.Kr., Grodman N. Ż. Kr, Anna Himlet, Ż.Kr, Immergluk N.Ż, Kr, Julian Korczyński vel Julek Appel, Ż, Kr, Herman Neigier. Ż, Kr, Obruch N.. Ż., Kr, działał na terenie fabryki obuwia „Sfinks”, Józef Pacanower, Ż, Kr, Peer, Ż, Kr, Pelcówna N, Lańcut, Romer vel Dobrowolski N, Ż, Kr, Schleifer N. Ż, Kr — Wola Duchacka, Seelingcr N., Ż, Kr, Szymon Spitz, Ż, Kr, Ludwik Stabryła, Ż, Kr, Ungeheuer N, Ż, Kr, Weininger N., Ż, Kr, Nie pisano Żyd tam, gdzie nie było 100% pewności, choć likwidowano Żyda.

    Na zakończenic tej smutnej listy zdrajców i kolaborantów, szerzej poruszę dane życiorysowe wzmiankowanego już dr. Alfreda Nossiga. najstarszego wiekiem i stażem zdrady. Dane te czerpałem z „Judisches Lexicon” tom IV/1, szpalta 524. wydanie Berlińskie 1930 r., oraz z przedmowy Dawida Erdtrachta do książki Nossiga pt. „Polen und Juden”, Wydawnictwo „Renaissance” 1921 r.. Wiedeń-Berlin- -Warszawa-Londyn-N.York.

    Alfred Nossig urodził się w 1864r. we Lwowie, mieszkał głównie w Berlinie. Napisał wiele dramatów, m.in. o Giordano Bruno (1885r.), o „Królu Syjonu” (1887. o Bar-Kochbie (l 901 r.). Był też malarzem i rzeźbiarzem figuralny m. cykl pt. Wieczny Żyd (Ewige Jude). król Salomon. Mechabeusze. Był również pisarzem naukowo-politycznym, zajmował się socjalizmem. Filozofował o „Rewizjonizmie socjalizmu” (1900r.) Zajmował się pisaniem o sprawach agrarnych, o światowym pokoju. Działalność publicystyczną na temat problemu żydowskiego rozpoczął w 1887r.. rozważając sprawy syjonizmu, realizmu polityki żydowskiej, sprawę Palestyny i jej kolonizacji, wiązały się z tym rozważania statystyczne. Założył w Berlinie w r. 1908/09 Żydowską Organizację Kolonizacvjną. Brał udział w ruchu syjonistycznym, i to dłuższy czas, choć stal w opozycji do Teodora Herzla. Po I wojnie św. poświęcił się propagowaniu światowego pokoju i w 1928r. założył Oddział „związku przyjaźni różnych religii”. Tyle „J.Lexicon”.

    Dawid Erdtracht rozpływa się nad jego znawstwem problemu żydowskiego. nad znawstwem duszy polskiej i miłością ziemi polskiej. Uważa Nossiga za powołanego do przeprowadzenia porozumienia polsko-żydowskiego. Przy okazji podkreśla prześladowania Żydów w Polsce, podkreśla światowe protesty przeciw „pogromom Żydów” i organizowane z zewnątrz akty pomocy. Przy czym działalność taką Polaków uważa za pozbawioną sensu, gdyż Polska nie ma stanu kupieckiego poza żydowskim, istniejącym od wieków, i nie ma go kim zastąpić. A nowo powstałe państwo potrzebuje zdrowej gospodarki miejskiej i doświadczonego stanu kupieckiego. Dalej dywaguje Erdtracht. że „Polska powinna sobie brać za wzór Litwę, która pierwsza z państw nowo powstałych dała Żydom najrzetelnicj pełne prawa polityczne, za co żydówscy politycy w godzinie niebezpieczeństwa żadnej polityki nie prowadzili, jak tylko litewską, ba nawet stanęli na czele litewskiej polityki państwowej, a zagranicą szukali i znaleźli sympatię nie dla jakiejś specyficznie żydowskiej sprawy. a dla litewskiego państwa…” (Skoro było tak dobrze, to dlaczego w czasie II wojny św. Litwini wystąpili przeciw Żydom, ich wyzyskowi — uwaga T.B.). No i oczywiście stąd wniosek, że gdyby Polacy po I wojnie św. zaczęli budować zgodę polsko-żydowską, to „mieliby sympatie całego kulturalnego świata, całego światowego żydostwa, a w pierwszej linii entuzjazm i zdolność ofiar dla polskich spraw wśród polskiego żydostwa…” (A tak — to musiało i było odwrotnie — T.B.). No. gdyby misja porozumiewawcza Nossiga udała się, wtedy obok naszych. napłynęłoby miliony Żydów do Polski, gdyż miałyby tu wg Erdtrachta „zabezpieczone, pewne i spokojne bytowanie na Wschodzie, Polacy pełną nadzieję, wspaniałą przyszłość, świat przedmurze porządku i kultury”! (No i powinszować!!). Ale tak ładnie i teatralnie akcje Nossigowi nie przebiegły. Jako płatny agent rządu niemieckiego, chciał spędzać Żydów z Niemiec (zatem oczyszczać z nich) na „Wschód” — do Polski. Szczęśliwie Polacy mieli na ten temat coś do powiedzenia i nie dali się uszczęśliwić tą masówką (choć dali obywatelstwo 600 000 Żydów rosyjskich). W tym duchu Nossig jeździł kilka razy do Turcji, pisał wywiady z wezyrami, z jednej strony jako agent germańskiego imperializmu, a z drugiej — jako agent syjonizmu i Herzla, by zdobyć Palestynę dla Żydów. Nikt nic nie wzmiankował o tego rodzaju jego roli, tajnego politycznego agenta, a także współpracownika policji, „przespali” to historycy żydowscy w PRL. W roli agenta policji niemieckiej błysnął w pełnym blasku gwiazdy pierwszej wielkości w czasie II wojny św. w Polsce i w Warszawie, budując pomnik swej niesławy.

  6. Marek S said

    Ulotka

    Chcialem sie podzielic o moich pierwszych wrazeniach z akcji ulotkowej.

    Wedlug moich niedokladnych obliczen, juz po pierwszym dniu akcji ulotkowej nastapil wzrost odwiedzin tej strony o ok. 50%. Od wczorajszego dnia strone ta odwiedzilo ok 7000 osob. Zwykle o tym czasie dotychczas bylo 4500 – 5000. Tak wiec jest to przyrost znaczny i zachecajacy do dalszej aktywnosci.

    Choc liczby te sa optymistyczne to nalezy sobie uswiadomic ze znaczna liczba tych odwiedzin jest spowodowana checia sprawdzenia strony i prawdopodobnie nie przelozy sie calkowicie na stalych czytelnikow. Jednak to co juz osiagnelismy swiadczy ze znaczna czesc osob jest uswiadomiona o istnieniu tego portalu i w przyszlosci moze do niego powrocic lub od czasu do czasu przegladac. To co juz jest widoczne jednak swiadczy o sporym sukcesie akcji.

    Chcialbym zachecic do dalszej aktywnosci i zmotywowac osoby ktore byc moze chcialy zrobic i rozdac ulotke lecz nie mialy na tyle motywacji aby sie przelamac. Takze osoby ktore juz rozdaly takie ulotki a maja ochote zrobic to jeszcze raz, np: rozdajac dalszym sasiadom, moga to uczynic oczywiscie w miare swoich mozliwosci.

    Nie sadze aby codziennie to forum odwiedzaly te same osoby. Przypuszczam ze sa osoby ktore bywaja tutaj raz na kilka dni lub na tydzien. Dlatego, tutaj mysl do P. Gajowego, czy aby nie utrzymac informacji o akcji ulotkowej pod artykulami lub na samej gorze forum przez caly tydzien. Takze zastanawiam sie czy nie bylo by dobrym pomyslem aby wlaczyc komentarze do dyskusji pod ulotka. Sam jestem 50/50 bo widze plusy i minusy. Na plus byla by wzajemna motywacja i dzielenie sie pomyslami i doswiadczeniami, na minus negatywne reakcjie i zniechecajace innych jak rowniez pewne sprawy ktore tylko z pozycji P. Gajowego sa widoczne. Tak ze zostawiam to jako idee do przemyslenia.

  7. Carlos said

    Uczestnicy Gajowki to w wiekszosci „obstukani” w meandrach tych tematow (stad zarzuty o wzajemna adoracje).Kilku znajomym sugerowalem te strone ale „przeszlo bokiem”.Do tej strony (Gajowki) trzeba po prostu dojrzec-czego wszyskim „surowym” zycze.

  8. galaszek said

    yhhhhhmmmmmmm!!! Jak by tegu delikatnie tak tu zanegowowac a nie zostac tym strasznem negocjonistem…Nu… tegu… znaczy ja bem chcial zauwagowac ze uny wcale nie musiały byc złotemy żniwiarzemi te zlote kasiarze ..znaczy kosiarze ..uny mogly po prostemu byc nie rzucającemy sie do oczow,zwyklemi Goldenerntearbaiter z nadmiernie rozrosnietemi -powodu braku fryzjer- bokobrodami , co jednoznakowo wskazuje na ichniegu szlachecko-marsjańskie…znaczy mesjanskie przyrodzenie..znaczy urodzenie tudziez uchodzenie i jako narod ktorego sie nalezy całe gold tego glob. …wlacznie z golden zebamy ,piłkamy,rybkamy,intereso-businesamy,rączkamy … a nawet – oko jak kto ma golden -to jest to na pewnosc wlasnosc tej szlachecka. Taki juz jest ten szlachecki rasa i jeden napis nad obozowym bramem … (ukradziony zreszta niedawnym)…niewiele w szlachetnosci tej szlacheckiej rasy -zmieni.Tu trzeba by na kazdem szlacheckiem domu przyczepic ten cytat z Talmudu…to moze docenili i zapamietalibyby cene wolnosci ?!…a tak caly czas u nich tylko dożynanie (o nie,nie!…bron Jahwe zboże…chyba ze jako ofiara…)i tkwia w tej niewoli wieki cale..znaczy niewoli GOLDA

  9. kazik said

    W delikatny sposób należy zachęcać osoby ze swojego kręgu do odwiedzania tej strony . Zdjęcie tych policjantów żydowskich powinno znależć się na okładkach grosowych piśmideł bo jest świetne . Dokumentacji fotograficznej tych stróży jest jeszcze w Polsce sporo . Może któryś z nich się rozpozna i powie : tak to ja . Nie wszyscy zginęli i nie wszyscy wyjechali .

  10. chemtrail said

    Może zrobić by jakiś dział zawierający materiały : foto , skany dokumentów, pokazującymi niepolitycznie poprawną prawdę o działaniach Żydów – szczególnie podczas wojny -bo to ich najwieksza manipulacja – to że sa kiepscy teraz każdy widzi – ale ta zaprogramowywana nam od małego przez całe lata „edukacji” martyrologia jest baaaardzo trudna do skonfrontowania.

    http://www.youtube.com/user/obserwuj

  11. Marek S said

    Ad. 6

    Akcja ulotkowa

    Na obecna godzine 8:35 wieczorem czasu Polskiego osiagnelismy 10,000 wizyt w ciagu dnia. Normalnie o tym czasie bylo ok. 6,500 wizyt. Tak wiec ukazuje to ok. 50% wzrost i skutecznosc akcje ulotkowej.

  12. Marucha said

    Re 11:
    Robi Pan dobrą robotę, panie Marku…

  13. Marek S said

    Ad. 12

    Ale co Pan sadzi o tych sugestiach z ad.6?

    Jesli juz dzis niemozliwe to moze jutro i w nastepnych dniach akcji?

  14. Marucha said

    Re 13:
    1. Ok, włączam komentarze pod ulotką.
    2. Staram się pod artykułami dodać link do ulotki, choć nieraz zapominam.
    3. Dodałem też link do ulotki u góry witryny po lewej stronie, nieco pod obrazkiem gajówki.
    4. Na kilka dni włączę przyklejony artykuł-link do ulotki.

  15. Marek S said

    Ad. 14

    Moze po zakonczeniu akcji ulotkowej, gdzies w nastepnym tygodniu, bedzie mozna zrobic podsumowanie jej skutecznosci i pokazanie wynikow.

    Duza zasluga w tym czytelnikow ktorzy wlaczyli sie w dystrybucje ulotki za co juz teraz chcialbym im podziekowac w swoim wlasnym imieniu i zachecic do dalszej dzialalnosci.

  16. Piotrx said

    Ręka w rękę z Hitlerem

    http://republika.pl/mbp_x/html/naszapolska.html

  17. Piotrx said

    Nasza Polska NR 29 (550) 18 lipca 2006 Zbigniew K. Rogowski

    Temat dla Grossa: Jak żydowscy pretorianie Hitlera zainicjowali holokaust…

    Jan Tomasz Gross, polakożerca o symptomach obłędu, buduje za oceanem swoją pozycję naukowca na oszczerczych oskarżeniach Polaków o rzekome zbrodnie dokonane w Jedwabnem i w tragicznych godzinach pogromu kieleckiego, ewidentnej prowokacji enkawudowsko-ubeckiej. Po książce Sąsiedzi wydał właśnie nie mniej antypolską pozycję Strach. Antysemityzm polski po Auschwitz.
    Żydzi ginęli masowo jako skutek realizacji zbrodniczej ideologii Hitlera, która zakładała totalną zagładę niemieckich, a w następstwie podboju Europy Żydów europejskich. Siłę sprawczą holokaustu, choć brzmi to jak surrealizm do entej potęgi, stanowili… rdzenni Żydzi! Niemieccy Żydzi jako narzędzie biologicznego unicestwienia współplemieńców na skalę masową! Byli to Żydzi w cywilnych ubraniach, urzędnicy agend Hitlera na szczeblu administracyjnym oraz Żydzi w mundurach najwyższych oficerów Wehrmachtu, a nawet w mundurach formacji SS ze złowieszczym emblematem trupiej czaszki.
    By ułatwić p. Grossowi (który ma żydowskie korzenie po ojcu, matka była Polką, walczyła nawet w AK) zadanie w doborze materiału dokumentalnego do proponowanej przeze mnie książki, przypomnę o niepodważalnych faktach, które doprowadziły do apokaliptycznego unicestwienia jego współplemieńców.
    Oto rdzenny Żyd stał się prawdziwym rekinem hitlerowskiej ideologii i jednym z głównych patronów, ba, animatorów ostatecznego rozwiązania (Endlosung), czyli masowej eksterminacji braci w Mojżeszu! To Reinhard Heydrich, generał SS, od 1939 r. szef Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy (podlegały mu wszystkie obozy koncentracyjne, w których zdecydowaną większość stanowili Żydzi).
    On to przewodniczył w styczniu 1942 r. zbrodniczej w założeniu konferencji poświęconej Endlosung, na której zdecydowano (i ustalono wytyczne) o biologicznej zagładzie Żydów… owe zalecenia wynikające ze strategii ostatecznego rozwiązania znalazły tragiczne odbicie także w późniejszym niemieckim sprawstwie spalenia Żydów w jedwabieńskiej stodole. I w innych niezliczonych aktach ludobójstwa.
    Przypominając o decydującej o losie Żydów podberlińskiej konferencji, wybitny historyk, profesor uniwersytetu monachijskiego Friedrich Glum, pisze na kartach swej książki Narodowy socjalizm (1962): Przewodniczącym konferencji w Wannsee był Reinhard Heydrich, syn rdzennego Żyda… (s. 413). Owo przypomnienie dedykuję p. Grossowi, gdyby zechciał się zabrać za pisanie sugerowanej książki.

    Żydzi na najwyższych szczeblach dowódczych u führera…
    Wzbogacę potrzebną wiedzę p. Grossa także przypomnieniem, iż oberegzekutorem misji biologicznego wyniszczenia Żydów był… brat w Mojżeszu generała SS Heydricha niejaki Adolf Eichman, także rdzenny Żyd, który zniemczył swoje nazwisko, dodając do rodowego nazwiska Eichman – jedno „n”. To Eichman wysyłał współplemieńców masowo do komór gazowych. Ironią losu było to, że ofiary holokaustu uśmiercano cyklonem B, którego wynalazcą był rdzenny Żyd Fritz Faber, niegdysiejszy laureat Nagrody Nobla w dziedzinie chemii. W wyniku aktywności Eichmana do obozów zagłady trafiło blisko 12 milionów ludzi!

    Antypolski Wybór Zofii
    Po wojnie były liczne próby zniesławiania Polaków (co trwa do dzisiaj) jako rzekomych współsprawców holokaustu. Piramidalnym przykładem takiego usiłowania jest książka Styrona Wybór Zofii, według której powstał film w reżyserii Pakuli. Oto ojciec tytułowej bohaterki, granej przez Meryl Streep, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, humanista, miał być pierwszym człowiekiem, który wpadł na pomysł masowej eksterminacji Żydów! Polak, wykładowca szacownej uczelni, miałby być pomysłodawcą takiej apokalipsy i to na kilka dobrych lat przed tym, jak na taki sam pomysł wpadła elita SS i SD.
    Czy po premierze filmu Wybór Zofii zareagowały na tę fabularną brednię polskie placówki dyplomatyczne lub sam MSZ (gdzie był Bartoszewski)? Bynajmniej. Natomiast uczynił to mieszkający w Wiedniu – a mógł to być krok jedynie symboliczny – syn znakomitego pedagoga i rektora UJ, dr Wojciech Lehr-Spławiński. Ta i podobne kampanie oszczerstw mogły się okazać zapładniające na chory z nienawiści do Polski i Polaków umysł p. Grossa.

    Göring wyrabia aryjskie papiery swemu zastępcy
    Panie Gross, przypomnę Panu o Liście 77, która obejmowała najwyższych rangą oficerów-Żydów, gotowych przelać krew dla Hitlera! Był wśród nich gen. Helmut Wilberg, twórca koncepcji blitzkriegu – wojny błyskawicznej (wdrożonej w napaści na Polskę!). To dzięki blitzkriegowi hordy Wehrmachtu i formacji SS oraz gestapo mogły wkrótce uczestniczyć w morderczym polowaniu na Polaków, w tym także na polskich Żydów. Jedwabne było jednym z milowych kamieni aktów ludobójstwa na mieszkańcach polskiej ziemi.
    Na Liście 77 znajdowało się m.in. 2 generałów, 8 generałów pułkowników, 5 generałów majorów i 23 pułkowników. Większość z nich otrzymała od führera najwyższe odznaczenia – Żelazny Krzyż I klasy. Tak, panie Gross! Ci żydowscy pretorianie Hitlera, współuczestniczący w zbrodni ostatecznego rozwiązania, należeli do tego wcale niemałego odłamu żydowskiej społeczności w Niemczech, która w latach krzepnięcia władzy Hitlera oceniała go pozytywnie. Wyrazem tego był m.in. głos znanego żydowskiego działacza Zvi Cohena, który stwierdził: – Gdyby Hitler nie był antysemitą, nie opieralibyśmy się jego ideologii. Hitler uratował Niemcy.

    O zaangażowaniu niemieckich Żydów, także tych, a może przede wszystkim tych w mundurach w zbrodniczą apokalipsę Hitlera, napisał przed kilku laty, bardzo obszernie dokumentując temat zdjęciami, brytyjski dziennik „Daily Telegraph”. Niezależnie od personaliów Listy 77, brytyjska gazeta przypomniała o żydowskich korzeniach feldmarszałka Erharda Milcha, skazanego w procesie norymberskim na 10 lat więzienia za współsprawstwo zbrodni niemieckich.
    Hitler i Göring doskonale wiedzieli o żydowskim pochodzeniu feldmarszałka Milcha, lecz by to zatuszować, ustalili dlań odpowiedni życiorys. Otóż dokonali mistyfikacji, że prawdziwym ojcem Milcha miał być wuj jego matki, katoliczki, dowodząc tym samym (na własny użytek), iż był dzieckiem nieślubnym, bo zrodzonym nie z ojca Żyda, lecz z ojca goja, jakim był jego wuj. Göring wszak kiedyś powiedział: – Ja decyduję, kto jest Żydem… Przypomnijmy, że feldmarszałek Milch był zastępcą Göringa, wodza Luftwaffe, więc współodpowiedzialnym za bombardowanie obiektów cywilnych, w tym szpitali w podbijanych krajach. Od bomb ginęli także jego bracia w wierze…
    Młody amerykański badacz historii Niemiec Bryan Rigg, pracujący na Cambridge University, w artykule we wspomnianym „Daily Telegraph”, któremu dał tytuł Żydzi, którzy nosili się jako naziści, dodał do wspomnianej Listy 77 nazwiska jeszcze ponad 60 oficerów-Żydów, którzy służyli wiernie führerowi w Wehrmachcie, Luftwaffe i w marynarce wojennej. Stanowili tym samym zaplecze dla dokonujących zbrodni i ich siłę napędową na podbitych społeczeństwach formacji SS i SA oraz gestapo (a także zbrodniarzy w mundurach Wehrmachtu), co umożliwiło okupantowi wprowadzenie ludobójczego procederu również w obozach koncentracyjnych w Auschwitz, Treblince, na Majdanku, którego ofiarami byli Polacy i Żydzi. Niejako więc firmowali również niemiecką zbrodnię w Jedwabnem i w innych regionach Polski, gdzie podobnie mordowano ludzi przez spalanie w stodole, co stało się jakby znakiem firmowym niemieckiego okupanta. Jak przypomina Mr. Rigg, niektórzy z nich byli pół-Żydami lub tzw. mischlingami, czyli mieszańcami (według niemieckiej ówczesnej nomenklatury mischling to jedna czwarta Żyda), jednakże z uwagi na talenty zaakceptowanymi przez reżim nazistowski.
    Żydowska policja w getcie: hańba pół miliona więzionych

    Przytoczone wyżej fakty to tylko część zbrodniczych grzechów niemieckich Żydów na służbie u fuhrera. W okupowanej Polsce ich polscy współplemieńcy w mundurach żydowskiej policji kolaborowali z Niemcami, okazując okrucieństwo wobec własnych ludzi. Kronikarz warszawskiego getta Emanuel Ringelbaum pisał: Okrucieństwo policji żydowskiej bardzo często bywało wyższego rzędu niż Niemców, Ukraińców, Łotyszy. Wstrząsający opis poczynań policji żydowskiej w getcie zawarł we wspomnieniach Baruch Goldstein, w okresie przedwojennym organizator bojówek żydowskiego Bundu. Pisał: Z poczuciem bólu wspominam żydowską policję, tę hańbę pół miliona Żydów w warszawskim getcie (…) Żydowska policja, kierowana przez ludzi z SS i żandarmów spadała na getto, jak banda dzikich zwierząt (stali się mimowolnymi wykonawcami nakazów Endlosung, wypracowanych przez rdzennego Żyda Heydricha! – przyp. Rog.). Każdego dnia, by uratować własną skórę, każdy policjant żydowski przyprowadzał 7 osób, aby je poświęcić na ołtarzu dyskryminacji. Przyprowadzał ze sobą kogokolwiek mógł schwytać – przyjaciół, krewnych, nawet członków najbliższej rodziny. Byli policjanci, którzy ofiarowywali swych własnych wiekowych rodziców z usprawiedliwieniem, że ci i tak szybko umrą.

    Dyskryminacja Polaków
    W tych tragicznych latach, w odróżnieniu od hańbiących praktyk żydowskich policjantów, Polacy ratowali z getta przede wszystkim dzieci. Prawdziwą heroiną okazała się Irena Sendler, pielęgniarka-aryjka, która uratowała zza muru 2500 dzieci, przemycając je w trumnach i w workach na kartofle. Wszystkie te maluchy znalazły bezpieczny azyl w aryjskich domach.
    Inną taką bohaterką była mieszkająca w Kalifornii Irena Odyka. Wiele mi opowiadano o jej dokonaniu. Odyka pod samym nosem gestapo ukrywała i uratowała kilkudziesięciu Żydów. I znalazł się sprawiedliwy rabin, który w wywiadzie radiowym mówił o bohaterskiej Polce. To rabin Harold Schulweis (chętnie udostępnię panu, panie Gross, jego adres), który powiedział: – W okresie rosnącej polaryzacji, ksenofobicznego nacjonalizmu na świecie, przemocy i egoizmu powstaje absolutna konieczność, by nasze dzieci poznały prawdziwych moralnych bohaterów z krwi i kości, takich jak pani Odyka. Czy uczniowie szkół, także młodzi Żydzi i młodzi parafianie spotkali się kiedykolwiek z tą dzielną kobietą? Niechże dzieci okresu po holokauście zetkną się z dowodami na to, że Boża iskra rozświetliła ciemność hitlerowskiej nocy.
    W tych tragicznych latach żydowskiej martyrologii, gdy Polacy ratowali Żydów w miastach i wsiach (za co tylko w okupowanej Polsce groziła kara śmierci) Ameryka, w której dziś zapuścił korzenie p. Gross, nie chciała przyjąć transportu Żydów, płynącego z Europy. Zaraz po wojnie zilustrował to film fabularny francuskiego reżysera Louisa Daquina Pierwszy po Bogu, opisujący desperacką sytuację kapitana statku, który zatopił go u wybrzeża Ameryki, aby zmusić władze tego kraju do ratowania i przejęcia Żydów, także polskich, których na szlaku z Europy żaden kraj nie chciał przyjąć. W Europie groziła im zagłada – może nawet w obozie w Auschwitz albo los palonych w stodole na podobieństwo niemieckiej zbrodni w Jedwabnem.
    Kuzynka prezydenta Roosevelta Laura T. Delano zasłynęła w owym czasie dyskryminującym komentarzem odnośnie ewentualnego przyjęcia dzieci żydowskich, oświadczając: – Dwadzieścia tysięcy umorusanych maluchów w szybkim tempie wyrośnie na dwadzieścia tysięcy paskudnych Żydów… W tym samym mniej więcej czasie wspomniana Irena Sender ratowała z warszawskiego getta umorusane, z racji organicznej biedy żydowskie pacholęta (co pan na to, panie Gross?).

    Niewdzięczność
    Po wojnie Żydzi, często również ci bardziej znani, nie potrafili wyrazić wdzięczności dla Polaków, którzy ratowali ich współplemieńców. Co gorsza, oczerniali nas, nie szczędzili paszkwilanckich opowieści i komentarzy. Wystarczy wspomnieć choćby polskiego Żyda, którego uratował od gułagu gen. Anders, przyjmując do II Korpusu tworzonego z ZSRR. To Menahem Begin, przyszły premier Izraela – w wojsku gen. Andersa kapral, który w Palestynie zdezerterował z polskich szeregów, by włączyć się z podobnymi mu dezerterami w akcje terrorystyczne przeciwko Brytyjczykom. Po wojnie w wywiadzie dla holenderskiej tv powiedział: – Nigdy nie odwiedzę kraju mego urodzenia, Polski. Wśród Polaków nie było zdrajców, walczyli przeciwko Niemcom. Lecz jeśli chodzi o Żydów kolaborowali z Niemcami. Spośród 30 milionów Polaków może stu pomagało Żydom. Te dziesiątki tysięcy katolickich księży w Polsce nie uratowały żadnego żydowskiego życia (sic!). Wszystkie obozy zagłady znajdowały się na polskiej ziemi.
    Autor bestsellerowego Malowanego ptaka Jerzy Kosiński, ukrywany na polskiej wsi, zawarł na kartach tej książki antypolskie oszczerstwa. Przybytkiem szczególnie oszczerczego antypolonizmu jest Simon Wiesenthal Center w Los Angeles, noszący właśnie imię tego polskiego Żyda, który przed wojną jadł polski chleb, mógł swobodnie uprawiać religijne i kulturowe praktyki. Przez pewien czas związał się nawet z polskim harcerstwem. Centrum grupuje ludzi o antypolskim nastawieniu, tu odbywają się pokazy filmów o antypolskiej wymowie, na jego stronach internetowych do niedawna znajdowało się blisko 60 antypolskich haseł. Przed budynkiem widywałem Żydów rozdających ulotki o zniesławiających nas treściach.
    W Simon Wiesenthal Center odbył się premierowy pokaz antypolskiego filmu Z piekła do piekła, którego fabułą jest pogrom Żydów w Kielcach dokonany rzekomo przez polską tłuszczę. Producentem hańbiącego nas obrazu był Artur Brauner, mieszkający w Berlinie polskie Żyd, uratowany w czasie wojny przez ukrywających go polskich wieśniaków.
    Wiesenthal doskonale wiedział o antypolskiej postawie Centrum jego imienia w Los Angeles, zapewne ją inspirował. Niewdzięczny również i za to, że w czasie wojny młodzi akowcy uratowali jego żonę Cylę, przechowując ją wśród swoich, Wiesenthal, by ratować życie, miał być agentem gestapo. O tę współpracę oskarżył go ni mniej, ni więcej tylko kanclerz Austrii Bruno Kreisky, sam wyznania mojżeszowego. Fakt godny refleksji. Również i nad tym, że w owym czasie, gdy niemieccy Żydzi walczyli w szeregach armii, która podbiła Polskę i która utorowała drogę do ludobójstwa Polaków, Żydów, Cyganów, to w owym czasie polscy chrześcijanie spieszyli z pomocą zagrożonym żydowskim współobywatelom.
    I tak polskie organizacje podziemne dostarczały tysiącom Żydów fałszywych dokumentów, schronienia, opieki lekarskiej, żywności. Polscy lekarze, ryzykując życie leczyli Żydów i ukrywali ich na specjalnych oddziałach szpitalnych. Polscy księża dostarczali fałszywych aktów chrztu, które były pomocne przy instalowaniu Żydów w bezpiecznych miejscach. Tak, panie Gross, to chlubne dla nas fakty, które pan przemilcza, woląc nas szkalować i oczerniać, pomawiać o współudział w holokauście. Bo to się dobrze sprzedaje!
    Szacuje się, że Polacy uratowali od zagłady od 150 tysięcy do 250 tysięcy Żydów, w tym w samej Warszawie ok. 28 tysięcy (tak, panie Gross!).

    Gross i Dershowitz w duecie antypolonizmu
    Naukowe wyczyny książkowe p. Grossa (vide Jedwabne i najnowsza książka, w której zarzuca nam zbrodnie popełniane na Żydach również po wojnie, mordowanie z nienawiści – ze wskazaniem na rzekomo polskimi rękami dokonany pogrom w Kielcach) są wypadkową wszechobecnej wśród żydowskiej społeczności, szczególnie za oceanem, antypolskiej fobii.
    Wystarczy zajrzeć choćby na karty książki (w Ameryce to bestseller!) Alana Dershowitza pt. In Search of Jewish Identity for the Next Century. Według tego autora, instytucjonalny antysemityzm, obok Niemców, Kościoła katolickiego, Har-vard University, krzewią również Polacy. W jego poprzedniej książce Hucpa (1991), którą ktoś dla mnie wypożyczył w bibliotece Simon Wiesenthal Center mogłem przeczytać, że to właśnie Polska stanowi szczególnie groźną, wściekłą kombinację antysemityzmu, zarówno religijnego, jak i rasowego, który tam wcześnie zapuścił korzenie (s. 78). Dershowitz jako przykład uzmysławiający jego oszczerczą teorię przytacza karygodne rozpasanie wymienionych z nazwiska dzikich antysemitów w szatach duchownych – księdza prymasa Glempa i ks. Jankowskiego (sic!)…
    Aby uzmysłowić, jak głęboko sięgają korzenie polskiego antysemityzmu, Dershowitz w innym miejscu książki posługuje się cytowaniem historycznej rozmowy z prezydentem USA Woodrowem Wilsonem czołowego polskiego antysemity… Ignacego Paderewskiego. Oto treść rzekomej pogawędki: Paderewski, premier Polski po I wojnie światowej dyskutował nad przyszłością swego kraju z prezydentem Wilsonem. „Jeśli nasze żądania nie zostaną wysłuchane przy stole konferencyjnym” – stwierdził Paderewski – „przewiduję poważne problemy w moim kraju. Nasi obywatele będą tym tak poirytowani, że wielu z nich wyjdzie na ulice i będzie masakrowało Żydów”. Na to dictum Wilson zapytał: „A co się stanie, jeśli wasze żądania zostaną spełnione?”. Paderewski: „Wówczas moi rodacy będą tak szczęśliwi, że kiedy się zupełnie upiją, wyjdą na ulice i będą masakrować Żydów” (s. 78-79).
    Oczywiście próżno by szukać tego nikczemnego, obraźliwego cytatu, potwierdzającego prawdziwość takiej rozmowy. Bo Paderewski nigdy by czegoś podobnego nie powiedział. To było naruszenie jego godności i oszczercze ośmieszenie i poniżenie Polaków.
    Terapeutyczny dozór na kozetce wyleczy Grossa z antypolonizmu?
    Pan Gross może obficie czerpać inspirację także z antypolskich filmów dokumentalnych, jak Shoach, Shtetl czy fabularnych, jak Lista Schindlera albo wspomniany obraz Z piekła do piekła.
    Książka Grossa, wykwit ślepej nienawiści do polskości, tchnące wściekłym antypolonizmem, są kolejnym przykładem jego oszołomstwa odnoszonego do Polski i do Polaków. Czy to casus z pogranicza psychiatrii? Nawiązując do Sąsiadów, jeden z warszawskich publicystów napisał: Niewykluczone, że Jana Tomasza Grossa należy położyć na kozetce. Cóż, niechże tam poleży, ale w międzyczasie najnowsza jego książka pogłębia wielce niekorzystny wizerunek Polski na świecie tak uporczywie lansowany przez żydowskie lobby. Roszczenia pójdą w górę!
    Na wstępie artykułu proponuję p. Grossowi, by wykazał straceńczą odwagę i wziął na warsztat historię wkładu Żydów jako inspiratorów i sprawców tragedii holokaustu tych współplemieńców w hitlerowskich mundurach, którzy wierni fuhrerowi, realizując posłusznie nakazy ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej, doprowadzili do tragedii Żydów w Auschwitz i innych obozach zagłady. Którzy pośrednio sprawili, że nawet niewielkie terytorialnie Jedwabne było miejscem niemieckiej zbrodni ludobójstwa. A na zatrważająco wielką skalę – niemieckie obozy koncentracyjne rozsiane w podbitej Europie. Pod piórem Jana Tomasza Grössa mogłaby powstać książkowa epopeja ze stemplem żydowskiej hańby domowej.

    Zbigniew K. Rogowski

  18. Hendryxen said

    Tak wyglądał jeden z żydowskich policjantów w warszawskim gettcie przy „pracy”.

    i inni koledzy

  19. Marek S said

    Ten artykul ukazal sie w Nowym Ekranie, no wiec cos na jego temat.
    ——————————————————————

    „Nowy Ekran” – jako zydowska atrapa i jej cel.

    http://www.nowyekran.pl/

    Juz sama nazwa wskazuje ze pochodzenie tej nazwy jest masonskie/kabalistyczne. Oni lubia nazywac cos „nowym” co znaczy zydowskim swiatem. Tak wiec zydzi szybko orientuja sie ze jest to ich atrapa ktore ma osiagnac jakis cel a ktory jest ukryty dla nas.

    Zwykle w kabale okreslone wyrazy maja wiecej niz jedno znaczenie. Zwykle dwa ale moga miec wiecej. Takze symbolika data, miejsc, nazw, okreslonego jezyka, posagow, polozenia i orientacji jest bardzo silna ma swoje znaczenie w czym przywodcy zydowscy szybko sie orientuja i nakazuja podleglym zydowm odpowiednia reakcje.

    Dlatego tez zaciekawila mnie ta nazwy i postaram sie przedstawic/zinterpretowac jej faktyczne znaczenie na podstawie tego co wiem o sposobie myslenia kabalistow i samej kabaly.

    Nazwa Nowy Ekran ma dwa znaczenia. Jedne ktore wydaje dosc oczywiste. Jest to stworzenie nowego portalu na wzor mediow komercyjnych ktore ma skupiac osoby i glosy osob ktore sa niezadowolone z obecnego polozenia, partii, i struktury wladzy (wlaczajac media) w Polsce. Nowy Ekran (jako medium) ma im umozliwic wypowiadanie sie publicznie i zogniskowac ich aktywnosc na walce z obecnymi partiami, przywodcami, a nawet glownymi mediami. Czyli Nowy Ekran jest medium opozycyjnym do glownych mainstreamowych mediow.

    Jednak Nowy Ekran ma tez drugie znaczenie. Jest nim sama wladza. To znaczy wladza widoczna dla ludu, wladza pozorna, czyli iluzja wladzy. Co to oznacza?

    Oznacza to ze zydzi uwazaja obecna strukture wladzy w Polsce za Ekran w ktorym wystepuja marionetki w przedstawieniach i ktore oni przygotowali i wyrezyserowali. Na ten Ekran spogladaja Polacy, ekscytuja sie i dziela sie na zwolennikow tego lub innego bohatera sierialu iluzji. Tak wiec dzieki temu Ekranowi Polacy zyja w iluzji rzeczywistosci. Zyja w Matrixie i zajmuja sie problemami sztucznymi i sztucznie stworzonymi ktore sa przedstawiane w Ekranie w przedstawieniach wyrezyserowanych przez „rezyserow”.

    Jesli jednak jest Ekran z aktorami w nim wystepujacymi w serialach i przedstawieniach Ekranowych to znaczy ze gdzies musi byc rezyser tych przedstawien. Malo tego, oprocz Ekranu (czyli iluzji) musi byc tez rzeczywista sila ktora zbudowala ten Ekran, musi byc zasilanie tego Ekranu aby sprawnie funcjonowal.

    Rozwiazmy wiec te zagadki. Kto jest aktorem wystepujacym w Ekranie? Kto rezyserem przedstawien w Ekranie? Co jest Ekranem? Co zasila zapewnia sprawne funcjonowanie Ekranu?

    Aktorami sa politycy Polscy i „Polscy” jak tez wszystkie partie polityczne. Rezyser jest niewidoczny. Byc moze jest to osoba z Fundacji Batorego lub znajdujaca sie w jakims innym miejscu np: Banku, lub fundacji pozarzadowej. Z tego co wiem jest to osoba niewidoczna i nigdy w mediach nie wystepowala. Jest osoba ktora sie nie afiszuje i nikt jej nie podejrzewa o pozycje jaka zajmuje w rzeczywistej wladzy w Polsce. Jest ona osoba duchowna (kabalista) lub zwiazana z tym srodowiskiem. Jej zadaniem jest tylko myslec i analizowac.

    Ekranem jest cala struktura rzeczywistej wladzy. Sa to obecne media od lewicowych po „prawicowe”, sa to osrodki opiniotworcze, sa to eksperci i doradcy, sa to organizacje gloszace rozne rodzaje „humanizmu”, itd.

    Ten Ekran jest zasilany z roznych Fundacji, „Polskich”, i miedzynarodowych. Jest zasilany z naszych pieniedzy poprzez sama strukture podatkow i ustalonych (powtarzam ustalonych) plac dla elementow wykonujacych prace dezinformacyjna. To ze pewne osobistosci w telewizji maja wysokie apanaze nie jest dzielem wolnego rynku lecz USTALENIEM i wyksztalceniem takiej wlasnie struktury. Dlaczego tak jest? Dlatego ze zarowno w Talmudzie, Zohar, i Kabale jest zaznaczone ze zydzi beda konsumowac produkty wytwarzane przez gojow. Tak wiec taka strukture sztucznie sie stwarza aby wypelnic przeslanie nauki zydowskiej. Mozna zauwazyc ze osoby z mediow ktore maja najwyzsze lub wysokie apanaze nie wykonuja zadnej istotnej pracy lecz to co robia jest ich naturna sklonnoscia, jest wiec rozrywka, jest pogawedka, plotkowaniem.

    Co oznacz haslo Nowy Ekran? Oznacza to ze zydzi przygotowuja sie do zmiany struktury wladzy w Polsce. Moze to odbyc sie w formie ewolucyjnej lub rewolucyjnej. Oznacza to ze obecna struktura wladzy juz sie przezyla, lub ze w jakims czasie w przyszlosci sie przezyje (czego spodziewaja sie zydzi), lub tez zbyt dobrze zostala naswietlona i goje zaczynaja sie orientowac w grze.

    Zydzi wiec proboja podstawic gojom inna atrape (Nowy Ekran) w ktorej sa prezentowane rozne poglady, podejscia, i postawy, i ktora ma przewodzic w „walce” z obecna struktura i zastapic ja w calym spektrum, od lewicy do „prawicy”, jak tez stworzenie systemu utrzymania Ekranu, a wiec Nowe Media wraz z systemem wspomagajacym Ekran. Moze to polegac na „przejmowaniu” elementow obecnego Ekranu, przez „opozycjonistow” lub „opozycyjne” sily. Oczywiscie wszystko to tylko pozory.

    Nalezy wspomniec tutaj ze jest to zaledwie JEDNA z wersje ktore zydzi tworza jako bezpiecznik swojego panowania w Polsce. Jestem pewny ze stworzyli lub tworza wersje interwencji wojskowej w Polsce na wypadek gdyby plany nie szly po ich mysli.

    Tak jak wspomnialem wczesniej wprowadzenie Nowego Ekranu (wraz z nowymi marionetkami udajacymi „prawicowcow”, katolikow, itd) w Polsce moze nastapic w wersji rewolucyjnej lub ewolucyjnej. Wersja rewolucyjna jest z pewnoscia preferowana przez zydow bo przy okazji moga pozbyc sie wybijajacych postaci przywodczych ze swiata gojowskiego.

    Forma ewolucyjna musi przebiegac wedlug scenariusza ktory jasno i jednoznacznie przekonal by spoleczenstwo ze ludzie Nowego Ekranu sa autentycznymi przedstawicielami Polakow, Polski i ich interesow choc w rzeczywistosci takimi nie sa i nie beda. Dlatego tez nalezy spodziewac calego szeregu teatralnych zachowan, „bitew”, protestow ulicznych, nawet spraw sadowych, ktore maja nas przekonac do autentycznosci ludzi wystepujacych w srodowisku Nowego Ekranu.

    Sam Nowy Ekran juz obecnie skupia duza liczbe uzytecznych idiotow ktorzy naprawde mysla ze reprezentuja interesy Polski i Polakow, bo nie zdaja sobie sprawy jak bardzo sa manipulowani. Przypuszczam ze jest tam stronnictwo na wzor dawnego KPN, PPS-owcow, Pilsudczykow, „chrzescian”, „katolikow”, a nawet „narodowcow”. Jednak nie zdaja oni sobie sprawy ze celem dla tych ktorzy pozwalaja im obecnie uczestniczyc w Ekranie jest jedynie metoda ktorzy ci uzyteczni idioci obrali do osiagniecia swojego celu ktory nigdy nie nadejdzie bo sila nadrzedna nie pozwoli im go osignac.

    Podam przyklad. Ludziom KPN wmowiono ze aby odzyskac niepodleglosc Polski, KPN musi zrobic rewolucje „narodowa”, strajki, i protesty co zmusi wladze do ustepstw i oddania wladzy lub podzielenia sie z nia i w ten sposob odzyskania niepodleglosci. Podobnie zrobiono z Solidarnoscia ktorym wmowiono ze musza robic strajki bo jest to jedyna metoda. Jednak w momencie kiedy KPN wywolalo rewolucje „narodowa”, autentycznych narodowcow wsadzono do wiezien przy pomocy obcych rak, a inni wycofali sie bokiem.

    Dla intrygantow sterujacych zakulisowo takie organizacjie jak KPN, celem nie bylo bowiem odzyskanie niepodleglosci dla Polski lecz jedynie, wywolanie rewolucji, ktora juz intryganci potrafia i umieja wykozystac dla swoich wlasnych celow. Jedynie do tego celu potrzebowali dudkow ktorym wydawalo sie ze walcza o cos autentycznego. Tak i teraz obecni uzyteczni idioci nie zadaja sobie pytania dlaczego i kto ich promuje? Jakie intencje ma ich przywodztwo i kim ono wlasciwie jest?

    Szykuje sie nastepna zmiana i niestety obawiam sie ze zydzi preferuja rozwiazanie rewolucyjne tak jak Egipcie co ma nie tylko uwiarygodnic Nowy Ekran, spuscic sporo krwi Polskiej, i zamurowac zydowska kontrole nad Polska i samymi Polakami (ktorzy juz wtedy beda bezradnymi niewolnikami).

  20. Isreal said

    ad 18
    kiedy widzę takie dokumenty zaczynam się bać
    kiedy widzę zdjęcia zadręczonych maleństw, nie ważne czy z Wołynia, Palestyny czy Warszawskiego Getta

    Boże chroń nasze maleństwa

  21. 166 bojkot TVN said

    18/
    Większość zmarłych to ofiary głodu i chorób. Ktoś musiał przenieść ich ciała i pochować. Czy na tych zdjęciach widać coś więcej niż każdy Polak wie od dziecka? Widać stos trupów i martwe dziecko niesione jak przedmiot przez policjanta, który jakoś je niesie w ręce, nie rzuca za nóżkę.
    Czy niektórym z dyskutantów na prawdę brakuje wyobraźni, żeby pojąć co to wojna i getto? Co to głód i bieda? Makabryczna paleta trupów nigdy nie zamieni się w karawanę karawanów. Ten sam problem wystąpił na w styczniu 2010 na Haiti, a teraz jest w Japonii.
    Policjant żydowski akurat na tym zdjęciu nikogo nie morduje, wręcz przeciwnie, sam musi gołymi rękami dotykać trupy, narażając się na jad trupi.

    Gdyby ktoś rozpoznał tego człowieka i udowodnił, że po wojnie zakupił np. w Łodzi bogatą willę za niewiadomo jakie pieniądze, to można byłoby dyskutować. Oczernianie człowieka tylko dlatego, że niesie martwego noworodka, albo pracuje w kostnicy, to taka sama działalność jak Gross-szujów, którzy nie mają pojęcia co pokazuje zdjęcie na podstawie którego napisali POWIEŚĆ (!).
    Nie mają pojęcia, kto tam jest, co robi, gdzie i kiedy – AUTORZY NIE MAJA POJĘCIA O CZYM NAPISALI, ale mieli czelność tu przyjechać i na wszelkie obrzydliwe sposoby „promować” swoje barachło.

    Młodzi mają pole do popisu – we wszystkich księgarniach gdzie ta książka jest sprzedawana rozpytać jakiś smród (moczu, kociego piżma, odchodów, siarkowodoru) oczywiście tak, żeby nie było dowodów), czyli podjąć wreszcie praktyczną walkę z tym „gów..em” Grossów. Ci ludzie nie powinni przyjeżdżać do kraju, który z premedytacją szkalują, poco tu przyjeżdżają, kto ich zaprasza?! Że też nie boja się chodzić tu po ulicach wśród tych okropnych Polaków?!

  22. 166 bojkot TVN said

    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=3164&Itemid=53
    http://www.tvp.pl/publicystyka/tematyka-spoleczna/mam-inne-zdanie/wideo/15032011/4149455
    Pierwsze słowa Grossa: Gross, q, kocha Polaków!
    Tak wyglada jego nienawiść, trudno sobie wyobrazić ….

  23. kola said

    Jak to mozliwe ze prawda o przekretach zydowskich nie moze sie przebic do ludzi?
    Wniosek jest taki ze zydzi wszystko kontroluja.

    Zydzi pracujacy na uniwersytetach USA i Kanady maja obowiazek regularnie czytac Talmud.
    Ci co zajmuja stanowiska to obowiazkowo.
    Czy w Polsce Zydzi nauczyciele akademiccy tez maja taki obowiazek?
    Czy Zydowscy profesorowie polskich uczelni tez czytaja Talmud?

  24. Rysio said

    re 20. „….Boże chroń nasze maleństwa…”

    Are our babies safe?

  25. Błysk said

    Przypominam,że w roku 1953 został zawarty układ NRF -Izrael na mocy którego żydzi otrzymali 6 miliardów marek odszkodowania. Bardzo prawdopodobnym jest też ,ze dołączono do niego tajny układ,iż za holocaust żydów odpowiedzialni są Polacy nie hitlerowcy. Jego wykonanie powierzono wszechświatowej propagandzie żydowskiej.

  26. Tekla said

    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/rzad-usa-wzywa-polske-do-restytucji-mienia-zydowsk,1,4212617,wiadomosc.html

  27. Hendryxen said

    Ad 21
    Czy 166 Bojkot TVN nie wie czy udaje że nie wie kto wstępował do policji żydowskiej w gettach i w jakim celu?

  28. Isreal said

    ad24
    jestem realistą i nie mam złudzeń co do bezpieczeństwa

    za każdym razem kiedy widzę dokumenty zbrodni na dzieciach, wyczuwam to co za tym stoi; rozpacz, ból …………

    mam dzieci, najmłodsze ma 4 lata

  29. 166 bojkot TVN said

    Jak i po co żydowscy żniwiarze zbierali swoje żniwo pisał sp. Dariusz Ratajczak. Znalezione http://forum.ojczyzna.pl/read.php?f=3&i=12286&t=12286

    „Triumf i zmierzch
    Dariusz Ratajczak
    To jest zawsze podejrzane, gdy nie-Żyd zaczyna mówić lub pisać o współczesnej społeczno-polityczno-ekonomicznej potędze Żydów. Choćby nie wiem jak taktownie przedstawiał problem i tak nie ma szans… Za chwilę wyląduje w antysemickim koszu obok podobnych mu nienawistników. Świadomi niebezpieczeństwa goje stosują więc zabieg polegający na cytowaniu i omawianiu źródeł żydowskich. Pomijając dzisiejsze typowe dla nie-Żydów tchórzostwo, nie jest to złe rozwiązanie. W końcu niektóre żydowskie uwagi na temat „żydowskich przewag” zawierają spory ładunek obiektywizmu. Postąpię podobnie, chociaż akurat ja nie boję się oskarżeń o antysemityzm (rzecz jasna jestem „antysemitą”, bo żydostwo polityczne oraz jego gojskie „sziksy” mnie nie lubią i vice versa). Ograniczę się jednak niemal wyłącznie do supermocarstwa – Stanów Zjednoczonych. Przynajmniej nikt mi nie zarzuci, że szerzej zajmuję się ucieszną europejską „drobnicą”; tym żałosnym „kontynentem przeszłości”.

    Według Benjamina Ginsberga („The Fatal Embrace: Jews and the State”, Chicago 1993) od lat 60. ubiegłego wieku amerykańscy Żydzi odgrywają bardzo ważną rolę w „ekonomicznym, kulturalnym, intelektualnym i politycznym życiu (kraju – DR)”. Autor nie skąpi nam przykładów: „Dzisiaj, chociaż stanowią… 2 proc. populacji (podkreślenie moje), blisko połowa (amerykańskich DR) miliarderów to Żydzi”. Mają ogromne wpływy w 3 głównych sieciach telewizyjnych i 4 największych studiach filmowych; są właścicielami najważniejszych tytułów prasowych, w tym „The New York Times”. I dalej: „Jeżeli pod koniec lat 60. Żydzi stanowili 20 proc. wykładowców elitarnych uniwersytetów i 40 proc. profesorów ekskluzywnych szkół prawniczych – dzisiaj (stan na 1993 r. – DR) ich udział procentowy (w wymienionych instytucjach – DR) jest bez wątpienia wyższy”.

    Według Ginsberga Żydzi są prawdziwą potęgą w instytucjach życia politycznego. Dość powiedzieć, że „w 1993 r. 10. członków Senatu (na 100 –DR) i 32 członków Izby Reprezentantów (na 435 – DR) było Żydami, co 3-4 krotnie przekraczało ich procentowy udział w społeczeństwie amerykańskim (tytułem porównania: w tym samym roku w Izbie Reprezentantów zasiadało 38 czarnoskórych Amerykanów, chociaż Murzyni to 12 proc. populacji USA oraz 17 Latynosów stanowiących 10 lat temu 9 proc. społeczeństwa Stanów Zjednoczonych – DR) …”. W dodatku „ostatnie badanie wykazało, że w 27 lub 36 kampaniach do Senatu 1 lub 2 kandydatów było uzależnionych” od sztabów wyborczych kierowanych przez osoby pochodzenia żydowskiego.

    W dziedzinie lobbingu amerykańscy Żydzi nie mają sobie równych. Wystarczy wspomnieć o 2 wpływowych instytucjach: „American Israel Public Affairs Committee” (AIPAC) oraz „American Civil Liberties Union” (ACLU). Ta druga tak wytrwale dążyła do wyrugowania praktyk religijnych w szkołach powszechnych, żłobkach, parkach i budynkach publicznych, że w końcu odniosła usankcjonowany prawem sukces.

    Ginsberg wspiera wcześniejsze spostrzeżenia Edwarda S. Shapiro („ A Time for Healing: American Jewry since World War II”, Baltimore 1992). Shapiro twierdzi, że już „w połowie lat 70. Żydzi stali się najbardziej wykształconą grupą wśród głównych etniczno-religijnych społeczności Ameryki”. Nie ma skutku bez przyczyny: „80 proc. Żydów decyduje się na studia”, co wygląda imponująco w zestawieniu z pędem do wiedzy innych Amerykanów (mniej niż 50%). Co więcej, młodzi Żydzi wybierają prestiżowe uczelnie (Yale, Harvard, Princeton). Jak oblicza Shapiro, w 1971 r. stanowili oni „17 proc. studentów uczelni prywatnych”.

    Autor zwraca również uwagę na ogromne bogactwo zgromadzone przez elitarną grupę amerykańskich Żydów. Pisze: „Od wczesnych lat 80. magazyn począł publikować roczne zestawienia 400 najbogatszych Amerykanów. Gdyby brać pod uwagę ściśle procentowy udział Żydów w społeczeństwie amerykańskim, powinno ich tam być około 12”. Było ponad 100. Natomiast inne grupy etniczne, które „zdecydowanie przewyższają liczbą Żydów – Włosi, Latynosi, Czarni, wschodni Europejczycy – mieli na liście po kilku przedstawicieli”. Żeby tylko to. Okazuje się, że w jeszcze bardziej elitarnej grupce amerykańskich miliarderów Żydzi stanowią „ponad 30 proc.”, a może i więcej, gdyż „ Forbes” nie liczył bogactwa ukrytego w nieruchomościach.

    Dla Charlesa Silbermana („A Certain People”, Nowy Jork 1985) Żydzi stali się elitą Ameryki, ale „fenomen ten nie ogranicza się tylko do Stanów Zjednoczonych. (Wprawdzie – DR) Żydzi stanowią około 1 proc. populacji Wielkiej Brytanii (dzisiaj nieco mniej; napływ Czarnych i Azjatów z byłych kolonii zrobił swoje, nadto Żydzi już dawno przestali być „płodną nacją” – DR), lecz 6 do 10 proc. brytyjskich elit; w Australii 0,5 proc. populacji, ale 5 proc, jej elit…”. Myślę, nawiasem pisząc, że podobne wyliczenia (business, polityka, prasa) można by poczynić w odniesieniu do innych państw, np. Rosji, Francji, Niemiec, RPA (niekoniecznie za czasów ponurego apartheidu). O Polsce nie wspominam, gdyż w naszym kraju, jak powszechnie wiadomo, Żydów właściwie nie ma. No, może poza panami Szurmiejem (Metys, Metys!), Kadlcikiem, „Warszawskim”, Bagsikiem i kilkoma nic nie znaczącymi staruszkami. Owszem, niepoprawna „ulica” mówi o „Gazecie Żydowskiej”, „Radiu Żyd”, „TelAwizji”, „KneSejmie” i innych „Stolzmanach”, ale oczywiście nie ma racji…

    Inny autor, J.J. Goldberg („Jewish Power: Inside the American Jewish Establishment”, Reading 1996) uważa, że jego pobratymcy to „¼ autorów, wydawców i producentów …” Chodzi między innymi o „wpływowe tygodniki i 4 wiodące dzienniki (, , , ). (Natomiast – DR) w szybko rozwijających się medialnych megakorporacjach Żydów jest jeszcze więcej”.

    Profesor Norman F. Cantor („ The Sacred Chain: The History of the Jews”, Nowy Jork 1994) podsumowuje żydowskie sukcesy i wpływy w jakże dalekich od siebie dziedzinach: „Ogólnie biorąc to Żydzi, a nie Włosi, stworzyli to, co później nazwano Mafią. (Dopiero – DR) w latach 20. Włosi poczęli zastępować Żydów w nowojorskim przemyśle zorganizowanej przestępczości… Żydzi dominowali w branży hazardu i zagospodarowali Las Vegas w latach 40. Żydowscy naukowcy i inni intelektualiści kształtowali kulturę Nowej Lewicy lat 60. i 70. (…). Pełen sukcesów amerykański ruch feministyczny lat 70. i 80. posiadał żydowskie przywództwo. Dwie najwybitniejsze osobistości w ruchu kobiecym, Gloria Steinem i Elżunia Freidan, były Żydówkami. Żydowscy… bankierzy grali główną…, dominującą rolę w gorączkowych przedsięwzięciach spekulacyjnych Wall Street w latach 80. (…). Tak jak to miało miejsce w Berlinie i Wiedniu przed Hitlerem, (nadal – DR) Żydzi odgrywają ważną rolę w działalności wydawniczej. W 1950 r. do żydowskich rodzin należały 2 z 3 najbardziej wpływowych gazet w Stanach Zjednoczonych, i . W 1994 r. Żydzi stanowili jedynie 3 proc. amerykańskiej populacji, ale ich siła rażenia równa się grupie etnicznej stanowiącej 20 proc. populacji”.

    Można zatem powiedzieć, że mamy do czynienia z prawdziwą żydowską „Złotą Erą – nieporównywalną z zaledwie dobrymi dla Żydów czasami w „muzułmańskiej Hiszpanii”, czy „w Niemczech z początków XX wieku” (Cantorowi chodzi zapewne o „Republikę Weimarską” – DR). Teraz rody „Morganów, Rockefellerów, Harrimanów, Rooseveltów, Kennedych – tytanów minionej ery – zostały wyparte przez Żyda…” – kończy profesor.

    Cóż, Żydzi osiągnęli prawdopodobnie szczyt swoich możliwości. Wyżej się nie wzniosą, numeru na miarę „drugiego Iraku” już nie wykręcą. Pozostaje tylko spadanie. Mam nadzieję, że będzie ono w miarę bezbolesne – bez tumultów i nienawistnych wrzasków dzisiejszych „szczerych” filosemitów, tej pokracznej bandy „palantów” służących słowem piórem i połową mózgu każdemu panu. Gdyby nawet to nastąpiło, mogą zawsze liczyć na uczciwą i poczciwą prawicę (w tym piszącego te słowa). Wiadomo: „ JAK TRWOGA TO DO BOGA!”.

    Dariusz Ratajczak, Nowa Mysl Polska
    Nr 21 (23.05.2004)”

    Prof. F.Koneczny pisze o wojnie kultur.
    Jeśli chcemy żyć w polskiej kulturze, to czym prędzej trzeba się brać za usunięcie z naszego życia kultury żydowskiej – tych jej aspektów, które są sprzeczne z naszą. I to wszystkimi możliwymi sposobami „siłom i godnościom osobistom” też! W każdym polskim środowisku, od hydraulików do profesorów.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: