Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Zbych o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    UZA o Wykład internetowy profesora N…
    ! o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    lewarek.pl o Zatrzymanym w Mariupolu Chorwa…
    Listwa o Struktura muzyki
    Panicz Pawełek o Jedno zdjęcie – trzy kłam…
    Olo o Ukraina: pomoc humanitarna z P…
    lewarek.pl o Struktura muzyki
    Listwa o Czy nasz Episkopat to wyznawcy…
    Listwa o Struktura muzyki
    UZA o Niemiecka dziennikarka opowiad…
    prostopopolsku o Wykład internetowy profesora N…
    prostopopolsku o Wykład internetowy profesora N…
    Greg o Wolne tematy (59 – …
    prostopopolsku o Prezydent Andrzej Duda, chrześ…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 616 obserwujących.

Chińczycy doceniają chrześcijaństwo

Posted by Marucha w dniu 2011-03-21 (Poniedziałek)

Ateistyczny członek Chińskiej Akademii Nauk Społecznych:
”Chrześcijaństwo stoi u podstaw prymatu Zachodu

Gdy na Zachodzie robi się wszystko, aby zniszczyć chrześcijańskie dziedzictwo – pozbawiając ludzi wiary, usuwając symbole chrześcijańskie ze sfery publicznej, deprawując dzieci i młodzież w szkołach – chińscy intelektualiści doszli do wniosku, że to właśnie kultura chrześcijańska leży u podstaw sukcesów Zachodu.

W opublikowanej niedawno książce: „The West and the Rest”, Niall Ferguson powołuje się na wypowiedzi ateistycznego członka Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, który wyjaśnia fenomen prymatu Zachodu na świecie w następujący sposób:

„Na początku myśleliśmy, że to dlatego, iż wy posiadaliście potężniejsze działa. Potem pomyśleliśmy, że to dlatego, iż mieliście najlepszy system polityczny. Następnie skupiliśmy się na waszym systemie gospodarczym. Ale w ciągu ostatnich dwudziestu lat, zdaliśmy sobie sprawę, że sercem waszej kultury jest religia chrześcijańska. Oto dlaczego Zachód jest tak potężny”.

„Chrześcijański fundament moralny, stanowiący podstawę życia społecznego i kulturalnego był tym, który umożliwił pojawienie się kapitalizmu, a następnie udane przejście do polityki demokratycznej. Nie mamy żadnych wątpliwości, że tak właśnie było”.

Ferguson na poparcie tych argumentów podał przykład chińskiego miasta o statusie prefektury – Wenzhou – które jest najbardziej przedsiębiorcze w kraju. Na jego terenie znajduje się aż 1400 kościołów. Przytacza on także wypowiedź jednego z miejscowych liderów biznesu, Hanping Zhanga, który powiedział, że „brak zaufania był jednym z głównych czynników, który zdecydował o przeniesieniu fabryki z innego miejsca”. Przyznaje, że „ufać może jedynie chrześcijanom, bo wie, że będą uczciwi w kontaktach z nim”.

Źródło: Tom O’Gorman – The Iona Blog, AS
http://www.piotrskarga.pl/

Komentarzy 17 do “Chińczycy doceniają chrześcijaństwo”

  1. z sieci said

    No nie daj Boze zeby chrzescijanstwo w Polsce i nie daj Boze zeby mlodzi ludzie byli patriotami i kochali swoj kraj. Zydowskie jury nie dopusci do takiego antysemityzmu za zadne skarby…..

    „…cos okropnego takie bogoojczyzniane patriotyzmy…”
    jury zydowskie

  2. Przeclaw said

    Podobnie zasmradzal polska piosenke przez 40 lat niejaki Kydrynski, eliminujac najlepsze polskie tatenty. Jak to dobrze, ze nie ma juz tego oblesnego smierdziela.

  3. Brat Dioskur said

    Zdaje sie ze chrzescijanstwo zaczyna byc rowniez doceniane przez najwyzsze instancje Eurolchozu a mowa tu o Sadzie w Strasburgu.Oto w cieniu mordowania Libii oraz promieniowania japonskich elektrowni w/w Sad wydal wyrok ostateczny w sprawie Krzyza zawieszonego w jednej z wloskich szkol . Krzyz wiec ma pozostac i jak to argumentowal sad ,nie wplywa on w zadnym wypadku na procesy wychowacze uczniow!Tak wiec lucyferianie przegrali i daja upust swojej wscieklosci na swoich portalach i to nie tylko w Polsce.Wydaje sie ,ze wydarzenie to wymaga osobnego artykulu ,bo przeciez jest co swiecic!

  4. Joe said

    Nie ma co swiecic…une poprostu w czasie swego bandytyzmu w Afryce,
    boja sie wlasnego cienia.Ale to im niedlugo przejdzie.

  5. Miet said

    Ad.1
    Niestety dostaje wiadomosc, ze:
    „This video is no longer available due to a copyright claim by Telewiaja Polsat i inne.”

  6. Jurand said

    pozwolę sobie zacytować fragment z książki hrabiego Tyszkiewicza „Eurazja”

    ” „Chiny nie posiadają półinteligencji”, woła Ming, „to jest ich siłą i ochroną cywilizacji, bo zastanówcie się tylko, jakie to skutki niesie ze sobą rozpowszechnienie półinteligentów.Spójrzcie na dzisiejszą Europę i Amerykę. W krajach tych popełniono błąd straszny przez zarzucenie łaciny,języka ludzi kulturalnych i prawdziwych inteligentów;a przez to,przez przetłumaczenie nauki na języki narodowe wytworzono olbrzymią klasę półinteligencji,półkultury.Dziś klasa ta dyskutuje na równi z ludźmi wiedzy wszelkie sprawy cywilizacji,wolności,militaryzmów czy neutralizmu,wszystkich międzynarodówek,dyskutuje sprawy,o których w rzeczywistości nie ma najmniejszego pojęcia.Powiadają tam (książka wydana w 1915r.),iż militaryzm pruski jest groźnym niebezpieczeństwem dla cywilizacji.Według mnie,to ów człowiek półinteligentny,ów plebs półkulturalny a panujący,jest zagładą cywilizowanego świata.”
    Dotyka tutaj Ming,może nawet nie zdając sobie sprawy z głębokości swego spostrzeżenia,dwóch naraz bolączek i błędów rasy białej.Pierwszy,to co nazywa on zarzuceniem łaciny-to laicyzacja,upaństwowienie szkół,odebranie kierunku wychowawczego z rąk Kościoła,kształcenie szeregu pokoleń w duchu coraz to jawniejszego ateizmu,kierowanie młodzieży r o z m y ś l n e ku amoralności.Drugi,to skutki rewolucji-demokratyzacja ludzkości,wprowadzenie plebsu,motłochu ulicznego na stanowisko kierownicze narodów-to usunięcie od rządów ludzi „wiedzy” ,kierowników przyrodzonych,a oddanie rządów panującemu dziś powszechnie chamowi! ”

    zarzucenie łaciny-ubolewano nad tym w już międzywojniu, cóż my mamy powiedzieć…

    mingowski „półinteligent” – czyż to nie żywy obraz leminga? a książka pisana sto lat temu!

  7. Zerohero said

    Re 6

    Łacina to był również język motłochu domagającego się igrzysk. To tylko złudzenie, że ona sama sobą generuje kulturę. Upowszechnienie nauki jest koniecznością jeśli chcemy mieć odpowiednią liczbę lekarzy na tysiąc mieskzańców, prąd, transport, jedzonko i ciepełko. Nie ma prostych recept na ćwiercinteligentów.

  8. Mordka Rosenzweig said

    Coz to za brednie:

    „Ateistyczny członek Chińskiej Akademii Nauk Społecznych:
”Chrześcijaństwo stoi u podstaw prymatu Zachodu””.

    Nawet wielki papiesz Jan Pawel Zwei powiedzial, sze my Zydzi jestesmy Starsi Bracie w Wierze, a wiec prymat Zachodu pochodzi od nas, a nie od chrzescijan.

    Chrzescijanie tylko zrobili nieudolny plagiat naszej wspanialej religii.

  9. Krzysztof M said

    Ad. 8

    „Nawet wielki papiesz Jan Pawel Zwei powiedzial, sze my Zydzi jestesmy Starsi Bracie w Wierze”

    – On tego nie powiedział. Powiedział coś, co przekręcone przez GW przyjęło się jako jego słowa. To błąd.

  10. Jurand said

    re 7

    ma Pan rację,jednak pozostawienie odrębnego języka na potrzeby nauki czy sztuki działa pozytywnie na te dziedziny; taki Tomuś Czereśniak który uwierzyłby w hasło „mogę być kim zechcę” miałby duże trudności z przebrnięciem łaciny,prawdopodobnie porzuciłby swoje mrzonki,tak byłoby lepiej i dla państwa,i dla niego.Dzisiaj,w społeczeństwie informacyjnym,potrzebujemy ogromnej ilości ludzi wykształconych,ale niech to będzie wykształcenie,a nie marketing i zarządzanie zdany na 3 za ładne oczy.
    Żyjemy w czasach,w których czytać,pisać,liczyć musi umieć każdy,ale wstęp na salony nigdy nie powinien być dla każdego.Dobrze prowadzony proces edukacji jest jak sito,które odsiewa potencjalnych inteligentów od lemingów,tymczasem jest jak jest.

  11. Mordka Rosenzweig said

    Re 9

    Nawet jak tego nie powiedzial to uwaszal sze nasza religia jest lepsza bo modlil sie tak jak my do sciany.

  12. Krzysztof M said

    Ad. 11

    Panie Mordka. Pan zechcesz zauważyć, że on zrobił dla katolików wielki marketing. To duża sprawa jest. To tak, jakby nagle o Izrael mówić dobrze. Panie Mordka, pan jesteś nieroztropny niczym goj, jak pan nie doceniasz marketing, co go papież zrobił.

  13. Krzysztof M said

    Ad. 10

    „Żyjemy w czasach,w których czytać,pisać,liczyć musi umieć każdy,ale wstęp na salony nigdy nie powinien być dla każdego.Dobrze prowadzony proces edukacji jest jak sito,które odsiewa potencjalnych inteligentów od lemingów,tymczasem jest jak jest.”

    – Święta racja. Z dziada pan, z cinkciarza przedsiębiorca. No i mamy to, co mamy.

  14. empi said

    ad 5

    Piotr Wolwowicz „Pytasz mnie” jest tu:

    oryginał A. Rosiewicz http://www.youtube.com/watch?v=ZW_fu9EJWoI

    Brawo Piotr!

  15. Brat Dioskur said

    Re8, musze zmartwic naszego niezrownanego Mordke bowiem podobna opinie wyrazil w belgijskim reportazu pewien ukrainski profesor mowiac doslownie ,ze Zachod zawdziecza swoja przewage chrzescijanstwu a konkretnie katolicyzmowi.Reportaz o tyle ciekawy ,ze pokazuje oczami belgijskiego filozofa i poety bliskie nam kultury :rosyjska i ukrainska. Po wjezdzie di Polski autor konfrontuje nas z archetypem „mlodego wyksztalconego”,ktory handlujac widokowkami o tematyce katolickiej wzdraga sie otwarcie przyznac ,ze sam jest katolikiem .Tacy wlasnie glupcy glosuja na PO i SLD…
    Podaje link do reportazu ,bo w wiekszosci jest on po angielsku.Po otwarciu filmiku na poczatku nalezy tylko przeczekac reklame Megane.pozniej pkaze sie napis VPRO i pierwsze reminiscencje autora z pobytu w Wolgogradze.
    http://beta.uitzendinggemist.nl/afleveringen/1076947-oekraine-polen

  16. Domremy said

    Ostroznie z Niallem Fergusonem !

    Jezeli nie mam zadnego zastrzezenia jesli chodzi o jego cytatu dotyczaczego sad o chrzescijanstwie niemniej uwazam ze warto byc ostrozny wobec tego neokonserwatywnego historyka tak kochanego przez Bilderbergowcow :

    (http://observatoiredeladiaspora.wordpress.com/2010/08/23/sur-les-36-americains-qui-ont-assiste-a-la-conference-bilderberg-2010-28-sont-juifs-ou-maries-a-un-juifjuive/

    Warto tez przypomniec to co mowi o Polsce albo o pierwszej wojnie swiatowej (mianowicie jego zalu ze Niemcy nie wygrali ta wojne ) :

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Niall_Ferguson

  17. Piotrx said

    Poczucie winy

    Vittorio Messori w swojej książce „Czarne karty Kościoła” przeciwstawia się wielu fałszywym opiniom dotyczącym historii Kościoła . W jednym z jej rozdziałów tak pisze o „poczuciu winy” jakie propaganda antychrześcijańska usiłuje od lat wmówić ludziom wierzącym :

    „Po trzech dniach męczącej podróży, Leo Moulin, liczący sobie osiemdziesiąt jeden lat, jest wypoczęty, elegancki, skupiony i serdeczny jak zawsze. Moulin, przez pół wieku profesor historii i socjologii na uniwersytecie w Brukseli, autor wielu fascynujących książek, jest jednym z najbardziej znaczących intelektualistów w Europie. Chyba najlepiej zna średniowieczne zakony religijne i jak rzadko kto bardzo podziwia mądrość ówczesnych mnichów. Zaraz po odsunięciu się od lóż masońskich, których był aktywnym członkiem („Bardzo często — powiada — przynależność do nich jest nieodzowna, jeśli chce się zrobić karierę uniwersytecką, dziennikarską lub wydawniczą: wzajemna pomoc «braci masonów» nie jest mitem, jest rzeczywistością”), przyjął postawę świeckiego racjonalisty, którego agnostycyzm graniczy z ateizmem. Moulin radzi mi, abym powtórzył wierzącym jedną zasadę, która dojrzewała w czasie jego długiego życia, nauki i doświadczeń: „Posłuchajcie tego starego niedowiarka, który wie, co mówi: Mistrzowska propaganda antychrześcijańska zdołała wytworzyć u chrześcijan, zwłaszcza u katolików, złą świadomość, opanowaną niepokojem, jeśli już nie wstydem, z powodu własnej historii. Siłą stałego nacisku, od reformacji aż do naszych czasów, zdołała przekonać was, że jesteście odpowiedzialni za całe, albo prawie całe, zło na świecie. Sparaliżowała was na etapie masochistycznej auto krytyki, aby zneutralizować krytykę tych, którzy zajęli wasze miejsce”. Feminiści, homoseksualiści, tercermundyści , pacyfiści, reprezentanci najróżniejszych mniejszości, kontestatorzy i niezadowoleni z jakichkolwiek powodów, naukowcy, humaniści, filozofowie, ekolodzy, obrońcy zwierząt i świeccy moraliści: „Pozwoliliście, aby za wszystko, nawet za kłamstwa, bezdyskusyjnie obarczali was. Nie było w historii problemu, błędu lub cierpienia, którego nie przypisaliby wam. A wy, niemal zawsze nie znający swojej przeszłości, zaczęliście w to wierzyć, a nawet wspomagać ich w tym działaniu. Tymczasem ja (agnostyk, ale także i historyk starający się być zawsze obiektywnym) mówię wam, że macie przeciwstawiać się temu w imię prawdy. W rzeczywistości bowiem większość zarzutów jest nieprawdziwa. A jeśli któryś ma nawet jakieś uzasadnienie, to oczywiste jest, że w rozliczeniu dwudziestu wieków chrześcijaństwa światła zdecydowanie górują nad ciemnościami. Dlaczego więc nie żądacie odpowiedzialności od tych, którzy żądają jej wyłącznie od was? Czyż rezultaty ich pracy są lepsze od waszych? Z jakich ambon, skruszeni, słuchacie kazań?” Mówi też o średniowieczu, które studiował: „Owe wstydliwe kłamstwa o «ciemnych wiekach», czyżby były inspirowane wiarą płynącą z Ewangelii ? Dlaczego więc to, co pozostało nam z tamtych czasów, odznacza się tak fascynującym pięknem i mądrością ? Także w historii trzeba kierować się zasadą przyczyny i skutku…”

    Codziennie przemierzając samochodem peryferie Mediolanu, myślę o historyku z Brukseli. Tutaj, podobnie jak i na innych zurbanizowanych peryferiach, jakiś współczesny Dante mógłby umieścić jedną ze swoich sfer piekielnych: ogłuszający hałas, przykre zapachy, sterty śmieci i odpadów, zatrute wody, chodniki zatarasowane zaparkowanymi samochodami, szczury i myszy, zwariowany beton i źdźbła toksycznej trawy. Gdzie nie spojrzeć — tam gniew i nienawiść jednych wobec drugich: kierowców taksówek wobec kierowców ciężarówek, pieszych wobec zmotoryzowanych, klientów wobec sprzedawców, tych z Północy wobec tych z Południa, Włochów wobec obcokrajowców, robotników wobec właścicieli, dzieci wobec rodziców. Degradacja zaczyna gnieździć się dużo wcześniej w sercach niż w środowisku.

    Na końcu meta: wielki klasztor, starożytny dom zakonny. Uspokojony uwolnieniem się od samochodu przechodzę przez bramę. Nagle cały świat wokół mnie się zmienia. Wielki, liczący wieki dziedziniec, zamknięty ze wszystkich stron kolumnadami, podtrzymuje ducha harmonią swych łuków. Cisza, piękno fresków, spoistość budowli, chłód cieni. Nieco dalej, za dziedzińcem, znajduje się duży ogród, ostatnia ostoja drzew, w których schroniło się wszystko, co jeszcze żyje lub fruwa nad zdewastowaną, pobliską okolicą. Gościnność zakonników pozwala odczuć, że ci ludzie, mimo wszystko, starają się czynić dobro i jeszcze wierzą, że można kochać.

    Z odrobiną ironii i smutku myślę o zemście historii ostatnich dwóch wieków, w której brali udział różni ludzie, zjednoczeni pragnieniem zniszczenia chrześcijańskich znaków, zaczynając od zakonów. Chcieli koniecznie zniszczyć te miejsca pokoju i piękna, ponieważ uważali je za oazy obskurantyzmu, anachroniczne przeszkody na drodze do zbudowania wyśnionego „nowego świata”.

    Za ogrodem mamy owoc obiecanego świetlanego jutra. Nigdy jeszcze świat w imię humanitaryzmu nie stał się tak nieludzki. Pomylono się: rzeczywistość i nadzieja na świat bardziej ludzki przetrwają — jednak jak długo ? — w tych ostatnich religijnych ostojach, które przeżyły (dzięki cudowi, przypadkowi i uporowi chrześcijan, wzmagającemu się w chwilach trudności) furię „oświeconych”. Ich dzieci i wnuki także chronią się w tych miejscach, lamentując nad tym, co utracono i ciesząc się, że jednak coś ocalało przed wściekłością niszczycieli. Jeśli drzewo poznaje się po owocach, warto z tego, co powiedzieliśmy, wyciągnąć pewne wnioski, chociażby tylko dlatego, aby postępować zgodnie z zaleceniem Moulina, starego filozofa-agnostyka, skierowanym do wierzących, a dotyczącym „przyczyny i skutku…” My także mamy nasze wady i trzeba uważać z ukrywaniem ich. Rzeczywistość chrześcijańska zawsze miesza to, co boskie, z tym, co ludzkie. „Ecclesia — casta et meretrix” , jak nas pouczają Ojcowie Kościoła. I tacy zawsze byli jego synowie. Popatrzmy wokół nas z zawstydzeniem i onieśmieleniem. Miłość nie jest już możliwa bez prawdy, zarówno wśród nas, jak i wśród innych .”

    Z kolei w innym swoim tekście, wspomniany Vittorio Messori pisze tak:

    /…/ Kryzys ostatniego dwudziestolecia – który opróżnił kościoły i seminaria duchowne oraz doprowadził do masowych ucieczek, do porzucania chwalebnych tradycji – ma swoje przyczyny czysto wewnętrzne. Jest to kryzys zaufania do samego siebie; może raczej kryzys wiary, a nie struktur.Nic bardziej żywotnego natomiast, pomimo wszystko, nad Kościół z XIX wieku, atakowany zewsząd przez laicyzm, który chciał go wyrwać z korzeniami, ale mocny i trwały, ponieważ przekonany o swym słusznym prawie do istnienia, ożywiony pewnością, że Bóg jest z nim, a zatem portae Inferi nie zwyciężą go . Kościół rzymski okazał się na koniec zwycięski również w Europie Wschodniej, zaatakowanej i okupowanej przez marksistów . Są już jednak niepokojące znaki, że opór katolicyzmu wschodniego, nieugiętego, gdy przeciwstawiał się temu, co przychodziło z zewnątrz, skończy i rozpadnie się pod naporem wirusów wewnętrznych, które już zniszczyły chrześcijaństwo zachodnie.
    Wśród tych wirusów jednym z najbardziej niebezpiecznych i podstępnych jest wirus wyrzutów sumienia, poczucia winy, podsycanego bynajmniej nie bezinteresownie z zewnątrz i przyjmowanego, aklimatyzowanego również przez rozległe obszary kościelne, a więc od wewnątrz. W poprzednim artykule mówiliśmy o kampanii, prowadzonej od dziesiątków lat na sposób naczyń włosowatych, a polegającej na tym, by nieustannie wytwarzać i gdzie się da podsycać „zawstydzenie” chrześcijan z powodu ich postawy wobec Żydów. W połączeniu z przemyślna instrumentalizacją każdej „czarnej plamy” (prawdziwej lub domniemanej), jest to krecia robota, zmierzająca do tego, by pozbawić wierzących uczucia spokoju z powodu ich przeszłości, a więc zniechęcić ich, skłonić do kapitulacji, odebrać im wiarygodność w ich własnych oczach.

    Ta batalia jest decydująca. Chodzi w niej o sama przyszłość Kościoła, wielu bowiem chrześcijan nie uświadamia sobie tej podstępnej strategii. Inni zaś, także liczni, w przekonaniu, że postępują dobrze, uczestniczą żarliwie w oczernianiu historii swojego Kościoła. Dlatego proponujemy do zastanowienia się – i oczywiście także do dyskusji, gdyby diagnoza nie wydawała się prawidłowa – urywek nie dawno zmarłego pisarza francuskiego, Alexisa Curversa. Cytat jest długi, ale warto się z nim zaznajomić. Posłuchajmy:

    „Od dawna toczy się, a dziś wręcz nasila, kampania w wielkim stylu, zmierzająca do podkopania moralnej trwałości Kościoła przerostem chorobliwego i bezpożytecznego uczucia, jakim jest poczucie winy. Rzecz ma kapitalne znaczenie, ponieważ najpewniejszym środkiem, żeby skłonić każdy organizm do samobójstwa, jest zaszczepienie mu wyrzutów sumienia. Czym innym jest oczywiście konstruktywna skrucha, która przewyższa, naprawia i zastępuje zło dobrem, czym innym są natomiast wyrzuty sumienia, które zżerają człowieka, a niekiedy w ukryciu znajdują upodobanie w swoim piekle, zaludnionym widmami wstydu, który prowadzi do rozpaczy. Wyrzuty sumienia niczego nie rekompensują. Przeciwnie, wszystko niszczą. Dopełnia się dzieło grzechu, czyniąc go w jakimś stopniu wiecznym, odbierając grzesznikowi ufność i odwagę, konieczne do jego poprawy i do jego obrony”.

    Tak kontynuuje pisarz francuski: „Te wyrzuty sumienia są zasiewem śmierci, rzucanym od pewnego czasu, na setki sposobów, przez działalność wywrotową w duszę Kościoła i tej Europy, do której stworzenia przyczynił się sam Kościół. Dwa tysiące lat chrześcijaństwa nie są na pewno historia bez skazy. Ale są to skazy dawne, pomimo których chrześcijaństwo jawi się stale w nowym blasku. Jednakże te wyblakłe plamy są ciągle odświeżane, naznaczane niezmywalnym piętnem, pokazywane bezustannie oczom ludzi wierzących, i w ogóle Europejczyków o tradycji chrześcijańskiej, w taki sposób, że to, co powinno być jedynie godnym pożałowania wspomnieniem, osiada w sumieniach i staje się obsesją.

    Inkwizycja, kolonializm, podbój obydwu Ameryk, Galileusz, antysemityzm, ugody z faszyzmem – wciąż krzyczy się, że to wy jesteście odpowiedzialni za te zbrodnie lub co najmniej solidarni z ich sprawcami. Równoważne im zbrodnie, tyle że nie można ich przypisać Kościołowi i Europie, które właśnie były ich ofiarami, są traktowane z wielką pobłażliwością. Różne mity i «czarne legendy», wymyślone i sterowane przez osoby inteligentne, które bynajmniej nie kryją się ze swymi planami zniszczenia chrześcijaństwa, są rozpowszechniane przez tłumy głupców, ludzi źle poinformowanych, a także przez masochistów wewnątrz samego Kościoła i odnoszą tryumfy w jego organizmie, któremu wszczepiono zarazki wyrzutów sumienia. Wszystkie metody warunkowania, uzależniania umysłów przyczyniają się do dzieła infekcji moralne, po mistrzowsku wprowadzanej już od szkoły podstawowej i wspieranej przez system mass mediów, przemyślnie odciągających od ludzi od możliwości właściwego odczytania faktów i w konsekwencji – od myślenia. Tak uprawiana gleba jest gotowa przyjąć zasiew propagandy i go zwielokrotniać. Toteż siewcy kąkolu wyrzutów sumienia, widząc, że gra jest warta świeczki, próbują dziś (skutecznie wspomagani przez «chrześcijan», przez «katolików»,) wyrwać z korzeniami to wszystko, co jeszcze stawia opór ich dziełu rozbrajania umysłów, osłabiania resztek odporności wiary”.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: