Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Mordechai Chaim Rumkowski- żydowski kolaborant i przestępca

Posted by Marucha w dniu 2011-03-23 (Środa)

Zwykle w połowie tygodnia publikuję komentarz do codzienności. Podobnie będzie dziś, choć będzie to opowieść historyczna. Zarazem moja opowieść będzie reakcją na kolejną szkalująca Polaków książkę Tomasza Grossa czyli „Złote Żniwa”. Ten polski Żyd, zmuszony do wyjazdu w 1968 roku, od wielu lat wyszukuje najczarniejsze karty współistnienia Polaków i Żydów. Niestety ogranicza się tylko do tego. Następnie uogólnia i w świat idzie obraz Polski, kraju podłych bestialskich antysemitów którzy przyklaskują holocaustowi, a czasami biorą w nim aktywny udział. Nie kwestionuję faktu, że opisane zdarzenia miały miejsce, ważny jest jednak kontekst. Gross całkowicie zapomina o tysiącach czy może setkach tysięcy ludzi którzy narażali własne życie dla ratowania polskich i nie tylko Żydów. Wystarczy wspomnieć Irenę Sendlerową czy niewidome dzieci z Lasek. Kiedyś napiszę o tym szerzej. Dziś jednak zastosuję metodę Grossa i wybiorę czarną kartę. Wszystko co powiem jest potwierdzoną prawdą historyczną, dobrze znaną specjalistom i miłośnikom historii.

8 lutego 1940 roku Niemcy realizują przygotowywany od wielu miesięcy plan stworzenie Łódzkiego Getta. Ten wydzielony kawałek miast ma być zasiedlony jedynie przez Żydów. Początkowo władzę w nim sprawuje Judenratu czyli Rada Żydowska. Hitlerowcy dali Radzie Żydowskiej getta łódzkiego, na której czele zasiadał Chaim Rumkowski, dużą swobodę w zarządzaniu gettem. Rada Żydowska organizowała zakłady pracy, dystrybucję żywności, policję żydowską oraz inne służby. W swoich działaniach nie cieszyła się popularnością wśród reszty Żydów w mieście.

– Dostawali specjalne racje – opowiada Jacob Zylberstein. – Mieli specjalne sklepy, gdzie dostawali dobre jedzenie – wystarczająco dużo, żeby dobrze żyć. Byłem bardzo zły, że nieliczna grupa ludzi w getcie jest zaopatrywana [w ten sposób], ale inni nie zwracali na to po prostu uwagi.

Do takiego właśnie świata trafiła Lucille Eichengreen, razem z matką i siostrą, w październiku 1941 roku – zatłoczonej, nawiedzanej przez choroby dzielnicy, gdzie większość mieszkańców cierpiała głód, a nieliczni żyli na znacznie wyższej stopie niż reszta. Będąc nowymi i niechcianymi przybyszami, niemieccy Żydzi musieli zamieszkać tam, gdzie udało im się znaleźć choć trochę miejsca. „Musieliśmy spać na podłodze klasy w szkole – opowiada Lucille Eichengreen. – Nie mieliśmy pryczy ani słomy, nic. Raz dziennie mogliśmy dostać zupę i mały kawałek chleba”.

Na pewno byli zdruzgotani – mówi Jacob Zylberstein, który pamięta przybycie niemieckich Żydów. – Sądzę, że to dlatego, że oni [niemieccy Żydzi] zwykle pogardzali polskimi Żydami – byliśmy na pewno o klasę niżej od nich. I nagle zdali sobie sprawę, że spadli na ten sam poziom, a może nawet niżej od nas, ponieważ nie mogli zamieszkać w takich warunkach jak my.”

Do maja 1942 roku życie w getcie chodź biedne toczy się w miarę normalnie. Egzekucje jednak są coraz częstsze. W międzyczasie ginie matka Lucille. Do dziś nie odnaleziono jej grobu. Tymczasem Rumkowski buduje swoją potęgę. Kolaboruje z Nazistami a całą energię poświęca na erotyczne podboje zależnych od siebie młodych kobiet.

Dwa miesiące później Niemcy sami wkroczyli do getta, żeby dokonać selekcji, szukając osób niezdatnych do pracy – starszych, chorych i dzieci. Rumkowski, zarządzający z ramienia Żydów łódzkim gettem, poprosił mieszkające w nim matki o oddanie swoich dzieci Niemcom. „«Oddajcie swoje dzieci, żeby reszta z nas mogła żyć» [powiedział]. Miałam siedemnaście lat, kiedy usłyszałam to przemówienie – wspomina Lucille. – Nie mogłam zrozumieć, jak ktoś może prosić rodziców o ich dzieci. Wciąż nie mogę tego zrozumieć. Ludzie wołali: «Jak możesz o coś takiego prosić? Jak mamy to zrobić?». Ale on odpowiedział, że jeśli tego nie zrobimy, to będzie jeszcze gorzej” .

Lucille robiła wszystko, co mogła, żeby uchronić młodszą siostrę przed wywiezieniem – nakładała jej makijaż oraz zachęcała, żeby starała się wyglądać na zdrową silną. Lucille mogła mieć jakąś nadzieję – sądziła, że siostra jest prawdopodobnie bezpieczna, ponieważ miała dwanaście lat, a „granicznym” wiekiem selekcji było jedenaście. Ale kiedy Niemcy przyszli, siostra i tak została zabrana: „Zabrali moją siostrę – choć mieli tego nie robić. Próbowałam wsiąść za nią do ciężarówki. W końcu ktoś uderzył mnie karabinem w ramię i nie mogłam wsiąść, a oni odjechali”.

Patrząc z rozpaczą, jak jej młodszą siostrę wywożą z getta, Lucille nie miała pojęcia, że jest ona zabierana prosto na śmierć. „Nigdy się nawet nie zastanawialiśmy, co oni robili z dziećmi albo starszymi ludźmi, którzy nie mogli pracować. Nie rozumowaliśmy wystarczająco racjonalnie, żeby się domyślić. Po prostu zakładaliśmy, że będą żyć”.

Kiedy Lucille rozpaczliwie szuka posady by przetrwać jej losy zaczynają być zależne od przewodniczącego Rady. Wpada on na pomysł upiększenia wyludniającej się dzielnicy parkami i klombami. Nie zauważa powodów tego wyludnienia. W celu zrealizowania swojej wizji tworzy specjalny wydział. Prace tam znajduje Lucille. Boi się swojego szefa, oto co potem o nim powie „Słyszałam plotki. Wiedziałam, że jest złośliwy. Kiedy był na kogoś zły, potrafił wziąć trzcinkę i zacząć bić. Dzięki Niemcom był na terenie getta absolutnym dyktatorem. Sądzę, że większość ludzi się go bała”. Kiedy przyszedł do biura ukryła się na korytarzu. Jej nazwisko było jednak na liście zatrudnionych. Była młoda i ładna. Nikogo nie zdziwiło, że wezwał ją do siebie.

Po latach wspomina to spotkanie: „Siedział na krześle. Miał siwe włosy i przyciemnione okulary. W prawej ręce trzymał trzcinkę i wydało mi się nagle, że wygląda jak król na tronie. Zapytał mnie, skąd jestem, jakie znam języki, co robił mój ojciec i gdzie jest moja rodzina, jeśli jeszcze mam rodzinę. Odpowiedziałam na jego pytania, a on zakończył rozmowę, mówiąc: «Jeszcze się do ciebie odezwę»”.

Młoda Eichengreen zmienia pracę, trafia do wydziału statystycznego, potem do kuchni. Za wszystkie jej przeniesienia odpowiada Rumkowski. Odwiedza ja każdego wieczoru gdy sporządza raport z wydanych posiłków. Posiłki są pyszne a porcje duże, w końcu jadają tu ludzie Rady. Ani odrobina jedzenia nie może wycieknąć ze stołówki, na zewnątrz panuje głód. Po co szarzy ludzie mają wiedzieć co jada władza?

Przebieg wizyt Mordechaja Chaima był mniej więcej taki. „Słychać było, jak przyjeżdża dorożką. Wchodził do kuchni i przyglądał się kelnerce i jeśli fartuch nie był poprawnie zawiązany, bił ją trzcinką. Spoglądał na jedzenie, ale go nie próbował, to by było poniżej jego godności. A potem szedł do biura i słychać było jego nierówny krok w korytarzu, tak jakby kulał. Byłam w biurze sama, a on podsuwał sobie krzesło i ucinał sobie ze mną pogawędkę. Mówił, ja słuchałam. I molestował mnie. Brał mnie za rękę, kładł ją sobie na penisie i mówił: «Rozpal go»… Cały czas odsuwałam się od niego, a on wciąż się do mnie przysuwał, to było straszne. Byłam tym wstrząśnięta, chciał, żebym wprowadziła się do mieszkania, do którego tylko on miałby dostęp, a ja zaczęłam płakać – nie chciałam się tam wprowadzać. Nie mogłam zrozumieć, jak można było czegoś takiego żądać… ale seks w getcie był bardzo cennym towarem i handlowało się nim jak każdą inną rzeczą”. Lucille na pewno niechętnie uczestniczyła w tym „handlu”, ale wiedziała, że jeśli nie pozwoli Rumkowskiemu się wykorzystywać, to będzie „ryzykować życie”. „Gdybym uciekła, kazałby mnie wywieźć – nie było co do tego żadnych wątpliwości”.

„Rumkowski wykorzystywał młode kobiety – potwierdza Jacob Zyłberstein, który był świadkiem, jak zachował się naczelnik getta, kiedy wpadła mu w oko jakaś kobieta. – Siedzieliśmy w jadłodajni, a on po prostu wszedł, otoczył ją ramieniem i wyprowadził. Widziałem to. Nikt mi o tym nie powiedział, ja to widziałem”. Jacob Zyłberstein również uważa, że życie kobiety mogło znaleźć się „w niebezpieczeństwie”, jeśli nie spełniała życzeń Rumkowskiego. Po kilku tygodniach kuchnia została zamknięta i Lucille wysiano do zakładu pracy w getcie produkującego pasy do mundurów dla armii niemieckiej. Nigdy więcej nie zobaczyła Rumkowskiego. Pozostały tylko psychiczne rany, które jej zadał. „Czułam wstręt, czułam gniew i czułam się wykorzystana”.

W 1944 roku Lucille Eichengreen i Rumkowski zostali razem z innymi Żydami wywiezieni do Oświęcimia, kiedy likwidowano getto. Rumkowski i jego rodzina zginęli w komorze gazowej w Brzezince*. Lucille, jako młoda kobieta, została wyznaczona nie do natychmiastowej śmierci, ale do pracy i uszła z życiem po klęsce hitlerowskich Niemiec w maju 1945 roku.

Tytułowy Chaim Rumkowski był kanalią, Żydem i ofiarą Holocaustu. Dokładnie w tej kolejności. Ciekawe jak zareagowały by środowiska żydowskie gdyby na podstawie tej jednej ofiary, tego jednego człowieka oceniać postawę Żydów wobec Nazistów. Nie, nie będę uogólniał, i nie życzę sobie by uogólniał Tomasz Gross.

Blurppp

Wszystkie cytaty pochodzą z książki Laurence Reesa „Auschwitz i ostateczne rozwiązanie” wydanej przez Prószyński i spółka.

Zdjęcie pochodzą z Archiwum Narodowego, stron Instytutu Yadwashem i kolekcji RP

Za: Blurppp – Zapiski z pustyni

KOMENTARZ BIBUŁY: Jak zginął Rumkowski i tysiące innych w KL Auschwitz, tak naprawdę to nie wiemy, natomiast jednoznaczne stwierdzenie, iż on oraz Lucille Eichengreen “zginęli w komorze gazowej w Brzezince”, jest powszechnie stosowanym terminem, na który jednak nie ma żadnych dowodów.

Komentarzy 6 do “Mordechai Chaim Rumkowski- żydowski kolaborant i przestępca”

  1. Wojwit said

    Ci, co nie zginęli często zasilali później kadry MBP i Informacji Wojskowej… To trzeba powtarzać!

  2. Mordka Rosenzweig said

    Ja tylko chce powiedziec sze moje imie jest tesz Mordechai ale moje pszyjaciele mowia do mnie Mordka.

  3. revers said

    ad1. zawsze tak bylo , konfidencja pierwsza dala sie przejac i pracowala dla nowych oprawcow jeszcze bardziej wydajniej.

  4. MatkaPolka said

    Całopalenie po żydowsku
    http://raportnowaka.pl/news.php?typ=news&id=452&page=0

    Żydzi czynią Polaków winnymi mordu w Jedwabnem, nie mając dowodu na etniczne pochodzenie sprawców, zapominając jednocześnie o tym, że sami mają wiecej krwi żydowskiej na rękach i bardziej niż Polacy kolaborowali z Hitlerem

    ŻYDZI ŻYDOM ZGOTOWALI TEN LOS…

    Chaim Rumkowski czuł się prawdziwym królem łódzkiego getta. Jeździł po mieście w specjalnie przerobionej dorożce o wyglądzie karocy, wydawał znaczki pocztowe ze swoją podobizną, organizował akademie ku swojej czci, zachęcał poetów do pisania wiernopoddańczych poematów na swój temat i kazał traktować się jak dobrodziej żydowskiej społeczności.

    Narzucił pracownikom w getcie niezwykle wyśrubowane normy pracy a jego ulubione powiedzenie „tylko praca nas ocali” złowrogo przypomina hasło „Arbeit macht frei”.

    Rumkowski osobiście podpisywał listy tych, którzy jako „elementy nieproduktywne” kierowani byli do obozów zagłady. Żydzi nigdy mu nie wybaczyli, że tak ochoczo współpracował z Niemcami, osobiście się bogacąc na nieszczęściu rodaków. Gdy we wrześniu 1942 roku Niemcy kazali mu przygotować transporty dzieci i starych ludzi Rumkowski wygłosił do mieszkańców łódzkiego getta słynne przemówienie, w którym żądał:

    „oddajcie mi wasze dzieci”.

    W podobnych okolicznościach przewodniczący warszawskiego getta Adam Czerniakow popełnił samobójstwo.

    Estera Daum przez 1653 dni, czyli przez cały okres działania łódzkiego getta była sekretarką Rumkowskiego. Jeszcze w getcie Daum prowadziła dziennik i na bieżąco zapisywała wydarzenia, których była świadkiem. Dziennik zagubił się w trakcie likwidacji getta. Estera Daum wraz z rodziną przeżyła, ale bardzo długo nie chciała spisać swojej historii.

    „Może czuła bardzo naturalny opór przed wracaniem choćby myślami do tego koszmaru? Może obawiała się, że informacje o tak bliskiej współpracy z Chaimem Rumkowskim, uważanego przez wielu Żydów za zbrodniarza, zaszkodzą jej rodzinie?” – zastanawiał się w rozmowie z PAP syn Estery, Władysław Frenkiel.

    W latach 90. redakcja BBC przeprowadziła z Esterą Daum wywiad. Po tej rozmowie postanowiła ona odtworzyć swoje wspomnienia, napisała je jeszcze raz, choć już nie w formie dziennika, a luźnych wspomnień. „Niestety, oryginalny tekst Etki mający ogromną wartość dla historyków, jest bardzo trudny w lekturze dla przeciętnego odbiorcy. Wraz z dziećmi Estery zdecydowaliśmy, że trzeba napisać je od nowa opierając się o oryginalny tekst i nawiązując do formy zaginionego dziennika” – opowiadała w rozmowie z PAP Elżbieta Cherezińska, autorka książki.

    „Odnosiłam się do tekstu Etki z ogromnym szacunkiem, starałam się wiernie odtworzyć nie tylko zapisane przez nią fakty, ale także oddać ducha jej opowieści, język. Zaczęłam od uporządkowania chronologicznego jej zapisków, tak aby dało się przerobić luźne wspomnienia na dziennik.

    Każdy opisany fakt przeszedł weryfikację przez historyków” – powiedziała Cherezińska.

    „Ze wspomnień Etki wynika kilka dotąd nieznanych lub niepotwierdzonych przez historyków faktów. Dowiadujemy się na przykład, że Rumkowski zaniżył liczbę wysłanych przez siebie na śmierć dzieci, aby zdobyć dodatkowe porcje żywności dla tych, którzy pozostali w getcie.

    Wysłał w transporcie nie 16 tys. dzieci poniżej 10 roku życia, a aż 22 tys.

    Wspomnienia Daum rzucają też nowe światło na bardzo wysoki poziom korupcji Niemców, którzy współpracowali z łódzkim gettem” – mówiła Cherezińska.

    „Temat łódzkiego getta jest jakby zaniedbywany przez żydowskich historyków, można przypuszczać, że jest on dla nich jakoś niewygodny. W Łodzi Żydzi występowali nie tylko w roli ofiar, ale także katów. We wspomnieniach Etki nie ma polskich szmalcowników, i nie wszyscy Niemcy są bestiami. W wielu przypadkach autorka pokazuje ludzkie oblicze oprawców, przyznaje, że kilku z nich ocaliło jej życie” – powiedziała Cherezińska.

    „Pracując nad książką do końca nie potrafiłam zdecydować, jak oceniać Rumkowskiego. Z zimną krwią współpracował z Niemcami, własnymi rękami wysłał dziesiątki tysięcy ludzi na śmierć, był potwornym megalomanem opętanym żądzą wielkości, ale jednocześnie, gdyby nie jego działalność, łódzkie getto spotkałby ten sam los, co inne żydowskie społeczności – zginęliby niemal wszyscy.

    Etka wspomina, że Rumkowski i jego żona mogli się uratować od wywózki do Auschwitz – mieli tzw +list żelazny+. Jednak Rumkowski zdecydował się wsiąść do wagonu razem ze swoim bratem i jego żoną, których ocalić nie mógł. Jechał razem z innymi Żydami zatłoczonym bydlęcym wagonem, a nie jak głosi pośmiertna legenda – luksusową salonką” – dodała autorka książki.

    Estera Daum po likwidacji getta trafiła do jednego z obozów pracy na terenie Niemiec, skąd została uwolniona. Po powrocie do Łodzi spotkała swego narzeczonego z getta – Izaaka Frenkla. Pobrali się, mieli trzech synów, którzy w 1969 roku wyemigrowali do Izraela. Rodzice dołączyli do nich w latach 70. Etka Daum zmarła w 2001 roku.

    Książkę „Byłam sekretarką Rumkowskiego” opublikowało wydaw. Zysk.
    PAP – Nauka w Polsce, Agata Szwedowicz

    Artykuł pochodzi z portalu internetowego Nauka w Polsce. (link do żródła)

    KIM BYŁ REINHARD HEYDRICH – dodatkowe artykuły i załączniki

    Click to access Heydrich.pdf

    „Dawni koledzy z marynarki wojennej, kiedy dowiedzieli się, że Heydrich robi karierę w SS,
    powiadomili gauleitera NSDAP w Halle, że ich zdaniem Heydrich właściwie nazywa się Süss i
    jest Żydem. Był to rok 1932, kiedy Hitler sięgał po władzę”.

    Następnie — jak wspomina Lina — „przykre przesłuchanie Reinharda”. Sprawa się wyjaśnia i
    denuncjator — rzeźnik z Halle — zostaje ujawniony. Sprawa w sądzie jest wprawdzie wygrana,
    ale plotka pozostaje. Widać, że jeszcze dzisiaj ta sprawa boli i irytuje Linę Heydrich, lecz ani
    słowem nie wspomina, jak „zaradził” tym sprawom jej małżonek, kiedy przejął kontrolę nad
    służbą bezpieczeństwa Rzeszy. Po prostu raz na zawsze zamknął usta „denuncjatorom”. Walter
    Hagen potwierdza, że wszyscy, którzy odważyli się szerzyć pogłoski o „nieczystym”
    pochodzeniu Heydricha, zostali po prostu zgładzeni.

    Heydrich wyznaczył — powiada Hagen specjalnego oficera SS, który „zajął się” ta, kłopotliwą sprawą. Wykradł on także kompromitujące dokumenty z urzędu stanu cywilnego w Halle oraz usunął nagrobek cmentarny prababki i postawił na tym miejscu inny. Rachunek firmy kamieniarskiej zachował się do 1945 roku w adiutanturze Heydricha w Berlinie. Ale na tym się nie skończyło. W Miśni, gdzie przez jakiś czas „przebywała rodzina Heydrichów, pozostały pewne dokumenty, które dostały się w ręce admirała Canarisa. Heydrich dowiedział się o tym.

    Wedle Hagena i Reitlingera Canaris miał w ręku dokumenty kompromitujące zarówno
    Heydricha, jak i Himmlera. Dotyczyły one żydowskigo pochodzenia Heydricha, o czym Himmler
    dobrze wiedział, lecz nie zrobił z tego użytku. W jaki sposób Canaris wszedł w posiadanie tej
    tajemnicy?

    Jednym z obrońców w procesie owego rzeźnika z Halle, który znał jakoby
    pochodzenie Heydricha i któremu Heydrich wytoczył proces o fałszerstwo, był stary działacz SA.
    Dostał się on oczywiście na przygotowaną przez Heydricha egzekucyjną listę SA – manów 30
    czerwca 1934 roku.

    Tylko na skutek przypadku Hitler nie wiedząc o tym uratował adwokatowi
    życie, ponieważ znał go z dawnych czasów. Ów adwokat zwrócił się natychmiast do Canarisa o
    opiekę I w ten sposób stal się pracownikiem Abwehry. Canarisowi dał w zamian teczkę
    dokumentów z procesu w Halle. Przezorny Canaris przekazał te dokumenty na przechowanie do
    Hiszpanii, gdzie często przebywał.

    Hagen podaje jeszcze inną wersję. Oto istniały dokumenty,
    które świadczyły o tym, że przez długi czas Heydrich był także agentem Canarisa w gestapo,
    którego zadaniem było informowanie o wszystkim, co dzieje się w NSDAP Wprawdzie później
    Heydrich wyemancypował się spod wpływu Canarisa, ale ślady jego „zdrady” pozostały w
    rękach admirała.

  5. Kronikarz said

    Nowa cegielka do pomnika bohaterstwa

    Laura Adler wychwala w radio francuskim dzielo Chaima Rumkowskiego, ktory „tak wiele zrobil dla biednych Zydow z getta lodzkiego i tylko zamieszanie na froncie wschodnim oraz wstrzymanie tego frontu z powodu powstania w Warszawie w 1944 nie pozwolilo „Panu Rumkowskiemu” uratowac tych biednych ludzi”.

    http://www.magazine-litteraire.com/content/homepage/article?id=19998

    Adler L. nawiazuje do ksiazki Steve’a Sem-Sandberga „o Panu Rumkowskim” i dorzuca na falach radia France Culture : „Trzeba koniecznie przeczytac te arcyciekawa ksiazke.”

    Tylko patrzec jak nowy mit pojawi sie na polkach ksiegarskich w Polsce – co tam fakty historyczne, liczy sie punkt widzenia !

  6. Pygmalion said

    Nie sposób odnieść się do wszystkich przeinaczeń i kłamstw w artykule, więc pokażę tylko kilka w krótkim bądź, co bądź jego fragmencie: „Do maja 1942 roku życie w getcie chodź biedne toczy się w miarę normalnie. Egzekucje jednak są coraz częstsze. /…/. Tymczasem Rumkowski buduje swoją potęgę. Kolaboruje z Nazistami a całą energię poświęca na erotyczne podboje zależnych od siebie młodych kobiet.”
    1) W getcie Litzmannstadt wykonano skutecznie tylko jedną egzekucję. Była to śmierć przez powieszenie Żyda z Nimiec lub Austrii który podjął nieudaną próbę ucieczki z getta.
    2) Tzw. „kolaboracja” polega na tropieniu elementu pasożytniczego w postaci zasiłkowiczów, symulantów korzystających ze lipnych zwolnień lekarskich, spekulantów, pospolitych złodziei i innych bumelantów, którzy korzystali z „socjalu” getta (żywność, opieka lekarska) nie dając nic w zamian.
    3) Nie ma żadnych wiarygodnych relacji o ew. ekscesach seksualnych Rumkowskiego w stosunku do podwładnych. Wprost przeciwnie, jego sekretarka Daum, wspominała, że nijaki Gertler, mający bliskie kontakty z żoną Rumkowskiego, rozpowiadał, że skarżyła się ona na brak zainteresowania seksualnego ze strony męża, ze względu na wiek, stres i zmęczenie. Sama Daum zaprzeczała również jakoby kiedykolwiek miała paść ofiarą napaści ze strony Rumkowskiego.
    Nie mam zamiaru wybielać Rumkowskiego, ale liczą się żelazne fakty, a nie plotki czy pobożne zyczenia. W lipcu 1944, w przededniu zamachu na Hitlera i wybuchu Powstania Warszawskiego, w getcie Litzmannstadt żyło 70.000 ludzi, podczas gdy inne getta od co najmniej roku nie istniały, a ich mieszkańcy nie żyli. Za kogo zostałby uznany Rumkowski, gdyby Rosjanie wkroczyli do Łodzi w sierpniu 1944. Żadna z osób które przeżyły getto nie oskarżyła Rumkowskiego. I to na tyle.

Sorry, the comment form is closed at this time.