Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    1956 o Polska przygotowuje się na „in…
    Wladca o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    Wladca o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    1956 o To Wojna
    Józef Bizoń o „Nigdy więcej” zamordyzmu!
    OutsiderR o Polska przygotowuje się na „in…
    1056 o To Wojna
    1956 o „Exxpress”: Terror przeciwko…
    Emilian58 o Wolne tematy (68 – …
    Jack Ravenno o To Wojna
    Marguar o To Wojna
    Emilian58 o To Wojna
    minka o O pożytkach z sentencji
    Jack Ravenno o To Wojna
    Jack Ravenno o „Exxpress”: Terror przeciwko…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

Archive for 25 kwietnia, 2011

Obsesja Białorusi

Posted by Marucha w dniu 2011-04-25 (Poniedziałek)

Po lewej stronie sceny politycznej znajdujemy (z pomocą dyskutanta „Ziarnko Prawdy”) bodaj jeden z najlepszych artykułów na temat Białorusi, Łukaszenki i polskojęzycznych szumowin, z woli Narodu będących przy władzy i rządzących mediami. – admin

Każda okazja jest do dobra, aby dokopać Białorusi. Ostatnio okazję taką stworzył zamach w mińskim metrze. Niemal natychmiast po tym tragicznym wydarzeniu w polskiej telewizji wystąpił białoruski opozycjonista twierdząc, że do zamachu mogło dojść w wyniku prowokacji białoruskich służb specjalnych.

Mogło tak być a mogło też być inaczej. Dopóki sprawa nie zostanie wyjaśniona nawet prosta przyzwoitość nakazywałaby wstrzymanie się od nie opartych na faktach dywagacji i komentarzy.

W polskiej sferze politycznej panuje jednak prymitywnie jednostronny punkt widzenia na wszystko, co związane jest z Białorusią. Łukaszenko jest zawsze zły a jego polityczni przeciwnicy zawsze wspaniali i szlachetni. Wychodzą tu na jaw antywschodnie i anachroniczne antyradzieckie obsesje, które niekiedy tłumione wobec Rosji wybuchają z całą siłą wówczas, kiedy z pozycji polskich panów można bez oporów krytykować Białoruś.

Na przejaw wszelkich niepokojów społecznych na Białorusi polskie elity polityczne reagują solidarnie, alergicznie i zdecydowanie. Kiedy w grudniu ubiegłego roku doszło w Mińsku do starć demonstrantów z milicją, w standardowy sposób zareagował Sejm, podejmując przez aklamację uchwałę potępiającą Białoruś za stosowanie przemocy wobec niezadowolonych z władzy demonstrantów. Przy okazji powtórzono niepotwierdzone pogłoski o sfałszowaniu wyborów prezydenckich. W tym czasie w Libii lała się krew, w Bahrajnie wojsko strzelało do demonstrantów, w Egipcie ginęli ludzie protestujący przeciwko despotycznym rządom.

Posłowie zaapelowali też o wypuszczenie osób zatrzymanych po grudniowych zamieszkach. Jest to już kolejny apel na który Łukaszenko ma prostą odpowiedź: Nie należy ode mnie tego żądać. Będziemy postępować tak jak we Francji, w Niemczech, przecież tam prezydent nie może pójść i uwolnić człowieka z aresztu. Rzeczywiście, bez względu na to czy Łukaszenko mówi w tym momencie prawdę, samo takie żądanie wygląda dosyć absurdalnie. Z jednej strony od białoruskiego prezydenta wymaga się przestrzegania pewnych norm zgodnie z którymi władza wykonawcza nie powinna bezpośrednio ingerować w uprawnienia władzy sądowniczej, z drugiej zaś takiej właśnie ingerencji się oczekuje.

Jak powszechnie wiadomo, Białoruś nie ma bynajmniej monopolu na rozwiązania siłowe. Sejm nie reagował, kiedy brutalnie spacyfikowano manifestację w Tbilisi. W Albanii w styczniu tamtejsi borowcy zastrzelili trzech uczestników antyrządowej demonstracji i ranili ponad 150. I co? I nic. Milczały o tym media, milczały obrońcy praw człowieka a UE nawet nie rozważała możliwości wprowadzenia sankcji. Mimo tego, że Albania aspiruje do członkostwa w UE, co samo w sobie powinno uczulić europolityków na przestrzeganie podstawowych standardów zapisanych w unijnych traktatach. Sejm nie reagował również kiedy w Azerbejdżanie dwukrotnie w tym roku zatrzymano w areszcie osoby biorące udział w antyrządowych demonstracjach. Gdyby coś podobnego wydarzyło się na Białorusi, to trąbiły by o tym wszystkie media, telewizja udzielałaby głosu przedstawicielom tamtejszej opozycji a Sejm po raz kolejny podejmowałby, oczywiście bez dyskusji i przez aklamację, stosowną uchwałę.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 25 Komentarzy »

Księża katoliccy a plebiscyt na Górnym Śląsku

Posted by Marucha w dniu 2011-04-25 (Poniedziałek)

Fragment kazania wygłoszonego przez ks. Stanisława Juraszka, proboszcza parafii pw. Matki Boskiej Uzdrowienia Chorych w Rydułtowach Orłowcu w archidiecezji katowickiej.

III NIEDZIELA WIELKIEGO POSTU

Orłowiec, 27 marca 2011 roku

Temat:  90 – lecie plebiscytu na Górnym Śląsku i rola w  nim kapłanów.

(…)

Chrystus na kartach Ewangelii bardzo często uświadamia ludzi w sprawach społecznych. Przecież cały czas szło o to, że Królestwo, które On głosił, nie jest z tego świata, ale ziemska ojczyzna była mu niezwykle droga. Przecież zginął, jako król, co prawda tak tylko nazwany, ale „wypełnił wolę tego , który Go posłał”.

Wypełniając wolę Chrystusa wobec ludu, do którego kapłani zostali posłani, nie dało się w przeszłości nie opowiedzieć po jednej ze stron.

Co prawda liderem Niemców na Górnym Śląsku też był kapłan, słynny ks. Carl Ulitzka, proboszcz parafii św. Mikołaja w Raciborzu –  Starej Wsi. Tak rozumiał służbę swojej owczarni i swojemu Heimatowi, później za sprzeciw wobec nazizmu wylądował w Dachau. [1]

Kapłani orientacji polskiej, również to dzieło wykonali. Dziś nie może być inaczej. Kto wam to wszystko ma powiedzieć? Nie ma już nikogo, kto by  budził tę świadomość wśród ludu śląskiego. Politycy? –  nie można na nich liczyć, bo po prostu nie dorośli do tego, to nie ten poziom. Szkoła? – proszę wybaczyć, już dawno zajmuje się czymś innym – to też nie ten poziom. Władza? – przerzucili się ostatnio na święto flagi.

Tymczasem 90 lat temu, 20 marca 1921 roku Ślązacy dokonali historycznego wyboru. Biała lub czerwona kartka wrzucona w tym dniu do urn wyborczych decydowała o losach całego Górnego Śląska. Za Polską była czerwona, za Niemcami biała. Mobilizacja była ogromna, nie poszło głosować zaledwie kilka procent.  To, co zrobili nasi  dziadkowie,  nasi praojcowie skutkuje do dnia dzisiejszego. To, że dziś tutaj przemawiam do was po polsku, a nie „szprechom” [2], zadecydowały nasze mądre prababcie i  odważni pradziadkowie. Stało się tak, bo słuchali mądrych i odważnych śląskich kapłanów, a ci wychowali ten lud w miłości do Polski.

Polskie elity na Śląsku były na wskroś katolickie – Wojciech Korfanty z Siemianowic, Konstanty Wolny z Bujakowa k/Orzesza, Józef Rymer, późniejszy I wojewoda śląski  rodem z Zabełkowa k/Chałupek, Alfons Zgrzebniok z Dziergowic k/Gliwic, Maksymilian Iksal [3] z Turzyczki k/Wodzisławia, Stanisław Ligoń z Chorzowa, a nauczycielem wszystkich był Karol Miarka, rodem z Pielgrzymowic przed Cieszynem.

O ile Niemcy stosunkowo łatwo pogodzili się z utratą Wielkopolski i części Pomorza, to w przypadku Górnego Śląska powszechne było przekonanie, że powinien pozostać w granicach Rzeszy Niemieckiej[4].

Niemcy bądź Ślązacy niemieckiej orientacji tworzyli w przeddzień plebiscytu na Górnym Śląsku liczną społeczność, od pokoleń tutaj zakorzenioną i nie zamierzali rezygnować z walki o zachowanie swego Heimatu (stron rodzinnych) dla Niemiec. Żeby to dobrze zrozumieć trzeba by sięgnąć głęboko do historii [5]. Po wojnach austriacko – pruskich Górny Śląsk przeszedł od 1742 roku pod panowanie pruskie. Tu spotkały się dwie kultury: polsko-katolicka i niemiecko-ewangelicka [6].

Skąd się tu ci luteranie wzięli, a no właśnie? Po przyłączeniu Śląska do Prus nastąpiła wielka fala kolonizacji, na polecenie króla pruskiego Fryderyka II, który był wielkim mistrzem loży masońskiej [7], przesiedlano całe wioski z Saksonii na Górny Śląsk. Cel był prosty, mieli zniemczyć i sprotestantyzować polski i katolicki Śląsk. To się im w sumie nie udało, ale ogromna walka z Kościołem Rzymskokatolickim, której narzędziem był tzw. Kulturkamf, przyniosła wiele cierpień ludowi śląskiemu, a przez to całemu Kościołowi Katolickiemu. [8]

Kto im to wszystko popsuł? Oczywiście kapłani, którzy byli najbardziej propolsko nastawioną częścią inteligencji. Wielu księży odegrało ważną rolę w okresie plebiscytu. Żeby dziś przemawiać do Was,  przeczytałem niezwykle ważną książkę autorstwa ks. dra Emila Szramka [9] – dziś błogosławionego, który ukazuje nam niezwykłe postaci duchownych: ks. Aleksandra Skowrońskiego z Siemianowic, księży Pawła i Jana Brandysa rodem z Pawłowic, ks. Jana Kapicy z Tychów, a wcześniej ks. Norberta Bonczyka z Miechowic, ks. Konstantego Damrota z Lublińca. Niezwykłą postacią był ks. Ludwik Skowronek rodem z Czuchowa k/ Dębieńska, niezwykły proboszcz z Bogucic. Niektórzy z kapłanów ponieśli śmierć męczeńską, /wy dzisiaj znacie tylko ks. Popiełuszkę, / a oni zostali tak samo bestialsko  zamordowani w okresie plebiscytu. Innym razem przywołam ich pamięć. Nie muszę chyba dodawać, że sam bł. ks. Emil Szramek, pochodzący z Tworkowa za Raciborzem, bł. ks. Józef Czempiel pochodzący z Piekar Śląskich, sami zostali przepuszczeni przez komin w Dachau. Było to wiele lato później, ale Niemcy takiej postawy  nie wybaczają.

Wolność okupiona tak ciężkimi ofiarami, nie została nam dana raz na zawsze. Musimy wciąż o nią zabiegać, bo w przeciwnym razie nie tylko ją utracimy, ale wpadniemy jeszcze w większe zniewolenie.

Badanie telefoniczne TNS OBOP dla „Gazety”, przeprowadzone od 10-14 marca br. na próbie reprezentatywnej 500 osób od 19-26 lat, wykazały kogo młodzi Polacy uważają za autorytety. Szkoda czasu omawiać przykład Jana Pawła II, ale na drugim miejscu znalazł się Jurek Owsiak, ten co uczy polską młodzież postępować najbardziej nie po katolicku, ale po masońsku: „róbta co chceta” [10]. Na trzecim miejscu znalazł się Kuba Wojewódzki. Choćby sondaże były naciągane, jak nie wiem, to coś jest na rzeczy. Człowiek, który bez żadnych konsekwencji prawnych zatyka sobie polską flagę do psich odchodów jest autorytetem polskiej młodzieży.

Rodzice, wychowawcy, „elyty” polityczne, duchowni (na czele z rozdającym krew Jana Pawła II za pośrednictwem dziennikarza TVN24), to już nie żółta, to na pewno różowa, o ile nie czerwona kartka dla was!!!

To już jest dno, o czym może jeszcze nie wiecie. Może jeszcze się łudzicie, że dobrze wychowujecie swoje dzieci, może jeszcze liczycie, że was to ominie. Staniecie się ofiarami takiego wychowania, macie to pewne.

Jeżeli tu dziś w kościele na Mszy Świętej nie ma twoich dzieci, to znaczy, że je źle wychowałeś, jeżeli tu dziś nie ma twoich wnuków, to znaczy babciu, że źle wychowałaś swoje dzieci, czyli ich rodziców.

Naród tak wychowujący swoje dzieci i młodzież, nie obroni wiary, ojczystej ziemi. Lud mający takie autorytety, uwielbiający tego, który uczy „róbta co chceta,” naród „skabareciały” wszystko kupi. Hasła RAŚ to negowanie więzi z Polską. [11] Wystarczy, że  jakieś rasiole [12]coś obiecają, to ludzie nawet Pónbóczka [13], Ojczyznę są gotowi sprzedać. Tamci nigdy nie zapomnieli o swoim Heimacie, kilka razy już tu byli , bynajmniej nie towarzysko,  i zawsze oberwali, więc tym razem wyciągnęli stosowną naukę. Kolejny raz nie popełnią tych samych błędów.

„Inni się natrudzili, a w ich trud wyście weszli…”

Modlę się, żebym to ja nie miał racji, żebym to ja się mylił, ale boję się, że jest inaczej.

Amen!


[1] Ks. Carl Ulitzka był liderem niemieckiej społeczności i przewodniczącym katolickiej partii ludowej (liczyła wówczas ok. 70. tys. członków). Ulitzka był czołową postacią niemieckiej kampanii propagandowej w okresie plebiscytu. Pisał broszury, występował na wiecach, agitował po parafiach. Dziś w Raciborzu chcą nadać jednej z ulic jego imię, co napotyka na ogromny sprzeciw.
[2]  Czyli nie mówię po niemiecku.
[3] Józef Musioł, Od Wallenroda do Kordiana, „Śląsk” – Katowice 2000, s.91: Maksymilian Iksal, dziś zapomniany i pomijany, podpisał rozkaz do pierwszego powstania na Górnym Śląsku.
[4]  Andrzej Grajewski, Plebiscyt, Gość Niedzielny 27 marca 2011 r. s. 42.
[5]  ks. Romuald Rak, Znaczenie sanktuarium w Piekarach dla religijno-społecznej integracji ludu górnośląskiego, Śląskie Studia Historyczno-Teologiczne XVII (1984), s.103.
[6]  F.Ortner, Reformation, Katholische Reform und Gegenreformation in Salzburg,Salzburg 1983, s.250-252.
[7]  Grzegorz Kucharczyk, Czerwone karty Kościoła, Wydawnictwo Dębogóra 2008, s.144.
[8]  tamże, s.138-170.
[9]  ks. Emil Szramek, ks. Aleksander Skowroński, obraz życia i pracy na tle problematyki kresów zachodnich, Katowice 1936.
[10] Epiphanius, UKRYTA STRONA DZIEJÓW, Nowy Porządek Świata, Nowy Ład Ekonomiczny, Globalizm, MASONERIA I TAJNE SEKTY, Wydawnictwo ANTYK Marcin Dybowski 2008, s.148-153.
[11] Jarosław Kałucki, Śląsk dla Ślązaków?, Uważam Rze, 21-27 marca 2011, s.25.
[12]  rasiol – człowiek bez zasad, kombinator, sprzeda każdemu swoje ideały.
[13] Na Śląsku z ogromną atencją używa się tego określenia w stosunku do Pana Boga.

Posted in Historia, Kościół/religia | 25 Komentarzy »

USA traktują ratowników z 11 września jak terrorystów

Posted by Marucha w dniu 2011-04-25 (Poniedziałek)

Źródło: http://www.presstv.ir/detail/176141.html

Tysiące Amerykanów, którzy ryzykowali życie, by ratować innych podczas ataków 11 września 2001 roku, wkrótce zostanie umieszczonych na antyterrorystycznej liście obserwacyjnej FBI. Nie tylko dane osób, które jako pierwsze reagowały na atak, zostaną umieszczone w bazie rządowej, ale i one same będą uznawane za potencjalnych terrorystów. Wynika to z James Zadroga 9/11 Health & Compensation Act – ustawy o zdrowiu i zadośćuczynieniu 9/11, której nazwa pochodzi od nazwiska nowojorskiego policjanta, który zmarł w następstwie choroby spowodowanej atakiem. O sprawie doniósł „The Huffington Post” z 21 kwietnia.

Ratownicy z 11 września, którzy w wyniku tamtych wydarzeń cierpią na choroby układu oddechowego lub mają problemy ze zdrowiem psychicznym, nie będą leczeni. Poprawka została dodana do ustawy w maju 2010 roku, kiedy to w trakcie debaty zgłosił ją republikański parlamentarzysta z Florydy Cliff Stearns.

Instytucje medyczne o przekazaniu informacji o ratownikach do FBI dowiedzieli się z listu, jaki napisał dr John Howard, dyrektor Narodowego Instytutu Bezpieczeństwa i Zdrowia Pracowników (National Institute for Occupational Safety and Health).

Jak donosi presstv.ir, Glen Kline, były dyrektor nowojorskiego pogotowia policyjnego tak skomentował nową regulację: To jest absurd. To jest głupie.

John Feal, były pracownik budowy, który stracił na Ground Zero pół stopy i przewodzi broniącej praw ratowników 11 września FealGood Foundation powiedział: To jest w najlepszym razie komiczne, i sądzę, że to obraza dla każdego pracował w miejscu zburzonego WTC i choruje i cierpi w wyniku 11 września.

Jarosław Klebaniuk
http://lewica.pl/?id=24257

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/

http://www.youtube.com/

Posted in Różne | 20 Komentarzy »

LOS pikietuje konsulaty Niemiec

Posted by Marucha w dniu 2011-04-25 (Poniedziałek)

Liga Obrony Suwerenności organizuje akcję pikietowania konsulatów Niemiec w Polsce w związku z dyskryminowaniem naszej mniejszości za Odrą, w zasadzie oparte o przepisy i decyzje z czasów hitlerowskich. Protesty odbyły się już m.in. w Gdańsku, Olsztynie i Krakowie. Poniżej oświadczenie manifestujących odczytane 20.04.2011 pod siedzibą konsula honorowego w Gliwicach.

Organizatorzy zapraszają na najbliższą manifestację do Wrocławia w dn. 27.04.11 (środa) od godz.10,00.

O Ś W I A D C Z E N I E

W sprawie uznania polskiej mniejszości w Niemczech.

17 czerwca 2011 roku minie 20 lat od podpisania przez rządy Polski i Niemiec „Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy”. Niestety, jednym z najważniejszych i jak dotąd nie rozwiązanych problemów we wzajemnych relacjach jest fakt nieuznawania przez Niemcy zamieszkującej w tym kraju polskiej mniejszości.

W Niemczech polska mniejszość narodowa istniała oficjalnie do 27 kwietnia 1940 roku, gdy ówczesny szef Rady Bezpieczeństwa Narodowego III Rzeszy Hermann Göring podpisał rozporządzenie, które nakazało delegalizację wszystkich polskich organizacji istniejących na terenie Niemiec oraz całkowitą konfiskatę ich mienia, bez możliwości uzyskania jakichkolwiek odszkodowań. Odebranie Polakom statusu mniejszości narodowej doprowadziło w konsekwencji do osadzenia naszych rodaków w obozach koncentracyjnych i więzieniach, gdzie podlegali oni fizycznej eksterminacji. Od tego czasu wszystkie dotychczasowe rządy niemieckie uznawały, że polska mniejszość narodowa po prostu przestała istnieć. Do dnia dzisiejszego władze w Berlinie nie uchyliły tego rozporządzenia. Skutkuje to tym, że Niemcy nie chcą nadać Polakom statusu mniejszości narodowej i zgodnie z niemieckim prawem Polacy mieszkający za Odrą, traktowani są jedynie jako osoby polskiego pochodzenia z niemieckim paszportem.

Szacuje się, że w Niemczech żyje na stałe ok. 2 milionów osób polskiego pochodzenia. Mniejszość niemiecka w Polsce na podstawie zapisów traktatu, licząca ok. 150 tys. osób, posiada dwóch posłów w polskim Sejmie i nie musi przekraczać 5 % progu wyborczego. Z naszych podatków utrzymywany jest tzw. „dom niemiecki” w Gliwicach, stawiane są dwujęzyczne tablice na rogatkach wielu miast i wsi, a dzieci niemieckie uczą się swojego języka od przedszkola aż do liceum. Statystycznie na każde 1 euro wydane na naukę języka polskiego w Niemczech, wydajemy w naszym kraju 2 tys. euro na naukę języka niemieckiego. Polski rząd przeznacza z budżetu każdego roku ok. 20-25 mln euro na rzecz mniejszości niemieckiej, natomiast niemiecki rząd szacunkowo od 300 tys. do 1,5 mln euro.

W Niemczech z możliwości nauki ojczystego języka korzysta zaledwie 3,5 tys. polskich dzieci. Powszechnym zjawiskiem jest również to, że dyrektorzy szkół średnich w Niemczech zaznaczają polskim nauczycielom, że nie życzą sobie, aby lekcje i rozmowy na nich prowadzone były w innym języku niż niemiecki, pomimo tego, że w niektórych klasach polskie dzieci stanowią zdecydowaną większość! Konsekwencją nie przestrzegania tego wymogu może być zwolnienie nauczyciela z pracy. O nauczaniu języka polskiego w szkołach średnich i wyższych możemy tylko pomarzyć. Oczywiście zakazy te nie obowiązują w nauczaniu dzieci z Francji, Anglii i innych krajów europejskich, mieszkających na terenie Niemiec.

Kolejnym bolesnym problemem współczesnej germanizacji jest kwestia działalności „Jugendamtów”. Zakazują one rozmawiania rodzicom z mieszanych małżeństw z ich dziećmi w języku polskim, a przy rozwodach rozstrzygają spory o dzieci najczęściej na korzyść niemieckiego współmałżonka. Często, tego typu sprawy kończą się dla Polaków ruiną finansową oraz prawdziwą gehenną, związaną z sądowym dochodzeniem praw do opieki nad dziećmi.

O prawa Polaków w Niemczech upomina się nawet Komitet Doradczy Rady Europy, który w swoim raporcie z 2010 roku zaznacza wyraźnie, że w tym przypadku Niemcy nie stosują konwencji o ochronie mniejszości i zaleca objęcie Polaków zapisami wspomnianej konwencji, gdyż w przeszłości mieli oni w tym kraju status mniejszości narodowej. Komitet podziela opinię środowisk polonijnych i zaleca rządowi niemieckiemu wprowadzenie zasady symetrii, co pozwoli Polakom uzyskać takie same udogodnienia i prawa, jakie ma mniejszość niemiecka w Polsce. Wprowadzenie zasady symetrii przywróci Polakom w Niemczech status mniejszości narodowej i jednocześnie zakaże stosowania wobec naszych rodaków przymusowej asymilacji. Niestety, rząd niemiecki nie ma zamiaru akceptować zaleceń Rady Europy, i stwierdził, że na brak istnienia polskiej mniejszości w Niemczech zgodził się polski rząd podpisując traktat w 1991 roku, używając zawartego w nim wyrażenia „uzasadniona niesymetryczność”.

Kolejnym aspektem tej sprawy jest fakt, że na spotkaniu z organizacjami polonijnymi w Darmstadt, które odbyło się w listopadzie 2010 roku, w obecności prezydenta Bronisława Komorowskiego, prezydent Niemiec Christian Wulff wyraźnie stwierdził w swoim przemówieniu, że „mniejszość polska w Niemczech jest, należy tę mniejszość chronić i jest ona bardzo ważna”. Niestety to ważne zdanie zostało zupełnie pominięte w relacjach i komentarzach z tego spotkania. W tym kontekście bardzo żenujące jest również dotychczasowe zachowanie przewodniczącego Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, posła PO Andrzeja Halickiego, który z uporem maniaka lansował tezę o „grupie polskojęzycznej w Niemczech” oraz wypowiedzi niektórych ekspertów tej Komisji stwierdzające, że Polacy nie są mniejszością w myśl prawa międzynarodowego, ponieważ nie są „ludnością osiadłą”! Należy więc wyjaśnić, że prawo do przyznania statusu mniejszości jest wyłącznie aktem politycznym, a nie prawnym. Na skutek takiej niekompetencji i głupoty wykazywanej przez rządzących w Polsce polityków oraz braku z ich strony wsparcia dla walki o uznanie praw mniejszości polskiej w Niemczech, jej sytuacja bardzo różni się od sytuacji mniejszości niemieckiej w Polsce.

Liga Obrony Suwerenności uważa, że walka o prawa Polaków w Niemczech powinna być sprawą priorytetową dla każdego polskiego rządu. Jako Polacy mamy prawo i obowiązek występować w obronie naszych rodaków, których krzywdzi prawo niemieckie, a do uregulowania kwestii mniejszości polskiej w Niemczech wystarczy dobra wola polityków rządzących w Berlinie i Warszawie. Dlatego domagamy się od władz niemieckich przyznania naszym rodakom w Niemczech statusu mniejszości narodowej. Jednocześnie od polskiego rządu oczekujemy adekwatnego wsparcia dla tej inicjatywy, które może przyczynić się do uzyskania przez Polaków mieszkających w Republice Federalnej Niemiec takich samych praw, jakie posiadają Niemcy w Polsce.

Gdańsk, dn. 8 kwietnia 2011 roku.

Przewodniczący Ligi Obrony Suwerenności
Wojciech Podjacki

http://mercurius.myslpolska.pl

Posted in Polityka | 16 Komentarzy »

Niepoważna decyzja UTK

Posted by Marucha w dniu 2011-04-25 (Poniedziałek)

„Decyzję Urzędu Transportu Kolejowego odbieramy jako niepoważną. Prezes tego urzędu zamiast stabilizować rynek, psuje go” – uważa Bogusław Kowalski (PiS).

Dziś Krzysztof Jaroszyński, prezes Urzędu Transportu Kolejowego, poinformował, że PKP Intercity i Przewozy Regionalne mają zapłacić odpowiednio 550 tys. i 453 tys. zł za grudniowy chaos na kolei. „Decyzję Urzędu Transportu Kolejowego odbieramy jako niepoważną i jako odwracanie uwagi od własnej odpowiedzialności. Prezes tego urzędu zamiast stabilizować rynek, psuje go” – mówi Bogusław Kowalski, były wiceminister transportu. „Państwowy urząd zabiera państwowe pieniądze państwowym spółkom. Skoro karzemy spółki, to kto ukarze prezesa UTK?” – pyta Kowalski.

Posłowie PiS podkreślają, że w grudniowym chaosie spora część winy leży także po stronie Jaroszyńskiego, gdyż UTK nie przedstawiło odpowiednio wcześniej nowego rozkładu jazdy, co uniemożliwiło pasażerom wcześniejszy zakup biletów na wyjazdy bożonarodzeniowe. Krzysztof Tchórzewski przypomina, że nowy rozkład został przyjęty dopiero 7 grudnia, a już 13 grudnia wszedł w życie.

Poseł PiS zauważa, że kolejowe spółki już teraz borykają się z ogromnymi problemami finansowymi, a nałożona przez UTK kara to kolejny poważny cios. „Firmy nie mogą zamknąć budżetów, a tymczasem znów są karane, gdy potrzebują dotacji” – mówi Tchórzewski. Poseł podkreśla, że w grudniu ruch kolejowy dodatkowo sparaliżowało oczekiwanie na rewizję wagonów, której spółki nie miały z czego sfinansować. „Tabor w polskich spółkach jest sporadycznie odnawiany. W Przewozach Regionalnych jednostki elektryczne mają po 30 lat i więcej” – przypomina poseł PiS.

http://sol.myslpolska.pl

Posted in Gospodarka | Możliwość komentowania Niepoważna decyzja UTK została wyłączona

List bp-a Bernarda Fellaya do Przyjaciół i Dobroczyńców

Posted by Marucha w dniu 2011-04-25 (Poniedziałek)

List do Przyjaciół i Dobroczyńców nr 78

Drodzy Przyjaciele i Dobroczyńcy!

Nowy rok przyniósł nam sporo niespodzianek, dość nieprzyjemnych, by nie powiedzieć – dramatycznych. Mamy tu oczywiście na myśli wydarzenia odnoszące się do Kościoła, a nie katastrofalne trzęsienie ziemi w Japonii czy zamieszki w krajach arabskich i w Afryce, które jednak powinny być dla wszystkich przestrogą! Kto jednak dziś postrzega je jeszcze w ten sposób?

Tak, znacznie bardziej niszczycielskie od wszelkich kataklizmów naturalnych – niosących za sobą śmierć, tragedie i wielkie cierpienia – są kataklizmy raniące i zabijające dusze. To samo jednak, co skłania nas do reakcji i poszukiwania remedium w przypadku ludzkiego ciała – ze względu na natychmiastowy ból, jaki ono odczuwa – na poziomie duchowym przechodzi niemal niedostrzegalnie. Grzech, który tak głęboko rani całe człowieczeństwo i każdą istotę ludzką, jest zauważany w bardzo niewielkim stopniu, dlatego też ludzie nie poszukują skutecznego to zło lekarstwa.

Mówimy tu o duchowej katastrofie: jak bowiem inaczej możemy nazwać wydarzenie, które sprowadza na manowce wielką liczbę dusz, które zagraża zbawieniu milionów, jeśli nie miliardów ludzi?

Od początku tego roku w Rzymie zapowiedziano przynajmniej dwa wydarzenia, których skutkiem będzie najprawdopodobniej nie konwersja, ale wieczna zguba dusz: beatyfikację Jana Pawła II oraz wznowienie Dnia Modlitw w Asyżu z okazji 25. rocznicy pierwszego spotkania przedstawicieli wszystkich religii, zorganizowanego w tym mieście przez tego samego papieża.

Tym, którzy mogą mieć trudność w zrozumieniu znaczenia tych dwóch wydarzeń, pragniemy przytoczyć słowa, napisane 25 lat temu w Liście do Przyjaciół i Dobroczyńców przez ks. Franciszka Schmidbergera, następcę arcybiskupa Lefebvre’a na stanowisku Przełożonego Generalnego Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X. Ks. Schmidberger przedstawił w nim częściową listę inicjatyw Jana Pawła II – papieża, który niebawem ma zostać beatyfikowany:

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół/religia | 5 Komentarzy »

Unia płaci, Unia wymaga

Posted by Marucha w dniu 2011-04-25 (Poniedziałek)

Z Nigelem Farage’em, przewodniczącym frakcji Europa Wolności i Demokracji w Parlamencie Europejskim, rozmawia Dawid Nahajowski.

Często krytykuje Pan tzw. brukselską klasę polityczną. Kogo dokładnie ma Pan na myśli?
– Mam na myśli Komisję Europejską. To oni są najważniejsi. My mamy w Parlamencie 750 posłów, ale Komisja zatrudnia 30 tysięcy pracowników. To oni reprezentują rząd Europy i stanowią prawo. Trzeba jednak pamiętać, że urzędnik państwowy z Wielkiej Brytanii czy z Polski, który dostaje pracę w Komisji Europejskiej, otrzymuje niewyobrażalne wynagrodzenie i należy do najlepszego na świecie funduszu emerytalnego. Żyje mu się wspaniale i wygodnie i chce tylko, by instytucje europejskie miały jeszcze więcej władzy. Niestety, pieniądze są najważniejsze dla wielu osób. Jestem tu od 12 lat i obserwuję Brytyjczyków, którzy początkowo mają zdrowe i sceptyczne nastawienie wobec integracji europejskiej, ale po dwóch, trzech latach wciąga ich system. Wszystko przez pieniądze.

Kto obecnie rządzi w Unii Europejskiej? Kto podejmuje najważniejsze decyzje?
– Na pewno głowy państw, tacy ludzie jak Merkel czy Sarkozy, mają o wiele więcej do powiedzenia od 2008 roku, kiedy zaczął się kryzys. Gdy ogląda się telewizję, to właśnie oni są tymi wielkimi. Niemcy i Francja. Ale za kulisami prawdziwa władza rozgrywa się właśnie w Komisji Europejskiej. Rząd Europy to Komisja Europejska nie pochodząca z wyboru i dlatego nieusuwalna. Co to za system? W Wielkiej Brytanii od stuleci istnieje demokracja parlamentarna, a wy w Polsce po 1945 roku przeżyliście koszmar. Po dwudziestu latach wolności rządzą wami ludzie, na których nie możecie głosować. To nie demokracja.

Jakie Pana zdaniem powinny być relacje Unii Europejskiej z takimi krajami jak Egipt, Rosja czy Stany Zjednoczone?
– To bardzo ważne pytanie. Czy UE powinna mieć wspólną politykę zagraniczną? Jeśli tak, to czy możliwe jest jej uzgodnienie? Nigdy w historii Wielka Brytania i Francja nie miały podobnego stanowiska w kwestii polityki zagranicznej. Obecnie mamy Europejską Służbę Działań Zewnętrznych z wielkim budżetem, ma w niej pracować 7 tys. osób. Jej szefową jest Catherine Ashton. W jakimś sensie jestem zadowolony, że głos Unii Europejskiej na scenie światowej jest ignorowany. Unii brakuje wiarygodności i nie ma szefa. Jak można uzgodnić politykę zagraniczną? To naprawdę bardzo trudne.

Co Pan powie o przewodniczącym Komisji Europejskiej José Manuelu Barroso?
– Proszę pamiętać, że pan Barroso był także komunistą. Jak się popatrzy na te instytucje, można znaleźć w nich ludzi oddanych wcześniej komunizmowi, którzy teraz doskonale przystosowali się do nowego wspaniałego życia. Zawsze miałem wrażenie, że pan Barroso to miły człowiek. Nie mam do niego żadnych osobistych uprzedzeń. Myślę jednak, że jest szefem rządu w nowej formie.

Czy Herman Van Rompuy, stały przewodniczący Rady Europejskiej, jest szefem?
– To dobre pytanie. Kto jest szefem? Traktat lizboński namieszał tutaj bardzo.

Do kogo powinienem zadzwonić, aby porozmawiać z kimś odpowiedzialnym za Unię Europejską?
– To pytanie zadał wiele lat temu Henry Kissinger i nie ma na nie odpowiedzi. Jeśli mówimy o polityce zagranicznej, to czy trzeba się kontaktować z Barroso, Ashton czy Van Rompuyem?… Nie znam odpowiedzi z kim. Powstała bardzo rozbudowana struktura. Ale Van Rompuya i Barroso łączy na pewno jedno – żaden z nich nie został wybrany i nie można ich odwołać ze stanowiska w głosowaniu powszechnym. Prawdziwa władza w tych instytucjach pozostaje poza demokratyczną kontrolą. To największy problem Unii Europejskiej. Ale gdy podnosimy ten temat, to okazuje się, że nikt nie chce niczego zmieniać.

Podczas swoich wystąpień na forum Parlamentu Europejskiego mówił Pan wiele o niepodległości. Jak Pan wie, Polacy bardzo cenią swoją nie tak dawno odzyskaną niepodległość. W obecnym kształcie UE Polska jest krajem w pełni niepodległym?
– Całkowicie rozumiem, że chcieliście jak najdalej odejść od Moskwy. Ale różnica polega na tym, że w organizacji takiej jak NATO przy jednym stole zasiadają przedstawiciele niepodległych państw i albo coś uzgadniają, albo nie. W Unii Europejskiej natomiast ktoś inny podejmuje za nas decyzje. W przypadku krajów takich jak Polska, o ironio, po względnie krótkim okresie samodzielnego zarządzania swoimi sprawami większość prawa krajowego jest stanowiona przez instytucje unijne. Moja wizja Europy to taka, w której mój i pana kraj mają swoje demokratyczne rządy, które stanowią własne prawo. Jeśli spotykamy się w Radzie, to uzgadniajmy wspólne stanowisko. Niech to będzie niezależny układ. Uzgodnijmy pewne wspólne minimalne standardy dotyczące środowiska czy też warunków pracy. Ale niech to będzie zrobione w Europie suwerennych demokratycznych państw. Tymczasem tutaj po prostu buduje się kompletnie nowy kraj zwany Europą. Oczywiście to jest kraj, bo ma prezydenta i ministra spraw zagranicznych. Ale nikt nigdy na to nie wyraził zgody. Gdy zapytano Francuzów, czy akceptują konstytucję dla Europy, to powiedzieli „nie”, gdy zapytano Holendrów, odpowiedź także brzmiała „nie”, a gdy z kolei Irlandczycy powiedzieli „nie”, to zmuszono ich, by przeprowadzili kolejne referendum. Nie da się udowodnić, że narody Europy rzeczywiście tego chcą.

Obecnie słyszymy wiele słów krytycznych pod adresem strefy euro…
– Od 1999 roku głośno i dobitnie podkreślałem w Parlamencie Europejskim, że strefa euro nie przetrwa i nie będzie działać. Wyśmiewano mnie za taki pogląd.

Unia Europejska powinna przyjmować nowych członków do strefy euro pomimo nasilającego się kryzysu ekonomicznego w Europie?
– Proponowałbym – całe szczęście, mój kraj nie należy do strefy euro – aby zanim nowe kraje przystąpią do tej strefy, najpierw rozwiązać jej wewnętrzne problemy. Żeby było jasne, że Grecja i Niemcy nie mogą współistnieć w tej samej unii monetarnej. Eurostrefa nie może w takiej formie dalej działać – dwa lub trzy kraje powinny z niej wyjść dla własnego dobra. Chce się rozszerzać model, który już się nie sprawdził. To nie ma sensu.

Wcześniej był Pan członkiem partii konserwatywnej, teraz jest Pan eurosceptykiem. Dlaczego?
– Rzeczywiście byłem członkiem partii konserwatywnej za czasów pani premier Thatcher. Miała na temat Europy bardzo zdecydowane i zdrowe poglądy. Naturalnie jak wszyscy cieszyła się, że upadł mur berliński i kraje takie jak Polska odzyskały niepodległość. Ale jasno stawiała sprawę – my chcieliśmy mieć przyjazne stosunki z naszymi europejskim sąsiadami. Myślę, że była bardzo dobrym premierem. Gdy odeszła z rządu, partia konserwatywna zaczęła mówić o przystąpieniu Wielkiej Brytanii do strefy euro, podpisała Traktat z Maastricht. A teraz zasiadam w Parlamencie Europejskim i widzę moich kolegów konserwatystów z Anglii, którzy, z niewieloma wyjątkami, głosują za proliferacją prawa europejskiego w obszarach, które do tej pory były zarezerwowane dla państw narodowych. I naprawdę czuję się wolny, że nie jestem członkiem partii, która odwróciła się od swoich najważniejszych wartości.

Pod adresem Unii Europejskiej padło w naszej rozmowie już wiele słów krytyki. Czy widzi Pan jakieś pozytywy tej instytucji?
– Można się spierać, czy niektóre ustawy tu tworzone są dobre i rozsądne. Na przykład, czy dyrektywa o ochronie mórz była rozsądna, czy powinna powstać. Równie dobrze można powiedzieć, że to fatalna dyrektywa, mówię tu o wspólnej polityce w dziedzinie rybołówstwa. Chodzi o to, że każdy akt ustawodawczy tworzony w Brukseli jest sporządzany w tajemnicy przez biurokratów i tylko oni mogą zmienić, zrewidować czy poprawić te przepisy. Nic się moim zdaniem nie robi w Brukseli, czego nie mogą zrobić suwerenne państwa, które ze sobą współpracują. Dziesiątki tysięcy ludzi zatrudnia się za ogromne publiczne pieniądze, a my wszyscy tracimy demokrację. Absolutnie nie popieram tego układu i nie wierzę, że da się go zreformować. Myślę, że musimy zacząć od początku realizować świeżą wizję Europy.

Jaki według Pana będzie stan Unii Europejskiej za 50 lat?
– Jeśli UE przetrwa, to będzie ona najmniej demokratycznym dużym obszarem na świecie, bo do tego czasu nawet Chiny się zmienią. Będzie się charakteryzować niskim poziomem wzrostu, wysoką stopą bezrobocia, problemami społecznymi, w tym związanymi z migracją do Europy. Jeśli nic się nie zmieni, to stanie się katastrofa. Nie da się zbudować Stanów Zjednoczonych Europy bez przyzwolenia obywateli.

Dziękuję za rozmowę.

http://www.naszdziennik.pl/

Posted in Polityka | 7 Komentarzy »

 
%d blogerów lubi to: