Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for 4 Maj, 2011

Polska nie uznaje flagi UE. Będą kłopoty w lipcu?

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

Europosłanka SLD Lidia Geringer de Odeneberg przypomina na swoim blogu w Onet.pl, że jednym ze skutków nieprzyjęcia przez Polskę Karty Praw Podstawowych jest „nieuznawanie flagi i hymnu Unii, co wyraża deklaracja nr 52 do Traktatu z Lizbony”. „Myślę, że przejmując wkrótce stery Unii warto byłoby, aby i w »temacie flagi« Polska wróciła do klubu normalnych w UE” – przekonuje.

Geringer de Odeneberg zaznaczyła, że jedynymi krajami w Unii Europejskiej, które nie przyjęły tego 14-stronicowego dokumentu jest Polska oraz Wielka Brytania. W swoim wpisie podkreśla również, że będąc w opozycji Platforma Obywatelska była „za” Kartą tak długo, aż doszła do władzy. Donald Tusk i Radosław Sikorski podpisali bowiem Traktat Lizboński z tzw. klauzulą „opt out”, czyli wyłączeniem KPP i tym samym, zdaniem posłanki, wsparli swoich niedawnych „przyjaciół” z PiS.

Eurodeputowana traktuje ten paradoks jako kolejny element „post-mortem IV RP”. Przypomina ona, że został on wyrażony w deklaracji nr 52 do Traktatu z Lizbony.

„Tymczasem, jak chyba każdy z nas zauważa – podczas uroczystości państwowych i ważnych wydarzeń z udziałem władz, obok flagi Polski zawsze prezentowana jest flaga UE, a »Oda do radości« rozbrzmiewa obok polskiego hymnu. O co zatem PO-PiSowi chodziło?” – czytamy na blogu Geringer de Odeneberg.

„Ciekawa jestem jak zamierzamy przeprowadzić naszą prezydencję w UE bez gwiaździstej flagi i hymnu, których nie uznajemy?” – pyta posłanka SLD.

(Kle)

Przeczytaj cały wpis na blogu Lidii Geringer de Odeneberg w Onet.pl

Za http://wiadomosci.onet.pl/

Takie osoby, jak mająca zero wspólnego z Polską europosłanka Lidia Geringer (nb. „Człowiek Dekady” 2001-2010 na Dolnym Śląsku) zostały przez kogoś wybrane na swe stanowisko. Chyba, że załatwiła to wszechmocna rosyjska razwiedka… – admin

Posted in Polityka | 17 Komentarzy »

W odpowiedzi detektywowi

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

Wbrew pozorom odwaga i prawda niekoniecznie musi zbliżać do celu. Wszystko zależy od tego, co jest celem. W dzisiejszym świecie celem najbardziej wpływowego gangu banksterów i Mędrców Syjonu jest zniewolenie globu, depopulacja i  podstępne przerobienie kłamstw na prawdy objawione.

Smutne jest to, że zapotrzebowanie na prawdę jest znikome. Miliony w Polsce wolą być karmione kłamstwami i upajają się nimi jak narkotykami. Prawda jest pogardzana i zwalczana.

Taki prof. Dudek (którego trudno mi uznać za osobę poważną) cytuje prawicowego oszołoma Ziemkiewicza i jego określenie „Polactwo”.
http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/polskiej-demokracji-nie-zagraza-kaczynski-tylko-po,1,4257116,wiadomosc.html

Otóż według Ziemkiewicza i Dudka „Polactwo” to ludzie, którzy zrezygnowali z aktywnego udziału w polityce. A przecież, mówiąc ściślej, zrezygnowali oni jedynie z udziału w załganej polityce i fasadowej demokracji. A więc ludzi rozsądnych, którzy nie zamierzają wybierać między kiłą a rzeżączką, między dżumą a tyfusem, którzy nie chcą być bezmyślnym bydłem wyborczym agenturalnych mafii politycznych Ziemkiewicz i Dudek nazywają „Polactwem”. A prawda jest taka, że że jest dokładnie na odwrót – to odmóżdżone bydło wyborcze bandy czworga – POPiS/SLD/PSL – jest polactfem.

Na polu walki odwaga kończy się najczęściej tym, że najodważniejsi giną na pierwszej linii frontu. Owocami zwycięstwa rozkoszują się ci mniej odważni i dekownicy. Prawda zaś, jeśli nie ma na nią społecznego zapotrzebowania, jest zwalczana. Okrzyk „król jest nagi” wywołuje wściekłość zarówno wśród odmóżdżonych (obnaża ich głupotę), wśród tchórzy i udawaczy (bo ich demaskuje) i u karierowiczów-wazeliniarzy.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka, Różne | 43 Komentarze »

Słowo o Konstytucji 3 maja

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

Konstytucja 3 maja była zwieńczeniem reform ery stanisławowskiej w historii Polski. Dziś, po 220 latach od jej uchwalenia należy ocenić i docenić jej rolę nie w aspekcie tamtych, konkretnych warunków i wydarzeń lat 1791-93, ale w aspekcie rozciągniętym w czasie, historiozoficznym. 

Konstytucja jako akt stojącej za nią grupy politycznej nie broni się. Więcej, jako element strategii tej grupy, okazała się jedną z zasadniczych przyczyn upadku Polski. Jej twórcy, można powiedzieć, że zachłysnęli się swym dziełem i stracili polityczny rozsądek na rzecz irracjonalnej a destrukcyjnej wiary w moc owocu własnych wysiłków.

Zawierając przymierze z Prusami i spodziewając się, że całą Europa odłoży na bok swoje zajęcia i rzuci się na pomoc Polsce, wykazali się skrajną polityczną nieodpowiedzialnością, idąc tropem wytyczonym wcześniej przez konfederatów barskich. Utracili kontakt z rzeczywistością. Zaprzeczyli w ten sposób swojej drodze, swemu ciężkiemu wysiłkowi podjętemu wraz ze wstąpieniem na tron w 1764 r. Stanisława Augusta Poniatowskiego, ich nieformalnego lidera i protektora – króla, nie boję się tego powiedzieć, – jak na straszne czasy, w których przyszło mu rządzić – wybitnego.

Poniatowski rozumiał, że zgubna zasada „wszystko albo nic”, rodząca się w okresie jego panowania, prowadzi wyłącznie do klęski [Od tamtych czasów mentalność Polaków nic się nie zmieniła. Wciąż bredzą o całkowitej, absolutnej suwerenności, która przynależy tylko państwom silnym i mądrym. A realia są takie: albo podporządkowanie unym, albo jakiś modus vivendi z Rosją. – admin]. Całe życie z nią walczył i próbował ratować co się da. Ne udało mu się nie dlatego, że założenia jego polityki były błędne, ale dlatego, że inni na scenie polskiej, prowadzący politykę destrukcyjną, okazali się od niego silniejsi.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 76 Komentarzy »

Prawda o intencjach powstania Konstytucji 3 Maja?

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

W związku z 220 rocznicą Konstytucji 3 Maja, która to sprowokowała sąsiadów Rzeczypospolitej Obojga Narodów do inwazji.

W rezultacie Polska znalazła się przez następne 123 lata pod zaborami.

Polecam lekturę historii wolnomularstwa w Polsce, nawet w Wikipediiwspomina się o wpływie masonów na Konstytucję 3 Maja:
„Idee wolnomularskie wywarły silny wpływ na Konstytucję Stanów Zjednoczonych, francuską Deklarację Praw Człowieka i Obywatela i polską Konstytucję 3 maja (…) Masoni brali aktywny udział w pisaniu konstytucji 3 maja 1791 roku i w przeprowadzeniu przewrotu parlamentarnego, który doprowadził do jej uchwalenia. Zgromadzenie Przyjaciół Konstytucji Rządowej znajdowało się pod kontrolą loży. W czasie insurekcji kościuszkowskiej w 1794 z inicjatywy masonerii powstał radykalny klub jakobinów, którego członkiem był m.in. Józef Zajączek. Polska była najdalej wysuniętym na wschód krajem, gdzie tak wcześnie powstawały loże wolnomularskie”

Marek Chwalewski na swojej stronie pisze:
„(…) jak ustalił znany historyk prof. A.M. Skałkowski, istniała w sejmie Czteroletnim poufna organizacja nosząca nazwę „Towarzystwa Przyjaciół Konstytucji 3 Maja” o wyraźnym charakterze podbudówki masońskiej mającej za zadanie kierowania sejmem. W Bibliotece Kórnickiej zachował się rękopiśmienny protokół posiedzeń tego towarzystwa, z którego wynika, że towarzystwo liczyło 213 członków (14 senatorów, 125 posłów i 74 „arbitrów”, to jest bywalców galerii sejmowej). Z górą pół setki z tych członków – to byli notoryczni członkowie lóż. Wśród figurujących w protokółach posiedzeń członków towarzystwa, zabierających głos lub referujących wnioski, przeważają wolnomularze. Był to więc rozszerzony krąg ludzi, którzy pod kierownictwem masonerii konspiracyjnie przygotowywali Konstytucję 3 Maja. Znany żydowski historyk i mason Szymon Aszkenazy wyjawił tajemnicę, że pracami Sejmu Czteroletniego kierowała „niewidzialna „Rada Tajna”. Prawdopodobnie „Towarzystwo Przyjaciół Konstytucji 3 Maja” kierowało sejmem a niewidzialna Rada Tajna – Towarzystwem Przyjaciół. Nasuwa się więc pytanie, kto dzisiaj kieruje polskim sejmem”.

Podobnie jest z Konstytucją USA, jednakże masoni amerykańscy nie byli związani ze swoimi pobratymcami z Europy, wręcz przeciwnie, starali się tak zabezpieczyć by mafia Rotszyldów nie zawładnęła Nowym Światem. Szczególnie istotne były tu poprawki do Konstytucji, w tym najważniejsze – pierwsza i druga, zapewniające wolność słowa i prawo do posiadania broni. Masonerii światowej udało się odzyskać kontrolę nad USA dopiero w roku 1913, gdy prywatni bankierzy przejęli kontrolę nad emisją pieniądza. Po 1913 systematycznie ograniczano wolności Amerykanów aż do wprowadzenia tzw. „Patriot Act” po zorganizowanym przez masonerię zamachu na WTC. Krytyczne było też przejęcie urzędu Prezydenta, po zamachu na Johna Kennedy’ego w 1963 roku.

O masonerii w USA odważnie pisze Max Kolonko:
„…można pokusić się o teorię, że masoni stemplują nią „Nowy Porządek Świata” – o którym 9.11., nie 2001 roku (atak na WTC), a 9.11.1990 roku mówił w przemówieniu do Kongresu George Bush, ojciec obecnego prezydenta USA G.W. Busha. I jeden, i drugi to masoni”

Dzięki internetowi, na jaw wychodzą intencje masonów, którzy już dawno zostali przejęci przez mafię Rotszyldów. Niewielu z nich zdaje sobie jeszcze sprawę, że działają na też na własną zgubę – nieraz miałem okazję rozmawiać z ludźmi stojącymi wysoko na drabinie masońskiej w Polsce i w USA. Np. większość Rotarian uważa, że ich działalność ich organizacji jest czysto charytatywna, podczas kryje się za nią często wykonywanie rozkazów zza granicy. Miałem okazję na taką aferę wpaść, czego skutkiem jest 4-letnie ciąganie mnie po sądach. Czy kiedyś się to skończy?

Materiały:

http://monitorpolski.wordpress.com/

Posted in Historia | 7 Komentarzy »

Pomnik SS „Galizien” w Odessie?

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

Ukraińscy nacjonaliści, którzy zdobyli ogromne wpływy przede wszystkim w zachodniej części kraju, coraz śmielej poczynają sobie także na południu i wschodzie Ukrainy.

Neobanderowska Swoboda ogłosiła, że w kwietniu przyszłego roku w Odessie zostanie odsłonięty pomnik 14. dywizji SS „Galizien” – będzie to upamiętnienie 70. rocznicy powstania tego złożonego z Ukraińców oddziału walczącego w składzie armii hitlerowskiej. Pomnik, jak przekonują nacjonaliści, jest potrzebny, bo ma głosić „chwałę ukraińskich esesmanów”, których odwaga „ma być wzorcem dla przyszłych pokoleń młodych Ukraińców”.

Swoboda przekonuje, że dywizja SS „Galizien” wsławiła się walkami z sowiecką armią o „wolną Ukrainę”. Ale nacjonaliści „zapominają”, że dywizja uczestniczyła bardzo aktywnie w ludobójstwie dokonanym na Polakach mieszkających na Kresach przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA.

Za http://www.naszdziennik.pl/

Posted in Historia, Różne | 9 Komentarzy »

Obecny przy rozbiorze – filozof pamięta i przypomina –wywiad z dr Alice von Hildebrand

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

Poniższy tekst wydrukowany został w piśmie The Latin Mass w 2001 roku. Zapisana rozmowa z dr Alice von Hildebrand otwierała na łamach tego pisma dyskusję “Kryzys Kościoła – scenariusze rozwiązania”. Dr Alice von Hildebrand, emerytowany profesor filozofii Hunter College, na krótko przed udzieleniem wywiadu wydała biografię o swoim mężu, Dietrichu, pt Dusza lwa (The Soul of the Lion).
Tłumaczenie polskie wywiadu ukazało się pierwotnie w piśmie BIBUŁA, Numer 16, czerwiec 2003.

The Latin Mass – TLM: Doktor Hildebrand, czy w czasie gdy Papież Jan XXIII zwoływał Sobór Watykański II, odczuwała Pani potrzebę reform wewnątrz Kościoła?

Alice von Hildebrand – AVH: Większość spostrzeżeń na ten temat pochodzi od mojego męża. Zawsze twierdził on, że członkowie Kościoła – w związku ze skutkami grzechu pierworodnego i grzechu aktualnego – stale potrzebują reform. Jednak nauczanie Kościoła pochodzi od Boga i w związku z tym najmniejsza odrobina nie może zostać zmieniona czy rozważana jako wymagająca reform.

TLM: W przypadku obecnego kryzysu, kiedy po raz pierwszy odczuła Pani, że dzieje się coś straszliwie złego?

AVH: Było to w lutym 1965 roku, gdy przebywałam we Florencji podczas urlopu z uczelni. Mój mąż czytał jakieś pismo teologiczne, gdy nagle usłyszałam jak się rozpłakał. Podbiegłam do niego w obawie, że może nagle poczuł ból serca. Zapytałam się czy dobrze się czuje. Powiedział mi wtedy, że artykuł, który właśnie czytał ukazał mu wnikliwie, iż szatan wtargnął do Kościoła. Trzeba pamiętać, że mój mąż był pierwszym prominentnym Niemcem, który publicznie wypowiadał się przeciwko Hitlerowi i Nazistom. Miał zawsze wielką intuicję i umiejętność przewidywania.

TLM: Czy Pani mąż kiedykolwiek przed tym przypadkiem opowiadał o swoich obawach o Kościół?

AVH: Wspominam w biografii o moim mężu pt. “Dusza lwa”, że kilka lat po swojej konwersji na katolicyzm, w latach dwudziestych, zaczął wykładać na Uniwersytecie w Monachium. Większość katolików w tamtym czasie uczęszczała na Msze Św., ale mimo tego on zawsze mówił, że właśnie tam zaczął sobie zdawać sprawę, iż zatracony został wśród katolików sens nadprzyrodzoności. Jeden przypadek był dla niego szczególnie wystarczającym na to dowodem, jak również bardzo go zasmucił. Otóż przechodząc przez drzwi mój mąż zawsze zwykł przepuszczać tych studentów, którzy byli księżmi, z czego pewnego razu jeden z jego kolegów (katolik) wyraził zdziwienie i dezaprobatę: “Dlaczego pozwalasz na to, by twoi studenci wchodzili przed tobą?” Mąż odpowiedział: “Ponieważ oni są księżmi.” “Ale oni nie mają doktoratu!” – usłyszał. Mąż był zasmucony: docenianie doktoratu jest naturalną reakcją, jednak odczuwanie lęku przed wzniosłością kapłaństwa jest supernaturalną reakcją. Zachowanie się tego profesora udowodniło, że jego poczucie supernaturalności uległo erozji. Przypadek ten miał miejsce na długo przed Soborem Watykańskim II, ale aż do Soboru piękno i świętość liturgii trydenckiej maskowało ten fenomen.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół/religia | 22 Komentarze »

Czego Jaś się nie nauczy, Jan nie będzie umiał. Nadchodzi czas Pierwszych Komunii Św.

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

Redakcja bloga jest w posiadaniu książeczki do nabożeństwa wydanej w Częstochowie w 1928 r. To typowa książeczka dla dzieci pierwszokomunijnych z tamtych lat.

Można przypuszczać, że właśnie taką książeczkę dostał od taty mały Karol przed swoją I Komunią świętą. Szukając książeczki – pamiątki I Komunii św., warto wczytać się w jej treść. W ciągłej sprzedaży są jeszcze niestety te, napisane przez znanych księży apostatów, stręczących dzieciom politpoprawną “religię ONZ”.
Tylko czy dobra lektura wystarczy ?

IMPRIMATUR: Częstochoviae, 4 febr. 1928, Vicarius Gen. Fr.Mirecki; Secret. Dr. Stan. Zając/ Nihil obstat No.429 Ks.A.Grocholewski, Cenzor. //Curia Episcopalis Częstochoviensis//

Rachunek sumienia

Grzechy

1. Przeciw Bogu

Z wiary: Niedowiarstwo, kacerstwo, wątpliwości w wierze, zabobon, sny, wróżby, czytanie ksiąg zakazanych,  wspólnictwo w modlitwie lub obcowaniu z różnowiernymi, tajenie lub wstyd wiary katolickiej, żarty z rzeczy świętych, niewiadomości artykułów wiary. […]

Za: Piaseczyńskie Środowisko Wiernych Tradycji Łacińskiej (4 maj 2011)

http://www.bibula.com/?p=37172

Posted in Kościół/religia | 23 Komentarze »

Brednie o Annie Walentynowicz

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

Od pewnego czasu rozpowszechniana jest sensacyjna informacja, że jakoby Anna Walentynowicz, urodzona w polskiej rodzinie Lubczyków  w Równem na Wołyniu,  była – uwaga! – Ukrainką z pochodzenia. Taką sensację głosi m.in. Mirosław Czech z arcyprawdomównej „Gazety Wybiórczej”, aktywny działacz Związku Ukraińców w Polsce.

Co więcej, po śmierci Walentynowicz w „cudowny” sposób  odnalazło się na Wołyniu jej rodzeństwo. Tak jak czterysta lat temu w Moskwie „cudownie” (i to aż dwukrotnie) po swojej śmierci odnajdywał się carewicz Dymitr, syn cara Iwana Groźnego.

Inna sprawa, ze wszystko to przypomina inne sensacje, które od wielu lat  rozpowszechniane są przez greckokatolickie duchowieństwo o ukraińskim pochodzeniu – znowu uwaga! – Emilii Kaczorowskiej, rodem z Bielska-Białej, matki Jana Pawła II.

Chciałoby się w tym momencie krzyknąć: Hospody pomyłuj !!!

Napisałem więc do dr Sławomira Cenckiewicza z Gdyni, autora biografii bohaterki ze Stoczni Gdańskiej. Oto jego odpowiedź.

1)      Ania nigdy nie potwierdziła tych rewelacji – pojawiły się już za życia – ze miała jakoby więcej sióstr i braci (rodzonych).

2)      Przyznawała, że może być w Równem jakieś kuzynostwo, ale nie siostry i bracia (rodzeni), a tym bardziej, że ojciec przeżył 1939 r. (no i mama) i ją odda komuś tam w opiekę, a później nie chciał jej robić przykrości i się nie kontaktował.

3)      Ludzie z Równego pojawili się u niej kilka lat temu, ale ona ograniczyła się do jednostkowej pomocy – kupiła piłę do drewna dla kogoś, kto o to prosił. Prawdopodobnie raz pojechała w te okolice przy okazji jakieś podróży, choć niechętnie. bo mówiła, że nie chce wracać do tej tragedii jaka spotkała ja po stracie rodziców i brata.

4)      Miała 10 lat jak wybuchła wojna – nie można w tym wieku nie pamiętać, ilu się miało braci i sióstr i czy rodzicie przeżyli.

5)      W pierwszych ankietach pracowniczych z 1950 r. pisała o śmierci rodziców i stracie brata w latach 1939-1940.

6)      Prowadziła od najmłodszych lat pamiętnik, który ukradła jej bezpieka w 1979 r. – weryfikowano jej dane wielokrotnie i gdyby coś było na rzeczy SB pierwsza by ją oskarżyła o fałszerstwo własnego, życiorysu o którym mówiła publicznie przynajmniej od l. 70.

7)      Ania czytała moją książkę w maszynopisie i rozmawialiśmy o pierwszym okresie jej życia – nic nie chciała zmienić.

8) Rewelacje ukraińskie pojawiły się po 10 kwietnia 2010 r. i nie było możliwości się do nich odnieść w książce, zresztą bliscy Ani – jak Ania Baszanowska, jej największa przyjaciółka i powierniczka – uznali
to za bzdury szkodzące pamięci Ani, gdyż w domyśle miała ona sfałszować swój życiorys, być może również i ten późniejszy.

Pozdrowienia

dr Sławomir Cenckiewicz

Warto przypomnieć, że dwaj osobnicy, którzy twierdzili, że są cudownie ocalonymi carewiczem Dymitrem otrzymali przydomek Samozwańcy. Podobne określenie pasuje jak ulał do tych, co twierdzą, że są rodzonymi bracmi i siotrami Anny Walentynowicz.

Inna sprawa, że jak tak dalej pójdzie, to może dowiemy się, że Lech Wałęsa to zbiegły z Dzikich Pól kozak Wałęsiuk a kuzynem Donalda Tuska był Stepan Bandera. No cóż, jak się nie ma mało własnych bohaterów, to trzeba ich podkradać innym narodom.

http://www.isakowicz.pl

Posted in Różne | 4 Komentarze »

Australia: dymisja liberalnego biskupa

Posted by Marucha w dniu 2011-05-04 (Środa)

Benedykt XVI zdymisjonował australijskiego biskupa Williama Morrisa, który od 18 lat był ordynariuszem diecezji Toowoomba.

Posługa bp. Morrisa od samego początku budziła wiele zastrzeżeń. Zalecał on na przykład absolucję generalną, wprowadził do szkół diecezjalnych kontrowersyjny program wychowania seksualnego, a przed pięcioma laty wydał list pasterski, w którym domagał się dopuszczania do kapłaństwa kobiet i żonatych mężczyzn, a także uznania ważności liturgii sprawowanych przez pastorów anglikańskich i luterańskich. Bp Morris doprowadził też do kompletnej zapaści powołaniowej swej diecezji. Od wielu lat nie ma tam żadnych powołań, co kontrastuje ze stanem innych australijskich diecezji.

Wobec tych faktów i skarg napływających od wiernych Watykan zdecydował się na wizytację apostolską. Powierzył ją amerykańskiemu arcybiskupowi Charlesowi Chaputowi. Na podstawie wyników jego dochodzenia Benedykt XVI podjął decyzję o pozbawieniu 67-letniego bp Morrisa władzy pasterskiej nad diecezją.

kb/ rv

KOMENTARZ BIBUŁY: Benedykt XVI zdymisjonował biskupa “który od 18 lat był ordynariuszem diecezji Toowoomba. Posługa bp. Morrisa od samego początku budziła wiele zastrzeżeń.”
Zaraz, zaraz: a któż to przez te wszystkie lata był papieżem, w czasie gdy od samego początku biskupstwa zastrzeżenia wobec bp. Morrisa były znane? Ktoś powie: no tak, ale przecież “młyny Watykanu” działają wolno, że… No dobrze, ale w takim razie jak ta rzekoma powolność ma się do błyskawicznej beatyfikacji Jana Pawła II? Dziwne podwójne standardy.

Posted in Kościół/religia | 7 Komentarzy »