Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Kościół katolicki da wolną rękę rodzicom

Posted by Marucha w dniu 2011-06-22 (Środa)

Kolejne postępy modernizmu, czyli Kościół w Polsce „uwzględnia postulaty wiernych”. Ciekawe, jakie następne „postulaty” zostaną wzięte pod uwagę: zgoda na rozwody? aborcję? związki sodomitów? -admin.

Małżeństwa mieszane wyznaniowo będą same decydować, w jakiej wierze wychowywać dzieci – informuje „Dziennik Polski”.

Teraz zawierając ślub przed ołtarzem, małżonkowie muszą się m.in. zobowiązać, iż będą wychowywać dzieci w wierze katolickiej. Niebawem ma się to zmienić. Jednym z punktów obrad Episkopatu Polski, który zbiera się 24 czerwca w Licheniu, będzie głosowanie nad dokumentem o związkach mieszanych, w którym uwzględniono postulat wiernych, aby to małżonkowie, a nie odgórnie Kościół, decydowali, w jakiej wierze będą wychowywać swoje pociechy.

Gdy nowe zasady wejdą w życie, małżonkowie sami decydowaliby o tym, w jakiej wierze będą wychowywać swoje pociechy. Dotychczas Kościół zgadzał się na zawieranie małżeństw mieszanych wyznaniowo pod warunkiem złożenia przez stronę katolicką tzw. oświadczeń i przyrzeczeń, że zrobi ona wszystko, aby w tym związku „nie osłabić swej wiary i że dzieci będzie się starać wychować po katolicku”.

Dokument z nowymi zasadami powstawał 12 lat. Pracowali nad nim reprezentanci Kościoła katolickiego i Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej. Dokument jest wzorowany na podobnej deklaracji włoskiej, zatwierdzonej przez Stolicę Apostolską.

Więcej w „Dzienniku Polskim”.

Za http://wiadomosci.onet.pl

Komentarzy 47 do “Kościół katolicki da wolną rękę rodzicom”

  1. efka said

    Skoro dla Kościoła Katolickiego jest wszystko jedno jakiego wyznania jest potomstwo katolików to podważana jest istota religii i złamanie nakazu krzewienia wiary.
    O kant potłuc takich pasterzy, którzy wiodą na manowce.

  2. aga said

    Szanowni Państwo

    Wychodząc na przeciw życzeniu Ojca Świętego Benedykta XVI by publikować także
    krytyczne opracowania dotyczące przebiegu i historii ostatniego soboru
    postanowiliśmy udostępnić Państwu po raz pierwszy przetłumaczoną na język polski
    książkę Michaela Daviesa „Sobór Papieża Jana. Rewolucja liturgiczna”

    http://ksiegarnia.antyk.org.pl/x_C_I__P_23016427-23010001.html

    Michael Treharne Davies (zm. 25 września 2004) był znanym na calym świecie
    brytyjskim konserwatystą i obrońcą tradycji katolickiej, był autorem wielu
    książek na temat kryzysu katolicyzmu jaki zapanował po Soborze Watykańskim II.
    Był prezesem Międzynarodowej Federacji „Una Voce”.

    Publikowana po raz pierwszy w języku polskim książka jest jedną z trzech, jakie
    Davies napisał na temat rewolucji liturgicznej:

    The Liturgical Revolution, vol. I: Cranmer’s Godly Order, Roman Catholic Books

    The Liturgical Revolution, vol. II: Pope John’s Council , Angelus Press

    The Liturgical Revolution, vol. III: Pope Paul’s New Mass, Angelus Press

    Oto fragment ze wstępu do czwartego już wydania tej książki na Zachodzie:

    /…/Najważniejszym wydarzeniem od czasu opublikowania poniższej książki w 1977
    r., odnoszącym się do Drugiego Soboru Watykańskiego, było zwołanie w listopadzie
    1985 r. przez papieża Jana Pawła II w Rzymie Nadzwyczajnego Synodu Biskupów.
    Celem Synodu było ocenienie wpływu Soboru na życie Kościoła. Komisje Episkopalne
    poszczególnych krajów dostarczyły raporty na temat efektywności reform
    soborowych w swoich krajach.

    Gdy doszło do Komisji Episkopatów anglojęzycznych, rezultat był tak
    przewidywalny jak wybory w Związku Radzieckim. Sprawozdanie angielskich biskupów
    było możliwie najbardziej bezmyślne, choć tylko odrobinę głupsze niż to
    zaprezentowane przez hierarchów ze Stanów Zjednoczonych. Padło tam nawet
    stwierdzenie, że jesteśmy w trakcie drugich Zielonych Świąt o takim nasileniu,
    że te pierwsze nie mają z nimi porównania. Wszyscy wszędzie są zaangażowani w
    nieustający dialog i nieprzerwaną odnowę. Jedyną skazą na idyllicznym
    krajobrazie posoborowym jest obecność katolików wyrażających �punkt widzenia
    mniejszości ekstremistycznej�. Ci katolicy, których przestępstwem jest wierność
    wobec Magisterium Kościoła i jego najbardziej czcigodnych tradycji, zostali
    zadenuncjowani przez biskupów angielskich za manifestowanie �braku tolerancji i
    pewnego nowego fundamentalizmu�.

    Co smutne, ten Synod Nadzwyczajny poparł stanowisko tego głupiego optymizmu.
    Dana przez Boga szansa, żeby stawić czoła faktom posoborowej klęski i
    zainicjować powrót do Tradycji, została zaprzepaszczona. W swoim sprawozdaniu
    końcowym Ojcowie Synodu ogłosili:

    Były trzy powody zwołania tego Synodu: uczcić Drugi Sobór Watykański, ponownie
    zatwierdzić jego znaczenie oraz kontynuować jego pracę. Jesteśmy wdzięczni, że z
    Bożą pomocą, osiągnęliśmy wszystkie te cele. Uczciliśmy wspólnie, z całego serca
    Sobór Watykański II, jako łaskę od Boga i dar Ducha Świętego, dzięki temu wiele
    duchowych korzyści spłynęło na Kościół jako całość, na partykularne Kościoły i
    na ludzi naszych czasów. W tym samym duchu i z radością potwierdziliśmy
    znaczenie Drugiego Soboru Watykańskiego jako pełnoprawnego i aktualnego wyrazu
    wiary zawartej w świętych Pismach i żywej Tradycji Kościoła. Z tego powodu
    postanowiliśmy podążać tą samą drogą, którą wyznaczył Sobór.

    Każdy może zauważyć, że to jest dokładnie takie potwierdzenie, jakiego można by
    się spodziewać po synodzie lemingów zdeterminowanych, by iść naprzód po tej
    samej ścieżce samozagłady obranej przez poprzedników 20 lat wcześniej. Dużo
    bardziej realistyczną ocenę epoki posoborowej i taką, która zbiega się dokładnie
    z wyrażoną w tej książce, kiedy była wydana po raz pierwszy, wyraził kardynał
    Joseph Ratzinger (obecny papież � przyp. tłum.), Prefekt Świętej Kongregacji
    Doktryny Wiary. W angielskiej edycji L�Osservatore Romano z dnia 24 grudnia 1984
    r. napisał: Najwyraźniej wyniki (Soboru Watykańskiego II) wydają się
    dramatycznie sprzeczne z oczekiwaniami wszystkich, począwszy od tych papieża
    Jana XXIII a skończywszy na tych papieża Pawła VI: oczekiwaliśmy nowej jedności
    katolickiej, a zostaliśmy narażeni na niezgodę, która, używając słów papieża
    Pawła VI, przeszła od samokrytycyzmu do samozagłady. Spodziewaliśmy się nowego
    entuzjazmu, a wielu się zniechęciło i znudziło. Spodziewaliśmy się wielkiego
    kroku naprzód, a zamiast tego stanęliśmy w obliczu postępującego procesu
    dekadencji, który rozwinął się w głównej mierze właśnie dzięki nawoływaniu do
    powrotu do Soboru i dlatego przyczynił się do zdyskredytowania Soboru w oczach
    wielu. Stąd też bezpośredni rezultat wydaje się negatywny. Powtarzam tutaj to,
    co powiedziałem 10 lat temu po zakończeniu prac: bezsprzecznie i zdecydowanie
    ten okres był nieprzychylny dla Kościoła Katolickiego.

    Realistyczna ocena kardynała Ratzingera w kwestii posoborowego katolicyzmu nie
    zjednała mu przyjaciół w katolickich mediach. W komentarzu do artykułu wstępnego
    na temat uległości biskupów angielskich The Tablet był w stanie jedynie
    rozkoszować się faktem, że �Opinie kardynała Ratzingera nie mają
    odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wręcz odwrotnie, jego pesymistyczna i ponura
    ocena obecnego stanu Kościoła, która wiedzie go do opłakiwania ostatnich 20 lat
    i wołania o �odnowę�, często budzi wyraźne sprzeciwy� (3 sierpnia 1985). Przez
    dziwny zbieg okoliczności, w tym samym wydaniu z 3 sierpnia, które chwaliło
    posłuszeństwo angielskich biskupów, zamieszczono również list do wydawcy od B.A.
    Santamarii, niewątpliwie najznamienitszego australijskiego świeckiego XX wieku.
    Pismo The Tablet już wcześniej, w wydaniu z 13 lipca, krytykowało kardynała
    Ratzingera za jego �pesymizm�, a list od pana Santamarii był odpowiedzią na ten
    atak. Zauważył on tam, że od Drugiego Soboru Watykańskiego ponad 80% katolików
    we Francji, Włoszech i Holandii nie praktykuje swojej wiary. W jego własnym
    kraju, Australii, frekwencja na mszach św. spadła dramatycznie z 53% w 1960 r.
    do 25% w 1985 r. Pan Santamaria skomentował to tak:

    Jeśli odniesiemy te liczby do przyszłości, abstrahując od możliwości religijnego
    cudu, jakich statystyk możemy się spodziewać za 10 lat? Fakty nie mogą być
    �optymistyczne� lub �pesymistyczne�. Fakty mogą być tylko prawdziwe lub
    fałszywe. Jeśli te fakty są fałszywe, niech będą ukazywane jako takie. Jeśli są
    prawdziwe, nie podsumowujmy naszej oceny monumentalnym absurdem mówiąc, że Duch
    Święty �odnawia� coś, co w widoczny sposób przestaje istnieć, bo niegdyś pełne
    kościoły świecą dziś pustkami. Argumentem często używanym przez zwolenników
    reform posoborowych jest post hoc non ergo propter hoc (po tym, więc nie w
    skutek tego)1 na przykład to, że spadek frekwencji nastąpił po Soborze, nie jest
    koniecznie skutkiem Soboru. To, czego ci ludzie nie chcą przyjąć do wiadomości
    to fakt, że reformy rzekomo uprawomocniające Sobór miały na celu zainicjowanie
    odnowy, a odnowa musi koniecznie dotyczyć powiększania, a nie zmniejszania. Co
    odpowiedzieliby ci ludzie, gdyby ich reformy skończyły się na przykład masowym
    wzrostem uczęszczania na msze św., a katolicy, którzy nie lubią liturgicznych
    zmian odpowiedzieliby: �Post hoc non ergo propter hoc�?

    Pod jednym względem Kościół może być porównany do firmy produkcyjnej. Mam
    nadzieję, że to porównanie nie wyda się nie na miejscu i nieodpowiednie. Celem
    każdego producenta jest przekonać klientelę, by kupiła jego produkty, woląc je
    od produktów konkurencji. Wyobraźmy sobie, że rada nadzorcza powiedzmy na
    przykład Ford Motor Company zdecydowała się nadać firmie i swoim produktom
    zupełnie nowy wizerunek. Żeby to osiągnąć zrobili radykalne zmiany w wyglądzie
    swoich samochodów, wyrzucili wszystkie wypróbowane i przetestowane metody
    marketingowe, a promowali swoje nowe pojazdy w zupełnie inny sposób. Proszę
    sobie następnie wyobrazić, że sprzedaż gwałtownie spadła i nie dość, że nie
    zdobyli praktycznie żadnych nowych klientów, to jeszcze stracili dużą większość
    swoich stałych: w niektórych krajach nawet 80%. Byłoby niedomówieniem twierdzić,
    że radzie nadzorczej brakowałoby rozsądku, gdyby nie widzieli żadnego związku
    między ich nową polityką marketingową, a upadkiem swojej firmy. A proszę sobie
    wyobrazić reakcję na sytuację, gdy ci sami szefowie nie tylko próbowaliby
    usprawiedliwić swoją nową politykę i uwolnić ją od odpowiedzialności za upadek,
    ale w dodatku zaprzeczaliby, że w ogóle jakikolwiek upadek miał miejsce, pomimo
    faktu, że fabryki Forda byłyby zamykane kraj po kraju, a sprzedaż byłaby
    najniższa w dziejach. Pójdźmy jeszcze o krok dalej i wyobraźmy sobie, że nie
    zgodzili się porzucić katastrofalnej polityki, którą przyjęli i wrócić do swoich
    tradycyjnych metod, ale postanowili �podążać tą samą ścieżką�, która
    doprowadziła do samo-destrukcji firmy Ford Motor Company. Można sobie łatwo
    wywnioskować, że następne spotkanie akcjonariuszy miałoby dość burzliwy przebieg.

    Nie, pan Santamaria ma rację. Jest monumentalnym absurdem twierdzić, że kiedy
    pustoszeją niegdyś pełne kościoły, �Duch Święty odnawia coś, co w widoczny
    sposób przestaje istnieć�. O. Kenneth Baker, Wydawca Homiletic and Pastoral
    Review (Przegląd Homiletyczno-pastoralny), poszedł nawet dalej i stwierdził, że
    �produkt� wystawiony na rynek przez �dyrektorów� Kościoła Katolickiego w Stanach
    Zjednoczonych już nie jest tym samym �produktem�, który był na rynku przed
    Drugim Soborem Watykańskim. W artykule wstępnym do numeru styczniowego 1983 r.
    napisał: �Jesteśmy świadkami odrzucenia Kościoła hierarchicznego założonego
    przez Jezusa Chrystusa, który został zastąpiony przez Amerykański Kościół
    Protestancki odseparowany od Rzymu�. Ta ocena jest radykalna i surowa, ale
    właśnie do niej odnieśliby się wierni katolicy Zachodu, w których krajach tak
    się dzieje.

    Jeden z najbardziej znamiennych komentarzy na temat owoców Soboru Watykańskiego
    II pojawił się w wydaniu National Catholic Register z 10 października 1982 r.,
    które było poświęcone dwudziestej rocznicy Soboru, który formalnie został
    otwarty 11 października 1962 r. Artykuł został napisany przez Michaela Novaka, o
    którym wspominam w tej książce kilka razy, który w czasach Soboru był skrajnym
    liberałem. Obecnie wydaje się jakoby przeszedł przemianę w umiarkowanego
    konserwatystę i jest czymś w rodzaju bicza na amerykańskich biskupów. Novak
    przypomniał swoją euforię podczas otwarcia Soboru i swoje przekonanie, że świat
    na zawsze będzie inny � i lepszy. �Czy to tylko dlatego, że teraz jestem
    starszy? Bo moje myśli o dzisiejszym Kościele nie są o wzroście, ale o upadku;
    nie o intensywniejszej ortodoksji, ale o większych waśniach i naumyślnej
    herezji; nie o pobożniejszym moralnym życiu, ale o rosnącym niedbalstwie,
    opieszałości i poddaniu się światu na jego własnych warunkach. Drugi Sobór
    Watykański miał odnowić Kościół. A przynajmniej do pewnego stopnia go
    rozczłonkował, podzielił i osłabił.�

    W marcowym wydaniu z 1985 r. w swoim dzienniku Christian Order o. Paul Crane SJ
    wyraził bardzo jasno, co dzieje się w posoborowym Kościele: �Kościół stanął w
    obliczu nowej treści wiary i moralnych praktyk, propagowanych w samym Kościele
    przez tych, którzy nazywają siebie katolikami. W zasadzie powstała nowa religia.
    Nowa wiara, nie głównie w Boga, ale w człowieka. Skoncentrowana raczej na
    człowieku niż na służbie Bogu.� Wydanie Homiletic i Pastoral Review z czerwca
    1986 r. zawierało artykuł kardynała Ratzingera, w którym ubolewał on nad
    pojawieniem się nowej idei Ludu Bożego, w której �Bóg� oznacza tylko samych
    ludzi, a w liturgii ci ludzie wielbią tylko samych siebie.

    Żeby żaden czytelnik nie zwątpił po przeczytaniu tej książki, warto pamiętać, że
    mamy obietnicę Naszego Pana, że Jego Kościół przetrwa dopóki On nie powróci. A
    przetrwa w dokładnie takim samym stanie, w jakim On go ustanowił � rządzonego
    hierarchicznie, zbudowanego na Piotrze Skale. Kościół założony przez Naszego
    Pana nie może upaść. Jest bez skazy. Bramy piekieł nigdy Go nie przemogą, nawet
    jeśli czasami gwałtowne burze chcą go zatopić, a sam Piotr wydaje się wahać.
    Kościół może się zmniejszyć i stracić swój wpływ. Wszystkie kraje mogą odejść od
    wiary i nigdy nie wrócić, jak to się stało w przeszłości, ale Kościół musi wciąż
    trwać i będzie, aż do końca czasu, ad finem saeculorum usque firma stabit,2 by
    cytować pocieszające słowa Konstytucji Dogmatycznej Pastor Aeternus Pierwszego
    Soboru Watykańskiego. Obowiązkiem wiernych katolików w naszych czasach jest
    uniknięcie rozpaczy i pozostanie w zasięgu Barki Piotra za wszelką cenę. Papież
    Leon XIII ostrzegał nas w swojej encyklice Satis cognitum, że: W związku z tym,
    że Kościół Chrystusowy jest jeden i niezmienny na zawsze, ci, którzy go
    opuszczają, odchodzą od woli i rozkazu Chrystusa Pana. Schodząc ze ścieżki
    zbawienia, wchodzą na ścieżkę wiecznego potępienia.

    By zakończyć nutą optymizmu i nadziei, Matka Boża z Fatimy obiecała, że na
    koniec Jej Niepokalane Serce zatriumfuje. Bardziej niż zwykle, tutaj na tym
    padole łez, musimy uczynić Ją naszą najlepszą Orędowniczką i Orędowniczką
    Kościoła, którego jest Matką.

    Michael Davies

    18 luty 1987 r.

    Dzień świętej Bernadetty

    Zapraszam do zakupu
    Pozdrawiam
    Marcin Dybowski
    502 225 232

  3. Qqłka said

    Czy w takim razie to co jest obecnie, i co będzie, to jest naprawdę Kościół Chrystusowy? Czy ta organizacja naprawdę prowadzi do zbawienia? Przecież Chrystus powiedział wyraźnie „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.” Zresztą to tylko efekty działalności JP2 i jego „świętości”.
    Po beatyfikacji JP2 mam poważne wątpliwości co do zbawczej roli i mozliwości tzw. kościoła posoborowego. Postawienie w jednym szeregu człowieka, który przygotował grunt duchowy na wielkie odstępstwo od wiaty i przyjście antychrysta, wraz z wielkimi świętymi i meczennikami, stawia tzw. kościół posoborowy w sytuacji bardzo jednoznacznej: świętym, męczennikom i wiernym sługom Bożym napluto w twarz.
    Ciekawe co powiedzą na Sądzie Ostatecznym miłośnicy JP2 i jego ducowe dzieci np. Blandynie Liońskiej. Opis jej męczeństwa można znaleźć tutaj:
    http://mateusz.pl/ksiazki/chpo/chpo2-06.htm
    Ja przytoczę tylko mały fragment:
    „W dniu męczeństwa sama oddała się w ręce oprawców, którzy najpierw biczowali ją aż do obdarcia skóry z pleców, później przypiekali żywym ogniem, wreszcie związaną w sieć rzucili wściekłemu bykowi. Podrzucona przez niego w powietrze, upadła na wpół martwa, lecz jeszcze znalazła siłę, by się modlić. Wówczas kaci dobili ją.”

  4. 1981 said

    Co to właściwie zmieni? Bo moim zdaniem tylko tyle, że małżeństwo będzie miało jedną formułkę mniej do wypowiedzenia. Teoretycznie małżeństwa dwojga katolików podczas ślubu zobowiązują się do wychowania dzieci w wierze katolickiej, a jak to wygląda w praktyce? Dla jednych to droga życia, światopogląd, a dla innych po prostu pakiet obowiązków do wypełnienia. Ot, posyła się dzieci do sakramentów i obchodzi się jakieś święto w grudniu (obchody polegają na większej ilości czasu spędzonej w sklepach). No więc wg mnie brak takich zobowiązań nie spowoduje osłabienia katolicyzmu w Polsce, co najwyżej może go wzmocnić, bo procentowo mniej będzie „ciepłych kluch”, a więcej „twardego rdzenia”, który jest świadomy tego, co robi i dlaczego.

  5. Marucha said

    Re 4:
    Zmieni się BARDZO wiele.
    Kościół da wolną rękę na wychowywanie dzieci w dowolnej religii – zrezygnuje nawet z napominania i protestowania. Uzna błąd za prawdę.
    I to jest tragiczne – a nie to, że poszczególni ludzie będą ignorować nauki Kościoła.

  6. Kościół Katolicki w Polsce – jak widać – powoli zaczyna rozumieć idee wolnościowe, brawo. Za rozwój dziecka i kreowanie jego świadomości odpowiedzialni są tylko rodzice, nikt inny. Nie ksiądz, nie urzędnik, nie zbiorowość kościelna. Jeśli rodzice żyją w zgodzie w cnocie, dziecko również będzie cnotliwe.

    Proszę iść szerzyć swoje „idee wolnościowe” gdzie indziej. – admin

  7. JO said

    Kazdego Katolika obowiazkiem jest dbac o czystosc wiary – czyly zycia zgodnego z Sw Magisterium KKatolickiego. Pozostawienie Rodzicom decyzji w jakiej wierze maja wychowywac dzieci jest sprzeczne ze Sw Magisterium KKatolickiego – Nauka Pana Jezusa.

    Inaczej – koscol pozwala na odejscie od WIARY, lub wprowadzanie do Wiary Katolickiej innej filozofii „zanieczyszczajac” wiare katolicka.

    Niech wiec Panowie wciaz wierzacy w dobre intencje Watykanu zalaza okulary…..lub klapki z oczu niech opadna. Tylko podazanie starym sposobem mozna uzdrowic kosciol – jezeli Papiez nie exkomunikuje – to Ksieza i zwykli Katolicy powinni zastosowac efekt exkomuniki – odseparowac ludzi – niekatolikow od siebie.

  8. JO said

    Jest powiedziane – nawzajem siebie upominajcie. Danie wolnej reki Rodzicom nie jest zgodne z tym przeslaniem.

    To zgoda na zabojstwo dusz, Morderstwo w Bialy dzien.

    Czlowiek zyje w grupie i bez innych ludzi zyc nie potrafi – napominanie innych jest konieczne by trzymac sie drogi – Napiminal Nas Pan Jezus i Napomina i wzywa bysmy napominali innych – bo zyjemy i tylko mozemy zyc wlasciwie razem pomagajac sobie. Prawda plynie z Magisterium, to ona jest Baza, jak wiec Katolik bez upomnien innych ludzi ma czuc sie upomniany przez Sw Magisterium KKatolickiego?

  9. JO said

    Wyrzucajmy judeomodernistow-judeokatolikow z naszych Koscilow. Bojkotujmy Ksiezy – nie chdzmy na Msze Judeokatolickie odprawiane przez Judeokatolikow.

    Opcja Romana K

  10. JO said

    „Dokument jest wzorowany na podobnej deklaracji włoskiej, zatwierdzonej przez Stolicę Apostolską.”

    I Jak tu nie nazywac Papiezy Szatnskimi Panie Gajowy.

    Prosze mnie wiecej nie pouczac jak mam Mowic – to jest moja goraca prosba. Prosze wycinac slowa jezeli sa wg Pana za ostre ale prosze mnie wiecej nie pouczac.

  11. wet3 said

    Czyli mamy jawny dowod dalszego ciagu degradacji. Posoborowy KK degraduje sam siebie wlasnymi rekami. Najpierw powiedziano nam, ze jestesmy tylko jednym z wyznan chrzescijanskich (a nie jedynym prawdziwym Kosciolem!!!), a teraz te herezje przypieczetowano – podwazajac tym samym sens swego istnienia! Teraz czekamy na dalsze temu podobne idiotyzmy! Moze nastepnym „odkryciem” beda malzenstywa homo???!

  12. Marucha said

    Re 9:
    Najlepszym sposobem na księży-modernistów jest nie dawanie na tacę i chodzenie, o ile możności, na Msze Tradycyjne,

  13. Marucha said

    Re 10:
    Nie lubię wycinać słów ani zmieniać wypowiedzi mych gości. Czasami mogę coś dopisać…
    A Panu polecam jednak odrobinę wstrzemięźliwości i traktowanie każdego, kto błądzi, jak błądzącego, którego trzeba spróbować nawrócić. Zawsze jest czas na zrezygnowanie, jeśli okaże się to dla nas niemożliwe.

  14. JO said

    ad.12. Pelna zgoda.
    ad.13. Ja w odroznieniu od Pana uwazam, ze nawrocic czlowieka moze tylko i wylacznie Pan Bog – bo WIARA jest Laska Od Pana Boga i trzeba na nia zasluzyc a jak Pan Bog Nas Ocenia – by laske dac – to juz Tajemnica Boska.

    Ja nie mam zamiaru nikogo nawracac, kto tego nie chce. Pan nawraca ludzi, ktorzy tego nie chca z pokrzywdzeniem tych co chca, bo ludzie jak Margrabas przychodza tu by macic wsrod tych co poszukuja.

    Do Takich jak Margrabas ja nie jestem i nie bede wstrzemiezliwy – bo to grzech zaniechania byc wzgledem nich wstrzemiezliwym. To Forum jest Katolickie i dla ludzi ktorzy maca tu miejsca nie ma na ich falszywe wypowiedzi.

    Ja wiem jak wyglafda bladzacy. Nim bylem. Nim wciaz jestem zapewne. Bladze wiele razy ale poszukuje a nie zaprzeczam Prawdzie.

    Traktowanie Kazdego jak Bladzi jest przestepstwem wzgledem bladzacych prawdziwie. Bladzacy to ten – raz jeszcze powiem – kto poszukuje prawdy, czyli zaklada, ze Prawda jest Trojca Swieta i poszukuje slow by Ja poznac.

    Pan okresla ludzi, ktorzy nie zakladaja, ze Trojca Swieta jest Prawda i ze Sw Kosciol Jest Cialem Chrystusa KKatolicki z Jego Sw Magisterium – za bladzacych. Oni nie sa bladzacymi a zbuntowanymi., a odrzucajacymi Prawde, oni sa jak Faryzeusze, ktorzy maja Szatana za Diabla. Pan Bog do nich przestal mowic a Pan z nimi Rozmawia?

    Pan nie jest Bogiem Panie Gajowy.Pan popelnia jeden z bledow modernizmu – zaklada, ze wszyscy sa bladzacy.

    To smutne dla mnie Pana wyznanie.

  15. JO said

    Przykladem bladzacago jest Sw Pawel. On jako Rzolniez – Urzednik Rzymski nie chcial byc bladzacym do momentu az Pan Bog oslepil go by zaczal widziec. Byl od Bladzacym od tego momentu az do czau pelnego mu objawienia przez Pana Boga za pomoca Ducha Swietego i przy pomocy Katolikow – calosci Magisterium.

    Przed Oslepieniem On nie byl Bladzacym a Buntownikiem, wyznawca Szatana a nie Pana Boga. Mowinie do niego w tym czasie bylo strata czasu a przeciwnie wsciekalo go i byl b brutalny do Katolikow.
    Pan wlasnie powoduje taka rozmowe z wyznawcami demonow – marnujac sily i czas.

    Otrzepac ubranie od takich ludzi i w cichosci sie oddalic! To jest jedyna wskazowka od Pana Boga. Reszte niech Pan zostawi Panu Bogu i jego Lasce a zajmie sie prawdziwymi Bladzacymi – takimi jak Ja na przyklad, jak Sono, jak Aga – to My potrzebujemy tej Strony internetowej a nie Rozwscieczeni Wyznawcy Demonow.

    To z nami niech Pan sie dzieli wiadomosciami i kreujmy sie nawzajem a nie dopuszczajmy do glosu naszych Przeciwnikow, ktorzy nie sa zagubieni a Zbuntowani jak byl zbuntowany Sw Pawel zanim dostal Laske od Pana Boga – laske Wiary i jako zblakana Dusza proszac, blagajac przyszla – blagajac o WIARE – WIEDZE WIARY.

    Zbuntowani moga tylko czytac, krzyczec alenie rozmawiac. Jak krzycza – to skutek ich krzyku bedzie widoczny – nazwanie po imieniu ich filozofii ich postawy, wyzwanie ich szatanstwa takim jakim jest i zadanie milczenia.

    Ludzie nie sa rowni a roznica podstawowa ich nierownosci jest roznica w posiadaniu wiedzy o Prawdzie i jej stosowaniu.Kto zna Prawde ten jest Pierwszy i sluzy wowczas mniejszym a mniejsi zobowiazani sa Jego sluchac.

  16. Marucha said

    Panie JO, oczywiście to Bóg udziela łaski wiary i łaski nawrócenia – ale do tego celu używa bardzo często zwykłych ludzi.
    Czy neguje Pan potrzebę istnienia misjonarzy? Czy w Pańskich oczach jest grzechem próba przekonania błądzących, iż błądzą?
    Czy ma Pan jakiś dar rozpoznawania na podstawie paru linijek tekstu komentarza, kto błądzi, a kto jest zatwardziały?
    To Pan, nie ja, stawia się w pozycji wszechwiedzącego Boga.

  17. Wojwit said

    Re. 14.
    „(…)oni sa jak Faryzeusze, ktorzy maja Szatana za Diabla.”
    Panie JO, Pan czyta to, co sam napisze?

  18. JO said

    czytam. sztana za ojca….

  19. JO said

    ad.17. …ja nie siedze w wygodnym fotelu oplacany przez unych:) a pracuje i pisze w miedzyczasie…..”jednym wyrwaniem zeba a 2 wyrwaniem zeba ” 🙂

  20. JO said

    ad. 16 . Tak , ja umiem czytac i rozpoznaje slowa w tekscie i ich znaczemnie. Pan Sono jest Katolikiem , Pan Marucha Gajowy jest Katolikiem i oni szukaja wiary….

    Pan Margrabas nie jest Katolikiem i nie szuka wiary

    Pan Krzysztof – jest zbladzonym Katolikiem i szuka wiary (choc uwazam jest zarazony modernizmem lecz szuka, jest blisko)

    itd.
    Po wypowiedziach czytajacy odczytuje kto jest a kto nie jest.

    Misjonaze nie wchodza do domow od razu i nie glosza Dobrej Nowiny a zaczynaja dzialac w srodowisku robiac cos pozytecznego i czekaja na Ludzi az przyjda i usiada i sluchaja i mowia do tych co chca i laknal sluchania.

    Pan Mowi mi , ze nie umie rozpoznac takich co nie laknal sluchania?

    Jezeli Pan Miroslaw Bernard , mimo , ze Papiez wyraznie niszczy w swoich decyzjach Dusze Ludzi – mowi , ze Papiez robi to w Dobrej wierze – lamiac Tradycje i sprzeciwiajac sie Sw Magisterium – To Pan Bernard jest „szlencem – nie spelna umyslowym czlowiekiem” i ocenic sytuacji nie potrafi a mimo , ze mu przyklady sie daje a on swoje – to oznacza, ze Laski Nie ma poznania prawdy i cholubi judeokatolicyzm.

    Przeciez to proste.

    Wowczas Pan Bernard jest traktowanay jako wierzacy w demony judeokatolickie a nie w Sw Trojce i Jej Nauke.

    Ja nie widze problemu w rozpoznawaniu.

  21. JO said

    Cz Pan Panie Gajowy szuka problemu tam gdzie jego nie ma? Przez 2 000 lat Katolicy nie mieli wiekrzego problemu w rozpoznawaniu a raptownie Pan mowi , ze ten problem istnieje? io nalezy zakladac , ze wszyscy sa zagubieni?

    To wlasnie jest podstawa modernizmu – wszyscy sa zagubieni i wszedzie jest prawda i wszyscy ja poszukujemy i kazde poszukiwanie jest dobre – czy jestes gej, czy Buddysta, czy Mahometanin, czy wyznawca wielkiego kciuka – wszyscy JESTESMY POSZUKIWACZMI MNIEJ LUB BARDZIEJ ZAGUBIONYMI _ oto Pana Filozofia.

  22. JO said

    … powidziana celowo wyolbrzymiajac…

  23. JO said

    Jak Ktos przychodzi do Kaplicy Bractwa – kobieta zauzmy – bez nakrucia , w mini, dekoltem i sie smieje – czy Ksiadz i Wierni nie sa zobowiazani poprosic ja by wyszla przedtem tlumaczac? ( zaznaczam, ze ona nie chce sluchac i uparcie trzyma sie lawki..)

    W g Pana ta kobieta jest zagubiona i powinna zostac i B Y YYYYY C a w g mnie to nie bycie a Gorszenie, od ktorego trzeba sie otrzepac.

  24. wet3 said

    @ JO (20)
    Jak to angole mowia: „how about me, honey”? Czy jestem katolikiem, czy katolem? Czekam na komentarz.

  25. JO said

    Bez Komentarza 🙂 Pan zna swoja dusze, niech Pan sobie sam odpowie.Pozdrawiam.

  26. JO said

    Tak w ogole Panie Gajowy – to przypomne Panu o Przysiedze Modernistycznej, gdzie wyraznie powiedziae jest , ze wiare poznaje sie za pomoca Rozumu.

    Jezeli Ktos tu interpretuje Nierozumnie wiare, przeciwstawnie do sw Magisterium to wg Tej Tylko przysiegi tekstu – nie jest Katolikiem. Katolikiem jest sie nie tylko po chrzcie…komuni ale tylko wowczas , gdy o kazdej poze dnia i godziny zyjemy i myslimy po katolicku, dazymy do doskonalosci i ZDAJEMY SOBIE SPRAWDE z naszych ulomnosci.

    Czlowiek Nierozumny – musi byc okreslony jako nierozumny a ten kto pisac i czytac umie ROZUMNY jest a mimo to ze ten dar posiada i go niewykozystuje a przeciwnie – tkwi w bledzie – TO KATOLIKIEM nie jest. Przeciez to proste, logiczne jak 2+2=4.

    Uni wykazuja , ze Prawdy nie ma, ze sa teorie wzglednosci jak geje.

    Katolik wie , ze Prawda istnieje i jest nia Pan Bog , ktory Objawil nam droge do Poznania Prawy a jest nie Sw KKatolicki ze swoim Sw Magisterium.

    Jaka Pan chce dac szanse dla tych co jej nie chca? a sa tu tylko po to by zwalczac Sw
    Pan mi zarzuca grzech. Ja Panu wytkne – ze to Pan naraza Katolikow na zgorszenie czytajac teksty Takiego Margabasa i pozwalajac mu dyskutowac.

  27. Miroslaw Bernard D said

    Skoro rodzice maja watpliwosci jak wychowac swoje dziecko to nie sa katolikami. Episkopat na sile stara sie utrzymac wszystkich przy KK. Nawet tych co chodza tylko bo dziecko ma komunie albo trza je ochrzcic. Tak czy inaczej wczesniej czy pozniej ci ludzie odejda niestety od kosciola. A wolny wybor to tylko poglebienie problemu. To prosto jak budowa cepa. Czesc modernistow uwierzyla ze robiac KK „fancy” przyciagna mlodych wyksztalconych ale to niestety nieprawda. Obecnie Vatykan zdaje sobie z tego sprawe.

    Jak stoii napisane nad dokumentem pracowano 12 lat czyli prace zaczely sie za poprzedniego pontyfikatu. To efekt 100 lat niszczenia kosciola.

  28. Miroslaw Bernard D said

    ad 26) Ale niech sie Pan Panie JO nie obawia. Panu to chyba nic nie grozi za ta Pana tarcza. Ja sie zaczynam Pana naprawde bac.

  29. Koza K. said

    Gospodarz przeoczyl zoofilow.
    Juz niebawem beda takze i takie sluby.
    Dlatego nie dziwcie sie na wodok kozy i chalaciarzy w kosciele i to nie tylko podczas Bozego narodzenia.

    Przewidzial to zreszta i spiewal o tym chyba Rosiewicz:

    „ja mialbym takze cyferblat w kafelki lila-roze
    I jakby chciec ja moglbym miec i w domu trzymac koze.
    Tu zona moja, a tu dzieci, tam brylantowy kolczyk w uchu
    i koza mowil do mnie Meeeeee… na zlotym na lancuchu.
    Och! co za rozkosz taki dom tak blisko juz do Raju
    ja pije wino dzieci mi spiewaja o Synaju”.

  30. Miroslaw Bernard D said

    Pracuje akurat z naukowcami/ mlodymi doktorantami i powiem ze ludzi wierzacych (nie tylkko katolikow) to mozna szukac z swieczka. A Ci ludzie tu beda dyktowac tor nauce. Jak rozmawiam z nimi to wyniesli to z uniwersytetow Europy i wiele razy slyszalem „Przestan, Ja jestem naukowcem nie moge wierzyc w Boga”. Wiele osob widzialem np muzulmanow ktorzy zaczynali pracowac jako religijni ludzie a po 2 latach stawali sie ateistami.

  31. sono said

    ad 29 Ano beda i sluby koz i swiecenia krow i tance haloween w katedrze.
    W NYC w jakies protestancekiej katedrze demony hulaja na calego, publika sie swietnie bawi, a nasi posoborowi papieze mowia o wolnosci religijnej i dialoguja z wyznawcami szatana jak rowny z rownym.
    Sodomia i Gomoria drodzy panstwo.
    http://vigilantcitizen.com/sinistersites/sinister-sites-st-john-the-divine-cathedral/

  32. sono said

    ad 30 to z jakimis wyjatkowymi tepymi naukowacami pan paracuje panie B. Co za nieoswiecoan masa z dyplomami. Takich zreszta na peczki, wyksztalconych pol-idiotow.

  33. sono said

    Czesto ludzie tzw wykszalceni maja tak poprzewracane w glowach, ze wszelka dyskujsja z nimi powinna byc zabroniona, bo potrafia takie glupoty gledzic, ubrane w wymyslne psedunaukowe zwroty i slownictwo, ze az zal siedzenie sciska.. Takim przykladem jest oslawiony profesurek z Princeton ,niejaki Peter Singer, niby bioetyk, niby filozof, niby o swiatowej slawie, niby ksiazki wydaje a potrafi takie niebezpieczene glupoty publicznie gadac ,ze Hitler to przy nim przedszkolak.
    M.In promuje eutanacje, zabijanie noworodkow. Chory czlowiek z chorymi ideami a jednoczesnie uznawany za wielkiego profesura i naukowca. Smiech na sali. Tylko niestety , wielu cielakow go traktuje nader powaznie i z szacunkiem.
    Kase tez niezla trzepie za te swoje unaukowione rzygowiny.

  34. Miroslaw Bernard D said

    ad 32) Ale taka jest rzeczywistosc ktora Ja widze. Moze Pan wskaze gdzie sa Ci oswieceni z jakims osrodkiem naukowym.

  35. wet3 said

    @ Sono (30)
    Powinna Pani dobrze wiedziec, ze problem zaczyna sie od tego iz wyksztalceniu w „naukach wyzwolonych” poswieca sie o wiele wiecej czasu niz dokladnemu obeznaniu sie w dziedzinie religii, a potem zaczyna sie tragedia … Przeciez tak jest z wiekszoscia tych „naukowcow”. Najlepszym przykladem jest tu niejaki Hawking, ktory wyraznie stwierdzil, ze nie ma zycia po zyciu! Takich Hawking’ow jest miliony,.Rozumiemy sie?! To jest taki fant bardzo ciezki do przegryzienia.
    Pozdrawiam.

  36. sono said

    Panie Miroslawie, tych oswieconych to ,ze swieca szukac. Ale sa. Tylko, ze sa czesto bardzo niewygodni i szybko usuwani, a i kariere wielka rzadko zrobia.,
    Podany przeze mnie super film, „EXpelled-no intelligence allowed” warty obejrzenia ,ukazuje jak naukowcoom i profesorom ,ktorzy osmiela sie zakwestionowac oficjalna, ateistyczna ideologie oferuje sie z miejsca wilczy bilet.
    I to w landzie of freedom , czyli USA. Naprawde warto obejrzec. Bardzo dobry film.

  37. Piotr said

    A P E L :
    PISZCIE gramatycznie i bez byków bo jako prosty chłopak z ludu mam kłopoty ze zrozumieniem. A szkoda! Litości!

    „Dokument jest wzorowany na podobnej deklaracji włoskiej, zatwierdzonej przez Stolicę Apostolską.” – czy to rzeczywiście prawda?

  38. JO said

    ad.37 . Tu raczej jak ludzie pisza i mowia to malo jest nieprawdy a napewno zawsze nieprawda jest obnazona.

  39. sono said

    U nas formalności to Pikus.
    Bp Tadeusz Pikus dla KAI:

    (…)
    Tak więc dziś zbawcze posłannictwo Chrystusa powinno być pełniej realizowane w Kościele w duchu dialogu z jeszcze niewierzącymi, już wierzącymi, już niewierzącymi lub wierzącymi inaczej.
    (…)

    Byli już sprawni inaczej, piękni inaczej, mądrzy inaczej, a okazuje się, że mamy jeszcze wierzących inaczej.

    Same spotkania ekumeniczne i modlitwa – na ile to jest możliwe wspólna – mają już stałe miejsce w naszych relacjach i taki stopień zaangażowania, że wzajemnie głosimy sobie słowo Boże i wyjaśniamy je. (…)

    Heretycy objaśniają katolikom Pismo Święte?!? Papieże (od św. Piotra począwszy) co prawda coś tam marudzili o prywatnym objaśnianiu Słowa Bożego, ale to pewnie już dawno i nieprawda.

    Nie jesteśmy jeszcze w stanie współuczestniczyć we wszystkich sakramentach, które wspólnie uznajemy. (…)

    Cóż z tego, że luteranie „uznają” (a raczej „uznają inaczej”, skoro nie wierzą w przeistoczenie) sakrament Eucharystii, skoro z braku szafarzy jedynie są w stanie go zasymulować?

    Jest całkiem zrozumiałe, że nie jesteśmy w stanie rozstrzygać tych kwestii na poziomie lokalnym, mogą być one rozwiązywane na poziomie zwierzchników Kościołów. (…) Podjęto jednak w Polsce próbę zajęcia się sakramentem małżeństwa.
    – Od kilku lat wypracowywana jest ekumeniczna instrukcja nt. małżeństw mieszanych. Wciąż nie może ona ujrzeć światła dziennego. W czym leży problem?
    – Nie może ona ujrzeć światła dziennego, bo na razie istnieje tylko projekt tego dokumentu opracowany przez siedem Kościołów zrzeszonych w Polskiej Radzie Ekumenicznej i Kościół rzymskokatolicki. (…)

    Czy Bp Pikus zna aby Credo? Czy wierzy w Kościół, który jest JEDEN, święty, KATOLICKI i apostolski?

    Nawet gdyby dokument nie zostałby przyjęty w całości, to niewątpliwie tocząca się nad nim dyskusja zwraca uwagę na wartość małżeństwa. W projekcie zawarta jest bowiem wspólna i jednoznaczna definicja małżeństwa, mimo że nie wszystkie Kościoły uznają je za sakrament. Wyrażając się jednym głosem o małżeństwie i rodzinie, jako o wielkich wartościach, Kościoły oddziałują wychowawczo i promocyjnie. (…)

    Jak można jednoznacznie zdefiniować pojęcie, którego autorzy definicji nie pojmują jednoznacznie? Czy biskup kpi sobie z czytelników?

    Zasadniczym problemem do rozstrzygnięcia pozostaje kwestia miejsca zawierania małżeństwa mieszanego oraz tego, w jakiej tradycji mają być ochrzczone i wychowane dzieci. (…)

    W jakiejkolwiek. Przecież już ustaliliśmy, że jest to zasadniczo obojętne.

  40. sono said

    kolejny lucyferianian w KK wykryty
    http://breviarium.blogspot.com/2010/01/u-nas-formalnosci-to-pikus-biskup-pikus.html

  41. JO said

    ad.40. Pana Przyklady podane Panie Sono to juz otwarte mowienie o jednej wspolnej religii.

    Jak mozna majac takie przyklady wciaz wierzyc w dobre intencje Papieza – Racingera?

  42. Wielka burza w szklance wody. To powinno dotyczyć tylko małżeństw w których partnerzy mają różne wyznania.

    I tylko tych dotyczy – admin

  43. JO said

    ad.42. odwrotnie, Uni robia szklanke wody z Wielkiej Burzy, tzn , nam wmawiaja , ze tajfun-powodz jest szklanka wody.

    Poza tym jacy patnerzy? Cos sie juz Panu chyba placze…

  44. Miroslaw Berbard D said

    ad 40 i 41) No niestety sprawa dotyczy sie nastepnego masonskiego biskupa. Nie sadze aby papiez to potwierdzal co ow biskup glosi. Tak jest dzis ze wiecej jest modernistow niz katolikow. Jak pisalem wiele razy tego sie nie da zmienic w rok czy dwa na to potrzeba pokolenia.

  45. Miroslaw Berbard D said

    Co tu dolako szukac sam dekret o przywroceniu mszy trydenckiej spotkal sie z tym ze np w Polsce trza bylo miec mimo wszystko pozwolenie od biskupa. Dopiero wyjasnienie stolicy zamkelo usta biskupom. Smutne to jest. Przeciez episkopat jest praktycznie autonomiczny obecnie i moze robic co mu sie podoba.

  46. Miroslaw Berbard D said

    http://breviarium.blogspot.com/2010/01/najstarszy-biskup-europy-konczy-100-lat.html – tu za dekstimusem. I jak tu sie dziwic mlodym ludziaom jak 100 letni biskup wychowany przeciez przed soborem dalej twierdzi ze to bylo najlepsze co go spotkalo.

  47. Miroslaw Berbard D said

    Ale to sa stare wpisy. Ostatnie wpisy na tym blogu pokazuja zmiany na lepsze, sciganie gitar, dyplomacja, definicja KK itd. Prosze na strone glowna.

Sorry, the comment form is closed at this time.