Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    bryś o Co jedzą Polacy?
    bryś o Co jedzą Polacy?
    Enya o Pisać trzeźwo o wyklętych…
    Yagiel o Wolne tematy (4 – 2…
    Krzysztof M o Co jedzą Polacy?
    Ale dlaczego? o Rozpętał kampanię przeciwko kr…
    Bezpartyjna o Co jedzą Polacy?
    Yagiel o Wolne tematy (4 – 2…
    bez podpisu o Szwecja: Wojsko rozlokowało si…
    kontra o Wolne tematy (4 – 2…
    do Bożydar o Kto zbluźni Allahowi?
    walthemar o Pisać trzeźwo o wyklętych…
    bez podpisu o Pisać trzeźwo o wyklętych…
    minka o Wolne tematy (4 – 2…
    kontra o Wolne tematy (4 – 2…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 584 obserwujących.

Romuald Gładkowski – Zrozumieć system pieniężny

Posted by Marucha w dniu 2011-07-01 (Piątek)

Jest to fragment książki Romualda Gładkowskiego „O pieniądzu i lichwiarzach”, nadesłany przez pana PiotrX. – admin.

Ludzie na ogół sadzą że zrozumienie systemu pieniężnego jest poza ich możliwościami. Ponadto, rzeczową dyskusję o pieniądzu utrudnia ludzkie doświadczenie co do pieniędzy samych w sobie. Nawet nieświadomie, wyznają przecież religię mamony. To odciąga ich umysły od jakiegokolwiek krytycyzmu w tej sprawie. Im wystarcza książeczka oszczędnościowa. Jak dzieciom. To, że pieniądz jest głównym źródłem dostępu do dóbr i usług, niewiele ich interesuje. Przecież, w jego najszerszym znaczeniu, pieniądz oznacza siłę nabywczą. Umożliwia nabywanie dóbr, umożliwia korzystanie z usług i daje możliwość spłacenia długów; niezależnie od wyglądu fizycznego.

W skład majątku narodowego wchodzi ziemią bogactwa naturalne, fabryki, domy mieszkalne i urzędy, elektrownie, transport itp. Dzieli się na dobra konsumpcyjne, środki produkcji oraz majątek trwały. Dobra konsumpcyjne są dobrami nietrwałymi, zużywanymi przez człowieka na bieżąco, jak żywność, opał, odzież, czy choćby tak powszechnie uwielbiane samochody osobowe.

Naród, aby mógł istnieć, musi produkować oraz wymieniać produkty i usługi w granicach państwa. Chcąc uniknąć prymitywnej wymiany towarowej, należy wprowadzić w życie wygodny i praktyczny system pieniężny. Jak wszystko w świecie Bożym, dobra konsumpcyjne oraz środki produkcji podlegają prawu naturalnemu i posiadają ograniczony czas istnienia. Uczciwy system pieniężny musi brać pod uwagę jakość fizyczną wszystkich dóbr, gdyż jest łącznikiem świata materialnego z duchowym.

W skrócie, pieniądz jest niczym uzyskanym za coś, zanim można otrzymać cokolwiek. – Zbyt zawiłe? To może inaczej: pieniądz jest kawałkiem papieru bezwartościowego, który upoważnia do uzyskania pożądanych towarów i usług.

Niezależnie od tego, jak wielkie połacie ziemi dany naród posiada, niezależnie ile jego ludzi jest zdolnych do pracy, jakie posiada bogactwa naturalne, jakie jest jego wykształcenie przeciętne i jakie jest uprzemysłowienie kraju, czy też w jakim stopniu jest suwerenny, o ile nie posiada swoich pieniędzy, to korzysta z tych dobrodziejstw w stopniu ocierającym się o zero.

Polakom w kraju nie muszę dawać przykładu, aby wykazać prawdziwość tego stwierdzenia. Pieniądz jest niczym innym jak żądaniem majętności. Czyli, banknoty, które otrzymujemy za naszą pracę miesięczną są bez wartości dopóty, dopóki nie uzyskamy za nie dobra lub usługi, które pragniemy. Produkcja towarów może być rozwijana tak długo, jak długo istnieją chętni do pracy ludzie niezatrudnieni. To siła robocza decyduje o potędze gospodarczej kraju. Majątek nie wykorzystany do produkcji jest bezużyteczny, tak dla jego właściciela jak i dla całego narodu. Bowiem, wytwarzanie jest jedynym kryterium prawdziwej majętności. – Stąd, zagadnienie przyrostu naturalnego jest bardzo ważne dla rozwoju kraju, dla budowy jego siły gospodarczej i politycznej.

Producent wytwarza dobra dla całego narodu w zamian za możliwość uzyskania innych dóbr na każde jego żądanie. Stąd, ilość pieniędzy w kraju powinna pokrywać się z ilością dóbr konsumpcyjnych, które naród wytworzył i posiada do podziału. Wraz ze wzrostem produkcji dóbr wzrasta więc zapotrzebowanie na pieniądze, aby móc te dobra rozprowadzić po kraju. Pamiętajmy, że majętność posiada charakter fizyczny, a nie psychologiczny. Zatem system pieniężny musi opierać się na prawach fizycznych, a nie psychologicznych. Tak, pieniądz jest żądaniem dóbr fizycznych przez jego posiadacza. Powiedzmy, pieniądze wypłacane robotnikowi są potwierdzeniem, że wyprodukował dobra fizyczne, które są teraz dostępne dla całego narodu. Tym samym, będąc posiadaczem pieniędzy, ma pełne prawo domagać się równoważnych dóbr wyprodukowanych przez innych.

Raz jeszcze, pieniądz sam w sobie nie jest majątkiem, ani też obiektem kultu. Jest wygodną skalą wartości w czasie wymiany dóbr pomiędzy konsumentami. Stąd, ilość pieniędzy w obiegu nie powinna wzrastać lub maleć bez.. uwzględniania wzrostu lub ubytku towarów na rynku. Więcej towarów na rynku wymaga większej ilości pieniędzy w obiegu i odwrotnie. System pieniężny jest środkiem mechanicznym, który ułatwia wytwarzanie dóbr i ich dostawę do konsumenta.

Jak widać, teoria pieniądza jest bardzo prosta, a tak bacznie ukrywana przed ludźmi. Bowiem, nadawanie pieniądzowi jakiejkolwiek innej funkcji, poza wymienną, otwiera szeroko drzwi dla wszelkich nadużyć. O czym będzie mowa za chwilę.

Zatem, system pieniężny w rękach ludzi odpowiedzialnych może być dla narodu błogosławieństwem. Wówczas, obserwują bacznie rozwój produkcji i proporcjonalnie do jej wzrostu wypuszczają w obieg więcej pieniędzy, lub też wycofują pieniądze z obiegu, gdy produkcja maleje. Dodatkowe banknoty mogą być rzucone na rynek tylko wówczas, gdy produkcja wzrasta.

Wartość pieniądza jest stosunkiem wszystkich produktów i usług, oferowanych za pieniądze, do ogólnej ilości pieniędzy. Stąd, tak żarliwie lansowany standard złota jest sztuczny i fałszywy. Wiązanie ilości pieniędzy w obiegu z ilością posiadanego złota, a nie z ilością produktów na sprzedaż, jest nonsensem chytrze wykorzystywanym przez kombinatorów międzynarodowych. Dzięki tej teorii, mogą sztucznie zawyżać ceny, a następnie gwałtownie je obniżać, doprowadzając tym sposobem przedsiębiorców do ruiny i wprowadzając ogólny chaos gospodarczy.

Cena przedstawia sobą stosunek przedmiotu lub usługi do pozostałych przedmiotów i usług będących na sprzedaż. Jest więc nonsensem zakładać, że cena produktu wywodzi się z kosztów produkcji. Gdyby tak było, to nie byłoby tak wielkich wahań w cenach. Zazwyczaj, nadmiar pieniędzy na rynku powoduje, że producent jest zmuszony sprzedać swój towar poniżej kosztów produkcji. Stąd, to ceny regulują produkcję, a nie odwrotnie. Jeżeli wzrost ilości pieniędzy wypuszczonych w obieg przekracza wzrost ilości dóbr wyprodukowanych, to ceny produktów idą w górę; czyli, spada siła nabywcza pieniądza, co nie jest celem uczciwego systemu pieniężnego. Przecież, jego celem jest umożliwić rozprowadzenie dóbr wyprodukowanych wśród wszystkich obywateli państwa.

Zatem, ceny są po prostu odzwierciedleniem istniejącej równowagi pomiędzy popytem na dobra i sztuczną podażą, którą reprezentuje pieniądz. Skoro podaż dóbr konsumpcyjnych jest zmienna, nie da się również zamrozić wartości pieniądza. Wszelkie zamrażanie cen jest objawem dyktatury dyskryminującej przedsiębiorcę prywatnego, a tym samym, dyskryminującej cały „świat pracujący miast i wsi”. Bowiem, człowiek zgodził się pracować za pieniądze tylko dlatego, gdyż był przekonany, że będzie mógł otrzymać za nie wszelkie produkty, które są mu są niezbędne do życia. Przecież, posiadanie pieniędzy na koncie bankowym oznacza, że tej pory ich właściciel nie domagał się od innych ludzi usług lub produktów. O ile ogólna ilość pieniędzy wzrasta lub maleje, to ich posiadacz traci na tym, biznes zyskuje. Gdy ilość pieniędzy rośnie „w tajemniczy sposób”, to ich właściciel może nabyć za nie mniej dóbr; czyli, ceny idą w górę. W sytuacji odwrotnej, malejąca ilość pieniędzy w stosunku do towarów i usług powoduje, że można nabyć za nie więcej czyli, ceny idą w dół.

Zatem, każde dorzucanie pieniędzy, bez pokrycia w towarach jest okradaniem narodu. Powiedzmy, jeżeli znajdzie się ktoś, kto „na lewo” drukuje banknoty i wypuszcza je w obieg, to władze państwowe traktują go jako przestępstwo gdyż jest zwykłym złodziejem, okradającym współrodaków. Poprzez ten akt, nie tylko zdobywa możliwości nabywcze, ale jednocześnie osłabia siłę nabywczą pieniądza. Powoduje wzrost cen; czyli, jego współrodacy mogą kupić za te same pieniądze coraz to mniej. Taki ptaszek, przyłapany na gorącym uczynku, staje przed sądem, jako przestępca. Cóż jednak można zrobić, kiedy owym „ptaszkem” jest rząd własny, za którym stoi „prawo”? W takiej sytuacji, naród jest zdradzony i bez buntu nie poprawi swojego położenia.

Podobnie, każde usuwanie z rynku towarów jest okradaniem narodu; dla przykładu, załóżmy, że ma miejsce intensywne wytwarzanie dóbr. Produkcja idzie pełną parą. Ludzi zatrudnionych przybywa. Każdy może znaleźć pracę. Wzrasta zapotrzebowanie na pieniądze, chociażby dla pokrycia płacy. Jednak, dobra wyprodukowane „ulatniają się” z kraju. Czyli, praca wre pełną para, a produktów na rynku krajowym nie ma. Więc, skoro celem pieniądza jest umożliwić dystrybucję przedmiotów, i nic poza tym, a produktów nie ma, gdyż w sposób tajemniczy znikają, również w tej sytuacji moc nabywcza pieniądza spada, ceny idą w górę i naród staje przed widmem nędzy. W tym przypadku, złodziej również gra pierwsze skrzypce. Nawet gdy mieszka bardzo daleko; powiedzmy, w Nowym Jorku.

Rząd i państwo są koniecznością i muszą być popierane przez obywateli. Naród zawsze wesprze własny rząd, niezależnie od jego barw, który umożliwi pracę i utrzymanie rodziny przez okrągły rok. Bowiem, żaden człowiek uczciwy nie pragnie wejść w siadanie tego, co należy do innych. Jednak, każdy człowiek uczciwy pragnie, im tego pełne prawo, aby móc żyć z pracy rąk swoich przez całe życie. Skoro emisja pieniędzy jest tworzeniem siły nabywczej, a ludzie działają poprzez własny rząd, to jedynie rząd powinien być uprawniony do emitowania pieniędzy. Za to, banki prywatne, a nie rząd, powinny pieniądze przechowywać oraz udzielać pożyczek. Tym samym, wybór rządu, który będzie uczciwy wobec własnego narodu, jest zagadnieniem bardzo ważnym.

Nic więc dziwnego, że wielkie banki zawsze usiłowały mieć rządy na smyczy i móc im dyktować, co mają robić. Możliwość pożyczania pieniędzy i ich emitowania daje bankierom władzę nieograniczoną. Stąd, grupy uprzywilejowane, jak plutokracja, zawsze starały się likwidować naturalnych przywódców narodu. Raz poprzez celowo rozpuszczane oszczerstwa, innym razem drogą przekupstwa, czasami poprzez wprowadzenie ludzi własnych na ich miejsce, którzy w chwili decydującej zdradzą naród, któremu przewodzą, a nieraz poprzez zabójstwo.

Lud bardzo rzadko morduje swojego przywódcę; chyba, że zamieni się w motłoch bezmyślny. Jednak, kiedy morduje zamachowiec, to zawsze stoi za nim grupa spiskowców. Przecież, każda epoka historyczna miała „dżentelmenów”, którzy nie wahali się przed popełnieniem najohydniejszego przestępstwa, gdy tego wymagały ich interesy. Powiedzmy, zabójstwo Juliusza Cezara, w 44 roku przed narodzeniem Chrystusa; głównie za to, że odebrał bogatym rodom prawo do bicia monet, przekazując je w miejsce właściwe, czyli w ręce rządu. Podobnie rzecz miała się z zabójstwem prezydenta USA, Abrahama Lincolna.

Nic więc dziwnego, że najtęższe umysły w historii ludzkości zawsze piętnowały lichwiarstwo jako główne źródło nieszczęścia narodów. Proszę zwrócić uwagę, że Jezus Chrystus tylko jeden, jedyny raz, w trakcie całej swojej misji, chwycił za pejcz i począł nim tłuc złoczyńców. Miało to miejsce w przypadku lichwiarzy, którzy świątynię jerozolimską usiłowali zamienić w jaskinię zbójców. Wiedział bowiem dobrze, że do nich słowo nie trafia, lecz tylko powróz. – To również było prześladowaniem i aktem antysemityzmu (?). – Doszło do arcykapłanów i uczonych u Piśmie (czyli, do „dżentelmenów”)  i szukali sposobu, jak by Go zgładzić (św. Marek 11; 18).

Ktoś z „lewicy laickiej” może w tej chwili zarzucić, że takim zachowaniem Jezus Chrystus godził w handel międzynarodowy. Istotnie, takie stwierdzenie może wyjść jedynie od ateusza, od ignoranta w zagadnieniach biblijnych. Otóż, w owym czasie obowiązywało prawo, że każdy żyd musiał płacić podatek świątyni jedyną monetą, którą nazywano „połową sykla” (aby nie spadło na niego nieszczęście – Wyj. 30; 12).  Czyli był to pierwowzór współczesnego nam standardu złota. Lecz o tym za chwilę. Nic więc dziwnego, że przebiegli lichwiarze magazynowali sykle w swoich sejfach, wycofywali je z rynku, aby później odsprzedawać „bogobojnym współplemieńcom” po cenie wygórowanej. To właśnie byli owi „zamieniający pieniądze”, których stoły poprzewracał Jezus Chrystus. Warto tutaj dodać, że w kilka dni po tym wydarzeniu Chrystus zawisł na Krzyżu.

Głównym powodem, iż lichwiarze doszli do władzy, było chytrze wypracowane przeświadczenie, że jedynym pieniądzem wartościowym może być złoto i srebro; czyli pół sykla. Wzrost zasobów złota umożliwiał wzrost kredytów, czyli powiększał i umacniał Judaicus Imperium. Zrodziło się więc błędne przekonanie, że pieniądz sam w sobie musi mieć wartość. Stał się też miarą jakości. Powiedzmy, wiele młodych matek uważa, iż mleko dla niemowląt kupione za pieniądze jest lepsze od mleka z piersi, które jest za darmo. Nawet wymyślono zastrzyk, który zatrzymuje mleko u matki. Dla zysku. Tak wiele wysiłku włożono do tej pory, aby człowiek uwierzył, iż pracuje dla zdobycia sykla, chociaż, wyczuwa intuicyjnie, iż pracuje dla zdobycia pożywienia, odzieży i dachu nad głową. Celowo puszczono między lud bajkę, że pieniądz mocny powinien być zabezpieczony złotem. W rzeczywistości, wymienialność pieniądza na złoto jest mitem. W historii narodów nowożytnych, nigdy nie była możliwa i nigdy nie miała miejsca. Bowiem, nie było i nie ma na świecie tyle złota, ile wypuszczono banknotów „zabezpieczonych złotem”.

Głównym powodem, że bankierzy międzynarodowi zabezpieczali pieniądz złotem było to, iż mogli wówczas swoje pieniądze wymienić na złoto i wywieźć je z tego kraju, którego system pieniężny i gospodarkę pragnęli doprowadzić do ruiny. Dawało to lichwiarzom międzynarodowym duże możliwości manipulowania złotem, które łatwo było przechować i przewieźć w dowolne miejsce, jak pół sykla. Wycofując z obiegu pieniądz-złoto, powodowali depresje gospodarcze.
Żaden rząd w historii ludzkości nie był zainteresowany w prowadzeniu wojny monetarnej. O ile taką wojnę wypowiadał, to był do tego zmuszony. W zasadzie, dopiero od roku 1694, kiedy to powstał tzw. Bank Anglii, lichwiarze na nowo poczęli wywierać wpływ na rządy, naginać prawo do potrzeb własnych i przygotowywać się do całkowitego przejęcia kapitału świata. Stąd, Napoleon Bonaparte, który stłumił rewolucję jakobińską nie pokwapił się, aby odrestaurować narodowy system pieniężny. Dalej, Karol Marks, tzw. twórca komunizmu i obrońca uciśnionych, nigdy nie atakował standardu złota. W „Kapitale” Marks oświadczył wprost, że „srebro i złoto są pieniędzmi”. Jednak, nie ma tam najmniejszej wzmianki o lichwie i o tworzeniu zadłużenia poprzez kredyty. Wiadomo, Marksa również obowiązywała solidarność plemienna.

Standard złota oznacza, iż niezależnie od ilości dóbr wyprodukowanych i usług, jakie naród jest w stanie wyświadczyć, gospodarka kraju jest skrępowana ilością złota przechowywanego w jego banku centralnym („narodowym”). Twarde życie dowiodło, iż ceny złota mogą być ustalane dowolnie, że są fikcyjne. O ile bankierzy międzynarodowi są w stanie przerzucać duże ilości złota, z jednego kraju do drugiego, w celu zdobycia większego zysku, to barbarzyński standard złota, sięgający do czasów Mojżesza, nie jest w stanie funkcjonować. Stąd, standard złota nie może być zbawieniem.

Już wcześniej wspomniałem, że prawo do emitowania pieniędzy powinno być w rękach rządu. U historii Europy najnowszej, pierwszym bankiem rządowym był bank wenecki, założony w roku 1171. To w Wenecji zrodził się nowoczesny system kredytowy, który wywindował handel na wyżyny. Dopiero zatrudniony przez masonów Napoleon Bonaparte wykończył republikę wenecką, w 1812 roku. Nie rozumiejąc źródła sukcesu wenecjan udał się tam z nadzieją że zdobędzie olbrzymie łupy. Po zajęciu Wenecji, doznał zawodu i wrócił z niczym. Jednak, Rothschildowie pozbyli się rywala niebezpiecznego dla nich. Bank wenecki przestał istnieć. Podobnie było z bankiem genueńskim, który upadł w tym samym czasie i z tych samych przyczyn.

Niemal przez sześć wieków Wenecja, Genua i Florencja były centrami finansowymi świata. Bez obecności Rothschildów, gdyż ci obrali sobie za siedzibę Londyn protestancki. Przecież, żyd przez wieki czekał na Cromwella, który stał się mesjaszem judaizmu. Gdy Anglia weszła w posiadanie głównych kopalń złota na świecie, złoto zostało uznane jako jedyny gwarant pieniądza.

W Anglii katolickiej lichwiarstwo było tępione bez żadnych skrupułów. Dla przykładu, za panowania króla Jana (1199-1216) – uwaga: sygnatariusza Magna Carta Libertata – pewien żyd z Bristolu został skazany na grzywnę za uprawianie lichwiarstwa, na którym go przyłapano. Kiedy odmówił zapłacenia kary, gdyż zapewne miał swój kapitał ulokowany za granicą, sąd postanowił, że każdego dnia będzie miał wyrwany jeden ząb, aż do momentu zapłacenia kary. Kroniki sądowe podają, że żydzina zmiękł dopiero po wyrwaniu mu siódmego zęba i zapłacił grzywnę. – Widocznie załamał się w dniu, kiedy to zaczęto wyrywać mu zęby zdrowe. Wiadomo jest teraz, dlaczego tak dużo żydów obiera zawód dentysty (?).

Mówiąc o teorii pieniądza, jest wprost nie sposób pominąć zagadnienie lichwiarstwa i zadłużeń. Tym bardziej, że w dobie obecnej pieniądz opiera się na pożyczkach, a nie na dobrach wyprodukowanych. Jest tworzony poprzez udzielanie pożyczek. Istotnie, w czasach dzisiejszych pieniądz opiera się na długach i na obietnicach bankierów, a nie na posiadanych dobrach, które pragniemy rozprowadzić po kraju. Stąd, powtórzę raz jeszcze, że pieniądz powinien być emitowany przez rząd, a pożyczany przez banki prywatne. Bowiem, emitowanie pieniędzy po to, aby je pożyczać, co robią banki współczesne, jest po prostu złodziejstwem na wielką skalę; pomimo, iż jest „legalne”. – Kradzież pozostaje kradzieżą nawet gdy stoi za nią prawo. – Pieniądze pożyczone są obciążone lichwą od pierwszej chwili ich istnienia. Mogą też być skasowane w każdej chwili, jednym podpisem bankiera, co prowadzi do bankructw i stagnacji gospodarczej.

Zastanówmy się więc teraz, po co istnieją banki współczesne? Jedni myślą że dla bezpiecznego przechowywania pieniędzy. Inni sądzą że dla wygodnego przelewania pieniędzy z konta na konto, eliminującego ryzyko ich kradzieży. Są też tacy, co uważają że banki są po to, aby finansować przemysł i rządy. Natomiast studenci przedmiotu ekonomii wiedzą że głównym celem banku jest kreować pieniądze oraz… je niszczyć.

To ostatnie przekonanie jest już bliższe prawdy, jednak mówi o środkach do celu, a nie o samym celu. Nie zapominajmy, że pieniądz jest wiarą w coś, że jest zaufaniem do kogoś. Dalej, niewielu z nas uzmysławia sobie, że możemy mieć do czynienia z liczbami ujemnymi. Większość z nas sadzi, że wydarzenia w naszym życiu opierają się wyłącznie na zbiorze liczb dodatnich. Zatem, jest tak trudno ludziom uzmysłowić, że współczesny system bankowy opiera się na zbiorze liczb ujemnych. To jest stuprocentowa lewica, gdyż operuje na lewo od zera. Przecież, każdy kredyt reprezentuje sobą ujemną sumę pieniędzy. Stąd, prawdziwym celem międzynarodowego systemu bankowego jest kreować długi, dla korzyści prywatnych.

Te banki, które istniały tylko dla bezpiecznego przechowywania pieniędzy, szybko bankrutowały, a ich klienci tracili swoje oszczędności. Dalej, te banki, które miały istnieć dla rzekomego finansowania przedsiębiorstw przemysłowych, w okresie kryzysów gospodarczych odmawiały pożyczek i tym samym przyspieszały upadek przemysłu. Emitowanie pieniędzy wraz z ich niszczeniem też nie może w pełni wytłumaczyć sensu istnienia banków. Bowiem, byłaby to sztuka dla sztuki. Stąd, pozostaje nam przypuszczać, że celem banków jest tworzyć długi. Niestety, książeczka oszczędnościowa jest fasadą banku współczesnego. Natomiast, jego fundament stanowią lichwa, zadłużenie oraz podatki.

Co to jest lichwa? Lichwa jest zwyczajem pobierania procentów wygórowanych za pożyczone pieniądze. Dla przypomnienia, odsetki są pieniędzmi płaconymi za możliwość korzystania z pieniędzy pożyczonych. Stanowią zysk Są nagrodą za wysiłek i podjęte ryzyko. Stąd, lichwa i zysk są pojęciami wielce zbliżonymi. Prowadzi to do wielu nieporozumień co do tych pojęć. Analizując proceder lichwiarski należy brać pod uwagę okoliczności towarzyszące transakcji pieniężnej oraz jej wpływ na życie codzienne obywateli. Ważne jest tutaj, jakiego rodzaju pieniądze zostały pożyczone: złoto, banknoty, czy też czek kredytowy bez pokrycia w dobrach wyprodukowanych; jakie warunki oprocentowania zostały postawione przez pożyczającego i czy są one w zgodzie z prawem naturalnym oraz moralnym; jakie są możliwości spłaty długu, bowiem niektóre pożyczki współczesne z góry nie biorą pod uwagę możliwości spłaty kapitału przez pożyczającego.

Różnicę pomiędzy lichwą i zyskiem spróbuję przedstawić obrazowo. Powiedzmy, dwóch przedsiębiorców włożyło po dziesięć milionów złotych w przedsięwzięcie i pracując wytrwale są w stanie pod koniec roku wygospodarować na czysto dwa miliony złotych. Wówczas mówimy, że mają po milionie złotych zysku, co stanowi dziesięć procent kapitału zainwestowanego. Jeżeli natomiast ci panowie pożyczą dwadzieścia milionów złotych od bankiera za dziesięcioprocentowym oprocentowaniem rocznym, to wówczas owe wygospodarowane dwa miliony złotych, przekazane pod koniec roku w całości wierzycielowi, są lichwą. Bowiem, będąc obserwatorem postronnym wierzyciel otrzymał za swój kredyt pieniądze oparte na konkretnych produktach, a producenci obyli się smakiem: czyli, pomimo całorocznej wytężonej znaleźli się w punkcie wyjściowym.

Komentarzy 15 do “Romuald Gładkowski – Zrozumieć system pieniężny”

  1. supergoj said

    a jak ta pejsata bankowość ma się do bankowości islamskiej?

  2. FAKIR said

    Ja cały czas zastanawiam się nad tym, co przekazywał mi pewien Amerykanin polskiego pochodzenia, gdy pracowałem dla znanej marki premium. Wtedy dopiero internet „raczkował” w Polsce i nie mogłem wyszukać istotnych informacji na tematy o których mi opowiadał. Mówił, że selektywnie wybrane społeczeństwa zostaną zadłużone i zniewolone, a następnie lub równocześnie gotówka zostanie sukcesywnie wycofana i ludzie będą czipowani jak zwierzęta. Mówił, że jeśli coś nie pójdzie zgodnie z planem głównym, wtedy wywołają ogromny chaos i wojny. Przyznam, że wtedy uznałem go za obrzydliwie bogatego dziwaka, a nawet psychola. Otrzymałem wtedy kilka książek, które rzuciłem w kąt. Dopiero po wysłuchaniu kilku audycji radiowych z USA, wróciłem do tematu i już potoczyło się wszystko lawinowo. Spotykałem się z tym człowiekiem wielokrotnie. Opowiadał o wielu zagadnieniach z tym związanych.
    Teraz dzięki internetowi wszystko się niestety potwierdza

  3. Isreal said

    ad1
    supergoj?

  4. chrubmurak said

    @FAKIR
    Czy może Pan podać tytuły wspomnianych książek?

  5. Chutor said

    Artykul przydatny w dzisiejszej rzeczywistosci.
    Mysli w nim podane warte sa rozwazan w malych kolezenskich grupach, bez udzialu falszywych objasniaczy.

  6. bobola said

    „Zazwyczaj, nadmiar pieniędzy na rynku powoduje, że producent jest zmuszony sprzedać swój towar poniżej kosztów produkcji. Stąd, to ceny regulują produkcję, a nie odwrotnie. Jeżeli wzrost ilości pieniędzy wypuszczonych w obieg przekracza wzrost ilości dóbr wyprodukowanych, to ceny produktów idą w górę; czyli, spada siła nabywcza pieniądza, co nie jest celem uczciwego systemu pieniężnego”

    Niestety ekonomia polityczna Gladkowskiego nie ma nic wspolnego z rzeczywistoscia. Sprzedawanie towaru ponizej kosztow produkcji to pewny sposob na bankructwo. To koszt produkcji decyduja o cenie. Stad sie bierze znaczenie wydajnosci pracy oraz ciecia kosztow swiadczen jakie przedsiebiorca zwykl dostarczac pracownikom. Pieniadz nadwartosciowy (zadrukowany papier) to tylko opcja na zakup dowolnego towaru czy uslug w dowolnym czasie (ograniczonym trwaloscia panstwa). Znaczenie pieniadza kruszcowego polega na tym, ze ma on wartosc wewnetrzna, ktora sie nie dewaluuje wczasie. W tej chwili moge cos kupic za, powiedzmy, 20 zl zlota( Chrobry ) wybita chyba w roku 1934, po reformie Grabskiego, ale banknot o tej samej wartosci jest juz tylko obiektem kolekcjonerskim. Jest wart tyle ile da za niego kolekcjoner starych drukow wartosciowych.

  7. Roman K said

    Bobola….nie calkiem..zapomnial pan o Czlowieku ,,ktoremy to sluzy i ..nie sluzy!
    papier ..kruszec!
    Prosze liczyc!
    Za maly ganek z dobrego kamienia..mniej wiecej 10′ x 10′ za samo zrobienie bez materialu 4000 dollarow.
    10 lat temu za to mozna bylo kupic 13 zlotych Orzelkow 1 tr.oz.////
    Dzis za to samo tylko 3….orzelki.
    Pracowac za 3 a za 13 to duza roznica…. dzis ten sam ganek powinien kosztowac 13 600,00 dollarow… ale nie ma takiego ktory by za to chcail tyle placic…. Czujesz bluessa????
    I papier i zloto naleza w zdecydowanej wiekszosci do tego samego..i co najgorsze ten sam ustala ich cene i wzajemna relacje….. i w zasadzie tylko ich stac na takie ganki:-)))
    Na marginesie jak Chrobry i wybita…to ma taka sama wartosc co i wtedy dokladnie tyle ile wazy plus wartosc numizmatyczna….i kolekcjoenr starych drukow wartosciowych nie bedzie nia zainteresowany:-)))

  8. Roman K said

    fakir…heheheheheheheheh!~
    Pewien facet rznal galaz na ktorej siedzial…nie wierz l przechodniom , ktprzy go ostrzegali- ze spadnie….
    Dzieki pile…… ktora rznal….uwierzyl……ze spadl:-))))))))
    Rznac glupow jest o wiele bezoieczniej niz galezie…..na ktorych sie siedzi:-)))))

  9. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka uwasza sze ten artykul to same klamstwa.

    Na koncu napisano:

    „a producenci obyli się smakiem: czyli, pomimo całorocznej wytężonej znaleźli się w punkcie wyjściowym.”

    To jest wierutne klamstwo sze producenci byli tak jak na poczatku.

    Czy nikt nie widzi sze byl ruch w interesie pszez caly rok i pszez caly rok goje mieli prace?

  10. bobolanin said

    to samo tylko w bardziej przystępnej formie:
    http://www.youtube.com/user/as28a#p/c/01AD2CD0A2D3A484/0/Ue_lzEIVhnE

  11. Ujj, ja sądzę, co takie antysemitnicze książki jak ta od pana Gładkowskiego, to będą zakazane. One mieszają w głowach ludziom i te ludzie zamiast na nas pracować, jeszcze, co nie daj pambuk, zaczną myśleć. A jak une, te ludzie, zaczną myśleć, to znowu się wszystko skrupi na te biedne Żydy.

  12. Loser, Inc. said

    Panie Romanie, czy Pan stawia ganki z betonu (zbrojonego) 10 na 10 stop za 4 tys zielonych?
    W takim razie zapraszam do Michigan. Wykrecimy nielichy giszeft. Bedziemy brac orzelki.
    Co tam czlowiek…

  13. Loser, Inc. said

    Orzelki (podwojne) niepewne, bo dodaje sie do ceny wartosc numizmatu. Kto wie, co bedzie za rok. Bizon lepszy, bo ma najlepsze zloto, wiec nawet gdy wartosc numizmatu bylaby zerowa, to jest zawsze jeszcze metal.

    Poza tym, lada chwila spodziewane jest prawo w mysl ktorego wszystkie transakcje kupna-sprzedazy metali (a moze tylko zlota) beda rejestrowane. Nastepny stopien to delegalizacja zlota w rekach prywatnych, a precedens juz byl w najnowszej historii USA. Ale dotyczylo to tylko bulionu, nie monet. Caveamus zatem. Moze lepiej lokowac papier w betonowych gankach?

  14. revers said

    Wystarczyło dobrze przejrzeć film z 2001 roku o Argentynie, gdzie banksterki spekulacyjny kapitał z City Banku, JP Morgan, Sussie doprowadził do zniszczenia całych dziedzin gospodarki, koleji państwowych 95 tys ludzi na trawke, stoczni a także wysoki wzrost cen podstawowych usług zaopatrzeniowych jednostek domowych w tym wody, co doprowadziło do odcięcia wody dla 700 tys ludzi.

    O niewypłacalności siostrzanych banków lepiej nie wspominać, jawna grabierz w skorumpowanej sitwie państwowej. Podobne analogie można zaobserwować w Polsce.

  15. WK said

    Dobra ksiazka. Ta wiedza jest potrzebna kazdemu. Problem w tym jakie sa praktyczne rozwiazania?
    Lichwa przezarla swiat. Nawet w PRL na ksiazeczce osczednoisciowej placili 3%.
    Handel wymienny mozliwy na prowincji, ale w miescie?
    Autor krytykuje papier i metale, ale z czym wolaby zostac w przypadku calkowitej dewaluacji papieru i metali?
    Z kupka papieru czy jakiegos metalu z ktorego moglby zrobic sobie zeby czy spinki do mankietow?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: