Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Rugi litewskie

Posted by Marucha w dniu 2011-08-09 (Wtorek)

wilnoMieszkańcy Mościszek na Wileńszczyźnie poczuli się w poniedziałek jak obywatele drugiej kategorii, którzy są ścigani tylko za to, że używają języka ojczystego – polskiego. Funkcjonariusze Wydziału Porządku Publicznego administracji samorządu rejonu wileńskiego odwiedzili w poniedziałek kilkanaście domów, których właściciele „odważyli się” obok litewskiej nazwy ulicy zawiesić tabliczkę z polską nazwą.

– Chcemy poinformować, że Najwyższy Sąd Administracyjny Litwy orzekł, że nazwy ulic muszą być pisane wyłącznie w języku urzędowym, czyli po litewsku. Dlatego polskie tablice należy usunąć – Tadeusz Bujko, kierownik służby porządkowej rejonu wileńskiego, tłumaczył właścicielom odwiedzanych domów cel swojej wizyty.

W każdym z odwiedzonych domów urzędnik samorządu usłyszał stanowcze „nie”. – Dom jest naszą własnością prywatną, więc nikt nie ma prawa decydować o tym, jakie tablice mamy zawieszać na własnym domu! – oburzali się mieszkańcy domu przy ul. Szkolnej, czyli Mokyklos.

Tak samo stanowczo odmówili usunięcia polskich tablic mieszkańcy domów przy ulicy Nowej, czyli Naujoji. – Możecie zaskarżyć mnie do sądu, karać, ale tablicy nie pozwolę zdjąć, bo to moja własność prywatna – protestował właściciel domu spod „piątki” przy Nowej. Taki sam sprzeciw wobec stanowiska funkcjonariuszy służby porządkowej wyrazili mieszkańcy ulic – Kwiatowej, Sodowej, Miodowej i Białoruskiej. – Nikt mnie nie zmusi wyrzec się ojczystej mowy, mojej wiary. Dziś zabronią nam ulice w języku ojczystym nazywać, a jutro na rodzinnych grobach zabronią po polsku pisać?! Nie poddam się. 70 lat już przeżyłam, ale takich prześladowań za język ojczysty, jak dziś, nigdy nie doznałam. Nawet sowieci tak nie prześladowali nas za język polski, jak teraz jesteśmy prześladowani – mówiła Zofia Borusewicz spod „trójki” przy ulicy Sadowej, czyli Sod?

Jednym z podstawowych argumentów mieszkańców Mościszek jest to, że w tej miejscowości od pokoleń w większości mieszkają miejscowi Polacy, toteż wzorem innych państw europejskich czują się prawni, by mieć napisy również w języku ojczystym. – Przecież jest po litewsku, a komu to przeszkadza, że na dole jest polska tabliczka? Komu ten język jest niemiły, nie musi czytać. Niech czyta po litewsku – oburzała się pani Zofia.

Mieszkańcy Mościszek czuli się w poniedziałek jak obywatele drugiej kategorii, którzy są ścigani tylko za to, że używają ojczystego języka polskiego. Teresa Dziemieszko z Mościszek również akcentowała, że okupacyjne władze sowieckie miały więcej tolerancji do języków niż władze demokratycznej Litwy, o czym, jej zdaniem, świadczy chociażby pozostawiona z tamtego okresu podwójna tablica na jednym z domów przy Sadowej. – Nie możemy oceniać słuszności orzeczenia sądu, ale jesteśmy zobowiązani do przedstawienia mieszkańcom rejonu jego treści i upomnienia ich, że muszą podporządkować się orzeczeniu – powiedział w rozmowie z „Kurierem” Tadeusz Buiko.

Kierownik służby porządkowej rejonu zauważył jednak, że jego wydział może jedynie upomnieć odpowiednie osoby, bo w rzeczy samej nie ma żadnych kompetencji, żeby egzekwować od mieszkańców wykonania orzeczenia. Również kierownictwo rejonu wileńskiego dokładnie nie wie, w jaki sposób ma egzekwować decyzję sądową od mieszkańców prywatnych posesji, by z budynków publicznych polskie tablice zostały osunięte. – Przedstawimy kierownictwu rejonu sprawozdanie z naszych działań oraz stanowisko mieszkańców w tej sprawie i zastanowimy się, co dalej będziemy mogli w tej sprawie zrobić – mówi nam kierownik służby porządkowej, ale dodaje, że nie widzi na razie prawnej możliwości wymuszenia od mieszkańców posłuszeństwa wobec orzeczenia sądowego, które faktycznie dotyczy administracji samorządu, a nie właścicieli prywatnych posesji.

– Jest to sztuczne działanie naszego rządu, bo te polskie tablice nikomu tu nie przeszkadzają. Nawet od naszych miejscowych Litwinów nie słyszałem skarg na ten temat – mówi nam Jan Krasowski, starosta gminy ławaryskiej, do której należą Mościszki. Zdaniem starosty, litewskie władze powinny wzorem innych europejskich krajów pozwolić mniejszościom narodowym na używanie języka ojczystego w miejscowościach zamieszkałych głównie przez mniejszości. – Tymczasem władze Litwy idą w odwrotnym niż europejski kierunku — ubolewał starosta.

*     *     *

Mościszki liczą około 650 mieszkańców. Głównie są to Polacy, ale też miejscowi Białorusini oraz przedstawiciele innych narodowości. Od niedawna w miejscowości tej zaczęli osiedlać się również Litwini, ale ich liczba wciąż jest mała — około kilkudziesięciu osób.

Za: „Kurier Wileński”, 8.08.2011

http://mercurius.myslpolska.pl

Komentarzy 31 to “Rugi litewskie”

  1. czytelnik said

    Jezeli decudujesz sie zyc w panstwie ,ktore uwazasz za obce,
    przestrzegaj w nim ustanowionych praw i obowiazkow dla obywateli
    i rezydentow !
    Jezeli ci zycie w tym panstwie i wsrod tego narodu nie odpowiada
    przenies sie do swojego narodu i panstwa.
    Milo ci jak na Slasku spotkasz nazwe ulicy/placu
    w jezyku niemieckim lub gdy Niemiec bedzie ci narzucal swoja wole ?
    Czy na Litwie zabraniaja wam (Polakom) mowic w domach i wsrod
    swoich w jezyku polskim ?
    Nie robcie panstwa w panstwie – to dotyczy wszystkich narodow
    na calym swiecie !

  2. jaszmija said

    ad. 1

    hmm…

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dwuj%C4%99zyczne_nazewnictwo_geograficzne_w_Polsce

  3. JO said

    To co sie dzieje na Litwie to Zydowska podpucha . #

    Nigdy zadnemy Litwinowi j . polski nie przeszkadzal, czy Zmudzinowi , gdyz tzw j. polski to jezyk Elity Szlacheckiej tych spoleczenstw Etnicznych.

    Na Zmudzi czy Litwi mowiono w Szlacheckim Jezykiem zwanym dzis j. polskim, mowiono dialektami Ruskimi, mowiono po Zmudzku i taka byla Polska – Wspolny Nasz Dom, gdzie byla Cheirarchia, Posluszenstwo, ….

    Zydzi by sklocic wewnatrz nas zaczeli wykozystywac roznice w Chierarchii spoleczenstw i roznice Etniczne i w koncy stworzyli Ideologie Nazizmu Zmudzinskiego jak i Ukrainskiego Nazizmu…..

  4. JO said

    ad.1 . Pan sie myli i to grubo – niech Pan nie przystawia jednej miary i to Zydowskiej – dla Wszystkich…

  5. Syriusz said

    Oni nie emigrowali do tej wsi, czy tez do tego panstwa. Oni zyli i zyja tam od wiekow i ich jezyk jest obowiazujacym w ich domu. A sklocaja ich zydzi i tu jest prawda. A czy ktos zna jakas nacje, ktorej nie sklocaja Zydzi oprucz skosnookich? Bo w ten lud jeszcze nie wdepneli. A swoja droga znam juz jednego zyda skosnookiego. To jest mix niemieckiego Zyda z Japonka.

  6. wet3 said

    @ 1
    Bzdury piszesz!!! To jest ich ziemia. Oni sa autochtonami Wilenszczyzna byla i jest do dzis terytorium etnicznie polskim! Polska zostala stamtad wypchnieta sila przez Stalina oraz zdraszieckich aliantow. Poza tym, zgodnie z prawem UE ktore szowinistyczna Litwa lamie na kazdym kroku, oni jako wiekszosc mieszkancow Wilenszczyzny, maja przyrordone prawo do polskiego jezyka i nazewnictwa.
    Ci, ktorzy po 2WS poslugujac sie oszustwem deklarowali sie Polakami i pozostali na Slasku nie powinni miec zadnych praw do szwasbskosci. Maja je dzis tylko i wylacznie – wbrew wszelkim prawom i logice, z nadania polonofobow rzadzacych Polska i systematycznie rozwalajacych nasza ojczyzne od 1989r.

  7. Przeclaw said

    ad1.Czytelnik

    Czy „czytelnik” to glupek czy parszywy prowokator ?

    Jest zasadnicza roznica miedzy Wilenszczyzna a Slaskiem.

    Na Wilenszczyznie NIKT NIGDY NIKOMU jezyka polskiego nie narzucal. Nie narzucala go nigdy administracja Rzeczpospolitej, ktora zreszta byla dumna z tego, ze sklada sie z lokalnych przedstawicieli i zawsze bronila lokalnego jezyka, ktorym byl ruski lub polski, a nie litewski, bo to nigdy nie byl obszar etniczny litewski. otwierdzaja to wszyscy historycy, lacznie z Jasienica, ktory na Wilenszczyznie mieszkal i studiowal. Dzieki Rzeczpospolitej jezyk zmudzki zostal ocalony przed walcem niemieckim, przetrwal i sie rozwinal, obecnie jest bezprawnie i prowokacyjnie nazywany litewskim, co powinno byc zabronione.

    Na Slasku jezyk polski byl od r.1743, tj od zagarniecia go przez Prusy tepiony w sposob planowy przez aparat panstwowy oraz kosciol protestancki a niekiedy . Stosowano wszelkie mozliwe restryckje administracyjne i finansowe w celu likwidacji polskiego. Za Hitlera za uzywanie i kultywacje jezyka polskiego wielu zaplacilo zyciem.

  8. mówiący nienawistnie said

    Wprost trudno uwierzyć w to, co się tam dzieje.

  9. Przeclaw said

    Dodac trzeba, ze juz raz jezyk polski byl przesladowany na Litwie. Wiadomo kiedy to bylo, zaczasow Nowosilcowow, Nikolajow /krwi niemieckiej/ i innych szuj, teraz za Unii Europejskiej, co zreszta wcale nie dziwi bo one z jednego miotu. Te same carskie szuje i czynowniki zniszczyly tez jezyk ruski.

    Jezyk Polski – najstarszy, najbogatszy i najlepiej rozwiniety jezyk europejski.

  10. wet3 said

    @ 8
    Mnie tez trudno w to uwierzyc. Przeciez to, co sie tam dzieje uraga podstawowym prawom jewropejskiej UE. Nie rozumiem zupelnie dlaczego Strassburg i Bruksela przymykaja na to slepia. Nawet w poludniowej Karyntii (Austria) gdzie Slowency sa w (wielkiej – 10%) mniejszosci, obowiazuja dwujezyczne tablice informacyjne. Cos tu „nie tak”. Skad te wielkie przymykanie oczu na niesamowicie szowinistyczne posuniecia wlaz litewskich?
    PS – Oczywiscie nie nalezy niczego oczekiwac od polonofobow „polskiego” rzadu!

  11. wet3 said

    I zapomnialem jeszcze jedno dodac – co powinno ostudzic wszelkich krytykow naszych zrywow. Nazwijcie „gownem” wszystkich zolnierzy (tych po 1945r.) „wykletych” !!!

  12. JO said

    „Te same carskie szuje i czynowniki zniszczyly tez jezyk ruski.” – Przeclaw

    …ja rozwine mysl Pana Przeclawa….. nie j. ruski a dialekty Ruskie, ktorych bylo jak gwiazd na niebie.

    …w tym zlikwidowanao dialekty „Kresowe”…..czyli b zachodnich slowian dzis dialekty, ktore byly dowodem na piekne przeplatanie sie slowianszczyzny wschodniej z zachodnie – jezeli w ogole mozna mowic o zachodniej slowianczszyznie myslac o Wielkopolanach, Mazowszanach itd….

  13. JO said

    Precz z Zydami Nazistami co wkladaja kij miedzy dzisiejsza Litwe, Bialorus, Ukraine i Poststalinowski PRL bis.

    Kazdy Nazista z w/w terenow to Zyd lub Kapus

  14. Marucha said

    Re 11:
    Sytuacja „żołnierzy wyklętych” po wojnie była zupełnie inna.
    Po pierwsze – nie mieli żadnego innego wyjścia: albo zginąć z bronią w ręku, albo skutkiem wyroku śmierci wydanego przez jakiegoś Michnika czy Wolińską. Wielu wybrało pierwszą możliwość.
    Po drugie – decyzję o kontynuowaniu oporu podjęli na własny rachunek.

  15. JO said

    „nie mieli żadnego innego wyjścia: albo zginąć z bronią w ręku, albo skutkiem wyroku śmierci wydanego przez jakiegoś Michnika czy Wolińską” – admin

    ….a niby Warszawiacy mieli wybor…:))))
    …. a niby Warszaiwacy nie podjeli decyzji wlasnej….:))))

  16. wet3 said

    @ 11
    Pan za mnie odpowiedzial. Wyboru nie bylo. Predzej czy pozniej oni by sie stali zolnierzami wykletymi.

  17. JO said

    Jaki ten Nazizm Hitlerowski, Litewski i Ukrainski jest podobny do siebie, szczegolnie ten Ukrainski i Litewski. Oczywiscie te nazwy Ukrainski i Litewski sa obrazajace te piekne starozytne Nazwy czesci Rzeczpospolitej – celowo by wywolac zle skojarzenia itd….

    To Zydowski Nazizm i nic wiecej, taki sam jaki teraz jest na Palestynczykach stosowany….czy przez Zydow Stalinowskich na Polakach…..ten sam mianownik – jak Stolzman etc, etc, etc.

    Precz z Liberalo-demokratami , precz z pseudo patriotami – judeokatolikami w jarmulkach.

  18. Marucha said

    Re 15:
    1. Mieli wybór: po prostu nie iść na pewną śmierć i przetrzymać „wyzwolenie”. Tego wyboru nie dali im dowódcy.
    Inne miasta w Polsce jakoś dały sobie radę mimo, iż nie wybuchły tam powstania.
    2. Nonsens. Warszawiacy nie podjęli żadnej decyzji własnej. Decyzję i za nich – i za ludność cywilną – podjęli dowódcy Powstania, niech Bóg okaże im litość.

  19. bartlomiej_w said

    Panie Gajowy, czy musi Pan w nieskonczonosc roztrzasac racje i sumienia Powstancow? Czy musi Pan uczestniczyc w tej paskudnej prowokacji plucia w dusze swojego, jak sam Pan deklaruje, miasta?
    W dodatku na watku, ktorego tematem sa Polacy na Litwie.
    Warszawie juz nic nie zaszkodzi, tamta Warszawa jest ponad czasem, a takie dywagacje coroczne tylko budza niesmak i niechec do robienia czegokolwiek na Forum. Od poczatku istnienia Gajowki Maruchy rok w rok to samo.
    Zatem wymiekam i ze tak powiem spadam, juz nie bede sie bawic w Gajowke. Odstrzeliliscie nastepnego, pogratulowac.

    Owocnych rozmow zycze.

  20. wi42 said

    @19

    Watek Powstania zostal wywolany przez kogos innego.
    ………..
    Wracajac do nazw ulic: jezeli Buzek majac przewodnictwo w Unii nie zareaguje na ten niby drobiazg i nie doprowadzi do rozwiazania wg. zdrowego rozsadku, jeszcze raz potwierdzi, ze jest naprawde buckiem.
    Dla kontrastu, B. reaguje dosyc zywo w sprawach bialoruskiej opozycji.

  21. Marucha said

    RE 19:
    1. To nie ja podrzuciłem tu temat Powstania.
    2. Na pewno znajdzie Pan całą masę innych forów, gdzie będzie Panu przyjemnie i miło. Żegnamy.

  22. JO said

    ad.18. Panie Gajowy – Doszlismy do do zaakceptowania porozumienia – powstancy to bohaterzy i koniec.

    Na temat dowodcow ja nic nie wiem. Wiem, ze byli wprowadzani w blad – jak latwo sie domyslec – celowo. Warto omowic ten temat , by blizej przyjrzec sie jak Uni doprowadzili do Powstania by wyrznac Polakow i Zniszczyc Warszawe.

    Wiem tez , ze Warszawiacy podjeli decyzje rowniez daleko wczesniej – czekali na sygnal o powstaniu – przyczyn do powsania bylo miliony…

    Czy Pan sobie wyobraza, ze matki i ojcowie, zony…nie wiedzieli nic o przygotowaniach do Powstania? Niech Pan sie nie osmiesza Panie Gajowy…..Matki, Zony, dziadkowie blogoslawili i zegnali sie dajac przyzwolenie.

    Matki, Ojcowie nie robili rewolty przeciwko powstaniu a byli lekarzami, pielegniarkami, sila fizyczna budujac zasieki i okopy…nie siedzieli w podziemiach a walczyli realizujac zadania frontu…niech Pan przypatrzy sie zdjeciom z Powstania jacy ludzi i co robia…

    Warszawa jako stolica jest tylko jedna i byla jedna – porownywanie Warszawy z innymi miastami nie ma sensu.

    Nie ma sensu tez gdybac co by bylo gdyby bylo.

    Nalezy rozpatrywac przyczyny powstania i jak Uni doprowadzili do niego i wyciagnac z tej analizy wnioski by unikac takich powstan

    a nie

    mowic jedna mantre ogolna, ze nie powinno byc decyzji o powstaniu i przywodcy sa winni…

    Pan razaco upraszcza temat, groznie upraszcza temat….

  23. Marucha said

    Re 22:
    Panie JO, jeszcze parę wpisów w temacie Powstania, a zacznę go bardziej nienawidzieć, niż Żydzi lefebrystów, a polactfo rozumu.
    Mnie już zbiera się na rzyganie od tego przelewania z pustego w próżne, obracania każdego słowa po piętnaście razy na wszystkie strony, od rozszczepiania włosa na czworo… i od powtarzania ogólnie znanych faktów na poparcie byle czego.

    Nie pierwszy raz matki, żony i siostry błogosławiły idących bezsensownie na stracenie. To polska specjalność: serce w głowie, a rozum w d….

  24. Przeclaw said

    #19 Bartlomiej W

    „Od poczatku Gajowski rok w rok to samo”…a skad Pan to wie ??? Ja sobie nie przypominam zadnego Bartlomieja_W, no chyba ze on przez „te lata” ogladal Gajowke przez dziurke od klucza. Panie, a czy nie rozbolal kegoslup od tego zginania ?

    Zapraszam na liczne forumy chwalcow, chwalcow, chwalcow. O, tak znam je bardzo dobrze np.z YouTube, tak sa pewni siebie ze stosuja cenzure prewencyjna, rzecz rzadko spotykana na YT, a kazde swobodniejsze slowo wywoluje najpierw podejrzliwosc a zaraz potem wscieklosc.

    Zegnaj Bartlomieju_W, bedzie nam ciebie szkoda jak zeszlorocznego sniegu.

  25. wet3 said

    @ Przeclaw (7)
    Trzeba jeszcze przypomniec, ze szowinistycznym Litwinom udalo sie bardzo szybko zlituanizowac wiekszosc Polakow (ktorzy chyba w liczbie ok. 200 tysiecy tam mieszkali?) zamieszkujacych doline kowienska i okolice, ktorzy pozostali na Litwie po 1WS. To chyba byl pierwszy przypadek tego rodzaju???
    PS – Pocieszam sie, ze byc moze statystyki nie byly prawdziwe …

  26. Przeclaw said

    #25.

    „szowinistyczni litwini”/czyli zdrajcy prawdziwych Litwinow/ to ta sama swolocz, jak i „ukraincy”, ktorej korzenie wyrastaja z tego samego szwabskiego syfu.

  27. JO said

    ad.23. juz nic nie powiem na temat powstania. My sie nie rozumiemy w tym teacie z Panem Gajowym.

    Potepiam Powstanie jak Pan, ale z calkiem innych przyczyn.

    Nazwalem Pana Utopista, bo Pan utopijnie mysli , ze Warszawa i Warszaiwacy byli by oszczedzeni.

    Bo utopijnie Pan sadzi, ze Masa Ludzka Cala potrafi zrozumiec i kierowac sie rozumem.

    Potepiam Powstanie Warszawaskie.

    Potepiam Powstanie Warszawskie

    Potepiam Powstanie Warszawskie

    Potepiam Powstania Listopadowe, Styczniowe, Kosciuszkowskie

    Potepiam Zryw Solidarnosciowy

    Potepiam Pomaranczowa Rewolucje

    bo skierowano wole walki ze zlem w Talmudycznym kierunku i Talmudycznym sposobem

    ale gloryfikuje kazdego kto ma wole walki ze zlem

    Taj jak Pan Gajowy nawoluje do myslenie.

    sam kiedys dalem sie nabrac – poparlem Zryw Solidarnosciowy

    jednak nie jest moja wina, ze pokierowano go w zlym kierunku – to jest przyczyna dlaczego walcze i bede walczyl do konca biorac przyklad z Powstancow, Ak owcow, Zolniezy Wykletych, Swierych Kosciola Katolickiego w tym rowniez.

    Nigdy sie nie poddam.

    Nigdy sie nie poddam

    Nigdy sie nie poddam

  28. JO said

    ad.26. Talmudycznego syfu…

  29. aga said

    Na tej podstawie ma się oprzeć nasz stosunek do Litwy i Rusi.

    Pojmowaliśmy ten stosunek zawsze idealnie. Unia horodelska, przyjęcie do rodów i herbów, nadanie polskich praw obywatelskich; na Rusi zaś równouprawnienie schizmatyków z katolikami, uwolnienie od jarzma tatarskiego, robienie szlachty z kozaków, potem wspólny front przeciw Moskwie i opieka nad rozwojem języka literackiego (pisownie „fonetyczna”) i dwa hasła: „za naszą i waszą wolność” – i

    „wolni z wolnymi równi z równymi”. Braterstwo Polski, Litwy i Rusi ma dawać przykład całej Europie!

    Od r. 1386 tkwi w nas ten ideał, któremu zostaniemy wierni nawet wśród katastrof porozbiorowych. Każdy inteligentniejszy Polak lubiał dużo mówić na ten temat, a mówił z najgłębszego przekonania, z całego serca i najszlachetniejszym zapale, chociaż go… z tamtej strony nikt nie słuchał. Czyż nie na tym schodziła młodość?

    Nagle spadł nam na głowy okrzyk wojenny z Litwy. Osłupieliśmy. Łatwiej byłoby nam zrozumieć, że słońce zaczęło na nowo krążyć koło ziemi, niż pojąć, że Polak może uchodzić za wroga braci Litwinów. Jak wytłumaczyć historycznie taką monstrualność?

    Nasza ekspansja ku Wschodowi pochodziła od unii z Wielkim Księstwem Litewskim, którego 2/3 obszaru stanowiły ziemie ruskie. Przez Litwę rozumiano cały obszar państwowy, który przez pewien czas sięgał aż po Wiazmę, Briańsk. Potem utarło się nazywać Litwę te kraje, które stanowiły Wielkie Księstwo Litewskie w latach 1569-1791. Wyraz „Litwa” był więc pojęciem geograficznym i politycznym, lecz nie etnograficznym. „Litwinami” nazywano wszystkich mieszkańców tego państwa, a język białoruski uchodził za „litewski” i tak nazywany stale w źródłach.

    W dziejach Litwy o Litwinach głucho! Paradoks? Tak w pierwotnym znaczeniu tego wyrazu, gdyż zdanie powyższe wydaje się czymś przeciwnym zdrowemu rozsądkowi, a jednak zawiera prawdę. Chodzi o Litwinów „etnograficznych”. Ażeby uniknąć wielu nieporozumień, nazwijmy ich tak, jak się sami nazywają, Letuwinami. Zdanie paradoksalne będzie brzmiało w tekście poprawionym: W dziejach Litwy o Letuwie głucho (wszakże Letuwa była zaledwie cząstką Litwy).

    Kiedy Jagiełło koronował się na króla Polski, dynastia była już zruszczona i nie letuwski język wnosili z sobą do Polski, lecz białoruski. Witołd, chrzczony i po katolicku i po prawosławnemu, dodawał sobie zawsze we wszystkich dokumentach swe ruskie imię Aleksandra. Pielęgnowali język letuwski tylko księża polscy dla katechizacji i kaznodziejstwa. Aż do końca XVIII wieku nie wydała Letuwa ani jednego autora świeckiego.

    O język swój zgoła nie dbali. W przedmowie do letuwskiego przekładu Postylli Wujka (1599) znajdujemy narzekania, że Litwini lekceważą swój język. Statut litewski XVI w., spisali sobie po białorusku i ten język pozostał aż do końca urzędowym.

    Nigdy nie odezwał się ani jeden głos, że można by zrobić urzędowym język letuwski.

    Gdyby nie unia z Polską, byłoby wszystko zruszczyło się w prawosławiu i w Kirylicy. Natomiast nikt nigdy ich nie polonizował. Szkolnictwa państwowego za owych czasów nie było. Nie ma ani jednego wypadku polskiej imigracji gromadnej, zorganizowanej. Władcy letuwscy sprowadzali załogi polskie za swe grody, a w wieku XVII przyjmowano chętnie dzierżawców z Polski, żeby zaprowadzili postępowe rolnictwo. Chłopa polskiego sprowadzał rząd litewski kilkakrotnie, lecz nie na letuwskie obszary, tylko do Witebszczyzny i Smoleńszczyzny.

    Letuwini nie polszczyli się, natomiast cofali się bez ustanku przed żywiołem etnograficznym białoruskim i cofają się dotychczas.

    W dziejach porozbiorowych zacieśniały się coraz bardziej węzły pomiędzy Polską a Litwą. Miłośnictwo Litwy stało się jakby warunkiem polskiego patriotyzmu.

    Litwa stała się rozkoszą poetów polskich. O wszystkich najwybitniejszych pisarzy letuwskich XIX w., można się spierać, czy byli Letuwinami czy Polakami. W powstaniu 1863 r., brała Litwa żywy udział, najbardziej żaś i najdłużej Żmudź.

    Nastaje okres ruchów ludowych w Europie, co w końcu (z opóźnieniem) dotarło też na Litwę. I wtedy nagle wszystko się zmieniło. Szlachta miała ręce skrępowane (o ile nie przebywała na wygnaniu na Sybirze). Ruch ludowy letuwski rozbudzał się pod opieką rosyjskiego czynownictwa i rosyjskiej szkoły. Nie tylko nie był oparty o żaden historyzm, lecz w przeciwieństwie świadomym (jedyny przykład na świecie!) do własnego historyzmu, nawet z jawną do niego nienawiścią. O Letuwinach można powiedzieć, że oddali się nihilizmowi historycznemu. Natomiast patriotyzm letuwski zaczął być moskalo-filskim, a więc antypolskim.

    Stali się niesłychanie zaborczymi. Kto tylko z Polaków rodził się w granicach W. Księstwa Litewskiego, uchodził w ich oczach za spolszczonego Letuwina, poczynając od samego Mickiewicza. Dlatego też, ilekroć chodzi o ścisłość, musimy odróżniać Letuwę od Litwy. Nie spierajmy się z nimi, że Mickiewicz nie był Litwinem. Owszem, był Litwinem, lecz nie Letuwinem, a języka letuwskiego nie znał „ani na jotę”.

    Za co oni nas nienawidzą? Przyparci do muru przyznają, że nigdy od nas nie doznali niczego złego, lecz oświadczają, że z konieczności muszą budzić przeciwko nam nienawiść i izolować się od nas, bo inaczej zalałaby ich kultura polska.

    Zapewne zmieni się to i kiedyś szczęśliwsze pokolenie będzie się składało z „obywateli obojga narodów” (wyrażenie moje własne z r. 1910). Tymczasem atoli, na razie, Letuwini są najzacieklejszymi wrogami Polski. Zawsze, przy każdej sposobności, państwo letuwskie łączyło się przeciw nam i z Rosją i z Niemcami; na razie nie ma żadnych widoków przypuszczać, żeby to się miało zmienić. Póki istnieje odrębne państwo Letuwa, dopóty Rosja lub Niemcy mają zawsze gotowy i otwarty dla nich na oścież teren wypadowy przeciw Polsce. Gdyby Rosja i Niemcy miały popaść w bezsilność, Letuwa podmówi Szwecję przeciw nam i zaprosi, by się osiedliła po tej stronie Bałtyku. Byle nam rzucić kłodę pod nogi, gotowi bez opamiętania szkodzić nawet Letuwie.

    Państwo letuwskie musi tedy przestać istnieć. Żadnych uni, żadnych federacji.

    Obszar państwa letuwskiego powinien ulec prostemu wcieleniu do Polski. Natenczas może spostrzeżemy nareszcie, że to nic innego nie jest, jak znana nam doskonale z historii polskiej Żmudź, zaludniona w znacznej części przez Polaków.

    Letuwa była tu właściwie od początku fikcją.

    Trudno określić do jakiej cywilizacji należy Letuwa. Być może, że posiada jakąś własną odrębną i archaiczną, podobnie jak język. Wiadomości nasze o tym ograniczają się do dainów, przeżuwanych od czasów Brodzińskiego, a nie opracowanych jeszcze krytycznie. O letuwskim prawie zwyczajowym, zwłaszcza o spadkowym, o ich etyce ekonomicznej, o szczeblu wykształcenia religijnego, o sąsiedztwie a pokrewieństwie w osadnictwie itp., nie wiemy nic. Są to zagadnienia o pierwszorzędnej doniosłości naukowej w kraju, w którym są okolice, gdzie używa się pługów i wozów, w których nie ma ni kawałka żelaza. Przypuszczam, że w Wilnie powstanie poważne polskie stowarzyszenia celem badania kultury letuwskiej (nie w literackim rozumieniu tego wyrazu), a będzie mieć członków zapewne po całej Polsce.

    Kultura współczesnej inteligencji letuwskiej jest czymś zupełnie nowym a stanowi letuwską odmianę moskiewskiej, nową cząstkę cywilizacji turańskiej. Z letuwską cywilizacją nie ma to najmniejszego związku, lecz związek taki może się wytworzyć. Lud często przejmuje się rodzajem cywilizacji wyznawanej przez inteligencję. Wypadek taki może się zdarzyć Letuwie tym łatwiej, jeżeli się okaże, że rodzima jej cywilizacja jest przestarzałą i jeżeli ją lud pocznie opuszczać. Archaicznej swej kultury lud nie zdoła przysposobić do nowoczesnych wymagań życia zbiorowego, jeżeli mu dróg nie obmyśli inteligencja. Wyłania się tu pewna misja Polaków wobec ludu żmudzkiego.

    Zważyć należy, że wcielenie Żmudzi (zwanej Letuwą) do Polski wyrwie lud tamtejszej z izolacji. Kto wie czy w następnym pokoleniu nie będzie już za późno na studia, o których tu mówię. Zapewne, że lepiej byłoby utrzymać nienaruszoną kuturę letuwską na Żmudzi: najlepiej i najprzyjemniej. Oby to nie było utopią!

    Przyjrzyjmy się teraz Rusionom.

    Rusini nazywają się obecnie po rusku Ukraińcami. Nam nic do tego; ale też im nic do tego, że po polsku nazywają się Rusinami, bo tak ich zowiemy od tysiąca lat.

    Patronimicum Rusin oznacza potomków Rusów skandynawskich. W „Prawdzie Ruskiej” przedstawiano w Nowogrodzie W. Rusinów słowiańskim tuziemcom.

    Do ziemi Lachów (mniej więcej województwo lwowskie) przybyli ruscy zdobywcy w r. 988 i dzięki temu chrześcijaństwo pojawiło się tam najpierw w obrządku bizantyńskim. Rusini ograniczali sie długo do załóg na grodach, do części dworzan i niewielu popów; dopiero w drugiej połowie XIII w., (po wielkim najeździe mongolskim) nastało osadnictwo ruskiego ludu rolnego. Od zdobywców i panów swych Rusinów przyjął ich nazwę cały kraj i wszystkie ludy wschodniej Słowiańszczyzny.

    Na ziemi Lachów (zwanej później Rusią Czerwoną) powstała polska struktura społeczna i lud ruski dostosował się do niej. Podobnież autochtonami jesteśmy w Chełmszczyźnie (tam były „grody Czerwieńskie”).

    Słowiańszczyzna wschodnia należy dotychczas na ogół do cywilizacji turańskiej, w której idea narodowa jest zasadniczo nieznana. Podlegając jednak wpływom zachodnim, zwłaszcza polskim, przyswajano sobie tu i ówdzie, w rozmaitych czasach, w rozmaitych krajach Rusi, poczucie narodowe. Po raz pierwszy na przełomie XVI i XVII wieku. Ruch ten dobiegał zaledwie do połowy XVII w., na północy, wytwarzając naród rosyjski (Łomonosow i Derżawin). W połowie zaś XIX w., ozwała się odrębność narodowa ruska w dawnej „Galicji wschodniej” zmierzając do łączności narodowej z Kijowem, potem zaś marząc o jedności narodowej od Sanu aż do Morza Azowskiego.

    Nie należy do dziejów narodowości ruskiej ani kozaczyzna, ani hajdamacczyzna, koliszczyzna, ni przedsięwzięcie polityczne Mazepy. Wojny kozackie miały cechę cywilizacyjną turańską, społeczną, ekonomiczną, wyznaniową, lecz nie narodową. Nigdy kozaczyzna nie nabyła poczucia narodowego, zburzyła zaś dzieło ostrogskie. Inteligencja ruska, pełna wstydu z powodu bezeceństw popełnianych w wojnach kozackich, którym ton nadawał najgorszy motłoch, zacierała za sobą wszelkie ślady jakiegokolwiek związku z kozaczyzną i rzucała tłumnie prawosławie, przechodząc nie na unię, lecz na obrządek łaciński. Wtedy dopiero polszczyła się Ruś południowa na większą skalę, chroniąc się pod skrzydła kultury polskiej.

    Hajdamaczyzna i kiliszczyzna były typowym przejawem cywilizacji turańskiej, stanowiącej bądź co bądź podstawę umysłowości ruskiej. Rusini lubią je idealizować i wmawiają w te ruchy zbójeckie podłoże narodowe. Wydawano nawet czasopismo „patriotyczne” pt: „Hajdamaka”. Znowu dowód jak turańszczyzna stanowi w ich dziwnej mieszance cywilizacyjnej pierwiastek najsilniejszy; lecz na turańszczyźnie narodowość się nie tworzy.

    „Mazepiństwo” bywa rozdymane przez publicystów ruskich. Pod Połtawą było zaledwie 4.500 Kozaków; ogół trzymał się cara. Sam Mazepa ułożył się w r. 1705 z Karolem XII i Leszczyńskim o księstwo na Ukrainie zadnieprzańskiej, ale potem plan zmieniono. Ewentualne zdobycze miały być przyłączone do Litwy i Polski, a Mazepa miał otrzymać księstwo na północy z Witebskiego i Połockiego. Trudno więc uważać go za patriotę „ukraińskiego”.

    Ruchowi narodowemu ruskiemu brak ciągłości historycznej; więc łata się kozakami, hajdamakami i Mazepą, nie oriętując się, jak dalece szkodzą tam swej własnej sprawie. Szacunku tym u nikogo nie pozyskują i nie wydają się nikomu potrzebnymi jedynie tylko wrogom Polski, którzy używają ich czasem do czegoś, jak się nadarzy okazja. Nie jest jednak jeszcze ukończony w nauce europejskiej spór o to, czy Rusini nie są tylko „Małorusinami”, a język ich narzeczem rosyjskiego.

    Nawiasem dodajmy, że „chachoł” jednak nie rozumie „kacapa”, podczas gdy rozumie doskonale Polaka.

    Rusin posiada pewną szczególną cechę dla nas niezrozumiałą musi mu być „kriuda”, inaczej nie uważałby się za patriotę.

    Ileż w dawnej Galicji narzekali na ucisk, nawet ekonomiczny! Lecz posłuchajmy o tym głosu Stefczyka: „Polacy mają dostateczną podstawę w statystyce ludnościowej i podatkowej do stawiania wobec Rusinów żądań znacznie dalej idących niż to czyniły stronnictwa polskie…” „Przeciętne gospodarstwo włościanina polskiego płaciło więcej podatków niż ruskie, mimo że przeciętny obszar gospodarstwa włościanina polskiego w Galicji jest znacznie mniejszy niż ruskiego, gdyż rozdrobnienie rolne najsilniejsze jest w okolicach czysto polskich, a przy tym na terenach mieszanych Polacy są przeważnie właścicielami najmniejszych gospodarstw.”

    W polityce „wielkiej” Rusini proponują nam, byśmy się wynieśli „za San”; gdybyśmy to zrobili, byłaby im krzywda, żeśmy się nie cofnęli za Wisłok, potem za Wisłokę, i jeszcze za Dunajec, a nawet gdzieś za Popradem jeszcze by im była krzywda. Na to nie ma rady.

    Tych „krzywd” podamy tu ilustrację arcywymowną:

    Dnia 14 grudnia 1907 r., na posiedzeniu Krakowskiego Klubu Słowiańskiego omawiano stosunki polsko-ruskie. W dyskusji zabierał głos także obecny na tym zebraniu gość słowacki, którego nazwiska nie można było ogłaszać ze względu na stosunki madiarskie. Dziś możemy wyjawić, że był nim ks. Blaho, późniejszy biskup. Przedrukujemy tu dosłownie wiadomość o tym ze „Świata Słowiańskiego” z zeszytu ze stycznia 1908 r. str. 42-44:

    Gość słowacki wziął udział w dyskusji w sposób mimowolny, ale przez to właśnie nadzwyczaj wymowny, a nawet dosadny.

    Korzystając z obecności gościa, przeprosił go prezes prof. Zdziechowski, żeby udzielił Klubowi pewnych wyjaśnień, zwłaszcza w sprawie duchowieństwa „madiarońskiego”. Gość mówił po słowacku i rozumiano go doskonale. Wywiązało się wśród posiedzenia intermezzo o stosunkach słowackich, z czego korzystając redaktor „Świata Słowiańskiego” i pragnąc nawiązać do właściwego tematu wieczoru, wystosował do szanownego gościa Słowaka zapytanie:

    Co robiliby Słowacy i jak zachowaliby się względem Madiarów, gdyby w całym słowiańskim „okoliu” były słowackie szkoły ludowe, gdyby było pięć gimnazjów słowackich, a nadto w madiarskich w miarę potrzeby i możności palarelki słowackie, gdyby w uniwersytecie w Budapeszcie było siedem katedr słowackich i możliwość dalszych habilitacji słowackich – póki nie powstanie osobny słowacki uniwersytet, gdyby całe społeczeństwo madiarskie, posłowie i prasa, profesorowie i młodzież – zgadzało się na utworzenie uniwersytetu słowackiego, gdyby język słowacki był urzędowym w szkole, sądzie i urzędzie, gdyby odbywały się po słowacku rozprawy sądowe; gdyby każda gmina, która tylko zechce, mogła nie tylko sama po słowacku urzędować, ale z wyższymi władzami korespondować po słowacku; gdyby ogłoszenia urzędowe były i być musiały także po słowacku; gdyby na całych Węgrzech nie można było dostać żadnego blankietu pocztowego bez słowackiego tekstu obok madiarskiego, gdyby wszyscy urzędnicy państwowi i autonomiczni w okolicy znali język słowacki, gdyby stowarzyszenia i instytucje naukowo-kulturalne słowackie otrzymywały subwencje od sejmu budzyńskiego, uchwalone przez madiarską większość, gdyby prezydent budzyńskiego sejmu zagajał sesje nie tylko w madiarskim języku, ale też słowackim, a słowaccy posłowie przemawialiby tam zawsze tylko po słowacku, nie doznając o to najmniejszej przykrości, tak, że madiarska większość uważałaby to używanie słowackiej mowy w parlamencie za proste prawo przyrodzone Słowaków, a sama znałaby język słowacki, i słuchałaby tych mów zupełnie tak samo, jakby madiarskich;

    Czy w takim razie uważaliby Słowacy Madiarów za swych gnębicieli?

    Zapytanie to wywołało efekt niespodziewany. Gość ze Słowaczyzny, przypuszczał, że wyliczono mu postulaty ruskie i począł tłumaczyć, że Słowacy nie mają tak wielkich pretensji, że o takich „koncesjach” mogą myśleć tylko Chorwaci, jako posiadający pewne prawa historyczne, ale Słowacy poprzestaliby i byliby zupełnie zadowoleni, gdyby…i gość zabierał się do sformułowania skromnych postulatów słowackich. Nieporozumienie było widoczne dla każdego, a jakżeż było ono znamiennym. Na prośbę, żeby odpowiedział krótko „tak” lub „nie”, czy Słowacy uważaliby Madiarów wrogami i gnębicielami, gdyby posiedli to wszystko, co redaktor wyliczył – gość okazywał zrazu pewne zakłopotanie, bo się obawiał, czy to nie jest może wyszydzeniem dążności słowackich i znów chciał tłumaczyć, że Słowacy wcale nie tacy wymagający…Poproszony po raz trzeci, żeby dał koniecznie odpowiedź bezpośrednią na zadane pytanie, odparł już trochę zniecierpliwiony: „Ależ w takim razie nazwalibyśmy Madiarów naszymi braćmi!”

    Teraz wytłumaczono słowackiemu gościowi, że redaktor „Świata Słowiańskiego” nie wyliczał bynajmniej postulatów ruskich, ale tylko to, co Rusini faktycznie posiadają.

    Słowak osłupiał – a po dłuższej chwili powiedział:

    „W takim razie nie rozumiem Rusinów”.

    KONECZNY-Panstwo-i-Prawo-w-Cywilizacji-Lacinskiej

  30. Lusatius said

    Co mają wspólnego Żmudzini (zwący się bezprawnie Litwinami) i Żydzi?

    Oba te narody mówią sztucznie zrekonstruowanymi językami.

  31. roztr said

    Trzeba było przemysł rozwijać po 89r.a nie niszczyć sprzedawać i kraść to co było zbudowane przez Naród po 45r. Jeśli była by normalność w tym kraju a ludziom dobrze się żyło nie tylko złodziejom to i szacunek i uznanie mieli byśmy ze wschodu.Mieliśmy szanse być pomostem pomiędzy wschodem a zachodem.Do czego wschód ma lgnąć do złodziejstwa bezrobocia,i nędzy.Panowie i szlachta dosyć zalazła im za skórę.Patriotów czyni dobrobyt.Szacunek do państwa oceniany jest przez mądre prawo i bogate społeczeństwo.Misje zagraniczne nie poprawiają nam gospodarki ani uznania widać to nawet za miedzą.Rasowe politykierzy przeliczyli się.

Sorry, the comment form is closed at this time.