Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Sierpień 16th, 2011

List dziennikarzy obywatelskich do BBN

Posted by Marucha w dniu 2011-08-16 (Wtorek)

Z pewnym opóźnieniem informuję o wydarzeniu, które miało miejsce w poniedziałek, 8. sierpnia b.r. :  w imieniu dziennikarzy obywatelskich a także dziennikarzy niezależnych – działających aktywnie lub mocno zainteresowanych sprawą zatrzymania biegu legislacyjnego ustawy o nasiennictwie – zaniosłem do Biura Bezpieczeństwa Narodowego pismo, którego treść odbiega nieco od powszechnie wysyłanych apeli o prezydenckie weto.

Biorąc w największym skrócie, jest to prośba do Ministra Kozieja, aby Biuro Bezpieczeństwa Narodowego – na potrzeby i w ramach trwającego Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa Narodowego – przyjrzało się zagrożeniom, których tak bardzo obawia się społeczeństwo. W domyśle – aby BBN widząc te zagrożenia – wpłynęło  na Pana Prezydenta w sposób który zaowocuje odrzuceniem ustawy o nasiennictwie.

Podstawowa część listu mówi o tym, że wielu dziennikarzy obywatelskich,  a także dziennikarzy niezależnych mediów, stara się zrozumieć jakie są przyczyny ogromnego niepokoju społecznego, związanego z uchwaloną przez Parlament ustawą o nasiennictwie. Wiele do myślenia dawało niemal całkowite milczenie mediów na ten temat, przed głosowaniem i po głosowaniu  (zarówno mediów publicznych jak i prywatnych) oraz metoda wprowadzania GMO do polskiego rolnictwa „tylnymi drzwiami”.

Zwróciły też naszą uwagę inne, bardzo niepokojące zjawiska, jak np. sprzedaż 3 lipca b.r. „Centrali Nasiennej” w Kielcach prywatnemu właścicielowi (Skłodowski Spółka Jawna Zaręby Kościelne, jako jedyny w przetargu) – który współpracuje z producentem nasion genetycznie modyfikowanych MONSANTO, czy fakt nieudzielenia Redakcji Radia Wnet odpowiedzi przez Ministerstwo Rolnictwa, na istotne pytanie: „kto zadecydował o tym i na jakiej podstawie, żeby wykreślić z ustawy o nasiennictwie zakaz stosowania GMO?”.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka, Różne | 65 Komentarzy »

Cenzor w roli ofiary

Posted by Marucha w dniu 2011-08-16 (Wtorek)

Domaganie się przeprosin od telewizji Polsat za emisję programu, w którym wyśmiano młodego wokalistę Piotra Wolwowicza za dobór patriotycznego repertuaru, Rada Etyki Mediów uznała za bezpodstawne. „REM nie stwierdziła naruszenia którejkolwiek z zasad etyki mediów w (…) programie” – czytamy w oświadczeniu Rady. Skargę na telewizję Polsat złożył 5 sierpnia Mikołaj Radziwonowicz.

Chodzi o program „Must be the music – tylko muzyka” wyemitowany 19 marca br., podczas którego jury w składzie Elżbieta Zapendowska, Adam Sztaba i Kora Jackowska zakpiło z jednego z wykonawców – Piotra Wolwowicza. Zaśpiewał on piosenkę Andrzeja Rosiewicza „Pytasz mnie”. Jury wyśmiało dobór repertuaru, nie odnosząc się do jego wykonania. Zmiażdżyło uczestnika programu za to, że śmiał zaśpiewać „bogoojczyźniany” utwór.

Mikołaj Radziwonowicz napisał w piśmie skierowanym do Rady, że „członkowie komisji wyszydzali uczucia patriotyczne uczestnika, wyśmiewając się z jego miłości do Ojczyzny”. Jak czytamy dalej: „Członkowie komisji wcale nie oceniali jakości występu uczestnika, tylko wyszydzali jego wybór patriotycznego repertuaru”.

Skandaliczna, jego zdaniem, wypowiedź zmotywowała go do tego, aby na portalu internetowym umieścić petycję, którą 7 kwietnia skierował do prezesa rady nadzorczej telewizji Polsat Zygmunta Solorza-Żaka. „Stale zwiększająca się liczba podpisów dowodzi, że sprawa nadal bulwersuje opinię publiczną. Według mnie nie wolno wyszydzać ludzi, którzy ukochali naszą Ojczyznę, a patriotyzm jest dla nich wartością nadrzędną” – ocenił w piśmie skierowanym do REM Radziwonowicz.

Telewizja Polsat nie zareagowała ani na jego petycję, ani na listy skierowane do rzecznika prasowego, w których domagał się przeprosin od jury. Zwrócił się więc on do Rady Etyki Mediów, aby zainterweniowała w tej sprawie. REM wystosowała wymijające oświadczenie, w którym zamiast odnieść się do meritum problemu, postanowiła przeanalizować kwestię cenzury i przestrzegania wolności słowa.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura | 15 Komentarzy »

Niesympatyczni katolicy?

Posted by Marucha w dniu 2011-08-16 (Wtorek)

Zapewne wielu z nas spotkało się kiedyś z opiniami, jakoby ten czy ów pobożny katolik był okropnie niesympatyczny, nieuprzejmy, obłudny czy złośliwy. Bywają i tacy, którzy tak postrzegają wszystkich katolików lub w ogóle ludzi religijnych, a w szczególności tych najbardziej żyjących wiarą. Zazwyczaj taki pogląd spotyka się wśród osób niewierzących, albo „wierzących w Boga, a nie w Kościół” – jak sami siebie często określają. Czasami jednak nawet osoby należące do Kościoła usilnie starają się prezentować jako „ci dobrzy katolicy”, ci pokojowo nastawieni, wyrozumiali, otwarci na dialog – w przeciwieństwie do „rygorystów”, wyzbytych uczuć i niedostosowanych do zmian we współczesnym świecie.

Bardzo często ludziom pobożnym, zwłaszcza tym, którzy swoją pobożność otwarcie manifestują, zarzuca się hipokryzję, faryzeizm, robienie czegoś na pokaz. Nie będziemy tu pisać o faktycznych obłudnikach, zło ich postawy jest aż nazbyt widoczne i rzeczywiście zdarzają się tacy wśród chrześcijan. Warto jednak dodać, że w naszych czasach epatowanie wiarą na pokaz nie jest aż tak wielkim problem, jak na przykład w czasach Chrystusa. Pamiętajmy, że wówczas religia była stałym, ważnym i wszechobecnym czynnikiem życia społecznego, a jej praktykowanie zjawiskiem mile widzianym. We współczesnym, ześwieczczonym społeczeństwie Zachodu już tak nie jest. Oczywiście w Polsce istnieją jeszcze pozostałości tej obecności religii w życiu publicznym i stąd zdarzają się np. nieuczciwi politycy czy biznesmeni, ostentacyjnie udający głębokie przeżywanie wiary, która być może tak naprawdę nie ma dla nich większego znaczenia – ale nawet do naszego kraju dociera fala agresywnej laicyzacji. W tych okolicznościach otwarte, publiczne obnoszenie się z religijnością przestaje być czynnikiem zwiększającym prestiż i społeczne uznanie, a wręcz przeciwnie – staje się synonimem ciemnoty i zacofania. W tej sytuacji „faryzeusze” występują już tylko w wybranych środowiskach, ale na przykład wśród młodzieży łatwiej zdobyć sobie przydomek „frajera” lub „dziwaka”, niż wzbudzić respekt przywiązaniem do praktyk religijnych.

Tak naprawdę nie chcę jednak mówić o faryzeuszach, ale o tych, którzy mylnie są za nich uważani. Zaczęliśmy od zwrócenia uwagi na to, że pobożni katolicy uchodzą niekiedy za niesympatycznych – słyszy się uwagi w rodzaju: „Taki katolik, a patrzcie, jaki podły”, „Do kościoła co niedzielę, a człowiekowi nie pomoże” i tak dalej. Zaznaczmy jeszcze raz: nie będziemy pisać o tych, do których rzeczywiście się te zarzuty stosują. Zastanówmy się jednak, czy przynajmniej w niektórych przypadkach taka negatywna ocena danych osób wynika nie z ich wad, ale przeciwnie wręcz – z zalet.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół, Kultura | 34 Komentarze »

Witold Poprzęcki: „Palestyna za czasów Chrystusa” c.d. 3

Posted by Marucha w dniu 2011-08-16 (Wtorek)

(Fragment 7)

Dzień powszedni Jerozolimy
Miasto zaduchu

Skoro jesteśmy przy Jerozolimie – musimy zaznaczyć, że Palestyna nie jest krajem typowo monsunowym, jak zresztą wszystkie kraje nad Morzem Śródziemnym, niemniej jednak w okresie letnim ciąg wiatrów przeważa z zachodu na wschód, w zimie natomiast w kierunku przeciwnym. Są to jednak wiatry słabe i jako silniejsze odczuwa się je w górach na północy, lub na pustyni, a więc na południu. Temu brakowi przewiewu, jak i położeniu Jerozolimy wśród wzgórz w dolinie należy przypisać, że w ciasnych uliczkach Jerozolimy w zwykły dzień powszedni panuje zaduch nieprawdopodobny. Mocne zapachy kuchenne, tak charakterystyczne dla Wschodu po dziś dzień, smród ze stert odpadków, gnijących w każdym kącie ulicznym, a wreszcie pot zwierząt czy ludzi, nawóz ze stajni wielbłądzich rozkładany do wysuszenia na opał – tworzą razem mieszaninę potworną.

Ta mieszanina nie jest bynajmniej jednakowa przez cały dzień czy przez cały rok. W ciągu szabbatu dochodzi, a nawet przebija przez to wszystko swąd lampek oliwnych, które zapalone w piątek wieczorem gasić wolno dopiero w sobotę wieczorem, bo w szabbat, jak się rzekło nie wolno ani gasić ani zapalać ognia. Ten zaduch potęguje się do niebywałych granic w dni świąteczne, gdy Jerozolima wchłania nie mniej niż 100.000 a do 300.000 dochodzącą rzeszę pielgrzymów, których wprawdzie większość przybywa pieszo i pojedynczo, ale poważna ilość karawanami, ze służbą bydłem ofiarnym i rzeźnym dla wyżywienia siebie i swoich w podróży. Płoną wtedy na każdym wolnym miejscu ogniska, podsycane nawozem wielbłądzim, dym snuje się po całej dolinie, potęgując zaduch. Dodajmy do tego „wonności ulubione Jehowie” czyli smród palonego mięsa ofiarnego, który unosi się ciężkim tumanem nad Jerozolimą przez 365 dni w roku, a w czasie jakichkolwiek świąt – bez przerwy dzień i noc.

Tylko obowiązkowe gminne ofiary wynosiły rocznie: 1093 baranki, 113 cieląt rosłych, 37 baranów, 32 kozły, 5.500 litrów przedniej mąki, ponad 2.000 litrów wina i tyleż oliwy. Oprócz tych – daleko większa w masie i wartości była liczba ofiar prywatnych, indywidualnych.

Judejczyk oddawał Jehowie, a ściśle mówiąc kapłanowi: pierworodne sztuki bydła, owoc drzew i krzewów z pierwszych trzech lat ich wegetacji i dziesiątą część wszystkich zbiorów. Z tego wszystkiego ta fantastyczna ilość bydła, mąki i oliwy oraz wina idzie z dymem „na chwałę Jehowie”. Dym spalenizny przesiąka całą Jerozolimę, wżera się w gliniane ściany domów, w ubrania mieszkańców, nadając atmosferze nad miastem wygląd, o jakim tylko dzisiejsza chmura „smogu” nad Londynem może nam dać wyobrażenie. Judejczyk, podający się za Greka Aristeasza pisze o tych ofiarach i ich wykonawcach:

„Ich służba kapłańska jest niezrównana w swej sile, porządku i uroczystym milczeniu. Pomimo bowiem uciążliwości ich pracy, robią oni wszystko jakby machinalnie, każdy troszczy się tylko o to, co mu jest przykazane. I służą bez przerwy, jedni krzątając się około drzewa, drudzy koło oliwy, ci koło przyprawy, tamci koło wonności /???/ inni znowu koło całopalenia mięsa używając w sposób zdumiewający swojej siły: schwyciwszy bowiem dwiema rękami biodro cielca, każde wagi dwóch talentów z górą /ok. 140 kilo – przyp. W.P./ rzucająje właśnie tak wysoko, jak trzeba, aby padły na wyznaczone miejsce ołtarza. Tak samo należało się dziwić tłustości i ciężkości owiec, ba! nawet i kóz, wszędzie bowiem wybierają ci, którym to polecono, najprzedniejsze tłuszczem i w ogóle niepokalane dla opisanej potrzeby zwierzęta. 1 wszystko to dzieje się wśród najgłębszego milczenia tak, iż zdaje się, że w tym miejscu nie ma żywej duszy, podczas gdy samych pełniących służbę jest około siedmiuset i w dodatku tłum ofiarujących, ale nad wszystkim panuje strach i nastrój godny wielkiej boskości obrzędu”.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 3 Komentarze »

“Wolność słowa” na Salonie24

Posted by Marucha w dniu 2011-08-16 (Wtorek)

Od kilku lat bawię się w blogera. Prowadziłem bloga na “Wirtualnej Polsce”, na “Frondzie” (odszedłem, ale w sierpniu znów zostałem zaproszony na ten portal), zaś ostatnio uwierzyłem, że trafiłem na wspaniałe blogowisko, czyli na Salon24, zarządzany przez Media Obywatelskie sp.z.o.o. Zacząłem tam pisać w kwietniu tego roku (blog “Piórem z pazurem” – @Marguar). Pisałem sobie, co chciałem, dyskutowałem, chamskich lewaków, którzy na blogu defekowali obelgami i durnotami – blokowałem. Kilka swoich wpisów widziałem nawet na stronie głównej, czyli na tzw. lansie. Nie wiem, jak długo trwałaby moja euforia, wywołana odurzeniem wolnością słowa (której nie miałem choćby na Frondzie, gdzie usuwano moje zbyt ostre teksty, zwłaszcza te godzące w – polemizujące ze mną – osoby zaprzyjaźnione z Redaktorami).

Zimny prysznic spadł na mnie po opublikowaniu tekstu “W Skurwysynistanie wszystko jest normalnie (politykal fikszyn)”, w którym opisałem króciutko wydumane państwo i jego elity moralne tudzież intelektualne. W skład owych “elit” wchodziły takie “znakomitości”, jak: Brudnazy Bezwstydnicki, Gnojazy Ciul, Szmatosław Szuja, Zboczysław Pomylony, Durnisława Kopnięta, czy Bolszewisław Zdrada.

Tekst został przez redakcję zwinięty i ukryty, bo – jak mi wyjaśniono w odpowiedzi na pytanie – naruszał punkt regulaminu, w którym jest mowa o łamaniu zasad Netykiety i o “zachowaniu niezgodnym z zasadami współżycia społecznego”. Nie dowiedziałem się niestety, jakie to zasady współżycia naruszyłem.

Pardon, krótkie wyjaśnienie się należy. Salon24 – w ramach praktykowania wolności słowa, oczywiście – niektóre teksty zwija i umieszcza wśród tzw. Ukrytych. Dostęp do nich mają jedynie zalogowani użytkownicy, którzy włączą – odradzaną przez redaktorów – specjalną opcję. Za każdym logowaniem trzeba tę opcję włączać na nowo. Ponieważ moje pisanie straszliwie wnerwiło różnych lewaków i POplatformatoleńców, więc jeden z nich wysmażył nawet tekst na mój temat, pod którym znalazło się ponad 150 wypowiedzi, będących obrzydliwą – pełną chamstwa i pogardy dla mnie (np. że jestem chamem, ćwierćinteligentem, prostakiem, klechą, na niczym się nie znam, że “mam prawo pisać, jak świnia ma prawo latać” itp) – nagonką. Ponieważ nieopatrznie podałem swoje imię i nazwisko oraz napisałem, ze jestem księdzem, osobnicy ci znaleźli i opublikowali moje dane personalne, pisali o możliwości przedstawienia moich tekstów w kuratorium (żeby chronić młodzież przed takim katechetą). Cała ta akcja – zdaniem redakcji – nie naruszała zasad współżycia społecznego (!).

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Me(r)dia, Polityka | 18 Komentarzy »

Serbski Polityczny Żołnierz – manifest ortodoksyjnego narodowego rewolucjonizmu

Posted by Marucha w dniu 2011-08-16 (Wtorek)

srbska akcijaPrzedstawiamy świeży, bo powstały w zeszłym miesiącu żarliwy manifest jednego z członków prawosławnej organizacji Srbska Akcija, odwołującej się m.in. do terceryzmu czy ideałów narodowego rewolucjonizmu. W manifeście można również odnaleźć nawiązania do twórczości Corneliu Zelea Codreanu i Dereka Hollanda. Wobec niektórych treści redakcja zachowuje neutralny stosunek światopoglądowy.

SERBSKI POLITYCZNY ŻOŁNIERZ

Serbii nie są potrzebni demagogowie i politykierzy, jak też jałowy i bezosobowy “patriotyzm”, którego piewcy głoszą pewne hasła, a stylem swego życia ledwie różnią się od zdradliwego łotra.

Serbii potrzebny jest polityczny żołnierz – społecznie i narodowo świadomy, uświęcony Prawdą serbski narodowy rewolucjonista. Asceta i obrońca wiary, rodziny i narodu w świecie, a na wojnie – święty wojownik ziemskiego wojska Pana Wszechmogącego.

TOPÓR NAD SERBIĄ

W czasie, kiedy nad serbskimi ziemiami kłębi się złowrogi, czarny obłok globalizmu, rozpościerający swoje piekielne czeluści i zapowiadający nadejście jeszcze mroczniejszej ery, w której „żywi będą zazdrościć martwym”, oto pojawia się fundamentalna konieczność abyśmy my, serbscy nacjonaliści, nie tylko wytrwali w walce ze złem, które już i tak dotkliwie wdziera się do naszej okupowanej ojczyzny, ale abyśmy z jeszcze większą wiarą i wolą gromadzili siły na froncie obrony Serbskości.

Siły ciemności, uosobione w syjonistycznej globalnej pseudoelicie mają na celu utworzenie jednego światowego państwa, z jednym wojskiem, policją, sądownictwem i ekonomią. Stajemy się świadkami starań o zniewolenie całej powierzchni ziemskiej i gromadzenia wszelkich zasobów w ramach jednego monopolistycznego bloku. Środkami takiego dążenia są: walka przeciwko chrześcijańskiemu duchowi, zacieranie tożsamości narodowych wszechobecnym mieszaniem ras i kultur, zduszanie swobody myśli i narzucanie totalnej posłuszności wobec destruktywnych rządzących, którzy służą zakulisowej pseudoelicie. Wobec tego, naród serbski jako przez Boga wybrany strażnik prawej wiary na granicy światów musi zawsze mieć świadomość swego zagrożenia atakami odwiecznych wrogów – islamskich fundamentalistów, sziptarskiego i chorwackiego etnicznego szyderstwa, czy podłego Watykanu. W rzeczy samej, te elementy są dzisiaj spoiwami złowrogiego syjonistycznego totalitarnego porządku.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka | 1 Comment »

Kontrowersyjne Pendolino

Posted by Marucha w dniu 2011-08-16 (Wtorek)

Jest to jeden z największych kontraktów w historii polskiego kolejnictwa. Za prawie 2 mld złotych państwowa spółka PKP InterCity zakupiła 20 nowoczesnych pociągów New Pendolino. Od 2014 r. mają one kursować z Krakowa przez Warszawę do Gdańska.

Problem w tym, że stan torów na tej trasie nawet po modernizacji nie pozwoli na pełne wykorzystanie walorów tych pojazdów. A za te olbrzymie pieniądze można było kupić dwa razy więcej nieco innych pociągów, które pozwoliłyby na utworzenie dodatkowych szybkich połączeń z 3-4 kolejnych dużych miast do stolicy.

Dodatkowo umowę podpisano w oparciu tylko o jedną ofertę, która wpłynęła w postępowaniu przetargowym. Zbadaniem racjonalności takiego zakupu najprawdopodobniej zajmie się Najwyższa Izba Kontroli.

Jakich pociągów potrzebuje polska kolej?

-

W sieć linii kolejowych w Polsce nie inwestowano przez prawie ćwierć wieku. W efekcie z każdym rokiem stan torów się pogarszał a pociągi jeździły coraz wolniej. Średnia prędkość spadła poniżej 60 km na godzinę. Dopiero po wejściu do UE przy pomocy funduszy unijnych i utworzeniu Funduszu Kolejowego gromadzącego środki krajowe, rozpoczęto modernizację na większą skalę. W pierwszej kolejności dąży się do osiągnięcia na jak największej długości torów możliwości rozwijania przez pociągi prędkości do 160 km na godzinę. Wyjątkiem jest tzw. Centralna Magistrala Kolejowa między Zawierciem a Grodziskiem Maz., gdzie można jechać nawet 200 km/h.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Gospodarka | 10 Komentarzy »