Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Mietek o O tych, którzy się na niemieck…
    Crestone o Rosyjska agencja regulacyjna z…
    CBA o Wolne tematy (09 – …
    Ja o Liczba urodzeń w Polsce najmni…
    Jabo o Nie chcą umierać za pomniki…
    Mietek o O tych, którzy się na niemieck…
    UZA o Nie chcą umierać za pomniki…
    plausi o Nowa ustawa psychiatryczna. Ka…
    Listwa o Nowa ustawa psychiatryczna. Ka…
    Liwiusz o Rosyjska agencja regulacyjna z…
    prostopopolsku o Nie chcą umierać za pomniki…
    Marucha o Liczba urodzeń w Polsce najmni…
    Ramirez o O tych, którzy się na niemieck…
    Liwiusz o O tych, którzy się na niemieck…
    revers o Wolne tematy (09 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

Europa coraz bardziej obawia się GMO

Posted by Marucha w dniu 2011-08-17 (Środa)

GMO unia europejskaJedynie 21% mieszkańców Europy nie obawia się GMO, czyli Genetycznie Modyfikowanych Organizmów. U zdecydowanej większości – 61% Europejczyków – upowszechnienie GMO budzi poważne obawy.

Takie rezultaty przyniosło badanie opinii publicznej przeprowadzone w obliczu prób znormalizowania unijnych aktów prawnych dotyczących GMO. Powtórne głosowanie w tej sprawie możliwe jest już w październiku tego roku.

Co przede wszystkim uderza, kiedy przyjrzeć się próbom narzucenia GMO, to fakt, iż usiłuje się tego przede wszystkim dokonać w rejonach rozwiniętych, których mieszkańcom nie zagraża ani głód, ani deficyt produktów żywnościowych. W krajach mniej rozwiniętych, z wysokim wskaźnikiem zarówno głodujących jak i dzietności nikt nie spieszy się do wprowadzania GMO… Analitycy jako główny powód wskazują lobbing i kolosalne kwoty, jakie wejdą w grę, kiedy przeforsuje się GMO w krajach rozwiniętych.

Niepokój uczonych – przeciwników GMO – budzi między innymi fakt, że nie ma dostatecznej wiedzy na temat długotrwałych efektów spożywania produktów GMO przez ludzi i zwierzęta. Według niektórych ekspertów, absolutnie niejasnym jest, jak na dietę „bogatą” w GMO może zareagować ludzki organizm oraz jego system immunologiczny.

„Długotrwałe działanie GMO będziemy mogli zaobserwować za kilka lat, a wtedy już nic nie będziemy mogli zmienić” – twierdzi profesor A. Svirskis z Litwy. „Oczywiście, bezpośredniego wpływu na zdrowie człowieka mogą GMO nie wykazywać, jednak toksyczne i alergenne efekty ich produktów metabolicznych może wydać owoce po wielu latach. Dla wszechstronnej oceny wpływu GMO na organizm człowieka, konieczne będzie badanie efektów minimum trzy razy co 25 lat.”

Za: chirkofff.com

http://autonom.pl/

Komentarzy 12 do “Europa coraz bardziej obawia się GMO”

  1. Kronikarz said

    PODPISZ PETYCJĘ ws. GMO
    http://alert-box.org/petycja/

  2. j said

    Janusza Korwina Mikke zawsze traktowalam z lekkim przymruzeniem oka. Bywal zabawny, ekscentryczny, czasem wrecz szokujacy ale w sumie nie az tak niebezpieczny by go na przyklad politycznie zwalczac. Ot taki oryginalny gawedziarz i showman. Choc przyznaje, ze jego niedorzeczne koncepcje ekonomiczne i polityczne czasem troche mnie niepokoily. Tym razem jednak przeszedl sam siebie. Bog raczy wiedziec czy to niewiedza czy bezmyslnosc czy prowokacja czy tez celowe dzialanie.

    Janusz Korwin Mikke: Jestem za GMO!

  3. Anow said

    http://www.i-sis.org.uk/newPathogenInRoundupReadyGMCrops.php

    Emergency! Pathogen New to Science Found in Roundup Ready GM Crops?

    Wykryto niebezpieczny patogen w MGO

  4. Kronikarz said

  5. Za GMO opowiada się zwolennik sojuszu Polski ze Stanami Zjednoczonymi, prof. Maciej Giertych, który w październiku 2005 roku pisał wprost:

    „GMO

    Pisałem już w Opoce w Kraju (nr 45, VII.03) na temat żywności genetycznie modyfikowanej. Czuję potrzebę powrotu do tematu, bo w chwili obecnej wiele ludzi z naszych środowisk włącza się w walkę z tą żywnością w przekonaniu, że służą dobrej sprawie. Z zawodu jestem genetykiem i wiem o czym mowa, nie chcę więc by moi przyjaciele polityczni marnowali czas na zbędną walkę. Zacznę od aspektu politycznego.

    Walkę z genetycznie modyfikowanymi organizmami (GMO) prowadzą „zieloni”, takie organizacje, jak „Greenpeace” i jej podobne. To są lewacy, którym brakuje tematów do uzasadnienia swojej racji bytu, więc chwytają się spraw, na których mało kto się zna, a ludzie mogą się ich bać z powodu niewiedzy. Straszenie bez powodu, lub przesadne straszenie, to specyfika tego środowiska politycznego. Z zagrożeniami trzeba walczyć poprzez ich ograniczanie, a nie poprzez straszenie nimi. Samochodom instaluje się zderzaki, pasy, poduszki powietrzne itd., ulepsza się przepisy drogowe, oznakowanie dróg, szkolenie kierowców. Straszenie samochodami prowadzi do nikąd. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby gdziekolwiek, komukolwiek GMO zaszkodziło.

    Ludzie nie bardzo wiedzą, o co chodzi. Często mylą GMO z mutacjami, równają inżynierię genetyczną z mutagenezą. Pada hasło „nie chcemy mutantów”. Dobre hasło tylko, że nie dotyczy GMO. Mutacje zawsze są szkodliwe. Dlatego boimy się
    czynników mutagennych takich jak różne chemikalia, azbest, radioaktywność, promienie Roentgena itd. Unikamy mutacji. Próbowano przy pomocy mutacji wyhodować jakieś nowe organizmy (mutageneza), ale nic pożytecznego nie osiągnięto, najwyżej jakieś formy ozdobne, rośliny karłowate, kwiaty bez pewnych barwników itd. Mutanty są genetycznie słabsze od form naturalnych, bo posiadają uszkodzone geny (zmutowane). Ten kierunek poszukiwań zanika i z inżynierią genetyczną nie ma nic wspólnego.

    Od czasów antycznych człowiek w sposób sztuczny przenosi cechy dziedziczne, czyli geny, z jednego organizmu do drugiego. Działa w imię przykazania: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Najczęściej czyni się to drogą płciową, czyli poprzez kontrolowane krzyżowanie (hybrydyzację) organizmów, które w warunkach naturalnych się nie spotykają lub spotykają rzadko. Jest to naśladowanie procesów naturalnych dla określonych potrzeb człowieka. Ale w przyrodzie występuje też inna metoda przenoszenia genów od jednego organizmu do drugiego, na drodze inżynierii genetycznej. Na przykład niektóre owady potrafią wprowadzić swoje geny do liści pewnych roślin, by zmusić je do wyprodukowania domku dla tego owada (galasówki na liściach). Galasówki powstają z tkanek rośliny, ale pod dyktando informacji genetycznej pochodzącej z owada. Dzisiaj, podpatrując przyrodę, człowiek nauczył się robić to samo. Przenosi geny z jednego organizmu do drugiego, z pominięciem drogi płciowej.

    Czy produkt takich zabiegów jest jadalny, czy jest przydatny itd., to zawsze wymaga sprawdzenia, dokładnie tak samo jak w przypadku mieszańców, uzyskanych po kontrolowanym krzyżowaniu. Zanim pszenżyto (krzyżówka pszenicy i żyta) trafiło do produkcji było dokładnie przebadane. Wyobraźmy sobie, że ktoś skrzyżuje pomidora z ziemniakiem (są to rośliny blisko spokrewnione), by uzyskać na tej samej roślinie i owoc pomidora i bulwę ziemniaczaną. Zanim takiego pomidora zjemy musimy sprawdzić, czy nie zawiera on solaniny, substancji, występującej w owocach i liściach ziemniaka. Dla człowieka solanina jest szkodliwa, choć stonce ona nie przeszkadza, a ten owad nawet ją lubi. Czyli także po tradycyjnej hodowli, zanim jakiś mieszaniec trafi na rynek, musi być sprawdzony.

    Takie substancje jak solanina są syntetyzowane przy pomocy odpowiednich białek. Są one w owocach ziemniaka, a nie ma ich w pomidorach. Odziedziczenie przez mieszańca genów odpowiedzialnych za budowę białek, zdolnych do syntezy solaniny, to istota całego problemu. Potrafimy sobie z tym radzić, bo hybrydyzacją zajmujemy się od tysiącleci.

    Tak samo radzimy sobie z GMO. Ale ponieważ jest to nowość i sprawa technicznie dosyć skomplikowana, straszy się ludzi, że GMO mogą się okazać niebezpieczne. Takie produkty są już na rynku, szczególnie w zakresie pasz, podnosi się więc alarm, że musi być międzynarodowa kontrola nad tym, co trafia do artykułów spożywczych. Nikogo nie martwi, że krowa zje liście z galasówkami, a więc geny nie tylko rośliny, ale i owada. Natomiast, jeżeli taką kombinację spowoduje człowiek, to już ma to być ogromne ryzyko. Podchodźmy do tematu bardziej spokojnie.

    Może warto wytłumaczyć, że geny to co prawda, substancje chemiczne, ale w rzeczywistości to przede wszystkim informacja. Z 24 liter alfabetu można ułożyć zarówno Pana Tadeusza, jak i W pustyni i w puszczy. To, co różni te dwie sekwencje liter, to nie budulec, ale kolejność uszeregowania. Podobnie różnią się od siebie geny. Z czterech nukleotydów, zwykle oznaczanych literami A,G,C i T (na etapie przenoszenia informacji tymina zmienia się w uracyl, czyli mamy piąty nukleotyd oznaczany literą U), w odpowiednim uszeregowaniu mamy informację potrzebną do syntezy wszelkich potrzebnych substancji, przede wszystkim białek. Dokładnie tych samych pięć nukleotydów występuje we wszystkich organizmach żywych. Tak więc, po rozłożeniu genu na czynniki pierwsze, na przykład w procesie trawienia jedzonych roślin czy zwierząt, mamy do czynienia z substancjami łatwo przyswajalnymi. Same geny, niezależnie od uszeregowania nukleotydów, trawimy bez problemu. Nie one są zagrożeniem.

    Na bazie genów, a właściwie na bazie zawartej w nich informacji, powstają białka. Białka to z kolei liniowo uszeregowane aminokwasy. Jest ich 20. Tych samych 20 aminokwasów występuje we wszystkich organizmach żywych. I znowu, po strawieniu mamy te same substancje, łatwo przez każdy organizm żywy przyswajalne.

    Przepisywanie genów na białka (w procesie ich syntezy), to tak jak przepisywanie tekstu z alfabetu Morse’a (trzyliterowego – kropka, kreska i przerwa) na alfabet łaciński. Oto przykład:
    ·-··/··/-/·–/—//—/·—/-·-·/–··/-·–/–··/-·/—//–/—/·—/·-//
    L I T W O O J C Z Y Z N O M O J A
    i podobnie fragment genu przepisać można jako fragment białka, gdyż każda trójka nukleotydów oznacza jakiś aminokwas:
    CGA GAA CGU CAA CUG AUG CUA GGA CAC UGC CUG UUU AAU
    Arg—Glu—Arg—Gln—Leu—Met—Leu—Gly—His—Cys—Leu—Phe—Asn

    Teraz wyobraźmy sobie, że w zapisie alfabetem Morse’a gdzieś przypadkowo zamienimy jakąś kropkę na kreskę, a w kodzie genetycznym C na G. (Np. w podanym przykładzie zmieniając pierwszą kropkę na kreskę uzyskamy literę Z zamiast L, albo zmieniając pierwsze C na G uzyskamy inną trójkę nukleotydów, CGA zamiast GGA, a w konsekwencji zamiast argininy, dostaniemy glicynę w tym miejscu białka). W odczycie alfabetem łacińskim, czy białkowym będzie błąd. Czytelność tekstu zmaleje. To będzie defekt tekstu. Tak działają mutacje – psują to, co dobre. Natomiast, jeżeli gdzieś w usta Stasia Tarkowskiego wstawimy fragment Pana Tadeusza, to może uzyskamy coś, czego Sienkiewicz nie zamierzał, ale co będzie wzbogaceniem tekstu o nowy element, który z jakichś, na przykład dydaktycznych, względów, może nam być przydatny. Ale równie dobrze możemy wprowadzić coś bezużytecznego, co żadnej wartości dla nas nie będzie posiadać. To trzeba każdorazowo ocenić. Podobnie możemy wprowadzić do organizmu informacje dotyczące syntezy białka przydatnego lub bezużytecznego.

    Otóż wprowadzanie do organizmów obcych genów, to jest wprowadzanie substancji o takim samym składzie chemicznym, ale o nieco innym uszeregowaniu nukleotydów, czyli zawierających inną informację. Jeżeli wprowadzimy do pomidora geny z informacją na białka syntetyzujące solaninę, to otrzymamy towar niejadalny (chętnie zje go stonka). Ale jeżeli wprowadzimy gen z informacją na białka, syntetyzujące substancje jadalne, nieszkodliwe dla naszego organizmu, to nie ma problemu. Do czego to się stosuje?

    Przykładowo: jest na rynku pomidor zawierający gen z pewnej ryby, występującej w wodach koło Alaski, gdzie temperatura słonej wody wynosi -10ºC. Wprowadzono go, by produkował substancję, pozwalającą pomidorom wytrzymanie, bez utraty jędrności, niskiej temperatury w chłodni w czasie transportu. Jest to ulepszenie mające znaczenie handlowe, ułatwiające transport. Natomiast na wartość spożywczą nie ma żadnego wpływu. Zresztą nieraz jemy ryby razem z sałatką pomidorową, to się miesza w naszym żołądku i bez problemu to trawimy. Po prostu ten produkt rybiego genu nie jest dla nas szkodliwy. Jemy te genetycznie modyfikowane pomidory i nawet o tym nie wiemy.

    A oto inny przykład. Kiedyś nie było sposobu leczenia cukrzycy. Cukrzyca to niewydolność w produkowaniu insuliny. Znaleziono sposób, by poprzez pewną operację na wątrobie świni, zmusić ją do nadprodukcji insuliny, którą ona wydzielała jako zbędną, dalej ekstrahowano ją z moczu i podawano pacjentom. Była to jednak insulina świni. Dzisiaj znaleziono sposób, by przenieść informację potrzebną do produkcji ludzkiej insuliny (ludzki gen) do jakiejś bakterii czy grzyba (szczegóły stanowią tajemnicę patentową) i ten organizm, hodowany laboratoryjnie, produkuje ludzką insulinę. Produkcji insuliny ze świni zaniechano. Pacjenci korzystający z tej nowej insuliny nie protestują, że podaje im się produkt z organizmu genetycznie modyfikowanego (GMO) i to na dodatek z ludzkim genem.

    A teraz kilka słów o głównych powodach, dla których stosuje się GMO. Chodzi o wprowadzenie takich zmian do roślin, żeby można było ograniczyć stosowanie chemii w rolnictwie. Są rośliny zdolne do zaopatrywania się w azot z atmosfery przy pomocy symbiozy z organizmami niższymi żyjącymi w glebie (mikoryza, azotobakter). Przenoszenie takiej zdolności (np. od roślin strąkowych) do roślin jej nie posiadających, ogranicza konieczność stosowania nawozów azotowych. Wprowadzenie czynnika smakowego nieprzyjaznego dla głównego szkodnika ogranicza stosowanie pestycydów. W tej chwili obserwuje się eksplozję wynalazków w tym zakresie. Wszystkie te odkrycia określa się wspólnym terminem „biotechnologia”. Większość wyników jest patentowana i przez to szczegółów nie znamy, ale wartość ich polega na tym, że przy uprawach GMO ogranicza się stosowanie chemii. Każde stosowanie nawozów, pestycydów, fungicydów, herbicydów itd. to zatruwanie nie tylko środowiska, gleb, wód i atmosfery, ale przede wszystkim zatruwanie rośliny, którą się opryskuje i tej jej części, która jest przewidziana do konsumpcji. O ileż zdrowsze byłyby ziemniaki z takim genem smakowym, który by powodował, że stonka by ich nie jadła, zdrowsze, bo zaprzestano by stosowania trucizny przeciw stonce. Gdy ktoś w końcu takie genetycznie zmodyfikowane ziemniaki wyprodukuje, to wnet wyprą one z rynku te tradycyjne, bo będą nie tylko tańsze w uprawie, ale i zdrowsze.

    Nie walczmy więc z GMO w imię zdrowia ludzkiego, bo to będzie działanie wręcz w przeciwnym kierunku. Walczmy z chemią w rolnictwie, bo to ona jest ryzykiem dla naszego zdrowia i dla czystości środowiska.

    Jeszcze jedna uwaga. Ci, co wiedzą to wszystko, co napisałem powyżej, a koniecznie chcą uzasadnić opór wobec GMO, używają jeszcze jednego argumentu. Obawiają się, że GMO mogą się skrzyżować z formami dzikimi i przez to pozbawić je
    naturalności. Jest to zagrożenie wyłącznie teoretyczne. Formy uprawowe są już tak bardzo zmodyfikowane na drodze tradycyjnej hodowli, że bardzo rzadko dochodzi do krzyżowania się z formami dzikimi. Ponadto w warunkach naturalnych, formy dzikie są o wiele bardziej przystosowane i biologicznie prężniejsze, niż formy hodowlane. Te ostatnie bez pomocy człowieka w warunkach dzikich z reguły giną i to szybko. Pszenica czy ziemniak długo się na dzikiej łące nie utrzymają. To samo dotyczy GMO. Przyroda sama szybko eliminuje to, co nienaturalne.”

    „Opoka w Kraju” nr 54/2005, s. 5-8. http://opoka.giertych.pl/54.pdf

    Zatem problem nie tylko w galasówkach, Panie Gajowy.

  6. tralala said

    ad 5
    Czy wiec prawda jest, ze trzecie pokolenie szczurow po dziadkach karmionych GMO jest pezplodne?
    Czy prawda jest, ze nasiona z zboz GMO nie rodza?
    Jezeli tak, to to juz wystarczy by krzyczec NIE!

  7. Chutor said

    Zbrodnia przeciwko ludzkosci

    „Z zawodu jestem genetykiem i wiem o czym mowa, nie chcę więc by moi przyjaciele polityczni marnowali czas na zbędną walkę.”

    „wiem o czym mowa”

    Jest czas gdy niedomowienia maja podstawe. Rowniez jest czas gdy niedomowienie rowna sie temu jakie skutki to moze pociagnac, gdy skutki sa smiertelne dla ludzkosci to takie niedomowienie jest tym: albo sie staje po stronie Stworcy albo przeciwko niemu.

    Nadeszla pora by ludzkosc, ktora zachowala resztki rozumu, odseparawala wszyskich GMO zwolennikow od mozliwosci zajmowania sie ta dziedzina, i to natychmiast.
    Jest wiele powodow i kazdy z nich jest wystarczjacy by natychmiast ubezwladnic GMO szatanskich agentow.
    Ktokolwie kto chce sie przyjrzec zagadnieniu blizej powinien wpierw zwrocic uwage na podstep pana Giertycha i jemu podobnym w swojej argumentacji. Jestem genetykiem „wiem o czym mowa”.
    Wiem o czym mowa, wypowiadane prze fachowca jest uzywana w obiegowym jezyku. Gdy murarz po zbudowaniu domu oswiadcza, ze ten dom bedzie stal 100 lat to to jest rozumiane jako prawdopodobienstwo, jezeli dom zawali sie wczesnie to skutek jakkolwiek nieprzyjemny to jednak w jego wyniku swiat sie nie zawali. Odwrotnie gdy skutek jaki moze nastapic po niewypale z GMO to jego odwrocenie moze okazac sie niemozliwe i zobaczymy, ze ekosystem swiata diabli wieli (to nie przenosnia, doslownie).

    Jak w tym kontekscie Profesor Giertych moze powiedziec „wiem o czym mowa”. Takie stwierdzenie jest zawsze nielogiczne przymierzajac je do postepu wiedzy. Wiemy albo bardzo malo albo nic. Zawsze pozostaje czesc o ktorej nie wiemy. Poniewaz jak wielka jest ta niewiadoma czesc wiec nawet nie wiemy nic o stopniu naszej wiedzy.
    Gdyby on zabral glos w sprawie budowy domu to mozna mu wierzyc lub nie. Ale gdy tacy giertychowie chca poprawiac Boga to tu nawet dyskusja w tym przedmiocie powinna byc zakazana.
    Nalezy dorzucic kilka uwag poza „dziedzina specjalistow”.
    Gdy ktos bawi sie z ogniem to jego zapewnienie, ze wie co robi nie jest wystarczajace. Trzeba znac jego strone moralna czy chce uzyc ten ogien do podpalenie swiata albo jego niedbalosc/polwiedza rowna sie temu samemu.
    Poniewaz czlowiek jest upadlym stworzeniem jak mozna pozwolic mu do dzialania w sprawach potencjalnie otatecznych – jak GMO.
    Zobaczmy kilka szczegolnych argumentow: GMO „znawcy” moga twierdzic, ze produkt roslinny moze sie lepiej przechowywac.
    Pytanie: jezeli produkt jest odporny na np wilgoc jak ten sam pordukt bedzie podatny do nalezytego trawienia, w brzuchu pelno wilgoci.
    Jezeli dana roslina nie jest zjadana przez owady czym wiec ten owad ma sie zywic, pewnie zaginie, jak nie bedzie owadow nie bedzie ptakow itd. Caly ekologiczny system, znowu doslownie diabli biora. Czy wezma ze soba giertychow oto jest pytanie?

  8. Re. 6

    Niestety, ja nie odpowiem Panu(i) na to pytanie. Ale skoro, jak pisze Giertych „przyroda sama szybko eliminuje to, co nienaturalne”, to po co w ogóle takie coś wielkim nakładem sił i środków tworzyć?

  9. Marucha said

    Re 6:
    Na pewno dotyczy to przynajmniej niektórych GMO.

  10. Z zezem said

    Pamietam wypowiedzi amerykanskich hodowcow pszczol,co jest powodem ogromnej smiertelnosci tych owadow.Nie mieli oni zadnych watpliwosci,ze cala wine ponosi Monsanto (GMO).Na terenach,gdzie uprawiane sa rosliny genetycznie modyfikowane, pszczoly padaja.Powodem ich smiertelnosci jest rowniez,cukier z trzciny,a nie z burakow cukrowych.
    Bez tych owadow ,zycie praktycznie jest niemozliwe!!!

    Naprawde nie wiem co sie porobilo z tymi Giertychami ???

  11. revers said

  12. przemądrzałe bydlę said

    PSL największym lobbystą za wprowadzeniem GMO w Polsce. Pawlak, Sawicki i spółka na stos!

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: