Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily o Wolne tematy (53 – …
    MatkaPolka o Kult i wiara w życiu Józefa…
    NICK o Wolne tematy (53 – …
    MatkaPolka o Kult i wiara w życiu Józefa…
    MatkaPolka o Kult i wiara w życiu Józefa…
    MatkaPolka o Kult i wiara w życiu Józefa…
    Genesis o Kult i wiara w życiu Józefa…
    Zerohero o Wolne tematy (53 – …
    NICK o To była amerykańska rozgłośnia…
    marteczka o Wolne tematy (53 – …
    NICK o Polska polityka podżegania
    NICK o Drewno – od wieków polsk…
    NICK o Wolne tematy (53 – …
    Zerohero o Wolne tematy (53 – …
    NICK o Wolne tematy (53 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 496 obserwujących.

Archive for Sierpień 18th, 2011

O. Franc: „gdyby chodziło o symbole innej religii, sąd zareagowałby ostro”

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Poświęcanie uwagi indywiduom typu „Nergala” uwłacza gajówce, jednak zamieszczamy poniższy artykuł celem kolejnego zilustrowania pracy naszych niezawisłych sądów. – admin.

„Gdyby chodziło o symbole innej religii, podejrzewam, że sąd zareagowałby ostro, bo opinia publiczna w imię tolerancji ujęłaby się za takim wyrokiem i nie pozostałaby obojętna” – powiedział o. Tomasz Franc, koordynator Dominikańskich Ośrodków Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach, komentując dla KAI dzisiejszy wyrok Sądu Rejonowego w Gdyni, który uniewinnił Adama Darskiego ps. „Nergal”, lidera deathmetalowego zespołu Behemoth, w sprawie podarcia Biblii podczas koncertu.

Adam Darski

Adam "Nergal" Darski

Darski był oskarżony o znieważenie uczuć religijnych na podstawie doniesienia kilku pomorskich posłów oraz Ryszarda Nowaka, przewodniczącego Ogólnopolskiego Komitetu Obrony przed Sektami, którzy obejrzeli w internecie film z koncertu z 2007 r. Darski podarł Biblię i rozrzucił jej strzępy wśród publiczności, nazywając ją przy tym m.in. „kłamliwą księgą”.

W uzasadnieniu dzisiejszego wyroku sąd stwierdził jednak, że nie będzie określał granic dla działań artystycznych i uniewinnił muzyka.

„Bardzo trudno jest komentować taką sprawę, gdyż sądy są niezawisłe w swojej praktyce osądzania tego rodzaju czynów” – stwierdził w rozmowie z KAI o. Tomasz Franc OP, koordynator Dominikańskich Ośrodków Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach. – Na pewno pozostaje niesmak z powodu tego, że można bardzo ważne i czcigodne rzeczy dla jednej religii niszczyć i nie ponosić za to konsekwencji. Z kolei kwestie dotyczące np. umieszczania krzyży w miejscach publicznych podlegają bardzo ostremu sprzeciwowi części opinii publicznej – dodał o. Franc.

„Wydaje się, że opinia publiczna w ogóle nie zareagowała na ten czyn” – powiedział dominikanin, odnosząc się do podarcia w 2007 r. na scenie Biblii.

„Gdyby chodziło o symbole lub święte pisma innej religii niż chrześcijaństwo, to podejrzewałbym, że sąd zareagowałby ostro, bo opinia publiczna w imię tolerancji czy szacunku ujęłaby się za takim wyrokiem i nie pozostałaby obojętna” – stwierdził o. Franc.

Tomasz Franc OP - dyrektor Dominikańskiego Centrum Informacji o Sektach i Nowych Ruchach Religijnych.

W opinii dominikanina dramatyczne jest to, że „nie potrafimy okazywać szacunku wobec symboli religijnych”. Jego zdaniem wynika to m.in. z powszedniości symboli w przestrzeni publicznej oraz Słowa Bożego, słyszanego co niedzielę w kościołach i z tego powodu nie traktowanego jako wyjątkowe. – Ale to, że te symbole opatrzyły się w polskiej rzeczywistości nie oznacza, że nie należy o nie dbać, bo to może razić czyjeś uczucia religijne – dodał o. Franc. [Co to znaczy, że symbole religijne „opatrzyły się” w naszej rzeczywistości?!? – admin]

Zdaniem dominikanina, zachowania Darskiego sprzed czterech lat mogły być najprawdopodobniej wpisane w strategię marketingową skierowaną do uczestników koncertu i odbiorców tego rodzaju muzyki. – Pamiętajmy też jednak, że od takich z pozoru – także według Darskiego – „małych czynów” zaczynają się wielkie dramaty – zastrzegł.

– Tym bardziej więc uzasadnienie, że sąd nie jest od wyznaczania granic dla działań artystycznych, wydaje się nieroztropne. Pytanie więc, kto jest od ich wyznaczania, skoro sumienie człowieka może być bezgraniczne także w czynieniu czegoś, co może być zagrożeniem dla innego? – powiedział o. Franc.

http://fronda.pl

Dla eksperymentu proponujemy publicznie podrzeć egzemplarz Talmudu, narysować Mahometa jadącego na świni, albo wsadzić flagę Izraela w psią kupę. – admin

Posted in Kościół, Kultura | 75 Komentarzy »

Bp Pieronek o dobrych katolikach z SLD

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

– Należąc do SLD można być dobrym katolikiem, a członkowie PiS bywają daleko od Kościoła. Znam przypadki obu takich postaw – mówi bp Tadeusz Pieronek.

Bp Tadeusz Pieronek

Bp Tadeusz Pieronek

Bp Tadeusz Pieronek zapytany o to, czy dojście PiS do władzy może zaszkodzić Kościołowi w Polsce, odpowiada, że „to rzecz dla Kościoła obojętna”.

– Kościół działał w absolutyzmie, komunizmie, za Hitlera, w czasach rządów SLD i PiS. Kościół umie się znaleźć się w każdej sytuacji, teoretycznie. Więc poczekajmy na wynik wyborów – mówi.

Ostrzega jednocześnie, że „niebezpieczne jest utożsamianie opcji politycznej z poglądami moralnymi”. – Należąc do SLD można być dobrym katolikiem, a członkowie PiS bywają daleko od Kościoła. Znam przypadki obu takich postaw – podkreśla duchowny.

W rozmowie z „Gazetą Krakowską” bp Pieronek odnosi się także do Radia Maryja. Mówi, że nie zgadza się z tezą, że jest ono najbardziej donośnym głosem polskich katolików.

– Radio Maryja jest poddawane bardzo ostrej krytyce przez samych katolików. Nie jest tak, że ten najbardziej krzykliwy głos akceptują wszyscy. To radio służy formowaniu szwadronu ludzi, którzy za ojcem dyrektorem pójdą w ogień, ale nie można powiedzieć, że to najbardziej miarodajne medium w Kościele – przekonuje krakowski biskup.

– Jest jeszcze szereg tygodników diecezjalnych o zasięgu ogólnopolskim: „Niedziela”, „Przewodnik Katolicki”, „Gość Niedzielny” itd. Niestety ich głos jest coraz bardziej jednorodny i współbrzmiący z radiem Maryja – dodaje bp Pieronek.

eMBe/GazetaKrakowska
http://fronda.pl/

Zdaniem Ekscelencji podpisywanie się pod programem SLD, popierającym m.in. „związki partnerskie” (sodomię), aborcję i w ogólności zwalczającym Kościół nie przeszkadza być dobrym katolikiem… Albo Ekscelencja zwariowała, albo – co bardziej prawdopodobne – znajduje się już po stronie Lucyfera. – Admin.

Posted in Kościół | 41 Komentarzy »

Gajówka jako forum katolickie

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Jednym z celów istnienia gajówki jest informowanie o sprawach, o których główne media nie napiszą, a jeśli już napiszą, to przekłamią. Gajówka poświęca uwagę również temu, co pojawia się nawet na pierwszych stronach gazet, lecz próbuje spojrzeć na fakty pod innym kątem i naświetlić takie aspekty, które mogą ujść uwagi przeciętnego odbiorcę papki medialnej.

Drugim celem, niemniej ważnym, jest stworzenie wolnego forum wymiany myśli, zwłaszcza zaś dla osób, które z powodu swych patriotycznych, katolickich, czy po prostu nie przystających do ogólnego skundlenia poglądów, mają trudności z wypowiadaniem się gdzie indziej: są cenzurowane, banowane, czy wreszcie poddawane masowemu terrorowi hasbary i kampaniom obrzucania błotem.

Oczywiście wolność wypowiedzi ma swoje granice, które są zarysowane np. w zakładce „Cenzura”. Pozwalają one nam bronić się zarówno przed zalewem wulgaryzmu i chamstwa, wszechobecnego na wielu forach, jak i przed różnej maści prowokatorami, hasbarowcami czy wreszcie osobami ewidentnie nawiedzonymi.

"Brat Roger", heretyk, założyciel wspólnoty ekumenicznej w Taize, któremu papież Jan Paweł II świadomie udzielił Komunii Świętej

Jedną z tych granic jest katolicyzm wraz ze wszystkim, co się z nim wiąże, a więc z Ewangelią, Tradycją i Magisterium Kościoła. W oparciu o Objawienie wychodzimy bowiem z założenia, iż posłannictwo Jezusa Chrystusa jest jedyne prawdziwe i nie wymaga żadnych modyfikacji, ulepszeń, czy dopasowywania do ducha współczesności. Uważamy również, że Kościół nie został stworzony przez Zbawiciela po to, aby każdy wolnomyśliciel mógł go sobie albo zaakceptować, albo odrzucić jako zbędny. Kapłan zaś jest dla nas czymś więcej, niż urzędnikiem po kursach przysposabiających do zawodu.

Nie widzimy zatem potrzeby wspólnego – razem z wyznawcami Lutra, Buddy, Wisznu czy Wielkiego Węża – „dochodzenia prawdy” o Bogu czy dyskutowania o potrzebie reform. Wierzymy, iż to my, dzięki Chrystusowi, jesteśmy depozytariuszami całej prawdy i dlatego nie musimy, i nie wolno nam, nic w niej zmieniać ani poprawiać. Możemy ową prawdę jedynie z największym szacunkiem zgłębiać.

Bronimy zarazem owej prawdy przed dywersantami skrywającymi się wewnątrz samego Kościoła Katolickiego, którzy podstępnie bądź nieświadomie przemycają herezje, jak np. fałszywy ekumenizm, liberalizm, czy „aggiornamento”; którzy psują Świętą Liturgię lub wręcz ją ośmieszają błazeńskimi ekscesami; którzy z Kościoła chcą utworzyć jakieś kółko zainteresowań, gdzie jedyną panującą regułą jest „bądźmy dla siebie mili”. Za swe czyny odpowiedzą oni sami, osobiście, przed Bogiem. Kościół zaś był, jest i będzie święty.

Gajówka jest witryną katolicką z wyraźnym naciskiem na katolicyzm tradycyjny, czyli przedsoborowy – zresztą innego katolicyzmu, niż tradycyjny, być z definicji nie może, jako że opiera się on na dwu filarach: Ewangelia i Tradycja. I katolicyzmu zamierzamy się trzymać do końca naszych dni.

Dlatego nużą nas namolne dyskusje na temat prawd wiary, dogmatyki Kościoła i jego Magisterium z protestantami, jehowitami, obrazoburcami, czy takimi, co to wszystko na własną rękę rozumieją i z Bogiem bezpośrednio sobie esemesują. Nie życzymy sobie reformowania naszego Kościoła, nie chcemy, aby ktoś właśnie tutaj upierał się podważać jego nauki, a ichnie teorie i interpretacje Pisma Świętego nas nie obchodzą, nudzą, a niekiedy wręcz irytują.
Podobnie – przepraszam za porównanie – na witrynie dla miłośników psów nie interesują nas dyskusje o kotach, czy chomikach. Nie ma to nic wspólnego z cenzurą, zakazami itp. lecz ze staraniami, aby z witryny nie zrobić wysypiska śmieci wszelakich.

Osoby nie podzielające naszej wiary wciąż są miłymi gośćmi w gajówce, acz zrobią rozsądnie, jeśli powstrzymają się przed atakami na katolicyzm, na Kościół i na jego naukę.

Taki jest punkt widzenia katolika, do którego akceptacji nikogo zmusić ani nie możemy, ani nie chcemy, a jedynie zwracamy uwagę, iż istnieje wiele różnych forów religijnych, gdzie kwitnie dyskusja na tematy, jak ulepszyć posłanie Chrystusa i jak je dopasować do nowych czasów – w myśl zasady, że „Dobry Bóg już zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca”.

W związku z tym poważnie zastanawiam się nad wprowadzeniem zakazu podważania dogmatyki Kościoła Katolickiego oraz jego Tradycji podczas dyskusji. Takie wypowiedzi niczego nie wnoszą, a jedynie zabierają cenny czas innym uczestnikom i rozbijają normalny tok dyskusji.

Póki co, jeszcze takich zakazów nie wprowadziłem…

Dypl. gajowy hab. Wacław Marucha

Posted in Kościół | 77 Komentarzy »

Plakat powyborczy

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Za: http://www.joemonster.org

Posted in Polityka | 47 Komentarzy »

Jak po wojnie… Ojciec Alieksandr Koptiew o prawdziwej sytuacji na wsi rosyjskiej

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Źródło : www.3rm.info/14108-kak-posle-vojny-svyashhennik-aleksandr-koptev-o.html
Data publikacji : 15.08.2011
Tłum. z jęz.ros. RX

W rejonie Onega obwodu archangielskiego niedawno podniesiono z ruin 4 świątynie i zbudowano 4 nowe kaplice. Gotowe są już do odprawienia obrzędów cerkwie we wsiach Worzogory, Bolszoj Bor, Pijała a jedna z najstarszych cerkwi obwodu archangielskiego we wsi Małoszujka (XVI w.) została odrestaurowana. Zbudowano kaplice prawosławne we wsiach Kianga, Ancifierowskij Bor, Kodino, Śnieżna, donosi służba prasowa archangielskiej eparchii (diecezji-tłum.).

„Stopniowo ludzie powracają do swoich korzeni. Teraz przy naszych cerkwiach i kaplicach tworzą się prawosławne wspólnoty. Większość nabożeństw będzie odprawiana przez samych wiernych. Kapłani zdołają jedynie z rzadka odwiedzać wiernych. Do niektórych wsi dojechać można jedynie w okresie zimowym, a cały rejon Onegi, rozmiarami dorównujący Belgii, jest obsługiwany tylko przez dwóch kapłanów: przeze mnie i przez ojca Konstantina Gruszina” – mówi swiaszczennik (kapłan-tłum.) Aleksandr Koptiew.

Oneżscy (z rejonu Onega) ojcowie dostarczają strawę duchową nie tylko wszystkim wsiom z rejonu Onega, ale także koloniom, domom dziecka, domom starców, szkołom itd.

„Ludzie na wsi nie są biedni, to są nędzarze!!! W wielu wsiach nie ma energii elektrycznej. Czy można sobie wyobrazić jak tam ludzie żyją!? O jakiej modernizacji nam mówią!? Wsie są zniszczone jak po przejściu wojny!!!”- konstatuje ojciec Aleksandr. „Drogę do nas nawet zaprzestano budować i zlikwidowano połączenie kolejowe Onega-Archangielsk. Wkrótce nie tylko wsi z rejonu Onega nie będzie, ale samego miasta Onegi nie będzie. Z miasta Onega wyjeżdża każdy rocznik absolwentów szkół, ponieważ nie ma tu żadnego zajęcia. Ludzie popadli w apatię. Na przykład rejon Onega stał w lipcu w ogniu. Płonął las w pobliżu wsi Kodino ale nie znalazł się nikt z miejscowych, któryby pomagał w gaszeniu pożaru. A sto lat temu cała Onega stanęłaby do pomocy.” – kontynuuje duchowny.

W opinii ojca Alieksandra ostatnia nadzieja leży w Bogu. Koniecznością jest odradzanie wiary prawosławnej, żeby ludzie rozpoczęli przemianę duchową. „Na początek ludzie po powrocie do Cerkwi powinni gorliwiej służyć Bogu i brać udział w dziełach miłosierdzia. Liczni chodzą do cerkwi, przestrzegają postu, koją się czytaniem Ojców Świętych w przytulnych mieszkaniach. Ale dla potrzebujących pomocy nie ma. Jeśli prawosławni nie pomagają sąsiadom, których widzą, to co mówić o Bogu, którego nie widzą? Jest przykazanie: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.”

„Co to znaczy kochać bliźniego? Oznacza to pomoc dla niego w konkretnym przypadku.” – zauważa oneżski duchowny.

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com

Chrześcijan proszę o modlitwę za odrodzenie wiary i nadziei na tej ziemi. – admin.

Posted in Kościół, Różne | 14 Komentarzy »

Wywiad z ks. Maksymem Sbicego

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Ks. Maksym Sbicego, 38-letni proboszcz, który dołączył do Bractwa św. Piusa X, udzielił wywiadu Markowi Bongi z dystryktu włoskiego FSSPX.

Marek Bongi: Jak zapoznał się Ksiądz z Bractwem? Czy słyszał Ksiądz o nim, zanim zdobył wiedzę z pierwszej ręki?

Ks. Maksym Sbicego: W roku 1992 zainteresował mnie stary numer magazynu La Tradizione cattolica. Zastanawiam się, czy nadal go wydają. Spróbowałem skontaktować się z wydawcą i zamówiłem prenumeratę. W międzyczasie skończyłem seminarium, zostałem wyświęcony w czerwcu 2000 r. i rozpocząłem posługę; dopiero w maju 2007 r. odwiedziłem przeorat w Rimini i spotkałem ks. Ludwika.

Kiedy był Ksiądz seminarzystą, czy ktoś kiedykolwiek mówił wam o arcybiskupie Lefebvre i starej Mszy?

Nie. Tradycja w jej pozytywnych wymiarach jest nieobecna w nowoczesnym nauczaniu seminaryjnym. Jeśli „przedsoborowa” Msza jest wspominana, to tylko po to, by podkreślić nieodpowiedniość tej liturgii i teologii. Nawet ostatnio, w odpowiedzi na motu proprio Summorum Pontificum Benedykta XVI, wiem, że pewien „liturgista” pokazywał seminarzystom nagranie DVD [tradycyjnej] Mszy wydane przez Bractwo św. Piusa X, żeby razem z nimi wyśmiewać jej gesty i rytuały.

Czego Ksiądz doświadczył, kiedy pierwszy raz uczestniczył we Mszy Świętej Wszechczasów?

Czułem, że byłem w Obecności Boga, trochę jak Mojżesz na Górze Synaj; po raz pierwszy cała celebracja była „przed Nim” i On Sam tam był. W rycie koptyjskim rubryki nakazują, by ksiądz wszedł do prezbiterium boso; co więcej, nasz rytuał pontyfikalny przewiduje specjalne buty dla biskupa; kiedy pierwszy raz odprawiałem Mszę Świętą [tj. Tradycyjną Mszę łacińską], nagle zrozumiałem dlaczego: Mojżesz przed krzewem. Tak jest za każdym razem, kiedy wchodzę do prezbiterium: gorejący krzew Jego obecności.

Jak wygląda życie w FSSPX?

Przede wszystkim jest to proste, braterskie życie. Arcybiskup Lefebvre zaplanował je, bazując na swoim doświadczeniu z obszarów misyjnych: rozumiał wagę nie tylko apostolatu, ale także wagę miejsca, w którym można „naładować się” duchowo i intelektualnie, miejsca, gdzie można żyć bratersko z innymi kapłanami; miał na myśli miejsce, które chroniłoby także kapłanów przed światem; tym miejscem jest „przeorat”.

Jest ono wspaniałe, ponieważ zawsze można tam znaleźć życzliwe słowo, raczej swobodną rozmowę niż dyskusję doktrynalną, coś do naprawy, gościa, który przybył z daleka, modlitwę w jednej liturgii pomimo różnorodności poszczególnych języków narodowych.

Poza tym są tam siostry, które są przykładem we wszystkim: modlitwie, starannej pracy, trosce, skromności, rozwadze… oraz bracia, konsekrowani zakonnicy, ale nie wyświęceni, którzy hojnie troszczą się o nas wszystkich: dom, gości i nas, księży.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 8 Komentarzy »

W. Brytania: nieproszeni goście z Rumunii

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Niemiłą niespodziankę przeżyła pewna Brytyjka, która po powrocie z weekendowej wizyty u rodziców do swego londyńskiego domu zastała w nim romską rodzinę z Rumunii i usłyszała, że… nie żyje. Incydent opisuje w środę dziennik „Daily Mail”. [Na pewno „romską”, a nie „sinti”? A może po prostu cygańską? – admin]

Gdy 55-letnia Julia High spytała dzikich lokatorów – pięcioro dorosłych i troje dzieci – co robią w jej domu, usłyszała, że wynajęli go od syna właścicielki, która niestety zmarła. Pokazali nawet „umowę najmu”.

„Przecież żyję, nie jestem mężatką i nie mam syna” – podkreśliła w rozmowie z mediami wstrząśnięta High, do której dom należy od 30 lat.

Dom był splądrowany i zdewastowany, nieproszeni goście wystroili się w ubrania z szafy pani High, popijali jej wino, opróżnili lodówkę.

Już następnego dnia Julia High, pracownica służby imigracyjnej, uzyskała sądowy nakaz eksmisji i policja uwolniła ją od dzikich lokatorów. Na razie zamieszkała u przyjaciół, ponieważ dom wymaga napraw.

„Daily Mail” pisze, że po eksmisji romska rodzina przeniosła się dwie przecznice dalej i zamieszkała w pustym domu, należącym do pewnego lekarza, który kupił go w marcu, ale jeszcze się nie wprowadził, zamierzając najpierw przeprowadzić remont.

http://kurierwilenski.lt

Litujemy się nad biednymi „romami” (a może „sinti”?), którzy niedość, że spędzili weekend w zdewastowanym domu, to jeszcze zostali z niego przemocą usunięci. I to mimo licznych marszów przeciwko przemocy, jakie są w całej Europie organizowane przez durniów dobrej woli. – admin

Posted in Kultura | 9 Komentarzy »

Seremet poświęcił swoich prokuratorów

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Andrzej_Seremet

Andrzej Seremet

Prokurator Generalny Andrzej Seremet „poświęcił” dwoje prokuratorów, którzy zgodnie z umową podpisaną przez Polskę i Białoruś w sprawie pomocy prawnej – przekazali władzom w Mińsku dane na temat konta zawodowego „obrońcy praw człowieka” niejakiego Alesia Bialackiego. Przekazali, bo było to zgodne z tą umową, a przeciwko Bialackiemu prowadzono dochodzenie, gdyż zataił przed białoruskim fiskusem fakt, że ma w Polsce, Czechach i na Litwie prywatne konta, na które wpływają pieniądze i nie płaci z tego tytułu podatków w swoim kraju.

Ktoś powie – ale to był wybieg, chodziło o znalezienie sposobu na osobę niewygodną dla „reżimu”? Tak jest, to prawda – jednak z czysto prawnego punktu widzenia wniosek był uzasadniony a zarzut słuszny. Polscy prokuratorzy działali więc prawidłowo. Pewnie nikt ich nie poinformował, że Bialacki jest niejako wyjęty spod prawa, bo jest „obrońcą praw człowieka” finansowanym przez jakieś bliżej nieznane fundacje. Ale nawet gdyby to wiedzieli, to co to zmieniałoby w kwalifikacji prawnej? Niczego – nie ma bowiem takiej kategorii w prawie, jak stanie ponad nim tylko z tego tytułu, ze jest się zawodowym „obrońcą praw człowieka”. W moim przekonaniu nasi prokuratorzy zachowali się profesjonalnie i zgodnie z prawem, w tym z międzynarodowym. Albowiem Aleś Bialacki je złamał oszukując fiskusa własnego we własnym państwie. Tak samo, jak w Polsce zachowali się prokuratorzy na Litwie i w Czechach. Tam jednak nikt nie położył za to głowy.

Tymczasem u nas zorganizowano nagonkę na prokuratorów uznając, że dokonali niemal zdrady stanu. Zmuszono jednego z nich do dymisji a drugiego zdymisjonowano. W ten sposób wykazano naocznie, że tzw. niezależność prokuratury jest u nas fikcją. A Prokurator Generalny zamiast bronić i pochwalić swoich pracowników – wykonał na nich polityczny wyrok.

Aleś Bialacki, zawodowy prawoczłowiekowiec

Przy okazji dowiedzieliśmy się, że istnieje jakiś Aleś Bialacki, który ma konta w trzech krajach i że z nich często korzysta. Bialacki nie jest członkiem polskiej mniejszości na Białorusi, a mimo to jest przez nas finansowany. Nikt rozsądny nie wierzy bowiem w bajeczki, że finansują go „niezależne” fundacje. Gdyby tak było, wówczas krzyku nie podniosło by polskie MSZ. Ten krzyk oznacza, że pieniądze dla Bialackiego są także od nas, czyli od państwa polskiego, czyli od polskich podatników. W związku z tym zamiast tarabanić o głupocie prokuratorów, o skandalu i o kompromitacji – należałoby postawić następujące pytania:

– Ile pieniędzy, począwszy od roku 2004, Polska przekazała na „export demokracji” na Białorusi?
– Kto i na podstawie jakiej decyzji dokonuje wpłat na prywatne konta „obrońców praw człowieka”?
– Na co są wydawane te pieniądze?
– Co to ma wspólnego z polską racją stanu?

Tych pytań, nawet jednego, nie zadało żadne polskie medium.

Jan Engelgard
http://mercurius.myslpolska.pl

Posted in Polityka | 8 Komentarzy »