Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Gajówka jako forum katolickie

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Jednym z celów istnienia gajówki jest informowanie o sprawach, o których główne media nie napiszą, a jeśli już napiszą, to przekłamią. Gajówka poświęca uwagę również temu, co pojawia się nawet na pierwszych stronach gazet, lecz próbuje spojrzeć na fakty pod innym kątem i naświetlić takie aspekty, które mogą ujść uwagi przeciętnego odbiorcę papki medialnej.

Drugim celem, niemniej ważnym, jest stworzenie wolnego forum wymiany myśli, zwłaszcza zaś dla osób, które z powodu swych patriotycznych, katolickich, czy po prostu nie przystających do ogólnego skundlenia poglądów, mają trudności z wypowiadaniem się gdzie indziej: są cenzurowane, banowane, czy wreszcie poddawane masowemu terrorowi hasbary i kampaniom obrzucania błotem.

Oczywiście wolność wypowiedzi ma swoje granice, które są zarysowane np. w zakładce „Cenzura”. Pozwalają one nam bronić się zarówno przed zalewem wulgaryzmu i chamstwa, wszechobecnego na wielu forach, jak i przed różnej maści prowokatorami, hasbarowcami czy wreszcie osobami ewidentnie nawiedzonymi.

"Brat Roger", heretyk, założyciel wspólnoty ekumenicznej w Taize, któremu papież Jan Paweł II świadomie udzielił Komunii Świętej

Jedną z tych granic jest katolicyzm wraz ze wszystkim, co się z nim wiąże, a więc z Ewangelią, Tradycją i Magisterium Kościoła. W oparciu o Objawienie wychodzimy bowiem z założenia, iż posłannictwo Jezusa Chrystusa jest jedyne prawdziwe i nie wymaga żadnych modyfikacji, ulepszeń, czy dopasowywania do ducha współczesności. Uważamy również, że Kościół nie został stworzony przez Zbawiciela po to, aby każdy wolnomyśliciel mógł go sobie albo zaakceptować, albo odrzucić jako zbędny. Kapłan zaś jest dla nas czymś więcej, niż urzędnikiem po kursach przysposabiających do zawodu.

Nie widzimy zatem potrzeby wspólnego – razem z wyznawcami Lutra, Buddy, Wisznu czy Wielkiego Węża – „dochodzenia prawdy” o Bogu czy dyskutowania o potrzebie reform. Wierzymy, iż to my, dzięki Chrystusowi, jesteśmy depozytariuszami całej prawdy i dlatego nie musimy, i nie wolno nam, nic w niej zmieniać ani poprawiać. Możemy ową prawdę jedynie z największym szacunkiem zgłębiać.

Bronimy zarazem owej prawdy przed dywersantami skrywającymi się wewnątrz samego Kościoła Katolickiego, którzy podstępnie bądź nieświadomie przemycają herezje, jak np. fałszywy ekumenizm, liberalizm, czy „aggiornamento”; którzy psują Świętą Liturgię lub wręcz ją ośmieszają błazeńskimi ekscesami; którzy z Kościoła chcą utworzyć jakieś kółko zainteresowań, gdzie jedyną panującą regułą jest „bądźmy dla siebie mili”. Za swe czyny odpowiedzą oni sami, osobiście, przed Bogiem. Kościół zaś był, jest i będzie święty.

Gajówka jest witryną katolicką z wyraźnym naciskiem na katolicyzm tradycyjny, czyli przedsoborowy – zresztą innego katolicyzmu, niż tradycyjny, być z definicji nie może, jako że opiera się on na dwu filarach: Ewangelia i Tradycja. I katolicyzmu zamierzamy się trzymać do końca naszych dni.

Dlatego nużą nas namolne dyskusje na temat prawd wiary, dogmatyki Kościoła i jego Magisterium z protestantami, jehowitami, obrazoburcami, czy takimi, co to wszystko na własną rękę rozumieją i z Bogiem bezpośrednio sobie esemesują. Nie życzymy sobie reformowania naszego Kościoła, nie chcemy, aby ktoś właśnie tutaj upierał się podważać jego nauki, a ichnie teorie i interpretacje Pisma Świętego nas nie obchodzą, nudzą, a niekiedy wręcz irytują.
Podobnie – przepraszam za porównanie – na witrynie dla miłośników psów nie interesują nas dyskusje o kotach, czy chomikach. Nie ma to nic wspólnego z cenzurą, zakazami itp. lecz ze staraniami, aby z witryny nie zrobić wysypiska śmieci wszelakich.

Osoby nie podzielające naszej wiary wciąż są miłymi gośćmi w gajówce, acz zrobią rozsądnie, jeśli powstrzymają się przed atakami na katolicyzm, na Kościół i na jego naukę.

Taki jest punkt widzenia katolika, do którego akceptacji nikogo zmusić ani nie możemy, ani nie chcemy, a jedynie zwracamy uwagę, iż istnieje wiele różnych forów religijnych, gdzie kwitnie dyskusja na tematy, jak ulepszyć posłanie Chrystusa i jak je dopasować do nowych czasów – w myśl zasady, że „Dobry Bóg już zrobił co mógł, teraz trzeba zawołać fachowca”.

W związku z tym poważnie zastanawiam się nad wprowadzeniem zakazu podważania dogmatyki Kościoła Katolickiego oraz jego Tradycji podczas dyskusji. Takie wypowiedzi niczego nie wnoszą, a jedynie zabierają cenny czas innym uczestnikom i rozbijają normalny tok dyskusji.

Póki co, jeszcze takich zakazów nie wprowadziłem…

Dypl. gajowy hab. Wacław Marucha

Komentarzy 77 to “Gajówka jako forum katolickie”

  1. aga said

    Panie Gajowy
    należy zgodnie z Tradycją skończyć z tak fałszywie pojęta „tolerancją” ,”dialogowaniem” z heretykami i banowac takich mędrkow i filozofków .Zaoszczędzimy na czasie i będziemy skupiać się na meritum a tychże mędrkow mącicieli odeśle się do archiwum ,bo tych dyskusji z protestantami, neonami,mormonami,etc. juz tu było pod dostatkiem. Wszyscy zostali przez pana powaleni na łopatki a wciąż wracają i w koło macieju…
    Będzie zdrowiej i przejrzyściej.

  2. Zbigniew Koziol said

    W zasadzie, to ja zgadzam się z Panią Agą. Oczywiście mam wątpliwości. Sam nawet nie wiem, kim jestem. Jeśli idzie o te bardziej jednoznaczne tematy – to wątpliwości nie mam.

  3. Marucha said

    Re 1:
    Takie właśnie było przesłanie powyższego artykułu. Nie chcę nikogo banować ani cenzurować i liczę, że osoby takie same będą unikać tematyki, jaka dla nas nie podpada pod dyskusję.
    Dla mnie Polak wyznania muzułmańskiego czy luterańskiego wciąż może być dobrym Polakiem (choć w jakiś sposób niepełnym), ale niech mnie lepiej nie nawraca.

  4. koliber said

    Rozumiem pana Maruche-jest wlascicielem Gajówki-i ma prawo do banowania,cenzury,
    ale skoro”Gajówka jest witryną katolicką z wyraźnym naciskiem na katolicyzm tradycyjny, czyli przedsoborowy”to po co artykuly o Pattonie,gospodarce,finansach i tego ze LPR nie che isc do wyborów a popiera PSL.
    zacytuje jeszcze raz Dmowskiego-„Pierwsze próby wprowadzenia postulatu NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI do programu wojny

    „Zainteresowano się też w Anglii moim poglądem, że najskuteczniejszym w owej chwili posunięciem w walce politycznej z Niemcami byłoby oficjalne umieszczenie niepodległości Polski w programie wojny. Naturalnie, rozumiałem, że musiałaby to zrobić przede wszystkim Rosja, od niej to chciałem osiągnąć.

    Z najmniej przyjaznym przyjęciem naszych dążeń i naszego stanowiska spotkałem się w miejscu, w którym zdawałoby się najmniej należało tego oczekiwać, mianowicie w Watykanie. Miałem wrażenie, że papież Benedykt XV [Benedykt XV, Giacomo della Chiesa (1854-1922) – papież od 1914 r.] jest bardzo życzliwie dla Polski usposobiony, nie mogłem wszakże poznać bliżej jego stanowiska, bo dyplomacja watykańska postawiła mi za warunek, żebym na audiencji o polityce nie mówił. Natomiast rozmowy z kierownikami polityki watykańskiej aż nadto jasno mi określiły ich stanowisko.
    Poruszam przedmiot dla kraju katolickiego bardzo drażliwy, ale zarazem bardzo ważny i wymagający poważnego i ścisłego traktowania.

    Rozróżniam Kościół i politykę Stolicy Apostolskiej. Kościół dla katolików jest władzą, której w rzeczach wiary są obowiązani bezwzględne posłuszeństwo. Polityka watykańska jest rzeczą ludzką, jak każda rzecz ludzka nie wolną od błędów, i staje w równym rzędzie z polityką wszystkich państw. Najbardziej katolickie państwo ma obowiązek o tyle tylko z nią się łączyć, o ile nie stoi ona w sprzeczności z dobrem państwa i narodu.
    Mnie się zdaje, że polityka watykańska popełniła duże podczas wojny błędy, w szczególności w stosunku do Polski.

    Stanowisko jej w sprawie polskiej najlepiej określa rozmowa, jaką miałem w styczniu 1916 roku z wysokim dygnitarzem watykańskim (był nim kardynał Pietro Gasparri, w latach 1914-1930 pełniący funkcję sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej), a z której dosłownie przytaczam część mającą znaczenie.

    Zostałem zapytany:
    — Dlaczego pan idzie z Rosją?
    — Bo mi trzeba, żeby Niemcy były pobite.
    — Na cóż panu przegrana Niemiec?
    — Bo bez niej nie będzie zjednoczonej Polski.
    — To pan sądzi, że zjednoczona Polska będzie szczęśliwa pod berłem monarchy rosyjskiego?
    — Sądzę, że Polska może pozostawać pod obcymi rządami, dopóki jest podzielona. Gdy będzie zjednoczona, będzie niepodległa. Dążąc do zjednoczenia, dążymy do Polski niepodległej.
    Na to usłyszałem wybuch śmiechu.
    — Polska niepodległa? Ależ to marzenie, to cel nieziszczalny!…
    Nie powiem, żeby moje polskie ucho było tym mile dotknięte. Zapytałem na to:
    — Cóż by nam Wasza Eminencja doradzała?
    — Wasza przyszłość jest z Austrią.

    Tymi słowy zalecano mi w Watykanie politykę, która w Polsce korzystała z tytułu „niepodległościowej”. „Polska niepodległa to marzenie nieziszczalne
    – przyszłość jest z Austrią.”
    Sądzę, że Stolica Apostolska była dobrze poinformowana o zamiarach Austrii względem Polski. Po cóż więc politycy krakowscy występowali jako szermierze „niepodległości”. Trzeba by to wyjaśnić, żeby raz nareszcie skończyć z tą „niepodległościową” mistyfikacją. Polityką niepodległości nie jest ta, która o niej mówi, ani nawet ta, która jej tylko chce, jeno ta, która do niej prowadzi i ma jakiekolwiek widoki do prowadzenia. Jeżeli się popiera w wojnie dwa potężne państwa, to o tyle jedynie wolno to nazywać walką o niepodległość, o ile się ma odpowiednie od tych państw przyrzeczenia lub zobowiązania. Inaczej oszukuje się swych naiwniejszych rodaków.

    Polityka nasza nie ogłaszała się w początku wojny za politykę niepodległości, bo nie miała do tego prawa, i nie byłoby w tym zdrowego sensu. Nazywała się skromnie polityką zjednoczenia, do czego miała prawo, bo Rosja postawiła zjednoczenie ziem polskich w programie wojny, a w pozostałych państwach sprzymierzonych to jej oświadczenie gorąco przyjęto.”

    Roman Dmowski

  5. Isreal said

    świetnie, życzę konsekwencji
    i cierpliwości

  6. Marucha said

    Re 4:
    Bycie katolicką witryną nie oznacza, iż cała tematyka musi się ograniczać wyłącznie do spraw kościelnych.
    Piszemy tu o polityce, gospodarce, kulturze, sztuce, pojawia się też humor, a nawet informacje z zakresu tzw. paranauki (które bierzemy z przymrużeniem oka). Wszystko jednak pod kątem zachowania katolickiej etyki i moralności, stanowiącej niejako parasol nad wszystkimi treściami.
    Co w tym dziwnego?

  7. Rysio said

    Rysio stara sie nawrocic’ Gajowego tylko ekonomicznie.
    Jak na razie z wynikiem ujemnym.

    😉

  8. KaRabin said

    Jako,że nie spełniam kryteriów i zaliczam się do grupy „niepełny Polak” srach się bać po takich wywodach;)

    Spokojnie, panie KaRabin. Przyznam, że i wśród nominalnych katolików są niepełni Polacy. – admin

  9. Mary said

    popieram Gajowego

  10. Krzysztof said

    Gajówka jest witryną katolicką z wyraźnym naciskiem na katolicyzm tradycyjny, czyli przedsoborowy – zresztą innego katolicyzmu, niż tradycyjny, być z definicji nie może, jako że opiera się on na dwu filarach: Ewangelia i Tradycja. I katolicyzmu zamierzamy się trzymać do końca naszych dni.

    Dedykacja dla „chłodnego”gajowego względem gorących poglądów ks. Natanka- zwłaszcza ostatnie 4 minuty filmu.

    http://www.gloria.tv/?media=180875

  11. Marucha said

    Re 7:
    No cóż Panie Rysiu, odnośnie nauk ekonomicznych to jest tak, że co innego słyszę, a co innego widzę…

    Re 10:
    Zgadzam się z ks. Natankiem i z zadowoleniem stwierdzam, iż coraz bardziej zbliża się do Tradycjonalistów. A jako że jest znakomitym kaznodzieją, owoce jego działalności mogą być liczne.
    Żeby tylko jeszcze pozbyć się tych gitar i piosenek, a zastąpić je organami i pieśniami kościelnymi… ale może i na to przyjdzie czas.

  12. Rysio said

    Widocznie nigdy uważnie nie przeczytal Gajowy, Bohm-Bawerka i Misesa.

  13. Krzysztof said

    Myślę, że ks. Natanek jako dobry gospodarz zainwestował dobrze najpierw w bicie antymasonskich medalików i innych zainfekowanych dewocjonalii, a jeśli Bóg pomoże i ludzie dobrej woli wesprą, to i organy trafią do pustelni.

  14. A propos said

    Brawo, też jestem za zaostrzeniem ograniczeń wypowiedzi w celu „zachowania katolickiej etyki i moralności, stanowiącej niejako parasol nad wszystkimi treściami”.
    Kto wie, może na dzisiejszą trudną sytuację katolicyzmu i wszechobecny chaos pojęciowy rzutują wciąż jeszcze te stare błędy, które wobec nieprzyjaciół Kościoła popełniono 200 lat temu?

    „Gdy po okresie wojen napoleońskich wznowiono w niektórych krajach działalność inkwizycji, papież Pius VII w 1816 dokonał gruntownej reformy jej procedury. Zakazał stosowania tortur i zniósł anonimowość świadków, zobowiązując sędziów do konfrontowania ich z oskarżonym. Ponadto stosowanie kar kryminalnych ograniczono do „fałszywych proroków i apostołów fałszywych doktryn”, zakazując wymierzania ich „zwykłym” heretykom, a w każdej sytuacji proces miał być prowadzony „tak, by uniknąć kary śmierci”” (wikipedia).

    Niemcy mówią słusznie: „Ordnung muss sein”.

  15. Zbigniew Koziol said

    Jeśli jesteście katolikami, to podawaajcie choćby swój adres email. Katolik powinien być gotów na męczeństwo.

  16. JO said

    Pani Gajowy, dziekuje za te odezwe do Niekatolikow chcacych rozmawiac na Gajowce.
    Zrobil Pan pierwszy krok do tego, co jest z zalozenia Katolickie, krok milosci wzgledem bliznich Katolikow.

    Ludzie, ktorzy chca pomocy, chca sluchac i poglebiac wiare lub ja odkryc sa tu mile widziani – maja dar Ducha Swietego.

    Ludzie, ktorzy tu przyszli mowic-pouczac-nauczac-reformowac wiare Katolicka musza byc Banowani.
    Powoduja oni rozproszenie mysli i narazaja Nas na Utrate wiary. My tego nie chcemy – nie chcemy tu takich reformatorow, nauczycieli, pastorow, etc, etc.Chcemy laczyc sie razem , chcemy cos tworzyc razem, utworzyc razem wiecej niz Gajowke…- My Katolicy chcemy na drodze jedynej Prawdy, Drogi i Zycia – poznawac prawde o teraznijszosci, na bazie naszej przeszlosci budowac przyszlosc, w oparciu o Sw Magisterium KKatolickiego.

    Czasy sa niespokojne i nie stac nas na marnowanie energii na podrzegaczy-nauczycieli reformormatorow – poza tym jest to niekatolickie takiego goscia trzymac tu, kto podwaza wiare a niej poszukuje….

    Czas zrobic krok milosci przez Pana. Czas byc Katolikiem … Pierwszy Kroczek Pan zrobil. Prosze by postawil Pan Krok – banowal kazdego kto podwaza Sw Wiare Katolicka.

    Czas Dzialac.

  17. Zbigniew Koziol said

    wy dupki blade mało rozumiecie o życiu

  18. JO said

    ad.3. Zgadza sie, niech lepiej nie nawraca, gdyz tu jest Panujacy Kosciol Katolicki – jak w Rzeczpospolitej – Krolestwie Katolickim.

    Taki innowierca musi wiedziec, ze jest obarczony bledem i jego Prawa tu z tego powodu sa inne. Lepiej zeby taki innowiecra sie przyznal od razu do innej wiary uznawania niz byl odkryty podczas dyskusji.

  19. Misiek said

    Prawda nie boi sie pytan – chyba ze nie jest prawda.

  20. JO said

    ad.19. Tu nie chodzi o pytania a pouczanie…ja pytam rowniez ale nie pouczam…nie glosze nowinek..

  21. Misiek said

    @21

    Tu nie chodzi o pytania a pouczanie…ja pytam rowniez ale nie pouczam…nie glosze nowinek..

    czyzby:

    Taki innowierca musi wiedziec, ze jest obarczony bledem i jego Prawa tu z tego powodu sa inne. Lepiej zeby taki innowiecra sie przyznal od razu do innej wiary uznawania niz byl odkryty podczas dyskusji.

  22. wet3 said

    Popieram stanowisko admina. Mam dosc czytania glupot!

  23. JO said

    Panie Zbigniewie, watpliwosci sa zrozumiale dla Katolika patrzacego na poszukujacego Prawdy. Pan jest poszukujacym a nie pouczajacym, wiec Pana i takich jak Pan i ja – tu jest miejsce, wlasciwe miejsce….

  24. JO said

    ad. 21. Sam powiedzial „taki innowierca”….wiec jezeli wierzy inaczej to niech nie poucza…a pytac i slychac i poszukiwac – to tak, b prosze. Jezeli ktos poszukuje Pana Boga – to tylko Trojce Swieta i Pana Jezusa Magisterium, w ktorym od razu rozpoznaje Prawde – to jest ktos obdazony Darem Wiary i tacy tu sa pozadani a nie tacy, ktorzy glosza inna innowiercza wiare…

    Niech Pan sie Modli i prosi o dar wiary.

  25. aga said

    ad.13
    Ks. Natanek łączy w sobie wszytkie najlepsze cechy Polaka – katolika ,Polaka- ziemianina.a jego pustelnia i zamek to niczym dwór szlachecki skupiający w obie polskość i wiarę czyli archetyp polskiego domu.

  26. JO said

    Prosze o wprowadzenie zakazu podważania dogmatyki Kościoła Katolickiego oraz jego Tradycji podczas dyskusji.

    Jezeli Pan tego nie zrobi Pan postepuje jak Uni.

    Podwazajacy nie ma prawa sie wypowiadac.

    Prawo wypowiadania sie ma tylko poszukujacy i prosze nie mowic , ze to ciezko odroznic. To BBBBB proste. Pouczajacy nie jest poszukujacym. Poszukujacy opuszcza swoja dotychczasowa ideologie i slucha i pyta i wchlania, i wchlania i pyta – nigdy nie poucza a ODKRYWA PRAWDE W TRAKCIE ROZMOWY.

    Precz z pouczaczami.

  27. 777 said

    Przed jednym z kazań ks. Natanka słyszałam organy i muszę przyznać, że było o wiele lepiej. Mnie rownież cieszy, że w ostatnich kazaniach są odniesienia do Tradycji Kościoła.

    Gajówka to jedno z niewielu przyjaznych i bezpiecznych miejsc w internecie.

  28. peryskop said

    Stanowisko Gospodarza bardzo słuszne wobec ekspansji wynalazków typu ekumenio oraz eskalacji satanizmu.

    Ciekawe czy apel o wstrzemięźliwość i autozenzurę przyniesie odczuwalny efekt? Raczej sceptycznie to widzę.

    A w praktyce najtrudniejsze może się okazać rozróżnienie pomiędzy autentycznym pobłądzeniem, a pomrukami wilka w „skórze owieczki zagubionej”.
    Już choćby z tego powodu czasy mamy bardzo wymagające.

  29. peryskop said

    Re. 26 „Podwazajacy nie ma prawa sie wypowiadac… Precz z pouczaczami.”

    Rada Pana JO teoretycznie słuszna, ale czyż trzeba pouczać, ażeby siać zamęt?

  30. JO said

    ad.28. Posluszenstwo – jezeli ktos jego nie ma – odpada w rozmowie. Przemadrzalych tu nie trzeba w kwestiach Religii Katolickiej….

    Odroznic jest b latwo – Katolikowi b latwo.

    W gajowce nie pomylilem sie ani razu w odroznieniu kto jest Katolikiem a kto nie…tzn, kto poszukujacym…. a kto pouczajacym heretykiem.

  31. Marek S said

    Ad. 15

    Ale to byłoby sprzeczne z przykazaniem:

    „Bądzcie niewinni/łagodni jak gołębice a roztropni jak węże”

    Jak inaczej wytłumaczyć to przesłanie?

    Jak je dopasować do współczesnego świata?

  32. Marucha said

    Re 28:
    Oczywiście ma Pan rację – istnieją przypadki, gdy trudno jest określić, czy dana osoba szczerze błądzi, czy też przyszła aby mącić.
    Gajowy zawsze skłania się ku zasadzie: wątpliwości na korzyść podejrzanego.

    Jeszcze wyjaśnię: nie chodzi mi nawet o banowanie osób, które błądzą w swych wierzeniach religijnych, ale o ucinanie wszelkich dysput na tematy, które dla tradycyjnego katolika są poza wszelką dyskusją.

  33. Boomcha said

    Jeśli ktoś się chce na prawdę czegoś dowiedzieć a nie tylko „poprzedrzeźniać” to bym na to pozwolił. No i jeśli nie ma zalewania/rozwadniania i dygresji/dywagacji nie na temat. To zostaje w sieci i może kiedyś komuś sie przydać.

    Tak, ma Pan rację.
    Informowanie? Oczywiście.
    Podważanie Magisterium? Niestety nie.
    Nie to forum. – admin

  34. zdziwiony said

    Niezwykle ciekawy wykład na temat genezy „Novus Ordo Missae”, każdy katolik musi poznać żródła skażenia, ba bym powiedział szatańskich mocy w KK. Jeśli kto nie zgadza się z ks. Natankiem lub, czy też ma wątpliwości względem Bractwa Kapłańskiego Św.Piusa X, to niech wysłucha ten wykład pod linkiem http://neu.gloria.tv/?media=185673

  35. tralala said

    Cenzurowanie zlosliwych wypowiedzi antykoscielnych, to dobry pomysl, ale uwaga na
    zdezorientowanych, bo kazdemu, nawet najwierniejszemu tradycji, moze sie cos poplatac.
    Moze powyrzucac tez pyskowki zdarzajace sie od czasu do czasu.:))

    Kto ma dostep do ks. Natanka, prosze mu powiedziec, ze pozytywne odnoszenie sie do Taize, to nie jest dobry pomysl. Obawiam sie, ze zwykly e-mail nie zrobi na nim wrazenia.
    Niestety nie pamietam, w ktorym kazaniu to bylo.

  36. tralala said

    Panie Gajowy, ciekawy artykul (to a propos naszej wymiany zdan „czy mozna sie modlic doMatki Boskiej” czy tez jedynie – co jest sluszne- prosic ja o wstawiennictwo) bo swietnie tlumaczy skad pochodzi obuzenie ksiedza Natanka i balagan w glowach ludzi. Skadinad uwazam, ze autorzy katechizmu dla mlodziezy postapili tendencyjnie nie tlumaczac sprawy dokladniej.

    NASZ DZIENNIK
    Piątek, 12 sierpnia 2011, Nr 187 (4118)

    Myśl jest bronią
    Konieczność modlitwy do Maryi

    Ks. prof. Czesław S. Bartnik

    Wyszedł długo oczekiwany katechizm dla młodzieży: „Youcat Polski. Katechizm Kościoła Katolickiego dla Młodych” (Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2011). Jest to przekład z języka niemieckiego: „Youcat. Jugendkatechismus der Katholischen Kirche” (Mźnchen 2011). Ma on na celu popularyzację Katechizmu Kościoła Katolickiego (Rzym 1992) w formie bardzo przystępnej, ciepłej, pogodnej, frapującej, otwartej, o nastawieniu ekumenicznym, słowem: młodzieżowej. Jednakże, moim zdaniem, trzeba wyjaśnić bliżej pewien punkt dotyczący Matki Bożej, który może być źle u nas zrozumiany.

    Wielu duszpasterzy młodzieżowych i samych młodych podnosi od razu wielką trudność co do sformułowania punktu 149 (s. 92). W punkcie tym stawia się pytanie: „Czy należy modlić się do Maryi?”. Odpowiedź brzmi: „Nie, modlić się można tylko do Boga. Ale Maryję powinniśmy czcić jako Matkę naszego Pana”. I następuje wyjaśnienie: „Pod pojęciem modlenia się rozumieć należy pokorne, bezwarunkowe uznanie absolutnej zwierzchności Boga nad wszystkimi stworzeniami. Maryja jest stworzeniem tak jak my. W wierze jest naszą Matką. A rodziców powinniśmy czcić. Jest to twierdzenie ze wszech miar biblijne, gdyż sama Maryja mówi o sobie: „odtąd pokolenia będą mnie nazywać szczęśliwą” (Łk 1, 48b). I tak Kościół uznaje maryjne sanktuaria, święta, pieśni i modlitwy, jak choćby Różaniec, który jest streszczeniem Ewangelii” (p. 149).
    Otóż wydaje się, że autor czy autorzy tego punktu posłużyli się radykalną „brzytwą Ockhama”, czyli pozostawili tylko Boga, a obcięli byt pośredniczący. Stąd u czytelnika jawi się od razu myśl, że trzeba odrzucić liturgiczny kult Maryi i odrzucić modlitwy do Niej, Jej święta, sanktuaria, nabożeństwa, Godzinki, rok liturgiczny, obyczaje, dewocjonalia, obrazy, figury, emblematy, inwokacje, pieśni, zawierzenia, muzykę, prośby, zakony i stowarzyszenia maryjne, mistykę maryjną i całą duchową maryjność kościelną, bo to wszystko byłoby albo tylko naturalnym uszanowaniem tej Osoby, albo nieteologiczną emocjonalnością maryjną, albo nawet bałwochwalstwem, gdyż byłoby ubóstwieniem Osoby stworzonej, bez odniesienia do samego Boga. Mówiąc przykładowo, zawołanie bł. Jana Pawła II „Totus Tuus”, czyli oddanie siebie i całego życia Maryi, byłoby nadużyciem kultu religijnego, a przypominałoby nawet zwykły gest średniowiecznego trubadura, który wędruje po świecie i śpiewa na cześć swojej wybranej.
    Były – i są – modlitwy kierowane bezpośrednio do Boga, do Osób Trójcy Świętej, ale są również kierowane bezpośrednio do Matki Bożej i innych świętych, a pośrednio do Boga, albo inaczej: do Boga poprzez Maryję. Inaczej albo każda modlitwa byłaby tytułowana jako „do Boga Ojca”, któremu „i sam Syn jest poddany” (1 Kor 15, 28), albo teksty modlitw o innych tytułach musiałyby być teraz przeredagowane. Na przykład zamiast: „Pod Twoją obronę, Święta Boża Rodzicielko…”, byłoby: „Pod Twoją obronę, Święty Boży Rodzicielu…”; zamiast: „Litania do Matki Bożej”, byłoby „Litania do Ducha Świętego”; zamiast: „Aniele Boży, Stróżu mój…”, byłoby: „Boże Ojcze, Stróżu mój, Ty zawsze przy mnie stój…” itd. W rezultacie i w teorii, i w praktyce musiałoby dojść do całkowitej amputacji w rzeczywistości chrześcijańskiej czynnika ludzkiego, przenikniętego Bogiem, jak chciał późnośredniowieczny nominalizm teologiczny, z którego wyrosła teologia protestancka.

    Skąd zamieszanie?
    Złe sformułowanie w p. 149 Katechizmu wywodzi się z wyraźnego odrzucenia prawdy o pośrednictwie Matki Bożej, co uczyniła teologia protestancka z zasady, a co dziś czyni także większość niemieckojęzycznych teologów katolickich oraz niektórzy mariologowie polscy, nierozumiejący natury języka mistyczno-religijnego. Nie atakuję tu protestantów, bo oni są konsekwentni. Walcząc z dokuczliwą w średniowieczu drabiną feudalną, wnoszoną także do Kościoła, przyjęli tylko jednego Pośrednika, a mianowicie Jezusa Chrystusa: solus Christus, co oznacza, że w naszym stosunku do Boga Ojca nie ma żadnego innego pośrednika prócz Chrystusa jako Boga, a więc nie pośredniczą między nami a Chrystusem ani Matka Boża, ani inni święci, ani Kościół, ani kapłan. Natomiast katolicyzm przyjmuje takie pośrednictwa religijne jako partycypacje w jedynym pośrednictwie Chrystusa (por. J. Lekan, Jezus Chrystus – pośrednik zbawienia, Lublin 2010).
    Ale spór o Pośredniczkę pojawił się u nas już na Soborze Watykańskim II. Papież bł. Jan XXIII prosił przewodniczącego komisji redagującej schemat o Matce Bożej, ks. prof. Gerarda Philipsa, Flamanda, żeby zamieścił tytuł „Pośredniczka”, ale profesor odmówił. Tytuł taki wprawdzie pojawił się w dokumencie „De Beata” (KK nr 62), ale tylko jako dawny, historyczny, w mariologii. Jednak takie stanowisko soborowe przyczyniło się do chwilowego upadku mariologii i kultu maryjnego w Europie, mimo że ogólna treść dokumentu zawierała tę prawdę. Sobór nie chciał też przyjąć propozycji Prymasa Stefana Wyszyńskiego i Episkopatu Polski, żeby uznać Maryję za „Matkę Kościoła”. Uczynił to Papież Paweł VI dopiero w przemówieniu z 21 listopada 1964 roku. Mariologię odrodził w pełni dopiero bł. Jan Paweł II (enc. „Redemptoris Mater”, Watykan 1987 i inne), który też poparł tytuł „Pośredniczki”, określając pośrednictwo Maryi jako „pośrednictwo macierzyńskie”, które nie neguje jedynego pośrednictwa Chrystusa, lecz jest macierzyńską partycypacją w nim i jest dla nas pośrednictwem „do Chrystusa”.
    Z kolei Papież Benedykt XVI, idąc za mariologią katolicką, skierował do Episkopatów, teologów i wiernych całego Kościoła zapytanie, jaka jest wiara powszechna Kościoła, czy wierzy on, że Matka Boża jest szczególną pośredniczką łask i czy można by to uroczyście zdefiniować jako piąty dogmat maryjny.

    Pojęcie modlitwy
    Autor p. 149 posłużył się także niewłaściwym określeniem modlitwy, niezharmonizowanym z dalszymi właściwymi określeniami: „Pod pojęciem modlenia się – pisze – rozumieć należy pokorne, bezwarunkowe uznanie absolutnej zwierzchności Boga nad wszystkimi stworzeniami”. Nie jest to właściwa modlitwa, lecz warunek modlitwy. Dopiero gdzie indziej pojęcie modlitwy jest poprawne, np. p. 469, 493 i inne. Modlitwa to dialog człowieka z Bogiem, komunia, akt wiary, miłość, uwielbienie, zawierzenie, zdanie się na Boga, wiązanie całej swojej osoby czy wspólnoty osób z Osobami Bożymi, dziękczynienie, przebłaganie oraz transcendencja i eschatologizacja życia (por. H. Zimoń, W. Chrostowski, J. Misiurek, J. Popławski, M. Szram, B. Migut i inni: EK, t. XII, kol. 1503-1588). Absolutne zwierzchnictwo Boga uznaje i szatan, a wcale się nie modli: „Wierzysz – pisze św. Jakub – że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz. Lecz demony też wierzą i ze strachu drżą” (Jk 2, 19).
    Ostatecznym adresatem każdej właściwej modlitwy jest Bóg w Trójcy, ale są też modlitwy zapośredniczone w drodze do Boga. Przypomina się tu prośba pewnych Greków o pośrednictwo w drodze do Chrystusa, którego „chcieli ujrzeć”: poprosili Apostoła Filipa, ten zaś zwrócił się do Apostoła Andrzeja i razem przedstawili Chrystusowi prośbę Greków (J 12, 20-22). Albo jeszcze wyraźniej funkcję pośrednictwa spełniła Maryja na weselu w Kanie Galilejskiej między sługami, gospodarzem wesela, panem młodym i Apostołami a Jezusem (J 2, 1-10).
    Przy tym każda modlitwa do Matki Bożej jest ostatecznie modlitwą zapośredniczoną, nie traktuje Jej jako adresata ostatecznego, jako Boga, jak chciała sekta kollyrydianów w IV w. na Bliskim Wschodzie. Sekta ta bardzo szybko się rozpadła. Zapośredniczenie to oddaje bardzo typowo choćby znana szeroko modlitwa: „Pod Twoją obronę”, której początkowa, krótsza wersja pojawiła się w Aleksandrii już w III w. (ks. prof. M. Starowieyski). Jej forma dzisiejsza jest następująca: „Pod Twoją obronę uciekamy się, Święta Boża Rodzicielko, naszymi prośbami racz nie gardzić w potrzebach naszych, ale od wszelakich złych przygód racz nas zawsze wybawiać, Panno chwalebna i błogosławiona! O Pani nasza, Orędowniczko nasza, Pośredniczko nasza, Pocieszycielko nasza. Z Synem swoim nas pojednaj, Synowi swojemu nas polecaj, Synowi swojemu nas oddawaj”. Jest to typowa modlitwa maryjna i jako taka na zasadzie pośrednictwa, tzn. prosimy Maryję o pośrednictwo u Jej Syna, z silną wiarą, że Jej pośrednictwo będzie największym darem dla nas i że będzie owocne, bo Chrystus swojej Matki wysłucha. Nie jest to pominięcie Chrystusa, lecz wprost przeciwnie, obranie drogi od strony Matki.

    Potrzeba większej spójności
    W rozproszonych tekstach mariologicznych i maryjnych nauka o Matce Bożej nie jest odpowiednio skoordynowana i uspójniona. Teksty różnych autorów, zwłaszcza niezaprawionych w teologii, należało uspójnić.
    1. Matka Boża jest wspominana w korpusie Katechizmu wielokrotnie, ale pominięta jest całkowicie w spisie treści, zapewne znowu z powodów ekumenicznych względem protestantyzmu. Bardzo niespójny jest cały ów kwestionowany przeze mnie p. 149: nie powinniśmy się modlić do Maryi, ale powinniśmy Ją czcić jako Matkę Chrystusa; modlitwa to uznanie Boga za zwierzchnika stworzeń (tylko tyle o modlitwie?); Maryja jest stworzeniem; „w wierze” jest naszą Matką, a każdą matkę trzeba czcić; ma to stwierdzać sama Maryja, kiedy mówi o sobie, że pokolenia będą Ją nazywać „szczęśliwą”, nie można się modlić do Maryi, ale „i tak Kościół uznaje maryjne sanktuaria, święta, pieśni i modlitwy”. W sumie cały ten tekst jest dosyć niespójny logicznie.
    2. Nie powinniśmy się do Maryi modlić, ale jest Matką Bożą i naszą (p. 147, 80-85, 479), kochającą nas; powinniśmy się do Niej zwracać „z prośbą o Jej orędownictwo” (p. 85), „Duch Święty działa w Maryi, z Nią i przez Nią” (p. 117); jest Królową Nieba, została wzięta do Nieba z ciałem i duszą, bo „wystawiała się na ogromne ryzyko i niebezpieczeństwo, zdała się na Boże prowadzenie” (nie dlatego, że była Matką Bożą?), i jako nasza Matka może nam „rzeczywiście pomóc” i „będzie wstawiać się za nami” (p. 148). Oto dalszy obraz niespójności, a nawet sprzeczności myśli.
    3. Niejasny jest zwrot, że Maryja „w wierze jest naszą Matką” (p. 149). Jeśli wiara oznacza tu źródło wiedzy, że Maryja jest naszą Matką, to dobrze, ale może zachodzić obawa, że „w wierze” może oznaczać tylko nasz subiektywny sąd, mniemanie, nastawienie uczuciowe, a nie obiektywną rzeczywistość. Trzeba pamiętać, że wielu protestanckich teologów liberalnych głosiło, że Chrystus nie zmartwychwstał realnie, a tylko „w wierze Apostołów”, czyli nie byłoby żadnego problemu, gdyby archeologowie odkryli szczątki Ciała Jezusa w ziemi. Podobnie i teolog katolicki Karl Rahner TJ pisał, że wniebowzięcie Maryi z duszą i ciałem miało miejsce tylko „w wierze”, a więc pewnego dnia możemy odnaleźć Jej szczątki w grobie i wniebowzięcie nie będzie sprzeczne ze światem empirycznym, bo odbyło się ono tylko „w wierze pierwszych chrześcijan”. W ogóle teologia zachodnia, zwłaszcza niemiecka, po kantyzmie i idealizmie ma tendencję sprowadzania tajemnic chrześcijańskich tylko do świata subiektywnego.
    Coś z subiektywizmu może mieć nawet podkreślanie, że Maryja jest naszą Matką tylko na podstawie testamentu Jezusa z Krzyża: „Oto Twój syn… oto twoja Matka” (J 19, 26b-27a), gdy tymczasem Maryja jest naszą duchową, ale przecież rzeczywistą Matką przede wszystkim w porządku bytowym przez to, że urodziła fizycznie i biologicznie Jezusa Chrystusa. Liczni Ojcowie Kościoła ujmowali to tak, że Maryja jest Matką Głowy Ciała, a w konsekwencji duchową Matką i członków tego Ciała, czyli Matką Kościoła (św. Augustyn, św. Leon Wielki). Dlaczego autorzy „Youcatu” unikają w ogóle tytułu: Matka Kościoła, używanego przecież w Katechizmie Kościoła Katolickiego (nr 963), który też określa, że jest to macierzyństwo „w porządku łaski” (KK 61; KKK 968), a łaska oznacza realną obecność osobowego Boga.
    W ogóle pseudoekumeniści nie chcą uznawać Maryi, Matki Bożej, za skarbnicę łask nawet na tej zasadzie, że poczęła i urodziła Jezusa Chrystusa i że „wolną wiarą i posłuszeństwem czynnie współpracowała w dziele zbawienia ludzkiego” (Konstytucja o Kościele, nr 56), lecz wolą posługiwać się pojęciami bardziej związanymi z życiem doczesnym i świeckim. I tak „Youcat” woli nazywać Maryję „szczęśliwą” zamiast „błogosławioną” (p. 149). Z kolei nasz „Przekład ekumeniczny” Pisma zamiast „łaski pełna” (Łk 1, 28) podaje „obdarowana łaską”, choć to stawia na równi „dobrego łotra” z krzyża (Łk 23, 43) z Maryją, bo też został obdarowany przez umierającego Chrystusa łaską. Języka biblijnego nie można redukować do języka sekularystycznego.
    4. W ogóle wielu rzeczy nie sposób uniesprzecznić. „Youcat” podaje, że nie powinniśmy się modlić do Matki Bożej, tylko do samego Boga jako Wszechwładcy. Ale jednocześnie przyjmuje – słusznie – modlitwy „wstawiennicze”: „Możemy przywoływać imiona naszych patronów i ulubionych świętych” (p. 146). Z kolei w p. 497 jest zdanie wewnętrznie sprzeczne: „My nigdy nie adorujemy świętych [domyślnie: łącznie z Maryją – Cz.B.], lecz powinniśmy przyzywać ich w niebie, aby wstawiali się przed tronem Boga za nami”. I tu następuje powołanie się na Katechizm Kościoła Katolickiego, który mówi akurat coś przeciwnego: „Możemy i powinniśmy modlić się do nich (świętych w niebie)” (KKK nr 2683). A „Youcat” ma się opierać przecież na Katechizmie Kościoła Katolickiego? Nie sposób też zrozumieć, jakoby modlitwą w gruncie rzeczy były „słowa Boga do Boga”: „Święty Duch Jezusa jest w nas i mówi z wnętrza nas, gdy się modlimy. W gruncie rzeczy modlitwa to wypowiadane z głębi serca słowa Boga do Boga” (p. 496). Z takiej dialektyki wynika, że modlą się prawdziwie tylko Osoby Boże do siebie nawzajem, a człowiek nie ma żadnego udziału w takiej modlitwie. To byłby skrajny determinizm religijny i całkowite przekreślenie osoby ludzkiej w religii chrześcijańskiej.

    * * *

    W całości „Youcat Polski” ma duże wartości, ale są też pewne wpadki. Wydaje mi się, że winę za te różne niedoróbki i niespójności ponosi zbyt duża liczba autorów słabo przygotowanych i stosowanie potocznego i niejednoznacznego języka bez należytej systematyzacji, co jednak może wyrządzić duże szkody wśród młodzieży, przynajmniej polskiej, która jest jeszcze w dużej części bystra, żywa i wrażliwa intelektualnie.
    Wracając do głównego tematu: „Czy należy modlić się do Maryi?”, myślę, że należało dać nie negację, lecz odpowiedź złożoną, w rodzaju takiej oto: Tak, choć nie jako do Boga, lecz jako do naszej Pośredniczki, Drogi do Chrystusa, zjednoczonej doskonale z Trójcą Świętą i skarbnicy Łask Bożych, nadprzyrodzonych i w pewnych przypadkach także łask naturalnych, jak np. opieka matczyna nad naszym życiem. Ma Ona bowiem jako Matka Jezusa i Matka Kościoła szczególny macierzyński udział w jedynym i powszechnym pośrednictwie Jezusa Chrystusa.
    Bardzo słusznie natomiast zostało przytoczone zdanie filozofa niemieckiego Ludwika Feuerbacha (zmarłego w 1874 r.), w pierwszym okresie swego życia naukowego gorliwego protestanta, a potem już ateisty: „Gdzie topnieje wiara w Matkę Bożą, tam również topnieje wiara w Syna Bożego i w Boga Ojca” (s. 57). Odmówienie Maryi realnego udziału w pośrednictwie zbawczym Jezusa Chrystusa byłoby zaprzeczeniem realności wcielenia i uczłowieczenia Syna Bożego i w konsekwencji Jego Historii ziemskiej. Maryja przyjęła z woli Boga macierzyństwo Jego Syna nie dla siebie, lecz w imieniu ludu Izraela i całej ludzkości. Jej zgoda była warunkiem realizacji dzieła odkupienia na sposób związania Bóstwa z człowieczeństwem, gdyż odkupienie nie dokonało się przez samo Bóstwo Syna Bożego, ale przez Jego osobowe utożsamienie się z realnym człowieczeństwem. Gdybyśmy więc odrzucili rzeczywisty udział Maryi w Osobie i Dziele Jezusa Chrystusa, to odrodzilibyśmy sektę pierwotnych doketów, którzy uczyli, że Chrystus nie był prawdziwym człowiekiem, że Jego człowieczeństwo było tylko pozorne.

    http://www.naszdziennik.pl

  37. Misiek said

    Drodzy Proszepanstwo (jak mawia Mordka)

    Domyslam sie ze powyzszy tekst i natchnione miloscia wypowiedzi szanownych forumowiczow dotycza mnie jako jedynego

    „heretyka” na tym forum. Wedlug zyczenia nie bede juz wiecej „zasmiecal” forum i podwazal Tradycji KK bo ewidentnie jest ona

    wazniejsza od Ewangelii, o czym nie zapomnial wspmniec Pan Gajowy. Zycze wszystkim aby owo Magisterium, ktore „prowadzi”

    Polske juz 1000 lat doprowadzilo Was, wasze rodziny i Polske do pieknej swietlanej przyszlosci.

    W przypadku gdyby Magisterium nie dalo rady obronic Polski od nieudanych powstan, rozbiorow czy okupacji zydowskiej

    polecam zastapic je Ewangelia.

    „heretyk”

  38. Mordka Rosenzweig said

    re 8

    Szanowny pan Ka Rabin,

    Ja pan Mordka jest obuszony sze pan sie tak kaja pszed Polakami kture nie muwia yidish.

    Co to gojuw obchodzi sze pan jest pelny czy niepelny Polak. Waszne jest aby pan byl pelny zyd.

  39. Marucha said

    Re 37:
    Panie Miśku, nie chodzi tylko o Pana. Mieliśmy dużo więcej podobnych przypadków.
    Nikt Pana z forum nie wyrzuca, a jedynie prosi, aby zechciał Pan zrezygnować z dyskusji na tematy katolicyzmu oraz zaczepek pod jego adresem, jak czyni to Pan nawet w ostatnim wpisie.

    Nb. Tradycja nie jest ważniejsza od Ewangelii, ale równie ważna. Jedna nie może przeczyć drugiej, obie się uzupełniają…. ech… no i znowu zaczynam, po raz setny tłumaczyć… i znowu słowa moje wsiąkną w piasek bez najmniejszego oddźwięku… STOP!!!!

  40. Katon Najmłodszy said

    Jesteśmy problemem
    „Oznacza to zgodę na zamordowanie ponad 500 dzieci rocznie dlatego, że będą dziwnie wyglądały i będą wymagać specjalistycznego leczenia i rehabilitacji. Że niska i bezpłodna dziewczynka nie będzie miała z tego powodu szansy nikogo zobaczyć, poznać, niczego się nauczyć. To informacja „dla was nie ma miejsca w świecie zdrowych, atrakcyjnych ludzi”. Jeśli to jest dobro, to ja nie wiem, co jest złe.” czytaj całość http://katonisliwka.wordpress.com/2011/08/19/jestesmy-problemem/

  41. Euzebiusz said

    W obliczu kapitulacji i braku argumentów najwygodniej zamknąć się w kółku wzajemnej adoracji. Tylko to pozwoli utrzymywać iluzję o swojej nieomylności. Dorośnij.

  42. zdziwiony said

    ad 35/
    Uważam ów wpis za podłość ! Proszę te zmyślenia udekumentować: „Kto ma dostep do ks. Natanka, prosze mu powiedziec, ze pozytywne odnoszenie sie do Taize, to nie jest dobry pomysl. Obawiam sie, ze zwykly e-mail nie zrobi na nim wrazenia.
    Niestety nie pamietam, w ktorym kazaniu to bylo”

  43. JO said

    ad.37. No i mow tu do takiego goscia heretyka. Badz uprzejmy to i tak zrobi kupe w domu do ktorego go zapraszasz.

    Magisterium slusznie naucza by takich omijac.

    A Pan Gajowy bedzie sie musial wyspowiadac… a ja ostrzegam Gajowego jako Katolik, ze naraza nas na chore tresci czytanie wbrew wytycznym wyraznym….i prosbie do Pna jak widac wielu…

    Panie Misku, cymbal z Pana , ktory nie umie uszanowac prosby Gospodarza – tylko jednej prosby , jedynej….

  44. JO said

    ad.41. Pan jest glupi…czyli bez wiedzy! Kapitulacja jest poddac sie takim jak Pan i Pan Misiek pozwalajac na wypowiedzi , ktorych Nikt z Nas slyszec nie chce.

    Mantre wasza dobrze znamy…

    My takich Miskow i Takich jak Pan nie potrzebujemy. To wy sie Pchacie tu sami, nikt was tu nie zaprasza.

    Szczury, kalaruchy…

  45. marost said

    bigniew Koziol powiedział/a
    2011-08-18 (czwartek) @ 14:33:20

    Jeśli jesteście katolikami, to podawaajcie choćby swój adres email. Katolik powinien być gotów na męczeństwo.

  46. marost said

    AD 45

    „Jeśli jesteście katolikami, to podawaajcie choćby swój adres email. Katolik powinien być gotów na męczeństwo.”
    Widocznie wiekszosc tutaj to katolicy „anonimowi” – wynalazek SWII….

  47. Anna Wielowska said

    Panie Gajowy!
    Serdecznie dziękuję za Pana postawę i decyzję. Mówi Pan głosem wielu, którzy wypowiedzieć się nie mogą w „polskich mediach”. Dzień zaczynam od czytania artykułów na Pana Gajówce. Lżej na sercu, że jest ktoś jeszcze kto się nie dał otumanić, kto mówi pełnym głosem prawdy!

  48. Krzysztof M said

    Ad. 46

    „Widocznie wiekszosc tutaj to katolicy „anonimowi” ”

    – Żaden ćwierćdureń czy inny cham nie będzie sobie jeździł po moim nazwisku jak po łysej kobyle.

  49. JO said

    ad.46. Pan Marost jest podposzczaczem. Wiemy wszyscy, ze podajac wlasne nazwiska w naszych dywagacjach, rozmowach, narazamy na wiekrze odkrycie naszego srodowiska z ktorego pochodzimy Narazajac je na perturbacje.

    Rozmawiamy tu nie jako osoby anonimowe, bo nie jest naszym celem pokazywanie kim jestesmy tu a pokazywanie roznych problemow pod roznym katem.

    Jezeli bedziemy publicznie wystepowac w polityce czy tez dzialaniach pozapolitycznych – nasze nazwiska beda jawne, bo taki bedzie cel naszych wystapien wowczas i dzialan.

    Jezeli ktos chce uzywac swojegi nazwiska i tu – nikt sie nie sprzeciwia ale nawolywanie o ujawnianie nazwisk jest bledem lub wrecz szkodliwe.

  50. tralala said

    ad 42
    Moze pan, panie Zdziwiony uwazac za podlosc jezeli panu to odpowiada, mnie nie zalezy na moim dobrym imieniu, ale na tym, aby ksiadz Natanek, ktorego ogromnie szanuje nie dawal wrogom okazji do zlosliwosci.
    Pan wybaczy, ale nie bede przesluchiwala teraz wszystkich kazan ks. Natanka. Wiem, ze specjalnie cofalam video, aby uslyszec jeszcze raz.
    To samo zastrzegzenie dotyczy Youcatu (parafrazuje): „ten katechizm mowi, ze nie wolno sie modlic do Matki Boskiej”. Czy wielu sluchajacych ks. Natanka zrobi ten wysilek, aby wziasc katechizm do reki, znalezc gdzie to jest napisane, szukac zrodlowego tlumaczenia problemu, artykulow? Po co to robilam? bo mlodzi mnie pytaja potem, czemu ks. Natanek mowi cos czego na pewno nie wie.
    Polacy potrzebuja takich ksiezy jak Piotr Natanek, dlatego zalezy mi na tym aby PN byl wiarygodny.

  51. aga said

    ks. Natanek bardzo często w swoich kazaniach mowi o swoim przeszłym mlodzieńczym zauroczeniu zjawiskami posoborowymi i jak zaczynał wraz z uplywem lat w kapłaństwie rozumieć,że to było błędne.
    15 lat temu otrzymał z likwidowanego wlaśnie muzeum liturgii w Holandii stare ornaty w wielkiej ilości. I w swojej głupocie ,do której się przyznaje, wiele z nich spalił,bo nie mial miejsca aby je przechowac . A dzisiaj tego żałuje.

    Wobec mizerii dzisiszego Kościoła i kaplanów ,polecam wszystkim Państwu systematyczne odtwarzanie jego wspaniałych kazań z 2010/2011.
    Póki jeszcze są….

  52. aga said

    „Katolicyzm nie tylko prowadził człowieka do nieba, ale także do piękna, i chwały na ziemi. W tym właśnie tkwi jego wielka tajemnica.” M. Bierdiajew

  53. top said

    Gratuluję znakomita mądra i odważna postawa!!!!!

  54. aga said

    http://twojanuta.pl/mp3,y6ew,alleluia-potestas-eius.html

  55. Dzięcioł said

    Panie Gajowy, popieram Pana podejście do tematu. Sądzę, że w określonym przez Pana zakresie, cenzura jest jak najbardziej wskazana i potrzebna. Myślę, że wpłynie ona wręcz pozytywnie na atrakcyjność Gajówki.

  56. top said

    Nie ma nic gorszego jak gromada cwaniaków głoszących protestanckie brednie o Kościele Katolickim, nawiasem mówiąc bardzo koszerne,
    Każdy kto u jada na Katolicką tradycję powinien wiedzieć że wszystko co jest jej przeciwne ‚śmierdzi czosnkiem na kilometr’, i nie zasługuje na jakąkolwiek wiarę.

  57. wet3 said

    @ Top (56)
    Bardzo sluszne spostrzezenie. Protestantyzm to koszerna robota. Luter dal im sie podpuscic na calego! Obrocil sie przeciw nim pozniej, ale zlo sie juz dokonalo. Ciezko, przez wieki, prowadzili swa krecia robote tworzac jedna sekte po drugiej, az wreszcie za Lutra zaowocowala … Rozbili nasza cywilizacje lacinska i rozwalili Europe na drobne poprzez lancuch antychrzesijanskich rewolucji. W zeszlym wieku „aggiornamento” rozwalilo do reszty katolicyzm w Europie.

  58. Marucha said

    Prof. Koneczny nazwał protestantyzm zażydzonym chrześcijaństwem.

  59. tralala said

    Wczorajsze kazanie ks. Natantka, o koniecznosci naszej pokory i koniecznosci chwaly dla Boga, bardzo dobre.
    http://pl.gloria.tv/?media=186230

  60. KaRabin said

    Re 38
    Panie Mordka Rosenzweig ,brak zrozumienia tekstu pisanego ,zwane dysleksją ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Dysleksja ) jest do nadrobienia .Nawiązując do reszty stanu pańskiego umysłu nie rokuję znacznych postępów. Jeśli faktycznie Mordka Rosenzweig jest Żydem(w co wątpię) to zalicza się do tych nieudaczników dla których specjalnie powstała TVP kultura ,bo ni jak takich oszołomów nie dało się zagospodarować .Wymyśla się więc dla nich performer itp. ,żeby z głodu nie pomarli. Proszę przestać pajacować i mnie zaczepiać gdyż dla mnie jesteś Pan „wiatrówka” a ja mam tylko naboje ostre;)

  61. Błysk said

    Jestem za Bractwem Piusa X, ale przecież ono wymaga by wszyscy uczestniczący we Mszy świętej odmawiali jej łacińskie teksty.To dla zwykłego człowieka jest niemożliwe i ogranicza ich obecność , Dlatego lepiej wrócić do tradycyjnej polskiej Mszy świętej sprzed roku 1970 ,kiedy to wierni odmawiali tylko „Dominus …” ,natomiast ministranci odmawiali teksty po łacinie razem z kapłanem .Inaczej ,Msza tradycyjna, obecnie lansowane ,ograniczy się tylko do grupek inteligenckich. I jeszcze jedno : zauważyłem,że Mszę trydencka lansują i środowiska żydowskie,które tu chcą trzymać rękę na pulsie, a nawet chcą ja opanować.

  62. Marucha said

    Re 61:
    Nie, nie. Tych tekstów jest b. niewiele i są one do opanowania.
    Chodzi głównie o „Ave Maria”.
    Zresztą od czego mszaliki?

  63. Krzysztof said

    Ks. Natanek w jednym z ogłoszeń wskazał, że w Polsce jest obecnie dwóch takich „zajęcy”, (drugi o. Rydzyk), którzy są ścigani przez wilków. To dobrze-powiedzial, bo na dwoch jednocześnie jest trudniej zapolować,
    Ja uznaję to porównanie za niewłaściwe, ponieważ o. Rydzyk jest pomimo szczytnych frazesów wypływających z jego ust świadomym użytecznym idiotą systemu, który mimo wszystko go chroni, pomimo wrażenia ataku. Ks. Natanek jest osamotniony w swej walce pomimo wsparcia kilku braci w kapłaństwie w kraju i z zagranicy.

  64. Kapsel said

    Re 61

    To nie jest lansowanie a powrót do Tradycji.My mówimy o powrocie a nie o wylansowaniu nowego „przeboju”
    Do pomocy w tym powrocie mamy mszalniki gdzie obok języka łacińskiego jest odpowiedni polski przekład więc bardzo szybko może się nauczyć każdy…oby tylko chciał.
    I rzecz najważniejsza…łacina w Liturgii tak jak od ponad 2000 lat .Pozostałe modlitwy i nabożeństwa mogą być i w języku narodowym.
    Jedną z najpiękniejszych modlitw jest śpiewanie.Można po Polsku.
    Polecam:
    http://sanctus.com.pl/szczegoly/1484/mszal_rzymski_1963__mszalik_codzienny

    lansują i środowiska żydowskie,które tu chcą trzymać rękę na pulsie, a nawet chcą ja opanować.
    une wszędzie chcą mieć kontrolę …dlatego musimy zrywać z nich maski i ujawniać takie towarzystwo.Tak postąpiłem z redaktorem naczelnym Frondy..Następny pan którego regularnie widuję ..kiedyś będąc personą składał życzenia w sejmie z okazji święta hanuki i po historii z podaniem konta przez prokuraturę wydał z kolesiami oświadczenie które pokazuje co tak naprawdę są oni warci.Następny pan w Józefowie też regularnie z żoną pod rękę pokazuje się co niedziela a tak naprawdę to liberał pełną gębą.Mam tam koleżankę i dlatego wiem.
    Ile jest sprawiedliwości w duszach tych ludzi wie tylko Pan Bóg…. i nie nam o tym sadzić…..ale ich postępowanie w odniesieniu do rzeczy bardzo istotnych nakazuje aby być bardzo uważnym wobec takich ludzi.

  65. Marucha said

    Re 64:
    Środowiska żydowskie wręcz po furiacku nienawidzą katolików Tradycyjnych, w tym Bractwa Św. Piusa X – które nie poddaje się ich infiltracji podobnie, jak uczyniły to struktury posoborowego Kościoła Katolickiego. Nigdy nie słyszałem, by Żydzi „lansowali” powrót do Tradycji.
    Natomiast że będą chcieli przeniknąć w środowisko tradycjonalistów, to oczywiste. Jest to jednak trudne. Wierność odwiecznej nauce Kościoła stanowi najlepszą obronę przed V Kolumną.

  66. tralala said

    ad 61 Blysk
    tu jest mszalik podreczny (kilka stron) dwujezyczny i dokladny opis tego co sie dzieje.
    http://www.piusx.org.pl/liturgia/ordo-missae

    Poczatkujacym nie radze kupowania od razu Mszalu Rzymskiego, bo sie pogubia i zniecheca.

    Wystarczy wziasc ze soba te kartki na Msze sw. Na poczatku bedzie troche trudno, ale po kilku razach nauczy sie Pan(i). Czesto pomagam innym (mlodzi przychodza chetnie – najpierw zobaczyc, potem ich „wciaga”) odnalezc sie w tekscie.

    Poswiadczam moim wlasnym doswiadczeniem, wszystko jest dla ludzi: nie znam laciny (mialam kilkanascie lekcji podczas studiow – to bylo 40 lat temu), uczylam sie odczytywac ja spiewajac z video Credo, Pater noster itd.
    Przez dziesiatki lat zapomnialam prawie wszystko co dotyczy Mszy sw. i roku liturgicznego, (internet jest wielka pomoca) uczylam sie na pamiec krotkich tekstow, jak Agnus Dei, na pamiec, aby powtarzac je z wiernymi, na dodatek musialam nauczyc sie piesni po francusku.

    Nie prawda jest, ze tradycyjna Msza sw. jest dla „inteligentow, czy elity” (to sa argumenty tych, ktorzy chca zniechecic), uczestnicza w niej ludzie prosci, bez zadnych szkol, biedni, mlodziez nie majaca pojecia o lacinie, dzieci.

    Wszystko zalezy od tego na ile jest to dla Pana(i) wazne, reszta jest w internecie. Odwagi!

  67. Kapsel said

    p.Gajowy
    , by Żydzi „lansowali”

    ani p.Błysk ani ja… tak nie powiedzieliśmy.p.Błysk powiedział o …środowiskach żydowskich …a ja dalej rozwinąłem ten wątek ze wskazaniem na konkretne osoby znane publicznie.Chyba tych nazwisk nie muszę podawać bo przecież wszyscy wiemy o kogo chodzi.

  68. KaRabin said

    re65
    A środowiska katolickie pałają niezmierzoną miłością do ortodoksyjnych Żydów co widać zresztą po bardzo ciepłych i serdecznych komentarzach 🙂

  69. tralala said

    dodatek do 66 dla 61

    tutaj jest Msza sw. bardzo wyrazna z napisami z boku ekranu (w podrecznym mszaliku obok laciny jest tlumaczenie polskie)
    http://gloria.tv/?media=109690

  70. Marucha said

    Re 66:
    Przez kilkaset lat we Mszy Świętej Trydenckiej uczestniczyli ludzie ze wszystkich stanów społeczeństwa i o różnym wykształceniu, od profesorów do analfabetów. I jakoś nikt nigdy nie narzekał, że ma trudności z łaciną.
    Poza tym pamiętajmy, że Msza jest przede wszystkim dla Boga.

    Re 68:
    Środowiska katolickie przez blisko 2000 lat modliły się o nawrócenie Żydów i ich zbawienie. Ale Żydom to przeszkadzało…
    Ja osobiście byłbym raczej wzruszony, gdyby jacyś Żydzi modlili się o moje nawrócenie na judaizm, bo widział bym w tym ich troskę o moją duszę.

  71. sono said

    Dla pana Maruchy do poczytania
    http://www.bibula.com/?p=42303
    fragment.
    „Aspekty negatywne
    Niestety, pozostała część tego dokumentu jest dla Tradycji równie niebezpieczna jak szkodliwa, od samego początku podejmując próbę zneutralizowania symboliki, znaczenia i powodów celebracji tradycyjnych obrzędów Mszy św. Jest to próba zneutralizowania wszelkich prób wykorzystania tradycyjnej Mszy do powrotu Tradycji. Wydaje się dość dziwne, by dokument ogłoszony rzekomo w celu zachęcania do celebrowania tradycyjnego rytu Mszy był równocześnie zasadniczo i dogłębnie przeciwny powrotowi do praktykowania tradycyjnej wiary katolickiej. Jednak następujące, znajdujące się w nim stwierdzenia, jednoznacznie wskazują na jego prawdziwe intencje:

    1° Dokument stwierdza, że nie ma sprzeczności ani braku ciągłości pomiędzy tradycyjnym a nowym rytem Mszy, że oba one stanowią wyraz tej samej lex orandi (‘zasady, reguły modlitwy’, art. 6 i 7). Twierdzenie to, wyrażone już przez Pawła VI w przytoczonym wyżej przemówieniu, jest w sposób oczywisty fałszywe, jak to wykazali w liście do Pawła VI z 25 września 1969 r. kardynałowie Ottaviani i Bacci: „Novus ordo Missæ stanowi tak w całości, jak i w szczegółach rażące odejście od katolickiej teologii Mszy, sformułowanej na 22. sesji Soboru Trydenckiego”.

    2° Instrukcja utrzymuje dalej, że nowa Msza oraz Msza tradycyjna stanowią „dwie formy tego samego rytu” oraz że nowa Msza powinna być traktowana jako forma zwyczajna, a Msza tradycyjna jako forma nadzwyczajna. Rozróżnienie to, będące wynalazkiem Benedykta XVI, zostało wyrażone w art. 1 wspomnianego motu proprio, stwierdzającym, że „Mszał rzymski ogłoszony przez Pawła VI jest zwyczajnym wyrazem zasady modlitwy (lex orandi) Kościoła katolickiego obrządku łacińskiego”, podczas gdy tradycyjny mszał „powinien być uznawany za nadzwyczajny wyraz tej samej zasady modlitwy”. Twierdzenie to jest jawnie fałszywe, gdyż nowa Msza, odarta z sacrum, o inspiracji protestanckiej i modernistycznej, jest ucieleśnieniem idei uczty i posiłku, celebrowaniem wspólnoty, podczas gdy tradycyjna Msza jest ofiarą przebłagalną, odnowieniem ofiary Kalwarii. Każdą z nich rządzi zupełnie inna „zasada modlitwy”: ani to, co wyraża katolicką doktrynę, nie może być nazywane nadzwyczajnym, ani to, co już tego nie czyni – zwyczajnym”

  72. Marucha said

    Re 72:
    To się ukaże jutro w całości. Jest Pani szybka, ale gajowy tym razem był jeszcze szybszy.

  73. Krzysztof said

    Marucha powiedział/a

    Ja osobiście byłbym raczej wzruszony, gdyby jacyś Żydzi modlili się o moje nawrócenie na judaizm, bo widział bym w tym ich troskę o moją duszę.

    Na cytata cytatem:

    W noweli pomieszczonej w przytoczonej żargonówce pt. „Purim u cadyka”, przedstawiającej zdarzenie w miasteczku polskim, Parysowie w powiecie Garwolińskim, mały chłopiec żydowski Wewek zapytuje babkę:
    – „Babciu, czy goj ma także duszę?
    – Tylko żyd ma duszę…
    – A gdy goj przyjmuje wiarę żydowską?
    – Wtedy wstępuje weń dusza”
    Wymowne i przekonywujące! Nawet otumaniony szabesgoj może przejrzeć na oczy.  (…)
    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_125.html

  74. Kapsel said

    Trochę humoru na sobotę;

  75. mgrabas said

    widzę, że nawet Bratu Rogerowi przypięto łatkę 😦 a Jezus wyraźnie powiedział nie sądźcie

    Jasne, nie sądźcie, chwalcie zło, tolerujcie podłość…
    A „brata Rogera” nikt tu nie sądzi, tylko podaje gołe fakty: był protestantem, a więc heretykiem, finito. – admin

  76. mgrabas said

    to było tłumaczenie według Biblii Tysiąclecia, Biblia Warszawska formułuje to jeszcze dokładniej: A Ja wam powiadam, że każdy, kto się gniewa na brata swego, pójdzie pod sąd, a kto by rzekł bratu swemu: Racha, stanie przed Radą Najwyższą, a kto by rzekł: Głupcze, pójdzie w ogień piekielny., podobnie mówi to jeszcze starsza Biblia Gdańska: Ale ja wam powiadam: Iż każdy, kto się gniewa na brata swego bez przyczyny, będzie winien sądu; a ktokolwiek rzecze bratu swemu: Racha; będzie winien rady, a ktokolwiek rzecze: Błaźnie! będzie winien ognia piekielnego.; oryginał – Tekst grecki (Textus receptus):
    εγω δε λεγω υμιν οτι πας ο οργιζομενος τω αδελφω αυτου εικη ενοχος εσται τη κρισει ος δ αν ειπη τω αδελφω αυτου ρακα ενοχος εσται τω συνεδριω ος δ αν ειπη μωρε ενοχος εσται εις την γεενναν του πυρος (Mt5,22)

    Daj Pan, do cholery jasnej, spokój. Nie piętnujemy ludzi, ale błędy i herezje. – admin

  77. mgrabas said

    do 75.

    chciałbym być taki „podły” i „zły” jak ten „heretyk” Brat Roger, chciałbym tak blisko znać Boga jak On…

    A jak blisko Boga był „Brat Roger” i kto Panu o tym powiedział?
    Kto go nazwał złym i podłym? Chyba tylko Pańska wyobraźnia. – admin

Sorry, the comment form is closed at this time.