Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Jak po wojnie… Ojciec Alieksandr Koptiew o prawdziwej sytuacji na wsi rosyjskiej

Posted by Marucha w dniu 2011-08-18 (Czwartek)

Źródło : www.3rm.info/14108-kak-posle-vojny-svyashhennik-aleksandr-koptev-o.html
Data publikacji : 15.08.2011
Tłum. z jęz.ros. RX

W rejonie Onega obwodu archangielskiego niedawno podniesiono z ruin 4 świątynie i zbudowano 4 nowe kaplice. Gotowe są już do odprawienia obrzędów cerkwie we wsiach Worzogory, Bolszoj Bor, Pijała a jedna z najstarszych cerkwi obwodu archangielskiego we wsi Małoszujka (XVI w.) została odrestaurowana. Zbudowano kaplice prawosławne we wsiach Kianga, Ancifierowskij Bor, Kodino, Śnieżna, donosi służba prasowa archangielskiej eparchii (diecezji-tłum.).

„Stopniowo ludzie powracają do swoich korzeni. Teraz przy naszych cerkwiach i kaplicach tworzą się prawosławne wspólnoty. Większość nabożeństw będzie odprawiana przez samych wiernych. Kapłani zdołają jedynie z rzadka odwiedzać wiernych. Do niektórych wsi dojechać można jedynie w okresie zimowym, a cały rejon Onegi, rozmiarami dorównujący Belgii, jest obsługiwany tylko przez dwóch kapłanów: przeze mnie i przez ojca Konstantina Gruszina” – mówi swiaszczennik (kapłan-tłum.) Aleksandr Koptiew.

Oneżscy (z rejonu Onega) ojcowie dostarczają strawę duchową nie tylko wszystkim wsiom z rejonu Onega, ale także koloniom, domom dziecka, domom starców, szkołom itd.

„Ludzie na wsi nie są biedni, to są nędzarze!!! W wielu wsiach nie ma energii elektrycznej. Czy można sobie wyobrazić jak tam ludzie żyją!? O jakiej modernizacji nam mówią!? Wsie są zniszczone jak po przejściu wojny!!!”- konstatuje ojciec Aleksandr. „Drogę do nas nawet zaprzestano budować i zlikwidowano połączenie kolejowe Onega-Archangielsk. Wkrótce nie tylko wsi z rejonu Onega nie będzie, ale samego miasta Onegi nie będzie. Z miasta Onega wyjeżdża każdy rocznik absolwentów szkół, ponieważ nie ma tu żadnego zajęcia. Ludzie popadli w apatię. Na przykład rejon Onega stał w lipcu w ogniu. Płonął las w pobliżu wsi Kodino ale nie znalazł się nikt z miejscowych, któryby pomagał w gaszeniu pożaru. A sto lat temu cała Onega stanęłaby do pomocy.” – kontynuuje duchowny.

W opinii ojca Alieksandra ostatnia nadzieja leży w Bogu. Koniecznością jest odradzanie wiary prawosławnej, żeby ludzie rozpoczęli przemianę duchową. „Na początek ludzie po powrocie do Cerkwi powinni gorliwiej służyć Bogu i brać udział w dziełach miłosierdzia. Liczni chodzą do cerkwi, przestrzegają postu, koją się czytaniem Ojców Świętych w przytulnych mieszkaniach. Ale dla potrzebujących pomocy nie ma. Jeśli prawosławni nie pomagają sąsiadom, których widzą, to co mówić o Bogu, którego nie widzą? Jest przykazanie: „Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego.”

„Co to znaczy kochać bliźniego? Oznacza to pomoc dla niego w konkretnym przypadku.” – zauważa oneżski duchowny.

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com

Chrześcijan proszę o modlitwę za odrodzenie wiary i nadziei na tej ziemi. – admin.

Komentarzy 14 to “Jak po wojnie… Ojciec Alieksandr Koptiew o prawdziwej sytuacji na wsi rosyjskiej”

  1. Zbyszek said

    No tak >
    Jak trwoga to do Boga !
    Tyle ziemi na tym swiecie a ludzie gloduja .
    Czy aby to nie dziwne ?

    To Bog za ludzi ma ziemie uprawiac i czynic sobie poddana ???

    Proponuje do zbioru przyslowie :

    CZEMUS GLODNY ? BOS LENIWY !

  2. Krzysztof M said

    Ad. 1

    „CZEMUS GLODNY ? BOS LENIWY !”

    – Dobre. Ale sto lat temu.

  3. Marucha said

    Re 2:
    No właśnie, dla liberałów czas stanął w miejscu… Przedsiębiorstwa to dla nich wciąż rodzinne przedsięwzięcia mające konkretnego właściciela… pracy jest w bród… wolna konkurencja obniża ceny…właściciel firmy nigdy jej nie okradnie… nie istnieje łapówkarstwo, mafie… bankierzy to uczciwi ludzi z misją pomagania ludziom… itd.

  4. WOJNA I POKÓJ

    W rosyjskich „Argumentach Tygodnia” z dn. 17.08.2011 r. opublikowano ciekawą notkę na temat sposobu zażegnania przez Rosję i Chiny rysującego się w niedalekiej perspektywie konfliktu, którego powodem mógłby się stać chiński problem demograficzny. Jest to przyczynek do zrozumienia decyzji władz rosyjskich, które nie wycofują się z budowy społeczeństwa wielokulturowego, a wręcz przeciwnie – tłumią obecnie rozwój rosyjskiego nacjonalizmu i przekonują, że stworzenie społeczeństwa wielokulturowego jest jedyną szansą na utrzymanie integralności państwa rosyjskiego i będzie na terenach b. ZSRR przedsięwzięciem znacznie bardziej realnym, niż w zachodniej i środkowej Europie.

    Ciekawe, co narodowcy polscy o tym sądzą? Według Wikipedii, poza Polską żyje na całym świecie ponad 21 milionów Polaków i osób innych narodowości pochodzących z Polski, a ponadto na emigracji żyje wiele milionów Ukraińców, Rosjan, Białorusinów i innych Słowian. Czy nie możnaby przy ich udziale poprowadzić polityki rozwoju gospodarczego i zasiedlania Syberii? Przecież raz osiadłszy, Chińczycy się tak łatwo stamtąd nie wycofają, a chińska Syberia nie jest chyba nikomu do szczęścia potrzebna (może za wyjątkiem proamerykańskich rusofobów, marzących dość często o rozbiciu Rosji i „granicy polsko-chińskiej na Uralu”).

    „Chinom potrzebna jest wielka wojna

    Według władz chińskich, w Państwie Środka jest obecnie znacznie więcej mężczyzn niż kobiet, i ta różnica będzie się powiększać. Jednak dokładnej liczby przedstawicieli obu płci chińska statystyka nie może uzyskać – w Pekinie stale ukazują się sprzeczne dane. Nie powinno to nas dziwić. Ludność tego kraju osiągnęła w 2010 roku ogromną liczbę 1 miliarda 341 milionów ludzi i wielu ekspertów uważa, że jest to liczba poważnie zaniżona.

    Według różnych źródeł, obecnie w Chinach jest więcej mężczyzn niż kobiet, mniej więcej o około 50-100 milionów osób. A jeśli wziąć pod uwagę tylko młodzież, to różnica jest jeszcze bardziej jaskrawa: wśród ludności poniżej 20 lat na 100 dziewcząt przypada 126 chłopców. W niektórych prowincjach wśród dzieci w wieku poniżej czterech lat na każde 100 dziewczynek przypada 140 chłopców. Wszystko to budzi poważne obawy wśród chińskich przywódców.

    Przyjdzie czas i wielu chłopców po prostu nie zdoła założyć rodziny. Główne pytanie, które stanie przed pekińskim kierownictwem będzie brzmiało: co zrobić z milionami młodych, energicznych, nieżonatych ludzi? Sytuację pogarsza także położenie gospodarcze kraju. W ostatnich latach rolnicy tracą swoją ziemię. W tej chwili ponad 50 milionów wieśniaków pozostało bez ziemi. Oni nie mają żadnych zabezpieczeń społecznych: emerytur, świadczeń, ani opieki zdrowotnej. Dla uzyskania innego typu pracy nie mają koniecznych kwalifikacji. Wszystko to powoduje wzrost napięć społecznych wśród ludności. Niektórzy eksperci upatrują rozwiązanie w powiększeniu chińskiej armii. Ale żadna wielka armia zbyt długo bezczynnie siedzieć nie może – potrzebna jej wojna.

    Jednak ostatnio znaleziono jeszcze jedno wyjście z tej sytuacji. Według agencji prasowych, na niedawnym spotkaniu ministrów ds. handlu ASEAN delegacja rosyjska zaproponowała krajom Azji Południowo-Wschodniej wykorzystanie ziemi rosyjskiej do produkcji roślinnej. Jak powiedział wiceminister gospodarki, Andriej Sliepniew, „Zaprosiliśmy dzisiaj firmy z tego regionu do wejścia na rynek rosyjski, zakorzenienia się na nim i podjęcia produkcji żywności dla swoich potrzeb.” Zatem, być może już wkrótce chińscy mężczyźni znajdą dla siebie pracę w Rosji. Zdaniem ekspertów, pomimo wszystkich wad takiej polityki, jest ona znacznie lepsza niż wojna.”

    Tłumaczenie: polski.blog.ru

    http://www.argumenti.ru/world/n302/120523

  5. Zbyszek said

    Dziejszym myslicielom rodzina nie jest potrzebna, wola – kazdy z kazda,
    kazda z kazdym – samiec z samcem,samica z samica ,zas dzieci mozna wyrzucac,zabierac,oddawac,adoptowac !

    Rozbijanie rodzin juz dawno trwa i to gdzie ,nawet w katolickiej Polsce !

    Sto lat temu Krzysztofie M.zyli inni ludzie i zycie ich wygladalo inaczej.
    Dzisiejsi „leniwce”,zyja w wielo rodzajowym brudzie,
    choc jeszcze nazywaja sie ludzie ,
    sa „modni” i nic im sie nie chce.
    Glosza im haslo : „Robta co chceta !”,
    moze byc bloto i marna podnieta.
    U ruskich jest inaczej,a jak to trzeba tam jechac i poznac/zobaczyc na wlasne oczy.
    Dzis chlop,pop i robotnik sa inni,czasy „januszkow” sie skonczyly.
    Pop jak zwykle ma racje ,
    chlop i robotnik demokracje.
    Tylko krasc sie nauczyli inaczej.

    W Polsce jest odmiennie,ludzie modla sie i pielgrzymuja,chwala Boga na swoj lub na podrzucony sposob ,jedni biednieja,gloduja,grzebia po smietnikach,drudzy bogaca sie na potege, chwala demo-kracje,zas ksieza w sadlo obrastaja na wzor partyjnych czlonkow .
    Ciekawe jakby tak Kalisza i Dziwisza zwazyl,
    ktory by na szali przewazyl ?

  6. sono said

    Polecam fantsstyczna ksiazka Mariusza Wilka „Dom nad Oniego”, ktora opisuje zyci nad jeziorem Onega z perspektywy cudoziemca, Polaka. Piekna ksiazka, warto przeczytac.
    Z tego co pamietam to pisal ze tam bieda, pijanstwo, bardzo duzo samobojstw, beznadzieja.
    Tereny sa przepiekne, ludzie dobrzy, goscinni, powracaja do swych religijnych korzeni powoli.
    Kapitalna ksiazka, a must to read.

  7. Ptasznik z Trotylu said

    Widzicie ? Rosjanie są mądrzejsi od nas – ten batiuszka wie że do odrodzenia narodowego potrzebne jest najpierw odrodzenie duchowe chrzescijan.
    Jeśli nasi bracia prawosławni dokonają odrodzenia duchowego narodu rosyjskiego i zaczna się rządzić prawem Chrystusowym to czegóż możemy chcieć więcej jako sąsiedzi Rosjan?

  8. Marucha said

    Re 7:
    Dlatego właśnie mój stosunek do prawosławia – choć formalnie to schizma z pewnymi zadatkami na herezję – jest tak ciepły.

  9. sono said

    http://dkk.wimbp.lodz.pl/index.php/recenzje/338-dom-nad-oniego-mariusz-wilk/1443-mariusz-wilk-dom-nad-oniego
    „ja 2009 00:00
    Gdy dostałam do przeczytania książkę Mariusza Wilka, z widoczkiem zasypanego śniegiem domu na okładce, i po raz pierwszy ją przekartkowałam, pomyślałam, że to pewnie nic ciekawego. Dzienniki nie są moim ulubionym gatunkiem, więc spodziewałam ciężkiej przeprawy przez nudnawe opisy codziennych czynności. Pozytywnie nie nastroił mnie również autor – zupełnie mi nieznany, kiedyś opozycjonista, teraz podróżnik od kilkunastu już lat mieszkający na rosyjskiej północy: na Wyspach Sołowieckich i Karelli. I stamtąd okiem człowieka z zewnątrz, „z Polszy”, a jednocześnie już jak ktoś stamtąd, opisujący tę „swoją” Rosję na potrzeby czytelników „Rzeczpospolitej”.

    Autor odkrywa przed czytelnikami świat, którego większość z nich nie zna. Dla nich Rosja to najczęściej Putin, czaj z samowara, walonki i cyrylica. Tymczasem ten kraj widziany oczami Wilka jest niezwykle ciekawy. Książka okazuje się kopalnią intrygujących tematów. Jest tu i opis jeziora Onieżskiego innego o każdej porze dnia i roku, i lista ryb je zamieszkujących oraz praca rybaków znad Onieża; jest i sposób budowy starej ruskiej pieczki, czyli pieca, od którego zaczyna się stawianie domu, zasady życia w tej niezbyt chętnej rolnikom ziemi, jest i o rosyjskich poetach i skoromachach, są wreszcie legendy o początkach tutejszego osadnictwa.

    W opowieść o swojej nadonieżskiej codzienności Wilk wplata dygresje o przeszłości, i odwrotnie. Kiedy na jednej stronie opowiada o „maslennicy”, czyli odpowiedniku naszego tłustego czwartku i badaniach archeologiczno-geologicznych tych terenów, na kolejnej zapisuje doniesienia prasowe, refleksje na temat wydarzeń politycznych, własne przemyślenia o Gombrowiczu i literaturze. Relacjonuje zwyczajne życie na północy Rosji, notuje więc, że ktoś się powiesił, ktoś przyjechał do Karelii, a ktoś inny zapił się na śmierć. Zapisuje obyczaje i zapomniane zasady, którymi kierowali się przed laty ludzie zamieszkujący te tereny. Opisuje spotkanych ludzi i swoje poszukiwania „starej Karelli” w pieśniach, literaturze naukowej i w tym, co za oknem – ludziach i naturze. Mnogość tematów nie powoduje chaosu, bo każda taka historia opatrzona jest datą i z kalendarza często wynika wybór tematu.

    Wspomniany już Gombrowicz ma chyba dla podróżnika-pisarza szczególne znaczenie. Gombrowicz patrzył na Polaków z perspektywy innego kontynentu. Wilk patrzy zaś zza kilku granic i ze sporej odległości, która pozwala mu dostrzegać wyraźniej wady i niekonsekwencje rodaków. Przychylnie patrzy na Rosję i „tuziemców” Rosjan, mimo że widzi także ich pijaństwo, bierność, to że młodzi opuszczają wieś i jadą do miast po lepsze życie.

    Wejście w świat nakreślony na kartach dziennika, jest trudne. Z jednej strony dlatego, że moim zdaniem, zrozumienie świata innego człowieka i jego przeżyć opisanych w dzienniku, jest samo w sobie trudne. Tutaj mamy dodatkowo do czynienia z opisem świata dalekiego i nieznanego innym. Pewne nazwy, miejsca, sytuacje, dla piszącego znane, dla czytelnika są murem, za który niełatwo się przebić. Inna trudność to słownictwo: wiele rusycyzmów, które dla Mariusza Wilka są zwykłym elementem jego języka, ale mogą być powodem odłożenia książki na półkę. Choć dla mnie były miłym powrotem do czasów moich studiów nad historią języka i związków z rosyjskiego z językami słowiańskimi.

    Ale mimo tych minusów, wyprawa, którą zaproponował w dzienniku, zafascynowany przyrodą i Rosją, Mariusz Wilk, rozbudza ochotę do wyjazdu na wschód. Jeśli nie w rzeczywistości, to na kartach jego książki. „Dziennik północy” polecam wszystkim.

  10. sono said

    http://www.instytutksiazki.pl/pl,ik,site,8,6,1951.php

  11. stefan said

    Polecam dwa rosyjskie filmy o syfie na ich prowincji. Honorem ręczę, że nie będziecie sie nudzić. Można sobie trochę „zwizualizować” różne opisy mało ciekawej strony tego kraju. Tylko czy u nas jest dużo lepiej? I wogóle lepiej? Ale filmy dobre

    http://www.iplex.pl/filmy/z-miloscia-lilia,504

    http://www.iplex.pl/filmy/dzien-w-juriewie,1087

  12. Huzia na Józia said

    Rosjanie mają dość unych

  13. stefan said

    Tego w w/w filmach nie było ale nieustanna potrzeba żyda jest bardzo podejrzana bo niestety nie da sie na nich zwalić wszystkich naszych błędów i to mi sie nie podoba na różnych niezależnych stronach Jeśli pozwalaja nam w tak „otwarty” sposób jędzic po żydach to znaczy, że… może ktoś krzyczy zeby łapać złodzieja

  14. Kronikarz said

    Protestuje = Wpis 200/ nie jest moj w https://marucha.wordpress.com/2011/08/23/pulapka-na-rosje/#comment-110938

Sorry, the comment form is closed at this time.