Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for Sierpień 21st, 2011

Hugo Chavez żąda zwrotu 99 ton wenezulskiego złota od Banku Anglii / JP Morgue

Posted by Marucha w dniu 2011-08-21 (Niedziela)

Hugo Chavez Demands 99 Tons of Venezuelan Gold Returned From the Bank of England/ JP Morgue
[nazwisko Morgan podane jako Morgue, czyli kostnica – przyp. tłum.]
http://silverdoctors.blogspot.com/2011/08/hugo-chavez-demands-99-tons-of.html
Tłumaczenie / skrót Ola Gordon

Dzisiejszego popołudnia poinformowaliśmy, że Hugo Chavez znacjonalizował cały wenezuelski przemysł złota. Ale Hugo na tym nie poprzestał. Jak donoszą najnowsze wiadomości, Chavez zwrócił się do Banku Anglii o zwrot 99 ton zdeponowanego w nim wenezuelskiego złota, jak również całkowitej ilości złota w ilości 211 ton, przechowywanego za granicą (Wall Street Journal).

Ci którzy znają sprawę karteli, wiedzą do czego to prowadzi.

Ci którzy jej nie znają . . . Bank Anglii przetrzymuje 211 ton wenezuelskiego złota (wg Bloomberga) w sejfach banków JP Morgan, Barclays i Bank of Nova Scotia.

Ostatnia inwentaryzacja złota w sejfach The Morgue pokazała ogromną ilość 338,303 uncji złota . . . około 10,6 ton.

Obserwujmy, kiedy ceny złota przekroczą $1.800 dolarów na rynkach azjatyckich dziś w nocy, kiedy dotrze tam ta wiadomość.

Jeśli Chavez zrealizuje swoje ultimatum, Wenezuela zostanie potraktowana po libijsku, jak Kadafi, w ciągu tygodnia.

Kliknij aby powiększyć tabelkę

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com

Posted in Gospodarka, Polityka | 14 Komentarzy »

Platforma Obywatelska – liberalna sekta „reformatorów” Kościoła?

Posted by Marucha w dniu 2011-08-21 (Niedziela)

Posłanka PO z ziemi wielkopolskiej, p. Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, włączyła się twórczo w dyskusję zainaugurowaną przez powszechnie znanych „przyjaciół” Kościoła z „Gazety Wyborczej” (artykuł pełniącej tam rolę „urzędu nauczycielskiego” red. Katarzyny Wiśniewskiej pt. Kobiety wychodzą z Kościoła), opowiadając się na portalu społecznościowym za „otwarciem” Kościoła poprzez zniesienie celibatu i dopuszczenie kobiet do kapłaństwa, co jakoby „pchnęłoby Kościół na nową ścieżkę rozwoju”.

Swoje myśli Pani Poseł powtórzyła następnie w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”, gdzie wyraziła szczególne zainteresowanie wygłaszaniem homilii (czyżby niedosyt przemówień, zapytań i interpelacji w Sejmie?).

Propozycje reformatorskie p. Kozłowskiej-Rajewicz nie zalecają się oczywiście oryginalnością, bo trudno byłoby nawet zliczyć identyczne wypowiedzi legionu takich samych „naprawiaczy” Kościoła. Nie ma też sensu – a nawet po części jest niedozwolone – wdawanie się w dyskusję z autorką tych wynurzeń. Sprawa kapłaństwa kobiet jest bowiem właśnie poza wszelką dozwoloną w Kościele dyskusją. Została ostatecznie, ex cathedra, więc nieomylnie przesądzona – ostatnio przez bł. Jana Pawła II. Przypomnijmy kluczowy fragment: „Aby zatem usunąć wszelką wątpliwość w sprawie tak wielkiej wagi, która dotyczy samego Boskiego ustanowienia Kościoła, mocą mojego urzędu utwierdzania braci (por. Łk 22, 32) oświadczam, że Kościół nie ma żadnej władzy udzielania święceń kapłańskich kobietom oraz że orzeczenie to powinno być przez wszystkich wiernych Kościoła uznane za ostateczne” (List apostolski Ordinatio sacerdotalis, 22 V 1994). Roma locuta, causa finita.

Kto zatem dyskutuje z orzeczeniem tej rangi jest po prostu heretykiem, toteż sam wyłącza się z Kościoła. Jeśli natomiast chodzi o celibat duchownych, to nie jest on wprawdzie dogmatem, tylko normą dyscyplinarną, niemniej posiadającą tak głębokie uzasadnienie teologiczne, moralne, psychologiczne i socjologiczne, oraz tak dobroczynnie sprawdzoną przez wieki jej obowiązywania, że tylko ktoś, kogo jawnym bądź ukrytym celem jest destrukcja Kościoła może domagać się jej zniesienia.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół, Me(r)dia | 25 Komentarzy »

W USA rośnie liczba konkubinatów, które krzywdzą dzieci

Posted by Marucha w dniu 2011-08-21 (Niedziela)

Niestabilność rodzin w USA rośnie w zastraszającym tempie, mimo spadku liczby rozwodów. Naukowcy z National Marriage Project przeprowadzili rozległe badania wraz z kolegami z Instytutu na rzecz Amerykańskich Wartości. Zauważyli, że ogromnym problemem w kraju staje się rosnąca liczba dzieci rodzących się poza związkami małżeńskimi. „W społeczeństwie amerykańskim obserwuje się wyraźną ucieczkę od małżeństwa, ta tendencja jest krzywdząca dla dzieci” – napisali w raporcie.

Liczba par, które mają dzieci i żyją razem bez małżeństwa wzrosła dwunastokrotnie od 1970 roku – wynika z raportu opublikowanego we wtorek.Stwierdza on, że obecnie bardziej prawdopodobne jest to, że dzieci urodzą się w związkach partnerskich niż, że będą mieć rozwiedzionych rodziców. Naukowcy powołali się na liczne dane statystyczne różnych instytucji państwowych.

Według National Survey of Family Growth, wchodzącej w skład Centrum Zapobiegania Chorobom, 42 procent dzieci mieszka z rodzicami żyjącymi w konkubinacie w porównaniu z 24 procent dzieci, mających rozwiedzionych rodziców.

Według naukowców, którzy brali udział w projekcie badawczym, widoczny jest związek pomiędzy pochodzeniem z niższych klas i niższym wykształceniem a życiem w konkubinacie.

Prof. Bradford Wilcox, współautor badania, stwierdził, że w społeczeństwie amerykańskim wykształciły się dwa modele życia. Lepiej wykształceni ludzie częściej decydują się na zawarcie małżeństwa i tworzą stabilniejsze rodziny. Gorzej wykształceni Amerykanie – często bezrobotni – decydują się na konkubinaty, które rozpadają się dwukrotnie częściej niż małżeństwa.

Liczba konkubinatów, w których rodziły się dzieci zaczęła rosnąć w szybkim tempie po koniec lat 60. XX w. Obecnie 41 procent dzieci rodzi się w tzw. związkach partnerskich.

W raporcie zwrócono uwagę na negatywne konsekwencje takiego stanu rzeczy. Liczne badania potwierdziły, że dzieci ze związków partnerskich dużo częściej otrzymują niskie stopnie w szkole niż dzieci urodzone i wychowywane w związku małżeńskim. Częściej też cierpią na różne zaburzenia emocjonalne.

Wykazano ponadto, że dzieci urodzone w konkubinatach są co najmniej trzy razy bardziej narażone na wykorzystywanie seksualne i inne nadużycia niż dzieci urodzone w związkach małżeńskich.

Źródło: The New York Times, AS.

Komentarz PiotrSkarga.pl:

To bardzo zła wiadomość dla USA. Obniżanie ratingów czy kłopoty z dopięciem budżetu to fraszka w porównaniu problemem tak potężnego kryzysu rodziny. Jeśli coś zagraża potędze USA to na pewno właśnie upadek rodziny. M.in. na tym polu rozstrzygnie się przyszłość tego współczesnego imperium.

http://www.piotrskarga.pl

Posted in Kultura | 14 Komentarzy »

Teza-antyteza-synteza jako metoda działania Żydów i obecnej rozgrywki z Rosją

Posted by Marucha w dniu 2011-08-21 (Niedziela)

Żydzi działają na zasadzie: „akcja-reakcja” lub „teza-antyteza-synteza”.

Jeśli taki „Nergal” (stworzony bezpośrednio przez nich lub pośrednio przez ich ideologie) jest ich „akcją”, to oni wiedzą że to spowoduje jakąś „reakcję”. Więc zamiast oczekiwać na „reakcję” Polaków, sami tworzą tą „reakcję” w postaci np: „Tomasza Franca”, który „krytykuje” Nergala lecz nie po to aby mu zrobić krzywdę, czyli nie w tych samych mediach w których występuje Negral, lecz w środowisku w którym ta „reakcja” może powstać, czyli w środowisku tradycyjnych katolików i narodowców, dla której to części społeczeństwa, nadrzędna organizacja żydowska utworzyła media alternatywne w postaci Frondy.

Jeśli system „demokratyczny” zachodu jest „tezą” to system stworzony przez Putina jest „antytezą” która przeciwstawia się „tezie”. Jednak w tym antagonizmie tworzy proces syntezy, czyli realizacji żydowskich proroctw i żydowskiego celu panowania nad światem. Obojętne, czy Putin rzeczywiście przeciwstawia się zachodowi, czy udaje, lecz po kryjomu współpracuje, to tak czy siak, realizuje on żydowski plan.

Rabbi Menachem Mendel Schneerson, the Lubavitcher Rebbe

Tym planem w tym wypadku jest zniszczenie Rosji, Polski, i wywołanie wojny. Nawet gdyby nie chciał tego zrobić, to elita finansowo-kabalistyczna „przemawia” do niego językiem Spinozy czyli faktów, i wywołuje „konieczność” takiego, a nie innego zachowania. On, czy chce czy nie chce, nie ma i nie będzie miał innego wyjścia jak świadomie (lub nieświadomie) realizować plan żydowski.

Żydzi-kabaliści stworzyli komunizm i Sowiecką Rosję jako tezę, stworzyli też nazizm i Hitlera jako antytezę, i pod pozorem walki z „anty-bolszewizmem” żydzi spowodowali że obłąkani (przez żydowską ideologię) Niemcy spowodowali syntezę czyli wymordowali miliony Słowian, których żydzi uważają za swoich wrogów, i nad którymi zapanowali żydzi. Żydzi doprowadzili do władzy zarówno Bolszewików jak i Nazistów, i pozwolili Niemcom wieżyć że walczą z żydostwem, kiedy w rzeczywistości Niemcy tylko służyli żydom.

Tak i obecnie, dostrzegam ten sam schemat w rozgrywce z Rosją. Jest to ta sama metoda. Putinowi może szczerze wydawać się że, poprzez swoje akcje i zachowanie, opiera się żydowskiej finansjerze, kiedy w istocie jej tylko służy. Żydzi chcą aby Rosja zaatakowała Polskę, której NATO nie przyjdzie z pomocą w początkowym okresie i Polacy będą zachęcani do stawiania oporu, co będzie skutkować prawie że całkowitą eksterminacją Polaków. Dopiero po tym okresie NATO i zachód „zareaguje” nasilająć kampanię propagandową, która zaskutkuje wymianą jądrową pomiędzy USA i Rosją a co zniszczy obydwa państwa i narody i większość białej rasy.

To zniszczenie Rosji otworzy drogę Chinom do podboju Syberii, i marszu na Europę, na którą od południa natrą kraje muzułmańskie zjednoczone w Unii Muzułmańskiej pod wodzą Turcji. Europa i biała rasa będzie zniszczone. Wcześniejsze zniszczenie Polaków w Polsce otworzy żydom natomiast drogę do utworzenie sobie drugiej Judei na terenie na którym kiedyś była Polska i w ten sposób wypełnienie proroctw żydowskich i Jakuba Franka.
W momencie gdy Putin, lub ogólnie Rosja, zaatakuje Polskę, będzie to koniec zarówno Putina jak i Rosji.

Należy się zastanowić nad następującym faktem. Już wyjaśniłem kiedyś, że wolnego rynku nie ma. Jest natomiast tzw: „wolny rynek”, czyli rynek całkowicie kontrolowany przez kabalistów, na którym to regulowane są ceny wszystkich głównych materiałów i surowców. Obecnie ceny ropy i gazu są jedne z najwyższych w historii, co przynosi korzyści głównie Rosji. Jeżeli jest tam rzeczywista walka i konflikt pomiędzy „zachodem” i Putinem, to jak wytłumaczyć tą sprzeczność?

W praktyce nie ma sprzeczności. Jest zawsze logika. Jeśli Rosja nie zachowywała by się tak, jak tego się oczekuje, to tej sprzeczności by nie było.

Jeśli chodzi o Lubavicherów, to uważam że są oni w istocie stworzeni i kierowani przez frankistów, a odgrywających rolę „antytezy” do syjonistów i talmudystów.

Autor: MarekS

Posted in Różne | 124 Komentarze »

Eucharystia jako ofiara

Posted by Marucha w dniu 2011-08-21 (Niedziela)

Abp Józef Bilczewski, Metropolita Lwowski
Eucharystia jako Ofiara
Konferencja wygłoszona na XXIII Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym we Wiedniu dnia 13 września 1912 r.

Imprimatur
Poznań, 24 stycznia 1913 r.
Oficjał i Wikariusz Generalny ks. Dalbor

W narodzie żydowskim istniało piękne podanie, które przekazał nam Philo. Bóg, stworzywszy świat, zapytał aniołów co sądzą o dziele Jego rąk. Jeden z nich odpowiedział, że dzieło jest wielkie i doskonałe, ale brakuje mu jednej rzeczy, mianowicie głosu donośnego, harmonijnego, który by rozbrzmiewał po całym świata przestworzu i dniem i nocą składał Stwórcy godne Jego dziękczynienie melodią pełną rozkoszy.

Gdyby Pan Bóg takie pytanie do nas skierował, odpowiedź nasza byłaby inna. Powiedzielibyśmy, że światu nie brakuje żadnej istotnej doskonałości, bo częścią składową, a raczej Głową i Sercem stworzenia jest sam Syn Boży, którego głos najczystszy, najwspanialszy, najmilszy napełnia dniem i nocą ziemię i niebo nieskończonym uwielbieniem, podzięką, prośbą. Co więcej! On zanosi do Trójcy Przenajświętszej w imieniu całego stworzenia nieustanne: Przed oczy Twoje Panie winy nasze składamy… miserere!

Bóg przewidział bowiem, że człowiek śmiertelnie Go obrazi. Postanowił równocześnie od winowajcy zażądać pełnego, doskonałego zadośćuczynienia. Takiego doskonałego zadośćuczynienia stworzenie Stwórcy nie było w stanie dać. Wtedy Syn Boży pospieszył z pomocą, zamienił z człowiekiem rolę, niewinny podstawił się za winnego.

W swojej Boskiej naturze Syn Boży zadość czynić nie może. Dlatego, gdy nadeszła chwila zamierzona w wieczności, wziął krew z krwi naszej, uczynił ją przez połączenie z Boską Osobą krwią Bożą i tę krew i całą swoją ludzką naturę złożył Trójcy świętej jako ofiarę na przebłaganie.

Nie ma wątpliwości, że śmierć Syna Bożego na krzyżu nie jest śmiercią zwyczajną, ale ofiarną. Schodzą się w niej wszystkie warunki i składniki prawdziwej ofiary. Podstawił się Człowiek-Bóg za człowieka. Podstawienie zostało przyjęte. Podstawiony zginął, starty jak robak. Podstawiony sam, jako człowiek, był swojej ofiary kapłanem. Umarł, bo chciał. Nikt z ludzi wbrew jego woli nie mógł Mu odjąć życia. Zabiła Go Miłość ku Bogu i ludziom.

Ponieważ cierpienia Chrystusa były cierpieniami Boga w ludzkim ciele, więc już jedną jedyną śmiercią krzyżową przeobficie Zbawiciel dokonał odkupienia, „pojednał wszystko z sobą: i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach” (Kol 1, 20), „udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani” (Hbr 10, 14), czyli innymi słowy: nad miarę uczynił zadość Bogu, a ludziom odzyskał utracone łaski nadprzyrodzone, niebo.

Za tym idzie dalej, że obok tej ofiary krzyżowej żadna już inna, nowa, istotą odmienna nie jest potrzebna, nie może do końca świata mieć na ziemi miejsca, gdyż zaprzeczałaby nieskończonej wartości, doskonałości ofiary kalwaryjskiej.

Jak to? Czy my, chrześcijanie, nie posiadamy dzisiaj żadnej ofiary spełniającej się na naszych oczach, prócz owej dokonanej w jednym momencie czasu i w jednym punkcie ziemi? Przecież gdzie jest religia, czyli wiara i prawo i nauka o Bogu, tam i musi być ofiara; odstąpić od siebie nie mogą. Ofiara jest szczytem religii, najwyższym objawem zewnętrznym i wewnętrznym, więc każde pokolenie uczniów Chrystusowych winno, musi ją Panu Bogu składać za siebie własnymi rękami, a nie tylko żyć jej historycznym wspomnieniem.

Taką ofiarę powszechną, stałą i najdoskonalszą posiada nasza religia chrześcijańska. Jest nią Msza święta.

Msza święta jest prawdziwą ofiarą, jeśli liturgia, którą Chrystus w przededniu swojej śmierci odprawił w wieczerniku, jest rzeczywistą, w ścisłym słowa znaczeniu ofiarą. Msza święta nasza jest bowiem przypomnieniem owej wielkoczwartkowej, jej wznowieniem.

Otwórzmy Pismo święte. Zobaczmy, co naoczny świadek apostoł Mateusz, co św. Marek, św. Łukasz i św. Paweł, uczniowie i towarzysze apostołów piszą o eucharystycznej liturgii wieczernikowej. Otóż, skoro zestawimy teksty tych czterech sprawozdawców, widzimy, że tło jest u wszystkich wspólne, że się uzupełniają w swoich opisach i dochodzą razem do doskonałej jedności. Mianowicie powiadają wedle tekstu greckiego, co następuje:

Po spożyciu rytualnej Paschy żydowskiej Zbawiciel ukląkł przed apostołami i umył im nogi. Jakże bardzo nas ukochał – zauważył ktoś pięknie, komentując to zdarzenie – jakże bardzo Chrystus nas ukochał, kiedy tak nieskończenie jest pokorny. Jakże bardzo jest pokorny, kiedy tak nieskończenie kocha! Ale miłość i pokora Jezusowa pójdą jeszcze dalej do granic ostatecznych. Po umyciu nóg Zbawiciel spoczął znowu przy stole, wziął do ręki chleb i powiedział: Bierzcie i jedzcie, to jest Ciało moje, które za was będzie wydane (Mt 26, 26; Łk 22, 19). Następnie wziął kielich i powiedział: Pijcie z niego wszyscy, bo to jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów (Mt 26, 26).

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 11 Komentarzy »

Jan Engelgard Endek i komuch w jednym stali domku?

Posted by Marucha w dniu 2011-08-21 (Niedziela)

Waldemar Łysiak dawną sławę i chwałę z okresu PRL (setki tysięcy nakładów książek o Epoce Napoleońskiej) rozmienia teraz na drobne jako felietonista w tygodniku „Uważam Rze”. Felietony te budzą u wielu uśmiech politowania, u innych zażenowanie z racji ich prostactwa i natrętnego używania wulgaryzmów.

Z okazji rocznicy bitwy warszawskiej Łysiak popełnił kolejny bardzo „odkrywczy” tekst. Pisze:

„Już od dwóch dekad (od 1992) każdy dzień 15 sierpnia — dzień triumfu oręża polskiego nad Sowiecją — to rocznica traumatyczna (przykra i bardzo bolesna) dla dwóch odłamów mieszkańców Polski: dla komunistów i endeków. Jedni i drudzy byli zawsze prorosyjscy i antypiłsudczykowscy, więc oficjalny (święto państwowe) kult Bitwy Warszawskiej i kult Marszałka rytualnie doprowadza jednych tudzież drugich do tzw. „białej gorączki”, manifestowanej furiackim charkaniem przeciwko. Ponieważ przeciwko samemu zwycięstwu głupio im ujadać, skupiają się na flekowaniu zwycięzcy. Dawniej, za PRL-u, prym kalumnijny antypiłsudczykowski wiodła, oczywiście, rządząca komuna. Dzisiaj, za III RP, gdy cudem ocalona przed dekomunizacją komuna (cudem salonowym vel michnikowskim) musi tolerować patriotyzm — pałeczkę (gumową) do tłuczenia Józefa (zdrobniale: Ziuka) Piłsudskiego przejęła endecja. Metody (fałszerskie chwyty i triki) dokładnie te same — można rzec, iż jedni czerpią od drugich, istnieje tu wzajemna kolaboracja różnobarwnych paszkwilantów, którzy udają, że nie wiedzą co świat myśli o „cudzie nad Wisłą”.

Koniec cytatu. Hmmm… Po pierwsze, Łysiak się myli co do dawnych komuchów, bo to wśród nich i dawnych aktywistów Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej (casus Józefa Szaniawskiego) – jest obecnie najwięcej wręcz obsesyjnych zwolenników Marszałka. Jeśli nie wierzy, to mogę podać nazwiska i środowiska. Zwłaszcza dawnych wojskowych, w tym historyków – którzy zastosowali typową „ucieczkę do przodu”, przechodząc po 1989 do zwycięskiego obozu I Brygady. Teraz piszą panegiryki na cześć Wodza i plują na straszne czasy komuny i PRL-u.

To po pierwsze, po drugie Łysiak mylnie rozpoznaje przeciwnika po stronie „endeckiej”. Pisze: „Centralą obryzgiwania Bohatera błotem jest neoendecki „Najwyższy Czas!”, gdzie pluton egzekucyjny (Korwin-Mikke, Mazur, Wielomski i in.) przezywa Ziuka „czerwonym bandytą”, „agentem niemieckim”, „zdrajcą” i „mordercą”, często odbierając mu autorstwo warszawskiej Victorii (na rzecz Rozwadowskiego, Weyganda, kogokolwiek), a czasami wlepiając mu półgębkiem filosemityzm”.

Jako żywo, „Najwyższy Czas!” nie jest neoendecki, a wymienieni przez niego publicyści nie są endekami. Korwin-Mikke i Wielomski są konserwatystami, o czy wiedzą wszyscy. Widocznie jednak Łysiak, w myśl zasady Hermana Goeringa, twierdzi, że „kto jest endekiem decyduję ja”.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia, Kultura, Różne | 58 Komentarzy »

Błogosławieństwo czy pułapka?

Posted by Marucha w dniu 2011-08-21 (Niedziela)

Instrukcja «Universæ Ecclesiæ», ogłoszona 13 maja 2011 r. przez Papieską Komisję «Ecclesia Dei», stanowi oczekiwane od dawna uzupełnienie listu apostolskiego Benedykta XVI «Summorum Pontificum» z 7 lipca 2007 r.

Powszechnie się spodziewano, że ten dokument będzie zawierać praktyczne rozwiązania pozwalające na pozytywne promowanie tradycyjnego rytu Mszy. Napisana w całości w duchu motu proprio, do którego się odnosi (…), instrukcja ma dla Kościoła znaczenie zarówno pozytywne, jak i negatywne.

Aspekty pozytywne

Aspekty pozytywne są następujące. W wyraźny sposób przypomina się nie tylko, że tradycyjna Msza „nigdy nie została prawnie zniesiona” i że „zawsze [była] dozwolona” (jak przyznał Benedykt XVI w swym – dołączonym do motu proprio – liście do biskupów z 7 lipca 2007 r.), ale też, że nigdy nie mogła być zniesiona, cytując słowa tego samego listu: „To, co poprzednie pokolenia uważały za święte, świętym pozostaje i wielkim także dla nas, przez co nie może być nagle zabronione czy wręcz uważane za szkodliwe”. Instrukcja podaje nawet istotny powód, dla którego katolicki kult nie może być nagle i radykalnie zniesiony – ponieważ wyraża on stałą i niezmienną wiarę Kościoła: „zwyczajów powszechnie przyjętych w nieprzerwanej tradycji apostolskiej, które muszą być przestrzegane nie tylko po to, by uniknąć błędów, ale i po to, by przekazywać wiarę w jej integralności, bo zasada modlitwy (lex orandi) Kościoła odpowiada zasadzie wiary (lex credendi)” (art. 3). [Być może Benedykt XVI czytuje gajówkę, gdyż o tym, że bulli Piusa V, który po wsze czasy kanonizował Mszę Trydencką, unieważnić nie można, gajowy trąbił od wielu lat – admin]

Znacznie mniej wiarygodne jest tłumaczenie przyczyn niemal absolutnego zaniku w latach 1969–2007 tego „niezniesionego” tradycyjnego rytu: „W momencie, kiedy został wprowadzony nowy mszał, nie wydawało się konieczne wydanie rozporządzeń regulujących posługiwanie się liturgią obowiązującą w 1962 r.” (art. 7). Jest to gorsze niż wyszukiwanie wątpliwych wymówek – to jawna nieuczciwość, Paweł VI nie pozostawiał bowiem wątpliwości co do tego, że próbuje narzucić nową Mszę i znieść tradycyjne obrzędy: „A zatem wprowadzona reforma odpowiada miarodajnemu poleceniu Kościoła. Jest to akt posłuszeństwa, dowód konsekwencji Kościoła wobec samego siebie, krok naprzód, gdy chodzi o jego autentyczną tradycję, okazanie wierności i żywotności, co wszyscy ochoczo powinniśmy przyjąć” (przemówienie Nowy porządek Mszy świętej z 19 listopada 1969 r.).

Pozytywnym aspektem jest również uznanie, że każdy kapłan ma prawo sprawować prywatną Mszę w tradycyjnym rycie, nie potrzebując do tego żadnego specjalnego zezwolenia od ordynariusza czy przełożonego (art. 23). Obejmuje to również swobodne używanie tradycyjnych form brewiarza i rytuału (art. 32 i 35), oraz „zgodę” na używanie tradycyjnego rytu bierzmowania, co jest swoistym paradoksem w sytuacji, gdy tradycyjny ryt nigdy nie został unieważniony.

Zgodę na udział grup wiernych w tradycyjnych Mszach trudno nazwać pozytywnym aspektem instrukcji, gdyż nawet gdy taka grupa istnieje w sposób stabilny, ma ona jedynie prawo prosić biskupa ordynariusza, który ma władzę podejmowania decyzji w kwestiach liturgicznych, o przydzielenie odpowiedniego kościoła i kapłana, z możliwością odwołania do komisji Ecclesia Dei.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kościół | 51 Komentarzy »