Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Lily. o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    Roman o Wolne tematy (65 – …
    PJO o Twórca „Patrioty” nie żyj…
    revers o Wolne tematy (65 – …
    Niedźwiedź o Wolne tematy (65 – …
    revers o Czy następny będzie Władimir…
    Kwatermistrz o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
    Kwatermistrz o Wolne tematy (65 – …
    NICK o Wolne tematy (65 – …
    Boydar o Wolne tematy (65 – …
    Boydar o Wolne tematy (65 – …
    Boydar o Wolne tematy (65 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 524 obserwujących.

Św. Jan z Avili będzie ogłoszony Doktorem Kościoła Powszechnego

Posted by Marucha w dniu 2011-08-26 (Piątek)

Na zakończenie Mszy św. dla seminarzystów w Katedrze Santa Maria la Real de la Almudena, podczas pielgrzymki do Hiszpanii, Ojciec Święty Benedykt XVI zapowiedział, że św. Jan z Avili, kapłan, zostanie niedługo ogłoszony Doktorem Kościoła Powszechnego.

– Podając do publicznej wiadomości tę informację tutaj, pragnę, aby słowo i przykład tego czcigodnego Pasterza były światłem dla kapłanów i tych, którzy z radością i nadzieją przygotowują się, by pewnego dnia otrzymać sakrament Święceń – powiedział papież.

Święty św. Jan z Avili urodził się w miejscowości Almodóvar del Campo koło Ciudad Real (środkowa Hiszpania) 6 stycznia 1499 lub 1500 r., a zmarł w Montilli koło Kordowy 10 maja 1569 r. Rozpoczął studia prawnicze na Uniwersytecie w Salamance, ale przerwał je po IV kursie, gdy przeżył głębokie nawrócenie. Zapragnął zostać kapłanem i wyjechać na misje do nowo odkrytych „Indii”, czyli Ameryki. W 1526 r. przyjął święcenia kapłańskie, a aby uświetnić ten obrzęd, na przyjęcie z okazji swej Mszy prymicyjnej zaprosił 12 ubogich i postanowił sprzedać swój pokaźny majątek rodzinny i rozdać wszystko potrzebującym.

Był przyjacielem i doradcą wielkich świętych swoich czasów: Teresy od Jezusa, Jana od Krzyża, Ignacego Loyoli, Franciszka Borgiasza, Tomasza z Villanueva, Piotra z Alcántary i wielu innych. Prowadził intensywne życie duchowe, skupione zwłaszcza na modlitwie, kaznodziejstwie i formacji kandydatów do kapłaństwa. To sile jego kazań zawdzięczali swe nawrócenia tacy wybitni święci, jak marki de Lombay – późniejszy św. Franciszek Borgiasz czy św. Jan Boży, najwięcej jednak korzystali zwykli ludzie dzięki jego trosce o nich i zakładaniu kolegiów, w których kształciły się dzieci i młodzież. Napisał wiele dzieł, głównie o charakterze teologicznym i moralnym, a także prowadził rozległą korespondencję, pozostawiając po sobie obfitą liczbę listów. Kanonizował go w 1970 r. Paweł VI, a wcześniej Pius XII ogłosił go w 1946 r. patronem hiszpańskiego duchowieństwa diecezjalnego.

Kościół katolicki nadał dotychczas ten tytuł 33 świętym mężczyznom i kobietom.

Po raz pierwszy tytułu tego – doctor Ecclesiae (czyli nauczyciel Kościoła) – użył najwybitniejszy myśliciel i historyk Kościoła w średniowieczu Beda Wielebny (lub Czcigodny; 673-735) w odniesieniu do czterech czołowych postaci pierwszych wieków chrześcijaństwa: świętych – Ambrożego (339-97), Augustyna (354-430), Hieronima (347-420) i papieża Grzegorza I Wielkiego (590-604). Św. Beda chciał w ten sposób podkreślić ich szczególne zasługi dla całego Kościoła, zwłaszcza dla jego teologii i doktryny.

W chrześcijaństwie wschodnim podobne pojęcie (ale raczej nauczycieli Kościoła) stosowano od połowy IX w. wobec „wielkiej trójcy” teologów: św. Bazylego Wielkiego (330-79), Grzegorza z Nazjanzu (330-90) i Jana Złotoustego (Chryzostoma; (347-407).

Do połowy XVI wieku istniał swego rodzaju sztywny „kanon” doktorów Kościoła, złożony w połowie z ludzi Wschodu i Zachodu; byli to wspomniani święci: Ambroży, Augustyn, Hieronim i Grzegorz Wielki na Zachodzie oraz Bazyli, Grzegorz z Nazjanzu, Jan Złotousty i Atanazy (296-373) w Kościele Wschodnim.

Po kilku wiekach milczenia na ten temat kolejnym wybitnym teologiem, uznanym za doktora Kościoła, został św. Tomasz z Akwinu (1225-74), którego w XIV w. określano różnymi tytułami, zawsze jednak podkreślając jego ogromny wkład w rozwój teologii zachodniej. Później do grona tego kolejni papieże zaliczali następnych wielkich myślicieli i reformatorów Kościoła, przy czym podstawą do podejmowania decyzji w tym względzie były nie tylko zasługi naukowe, ale także stopień popularności danych postaci i ich kult w Kościele. Zawsze też były to osoby, ogłoszone wcześniej przez Kościół świętymi.

Nie da się dokładnie ustalić, od kiedy nadawanie tytułu doktora Kościoła zostało zastrzeżone dla Papieża, można tylko powiedzieć, że ostateczne wytyczne w tej sprawie zawiera zbiór dekretów dotyczących procedur kanonizacyjnych z 1634 r., które jakby „przy okazji” poruszają też sprawę nadawania wspomnianych tytułów.

W ciągu wieków zdarzały się przypadki zgłaszania różnych postaci do obdarzania ich tym tytułem, ale z różnych powodów tego nie zrobiono. Jednym z takich kandydatów był w 1687 r. św. Jan Kanty (1395-1473), wtedy właśnie kanonizowany – Akademia Krakowska zaproponowała nadanie mu tego tytułu, podkreślając wielkie zasługi swego profesora dla Kościoła, i to nie tylko w Polsce, gdyż był on w swoim czasie jedną z najbardziej znanych i cenionych postaci nauki katolickiej. Ostatecznie jednak Kongregacja Obrzędów, badając sprawę, podważyła prawdziwość niektórych jego prac, co przekreślało możliwość dalszych starań.

Obecnie lista doktorów Kościoła katolickiego obejmuje następujące imiona (w kolejności alfabetycznej; w nawiasie data przyznania im tego tytułu, imię papieża, który to uczynił; ewentualnie dodatkowy, łaciński tytuł doktora. Wszyscy są oczywiście świętymi):

1. Albert Wielki (ok.1200-80) – dominikanin, biskup Ratyzbony; (ogłoszony dK przez Piusa XI w dniu 16 XII 1931), zwany Doctor Universalis.

2. Alfons de’ Liguori (1696-1787) – założyciel redemptorystów; jego dzieło nt. teologii moralnej było podręcznikiem do nauki tego przedmiotu do czasów Vaticanum II (7 VI 1871; Pius IX).

3. Ambroży (ok. 340-97) – biskup Mediolanu, jeden z głównych przeciwników arianizmu w Kościele zachodnim (wymieniony już przez św. Bedę Wielebnego w VIII w.).

4. Antoni Padewski (1195-1231) – franciszkanin z Lizbony, ale zasłynął w Italii, kaznodzieja (16 I 1946; Pius XII), Doctor Evangelicus.

5. Anzelm z Canterbury (1053-1109) – Włoch, benedyktyn, abp Canterbury w Anglii, bronił zasady Filioque, czyli pochodzenia Ducha Świętego od Ojca i Syna, zwany ojcem scholastyki (3 II 1720; Klemens XI).

6. Atanazy (ok. 297-373) – biskup Aleksandrii; gorący obrońca prawowierności przeciw herezjom, zwłaszcza arianizmowi (od IX w. na Wschodzie, zatwierdził to na Zachodzie w połowie XVII w. Aleksander VII), Ojciec Ortodoksji [Prawowierności].

7. Augustyn (354-43) – biskup Hippony; współtwórca zachodniej myśli teologicznej (wymieniony przez Bedę), Doctor Gratiae [Doktor Łaski].

8. Bazyli Wielki (ok. 329-79) – biskup Cezarei Kapadockiej; wielki teolog i kaznodzieja, obrońca czystości wiary; ojciec monastycyzmu wschodniego (na Wschodzie od IX w., na Zachodzie oficjalnie od 1568 r.).

9. Beda Wielebny lub Czcigodny (ok. 673-735) – benedyktyn angielski; pisarz i historyk Kościoła, zwany ojcem historii Anglii (13 XI 1899; Leon XIII).

10. Bernard z Clairvaux (ok. 1090-1153) – cysters francuski, mistyk, kaznodzieja, wywarl wielki wpływ na pobożność i życie mnisze swego czasu (20 VIII 1830; Pius VIII); Doctor Mellifluus, czyli Doktor Miodopłynny (dla podkreślenia piękna jego kazań).

11. Bonawentura (ok. 1217-74) – franciszkanin, biskup Albano, kardynał; pisarz, mistyk (14 III 1588; Sykstus V), Doctor Seraphicus [Doktor Seraficki].

12. Cyryl Aleksandryjski (ok. 376-444) – biskup Aleksandrii; wielki współtwórca doktryny trynitarnej i prawdy o Wcieleniu, przeciwnik herezji Nestoriusza (28 VII 1882: Leon XIII).

13. Cyryl Jerozolimski (ok. 305-86) – biskup Jerozolimy; gorący przeciwnik arianizmu (28 VII 1882; Leon XIII).

14. Efrem Syryjczyk (ok. 306-73) – diakon: wielki piewca eucharystii i kultu maryjnego, zwany diakonem z Edessy i Harfą Ducha Świętego (5 X 1920: Benedykt XV).

15. Franciszek Salezy (1567-1622) – biskup Genewy; pisarz duchowy, wywarł silny wpływ na pobożność swoich czasów; patron pisarzy i prasy katolickiej (16 IX 1877; Pius IX).

16. Grzegorz z Nazjanzu (ok. 330-ok. 390) – biskup Konstantynopola; gorący przeciwnik arianizmu, obrońca Nicejskiego Wyznania Wiary i nauki o Trójcy Świętej; ze względu na swe krasomówstwo zwany chrześcijańskim Demostenesem (na Wschodzie od IX w.; na Zachodzie potwierdzony przez Piusa V w 1568).

17. Grzegorz I Wielki (ok. 540-604) – Rzymianin, papież od 590 r.; pisarz kościelny, jako teolog poruszał bardzo szeroki krąg zagadnień, reformator Kościoła i papiestwa (ogłoszony jeszcze przez Bedę w VIII w.).

18. Hieronim (ok. 343-420) – Dalmatyńczyk; biblista, tłumacz całego Pisma Świętego na łacinę, twórca tzw. Wulgaty, zwany Ojcem Biblistyki (ogłoszony przez Bedę w VIII w.).

19. Hilary z Poitiers (ok. 315-68) – biskup Poitiers; pierwszy autor łacińskiego wykładu nauki Kościoła, wprowadził teologię wschodnią do myśli zachodniej, zwany Atanazym Zachodu (13 V 1851; Pius IX).

20. Izydor z Sewilli (ok. 560-636) – biskup Sewilli; autor swego rodzaju encyklopedii wiedzy swoich czasów, jeden z największych umysłów wczesnego średniowiecza (25 IV 1722; Innocenty XIII).

21. Jan Damasceński (ok. 675-ok. 749) – pochodził z Syrii; autor m.in. 3-tomowej historii herezji z jednoczesną prezentacją czystej wiary chrześcijańskiej, kaznodzieja maryjny, zwany Złotym Mówcą (19 VIII 1890; Leon XIII).

22. Jan od Krzyża (1542-91) – Hiszpan, karmelita; jeden z największych mistyków w dziejach Kościoła (24 VIII 1926; Pius XI); Doctor Theologiae Mysticae [Doktor Teologii Mistycznej].

23. Jan Złotousty (Chryzostom; ok. 347-407) – pochodził z Antiochii, arcybiskup Konstantynopola; wspaniały kaznodzieja, największy z greckich Ojców Kościoła (ogłoszony doktorem na Soborze Chalcedońskim w 451 r.).

24. Katarzyna ze Sieny (ok. 1347-80) – tercjarka dominikańska, mistyczka; korespondowała z czołowymi postaciami Kościoła swoich czasów, namawiała papieży awiniońskich do powrotu do Rzymu; współpatronka Europy (4 X 1970: Paweł VI).

25. Leon I Wielki (ok. 400-61) – pochodził z Toskanii, papież od 440 r.; jeden z głównych obrońców nauki o dwóch naturach w Chrystusie, przeciw nestorianom i monofizytom, a także przeciw innym ówczesnym herezjom (15 X 1754; Benedykt XIV).

26. Piotr Chryzolog (ok. 400-50) – pochodził z Imoli (Włochy), abp Rawenny; kaznodzieja, obrońca czystości wiary (15 X 1754; Benedykt XIV).

27. Piotr Damiani (1007-72) – benedyktyn z Rawenny, kardynał; kaznodzieja i pisarz, reformator Kościoła (27 IX 1829; Pius VIII).

28. Piotr Kanizjusz (1521-97) – Holender, jezuita; autor katechizmów i obrońca czystości wiary w okresie Reformacji, zwany też drugim apostołem Niemiec (31 V 1925; Pius XI).

29. Robert Bellarmin (1542-1621) – jezuita z Toskanii, abp Kapui; pisarz kościelny, autor m.in. katechizmu i wykładu doktryny katolickiej, używanej niemal do Soboru Watykańskiego II (17 IX 1931; Pius XI).

30. Teresa od Jezusa (z Avila; 1515-82) – karmelitanka hiszpańska; reformatorka swego zakonu, wielka mistyczka; pierwsza kobieta ogłoszona doktorem Kościoła (27 IX 1970; Paweł VI).

31. Teresa od Dzieciątka Jezus (z Lisieux), zwana Małą Tereską (1873-97) – karmelitanka francuska; patronka misji zagranicznych (19 X 1997; Jan Paweł II).

32. Tomasz z Akwinu (1225-74) – dominikanin; usystematyzował i współtworzył teologię katolicką (ogłaszany doktorem kilkakrotnie, oficjalnie zatwierdzony 11 IV 1567; Pius V); Doctor Communis, Doctor Angelicus.

33. Wawrzyniec z Brindisi (1559-1619) – kapucyn włoski; pisarz, kaznodzieja, autor dzieł doktrynalnych (19 III 1959; Jan XXIII).

Wśród osób obdarzonych tym tytułem jest 2 papieży, 3 kardynałów, 14 biskupów, 2 mnichów z pierwszego tysiąclecia chrześcijaństwa, 10 członków 7 zakonów i zgromadzeń zakonnych, 2 karmelitanki i jedna świecka tercjarka.

Źródło: KAI

http://www.piotrskarga.pl/ps,7721,2,0,1,I,informacje.html

Komentarzy 7 do “Św. Jan z Avili będzie ogłoszony Doktorem Kościoła Powszechnego”

  1. Wybitne osoby, które kształtowały fundamenty Europy. Kto za 500 lat będzie pamiętać o obecnych „wielkich” kultury i nauki?

    http://kolekcjonersurowcow.wordpress.com/

  2. Almolonga – przebudzenie

  3. z sieci II said

    OSZUKANI PRZEZ DUCHA CZASU

    Kategoria „katolicyzmu tischnerowskiego” jest obarczona problemem, który uniemożliwia jej istnienie jako spójnego systemu wartości. Istnieją z jednej strony – nauczanie Kościoła katolickiego, z drugiej – prywatna filozofia księdza profesora Józefa Tischnera. Próba ich syntezy prowadzi prostą drogą do stanu dysonansu poznawczego. Nie można bowiem pogodzić poznania realistycznego z myśleniem idealistycznym.

    Rozważając sytuację Kościoła w Polsce, Adam Michnik dokonuje rozróżnienia pomiędzy „katolicyzmem Tischnera” a „katolicyzmem radiomaryjnym” („Wprost”, 43/2010). Zdaje się on nie dostrzegać podobieństwa łączącego te dwie kategorie. Obie opisują jego wyobrażenie o katolicyzmie. I dlatego każdy, kto próbowałby zidentyfikować się z jedną bądź drugą, niechybnie doświadczy kryzysu wiary.

    Zbuntowana filozofia

    Pierwszym krokiem, który sprowadza rozumienie myśli ks. Tischnera na właściwe tory, nie jest przeciwstawienie ich poglądom wyrażanym w Radiu Maryja, jak proponuje Adam Michnik, ale skonfrontowanie z realistyczną filozofią św. Tomasza z Akwinu, którą ks. Tischner w swojej twórczości kontestował. Na czym opierała się ta krytyka? W artykule „Schyłek chrześcijaństwa tomistycznego” („Znak”, 1/1970) ks. Tischner twierdził, że tomizm jest filozofią przestarzałą, która utraciła rację bytu wobec problemów dzisiejszego społeczeństwa. Przeciwstawiał ją „powszechnie uznanym osiągnięciom współczesnych teorii”, nie kryjąc swoich fascynacji idealistycznymi filozofiami Hegla, Husserla czy materializmem Marksa. Reprezentowały one dla niego osiągnięcie czasów nowożytnych przewyższające średniowieczny tomizm.

    Ks. Tischner w swej krytyce poszedł nawet nieco dalej. Widział w filozofii św. Tomasza przyczynę kryzysu w Kościele. Twierdził, iż „Współczesnym mianownikiem wszystkich niemal ważniejszych ognisk zapalnych we współczesnym katolicyzmie jest rozkład chrześcijaństwa tomistycznego”. Sugerował, że impas katolicyzmu pochodził z buntu pewnych środowisk przeciwko filozofii św. Tomasza, co z kolei doprowadziło do ich sprzeciwu wobec Kościoła katolickiego. A zatem obarczył św. Tomasza winą za stworzenie doktryny, której nie zrozumieli współcześni filozofowie. Czarowi takiej właśnie zbuntowanej nowożytnej filozofii uległ również i ksiądz profesor.

    Analizując myśl św. Tomasza, angielski pisarz Gilbert Keith Chesterton stwierdził, że jest to filozofia, którą trudno zrozumieć, ale nietrudno zaakceptować, kiedy już się ją zrozumiało. Zdarzało się w historii filozofii, że krytyka idei św. Tomasza opierała się na niewłaściwym jej odczytaniu. W odpowiedzi na wspomniany tekst ks. Tischnera włoski profesor filozofii Vittorio Possenti tłumaczy, że w przypadku filozofii ks. Tischnera odnajdujemy właśnie brak zrozumienia myśli św. Tomasza („Zeszyty Naukowe KUL”, 3/1984). Ks. Tischner zwalczał tomistyczną koncepcję teologii, nieświadomie biorąc ją za tożsamą z koncepcją nowożytnej teologii Kartezjusza.
    Vittorio Possenti w swoich rozważaniach dochodzi do zlokalizowania „zwornika, z którego patrząc, lepiej można zrozumieć liczne ataki [ks. Tischnera] i sprowadzić je do zasadniczego błędu filozoficznego”. Jest nim jego przekonanie o tym, że „systemy filozoficzne rodzą się w czasie i w czasie przemijają”. Ks. Tischner zachwycił się filozofią nowożytną, która już w swoich założeniach odrzuciła tomizm bez rozpoznania przesłanek, na których jest on oparty. Uległ przekonaniu o progresywnej naturze filozofii, zaprzeczającemu zdolności ludzkiego intelektu do uchwycenia niezmiennych prawd rządzących światem rzeczywistym.

    Idealizm a realizm

    Pojęcie „katolicyzmu tischnerowskiego” jest zatem wyrażeniem językowym, którego celem nie jest opisanie rzeczywistości, ale jej ukrycie. Odwraca uwagę od jądra konfliktu, jaki realnie miał miejsce w debacie filozoficznej. Jest to koncepcja, która pozwala Adamowi Michnikowi dokonywać podziałów „katolicyzmu” według fikcyjnych kategorii. Antagonizmem mającym decydujące znaczenie dla stanu Kościoła nie był ten pomiędzy ks. Tischnerem a Radiem Maryja, ale znacznie bardziej zasadniczy spór ideowy pomiędzy idealizmem a realizmem. Ks. Tischner deklarował wierność idealistom, nazywając ich swoimi „Mistrzami, a nawet Przyjaciółmi” („Tygodnik Powszechny”, 5/1974). Odrzucona przez niego myśl św. Tomasza jest natomiast kluczowym nurtem tradycji realistycznej.

    Wybitny francuski tomista Etienne Gilson wyjaśnia, że idealizm i realizm reprezentują dwie wykluczające się nawzajem wizje poznania ludzkiego („Realizm Tomistyczny”, Warszawa 1968). Kult „nowoczesności” idealisty jest w istocie jego niewiarą w intelekt konkretnego człowieka. W wyobrażeniu idealisty myślącym podmiotem jest Duch Czasu. Dopuszcza On lojalnego Sobie idealistę do poznania tych myśli. Stąd wynika przekonanie idealisty o swojej wyjątkowości i mesjanizmie względem innych. Tym samym, idealista przyznaje Duchowi Czasu pierwszeństwo przed konkretnie istniejącym światem. Dlatego wszelkie fakty interpretuje on zgodnie z Duchem Czasu, a wbrew ich realnemu wymiarowi.

    Człowiek wierny zasadom realizmu nie narzuca swoich wyobrażeń rzeczywistości, ale dąży do jej poznania. Punktem wyjścia nie jest dla niego myśl Ducha Czasu, ale akt jego własnego intelektu polegający na uchwyceniu przedmiotu. Stąd bierze się zasadnicza odmienność cechująca dwa dyskutowane podejścia. Idealista tworzy przedmiot na kształt swojej myśli, realista dostosowuje siebie do przedmiotu, który chce zgłębić. Idealista tworzy swoją prywatną rzeczywistość, realista poznaje świat realny, a poprzez niego i samego siebie. Idealista przyjmuje we wszystkim swój własny punkt widzenia, realista identyfikuje się z punktem widzenia czegoś obserwowanego.

    Zasłonięty krzyż

    Niezwykle dobitną ilustracją idealistycznego podejścia do rzeczywistości stał się incydent, do jakiego doszło podczas wizyty minister edukacji Katarzyny Hall w liceum katolickim we Włocławku. W auli, w której miało dojść do jej spotkania z samorządowcami i dyrektorami szkół, jeden ze współpracowników pani minister zasłonił planszą widniejący w tle krzyż, tłumacząc, że nie jest to spotkanie modlitewne.

    Była to sytuacja, w której przedmiot – krzyż – stał się przeszkodą dla podmiotu – minister Hall. W podobnych okolicznościach realista próbowałby poznać lepiej siebie poprzez odkrycie, co takiego w krzyżu, w jego historii, jest powodem jego niechęci do tego symbolu. Idealista natomiast, odczuwając podobną niedogodność, nie wychodzi poza ramy swojego myślenia. Pozostaje intelektualnie bierny. Nie poznaje krzyża i siebie, ale myśli postępowymi ideami Ducha Czasu promującego „neutralność światopoglądową”. Idealista jest niezdolny, aby dostosować się do zaistniałych warunków, wobec czego odczuwa kompulsywną potrzebę, aby te warunki zmienić. Stąd wynika jego nadaktywność w działaniu zmierzającym do dostosowania świata do swoich wyobrażeń.

    Przestrzeń katolicką liceum trzeba więc było dostosować do wyobrażenia minister Hall. I rzeczywiście, w czasie spotkania nie widać było zasłoniętego krzyża, dzięki czemu minister mogła wyobrazić sobie, że znajduje się w przestrzeni „neutralnej światopoglądowo”. Jednak nie zmieniło to faktu, że przebywała w liceum katolickim. Zasłonięcie krzyża zmieniło jej postrzeganie tej przestrzeni, ale nie zmieniło samej przestrzeni. Idealista bowiem nie zmienia rzeczywistości, a tylko stawia jej opór. A im jest on silniejszy, tym bardziej idealista tę rzeczywistość lekceważy i tym więcej siły musi użyć, aby nadać jej pożądany przez siebie kształt.

    Łamanie zasad jako zasada

    W praktyce bardzo łatwo przekroczyć cienką linię odgraniczającą myślenie idealistyczne od realistycznego. To, co zasadniczo i ostatecznie odróżnia te dwie tradycje, to fakt, że przechodząc na grunt myślenia idealistycznego, realista łamie pewną zasadę poznania. Sprzeniewierzając się jej, zrywa swoją relację z rzeczywistością. Dla idealisty natomiast to właśnie łamanie zasad jest normą. Odbywa się ono w imię fałszywie pojętego postępu, który de facto hamuje rozwój człowieka. Pozbawiając się wiary w obiektywną rzeczywistość, idealista odbiera swemu światu umocowanie w uniwersalnym prawie moralnym. Wiarę w realnie istniejący świat zastępuje kultem nieistniejącej utopii. Dlatego brak intelektualnej łączności ze światem realnym czyni z idealisty wdzięczny obiekt manipulacji dla populistów, dyktatorów i oszustów.

    Realistyczna myśl św. Tomasza jest owocem postawy z gruntu odmiennej, inspirowanej wiarą w obiektywną rzeczywistość i takież zasady moralne. „Ogromna doniosłość tomizmu w oczach Kościoła polega właśnie na tym, że nie jest on systemem myśli jednego człowieka, ale syntezą myśli całego rodu ludzkiego”, twierdził o. prof. Jacek Woroniecki. „Ci, którzy gorszą się uprzywilejowanym stanowiskiem, jakie nauka św. Tomasza zajmuje w Kościele, tego właśnie nie rozumieją i wyobrażają sobie, że jest ona taką samą partykularystyczną, ułamkową i jednostronną doktryną, jak tyle innych związanych z nazwiskami największych filozofów” („Katolickość tomizmu”, Lublin 1999). Stąd tomizm nie jest, jak utrzymywał ks. Tischner, jedną z wielu możliwych interpretacji chrześcijaństwa, ale filozofią, która opisuje rzeczywistość i racjonalnie wyjaśnia fides quaerens intellectum – wiarę poszukującą zrozumienia.

    Do kogo należy „faryzejska twarz”

    Ks. Tischner uważał, że „to nie religia, lecz właśnie wplątana w religię pewna konkretna filozofia legła u podstaw większości sytuacji, które określamy dzisiaj mianem kryzysowych” („Znak”, 1/1970). Intuicja duchownego jest słuszna. Jednak „wplątaną” filozofią i źródłem zamieszania interpretacyjnego w chrześcijaństwie nie jest realistyczna nauka św. Tomasza, którą „Kościół uznał za swoją” (Pius XI, „Studiorum Ducem”), ale jest nią właśnie idealizm i pokrewny jemu materializm, którym wierny był ks. Tischner.

    Do jakich absurdów doprowadza wplątanie idealizmu w doktrynę katolicką, pokazuje logika kierująca zwolennikami „katolicyzmu tischnerowskiego”. Na łamach „Gazety Wyborczej” poznański filozof Cezary Kościelniak prezentuje kilka rozwiązań problemów, jakie niepokoją Kościół katolicki („GW”, 26–27.02.2011). Inspiracją dla propozycji autora jest manifest „sygnowany przez elitę teologiczną krajów niemieckojęzycznych”. „Kościołowi jest nie do twarzy z faryzejskim rygoryzmem moralnym” – cytuje Kościelniak argumentację teologów z Niemiec i Austrii.

    W swej wypowiedzi zachodni reformatorzy, a za nimi Cezary Kościelniak, nie przyjmują perspektywy poznawanego przedmiotu, którym jest Magisterium Kościoła z jego tradycją liczącą dwa tysiące lat. Teologowie widzą natomiast „faryzejską twarz”, projektując ją tam, gdzie realnie jej nie ma. W konsekwencji zmiany, jakich domagają się idealistycznie uformowani postępowcy, oscylują wokół ich własnych wyobrażeń o Kościele. Ich niemożność dokonania reformy wzmacniającej Kościół wynika z ich braku zrozumienia dla Jego natury. Idealistyczne zamroczenie prowokuje przekonanie, że można „przebudować ustrój Kościoła” na wzór wizji „intelektualistów zachodniego świata”, wbrew temu, czym Kościół jest w swej istocie.

    Manifest teologów pokazuje, że kryzys nie dotyczy istoty Kościoła, ale właśnie podmiotów, które w tę istotę straciły wiarę. Wywód Cezarego Kościelniaka promujący tzw. „chrześcijaństwo obywatelskie” jest tego dobitnym przykładem. Fenomen nauki Kościoła polega na tym, że zawczasu przewidział On podobne „obywatelskie” inicjatywy, organizowane przez podmioty odrzucające poznanie realistyczne, a promujące „katolicyzm tischnerowski”. Tradycyjna nauka Kościoła jest zabezpieczeniem na czasy, w których jedyną zasadą staje się łamanie wszelkich zasad w duchu idealizmu przez podmioty wierne progresywnemu Duchowi Czasu.

    Cezary Kościelniak postuluje odnowę Kościoła. I, w rzeczy samej, jest ona potrzebna. Jednak propozycja dokonania jej poprzez usankcjonowanie rozluźnienia moralności proponowane przez zachodnich teologów razi swoją absurdalnością. Realista pozostaje świadom, że to on musi dostosować swoje zachowanie do moralnego nauczania Kościoła. Idealista stawia temu nauczaniu opór. Próbuje zmieniać Kościół na kształt swojego moralnie nieokreślonego życia. Nie bierze pod uwagę możliwości, że jedynym sposobem na odnowę jest jego własny powrót do rozumnego zaangażowania się w przywrócenie należnej rangi nauce Kościoła i myśli św. Tomasza.

    Odpowiedzialność realisty

    Kategoria „katolicyzmu tischnerowskiego” jest obarczona problemem, który uniemożliwia jej istnienie jako spójnego systemu wartości. Istnieją natomiast z jednej strony – nauczanie Kościoła katolickiego, z drugiej – prywatna filozofia ks. prof. Józefa Tischnera. Próba ich syntezy prowadzi prostą drogą do stanu dysonansu poznawczego. Nie można bowiem pogodzić poznania realistycznego z myśleniem idealistycznym.

    Gdzie tkwi zatem rozwiązanie dla tego konfliktu? Etienne Gilson twierdzi, że: „Ten, kto śpi, nie uświadamia sobie, iż różni się czymś od tego, kto czuwa, lecz ten, kto czuwa, wie doskonale, że nie śni”. Stąd bierze się waga odpowiedzialności, jaka ciąży na czuwającym realiście. To on walczy o poznanie prawdy o otaczającym go świecie, obejmującym także grupę osób, które prawdy nie uznają. Aby ją odnaleźć, realista musi sam być pewien, że nie stał się ofiarą idealistycznej dyktatury Ducha Czasu. Próba agresywnego wykluczenia idealistów ze współczesnego krajobrazu intelektualnego prowadzi często do jeszcze silniejszego utrwalenia postawy idealistycznej. Dlatego realista musi studiować prawdę obiektywną o świecie, o sobie, a także o idealiście. Tylko wówczas ma szansę lepiej zrozumieć swój z nim konflikt i dobrać właściwe środki, aby go zwyciężyć.
    Kategorie:

    Anna Woźniak

    http://www.panstwo.net/370-oszukani-przez-ducha-czasu

  4. z sieci II said

    OSZUKANI PRZEZ DUCHA CZASU

    Kategoria „katolicyzmu tischnerowskiego” jest obarczona problemem, który uniemożliwia jej istnienie jako spójnego systemu wartości. Istnieją z jednej strony – nauczanie Kościoła katolickiego, z drugiej – prywatna filozofia księdza profesora Józefa Tischnera. Próba ich syntezy prowadzi prostą drogą do stanu dysonansu poznawczego. Nie można bowiem pogodzić poznania realistycznego z myśleniem idealistycznym.

    Rozważając sytuację Kościoła w Polsce, Adam Michnik dokonuje rozróżnienia pomiędzy „katolicyzmem Tischnera” a „katolicyzmem radiomaryjnym” („Wprost”, 43/2010). Zdaje się on nie dostrzegać podobieństwa łączącego te dwie kategorie. Obie opisują jego wyobrażenie o katolicyzmie. I dlatego każdy, kto próbowałby zidentyfikować się z jedną bądź drugą, niechybnie doświadczy kryzysu wiary.

    Zbuntowana filozofia

    Pierwszym krokiem, który sprowadza rozumienie myśli ks. Tischnera na właściwe tory, nie jest przeciwstawienie ich poglądom wyrażanym w Radiu Maryja, jak proponuje Adam Michnik, ale skonfrontowanie z realistyczną filozofią św. Tomasza z Akwinu, którą ks. Tischner w swojej twórczości kontestował. Na czym opierała się ta krytyka? W artykule „Schyłek chrześcijaństwa tomistycznego” („Znak”, 1/1970) ks. Tischner twierdził, że tomizm jest filozofią przestarzałą, która utraciła rację bytu wobec problemów dzisiejszego społeczeństwa. Przeciwstawiał ją „powszechnie uznanym osiągnięciom współczesnych teorii”, nie kryjąc swoich fascynacji idealistycznymi filozofiami Hegla, Husserla czy materializmem Marksa. Reprezentowały one dla niego osiągnięcie czasów nowożytnych przewyższające średniowieczny tomizm.

    Ks. Tischner w swej krytyce poszedł nawet nieco dalej. Widział w filozofii św. Tomasza przyczynę kryzysu w Kościele. Twierdził, iż „Współczesnym mianownikiem wszystkich niemal ważniejszych ognisk zapalnych we współczesnym katolicyzmie jest rozkład chrześcijaństwa tomistycznego”. Sugerował, że impas katolicyzmu pochodził z buntu pewnych środowisk przeciwko filozofii św. Tomasza, co z kolei doprowadziło do ich sprzeciwu wobec Kościoła katolickiego. A zatem obarczył św. Tomasza winą za stworzenie doktryny, której nie zrozumieli współcześni filozofowie. Czarowi takiej właśnie zbuntowanej nowożytnej filozofii uległ również i ksiądz profesor.

    Analizując myśl św. Tomasza, angielski pisarz Gilbert Keith Chesterton stwierdził, że jest to filozofia, którą trudno zrozumieć, ale nietrudno zaakceptować, kiedy już się ją zrozumiało. Zdarzało się w historii filozofii, że krytyka idei św. Tomasza opierała się na niewłaściwym jej odczytaniu. W odpowiedzi na wspomniany tekst ks. Tischnera włoski profesor filozofii Vittorio Possenti tłumaczy, że w przypadku filozofii ks. Tischnera odnajdujemy właśnie brak zrozumienia myśli św. Tomasza („Zeszyty Naukowe KUL”, 3/1984). Ks. Tischner zwalczał tomistyczną koncepcję teologii, nieświadomie biorąc ją za tożsamą z koncepcją nowożytnej teologii Kartezjusza.
    Vittorio Possenti w swoich rozważaniach dochodzi do zlokalizowania „zwornika, z którego patrząc, lepiej można zrozumieć liczne ataki [ks. Tischnera] i sprowadzić je do zasadniczego błędu filozoficznego”. Jest nim jego przekonanie o tym, że „systemy filozoficzne rodzą się w czasie i w czasie przemijają”. Ks. Tischner zachwycił się filozofią nowożytną, która już w swoich założeniach odrzuciła tomizm bez rozpoznania przesłanek, na których jest on oparty. Uległ przekonaniu o progresywnej naturze filozofii, zaprzeczającemu zdolności ludzkiego intelektu do uchwycenia niezmiennych prawd rządzących światem rzeczywistym.

    Idealizm a realizm

    Pojęcie „katolicyzmu tischnerowskiego” jest zatem wyrażeniem językowym, którego celem nie jest opisanie rzeczywistości, ale jej ukrycie. Odwraca uwagę od jądra konfliktu, jaki realnie miał miejsce w debacie filozoficznej. Jest to koncepcja, która pozwala Adamowi Michnikowi dokonywać podziałów „katolicyzmu” według fikcyjnych kategorii. Antagonizmem mającym decydujące znaczenie dla stanu Kościoła nie był ten pomiędzy ks. Tischnerem a Radiem Maryja, ale znacznie bardziej zasadniczy spór ideowy pomiędzy idealizmem a realizmem. Ks. Tischner deklarował wierność idealistom, nazywając ich swoimi „Mistrzami, a nawet Przyjaciółmi” („Tygodnik Powszechny”, 5/1974). Odrzucona przez niego myśl św. Tomasza jest natomiast kluczowym nurtem tradycji realistycznej.

    Wybitny francuski tomista Etienne Gilson wyjaśnia, że idealizm i realizm reprezentują dwie wykluczające się nawzajem wizje poznania ludzkiego („Realizm Tomistyczny”, Warszawa 1968). Kult „nowoczesności” idealisty jest w istocie jego niewiarą w intelekt konkretnego człowieka. W wyobrażeniu idealisty myślącym podmiotem jest Duch Czasu. Dopuszcza On lojalnego Sobie idealistę do poznania tych myśli. Stąd wynika przekonanie idealisty o swojej wyjątkowości i mesjanizmie względem innych. Tym samym, idealista przyznaje Duchowi Czasu pierwszeństwo przed konkretnie istniejącym światem. Dlatego wszelkie fakty interpretuje on zgodnie z Duchem Czasu, a wbrew ich realnemu wymiarowi.

    Człowiek wierny zasadom realizmu nie narzuca swoich wyobrażeń rzeczywistości, ale dąży do jej poznania. Punktem wyjścia nie jest dla niego myśl Ducha Czasu, ale akt jego własnego intelektu polegający na uchwyceniu przedmiotu. Stąd bierze się zasadnicza odmienność cechująca dwa dyskutowane podejścia. Idealista tworzy przedmiot na kształt swojej myśli, realista dostosowuje siebie do przedmiotu, który chce zgłębić. Idealista tworzy swoją prywatną rzeczywistość, realista poznaje świat realny, a poprzez niego i samego siebie. Idealista przyjmuje we wszystkim swój własny punkt widzenia, realista identyfikuje się z punktem widzenia czegoś obserwowanego.

    Zasłonięty krzyż

    Niezwykle dobitną ilustracją idealistycznego podejścia do rzeczywistości stał się incydent, do jakiego doszło podczas wizyty minister edukacji Katarzyny Hall w liceum katolickim we Włocławku. W auli, w której miało dojść do jej spotkania z samorządowcami i dyrektorami szkół, jeden ze współpracowników pani minister zasłonił planszą widniejący w tle krzyż, tłumacząc, że nie jest to spotkanie modlitewne.

    Była to sytuacja, w której przedmiot – krzyż – stał się przeszkodą dla podmiotu – minister Hall. W podobnych okolicznościach realista próbowałby poznać lepiej siebie poprzez odkrycie, co takiego w krzyżu, w jego historii, jest powodem jego niechęci do tego symbolu. Idealista natomiast, odczuwając podobną niedogodność, nie wychodzi poza ramy swojego myślenia. Pozostaje intelektualnie bierny. Nie poznaje krzyża i siebie, ale myśli postępowymi ideami Ducha Czasu promującego „neutralność światopoglądową”. Idealista jest niezdolny, aby dostosować się do zaistniałych warunków, wobec czego odczuwa kompulsywną potrzebę, aby te warunki zmienić. Stąd wynika jego nadaktywność w działaniu zmierzającym do dostosowania świata do swoich wyobrażeń.

    Przestrzeń katolicką liceum trzeba więc było dostosować do wyobrażenia minister Hall. I rzeczywiście, w czasie spotkania nie widać było zasłoniętego krzyża, dzięki czemu minister mogła wyobrazić sobie, że znajduje się w przestrzeni „neutralnej światopoglądowo”. Jednak nie zmieniło to faktu, że przebywała w liceum katolickim. Zasłonięcie krzyża zmieniło jej postrzeganie tej przestrzeni, ale nie zmieniło samej przestrzeni. Idealista bowiem nie zmienia rzeczywistości, a tylko stawia jej opór. A im jest on silniejszy, tym bardziej idealista tę rzeczywistość lekceważy i tym więcej siły musi użyć, aby nadać jej pożądany przez siebie kształt.

    Łamanie zasad jako zasada

    W praktyce bardzo łatwo przekroczyć cienką linię odgraniczającą myślenie idealistyczne od realistycznego. To, co zasadniczo i ostatecznie odróżnia te dwie tradycje, to fakt, że przechodząc na grunt myślenia idealistycznego, realista łamie pewną zasadę poznania. Sprzeniewierzając się jej, zrywa swoją relację z rzeczywistością. Dla idealisty natomiast to właśnie łamanie zasad jest normą. Odbywa się ono w imię fałszywie pojętego postępu, który de facto hamuje rozwój człowieka. Pozbawiając się wiary w obiektywną rzeczywistość, idealista odbiera swemu światu umocowanie w uniwersalnym prawie moralnym. Wiarę w realnie istniejący świat zastępuje kultem nieistniejącej utopii. Dlatego brak intelektualnej łączności ze światem realnym czyni z idealisty wdzięczny obiekt manipulacji dla populistów, dyktatorów i oszustów.

    Realistyczna myśl św. Tomasza jest owocem postawy z gruntu odmiennej, inspirowanej wiarą w obiektywną rzeczywistość i takież zasady moralne. „Ogromna doniosłość tomizmu w oczach Kościoła polega właśnie na tym, że nie jest on systemem myśli jednego człowieka, ale syntezą myśli całego rodu ludzkiego”, twierdził o. prof. Jacek Woroniecki. „Ci, którzy gorszą się uprzywilejowanym stanowiskiem, jakie nauka św. Tomasza zajmuje w Kościele, tego właśnie nie rozumieją i wyobrażają sobie, że jest ona taką samą partykularystyczną, ułamkową i jednostronną doktryną, jak tyle innych związanych z nazwiskami największych filozofów” („Katolickość tomizmu”, Lublin 1999). Stąd tomizm nie jest, jak utrzymywał ks. Tischner, jedną z wielu możliwych interpretacji chrześcijaństwa, ale filozofią, która opisuje rzeczywistość i racjonalnie wyjaśnia fides quaerens intellectum – wiarę poszukującą zrozumienia.

    Do kogo należy „faryzejska twarz”

    Ks. Tischner uważał, że „to nie religia, lecz właśnie wplątana w religię pewna konkretna filozofia legła u podstaw większości sytuacji, które określamy dzisiaj mianem kryzysowych” („Znak”, 1/1970). Intuicja duchownego jest słuszna. Jednak „wplątaną” filozofią i źródłem zamieszania interpretacyjnego w chrześcijaństwie nie jest realistyczna nauka św. Tomasza, którą „Kościół uznał za swoją” (Pius XI, „Studiorum Ducem”), ale jest nią właśnie idealizm i pokrewny jemu materializm, którym wierny był ks. Tischner.

    Do jakich absurdów doprowadza wplątanie idealizmu w doktrynę katolicką, pokazuje logika kierująca zwolennikami „katolicyzmu tischnerowskiego”. Na łamach „Gazety Wyborczej” poznański filozof Cezary Kościelniak prezentuje kilka rozwiązań problemów, jakie niepokoją Kościół katolicki („GW”, 26–27.02.2011). Inspiracją dla propozycji autora jest manifest „sygnowany przez elitę teologiczną krajów niemieckojęzycznych”. „Kościołowi jest nie do twarzy z faryzejskim rygoryzmem moralnym” – cytuje Kościelniak argumentację teologów z Niemiec i Austrii.

    W swej wypowiedzi zachodni reformatorzy, a za nimi Cezary Kościelniak, nie przyjmują perspektywy poznawanego przedmiotu, którym jest Magisterium Kościoła z jego tradycją liczącą dwa tysiące lat. Teologowie widzą natomiast „faryzejską twarz”, projektując ją tam, gdzie realnie jej nie ma. W konsekwencji zmiany, jakich domagają się idealistycznie uformowani postępowcy, oscylują wokół ich własnych wyobrażeń o Kościele. Ich niemożność dokonania reformy wzmacniającej Kościół wynika z ich braku zrozumienia dla Jego natury. Idealistyczne zamroczenie prowokuje przekonanie, że można „przebudować ustrój Kościoła” na wzór wizji „intelektualistów zachodniego świata”, wbrew temu, czym Kościół jest w swej istocie.

    Manifest teologów pokazuje, że kryzys nie dotyczy istoty Kościoła, ale właśnie podmiotów, które w tę istotę straciły wiarę. Wywód Cezarego Kościelniaka promujący tzw. „chrześcijaństwo obywatelskie” jest tego dobitnym przykładem. Fenomen nauki Kościoła polega na tym, że zawczasu przewidział On podobne „obywatelskie” inicjatywy, organizowane przez podmioty odrzucające poznanie realistyczne, a promujące „katolicyzm tischnerowski”. Tradycyjna nauka Kościoła jest zabezpieczeniem na czasy, w których jedyną zasadą staje się łamanie wszelkich zasad w duchu idealizmu przez podmioty wierne progresywnemu Duchowi Czasu.

    Cezary Kościelniak postuluje odnowę Kościoła. I, w rzeczy samej, jest ona potrzebna. Jednak propozycja dokonania jej poprzez usankcjonowanie rozluźnienia moralności proponowane przez zachodnich teologów razi swoją absurdalnością. Realista pozostaje świadom, że to on musi dostosować swoje zachowanie do moralnego nauczania Kościoła. Idealista stawia temu nauczaniu opór. Próbuje zmieniać Kościół na kształt swojego moralnie nieokreślonego życia. Nie bierze pod uwagę możliwości, że jedynym sposobem na odnowę jest jego własny powrót do rozumnego zaangażowania się w przywrócenie należnej rangi nauce Kościoła i myśli św. Tomasza.

    Odpowiedzialność realisty

    Kategoria „katolicyzmu tischnerowskiego” jest obarczona problemem, który uniemożliwia jej istnienie jako spójnego systemu wartości. Istnieją natomiast z jednej strony – nauczanie Kościoła katolickiego, z drugiej – prywatna filozofia ks. prof. Józefa Tischnera. Próba ich syntezy prowadzi prostą drogą do stanu dysonansu poznawczego. Nie można bowiem pogodzić poznania realistycznego z myśleniem idealistycznym.

    Gdzie tkwi zatem rozwiązanie dla tego konfliktu? Etienne Gilson twierdzi, że: „Ten, kto śpi, nie uświadamia sobie, iż różni się czymś od tego, kto czuwa, lecz ten, kto czuwa, wie doskonale, że nie śni”. Stąd bierze się waga odpowiedzialności, jaka ciąży na czuwającym realiście. To on walczy o poznanie prawdy o otaczającym go świecie, obejmującym także grupę osób, które prawdy nie uznają. Aby ją odnaleźć, realista musi sam być pewien, że nie stał się ofiarą idealistycznej dyktatury Ducha Czasu. Próba agresywnego wykluczenia idealistów ze współczesnego krajobrazu intelektualnego prowadzi często do jeszcze silniejszego utrwalenia postawy idealistycznej. Dlatego realista musi studiować prawdę obiektywną o świecie, o sobie, a także o idealiście. Tylko wówczas ma szansę lepiej zrozumieć swój z nim konflikt i dobrać właściwe środki, aby go zwyciężyć.
    Kategorie:

    Anna Woźniak

    z blogu panstwonet

  5. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka wlasnie to pszeczytal i jest obuszony na dyskryminacje nasz wielki i blogoslawiony papiesz Jan Pawel der Zwei.

    Ja pan Mordka oficjalnie zapytuje pan Benedykt dlaczego nasz wielki i blogoslawiony papiesz Jan Pawel der Zwei nie zostal jeszcze do tej pory ogloszony doktorem Kosciola Powszechnego?

    Pszeciesz nasz wielki papiesz to byl najwiekszy doktur naszego kosciola bo go wleczyl z ciemnogrud.

  6. jowram said

    Modlitwy zawarte w Orędziach z serii „Ostrzeżenie”
    sobota, 06 sierpnia 2011 10:05

    Ze względu na uchylenie kanonu 1399 i 2318 dawnego Kodeksu Prawa Kanonicznego przez Papieża Pawła VI w roku 1966 (AAS 58/16) nie ma już zakazu publikowania nowych objawień, wizji, proroctw, cudów itp. Nie obowiązuje już odtąd zakaz ich rozpowszechniania bez imprimatur Kościoła.

    Publikowane proroctwa dotyczą zbliżającego się wydarzenia które zostało nazwane „Ostrzeżeniem” . Proroctwa te otrzymała wizjonerka z Europy, która twierdzi że otrzymuje te wezwania od 9-go listopada do teraz. Proroctwa dotyczą globalnych wydarzeń, miedzy innymi zmian klimatycznych, przewrotów politycznych, kryzysu bankowego i wzrostu władzy antychrysta. Jedna z pilnych wiadomości odnosi się do zdarzenia mistycznego, które odbędzie się w świecie wkrótce. Wydarzenie opisane przez Jezusa Chrystusa jako ostrzeżenie, oświetlenie sumienia jako akt miłosierdzia. Wydarzenie to będzie doświadczane przez każdego człowieka na świecie w wieku powyżej 7 lat. To będzie bardzo silny akt, i nikt nie będzie mógł go zignorować. Każdy uświadomi sobie że Bóg istnieje i każdy pozna swoje grzechy, które ukażą się w oczach Boga. Ludzie, w tym ateiści wreszcie zrozumieją, że Bóg istnieje. Ten dar będzie zachęcać ludzi do ponownej oceny swojego życia i prosić Boga o przebaczenie.

    W orędziach z serii „Ostrzeżenie” Pan Jezus wielokrotnie prosi o naszą modlitwę poprzez Koronkę do Bożego Miłosierdzia (kto tylko może niech modli się o godz. 15.00) oraz odmawianie Różańca Świętego. Poleca zakładanie w rodzinach, parafiach i krajach grup modlitewnych. Modlitwy te bowiem, zgodnie z Jego obietnicą, mają szczególnie silne działanie jeżeli chodzi o ochronę przed Złym, ratowanie konających, nawracanie grzeszników oraz przebłaganie Boga Ojca za grzechy i zmniejszenie wymiaru nadchodzącej kary za zbrodnie na świecie.

    Ponadto uczy nowych:

    Modlitwa do odmawiania zawsze na zakończenie Koronki do Bożego Miłosierdzia

    Została objawiona po Święcie Zesłania Ducha Świętego: „Moje Miłosierdzie, jak już powiedziałem, nie zna granic. Wszyscy Moi czciciele na całym świecie, wypełnieni zostaliście Duchem Światła i Świętości, musicie być teraz odważni i głosić Moje Słowo wszystkim, z którymi możecie nawiązać kontakt. Odrzućcie pogardę, której być może doświadczycie, gdyż jest to zbyt ważny moment, aby ignorować Moje błagania o nawrócenie. Wysłuchajcie teraz Mojej modlitwy dającej wam zachętę, której potrzebujecie:

    „Wypełnij mnie teraz, o Panie, darem Ducha Świętego, abym niósł Twoje Najświętsze Słowa do grzeszników, których muszę pomóc uratować w Twoim Imieniu. Pomóż mi okryć ich dzięki mojej modlitwie Twą Drogocenną Krwią, aby mogli zostać przyciągnięci do Twojego Najświętszego Serca. Daj mi dar Ducha Świętego, aby te biedne dusze mogły upajać się Twoim Nowym Rajem”.

    Odmawiajcie tą modlitwę codziennie, po Koronce do Mojego Bożego Miłosierdzia, a poprzez swoją wierność do Mnie, pomożecie uratować Moje Dzieci. Uchrońcie Mnie od męki, jaką cierpię w Moim Sercu, gdy z wielkim smutkiem obserwuję sposób, w jaki Moje Święte Imię odbierane jest w dzisiejszym świecie”.

    Modlitwa o prowadzenie przez Pana Jezusa

    „Wszystkie Moje dzieci muszą, nawet jeżeli mieliby to zrobić tylko dla miłości, którą mają dla swoich rodzin, obudzić się w obliczu tego zła jeżeli chcą ocalić siebie nawzajem. Moja miłość ich poprowadzi jeżeli teraz się do mnie zwrócą. Niech nigdy nie boją się zwrócić do mnie tymi słowami

    „O, mój Panie, poprowadź mnie do Twojego Królestwa i ochraniaj mnie przed ciemnością, która ogarnęła moją duszę. Wysłuchaj mnie teraz O Święte Serce i przez twoja dobroć niech rozbłyśnie blask twojej miłości i opieki.”

    Wszystkie Moje dzieci, które pomodlą się w ten sposób, zostaną wysłuchane. Bóg odpowie na błaganie o ratunek dla nich i tych, których oni kochają”.

    Modlitwa za wątpiących i prześladujących was z powodu Imienia Jezusa

    „Nie wstydźcie się krzyży, które nosicie dla ochrony. Nie ukrywajcie tych symboli waszej miłości ku Mnie, waszemu Boskiemu Zbawcy, Mojemu Przedwiecznemu Ojcu czy Duchowi Świętemu. Poprzez dumne noszenie tych oznak świętej czci poprowadzicie innych do Mnie. Pomimo zewnętrznej pogardy, jaką ci ludzie będą do was żywić, w środku będą wam zazdrościć waszej wiary. Wielu z nich będzie czuć wewnętrzną pustkę poprzez brak wiary. Modlitwa, Moje dzieci pomoże Mi zwyciężyć w ich duszach. Odmówcie za nich tę modlitwę:

    „Mój drogi Panie, wznoszę ręce i proszę Cię, aby mój kochany brat/siostra został wzięty w Twe czułe ramiona. Pobłogosław ich swoją Najświętszą Krwią i daj im łaskę potrzebną, aby mogli otrzymać ducha Twojej miłości, aby poprowadzić ich do wiecznego zbawienia.”

    Kiedy wy, moi wierzący jesteście otwarcie wyzywani przez innych z powodu waszej wiary, najpierw mówcie to. Jestem naśladowcą Chrystusa, który cierpiał śmierć z rąk niewierzących. Z tego powodu jako naśladowca Chrystusa zawsze będę cierpiał obelgi od innych z powodu mojej miłości do Niego. To jest krzyż, który niosę i jestem dumny z tego powodu. On, mój Zbawca umarł nie tylko za moje grzechy, ale także za wasze. Kiedy z dumą będą się chełpić, że są agnostykami czy ateistami powiedzcie im to. Zapytajcie się ich, czy nie czuliby się inaczej gdyby wiedzieli, że ich życie na ziemi dobiega końca. Wtedy dajcie im taką poradę. Na swoim łożu śmierci pamiętajcie modlitwę do Bożego Miłosierdzia, nawet jeżeli jesteście nadal niepewni. Otwórzcie swoje serca i proście mojego Przedwiecznego Ojca o przebaczenie. Pamiętajcie Moją obietnicę”.

    Modlitwa o przebaczenie, również w trakcie samego Ostrzeżenia

    „Powiedz ludziom na całym świecie, że Ostrzeżenie odbędzie się w celu ich uratowania. Wielu będzie żałować w czasie tego mistycznego doświadczenia. Poczują piekące uczucie, podobne do doświadczenia dusz w czyśćcu. Da im to przedsmak tego, czego doświadczają i przez co muszą przejść nie w pełni czyste dusze, zanim będą mogły zobaczyć Chwalebne Światło nieba. Prosta akceptacja, że to Wydarzenie może mieć miejsce, pomoże im je przeżyć. Zwróćcie się do Mnie i mówcie:

    „Proszę prowadź mnie do światła i dobroci Twojego Wielkiego Miłosierdzia i przebacz mi moje grzechy”,

    a przebaczę wam natychmiast. Zaraz po Ostrzeżeniu doświadczycie w waszych duszach uczucia głębokiego pokoju i radości.

    Młodzież uważa za zbędne, aby się modlić. Wielu ludzi w dzisiejszym świecie wzbrania się przed modlitwą. W szczególności, wielu młodych ludzi uważa modlenie się za coś niestosownego i przestarzałego. Uważają błędnie, że jeśli tylko wierzą w Boga, to modlitwa wcale nie jest konieczna. Nie jest to prawdą. Modlitwa jest niezbędna, aby wejść do raju, którego tak silnie pragnąć będziecie po śmierci. Jeśli pozostaniecie w grzechu, nie zaznacie smaku tego wspaniałego święta”.

    Modlitwa o nawrócenie innych

    „Ze względu na słabość wiary wśród wielu wiernych na świecie, na tych, których wiara jest silna, spoczywa teraz ogromna odpowiedzialność. Musicie modlić się o nawrócenie innych następującymi słowami:

    „O Jezu, proszę Cię pilnie przez Twoje Boskie Miłosierdzie, okryj te dusze oziębłe Twą Drogocenną Krwią tak, aby mogły się nawrócić”.

    Zmówcie tą krótką modlitwę za tych, których uważacie za najbardziej jej potrzebujących. Dzieci, nie zapominajcie o Mojej wspaniałej Obietnicy: Na końcu Ja zatriumfuję. Szatan zwodziciel nie jest w stanie przetrwać. Proszę, pozwólcie Mi ochronić was i zabrać ze sobą. Nie oddawajcie waszych dusz szatanowi. Kocham was wszystkich. Proście Mnie wytrwale każdego dnia o wzmocnienie waszej wiary”.

    Modlitwa na każdy dzień

    O mój najdroższy Jezu, weź mnie w swoje objęcia i daj złożyć głowę na Twoim ramieniu tak, abyś mógł podnieść mnie we właściwym momencie do chwały Twojego Królestwa. Pozwól aby Twoja Najdroższa Krew przepływała przez moje serce żebyśmy mogli zjednoczyć się w jedno.

    Modlitwa o rozpoznanie Boskiego pochodzenia tych orędzi

    „Otwórzcie swoje serce by otrzymać Moje Słowo. Odczujecie Mnie w swojej duszy przez następującą prośbę:

    Jezu, jeśli to naprawdę Ty, to proszę napełnij Moją duszę znakiem Twojej miłości, bym mógł rozpoznać Kim jesteś. Nie pozwól mi być oszukanym kłamstwami. Okaż Swoje Miłosierdzie, otwierając mi oczy na prawdę i drogę do Nowego Raju na Ziemi.”

    Modlitwa o pomoc w rozwiązaniu problemów

    „Gdy obawiacie się czegoś, co was przerasta, to im bardziej się boicie, tym bardziej problem się zaostrza. Dopiero kiedy się zatrzymacie i zwrócicie do Mnie:

    Jezu, ufam Ci i oddaję w Twoje ręce wszystkie moje problemy aby zostały rozwiązane zgodnie z Twoją Najświętszą Wolą”,

    wasze myśli uspokoją się. Dzieci mam na myśli ufność.

    Zaufanie do Mnie oznacza, że ​​pokładacie we Mnie całkowitą nadzieję. Zawierzcie Mi. Umarłem za grzechy każdego z was – również żyjących w obecnym czasie. Dlaczego więc Mi nie ufacie?

    Kocham was jak nikt inny na tej ziemi. Nikt inny nie jest w stanie kochać cię tak jak Ja. Pamiętajcie o tym przez cały czas.

    Idźcie teraz w pokoju i miłości. Jestem przy waszym boku rano, w południe i wieczorem czekając byście się odezwali.”

  7. emigrant z konieczności said

    dlaczego nie otrzymuje postów od Maruchy

Sorry, the comment form is closed at this time.