Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    zorard o Premier wzywa do wojny z …
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Mietek o Kreml nigdy się nie naucz…
    revers o Kreml nigdy się nie naucz…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    revers o Kreml nigdy się nie naucz…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Mietek o Pat Buchanan przeciwko Finland…
    Listwa o Znaczenie wojny w XXI wie…
    bryś o Co właściwie napisał Mora…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Maverick o Co właściwie napisał Mora…
    Maverick o Kreml nigdy się nie naucz…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 615 obserwujących.

Jan Engelgard dla „Polityki Narodowej”: Musimy skoczyć z megalomanią w polityce wschodniej

Posted by Marucha w dniu 2011-09-02 (Piątek)

JE 2Jakie jest prawdziwe dziedzictwo endeckiej myśli politycznej wobec Rosji?

– Mieliśmy w historii przecież bardzo różne tradycje; obok Romana Dmowskiego, który wybrał opcję “przeciw Niemcom”, mamy SN-ową i “obozową” politykę radykalnie antykomunistyczną, a później – obok koncepcji “przezwyciężenia zwycięzcy” autorstwa Bolesława Piaseckiego, funkcjonowała też tradycja “walki do końca” żołnierzy NSZ, NOW i NZW?

– Narodowa Demokracja była obozem politycznym, który nie miał jednej obowiązującej doktryny w kwestiach, które można określić jako programowe. Owszem, były stałe fundamenty ideowe, choć i tutaj w różnych okresach akcenty rozkładano inaczej. Jeśli chodzi o Rosję, to od samego początku był to jeden z kluczowych problemów, przed jakimi obóz ten stanął. Przypomnę tylko, że to właśnie stosunek do Rosji był przyczyną poważnego rozłamu, jaki miał miejsce w latach 1907-1911. Jeśli bym miał odpowiadać  na pytanie o „prawdziwe dziedzictwo endeckiej myśli politycznej wobec Rosji”, to wskazałbym na samego Romana Dmowskiego. Bo to jest, tego nikt nie kwestionuje, kluczowa postać tego obozu. To on stworzył zręby programowe i ideowe tego wielkiego ruchu politycznego. To do niego musieli odnosić się zarówno zwolennicy, jak i przeciwnicy, także we własnym obozie. Mówiąc najbardziej skrótowo – Dmowski dokonał wręcz rewolucyjnej zmiany w polskim myśleniu o Rosji, uznając na początku XX wieku, że musimy na nią patrzeć „normalnie” a nie emocjonalnie. Nie można bowiem prowadzić polityki narodowej, polityki wielkiego narodu, jakim jest naród polski – kierując się wyłącznie sentymentami, fobiami, poczuciem krzywdy i martyrologizmem. Ta, przyznajmy, wręcz banalna prawda dla każdego zajmującego się polityką – była dla wielu Polaków czymś niesłychanym, była uznana za zdradę i kapitulację. A przecież Dmowski chciał tylko jednego – unowocześnienia polskiej polityki, przybliżenia jej, jak to się obecnie określa, do standardów zachodnich (wówczas głównie angielskich). Dmowski wcale nie uwalniał się od emocji i resentymentów jako człowiek (nadal Rosja była dla niego obca), ale pozbywał się ich jako polityk. U nas często się tego nie rozumie. Dlatego Dmowskiego obrzucano wyzwiskami i oskarżano o „rusofilię”. Tak jest zresztą po dziś dzień.

Tak więc, pierwsza konstatacja jest taka – dziedzictwo Narodowej Demokracji w kwestii rosyjskiej to przede wszystkim odejście od nacechowanych emocjami i fobiami postawy XIX-wiecznej. Nie musi ono oznaczać lansowania hasła „kochajmy Rosję”, ale na pewno nakłada na polityków polskich obowiązek kierowania się rozumem i kalkulacją.

Druga ważna odziedziczona po Dmowskim wskazówka była taka – wbrew pozorom to nie Rosja zagrażała być albo nie być Polski, lecz Niemcy. A skoro tak, to Polska nie może sobie pozwolić na koncentrowanie się wyłącznie na walce z Rosją, lecz zmienić wektory i walczyć przede wszystkim z Niemcami. Mało tego, w interesie Polski jest konflikt Niemiec z Rosją, w którym to konflikcie Polska powinna wesprzeć Rosję. Dodam tylko, że był to polityczny postulat Narodowej Demokracji na okres walki o niepodległość. Po jej odzyskaniu sprawa znacznie się skomplikowała – zamiast „normalnej” Rosji powstała Rosja bolszewicka. Mimo to Dmowski i wtedy był zdecydowany, żeby to nowe państwo traktować w sensie geopolitycznym jako „państwo rosyjskie”. Ba, już pod koniec życia jasno stwierdzał, że ułożenie przyszłych stosunków Polski z Rosją będzie „najważniejszym zadaniem polityki polskiej”. I to właśnie wydaje mi się najbardziej znaczące w jego myśli wobec Rosji – to jest dla mnie owo „prawdziwe dziedzictwo” Narodowej Demokracji.

Wspomniane w pytaniu różne inne odłamy ruchu narodowego są dla mnie mniej istotne, tym bardziej, że niektóre z nich nie potrafiły znaleźć wyjścia z historycznej łamigłówki, jaką był taki a nie inny koniec II wojny światowej. Bardzo przepraszam, ale idea „walki do końca” bliższa jest innej niż narodowa tradycji politycznej. Ale jest rzeczą charakterystyczną, że nawet w okresie II wojny światowej i nasilenia tendencji antysowieckiech – w myśleniu większej części polityków narodowych obecna była idea Dmowskiego – historycznego kompromisu z Rosją. Podam przykład. Podczas posiedzenia Komitetu Zagranicznego Obozu Narodowego w Londynie w roku 1942, skupiającego wszystkie jego odłamy (Od Falangi i ABC po SN) – Adam Doboszyński zaprezentował projekt programu „rozbicia Rosji” i postawienia na budowę „nowej Europy” z Ukrainą jako sojusznikiem. Wtedy Tadeusz Bielecki, który bynajmniej nie był zwolennikiem rosyjskiej polityki Sikorskiego, zaprotestował  i ostrzegł, że jeśli Doboszyński opublikuje te postulaty, wówczas „Myśl Polska” odetnie się od jego poglądów, gdyż – jak stwierdził obecny na zebraniu ówczesny naczelny „Myśli Polskiej”, Marian Emil Rojek, „poglądy oparte na koncepcji Dmowskiego nie zmierzają do odbudowy Ukrainy i rozczłonkowania Rosji”. Także w oficjalnym programie konspiracyjnego SN odrzucano pomysły „rozbicia Rosji”. Widać na tych przykładach jak trwałe był wpływ Dmowskiego na główny trzon obozu narodowego, którym przez cały czas było Stronnictwo Narodowe.

Oczywiście Dmowski nie mógł przewidzieć w latach 30. tego, co się wydarzy, więc nie możemy powoływać się na niego dla usankcjonowania wyborów politycznych różnych środowisk po 1945 roku. Mimo to jednak jestem przekonany, że tzw. postawa realistyczna, dzisiaj wyszydzana i atakowana, jest bliższa „duchowi Dmowskiego” niż tak popularna obecnie postawa straceńcza. To jest dla mnie oczywiste. Przy czym postawa realistyczna miała dwa swoje odłamy – w kraju pod rządami PZPR i na emigracji (nie tylko Jędrzej Giertych, ale i Wojciech Wasiutyński).

Jak należy oceniać współczesne partyjne koncepcje polskiej polityki wschodniej? Chodzi tu przede wszystkim o przyłożenie endeckiej miary do polityki obozu  Lecha Kaczyńskiego (obecnie PiSu a wcześniej wyartykułowana przez Ośrodek Studiów Wschodnich) z jego ideą tworzenia i wspierania państw buforowych przeciwko Rosji (klęski polityki wobec Litwy, poniekąd też Białorusi i od niedawna Ukrainy) oraz polityki obozu Donalda Tuska, która będąc doktrynalnie prounijna, jest bezpośrednio proniemiecka i pośrednio prorosyjska?

– Przyjęte po 1989 roku główne wytyczne polityki wschodniej są całkowicie obce tradycji narodowej. Są to koncepcje, które Narodowa Demokracja zwalczała przez cały okres swojego istnienia. To jest polityka będąca próbą niewolniczego naśladownictwa przedwojennej polityki prometejskiej realizowanej przez piłsudczyków oraz źle interpretowanych dzisiaj koncepcji Jerzego Giedroycia. Ta polityka jest anachroniczna do kwadratu, jest w dodatku kompletnie nieskuteczna i szkodliwa. Dlaczego? Bo nic nam nie dała a w dodatku od samego początku jej zakładnikiem były interesy Polaków mieszkających na dawnych Kresach II RP.  W imię martwej od ponad dwóch wieków idei jagiellońskiej zafundowano nam jej karykaturę, co musiało zakończyć się tak, jak się zakończyło. Na Litwie Polacy są powszechnie uznawani za wroga nr 1, na Ukrainie Zachodniej dominują siły wprost odwołujące się do tradycji banderowskiej, skrajnie antypolskiej, na Białorusi rozbiliśmy polską społeczność w imię „walki o demokrację”. Poszukiwania sojuszników w walce o zepchnięcie Rosji w granice Wielkiego Księstwa Moskiewskiego, połączone z jakimś nieprawdopodobnymi resentymentami i marzeniami o nowej Wielkiej Rzeczypospolitej, która odzyska straconą bezpowrotnie w wieku XVII  pozycję na Wschodzie – zakończyły się nie tylko groteskowymi posunięciami w stylu wyprawa prezydenta RP do Tbilisi, ale zakończyły się też symbolicznie tragedią na lotnisku pod Smoleńskiem. Polityka nie oparta na realiach, motywowana obsesyjną rusofobią i megalomanią – musiała się tak skończyć. W pewnym momencie w Europie zaczęto nas postrzegać jako zagrożenie dla stabilności i pokoju. Dodatkowo te szaleństwa polityki wschodniej nie były, tak jak np. w przypadku Piłsudskiego, rezultatem rodzimych tylko koncepcji, lecz realizowane były przy czynnym wsparciu i inspiracji Wielkiego Brata zza Oceanu, a mówiąc precyzyjniej tzw. neokonserwatystów amerykańskich, których koncepcje są wyjątkowo dla Polski niebezpieczne. Ich poparcie dla polityki Polski na Wschodzie dawało nam złudne poczucie, że w tej grze mamy bardzo potężnego sojusznika. To także było złudzenie.

Obecnie, po upadku rządu PiS i śmierci Lecha Kaczyńskiego – odnotowujemy korektę polityki polskiej. Jest to korekta – jestem o tym przekonany – raczej słuszna. Minister Radosław Sikorski określił ją nawet powrotem do „koncepcji piastowskiej”, dając do zrozumienia, że bliższa jest mu tradycja endecka a nie jagiellońska. Ile w tym kokieterii i chęci pognębienia przeciwnika (czyli PiS-u), nie wiem. Ostrożność wypada zachować tym bardziej, że np. w polityce wobec Białorusi Sikorski poszedł prostą drogą  swoich obecnych adwersarzy. Polityka rządu Donalda Tuska jest na pewno bardziej „europejska” niż „amerykańska”, nie jest jednak – jak to określają jego przeciwnicy – „prorosyjska”. Ona jest raczej dostosowaniem się do polityki Niemiec i Francji, a nie jest rezultatem suwerennej decyzji naszego państwa, które uznało, że dotychczasowa polityka była szkodliwa. Ośrodek polityczny Donalda Tuska jest uformowany na tych samych „naukach” i  ideach, co obóz Jarosława Kaczyńskiego. Jest jednak bardziej ‘oportunistyczny” i w tym sensie „realistyczny”. To nie jest natomiast polityka nawiązująca do tradycji Narodowej Demokracji. Taką politykę, paradoksalnie, prowadzi zupełnie inne państwo – a jest nim Republika Czeska i jej prezydent Vaclav Klaus.

Gdzie Polska powinna szukać sojuszników? Po bankructwie polityki proamerykańskiej, nieskuteczności pro-unijnej i braku jakiejkolwiek chęci współpracy ze strony obecnych władz państw wschodnich. Może idea współpracy niektórych państw środkowej Europy (Węgry, Rumunia, kraje byłej Jugosławii) albo zachęcające głosy ze Szwecji (pozostające także poza strefą euro państwa starej UE: Dania, Wielkiej Brytania?), zmieniające nieco układ wschód-zachód na rzecz XIX-wiecznego podziału północ-południe?

– Problem w tym, że w obecnej sytuacji lepiej mówić o partnerach Polski w realizacji różnych naszych celów. Co jest dla nas obecnie priorytetem? Na pewno nie budowanie zamków na piasku, czyli jakiegoś nowego mocarstwa, jesteśmy na to za słabi. To byłaby utarta niepotrzebnej energii. Ekonomia jest dzisiaj najważniejsza. A kto jest obecnie naszym największym partnerem gospodarczym? Niemcy i Rosja. Polska od wieków leży między tymi państwami i będzie leżeć. To one są dla nas najważniejsze, a nie Ukraina, Gruzja czy Litwa. Wymiana gospodarcza z USA jest na tle tych obu państw śladowa. To mówi wiele. Jestem zdania, że Polska musi znaleźć swoje miejsce w trójkącie: Paryż-Berlin-Moskwa. To z tym państwami powinniśmy uzgadniać najważniejsze posunięcia. Np. na Wschodzie to Rosja musi być naszym głównym partnerem, a nie – tak jak dotychczas – głównym wrogiem czy przeciwnikiem. Musimy dążyć do  tego, żeby Rosja zaczęła nas traktować jako partnera a nie chłopca na posyłki neokonserwatywnej frakcji w USA. Takie sygnały z Rosji płynęły – macie swoje interesy na dawnych obszarach Rzeczypospolitej, rozumiemy to, możemy je uwzględniać, ale na zasadzie wzajemności, tzn., że Polska uzna, że i Rosja ma tych terenach swoje interesy. To byłby prawdziwy przełom, Polska jako samodzielny podmiot w polityce wschodniej. Polityka nie przeciw Rosji, ale w dialogu z Rosją. Trzeba by pójść drogą Czech, które wyciągają z niej same korzyści. Zresztą nie tylko Czech, ale także Słowacji. I na tym fundamencie odbudować by można solidarność środkowoeuropejską. Ideę współpracy w Środkowej Europie my sami zniszczyliśmy swoją bezrozumną polityką wschodnią, w której nie chcieli brać udziału ani Słowacy, ani Czesi, a nawet Węgrzy.

Wywiad ukazał się w najnowszym numerze „Polityki Narodowej” (11/2011)

http://mercurius.myslpolska.pl

Komentarzy 59 do “Jan Engelgard dla „Polityki Narodowej”: Musimy skoczyć z megalomanią w polityce wschodniej”

  1. Państwo Związkowe Rosji i Białorusi (PZRiB) oraz białorusko-rosyjsko-kazachska Unia Celna w świetle wypowiedzi prof. Wiesława Chrzanowskiego.

    W tygodniku „Myśl Polska” nr 35-36/2011 ukazał się wywiad Macieja Motasa z prof. Wiesławem Chrzanowskim, zatytułowany „Wierzę w ideę narodową”. Nestor ruchu narodowego na pytanie „Jak widzi Pan przyszłość ruchów narodowych przede wszystkim w kontekście widocznych obecnie tendencji na gruncie europejskim i wyzwań, jakie stoją przed współczesną Europą?” odpowiada:

    „- Po powstaniu styczniowym powstał nowy układ polskich ruchów politycznych na emigracji i trzeba było czekać aż do lat 90. XIX w., aby dokonała się kolejna zmiana i wyklarowały się tradycyjne dziś kierunki polityczne. Być może my dzisiaj jeszcze nie dojrzeliśmy do zmiany tego układu. Łączy się z tym także pytanie o nasze miejsce w Europie. Narodowcy formułowali w tym zakresie różne koncepcje, chociażby wysuwana w czasie wojny koncepcja trzech mórz („ABC”) czy idea państwa zachodniosłowiańskiego. Już wówczas dostrzegano potrzebę istnienia bloków ponadnarodowych, w ramach których jednak państwa narodowe będą istotnym elementem. W tym sensie nie jest to odstępstwo od idei państwa narodowego. Już Norwid mówił, że na charakter narodowy składa się nie tylko to, co nas od sąsiadów różni, ale też to, co mamy z nimi wspólne. Gdybyśmy bowiem taką optykę odrzucili, to trudno byłoby mówić w ogóle o cywilizacji europejskiej, która powstała w oparciu o tradycję rzymską i chrześcijańską. Każdy naród ma swoją specyfikę, ale jest dla nich pewien mianownik wspólny, którym jest ta tradycja. Pojawia się pytanie, jak ta Europa ma być zorganizowana, czy w oparciu o idee kosmopolityczne, czy uwzględniające tradycje chrześcijańskie i narodowe. Nawet w ramach trwającego obecnie kryzysu widoczne jest, że interes państwa narodowego nie stracił nic na znaczeniu, jest wręcz kluczowy. Czynnik narodowy jest zatem wciąż obecny. Wciąż nie ma innej, lepszej koncepcji, niż państwo narodowe traktowane jako podstawa pewnego szerszego układu.”

    http://mercurius.myslpolska.pl/2011/08/wierze-w-idee-narodowa-%E2%80%93-rozmowa-z-profesorem-wieslawem-chrzanowskim/

    Czy zatem również i Słowianie wschodni nie mają prawa do rozumowania w ten sposób i budowania własnego bloku ponadnarodowego? Czy cała Słowiańszczyzna nie może być „podstawą szerszego układu”?

    Zob.: Nowa granica Polski http://jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=9&thread_id=355#1868

  2. Engelgard:

    „Musimy dążyć do tego, żeby Rosja zaczęła nas traktować jako partnera a nie chłopca na posyłki neokonserwatywnej frakcji w USA. Takie sygnały z Rosji płynęły – macie swoje interesy na dawnych obszarach Rzeczypospolitej, rozumiemy to, możemy je uwzględniać, ale na zasadzie wzajemności, tzn., że Polska uzna, że i Rosja ma tych terenach swoje interesy. To byłby prawdziwy przełom, Polska jako samodzielny podmiot w polityce wschodniej. Polityka nie przeciw Rosji, ale w dialogu z Rosją.”

    Wydaje się, że Engelgard mówi rzeczy oczywiste i usiłuje się utrzymać w nurcie polityki PROPOLSKIEJ.

    Zob.: O politykę propolską http://polski.blog.ru/121578435.html O пропольской политикe
    Skąd pomysł tej krucjaty? http://polski.blog.ru/123498051.html Откуда идея этого крестового похода?

    Uważnie przeczytać i zrozumieć.

  3. Błysk said

    Pan Engelgard mówi tu rzeczy słuszne ,ale nie do końca. Ja bym rozróznił naród rosyjski , naogół przyjazny Polsce i władze rosyjskie, które już nie są tak przyjazne. Niestety , przeciętny Rosjanin nie ma zbyt wielkiego wplywu na ukształtowanie się władz. To sie załatwia odgórnie. I powstaje pytanie : czy w takiej sytuacji polityka autentycznie polska ma być ,mimo wszystko polityką dialogu z Rosją? PS. Pan Engelgard jest zwolennikiem polityki B. Piaseckiego. Ja ,nie .

  4. 166 bojkot TVN said

    Kiedy czytam takie teksty, pierwszy odruch to wymioty.
    Noż qurcze!
    Po pierwsze państwo europejskie tak duże jak Polska ma być:
    – silne, tzn dysponować własną armią i własnym niepowtarzalnym uzbrojeniem oraz najnowocześniejszym przemysłem zbrojeniowym.
    – z pierwszego punktu wynika bezpośrednio niepodległość, wolność i niezawisłość.
    – z pierwszego punktu wynika brak konieczności sojuszów za wszelką cenę, oraz zdolność obrony w każdej chwili.
    – każde postępowanie ludzi sprawujących władzę, które ograniczają zdolności obronne państwa powinny być podstawa do postawienia przed Trybunał stanu pod zarzutem zdrady głównej.
    – z pierwszego wynika wprost możliwość prowadzenia polityki zgodnej z interesami własnego państwa, bez kompromisów (i bez opłat klimatycznych).

    Obowiązkiem każdego Polaka jest mieć taką podstawową świadomość od dziecka, bez względu na płeć, wykształcenie, stan majątkowy, zawód, funkcję społeczną, wiarę/niewiarę.

    Autor znowu pisze jako niewolnik, bezjajeczny eunuch, mentalnie przyzwyczajony do nadstawiania czasem policzka, a czasem tylnej części ciała, kiedy jakiś „pan” sobie zażyczy.
    Jak daleko takiej postawie do żołnierzy Września, do zwycięzców spod Smoleńska, do zwycięzców spod Komarowa, Wiednia, Warny.
    Przekupka z bazaru ma więcej genów walki niż redaktor „patriotycznego” periodyku, dyku dyku.
    Mały yorkowaty kundel ma więcej woli walki o sukę niż dziennikarz ikry w życiu codziennym i poczucia godności.

  5. Re. 3

    Ma Pan rację. Ale przeciętny Polak (nie mówiąc już o Amerykanach, czy Libijczykach) też nie ma wpływu „na ukształtowanie się władz” (pomimo, że Amerykanie i Libijczycy dysponują mnóstwem broni, a Polacy i Rosjanie – nie).

    Ale najważniejsza jest świadomość ludu, a nie systemy władzy. Ostatecznie lud zawsze jest suwerenem, nawet wówczas, gdy pozornie nie ma nic do powiedzenia, a władza przybiera postać absolutyzmu. Lud zawsze – w miarę poszerzania swej świadomości – może skorzystać ze swego niezbywalnego prawa do legalnego buntu i każda władza o tym dobrze wie i tego najbardziej się boi: wzrostu świadomości ludu.

    Dlatego polecam Panu dyskusję pod artykułem: Rocznica śmierci I. Paderewskiego http://jednodniowka.pl/news.php?readmore=369

    gdzie napisałem między innymi:

    „Lecz po zwycięstwie rewolucji bolszewickiej Dmowski pisał tak:

    „Z chwilą, gdy polityka narodu wie, gdzie leży główne niebezpieczeństwo, ma już wytkniętą drogę do szukania sojuszów. Nasze sojusze nie były dowolną improwizacją. Podyktowała je konieczność. (…) Istotą naszej polityki względem Rosji nie były kombinacje z jakimikolwiek czynnikami przemijającymi – widzieliśmy konieczność porozumienia z tym, co jest trwałe w Rosji, z narodem rosyjskim, zrozumieliśmy znaczenie tego porozumienia i dla nas, i dla Rosji. Zrządzeniem losu urzeczywistnialiśmy ostateczny cel naszych wysiłków bez udziału Rosji. Skutkiem tego w świadomości polskiej zbyt zatarło się poczucie, że ułożenie na przyszłość naszego stosunku do Rosji jest najważniejszym zadaniem całej naszej polityki. I w tej dziedzinie podstawą dalszej polityki naszego państwa musi być to, co myśmy zapoczątkowali.

    Rządy sowieckie w Rosji przeminą, ale Rosja zostanie i stosunek do tego, co w niej trwa, do narodu rosyjskiego, jest ważniejszy od stosunku do przemijających rządów.

    Myśmy zrobili zaledwie początek. Wejście na równą drogę z Rosją przyszłości to praca wymagająca wielkiego wysiłku myśli i energii. Jest to najtrudniejsze z zadań naszej polityki, nie tylko ze względu na przeszłość, ale także i dlatego, że wobec jego wagi dla naszej przyszłości, najwięcej tu napotykamy przeszkód ze strony obcych, wrogich wpływów zarówno u nas, jak w Rosji.” („Polityka polska i odbudowanie państwa”, 1923-24 r.).

    Pamiętając o tym, nie możemy dziś twierdzić, że cierpienia narodu rosyjskiego to nie nasza sprawa i nie możemy też układać się przeciwko Rosjanom z jakimikolwiek nowymi „bolszewikami”, którzy chcieliby opanowywać Rosję. Nie tylko dlatego, że działać to może w dwie strony, zatem i o naszych cierpieniach Rosjanie mogliby się tak lekceważąco wyrazić (albo z naszymi wrogami o polską ziemię się ułożyć), ale przede wszystkim dlatego, że nasz stosunek do narodu rosyjskiego powinien być wreszcie (w naszym własnym interesie) oparty na ewangelicznym: kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Od tego zależy nasza przyszłość.

    Dlatego polityka propolska, to polityka uwzględniająca wskazania Dmowskiego, żałosne doświadczenia opierania się na Zachodzie i palącą potrzebę ułożenia się z sąsiadami w taki sposób, by żaden Paderewski nie musiał już żebrać w Waszyngtonie o pomoc.”

    Uważam, że w tym właśnie kierunku – porozumienia i współpracy Słowian – powinna być kształtowana świadomość ludu Polski, Rosji i innych państw słowiańskich.
    Niezależnie od istniejących systemów władzy, albo też z ich pomocą.

  6. 166 bojkot TVN said

    Ciekawe, czy w Turcji mają jakiegoś Engelgarda? Pewnie nie, bo po takich tekstach jakie pisze, wyznawcy Allaha wysłaliby takiego pismaka szybko do krainy wiecznej szczęśliwości.
    Turcja wyrzuciła ambasadora Izraela. http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/artykuly/354092,turcja-wyrzucila-ambasadora-izraela.html
    Turcja jest dość odważna, nie to co nasze chłoptasie, takie jak Sikorski, który świergoli na Twitterze, zamiast prowadzić politykę zagraniczną w interesie wielkiej Polski.

  7. sono said

    szykujmy sie na wojne z Iranem.
    Najpierw szybko zalatwia Syrie (juz junia proponuje embargo na Syrie), a potem uderzenie na Iran.
    Wezuwiusz juz wybuchl, a schowac sie nie ma gdzie.

  8. 166 bojkot TVN said

    >Jan Engelgard dla „Polityki Narodowej”: Musimy skoczyć z megalomanią w polityce wschodniej<
    Pewnie miało być "skończyć", ale to skakanie bardziej pasuje do dziennikarskieo fachu: ta logika skacze jak pchła po historii, po logice, po interesach, a przede wszystkim po pewnych intymnych częściach ciała pana Engelgarda, co skutkuje takimi jak wyżej analizami pod publiczkę, pod zlecenie, pod dawanie d..y.
    GDZIE ENGELGARD WIDZI TĘ MEGALOMANIĘ?
    Czy objawiła się ona w czynnościach śledczych w sprawie śledztwa smoleńskiego?
    Czy może mamy do czynienia z wielkiem osobistym strachem polskich polityków najwyższych szczebli i funkcjonariuszy, strachem śmiertelnym o życie swoje i rodziny, jeśli polska strona podejmie jakieś niewygodne decyzje i działania?
    Mamy do czynienia nie z megalomanią, ale wielką podległością i serwilizmem, graniczącymi z podłością i zdradą stanu. Pisanie w tym kontekście o jakiejś polskiej megalomani, to żydowska mowa-trawa, zaprawiona zajawką o Dmowskim.
    Co ten człowiek usiłuje nam wciąż wciskać, do kogo pisze te swoje androny, kto mu za to płaci?

  9. Chutor said

    Ad 5 Polski.blog.ru

    Miedzy burka i myca

    „porozumienia z tym, co jest trwałe w Rosji, z narodem rosyjskim,”

    Sluszne jest stwierdzenie Dmowskiego, ze plany na przyszlosc powinne opierac sie na tym co jest trwale. W czasach Dmowskiego narody Europy byly czescia trwala.
    Obecnie z trwaloscia ludow Europy moze byc roznie. Warte przypomnienia, ze kilkaset lat temu osadnicy z Europy osiedlili sie w Amerykach i Australii, skutkiem tego tamtejsi tubylcy niemal wygineli. XIII wiekow temu muzulmanie zajeli Polnocna Afryke zamieszkala
    uprzednio przez chrzescjan. W wiekszosci ich potomkowie modla sie w strone Mekki.
    W XX wieku gdy Europa oslabla burka i myca znalazly sposobnosc by sie w niej lepiej usadowic.
    Wedlug Dmowskiego Niemcy byly grozniejsze dla Polski niz Rosja, wniosek, Rosja jako narod powinna byc polskim sojusznikem.
    Czy to rozumowanie jest nadal trafne przy zmienionych eropejskich, w tym polskich, realiach. Bankierzy w myckach dyktuja Europie a kobiety w burkach tamze dominuja izby porodowe. Sami zas Europejczycy stoja nad krawedzia zapasci demograficznej. Ale to ich nie przeraza, nadal marza o wieklosci.

    Snia, ze w mycach i burkach bedzie im bardziej do twarzy i zycie bedzie sie dalej toczyc.

  10. RomanK said

    Dzieki panie Chutor! nie wszystkim Bogu dzieki pokrecilo :-))

    Panie Bojkot…chlopak, zeby sie ozenic przede wszystkim powinien miec..powtarzam za panami wazne..
    ….Powinien miec:
    a: przede wszystkim dorosniete zenidlo! Nadajace sie i uprawniajace do zeniaczki,,,no bo bez tego- po co sie zenic,,,albo pisac nastepne punkty:-))))
    Jak widac po demografii i przyroscie w Polsce, i po zachowaniu Polek na obczyznie i na wakacjach w Tunezji..nie ma nigdzie zadnego pospiechu:-)))Sniadym bekartom zwsze bardziej do twarzy w turbanie niz rogatywce.

  11. Krzysztof M said

    „Jestem zdania, że Polska musi znaleźć swoje miejsce w trójkącie: Paryż-Berlin-Moskwa.”

    I o to chodzi.

  12. Re. 9

    Ale to są właśnie skutki dotychczasowej polityki „Dziel (Słowian) i rządź (Słowianami)”, której nie powinniśmy się już dłużej poddawać.

    Dlatego trzeba wręcz wyśmiewać antyrosyjskich i antysłowiańskich megalomanów i różne niedouczone Agi (zob: https://marucha.wordpress.com/2011/08/19/oni-oszukali-polske/#comment-111523 ), bo to element bardzo utrudniający prowadzenie polityki PROPOLSKIEJ.

  13. zenobiusz said

    ORĘDZIA DOTYCZĄCE POLSKI

    W tym liczę, że naprawicie winę Izraela i okażecie wierność Królowi waszemu, Jezusowi Chrystusowi.
    http://zenobiusz.wordpress.com/2011/09/03/oredzia-dotyczace-polskipolskiej-mistyczkizmarlej-w-2007-roku/comment-page-1/#comment-34868

  14. Guła said

    „Druga ważna odziedziczona po Dmowskim wskazówka była taka – wbrew pozorom to nie Rosja zagrażała być albo nie być Polski, lecz Niemcy. A skoro tak…”(dalej nie czytam)

    A jeżeli nie?

    A jeżeli dla Polski miejsca w trójkącie: Paryż-Berlin-Moskwa nikt nie przewiduje, a na to wychodzi, to co wówczas?

    Dziady nasze skąpili grosza na podatki dla RP, dla cara już nie – he, spróbowali by nie zapłacić – jak ktoś bystry zauważył, tak od tego momentu RP poczęła próchnieć od środka. (Bo to wszystko zorganizowali masoni, sroni, pierdzioni … skur_wiele)

    Spróchniała i właśnie legła w gruzach.

    Bierze kto chce i ile chce …. i wywozi. Nam pozostaje PKB… brutto.

  15. bodo said

    Kto rozłożył nogi międzynarodowej mafii finansowej niech nie marzy o cnocie, jakiejś własnej i skutecznej polityce zagranicznej o jakichś pożytecznych i weryfikowalnych sojuszach. Sięganie do wzorców sprzed lat i wartościowanie co było słuszne a co nie i co wybrać dla siebie jest stratą czasu. Czasy zmieniły się radykalnie. Inne są zagrożenia i inne szanse na rozwój. Bez sformułowania i rozpoznania tychże nie sposób jest wybrać sensowną strategię.Dzisiaj ziemia się pali tylko tam, gdzie nie można wysłać balceropodobnych.Dzisiaj ażeby podbić kraj, skorumpować polityków, wyniszczyć, zdemoralizować i rozpędzić ludność, rozkraść bogactwa a naród zamienić w niewolników nie potrzeba ani jednego naboju.Perfidnym w tym wszystkim jest jeszcze to, że rząda się w zamian bałwochwalczych peanów dla ciemiężców. To jest właśnie praktykowane powszechnie i na codzień ale tego tematu dziś nie dotyka prawie nikt publicznie. Myślę, że ze strachu, bo ludzi przenikliwych i myślących nie brakuje.

  16. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Morka uwasza sze Polsza ma jusz swoje miejsce w trujkat Warszawa -Berlin -Praga.

    Moje Salcie muwi sze to byl kiedys taki wyscig pokoju.

  17. wet3 said

    @ Chutor (9)
    Ma pan racje za wyjatkiem Indian Ameryki Poludniowej. Oni zyja w zdrowiu do dzis.To wlasnie Hiszpanie wyzwolili ich spod jarzma lokalnych wladcow i wprowadzili katolicyzm, ktory Indianie twardo wyznaja do dzis.

  18. desperado said

    Na jednym z portali podano do wiadomości,że cytuję”republika niemiecka uznała oficjalnie istnienie narodu śląskiego”.
    Czwarty rozbiór polski puka do Twoich drzwi,drogi internauto.Polityka kolanowa Tuska zaczyna przynosić zatrute owoce.

  19. Chutor said

    Ad 17 Wet3

    Duzo jest w tym prawdy con Pan mowi. Uogolnienia pozwalaja na skroty lecz czesto nie najlepiej sluza one zamierzonym przekazom. Hiszpanie i Portugalczycy dolozyli wiele wysilku by Indian nawracac. Po nawroceniu z nimi sie zenili. Nie bylo tam takiego stopnia rasizmu jak w Ameryce Polnocnej.
    Jakkolwiek niezaprzeczalnym faktem jest np ze Brazylia jest bardziej czarna niz czerwona i to sprawili kolonizatorzy. Ci rowniez, nie ociagali sie z uzyciem i miecza…Meksyk, Peru.

  20. RomanK said

    JUz raz Polska miala swoje miejsce w trojkacie Berlin Paryz Moskwa…zawsze moze go….. odzyskac:-)))) Sadzac po uznaniu narodowosci Slaskiej ..juz go nawet odzyskuje….
    Najgorszym typem niewolnictwa jest , kiedy ludzie wierza ze sa wolni:-))))

  21. RW said

    Dobry artykul jak i wpis # 15.
    Prosze zauwazyc ze wszytskie niemal wpisy i wiekszosc artykulow dotycza sytuacji 100 lat wstecz lub starszych.
    Przypomina to proby jazdy autem patrzac w tylne lusterko. Nic dziwnego ze takie proby konczy sie zawsze w rowie.
    O dziesiejszych realiach i radach co robic rzadko kto pisze.

  22. Marek S said

    Trochę te twierdzenia w artykule podobne do tych które opisałem w:
    https://marucha.wordpress.com/2011/08/21/teza-antyteza-synteza-jako-metoda-dzialania-zydow-i-obecnej-rozgrywki-z-rosja/#comment-109969 i w Skowycie.

    O polityce Jagiellońskiej:

    Ponieważ bracia Kaczyńscy, rządząc Polską, odgrywali agresywną antyrosyjską rolę „tezy”, i wykonali całkowicie i przed czasem zadania które im powierzono, tą tezą być przestali. Skłócali z Rosją, popierali antypolskich Banderowców i Litwinów, podpisali Traktat Lizboński, prowadzili tzw: „politykę Jagiellońską” której jedynym celem było nastawienie Ukrainy, Białorusi, Litwy, i Rosji przeciw Polsce. Zorganizowali radio antybiałoruskie i prowadzili politykę przeciw Łukaszence. Prezydent pojechał, w szaleńczej wyprawie do Gruzji, gdzie wciągnął Polskę w nie nasz konflikt, poparł Izrael przeciw eksterminacji Palestyńczyków w operacji „Cast Lead”, i wysłał lub popierał wysłanie żołnierzy Polskich do żydowskich, sztucznych konfliktów w Afganistanie i Iraku. Reaktywował żydowską lożę B’nai B’rith, zapalał menorę w Pałacu Prezydenckim i wykonał, łącznie z bratem, polecenie z Izraela wykończenia dwóch partii narodowych, LPR i Samoobrony.

    Ale to dobrze, bez względu na to czy są to orginalne czy wtórne przemyślenia

  23. Boomcha said

    Dobry tekst, trudno się z tymi tezami nie zgodzić.

  24. 166 bojkot TVN said

    22/Boomcha
    A co to Boomcha też musi „skoczyć” ze swoją megalomanią w polityce wschodniej?
    Proponuje razem z Engelgardem do specjalisty od megalomanii …

  25. Co to się porobiło? said

    A chrześcijanie mołdawscy nie chcą u siebie menory żydowskiej

  26. Guła said

    W skład „narodu rosyjskiego” wchodzi ponad setka narodowości i grup etnicznych.i to jest problem który powinien być brany pod uwagę w opcji prorosyjskiej. Nad tym konglomeratem takiej społeczności był w stanie zapanować a i to nie do końca ZSRR. Co jest przed nimi?
    A wiec i przed nami?

  27. Guła said

    PS
    Młyn na wodę odwiecznych rewolucjonistów.

  28. Guła said

    Jednak: Woda na młyn 😉

  29. przemądrzałe bydlę said

    Proszę to nagłośnić!
    http://www.radiownet.pl/#/publikacje/grozne-zmiany-konstytucyjne-i-wiarolomstwo-politykow

  30. A tu coś, co dobrze koresponduje z tytułowym postulatem red. Engelgarda:

    „Polska na Wschodzie – Marek Jurek

    [Poniższy artykuł jest wzięty z blogu Marka Jurka. Sam fakt, że beznadziejna polityka wschodnia Lecha Kaczyńskiego – przynosząca same szkody polskiej racji stanu, ale, być może, pewne propagandowe korzyści Żydom i neokonom – jest pozytywnie oceniana w Wikileaks, świadczy dobitnie, czyją agendą jest owa niezależna witryna. Wrażenie potwierdza się po wyczytaniu, iż „formalnym agresorem w wojnie gruzińskiej była Rosja”. O tym, czyim agentem jest Marek Jurek, wiemy nie od dziś. – admin.]

    Polskie rewelacje Wikileaks wystawiają bardzo dobre świadectwo polskiej polityce wschodniej za prezydentury Lecha Kaczyńskiego. Amerykanie bynajmniej nie uważali jej za objaw marzycielstwa czy awanturnictwa, ale za skuteczną strategię realizowaną w wyjątkowo niedogodnych warunkach [Jaką strategię? Mającą na celu polskie interesy? Czy raczej chodzi o strategię USRaela? – admin].

    W sytuacji wymagającej zmiany (bo agresywna dominacja Rosji w Europie wschodniej jest czynnikiem destabilizacji porządku międzynarodowego), choć jedni (jak przede wszystkim Niemcy) ten stan rzeczy akceptowali, a inni nie widzieli możliwości reakcji. Polska potrafiła działać. Materiały Wikileaks potwierdzają też realizm polskiej polityki i fakt, że „formalnym” agresorem w wojnie gruzińskiej była Rosja (tak jak „formalnym” agresorem w wojnie RP 1870 były Prusy Bismarcka). [W jaki sposób przejawia się owa „agresywna dominacja” Rosji w Europie Wschodniej? Napadem na niemal bezbronną Serbię? Tworzeniem operetkowych państw typu „Kosowo”? Obsadzaniem Gruzji Żydami? Ręce opadają, gdy pozornie zdrowi na umyśle ludzie połykają bez słowa tak oburzające brednie! – admin]”

    Całość: https://marucha.wordpress.com/2010/12/05/polska-na-wschodzie-%E2%80%93-marek-jurek/

  31. aga said

    Widzisz Guło co to się okazuje,że ta w/g Ciebie agentka Rosji nagle okazuje się rusofobką….
    No ale czego spodziewać się od bufonowatych durni,którzy ilościowo przewyższając sono i belkot 166 wklejaja tutaj swoje i nieswoje elaboraty a z lenistwa czy z braku uczciwości zanim zaczęli się tutaj tak akordowo produkować nie zadali sobie trudu przeczytania archiwum Gajowki.

  32. Przeclaw said

    #9,17. Chutor,Wet3

    Indian wyniszczyli nie „osadnicy z Europy”, ale zachlanna, z’protestantyzowana dzicz z Niemiec i z Anglji. To nalezy rozrozniac. Michal Poradowski i F.Koneczny wykazali, ze ta dzicz nigdy sie prawdziwie nie z’chrystianizowala.
    Gdyby Polska kolonizowala Ameryke, a nawet Francja, z pewnoscia Indianie by przetrwali.

    N.B,. do Ameryki, jako pierwsi z Europejczykow, dotarli dwaj slowianscy zeglarze w X wieku, jeden z nich mial imie , lub przezwisko Bystra Woda, jest to zapisane w kronikach Wikingow. Podjeli oni podroz z Grenlandji. Jest to rowniez dnotowane przez kronikarzy niemieckich, Ameryka wystepuje jako „Vinland”. W latach 70’ch XX wieku odkryto w Kanadzie pozostalosci ich osady.

  33. Guła said

    Aga
    Jaka tam z Ciebie agentka. Nadal wszyscy szukamy właściwej drogi. Błądząc przy okazji. Nie raz i nie dwa wleziemy jeszcze i w knieje i w moczary.

  34. Chutor said

    Ad 31 Przeclaw

    „N.B,. do Ameryki, jako pierwsi z Europejczykow, dotarli dwaj slowianscy zeglarze w X wieku,”

    Jeszcze jeden polski zeglarz

    Manuel Rosa w swej ksiazce wywodzi, ze Krzysztof Kolum byl Polakiem!?

    http://www.4clubbers.com.pl/kosz-_/568590-odkrywca-ameryki-krzysztof-kolumbowicz-synem-polskiego-krola.html

  35. Henry Makov przestrzega said

    Jak powstrzymać Nowy Porządek Świata

  36. jacki22 said

    Do napisania kilku słów skłonił mnie tekst zawierający przemyślenia Dmowskiego zacytowane w komentarzu nr 5.
    Piszę z perspektywy człowieka, który jako zapewne jeden z nielicznych miał szczęście być wychowywany w dzieciństwie przez dziadka, reprezentującego teoretycznie skazane na wyniszczenie pokolenie polskiej szlachty żyjącej na głębokich kresach wschodnich. Nadmienię jedynie, że to, że dziadek przeżył najpierw czasy bezpośrednio po rewolucji bolszewickiej, a potem okupację na kresach po roku 1939 – należy uznać za wielokrotny cud, który nie miał prawa się zdarzyć.
    Ale nie to jest meritum zagadnienia, które chciałbym poruszyć, ale ogólne wspomnienia na temat relacji polsko-rosyjskich (a wcześniej polsko-ruskich), widziane oczyma moich przodków żyjących przez wieki na najodleglejszych rubieżach Rzeczpospolitej.
    Od XIV wieku zamieszkiwali oni na terenach wokół Połocka, a w 1508 roku uzyskali (nawiasem mówiąc od polskiego króla) dodatkowo mające kilka tysięcy hektarów tereny w okolicy Pskowa. Siłą rzeczy ich bezpośrednimi sąsiadami przez wieki była szlachta ruska i białoruska, a także litewska. No i miejscowi chłopi, głównie białoruskiego pochodzenia. Poza narodowością, różniła ich z sąsiadami religia. No i historia (ktoś z dyskutantów wspomniał o Bitwie Smoleńskiej, jako oczywistym fakcie, w sposób teoretycznie automatyczny implikującym negatywny stosunek do bezpośrednich wrogów – Rosjan; tak się składa, że jeden z moich przodków brał udział w Bitwie Smoleńskiej, a jego brat poległ w niej).
    Chciałbym powiedzieć, że na przestrzeni co najmniej czterech stuleci nie zdarzył się ani jeden przypadek, aby w relacjach sąsiedzkich i międzyludzkich z ludnością pochodzenie ruskiego czy białoruskiego Polacy na kresach mieli jakiekolwiek konflikty na tle nazwijmy to etnicznym czy narodowościowym. Wręcz przeciwnie – w wielu trudnych sytuacjach, moi polscy przodkowie doświadczali ze strony ruskich sąsiadów licznych dowodów przyjaźni i niezwykłej sympatii. Nigdy nie miały oczywiście miejsca poważniejsze przypadki, które moglibyśmy nazwać pogromami czy prześladowaniami na tle etnicznym. W wielkim odróżnieniu od sytuacji, która wielokrotnie miała miejsce na terenach położonej na południe od Wielkiego Księstwa Litewskiego Ukrainy, z którą przyjaźń jest jak wiadomo obecnie potrzebą chwili.
    Co ciekawe, z perspektywy kresów, prześladowania którym podlegała Polska ze strony Rosji wyglądają bardzo niejednoznacznie. Weźmy odległy i pozornie oczywisty przykład rozbiorów, o które obecnie powszechnie oskarża się „Rosjan”. Pamiętajmy jednak, że oprócz Prus i Austrii w rozbiorach uczestniczyła jeszcze tylko i wyłącznie … pruska księżniczka, znana powszechnie pod „ksywą” „caryca Katarzyna”. I że pierwszymi i najbardziej doświadczonymi przez los jej ofiarami była ruska szlachta i chłopstwo. To caryca Katarzyna wprowadziła czystki etniczne, brutalnie i krwawo „oczyszczając” olbrzymie obszary Rosji z jej prawowitych mieszkańców, którzy aby ratować życie musieli uciekać do swoich krewnych np. właśnie w okolice Pskowa. Niestety, gdy Katarzyna rozprawiała się z Rosjanami, poza nielicznymi zdrajcami- Rosjanami, w jej otoczeniu nie brakowało zdrajców-Polaków, nie wyłączając naszego kukiełkowego króla Stanisława AP. Proszę mi wierzyć, to prawdziwi Rosjanie wówczas najbardziej nienawidzili tych, których w Polsce nazywano Moskalami, a którzy często nawet nie zadawali sobie trudu ze zmianą nazwisk na rosyjsko brzmiące. I jak na ironię, po rozprawieniu się z Ruskimi, Prusacy natychmiast zabrali się za Polaków. A nam pozostało zapoczątkowane wówczas w warszawce zwalanie wszystkich naszych nieszczęść związanych z rozbiorami na braci Rosjan.
    Ponieważ historia lubi się powtarzać, prawie identyczna sytuacja miała miejsce w latach 1917-20. I znowóż Niemcom udało się osadzić na rosyjskim „tronie” swoich szpiegów i kolaborantów, zwanych dla odmiany bolszewikami. Mój dziadek miał okazję obserwowania postawy „warszawki” wobec działań bolszewików właśnie z perspektywy kresów. Zamiast wesprzeć walkę prawdziwych Rosjan z niemieckimi agentami, Polacy prowadząc pozorowane akcje militarne spowodowali skonsolidowanie wokół bolszewików „pożytecznych idiotów” do walki z wrogiem zewnętrznym, co o mały włos nie zakończyło się dla nas tragicznie już w roku 1920. Pewnie mało kto wie, ale niemieckie Prusy udzieliły w roku 1920 schronienia uciekającym bolszewikom (proszę mi wierzyć, że nie Rosjanom, z którymi walczyli przez ponad 3 lata w I wojnie światowej, lecz właśnie swoim agentom, z którymi wcześniej „zawarli pokój” z przebiegiem granicy niemiecko-rosyjskiej gdzieś właśnie w okolicach … Pskowa. Polska była oczywiście nie przewidywana do istnienia).
    Pozostawienie bolszewików u władzy w Rosji zemściło się oczywiście w pierwszej kolejności na prawdziwych Rosjanach i cerkwi prawosławnej (z czego być może niektórzy Polacy się cieszyli), ale proszę pamiętać, że minęło kilkanaście lat, a niemieccy agenci (tym razem już z rosyjsko brzmiącymi nazwiskami) zajęli się oczyszczaniem Rosji z prawdziwych Polaków (w roku 1937 na progu własnego domu pod Pskowem, na oczach swojego 10 letniego syna został zastrzelony daleki kuzyn mojego dziadka. Wtedy też to dziecko po raz ostatni widziało swoją matkę). Chciałbym tylko dodać, że akcja w Katyniu 3 lata później była moim zdaniem jedynie zakończeniem rozpoczętych wówczas czystek etnicznych w stosunku do Polaków mieszkających w cudownym Kraju Rad. Pamiętajmy jednak, że pierwszymi ofiarami bolszewików byli prawdziwi Rosjanie, a w różnych Katyniach na terenach zajętych przez bolszewików spoczywa ich tysiące razy więcej, niż naszych rodaków.
    Dla mnie słowa Dmowskiego: „… nie możemy dziś twierdzić, że cierpienia narodu rosyjskiego to nie nasza sprawa i nie możemy też układać się przeciwko Rosjanom z jakimikolwiek nowymi „bolszewikami”, którzy chcieliby opanowywać Rosję” brzmią niesamowicie proroczo. Podobnie jak stwierdzenie, „że nasz stosunek do narodu rosyjskiego powinien być wreszcie (w naszym własnym interesie) oparty na ewangelicznym: kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. A także przestroga, aby „… istotą naszej polityki względem Rosji nie były kombinacje z jakimikolwiek czynnikami przemijającymi – widzieliśmy konieczność porozumienia z tym, co jest trwałe w Rosji, z narodem rosyjskim”. Dla mnie zaskakująca mądrość wyjątkowego polityka, któremu nie dane było zaistnieć na czele państwa polskiego po I WŚ. Szkoda, że zastąpił Go buc jakich nie brakuje nam po dzień dzisiejszy.

  37. Re. 35 (Jacki22)

    Dzięki za słowa uznania, ale cytowane przez Pana w ostatnim akapicie zdania:

    „…nie możemy dziś twierdzić, że cierpienia narodu rosyjskiego to nie nasza sprawa i nie możemy też układać się przeciwko Rosjanom z jakimikolwiek nowymi „bolszewikami”, którzy chcieliby opanowywać Rosję” i „nasz stosunek do narodu rosyjskiego powinien być wreszcie (w naszym własnym interesie) oparty na ewangelicznym: kochaj bliźniego swego jak siebie samego”

    – nie są autorstwa Dmowskiego, lecz napisałem je w dyskusji pod artykułem pt. „Rocznica śmierci I. Paderewskiego” http://jednodniowka.pl/news.php?readmore=369 i przytoczyłem powyżej w komentarzu (5):

    „Pamiętając o tym, nie możemy dziś twierdzić, że cierpienia narodu rosyjskiego to nie nasza sprawa i nie możemy też układać się przeciwko Rosjanom z jakimikolwiek nowymi „bolszewikami”, którzy chcieliby opanowywać Rosję. Nie tylko dlatego, że działać to może w dwie strony, zatem i o naszych cierpieniach Rosjanie mogliby się tak lekceważąco wyrazić (albo z naszymi wrogami o polską ziemię się ułożyć), ale przede wszystkim dlatego, że nasz stosunek do narodu rosyjskiego powinien być wreszcie (w naszym własnym interesie) oparty na ewangelicznym: kochaj bliźniego swego jak siebie samego. Od tego zależy nasza przyszłość.

    Dlatego polityka propolska, to polityka uwzględniająca wskazania Dmowskiego, żałosne doświadczenia opierania się na Zachodzie i palącą potrzebę ułożenia się z sąsiadami w taki sposób, by żaden Paderewski nie musiał już żebrać w Waszyngtonie o pomoc.”

    Uważam, że w tym właśnie kierunku – porozumienia i współpracy Słowian – powinna być kształtowana świadomość ludu Polski, Rosji i innych państw słowiańskich.
    Niezależnie od istniejących systemów władzy, albo też z ich pomocą.”

    Pozdrawiam i zapraszam do lektury mojego bloga: http://polski.blog.ru/

  38. jacki22 said

    Re. 36
    Najmocniej przepraszam! W takim razie to do Pana adresowałem słowa „zaskakująca mądrość wyjątkowego polityka”. Podtrzymuję je. Liczę, że mi Pan wybaczy błędne przypisanie cytatu, który mam nadzieję spodobałby się również Dmowskiemu.

  39. Chutor said

    Ad 35 Jacki22

    „Pamiętajmy jednak, że pierwszymi ofiarami bolszewików byli prawdziwi Rosjanie, a w różnych Katyniach na terenach zajętych przez bolszewików spoczywa ich tysiące razy więcej, niż naszych rodaków.”

    http://www.bing.com/search?q=nationmaster&qs=n&sk=&form=QBRE

    Ten sam cel inny sposob
    Po co zabijac oni sie nie narodza

    Rosja: mocarstwo nuklearne, rowniez

    #1, rekord swiatowy, w aborcji 2266360
    przecietny wiek zgonu mezczyzn 59 lat
    spadek populacji, pomimo wielkiej imigracji z poprzednich sowieckic rupublik – rok 1990 148 milionow mieszkancow
    – rok 2010 142 milionow mieszkancow
    ilosc osob uwiezionych na 100000 mieszkacow: 584 (drugie miejsce w swiecie)
    ludzie w wiezieniu nie zakladaja rodzin i moralnie sie nie rozwijaja.

    USA: mocarstwo nuklearne, rowniez

    #1, rekord swiatowy, w ilosci wiezniow na 100000 mieszkancow: 715 ludzie w wiezieniu nie zakladaja rodzin i moralnie sie nie rozwijaja
    #1, rekord swiatowy, w otylosci mieszkancow. Ludzie chorobliwie otyli nie maja sil by opiekowac sie dziecmi, oni sami potrzebuja opieki.

    Wiec co: zmien kanal i obciagnij jedno piwko wiecej.

  40. 166 bojkot TVN said

    Ks. prof. biskup Ignacy Dec Dożynki 2011 Jasna Góra http://gloria.tv/?media=191068
    Oj ostro! Szybko, zwięźle, takie powinny być kazania każdego biskupa, a szczególnie prymasa. Od 6 minuty bombardowanie polityków powalającą logiką, klarownością, konsekwencją.

  41. Brat Dioskur said

    Re 20,

    „JUz raz Polska miala swoje miejsce w trojkacie Berlin Paryz Moskwa…”

    Teraz mamy do czynienia raczej z Osia niz Trojkatem.Budowa rurociagu morzem (sic!)omijacego Polske jest tego dobitnym dowodem.

  42. Guła said

    wot megalomania?
    30 banków rosyjskich przetransformowało z Rosji 20 mld baksów w 1 półroczu tego roku.

  43. http://wirtualnapolonia.com/2011/09/05/osadnicy-izraelscy-probowali-podpalic-meczet/

  44. Ciekawostka. O rasizmie. .
    http://autonom.pl/index.php/news/informacje/1323-biala-swinia-nie-jest-rasistowska-obelga

  45. 166 bojkot TVN said

    Prawdopodobnie premier Rosji Putin w porozumieniu z naszym i pewnie jeszcze jakimś innym kanclerzem, albo też światowym rabinatem, skończył dokumentnie z jedną polską megalomanią, czyli niejako wypełnił marzenia pana Engelgarda co widać dokładnie tu: http://gloria.tv/?media=191434
    Tu-154M 101 spadł w precyzyjnie wybranym czasie, okolicznościach i przy wielkiej nadarzającej się okazji, która już później by się nie powtórzyła

  46. 166 bojkot TVN said

    dopisek do 45/
    W tym programie TV Trwam http://gloria.tv/?media=191434 widać wyraźnie jak w ramach walki z polską megalomanią, zorganizowane młodzieżówki żydowskich bandytów mordowały spokojnych ludzi, którzy pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu modlili się.
    Widać jak na dłoni, że front walki z polską megalomania sięga od Moskwy, poprzez żydowskie bojówki i pana Engelgarda, przez Berlin, aż do samego NY City, i tamtejsze banki i ADL, tudzież Światowy Kongres Żydów, którym roją się polskie pieniądze i którym można zadedykować „fałszywkę” http://niepoprawni.pl/blog/4873/bronislaw-geremek-wywiad-z-1981-roku

  47. Inkwizytor said

    Bełkotliwa chazarska stręczycielko, tak sie boisz polskiego narodowca J. Engelgarda ))) Rozumiem, że twój chazarski nacjonalizm a właściwie rasizm jest jak najbardziej kosher )))

  48. 166 bojkot TVN said

    47/
    Narodowiec Engelgard taki sam jak Inkwizytor ….

  49. Olo_kru said

    Gdzie ten Marucha?
    Coś długo nie ma go, niechże wraca już.

  50. aga said

    Giertych: PiS i sanacja to duch cywilizacji turańskiej

    Podobnie jak Piłsudczycy, PiS choruje na Moskala. Robi wszystko, by zantagonizować relacje polsko-rosyjskie. Polityka gruzińska Lecha Kaczyńskiego przypomina wyprawę Piłsudskiego do Kijowa, by budować Ukrainę Petlury.

    W nowszych czasach wpływami turańskimi najbardziej zarażony był tzw. obóz Marszałka Piłsudskiego. Mówimy „obóz” a nie partia, ponieważ gdy inne siły polityczne określały się według ideologii jako narodowcy, ludowcy, socjaliści, chadecy itd., oni określali się – od imienia wodza – jako piłsudczycy. Łączyła ich organizacja wojskowa, tryb rozkazodawczy. Myślenie było źle widziane – „Komendant wie lepiej!” Czuli się postawieni ponad prawem. Zamachy, zabójstwa, więzienie przeciwników (Antokol, Brześć, Bereza Kartuska) były na porządku dziennym. A przy tym wszystkim romantyzm wojenny, ruchliwość, ofiarność, patriotyzm i … obojętność religijna. Turańszczyzna we własnych szeregach nie przeszkadzała Piłsudczykom prowadzić polityki anty-rosyjskiej, chorować na Moskala. Turański despota nie uznaje sąsiednich despocji – dąży do podporządkowania ich sobie. Zwykle wystarcza usunąć sąsiedniego władcę by jego domena przeszła pod skrzydła zwycięzcy

    Za głoszenie tezy o turańskości obozu Marszałka Piłsudskiego Koneczny został pozbawiony katedry historii w Wilnie (w r. 1929) i przedwcześnie przeniesiony na emeryturę.

    Czy mamy dzisiaj w Polsce środowiska zarażone mentalnością turańską? Moim zdaniem takim środowiskiem jest PiS.

    Widzę różne analogie z piłsudczyzną. Jarosław Kaczyński zachowuje się jak turański władca. Wydaje rozkazy i wymaga bezwzględnego posłuszeństwa. Nikt samodzielnie myślący długo u niego nie wytrzymuje. Lista uciekinierów jest długa. Do bardziej znanych należą: Bielan, Dorn, Jurek, Kamiński, Kluzik-Rostkowska, Kowal, Kubiak, Libicki, Marcinkiewicz, Migalski, Poncyliusz, Ujazdowski, Urbański. Niektórzy próbują wracać skruszeni, bo wybory się zbliżają, ale to zagrania chwilowe. W PiS-ie jest miejsce tylko dla posłusznych.

    Gdy było dwóch braci Kaczyńskich, było tak samo. Rządził Jarosław. To on wydawał rozkazy, a Lech był wykonawcą. Stąd odpowiedzialność Jarosława za politykę Lecha. Pamiętamy słynną wypowiedź Lecha po wygraniu wyborów prezydenckich: „Panie Prezesie, melduję wykonanie zadania!” Przed turańskim władcą staje się na baczność, lub klęczy. Wszyscy czołowi działacze PiS, ci co zostali, to ślepi wykonawcy poleceń prezesa. Silni, zwarci, gotowi! Do czego – to jeszcze nie wiedzą, ale się nie martwią, bo prezes im powie.

    Bardzo to przypomina kult jednostki, jakim otaczany był Piłsudski. Gdy zmarł, kult przeniesiono na jego trumnę i rządzono niejako w jego imieniu. Dziś trumna Lecha Kaczyńskiego odgrywa podobną rolę. Tak się składa, że obie trumny tych rzekomo opatrznościowych mężów stanu spoczywają w tej samej krypcie wawelskiej.

    Podobnie jak Piłsudczycy, PiS choruje na Moskala. Robi wszystko, by zantagonizować relacje polsko-rosyjskie. Polityka gruzińska Lecha Kaczyńskiego przypomina wyprawę Piłsudskiego do Kijowa, by budować Ukrainę Petlury. Pomawianie Rosji o sprawstwo katastrofy smoleńskiej zakrawa na obłęd.
    Tak jak za czasów sanacji PiS dąży do osiągnięcia pełni władzy. Gdy wygrało wybory prezydenckie (Lech Kaczyński) i parlamentarne, posiadało marszałka Sejmu (Marek Jurek) i premiera (Kazimierz Marcinkiewicz), największy klub w Sejmie i Senacie, próbowano doprowadzić do nie uchwalenia budżetu w terminie, aby był pretekst dla prezydenta do rozwiązania Sejmu, rozpisania nowych wyborów i skorzystania z chwilowo posiadanej większości do uzyskania bezwzględnej władzy (sondaże dawały wtedy PiS-owi 50%). Pamiętamy te przepychanki wokół budżetu, kiedy to marszałek Jurek nawet próbował wysadzić z fotela przewodniczącego obradom Sejmu wicemarszałka Marka Kotlinowskiego (11.I.06), by nie dopuścić do głosowania nad przyspieszeniem prac budżetowych. Tylko solidarna postawa wszystkich klubów Sejmowych przeciw PiS-owi uniemożliwiła ten manewr.

    W latach trzydziestych sanacja wsadzała niewygodnych przywódców partii opozycyjnych do więzienia lub zmuszała do emigracji (procesy brzeskie). W krótkim okresie, gdy PiS był u władzy podobnie próbowano znaleźć preteksty, by przeciwników powsadzać za kratki. Nie tylko przeciwników, ale i koalicjantów. Nieuprawniona prowokacja przeciwko przywódcy Samoobrony (afera gruntowa) jest tu dobrym przykładem. Chodziło o to, by odstrzelić głowy przywódców, a zatrzymać koalicyjnych posłów i elektorat.

    Zaraz po objęciu władzy sanacja szukała dowodów winy po stronie obalonego prezydenta i premiera, wszystko w ramach „sanacji” (uzdrawiania) stosunków. Nic nie znaleźli. PiS, gdy objął władzę, zaraz powołał własną instytucję do zwalczania korupcji, CBA. Też nic nie znalazła.

    Podobnie jak sanacja, PiS chce uchodzić za partię katolicką. Ale z katolickości zostało mu tylko poparcie Radia Maryja. Z głosowań PiS-u katolickości nie widać. W najważniejszym głosowaniu o charakterze wyznaniowym za rządów PiS-u, w sprawie konstytucyjnej obrony życia od poczęcia (posiedzenie 39, głosowanie 76, 13.IV.2007 o godz. 16:32:07) na 153 posłów PiS za wnioskiem głosowało tylko 67, pozostali albo się wstrzymali albo byli nieobecni. W tym głosowaniu tylko posłowie LPR byli wszyscy za wnioskiem. Jak wiemy, po tym głosowaniu Marek Jurek porzucił PiS.
    Podobnie było przy niektórych innych głosowaniach o znaczeniu pro-rodzinnym. Gdy głosowano nad ulgą podatkową w wysokości 1200 zł na dziecko, z klubu PiS na 151 posłów tylko 1 był za, 135 przeciw, a 15 nie głosowało. Gdy głosowano nad zasiłkiem porodowym (tzw. becikowe) tylko 2 posłów PiS było za. Te głosowania nie potwierdzają katolickiego i pro-rodzinnego charakteru tej partii.
    Ingerencja Kaczyńskich w nominację arcybiskupa warszawskiego (sprawa Wielgusa) to też typowo turańskie zagranie.

    Gdy min. Radosław Sikorski powiedział o Powstaniu Warszawskim, że „warto wyciągnąć lekcję także z tej narodowej katastrofy” to został gwałtownie zaatakowany przez różne ośrodki PiS-u stojące na gruncie obrony ideologii klęskowych powstań. Ta obrona to kontynuacja nurtu sanacyjnego, który za to powstanie jest odpowiedzialny.

    Maciej Giertych
    „Opoka”, IX 2011

  51. Marucha said

    Drogie 166,
    Aleś wygenerowało bzdur w swych komentarzach…

  52. 166 bojkot TVN said

    51/Marucha
    Uprzejmie poproszę o wyszczególnienie co Marucha uważa za bzdury, najlepiej od bzdury najmniejszej do największej :))))

  53. — Panie Marucha na 51 — Pani 166 Bojkot nie pisze bzdur , to sa przemyslane i nakazane przez jej przelozonych antypolskie wpisy .
    Musi , to bardzo wazny dla jej mocodawcow temat , ze nakazuja wystapienia bez kamuflazu , plus jeszcze wrzucac wpisy o innej tematyce .

  54. Toronto said

    Trzy glowne prawdy:
    1. Rosja jako panstwo nie byla przyjazna Polsce poczawszy od drugiej polowy XVI wieku, kiedy na tronie zasiadl Iwan IV „grozny”.
    2. Wladcy Rosji, a takze zydo-bolszewicy prowadzili pro-niemiecka polityke i z malymi przerwami taka sytuacja panuje do dzis – vide os „Berlin-Moskwa”.
    3. Polske dzieli z Rosja i Niemcami roznica w cywilizacjach i stad wynikaja konflikty zbrojne – patrz HISTORIA wojen i najazdow na Polske.

    Te trzy powysze fakty oparte na wydarzeniach historycznych ostatnich 450 lat dotycza stosunkow polsko-rosyjskich, ktore nie ulegna zmianie tak dlugo, az sie nie rozpadnie „cywilizacja turanska” i podobnie sprawa wyglada z Niemcami – „cywilizacja bizantyjska” i trwajace od ponad 1000 lat konflikty Panstwa polskiego (cywilizacja lacinska) z Niemcami.

    R.Dmowski zrobil duzo dobrego dla Polski w przeciwienstwie do polglowka Pilsudskiego, ale przegral rywalizacje z bandziorem Pilsudskim i wycofal sie z polityki, co pozniej zawazylo na losach Polski.

    Przypomne to co juz wielokrotnie pisalem w przeszlosci, ze Polska musi sobie szukac partnerow wsrod sobie rownych, w przeciwnym wypadku jest pionkiem w grze wielkich mocarstw.
    W interesie Polski jest wiec szukanie partnerstwa polityczno-ekonomiczno-obronnego z Wegrami i Czecho-Slowacja przeciw niemieckiej ekspansji w Europie i odradzajacej sie polityce Berlin-Moskwa, bo to nic dobrego nie przyniesie dla Polski – vide HISTORIA.

    Prosba do rusofilow:
    =================
    Wyjazdzajcie do „Rosji” i tam budujcie swoj raj na ziemi i nie zawracajcie Polakom d*py swoimi poronionymi wizjami i wyznaczaniem Polsce po raz kolejny roli wasala „Rosji”.

    W pierwszej kolejnosci nalezy usunac zydostwo od wladzy i wplywow w Polsce, a nastepnie zbudowac rzad zlozony ze swiadomych Polakow, ktorzy beda sie kierowac polskim interesem narodowym w swoich decyzjach.
    Silna polska ekonomia i niezaleznosc finansowa panstwa to droga do przemian i sukcesu.
    Dopiero wowczas bedzie stac Polske na silna i nowoczesnie uzbrojona armie i poprawi sie sytuacja materialna polskich rodzin i byt Polakow.

    Dzialanie matematyczne z pierwszej klasy szkoly podstawowej wyjasnia wszystkie zawilosci polityczne i ekonomiczne w Polsce:

    „okienko” + „okienko” = 560 (tylko jedna odpowiedz jest prawdziwa)

    Skoro w Polsce jest kilkadziesiat milionow rdzennych Polakow i nie moga sobie poradzic z liczba 560 i daja sie jeszcze kolowac, to taki narod jest oblakany i niezdolny do prawdziwych przemian i sam sobie szkodzi.

    Toronto, Kanada

  55. 166 bojkot TVN said

    53/Gościu!
    Przytocz jakiś mój antypolski wpis oszczerco!

  56. Przeclaw said

    #34.Chutor

    Tych spraw nie mozna porownywac. Jezeli teza Manuela Rosy zostanie udowodniona, o co nie powinno byc trudno, bo wystarczy zrobic badania DNA z dostepnych probek, to bedzie to rewelacja. Na razie jednak pozostaje tylko teza o charakterze sensacji paparazi.

    W przeciwienstwie do powyzszego, malo znana sprawa odkrycia Ameryki w X wieku przez slowianskich zeglarzy, najprawdopodobniej z Pomorza lub kraju Obodrytow, jest udowodnionym faktem, bo: 1. wyprawa tychrze zeglarzy z Grenlandji zostala odnotowana w sagach norweskich, jak rowniez slowianskie imiona dwoch jej uczestnikow. 2.Odkrycie ziemi amerykanskiej, nazwanej Vinland zostalo opisane przez kronikarza Adama z Bremy w r.1075 3.Zostalo potwierdzone przez odkrycie w latach 1960ch zabudowan Wikingow w Nowej Funlandji.

    Odkrycie to jest przypisywane Wikingom pod wodza Leifa Eriksona z Islandji. W tej chwili nie moge natrafic na odpowiedni link aby potwierdzic, czy ci zeglarze podjeli ta wyprawe z wlasnej inicjatywy, czy byli tylko uczestnikami druzyny Eriksona.

  57. 166 bojkot TVN said

    Dziś kolejna rocznica walki z polską megalomanią. Po 17 dniach walki z hitlerowskim Niemcami na Polskę napadła Armia Czerwona, wbijają nóż w plecy odrodzonemu państwu.
    http://niepoprawni.pl/blog/756/najgorszy-wrog-cham-i-tchorz-zadaje-smiertelny-cios-w-plecy
    Warto przy okazji poznać ówczesną naszą sytuację po nagłej napaści na Westerplatte. Otóż Polska broniła się cały czas przed zmasowanymi atakami Niemców. Warszawa broniła się prawie cały wrzesień – skapitulowała 28 września. ta data jest bardzo ważna, bo zadaje kłam twierdzeniom sowieckiej żydokomuny, że nie złamali paktu o nieagresji, bo w chwili napaści na Polskę, Polski już nie było.
    Bo sytuacja walki z Niemcami wcale nie była beznadziejna.
    Wg http://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Warszawy_(1939)

    (…) 9 września płk dypl. Marian Porwit mianowany został dowódcą Odcinka „Warszawa-Zachód”. W dniach 13-15 września miasto zostało całkowicie okrążone. Stefan Starzyński, komisaryczny prezydent miasta i komisarz cywilny jego obrony, odmówił ewakuacji wraz z rządem i stanął na czele cywilnej obrony Warszawy. Na mocy rozkazu Naczelnego Wodza została powołana Armia Warszawa pod dowództwem gen. Juliusza Rómmla. Stefan Starzyński powołał Komitet Obywatelski przy Dowództwie Obrony Warszawy, skupiający przedstawicieli wszystkich ugrupowań politycznych Rzeczypospolitej – od PPS, poprzez piłsudczyków, do narodowej demokracji. Propagandą Dowództwa Obrony Warszawy kierował płk. Wacław Lipiński.

    W dniach 17–22 września garnizon warszawski został wzmocniony przez żołnierzy Armii Poznań i Armii Pomorze (Wielkopolska Brygada Kawalerii, Podolska Brygada Kawalerii, elementy Pomorskiej Brygady Kawalerii i część jednostek piechoty), którzy pod operacyjnym dowództwem gen. Tadeusza Kutrzeby przełamali się do Warszawy z rejonu Bzury przez Puszczę Kampinoską, tocząc zażarte walki o przedarcie się na przedpolu miasta. Podczas tej operacji polegli generałowie Stanisław Grzmot-Skotnicki, Franciszek Wład i Mikołaj Bołtuć. Mianem Warszawskich Termopil zostały określone walki 30 Pułku Strzelców Kaniowskich 21 września w rejonie Wawrzyszewa, gdzie 1 batalion tego pułku, tracąc 500 ludzi, zatrzymał uderzenie niemieckiej 24 Dywizji Piechoty wsparte czołgami i ogniem 70 dział, umożliwiając przedostanie się do miasta niedobitków z bitwy nad Bzurą. (…)

    To tak krótko o genetycznych kłamstwach naszych wrogów, ku rozwadze młodzieży. Nigdy nie należy ufać i wierzyć obcym, w żadnej dziedzinie życia

  58. Re. 57

    Nie umie Pan liczyć?

    Sowieci zaatakowali po 16 dniach walki z Niemcami:

    „Pod koniec dnia 16 września do oddziałów zgromadzonych w strefie przygranicznej dotarł tajny rozkaz Woroszyłowa nr 16634 o treści: „Uderzać o świcie siedemnastego””. – uderzono już w nocy.

    Warszawa nie broniła się przez „prawie cały wrzesień”, lecz od 8 września (vide link, który Pan sam podaje) do 27 września (wstrzymanie walk).

    A Pańskie stwierdzenie: „sytuacja walki z Niemcami wcale nie była beznadziejna” – świadczy o nieznajomości tych wydarzeń.

    Zatem i Panu „nie należy ufać i wierzyć”.

    Przykre to.

  59. 166 bojkot TVN said

    58/Ruski blog
    Czy Ruski blog przeczytał to co grube? Pewnie nie.
    Gdyby nie pakt Ribbentrop- Mołotow tej napaści na Polskę nie byłoby, nie byłoby eksterminacji Polaków przez Niemców i przez ruską żydokomunę. To był pakt dwóch diabłów …..

    Nie musi mi Ruski blog wierzyć – niech se poczyta o faktach.
    Niemcy i ruska żydokomuna mają na sumieniu śmierć kilku milionów rdzennych Polaków

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: