Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

„Lincz” – reż. K. Łukaszewicz (2010)

Posted by Marucha w dniu 2011-09-06 (Wtorek)

Większość naszych czytelników słyszała zapewne o głośnej sprawie samosądu we Włodowie (woj. warmińsko-mazurskie), który miał miejsce w lipcu 2005 roku. Mieszkańcy małej wsi, którzy zdani jedynie na siebie byli zmuszeni wytrzymywać swoisty terror, jakiego dostarczał im ich własny sąsiad-recydywista, w obawie o życie swoich bliskich postanowili wziąć sprawiedliwość we własne ręce i pod wpływem emocji zakończyć wieloletnią gehennę.

Sprawa, która szybko stała się dosyć medialna, przez kilka lat była na ustach nie tylko dziennikarzy, socjologów, psychologów czy znawców prawa, lecz także zwykłych ludzi, pobudzając co i raz burzliwe dyskusje na temat działań organów ścigania bądź wielu aspektów towarzyszących wydarzeniu we Włodowie. Sprawcy tego czynu, będący w mojej opinii tak naprawdę ofiarami, po wieloletniej walce zostali ułaskawieni w 2009 roku przez ówczesnego prezydenta RP, Lecha Kaczyńskiego, jednak casus całej sprawy porusza do dziś, a sami uczestnicy tych wydarzeń (wymierzający sprawiedliwość sprawcy linczu, ich rodziny, najbliżsi sąsiedzi) z pewnością prędko o niej nie zapomną. Ciągnący się latami proces był ich wspólną, lokalną tragedią, posiadającą bijące po oczach drugie dno. W ubiegłym roku do sprawy postanowił powrócić reżyser Krzysztof Łukaszewicz, realizując film inspirowany wydarzeniami z Włodowa.

„Lincz”, bo tak nazywa się opisywana produkcja, to zrealizowany w dniach od 25 maja do 10 czerwca 2010 dramat obrazujący prawdziwe wydarzenia, przeplatające się jednak z czystą reżyserską fikcją. Motyw przewodni filmu, a także nienaganna obsada aktorska sprawia, że do produkcji zasiąść można z zaciekawieniem i tak też było w moim przypadku. Film rozpoczyna scena, w której starszy mężczyzna kończy składać dokumenty w którymś z urzędów, a przyjmująca je – mocno zdenerwowana – kobieta ucieka wzrokiem od swojego petenta. Kim jest ów człowiek dowiemy w dalszej części filmu, który już chwilę później przenosi widzów na miejsce policyjnych czynności operacyjnych, prowadzonych wokół zwłok mężczyzny. W międzyczasie słyszymy przekazywane przez policyjne radio polecenia, a scenografia zmienia się na miejsce bydlęcych działań policji, która do zatrzymania kilku niekaranych wcześniej mieszkańców wsi używa oddziału antyterrorystycznego, wyważającego drzwi czy celującego z broni do niestawiającego oporu ojca trzymającego na kolanach swojego syna. W ten sposób dochodzi do zatrzymania sześciu podejrzanych o zabójstwo mężczyzn.

Od tego momentu rozpoczyna się główna fabuła filmu, przedstawiając odmienione tym wydarzeniem, burzliwe życie mieszkańców wsi – w tym rodzin zatrzymanych osób (a także wcześniejsze zdarzenia, które się na nie złożyły). Wiadomo już bowiem, że zostali oni aresztowani w związku z podejrzeniem dokonania mordu na jednym z głównych bohaterów filmu, Jarosławie Zaranku, terroryzującym wieś recydywiście.

Tutaj jednak musimy pamiętać, że film został nakręcony na podstawie wydarzeń we Włodowie i nie obrazuje on faktycznego przebiegu tej sprawy. Zdecydowana większość obecnych w filmie wydarzeń została dopisana na potrzeby scenariusza, zaś wszystkie przewijające się w filmie imiona i nazwiska są fikcyjne. Mimo tego, film obraca się wokół głównego wątku tej sprawy, dzięki czemu w jakimś stopniu może rzucić na nią nowe spojrzenie – szczególnie, że jednak spora część zdarzeń pokrywa się z rzeczywistością. Jesteśmy więc świadkami pobudzenia mieszkańców wsi – sąsiadów aresztowanych bohaterów – którzy w ramach solidarności zwołują się w celu wymuszenia na policjantach wyjaśnień podstaw zatrzymania, a także przeprowadzają zbiórkę pieniędzy na pomoc prawną dla zatrzymanych. Widzimy tu dobrze zobrazowaną cechę typową dla mniejszych wspólnot (np. wsi), a zanikającą w większych społecznościach – poczucie więzi międzyludzkiej, która motywuje do dalszego działania. W filmie nienajgorzej przedstawiono również dramat rodzin aresztowanych osób, którzy żyjąc z dnia na dzień oczekują powrotu do normalności, cały czas mając nadzieję na szybki powrót ich bliskich do domu.

Każdemu z oglądających ten film widzów z pewnością rzuci(ła) się w oczy postawa „dzielnych stróżów prawa”, która akurat w pełni pokrywa się z wydarzeniami we Włodowie. Miejscowi policjanci ignorują zgłoszenia mieszkańców o zagrażającym ich mężczyźnie, pozwalając sobie również na padające w filmie słowa „Co, z dziadkiem sobie nie poradzicie?” Gdy jednak zdesperowani ludzie pod wpływem chwili postanowili bronić się sami (moment podjęcia dramatycznej decyzji został bardzo dobrze ukazany w filmie), policja natychmiast przechodzi do działań, zatrzymując podejrzanych już na kilka godzin po dokonanym przez nich linczu – jak już wyżej wspomniałem, angażując do tego oddział antyterrorystów.

Myślę, że część czytelników Autonom.pl skojarzy ten wątek z problemem tzw. „nieprzystosowanych współobywateli”, a więc mniejszości cygańskich terroryzujących część miast i wsi w Polsce, a także w o wiele większym stopniu w Czechach, na Słowacji oraz Węgrzech. Gdy więc zwykli obywatele są prześladowani – „mający ich bronić” policjanci milczą, gdy jednak zaczynają się organizować i bronić – są przestępcami, których należy zamknąć w więzieniu. Oto typowy obraz sprawiedliwości (a w zasadzie jej braku) w systemie, w którym przyszło nam egzystować. Co prawda w sprawie zdesperowanych mieszkańców Włodowa oraz w odwołującym się do nich filmie problematyczna sytuacja kończy się pomyślnie, to jednak szara codzienność pozostaje szarą codziennością, a utrzymywani z naszych podatków policjanci są w rzeczywistości zgrają nastawionych przeciwko obywatelom darmozjadów.

W powyższej mocno subiektywnej recenzji specjalnie pominąłem wiele wątków, aby nie opisywać każdej sceny z osobna, psując tym samym oglądanie filmu osobom, które jeszcze go nie widziały. Zakończę ją więc typowo, wymieniając drobne plusy i minusy. Na uznanie zdecydowanie zasługuje gra Wiesława Komasy, który wcielił się w rolę siejącego we wsi postrach Zaranka. Całkiem dobrze dobrano również muzykę, która jednak nie pojawia się zbyt często – a niektóre sceny aż się o nią proszą. Duży minus to zbyt luźne dołożenie do fabuły filmu fikcji reżyserskiej, która poszczególnym widzom może dać błędny obraz całej sprawy, zamiast zmusić do jej osobistego rozpatrzenia (bo chyba taki był główny zamysł tej produkcji).

Mimo wszystko, w dobie kinowego pseudoartystycznego kiczu, „Lincz” to poruszająca opowieść, dla której warto poświęcić niecałe półtorej godziny przed ekranem. Zainteresowane tym filmem osoby bez problemu znajdą go w sieci, m.in. na popularnym portalu YouTube.

http://autonom.pl/

Komentarzy 18 do “„Lincz” – reż. K. Łukaszewicz (2010)”

  1. RomanK said

    Powszechne posiadanie broni…zlagodzi obyczaje!

  2. Rysio said

  3. Rysio said

    re 1. „..Powszechne posiadanie broni…zlagodzi obyczaje!…”

    Zgadza sie.

    Najłatwiejszy dostep do broni w USA jest w Vermoncie. ( to tam gdzie zginał wodz Apachow Winnetou 😉

    W Vermoncie jest cisza, spokoj i nikt do nikogo nie szura bo nikt tak naprawde nie wie co kto nosi za pazucha,.

  4. Rysio said

    To wydarzenie i ten film bardzo dobrze pokazuje jak niezbedny i jak bardzo potrzebny jest w Polsce naprawde wolny rynek kapitalistyczny.

    A wiec na wolnym rynku, nie bylo by żadnych obowiazkowych podatkow a tym samym panstwowa nieefektywna policja przestała by istniec’.

    W wolnym rynku kapitalistycznym wszyscy mieszkancy Polski bez najmniejszego problemu mogli by sie uzbroic’ w bron palna, (krotka, i długa,). A tzn. że każda baba w tej wsi miała by za piecem, lub za szafa, sztucer, dubeltowke albo revolwer w szufladzie.

    Co niektore miasta, miasteczka i wioski (gdyby była taka potrzeba) z własnych niczym nie przymuszonych funduszy opłacalyby lokalnego stroża porzadku ( W USA to jest szeryf) ktory gdyby tylko zaszła taka potrzeba zaprowadzał by porzadek w błyskawicznym tempie.

    W wolnym rynku kapitalistycznym z niczym nieograniczonym dostepem do broni palnej – każdy jeden bandzior musiał by sie liczyc’ z tym że każdy napad rabunkowy może byc’ dla niego bardzo, ale to bardzo niezdrowy.

    PS. Oczywiscie żaden z policjantow nie został ukarany bo wiadmo już od dawien dawna, że urzednik/bandyta drugiemu krzywdy nie da zrobic’ – jak to mowia, kruk krukowi oka nie wykole.

  5. Darek T. said

    Władze które boją się swoich obywateli, nie zezwolą na powszechny dostęp do broni. Nad przyczynami tych lęków można by dyskutować latami.

  6. Krzysztof M said

    Ad. 1

    Głupiś Romanie. Głupiś. Powszechne posiadanie broni absolutnie niczego nie rozwiązuje.

    Jeśli powtarzasz wciąż te same brednie, to znaczy, że albo jesteś bezmyślny, albo masz złą wolę. Złą w stosunku do Polaków. Stawiam na to drugie. Bo na bezmyślnego nie wyglądasz.

  7. Miet said

    Panu Rysiowi cos sie pop…lo, Apache to Arizona i Nowy Meksyk a Winnetou to wymyslona postac przez Niemca Karola Mya.
    A odnosnie posiadania broni, to nie mam nic przeciwko – sam posiadam.

  8. Brat Dioskur said

    Techniki szanatazu spoleczenstwa pokazane w tym filmie sa przeszczepione z Zachodu.Tam chodzilo o to zeby stlumic u ludzi instynkt samoobrony pozostawiajac ich tym samym na pastwe rzadzacych.Wlasnie pastwe ,bo to, co w zamian za samoobrone proponuja ze swoim aparatem sprawiedliwosci wladze liberalnego Zachodu , jest oczywistym wydaniem ofiary na laske napastnika.W jednej z panelowych dyskusji w belgijskiej TV pewien oficer policji na serio sugerowal ,zeby negocjowac z wlamywaczem i w zadnym wypadku nie wymierzac mu sprawiedliwosci na wlasna reke!Slynna rzymska teza ze „nikt nie moze byc sedzia we wlasnej sprawie” jest w tym wypadku bezczelnie naduzywana.Najwyrazniej okupujacy Polske (na zyczenie Polakow!)motloch dostal przynaglajace rozkazy z Brukseli i jak to w takich wypadkach bywa ,wykonuje je z nawiazka.

  9. kawador said

    @Krzysztof M

    „Głupiś. Powszechne posiadanie broni absolutnie niczego nie rozwiązuje. ”

    Tak jest – niczego nie rozwiązuje. I dlatego wszystkie największe mendy i kanalie tego świata zaczynały (i zaczynają) swoje rządy od rozbrajania cywilów.

    http://jpfo.org/filegen-a-m/deathgc.htm#chart

    http://libertarianizm.net/thread-1598.html

  10. Marucha said

    Re 4:
    Niektórym się wszystko z d…ą kojarzy.
    Panu Rysiowi zaś – z wolnym rynkiem, kapitalizmem i von Miesesem.

  11. 166 bojkot TVN said

    http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=4225&Itemid=100
    Lincz w wykonaniu minisra R.Sikorskiego

    Minister Radek Sikorski, jego bełkotek a wybory do senatu

    [umieszczam, bo ta „afera” pokazuje poziom rządzących politykierów i ich metody. MD]

    Janusz Sanocki

    Kandydat do Senatu

    z ramienia Prawa i Sprawiedliwości

    Okręg nr 51

    Oświadczenie

    Minister rządu p. Donalda Tuska p. Radek Sikorski zaszczycił moją osobę swoją uwagą. Minister stwierdził iż udzielenie przeze mnie wywiadu białoruskiej telewizji kilka miesięcy temu było skandalem i z tego powodu zasługuje na karę polityczną.

    Otóż oświadczam Panu ministrowi Sikorskiemu iż w moich wypowiedziach na temat sytuacji w polskim sądownictwie, w ocenie przestrzegania praw człowieka w Polsce pod rządami Donalda Tuska opierałem się na przykładach prawdziwych. W mojej ocenie (i to podtrzymuję) sytuacja – jeśli idzie o przestrzeganie praw człowieka pod Waszymi rządami Panowie w Polsce, nie jest o wiele lepsza niż ta na Białorusi.

    To z publicznej telewizji za rządów Platformy, Donalda Tuska i Pana Panie Ministrze Sikorski, usunięto wszystkich niezależnych dziennikarzy – Wildsteina, Gargas, Pospieszalskiego, Ziemkiewicza.

    To Wy Panowie z Platformy, zatuszowaliście aferę hazardową.

    To w Polsce rządzonej przez Donalda Tuska lidera opozycji wysyła się na badania psychiatryczne.

    To za rządów PO, w Gryficach miejscowy układ zaszczuł na śmierć uczciwego i odważnego dziennikarza śp. Wiesława Szmidta. I nie słyszałem, żeby którykolwiek z ministrów, a nawet posłów, pańskiej partii, podjął się obrony, albo choćby odezwał się publicznie w tej sprawie.

    Moje wypowiedzi na temat Białorusi nie gloryfikowały bynajmniej tamtejszych władz. Pokazywałem jedynie, że Polska pod rządami Platformy Obywatelskiej, nie daleko odbiega od tamtejszego modelu i uważam, że akurat minister Sikorski jest może ostatnim, który powinien tak gromko walczyć o jakość demokracji w tamtym kraju, pomijając milczeniem to co dzieje się pod jego i jego kolegów rządami w Polsce. Tylko tyle!

    Natomiast wyrywanie z kontekstu mojego reportażu (sprzed pół roku) wypowiedzi na temat takich czy innych aspektów życia na Białorusi, czy poszczególnych działań Prezydenta tego kraju i żądanie – wysuwane przez Pana Ministra Sikorskiego – wyciągnięcia wobec mnie konsekwencji jest doprawdy osobliwym świadectwem podejścia do wolności słowa. Rozumiem, że kiedy Łukaszenko ściga dziennikarzy to jest zły i że to dyktatura, a kiedy robi to Sikorski to tak właśnie wygląda „demokracja” i „wolność”.

    Biedna Polsko jak długo jeszcze takich bufonów u władzy będziesz cierpieć?

    Nysa 6 września 2011 r. Janusz Sanocki

    Kandydat do Senatu, Okręg 51

  12. Rysio said

    re 10. Podswiadomie czułem że Gajowy zareaguje na moj wpis.

    🙂

  13. Rysio said

    re 7. Miet co ty! Winetou jaki wymysł?
    W III tomie Winnetou wyraznie jest napisane że wodz Apaczow Winnetou zgiał, i pochowany jest w gorach Gros Vernes w Vermoncie.

    PS. Juz prawie 30 lat jestem w USA i do tej pory nie udało mi sie ich zlokalizowac’.

    😦

  14. Rysio said

    re 9. Kawador – czasami cieżko dotrzec’ do Krzysztof M bo on jak cos mu nie pasi to przyjmuje pozycje stursia – chowa glowe, w piasek.

    😉

  15. Krzysztof M said

    Ad. 14

    Czym jest Mises dla liberałów?
    Tym samym, czym „Kapitał Marxa” dla komunistów. 🙂

    Podobne skutki. 🙂

    Ad. broń itd.

    Wszelkie argumenty przeciwko broni odbijają się od was, jak piłeczka od ściany.. PZPR-owski beton, to przy was plastelina. 🙂

  16. revers said

    najmocniejszy jest poczatek filmu gdy w nocy do akcji wchodzi oddzial SS w kominiarkach, wspomagany przez rodzime gestapo, czyli nieumundurowna policje
    prototalitarna.

  17. kawador said

    @Krzysztof M

    „Wszelkie argumenty przeciwko broni odbijają się od was, jak piłeczka od ściany.”

    Bo najlepszy argumentem za bronią jest to, że 99% politycznych mend jest przeciwko.
    Człowiek, który chce mnie rozbroić, jestem moim wrogiem – dokładnie takie to jest proste. Dwuwartościowa logika.

  18. Brat Dioskur said

    No dobrze ,ale ja sobie zadawuje pytanie czy taki nergal (celowo z malej litery) nie namyslil by sie ze 20 razy zanim by wystapil ze swoim „numerkiem” w sytuacji …gdyby w Polsce kazdy mial dostep do broni?W Holandii podobny mendal profanujacy religie (islam) najpierw dostal kule a potem nozem po gardle.Pozniej po zlokalizowaniu grupy wspolpracujacej z zamachowcem policja probowala ich zdjac ,ale szturm antyterorystow (tez w kominiarkach)na ich dom zalamal sie pod gradem recznych granatow,ktorymi szturmowani sie bronili wiec tulipanowy SWAT przeszedl do walki pozycyjnej.Ogien z broni maszynowej ,ktora uzywaly obie strony niosl sie dlugo po calej Hadze .

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: