Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    ojojoj o Premier wzywa do wojny z …
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    ojojoj o Afera
    Jack Ravenno o Wolne tematy (38 – …
    Jack Ravenno o Co właściwie napisał Mora…
    zorard o Premier wzywa do wojny z …
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Mietek o Kreml nigdy się nie naucz…
    revers o Kreml nigdy się nie naucz…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    revers o Kreml nigdy się nie naucz…
    Listwa o Wolne tematy (38 – …
    Mietek o Pat Buchanan przeciwko Finland…
    Listwa o Znaczenie wojny w XXI wie…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 615 obserwujących.

Czy globalizacja zakończy się rewolucją?

Posted by Marucha w dniu 2011-09-08 (Czwartek)

W chwili obecnej procesy globalizacji można uznać za daleko zaawansowane, a owoce przezeń wydane są na tyle dojrzałe, że pozwalają na prognozowanie kierunku dalszych wydarzeń.

W sferze gospodarczej globalizacja jest próbą stworzenia jednego gigantycznego ponadpaństwowego „rynku” poddanego kontroli wielkich banków, głównie z Wall Street.

W obszarze politycznym jej rezultaty widoczne są pod postacią nowych ponadnarodowych tworów, takich jak UE czy NAFTA będąca obecnie na wcześniejszym stopniu rozwoju podobnym do „embriona unijnego” jakim była EWG.

Za jej owoce w sferze ideologicznej, można uznać powstanie uniwersalnej religii czczącej nowego boga, jakim został ustanowiony tzw. „rynek”, będący w swej istocie emanacją woli bankierskiej międzynarodówki.

Ze względu na fakt znacznego wpływu amerykańskich neokonserwatystów (przepoczwarzonych bolszewików odłamu trockistowskiego) na politykę zachodu, sztandarowym materialnym produktem stała się permanentna „wojna z terroryzmem”, będąca kontynuacją idei permanentnej „światowej rewolucji proletariackiej” z okresu komunistycznego. Ogień jej bomb pochłania coraz to nowe obszary naszego globu, od Jugosławii począwszy na Libii w dniu dzisiejszym skończywszy, wszędzie powodując zniszczenia oraz destabilizację społeczeństw i w rezultacie napędzając zjawisko „terroryzmu”, z którym to rzekomo miała walczyć.

Żaden kraj nie jest zupełnie wolny do rezultatów procesu globalizacji, ale państwa basenów północnego Pacyfiku i Atlantyku, oraz morza Śródziemnego i Północnego, są całkowicie pod jej wpływem.

Owocami globalizacji są skrajne patologie, takie jak koncentracja mocy przemysłowych świata w kilku zaledwie państwach (głównie w Chinach). Przy czym produkty przez ten przemysł dostarczane są tak niskiej jakości, że trudno oprzeć się wrażeniu, że wytwarzane są one nie z myślą o zaspokojeniu potrzeb materialnych ludzkości, ale jedynie korzyści finansowych uzyskiwanych przez finansjerę z handlu nimi.

Odwrotną stroną medalu jest de-industrializacja wielu gospodarek narodowych, której to Polska stała się pierwszą i główną ofiarą. To z kolei spowodowało procesy emigracyjne porównywalne swymi rozmiarami do „wędrówki ludów”. Do efektów ekonomicznych związanych z tym zjawiskiem należy jeszcze dodać nieodwracalne procesy rozrywania tkanki społecznej narodów. Polska jest niekwestionowanym przodownikiem w tej niechlubnej kategorii, stawiając pod znakiem zapytania szanse dalszej biologicznej egzystencji Narodu.

Rozpętana czas jakiś temu III (finansowa) Wojna Światowa polegająca na ograniczeniu przez bankierów płynności finansowej poszczególnych państw, stanowi największą chyba patologię, uniemożliwiającą zaspokojenie potrzeb materialnych ludności.

Weźmy dla przykładu dzisiejszą Polskę. Pomimo całkowitej de-industrializacji, ciągle możliwe jest zapewnienie chleba powszedniego całemu społeczeństwu. Rozpadająca się na naszych oczach infrastruktura wymaga natychmiastowej renowacji. Surowce do budowy dróg, mostów, linii kolejowych są w pełni dostępne na rynku krajowym. Specjalistów z zakresu budownictwa też nie brakuje. Miliony bezrobotnych mogłoby w każdej chwili podjąć takie prace nie wymagające od szeregowych robotników nadmiernych kwalifikacji, ale pod pozorem „walki z inflacja” nie pozwala się wprowadzić na rynek dodatkowych sum ciągle jeszcze własnej waluty jaką jest złotówka. Z drugiej strony krajowe rolnictwo ograniczane jest „unijnymi limitami”, a braki w tej dziedzinie uzupełniane niekontrolowanym importem.

Tak więc mamy orwellowską rzeczywistość, w której nasz dom przeistacza się w ruinę, a jego mieszkańcom nie pozwala się na jego renowację. Mają emigrować albo gnić w degradującej ich człowieczeństwo bezczynności.

Skumulowane efekty światowej wojny finansowej i wojny z terroryzmem spowodowały już destabilizację basenu morza Śródziemnego i związane z nią powstanie ognisk niepokojów społecznych. Czy jednak doprowadzi to do niszczycielskiej rewolucji?

Z historycznego punktu widzenia, najstraszniejsze rezultaty przyniosła rewolucja bolszewicka. Spowodowała ona bezgraniczne cierpienia ludzkie i cywilizacyjnie cofnęła Rosję wiele pokoleń wstecz.

Jakie było imperium rosyjskie przed rewolucją?

Systemem rządów było tzw. samodzierżawie, polegające na totalnej władzy cara oraz związanej z nim kliki dworskiej i urzędniczej. Reszta społeczeństwa, głównie chłopi, utrzymywani byli w całkowitej ciemnocie i nędzy oraz pozbawieni byli większości praw publicznych. Pomimo że Rosja była patologicznym ewenementem w skali Eurazji, to nawet tam podejmowano próby reform, a realna gospodarka rozwijała się dynamicznie w okresie poprzedzającym I Wojnę Światową. Wojna ta stała się katalizatorem rewolucji.

Metoda dominacji caratu, polegająca na utrzymywaniu w ciemnocie gros społeczeństwa, obróciła się przeciw niemu. Wyrwana spod knuta dzicz nie znała umiaru w rewolucyjnym rozpasaniu, zmiatając całkowicie z powierzchni ziemi nieliczne warstwy wyższe społeczeństwa. Rezultaty tej sytuacji można jedynie sklasyfikować jako swoiste piekło na ziemi.

Jak porównać to z obecnym okresem?

Na podobieństwo I Wojny Światowej, tocząca się obecnie wojna finansowa stanowi katalizator rewolucji. Prowadzi ona bowiem nieuchronnie do stopniowej degradacji materialnych podstaw życia człowieka.

W niektórych krajach poważnie dotkniętych tą wojną (np. Hiszpanii i Grecji), znaczna część społeczeństwa uświadomiła już sobie całą fikcję „demokracji parlamentarnej”. Bez względu na to kto wygra wybory, sprawy elektoratu toczyć się będą nadal z góry ustaloną ścieżką. Widać tu praktyczne podobieństwo do carskiej Rosji, w której po zabiciu w zamachu jednego cara na tron wstępował drugi gorszy. Uświadomiło to ciemnym masom, że tylko całkowite zmiecenie systemu sprawowania władzy może uwolnić ich z opresji. Ta świadomość stanowiła pożywkę dla propagandy bolszewickiej owych czasów.

Warto w tym momencie zadać pytanie czy „ruski mużyk” był głupszy od „młodych, wykształconych z dużych miast”? Odpowiedź na to pytanie z natury musi być subiektywna. Według mej skromnej oceny „młodzi, wykształceni” są bardziej otumanieni od swych ruskich odpowiedników, pomimo zewnętrznych (wizualnych) pozorów (jakości ubioru i stopnia higieny osobistej). „Mużyk” miał pełną świadomość bycia ofiarą wyzysku i eksploatacji. „Młodzi, wykształceni” nie mają o tym zielonego pojęcia. Mużyk zdawał sobie sprawę, że do zmiany tej sytuacji potrzebna jest mu ziemia będąca w posiadaniu obszarników. „Młodzi, wykształceni” nie wznoszą się na tak wysoki poziom dywagacji intelektualnych, przeto nie zdają sobie sprawy że oprócz zaspokojenia potrzeb fizjologicznych, może im być coś jeszcze do życia potrzebne.

Jeżeli kierunek wyznaczony przez bankierską międzynarodówkę, nie ulegnie drastycznym zmianom, to rozszerzenie się niepokojów społecznych jest tylko sprawą czasu. Ewentualne załamanie się struktur administracyjnych państw może spowodować wybuch rewolucyjny na niespotykaną skalę i to na obszarze większym niż jedna szósta lądowej powierzchni świata, jaką zajmowało imperium rosyjskie.

Jak w takiej sytuacji zachowają się „młodzi, wykształceni”, którzy pozbawieni codziennej strawy z polskojęzycznych mediów, zmuszeni zostaną do samodzielnego myślenia? Tylko Pan Bóg zna odpowiedź na to pytanie.

Istnieje co prawda alternatywa, że Polska wyludni się zanim nastąpi rewolucja, ale niewątpliwie rozsądniej jest przygotować się na to najgorsze.

Ignacy Nowopolski
Doktor nauk technicznych zajmujący się zawodowo ochrona srodowiska w przemysle.

http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/

Komentarzy 20 do “Czy globalizacja zakończy się rewolucją?”

  1. lopek said

    Globalizacja zakończy się globalnym komunizmem, poprzedzonym wspomnianą przez Autora rewolucją. Owa rewolucja będzie pod kontrolą a jej celem będzie, jak zawsze, wymordowanie ludzi madrych. Komunizm nie znosi ludzi mądrych i odwrotnie. Dopiero potem, już bez żadnych ceregieli – goje – dowiedzą się, że są tylko bydłem i tak też będą traktowani oraz eksterminowani na ogromną, globalną skalę. Przecież to jest już dziś – dla ludzi umiejących patrzeć – oczywiste!

  2. aga said

    http://wiadomosci.monasterujkowice.pl/?p=8762

  3. sono said

    no coz, kazda cywilizacja ma swoj koniec. Upadaly inne, upadnie i nasza. Ta bardzo nowoczesna, zaawansowana techmologicznie i naukowa, z milionami dzieci abortowanych rocznie, z bronia nuklearna uzywana aby wyniszczyc czlowieka na masowa skale, z bronia biolog,iczna zdolna usunac tysiace w krotkim czasie, z rozpasaniem i wyuzdaniem moralnym przy ktorym Rzym Neron to pikus, z szalonym pedem aby miec, posiadac, imponowac itp, itd
    Teraz tylko mammy sie modlic, aby „przejsc przez pieklo i nie stac sie diablem”.
    Bo to pieklo na ziemi nadchdzi, wielkimi krokami.

  4. sono said

    Tu maly ciekawy przyklad.
    Fronda zapodaje, ze wyszla jaks nowa reklama billbordowa rekalmujaca internet, ktora przedstawai mlode dziewczatko lezace w przezorczystej bluzie, ciasnych , rozpietych dzinsach. Tekst reklamy/bilboradu mowi „Od wrzesnia dajemy za darmo” . No i wlasnie. Gdzie lezy pies pogrzebany?
    Ano w tym ze pani, niejaka Krsytyna Kanownik, rzecznik prasowy z Multimedia Polska uwaza, ze nie ma zadnego problemu z ta reklama, ze nikt na nie nie narzekal ( klamie ), i w ogole ocochozzi??
    A o to, ze pani Krysia, lacznie z ta glupiutka panienka pozujaca do tej reklamy, lacznie z calem sztabem pracujacym nad ta, pozal sie Boze , reklama, dzialaja dla lucyferianow.
    Przez to, ze niszcza wartosci chrzescijaneie ,a promuja anyt-chrzescijanskie. Promuja rozpasanie seksualne, promuja degradacje kobiety do roli cichodajki, promuja seks bez zobowiazan etc. Udzial w tworzeniu tego typu reklam, bilborodw, ksiazego, agencji, itp itp jest grzechem, przykladaniem reki do wspoltworzenia ZLA.
    Pani Krysia udaje glupa ktory nie wie o co biega. A potem bedzie placz i zgrzytanie zebow pani Krysiu. Placz na wiek i zgrzytanie wieczne.
    Musimy sie i mu zastanwic czy i my na swoj maly sposb tez sie do tego nie przyczyniamy.

  5. sono said

    a tu link dla ciekawskich
    http://fronda.pl/news/czytaj/tytul/andrzej_rogowski_tez_daje_za_darmo___15317

  6. sono said

    Swoja droga nalezy uwazac na niby katolicki, „judeo-chrzescijanski” portal Fronde. Miesza prawde z klamstwem. Maja sporo ciekawych kwiatkow, ale tez i reklamuja ewidentne chwasty.
    Promuje czesto ludzi, ktorzy na to nie zasluguja.
    Jak np teraz maja artykul wychwalajacy zbrodniarza, klamce, hipokryte, globaliste Busha jako niby obronce dzieci.
    A takze cytuja niejakiego biskupa Zollitscha, ktory cos tam gledzi o papiezu.
    Przypomnijmy ,ze ten niby biskupo, pare lat temu powiedzial w wywiadzie TV:
    „, że nie wierzy w odkupieńczy charakter Męki i Śmierci naszego Pana Jezusa Chrystrusa. Ksiądz arcybiskup twierdzi, że Chrystus umarł aby „okazać solidarność ze wszystkimi cierpiącymi i umierającymi”.
    http://breviarium.blogspot.com/2009/04/abp-robert-zollitsch-nie-wierzy-w.html
    Ten czlowiek po czym takim powinien zostac wysiudany ze swej pozycji na tzw. zbity pysk. Jak widac nie byl i ma sie dobrze w dalszym kontynuuowaniu swych dzilala jakie m u czlonkostwo w V kolumnie narzuca.

  7. efka said

    Moim zdaniem skończy się ogromnym pogromem, takim jakich jeszcze nie było, zapowiedź jest w Apokalipsie.

  8. Realista said

    Do pana Nowopolskiego,

    Mnie sie wydaje ze krytykowanie sytuacji w Carskiej Rosji bez porownania sytuacji z innymi „swiatlymi” krajami w Europie jak np Anglia, jest niesluszne.

    „Reszta społeczeństwa, głównie chłopi, utrzymywani byli w całkowitej ciemnocie i nędzy oraz pozbawieni byli większości praw publicznych.”

    Czy sytuacja biedoty w Angli byla duzo lepsza? Czy potrafili czytac i pisac? Czy mieli jakies prwaw polityczne?

    Powod dlaczego rewolucja wybuchla w Rosji, a nie w Angli jest bardzo prosty i jest taki sam jak powod dlaczego rebelianci walcza z „rezimem” Kaddafiego, a nie Komorowskiego.

  9. prestidigitator said

    Jakie było imperium rosyjskie przed rewolucją?

    Systemem rządów było tzw. samodzierżawie, polegające na totalnej władzy cara oraz związanej z nim kliki dworskiej i urzędniczej. Reszta społeczeństwa, głównie chłopi, utrzymywani byli w całkowitej ciemnocie i nędzy oraz pozbawieni byli większości praw publicznych. Pomimo że Rosja była patologicznym ewenementem w skali Eurazji, to nawet tam podejmowano próby reform, a realna gospodarka rozwijała się dynamicznie w okresie poprzedzającym I Wojnę Światową. Wojna ta stała się katalizatorem rewolucji.

    Metoda dominacji caratu, polegająca na utrzymywaniu w ciemnocie gros społeczeństwa, obróciła się przeciw niemu. Wyrwana spod knuta dzicz nie znała umiaru w rewolucyjnym rozpasaniu, zmiatając całkowicie z powierzchni ziemi nieliczne warstwy wyższe społeczeństwa. Rezultaty tej sytuacji można jedynie sklasyfikować jako swoiste piekło na ziemi.

    Niestety autor artykułu nie zna historii upadku Cesarstwa Rosyjskiego. Upadło ono nie z powodu monarchii (zresztą już parlamentarnej, bo po rewolucji 1905 r. powstała Duma), czy ciemnoty chłopów (co to w ogóle znaczy „ciemnota”? czy skoro pracował fizycznie i się dorabiał i brał wiedzę z cerkwi, a nie z książek, tzn. że był ciemny?). Autor powtarza mity stworzone przez żydowską historiografię.
    W rzeczywistości rewolucja bolszewicka została wywołana i przeprowadzona przez diasporę żydowską (liczącą wówczas w Rosji ponad 3 miliony, czyli całkiem sporo, żeby stworzyć administrację) oraz najemników wywodzących się z innych mniejszości narodowych, zamieszkujących ówczesną Rosję i rdzennych Rosjan, wywodzących się prawie wyłącznie ze środowisk patologiczno-kryminalnych, głównie z miast – tzw. lumpenproletariat. Te 2 ostatnie grupy zostały sfinansowane za pieniądze przywiezione przez Trockiego z Nowego Jorku (od żydowskich bankierów) oraz przedtem przez rząd niemiecki (z czasem Niemcy zostali przez Żydów oszukani). W rewolucji bolszewickiej rosyjscy chłopi (bardzo religijni), poza małą zdemoralizowaną częścią, nie brali udziału. Nie tylko mała grupka arystokracji padła ofiarą eksterminacji podczas rewolucji, ale głównie właśnie chłopi. To samo było wśród robotników w rosyjskich miastach. O ile początkowo, z powodu wieloletniej agitacji komunistycznej i dominacji komunistów (głównie Żydów) w prasie wychodzącej w Rosji, komunizm wśród robotników miał większą popularność, niż wśród chłopów, to już w pierwszych miesiącach po wybuchu rewolucji także robotnicy połapali się, o co w tym wszystkim chodzi i zaczęli się od bolszewików odsuwać.
    Podsumowując: rewolucja bolszewicka została przeprowadzona przez diasporę żydowską i sfinansowane przez żydowską finansjerę (przedtem też Berlin) hordy najemników wywodzących się z mniejszości narodowych zamieszkujących Rosję oraz z rdzennie rosyjskiego miejskiego lumpenproletariatu.

  10. sono said

    Tu kolejna bajka, z 1001 nocy, wciskana zaczadzialym lemingom.
    Po 10 latach „znaleziono” i „udostepniono” „dramatyczne nagrania”, jakie niby mialy miejsce pomiedzy wieza kontrolna, pilotami, stewardesami, terrorystami i kotem Behemotem, ktory sie tam tez przypadkowo zaplatal. Te „dramatyczne nagrania” maja przekoanac niedowiarkow i watpiacych ,ze ta oficjalna bajka to naprawde. Ciekawe dlaczego samoloty uderzajce w wieze w NYC ,spowodowaly kompletne ruine tych budynkow, ( nawet budynek nie uderzony sie zawalil dla przykladu), zas samolot ,ktory uderzyl w Pemtagon wywolal tylko malutkie szkody i wyparowal, lacznie ze zwlokami niby pasazerow, czescia sprzeta i oczywisce kotem Behemotem??
    Oczywiscie zaczadziale, niemyslace, otepiale lemingi, ktore nadal wierza w oficjalne news ,przelkna te bajke z radoscia jako „dowod”, ze mieli racje. Szkoda ze nie dodali do tej bajki jakiego Supermena, ktory bronil wlasna piersia budynku WTC, ale mu sie nie udalo. Lemingi by mialy kogo podziwiac.

  11. sono said

    a tu ta bajka, na dobranoc.
    http://fronda.pl/news/czytaj/tytul/dramatyczne_nagrania_rozmow_pilotow_z_11_09_15328

  12. sono said

    tutaj bardzo dobry komentarz
    „kojoto napisał/a: Friday, 09 September 2011, 02:14

    Nie rozumiem jak to możliwe, żebu przeciętnie inteligentny człowiek wierzył w te brednie podane w oficjalnej wersji.

    Nawet jeśli przyjąć, że Ci którzy twierdzą, że wieżowce zostały wysadzone nie mają wiarygodnych dowodów, to nie zmienia to faktu, że wersja oficjalnej komisji, i doniesienia wszechwiedzących mediów głównego nurtu, to ponura kpina ze społeczeństwa…. wystarczy zerknąć na oficjalną wersję (za artykułem: http://www.bibula.com/?p=43262)

    Dziewiętnastu arabskich terrorystów porwało cztery samoloty pasażerskie i dokonało ataku udanego lub nieudanego na amerykańskie budynki rządowe i biurowe. Żaden z samolotów nie został przechwycony przez najdroższy i najbardziej nowoczesny na świecie system obrony powietrznej zwany NORAD z powodu braku koordynacji i uchybień (winnych nie przedstawiono). Dwa z samolotów spowodowały pożar w World Trade Center, w wyniku którego trzy budynki uległy kompletnemu wyburzeniu, składając się w kupę złomu u własnych podstaw. Paliwo i materiał budowlany, palący się w budynkach, doprowadziły po niespełna pół godzinie do stopienia stalowych słupów wzmacniających, osłabienia konstrukcji i zawalenia. Jeden z samolotów po ponad godzinie był zdolny wlecieć w najbardziej strzeżony budynek na świecie, którym jest Pentagon, mijając go najpierw i wykonując manewry złożone z zakrętu 180 stopni i półkilometrowego przelotu kilkanaście metrów nad ziemią, żeby w końcu wlecieć w część, która była poddana rekonstrukcji. Bez wykonywania tych manewrów maszyna mogła wlecieć prosto w biuro Donalda Rumsfelda, część gęsto zaludnioną oficerami wysokiej rangi i pracownikami tajnych służb. Samolot ten swoim uderzeniem utworzył w budynku otwór, mniejszy niż średnica kadłuba, nie zostawiając śladu skrzydeł, silników i usterzenia pionowego na ścianach i oknach Pentagonu, bo po prostu uległ złożeniu, kiedy penetrował konstrukcję ściany przedniej. Samolot przebił się przez trzy pierścienie kompleksu, co daje całkowitą grubość żelbetonu ponad trzy metry. Ciała pasażerów i ich bagaż a także siedzenia i silniki nie zostały znalezione, ponieważ wyparowały w wyniku wysokiej temperatury spalającego się paliwa lotniczego. Ostatni samolot, który rzekomo miał wlecieć w Biały Dom, rozbił się na polach Pensylwanii w wyniku działań pasażerów, którzy mieli obezwładnić porywaczy. Na miejscu katastrofy nie znaleziono ciał ani części maszyny, które miały się kompletnie spalić w ogniu rozbitego samolotu.”

  13. sono said

    „Neokonserwatyści jak Opus Dei – Jacek Bartyzel
    Aktualizacja: 2011-09-7 9:33 pm

    Jeżeli kogoś dziwi, że po raz trzeci wracam do tematu „neokonserwatywnych judeochrześcijan” (i tak, niezamierzenie, zrobiła się „trylogia”), to spieszę wyjaśnić, że powodem tego są nękające mnie wyrzuty sumienia z powodu grzechu zaniechania. Wyznaję więc, jak na spowiedzi świętej, że przez lata całe lekceważyłem zagrożenie płynące ze strony tegoż „neokonserwatyzmu”. Wiedziałem oczywiście, jakie spustoszenie poczynili neocons w Stanach Zjednoczonych, eliminując praktycznie zupełnie z polityki i głównego nurtu życia intelektualnego wszystko, co miało jakikolwiek związek z autentycznym konserwatyzmem, ale wydawało mi się, że ideologia tak całkowicie obca naszemu rodzimego doświadczeniu, zrodzona w środowisku tak dla nas egzotycznym, roznamiętniona kwestiami mającymi się nijak do naszych problemów, nie ma najmniejszych szans, aby zapuścić i u nas korzenie.

    Przemawiał za tym zwykły zdrowy rozsądek. Gdyby ćwierć wieku temu ktoś w Polsce rozprawiał o „judeochrześcijaństwie” (wyjąwszy oczywiście przypadek elitarnego seminarium czy konferencji naukowej, na której spotykają się i dyskutują specjaliści badający najstarsze dzieje Kościoła), to słuchacze najzwyczajniej pukaliby się w czoła. Usłyszawszy zaś o „wspólnej matrycy antropologicznej” judaizmu i chrześcijaństwa, słowo „matryca” kojarzyliby z podziemną drukarnią, nie wiedząc jednak jak dopasować do niego resztę, bo termin ów jeszcze nie przeszedł był wówczas do żargonu niby-naukowego. Sądziłem przeto, że po krótkotrwałym zachłyśnięciu się kolejną nowinką z Zachodu, moda ta szybko się znudzi, i że jedynym wiernym sympatykiem neokonserwatyzmu pozostanie u nas p. Jacek Kwieciński – człowiek zacny skądinąd, tylko „zapeklowany” w realiach tamtego czasu; wydaje mu się, że neokoni wciąż dopingują Reagana do walki z sowieckim imperium zła, a tymczasem oni już dawno znaleźli sobie innego potwora, którego ścigają po całym świecie i ani im w głowie drażnić postowieckiej Rosji.

    Moją „czujność” uśpił nadto znakomity, 41 numer Frondy, w którym piórami autorów zarówno polskich, jak amerykańskich („paleokonserwatystów”), neokonserwatyzm został dosłownie zmiażdżony, a wszelka myśl o jego „kserokopiowaniu” – jak można było sądzić – skutecznie wyśmiana. Niestety, ekipa redakcyjna, która wydała jeszcze ten numer, została wymieciona, i jak teraz dochodzą mnie słuchy, właśnie z tego powodu. Wiele powinien też dać do myślenia fakt podjęcia przez to środowisko polskiej edycji amerykańskiego czasopisma First Things, a więc flagowego organu „neokonserwatystów religijnych”.

    First Things to środowisko religijnie synkretyczne: są tam katolicy, luteranie, prezbiterianie i rabini. Uchodzą za religijnych konserwatystów dokładnie z tego samego powodu, dla którego jako polityczni konserwatyści traktowani są „neokoni” laiccy: bo w mainstreamie nie ma dla nich alternatywy, a wszystko, co poza nimi, jest jeszcze bardziej progresistowskie, modernistyczne i zrewoltowane. Skoro zaś religijni neokonserwatyści przeciwstawiają się aborcji, eutanazji, homoseksualizmowi i innym wynaturzeniom współczesnej „cywilizacji śmierci”, to wystarczy, aby mogli cieszyć się reputacją „ultrareakcjonistów”.

    Nas szczególnie interesuje oczywiście rola tych z nich, którzy są katolikami (najbardziej znany, także w Polsce, jest oczywiście prof. Michael Novak). Krąży takie powiedzenie, że każdy antysemita ma swojego „alibi-Jude”, czyli zaprzyjaźnionego Żyda, którego może pokazać na dowód, że nie jest antysemitą. Nie wiem czy to prawda, ale pasuje jak ulał do relacji pomiędzy neocons głównego nurtu a neokonserwatywnymi katolikami, tylko na odwrót. Pomimo zdarzających się pomiędzy nimi nieporozumień, istnienie katolickich neokonserwatystów to prawdziwa gratka: pełnią oni właśnie rolę „alibi-katoli”, mogących zaświadczyć, że nie wszystkich neocons łączy (by przywołać sardoniczną uwagę Davida Brooksa) „oś obrzezania”. Nadto są oni bardzo pożyteczni z innych powodów. Oprócz pełnej aprobaty „posoborowia” (w duchu umiarkowanego modernizmu), katolickich neocons znamionuje zapał do wstrzykiwania w krwiobieg katolickiej myśli teologicznej, filozoficznej i społecznej potężnych zastrzyków z zawartością ideologii wywodzących się z anglosasko-protestanckiego oświecenia, na czele z liberalizmem. Można rzec, że do Dziesięciu Przykazań neocons katoliccy dodają jedenaste: „Będziesz czcił demokratyczny kapitalizm i wznosił akty strzeliste do demokracji liberalnej i wolnego rynku (poza którymi nie ma zbawienia)”. Nadto, zawsze można na nich liczyć w priorytetowej dla „neokonów” kwestii bezwarunkowego poparcia dla wszystkich działań Izraela i „wojny z terroryzmem”: ileż to razy prof. Novak jeździł do Watykanu, aby przekonywać papieży, że podjęte właśnie inwazje czy bombardowania to „wojna sprawiedliwa”?

    Przypadek ten przywodzi na myśl inną historię: destrukcyjnej roli odegranej we frankistowskiej Hiszpanii, i nie tylko w niej, przez Opus Dei. Oczywiście, należy uwzględnić proporcje zjawisk: Neokonserwatyści katoliccy to niewielka grupa autorów dysponujących kwartalnikiem oraz posadami i grantami od wpływowych think tanków; Opus Dei to potężna kongregacja dysponująca tysiącami zdyscyplinowanych członków i dziesiątkami uniwersytetów, mająca ogromne wpływy w Kościele (i status prałatury personalnej) oraz w świecie polityki, biznesu i kultury. Niemniej, podobieństwa są liczne i uderzające. Skupiam się tu jednak tylko na zewnętrznych aspektach działalności Dzieła – tak w polityce, jak w Kościele – nie zamierzając bynajmniej kwestionować tego, że wielu jego członków prowadzi autentycznie uświęcone życie duchowe.

    Założyciel Opus Dei, ks. Josemaría Escrivá de Balaguer zręcznie omotał pobożnego Caudillo oraz szybko zdobył duże poparcie tak w Kościele hiszpańskim, jak w samym Watykanie. Mało kto wówczas dostrzegał, że duchowość i etos promowane w Dziele mają nalot protestancki (kalwinistyczny). Gdy idzie o sprawy wewnątrz-hiszpańskie opusdeistas szybko postawili na „właściwą kartę”: widząc (uzasadnioną) niechęć Franco do hrabiego Barcelony, jako niepoprawnego liberała i demokraty, a ignorując karlistowski legitymizm, stali się gorącymi juancarlistas, podsycając nadzieję Franco, że odpowiednie wychowanie księcia Juana Carlosa zapewni sukcesję w osobie władcy prawdziwie katolickiego. Jaki był tego skutek – gdy znamy już „dorobek” 35 lat panowania Jana Karola I Dzieciobójcy – nie trzeba wyjaśniać. Ich pozycję wzmocnił „cud gospodarczy”, którego autorami byli ministrowie „technokraci” z Opus Dei po 1957 roku: Mariano Navarro Rubio (finanse) i Alberto Ullatres Calvo (handel); Franco cieszył się jak dziecko, że Hiszpanie się bogacą.

    Trzeba przyznać, że opusdeistas zwiedli także na pewien czas tradycjonalistów (karlistów). Ich sympatię zyskał zwłaszcza czołowy intelektualista Opus Dei tego okresu – Rafael Calvo Serer (1916-1988), który w 1949 roku opublikował głośną książkę pt. Hiszpania bez problemu. Była ona znakomitą repliką na wydaną rok wcześniej książkę Hiszpania jako problem, której autorem był intelektualista falangistowski – jeszcze niedawno sympatyk hitleryzmu, który miał za złe Franco, że nie przeprowadził rewolucji faszystowskiej – Pedro Laín Entralgo. W książce tej Laín podniósł jedną z ulubionych idei falangistów, tj. przekroczenia podziału na „dwie Hiszpanie”: katolicką, tradycjonalistyczną i monarchistyczną oraz laicką, liberalną i republikańską, proponując – w ramach „polityki wyciągniętej ręki” – aby równouprawnić obie Hiszpanie, jako wspólne dziedzictwo narodowe. Calvo zdecydowanie odrzucił ten fałszywy irenizm, dowodząc, że niepodobna pogodzić „hiszpańskiej ortodoksji” z „hiszpańską heterodoksją” (przeciwstawienie zaczerpnięte od XIX-wiecznego polihistora Marcelina Menendeza Pelayo) i konieczna jest „restauracja” katolickiej Hiszpanii. Tę opcję, nazwaną przez niego „neotradycjonalizmem”, rozwijał jeszcze w kolejnych pracach, jak Teoria Restauracji (1952), Podchody liberałów i postawa tradycjonalistyczna (1956) i Monarchia ludowa (1957). Calvo Serer założył też miesięcznik Arbor [„Altana”] i wydawnictwo Rialp, w którym ukazały się najważniejsze dzieła karlistów: La Monarquía social y representativa (1953) Rafaela Gambry i La monarquía tradicional (1954) F. Eliasa de Tejady.

    Liberalne szydło wyszło z neotradycjonalistycznego worka w latach 60., podczas Soboru Watykańskiego II i po jego zakończeniu. Opus Dei dokonało zwrotu o 180º, przyjmując doktrynalne nowinkarstwo, na czele z nauką o wolności religijnej, oraz nowy ryt mszy, a ponieważ jego kapłani odprawiali ją „według rubryk” i bez dodatkowych ekstrawagancji, to zyskali reputację „konserwatystów” – choć słuszniej należałoby ich określić mianem „posoborowego High Church”. Wykorzystując wielką zdradę jezuitów, którzy stali się jawną ekspozyturą czerwonej rewolucji, Dzieło zajęło ich dotychczasowe miejsce, jako „wojsko papieża”.

    Tę samą linię, co w Kościele, Opus Dei przyjęło w Hiszpanii, rozpoczynając demontaż autorytarnego państwa katolickiego – dokończony przez ich konkurentów, aparatczyków postfalangistowskiego Movimiento, na czele z Adolfo Suarezem Gonzalezem. Przyjęta z inicjatywy opusdeistas Ustawa o wolności religijnej (1967) była pierwszym wyłomem w ortodoksyjnym murze „jedności katolickiej” Hiszpanii. Intelektualiści i politycy związani z Dziełem poszli jeszcze dalej, przechodząc nawet do antyfrankistowskiej „opozycji demokratycznej”. Niedawny neotradycjonalista Calvo Serer i jego przyjaciel Antonio Fontán Pérez (1923-2010) założyli w 1966 roku domagający się demokracji dziennik Madrid, w którym popierali nawet goszystowską rewoltę studencką 1968 roku. Fontán organizował później Partię Demokratyczną, a Calvo Serer wszedł do antyfrankistowskiej koalicji pn. Junta Demokratyczna w towarzystwie i we współpracy z komunistycznym mordercą – głównym sprawcą „hiszpańskiego Katynia” (masakr w Paracuellos de Jarama) – Santiago Carrillo. Nie ma przeto żadnej wątpliwości, że opusdeistas są jednymi z głównych aktorów „przejścia” (transición) do demokracji liberalnej, parlamentarnej, partiokratycznej i ostatecznie… ateistycznej – z monarchistyczną dekoracją. Już w tejże demokracji politycy związani z Dziełem za pełną aprobatą swoich duchowych kierowników zasilają wszystkie partie establishmentu: chadeckie, liberalne, socjaldemokratyczne. Działają zatem dokładnie tak samo jak masoneria, „obstawiając” wszystkie opcje, aby umożliwić w razie tarć upragniony „konsens”. „Konserwatystami” są więc jedynie w takim sensie, że konserwują i stabilizują system demoliberalny. Zauważmy, że po śmierci Fontana nie mogła się go dość nachwalić Gazeta Wyborcza: bardzo wymowny (i trafny) jest sam tytuł poświęconego mu artykułu Macieja Stasińskiego: Antonio Fontán, czyli jak być monarchistą i katolikiem, liberałem i demokratą („GW”, 29 I 2010). Faktycznie, all inclusive!

    Podsumujmy: „neokonserwatyści” – ci religijni, bo pozostałymi w ogóle nie ma sobie co zawracać głowy – są kolejnym awatarem tej samej tendencji, którą w XIX wieku reprezentowali „katolicy liberalni”, w XX zaś chadecy, „personaliści”, wreszcie Opus Dei, czyli dążenia do pogodzenia Kościoła z Rewolucją, niemożliwej z gruntu syntezy Tradycji katolickiej z protestantyzmem, oświeceniem, liberalizmem i demokracją. Chcą ono zatem dokładnie tego wszystkiego, co zostało uroczyście potępione w 80. tezie Syllabusa papieża Piusa IX. To modernizm w Kościele i demoliberalizm w polityce, panowanie „wolności religijnej” i „praw człowieka” zamiast Społecznego Królestwa Chrystusa. Wkładem własnym neokonów jest jeszcze, co najmniej ocierająca się o herezję, mętna koncepcja „tradycji judeochrześcijańskiej”. W obozie konserwatywno-katolickim są oni więc, czy z tego zdają sobie sprawę, czy nie, „koniem trojańskim”. Trzeba im powiedzieć jasno – ale spokojnie i bez niegodnych wyzwisk, którymi tak bardzo zaśmiecona jest przestrzeń wirtualna – nie mamy ze sobą wspólnej sprawy. Zresztą oni chyba już też to rozumieją.

    Jacek Bartyzel”
    http://www.bibula.com/?p=43233

  14. sono said

    a tu przyklad niecnego dzialania „neocona”.
    „Jeden z członków brytyjskiej Partii Konserwatywnej, Mike Weatherley, wzywa rząd, by zmusił Kościoły chrześcijańskie do udzielania ślubów homoseksualistom.
    W liście do premiera Davida Camerona stwierdził, że obecna sytuacja, kiedy Kościół może odmówić błogosławienia takich związków, powoduje „nierówność’

  15. Elzbieta Gawlas said

    25 sierpnia minela 30 rocznica mojej emigracji.
    Swoj pobyt w obozie w Traiskirchen w Austrii rozpoczelam od przemyslen, czym tak naprawde byl Sierpien 80.
    30 lat poswiecilam zdobywaniu wiedzy o masonerii, co cofnelo mnie w czasie do Sumeru, Egiptu, a nawet do legendarnej Atlantydy, na ktorej ponoc byly pierwsze loze masonskie.

    Skrzetnie gromadzone fakty po latach pozwalaja ocenic role wydarzen z Sierpnia 80 w zjawisku nie nowym, choc w historii roznie nazywanym –
    globalizacji.

    Jest wiele opracowan o ukrytej tyranii, o tajnej grupie kierujacej
    wydarzeniami przez ostatnie 6 tysiecy lat.

    Losy ludzkosci sa zagrozone.

    Internet jest narzedziem, ktore mozemy wykorzystac do powszechnej edukacji. Zdobyta wiedze do walki z zagrozeniami.

    http://polonuska.wordpress.com/2011/09/08/6-tajnikow-manipulacji-nwo/

    http://wolnemedia.net/spoleczenstwo/globalizacja-vs-umiarkowany-patriotyzm

    —————————————–

    http://marucha.v3v.org/viewtopic.php?t=5455

    http://marucha.v3v.org/viewtopic.php?t=2220&start=0

  16. bezpartyjny said

    Izrael pokazuje umiłowanie pokoju i grozi Turcji. Ciekawe że informacja ukazała się w portalu Gazeta. http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,10263864,Izrael_uprzedza_premiera_Turcji__ze__zaplaci__za_swe.html

  17. Czterdziesci cztery said

    E, tam, nie bedzie zadnej rewolucji.
    Globalizacja da motlochowi piwo za darmo przez tydzien i bedzie spokoj.

  18. bezpartyjny said

    No i masz babo placek. Trzeba będzie wysyłać misjonarzy do Egiptu. http://www.wiadomosci24.pl/artykul/egipt_zamieszki_pod_ambasada_w_izraelu_3_zabitych_ponad_210247.html

  19. revers said

    zakonczy zniewoleniem

    http://worldleague.blox.pl/html

  20. „Polskie najemne armatnie mieso” juz „pali sie” do wymarszu na „odsiecz” w zaprowadzeniu zydowskiej „demon-kracji” w Libii….
    ===========================
    jasiek z toronto

    http://polskawalczaca.com

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: