Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

WTC – Wielki spisek

Posted by Marucha w dniu 2011-09-13 (Wtorek)

Wszyscy pamiętamy o 11 września 2001 r. w USA, transmitowane w TV na całym świecie. Czy na pewno oglądaliśmy to co się stało, czy może pokazali nam to co mieliśmy zobaczyć?

Są takie przypuszczenia, że 9/11 nie było atakiem terrorystycznym, lecz zwykłą akcją amerykańskich tajnych służb przeprowadzoną przez ludzi kontrolujących USA.

Wszyscy uwierzyli w teorię spisku islamistów, którzy dokonali ataku chcąc zniszczyć potęgę ameryki. Jednakże 7 z 19 samobójców dzwoniło po 11 wrześniu do różnych swoich ambasad umieszczonych na świecie protestując przeciw kłamstwu amerykańskich agencji CIA, FBI, amerykańskich mediów, prasy, ale takie informacje są filtrowane przez media i z wiadomych przyczyn 99,99% mas o takich rzeczach nie wie. We wszystkich przypadkach informowali, że ich paszporty skradziono podczas ich pobytu w USA. Teraz trochę faktów.

Bush dowiedział się o porwaniu pierwszego samolotu o 8:45 przed wyjściem z hotelu. Jednak pojechał do szkoły czytać dzieciom bajkę, a prezydent, odpowiedzialny za siły zbrojne i bezpieczeństwo kraju, po takiej informacji o możliwym ataku terrorystycznym powinien unikać miejsc publicznych.

O 9:15 poinformowano go o drugim samolocie, który wleciał w WTC, ale dalej czytał bajkę. Wniosek? Bush wiedział o tym wcześniej, dlatego spokojnie czekał, aż cała operacja wojskowa się skończy. Nie da się tego inaczej wytłumaczyć w logiczny sposób.

Pierwszy samolot, który wleciał w wieże WTC był napakowany materiałami wybuchowymi. Pierwszy świadek kilka minut po pierwszym uderzeniu widział mały samolot a nie wielkiego Boeinga. Jest to jedyna osoba, której można by w tamtej chwili uwierzyć, gdyż na szczerość i prawdę można było liczyć maksymalnie przez pierwsze 10 minut.

Po tym czasie cenzorzy informacji stworzyli już własny scenariusz wydarzeń. Na drugie uderzenie skierowane już były kamery z całego świata, wiec widzieliśmy Boeinga, bo musieliśmy go widzieć. Nie wiedzieliśmy natomiast , że był on zdalnie sterowany dzięki technologii Global Hawk, napakowany materiałami wybuchowymi, a terrorystów i pasażerów w nim nie było, tak jak w pierwszym samolocie.

Atak na Pentagon. Siły powietrzne USA przez ponad godzinę od pierwszej informacji o porwaniu samolotu i ponad 45 minut od pierwszego ataku na wieże WTC nie rozkazały wysłać choćby jednego samolotu bojowego do patrolowania wschodniego wybrzeża.

Na przełomie czasu od września 2000 do czerwca 2001, w rejonie Waszyngtonu amerykańskie myśliwce przechwyciły w 61 samolotów po rożnego rodzaju alarmach, w tym samoloty pasażerskie. 11 września w powietrzu nie było żadnego samolotu wojskowego ponad godzinę. Mimo że wschodnie wybrzeże zostało realnie zaatakowane, F-16 w ostatnich miesiącach w mgnieniu oka były w stanie przechwycić każdy mały samolot, ale Boeingów z terrorystami na pokładzie już nie.

A teraz kwestia ataku na Pentagon. Jest możliwe że to nie był samolot pasażerski typu Boeing, zaś mały, zdalnie sterowany samolot napakowany ładunkami wybuchowymi. Zdjęcia dostępne w internecie pokazują, że w ścianie Pentagonu nie widać śladów skrzydeł, a otwór po wybuchu nie pokrywa się z rozmiarami podanego do wiadomości Boeinga. Brakuje nie tylko śladów skrzydeł, otwór był o 15 metrów za wąski i 10 metrów za niski, Boeing nie miał prawa wbić się tylko w pierwsze piętro budynku.

Szef straży pożarnej kierujący akcją ratunkową na konferencji prasowej przez pomyłkę przyznał, że ‘’szczątków samolotu nie można było znaleźć”, po czym sekretarz prasowy Pentagonu sprytnie przerwał dyskusje i przytoczył swoją wersję wydarzeń ”po tym jak samolot wbił się w ścianę budynku, skrzydła się złożyły i wsunęły do środka razem z samolotem”. Po czym samolot zniknął?!

Kolejna ciekawa kwestia. Zakładając, że cztery Boeingi rzeczywiście istniały, prawdopodobnie zostały one przechwycone przez siły amerykańskie i skierowane na jedno lotnisko, i lot kontynuowały już tylko kopie tych samolotów (drugie uderzenie w WTC i może pierwsze uderzenie to Boeingi, ale z technologią Global Hawk i ładunkami wybuchowymi, natomiast na Pentagon leciał już typowy zdalnie sterowany mały samolot wojskowy).

Ale przecież z tymi blisko 200 pasażerami trzeba było coś zrobić. Nie można było pozwolić, aby choć jeden z nich następnego dnia zjawił się w swoim domu, a następnie zadzwonił do jakiejś stacji radiowej czy gazety z rewelacjami, które zszokowały by nie tylko całą Ameryką, ale przede wszystkim zmieniłyby przywództwo USA jako potęgi.

Kontroler lotów przyznał, że wszyscy którzy widzieli tor lotu samolotu nad Waszyngtonem stwierdzili, ze leciał on z ogromną szybkością, że dokonał on manewru, którego nie mógł wykonać ani żywy człowiek w Boeingu, ani też sam Boeing, ponieważ podczas manewru skrętu o 270 stopni i tak zawrotnej prędkości opadania samolotu jaki kontrolerzy lotów widzieli na swoich ekranach, jeden palec pilota ważyłby 5 kg a cała ręka 100 kg, i prosta czynność typu uniesienie ręki byłaby po prostu niemożliwa.

W Pentagon uderzyli islamscy terroryści, którzy nie poddali się i trening latania dokończyli na Flight Simulatorze 2000!! Grę tę FBI znalazło w wymyślonych mieszkaniach tych terrorystów, którzy parę dni po ataku dzwonili do ambasad w Maroku i innych krajach domagając się wyjaśnień. Czy człowiek bez jakiejkolwiek praktyki oprócz paru godzin gry w Need for Speeda, a następnie przejęciu kierownicy Formuły 1 na autostradzie będzie w stanie po mistrzowsku wykonywać wszystkie manewry?. Nie, wysiądzie psychicznie a co pewne, w ogóle nie podjął by się takiej próby.

Pracownik stacji benzynowej znajdującej się kilometr od Pentagonu powiedział, że parę minut po katastrofie, przyjechało FBI i zabrało kasetę z nagraniem samolotu który zarejestrowała kamera. Pracownik nie miał czasu na jej obejrzenie.

Pytania, pytania, pytania:

Dlaczego na jednym z pięter (i tylko tym) w jednym z budynków WTC które się zawaliły, przed 9/11 wymieniono okna na pancerne mogące wytrzymać uderzenie pędu powietrza o prędkości ponad 160km/h? Po co?

Dlaczego nie prowadzono śledztwa w sprawie zawalenia się budynków ze stali pod wpływem ognia, skoro był to pierwszy taki przypadek w historii? Elementy konstrukcji przetopiono nie zostawiając ani kawałka do badań.

Jak to się stało, że z setek albo i tysięcy pracujących tam żydów tego dnia, żaden nie przyszedł do pracy a ci co przyszli zwijali interesy a podwładnym kazali sprzątać, składać krzesła, np. w restauracjach i iść wcześniej do domu, tak naprawdę było. Dlaczego muzułmańscy fundamentaliści (nienawidzący żydów) atakują akurat w ten dzień…nie wiedzieli? Zorganizowali i skoordynowali największą akcję terrorystyczną a tego nie wiedzieli?

Kto celuje Boeingiem w tak niski budynek jak Pentagon i do tego w ścianę która akurat jest w remoncie? Kto widział resztki samolotu na zdjęciach z miejsca ataku na Pentagon? Kto widział dokładne zdjęcia z miejsca katastrofy w Pensylwanii? Czyżby ktoś poświęcił tysiące ludzi dla milionów dolarów?

W okolicach WTC i Pentagonu zatrzymano bezpośrednio po zamachach ok. 30 agentów Mossadu, których natychmiast wydalono z Ameryki (po cichu oczywiście) o czym informowała Agence France Presse, ale nikt nie zwrócił ówcześnie uwagi na ten news. Co wiedzieli? Kogo zdążyli poinformować? Nie wiadomo.

O natychmiastowym wyjeździe członków rodziny Bin Ladena z Ameryki zaraz po zamachach i w eskorcie służb federalnych też nikt nie wspomina. To fakt i administracja Busha tego nie neguje. A nie trzeba dodawać, że ci Saudyjczycy to bardzo bogaci ludzie.

Także w czasie relacji na żywo podczas trwania tego ataku, wysocy oficerowie Wojska Polskiego, wywiadu itd. byli zgodni, iż nie jest to atak terrorystyczny tylko akcja wojskowa w której udział musi brać wywiad jakiegoś państwa. Pytanie tylko jakiego państwa wywiad brał w tym udział? Co ustalono? Czyżby cały świat był tak zaskoczony i zszokowany, że dał sobie wmówić te bzdury?

http://www.zielonydziennik.pl

Komentarzy 17 do “WTC – Wielki spisek”

  1. Brat Dioskur said

    Przypadkowo pierwszy samolot sfilmowala francuska ekipa krecaca reportaz na ul.NY.To byl na pewno pasazerski liniowiec,chyba…ze jest to fotomontaz.

  2. Kronikarz said

    Media handlarzy bronia wychodzily z siebie przez pare dni, zeby swoje udowodnic – tylko taliby podobno podwazaja „prawde”.

  3. sono said

    Toz kazda osoba myslaca wie, ze cala ta „oficjalna/rzadowa wersja” to jedna wielka bajka dla przyglupow, ktorych nigdzie nie brakuje.
    Podobnie jak i w Polsce „oficjalna/rzadowa wersja” katastrofy samolotu w Smolensku to jedno,wielkie klamstwo.
    Naiwnych nie sieja, sami sie rodza.

  4. sono said

    Tu juz nie chodzi o udowaadnianie tego czy owego, bo wiadomo, ze ONI to zrobili i ze oni dobrowolenie sie do tego nie przyznaja. Wiadomo tez po co to zrobili ,bo efekty tego widac. Teraz pozostaje pytanie czy my cos z tym mozemy jeszcze zrobic, czy jest juz za POZNO.
    Dalismy sie wpedzic w kozi rog, w bambuko ,a wataha wilkow uzbrojonych po zeby nadchodzi.

  5. sono said

    http://michalkiewicz.pl/tekst.php?tekst=2192

  6. sono said

    Muzykoterapia dla zatwardziałych grzeszników
    Felieton • serwis „Nowy Ekran” (www.nowyekran.pl) • 13 września 2011

    Jak powszechnie wiadomo, w okopach nie ma ateistów. Można to rozumieć na dwa sposoby; albo ateistów nie ma w okopach dlatego, że dzięki znajomościom z Belzebubem i jego agentami, zawsze jakoś wykręcą się od frontu i zadekują na tyłach. Ateiści bowiem bardzo często uważają się za niezastąpionych i na przykład taka pani Wanda Nowicka gardłuje na rozmaitych konferencjach za swobodą eliminowania ludzi zbędnych – ale przecież nigdy nie wpadła na pomysł, by rozpocząć tę eliminację od siebie – więc najwyraźniej własną nędzną egzystencję dlaczegoś musi uznawać za niezbędną. Oczywiście jak zwykle się myli, bo wiadomo, że cmentarze pełne są ludzi niezastąpionych. Zresztą mniejsza o panią Nowicką, którą Janusz Palikot zwabił na listę swojego komitetu, żeby mu wypełniła parytety, najwyraźniej roztaczając przed nią oszałamiające perspektywy, że jak zostanie poślicą, to będzie doić Rzeczpospolitą już permanentnie, a nie tylko od okazji do okazji – bo chodzi przecież o ateistów w okopach.

    Drugi sposób rozumienia tego spostrzeżenia to ten, że w okopach nie ma ateistów, ponieważ za sprawą zachodzących tam traumatycznych przeżyć, wszyscy co do jednego nawracają się na fideizm i dopiero potem, gdy im przejdzie, powracają do sprośnych błędów Niebu obrzydłych. Wprawdzie Janusz Palikot w okopach nigdy nie był, ale też ewoluował, niepomny na przestrogę wyrażoną przez Antoniego Słonimskiego w „Sądzie nad Don Kichotem”: „Niech sobie człowiek wiarę ma, czy nie ma, ale najgorzej, kiedy się nie trzyma tego, w co już raz wdepnął i próbuje, jaka się wiara lepiej dopasuje.” Kiedyś Janusz Palikot wyłożył forsę na „Ozon” w którym produkowali się publicyści szalenie pobożni i w ogóle, ale widać doszedł do wniosku, że lepszą konkietę w Salonie zrobi na gryzieniu proboszcza i obszczywaniu nogawek samemu Panu Bogu, no i w końcu stało się to, co w tej sytuacji stać się musiało: wpadł w złe towarzystwo które w dodatku, swoim zwyczajem, pewnie naciąga go finansowo.

    Ale czort z Januszem Palikotem; pewnie zobaczy się w piekle z Nergalem, który przez cały czas będzie mu wył swoje złote przeboje, co jak wiadomo, gorsze jest od śmierci, więc Belzebub stosuje tę muzykoterapię wobec wyjątkowo zatwardziałych grzeszników. O ateistach w okopach wspomniałem z okazji 10 rocznicy zamachów terrorystycznych w Ameryce 11 września. W Nowym Jorku padł rozkaz, by uroczystości zostały pozbawione wszelkich elementów religijnych. Najwyraźniej to miasto musiało paść ofiarą bigoterii laickości, którą forsują ateiści unikający okopów. W ten sposób egoistycznie robią przyjemność wyłącznie sobie – bo przecież nie ofiarom zamachów, które w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, a wreszcie – pewnej śmierci, według wszelkiego prawdopodobieństwa powierzały swój los Bogu w taki sposób, jak potrafiły. Pewien francuski ksiądz w okresie międzywojennym został przyłapany, jak na organach wygrywał piosenkę „Madelon” („Quand Madelon nous verser a boire…”), powiedzmy sobie szczerze – dość frywolną. Zamiast się sumitować, chwycił byka za rogi i oświadczył, że przy dźwiękach tej piosenki miliony Francuzów oddawały duszę Bogu, zatem „Madelon” jest pieśnią pobożną. No a teraz jakieś ateistyczne skurwysyny, zapamiętałe w swojej bigoterii, skutecznie narzucają całemu Nowemu Jorkowi swoje upodobania. To nie ma tam już prawdziwych mężczyzn? To nawet bardzo prawdopodobne, zważywszy na ilość publikacji w kobiecej prasie, poświęconych temu, jak udawać orgazm.

    Kiedy tak peregrynuję po Ameryce, z naszego nieszczęśliwego kraju dochodzą mnie wieści skrzydlate, że prezes Jarosław Kaczyński uznał, iż Polonia powinna mieć senatora. Wielkie mecyje – jeden senator! Ja już przed czterema laty przedstawiłem w Chicago pomysł położenia kresu dyskryminacji Polonii, to znaczy – obywateli polskich mieszkających za granicą. Są oni ograniczani w swoich prawach politycznych, bo muszą głosować na jakichś drapichrustów, których sztaby partyjne wystawią w okręgu wyborczym Warszawa-Śródmieście, a nie mogą wystawiać kandydatów własnych. Ta dyskryminacja bierze się zapewne stąd, że III RP nadal uważa Polonię za element wrogi, tylko z innego powodu, niż za komuny. Za komuny – z powodu dominującego tam antykomunizmu, który Michnik pewnie nazwałby „zoologicznym”, no a teraz, to znaczy teraz również, ale zaczęło się to za czasów „Drogiego Bronisława”, czyli prof. Geremka – z troski, by nigdzie za granicą , a już zwłaszcza w USA, gdzie istnieje lobby żydowskie – nie powstało lobby polskie. Lobby polskie mogłoby bowiem popsuć lobby żydowskiemu różne siuchty zwłaszcza w sytuacji konfliktu interesu żydowskiego z polskim interesem państwowym – co właśnie ma miejsce.

    Zatem proponowałem, żeby Polacy mieszkający za granicą mogli wystawiać własnych kandydatów w jednomandatowych okręgach wyborczych. No dobrze – ale gdzie mają być te okręgi? Otóż okręgiem wyborczym powinien być kontynent, albo kontynenty: okręg pierwszy – Ameryka Północna. Okręg drugi – Ameryka Południowa i Środkowa. Okręg trzeci – Europa i Afryka oraz okręg czwarty – Azja i Australia z Oceanią. Każdy z tych okręgów wybierałby jednego posła i w ten sposób Polonia światowa byłaby reprezentowana takim czteroosobowym kołem poselskim. Czterech posłów, to niedużo, ale to właśnie dobrze, bo nie mogliby oni przeforsować żadnej ustawy, obciążającej finansowo podatników mieszkających w Polsce, natomiast byliby w stanie dopilnować, by Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Warszawie, obsadzone przez koszernych ogierów ze stajni profesora Geremka, nie traktowało Polonii instrumentalnie i nie próbowało podporządkować jej starszym i mądrzejszym, czyli mówiąc wprost – Judenratowi.

    To zadanie jest oczywiście bardzo ważne, ale jeszcze ważniejsze byłoby to, że konieczność wyboru posła wymuszałaby minimum politycznego współdziałania między środowiskami polonijnymi, sprzyjając w ten sposób politycznej konsolidacji Polonii na każdym kontynencie. Jeden senator tego, ma się rozumieć, nie załatwi, a zresztą nie bardzo chce mi się wierzyć, by prezes Jarosław Kaczyński mówił to wszystko szczerze – bo nie przypominam sobie, by w lutym 2007 roku, kiedy z tym pomysłem publicznie wystąpiłem, jako premier rządu Rzeczypospolitej wykazał zainteresowanie tą sprawą. Pewnie miał inne zmartwienia, a teraz ma inne i stąd ten senator. Ale szczerze, czy nieszczerze – to jest krok we właściwym kierunku zwłaszcza w sytuacji, kiedy już wkrótce – kto wie? – trzeba będzie tworzyć ośrodek polskiej dyspozycji politycznej poza granicami naszego nieszczęśliwego kraju, a ściślej – tej resztówki, w którą zamienią go strategiczni partnerzy – a którą politycznie zdominują elementy narodowo obce.

    Stanisław Michalkiewicz

  7. Realista said

    Do autora,

    „Są takie przypuszczenia, że 9/11 nie było atakiem terrorystycznym, lecz zwykłą akcją amerykańskich tajnych służb przeprowadzoną przez ludzi kontrolujących USA.”

    Przypuszczenia? Panie autor, gdzies pan byl przez ostatnie 10 lat? W Tel-Avivie na konferencji prania mozgow, a teraz sie pan obudzil?

  8. 777 said

    „Planete” co jakiś czas pokazuje ciekawe filmy o 11/09. Rok temu był wątek o trzecim budynku (siedziba FBI o ile dobrze pamiętam), który „zawalił” się po południu. Była rozmowa z pracownikiem, który przeżył zawalenie, ale nie przeżył rutynowych, okresowych badań lekarskich. Dużo opowiadał o swoich doświadczeniach i domysłach. Jak widać, za dużo.

    Z filmu wynikało, wprost, że Bush i jego ekipa byli autorami zamachu. Ciekawe jest też to, że akcja była planowana na wiosnę 2001, ale została przesunięta. Polecam Planete. Można obejrzeć ciekawe filmy.

  9. przemądrzałe bydlę said

    @7
    Wisi gdzieś ten film w sieci? Jaki tytuł?

  10. 777 said

    Nie szukałam w internecie.

  11. 777 said

    Na poniższej stronie jest opis jednego z filmów (pierwszej części).

    http://www.planete.pl/dokument-11-wrzesnia-pytania-bez-odpowiedzi_33347

  12. 777 said

    I druga część

    http://www.planete.pl/dokument-prawda-o-11-wrzesnia-wydanie-drugie_18517

  13. GW said

    ad 7

    Pan Marucha jest delikatnie wakacyjny, i tozto. Dalibog dodalby slowko. Ja rozumiem… las, laki, i… ‚powroty’ do.

    Cala racja Panie Realisto.

  14. joanna said

    najlepsze informacje i film pt
    ‚Blueprint for truth” są na stronie http://www.ae911truth.org/
    Architects and engineers for 9/11 truth – obecnie juz ponad 1500 architektow i inzynierow domaga sie nowego dochodzenia w sprawie 9/11.

  15. Rysio said

  16. Marucha said

    Re 7:
    Oczywiście zgoda. Ale lepiej, że do kogoś prawda zaczyna docierać później, niż wcale.

  17. BladyMamut said

    Należy pamietać jeszcze o WTC7, na tym filmiku telewiwzja BBC podaje o 23 minuty przed zawalaniem że budynek WTC7 jest juz zawalony, „jasnowidze”? 🙂

    a na tym widać jak ładunki wybuhają

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: