Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    Ale dlaczego? o BlackRock: 2 biliony dolarów…
    Tadeusz o Przez 37 lat, co dzień, wchodz…
    Tadeusz o Przez 37 lat, co dzień, wchodz…
    revers o Nie strasz, nie strasz, b…
    Krzysztof M o Dwa wektory hipokryzji
    Szczepan Zbigniewski o Nie strasz, nie strasz, b…
    Szczepan Zbigniewski o Nie strasz, nie strasz, b…
    revers o Aktualność geopolityki!?
    revers o Aktualność geopolityki!?
    bbebebe o Wolne tematy (82 – …
    kfskenve o Wolne tematy (82 – …
    Lily o „Papież Franciszek”jest naszą…
    revers o Nie strasz, nie strasz, b…
    AlexSailor o Kupiłeś „elektryka”? No to cię…
    Andy o Nie strasz, nie strasz, b…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 625 obserwujących.

Zachód Europy, kolebka cywilizacji łacińskiej, przechodzi do historii

Posted by Marucha w dniu 2011-10-02 (Niedziela)

Prognozowanie w polityce, zwłaszcza międzynarodowej, do zadań łatwych nie należy. Wnioski i wskazania wyłaniające się z takich tekstów, są często traktowane z przymrużeniem oka. Jednak, aby wypracować skuteczną doktrynę działań na przyszłość, jest ono niezbędne.

W przypadku Polski tworzenie prognoz geopolitycznych jest o wiele bardziej potrzebne, aniżeli zdecydowanej większości krajów Starego Kontynentu. Wymaga tego bowiem nasze szczególne położenie, sytuujące nas w regionie, w którym duże zmiany społeczno-polityczne ciągle się dokonują, a z wielu względów na kierunek tychże zmian wpływać po prostu musimy.

Litwa, Białoruś, Ukraina. Z tymi trzema państwami nierozerwalnie połączyła nas nie tylko geografia, ale przede wszystkim historia i kultura. Tym terenem powinniśmy się interesować szczególnie, gdyż jak wskazuje na to nawet powierzchowna analiza obecnej sytuacji, tradycyjnie odegra on dużą rolę w naszej polityce. Jak dużą, to zależy przede wszystkim od nas samych. Jednak, aby przejść do rozważań na ten temat, należy pierw wyjaśnić, dlaczego właśnie ten kierunek będzie dla nas tak ważny.

Koniec znaczenia Zachodu?

Zachód Europy, kolebka cywilizacji łacińskiej, na naszych oczach przechodzi do historii.

Każdy, kto był choć raz w Niemczech, Francji czy Wielkiej Brytanii, raczej nie odnalazł tam silnych i dumnych niegdyś narodów chrześcijańskich, których wizytówką była liczna, wykształcona na wysokim poziomie młodzież. Nikomu chyba nie trzeba perswadować, że własny kanon uniwersalnych wartości, przyrost demograficzny i wysoki poziom kształcenia to warunki niezbędne do budowania silnej pozycji każdego państwa, niezależnie gdzie się ono znajduje.

W drugiej połowie XX wieku, zwłaszcza na fali ,,rewolucji obyczajowej’’ 1968 roku w świecie zachodnim masowe wystąpienia młodzieży porwanej wirem modnych wówczas lewackich haseł, dokonały całkowitego przewartościowania dotychczasowych relacji tam panujących. Laicyzacja, wszechobecny tolerancjonizm, kosmopolityzm, nowa polityka migracyjna skutkująca napływem milionów imigrantów z Afryki i Azji, a w skutek tego zastąpienie dotychczasowych narodów społeczeństwem multikulturowym – to w skrócie największe ,,sukcesy’’ tamtego przewrotu.

Piłkarska reprezentacja Francji, zamieszki w Londynie, przedmieścia Paryża – oto zdobycze dzisiejszego Zachodu. Symbolem rdzennego Europejczyka staje się natomiast nie młody, ambitny i pracowity człowiek, acz bogaty dziadek na emeryturze. Upadek narodów Europy Zachodniej w dzisiejszym kształcie wydaje się dziś już nieunikniony. Narody te zostały mocno przepłukane ideami wyżej wymienionymi, pozbawione dumy ze swych korzeni, a co najważniejsze – zajęte konsumpcjonizmem, zamiast się rozwijać wolały spokojnie egzystować, a lukę powstałą w wyniku braku rąk do pracy zastąpiły przybyszami całkowicie obcymi Europie cywilizacyjnie. Dziś, jak wskazują statystyki, w niektórych miejscach zdecydowana większość dzieci to potomkowie właśnie tych imigrantów sprzed kilkunastu, kilkudziesięciu lat, najczęściej wyznawców islamu.

Choć w ostatnich miesiącach widzimy, że przywódcy Francji, Niemiec czy Wielkiej Brytanii, oficjalnie przyznają się, że entuzjazm przyjmowania mieszkańców Afryki i Azji był błędem głównie ze względu na brak ich asymilacji z rdzennymi mieszkańcami Europy, to większość ekspertów jest w tym temacie zgodna – islamizacja Europy Zachodniej to kwestia czasu, wynikająca z bezlitosnych obliczeń demograficznych. Efektem będzie niewątpliwie wzrost ambicji ,,nowych Europejczyków’’ i próba wcielenia w życie wartości którym są szczególnie wierni, co prawdopodobnie spowoduje wzrost antagonizmów, częste zamieszki na tle etnicznym itd. Opisywać sytuacji gospodarczej tych krajów nie trzeba – Irlandia, Grecja, Portugalia, Hiszpania, Włochy…dziś ekonomiści prześcigają się w prognozach upadku kolejnych, niewydolnych i potężnie zadłużonych gospodarek zachodnich. W niedługiej perspektywie państwa te (nawet ,,zjednoczone’’ w ramach UE) stracą swe znaczenie na rzecz nowych potęg światowych – Chin, Indii czy Brazylii. Choć nakreślona powyżej sytuacja zrealizuje się zapewne w perspektywie kilku, kilkunastu lat, to jednak zrozumienie jej jest niezbędne do wypracowania skutecznych wniosków na przyszłość.

Dziś, wśród naszych reprezentantów politycznych wciąż ciężko znaleźć znaczące postacie, które są w pełni świadome faktu, iż przyszłość polskich interesów jest w dużej mierze skoncentrowana po wschodniej stronie Bugu. Nie chodzi o to, iż nagle Polacy powinni przestać interesować się Zachodem a wszystkie siły przerzucić na Wschód. Musimy jedynie zdać sobie sprawę, iż w polityce międzynarodowej nasza rola do odegrania za Odrą jest niewielka w porównaniu do tej, którą odegrać możemy po jej przeciwnej stronie.

Litwa, Białoruś, Ukraina

Przy wypracowywaniu wizji przyszłych działań naszej dyplomacji na wschodzie, konieczne jest przynajmniej elementarne przedstawienie sytuacji dzisiejszej, w jakiej ten region się znajduje.

Białoruś i Ukraina – kraje graniczące z Polską, jedne z najważniejszych byłych republik sowieckich, dziś w dalszym ciągu uznawane są powszechnie za tereny, których przyszłość polityczna jest niepewna.

Ostatnimi wydarzeniami w Mińsku Łukaszenka dał jasne przesłanie dla Świata, iż licytację z Unią Europejską o wpływy w jego państwie wygrała Rosja (coraz więcej mówi się także o wzroście zainteresowania Pekinu naszym sąsiadem). Dlaczego? Odpowiedź jest banalnie prosta: po prostu więcej zaoferowała. Koszty życia na Białorusi są wciąż optymalnie niskie, jednak bez wsparcia ze strony Moskwy w postaci tańszych cen surowców czy rynków zbytu owy ,,cud’’ gospodarczy nie byłby możliwy. Skromne, ale godne oraz stabilne życie dla większości Białorusinów jest póki, co ważniejsze, niż demokracja i dobrodziejstwa kapitalizmu. Póki co.

Łukaszenka jednak rządzić wiecznie nie będzie. Dywagacje, w jaki sposób zostanie on obalony z punktu widzenia Polski nie powinny być zbyt istotne. Istotne jest to, czy po tym wydarzeniu, które nastąpić może za rok lub za 10 lat, Polacy będą w stanie ułożyć sobie wreszcie dobre relacje bilateralne z Białorusią, skutecznie wspierać swoich rodaków tam zamieszkujących, czy rozpocząć szerszą wymianę handlową.

Czasem w Polsce pojawiają się głosy, iż popieranie zmian na Białorusi, jest ingerowaniem w wewnętrzne sprawy naszego sąsiada, co doprowadzi wyłącznie do pogorszenia stosunków z Mińskiem, a nawet Moskwą, zaś szans na transformację nie ma i nie będzie.

Życie nie zna stanów niezmiennych, a najlepszym potwierdzeniem jest tradycyjna ,,nauczycielka życia’’ – historia, która zawiera w sobie przykłady o wiele bardziej spektakularnych zmian w egzystencji narodów i państw. Bagatelizowanie tak potężnego zbioru faktów nie ma zbyt wiele wspólnego z trzeźwą oceną sytuacji oraz szkołą politycznego realizmu.

Dowodów na potwierdzenie powyższej tezy można przytaczać wiele. Jednym z nich, bliskich nam pod względem czasoprzestrzennym jest Litwa. Państwo, które w latach 40’ XX wieku zostało wcielone do ZSRR, w którym miały miejsce procesy sowietyzacji zarówno społeczno-polityczne, jak i gospodarcze, dziś jest członkiem Unii Europejskiej i NATO – abstrahując od skutków tej przynależności, stwierdzić należy, iż obwieszczenie takiej wizji wśród Litwinów kilkadziesiąt lat temu byłoby raczej postrzegane jako typowy polityczny science-fiction. Przykład ten wskazuje dobitnie: Zmiana ustroju, systemu politycznego czy przynależności do danych sojuszy może nastąpić w bardzo krótkim okresie czasu i każdy poważny gracz międzynarodowy musi być na taką sytuację przygotowanym.

Poza tym, po wielu latach rządów Aleksandra Łukaszenki nikt trzeźwo myślący nie ma chyba złudzeń, iż bez zmian na Białorusi, Polska nie ma szans skutecznie rozwijać szerokich relacji społeczno-politycznych, a także gospodarczych z tym państwem. [Naszym zdaniem potrzebne są zmiany w Polsce – odsunięcie od władzy sayanów i agentów! – admin]

W dzisiejszych czasach, państwa (szczególnie małe i średnie) nie są w stanie prowadzić w pełni niezależnej polityki międzynarodowej. W swym geopolitycznym położeniu Mińsk ma w zasadzie tylko dwa wyjścia: Dalsze uzależnianie się od Moskwy (Władimir Putin ostatnio mówił wprost o ,,aneksji Białorusi do Federacji Rosyjskiej’’), bądź też w przypadku zmian na Białorusi, zwrot ku Warszawie, jako pośredniku na drodze głębszej integracji z zachodem.

Pragnę zaznaczyć, iż ,,głębsza integracja z Zachodem nie oznacza otwarcia procesu akcesyjnego Mińska do Unii Europejskiej, lecz ścisłą współpracę polityczno-gospodarczą z państwami regionu (RP, kraje Bałtyckie itd.) Dziś Bruksela ma zbyt poważne problemy, które wg coraz większej liczby poważnych komentatorów mogą prowadzić nawet do destrukcji Wspólnoty i na tym będzie skupiona jej uwaga przez najbliższe lata.

Trzeba również uczciwie stwierdzić, iż Łukaszenka ma faktycznie wysokie poparcie wśród Białorusinów – choć, w wyniku ostatnich problemów gospodarczych zaczyna ono sukcesywnie spadać. Poparcie dla obecnego prezydenta Białorusi jest bowiem uzależnione przede wszystkim od kondycji ekonomicznej tego państwa. Jeśli koszty życia gwałtownie wzrosną (co właśnie następuje) to zirytowana ludność może zacząć rozglądać się za bardziej przyszłościową alternatywą.

Ponadto należy przytoczyć kolejny mocny czynnik, który może odegrać wielką rolę w procesie zmian u naszego wschodniego sąsiada. Tym czynnikiem jest nowe pokolenie, niepamiętające już czasów ZSRR, mające w dużej mierze dostęp do Internetu za pomocą którego może samo ocenić, czy życie poza orbitą Moskwy, jest rzeczywiście tak złe jak jest to opisywane przez państwową propagandę.

Właśnie w tym czynniku, upatrywałbym głównej szansy do wykazania się dla Polski. Spora część tego nowego pokolenia, pragnie zdobyć zagraniczne wykształcenie i w naszej racji stanu leży, aby temu pokoleniu to umożliwić.

Pomijając aspekty demograficzne i pewien ,,zastrzyk’’ młodych ludzi do starzejącego się społeczeństwa (część studentów z pewnością zostanie na stałe), jest to bodaj największy możliwy instrument wpłynięcia przez Polskę na przyszłość Białorusi. Wykształcenie nad Wisłą przyszłych białoruskich elit, możliwość przywrócenia ducha polskości sporej liczbie naszych rodaków głównie z ziemi grodzieńskiej i lidzkiej, tak silnie sowietyzowanych przez ostatnie kilkadziesiąt lat, przedstawienie im prawdziwej wersji historii, a w konsekwencji zdobycie powszechnej przychylności oraz zaufania dla Polski i Polaków – oto największe korzyści, jakie możemy osiągnąć zapraszając na studia młodych ludzi zza Buga. [Kto ma te białoruskie elity kształcić? Polskojęzyczne prywatne uczelnie biznesu i pijaru? – admin]

Oczywiście będąc osobą daleką od idealizowania rzeczywistości, świadom jestem negatywnych wyjątków, jakie mogą mieć miejsce na skutek złej woli jednej ze stron. Dlatego też, mając na uwadze fakt, iż proces opisany w powyższym akapicie nie jest rewolucyjnym pomysłem i zachodzi od kilku lat, dostrzegam potrzebę doprecyzowania, a wręcz stworzenia konkretnego programu kształcenia studentów z Białorusi, ale także Litwy i Ukrainy, na polskich uczelniach.

Program kształcenia mógłby zawierać spisanie konkretnej umowy pomiędzy RP a osobą wyrażającą chęć przyjazdu na studia wyższe do Polski, na mocy której państwo polskie zobowiązałoby się do zapewnienia bezpłatnej edukacji, darmowego miejsca w akademiku plus stypendium w wysokości 400-450 zł (dziś tzw. Stypendium Kalinowskiego to 1240 zł miesięcznie, co uważam za kwotę wygórowaną, niedostępną dla przeciętnego polskiego studenta). W zamian, osoba kształcona i utrzymywana na koszt RP zobowiązałaby się nie tylko do uczęszczania na kursy języka polskiego, historii i kultury (co już funkcjonuje), ale także np. do podzielenia się swoimi umiejętnościami językowymi, prowadząc nieodpłatne korepetycje/kursy ze swych ojczystych języków dla Polaków. Byłoby to korzystne dla obu stron: Wobec osób przyjezdnych szybciej zachodziłyby procesy integracyjne, zmniejszając potencjalne uczucie wyobcowania, zaś Polska zyskiwałaby nowe osoby z umiejętnościami lingwistycznymi, tak wartościowymi dla dzisiejszego rynku pracy.

Pod sporym znakiem zapytania należy postawić przyszłość Ukrainy. Dziś, dokonuje się ostateczna klęska resztek ,,pomarańczowej rewolucji’’, która zawiodła nie tylko świat Zachodni i Polskę, lecz przede wszystkim samych Ukraińców. Uważam, że na tym etapie RP nie powinna bezpośrednio angażować się w poparcie konkretnych kandydatów, lecz utrzymywać dobre relacje z tymi, którzy w danym czasie dzierżą ster władzy. Dzisiejszy prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz wydaje się być przychylnie nastawiony do Polski, zaś jego twarda postawa wobec Moskwy w ostatnich dniach może zburzyć pogląd, iż jest on tylko narzędziem w rękach Kremla mającym na celu całkowitą wasalizację Ukrainy przez Rosję. Oficjalne poparcie dla ,,pomarańczowych’’ wcale nie zaowocowało realnymi korzyściami dla Polski – czego koronnym przykładem jest ciągły brak Domu Polskiego we Lwowie. Ciężkim orzechem do zgryzienia w stosunkach Warszawa – Kijów będzie także prawdziwe pojednanie między naszymi narodami, bo choć dziś młodzi Ukraińcy, zwłaszcza Ci z zachodniej części kraju i co ciekawe, z narodowymi poglądami, patrzą na Polskę z nadzieją jako na przyszłego sojusznika w procesie wychodzenia z orbity Moskwy, to skłonienie ich do wyrzeczenia się barbarzyńskiej, antypolskiej spuścizny UPA, jest mało prawdopodobne.

Kwestia Litwy jest o tyle skomplikowana, iż dziś państwo te mając raczej stabilną perspektywę polityczną lat najbliższych, wpisującą się w te same ramy, w których obecnie znajduje się Polska, posiada wiele punktów zapalnych w stosunkach z RP i zamiast dążyć do ich likwidacji, jeszcze je wzmaga.

Głównym punktem zapalnym na linii Warszawa-Wilno jest dziś sprawa mniejszości polskiej na Wileńszczyźnie, która z roku na rok coraz śmielej jest szykanowana i poddawana procesom lituanizacyjnym (np. poprzez likwidację szkolnictwa polskojęzycznego).

Dziś należy stwierdzić wprost: Dwutorowa polityka RP względem RL, polegająca na oddzieleniu sprawy Polaków na Litwie od pozostałych kwestii, w myśl zasady szukania tego co łączy, a nie tylko dzieli, okazała się fiaskiem. Litwa, nie bacząc na wspieranie jej głosu przez Polskę na arenie międzynarodowej, wcale nie zamierza złagodzić obranego kursu wobec zamieszkujących jej teren naszych rodaków.

Sądzę, iż jedynym wyjściem z tej sytuacji, musi być ustanowienie całkowitej jednotorowości w stosunkach z Litwą, a od kwestii ochrony praw mniejszości polskiej – uzależnić dalsze wspieranie Wilna na arenie międzynarodowej i kształt stosunków bilateralnych. Polska powinna jasno przekazać litewskim partnerom, iż spełnienie tego warunku jest niezbędne do rozwoju współpracy na innych szczeblach.

W przypadku negatywnej opinii ze strony litewskich władz, Polska powinna (prócz wywierania wpływu wewnątrz UE) współdziałać w tej sprawie z rządem rosyjskim, albowiem Rosjanie, stanowiący silną mniejszość głównie w rejonie Kłajpedy, również są narażeni na utratę swej tożsamości na skutek jawnie walczącego z mniejszościami narodowymi litewskiego ustawodawstwa. (Współpracę taką podjęli już Polacy z AWPL, wystawiając w wyborach wspólne listy z Sojuszem Rosyjskim).

Ostatnia wizyta D. Tuska na Litwie oraz odmówienie przyjęcia przez L. Wałęsę litewskiego odznaczenia wydają się bardziej symbolicznymi, acz ważnymi działaniami, które z pewnością wyniosą problemy tamtejszych Polaków o szczebel wyżej w drabinie spraw omawianych przez dyplomatów obu państw, a także dodadzą pewności siebie naszym rodakom z Wileńszczyzny.

Przy okazji poruszenia tego tematu warto oddać szacunek Polakom na Litwie, za twardą i odważną postawę oraz świetne zorganizowanie społeczno-polityczne. Należy w tym miejscu przywołać szkołę Dmowskiego, która słowami samego architekta naszej niepodległości propagowała pogląd, iż Polacy w warunkach ucisku zdolni są do wielkiego wysiłku na rzecz zachowania swej tożsamości. Kiedyś koronnym tego przykładem byli mieszkańcy Wielkopolski, niezwykle skutecznie broniący się przed agresywną germanizacją ze strony Prus. Dziś podobną sytuację obserwujemy na Litwie. Oczywiście nie można postawić znaku równości między działaniami wobec Polaków ze strony XIX-wiecznego Berlina i dzisiejszej Litwy, jednakże poczynania naszego północno-wschodniego sąsiada dalekie są od ideału.

Temat pozycji Polski w Środkowo-Wschodniej Europie wróci z pewnością pod koniec września, kiedy to w Warszawie odbędzie się szczyt Partnerstwa Wschodniego, projektu Unii Europejskiej (głównie polsko-szwedzkiego) mającego być swojego rodzaju pakietem propozycji współpracy pomiędzy UE, a byłymi republikami ZSRR leżącymi w Europie. Już dziś wiadomo, że RP będzie propagować chęć wprowadzenia w przyszłości integracji gospodarczej oraz ruchu bezwizowego dla państw objętych programem. Nadzieje jednak na szybką realizację tych postulatów przez Brukselę są nikłe, dziś bowiem uwaga i środki unijnych polityków skupiona jest na problemach wewnętrznych samej Unii, głównie w sferze gospodarczej.

Reasumując należy jeszcze wyraźnie zaznaczyć, że każda próba zdobycia poparcia politycznego przez RP na wschodzie jest zwieńczona negatywną reakcją Rosji i snucie nadziei, iż teraz byłoby inaczej, są po prostu marzeniami ściętej głowy. Rosja, choć w XXI ma radykalnie stracić na międzynarodowym znaczeniu, to jeszcze przez kilkadziesiąt lat pozostanie mocarstwem regionalnym, zainteresowanym utrzymaniem wpływów w swym najbliższym otoczeniu. Ważne zatem jest, aby działania podejmowane na wschodzie były dobrze przemyślane, objawiające się raczej w oddolnym, dyskretnym budowaniu społecznego fundamentu dla zmian politycznych (programy kształceniowe dla młodzieży ze wschodu, znoszenie barier wizowych itd.) niż na odgórnych, politycznych krzykach i zaczepkach, które prowokują bezpośredni konflikt z Rosją, jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych Polski.

Polski wachlarz możliwości oddziaływania na inne państwa nie jest zbyt szeroki, dlatego też powinniśmy maksymalnie starać się wykorzystać te, które posiadamy. Wykształcenie nad Wisłą przyszłej elity sąsiednich narodów, wdzięcznej za pomoc oraz rozumiejącej wspólne interesy własnej ojczyzny i Polski, znoszenie ruchu wizowego, ożywianie kontaktów pomiędzy przygranicznymi społecznościami, leży jak najbardziej w interesie RP – może bowiem na nowo połączyć nasze narody silną, braterską więzią, na tle wyraźnie słabnącego Zachodu i niepewnego rozwoju wydarzeń na Wschodzie, a w konsekwencji – stać się trwałym fundamentem nowego sojuszu państw Starego Kontynentu.

Adam Andruszkiewicz

http://wpolityce.pl

Komentarzy 37 do “Zachód Europy, kolebka cywilizacji łacińskiej, przechodzi do historii”

  1. JO said

    Zachod nie przechodzi do historii, co za bzdura. Do historii przechodza zachodnie Narody a w ich miejsce wchodzi „nowe spoleczenstwo”, tak pod wzgledem genetycznym jak i pod wzgledem ideowym. Nowe spoleczenstwo to zmiksowany czlowiek, mieszaniec afroeuropejczyk, azjato-europejczyk, czy nawet afro-euro-azjata. Nowe spoleczenstwo to Afrykaniz, lub azjata z liberalnym podejsciem do swojej religii. W zachodniej europie nie ma muzeumanow, jak i nie ma Katolikow. Sa Religijni Liberalowie, co oznacza, ze sa to ludzie o nazwie – Katolik, Muzeumanin a tak naprawde to ludzie, ktorzy wyznaja – JUDAIZM, choc sami z tego nie zdaja sobie sprawy.

    Sumujac, zachodnia Europa staje sie Panstwem Syjonistycznym-Judaistycznym, z nowym spoleczenstwem wypranym z ich wlasnych korzeni, bo ktorych. Taki miks nie umie wybrac. Taki miks ma narzucony Liberalizm. Dlaczego narzucony, pytanie ktos moze zadac? Przede wszystkim Nowe spoleczenstwo powstajace w krajach zachodnich i ci niedobitkowie starych katolickich narodow w wiekrzosci starcy….. maja „elite” Syjonistyczna, ktora steruje polityka ludzka w tych krajach doprowadzajac do powstania Nowego Spolegliwego Spoleczenstawa.

    Anglia – Moliban i cala reszta, Francja, maja oficjalnie Zydowskich przywodcow. Cala reszta wlacznie z Polska ma rowniez , takich Kwasniewskich….

    Artykul powyzej jest polprawda a wiec nadaje sie do kosza.

  2. Kapsel said

  3. Kapsel said

  4. Kapsel said

  5. lopek said

    Idea zawarta w powyższym artykule, że należy myśleć – co z Polską po upadku Zachodu – jest słuszna, jednak Polska nie jest rządzona przez Polaków od 1939 roku! Najpierw wybicie się na niepodległość (upadek Zachodu może to ułatwić), potem dalsze niezbędne działania w celu zachowania polskości szeroko pojętej.

  6. JO said

    ad,5 . O jakom upadku zachodu mowa. Zachod nie upada a mutuje i pochlania w mutacji Polske.

    Tylko pojedynczego czlowieka a w konsekwencji Narodu Swiadome Nie – moze zastopowac mutacje.

  7. Re 5

    Ma Pan rację. Artykuł ten świadczy przede wszystkim o tym, że idea Słowiańszczyzny staje się coraz bardziej żywa, właśnie jako bardzo pomocna w rozwiązaniu przez Polaków problemu własnej niepodległości.

    Z młodym Autorem nie zgadzam się tylko co do stwierdzenia: „każda próba zdobycia poparcia politycznego przez RP na wschodzie jest zwieńczona negatywną reakcją Rosji i snucie nadziei, iż teraz byłoby inaczej jest po prostu marzeniem ściętej głowy”. Wydaje się, że najpierw Rosja musi mieć z kim na ten temat rozmawiać, gdyż obecnie ma do wyboru tylko rozmowy z Waszyngtonem, albo z popisowym lobby amerykańskim w Polsce.

    Cywilizacja łacińska jest w zasadzie już martwa, a jej odbudowa w Polsce jest możliwa tylko w oparciu o współpracę zjednoczonej grupy państw słowiańskich (Słowiańszczyna) i Rosji. Zob.: Słowiańszczyzna i Rosja http://polski.blog.ru/126388051.html Славянщизна и Россия

    Polecam także zapoznanie się z materiałem: „Polskie Kresy – jaka polityka?” http://www.jednodniowka.pl/forum/viewthread.php?forum_id=3&thread_id=338

  8. Krzysztof M said

    Ad. 7

    „Wydaje się, że najpierw Rosja musi mieć z kim na ten temat rozmawiać”

    – Podkreśliłbym to zdanie.

  9. aga said

    Panie Gajowy,

    A Andruszkiewicz jest w tym samym stowarzyszeniu Koliber co

    AMGrabowski; ale ,że nie pisze o żydowskiej loży PiS to być może demonek sono przeoczy

    😉

  10. Marucha said

    Słusznie p. Aga przypomniała o jednej z większych zasług PiS: reaktywowanie w Polsce złowrogiej, żydowskiej loży masońskiej B’nai B’rith, przed wojną zdelegalizowanej.

  11. Marucha said

    Zachód – jaki znamy z historii – upada. I nie ma tego co przeformułowywać w inny sposób.

    Upada wiara, upadają podstawy cywilizacji łacińskiej, upada chrześcijańska etyka i moralność.
    To, co prawdopodobnie się pojawi, będzie stanem acywilizacyjnym – jakąś niestrawną mieszanką różnych kultur i religii, z których każda ciągnie w swoją stronę i rozsadza resztki struktur społecznych, jakie jeszcze pozostały. Doprowadzi to do zamieszek społecznych, może i wojen. Zapanuje bezprawie.

  12. sono said

    Swietny wpis. Przykladow na gajowce tych postaw na peczki mozna znalezc.
    „Mówię paciorek, chodzę do kościółka, unikam brzydkich słów. Modlę się codziennie do bozi (wybrałem jednak wersję pierwszą pisowni – przyp. wł.) Kłaniam się Jezuskowi w żłóbeczku”. To, wbrew pozorom, nie gaworzenie kilkuletniego dziecka, ale język dorosłych ludzi. Określenia dające się słyszeć nader często w konfesjonale, w rozmowach, prowadzonych w kontekście bardzo „dorosłych” tematów. Padające z ust osób dojrzałych, mających się za wykształconych i poważanych.

    Słowa tworzą rzeczywistość. Język, jakiego używamy, buduje obraz świata, ukonkretnia go. Jeśli w społecznej komunikacji znajdują swoje uzasadnienie wspomniane wyżej leksykalne dziwolągi, musi to mieć swoje głębsze uzasadnienie.

    Duże dzieci

    Infantylizacja języka religijnego często jest objawem zatrzymania w rozwoju duchowym. Ktoś z zaprzyjaźnionych księży opowiadał o rozmowie z dorosłym mężczyzną, który motywując chęć uzyskania wyroku, stwierdzającego nieważność sakramentu małżeństwa, mówił, że chciałby „brać w kościele opłatek”. To nie była kpina. To był przykład poziomu świadomości religijnej mężczyzny, który w przeszłości najprawdopodobniej przeszedł pełną formację katechetyczną. Gdzie popełniono błąd?

    Zatrzymanie w rozwoju duchowym jest nie tyle wynikiem oddziaływania czynników, tworzących zewnętrzny kontekst cywilizacyjny (ucieczka od pierwiastka duchowego w inżynierii społecznej, komercjalizacja tego, co do tej pory uznawane było za święta, zamiana historii zbawienia w tabloid) co świadomym wyborem. Tak jest po prostu łatwiej żyć! – Lepiej nie widzieć, po co sobie komplikować życie!? – sam słyszałem taką argumentację, gdy zapraszałem znajomych na katechezę, rekolekcje czy podsuwałem im dobrą książkę. Dziecku (nawet dużemu) można więcej – wzrasta więc pobłażliwość dla swoich „wyskoków”, grzechów. Inna jest odpowiedzialność. Łatwiej wytłumaczyć się: ja przecież nie wiedziałem… Skamielina, jaka w ten sposób gromadzi się w duszy, świetnie nadaje się do usprawiedliwienia pospolitego lenistwa i wewnętrznej stagnacji. Przecież „bozia” nie skrzywdzi, prawda? Paciorek przecież był codziennie (no, może prawie codziennie) a więc wejściówka do nieba jest zaklepana – o co chodzi więc? Czego chcą wiecznie smęcący księża? Sugerujący, że wiara to nie paciorki i rutynowe wizyty w „kościółku”, ale życie wedle zasad logiki krzyża…Spadam. To za trudne.

    Co widać przez kratki konfesjonału?

    Zawsze zastanawiam się, co kryje się w głębi duszy człowieka, który „kościókami, boziami i paciorkami” próbuje opisać stan swojej duszy podczas sakramentu pokuty? Nieświadomość? Sposób na prześliźnięcie się po powierzchni problemów? Próba oszukania sumienia? Zgoda na zatrzymanie się w rozwoju duchowym i usprawiedliwienie wewnętrznego skarlenia? W rozmowach między kapłanami jak refren powraca smutna refleksja: posługa w konfesjonale staje się koszmarem, gdy trzeba wysłuchiwać infantylnych samooskarżeń z „nie chodzenia do kościółka” i „nie odmawiania paciorka”, gdy zupełnie pominięte są (z premedytacją czy nieświadomie?) inne dziedziny życia? Gdy przyklepana zostaje w ten sposób duchowa zgnilizna, którą należałoby powierzyć miłosierdziu Bożemu w pierwszej kolejności. Czy zatem może dziwić, że murszejące od środka wnętrze, przybrane w dziecięce naiwne półsłówka, okraszone dobrym samopoczuciem i przekonaniem, że nie ma co drążyć szczegółów, ponieważ „bozia kocha każdego, więc drobiazgi są mało ważne” w końcu pada hukiem zamieniając całe dotychczasowe życie w ruinę?
    http://fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/boziu,_daj_zdrowko__30500

  13. sono said

    pani Agusiu,siu
    Demonek to jest z pani.
    I to niezly, a przy tym glupi do kwadratu.

  14. sono said

    dla pani Agi

  15. sono said

  16. sono said

    a tu filmik z manifestacji, na ktora nasza wielka, swintojebliwa katuliczka”, pani Aga, by sie strasnie obruszala. Jej idolek, Marek A Grabowski zdecydowanie POtepia tego typu demonstracje. I pani Aga tyz.

  17. z sieci said

    Mroczne Sekrety w przededniu Wiosny Kościoła Katolickiego

    http://pl.gloria.tv/?media=200617

  18. tralala said

    ad Sono.
    Ma Pani pretensje do zdziecinnialego jezyka. Zgadzam sie, ze to nie powazne, nawet niemile. Prosze jednak, ze jezeli chce byc Pani czytana, na cos co sie dawniej nazywalo „kulturalnym” jezykiem. Blagam! bo juz mam alergie na ten Pani smietnik. Oczywiscie, nie musze wogole Pani czytac, zgoda.

  19. sono said

    ad 18 sama se pani odPOwiedzila.

  20. Chutor said

    „entuzjazm przyjmowania mieszkańców Afryki i Azji był błędem głównie ze względu na brak ich asymilacji z rdzennymi mieszkańcami Europy, to większość ekspertów jest w tym temacie zgodna –”

    Brak asymilacji to powod do „rozpaczy”. Gdy Zydzi sie asymiluja to rowniez dla nich to jest powodem do „rozpaczy”.

    Kogo rozpacz jest sluszniejsza?

    To co bezpowrotnie przechodzi, to unikalnie bialawa skora europejska i dzisiaj sprzedawana za miske soczewicy.

  21. feliks said

    @ 5 Lopek
    gwoli ścłsłości Polska nie jest rządzona przez Polaków od 1926 roku
    @ Sono
    niech Pani nie zamula tym PiSowskim bełkotem, sprawiedliwe panstwo to dowcip roku , właszcza dla pielegniarek protestujących w białym miasteczku i kiboli Legi spałowanych na ulicach Warszawy za „rzadów’ p.Jarka K.

  22. Piotrx said

    Re 7:

    „Cywilizacja łacińska jest w zasadzie już martwa, a jej odbudowa w Polsce jest możliwa tylko w oparciu o współpracę zjednoczonej grupy państw słowiańskich”

    autor wpisu nadal nie rozumie terminu „cywilizacja” wg Konecznego. Zakładam to mając na uwadze , że uzywa terminu „cywilizacja łacinska” . Tytuł artykułu jest prawidłowy ale cytowane wyzej wnioski z wpisu 7: już nie.

    A ja sądze że odbudowa jest mozliwa tylko jesli wrocimy jako naród do konsekwentnego stosowania w codziennym życiu (rodzinnym i publicznym) zasad tradycyjnej etyki katolickiej. Współpraca z pewnymi krajami moze to ułatwić ale tego nie zagwarantuje. Sama „słowiańskość” niewiele tutaj pomoze .

  23. JO said

    ad,11. Oraz Pani Ago. Ja mysle, ze Bractwo Piusa X zdaje sobie sprawe z tego, ze Polsce Grozi Multikultura jak w Anglii juz jest czy w USA. Ja widze jasno, ze Bractwo promuje i broni Polskiej Kultury, gdyz Polska Kultura , jak juz omawialismy, to 100 % Katolicyzm. Jednak, Bractwo patrzy w przyszlosc i widzi, ze sa juz w Polsce Mieszance i sa Inne wiary i inne Narodowosci. To sa tez ludzie, przed Ktorymi Bractwo nie zamyka drzwi. Powiewanie czerwono-bialymi choragiewkami, ubieranie szat czerowno-bialych, zniechecaloby ludzi innych narodowosci do Bractwa w Polsce. ja tym interpretuje inna klase patriotyzmu polskiego w wydaniu Bractwa, powiedzialbym na poziomie Uniwersyteckim anizeli to robi x Natanek, ktorego Patriotyzm jest wziety Zywcem Z Polskij Kultury a nawet Folkloru.

    Ufam, ze wciaz jestesmy z Pania Aga w dobrej komitywie. Z mojaj strony nic sie nie zmienilo w zapartywaniu na Pania Age.

    natomiast Pan SONO jest u mnie poki co Spalony.

  24. JO said

    ad.22. Panie Piotrze X. Moje wpisy b „dramatyczne” o tym wlasnie mowia. mam identyczne zapatrywanie nie tylko na odrodzenia sie cywilicacji Lacinskiej w Polsce ale i na Zdobycie Wolnosci dla Polski i Polakow – warunek jest jeden ” jest (to)mozliwa(e) tylko jesli wrocimy jako naród do konsekwentnego stosowania w codziennym życiu (rodzinnym i publicznym) zasad tradycyjnej etyki katolickiej”

    Polacy po II wojnie swiatowej stracili Elite, ktora nadawala pion dla polskiej kultury w polskim spoleczenstwie. Komuna zgniotla niedobitki a z pozostalych urobila socjalistyczny narod, wyprany z etyki katolickiej przez Sobor Wat II i polityke JPII.

    My wszyscy nie zdajemy sobie sprawy jak dalekie zmiany zaszly w naszym codziennym zyciu, jak bardzo roznimy sie od naszych dziadkow wlasnie w stosowaniu etyki Katolickiej.

    My stosujemy etyke judaistyczna. Podmieniono nam nasza kulture. My dzis b jestesmy Zydami niz Polakami.

    Dzis prawie kazdy Polak za kazda usluge chce pieniedzy, zapominajac, ze w naszej kulturze my sluzylismy w imie milosci blizniego. Kiedys pomoc sasiada byla nie za pieniadze a tylko dlatego, ze to byl sasiad. Dzis sasiad jest obcym od ktorego zadamy pieniedzy.

    Kiedys starsze kobiety i inne mamy trzylaly dzieci innych matek w domu, bo inna matka byla w pracy, cos zalatwiala w „Prezydium”, byla u doktora a dzis, trzeba najmowac Nianie za grube pieniadze, starsze panie juz nie wyobrazaja sobie opiekowac sie dzieckiem czyims za darmo, tylko dla tego, ze jakas matka tego potrzebuje.

    My dzis nie dzialamy w Imie Milosci a wylacznie dla Zysku.

    Nie dziwmy sie , ze Pan Bog odwraca sie od takiego spoleczenstwa. Spoleczenstwo wybiera czlowieka bez Pana Boga (patrz dzisiejsze wybory) , czyli oszustwo, zdrade. etc, etc, gdyz czlowiek sam kochac nie potrafi…..wybiera czlowieka a nie Milosc.

    My dzis jako spoleczenstwo potrzebujemy misji Katolickich.

    My , jako spoleczenstwo potrzebujemy takiego Bractwa Pisa X ale nie w takim procencie jak dzis ale w kazdym miasteczkum, wsi!

    Tylko Bractywo Pisa X, jeszcze nawet nie ksiadz Natanek…. nie pozwala na kontakt dzieci Tradycyjnie Katolickich z Niekatolikami.

    Tylko To Bractwo potrafi jasno postawic granice , ktorej sie nie przekracza.

    My Polacy bylismy takim spoleczenstwem, ktore znalo nieprzekraczalne granice.

    Takim spoleczenstwem juz nie jestesmy. Jestesmy spoleczenstwem liberalnym poprzez czas komuny i JPII akcje – stalismy sie spoleczenstwem Zydowskim, jego zwierzecym odlamem, odpadem, stalismy sie Zwierzetami – kopulijemy, kupujemy i Pijemy i Pracujemy ( w sencie zapieprzamy na Unych jak parobki, niby goniac za pieniadzem „dobrobytem”, czyli za dobrami, zapominajac, ze diabel daje co chcemy a Pan Bog tylko tyle albo az tyle ile nam potrzeba.

    Ja, ja, ja , ja chce, chce, brac, brac, kopulowac, kopulowac – istne zwierzeta.

    My nie wiemy kto to Bog. Pozostala w swiadomosci polakow atrapa, skorupa religijna a n ie wiedza, ktora byla sercem naszej etyki katolickiej.

    Odmozdzono nas.

    Dalismy sie odmozdzyc i to komu – JPII. Ten AntyPapiez nas Odmozdzyl.

    Juz nie spiewamy – „My Chcemy Boga My Poddani”. My sie uwazamy za Bogow, tak nam wbito w glowe…

    Polacy potrzebuja Misji Katolickich 1000 razy wiekrzych jaka jest dzialalnosc Bractwa Piusa X.

  25. JO said

    P.S. Gwoli wyjasnienia: Diabel daje tyle ile chcemy a Pan bOg tyle ile potrzebujemy.

    Zeby nikogo te zdanie nie zmylilo , ze sugeruje, ze diabel jest leprzym dobrodziejem 🙂

    Diabel daje tyle ile chcemy bo wie, ze te dobra , ktore rzadamy by miec, nas zabija. Nasze rzadze nas zabijaja. Pan Bog w swoim magisterum wyraznie nas poucza bysmy nie kierowali sie rzadzami a rozumem.Rozum ,nakazuje powscigliwosc….

    Szatan, namawia nas do kierowania sie rzadzami i daje nam tyle ile chcemy „az sie za-je-bie-my na smierc” ( to grubianskie zdanie dedykuje wszystkim rozwodnikom, ktorzy zauroczywszy sie w drugiej osobie, zapominajac o prawdziwej Milosci, doprowadzili do rozwodu, krzywdzac w kolo ludzi w tym dzieci, wlasne dzieci…)

  26. pragmatyk said

    Cywilizacja łacińska była dobra, bo nie wpuszczała „schizmatyków” do europy. Ale teraz ,skoro Ortodoksi się „unifikują”(przymiarki do soboru) ,to cywilizacja łacińska powoli zaczyna być niepotrzebna -no bo, poco? Ciąć koszty.

  27. pragmatyk said

    Pani JO! tangałaszka jest niestety sprytniejszy niż się może pozornie wydawać. Pani też jest pod jego wpływem.

  28. revers said

    .. teraz kolebka zbrodniarzy kosovskich

  29. JO said

    ad.27. A kogo mam rozumiec za „gałaszka”? Niby takiego spryciaza, pod ktorego wplywem jestem?

  30. pragmatyk said

    Pani JO.

    Tego, z którym Pani walczy.

  31. JO said

    ad.30. taka inteligentna jestem , ze nie zrozumialam :)))

    Wiem, ze jestem pod jego wplywem i wlasnie probuje sie z tego wplywu wydostac 🙂

    Od Adama i Ewy jestesmy pod jego wplywem….nie odkryl tu Pan Ameryki 🙂

  32. pragmatyk said

    Pani JO.
    Szkoda tylko ,że tak słabo sie starasz w tym kierunku, zresztą podobnie jak my wszyscy.
    szkoda…

  33. JO said

    ad.32. A sakad Pan wie jak ja sie staram? Ja wiem, ze ja staram sie bardziej jak wszyscy i mam tego starania sukcesy wielkie. Zycze kazdemu miec takie jak ja.

  34. pragmatyk said

    no właśnie…skąd? 🙂

  35. Zwrot w kierunku wschodnim oczywiście nastąpi w ramach budowy w nowym wydaniu „Rzeczypospolitej Obojga Narodów”, bo nie po to idzie polityka osadnictwa Żydów w Polsce, aby nie mieli oni prowadzić interesów z Rosją.
    Dlatego trzeba wybrać PiS lub PO – aby to wypaliło.
    Bo przecież inne rozwiązanie jest niedopuszczale i karalne.

  36. pragmatyk said

    P.S Pani JO.
    przepraszam najmocniej, aleгордость mówi to coś Pani.

    re.35.
    Panie J.Bizoń -myślę ,że SLD i Palikot też są w stanie to zrealizować.

  37. Brat Dioskur said

    Re23,
    „…natomiast Pan SONO jest u mnie poki co Spalony…”

    Prosze bardzo uwazac wszelkie odnosniki okreslajace plec Sono ,bowiem stawialo by to w dwuznacznym swietle …Rysia!
    A wlasnie bede kontynuowal w tym kierunku .Mianowicie niespodziewanie powolne dotad Unii rzady Serbii niespodziewanie zakazaly swoim pedalom przeprowadzenia tradycyjnej juz parady,tlumaczac sie ubieglorocznymi materialnymi i ludzkimi stratami po tym ,jak serbscy narodowcy zoorganizowali kontrdemonstracje.Zwolana ad hoc grupa interwencyjna Eurokolchozu nie mogla sformulowac koncowego komunikatu ,bo okoniem stanely Wegry i Portugalia (czyzby sie budzili?)Oburzenie w zachodnich TV jest niebywale i szczuje sie komisarzy na Serbie ,zeby ci nie przyjmowali jej do UE ,co mialo by nastapic w przyszlym roku.

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: