Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na Feedage

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    revers o Wolne tematy (50 – …
    ibrahim ibn jakub o Teraz można to ujawnić?
    ibrahim ibn jakub o W Nigerii trwają czystki etnic…
    revers o Nabici w butelkę
    Boydar o Wolne tematy (50 – …
    lewarek.pl o Czy Rosja chce zająć Pols…
    Boydar o Nabici w butelkę
    maasteer o Czy Rosja chce zająć Pols…
    Boydar o W Nigerii trwają czystki etnic…
    Ale dlaczego? o Bohater z Tham Luang
    Mareczeq o Czy Rosja chce zająć Pols…
    maasteer o Czy Rosja chce zająć Pols…
    Boydar o Nawijanie i pitolenie (2…
    Listwa o Wolne tematy (50 – …
    NICK o Wolne tematy (50 – …
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 426 obserwujących.

Pogańskie ”święto” halloween

Posted by Marucha w dniu 2011-10-29 (sobota)

Niestety wkrótce będziemy świadkami kolejnej próby wypromowania w Polsce, kraju o przeszło tysiącletnich tradycjach katolickich, pogańskiego zwyczaju halloween. Wraz z tym „świętem” pod pozorem żartu i zabawy lansowane są sprzeczne z naszą Wiarą, praktyki magiczne, wróżbiarskie i okultystyczne, przed którymi zawsze przestrzegał nas Kościół.

Niestety promotorzy halloween koncentrują się najbardziej na dzieciach i młodzieży, czyli na osobach, które – ze względu na wiek i nieznajomość problematyki duchowych zagrożeń – chętniej przyjmują atrakcyjnie opakowaną, ale duchowo niebezpieczną ofertę halloween. Tymczasem duszpasterze i egzorcyści przestrzegają, że zły duch nie żartuje. Warto przypomnieć o niebezpieczeństwach, jakie są z tym „świętem” związane i w porę zareagować wyrażając swój sprzeciw wobec prób wystawienia nas i naszych dzieci na duchowe zagrożenie.

Tematowi halloween poświęcone jest osobne hasło w Encyklopedii „Białych Plam” tom VI, s. 197 wydanej przez Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne – POLWEN, Radom 2002. Autorem hasła jest polski jezuita ks. Aleksander Posacki znany autorytet w dziedzinie demonologii. Ks. Posacki zwraca uwagę na fakt, iż tradycja halloween przejęta została z kultów magicznych i satanistycznych. Przypomina, że „ta pogańska tradycja została zawłaszczona przez satanistów, którzy Noc Halloween (z 31 października na 1 listopada) łączą z wieczorem tzw. „czarnych mszy” i orgii seksualnych, związanych z jednoczeniem się z demonami”. Dalej ksiądz Posacki mówi, że: „wiąże się to także ze składaniem ofiar z ludzi w kulcie satanistycznym”. Tym, którzy widzą w halloween tylko zabawę ksiądz Posacki przypomina, że „w tradycji amerykańskiej „święto” to wygląda pozornie niewinnie i wydaje się być jedynie zaspokojeniem potrzeby tajemniczości, czemu sprzyja m.in. przebieranie się za czarownicę, wampira, ducha czy diabła”. Autor podkreśla jednak, że „wszystkie te postaci w tradycji europejskiej związane są z osobą szatana”.

Innym aspektem jest „zainteresowanie rzeczami budzącymi lęk i grozę (zabawa „w strachy”); jest to jednak również okazja do chuligańskich ekscesów, podczas których (jakby zgodnie z naturą owego „święta”) czyni się zło w postaci niszczenia samochodów, napadów na ludzi czy nawet morderstw”. Najgroźniejsze jednak wydaje się to, że jak pisze ks. Posacki: Halloween może być formą inicjacji w świat okultystyczny, czy demoniczny”. (…) „Bowiem naprowadza skojarzeniowo na wiele typów niebezpiecznych tradycji i wierzeń (np. wielowątkowe konotacje satanistyczne)”, a sprowadzanie obecnych w naszej kulturze świąt Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego do tzw. „święta zmarłych” połączone z propagowaniem halloween może zdaniem ks. Posackiego niebezpiecznie kojarzyć te katolickie tradycje np. ze spirytyzmem, który jest nie do pogodzenia z Wiarą Kościoła.

Autor przypomina, że również w Polsce halloween obecny jest w domach kultury czy szkołach i często łączy się z propagowaniem okultyzmu (np. wróżbiarstwa). Zdarza się, że na takie imprezy zaprasza się zawodowe wróżki (podobnie dzieje się w przypadku problematycznego zwyczaju zwanego „andrzejkami”). Wreszcie autor przypomina, że w różnych krajach halloween spotkało się z reakcją biskupów. W Polsce świętej pamięci ksiądz biskup radomski Jan Chrapek określił zwyczaj halloween jako pogański, który jest „promowany przez media i bezmyślną propagandę także w szkołach”, wskazując, że zwyczaj ten może zamazać chrześcijańska głębię Święta Wszystkich Świętych. Warto więc, aby rodzice oraz dzieci uświadamiali sobie owe prawdy nt. halloween i wpłynęli na szkoły i instytucje zajmujące się wychowaniem i edukacją, by zaprzestały one nachalnej propagandy niebezpiecznego zwyczaju halloween.

Oprac. Arkadiusz Stelmach Na podstawie: Halloween, [w] Encyklopedia białych plam, tom VI, s. 197 wyd. Polskie Wydawnictwo Encyklopedyczne – POLWEN, Radom 2002

Katechizm Kościoła Katolickiego W artykule 2116 KKK mówi: „Należy odrzucić wszelkie formy wróżbiarstwa: odwoływanie się do Szatana lub demonów, wywoływanie zmarłych lub inne praktyki mające rzekomo odsłaniać przyszłość. Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb, zjawiska jasnowidztwa, posługiwanie się medium są przejawami chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi, a jednocześnie pragnieniem zjednania sobie tajemnych mocy. Praktyki te są sprzeczne z czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu”. W artykule 2117 Katechizm mówi: „Wszystkie praktyki magii lub czarów, przez które dąży się do opanowania tajemnych sił, by posługiwać się nimi i osiągnąć nadnaturalna władzę nad bliźnim – nawet w celu zapewnienia mu zdrowia – są w poważnej sprzeczności z cnotą religijności. Praktyki te należy potępić tym bardziej wtedy, gdy towarzyszy im intencja zaszkodzenia drugiemu człowiekowi lub uciekania się do interwencji demonów.”

W związku ze zbliżającym się świętem Wszystkich Świętych Krucjata – Młodzi w Życiu Publicznym apeluje do Rodziców, którzy nie chcą, aby ich dzieci uczestniczyły w zajęciach kultywujących święto halloween, by wypełniali załączone oświadczenie i przekazali je dyrekcji szkoły oraz nauczycielom.

http://www.piotrskarga.pl/

Komentarze 43 to “Pogańskie ”święto” halloween”

  1. mgrabas said

    http://stopsyjonizmowi.wordpress.com/2011/10/10/zydomasonska-rewolucja-w-kosciele-katolickim-mniszki-dominikanki-swietuja-halloween/

  2. mgrabas said

    http://cyklista.wordpress.com/2011/10/29/zatrzymajmy-sie-na-chwile/

  3. JO said

    W Anglii napastliwa promocja tego poganskiego swieta przekracza granice ludzkiej wytrzymalosci – w sklepach promujacych przebrania w „Trupa” na zdjeciech sa NIEMOWLETA przebrane w takie „ubranka”.

    Tragedia jest to , ze nikt nie reaguje

    Zydostwo osiagnelo rezultat ZNIECZULICY – braku umiejetnosci odrozniania dobra od zla, bezpieczenstwa od niebezpieczenstwa

    Ciekawe jest, ze zaden muzeumanin praktykujacy w takie „g..o” nie przebierze swojego dziecka a „chrzecijanie” tak

  4. JO said

    Zaden muzeumanin idacy do Meczetu nie wklada DZINSOW jak to robia neokatolicy i o zgrozo Tradycyjni Katolicy.

  5. JO said

    ad.1,2….ciekawe kto jest odpowiedzialny za takie mniszki? Czy ostatecznie odpowiedzialnosc nie spoczywa na milosciwie nam Panujacym Papiezu Benedykcie XVI ? a wczesniej na JPII ?

    Kiedys takie zachowanie skutkowalo by Exkomunika… a JPII pedofilow w USA chronil….

    Dzis neokosciol popiera czczenie „innego Boga”- szatana! niz wlasny – Trojce Swieta

    Na Mszach nekatolickich , ktora Bractwo Piusa X nazywa NIEGODNYMI, niegodnie oddaje sie czesc Trojcy Swietej…. i jak tu chodzic na TAKA msze? bez obrazy Pana Boga a wiec w sumie oddaniu „czci” szatanowi poprzez Obrazanie Boga? oraz w konsekwencji nie tracac wiary?

    Dziwie sie kazdemu, kto mowi , ze na taka nowa msze mozna chodzic a nawet powinno sie chodzic w przypadku braku innej….

  6. aga said

    http://pl.gloria.tv/?media=208764

  7. revers said

    malo ich pro marksistowkich, satanicznych

  8. JO said

    Dzis Media ucza kazde dziecko, ze nalezy lubic przede wszystkim kogos by byl malzonkiem a nawet juz uzywa sie slowa „partnerem”

    Swiety Sakrament Malzenstwa pomija sie w nauce, zastepujac partnerstwem – zwiazkiem lubienia sie dwoch ludzi juz niekoniecznie odmiennej plci

    Idea nekokatolicyzmu – idea, ze 1y jest czlowiek – powoduje konsekwencje niezrozumienia zwiazku malzenskiego i „sztuki wyboru malzonka”

    Ciekawe jesy, ze takiego problemu nie maja islamisci (choc maja inny…)

    Kiedys na pierwszym miejscu Byl Pan Bog, dzis Bog i czlowiek w nekokoscile katolickim stoja na rowni …

    Kiedys wszystko bylo dla Boga a dzis jest wszystko dla czlowieka

    Kiedys Prawa Boga byly prawami czlowieka a dzis jest tak, ze kazda nowowiedza wychodzaca od czlowieka ( a w rzeczywistosci od szatana ) jest wiedza , ktora „lyka ” czlowiek zapominajac o Wiedzy – Madrosci , ktora daje nam Pan Bog

    Kiedyc uczucia lubienia-zakochania bylo traktowane wlasciwie – jako choroba – dzis jest to warunek „milosc”

    „Zapomniano”, ze jedyna milosci jest Pan Bog. Bodajze Ojciec Bohenski rozpowszechnil „rodfzaje milosci” ale ludzkiej milosci – falsz – bo czlowiek sam nie potrafi kochac …

    Milosc jest Madra

    Wybor Malzonka – musi opierac sie na madrosci – milosci Od Boga Plynacej a wiec WIEDZY – Madrosci a nie na uczuciach – zakochaniu a wiec porzadaniu….

    Pan Bog Gwarantuje, ze jezeli czlowiek wybierze malzonka w oparciu o Milosc Boga – Madrosc, Wiedze plynaca od niego – to ten wybor nie skrzywdzi nikogo rowniez pod wzgledem posiadania Uczuc – zdrowych uczuc, ktore sa nierozerwalne z Miloscia Boza. Chore uczucia – pozadanie – zawsze jest , gdy Boga nie ma i wybor jest bez Pana Boga….

  9. aga said

  10. JO said

    Jaka wybrac kobiete na Zone – Bogobojna

    Jakiego wybrac meza – Bogobojnego

    Wybor meza i zony jest Decyzja – KONTRAKTEM – w obecnosci Pana Boga

    Czym jest Msza Nowa – zachecaniem do kopulacji, gdyz ubliza Panu Bogu swoja niegodnoscia, detronizacja Praw Bozych, w miejsce ktorych lub na rowni ktorych wchodza PORZADANIA ludzkie

  11. aga said

    https://www.facebook.com/video/video.php?v=1140052294122&oid=81898576015

  12. JO said

    Skutkiem Nowej Mszy sa Rozwody, Skrobanki, Prostytucje, Sodomie, NowaMuzyka-techno, Pop, …glupota ludzka, debilizm,.wszelkie dewiacje, upadki ludzkie, gdyz NowaMsza skutkuje utrata wiary w Jedynego Boga Trojce Swieta – WIARY, ktory jest Tarcza Czlowieka.

    To Nowa Msza jest przyczyna depopulacji Bialego Czlowieka

  13. JO said

    Konsekwencja Nowej Mszy jest – Halloween

  14. aga said

    http://rzymskikatolik.blox.pl/2010/01/Abberacje-liturgiczne-cz-2.html

  15. JO said

    ad.14. Nowa Msza Katolicka – to taka aberracja , ktorej perfidnosc i podstepnosc jest wielokrotnie wiekrza niz na zalaczonych przez Pania obrazkach filmowych

  16. bylekto said

    Miło mi przeglądając tematy dzisiejszych artykułow nie widzieć nigdzie bardzo tu niepoprawnego wspomnienia o hołdzie ruskim (o pruskim pewnie wszyscy słyszeliście, ale o jednym z naszych największych zwycięstw – zwycięstwie pod Kłuszynem i jego następstwach nie należy wspominać od Gw aż tutaj). Dzisiaj mija okrągła rocznica 400 lat tego hołdu. Zwycięstwa tej miary zdarzyły sie w nasszej historii tylko kilkukrotnie. Że Putin tego wspomnienia nie lubi – rozumiem, ale inni…

  17. Marucha said

    Re 16:
    Ma Pan rację…
    To było wielkie zwycięstwo, choć – jak zwykle – niewiele z niego wynikło i dla Polski, i dla Rosji. Mówiąc inaczej – zostało zmarnowane przez Zygmunta III. Skutki odczuwamy do dziś.

    Nb. my też nie lubimy faktu, iż narodowym świętem Rosji jest rocznica wypędzenia z Moskwy polskiej załogi…

  18. aga said

    Wspomniał o tym 27 października podczas Mszy Sw. za Polskę ks. Natanek:
    Rosja jest do dzisiaj lennem Polski. Nikt tego nigdy nie odwołał:

    http://gloria.tv/?media=209312

  19. RomanK said

    Rosja jest do dzisiaj lennem Polski. Nikt tego nigdy nie odwołał:

    Napisala pani Aga/

    Proponuje sprobowac odszczekac:-)))))) Moze ktos sie zglosi na ochotnika???:-)))

    Z holdu- do jakiego Zolkiewski zmusil Szujskich Carow, jedynymi -ktorzy wyciagneli wlasciwe wnioski byli starzy cowboys z Texasu zreszta przybyli ze Slaska i Moraw…tworzac madrosc Ludowa Texanska.- ktora brzmi tak:

    Uwazaj.,,,.zebys dzis nie skopal dupy,……. ktora jutro bedziesz musial calowac:-)))))

    Tak to sie dzieje- jak zamienia sie kopniaki na pieszczoty:-)))….)i oborotno:-)))
    Panstwo Sarmac-tfuo:-)))

  20. niereligijna said

    a jesli to wszystko potrzebne jest i bylo tylko dla potrzeb wladzy?
    Kiedys potrzebowali w „tym” kierunku poslusznych, to sobie ich dyscyplina i strachem wychowali,
    a teraz potrzebuja niezdyscyplinowanych by „to” wszystko rozwalic.
    Jesli jedna grupa rozrasta sie do niebezpiecznych rozmiarow, trzeba to zrownowazyc grupa przeciwna by w razie potrzeby mial kto z kim walczyc.
    Jako bezstronny obserwator uwazam ze to manewr strategiczny uzywany przez swiatowa wladze.
    Robia tak z religiami i ugrupowaniami politycznymi.
    Nie mieli by mozliwosci nami rzadzic i manewrowac gdybysmy wszyscy zyli w zgodzie.

    https://radtrap.wordpress.com/2011/04/20/wielka-swiatynia-new-age-katedra-sw-jana-w-nowym-jorku/

    https://radtrap.wordpress.com/2011/04/17/prorocze-kolumny-z-katedry-sw-jana-w-nowym-jorku/

  21. JO said

    Wydaje sie , ze sytuacje pokpili sami Rosjanie przede wszystkim a nie Polski Krol. To byla wielka szansa dla Rosji i Rzeczpospolitej. Polski Krol wykazal delikatnosc Katolika a Rosja Brutalnosc Teutonizmu w Kosciele Prawoslawnym.

    Szkoda, ze nie bylo ludzi po obu stronach, ktorzy by polaczyli oba panstwa przymierzem.

    Ja ciesze sie, ze w Rosji jest To swieto, Ono bedzie zawsze swiadczyc o tym, jak nie nalezalo zrobic.

  22. Piotrx said

    Re 16:

    Polacy na Kremlu

    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111029&typ=my&id=my17.txt

    Prof. Mirosław Nagielski historyk wojskowości Uniwersytet Warszawski

    Sala Senatorska Zamku Królewskiego w Warszawie. 29 października 1611 r. hetman Stanisław Żółkiewski odbywa triumfalny wjazd do stolicy i przyprowadza przed oblicze króla Zygmunta III więźniów moskiewskich na czele z carem Wasylem Szujskim, jego braćmi – Dymitrem i Iwanem, oraz patriarchą Filaretem. „Car z bracią, pokłon uczyniwszy głową przed Jego Królewską Mością, szłyk [czapkę] w ręku trzymając i przed majestatem JKM stojąc, wszystkim uczynili żałosny widok szczęścia odmiennego na świecie”.

    Moskwa pogrąża się w Wielkiej Smucie
    Wojny Stefana Batorego z Moskwą w latach 1579-1581 powstrzymały „zbieranie ziem ruskich pod berłem cara moskiewskiego”. Pokój w Jamie Zapolskim w 1581 r. po raz pierwszy zakończył się istotnym sukcesem strony polsko-litewskiej. Rzeczpospolita odzyskiwała nie tylko ziemię połocką z Połockiem, ale także zajęte przez Iwana IV Groźnego Inflanty. Dalsze plany odzyskania utraconych prowincji Wielkiego Księstwa Litewskiego przez Jagiellonów zostały zaniechane wobec przedwczesnej śmierci Stefana Batorego.
    Śmierć Iwana Groźnego, a następnie jego synów – Fiodora i małoletniego Dymitra w Ugliczu (1591 r.) otworzyła drogę do tronu carskiego Borysowi Godunowowi, który od 1598 r. umacniał swą władzę w walce z opozycją bojarów. Niechętni władzy nowego cara rozpuszczali wieści o cudownie ocalałym carewiczu Dymitrze, który pojawił się w Rzeczypospolitej na dworze kniazia Adama Wiśniowieckiego. W rzeczywistości był to Grigorij Otriepiew, mnich z Moskwy, który w 1602 r. zbiegł do Ostroga – posiadłości księcia Konstantego Ostrogskiego. Wkupiwszy się w łaski wojewody sandomierskiego Jerzego Mniszcha i innych polsko-ruskich magnatów, za cichym przyzwoleniem Zygmunta III ruszył Dymitr ku granicom moskiewskim na czele zaciągniętych oddziałów, Kozaków zaporoskich i dońskich, oraz masowo przyłączającej się doń ludności. Nagła śmierć 13 kwietnia 1605 r. Borysa Godunowa ułatwiła mu pochód pod Moskwę po koronę carską. Wkrótce zebrana pod Kromami armia carska poddała się Dymitrowi, a on sam wkroczył do Moskwy jako nowy car.
    Rządy Dymitra były krótkie wobec rosnącej opozycji do jego władzy i niechęci do otaczających go Polaków. Pretekstem do buntu były uroczystości weselne cara z Maryną Mniszchówną, córką wojewody sandomierskiego. Przywódcą spisku był Wasyl Szujski i jego bracia – Dymitr i Iwan. 17 maja 1606 r. w wyniku zamachu został zgładzony car Dymitr i wielu otaczających go Polaków. Nowym carem został Wasyl Szujski, którego Wasyl Kluczewski określił jako „człowieka niegłupiego – ale bardziej chytrego niż mądrego, który do niemożliwości załgał się i pogrążył w intrygach”.
    Na obszarze tak Rzeczypospolitej, jak i Państwa Moskiewskiego pojawi się potem wielu samozwańców podających się za cudem uratowanych Dymitrów. Jeden z nich w lipcu 1607 r. w Starodubie Siewierskim uzyskał poparcie miejscowej ludności, a także wielu wpływowych osób z Korony, m.in. kniaziów Adama Wiśniowieckiego i Romana Rożyńskiego. Przy pomocy oddziałów zaciągniętych na pograniczu i uwolnionych ze służby żołnierzy po zakończeniu rokoszu sandomierskiego ruszył Łże-Dymitr w stronę Moskwy.

    Wiktoria pod Kłuszynem
    W Rzeczypospolitej po zamordowaniu I Dymitra część szlachty domagała się interwencji zbrojnej wobec Moskwy; dominowały jednak nastroje pacyfistyczne. Wielu przeciwników interwencji podkreślało, że Zygmunt III nie może rozpoczynać wojny bez zgody Sejmu walnego oraz odciągać oddziałów z teatru inflanckiego wobec toczącej się wojny ze Szwecją Karola IX. Za wszystkim stał aspekt finansowy – szlachta po prostu niechętnie odniosła się do nowych podatków, które były nieodzowne do prowadzenia wojny na Wschodzie. Decyzję polskiego monarchy przyspieszył traktat Moskwy ze Szwecją zawarty w Wyborgu 28 lutego 1609 r. i skierowany swoim ostrzem w Rzeczpospolitą. Za cenę utraty Karelii Szujski zyskiwał posiłki szwedzkie wobec spodziewanej interwencji Zygmunta III. Faktycznie działania wojenne zaczęły się we wrześniu 1609 r., a 21 tego miesiąca siły królewskie przekroczyły granicę moskiewską, kierując się na Smoleńsk utracony przez Litwinów w 1514 roku. Oblężenie twierdzy, które miało być jedynie epizodem w kampanii moskiewskiej Zygmunta III, trwało niemal dwa lata i przyniosło duże straty obu stronom konfliktu.
    Tymczasem Szujscy wzmocnieni posiłkami szwedzkimi przygotowali odsiecz dla Smoleńska. Pod Możajskiem skoncentrowano niemal 30 tysięcy żołnierzy moskiewskich i kilka tysięcy najemników dowodzonych przez Pontusa de la Gardiego. Koncentrację osłaniała szpica przednia, która pod komendą Grigorija Wołujewa zajęła Carowe Zajmiszcze, blokując marsz sił polskich od strony Smoleńska. Na czele armii moskiewskiej stał Dymitr Szujski, który nie miał większego doświadczenia wojskowego. Oblegający twierdzę smoleńską zdecydowali się wysłać przeciwko siłom moskiewskim korpus, który zdecydował się objąć w dowództwo hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski. Potoccy bowiem nie wykazywali chęci objęcia dowództwa nad liczącym zaledwie 3 tysiące oddziałem, bojąc się kompromitacji. W trakcie marszu Żółkiewski połączył się z oddziałami będącymi dotąd w służbie Samozwańca pod komendą płk. Aleksandra Zborowskiego. Dla tego ostatniego była to decyzja trudna, gdyż poddawał się pod komendę człowieka, który przyczynił się do pojmania jego ojca – Samuela, którego następnie z rozkazu Batorego ścięto na Wawelu. Jednak pod Carowym Zajmiszczem, gdzie dotarły siły Żółkiewskiego 25 czerwca 1610 r., pułki żołnierzy spod Tuszyna dołączyły do hetmana, istotnie wzmacniając jego siły do ponad 6,5 tysiąca ludzi.
    Hetman, wiedząc o nadciągających siłach Szujskiego, podjął wówczas śmiałą, acz jedyną możliwą decyzję: pozostawił pod Carowym Zajmiszczem część piechoty i nocą z 3 na 4 lipca ruszył pod Kłuszyn, gdzie obozowały siły przeciwnika. 4 lipca doszło do batalii, która zakończyła się wielkim sukcesem Żółkiewskiego.

    Bojarzy wybierają królewicza Władysława
    Na wieść o pogromie armii Dymitra Szujskiego doszło 27 lipca w Moskwie do obalenia władzy jego brata, Wasyla, a władzę przejęło siedmiu bojarów wyznaczonych przez Dumę – tymczasowo administrowali oni Państwem Moskiewskim, a ich wyłonione kolegium zwano siemibojarszczyzną.
    Wkrótce zwycięskie oddziały Żółkiewskiego ruszyły ku Moskwie i 3 sierpnia rozłożyły się na przedpolach stolicy na tzw. Choroszewskich Ługach i Chodyńskim Polu. Wobec zagrożenia Moskwy także ze strony oddziałów Samozwańca bojarzy zdecydowali się na rozmowy z hetmanem, w tym także o kandydaturze syna Zygmunta III – królewicza Władysława, na tron carski. Rozmowy były trudne, gdyż wielu, na czele z patriarchą Hermogenesem, nie chciało słyszeć, aby tron carski objął „łacinnik” WładysławZygmuntowicz Waza. Wreszcie 27 sierpnia podpisano układ, na mocy którego stany moskiewskie obrały na cara królewicza, stawiając dwa warunki podstawowe: aby królewicz przeszedł na prawosławie oraz aby strona polska zwróciła Moskwie wszystkie zamki i ziemie wzięte w wyniku rozpoczętych działań wojennych w 1609 roku. Hetman, licząc, że pod Smoleńskiem, gdzie znajdował się król, będzie można dokonać korekty tych postanowień, zgodził się na warunki bojarów. Strona moskiewska natomiast brała na siebie zwrot kosztów wojny poniesionych przez Rzeczpospolitą.
    Wizja, jaka ukazywała się realnie po zwycięstwie kłuszyńskim, była związana z ideą unii obu państw, którą podjął jeszcze w 1600 r. kanclerz litewski Lew Sapieha w trakcie swych negocjacji w Moskwie. Kłóciła się jednak z koncepcją Zygmunta III i jego otoczenia, które zakładało, że skutkiem wojny z Moskwą, osłabioną w wyniku zamętu wewnętrznego na skutek dymitriad, będzie odzyskanie Smoleńska i całej Siewierszczyzny. Dopiero po odzyskaniu utraconych prowincji na rzecz Moskwy z początku XVI wieku można mówić o sprawie sukcesji tronu carskiego.

    Żółkiewski zajmuje Moskwę
    W początkach września 1610 r. zgodnie z obietnicą daną bojarom Żółkiewski na czele swych sił ruszył ku obozowi szalbierza i w wyniku rozmów z dowódcą jego oddziałów, Janem Piotrem Sapiehą, uzyskał zgodę jego podkomendnych, by porzucili służbę u Dymitra i odstąpili od Moskwy. Tenże wraz z Maryną, która po wydostaniu się z niewoli ponownie znalazła się u boku nowego pretendenta do tronu carskiego, zbiegł do Kaługi, nie czekając, aż schwytają go ludzie hetmana.
    Ucieczka Samozwańca ułatwiła działania siemibojarszczyźnie, która wykorzystała zlikwidowanie zagrożenia dla stolicy ze strony wojsk szalbierza dla jednoznacznego wsparcia kandydatury królewicza Władysława do tronu moskiewskiego. Problemem był jednak pobyt wojsk samego Żółkiewskiego pod murami stolicy, gdyż hetman zobowiązał się, iż nie wprowadzi w jej mury żołnierzy bez zgody bojarów. Wojsko miało bowiem wycofać się w okolice Możajska i tam czekać na rezultaty rokowań poselstwa moskiewskiego z Zygmuntem III pod obleganym przez armię polsko-litewską Smoleńskiem.
    Jesienne słoty, konieczność kontroli nad strategicznymi miejscami w mieście oraz poparcie części bojarów na czele z Fiodorem Mścisławskim zadecydowały, że Żółkiewski podjął decyzję wprowadzenia oddziałów w obręb miasta, zajmując centralne dzielnice Moskwy. I tak Kitajgrod zajął pułk Aleksandra Zborowskiego, w Białymgrodzie rozlokowali się żołnierze z pułku Marcina Kazanowskiego i Ludwika Weihera. Obsadzono także klasztor Nowodziewiczy, a pułki hetmana i Aleksandra Gosiewskiego stanęły na Kremlu. Jak pisał sam hetman, wprowadzone w obręb miasta różnymi bramami „kupami w osobnych dworach stanęło wojsko, iżby na wszelki przypadek jedni drugim mogli być pomocni”.
    Dalszy rozwój wypadków zależał od uzgodnień pomiędzy oficjalnym poselstwem bojarów, na czele którego stanęli kniaź Wasyl Golicyn oraz metropolita rostowski i jarosławski Filaret Romanow, którzy udali się na rozmowy z Zygmuntem III pod Smoleńsk. Jednocześnie zgodnie z zawartym z hetmanem układem bojarzy wysyłali listy do miast i grodów, które dotąd uznawały władzę Szujskiego, aby złożyły przysięgę wierności nowo wybranemu carowi Władysławowi. Sam hetman dla zdania sprawy ze swoich czynności w stolicy moskiewskiej zdecydował się opuścić Moskwę, powierzając stolicę komendantowi Gosiewskiemu. Wyprowadzając żołnierzy własnego pułku i Mikołaja Strusia, obsadził nimi Możajsk, Borysów i Wereję dla komunikacji z pozostawioną na Kremlu polską załogą. W sumie w stolicy zostały pułki liczące około 6 tysięcy ludzi.
    Brak postępu w rokowaniach pod Smoleńskiem, gdzie bojarzy nie godzili się na złożenie przysięgi królowi Zygmuntowi III, oraz zbrojne wystąpienia ludności Moskwy wobec polskiej załogi zwiastowały bunty na prowincji wobec układu z 27 sierpnia 1610 r. względem wyboru królewicza Władysława na cara. Pierwszy sygnał do zbrojnego powstania na prowincji dał wojewoda riazański Prokop Lapunow, który w styczniu 1611 r. wypowiedział posłuszeństwo polskiemu królewiczowi. Za nim poszli inni. Oddziały Lapunowa i kozackie Iwana Zarudzkiego rozpoczęły marsz w kierunku Moskwy dla jej oswobodzenia. 29 marca 1611 r. doszło do rozruchów w stolicy w związku z pacyfikacją miasta zarządzoną przez Gosiewskiego. Podpalanie zabudowań w Białymgrodzie przy silnym wietrze doprowadziło do spalenia północnych rejonów Moskwy. Od tego momentu garnizon znajdował się w swoistej izolacji, gdyż już nocą z 29 na 30 marca nie mógł przedrzeć się na Kreml będący pod stolicą pułk Strusia z powodu przybycia oddziałów pospolitego ruszenia moskiewskiego. Na skutek zatrzymania dostaw żywności załoga miała coraz większe trudności z wyżywieniem.

    Triumf Rzeczypospolitej
    Tymczasem po niemal dwóch latach dopełniał się los Smoleńska oblężonego od schyłku września 1609 roku. W wyniku szturmu 13 czerwca 1611 r. zdobyto twierdzę smoleńską, co było jednym z głównych celów wojny. Drugi natomiast – osadzenie na tronie królewicza Władysława – wobec oporu społeczeństwa rosyjskiego oddalał się coraz bardziej. Odjazd króla do Rzeczypospolitej w początkach lipca 1611 r. i przekazanie komendy nad wojskiem do dalszych zmagań z Moskwą hetmanowi Janowi Karolowi Chodkiewiczowi wiązały się z koniecznością zwołania Sejmu i zdobycia dalszych funduszy na opłacenie „borgowego” żołnierza.
    Sukces zajęcia Smoleńska, jaki był udziałem monarchy, widoczny był w trakcie jego uroczystego wjazdu do Warszawy 16 września 1611 roku. Podobny miał miejsce 29 października z udziałem hetmana Stanisława Żółkiewskiego i prowadzonych przed oblicze polskiego monarchy więźniów moskiewskich na czele z Szujskimi i patriarchą Filaretem. W Sali Senatorskiej Zamku Królewskiego stanęli przed obliczem Zygmunta III: „car z bracią, pokłon uczyniwszy głową przed Jego Królewską Mością, szłyk [czapkę] w ręku trzymając i przed majestatem JKM stojąc, wszystkim uczynili żałosny widok szczęścia odmiennego na świecie”.
    Na Sejmie tym wcielono zajęte prowincje (Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę i Czernihowszczyznę) do Rzeczypospolitej, a do urządzenia nowych ziem wyznaczono komisarzy sejmowych. Atmosferę triumfu psuły jednak żądania finansowe armii, którą chwalono za męstwo i rycerskie czyny, lecz pozostawiano bez pieniędzy, oraz pogarszająca się sytuacja oblężonej załogi polskiej w murach Kremla. Nie powiodły się także rokowania z posłami moskiewskimi, gdyż Zygmunt III myślał raczej o ścisłej unii realnej Rzeczypospolitej z Moskwą pod swoim berłem niż o wysłaniu królewicza Władysława do stolicy moskiewskiej. Wobec braku zgody bojarów strona polska sugerowała, że Zygmunt III obejmie rządy w Moskwie na czas określony, aby następnie przekazać je synowi. Obawa o życie królewicza, któremu należało przydzielić silną ochronę w postaci korpusu wojska, była podzielana także przez otoczenie polskiego monarchy.

    Wymordowanie polskiej załogi
    Tymczasem położenie garnizonu polskiego w Moskwie pogarszało się z dnia na dzień. Nie pomogły posiłki wprowadzone przez Chodkiewicza w październiku 1611 r., gdyż hetman przybył do stolicy bez pieniędzy. Nieopłacone pułki w styczniu 1612 r. pod laską Józefa Cieklińskiego zawiązały konfederację, grożąc, że jeśli nie otrzymają zaległego żołdu, w czerwcu ruszą ku granicom Rzeczypospolitej. Gorzej, że zamknięci w murach Kremla swą służbę ograniczyli do połowy marca. Chodkiewiczowi udało się utrzymać ich w służbie aż do czerwca, gdy pod mury Moskwy przybyły oddziały posiłkowe pod dowództwem Mikołaja Strusia, starosty chmielnickiego. Ten wyraził zgodę na zluzowanie części oddziałów znajdujących się w stolicy, ale postawił warunek objęcia naczelnej komendy w Moskwie. Zrażony doń dotychczasowy komendant garnizonu opuścił stolicę wraz z podkomendnymi, zabierając zastawione za niewypłacony im żołd skarby z Kremla. Moskwę objęli we władanie żołnierze z pułku Strusia oraz część ludzi z oddziałów J.P. Sapiehy pod komendą Józefa Budziłły, autora diariusza wojny moskiewskiej.
    W obliczu narastania wrzenia na prowincji wobec dalszej obecności polskiego garnizonu w Moskwie Zygmunt III po odbyciu pielgrzymki do Częstochowy w marcu 1612 r. skierował do senatorów prośbę o przedstawienie zdania względem dalszego prowadzenia wojny z Moskwą i osadzenia na stolcu carskim królewicza Władysława. I choć większość senatorów zalecała królowi kontynuowanie działań wojennych, wszyscy zwracali uwagę na trudności finansowe, a większość była przeciwna wysłaniu Władysława. Sam Zygmunt III nie spieszył się z wyprawą, gdyż nie miał pieniędzy nawet na opłacenie oddziałów będących w służbie. Odsiecz dla głodującej załogi Kremla powierzono hetmanowi Chodkiewiczowi, który nie zdołał przebić się przez oddziały drugiego pospolitego ruszenia – w walkach 1-3 września 1612 r. stracił tabory i został zmuszony do wycofania się spod Moskwy.
    Wobec tragicznej sytuacji załogi Struś zdecydował się na kapitulację, której warunki ustalono ostatecznie 6 listopada. Następnego dnia załoga miała złożyć broń i wymaszerować z Kremla. Strona moskiewska, zaprzysięgając na krucyfiks, obiecała pozostawić żołnierzy przy życiu. 7 listopada otworzono bramy Kremla, a żołnierzy wyprowadzono i podzielono.
    Towarzystwo z pułku Strusia przypadło Kozakom Aleksieja N. Trubeckiego, którzy nie zamierzali honorować warunków kapitulacji i większość żołnierzy wymordowali. Sam dowódca garnizonu, Mikołaj Struś, był zbyt cennym jeńcem, aby podzielić ich los i dostał się do niewoli, z której wyszedł dopiero po zawarciu traktatu w Deulinie w czerwcu 1619 roku. Więcej szczęścia mieli żołnierze z pułku Budziłły, którzy dostali się pod „opiekę” księcia Dymitra Pożarskiego. I ci jednak musieli wiele lat przesiedzieć w niewoli moskiewskiej.
    Okres smuty dobiegał końca. 3 marca 1613 r. sobór ziemski wybrał na cara moskiewskiego przedstawiciela Romanowów – Michała – syna pozostającego w polskiej niewoli patriarchy Filareta.
    Kapitulacja polskiego garnizonu na Kremlu wiąże się z jednym z najważniejszych świąt państwowych carskiej Rosji przypadającego na 4 listopada. Poświęcono je Matce Bożej Kazańskiej. W Jej opiekę oddali się dwaj przywódcy drugiego pospolitego ruszenia – książę Pożarski i Kuźma Minin, którzy doprowadzili do wyzwolenia stolicy. Podkreślano także, że była to rocznica wyzwolenia Moskwy spod polskiej okupacji, choć do kapitulacji garnizonu Strusia doszło dopiero 7 listopada. Tego dnia przypadały z kolei uroczyste obchody rocznicy październikowej w czasach ZSRS (25 października według starego stylu). Wracając do dawnych tradycji, Duma Państwowa w grudniu 2004 r. ustanowiła dzień 4 listopada Dniem Jedności Narodowej, symbolizujący solidarne wystąpienie wszystkich stanów Rosji wobec obcej interwencji. Wielu jednak Rosjan nie potrafi umieścić tego święta w kontekście historycznym, wiążąc je nadal z przeszłą epoką.

  23. RomanK said

    Oczywiscie panie JO ,,wydaje sie panu:-))) niestety…tylko wydaje….obudz sie pan.,..szybko…

  24. Piotrx said

    prof. August Sokołowski „Dzieje Polski”

    „……..Sapieha musiał więc ustąpić spod monasteru św. Trójcy, przegrał bitwę pod Dymitrowem, zamki okoliczne zaczęły się poddawać Szujskiemu, który teraz postanowił dać odsiecz oblężonemu Smoleńskowi. Jakoż ruszył w tym celu z Moskwy Dymitr Szujski na czele 8000 zaciężnych i 40.000 Moskali i roztrącając po drodze słabe roty Zborowskiego i Rożyńskiego, szedł prosto na obóz królewski. Położenie było bardzo krytyczne, bo gdyby nieprzyjaciel celu swego był dopiął i dotarł do Smoleńska, natenczas i oblężenia trzeba było zaniechać i wojsko z krajów moskiewskich wycofać i całą wyprawę na nowo rozpoczynać. Aby temu zapobiec, zamierzał król część sił swoich skierować przeciw Szujskiemu i ofiarował dowództwo nad nimi Potockiemu, wojewodzie bracławskiemu, gdy jednak Potocki wymówił się niesposobnym zdro-wiem, uproszono Żółkiewskiego. Hetman, „acz się poczuwał w tym, że z małą garścią ludzi przychodziło mu iść na pewne odkryte niebezpie-czeństwo, wolał jednak puścić się na odwagę, niż u Smo-leńska bawić” i wziąwszy 4000 ludzi ze sobą, ruszył ku Białej, gdzie Moskale Gosiewskiego dobywali. W drodze połączyły się z nim dwa pułki Kozaków, wskutek czego siły polskie wzrosły do 7000. Z nielicznym tym wojskiem i z artylerią, złożoną z dwóch falkonetów, dokonał Żół-kiewski tego, czego nie mógł dokonać w nowszych czasach wojenny geniusz Napoleona I. Poraziwszy bowiem po drodze Wałujewa pod Carowem Zamieściem i zostawiwszy tam kilka chorągwi dla obserwacji, sam niespostrzeżenie wymknął się z obozu i idąc przez całą noc, stanął o świcie dnia 4 lipca 1610 roku w obliczu armii Szujskiego, rozłożonej pod Kłuszynem. Można było nieprzy-jaciela napaść śpiącego, gdy jednak na przeszkodzie stały dwie wioski, kazał je hetman zapalić i tym pożarem ostrzegł Moskali. Zbudzeni ze snu, uszykowali się oni szybko do bitwy, pod osłoną płotów, przegradzających szerokie pola, ale nie mogli wytrzymać uderzenia husarii polskiej. Najpierw złamano Moskali, którzy tłumnie do obozu uciekać zaczęli; zaciągi cudzoziemskie pod Pontusem de la Gardie i Hornem stały tymczasem niewzruszone, rażąc ogniem muszkietowym nacierających Polaków. Do-piero, gdy nadeszła piechota hetmańska z owymi falkonetami i płoty łamać zaczęła, odpowiadając skutecznie na ogień nieprzyjacielski, zachwiali się Niemcy, po czym jazda polska rozbiła rajtarów angielskich i francuskich i na ich karkach wjechała do obozu, przepełnionego uciekającymi Moskalami. Na ten widok ogarnęło przera-żenie całe wojsko nieprzyjacielskie i wszystko w popłochu zaczęło uchodzić, miotając kubki, czary srebrne, szaty i sobole, aby ścigających zatrzymać. „Kniaź Dymitr uciekał potężnie, na błocie konia i obuwia zbył, boso, na lichej, chłopskiej szkapinie pod Możajsk do monasteru jechał”. Na polu walki, zasłanym gęsto trupami, została jeszcze owa piechota cudzoziemska, która, widząc ogólną klęskę, hetmanowi się poddała. Żółkiewski nie bawił się długo zbieraniem łupów, powrócił, acz wojsko było bardzo znu-żone, czym prędzej pod Carowe Zamieście, zmusił Wałujewa do kapitulacji i prosto podążył do Moskwy, gdzie tymczasem na wiadomość o klęsce Muszyńskiej, Wasyla Szujskiego strącono z tronu. Położenie Moskali było w isto-cie rozpaczliwe; z jednej strony bowiem nadbiegł z Kaługi Dymitr, aby skorzystać z ogólnego zamieszania i carstwem zawładnąć, z drugiej zbliżało się zwycięskie wojsko polskie z zamiarem opanowania stolicy. Żółkiewski wyzyskał znakomicie te zawikłania i okazał się nie tylko znakomitym wodzem ale i doświadczonym politykiem. Zręcznym postępowaniem umiał on i Samozwańca obezwładnić i bo-jarów moskiewskich nakłonić do obrania carem królewicza Władysława. Dnia 27 sierpnia 1610 roku stanął pamiętny w dziejach układ pomiędzy hetmanem a dumą bojarską, której przewodniczył szczerze dla polskiej kandydatury przychylny kniaź Mścisławski. Obwarowano w tym akcie ze szczególniejszą troskliwością prawa i przywileje duchowieństwa i cerkwi prawosławnej, zabroniono nadawać urzędy w Rosji Polakom, zezwolono natomiast na zbu-dowanie kościoła katolickiego w Moskwie „dla ludzi pol-skich i litewskich”, prosząc jednak Władysława, aby się dał „ochrzcić na prawosławną wiarę chrześcijańską grec-kiego zakonu”. Pomiędzy Rzeczpospolitą, a carstwem mo-skiewskim miał odtąd trwać wieczysty pokój i stałe przymierze, oba państwa miały wspólnych nieprzyjaciół i sojuszników, wszelkie przeszkody handlowe usuwano na zawsze. Doniosłość traktatu była niezmierna, korzyści dla stron obu wielkie, zjednoczenie Rosji z Polską stawało się kwestią czasu, dla cywilizacji zachodniej otwierały się olbrzymie przestrzenie aż po stoki Uralu, we wschodniej Europie powstawało państwo, którego potęga mogła współ-zawodniczyć z półksiężycem, sięgnąć po Konstantynopol i stamtąd rozkazywać całej części świata. Odgadł tę przyszłość bystrym wzrokiem swoim Żółkiewski, nie pojął jej niestety Zygmunt III. Dla niego istniały tylko trudności i przeszkody chwilowe; przede wszystkim pragnął zdobyć Smoleńsk, którego Moskale oddać nie chcieli, wzdragał się na owo faworyzowanie prawosławia, o zmianie religii syna słyszeć oczywiście nie chciał, a w rzeczywistości sam do korony dążył. Żółkiewski na poufnej audiencji przedstawiał obszernie królowi korzyści, jakie z wyboru Władysława dla Rzeczypospolitej i dla dynastii wyniknąć musiały, ale Zygmunt nie dał się przekonać, a w tym uporze utwierdzali go Potoccy z zawiści ku hetmanowi. Przeraziło to Moskali, którzy w poselstwie od bojarów przyjechali, a że było pomiędzy nimi wielu nieprzechylnych kandydaturze królewicza, jak Galiczyn i Filaret, metro-polita rostowski, co syna swego Mikityna Romanowa na carstwo zalecał, więc starali się oni układom przeszkodzić, bojarów w Moskwie będących przeciw Polakom podburzyć i Szeina do dalszej obrony Smoleńska zachęcić. Tymczasem Gosiewski, objąwszy dowództwo nad pułkami w Moskwie pozostałymi, nie zdołał na długi czas utrzymać żołnierza w należytej karności, zdarzały się gwałty i nadużycia, rozjątrzenie obopólne rosło i w palmową niedzielę roku 1611 przyszło do rozruchu, który się skończył spaleniem Moskwy i oblężeniem Polaków. Nie żył wtedy już Dymitr, zastrzelony przez Urusowa, miejsce jego u boku Maryny zajął Zarucki, ataman Kozaków dońskich i on to teraz wraz z Lepunowem i Proszowickim zamierzał zgnieść Polaków i na tronie carskim nowego jakiegoś osadzić figuranta. Ruch ten podniecało duchowieństwo, miano-wicie patriarcha moskiewski Hermogen, którego Żółkiewski dla planów swoich pozyskał, a który teraz pod wrażeniem owych wieści spod Smoleńska i z obawy przed Zygmuntem III wzywał otwarcie do walki z Polakami, śląc równocześnie błogosławieństwo obrońcom twierdzy smoleńskiej. W ta-kich warunkach nie można było myśleć o kończeniu układów, król postanowił bądź co bądź zdobyć Smoleńsk, uwięziono więc posłów moskiewskich, którzy się znosili tajemnie z
    Szeinem, odgrywając rolę szpiegów w obozie polskim, i wzięto się pilnie do oblegania twierdzy. Szturm, przypuszczony dnia 11 czerwca 1611 roku, powiódł się zupełnie. „

  25. Piotrx said

    Skąd wyrosło Halloween?
    Ks. prof. Andrzej Zwoliński
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111029&typ=wi&id=wi09.txt

  26. Piotrx said

    Polacy na Kremlu
    Prof. Mirosław Nagielski
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111029&typ=my&id=my17.txt

  27. Marucha said

    Re 21, 23:
    Niestety, to Zygmunt III, sam będąc zainteresowany posadą cara, nie dopuścił, aby został nim jego syn, Władysław.

  28. Piotrx said

    Przepraszam , zdublowałem wpis 26.

  29. aga said

    uderz w stół a odezwie się ruski.blog albo… Roman K :))

  30. muzgowiec said

    wiem, jak pogodzic wszystkich majacych watpliwosci co do swietowania nowej tradycji (takze,tych tradycyjnych)
    -przebierzmy sie za inkwizytorow, albo za krzyzakow :))

  31. RomanK said

    Adze mysli sie bicie w stol..z biciem piany????…malym palcem lewej nogi:-)))))
    Nieeeeee….. .u Agi to normalka:-=)))))

  32. RomanK said

    Panie Mozgowiec..po co sie przebierac:-))))
    Nie widzi pan ze te naturalne , szlachetnie urodzone dewianty..nie potrzebuja niczego wiecej:-)))
    \ Niech pan zawola, a natychmiast ma pan Halowen, Jaselka i Juvenalia…
    Swoja droga dopiero niecale 200 lat temu,” katolicka” Polska obchodzila…Dziady…. to samo Swieto..ale o wiele powazniejsze obrzadki.,,dzis „katolicka” Polska swietuje to samo po amerykansku…
    No walnie pan sobie w stol..a moze kogos w leb..zeby mu przywrocic rozumek, uciekajacy w okolice dolnego krzyza….

  33. Piotrx said

    Bitwa pod Kłuszynem

  34. Piotrx said

    Krotko o Rusi i Moskiewszczyznie

    Kłuszyn

  35. Kronikarz said

    A jednak

  36. JO said

    Panie Romanie, Panie Gajowy

    Zolkiewskiego propozycja byla niedoprzyjecia. Jestem Katolikiem a nie Prawoslawnym. Zolkiewski z Bojarami mogli podpisac unie religijna jak w Brzesciu i osadzic Oczywiscie Ojca a nie Syna. Osadzenie Syna jest Afrontem dla Ojca jak i dla Krora. W Katolickim spoleczenstwie Chierarchia obowiazuje Katolicka. Moskale okazali sie mistrzami dyplomacji. To oni osiagneli Pyrrusowe Zwyciestwo….

    Nie macie Panowie Racji – Panie Romanie i Panie Gajowy, szkoda, ze nie widzicie…

  37. JO said

    ….Krol Zygmunt Waza Byl Krolem Szwedzkim i to mu sie Nalezalo. On slusznie zapatrywal sie na sprawe…..

  38. Marucha said

    Re 36, 37:
    Nie rozumiem, jak wywyższenie syna może być afrontem dla ojca/króla.
    Nie rozumiem też, jak mądry król może wyżej stawiać swoje osobiste ambicje, niż dobro państwa i jego rację stanu.
    Ale nie wątpię, że mi Pan wyjaśni, iż dobrze się stało, że polski król nie „doznał afrontu”.

  39. 166 bojkot TVN said

    Polacy na ojczyźnie mają wielkie pole do popisu. Zamiast pozwalać zboczeńcom deprawować swoje dzieci w ichniejsze Haloween, w czasie którego nieświadomi idioci przebierają się za zombi, wszyscy Polacy mogą kupić kwiaty, świeczki i udać się na najbliższy cmentarz, nawet jeśli na szczęście nie mają tam swoich bliskich. Niech na grobach Polaków je zapalą i zmówią za nich modlitwę. Trzeba to zrobić ostentacyjnie, masowo, tak jak w czasie parady Pułaskiego. Tym milionom Polaków, którzy zmarli na obczyźnie, często nie doczekawszy upragnionego powrotu do ojczyzny należy się ten mały gest, nie wymagający ani wielkiego wysiłku, ani wielkich kosztów.
    Mała skromna świeczka na każdym polskim grobie w dniu Wszystkich Świętych, najbardziej rodzinnym święcie na świecie.

  40. KE said

    #32
    „Swoja droga dopiero niecale 200 lat temu,” katolicka” Polska obchodzila…Dziady…. to samo Swieto..ale o wiele powazniejsze obrzadki.,,dzis „katolicka” Polska swietuje to samo po amerykansku…”

    Zgadza sie dzis w „katolickiej” Polsce, ktora nie istnieje, swietuja to samo swieto, po „hamerykansku”, wspolczesne dziady : -)))

  41. przekorny said

    A ja się ciesze ,że polakom nie udało się zaprowadzić katolicyzmu w Rosji.Dziękuje Bogu w Trójcy Jedynemu .za to że, zachował
    Św.Prawosławie ,aż do naszych czasów.Chwała Ci Panie,Chwała.
    HOSPODY SPASI!

  42. peryskop said

    A wracając na chwilę to zasadniczego wątku naga prawda została ukazana w Halloween Striptease Total – tak że aż gały wypadają!

    http://www.123video.nl/playvideos.asp?MovieID=379325

  43. niereligijna said

Sorry, the comment form is closed at this time.