Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Archive for 10 listopada, 2011

Warszawa: Próba profanacji pomnika Dmowskiego powstrzymana

Posted by Marucha w dniu 2011-11-10 (Czwartek)

Na 9 listopada nieformalna lewicowa grupa Żelbeton, wchodząca w skład koalicji Porozumienie 11 listopada, mającej na celu zablokowanie zbliżającego się Marszu Niepodległości, zaplanowała w Warszawie happening pod nazwą „Uroczyste zasłonięcie pomnika Romana Dmowskiego”. Happening, jak łatwo się domyślić, w założeniu miał być kolejną próbą profanacji pomnika jednego z ojców polskiej niepodległości, lecz dziwny i zupełnie niespodziewany przez lewicowców zbieg okoliczności sprawił, iż akcja nie potoczyła się po ich myśli.

Kilka dni przed akcją wśród miejscowych kibiców i nacjonalistów rozeszła się informacja o planowanym zbiegowisku pod pomnikiem. Nie trzeba było długo czekać na reakcję – dosyć szybko w lokalnym środowisku rozdzwoniły się telefony o godzinie i miejscu spotkania, a także informujące o legalności patriotycznego kontr-zgromadzenia. Cel był jeden – nie dopuścić lewaków do profanacji w pełni zasłużonego i póki co jedynego w Polsce pomnika Romana Dmowskiego. I to się udało.

Dochodząca w stronę pomnika garstka lewicowych działaczy przeżyła niemały szok. Na miejscu bowiem, zastali oni ponad 70 osób, które otoczyły pomnik uniemożliwiając tym samym jego profanację i zasłonięcie. Uczestnicy akcji zorganizowanej przez Żelbeton, których szacować można na niecałe 30 osób, byli zmuszeni ustawić się w innym miejscu na warszawskim Placu Na Rozdrożu, dodatkowo ogrodzeni szczelnym kordonem policji, aby pouderzać w bębenki i poskakać w śmiesznych, pajacowatych wdziankach. Ich akcję można więc uznać za niezbyt udaną, a nie był to jeszcze koniec umilania im pociesznego zbiegowiska.

Gdy grupa Żelbeton zakończyła swoją pikietę, zgromadzeni pod pomnikiem Dmowskiego porozdzielali się na mniejsze grupki, które otoczyły rozchodzących się lewicowców.  Samozwańczy antyfaszyści, którzy chętnie operują takimi terminami jak „obywatelskie nieposłuszeństwo” czy hasłami sugerującymi wrogie nastawienie do aparatu represji (z policją na czele), znajdując się w niezbyt komfortowej sytuacji natychmiast poprosili policjantów o ochronę i eskortę, jednocześnie wsiadając po 10 osób do pięcioosobowych samochodów…

Całej akcji żelbetonowców nadać można kryptonim KKA – Kolejna Kompromitacja Antyfaszystów. Podobnych zdarzeń zanotowano w ostatnich dniach co najmniej kilka, a ich podsumowanie zaobserwujemy najprawdopodobniej już za dwa dni – 11 listopada. Poniżej kilka zdjęć (kliknij, aby powiększyć).

Zdjęcia znajdują się na witrynie autonom.pl (link poniżej) – admin

http://autonom.pl/

W każdym społeczeństwie znajduje się pewna liczba śmieci i robactwa. Należy dbać, aby robactwo za bardzo się nie rozmnożyło i nie zaczęło nam dyktować swoich praw i by nie pojawili się twórcy opiewający robactwo. – admin.

Posted in Polityka | 43 Komentarze »

Aktorki

Posted by Marucha w dniu 2011-11-10 (Czwartek)

(Czyli jak p. Janda występuje z Kościoła, którego nie jest członkiem)

Epidemia „oburzenia” ogarnia świat aktorski, i to szczególnie w jego personelu damskim. Jedna oburzona niesłychanym „męczeństwem” ks. Bonieckiego – p. Krystyna Janda – wykazała się przy tym dużą dozą roztargnienia, zapominając, że jej deklaracja o wystąpieniu z Kościoła katolickiego o tyle jest niewykonalna, iż aby skądkolwiek wystąpić, należałoby tam uprzednio wstąpić, a p. Janda jest akurat luteranką, więc znajduje się poza Kościołem.

Oburzona jest również aktorka jeszcze sławniejsza, a mianowicie Juliette Binoche. Została ona właśnie współautorką i sygnatariuszką apelu, w którym proklamuje walkę przeciwko „faszyzmowi” i „nowemu fanatyzmowi” (zob. Manif de chrétiens intégristes dans notre théâtre: luttons contre ce fascisme!). „Faszystami” i „fanatykami”, którzy tak oburzyli Mme Binoche (i inne mniej lub bardziej sławne persony ze świata artystycznego, jak Patrice Chéreau, Michel Piccoli czy Claus Peymann) są „chrześcijańscy integryści”, czyli młodzi katolicy i rojaliści z Renouveau Français, którzy od 20 października demonstrują w paryskim Théâtre de la Ville przeciwko bluźnierczemu i koprofagicznemu spektaklowi Romea Castellucci Sur le concept du visage du fils de Dieu, traktowani zresztą z niesłychaną brutalnością przez policję. Zostali oni zresztą już oskarżeni formalnie o „zamach na wolność sztuki”. Pani Binoche i jej kolegom ta brutalność w niczym nie przeszkadza: przeciwnie – wyraźnie ją pochwalają.

Hipokryzja niesłychana, bo przecież dobrze wiadomo, że lewica zawsze zachwycała się i zachwyca wszystkimi, najbardziej burzliwymi manifestacjami w teatrach i innych miejscach publicznych, ilekroć są one skierowane przeciwko czemukolwiek „reakcyjnemu”. Gdy jest inaczej, to uderza w tony oburzonych profanacją „świątyni sztuki”. Zdaniem Mme Binoche et cons. nie ma żadnej chrystianofobii; to rzekomo tylko wymysł „ruchów religijnych i politycznych”, będących wrogami Oświecenia i wolności, z którymi – uwaga! – Francja w epoce swojej chwały walczyła. Sygnatariusze apelu są więc otwarcie spadkobiercami „chwalebnej” Rewolucji (anty)Francuskiej, która, jak się możemy domyślać, też wcale nie była chrystianofobiczna: nawet wówczas kiedy na przykład aranżowała „małżeństwa republikańskie” księży i zakonnic wiązanych ze sobą i spławianych do rzek z dziurawych łodzi.

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Kultura | 19 Komentarzy »

Chwała polskich orląt większa niż Himalaje

Posted by Marucha w dniu 2011-11-10 (Czwartek)

Stary samolot transportowy o ciężkawej sylwetce czeka na pasażerów na lotnisku w Islamabadzie. Pakistańczycy ztechnicznej obsługi mówią mi, że polecę słynną Dakotą DC-3, najpopularniejszym samolotem transportowym na świecie. Oprócz mnie są sami mężczyźni, w szarawarach i grubych, zostrej wełny „kurtach”. Wszyscy też jakby w klubowych czapkach, ztakiej samej grubej, wełnianej tkaniny, trochę jak w berecikach, wywiniętych naokoło głowy w gruby wałek. Wielu ztych dostojnych panów, brodatych, o ostrych góralskich rysach, ozdobiło sobie te bereciki, wpinając kwiatki nad uchem – pomarańczowe aksamitki… Będziemy lecieć w Hindukusz, do małej miejscowości Chitral, wysoko w górach, u stóp najwyższego szczytu tego pasma, Tiricz Miru (7706 m n.p.m.). W pogotowiu czekają już moje aparaty fotograficzne i kamera.

Gen. Władysław Józef Marian Turowicz, wizerunek z pomnika w Karachi

Trasa lotu, wytyczona dokładnie nad ponad 400-kilometrową doliną górską, owiana jest czarną legendą. U jej zwieńczenia czeka zapora, przełęcz Lowari – wysoka na 3200 m n.p.m. i wąska – samolot musi nad nią przelecieć, by ominąć strome góry i urwiska. Jeśli nad przełęczą zawiśnie mgła, przesmyk zamienia się w pułapkę… Bywało, że piloci „nie trafiali” w przełęcz i wtedy…, ale to na pewno nam się nie przytrafi, pocieszałam się.

Nagle zzamyślenia wyrywa mnie steward, zdecydowanie podaje mi ramię, mówiąc: „Lady pozwoli, kapitan prosi do kabiny, natychmiast!” – zabrzmiało groźnie. Nie miałam szans na jakikolwiek opór, zdążyłam jedynie zabrać aparaty. Ledwie zamknęły się za mną drzwi kabiny, kolejna niespodzianka. Drugi pilot wstaje, salutuje i zwraca się do mnie ze słowami: „Lady pozwoli, pani podobno z Polski, dlatego mamy zaszczyt prosić, by tutaj, w kabinie, była pani świadkiem, jak latają pakistańscy piloci, uczniowie generała Turowicza! On jest naszym bohaterem. Gdyby nie on, nie umielibyśmy pilnować granic naszej ojczyzny. I teraz mamy okazję, by się mu odwdzięczyć, by mogła pani zobaczyć, jak my wspaniale latamy. Zrobimy specjalny nalot na tę Lowari Pass, obejrzy pani całą jej wyniosłość i podstępność”.
Poczułam wielką dumę ztego, że jestem Polką, uczucie zakazane w czasach PRL, ale kto to jest lub może był gen. Turowicz, nie miałam pojęcia.

W PRL skazany na niebyt

Gdy po miesiącu wróciłam z gór do Islamabadu, w swojej młodzieńczej naiwności pobiegłam do Ambasady PRL, by spytać ambasadora o gen. Turowicza. Myślałam, że może dadzą mi jakiś adres, że opowie mi swoją historię, zrobię zdjęcia i powstanie piękny reportaż, który przywiozę ze sobą do kraju. Po zadaniu przeze mnie pytania ambasador pobladł i sztywno odpowiedział, że nigdy o takiej osobie nie słyszał, nikt taki nie mieszkał nigdy w Pakistanie, a piloci na pewno coś zmyślili… W Polsce też nikt niczego o generale nie wiedział…

Czytaj resztę wpisu »

Posted in Historia | 14 Komentarzy »

„Front Wyzwolenia Libii” ogłosił początek „sezonu likwidacji” liderów Tymczasowej Rady Narodowej

Posted by Marucha w dniu 2011-11-10 (Czwartek)

Źródło: www.3rm.info/17318-front-osvobozhdeniya-livii-obyavil-o-nachale.html
Data publikacji: 9.11.2011 godz.2:38 czasu moskiewskiego
Tłum. RX

Lojaliści Pułkownika Muammara Kaddafiego, którzy zjednoczyli się pod chorągwią Frontu Wyzwolenia Libii, ogłosili początek „sezonu likwidacji zdrajców”. Jak donosi MIGnews w oświadczeniu Frontu Wyzwolenia Libii mówi się, że jego przedstawiciele gotowi są do rozpoczęcia kampanii likwidacji wszystkich przywódców Tymczasowej Rady Narodowej.

„Zabijemy ich wszystkich, jednego po drugim. Mamy na naszej liście 500 nazwisk.”- mówi się w oświadczeniu. Dodajmy, że bojownicy FWL przyjęli odpowiedzialność za zabicie el-Amina el-Manfura el-Manfa. Wiadomo, że wcześniej był on najbliższym współpracownikiem syna Kaddafiego, Seifa al-Islama. Jednakże po upływie pewnego czasu przeszedł on na stronę buntowników i zaczął pracować dla TRN. Przedstawiciele FWL podkreślili, że mają zamiar stale rozszerzać „czarną listę”.

„Wszyscy zdrajcy będą zabijani” – obiecali lojaliści.

Wcześniej panarabska agencja Asharq Al-Awsat donosiła, że jeszcze pół roku wcześniej w rezydencji Muammara Kaddafiego w Trypolisie odbyło się spotkanie międzynarodowych terrorystów w czasie którego były libijski przywódca przedłożył plan pod kryptonimem „zemsta po upadku rządu”. Na urzeczywistnienie tego planu, który zakłada przeprowadzenie zamachów w Libii a także w krajach europejskich i arabskich, które popierały przewrót w Libii, Kaddafi przeznaczył 28 milionów dolarów. Jak powiedział były sekretarz generalny Arabskiej Organizacji Pracy, Ibrahim Kuwejdir, strach przed zwolennikami Kaddafiego utrzymuje się do tej pory.

Według Kuwejdira w danej chwili około 148 byłych wysoko postawionych urzędników Kaddafiego mieszka w Egipcie, dokąd zbiegli po tym jak zrozumieli, że upadek rządów Pułkownika jest nieunikniony. Bogactwa, którymi oni dysponują ocenia się na 10 miliardów dolarów. Właśnie ci ludzie, przekonany jest Kuwejdir, „mogą wywoływać zamieszki w Libii” biorąc pod uwagę bliskość obu krajów. Dodajmy, że wcześniej jak donosiły arabskie media, syn zabitego przywódcy Dżamahiriji, Seif al-Islam Kaddafi w swoim liście wezwał swoich zwolenników do zemsty.

„Wzywam ich nie po to, żeby odzyskać utraconą władzę, ale po to żeby odzyskać utraconą Libię, żeby odzyskać utracony honor… Nie wybaczymy im nigdy, nawet jeśli NATO nie wycofa się z Libii to nie zdoła obronić ich w ich domach, ich samochodach, w pracy i podczas wypoczynku.”-pisał on w swoim liście.

http://stopsyjonizmowi.wordpress.com

Posted in Polityka | 6 Komentarzy »

MSWiA zamówiło narzędzia do „złamania” Tora i podsłuchiwania internautów. Czy złamało przy tym prawo?

Posted by Marucha w dniu 2011-11-10 (Czwartek)

Za: http://webhosting.pl

Narodowe Centrum Badań i Rozwoju na zlecenie MSWIA finansuje prace nad narzędziem do cenzurowania Internetu, ujawniania tożsamości ukrywających się w Sieci internautów oraz włamywania się do komputerów, przeglądania ich dysków i podsłuchiwania komunikacji.

Jeśli wydawało się Wam, że władze po kilku próbach wprowadzenia cenzury Internetu zrezygnowały ze swojego planu z powodu oporu internautów i obrońców praw człowieka, to się poważnie mylicie.

Wciśnięcie cenzury, przy okazji wprowadzenia jakiejś innej ustawy, np. hazardowej, nie udało się. Teraz więc liberalny rząd premiera Donalda Tuska postawił na metodę faktów dokonanych.W ramach projektu zamówionego przez MSWiA, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju finansuje prace nad systemem, który pozwolić ma na totalną inwigilację internautów.

Cele szczegółowe projektu to:

  • opracowanie narzędzi do identyfikacji tożsamości osób popełniających przestępstwa w Sieci, kamuflujących swoją tożsamość przy użyciu serwerów proxy i sieci Tor,
  • opracowanie narzędzi umożliwiających niejawne i zdalne uzyskiwanie dostępu do zapisu na informatycznym nośniku danych, treści przekazów nadawanych i odbieranych oraz ich utrwalanie,
  • opracowanie narzędzi dynamicznego blokowania treści niezgodnych z obowiązującym prawem, publikowanych w sieciach teleinformatycznych.

MSWIA nie przeszkadza w pracach to, że prawo obecnie nie zezwala na stosowanie takich metod. Art. 267 par. 3 k.k. mówi bowiem, że przestępstwo popełnia ten, kto „w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony zakłada lub posługuje się (…) urządzeniem lub oprogramowaniem”.

Art. 269 k.k. z kolei zabrania wytwarzania, pozyskiwania, zbywania i udostępniania programów komputerowych przystosowanych do popełniania przestępstwa, zaś art. 269a mówi, że przestępstwo popełnia ten „kto nie będąc do tego uprawnionym (…) przez utrudnienie dostępu w istotnym stopniu zakłóca pracę systemu komputerowego lub sieci teleinformatycznej”.


Czytaj resztę wpisu »

Posted in Polityka, Różne | 20 Komentarzy »

Kosowo: narasta fala antyserbskiej przemocy

Posted by Marucha w dniu 2011-11-10 (Czwartek)

W ciągu ostatnich trzech miesięcy na terytorium samozwańczego państewka Kosowa można zaobserwować drastyczny wzrost przemocy. Temat ten poruszył w swoim raporcie dla Rady Bezpieczeństwa ONZ generalny sekretarz ONZ – Ban Ki-Moon. Niemal 3/4 wszystkich zanotowanych przypadków przemocy ma miejsce na północy Kosowa, przy „granicy z Serbią”.

Według sekretarza generalnego bezpośrednim źródłem fali przemocy wobec Serbów i innych niealbańskich mieszkańców Kosowa było fiasko akcji służb specjalnych „ROSA”, mającej na celu zajęcie newralgicznych przejść w Brnjaku i Jarinju, a co za tym idzie, frustracja Albańczyków związana z tym niepowodzeniem. Akcja „ROSY” odbyła się 25 lipca br. bez koordynacji z organizacjami międzynarodowymi.

Z zaskakującą dla dygnitarza organizacji międzynarodowej szczerością Ban Ki-Moon podkreślił, że większość aktów przemocy na północy Kosowa jest wymierzona w Serbów: z 151 zanotowanych incydentów 13 było związanych z dewastacjami prawosławnych cmentarzy, 13 to ataki na serbskie pojazdy, a w 63 przypadkach zanotowano atak na serbskie domostwa.

Nieudana akcja „ROSY” na północnej „granicy Kosowa” skończyła się wymianą ognia i śmiercią albańskiego oficera policji, a także powstaniem serbskich barykad w Brnjaku i Jarinju. Zanotowano również liczne przypadki otwarcia przez międzynarodowe siły KFOR ognia do nieuzbrojonych serbskich obywateli protestujących na barykadach. Na szczęście nie zanotowano ofiar śmiertelnych.

W chwili obecnej ataki na Serbów trwają również w innych rejonach Kosowa i Metochii. Wiadomo o przynajmniej dwóch ofiarach albańskiej, antyserbskiej przemocy, a także o licznych ranieniach Serbów z broni palnej.

Kończąc swój raport Ban Ki-Moon wyraził nadzieję, iż uda się zakończyć falę przemocy na Kosowie, jednak prawdopodobnie nie należy oczekiwać żadnych konkretnych posunięć ze strony organizacji międzynarodowych. Nagłe opowiedzenie się chociażby ONZ po stronie ofiar albańskiej i KFORowskiej przemocy byłoby zaskakującym obrotem o 180 stopni, który jednak nie ma racji bytu, ze względu na naturę interesów sił międzynarodowych w tym rejonie – im słabsze wpływy serbskie, tym silniejsza pozycja światowych żandarmów na Bałkanach.

Na podstawie: pravoslavie.ru

http://autonom.pl

Posted in Polityka | 3 Komentarze »