Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

  • The rainbow symbolizes the Covenant with God, not sodomy Tęcza to symbol Przymierza z Bogiem, a nie sodomii


    Prócz wstrętu budzi jeszcze we mnie gniew fałszywy i nikczemny stosunek Żydów do zagadnień narodowych. Naród ten, narzekający na szowinizm innych ludów, jest sam najbardziej szowinistycznym narodem świata. Żydzi, którzy skarżą się na brak tolerancji u innych, są najmniej tolerancyjni. Naród, który krzyczy o nienawiści, jaką budzi, sam potrafi najsilniej nienawidzić.
    Antoni Słonimski, poeta żydowski

    Dla Polaków [śmierć] to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna... śmierć, jak śmierć... A dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z Najwyższym
    Prof. Barbara Engelking-Boni, kierownik Centrum Badań nad Zagładą Żydów, TVN 24 "Kropka nad i " 09.02.2011

    Państwo Polskie jest opanowane od wewnątrz przez groźną, obcą strukturę, która toczy go, niczym rak, niczym demon który opętał duszę człowieka. I choć na zewnatrz jest to z pozoru ten sam człowiek, po jego czynach widzimy, że kieruje nim jakaś ukryta siła.
    Z każdym dniem rośnie liczba tych, których musisz całować w dupę, aby nie być skazanym za zbrodnię nienawiści.
    Pod tą żółto-błękitną flagą maszerowali żołnierze UPA. To są kolory naszej wolności i niezależności.
    Petro Poroszenko, wpis na Twiterze z okazji Dnia Zwycięstwa, 22 sierpnia 2014
  • Kategorie

  • Archiwum artykułów

  • Kanały RSS na FeedBucket

    Artykuły
    Komentarze
    Po wejściu na żądaną stronę dobrze jest ją odświeżyć

  • Wyszukiwarka artykułów

  • Najnowsze komentarze

    lewarek.pl o „Złamanie hegemonii jest…
    wewewe o „Złamanie hegemonii jest…
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    Emilian58 o Sprawy ważne i ważniejsze
    Ignorant o Polska przygotowuje się na „in…
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    revers o „Złamanie hegemonii jest…
    Barbara Chojnacka o „Złamanie hegemonii jest…
    osoba prywatna o Wolne tematy (67 – …
    NC o Polska przygotowuje się na „in…
    Hiob o „Złamanie hegemonii jest…
    revers o „Złamanie hegemonii jest…
    Listwa o „Złamanie hegemonii jest…
    Emilian58 o „Złamanie hegemonii jest…
  • Najnowsze artykuły

  • Najpopularniejsze wpisy

  • Wprowadź swój adres email

    Dołącz do 620 obserwujących.

Masoneria prawie bez tajemnic

Posted by Marucha w dniu 2011-12-05 (Poniedziałek)

Niewiele jest na świecie organizacji wywołujących od chwili powstania po dziś dzień tyle zainteresowania, emocji i teorii spiskowych, co masoneria. Zbierający się potajemnie, odziani w fartuszki z wyhaftowanymi niezwykłymi symbolami ludzie często oskarżani są o manipulowanie rządami i finansjerą, wrogość wobec Kościoła, a nawet satanizm. Jak jest naprawdę?

Dziejom masonerii, zwanej też wolnomularstwem lub sztuką królewską, zasadom jej funkcjonowania i celom, jakie sobie stawia, poświęcony był wykład wygłoszony 24 listopada w Olkuskim Uniwersytecie Trzeciego Wieku. Wśród zgromadzonych w sali widowiskowej Miejskiego Ośrodka Kultury słuchaczy pojawili się goście spoza grona studentów, przybyli m. in. z Krakowa.

Zasługa to zapewne nie tylko tematu wykładu, ale i osoby wykładowcy. Dr Norbert Wójtowicz, to znany badacz masonerii, historyk, pedagog i publicysta, wykładowca w Uniwersytecie Wrocławskim, Szkole Wyższej im. Pawła Włodkowica i Podyplomowym Studium Dziennikarskim przy Papieskim Fakultecie Teologicznym we Wrocławiu, członek kolegium Biuletynu Instytutu Pamięci Narodowej. Jest ekspertem zapraszanym do radia i telewizji, a także na liczne wykłady, przede wszystkim zaś autorem cenionych prac na temat sztuki królewskiej. O obiektywizmie i rzetelności, z jaką opisuje tę wzbudzającą kontrowersje organizację, najlepiej świadczy fakt, że jedna z jego książek pt. „Masoneria. Mały słownik” ukazała się nakładem katolickiego wydawnictwa, a sami masoni przyznali mu nagrodę „Złote pióro” dla najlepszego autora piszącego o wolnomularstwie.

Swój wykład w Olkuszu skonstruował w dość oryginalny sposób. Na tle dziejów masonerii w Europie i w Polsce stopniowo wprowadzał słuchaczy w tajniki jej funkcjonowania, przerwy w opowieści o kolejnych charakterystycznych okresach działalności, czy przełomowych wydarzeniach wypełniał informacjami o rytuałach, filozofii i strukturach.

Czym jest wolnomularstwo według dr. Norberta Wójtowicza? To organizacja towarzyska, grupy ludzi, którzy spotykają się w celu samodoskonalenia i wzajemnego etycznego wzbogacania, co służyć ma budowaniu lepszego świata. Towarzyszy temu również działalność dobroczynna. Wolnomularstwo głosi tolerancję wobec różnych poglądów i wyznań, a masonerie nurtu liberalnego przyjmują w swe szeregi również ateistów i agnostyków. Negatywne nastawienie „braci w fartuszkach” wobec wszelkich konfliktów i kłótni przejawia się m. in. bezwzględnym zakazem poruszania podczas rytualnych spotkań najczęściej antagonizujących ludzi tematów: religii i polityki. Wydawać by się mogło, że tak zdefiniowana organizacja nie powinna budzić kontrowersji. Jest jednak inaczej, a przyczyna tego tkwi w tajemnicach masonerii. Stowarzyszenia masońskie są sądownie rejestrowane, zarówno statuty, cele i formy działania, jak też składy władz wolnomularskich obediencji (czyli organizacji krajowych) są publicznie dostępne. Ponadto w książkach i w Internecie znaleźć można wiele informacji o wolnomularstwie, sami masoni prowadzą ujawniające sporo wiadomości portale (np. www.wolnomularstwo.pl). Wciąż jednak tajemnicą chronione są stosowane przez nich rytuały, ceremonie, hasła i znaki. Dotyczy to też nazwisk żyjących członków, poza zasiadającymi we władzach i tymi, którzy sami nie kryją swej przynależności do masonerii. To jednak przede wszystkim rytuały rozgrzewają emocje krytyków, to stąd biorą się oskarżenia o podejrzane praktyki, a nawet satanizm. Czy słusznie? — Srodze zawiedzie się ktoś, kto liczy, że w loży zobaczy Lucyfera na diamentowym tronie, albo choć kopytko Belzebuba. — z uśmiechem wyjaśnił dr Norbert Wójtowicz. — Rytuały są objęte tajemnicą choćby z tego powodu, gdyż „profanom”, czyli osobom nie wtajemniczonym w ich znaczenie, w ich symbolikę, wydawać się mogą co najmniej dziwne, jeśli nie śmieszne. — dodał badacz masonerii.

Odpowiadając na pytania słuchaczy rozwiał też wątpliwości dotyczące m. in. finansowania wolnomularstwa, a także rzekomych „rządów nad światem”, mówiąc o polityce podkreślił jednak znaczącą pozytywną rolę masonów w dziejach Polski, choćby w ruchach niepodległościowych.

JM

Od Redakcji Portalu Legitymistycznego: Problem z masonerią nie sprowadza się do tego, czy ma ona czy też nie ma jakieś złowrogie rytuały (bo cóż o tym ostatecznie możemy wiedzieć?), ale głównie polega na tym, że wolnomularstwo prowadzi antykatolicką działalność na niwie religijnej i politycznej, a to już nie są żadne „ezoteryzmy” czy tajemnice, tylko dobrze udokumentowane fakty. W tym miejscu pragniemy polecić naszym Czytelnikom znakomitą publikację pana prof. Grzegorza Kucharczyka pt. Kielnią i cyrklem. Laicyzacja Francji w latach 1870-1914, Fronda, Warszawa 2006.

Zobacz także:

http://www.bibula.com/?p=47911

Komentarzy 16 do “Masoneria prawie bez tajemnic”

  1. Kronikarz said

    😐

  2. RomanK said

    Coz dowiedzielismy sie od znakomitego badacza, profesora doktora magstra hanilitowanego, kapitana rezerwy, obywatela, kawalera komandorii.,.etccetera….to samo pisze w tysiecznych tytulach sama o sobie…Masoneria:-)))))
    Organizacja towarzyska….dlatego na 1 mln rolnikow-farmerow nei ma nai jednego masona…a na 10 Prezydentow ani jednego profana:-))))

  3. zazazas said

    Ponoć ów olkuski wykład Norberta Wójtowicza był…promasoński i wybielający tę diabelską organizację:
    http://konserwatyzm.pl/artykul/2846/czy-omp-sympatyzuje-z-masoneria
    Cały wykład jest tu:

  4. Piotrx said

    Wedlug mnie najlepsza książka o masonerii napisana przez polskiego autora to nadal „Masoneria” Św. Bp dr Józefa Sebastiana Pelczara

    http://www.naszawitryna.pl/ksiazki_34.html

    /mimo ze napisana w roku 1914/

    „Jest ekspertem zapraszanym do radia i telewizji, a także na liczne wykłady, przede wszystkim zaś autorem cenionych prac na temat sztuki królewskiej. O obiektywizmie i rzetelności, z jaką opisuje tę wzbudzającą kontrowersje organizację, najlepiej świadczy fakt, że jedna z jego książek pt. „Masoneria. Mały słownik” ukazała się nakładem katolickiego wydawnictwa, a sami masoni przyznali mu nagrodę „Złote pióro” dla najlepszego autora piszącego o wolnomularstwie”

    A skoro zapraszają go do TV a do tego nagradzają go sami masoni to na pewno nie jest rzetelny i obiektywny.

  5. Błysk said

    ad4. Zgadzam się.

  6. Piotr Marek said

    Na zlikwidowanej stronie http://www.polonica.net była „Lista masonów w Polsce”. Na niej widniał kolega N.Wójtowicz…

  7. zazazas said

    @7
    Zasoby strony polonica.net są zabezpieczone m.in. tu
    http://web.archive.org/web/20080611091049/http://www.polonica.net/
    Ale nie znalazłem tej listy (może źle szukałem?).

    Na stronie „Opoki w Kraju” też nie znalazłem Wójtowicza:
    http://opoka.giertych.pl/owk21.htm

  8. Ci, którzy regularnie czytają gajówkę, zapewne pamiętają niektóre moje wpisy i wiedzą jakim idę tokiem rozumowania. Ostatnio pisałam, że mam zamiar zgłębić temat od strony powiązań kwestii niemieckiej z Żydami. Rola Niemiec w tworzonym systemie totalitarnej władzy nie daje mi spokoju. Moje zaciekawienie tym tematem wzbudził Dariusz Kwiecień, który od dziecka bada sprawy zwiazane z kompleksem Riese.

    Wiemy jak dużą rolę odegrały Niemcy w czasie II wojny światowej i jaką pozycje na arenie politycznej Europy zajmują dziś. Tych spraw nie należy bagatelizować. I teraz tak. Ponieważ coraz wiecej pojawia się głosów przeciwko Kościołowi i coraz bardziej widzoczna staje się pokrętna polityka Watykanu, postanowiłam zbadać również i te zależności. I oto co znalazłam na you tubie. Ta wiedza częściowo była mi znana, ale temat podany jest z taką zrozumiałością i tak świetnie powiązane tu są pewne fakty, że sprawa coraz bardziej zaczyna mi się rozjaśniać. Zdaje się, że królicza nora sięga dalej i głębiej niż nawet tu piszący sądzą.

    To co za chwilę zobaczycie i usłyszycie jest też świetnym komentarzem na powyższy artykuł. Jeśli ten film, który ujrzycie, zawiera prawidłową retorykę i analizę, a wszystko na to wskazuje, to znaczy, że Norbert Wójtowicz jest albo dyletantem albo kłamcą, a masoneria jest jednym z filarów tego piramidalnego systemu klamstwa i obłudy, a co bardziej szokuje ma swoje powiązania również z Kościołem Katolickim i samym Rzymem, stąd nie dziwi mnie, że ” jedna z jego książek pt. „Masoneria. Mały słownik” ukazała się nakładem katolickiego wydawnictwa, a sami masoni przyznali mu nagrodę „Złote pióro” dla najlepszego autora piszącego o wolnomularstwie.”

    A teraz dokladnie wysłuchajcie tego wykładu od początku do końca. Film sklada się z 12 części. Każda następna powinna się pojawić tu na stronie, pod 1 częścią filmu. Wystarczy tylko włączyć następne miniaturki. Kawał niezłej wiedzy i bardzo logicznej i spójnej zarówno historycznie, jak i biblijnie.

  9. Marucha said

    Re 8:
    Pani Katerino, Kościół Katolicki zawsze potępiał masonerię i groził klątwami za bycie jej członkiem.
    Dopiero Posoborowy Neokościół zmienił do niej nastawienie.
    Ale to smutne miasteczko kiedyś sobie pojedzie…

  10. Chciałabym, aby tak było jak Pan pisze Panie Marucha, bardzo bym chciała. Chciałabym abyśmy mieli oparcie w kościele i móc wierzyć, że kościół katolicki przedsoborowy był w porządku. Jednak coraz częściej przemycane informacje na temat działalności wysokich rangą przedstawicieli kościoła przedsoborowego pozostawia dużo do życzenia. Chyba, że niektóre z odkryć, chociażby te przemycane przez Darka Kwietnia, ale nie tylko, są całkowicie nieprawdziwe i są częścią dezinformacji. Trochę zaczynam sie gubić w gąszczu tych prawd, półprawd i kłamstw.

  11. Przecież dobrze wiemy, jaką rolę w stosunku do Watykanu odgrywa Zakon Jezuitów i wiadomo też, że nieoficjalnie czarny papież ma władzę nad białymi papieżami. Niejednkkrotnie w historii kościoła zdarzały się wypadki, że niewygodni papieże byli likwidowani. Ale jak sie okazuje likwidowani są nie tylko papieże, ale również osoby świeckie, stojące na samym szczycie piramidy władzy. Zastanawiające sa też te relacje Al Agcy, zamachowca na papieża Jana Pawła II, ze nie możliwe byłoby zorganizopwanie tego zamachu, gdyby nie zorganizowali go dostojnicy koscielni, jak twierdzi, w celu rzucenia podejrzeń w stronę islamu. A wiemy, że walka z islamem i światem arabskim wrze i nabiera na sile, a także świetnie to się wpisuje w tzw walkę z terroryzmem. Poza tym zastanawiające jest, że cały bank Watykański jest zarządzany i ulokowany w Szwajcarii. a skadinad wiadomo, że Szwajcaria jest bastionem Illuminatów. I faktycznie Szwajcaria jako nieliczny kraj nigdy nie była atakowana żadnymi większymi kataklizmami ani wojnami.

    Jest jeszcze jedna sprawa. Pomimo olbrzymiej wiedzy, jaką niewatpliwie obecnie posiadamy, w stosunku do lat ubiegłego 20 lecia, to i tak nie znamy nigdy prawdziwych dowodzących tym całym syfem. W tym zniewoleniu, chaosie i tyranii, role są tak ułożone, że główni rozgrywający, stoją jakby ponad podziałami i w cieniu wielkiej polityki. W naszym rządzie, nierządzie, taką osobą jest np Olechowski. Nigdy nie zajmuje eksponowanych stanowisk, a jednak na tyłach będąc, jest osobą, która bardziej liczy się w polityce niz sami prezydenci i premierzy, odbierając rozkazy od Klubu Bilderberga i Komisji Trójstronnej. Nie jest wykluczone, że tak właśnie jest w wypadku Watykanu. Te zdjęcia salutujących papieżowi nazistów, też są bardzo wymowne.

  12. Niedaleko said

    Ad. 10
    „Trochę zaczynam sie gubić w gąszczu tych prawd, półprawd i kłamstw.”
    Pani nie jest jedyna. Tak oni działają i maja długie długie lata doświadczenia w tym sposobie działania.

    Wyrąbanie „korzeń narodu” przez takie akcje jak Katyń myślę ze są nie do wyleczenia bo gubi się kontynuacje pamięci instytucjonalnej. W takich warunkach „Gazeta Wyborcza” i reszte tych Londyńczyków/Amerykanków/Volksdeutcherów ma wolne pole ogłupiać naród i nim manipulować.

  13. haunebu said

    @Katerina404

    Od czasów SW II Kościół jest pod okupacją żydomasonerii i nie działa w interesie katolicyzmu, tylko przeciw niemu.
    Co do jezuitów, to do pewnego czasu byli oni jedną z głównych ostoi katolicyzmu, ale z powodu infiltracji żydomasońskiej przeszli w końcu na stronę antykościelną (i to ostentacyjnie) i działają przeciw Kościołowi.
    W KK toczy się wewnętrzna walka przeciw obecnej w nim V kolumnie.
    Ma Pani pomieszanie z poplątaniem, nie znając historii KK. Skoro bierze Pani wiedzę od wariatów w stylu Dariusza Kwietnia, czyli jazda o jaszczurach, kosmitach, stworzonych przez III Rzeszę mutantach-karłach, potrzebnych do kierowania latającymi spodkami. Wystarczy posłuchać wykładu tego gościa. Ach, czego tam nie ma:

    O ile ws. tajemnic niemieckich kompleksów na Dolnym Śląsku należy dywagować poważnie, to gościu dorzuca do tego od siebie takie wymysły, że mógłby zostać scenarzystą kolejnego sezonu serialu „Z Archiwum X”.

  14. Piotrx said

    Re 13:
    „Co do jezuitów, to do pewnego czasu byli oni jedną”

    Nawiasem mowiac b. ciekawa jest ksiażka o.Malachi Martina „Jezuici” opowiadająca o wlasnie o nich – dawniej i dzisiaj. Jezuici mieli też ogromne zasługi na polu nauki.

    Rowniez słynne były Redukcje Jezuickie w Paragwaju. Jezuici zastali tu karłowate uprawy manioku, ziemniaków i kukurydzy. Wkrótce jednak sprowadzili z Madrytu specjalistów agronomów, wykorzystując do rozwoju „misyjnych” gospodarstw najnowsze zdobycze ówczesnej agrotechniki. W ciągu zaledwie pięciu lat udało się podnieść wydajność gruntów i liczebność stad kilkakrotnie, zaspokajając w pełni potrzeby żywnościowe obywateli Republiki. Świeży chleb i mięso zjawiały się na stołach Indian częściej, niż dzieje się to dzisiaj, we współczesnym Paragwaju. Uprawiano ponadto tytoń i yerba mate, znaną w Polsce pod nazwą „herbata jezuicka”. Uprawa „yerba mate” jest do dzisiaj podstawą bogactwa Misiones i południa Parany.
    Pod okiem jezuitów rozwinęło się przetwórstwo drewna, a wytwarzane zeń wyroby: meble, łodzie, instrumenty muzyczne – cieszyły się sławą na całym kontynencie. Pod koniec XVII wieku, nie mający nawet dostępu do morza Paragwaj, a ściślej Republika Jezuicka, wodował na Paranie większe statki niż te, do których budowania zdolne były stocznie… brytyjskie! Pierwszą drukarnię założono tam w połowie XVII wieku, wydawano w niej głównie książki w języku guarani. Kwitło życie umysłowe i kulturalne. Okazało się, że Guaranowie są niedościgłymi mistrzami muzycznymi; powstały chóry, orkiestry, zespoły muzyczne i taneczne. Rozwijało się malarstwo, rzeźba, sztuki plastyczne. O poziomie kunsztu ówczesnych artystów świadczą freski i płaskorzeźby „misyjnych” świątyń i kaplic. – vide film „Misja”

    Zresztą Jezuici zostali skasowani niegdyś przez papieża wlasnie pod wplywem nacisków wrogów koscioła w tym masonerii , gdyz stanowili swoja wiedzą , dyscypliną i oddaniem papieżowi ogromne zagrozenie dla tych wrogów.

  15. Piotrx said

    Okrutni oświeceni

    Andrzej Janecki

    Kasata zakonu jezuitów w dobie oświecenia była logiczną konsekwencją działań i pełnym zwycięstwem stronnictwa „filozoficznego”. W zdumienie jednak wprawia fakt, że egzekutorami zakonu okazały się arcykatolickie monarchie i papiestwo. Ten samobójczy gest ośrodków władzy absolutnej przyśpieszył, być może, czas rewolucji, która nadeszła dwadzieścia lat później i zmiotła je na zawsze

    Jest taki przejmujący fragment w filmie Rolanda Joffégo Misja, kiedy kardynał wizytujący stworzoną przez jezuitów osadę Guaranów mówi: „Przyjechałem, byście nie opierali się przekazaniu misji Portugalczykom. Jeśli jezuici opowiedzą się przeciwko Portugalczykom, zostaną wypędzeni z Portugalii, później z Hiszpanii, Francji i Italii. Jeżeli zakon chce przetrwać, musi poświęcić tutejsze misje”. Zakonnik nie odpowiada dostojnikowi, ale mówi do indiańskiego dziecka – które do niego podeszło – że zostaje z Indianami, łamiąc tym samym śluby posłuszeństwa. Misje lub też – jak je nazywano w tamtych czasach – redukcje jezuickie stanowiły w Ameryce Południowej obszary, gdzie chroniono Indian przed kolonizatorami, widzącymi w nich darmowy rezerwuar niewolniczej siły roboczej. Funkcjonowały na obszarach granicznych kolonii hiszpańskich jako swoiste autonomiczne republiki, których warstwę przywódczą stanowili pospołu zakonnicy i arystokracja plemienna Indian Guaranów. W XVIII wieku nie tylko odnosiły niezwykłe sukcesy w godnym cywilizowaniu tubylców, ale także stały się miejscem swoistego cudu gospodarczego. Misje, których struktura gospodarcza wzorowana była na średniowiecznych opactwach, osiągnały ogromne zyski dzięki uprawie „hierba”, krzewu herbaty paragwajskiej (herba mate). Tak duże, że wśród chciwych i bezwzględnych portugalskich plantatorów w Brazylii zrodziła się legenda o kopalniach złota eksploatowanych przez „ojczulków”. Mało tego, redukcje stały się dla nich istotną konkurencją na lokalnych i międzynarodowych rynkach, czego nie mogli znieść.

    Argumenty te znalazły zrozumienie u trzech „oświeconych” polityków, którzy zdobyli dominujący wpływ na politykę dworów w Lizbonie, Madrycie i Paryżu. Byli to: markiz de Pombal, hrabia de Aranda i książę de Choiseul. W 1750 roku zawarto układ zwany granicznym, na mocy którego Hiszpania odzyskała bazę w Colonii del Sacramento nad Rio de la Plata, a Lizbona dostała w niepodzielne władanie siedem jezuickich redukcji. Jak można się było spodziewać, Indianie stawili zbrojny opór wspólnej wyprawie hiszpańsko-portugalskiej – w latach 1754-56 toczyła się regularna wojna. Tubylcy, wspomagani – a być może nawet dowodzeni – przez przynajmniej dziesięciu jezuitów, którzy z nimi pozostali, bynajmniej nie przypominali hordy neolitycznych myśliwych i kilkakrotnie udało im się zadać klęskę portugalskim grenadierom i dragonom. Ostatecznie ulegli jednak w walnej bitwie pod Caybate, gdzie zginęło ich ponad dziesięć tysięcy, a tylko stu pięćdziesięciu dostało się do niewoli. Jezuitom, ich protektorom i nauczycielom, przyszło jednak zapłacić rachunki i odebrać potężne ciosy za republikę Guaranów nie w puszczach Ameryki, ale w Europie.

    Towarzystwo międzynarodowe

    Towarzystwo Jezusowe nazywano czasami przednią strażą Kościoła lub też jego zewnętrznymi okopami, swoistym przedmurzem. Zniszczenie zakonu otwierało wrogom drogę do jego wnętrza.

    Jezuici byli bowiem potęgą. Generał Towarzystwa Jezusowego miał pod swoją komendą 700 kolegiów, 170 seminariów, 270 misji, 1500 kościołów i ponad 24 tysiące zakonników. W XVIII wieku jezuici rozwinęli jeszcze swoją działalność szkolną i wydawniczą, poszerzając swoje wpływy. Dla oświeceniowej „republiki literackiej” stali się głównym konkurentem w sprawowaniu rządu dusz elity tamtych czasów. Tym groźniejszym, że czasami lepiej wykształconym w naukach przyrodniczych niż sami „filozofowie”. Ale głównym ich przeciwnikiem stało się krzepnące państwo narodowe, którego ideę i praktykę sformułowali francuscy pierwsi ministrowie: Richelieu i Mazarin.

    Zakon nigdy nawet nie myślał o ograniczaniu się do narodowego podwórka; byłoby to sprzeczne z jego najgłębszymi zasadami. Ale duch czasów był już inny.

    Jezuici stawali się coraz mniej potrzebni. Za nacjonalizmem podążała bowiem sekularyzacja państwa. Jeszcze Ludwik XIV zwykł był słuchać swego spowiednika, ale już Ludwik XV i Ludwik XVI to władcy zupełnie świeccy, nawet w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Pozycję spowiedników zajęli u ich boku filozofowie, literaci i radykałowie, którzy już niedługo swoje pomysły zapragnęli wprowadzić w czyn. Dla jezuitów była to mieszanka zabójcza.

    W sieci spisków

    Atak na zakon rozpoczął się w Portugalii, tam gdzie Ignacy Loyola znalazł pierwszych koronowanych protektorów – Jana III i Katarzynę. Ale w połowie XVIII stulecia panował zepsuty władca Józef Emanuel I, za którego rzeczywistą władzę sprawował markiz Sebastiano Jose de Pombal. Człowiek zdolny, ambitny, ale też brutalny i cyniczny. W zasadzie trudno ustalić źródło jego nienawiści do jezuitów. Na pewno jako stronnik „filozofów” pogardzał nimi na równi z francuskimi autorami Encyklopedii. Być może przyczynił się do tego jego długotrwały pobyt w Anglii, której przywódcy polityczni uważali członków Towarzystwa za swoich osobistych nieprzyjaciół. Najpewniej jednak przyczyną jego nienawiści była „wojna redukcyjna” z Indianami. Wszystko to wystarczyło, aby uknuć misterny spisek, w którego rezultacie wypędzono jezuitów z Portugalii i jej kolonii. Jako pretekst posłużył sfingowany przez policję Pombala zamach na monarchę, gdy ten wracał od markizy de Tavora, swej kochanki. Represje spadły na całą rodzinę królewskiej faworyty, ale tylko po to, by jej członkowie na torturach wskazali jezuitów jako podżegaczy zamachu. Mimo że później – w czasie procesu – matka, ojciec i dalsza rodzina nieszczęsnej markizy odwołali swoje zeznania przeciwko jezuitom, Pombal rozpoczął represje wobec zakonu. Aresztowano trzech członków Towarzystwa, w tym byłego spowiednika królowej, ojca Malagridę, który miał już osiemdziesiąt dwa lata. W więzieniu, poddany torturom, składał zeznania pod dyktando przesłuchujących, które posłużyły do wytoczenia mu procesu… o herezję. Starzec został spalony na stosie. Jego czterystu portugalskich konfratrów deportowano do państwa papieskiego, a setki misjonarzy w Brazylii wtrącono do lochów w Belém.

    Francuskojęzyczne gazety, czytane w całej Europie, prezentowały tylko antyjezuickie materiały odpowiednio spreparowane przez ludzi markiza. Stąd też zapewne bierze początek czarna legenda zakonu. Także we Francji.Nieco łagodniejszy przebieg miała akcja przeciwko jezuitom we Francji, ale tam również zaczęło się od spraw kolonialnych. Antoni de Lawalette, generalny prokurator zakonu, prowadził rozległe interesy handlowe na Martynice. Odbywało się to, co prawda, wbrew woli władz zakonnych, ale gdy przedsiębiorca w habicie zbankrutował (1760), po tym jak Anglicy zagarnęli jego statki, to właśnie do jezuitów ruszyli wierzyciele, domagając się zwrotu należności. Ojciec de Neuville, przełożony paryskich jezuitów, ani nie poczuwał się do długów Lawaletty, ani też nie miał środków, by je zwrócić, i oddał sprawę pod obrady parlamentu paryskiego (najwyższy sąd królewski). Był to jego życiowy błąd, parlament bowiem zdominowali wówczas janseniści, mający swoje porachunki z jezuitami, oraz masoni. Proces z zakresu prawa handlowego szybko zmienił się w rozprawę o charakterze politycznym o z góry ustalonym wyroku. W sierpniu 1762 roku parlament wydał dekret o rozwiązaniu Towarzystwa we Francji.

    Ojcowie nie znaleźli poparcia na królewskim dworze, ponieważ tam decyzje w tej sprawie podejmowała za króla jego faworyta markiza Jeanne Antoinette de Pompadur, zwolenniczka filozofów, której nieopatrznie pewien jezuita odmówił rozgrzeszenia z powodów powszechnie znanych. Tak więc księża musieli oddać swój majątek państwu i opuścić szkoły, które stworzyli. Znaleźli się na bruku. W Tuluzie tytułem odszkodowania przyznano im dietę w wysokości po 12 sou dziennie, podczas gdy posiłki galerników warte były 5 sou więcej.

    Zdradziła nawet Hiszpania

    Wydawało się, że w tym okrutnym dla jezuitów czasie jedynym przyjaznym dla nich państwem będzie Hiszpania. Wszakże zakon miał właśnie hiszpańskie korzenie, a władca Karol III był – w odróżnieniu od swego francuskiego kuzyna – człowiekiem pobożnym i, jak się wydawało, szczerze oddanym Kościołowi. Okazało się, że nawet taką osobistość można skłonić do ataku na zakon i samo papiestwo, wystarczy ją tylko poddać swoistemu praniu mózgu, w którym weźmie udział kilku najbliższych przyjaciół i doradców oskarżających o całe zło tego świata ludzi w czerni. Tak więc osobisty przyjaciel Karola, prawoznawca Tanucci, chcąc uczynić z władcy wzorowego „oświeconego despotę”, ciągle ostrzegał go przed jezuitami, widząc w nich element sprzeciwiający się centralizmowi państwowemu. Królewski pierwszy minister, neapolitańczyk Esquilacce, oskarżył zakon o podżeganie do buntu mieszkańców Madrytu, gdy tymczasem do tego desperackiego kroku pchnął ich dziwaczny zakaz noszenia peleryny i sombrera, stroju ponoć sprzyjającego spiskom. „Bunt kapeluszy” uciszyli wpływowi w stolicy jezuici, ale wystarczyła odrobina cynizmu, by właśnie im przypisano inspirację.

    I wreszcie najzdolniejszy – prezydent Rady Kastylii hrabia Pedro de Aranda, wolterianin, mason i zwolennik proangielskiej polityki Hiszpanii (znów ci Anglicy! – przy kasacie jezuitów zawsze to ich wyraźnie widać w tle), zadał cios ostateczny. Zadbał, aby królowi przedłożono rzekomy list generała jezuitów ojca Ricciego, w którym zawiadamia on swego korespondenta, że udało mu się zgromadzić dokumenty bezspornie dowodzące, iż Karol III jest dzieckiem z nieprawego łoża. Fałszerstwa dokonano prawdopodobnie we Francji i, trzeba przyznać, trafiono wyjątkowo celnie. Matka króla, Elżbieta Farnese, z gracją manipulowała swoim mężem Filipem V w sprawach państwowych, ale sama ulegała zbytnim wpływom niejakiego Giulia Alberoniego, pochodzącego – tak jak ona – z Italii. Dawało to powody do wielu plotek.

    To jedno wystarczyło do wywołania gwałtownej reakcji króla, który w iście pombalowskim stylu rozprawił się z „oszczerczymi” jezuitami. Na kwiecień 1767 roku przygotowano potężną akcję policyjną, w wyniku której deportowano do Państwa Kościelnego 6 tysięcy zakonników. I właśnie tam miał rozegrać się ostatni akt dramatu, „pchnięcie szpadą”, które Towarzystwo Jezusowe otrzymało z papieskiej ręki.

    Klemens XIII przez cały czas trwania konfliktu brał stronę jezuitów. Na znak protestu odmawiał przez pewien czas przyjmowania w swoich portach statków z transportami deportowanych. Wystosował list do króla Karola, w którym zaklinał władcę, by ten podał choćby jeden rzetelny powód wypędzenia jezuitów ze swego imperium. Otrzymał kuriozalną odpowiedź, w której król uznał spisek za tak odrażający, że samo pisanie o nim jest zbyt wstrętne. Klemens nie miał wątpliwości co do niewinności jezuitów i jak mógł brał ich w obronę i udzielał wsparcia. Ale, niestety, zmarł na początku lutego 1769 roku.

    Konklawe zdominowane przez ambasadorów wrogich mocarstw doprowadziło do wybrania papieża wrogiego jezuitom, kardynała Ganganellego. Co więcej, dostojny elekt w zamian za gwarancję wyboru zobowiązał się na piśmie przedstawicielowi Hiszpanii, że „sumiennie zniszczy Towarzystwo Jezusowe”. Stawszy się duchowym zakładnikiem hiszpańskiego dworu, Klemens XIV, bo takie przyjął imię, wywiązał się ze swoich zobowiązań aż nadto dobrze. Brewe o kasacie jezuitów papież podpisał 21 lipca 1773 roku ołówkiem w półmroku na parapecie okiennym. Ponoć później dręczyły go wyrzuty sumienia. Gdy zmarł dwa lata po tych wypadkach, liberalne dwory, janseniści i opinia parlamentarna skłonne były wystąpić o jego kanonizację. A jezuici? Odrodzili się już czterdzieści lat później, ale nigdy nie osiągnęli dawnej potęgi. Za to metody walki ideologicznych przeciwników z potężnym zakonem – jakże nowoczesne – stały się interesującym wzorem dla tych wszystkich, którzy zechcieli rywalizować na tym świecie z Panem Bogiem.

  16. Piotrx said

    Pożyteczni idioci masonerii
    http://www.bibula.com/?p=48139

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: