Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Gajowy ex cathedra

Posted by Marucha w dniu 2011-12-14 (Środa)

Poniższy tekst wyraża dokładnie moje własne poglądy i pod każdą zawartą w nim tezą podpisuję się z całą świadomością i odpowiedzialnością.

Nagła fala komentarzy, biorących w obronę Jana Pawła II nie tylko jako człowieka, ale i jako ortodoksyjnego, z punktu widzenia Magisterium, papieża, wprawiła mnie w zdumienie a także w zakłopotanie, gdyż pochodzą one również od osób, które do tej pory manifestowały do tegoż Magisterium przywiązanie i wyrażały się krytycznie na temat stanu współczesnego Kościoła: szalejącego wręcz modernizmu, natrętnej judaizacji, totalnego rozprzężenia liturgicznego, krnąbrności biskupów i innych, rzucających się w oczy zjawisk. Zjawisk, za które odpowiedzialność ponosi również sam Jan Paweł II.

Z faktem, że Kościół „posoborowy” nie jest już tym samym Kościołem, którym był jeszcze za czasów Piusa XII, może nie zgodzić się tylko ślepiec, głupiec albo agent Piątej Kolumny. Rewolucja w Kościele jest niewątpliwą zasługą zarówno „ojców” II Soboru Watykańskiego (wśród których istotną rolę odgrywali protestanci i masoni), jak i kolejnych papieży, począwszy od ukochanego przez bolszewików Jana XXIII, poprzez Pawła VI i Jana Pawła II.

Jest faktem, że Jan Paweł II nigdy nie głosił rzeczy fałszywych ex cathedra – ponieważ z tej pozycji wypowiedział się bodaj tylko raz w czasie całego swego pontyfikatu, w kwestii kapłaństwa kobiet. Natomiast jego nauki prywatne, do jakich katolicy zawsze przywiązywali wielką wagę, aż roiły się od błędów i niejasności, na temat których istnieje obszerna literatura.

Jan Paweł II nie był twórcą II Soboru Watykańskiego i jego zdumiewających każdego świadomego katolika dokumentów – był natomiast konsekwentnym realizatorem, wręcz uosobieniem jego tez.

Tuż po wyborze Karola Wojtyły na papieża odezwały się głosy rozpaczy, iż wybrano „konserwatystę” – skąd jednak te głosy pochodziły? Pochodziły od nikczemnych, plugawych środowisk, dla których wszystko, co nie obejmuje sobą akceptacji aborcji, eutanazji, rozwodów, żonatych księży, kapłaństwa kobiet, czy wyśmiewania Niepokalanego Poczęcia – jest „konserwatywne”. Jak bardzo „konserwatywnym” okazał się Jan Paweł II, wykazały dobitnie następne lata, obfitujące w takie choćby gorszące ekscesy, jak całowanie Koranu, okadzanie papieża przez czarowników, pochwała satanistycznej „religii” voodoo, publiczne poddanie się władzy hinduskiej boginki  Sziwy, świadome udzielanie Komunii Świętej heretykom („Brat” Roger), czy wreszcie niewiarygodne wręcz spędy „międzyreligijne”, znieważające Jezusa Chrystusa – że już nie wspomnę o wołającym o pomstę do Nieba, usilnie lansowanym „dialogu” z judaistami. Sam Jan Paweł II, określany za granicą jako najbardziej filosemicki papież w historii, zażydził – bądź dopuścił do zażydzenia – Kościół Katolicki, zwłaszcza zaś jego hierarchię.

Rzeczą znamienną jest, iż jedyną ekskomuniką za czasów swego pontyfikatu Jan Paweł II obłożył tych, którzy postanowili dochować wierności Tradycji – Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X. Natomiast jawni heretycy, w stylu Künga, Congara czy Lubaca, cieszyli się „pełnią łączności z Kościołem”.

Każdemu trzeba oddać sprawiedliwość. U Jana Pawła II należy cenić jego obronę rodziny, małżeństwa, prawa do życia. Należy bronić Go przed nikczemnymi oszczerstwami preparowanymi przez bezpiekę, jak rzekome posiadanie nieślubnych dzieci i kochanek. Zarazem jednak nie wolno nam, jako katolikom, przymykać oczu na błędy, które popełniał jako głowa Kościoła.

Świadomie wybrałem środowisko Bractwa Św. Piusa X, nie mogąc znieść panującego w Kościele modernizmu, ekumenizmu graniczącego z indyferentyzmem religijnym, czy ekscesów liturgicznych, manifestujących się najpełniej w nowej Mszy Świętej – a zwłaszcza zmiany jej charakteru, z Bezkrwawej Ofiary na jakąś protestancką „ucztę ku pamięci”.

Bractwo uważa Jana Pawła II za legalnie wybranego Papieża i tak, jak modliło się za Niego za życia, tak i teraz modli się za Jego Duszę po śmierci. Jego błędów nie tłumaczy złą wolą i chęcią szkodzenia Kościołowi, lecz wychodzi z chrześcijańskiego założenia, iż działał w dobrej wierze. Nie piętnując Jego osoby, piętnuje jednak Jego błędy. Tak też stara się czynić i Wasz gajowy.

Gajowy Marucha

Kogo interesuje tematyka, niech sobie zajrzy np. tu:

Polecam też witrynę Bractwa Św. Piusa X w Polsce: http://www.piusx.org.pl/
a w szczególności http://www.piusx.org.pl/kryzys/

Komentarzy 180 to “Gajowy ex cathedra”

  1. miroslaw said

    „… z Bezkrwawej Ofiary na jakąś protestancką „ucztę ku pamięci” …”

    „… Czyńcie to na moją pamiątkę! …”

    1 Kor 11:23-26
    „… Ja bowiem otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, kiedy został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy połamał i rzekł: To jest Ciało moje za was [wydane]. Czyńcie to na moją pamiątkę! Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: Ten kielich jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę! Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb albo pijecie kielich, śmierć Pańską głosicie, aż przyjdzie…”

    „… czy ekscesów liturgicznych, manifestujących się najpełniej w nowej Mszy Świętej – a zwłaszcza zmiany jej charakteru …”

    J 4, 23-24

    „… Nadchodzi jednak godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie…”

  2. Inkwizytor said

    Zaroiło się w Gajówce z niewiadomo jakich powodów od apologetów Subita 🙂 Świadczy to o poziomie edukacji polskich katoliczników. Subit był wielokrotnym heretykiem i apostatą, nazywanie go „papieżem” jest niedorzeczne.

  3. aga said

    Za pozwoleniem autora zamieszczam fragment maila mojego znajomego,

    wielkiego bojownika Panie Gajowy zarówno o Kaplicę FSSPX w Łodzi jak i Mszy Indultowej ,którą mamy w Kościele Sw. Jozefa;

    (podaję sama,aby udaremnić dalsze przemycanie szczegółów na temat mojej osoby przez Romana K na tym forum. A zatem panie Romanie,chce pan się czegoś dowiedzieć to zamiast Pawla Ziemińskiego ,podaję panu nowe źrodła „starej śledziowej” w/g pana słów Łodzi.)

    …Nie wiem do końca co o tym myśleć, ale wolę spokojnie poczekać i z góry nie sądzić, bo…
    Pamiętam, jak J.P.II będąc w Polsce w Kalwarii Zebrzydowskiej, klęczał równe 30 minut w milczeniu modląc się, co wywołało niesamowitą irytację -mass-mediów… Więc był jednak człowiekiem modlitwy… Miał też wielki kult do Matki Bożej, wszędzie nawiedzał Maryjne sanktuaria… Co do reszty powierzam osąd Bogu, bo my nie możemy tego robić… Choćby tylko dlatego, że o tak wielu sprawach nic nie wiemy, lub możemy być błędnie poinformowani i kogoś niewinnego oczernić, skrzywdzić…
    W jednym z ostatnich kazań, -Ks. -Natanek dał nam, aż 2 bardzo wymowne tego przykłady… Pierwszy był o -Ks. Prymasie -Skarbku -Malczewskim, który w 1818 r. był -Delegatem apostolskim, któremu powierzono zorganizowanie nowego podziału administracyjnego -Kościoła w -Królestwie Polskim… 2.X.1818 r. został wyznaczony na pierwszego -Metropolitę warszawskiego (decyzję cara zatwierdziła -Stolica Apostolska). Rządy w archidiecezji objął 1.I.1819 r… Gdy tylko trzymał dla siebie i swoich następców przywilej purpurowych szat biskupich oraz tytuł -Prymasa -Królestwa Polskiego, już w 2 miesiące później w marcu 1819 r. ciężko -zachorował ??? … Został przez masonerię -podtruty !!! … 17.IV.1819 r. chorego, półprzytomnego -Prymasa nakłoniono do podpisania -Dekretu kasacyjnego -supresyjnego. W -Dekrecie do -likwidacji przeznaczono, aż 25 -Domów męskich i 4 żeńskie, zaś w 3 żeńskich zarządzono -redukcję liczby -Zakonnic !!! … -Dekret był tak sformułowany, że dawał możliwość dokonywania w przyszłości dalszych -kasat !!! … Wykonaniem postanowień -Dekretu i administrowaniem pozyskanymi funduszami miała się zająć – „ Deputacja Spraw Zniesionych Instytutów Duchownych”… -Likwidacji uległy w większości -Domy dobrze uposażone, mające znaczny majątek… Ostatecznie do -supresji (-kasacji) przeznaczono 4 -Domy -Kanoników laterańskich w : -Lubrańcu, -Mstowie, -Warszawie i -Opactwo w -Czerwińsku -najlepiej uposażone w diecezji płockiej… Malczewski zmarł 18.IV.1819 r. z -niesprawiedliwą i bardzo hańbiącą -etykietką – „zdrajcy” -Kościoła… Został pochowany na -Cmentarzu Powązkowskim w -Warszawie. Prawda jak zwykle wyszła dopiero po bardzo wielu latach i nadal jest bardzo mało znana, bo tyczy -masonerii, a przypomniał o tym w swym kazaniu dopiero -Ks. -Natanek… Otóż tym który podsunął nieprzytomnemu -Prymasowi -Malczewskiemu -Dekret o -kasacji -Zakonów, był nie kto inny, jak właśnie Stanisław –Kostka -Potocki herbu -Pilawa (ur. w XI.1755 r. w -Lublinie – zm. 14.IX.1821 r . w -Wilanowie) -„polski” -Polityk, -Generał Major -artylerii koronnej w l. 1790-92, w 1792 r. -Poseł, członek -Stronnictwa Patriotycznego na -Sejmie Czteroletnim, działacz oświatowy, -wolnomularz, -Prezes -Rady Stanu i -Rady Ministrów Księstwa Warszawskiego, -Prezes -Senatu Królestwa Polskiego w l. 1818-21, głośny mówca i krytyk… Od 1782 r. członkiem -Rady Nieustającej. Od 1780 r. był jednym z pierwszych i najgorliwszych wolnomularzy polskich (w 1812 r. został -Wielkim Mistrzem Wielkiego Wschodu Narodowego Polski)… W 1784 r. wygłosił w -loży pierwsze pozasejmowe przemówienie, będące zarazem pierwszym jego występem literackim. 3.VI.1784 otrzymał w -Galicji -austriacki tytuł -hrabiowski !!! … Ten straszny spisek przeciw -Kościołowi i -Prymasowi uknuli masoni Wielkiego Wschodu Narodowego Polski, a wykonał go -Wielki Mistrz -Stanisław Rostka -Potocki… Sprawa pewnie nigdy by nie ujrzała światła dziennego, gdyby w 1820 r. nie popadł w konflikt z polskim -Episkopatem na tle swojej publikacji pt. : – „ Podróż do Ciemnogrodu”, w wyniku którego -car -Aleksander zdymisjonował go 9.XII.1820 r… W niespełna rok później 14.IX.1821 r. Stanisław Kostka Potocki zmarł…
    Podobnie sprawa mogła wyglądać z -J.P.II… Przecież, jego najbliższy kamerdyner, kapciowy Stasiu -Dziwisz, też na wiele spraw -Kościoła mógł mieć niesamowite, zakulisowe wpływy… Przecież dopiero teraz niedawno i tylko nieliczni dowiedzieli się o nagrodzeniu go 2 -masońskimi nagrodami ( 1. Imienia -Kardynała -Bea, a 2. -Loży -„Bni-Brite”)… Więc podobnie jak St. -Skarbek -Potocki, -St. -Dziwisz był i jest -masonem i to nie byle jakim, skoro z kapciowego, błyskawicznie zrobił karierę -Kardynała… I podobnie 100 lat temu jak St. -Skarbek -Potocki, podsunął nieprzytomnemu, konającemu -Prymasowi Malczewskiemu, swój masoński -Dekret o -kasacji -Zakonów, tak też w 2005 r. uczynił -mason St. -Dziwisz, podsuwając, -Dekret o nominacji 5 największych modernistów i masonów -Kościoła, na -Kardynałów : -Bea, -Congara, De -Lubacka, -Caspera i jeszcze kogoś tam już w miesiąc po wydaniu oficjalnych -Papieskich nominacji… Ks. Natanek wyjaśnił w kazaniu, że -Dekret o nominacjach Kardynalskich, jest zawsze ogłaszany na rok na przód, a między jednym a następnym, musi upłynąć 2 lata a nie 1 miesiąc, jak zrobiono, wykorzystując chorobę przed śmiercią J.P.II… Więc dlatego właśnie wolę być ostrożny, bo jeszcze nie jedno wyjdzie na jaw… Nie chcę oskarżać, bo mogę kogoś skrzywdzić, podobnie jak zniszczono cześć -Prymasa -Malczewskiego…

  4. aga said

    …Zupełnie się z tym zgadzam, ale to dotyczy wszystkich, bez wyjątku -Sekretarzy Stanu -Stolicy Apostolskiej, już od samego -Piusa IX… To potwierdza, że otoczenie -Papieży jest w 100 % z -masońskiej stajni -synagogi szatana… -Papieże są przez nich -manipulowani i -dezinformowany, o wielu rzeczach w ogóle nic -nie wiedzą !!! … Tak -dezinformował -Papieża -Piusa IX, w 1872 r. w -Wiedniu przeciw -Biskupowi -Sołtykowi, -St. -Kostka-Potocki, o czym ci właśnie dziś pisałem, póżniej – Mariano -Rampolla del Tindaro, który w 1903 r. z ramienia masonerii chciał być -Papieżem i dopiero – „ ekskluzywa-veto” naszego -Biskupa z -Krakowa -Puzyny zdemaskowała go i wybrano -Papieża -Polaka -Krawca -Sarto Św. -Piusa X, a w naszych czasach -Giovanni, Batista -Montini, -Sekretarz Stanu -Piusa XII , później wybrany przez masonów na -Papieża jako -Paweł VI… a potem już kolejno następni, j.np. : Jean-Marie -Villot (1969-79) ( który „gubił” protesty -Biskupów i -Kardynałów do -Papieża przeciw nowej -Mszy -N.O.M.-Novus Ordo Missae), póżniej Agostino -Casaroli (1979-91) ( który bez zgody -Katolików, zabrał z -Fatimy z -Kaplicy objawień, -Cudami słynącą ikonę -Matki Boskiej Kazańskiej i podarował -prawosławnym schizmatykom w -Moskwie !!! … Sprzedana przez bolszewicki -Rząd -Lenina po rewolucji 1917 r. na aukcji w -USA… Wykupiona przez -Katolików amerykańskich i podarowaną portugalskiej -Fatimie dla Jej czci przez -Katolików, -pielgrzymów z całego świata, została przez -Casaroliego oddana bezprawnie -schizmatyckiej Moskwie !!! … Angelo -Sodano (1991-2006), który w 2000 r. przedstawił publicznie światu -sfałszowaną przez masonów treść III -Tajemnicy Fatimskiej i wreszcie Tarcisio -Bertone (od 2006), który bardziej zabiega się o – „ Ordynariat” dla -protestantów -ewangelików, niż dla -Katolików z -Tradycji Trydenckiej, -Bractwa Św. -Piusa X…

  5. aga said

    a tutaj coś dla Katariny404:

    Co do Natanka to bądż spokojna, jest bardzo mądry, obiektywny i sprawiedliwy. Sam słyszałem w jednym z ostatnich jego kazań, że dosłownie… : ” oni uważają, że na Janie Pawle II, zrobją karierę, uważają, że Jan Paweł II, dobry na wszystko !!!”. Odnosił to, do minionych -rekolekcji wielkopostnych, które -wszędzie w -Polsce, były poświęcone -J.P.II, bo robiono -„czuwania z J.P.II”, zamiast z -Chrystusem !!!… Jakoś J.P.II, nie przyćmiewał i nie zasłaniał im -Chrystusa, choć zawsze głosili, że to Maryja Go – ” przyćmiewa i zasłania”, stąd mieli pretekst do wycinania Kultu Maryji… Dziś J.P.II nie zasłania i nie przyćmiewa Chrystusa i podobno jest dobry na wszystko, ( ciekawe czy na mendy też) ??? … Obecne -rekolekcje adwentowe też poświęcili J.P.II w niemal całej -Polsce… Nawet żłóbki bożonarodzeniowe są już zaplanowane z J.P.II w tle !!! … Gdy chodziłem po -Parafiach z tymi plakatami od Salezjan, to w każdej z 73 widziałem wielgachne portrety -J.P.II chyba 2×2 metry wiszące na wieżach, lub nad drzwiami do kościołów, co ciekawe wszystkie z tej samej -Firmy, bo jednakowe, : – ” toćka w toćkę”… Ciekawe kto na tym prowincjonalnym chłamie zgarnął kapuchę ??? … Przypominają mi one portrety 1-szo majowe – „ojca Narodów” Józefa -Stalina i -Bieruta z lat 50-tych… Ohydztwo… I o tym bałwochwalczym kulcie nie bał się mówić Natanek w swych kazaniach, chyba z 4.XII.2011 r… Ale stanął w obronie -J.P.II, gdy do akcji wkroczyły zwyczajne plotkary z magla, podpuszczane przez -TVN-24, „Wybiórczą” i „Fakty i mity”… Ja też kiedyś czytałem te głupoty o rzekomej kochance J.P.II
    Ale czy są na to jakieś konkretne dowody, fakty, poza zwykłymi pomówieniami ???… -Nie !!! … Więc co, mamy dawać się szczuć masonom, by mieli jeszcze większy ubaw ??? !!! … Przecież chyba pamiętasz jak opisywałem ci przypadek Św. -Atanazego, -Doktora Kościoła, -Biskupa Aleksandryjskiego z III w., który w walce z herezją ariańską samotnie przeciwstawił się całemu niemal Kościołowi, nawet Papieżowi Liberiuszowi i Cesarzom, za co 17 lat był banitą ściganym przez wojsko… Gdy nie mieli przeciw niemu żadnych argumentów w/s. słuszności i czystości jego -Wiary, uciekli się na -Sądzie w -Tyrze do pomówienia o -gwałt !!! … To ich stara metoda… Jak nie mogą kogoś przekupić i zastraszyć, to oczerniają najczęściej o grzech nieczystości… Wynajęli do tego płatną prostytutkę i dlatego przegrali… W naszych czasach o ten sam grzech pomawiali Św. Męczennika -Ks. Jerzego -Popiełuszkę, który już nie żył… Sekretarka -Rzecznika Rządu Jaruzelskiego -„WRON”, p. -Barbara Sz. jako „anonimowa Warszawianka”, rozgłaszała w ich mass-mediach, kocoboły o tym, że widziała -Ks. Jerzego z blondynką w „Fiaciku” na Warszawskiej Kempie !!! … dziś ich mason Brown w „Kodzie Lonarda Da Vinci”, farmazoni, że Chrystus miał kochankę Św. Magdalenę, nawróconą jawnogrzesznicę !!! … No cóż papier wszystko przyjmie, ale czy my musimy ??? !!! … Czy nie mamy swojego zdrowego rozsądku ??? … Ja, podobnie jak Natanek w kochanki J.P.II nie uwierzę, póki dowodów nie zobaczę, a takich, na razie nigdzie nie przedstawiono… Zdjęcia Wojtyły na biwaku w lesie z igrającym chłopcem pod opieką jego matki o niczym złym nie świadczą, a na pewno nie o grzechu nieczystości… Ani też to, że Kuria krakowska zaopiekowała się na starość jakąś schorowaną kobietą… U mnie w korytarzu na piętrze też mieszkała staruszka, którą opiekowały się Siostry zakonne i odwiedzał ją nawet Biskup… Czy też była kochanką ???… Nie była -Tercjarką -III Zakonu Św. -Franciszka i była samotna, chora, więc otoczyli ją opieką, cóż w tym złego ??? …

  6. Dzięcioł said

    Zgadzam się z Gajowym. Mam podobne spostrzeżenia. Chcę zwrócić tylko uwagę na poruszoną kwestię obrony rodziny i małżeństwa, jako pozytywne punkty w życiorysie. Tu chyba też PRowskie działania wyolbrzymiły jego zasługi. Przecież JPII a wcześniej Karol Wojtyła, propagował naturalną metodę planowania rodziny NPR, która u swych podstaw miała założenia sprzeczne z Magisterium. Chodzi tu o głoszoną przez modernistów zasadę, że akt małżeński nie musi być nakierowany na poczęcie dziecka, bo może być związany z pogłębianiem więzi i przyjemnością, dlatego małżonkowie mogą rozpoznawać dni niepłodne, i unikać poczęcia. No niestety ale to jest antykoncepcja, oczywiście nie tak brutalna jak np. środki wczesnoporonne będące de facto aborcją. Reklamując metodę NPR manipulowano, że ma pozytywny wymiar, gdyż zachęca do wstrzemięźliwości (w dni płodne). Bzdura! To nie jest prawdziwa wstrzemięźliwość. Tradycyjnie nauczano, że jeśli wstrzemięźliwość to w każdym czasie (płodności i niepłodności) a jeżeli współżycie małżeńskie to w otwarciu na życie, gdyż to Stwórca decyduje kiedy powołać nową duszę do istnienia, a my musimy Mu ufać. Na ten temat pisano dużo w dodatku Rodzinnym w Zawsze Wierni.

  7. aga said

    Sam się dziwię, że nikt z historyków szczególnie z -Kościoła, oprócz tylko -Ks. P. -Natanka, przez cały okres IV RP, przez ponad 20 lat nie podjął się szerokiego upubliczniania i nagłaśniania zbrodniczej i zdradzieckiej działalności masonerii przeciw -Kościołowi i -Polsce w czasach przed rozbiorowych i potem… Tylko Św. Biskup -Pelczar odważył się napisać książkę o zgubnym wpływie masonerii na losy -Polski, ale jego dzieło, jak wiele innych, zostało przemilczane przez posoborowych modernistów i masonów -Kościoła… Stanisław -Kostka -Potocki herbu -Pilawa ( 1755-1821 r.), był -głównym -agentem ówczesnej -masonerii, od 1780 r. jednym z -pierwszych i -najgorliwszych -wolnomularzy polskich a w 1812 r. został jej -Wielkim -Mistrzem – „ Wielkiego Wschodu Narodowego Polski”… Choć w 1790 r. otrzymał -patent na -Generała -Majora artylerii koronnej, był bardzo miernym wojskowym -Dowódcą i na polu bitwy nie miał żadnych sukcesów, przyczyniając się nawet do wielkiej -klęski w 1792 r. pod -Mirem w wojnie -polsko-rosyjskiej… Wobec nieudolnego dowodzenia (na artylerii w ogóle się nie znał), faktyczne -Dowództwo z jego rąk przejął -Major Jan Kanty -Gembarzewski… Po wybuchu -Insurekcji kościuszkowskiej, czas -Powstania Narodowego 12.III-16.XI.1794 r., przesiedział bezpiecznie w -Saksonii, gdzie pozostał, aż do czasu wydalenia go z niej siłą w lipcu 1794 r… po czym wyjechał na rekonesans do -Włoch… Dopiero w 1797 r. wrócił do -Polski i osiadł w -Wilanowie, rezydencji -Króla -Jana III -Sobieskiego, którą na własność otrzymała w 1799 r. jego żona Aleksandra od matki Izabeli -Lubomirskiej… Jako główny i gorliwy -agent masonerii robił błyskawiczną i zawrotną karierę polityczną… Już w 1777 r. został – „ Kawalerem” -Orderu Św. -Stanisława., a w 1778 r. -Posłem z woj. Lubelskiego, a w 1781-84 r. -Podstolim Wielkim koronnym, w 1781 r. odznaczony -Orderem -Orła Białego… Od 1782 r. był -Posłem na -Sejmy… Największą zmorą dla masonerii w -Polsce, było utworzenie -Księstwa Warszawskiego pod auspicjami Francji, potwierdzone -Traktatem w -Tylży w VII.1807 r. i nadaniu mu francuskiej -Konstytucji, powstałej przy znacznym udziale polskiej strony, a podpisanej przez -Napoleona 22.VII.1807 r. w -Dreżnie… Obszar -Księstwa Warszawskiego wynosił 154.000 km. kw. i był zamieszkiwanych przez 4,3 mln. mieszkańców z których, aż 79 % stanowili -Polacy, a -tylko 7 % -Żydzi… -Konstytucja słusznie więc przywracała -Kościołowi -rzymsko-katolickiemu, jako -dominującemu w -Księstwie Warszawskim, status -Religii państwowej z czym -nie chcieli pogodzić się : -Żydzi i -Loże masońskie !!! … Wydane w 1808 r. -Dekrety w/s. -Żydów, zawieszały pełne -Prawa obywatelskie -Żydów, uzależniając ich przywrócenie od… -wzrostu -asymilacji ludności żydowskiej z -polską… Ponieważ na straży obrony -Praw Konstytucyjnych -Polaków jako większości narodowej, przed zakusami bardzo silnej i wpływowej mniejszości żydowskiej, oraz -statusu -Religi rzymsko-katolickiej, jako religii państwowej stał -Kościół, -Żydzi i ich V -kolumna -masoneria, wydały mu bezpardonową wojnę… By ją wygrać postanowili odebrać -Kościołowi Katolickiemu, jego największą siłę wpływów na rozwój umysłów -Polaków, -Oświatę… -Kościół Katolicki w -Księstwie Warszawskim, poprzez rozbudowaną sieć -Zakonów prowadził jedyną formę dostępnej dla -Polaków -Edukacji, opartej na -Patriotyzmie i -Wartościach : -moralno -religijnych… By skruszyć ten jedyny bastion -polskości i -Katolicyzmu, uknuto spisek przeciw -Kościołowi, aby wydrzeć mu jego -Oświatę, sieć -Szkół zakonnych, : -jezuickich i -pijarskich… Np. -Zakon -Ks. -Pijarów wniósł bardzo wielki wkład w rozwój -Oświaty i -Szkolnictwa wyższego w I-szej Rzeczypospolitej u progu oświecenia… Założone w 1740 r. w : -Warszawie ich – „ Collegium Nobilium”, wobec upadku -Akademii Krakowskiej było jedną z najlepszych polskich -Szkół wyższych… Znanym polskim -Pijarem był -Ksiądz Stanisław –Konarski, Onufry -Kopczyński, Józef H. -Osiński, Damian -Stachowicz, St. Bonifacy -Jundziłł, I. -Zaborowski, T. -Gadacz, Józef -Joniec, Edward -Kryściak, Teodor -Ostrowski… Co ciekawe -Pijarskie – „Collegium Nobilium”, ukończył także, póżniejszy -kasator -Zakonu Pijarów, -mason, -Mistrz – „ Wielkiego Wschodu Narodowego Polski”, -St. Kostka -Potocki !!! … Jak widać, : „ historia kołem się toczy” i często lubi się powtarzać, przykładem czego w naszych czasach, są duchowi następcy -St. Kostki -Potockiego, -masoni j.np. : -Senyszyn, -Hennellowa, -Palikot i jeszcze cała swora innych, którzy też kończyli katolickie -Wyższe Uczelnie jak – „KUL” w -Lublinie, a dziś opluwają -Kościół Katolicki i dostają spazmatycznych konwulsji na widok -Krzyża… Dlatego właśnie agenci St. Kostki -Potockiego – Mistrza – „ Wielkiego Wschodu Narodowego Polski”… -podtruli w marcu.1819 r. -Ks. -Prymasa -Skarbka -Malczewskiego i chorego, półprzytomnego nakłonili do podpisania -Dekretu kasacyjnego -supresyjnego o -likwidacji, aż 25 -Domów zakonnych męskich i 4 żeńskich, a w 3 żeńskich zarządzili -redukcję liczby -Zakonnic, dając możliwość dokonywania w przyszłości dalszych -kasat !!! … W ten sposób -katolickie -Wyższe Szkoły zakonne padły, a na ich miejsce, co było wielkim pragnieniem -Lóż wolnomularskich, -masoneria zakładała swoje tzw. -świeckie, oświeceniowe… Po otruciu w 1819 r. Prymasa -Skarbka Malczewskiego i -kasacie wielu Zakonów oraz ich -Szkół Wyższych, -Prezes Rady Ministrów, „światły” illuminat St. Kostka -Potocki, by jeszcze bardziej ośmieszyć i poniżyć -Kościół katolicki i jego działalność Oświatową, wydał już w następnym 1820 r., -plugawą, -antyklerykalna satyrę pt. – „ Podróż do Ciemnogrodu”… Czy znowu historia się nie powtarza ??? … Ileż to w tzw. IV RP. -Polacy i -Katolicy musieli nasłuchać się z -mass-mediów i od „oświeconych” -Polityków o tzw. polskim, katolickim – „ ciemnogrodzie”… Cz. -Miłosz ich ulubiony, upiorny adept masoński, został za to nawet cynicznie uhonorowany pochówkiem na -Skałce w -Krakowie, wśród -Wieszczów narodowych !!! … Ale zanim nastąpiło otrucie -Prymasa Malczewskiego i -kasata -Zakonów oraz ich -Wyższych Szkół, masoneria wyznacza St. Kostkę -Potockiego w 1782 r. do odbycia zagranicznej misji politycznej i prezentacji w -Wiedniu -Papieżowi sprawy -Biskupa Kajetana -Sołtyka, ale oczywiście tylko z jej, kłamliwego punktu widzenia, jako opozycji do -Kościoła… -Biskup Kajetan Ignacy -Sołtyk herbu Sołtyk (1715 -1788 r.) -Koadiutor od 1749 r., -Biskup kijowski od 1756 r., -Biskup krakowski od 1759 r.. Spokrewniony z -Potockimi, protegowany -Prymasa T. -Potockiego, odbył studia teologiczne w -Rzymie. Od 1736 r. -Kanonik gnieźnieński, w 1749 r. objął -Koadiutorę biskupstwa kijowskiego, na które nominowany został w 1756 r., w 1759 r. wyniesiony na biskupstwo krakowskie. Sakrę biskupią przyjął 9.XI.1749 r. w -kościele Św. -Jana w -Toruniu z rąk W. -Leskiego. W -Liście na -Sejmiki poselskie przed -Sejmem w 1766 r. zachęcał wyborców by w -instrukcjach dla swoich -Posłów, zalecali… : 1.) zachowanie przywilejów religii panującej katolickiej… 2.) rozwiązanie -Konfederacji generalnej… 3.) by dbali o -powiększenie liczby -wojska -Rzeczypospolitej… 4.) -nie zawierali żadnych -Traktatów -zaczepno-odpornych z -Państwami ościennymi… 5.) by żądali -opuszczenia terytorium -Państwa przez -wojska rosyjskie… Na -Sejmie -Repninowskim 1767 r. -nie uznał -dyktatu -Posła rosyjskiego Nikołaja -Repnina w/s. -narzucenia -Polsce -Traktatu gwarancyjnego, dającego -prawno-formalną podstawę do -ingerencji -Rosji w wewnętrzne sprawy -Polski, za co wraz z 3 innymi -Senatorami 14.X.1767 r. wraz z : -Hetmanem polnym koronnym Wacławem -Rzewuskim, jego synem -Posłem podolskim S. -Rzewuskim oraz -Biskupem kijowskim Józefem -Załuskim, został -uwięziony na rozkaz -Repnina podczas trwania -Sejmu i -wywieziony do -Kaługi skąd powrócił dopiero w 1773 r.. -Gwałt ten stał się jedną z przyczyn katalizujących zawiązanie przez -Szlachtę -Konfederacji w -Barze… -Repnin cynicznie ogłosił, że uwięził ich za… – „ obrazę” majestatu -Katarzyny II… -Porwany -Sołtyk zdołał jeszcze wydać -Manifest w którym wzywał do -modlitw o całość -Wiary i utrzymanie -Wolności narodowych… Wróciwszy w 1773 r., entuzjastycznie witany przez -Naród, próbował jeszcze organizować -opór przeciw uznaniu I-ego rozbioru -Polski… Niestety, na -odrodzenie się i -opór-Narodu Polskiego absolutnie -nie zgodziła się -masoneria i swoimi kanałami wpłynęła na -opinię -Kapituły krakowskiej, oraz na odsunięcie go od obowiązków biskupich, pod pretekstem, że -Biskup K. –Sołtyk… popadł w -melancholię, a potem w -obłęd !!! … W 1782 r. po wydaniu -Opinii -Kapituły krakowskiej, że -Bp. -Sołtyk postradał zmysły, -mason, -Król St. A. -Poniatowski i -Rada Nieustająca, której członkiem był już od 2 lat gorliwy -mason St. Kostka -Potocki, -ubezwłasnowolnili -Biskupa żarliwego -Katolika i -Patriotę, tego samego który jeszcze niedawno, bo w 1757 r. odznaczony był -Orderem -Orła Białego, a w 1779 r. został -Kawalerem -Orderu Św. Stanisława…, ogłaszając publicznie, że… -postradał zmysły !!! … Jeszcze tego 1782 r. absolwent i późniejszy -kasator, -katolickiego -Pijarskiego – „ Collegium Nobilium”, St. Kosta -Potocki odbył z ramienia -Loży masońskiej, swą pierwszą zagraniczną -misję polityczną do -Wiednia, gdzie przebywał -Papież, by zaprezentować mu sprawę -Biskupa Kajetana -Sołtyka, ale tylko z masońskiego, zakłamanego punktu widzenia… Wprowadziwszy w błąd -Papieża, uzyskali milczenie n/t. -Stolicy Apostolskiej i całego -Kościoła katol… Prawdziwą monografię -Biskupa -Sołtyka napisał tylko -Rudnicki (1906 r.), dziś już zupełnie zapomnianą i niedostępną, bo dla -masonerii wciąż nadal niewygodną i niebezpieczną…
    > Dlatego należy podziwiać -Ks. Dr Piotra -Natanka, że dociera do tych tak skrzętnie skrywanych faktów dotyczących -masonerii w -Polsce i w -Kościele, zwłaszcza że nadal dotyczą jego -Pryncypałów z -Kurii krakowskiej, np. -Kard. St. -Dziwisza, nagrodzonego ostatnio aż 2 nagrodami masońskimi z -Loży -„ Bnai Brite”… Trzeba słuchać jego kazań z wielką uwagą, by wydobywać te tak ważne historyczne, nierozliczone i nie ujawniane fakty i wydarzenia z przeszłości i teraźniejszości a nie skupiać się na -banialukach o -Wojtyle, czy jeszcze innych… One tylko mają odwracać naszą uwagę od kwidesencji kazań -Ks. P. -Natanka !!! … Wiadomo bowiem, że człowiek, który dużo mówi, musi jednocześnie mało słuchać i oto -masonom chodzi… Trzeba się tylko bacznie wsłuchiwać w każdy przekaz -Ks. -Natanka, a swoje niepotrzebne komentarze zamienić w gorącą modlitwę za -Niego, -Polskę, -Kościół i nasz los, bo jeszcze nie wiadomo co nam szykują. Modlę się za niego by go nie spotkał los : -Prymasa -Skarbka-Malczewskiego, -Biskupa -Sołtyka, -Załuskiego i kilku jeszcze innych z tamtej nieodległej epoki, czy z naszych czasów : -Ks. Prymasa Wyszyńskiego, -Biskupa -Kaczmarka, -Księży : -Popiełuszki, -Suchowolca, -Niedzielaka, -Zycha i kilku innych… W którymś z ostatnich kazań -Ks. -Natanek wspomniał, że jest gotowy na taką -Ofiarę, więc chyba już coś wie, o czym nie chce nam publicznie się uskarżać… Dlatego doceniajmy te krótkie i ulotne chwile, które daje nam Bóg, poprzez posługę -Ks. -Natanka, bo gdy ich nam braknie, będziemy bardzo żałować, że marnowaliśmy czas na zupełnie niepotrzebne utarczki, tracąc bezpowrotnie wielki -Dar jego -Proroctw i pozostaną nam po nim tylko… -buty i -telefon głuchy, jak pisał o odchodzących do wieczności ś.p. -Ks. -Twardowski… co nie daj -Bóg… Dlatego nie dawaj się im prowokować, ale otwierać głęboko uszy i serce na przekazy zawarte w -kazaniach -Proroka naszych czasów -Ks. Dr P. –Natanka… Pozdrawiam.

  8. RomanK said

    Pomiedzy apologetyka- a szkalowaniem istnieje przepasc…z godna podziwu blyskotliwoscia wielu dyskutantow tego nie dostrzega…
    Stanowisko pana Maruchy zgodne ze stanowiskiem Bractwa PiusaX jest prawidlowe i zgodne z Prawda!
    Bractwo z jego zalozycielem swiatobliwym arc, macelem Lefebvre bylo w ostrym konflikcie z JPII, ktry nawet aktem exkomuniki zepchnal go do pozycji schizmy…nigdy nie nazywalo go heretykiem, gdyz nim nie byl!\
    Polecam obszerne wyjasnienie bpa Williamsa w temacie.,,i wsciekle reakcje na nie zarowno sedewakantystow. protestantow. jak i wielu katolickich teologow zarzucajacych Bp Williamsowi i Bractwu Piusa X nie tylko schzme… ale i herezje.
    Najwidocznie nie wiedza oni czym jest herezja.
    Dokumenty i wystapienia ex catedra czyli Encykliki papieskie – jak i Bulle podpisane przez JPII nie zawieraja sladu herezji.
    Natomiast prywatne wystapienia, zachowania, gesty…pozostawiaja wiele do zyczenia.
    W wiekszosci wystapienia tu na forum opieraja sie na doswiadczeniach z Polski..ale prosze tych co obserwowali to z pozycji innych Kosciolow o uczciwa ocene tego co widzieli/
    Oceniajac to z pozycji Kosciola Ameryki odbieralem pontyfikat JPII jako wielkie hamowanie rozpedzonej Navy pedzonej wiatrami modernizmu… Nagle zatrzymanie tego poprzez jakies gwaltowne antyreformy rozerwaloby te Nawe na drobne fragmenty…tego byl swiadomy Papiez JPII i mysle… ze wiedzial co robi robiac modernistyczne gesty do Tradycyjnego nauczania.
    Dzis od pocztku ADVENTU OBOWIAZUJA NOWE TEXTY mszalne w USA….jakis wrzask ,,ale jakby cichszy,, Tradycja w odnowie i rozbudowie,,powstaja parfie- jak moja i apostolaty wraca lacina do liturgii i szkol.. ta wielka Nava skrzypiac i trzeszczac dokonuje zmiany kursu…kto tego nie widzi…tzn ze slepy…
    Zreszta poza Tajemnicami Swiatla…JPII nie wprowadzil zadenej innej innowacji..a ta tez nei jest zadna herezja…
    WQtdaje mi sie, ze to co dzis jest w USA bedzie zchodzilo w Polsce za jakies 16 lat..20 lat…dokladnei tyle USA wyprzedzala Polske w modernizowaniu Katolicyzmu po soborze…

  9. tralala said

    Pelna zgoda z gajowym Marucha.

    A tu jedno z video z manifestacji antychristianofobii w Paryzu.

    http://fr.gloria.tv/?media=227829

  10. dryt said

    Pani Ago,
    ad.3,4,5,7
    swietne, dziekuje

  11. marost said

    Papieże Jan Pawel II i św.Pius V , Prymas i Dom Guéranger na temat tradycyjnej liturgii łacińskiej.

    Wszędzie należy uszanować nastawienie tych, którzy czują się związani z liturgiczną tradycją łacińską, poprzez szerokie i wielkoduszne zastosowanie wydanych już dawniej przez Stolicę Apostolską zaleceń, co do posługiwania się Mszałem Rzymskim według typicznego wydania z roku 1962.(„Motu Proprio ECCLESIA DEI” Ojca Swiętego J. Pawła II – 1988r)

    Żaden biskup,administrator, kanonik, kapelan lub inny ksiądz diecezjalny, lub (…), nie może być zobowiązany do odprawiania Mszy św. w inny sposób, niż przez Nas polecono.
    Podobnie nakazujemy i oznajmiamy, iż nikt nie może być nakłaniany bądź zmuszany do zmieniania tego Mszału; a niniejsza Konstytucja nigdy nie może być unieważniona lub zmieniona, ale na zawsze pozostanie ważna, i będzie mieć moc prawną. (Konst.Apost. „QUO PRIMUM TEMPORE”św. Piusa V – 1570r).

    Wiemy, że idea wracania do Tridentinum, czy do mszału Piusa V jest anachronizmem. Przeżytych kształtów żaden cud nie wróci do istnienia.
    Jest to po prostu cofanie się. Mozna to sztucznie pobudzać, ale jest to typowe zarażenie się sekciarstwem i nie ma tu szansy na prawdziwy rozwój życia chrześcijańskiego.
    To wszystko, co odcina sie od rozwoju myśli soborowej, jest skazane na wegetację typu sekciarskiego.Nie sądzę jednak, żeby to było zagrożenie dla Polski czy dla Koscioła powszechnego.
    Jest to moda wśród ludzi wrogich Kosciołowi, ktorzy jak zwykle chcą mu przeszkadzać.
    Stąd podsuwanie takiej idei, która może być modna w pewnych kręgach, ale która merytorycznie nie przedstawia żadnych wartości chrześcijanskich, jest powrotem do form już przeżytych. Prymas kard J. Glemp (KAI 29.12.98).

    Pierwszym znamieniem antyliturgicznej herezji jest nienawiść do Tradycji wyrażonej w sformułowaniach używanych w kulcie Bożym.

    Każdy sekciarz, który pragnie wprowadzenia nowej doktryny, niezawodnie staje w obliczu liturgii, będącej najgłębszym, najlepszym wyrazem tradycji i od tej pory nie spocznie, dopóki nie zagłuszy tego głosu tradycji, dopóki nie porwie na strzępy owych stronic przypominających wiarę minionych stuleci.

    W istocie, w jaki sposób mogły zainstalować się i przejąć kontrolę nad masami luteranizm, kalwinizm, anglikanizm?

    Wszystko, co musiały zrobić, to zastąpić stare księgi i wyrażenia nowymi, i dzieło zostało dokonane. (…)

    Drugą zasadą antyliturgicznej sekty -zastąpienie sformułowań nauczania kościelnego czytaniami z Pisma świętego.

    Wiadomo od wielu stuleci, że pierwszeństwo przyznawane przez heretyków Pismu świętemu przed definicjami Kościoła nie ma innego uzasadnienia, jak tylko ułatwienie uczynienia słowa Bożego według ich własnych wyobrażeń i manipulowanie nim do woli. (…)

    Wszystko czego chcą, to powrót do źródeł, dlatego też stwarzają pozory powrotu do kolebki chrześcijańskich instytucji.

    W tym celu skracają, wymazują, wycinają (…) dążą do usunięcia z liturgii wszystkich ceremonii, wszystkich sformułowań, które wyrażają tajemnice. (…) Dość już sakramentaliów, błogosławieństw, obrazów, relikwii świętych, procesji, pielgrzymek etc.

    Koniec z ołtarzem, wystarczy tylko stół; dość już ofiary tak jak w każdej religii, wystarczy jedynie posiłek. . Dom Prosper Gueranger OSB

  12. J said

    Ad. Pan RomanK i Aga

    Dziekuje z calego serca za gleboka refleksje i glos rozsadku obojga tych dyskutantow w temacie tak skomplikowanym i tak rzadko uczciwie oraz doglebnie analizowanym jak pontyfikat i postac bl.Jana Pawla II.
    Skromnie pozwole sobie dorzucic, ze nie nadarmo, jak sadze, JPII przekonal swego duchowego brata, Josepha Ratzingera by mu towarzyszyl w Watykanie a nie odchodzil na planowana emeryture.
    Pozdrowienia

  13. marost said

    AD9

    To tylko pozornie nie na temat…

    A tu jedno z video z manifestacji antychristianofobii w Paryzu.
    http://fr.gloria.tv/?media=227829

    Tymczasem Frédéric Mitterrand, minister kultury i komunikacji społecznej powiada a raczej bełkocze tak:

    „Nie wiem, co to jest bluźnierstwo. Jesteśmy w świeckim kraju i każdy ma prawo do gloszenia wlasnych opinii.”

    „Jestem bardzo przywiązany do tradycji chrześcijańskiej w naszym kraju. Jako Minister Kultury, popieram wszystkich merow, którzy proszą mnie, o pomoc w odbudowie kaplic, itp. ..”

    „Jednocześnie, wywodze sie z tradycji republikańskiej, więc myślę, że wolność sumienia i państwo świeckie muszą być chronione za wszelką cenę.”

  14. Piotrx said

    Pani Ago
    ja także dołączam się do podziękowań za cenne wpisy 3,4,5,7.
    Dowiedziałem się wiele nowych szczegółów.

  15. RomanK said

    (podaję sama,aby udaremnić dalsze przemycanie szczegółów na temat mojej osoby przez Romana K na tym forum. A zatem panie Romanie,chce pan się czegoś dowiedzieć to zamiast Pawla Ziemińskiego ,podaję panu nowe źrodła „starej śledziowej” w/g pana słów Łodzi.)

    napisala pan Aga….

    ..ze co????? Dobrodziejko…nie kumam! Czy pani widzi Bialy Mysz????Gdzie te zrodla??? Jakie zrodla??
    Zrodla czego???

  16. RomanK said

    Wszystkim historykom , sledzczym i zawodowcom jak i amatoromwdziecznym za nowe informacje…zwracam drobna uwage… ze texty opatrzone podobna uwaga cyt za pania Aga:

    „Podobnie sprawa mogła wyglądać z -J.P.II…” koniec cytaty

    przyjete z wdziecznoscia dyskredytuja ich- jako historykow, sledczych i …rozgarnietych:-))))

  17. J said

    Ad.15
    Eeeee tam, Panie mecenasie!
    Daj Pan sobie spokoj z ta ironia 🙂
    Aga, podobnie jak Pan, to madry i dobry z kosciami czlowiek.
    Po co sie nam tu swarzyc miedzy swymi, a? Zle nam to w tej naszej Gajowce?
    Pozdrowienia

  18. JO said

    I ja zgadzam sie z Panem Gajowym.

    Moje przekraczajace granice Katolickiej wypowiedzi – dotyczace dzialnosci JPII sa wynikiem wielkiego bolu jaki wciaz nosze z powodu wprowadzenia modernizmu, ktory rozlozyl na Lopatki moja Rodzine – moi Rodzice rozwiedli sie po wprowadzeniu nowinek posoborowych, ktore JPII pielegnowal i rozbudowywal. Te Rozbudowane nowinki dotknely i moja siostre, ktora nie potrafila opanowac swoich mlodzinczych namietnosci, rozpoznac milosci do Rodzicow , ktorej malzenstwo sie rowniez rozpadlo; osobe i moja – osobista Rodzine, bliskich znajomych i 10 ki tysiecy jak nie milony Polakow……tego faktu nie da sie pominac, ze Zlo rozbudowalo swoja sile za pontyfikatu Papieza JPII.

    Nie obchodza mnie JPII polityczne dzialania – jego obowiazkiem bylo pilnowac Uswiecania Dusz – tego obowiazku nie dokonal a jak Pan Gajowy opisuje – dokonal JPII zamachu na jeden z Filarow nasze wiary – zmieniajac ja poprzez eliminacje Tradycji – walke z Katolicka Tradycja oraz publiczne nauczanie niezgodne ze Sw Magisterum KKatolickiego, wprowadzajac „nowinki modernistyczne” wypaczajace a wrecz eliminujace Nasza Wiare, gdyz Reformackie Sekty nie sa Sw KKatolickim tak i Nowy KKatolicki nie moze byc uznany za kontynuacje Tradycyjnej Wiary Katolickiej o czym glosi Bractwo Piusa X.

    To , ze JPII nie glosil nic przeciwko dogmatom nie oznacza, ze nie zaprzeczal nim swoja postawa i promowaniem liberalizmu-modernizmu-ekumenizmu i ja nie uznaje, ze robil to w „dobrej wierze”, gdyz wyraznie sprzeciwil sie Swietemu Niezmiennemu Magisteruim i calej spusciznie Tradycji Sw KK. a tylko szaleniec-katolik moze sprzeciwic sie Wierze a jezeli chorym JPII umyslowo nie byl – to rozumial, ze postepuje niepokatolicku i glosi niekatolickie nowinki .. .

    Moge uznac, ze byl szantazowany, pod presja, ale to nie usprawiedliwia wowczas tego Papieza wcale….fakty jednak pokazuja, ze byl modernista juz jak byl Biskupem……

    JPII odebral Chrystusa milionom ludzi poprzez swoj pontyfikat – co oznacza, ze ludzie nie mieli broni w walce ZE SWIATEM, w walce z Pozadaniami-emocjami-namietnosciami, przestali Kochac, przestali Rozpoznawac roznice pomiedzy DOBREM a Zlaem, zostali pozbawieni darow DUCHA Swietego a jakich niech Pan Roman K napisze i Pan Gajowy, ktore sa niezbedne by Rodzina byla Rodzina a Polska Polska…..dalej za tym idac – JPII pozbawil Nas Ojczyzny……

    Zbrodnia JPII dzialan jest tak wielka, ze ludzie zwykli nie majacy wiedzy a nawet ja posiadajacy (o KK) nie widza jej – rozmiaru ochydnej zbrodni, ogarnieci „virusem” modernizmu….rozsiewanego przez tego Papieza sa oglupieni, wszakrze Madrosc jest darem Ducha Swietego , ktory dziala tylko jezeli Ktos Wierzy i postepuje jak Katolik…a nie Sekciarz….czy ateista….

    To jest powodem moich emocjonalnych wypowiedzi, ktore nie zaprzestane glosic -choc bede sie staral robic to choc troche blizej jakosci jaka prezentuje Pan Gajowy Marucha.

  19. Piotrx said

    Stanowisko http://www.ultramontes.pl

    http://www.ultramontes.pl/Apostazja.htm

    http://www.ultramontes.pl/mckenna_nieomylnosc.htm

    http://www.ultramontes.pl/Nieswiety_sakrament.htm

    Komentarz do encykliki Evangelium vitae Jana Pawła II
    http://www.ultramontes.pl/komentarz_do_evangelium_vitae.htm

    Komentarz do encykliki Ut unum sint Jana Pawła II
    http://www.ultramontes.pl/komentarz_do_ut_unum_sint.htm

    KAROL WOTJYŁA, EWOLUCJONIZM A MONOGENIZM
    http://www.ultramontes.pl/jp2_ewolucjonizm.htm

    JAN PAWEŁ II A DOKTRYNA KATOLICKA
    http://www.ultramontes.pl/jp2_a_doktryna_katolicka.htm

  20. Qqłka said

    JP2 zamknął drogę do zbawienia dla milionów naiwnych ludzi którzy uwierzyli mu i jego ekumenizmowi bardziej niż Pismu Świętemu. To jest tak naprawdę największe z jego „dokonań” – milionom, setkom milionów dusz wskazać drogę do wiecznego potępienia jako drogę do Raju.

  21. Brat Dioskur said

    Z powodu blokady innych watkow musze tutaj o tym napisac ,chciaz ociera sie to o „meritum” jako ,ze JPII optowal za integracja z „podmiotami” Unii i cokolwiek by to nie mialo oznaczac to zawiera w sobie watek imigracji z Czarnego Ladu.Tak wiec znowu multi-kulti swieci triumf!W belgijskim Liege pewien Marokanczyk,zatwardzialy kryminalista wsciekl sie z powodu kolejnego wezwania na policje wiec zabral ze soba kalacha i kilka granatow.Jednakze nie uzyl ich na komisariacie tylko na zatloczonym przez ludzi swiatecznym jarmarku.Rzucone w tlum granaty a potem otwarcie ognia z pm-u spowodowaly smierc 4 osob w tym niemowlecia i ponad 160 rannych.Sprawca tego amoku w koncu strzelil sobie sam w leb identycznie jak pewien Wloch ,ktory w tym samym czasie ,chyba we Florencji(miasto nieistotne) zastrzelil 4 Senegalczykow ,nielegalnie handlujacych na ulicach miasta.Oczywiscie media zawrzasnely ,ze to czlonek skrajnej prawicy,ale prawda jest taka ,ze Wlochy sa zalane fala nielegalnych imigrantow ,ktorych nikt nie ma zamiaru usuwac.Po upadku Kadafiego,do czego przyczynily sie walnie Wlochy ,droga morska z libijskich wybrzezy stoi otworem.Z innej bo greckiej strony zamierza sie wykopac gigantyczna fose ,bo tansza od muru.Fosa ma byc sucha a jej strome zbocza wylozone po stronie
    greckiej betonowymi plytami ze specjalnego gladkiego betonu.Ciekawe ,ze nie ma jeszcze ” podejsc” od strony Ukrainy bo przeciez nasze pograniczniki bakczyszem nie pogardza ,idzie kryzys przecie.

  22. Piotrx said

    Re 16:
    Skoro pan RomanK jest taki „rozgarnięty” i jak widać z jego kolejnych wypowiedzi – bardzo, bardzo „skromny” – to proszę sie popisać swoją wiedzą i erudycją. Bo na tle konkretnych wypowiedzi p. Agi w tym wątku pańskie złosliwości wypadają słabo. A moze to zazdrość że innych chwalą?
    Jesli zna pan całą prawdę o Janie Pawle II prosze się z nami podzielić…. Z reguły osoba nie mająca pewności w jakiejś kwesti uzywa trybu przypuszczającego, czy to cos złego? Ponadto wyrażona wdzięczność nie dotyczy tego jednego cytowanego /ze złosliwą satysfakcją/ zdania ale wielu innych konkretnych informacji z wpisów 3,4,5,7. A kto sie tutaj dyskredytuje to niech każdy sam oceni….

    Np. niedawno prosiłem kilkakrotnie ,bez efektu, o „link” to obiecanej przez pana RomanaK „polemiki” z panem MarkiemS – czy przeoczyłem coś ? Jesli tak proszę o jego podanie.

  23. Kapsel said

    Re 3,4,5,7

    Pani Aga:

  24. Rysio said

    Zaplanowałem sobie na dzisiaj 5 minut w Gajówce – ale niestety po przeczytaniu Gajoweg ex cathedra – cały mój rozkład dnia diabli wzięli.

    😦

    O ludziach którzy chcą zadowolić obydwie przeciwstawne strony – mówimy:

    Panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek.
    Bogu służ, a diabła nie gniewaj.
    Do Pana Boga się módl, a diabła nie obrażaj.

    Gajowy między innym pisze:

    „….Bractwo uważa Jana Pawła II za legalnie wybranego Papieża i tak, jak modliło się za Niego za życia, tak i teraz modli się za Jego Duszę po śmierci. Jego błędów nie tłumaczy złą wolą i chęcią szkodzenia Kościołowi, lecz wychodzi z chrześcijańskiego założenia, iż działał w dobrej wierze. Nie piętnując Jego osoby, piętnuje jednak Jego błędy. Tak też stara się czynić i Wasz gajowy…”

    Doskonale zdaję sobie sprawę że daleko ( bardzo daleko) mi to experta w dziedzinie katolickiej teologi i KK.

    Ale nasuwa mi się parę uwag:

    1. Tak sobie myślę, że JPII wszedł na drogę w której chcial, i Panu Bogu Świeczkę i diabłu ogarek.

    * o każdym jednym przeciętnym człowieku powiedział bym, że wszedł nieświadomie ale niestety nie mogę tego powiedzieć o JPII.

    JPII był przecież jednym z najwiekszych żyjących teologów – absolutnie nie wierzę, że mógł to zrobić nieświadomie – nawet jeżeli oczytał się i był pod wrażeniem wielu modernistycznych teologów.

    2. Bractwo Św. Piusa X – „…nie mogąc znieść panującego w Kościele modernizmu, ekumenizmu graniczącego z indyferentyzmem religijnym, czy ekscesów liturgicznych,…” jednoczesnie „..uważa Jana Pawła II za legalnie wybranego Papieża..”

    W postępowaniu Bractwa Św. Piusa X widzę typowe: „Bogu służ, a diabła nie gniewaj”.

    * Za dużo w Bractwie księży, teolgów, i innych expertów z olbrzymią wiedzą aby nie zdawali sobie z tego sprawy. Tutaj niestety też nie może być nieświadomosci.

    3. Za te moje uwagi winą proszę obarczyć Inkwizytora.

    😉

    To dzięki niemu zapoznałem się ze stroną: Ultramontes Sede vacante http://www.ultramontes.pl/

    * Osobiscie uważam, że niezłomne stanowisko Sedewakantystów w sprawach wiary jest najwłasciwsze. Z tego co dotychczas przeczytałem to wogóle nie widzę u Sedewakantystów ( i to nawet w najmniejszym stopniu): „Do Pana Boga się módl, a diabła nie obrażaj”.

    ** Tak sobie czasami rozmyslam: gdyby nagle ożyli wszyscy wielcy KK to ktorą obecną opcję by poparli, do której by się przyłączyli?

    Przyznam, że ta mysl nie daje mi spokoju.
    Jestem przekonany, że na sądzie ostateczym każdy z nas będzie rozliczany wprost proporcjonalnie do swojego intelektu i swojej wiedzy teologicznej.

    A wiec żeby odpowiedzieć sobie zadawalająco na to pytanie bardzo uważnie studiuję Biblia Sacra – Juxta Vulgatem Clementinam – St. Jerome.

    http://www.amazon.com/Douay-Rheims-Clementina-Vulgata-English-Latin-Bible/dp/1905574444/ref=pd_sim_b_6

    i dodatkowo postanowiłem przeczytać całą od dechy do dechy (po łacinie) Summa Tehologiae – Thomasa Aquinas.

    http://www.amazon.com/Summa-Theologiae-Thomas-Aquinas-Latin-English/dp/1440484988/ref=pd_sim_b_3

    *** Być może jak skończę to bedę miał inne zdanie ale jak na razie to na to się nie zanosi.

  25. Dobre sobie.
    Przy okazji artykułu dotyczącego Geremka
    https://marucha.wordpress.com/2011/12/13/doszlo-do-szkalowania-prof-geremka-w-tvp/
    – zaraz na wstępie w kom. nr. 2 padło ze strony JO stwierdzenie:
    „Zbrodniaze jak Geremek gina nagle lub zyja i zyja i zyja jak JPII,…”
    Zbitka jak się patrzy – i miała się ona ostać????
    Przecież na tle tego stwierdzenia JO poszła reszta dyskusji.
    Atak poszedł ad personam.
    Teraz JO się usprawiedliwia … a odnośnie rozwodów, to wystarczą dwie rzeczy, aby ich nie było: wypełniać przykazania DEKALOGU i dochować przysięgi małżeńskiej. Zdaje się, że JPII tego nie zniósł. A tak na marginesie – skłonność do rozwodów ma charakter pokoleniowy w danej rodzinie [warto się temu przyjrzeć przed zawarciem małżeństwa].
    Pan Gajowy zupełnie niepotrzebnie wszedł w zakłopotanie, bo mieliśmy do czynienia z zupełnie innym kontekstem do tego o czym tu teraz Pan Gajowy piszez w „Gajowy ex cathedra”.

  26. Brus_Zły_Lis said

    a tutaj coś o geremku
    http://czerwonykiel.blogspot.com/2011/12/internowanie-geremka.html

  27. maran said

    a tu jak „nasi starsi bracia” traktuja swoich bliznich. Czy my naprawde chcemy miec cos z tym wspolnego??

  28. JO said

    Panie Jozefie – personalny atak czy nie personalny – to juz przerabialismy . Tylko Uni rozmawiaja jezykiem poprawnosci politycznej.

    raz jeszcze przypomne, ze kiedys dzialania czlowieka okreslano personalnie co nie oznaczalo , ze to byl atak na ludzka dusze.

    Durny byl nazywany durniem a nie durno czyniacym.

    Prosze by Pan Panie Jozefie nie uzywal „amunicji” unych (argumentow) w rozmowie w Naszym Towarzystwie…

    Co do Pana kolejnej wypowiedzi obnazajacej Pana Wiare – wiedze o niej:”Teraz JO się usprawiedliwia … a odnośnie rozwodów, to wystarczą dwie rzeczy, aby ich nie było: wypełniać przykazania DEKALOGU i dochować przysięgi małżeńskiej. Zdaje się, że JPII tego nie zniósł”

    By sie nie Rozwodzic – Do tego potrzeba nadprzyrodzonej sily Panie Gajowy, ktora otzrymuje sie poprzez sakramenty Swiete, ktore zdobywa sie m.in na Mszy i to nie Posoborowej.

    By wypelnic Przykazania Dekalogu trzeba miec-LASKE- Tarcze, ktora Jest Pan Jezus Chrystus, ktory daje nadprzyrodzona Moc w walce ze Swiatem-Szatanem, pozadaniami.

    PAN PISZE JAK MODERNISCI – HUMANISCI!!!!

  29. JO said

    Panie Jozefie –
    – Jezeli Otworzy Pan Mszal Rzymski i przeczyta co To TAJEMNICA ODKUPIENIA:

    .”…Pan Jezus Wysluzyl nam LASKE do pokonania sztana, swiata i NASZYCH NAMIETNOSCI oraz udzial w zyciu Bozym i wejscie do chwaly wiecznej..”

    Samo (proba, chec) przestrzeganie dekalogu nie wystarcza – trzeba miec LASKE

    LASKE nie ma sie na zawsze Panie Jozefie. Laske sie otrzymuje, gdy sie trzyma Pana Boga za reke!

    JPII „podal szatana reke” nam odbierajac Boza

    To jesy powodem Rozwodow ludzkich.

    wstydze sie za Pana, ze Pan sugeruje podloze genetyczne-pokoleniowe – Rozwodnikow, podczas gdy sprawa opiera sie wylacznie na tym, ze taki Rozwodnik NIE MA WIARY przekazanej i jej nie przekazuje, a w przypadku Okradzenie Nas z Wiary Katolickiej – wina lezy po stronie ZLODZIEJI , ktorym w moim mniemaniu jest JPII

    to moze sie stac i z Pana dziecmi – przy takiej Wierze Jak Panska jaka widze poprzez Pana wypowiedzi….

  30. RomanK said

    +Panie Piotrex..umie pan czytac????
    Jakie konkrety??? skoro -:”moze tak bylo”- to jest konkret wg pana- panie Piotrex? To opowiem panu bajke o Ali Babie…i spuentuje,- Iiiiiii ,tak moglo byc i z Piotrexem,,,kradl s… syn ze swoimi zbojami:-)))) co prawda nikt go nie zlapal , dowodow nie ma ,,ale tak mogo byc!!!!!!!!! Emmmmpstrem bzdremmmm z takim rozgarnieciem…rozgarniaj pan krzaki:-))))) wraz z reszta szaji:-)))
    Szukajcie winnego waszych wlasnych niedoskonalosci, upadkow , grzechow i walcie sie po JPII piersiach….
    twoja wina, twoja wina…jego wina , ich wina….:-)))zydow wina , masonow wina,..emmpstrem bzdrem…
    Ja nie winien ona winna- bo mi dawac nie powinna….zalosne..:-((((((( i wstyd!
    I wszyscy w dodatku zatwardziali katolicy z kompetencjami nagany i nawracania Paiezy…:-)))))

    Wiedza i erudycja nie musze sie popisywac- bom nie showman:-))) a i pan nie ma zadnych kwalifikacji- zeby cos takiego oceniac:-))))zreszta prostych wypowiedzi pan nie rozumie po co sie szarpac:-))))..sa ludzie co doskonale rozumieja… i nie maja zadnych problemow ze znalezieniem linkow…

  31. JO said

    Jednym zdaniem, By sie nie Rozwodzic potrzebna jest osoba Trzecia – Trojca Swieta -Opatrznosci Ojca – Pana Jezusa Nauk i Lask Ducha Swietego, ktore otrzymijemy dzieki Naszej Wierze – Sakramentom Swietym, Modlitwie etc, etc, etc

    Pan Jozef Bizon uwaza, ze czlowiek SAM moze wypelniac przykazania Dekalogu i Przysiegi Malzenskiej :))))

  32. JO said

    Panie Romanie K, czy moge Pan prosic o wyliczenie lask Ducha Swietego dla Pana Bizonia?

    oraz tajemnic Rozanca Swietego, ktore sa tajemnicami kazdej MSZY

  33. RomanK said

    Panie JO….Juzci!!!!!!!
    Czyli zeby sie nie rozwodzic Papieza pan pominal…moze go jednak zastapic Trojca etc. etc .etc////
    Pan Jozef nie uwaza..on wypelnia te 10 Przykazan Sam…razem z malzonka..od 40 lat……. moze dlatego, -ze wpadne w konkrety froumowiczoff-…… ze o tym co pan tu wypisuje wcale nie wiedzial:-))))

  34. JO said

    ad.31. …..ale Pan Pomogl Panu Jozefowi :))))

  35. wet3 said

    @ Marucha i Aga
    Wielkie dzieki za Panski artykul!
    Tak samo dziekuje Pani Adze za wpisy 3-7.

  36. JO said

    Panie Romanie, a tak co do Pana Piotra X….to sie Pan kompromituje. Wiedza Pana Piotra X b szeroka i wzgledem niej trzeba nieco pokory, ktorej Pan nie ma.

    Klasyczny A

    Ja nie zgadzam sie z wieloma Pana „wizjami” :), ale szanuje Pana wiedze.

    Pan natomiast nie ma szacunku do wiedzy u innych…

    Kto ideologicznie nie jest z Panem ten jest od razu „be”

    Pana emocje roznosza

    Gdybym nie wiedzial…, to uznalbym Pana za nastolatka….:)))

  37. JO said

    ad.26 „By sie nie Rozwodzic – Do tego potrzeba nadprzyrodzonej sily Panie Gajowy, ktora otzrymuje sie poprzez sakramenty Swiete, ktore zdobywa sie m.in na Mszy i to nie Posoborowej.” – JO

    „..Panie Gajowy..” – przepraszam – to powinno byc Panie Jozefie

  38. RomanK said

    Panie JO..a jak pan wytlumaczy to,,moj sasiad Moris i jego zona Patty sa malzenstwem ponad 60 lat…obydwoje zydzi..ale nie pamietaja kiedy byli w synagodze….wogole malo pamietaja:-))
    zadnych sakramentow,,skad ta nadprzyrodzona sila w ich malzenstwie????

  39. Marucha said

    Re 24:
    Panie Rysiu, to nie takie proste, jak „diabłu świeczkę i Panu Bogu ogarek”.
    Nieuznawanie papieża niesie za sobą b. poważne konsekwencje, o czym można przeczytać np tu:
    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/896 (1/3)
    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/904 (2/3)
    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/912 (3/3)

    Jan Paweł II to nie pierwszy legalny papież, wobec którego istniały zastrzeżenia.

  40. Marucha said

    Re 38:
    Panie Romanie, zgoda, mogą istnieć małżeństwa niesakramentalne, konkubinaty itd. które wyróżniają się trwałością.
    Niestety, nie jest to regułą, ale raczej wyjątkiem.
    Skąd taka trwałość owych związków? Nie wiemy.

  41. Carlos said

    Ja wiem jedno: Polske rozgrabiono za pozwoleniem i blogoslawienstwem polskiego kosciola. Nie pamietam ( moze sie myle ) aby Papiez lub hierarchia koscielna rugowala rzadzacych za ich czyny. Zdradzili wszyscy !

  42. Kar said

    ..Skąd taka trwałość owych związków? Nie wiemy.

    WIARA..WIARA, i jeszcze raz WIARA w druga osobe jest niewatpliwie kluczem do sukcesu-trwalosci zwiazku

    Sporadycznie tylko niektorym udalo sie osiagnac tak cenna wartosc na dzisiejszym rynku, gdzie rzadzi blysk brzeczacego

  43. maran said

    bzdury. Ile ja znam malzenstw ktore bylu sakramentalne i sie z hukiem i czesto bardzo brzydko rozpadly. Sakramenty ,to nie jakies „gwarantory trwalosci i nierozerwalnosci”, talizmany zapewniajce latwe zycie.
    Zeby malzenstwo przetrwalo trzeba ten ogien codziennie podsycac miloscia, zrozumieniem, ofiarnoscia, przebaczaniem, modlitwa i odrobina szczescia. Przede wszystkim nie ogladac sie na boki i nie szukac szczescia gdzie indziej, w czyms innym, albo w kims innym. Ale to juz wyzsza szkola jazdy.

  44. Mieczyslaw said

    Artykul pochodzi z Roku Panskiego 2000

    BŁOGOSŁAWIENI UCISZENI?
    Jak dobrze wiedzą z najlepiej poinformowanych źródeł wszyscy dziennikarze „od religii”, Jan Paweł II (tu trzeba koniecznie podkreślić: papież stary i schorowany) od wielu już lat jest tylko biernym narzędziem w rękach potężnych watykańskich frakcji – konserwatywnej i postępowej – które turlają Go między sobą jak nie przymierzając piłkę.
    Gdy więc integryści chytrze podsuwają Mu do podpisania encyklikę „Fides et ratio”, masoni zaraz dla równowagi każą przepraszać żydów etc. – ot, takie tam kurialne figielki. Niedawno zdawało się, że gra znów będzie remisowa. Masoni, katolewica, progresiści et consortes przykazali surowo biednemu staremu papieżowi beatyfikować dobrego papieża Jana, ale spadkobiercy inkwizycji, ciaśni i fanatyczni konserwatyści o średniowiecznej mentalności natychmiast czujnie zażyczyli sobie, by wynieść na ołtarze również Piusa od „Syllabusa”.

    Lecz już w dwa dni później główny watykański inkwizytor, Józef kardynał Ratzinger, przedstawił znienacka deklarację „Dominus Iesus” (O jedyności i powszechności zbawczej Jezusa Chrystusa i Kościoła) – zatwierdzoną przez papieża jeszcze w czerwcu – przechylając w ten sposób szalę na stronę konserwatystów. Nic więc dziwnego, że postępowcy nie zdzierżyli i podnieśli wielką wrzawę.

    Ratzinger, ty słoniu!

    O co cały ten zgiełk, doprawdy nie bardzo wiadomo, gdyż deklaracja jest nudna niczym powtórka na lekcji religii – a to dlatego, że pomalutku i pedantycznie przypomina rzeczy podstawowe, poczynając od Symbolu konstantynopolskiego, czyli chrześcijańskiego wyznania wiary! Że Chrystus to „Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego”, a Jego Kościół – „jeden, święty, powszechny i apostolski”. Także resztę deklaracji co cierpliwsi katolicy mogliby sobie właściwie sami ułożyć z wycinków z Katechizmu.
    Tym osobliwiej na takim tle wygląda krótki komentarz Jana Turnaua („Gazeta Wyborcza” z 6 września) uprzejmie zatytułowany „Słoń a sprawa jedności”. Ponieważ jak w soczewce skupia się w nim styl myślenia oraz pretensje postępowców, przepisuję go tu w całości:

    „Jestem katolikiem i uważam, że w moim Kościele jest pełnia prawdy, ale czy muszę to wciąż ogłaszać? Mogę uważać, że mam w czymś rację, a nie Kowalski, ale nie muszę mu tego wytykać. Potrafię też zrozumieć hierarchów mojego Kościoła, którzy chcą powstrzymać radykalnych nowatorów teologicznych, ale czy nie ma na to innych sposobów niż ta deklaracja, która uraża innych chrześcijan i wyznawców innych religii? Ekumenizm jest składem porcelany, w którym nie jest przydatny żaden słoń”.
    Jak widać, postępowe życie religijne polega przede wszystkim na tym, by nie „ogłaszać”, nie „wytykać” i nie „urażać”. To tylko fanatyczni Żydzi w rodzaju św. Piotra czy św. Pawła (akurat apostołom wolno przypominać pochodzenie!) nietolerancyjnie „ogłaszali”, że poza Jezusem „nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” i gruboskórnie „urażali” wyznawców innych religii głosząc Chrystusa ukrzyżowanego, „który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan”. Nic dziwnego zresztą, skoro już ich Mistrz nie zawahał się „wytykać” zacnym faryzeuszom, że są jak groby pobielane…
    Owszem, gdyby, dajmy na to, protestanci rodzili się garbaci, niepięknie byłoby – i to tylko dlatego, że ma się „w czymś” rację – biegać za nimi i „wytykać” im ich ułomność krzycząc: O, garbus, garbus! Ale Kościół powszechny wszak nie z garbusami od urodzenia rozmawia, lecz z ludźmi obdarzonymi (o czym szacunek dla bliźniego zawsze każe pamiętać!) wolną wolą i rozumem w stopniu nie mniejszym niż katolicy. W rozmowie tej zaś nie chodzi o rację w byle „czymś”, lecz o zbawienie i życie wieczne!

    Postępowy chrześcijanin takich niemodnych wyrażeń stara się, rzecz jasna, wystrzegać. Natomiast nigdy nie zapomni, by wtrącić grzeczne słówko o ekumenizmie, który w naszych czasach awansował, jakoś tak chyłkiem-tyłkiem, niemal do rangi jednej ze Spraw Ostatecznych. W dodatku teologicznie niekłopotliwych, bo w tej perspektywie mniej ważne staje się to, w co się wierzy, byle tylko dało się tę wiarę praktykować trzymając wszystkich za ręce i z przyjemnym wyrazem twarzy.

    Pod kościołem cicho-sza…

    I gdybyż jeszcze deklaracja przygotowana przez kardynała Ratzingera wyciągała na wierzch jedynie stare rupiecie w rodzaju Soboru Nicejskiego czy Chalcedońskiego! Tymczasem większość odwołań w jej tekście pochodzi z dokumentów II Soboru Watykańskiego albo z encyklik obecnego papieża. Natomiast „konserwatywna” encyklika o Kościele Piusa XII, „Mystici corporis”, przytoczona została zaledwie raz.
    Wydawać by się mogło, że obfite cytowanie Vaticanum Secundum to sam miód na wrażliwe serca „posoborowych” chrześcijan. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia i dziś wychodzi na to, że także zbyt dosłowne przypominanie uchwał sprzed czterdziestu lat jest już niemile widziane w kościele postępu i należałoby raczej poprzestać na pielęgnowaniu bliżej niesprecyzowanego „ducha” owego Soboru.

    Ów mityczny duch to, rozumie się, wciąż utkany z mgły duch dialogu, pojednania, duch ekumenizmu wreszcie, ale pojmowanego „nowocześnie” – jako demokratyczny consensus osiągany przez negocjacje oraz kompromis. My wam ustąpimy jakiś dogmat, wy przestaniecie się brzydko wyrażać o papieżu… A potem razem, już zbratani i szczęśliwi, zagłosujemy, że Piekła nie ma, a faryzeuszy najlepiej wykreślić z Ewangelii i poprosić o wybaczenie.

    Także ton tej deklaracji nie powala na kolana ciasnym rygoryzmem. Przeciwnie, obok przypomnienia, co należy „stanowczo wyznawać” i „stanowczo zachowywać”, wskazuje się niejednokrotnie na zagadnienia, w obliczu których „otwiera się […] rozległe pole poszukiwań teologicznych”, a nawet takie, dla których „mogą istnieć różne interpretacje teologiczne”.

    To jednak wciąż o wiele za mało dla rozkapryszonych przeciwników „ogłaszania” i „wytykania”. No bo jakże tu nikogo nie „urazić” stanowczo wyznając, że Chrystus jest prawdziwym Bogiem? Chyba żeby ograniczyć się – skoro religia należy do rzeczy duchowych – do cichutkiego wyznania w duchu. Błogosławieni uciszeni?…

    Proszki zwykłe i gwarantowane

    Ale chyba najboleśniej dotknęły cały postępowy świat zawarte w deklaracji „Dominus Iesus” niedelikatne sugestie, jakoby Kościół katolicki różnił się zasadniczo od innych kościołów i związków religijnych, oraz niepokojące zalecenie, by „stanowczo wierzyć”, iż właśnie on „konieczny jest do zbawienia”.
    Na szczęście dziennikarze od religii wywiedzieli się szybko, że nie znaczy to, chwała Bogu, by tylko katolicy mogli zostać zbawieni, więc, już nieco spokojniejsi, potraktowali uwagi kardynała Ratzingera o Kościele z wyrozumiałością bliską tej, z jaką traktuje się przesadną kampanię promocyjną w supermarkecie. Kardynał, okazuje się, po prostu lojalnie zareklamował swoją Firmę jako najlepszą drogę do zbawienia, nie twierdząc wszakże, że jest to droga jedyna. Kościół wypadł więc w tym zestawieniu jak nadzwyczajny proszek; cudnie woniejący kadzidłem, gwarantowany i o Niebo lepszy od tzw. „zwykłych proszków”. Niemniej, zaznaczano, w tamtych też przecież da się coś uprać.

    Niestety, wyobrażenie to niewiele ma wspólnego z wiarą katolicką. Jak bowiem jeden jest Zbawiciel, Jezus Chrystus, tak samo jeden jest złączony z Nim Kościół, poza którym nie ma innej drogi do zbawienia.

    Kościół bowiem nie jest jedną z wielu dróg, choćby najwygodniejszą i wyposażoną w „pełnię środków zbawczych”, ale jest drogą w ścisłym sensie jedyną! Co więcej, nie jest to bynajmniej droga szeroka i wygodna, przeciwnie – wąska i „mało jest takich, którzy ją znajdują”. Inne zaś „drogi” przypominają raczej ruszanie na przełaj, za głosem serca, czyjąś przypadkową radą, albo ku majaczącemu we mgle szczytowi. I można jedynie żywić nadzieję, że dobry Bóg „wiadomymi tylko sobie drogami” wyśle na spotkanie tych zbłąkanych owieczek Niebieskich GOPR-owców, by wyciągnęli je z biedy…

    Owszem, trafiają się jeszcze od czasu Jana Chrzciciela ludzie gwałtowni, którzy zdobywają Królestwo Niebieskie wytyczając nowe szlaki, ale do tak ryzykownych eskapad żadnemu odpowiedzialnemu pasterzowi nikogo zachęcać nie wolno – skoro już został pasterzem, a nie trenerem samodzielnych grup wspinaczkowych.

    Podobnie jedno jest tylko Pismo Święte, nie zaś jedno Pismo Nieco Bardziej Święte i parę półek Pism Też Trochę Świętych. Co oczywiście znowu nie znaczy, że nie ma tam wcale Bożego światła, skoro Duch wieje kędy chce. Ale gdy katolik mówi czasem o „świętych księgach” niechrześcijańskich religii, to są one dla niego święte trochę innym rodzajem świętości. Całkiem tak, jak opowiastki Demokryta o atomach, choć ciekawe i inspirujące, z pewnością są „naukowe” innym rodzajem naukowości niż dwudziestowieczna teoria cząstek elementarnych.

    Deklaracja dodaje nawet z iście niemiecką pedanterią, że należy także „stanowczo zachowywać rozróżnienie” pomiędzy chrześcijańską wiarą teologalną (tak w polskim przekładzie niemieckie theologale Glaube; w wersji angielskiej theological faith), a wierzeniem (w wersji niemieckiej innere Überzeugung – wewnętrzne przekonanie; w angielskiej – belief) w innych religiach. Tylko ta pierwsza to wiara we właściwym sensie, podążająca za objawionym Słowem Bożym, podczas gdy wierzenie bliskie jest raczej nastrojowi wewnętrznej ufności w pojawiające się w różnych czasach i kulturach przeczucia i wyobrażenia Boga.

    Wobec ogromnej różnorodności tych przeczuć i wyobrażeń oraz ich wewnętrznej niejednolitości zaleca się bardziej ostrożność w duchu Pawłowego: „Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!”, niźli ekumeniczną niewybredność. Albowiem obok modlitw i obrzędów mogących przygotować na przyjęcie Ewangelii, są i takie, które – i tu deklaracja powołuje się na encyklikę Jana Pawła II „Redemptoris missio” – „stanowią raczej przeszkodę na drodze do zbawienia”.

    A uszy wciąż świerzbią…

    „Twarda to mowa” – stwierdzili krótko urażeni słuchacze, gdy Pan Jezus w synagodze w Kafarnaum ogłosił się chlebem żywym, „który z nieba zstąpił”. „Odtąd – pisze św. Jan – wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło”.
    W dziejach chrześcijańskiego przepowiadania scena ta powtarzała się już tyle razy, że równie zwięzłe i pełne oburzenia reakcje na „Dominus Iesus” zapewne nie są dla jej autorów żadnym zaskoczeniem. Zdecydowano się jednak na tę powtórkę z elementarza katolickiej teologii z uwagi na – jak czytamy w deklaracji – niebezpieczne rozplenienie się we współczesnym świecie „relatywistycznej mentalności”.

    Św. Paweł wprawdzie takich mądrych słów nie używał, lecz chyba i on przewidywał coś podobnego przestrzegając Tymoteusza, że nadejdą czasy „kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań – ponieważ ich uszy świerzbią – będą sobie mnożyli nauczycieli”. Apostoł Narodów nie był przy tym, podkreślmy, delikatnym ekumenistą i wbrew wzniosłej ideologii nie „ogłaszania” i nie „wytykania” radził: „Głoś naukę, stawaj w porę i nie w porę, zawstydź, potęp, zachęć…”

    Cóż lepszego można radzić w czasach, gdy dobrzy katolicy zamiast dzielić się z innymi pełnią zbawczej prawdy, wciąż próbują – by nie sprawiać nikomu przykrości – zamienić Dobrą Nowinę na Miłą Niezobowiązującą Wiadomość.

    POSTSCRIPTUM

    „Upamiętajcie się i wierzcie ewangelii” – powiada Pismo. Pan Jan Turnau po kilku dniach upamiętał się nieco – ale tylko nieco! – i w „Gazecie Świątecznej” z 9-10 września w obszerniejszym już komentarzu napisał, że deklaracja „Dominus Iesus” wywołała

    „nie tylko wiele hałasu, ale i wiele nieporozumień, wręcz przekłamań. Myślę, że za to odpowiedzialny jest w większej mierze „nadawca” niż „odbiorcy”: dziennikarze i zwykli ludzie. Kościół rzymskokatolicki (inne również) nie dopracował się jeszcze języka, którym może mówić zrozumiale do zwykłych wiernych i „niewiernych” naszego czasu. Oczywiście, deklaracja jest adresowana przede wszystkim do specjalistów – duchowieństwa, teologów – ale została puszczona w świat, w świadomość ludzi nie mających o teologii zielonego pojęcia”.
    Wprawdzie końcowa samomoocena autora wydaje mi się stanowczo zbyt surowa, to jednak myśl przewodnia – że za głupstewka Turnaua odpowiada ostatecznie „nadawca” Ratzinger, albo i cały Kościół, który się „nie dopracował” – godna jest baczniejszej uwagi. Zwłaszcza jako współczesna ilustracja znanej perykopy o drzazdze i belce – tym razem z ekumenicznym miłośnikiem Ewangelii w roli głównej.

    © LeS wrzesień 2000

  45. Pozwole sobie po raz pierwszy rzucic slowem w gajowce, pozdrawiajac Gajowego i zawzietych dyskutantow- wszystkich.Mozna tu sie dowiedziec ciekawych rzeczy to i zagladam tu namietnie ,nie czytam wszystkiego (malo casu kurca bomba )ale powiedzmy duzo!Podziwiam wiare niektorych, u mnie – powiedzmy nadszarpnela sie ostatnimi czasy i tam powoli mam juz dosc tych zydowskich klecht -ale wszystkich odpowiedzi nie mam i watpie czy bede mial raczej coraz wiecej pytan.(bez odpowiedzi).Krotko w temacie albo i nie .JP2 moim zdaniem w stosunku do Polski zrobil judaszowskom robote jezeli nie swiadomie to zle swiadczy o Jego wyslawianym pod niebiosa intelekcie ,jezeli swiadomie to jest to najgorszy rodzaj judaszowstwa i tyle Jezeli chodzi o lewe dzieci a daj mu Boze okazalby sie normalnym chlopem ( i mysle ze cos w tym jest – jednak.Jeszcze o dekalogu ,pare osob podparlalo sie nim zreszta setki razy slyszalem madre stwierdzenie ze wystarczy przestrzegac dziesiaciu przykazan i swiat bedzie zupelnie inny .Madre !prawda?.Tylko ze te nasze dziesiec przykazan to raczej dziewiec z wyrzuconym drugim i dziesiatym podzielonym na dwa -no zeby sie zgadzalo(nie jestem zadnym protestantem wrecz przeciwnie katolik od niemalze urodzenia).I tak mi wyszlo z lektury tutaj ze przed Soborem Watykanskim 2 kosciol byl super a po soborze zszedl na psy .Nieprawdaz?Ciekawe! chetnie poczytam kilku wyjasnien- rozjasnien,.Ze szczerymi pozdrowieniami dla ludzi dobrej woli!Acha mysle ze JP2 mial jednak zydowskie korzenie .UNI do nie swoich sie nie przyznaja.. i tak im pomagal (zagarnac nasz kraj)ze lepiej sie nie da!

  46. Panie JO wyciąga Pan nieuprawnione daleko idące swoje wnioski z tego co napisałem

    „a odnośnie rozwodów, to wystarczą dwie rzeczy, aby ich nie było: wypełniać przykazania DEKALOGU i dochować przysięgi małżeńskiej.”

    i te swoje nieuprawnione niczym wnioski wkłada w moje usta jako rzekomo moją wypowiedź. Czy gdzieś Pan tam widzisz moje stwierdzenie, że Msza Święta jest niepotrzebna. A co Pan powiesz o tych katolikach, którym nie było dane widzieć przez dziesięciolecia nawet księdza [nie mówiąc już o Mszy Świętej], którzy swą wiarę i trwałość małżeństwa zachowali kierując się DEKALOGIEM, Przykazaniem Miłości, modlitwą Ojcze Nasz …, wyznaniem wiary Wierzę w Boga Ojca Wszechogącego …

    A co do rozwodów i wpływu tych rozwodów na dzieci rozwiedzionych rodziców to proszę sobie poczytać tu:
    http://www.rozwodprzemyslto.pl/czym-bedzie-rozwod-dla-twoich-dzieci
    „Rozwód to także rzadko uświadamiane skutki długoterminowe.”
    i dał Pan tego klasyczny przykład skutków tegoż w swej rodzinie.

    Zapomniało też niektóre towarzystwo o cnotach kardynalncy.

    „Cztery cnoty odgrywają kluczową rolę i dlatego nazywa się je cnotami „kardynalnymi”; wszystkie inne grupują się wokół nich.
    Są nimi:

    roztropność,
    sprawiedliwość,
    męstwo
    i umiarkowanie.” (KKK 1805)

    Panie JO – ROZTROPNOŚĆ i Umiarkowanike się tu Panu kłania.
    Trzeba iść w kierunku dobra nie zapominawszy o zajadłych wrogach KK – żeby na końcu się nie usprawiedliwiać; chciałem dobrze, a pomogłem wszystko do cna rowalić – i wyszło jak zawsze.

  47. Panie Marucha. Wczoraj zarzucił mi Pan cytuję: „Pani Katerino,

    Pod artykułem o prof. Geremku umieściła Pani mnóstwo długich komentarzy na temat… Kościoła, zupełnie wypaczając dyskusję i kierując ją na inny tor.”

    Pragnę zauważyć, że dyskusję na ten tor wprowadził Pan Jo. Ja jedynie podczepiłam się pod jego wypowiedzi i się do nich ustosunkowałam, zresztą nie jako jedyna. I nie robię tego celowo. Robię to, bo chcę poznać prawdę. A prawda jest niestety mocno zagmatwana na każdej plaszczyźnie. Efekt Pana dyskryminacji mojej osoby jest taki, że moje kolejne posty pod wczorajszym tematem nadal są w moderacji, podczas, gdy te same tematycznie posty zamieszczone po moich, przez innych, widnieja i mają się dobrze.

    To po co ja się wysilam i tłuczę w tą klawiaturę. Piszę dość szybko, to fakt, ale to strata czasu, skoro i tak nikt tego nie czyta.

    Dziś zajrzałam do książki Henryka Pająka pt „Lękajcie się”. Znalazłam tam bardzo ciekawy wywiad Johna F. MCManusa, który jest wydawcą książki byłego jezuity Malachi Martina. Malachi Martin był sekretarzem kardynała masona Bea. Napisał on wiele pozycji, znakomitych dzieł o jezuitach oraz o pontyfikacie Jana Pawła II. Proponowano mu kapelusz kardynalski, ale on wolał wynieść się z Watykanu.

    Wywiad, o którym wspominam miał miejsce na przełomie maja i czerwca 1997 roku. Zawiera on niesamowite treści i wnosi bardzo dużo do wiedzy. Wywiad jest bardzo długi i przepisywanie go zajmie mi trochę czasu. Nie wiem, więc, czy w ogóle to pisać, skoro pies z kulawą nogą tego nie przeczyta. A ja będę poddana moderacji.

    Są też ciekawe informacje na temat III tajemnicy fatimskiej i jej fałszerstwa. To już nie dotyczy wywiadu. Prawdziwe orędzie fatimskie zawiera też ciekawe przesłanie dla świata i nie brzmi optymistycznie. Napiszę tylko, że wszelke wielkie państwa znikną, a Rosja będzie narzędziem kary Bożej, jeżeli nie nastąpi nawrócenie Rosji.

  48. Marucha said

    Re 43:
    Małżeństwa sakramentalne, w których oboje są wierzącymi i praktykującymi katolikami, rozwodzą się ok. 400 razy rzadziej, niż małżeństwa niesakramentalne.

  49. ad. 44
    Panie Mieczysławie – a czy może nam Pan podać linka lub ewentualnie miejsce, gdzie bez problemów można przeczytać/kupić Talmud w języku polskim? Czy też w trosce o czym Pan piszesz nie można – dla specjalistów, a inni by to źle zrozumieli.
    Widzi Pan – dokumenty KK sa publikowane ,,,
    a Pan ma o to pretensje.
    – że nie każdy rozumie?
    Toż wyłóż Pan [prosto i zrozumiale] co to jest całka takim osobom co są jedynie zdolni skojarzyć całkę z dziewicą.

  50. Ad. 46 – a czy ja temu zaprzeczam?
    Przy czym nie wiem czy 400 razy czy 200 razy.

    A do tego w stosunku do małżeństwa sakramentalnego nie ma pojęcia rozwodu – można je jedynie uznać [w określonych istotnych warunkach] za nieważne od samego początku.

    Takie pojęcie nieważności funkcjonuje też w prawie w stosunku do czynności prawnych
    – Np. z Kodeksu Cywilnego
    Art. 58. § 1. Czynność prawna sprzeczna z ustawą albo mająca na celu obejście ustawy jest nieważna, chyba że właściwy przepis przewiduje inny skutek, w szczególności ten, iż na miejsce nieważnych postanowień czynności prawnej wchodzą odpowiednie przepisy ustawy.
    § 2. Nieważna jest czynność prawna sprzeczna z zasadami współżycia społecznego.

  51. Boomcha said

    http://www.rp.pl/artykul/67352,769938-Wolnosc-religijna–Polska-z-najwyzsza-nota.html

    „(…)Jak pisze izraelski dziennik „Haarec”, który dotarł do raportu, Polska, m.in. obok Szwecji, Stanów Zjednoczonych, RPA, Belgii czy Austrii, znalazła się w grupie krajów ocenionych najlepiej.

    Jedynkę otrzymały m.in. Włochy, Ukraina, Hiszpania, Bangladesz, Tajlandia, Bahrajn i Mongolia. Na zero amerykańscy naukowcy ocenili zaś takie państwa, jak komunistyczne Chiny, islamski Iran, Rosja, Arabia Saudyjska, Afganistan oraz nieoczekiwanie… Izrael.”

  52. Do #48 Dla jasności – jest to w kontekście do twierdzeń JO pod moim adresem.

  53. Marucha said

    Re 47:
    Pani Katerino, znamy tę tematykę bardzo dobrze i wiele na ten temat piszemy.
    I nie o to chodzi, że Pani pisze o błędach w Kościele, bo my też to robimy.
    Pani po prostu neguje konieczność istnienia Kościoła, obarczając go nawet winami jego wrogów, którzy podstępnie się doń wkradli.

  54. Rysio said

    re 48. W USA na Greenpoincie wsród polaków mamy całe mnóstwo tymczasowych tzw. „amerykańskich małżeństw”.

    Razem mieszkają, razem gotują, piorą.
    Często nawet razem chodzą do koscioła.

    PS. A ich prawowici małżonkowie ciągle w Polsce.

  55. Ad. 53
    I tu tkwi istota sytuacyjna dramatu Kościała Katolickiego.
    Stąd też przypomniałem cztery cnoty kardynalne: roztropność, sprawiedliwość, męstwo i umiarkowanie; które stosowane pozwalają wyjść z tego oblężenia. Oby starczyło mądrości dla wielu.

  56. Rysio said

    re 39. Panie Gajowy od tego wszystkiego rozbolała mnie głowa.

    A może bys’my tak przeszli na Misesa?

    😉

  57. u said

    Nie tylko Bractwo Sw.X odzegnuje sie od herezji w KK, ale i Zakon pod wezwanieniem „mary Immacculate Quenn”. Msze swieta jest cebrowana w staro – lacinskiej liturgii. Oatstanio na ich stronie ukazal sie ciekawy artykul na temta JP II. Zakon nie uznaje zwierzchnictwa papieza od czasu Jana XXII i deamskuje wypaczenia IISW. Wlasnie tej kosicol jest najblizej mojego miesjca zamieszkania i tam co niedziele spotykam sie z Bogiem.

    http://www.cmri.org/001-looming-canonization-john-paul-ii.shtml

  58. I mam prośbę do osób dobrze rozeznanych w kościelnych dogmatach, o co chodzi z tymi Matkami Boskimi? Jeżeli mam wejść na właściwy tok rozumowania, to muszę najpierw zrozumieć co oznaczają pewne niejasne dla mnie dogmaty religijne. Przecież Matka Boska była jedna, to dlaczego mówi się Matka Boska Fatimska, Matka Boska Częstochowska, Maryja z Guadelupe etc. Pytam, bo nie wiem, czy krążące po Internecie informacje, że kult MARYJNY jest częścią masońskiej propagandy, nie jest przypadkiem prawdą? A jak czytam takie informacje, to ma prawo zapalić mi się czerwona lampka. Widziałam kiedyś na you tubie, taki materiał, gdzie zapytano pewnego księdza, który miał być niejako autorytetem w sprawach wiary, nie pamiętam jego nazwiska, co on uważa na temat intronizacji Jezusa na Króla Polski. A on na to, ten ksiądz, że wydaje mu się to przesadą, bo przecież wystarczy, że Królową Polski jest Maryja. I wtedy też zapaliła mi się czerwona lampka.
    ć
    Pani Katerino, nie chcę być złośliwy, ale takie pytania dowodzą, iż powinna Pani jeszcze wiele pytać, zanim zacznie głosić własne przemyślenia… – admin

  59. tralala said

    Genialne kazanie o herezjach i sektach w KK:

    Moze ktos z Panstwa mi wyjasni, dlaczego ks. Natanek nie uzywa tradycyjnych szat i nie odprawia sam Mszy sw. trydenckiej?

  60. Wywiad Johna F. MCManusa, który jest wydawcą książki byłego jezuity Malachi Martina. Malachi Martin był sekretarzem kardynała masona Bea. Napisał on wiele pozycji, znakomitych dzieł o jezuitach oraz o pontyfikacie Jana Pawła II. Proponowano mu kapelusz kardynalski, ale on wolał wynieść się z Watykanu.
    Wywiad, o którym wspominam miał miejsce na przełomie maja i czerwca 1997 roku.
    -Twierdzi ksiądz, ze jego książka nie jest fikcją ani faktem, lecz dziełem faktograficznym. Co ksiądz ma na myśli?
    „Windswept House” jest powieścią, lecz jest ona w 85% oparta na rzeczywistych faktach, a większości postaci pojawiających się w niej, istnieje naprawdę, jeśli nawet nadałem im fikcyjne imiona. Jest także wspominanych kilka żyjących osób, jak Michaił Gorbaczow, który pojawia się jako on sam. A kilka kluczowych postaci jest rzeczywiście skomponowanych z kilku prawdziwych osób.
    – Opuścił ksiądz zakon jezuitów i normalne życie kapłańskie ponad 30 lat temu. W owym czasei pełnił ksiądz funkcję bliskiego współpracownika Jana XXIII i kardynała Agostino Bea. Czym więc spowodowane było odejście księdza?
    Coraz trudniej było mi dostrzec Chrystusa w którymkolwiek z mych bezpośrednich przełożonych. Nie było takiego liberalnego działania, którego by kardynał Bea nie przeprowadzał. Za wroga wiary uważałem nawet, stojącego wówczas na czele zakonu jezuitów Ojca Jeana Baptiste Janssena. Moi koledzy wierzyli, iż wymagana wówczas od każdego kapłana Przysięga Antymodernistyczna, jest żartem. Przysięga ta zobowiązywała nas wszystkich, byśmy sprzeciwiali się „uwspółcześnianiu” dogmatu w celu zharmonizowania go ze współczesnym światem. W swej istocie modernizm twierdzi, że dogmaty zmieniają się – całkowity absurd! Nie mogłem więcej udzielać swego nazwiska takim wywrotowym działaniom.
    – A wiec opuścił ksiądz zakon jezuitów, ale nie zwolniło to księdza z Jego obowiązków kapłańskich. Jaki jest dzisiejszy status księdza?
    Na moją prośbę Papież Paweł VI zagwarantował mi uniwersalny status, w którym nie będę znajdował się pod zwierzchnictwem żadnego z biskupów. Nie ubieram się jak ksiądz i nie posiadam żadnych przydzielonych zadań kapłańskich. Lecz ciągle jestem księdzem.
    – Kiedy pragnął ksiądz opuścić Watykan, czy były próby namawiania księdza, żeby pozostał?
    Tak, powiedziano mi, iż mogę oczekiwać, ze zostanę kardynałem, że mając wiedzę biblijna, biegłość w językach, młodość, wyśmienite zdrowie i dobrą pamięć – że to wszystko czyni mnie kandydatem do kariery. Lecz nie chciałem pozostać, gdyż wiedziałem, jak wiara przez wielu była osłabiana.
    – Napisana przez księdza książka rozpoczyna się żywym opisem świętokradczej „czarnej mszy”, odprawianej w 1963 roku w Charleston w Południowej Karolinie. Czy to się naprawdę wydarzyło?
    Tak. Wydarzyło się. A udział telefoniczny pewnego wysokiej rangi hierarchy z Watykanu również jest faktem. Młoda kobieta, która została zmuszona, by uczestniczyć w części tego satanistycznego rytuału – na szczęście zdołała wyjść za maż i wiedzie normalne życie. To ona dostarczyła mi szczegółów tego zdarzenia.
    – Odnosi się ksiądz do jednej z kluczowych postaci, jako do „słowiańskiego papieża”, a innej jako do „kardynała ze stuletniego miasta”. Czy ma ksiądz na myśli papieża Jana Pawła II i zmarłego kardynała Josepha Bernardyna z Chicago?
    Nie mogę odpowiedzieć twierdząco na takie spekulacje. Napisałem książkę „faktograficzną” – nie jest to jednak dokument. Istnieje puszczony w obieg glosariusz, który przedstawia prawdziwe nazwiska tuzinów mych postaci. Nie sporządziłem go i nie konkuruję z jego twierdzeniami, choć muszę powiedzieć o nim, że to dobrze wykonana praca.
    – W odniesieniu do „kardynała ze stuletniego miasta” opisuje ksiądz wielu kardynałów i biskupów w bardzo złym świetle. Czy ta charakterystyka oparta jest na fakcie?
    Tak, pomiędzy kardynałami i hierarchami są sataniści, homoseksualiści, antypapiści i współpracownicy sił dążących do władania światem.
    – Czy jest tak wiele intryg i nielojalności wewnątrz Watykanu, jaie zdaje się wskazywać książka?
    .Jest więcej niż napisałem w książce. Papież otoczony jest przez ludzi w szatach duchownych, którzy nie posiadają katolickiej wiary; aby wprowadzić nowy porządek świata, współpracują oni z fundacjami, organizacjami pozarządowymi, instytucjami finansowymi, rządami., akademiami i innymi agendami.
    – Napisana przez księdza książka twierdzi, że osoby na najwyższych stanowiskach w hierarchii Kościoła pracują, by wprowadzić Go w „nowy porządek świata”?
    W swej całkowicie zaplanowanej formie zapanuje całkowita globalizacja pieniądza: wpływ kapitału i towarów będzie sterowany z jednego centralnie kierowanego źródła, jak „Bank of International Settlements” w Szwajcarii. Każde państwo, które nie podporządkuje się nowemu, zglobalizowanemu systemowi, zginie. Dodatkowo zostanie rozszerzona ONZ, która rozpowszechni swą strukturę etyczną, za którą już orędują Michaił Gorbaczow i Marice Strong; zastąpi to Dziesięcioro Przykazań i stanie się podstawą nowej, powszechnej, bezbożnej religii. Wszyscy poważni chrześcijanie – a przede wszystkim katolicy – będą zmuszeni przetrwać prawdziwe męczeństwo, gdyż będzie się od nich wymagało, by porzucili wszystko, w co wierzą. Będą czynione naciski, by zaakceptowali oni nową formę państwa z jego nową religią. Ten nowy porządek świata, nie będzie opierał się na kompleksie budynków, z którego rozsyłani są emisariusze, by dać światu nowe rozkazy. Będą nadal istniały legislatury krajowe, lecz rządy na świecie będą sprawowane przez tych, którzy wspięli się na szczyt.
    – Co ma ksiądz na myśli mówiąc szczyt?
    Siła tkwiąca u podstaw tego nowego porządku – o czym pisałem w „Windswept Mouse” – jest bardzo podobna do piramidy. Jest ona szeroka na samym dole, gdzie wiele jednostek pracuje dla wspólnego celu i ma nadzieję na to, iż zostanie promowana na wyższe stanowisko. W strukturze tej, na każdym następnym szczeblu, znajduje się coraz to mniej osób. Tylko kilka z nich formuje jej ostateczny dyrektoriat – szczyt piramidy. Osoby te nie posiadają żadnej lojalności wobec państw z których pochodzą; są one nowym typem jednostki – internacjonalisty, który pragnie kontrolować ludzkość, rządy i cokolwiek, co uzna za warte, by nałożyć na to swą wolę. Na przykład ZSRR, według mojej opinii nie rozpadł się naturalnie, lecz polecono mu by się rozpadł. Gorbaczowi powiedziano, aby opuścił swe stanowisko i by poinformował przywódców państw bloku radzieckiego, by uczynili podobnie. Polecenia te wyszły właśnie ze szczytu.
    Czy przewiduje ksiądz w tym nowym porządku represje fizyczne?
    Tak, przewiduję, choć całkiem innego rodzaju. Siły zdeterminowane, by osiągnąć całkowitą władzę rzeczywiście otworzą obozy internowania, lecz osoby wysyłane do nich zawsze będą ofiarami całkowicie legalnego postępowania; zostaną uznane za winne złamania ustanowionych praw.
    Czy Kościół Katolicki jest celem bardziej niż inne kościoły?
    Tak, ponieważ jest on oddzielną międzynarodową organizacją, której nie można pozwolić, by istniała jako konkurent. Kościół Katolicki posiada swój własny korpus dyplomatyczny, składający się z ambasadorów, pełniących swe stanowiska w wysoko rozwiniętych krajach świata. Istnieje 180 państw, które wysłały swych ambasadorów do Watykanu. Żaden inny kościół nie przyciąga takiej uwagi. Ci, którzy pracują dla „nowego porządku świata” muszą wziąć pod swoja kontrolę tę wyjątkowa organizację.. Proces przy pomocy którego usiłują to osiągnąć, opisany jest w Windswept House”. W książce tej stwierdzam: „Kościół jest sine qua non dla nadejścia nowego światowego porządku”.
    -Opisuje ksiądz niemal całkowite niszczenie Kościoła Katolickiego, na które składa się odmówienie przez część przywódców Kościoła wyrzucenie części heretyków i apostatycznych teologów, powstrzymania fałszywych unieważnień małżeństw, wyrógowania homoseksualistów, zmuszania biskupów do przestrzegania prawa kościelnego i dogmatów, etc. W poprzedniej książce usprawiedliwiał ksiądz papieża za nie podejmowanie działań powstrzymujących te nadużycia, dając do zrozumienia, że miał on dobre powody dla swej kłopotliwej tolerancji. Jednakże teraz zajął ksiądz znacznie twardsze stanowisko, które nie zawiera już usprawiedliwienia za jego brak działań. Skąd wzięło się to nowe podejście?
    Jest zbyt późno, by próbować znaleźć usprawiedliwienie. Papież powinien użyć swej władzy, by ocalić kościół od jego wewnętrznych wrogów. Dziś, problemem kościoła jest apostazja, stanie z dala od podstawowych dogmatów, szczególnie tych, którzy dzierżą wysokie stanowiska. Nie jest to to samo co herezja i schizma. Apostaci powinni zostać wyrzuceni. Kiedy nie są rugowani, wierni stopniowo wpadają w tę sama apostazję.
    – Czy niektórzy katolicy nie będą źli na księdza z powodu jego krytykowania papieża i potępiania wysokich dostojników kościelnych?
    Niektórzy już są. Lecz papieże SA zwykłymi ludźmi, którzy zostali wyniesieni na nadzwyczajny poziom i którym dano nadzwyczajna władzę we wszystkim oprócz bardzo wąskiego obszaru – SA oni omylni, tak jak omylny był Piotr i Judasz. Co do kardynałów i biskupów, to jest wielu wielkich świętych, lecz także wielu narzucało Kościołowi intrygę i nielojalność.
    – Czy to, co ksiądz opisuje ma coś wspólnego z planami XIX wiecznych włoskich karbonariuszy? Czy grupa ta nie została ustanowiona po to, aby infiltrować kościół tak, by duchowieństwo i świeccy podążali za ich wskazaniem?
    Dokładnie! Lecz karbonariusze nigdy nie byli żadnymi działającymi ze swych komórek, fantasmagorycznym stowarzyszeniem w kapturach i wysokich kapeluszach. Jeśli rozumie pan taktykę karbonariuszy, to wie pan, że ich przywódcy nigdy nie mieli zamiaru niszczyć Kościoła – pragnęli się nim posługiwać. Uznawali Kościół za stabilizującą świat siłę społeczną i dlatego chcieli go kontrolować dla własnych celow. Celem do którego zmierzali, było otoczenie papieża i Watykanu swoimi ludźmi, tak, by kościół podążał za ich przywództwem. Ich plany zawsze nawoływały do przejmowania Kościoła – poprzez wysyłanie swoich ludzi do seminariów i zgromadzeń- a nie do Jego niszczenia.
    – Czy coś podobnego do tego, co ksiądz opisuje, zdarzyło się kiedykolwiek wcześniej w dwu-tysiącletniej historii Kościoła Katolickiego?
    Nie, nic takiego się nie wydarzyło. Nigdy nie było takiej sytuacji, w której dosłownie na każdym poziomie kościoła apostazja jest inicjowana, ochraniana, dozwalana i nigdy nawet nie rozmawia się na jej temat. Wszystko to oznacza dla mnie jedno: Nie oznacza końca Kościoła, lecz koniec takiej struktury Kościoła, jaką znamy. Ale nie oczekuję, ze amerykański Kościół katolicki zerwie z Rzymem i zamiast apostazji stworzy normalną schizmę. Kiedy miejsce ma apostazja, nieuświadomieni katolicy pozostają posłuszni; gdyby zamiast apostazji istniała formalna schizma, amerykańscy prałaci i prałaci każdego państwa ogłaszającego takie formalne zerwanie – straciliby posłuszeństwo wiernych.
    – Jedną z kilku postaci występujących w tej książce jest Michaił Gorbaczow. Czy jest on bardziej – czy może mnie niebezpieczny dla ludzkości teraz, czy był nim wcześniej jako przywódca ZSRR?
    Jest on dalece bardziej niebezpieczny. W planach tych, którzy wdrażają proces prowadzący do nowego porządku świata, przenucony został do rzeczy wielkich.
    – Książka księdza wspomina o „zmierzchu NATO”. Czy ma ksiądz na myśli, że NATO ulegnie likwidacji?
    Nie, mam na myśli zmierzch tego NATO, które stworzono kiedyś. Zostało ono utworzone jako sojusz militarny w opozycji wobec możliwej agresji Sowietów na Zachód. Nie ma już Związku Sowieckiego i nie ma zagrożenia sowiecką militarną inwazja na kraje zachodu. NATO powinno więc zostać rozwiązane, lecz jego struktura jest tak użyteczna, ze dano mu nową rolę polityczną i społeczną.
    – Jak potraktowali książkę recenzenci?
    Nie było złych opinii. Ale liczni recenzenci dokonali „gangsterskich” omówień, zestawiając ją z ksiązką „ White Smoke” Andrew Grecley’a, który zaleca wybór nowego papieża, mogącego przeprowadzić kościół przez to co dziś przechodzi. Tego wcale nie potrzebowałem – mimo, że recenzenci określają go jako konserwatystę, a mnie jako radykała. To po prostu śmieszne. „New York Times” nie dokonał recenzji mojej ksiązki i nie spodziewam się, aby dział książek to w ogóle uczynił. Nie tak dawno temu, inną moją książkę, która dotarła na szczyt bestsellerow „Times’a”, określono tam po prostu jako „dobra do czytania”
    – Co dalej dla Malachi Martina?
    W XII wieku żydowski uczony Majmonides napisał dla swego ludu „Przewodnik dla zakłopotanych”. Mam nadzieję napisać coś takiego jak on, by pomóc katolikom podczas tego bardzo trudnego okresu historycznego.

  61. wi42 said

    @40

    Nie znam statystyk, ale obserwuje sporo rodzin chinskich, ktore moga byc przykladem nie tylko stabilnej rodziny ale rowniez dbania o rodzicow i wychowania dzieci. Potega demograficzna Chin nie wziela sie z „niczego”, ma zrodlo w trwalej rodzinie i tradycji.

  62. RomanK said

    Co to jest malzenstwo?
    To zwiazek mezczyzny i kobiety, ktorego podstawa jest jednota bazujaca na trzech wspolnotach:
    1,Uczuciowej
    2.Cielesnej
    3,Majtkowej
    , ktorej podstawowym celem jest prokreacja i przekazanie potomstwu calej spuscizny kulturalnej bazujacej na tradycji, wierze i opartym na nich sposobie postrzegania swiata i oceny zdarzen i zjawisk.

    Malzenstwo daje poczatek podstawowej komorce spolecznej- Rodzinie.

    W roznych kulturach roznie traktowane jest malzenstwo im wyzsza kultura tym bardziej zabezpieczona jest spolecznei rodzina i owoce zwiazku malzenskego, a sam akt -zawarcie malzenstwa odbywa sie w sposob uroczysty i ceremonialny. wlasnei w celu podniesienia szczegolnej wagi i rangi tej instytucji. Chrzecijanstwo podnioslo Malzenstwo do Jednego z Sakramentow, uznajac go za nierozerwalny, dla dobra rodziny i potomstwa.

    Rozpad malzenstwa to zawsze rozpad z powodu braku jednej badz dwoch- a nawet wszystkich trzech wspolnot!

    Kazde malzenstwo jest tak silne- jak silna jest kazda strona Malzenstwa, jego dedykacja i dojrzalosc psychiczna, o ktorej swiadczy sila kazdej ze wspolnot malzenskich!
    Kiedys uzywano pojecia zdolnosci malzenskiej!
    Jednym z warunkow byla zawsze poczytalnosc i zdolnosc rozumienia istnienia wspolnot i zdolnosc do dotrzymania przysiegi malzenbskiej,,dotrzymania i dbalosci o te wspolnoty…stad slubowanie’ Milosci, Wiernosci i Uczciwosci malzenskiej….
    Coz malzenstwo i jako instytucja spoleczna i Sakrament nie jest dla ludzi- ktorzy do niego nie dorosli…..nie dojrzeli i nie maja zdolnosci do malzenstwa.
    Rozwod ..to urzedowe stwierdzenie braku owych wspolnot,,,okreslenie kto w Malzenstwie jest winien rozpadu wspolnot..i zabezpieczenie potomstwa- jak mozna najsprawiedliwiej!
    To co dzieje sie w POlsce i nie tylko , powszechnosc rozwodow i zwiazki parterskie sa tylko objawiem infatylizacji Polakow i upadku- spoganienia kultury, barbaryzacji edukacji produkujacej niedojrzalych matolow i wyksztalciuchow ze stymulowanym edialnie libido i calkowitym zanikiem superego.

  63. u said

    Bardzo wymowne kazanie ks.P.Natanka na temat antychrysta w KK. Warto wysluchac, bo moze miec racje. Przeciez te antychrysty, az kola w oczy, nie kryja sie zupelnie.

  64. Villa said

    Po smierci metropolity krakowskiego, arcybiskupa Eugeniusza Baziaka 15 czerwca 1962 roku, Prymas Polski kard. Wyszynski nie chcial Karola Wojtyly jako arcybiskupa krakowskiego.
    Przez dwa lata trwaly spory miedzy Kard. Wyszynskim a Zenonem Kliszko – glownym ideologiem parti komunistycznej, marszalkiem Sejmu i czlonkiem Biura Politycznego PZPR. Zenon Kliszko chcial Karola Wojtyle jako metropolite Krakowa. Kard. Wyszynski przedstawil Kliszce 7 innych biskupow jako kandydatow na metropolite Krakowa. Zenon Kliszko upieral sie za kandydatura Karola Wojtyly. Gdy papiezem zostal Pawel VI z ktorym Wojtyla byl zaprzyjazniony, kard. Wyszynski wyrazil zgode 15 stycznia 1964 roku. aby Wojtyla objal metropolie krakowska.
    Pawel VI jak i Jan Pawel II mieli krew zydowska i poparcie ze strony zydomasonerii.

  65. Kolombina said

    Ad/63
    Co do tej krwi zydowskiej to mam wątpliwości zważywszy na powszechną praktykę unych zawłaszczania sobie wszystkich, którzy w różny sposób się wyróżnili pozytywnie. Takie opinie j/w świadczą o przemożnym pozostawaniu gojów pod wpływem faktów prasowych gieremka, a wiadomo czyja jest prasa. Zgadzam się natomiast, że Watykan jest opanowany przez masonerię. Pamiętam jak po pochowaniu JPII szef IPN w programie I telewizorni mrugając fałszywie oczkami splunął na podniosłą jeszcze atmosferę oznajmiając, że przy JPII był donosiciel współpracujący. Podejrzenie zostało rzucone na księdza Malińskiego a ja tak sobie myślę, że był nim sam kapciowy, który de facto organizował pracę papieża, odbierał korespondencje, umawiał na spotkania, był spowiednikiem JPII, zaprosił Kwaśniewskich do papa mobile na rachunej JPII, potem błyskawicznie awansował i błogosławił peło przed wyborami. Podobno do tej pory, wbrew testamentowi JPII, nie zniszczył jego prywatnych zapisków.

  66. Papieże ostrzegają Polskę i inne narody
    http://www.ppharka.hg.pl/pasyjny%20krzyz.html

    Ostatniego dnia roku 1993 w kościele św. Ignacego Loyoli w Rzymie papież Jan Paweł II wygłosił homilię, wobec której nie można przejść obojętnie. „Antychryst jest wśród nas – zawołał Jan Paweł II. Początek nowego roku otwiera horyzonty, które choć nie pozbawione przebłysku światła, są mroczne i groźne, nie możemy przymykać oczu na to, co nas otacza. Musimy nazwać po imieniu złego. Nie możemy przeoczyć faktu, że wraz z kulturą miłości i życia na świecie rozpoczyna się inna cywilizacja, cywilizacja śmierci*, będąca bezpośrednim działaniem szatana i stanowiąca jeden z przejawów zbliżającej się Apokalipsy” (O. Bonifacjus Gunther Szatan istnieje naprawdę).
    O. Święty Jan Paweł II w takich oto słowach ostrzegał nasz naród: „Przyszłość Polski zależy od tego, jaką drogą pójdzie nasz naród. Jeśli odrzucimy Dekalog i wybierzemy szatańską cywilizację śmierci będziemy pogrążać się w otchłani samozniszczenia” (Ks. Ottavio Michellini Orędzia Pana Jezusa do Kapłanów).

    Na tym polu toczy się dzisiaj walka z Antychrystem i to koniecznie trzeba widzieć. A na tym polu JPII był nieugięty.

  67. Inkwizytor said

    Re: 64

    A wystąpieni sejmowe Santo Subito Pan zna ? A jego stręczenie Polakom Unii Europejskiej ? Na tym polu też był nieugięty, no i jeszcze na polu kłaniania się Żydom w pas. Kościół rozwalił perfekcyjnie w czasie swojego „pontyfikatu” i nie pomoże tu żadne zaklinanie rzeczywistości

  68. Niedaleko said

    „Na tym polu toczy się dzisiaj walka z Antychrystem i to koniecznie trzeba widzieć. A na tym polu JPII był nieugięty.”

    No to co jego „harcerze” robią tutaj ??? Coś tutaj się nie klei w tym wszystkim.

    „Ulica Górnośląska w Warszawie, zaciszny zakątek na tyłach Sejmu. Tutaj, w przedwojennej willi pod numerem 43, swoją siedzibę ma wikariusz regionalny Prałatury Opus Dei – czyli najwyższy rangą przedstawiciel Dzieła Bożego w Polsce.”

    „Do szkół Sternika swoje dzieci posyłają m.in. minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, były wicepremier Roman Giertych (jego brat Robert jest wicedyrektorem i nauczycielem religii w szkole dla chłopców Żagle), poseł PiS Przemysław Wipler, senator PiS Jan Maria Jackowski, byli posłowie LPR Radosław Parda i Szymon Pawłowski, dziennikarz TVN24 Bogdan Rymanowski oraz prawicowy publicysta Robert Tekieli. W Sterniku uczą się także wnuki Ryszarda Legutki, Antoniego Macierewicza i Henryki Bochniarz.”

    Polityka – nr 49 z dnia 2011-11-30

    To wszystko przypomina jednego agenta , „Jestem za, a nawet przeciw”.

  69. Marucha said

    Re 60:
    Czy Pani długi wpis miał nas „uświadomić”, ujawniając rzeczy nam nieznane lub ukrywane?

    Doskonale wiemy, że do Kościoła wkradła się Piąta Kolumna – m.in. skutkiem liberalnej i tolerancyjnej postawy posoborowych papieży. Doskonale wiemy, iż Zakon Jezuitów, ongiś potężny obrońca czystości wiary, jest opanowany przez masonerię. Nic nowego nam Pani nie powiedziała.

    Jak długo ma Pani zamiar obciążać Kościół winami jego podstępnych wrogów?

  70. ZENON said

    Uczestniczenie w mszach jp2 z buddystami, hinduistami, muzułmanami oraz innym religiami nie chrzescijanskimi jest wrecz odstepstwem. Budda oficjalnie przyznaje sie do okultyzmu. Hinduizm oraz buddyzm to religie satanistyczne.A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

    http://vipereus0.tripod.com/115.html

    jp2 = apostata

  71. Ad. 67.
    Panie Inkwizytor
    Poczytaj Pan z uwagą treści prezentowane na witrynie
    http://jozefbizon.wordpress.com
    [i jej podstronach]
    to się Pan przekonasz, że te zagadnienia zna i się do nich ustosunkowuję.
    Panie Inkwizytor – zatwardziałość, to zły doradca.

  72. Ad. 70
    Panie ZENON, a gdzie Pan te Pana msze z JPII widzisz – a do do tego w liczbie mnogiej. Spotkanie ekumeniczne w Asyżu było błędem – to fakt, ale tam mszy nie było.

  73. ZENON said

    AD 72.

    widze ze Pan ogranicza sie do jednego elementu

  74. Ad. 73
    Tych elementów jest znacznie więcej niż się Panu ZEZONOWI wydaje, ale ten który podniosłrm w #66 jest najważniejszy.
    Lepper w Strasburgu powiedział co myśli o UE i kto na tym skorzystał czyim kosztem – to mu nie darowali tego.
    To samo i z JPII na tym głównym polu bitwy – też mu tego nie darują, a i znajdą głupów co im w tym pomogą. Paniał?

  75. Marucha said

    Re 72:
    Panie Jozefie, nie tylko skandaliczne spotkanie w Asyżu było błędem.
    Błędem – więcej, herezją – było wciskanie ekumenizmu w takiej formie, jaką obserwujemy, a która była potępiana przez wszystkich poprzednich papieży, m.in. w słynnym „Syllabusie”, którego nawet nie znają dzisiejsi kapłani.
    Skutkiem tego ekumaniactwa był zanik misyjności Kościoła, do którego to zadania stworzył go Chrystus. Skutkiem tego było stawianie (niemal) na równym religii fałszywych z religią prawdziwą, świadome udzielanie Komunii Św. innowiercom, próby rehabilitacji oszusta Lutra. I wiele innych.

  76. JO said

    Panie Jozefie Bizon – Pan jest zatwardzialy a nie inni.

    Pan podaje w jednym zdaniu , ze „Spotkanie ekumeniczne w Asyżu było błędem – to fakt, ale tam mszy nie było.”

    Sam Pan przyznaje, ze byl blad a My mowimy , ze bledow bylo daleko wiecej.

    Pan mowi, ze „A L E ”

    a my mowimy , ze nie ale, gdyz ten kto mowi ale jest popychany przez SZATANA

    Pan Bog uczy „tak, tak – nie , nie” i uczy mowic tylko slowami Pana Boga

    a wszystko po i wlacznie z „ALE” pochodzi od szatana.

    Papiez ma w obowiazku bronic Wiary a nie ja zniekrztalcac. Nawet jezeli JPII robil cos w dobrej wierze, to zmiksowal Prawde z Falszem i calosciowo tego Papieza Dzialania Kosciol Swiety Katolicki potepia oddajac mu sprawiedliwosc w niektorych watkach a w calosci jak juz Pan Gajowy wylozyl – dzialanosc JPII jest – byla ZLA

    NIE MA ALE

    Przyklad to Biskup zalozyciel Bractwa

    My mamy obowiazek potepac co potepac sie nalezy,

    Nie potepiamy JPII duszy, nie znamy jego serca, intecji – o tym wie tylko Pan Bog

    Oceniami, sadzimy CZYNY A ONE BYLO OCHYDNE

    Pan chce byc wydaje sie Panem Bogiem – Pan jest butny i w tym grozny

    Zaklina Pan rzeczywistosc

    Odwraca Kota ogonem

    Czarne Pan okresla Bialym

    Mowi Pan slowami SZATANA …”ALE……”

    Pan jest zatwardzialy w swoim bledzie

  77. ZENON said

    AD. 74

    Pan Józef Bizoń nie zna Pana Zenona tak ze wypowiadanie sie co sie komu wydaje jest delikatnie ujmujac nie ma miejscu.

    „Na tym polu toczy się dzisiaj walka z Antychrystem i to koniecznie trzeba widzieć. A na tym polu JPII był nieugięty.” – w pkt. 66

    Heretyczna wręcz apostatyczna działalnośc jp2 doporowadziła do tego że wiadomo po ktorej stronie ów człowiek stanał. Zreszta

    był całkowicie swiadomy swych poczynań. Natomiast Pan Marucha w pk. 75 dobitnie przedstawił temat.

  78. JO said

    ad.75. SKUTKIEM tego byla utrata wiary przeze mnie i tylko COD sprawil , za Laska Boza, ze wrocilem na Droge Prawdy i Zycia

    Panie Jozefie, jak Pan tak dalej bedzie zazarcie Uswiecal JPII , ja oskarze Pana Dzialanie jako 3 kolumne i podejrzewac bede, ze Pan przechopdzi na strone Szatana

  79. JO said

    Upominam Pana Po Katolicku – Milcz czlowieku, nie bluzij PRAWDZIE

  80. Marucha said

    Mowi się wiele o maryjności Jana Pawła II, o wielkim kulcie, jaki żywił do Niepokalanej,

    Dlaczego więc dopuścił do bezczeszczenia miejsc objawień w Fatimie?

    http://www.p-w-n.de/fatima_zbeszczeszczona.htm
    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/259

    O „Centrum Międzyreligijnym” w Fatimie (przypominam, że objawienia dotyczyły wyłącznie katolików!):
    http://forum.piusx.org.pl/index.php?topic=153.0
    http://rzymskikatolik.blox.pl/2006/01/Czy-Darwin-mial-racje.html

    … i wiele innych….

  81. Rozpętaliście tu Panowie i Panie sąd nad JPII.
    To ja się pytam w jakim systemie prawnym nie ma prawa do obrony osoba sądzona?
    I czy Panowie widzicie jakieś dobro w działalności JPII?

  82. JO said

    ad.40.oraz odnosnie do realiow w Chinach. Nie zbadane sa wyroki Boze. Szatan rowniez potrzebuje Armii ludzi w walce ze Sw KKatolickim i on potrafi chodowac sobie ludzie w „rodzinach”.

    Nie ma czlowiek sam sil pozostac w zwiazku malzenskim, gdyz czlowiek bez Pana Boga nie potrafi Kochac, nie zna pojecia milosci a wylacznie kieryje sie pozadaniami.

    Zydzi , modernizm….wyeliminowali Nadprzyrodzona sile plynaca od Pana Boga w Katolikach poprzez podmienienie Religii na Sekte judekatolicka.

    Brak urodzin, zabojstwa dzieci nienarodzonych, zycie na kocia lape z wieloma partnerami – to efekt Braku Pana BOGA – czyli Wiedzy oraz Lask – Darow Ducha Swietego – nADPRZYRODZONYCH DAROW DAJACYCH SILE W pokonaniu szatana – Swiata

  83. APA said

    Panie Kafel !
    Prosimy o relacje na temat jak to przebiegaja rozwody u Zydow.
    Masz sasiadow i podeprzyj swoje wywody ich relacjami a szzcegolnie kto w malzenstwie zydowskim zezwala na rozwod – maz czy zona .
    Nam wiadomo ,ze zydowka nie moze sie rozwiesc,gdy maz zyd na to nie pozwoli.
    Wiec moze dlatego tak twej sasiadce zycie dlugo w malzenstwoe sie uklada,bo jest jej dobrze z mezem a zydowi z nia, mimo,ze do synagogi oboje nie chodza.
    Przy okazji zapytaj ile musza na synagoge placic ,a moze jeszcze ile dla Izraela waasygnowac pieniedzy ,ze swoich „urobkow” znaczy sie biznesu (dawnego i obecnego).
    Ty Kafel Roman wszystko wiesz jak to i co „w zyciu hula” i to nie pstro,bzdro,wszystko wiesz i wszystko znasz ,nawet to kim jest Aga (rozpoznajesz plec na odleglosc !),blyskotliwy jestes .
    Pisz stary pisz ,bo coz ci juz w zyciu pozostalo w tym Texasie,zawsze tam jakis bonus rzuca „homework” jest platny,bywa,ze i dobrze..

  84. Kar said

    Brak urodzin, zabojstwa dzieci nienarodzonych, zycie na kocia lape z wieloma partnerami – to efekt Braku Pana BOGA – czyli Wiedzy oraz Lask – Darow Ducha Swietego – nADPRZYRODZONYCH DAROW DAJACYCH SILE W pokonaniu szatana – Swiata

    —————————————————————————————

    Numbers 31:15 „And Moses said unto them, Have ye saved all the
    women alive?”

    The Midianite women had been the problem, in the first place. The
    lust of these Israelite men for these women, it seems, has not gone
    away. They have plans of keeping these women for the men. Moses is
    really saying, „Why have you kept these evil women alive?”

    Numbers 31:16 „Behold, these caused the children of Israel,
    through the counsel of Balaam, to commit trespass against the LORD in
    the matter of Peor, and there was a plague among the congregation of
    the LORD.”
    ——————————————————————————————–

    Czasami Bog jest slepy, nie akceptuje dzieci/kobiety, i trzeba z tym sie pogodzic p. JO

  85. JO said

    ad.84. „Czasami Bog jest slepy, nie akceptuje dzieci/kobiety, i trzeba z tym sie pogodzic p. JO” – Kar

    …co za cherezja….

    Bog wszystko widzi i wszystko wie i wszystko zaplanowal, zna poczatek i koniec, bo jest Jego Tworca – Ten ktory – Jest – od zawsze i na zawsze

    To jednak panu w glowie sie nie moze zmiescic , ze taka jest Prawda

  86. JO said

    ad.81….to sad nad dzialaniami JPII a nie osoba – osoba juz jest osadzona przez Sedziego.

    Ten sad jest i bedzie zawsze dla dobra Katolikow a sedzia jest PRAWDA.

    Czyny JPII poznalismy po owocach, podczas czynow My nie bylismy w stanie ich widziec bo JPII czyny zabraly nam Madrosc – Laski Ducha Swietego, ktore zostaly przywrocone nam za posrednictwem Ducha Swietego i Bractwa Piusa X – Tradycjinalistow

    Pan Panie Bizon nie ma prawa bronic czynow zlych JPII ( a tylko ujawniac , naglasniac i potepiac) a Osobe Bronic JPII juz Pan nie musi….

  87. Panie JO – a co z odpowiedzią Pana na ad. 81?
    A co do kolumny – to może być i 12345, bo taki numer z wielkości jest silniejszy w wymowie i w argumentacji.

  88. aga said

    2 SKRUCHA I MIŁOŚĆ MOGĄ ZMIENIĆ BIEG WYDARZEŃ
    Napisane 1 czerwca 1943. Mówi Jezus:
    Aby się ocalić, biedni ludzie, drżący ze strachu, wystarczyłoby, abyście jak prawdziwe dzieci – a nie jak bękarty, dla których Ja jestem Ojcem tylko z imienia, gdy tymczasem ktoś inny jest ojcem – umieli wyrwać z mojego Serca jedną iskierkę mojego Miłosierdzia. Pragnę tylko tego, abyście ją wyrwali.
    Stoję z piersią otwartą, abyście mogli łatwiej dotrzeć do mego Serca. Rozszerzyłem ranę mego Serca, zadaną włócznią, abyście mogli do niego wejść. To jednak daremne. Posłużyłem się waszymi niezliczonymi zniewagami, jak nożem ofiarnika, aby je mocniej otworzyć, gdyż Miłość jest do tego zdolna. Ona potrafi zamienić w dobro nawet zło. Ja samego Siebie wam oddałem – Mnie, który jestem Dobrem najwyższym. Wy zaś posługujecie się całym dobrem, jakie wam dałem, w sposób tak plugawy, że staje się ono dla was narzędziem zła.
    Stoję z moim Sercem otwartym, z którego płynie krew, kropla po kropli. Z moich oczu płyną łzy. Krew i łzy na próżno padają na ziemię. Ziemia jest bardziej życzliwa dla swego Stwórcy niż wy. Otwiera bruzdy, aby przyjąć Krew swego Boga. A wy, przeciwnie, zamykacie wasze serca – jedyny kielich, do jakiego On chciałby zstępować, aby znaleźć miłość, a wnieść radość i pokój.
    Patrzę na moje stado… Czy jest moje? Już nie. Byliście moimi małymi owieczkami, lecz porzuciliście pastwiska… Kiedy odeszliście, znaleźliście Demona, który was zwiódł, i już nie pamiętaliście, że za cenę mojej Krwi zgromadziłem was i ocaliłem przed chcącymi was zabić wilkami i najemnikami. Umarłem dla was, aby dać wam Życie, pełne życie – takie jak to, które Ja mam w Ojcu. Wy jednak woleliście śmierć. Stanęliście pod znakiem Demona i on zamienił was w dzikie kozły. Nie mam już stada. Pasterz płacze. Pozostaje Mi kilka wiernych owieczek, gotowych poddać swój kark pod nóż ofiarnika, aby pomieszać swą krew – nie niewinną, lecz kochającą – z moją najbardziej niewinną Krwią i wypełnić kielich. Zostanie on podniesiony w ostatnim dniu, na ostatniej Mszy, kiedy wezwą was przed straszliwy Sąd. Dzięki mojej Krwi i waszej krwi, w ostatniej godzinie, dokonam moich ostatnich żniw pośród ostatnich ocalonych.
    Wszyscy inni… będą służyć za ściółkę dla wypoczywających złych duchów i za chrust na wieczny ogień. Ale moje owieczki będą ze Mną w miejscu, które wybrałem na ich błogosławiony odpoczynek, po tak wielu walkach. To nie jest to samo miejsce, co dla innych dusz zbawionych. Dla wspaniałomyślnych jest miejsce specjalne: nie pośród męczenników, nie pośród zwykłych zbawionych. Są mniejsi niż pierwsi, ale o wiele więksi niż drudzy i mają miejsce pomiędzy dwoma szeregami.
    Wy, którzy Mnie kochacie, wytrwajcie. Na to miejsce bardzo zasługujecie za wszystkie wasze obecne wysiłki, gdyż to jest strefa współodkupicieli, na których czele znajduje się Maryja, moja Matka.
    Jezus mówi jeszcze:
    Sądzi się, że skrucha to sprawa niepotrzebna, miniona, nieszkodliwa mania. Tymczasem tylko skrucha i miłość posiadają wagę w oczach Boga – dla powstrzymania wydarzeń i dla zmiany ich przebiegu.

    http://www.objawienia.pl/valtorta/koniec.html#2

  89. aga said

    Panie Rysiu,

    niech Pana już głowa nie boli:)Zamiast Mises,a:

  90. Ad. 86
    Panie JO nie manipuluj Pan tylko odpowiedz Pan na pytania tak jak są one postawione w ad. 81.
    wie Pan – nie chciałbym stawać przed sądem w państwie, gdzie osobą sądzona nie ma prawa do obrony – co więcej takiego państwa nie chcę widzieć nawet widzieć – chociaż takowe było miało ono skrót ZSRR.

  91. aga said

    My tutaj – niczym sanhedryn – sąd czynimy nad JPII a ja myslę ,że zmazał on wszystkie swoje „winy” – jakie by nie były -poprzez wyniesienie Kultu Miłosierdzia Bożego i na ołtarze Sw. Faustyny Kowalskiej, która nawet Tradycyjny i bogobojny kardynał Hlond spychał na margines wariactwai choroby psychicznej.
    Był może ugiął się pod naciskiem byłych żolnierzy Andersa ale jednak…

    Prymas Kard.Hlond zupełnie zlekceważyl tak Objawienia : S. Faustyny Kowalskiej, jak też S. Wandy Boniszewskiej (stygmatyczki zm. w 2003 r.) , oraz Rozalii Celakównej … Wszystkie 3 Wizjonerki miały Objawienia Jezusa w tym samym czasie i w tym samym kraju, dotyczące tych samych spraw : Nawrócenia całego Narodu i Kościoła poprzez Intronizację Chrystusa na Króla Polski… Wszystkie 3 uznane zostały przez Prymasa za… wariatki i nawet kolejne lekarskie badania zaprzeczające jakiejkolwiek, najmniejszej ich chorobie psychicznej, tego już nie zmieniły !…Tylko Przeor o. Paulinów z Jasnej Góry, O. Przeżdziecki, uwierzył Rozalii i nakazał swoim Zakonnikom -dokonać wspólnego publicznego Aktu Intronizacji dla ich Opactwa Jasnogórskiego, co uchroniło ich, jako jedyny Zakon w Polsce od tak wielkich strat osobowych i materialnych podczas II wojny światowej… Nawet po zajęciu przez Niemców Polski i Warszawy i nawet po Objawieniach Matki Boskiej w Siekierkach butni, pyszni i pewni siebie hierarchowie dworowali sobie z 3 Wizjonerek i Objawień… : „ No i po co było straszyć nas jakimiś wyimaginowanymi zjawami i nie sprawdzonymi majakami… Przecież mówiliśmy wam, że tak jak w przepowiedni z XV w. która głosi, że póki kolumna Króla Zygmunta stoi a jego szabla nie dotknie ziemi, to i miasto stać będzie !… I tak jest !… ”. Przepowiednia rzeczywiście jest prawdziwa, a złowieszczo spełniła się w zaledwie rok później, gdy po upadku Powstania warszawskiego i wypędzeniu do niemieckich obozów pracy, 200 tysięcy dogorywających mieszkańców, 1-szy wystrzał czołgowy z niemieckiego „ Leoparda” trafił 1.X.1944 r. właśnie w kolumnę Króla Zygmunta, który spadł, szablą dotykając ziemi ! Z -Warszawy dopiero wtedy pozostały -zgliszcza… Całe kolumny wojsk niemiecko-ukraińsko -litewskich, chodziły po mieście podpalając wszystkie ocalałe jeszcze budynki… Nie pozostał kamień na kamieniu jak zapowiadały 3 Wizjonerki Orędziami Jezusa Chrystusa i jak przestrzegała jeszcze na rok naprzód w Siekierkach Jego Matka… Wszystko Hierarchia kościoła wyśmiała, wyciszyła, odrzuciła jak wypomnia dzisiaj Ks. Natanek… Potem ta sama Hierarchia wypełniała sobą szczelnie aż do swojej śmierci z głodu i wycieńczenia, kazamaty najgorszych hitlerowskich obozów pracy… A Prymas Hlond, musiał jak zając pierzchać z Kraju, poprzez Rumunię, Francję, aż do Anglii, pędząc życie wiecznego tułacza, a po powrocie po wojnie do Kraju, -komuniści pozwolili mu tylko na 3 lata życia, jakby… nomen -omen, po roku za każdą Wizjonerkę, uśmiercając go w szpitalu przy okazji zwykłej resekcji wyrostka robaczkowego !

  92. aga said

    W Pustelni Grzecyńskiej dala śwaidectwo pewne kobieta.Jak wielu Polakow w dzisiejszych posoborowych parafiach i ona zwrocila się do swojego proboszcza aby zezwolił jej przyjmowac komunię na klęczkach.- tak,tak dzisiaj trzeba o to prosić!!!
    On jako zatwardziały modernista odmowił.
    Ta jednak odważyla się mimo sprzeciwu proboszcza uklęknąć.Proboszcze ze złością ominął jA!!!! i komunii nie podał. Ta jednak wstala z klęczek i pokronie odeszla.
    I w tym momencie ksiąz – jakby go piorun trafił – zawrócił od ółtarza i zaczał zrozpaczony wołać : gdzie jest ta kobieta ,której nie dalem Komunii??gdzie jest ta kobiet???”

    Myślę,że takich Wiernych jak ta kobieta brakowało w otoczeniu JPII i dlatego ta wielka „Skrucha i Miłość” -które jak widać krusza najbardziej zatwardziale serca – nie odciągnęła go od błędów .Ale któż nas jest bez błędu????
    Niech pierwszy uderzy kamieniem.

  93. aga said

    A tu dla wszystkich Panów ,coby się wyciszyli:)

  94. „Doskonale wiemy, że do Kościoła wkradła się Piąta Kolumna – m.in. skutkiem liberalnej i tolerancyjnej postawy posoborowych papieży. Doskonale wiemy, iż Zakon Jezuitów, ongiś potężny obrońca czystości wiary, jest opanowany przez masonerię. Nic nowego nam Pani nie powiedziała.”

    To trzeba go olać i tworzyć od nowa na zgliszczach, gromdząc się wokól takich ludzi jak chociazby ksiądz Natanek, bo w kościele brudy zaszły za daleko i nie wiadomo teraz do końca kto jest kim.

  95. JO said

    ad.92. Pani Ago – Upominali Lefebrysci JPII a On ich exkomunikowal….

    Tu nikt nie rzuca kamieniami w JPII. Polska go Godnie Pozegnala, ja sam palilem swieczke w oknie !!!

    Tu chodzi by uswiadomic ludziom, ze Mit JPII Swietosci a wiec przykladnego niby jego Zycia MUSI BYC OBALINY i jak JPII wolal – „NIE BOJMY SIE ” w tym przypadku obalic ten mit opracowany z precyzja [przez Unych, ku naszemu upadkowi, naszych dusz i obrazie Pana Boga.

    Prosze Pania By Pani Rowniez ten mit pomagala obalic dla dobra Nas wszystkich.
    pozdrawian,
    JO

  96. JO said

    ad.90. To Pan na poczynania zle JPII doklada swoje „ale”… a nie ja….

    Pan jest modernista, a przynajmniej modernizmem zarazony…

  97. Rysio said

    re 65. „..Co do tej krwi zydowskiej (JPII )to mam wątpliwości ..”

    Kolombina – naprawde?!
    To poszperaj trochę i napisz nam o dziadkach, pradziadkach i prapradziadkach JPII.

    JPII to przecież były papież – osoba znana na cały swiat.
    A nad jego biografią napewno pracowalo dziesiątki jeżeli nie setki historykow.

    Kto wiec położył szlaban i w XXI wieku nie pozwala nam poznać całej hitorii rodu Wojtyłów? Na pewno jest bardzo ciekawa i wielu ludzi chętnie by się z nią zapoznało.

    Kolombina – A tutaj poniżej zamiesciłem Ci jako przykład rodowód sprzed 2000 lat.

    Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama.

    Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego
    braci;
    Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem
    Ezrona; Ezron ojcem Arama;
    Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona;
    Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką
    była Rut. Obed był ojcem Jessego,
    a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była [dawna] żona Uriasza.
    Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy;
    Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza;
    Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza;
    Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza;
    Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego.
    Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem
    Zorobabela;
    Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora;
    Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda;
    Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba;
    Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.

    Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od
    Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia
    babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

  98. Rysio said

    re 89. Bardzo dziękuję za tę piosenkę.

    Moje zdjęcie na którym jestem szczęsliwy bo mnie nie boli głowa specjalnie dla Ciebie.

    🙂

  99. Marucha said

    Re 94:
    Totalne nieporozumienie. Tylko leninowscy rewolucjoniści chcieli tworzyć wszystko na zgliszczach.
    Kościół trzeba naprawić.
    Czyni to Bractwo Św. Piusa X, czyni to w inny sposób ks. Natanek, a jeszcze inny – sedewakantyści.

  100. JO said

    ad.97. I co z tego, ze JPII matka podobno byla zydowka! Wyszla za Polaka i mieli Slub w KKatolickim!

    Pochodzenie JPII nie ma nic wpolnego z jego dzialaniami. Jest tylko moze jakims pretekstem do jego slabosci….ale to inny temat.

    Tu rozmawiamy o tym co zrobil zle i co zaniedbal….

  101. Kolombina said

    ad/97Kiedyś szperałam i niczego nie wyszperałam. Tj. niczego, co uzasadniałoby pogląd o żydowskim pochodzeniu papieża. Wówczas znalazłam stronę o przodkach daleko wstecz, potem jej już nie mogłam znależć, za to wypowiedzi ałtorytetów i owszem- tych w jarmułkach, nawet z fotografiami matki JPII, na podstawie których jakis żyd dopatrywał się podobieństwa do swojej rasy. (tak jakby wszystkie Polski miały być wyłącznie błękitnookie i koloru blond)Jak chcesz, to sam sobie szperaj, ja nie mam czasu. Matka JPII uczyła się przed wojną w szkole prowadzonej przez zakonnice. Uważasz, że jej matka -zydówka posłałaby córkę do takiej szkoły? Aj waj, co za tolerancja!

  102. Shakespear said

    Ad. 93

    Piękny wybór !!!!

  103. RomanK said

    Tobie APA… czyli Zenonie, Franku. Polish Rider,Wiarusie, etc…czyli
    Augustynie Pyrycie….
    szmato podla czerwona…slugusie obrzydliwy parchatej komuny, parobku Jaruzela..moge co najwyzej po raz ktorys z kolei napluc w twoj obrzydliwy pysk!
    bez zadnej przyjemnosci:-)))))

  104. Villa said

    Karol Wojtyla in 1948 (June 14) took the admission examination for his Ph.D.
    Cardinal Sapieha sent him to Rome to continue his studies at the Angelicum. But there was, at that time, as Rector of the university, the great theologian and writer Father Garrigou-Lagrange, who was a giant on Thomism. Wojtyla, not being a member of that teaching, was following the philosophy that he wanted, that of existentialism, the modern type of Kant. Therefore, his dissertation, “Faith according to St. John of the Cross,” was
    criticized and rejected by Lagrange, because it supported the ideas of the Modernists who claimed that Faith is based on personal experience. For this, Wojtyla was not accepted for the doctorate and he had to return to the University of Krakow, where there he was accepted.

  105. JO said

    ad.81. Ja myslalem , ze widze samo dobro w dzialanosci JPII – tak myslalem dawno temu. Na studiach mialem Nauczyciel, ktora mowila mi , ze JPII przekracza granice Katolickie – nie chcialem jej sluchac. Od niej pierwszy dowiedzialem sie o Zydach, ktorzy na Uczelni nie dopuszczali jej do awansu i sa na kazdym niemalze wydziale – tez jej nie chcialem sluchac.

    Dzis – cokolwiek dobrego boje sie powiedziec o JPII bo o JEGO DOBROCI powiedziano – ODTRABIONO tak wiele, ze po spojrzeniu przez Pryzmat Tradycji Sw Magisterium – TA NIBY DOBROC – widzi sie –

    T A L M U D E M

  106. JO said

    ad.103. Podobno Kardynal Sapieha byl w koncu Przeciwny Wojtyle, ktory mial tez innych przeciwnikow – ktorych oczywiscie zamilczano….

    Czy ktos wie wiecej na ten temat???

    Co do kompromitacji JPII przez SB ecje – Panie Gajowy – czy SB ecja chroniona , bezprawnie publicznie rozgrzeszona przez JPII slowami „milosierdzia”, „przebaczenia” miala dla swojego dobrodzieja cokolwiek przygotowywac zlego?

    W swietle tego co nazywamy Owocami Pontyfikatu Wojtyly – JPII, ja watpie by jakiegolwiek plugawe oskarzenia w kierunku JPII byly NIEPRAWDA

    Zauzo sie ukrywalo w przeszlosci by dzis wierzyc JPII Swietosci. To raczej wychodza jak szydlo z worka JPII niegodziwosci-zgorszenia…

  107. osoba prywatna said

    No i nie nalezy zapominac o tym , kogo Papiez przyjmowal, z kim sie spotykal i za czyje wizyty byl nawet wdzieczny.

    B’nai B’rith jest niezwykle wpływową żydowską lożą masońską, której cele są jawnie wrogie chrześcijaństwu

    Papież ma prawo przyjmować, kogo chce i wszystkich wysłuchać – nawet komunistów, masonów i wszelkie inne robactwo.

    Tym niemniej myślący człowiek zaczyna się zastanawiać, o co tu chodzi, gdy Papież wypowiada takie oto słowa do przedstawicieli B’nai B’rith:
    Cytat:
    Drodzy przyjaciele,

    Cieszę się bardzo, że mogę przyjąć Was tu, w Watykanie. Stanowicie grupę narodowych i międzynarodowych przywódców znanego żydowskiego stowarzyszenia, powstałego w Stanach Zjednoczonych, lecz działającego w wielu częściach świata, również w samym Rzymie.

    Pozostajecie również w kontakcie z Komisją do Spraw Kontaktów Religijnych z Judaizmem, założoną dziesięć lat temu przez Pawła VI w celu umocnienia stosunków między Kościołem Katolickim a Wspólnotą żydowska na płaszczyznie właściwych dla obu zobowiązań płynących z wiary. Już sama wasza wizyta, za która jestem wdzięczny, jest dowodem stałego rozwoju i poglebiania sie takich stosunkow

    Przedsoborowego katolika może zdumieć takie przyjazne zapanbratanie się z jawnymi wrogami chrześcijaństwa, jakim jest religia judaistyczna w ogólności, a loża B’nai B’rith w szczególności – ale najwidoczniej czasy już się bardzo zmieniły.

    Następnie Papież kontynuje swoją mowę do „drogich przyjaciół” z B’nai B’rith w duchu jak najbardziej ekumenicznym:
    Cytat:
    Poznając się wzajemnie, odkrywamy wciąż na nowo to, co zbliża nas do siebie w głębokiej trosce o całą ludzkość w takich dziedzinach, by wymienic kilka, jak: głód, ubóstwo, dyskryminacja. (…) Jednoczy nas (….) ogromne zadanie krzewienia sprawiedliwości i pokoju, będącej znakiem ery mesjańskiej zarówno w żydowskiej, jak i chrześcijańskiej tradycji.(….)

    Obydwa cytaty pochodzą z książki „Żydzi i judaizm w Dokumentach Kościoła Katolickiego i nauczaniu Jana Pawla II.

    Owa „troska o ludzkość” ze strony środowisk żydowskich trochę mrozi nam krew w żyłach – gdy przypomnimy sobie wkład Żydów w powstanie komunizmu i faszyzmu, lub działalność takich wybitnych przedstawicieli tej nacji, jak Marks, Lenin czy Dzierżyński (niesłusznie uważany za Polaka).

    Masonska B’nai B’rith, wraz ze swą armią Anti-Defamation League, jest niczym innym, jak lożą syjonistycznych rasistów, realizujących talmudyczny nakaz uczynienia całej ludzkości „podnóżkiem Izraela”. W tym kontekście słowa Papieża o „wspólnych wysiłkach”, czy „krzewieniu sprawiedliwości i pokoju”, zakrawają na jawne szyderstwa z chrześcijan.

    http://www.traditia.fora.pl/szukajac-prawdy-tematy-ktore-nurtuja-bulwersuja,66/loza-masonska-b-nai-b-rith-reaktywowana,3326.html

  108. aga said

    Może nie zawsze trzeba upominac ale najpierw kochać i zanim zażąda się aby ktoś zrozumiał nasze racje, starać się z POKOR a zrozumieć racje drrugiej strony?

    Ks. Natanek dokonuje tytanicznej pracy analizy wszystkich objawień ; bada je pod kątem zgodności i z Ewangelia, z Magisterium a także z innymi objawieniami na przestrzeni czasu; i myślę ,że to wielu z nas by się przydało jako próba najpierw uleczenia siebie; bo,żeby Kościól leczyc ,sami powinniśmy być uleczeni.

    Polecam m.in Marii Valtorty,która zostawila po sobie kilkanaście tysięcy stron.
    Proszę zajrzeć do Poemat- Boga _ Czlowieka.

    Między innymi papież Pius XII, po przeczytaniu „Poematu Boga-Człowieka” powiedział:

    „Opublikujcie tę pracę w formie, w jakiej została napisana. Nie ma potrzeby, aby wydawać opinię o jej pochodzeniu. Kto przeczyta, ten zrozumie.”

    Książki, które na pewno WARTO PRZECZYTAĆ:

    Poemat Boga-Człowieka

    Rozważania Różańcowe

    Rozważania Tajemnic światła

    Koniec Czasów

    Poznać Ewangelię

    Godzina Święta

    Cierpienie Jezusa – Cierpienie dla Jezusa…

    Uczynki Miłosierdzia

    Kto przychodzi do Mnie, nie będzie pragnął

    Przygotowanie na spotkanie z Ojcem

  109. aga said

  110. aga said

    Fragment odpowiedzi na „otwarty list Pana Kulasa z Norwegii ”

    Ci tzw. – „ strażnicy” kociej wiary -Vaticanum II”, – „ wolności religijnej i -fałszywego ekumenizmu, wg której… : -słonie, -węże, -małpy, -czarownicy i -nałożnice bożków j.np. – nie widzą i -nie słyszą, są -głusi i -ślepi, lub zwyczajnie plugawie -zakłamani, nagle stają się – „ wielkimi znawcami” i -Sędziami w/s. : -Objawień i -Orędzi” !!! … Ale tylko wybiórczymi jak ich -masońska – „Gaz, Wybiórcza”… Łatwo im kpić z -Orędzi p. X, sam ich nie znam, ale czemu -nie mają odwagi odnieść się n.p…do nagłaśnianych przez -Ks. -Natanka -Orędzi i -Objawień Matki Bożej np. w -Quito (1610-1634) Mariana Francisca de Jesús Torres -Berriochoa… do -Objawięń 71 letniego włoskiego -Misjonarza o. -Jezuitę Juliusza -Mancinelliego z 14.VIII.1608 r. z -Neapolu… do -Orędzi -Matki Bożej, przekazywanych przez 25 lat (do końca 1997 r.) włoskiemu -Kapłanowi, -Ks. Stefano -Gobbiemu ??? !!! … http://voxdomini.com.pl/gob_opr/kat5.html Nagle -brakło im pomysłów na -kpienie ??? !!! … Wiedzą, że pewnych rzeczy nie da się wykpić, więc wolą je przemilczeć jak kiedyś -O. -Kapucyna -Pio z -Włoch… i pisać łże oskarżenia wobec Tych, którzy w -posoboorowej, -masońskiej urawniłowce, mają jeszcze odwagę o nich wspominać, jak choćby o znienawidzony przez nich za to -Ks. P. -Natanek… Czy nie dziwi cię, że Towarzysz ajwaj -Kulas, zupełnie -nie jest zmartwiony tym, że już 15 raz pod jego super -Idola -J.P.II -Wojtyły w -Krakowie, oknami -Kurii krakowskiej, spokojnie harcują -sodomici ( -„Parady małości”)??? !!! … Czemu nie widzi w tym wielkiego grzesznego -nieposłuszeństwa dla -Stolicy Apostolskiej, -Papieża -Benedykta XVI, -Krakowskiej, -Kurii, : -Kardynała -Dziwisza i -Macharskiego, dla -Papieża, który gromi homoseksualizm ??? !!!… Co do jego – „ sralis mazgalis” nad rzekomą – „nadinterpretacją” -Ks. -Natanka, -Orędzi i -Objawień : S. -Faustyny -Kowalskiej, to spytam czemu milczy jak grób, nad -Objawieniami i -Orędziami Rozalii -Celakównej, S. Wandy -Boniszewskiej i -innych… Jak w ogóle śmie taki -warchoł ajwaj -Kulesza i inni , którzy wiedzą, że -Przełożeni -Ks. -Natanka z -Kurii krakowskiej, są jak za dawnych czasów 1782 r. ( -sprawa ubezwłasnowolnienie -Biskupa -Sołtyka) -Illuminatami i że oficjanie przyjmują od -wrogów -Kościoła Katolickiego ich -masonerii -płatne nagrody i granty ??? !!! … Czemu nawet nie wspomniał o 2 nagrodach masońskich przyjętych przez -Kard. -Dziwisza od -„Synów Przymierza-Bnei Brite”, oraz -Ks. Marianina, -Bonieckiego -Naszelnego Redaktora -masońskiego – „ Tygodnika Powszechnego” od samego -Prezydenta -Francji -masona -Sarkozego, -Mistrza 33 stopnia -Loży masońskiej – „Wielkiego Wschodu Franci” ??? !!! … Czemu nie dostrzega w tych aktach wielkiego -nieposłuszeństwa wobec -Kościoła katolickiego, który -nigdy -nie uznał -masonerii, a wręcz przeciwnie -ekskomunikował wszystkich do niej należących ??? !!! … Ale tak właśnie działają -masoni… Nic nowego pod słońcem… -Ks. -Natanek musi przez to przejść, jak -Chrystus, przez obłudę i podstępy –faryzeuszy… Niech ajwaj -Kulas dowie się ode mnie, że tym judaszowskim pocałunkiem skazał się już na wieczne potępienie… Jest już -przeklęty !!! … : – „ ego te absolvo… –Anatema sit” !!! … Jego nazwisko, za jego osobistą zgodą, zostało wymazane na wieki z -Księgi -Zbawionych… To tyle n/t. : -faryzeuszy i judaszy, -masonów otaczających szczelnie -Małego Proroka -Ks. Dr P. -Natanka… Bo -Dużym -Prorokiem był -Natan…

  111. Rysio said

    re 100. JO – To że była żydówką to nic, to że jest to tak skrzętnie ukrywane to bardzo dużo.

    PS. Dlaczego JPII się wstydził swojej babci, swoich przodków, dlaczego jest to nadal ukrywane?

  112. Mieczyslaw said

    Muzyka zaserwowana prze Pania Age 1klasy, a ja dla odmiany dla ”relaksu”, proponuje wrocic do ”staroci” bez ktorych co prawda obejsc sie mozemy, majac EWAGELIE – za wyjatkiem…no wlasnie…?

    DZIESIĘĆ UWAG W SPRAWIE JEDNEGO Z DZIESIĘCIORGA PRZYKAZAŃ

    1.

    Jak wiadomo, oryginalnego tekstu Dziesięciorga Przykazań dawno już nie ma. Kamienne tablice,
    które – „były dziełem Bożym, a pismo na nich było pismem Boga” (Wj 32,16) rozbił wściekły Mojżesz, gdy zobaczył swój lud – „o twardym karku” pląsający wesoło wokół złotego cielca.

    Odtąd skazani jesteśmy na odpisy, kopie, redakcje i cały ten uczony zgiełk sprawiający, że każdą odpowiedź na pytanie: Jak naprawdę zostało sformułowane dziesięcioro przykazań?, zawsze można zakwestionować.

    Jest to tym łatwiejsze, że kanon Biblii hebrajskiej żydzi ustalili dopiero w kilkadziesiąt lat po Chrystusie (!), kiedy słynny rabbi Akiba (Akiwa) rozpoczął prace nad ujednolicaniem samego tekstu. Ten tzw. masorecki tekst Biblii (zawierający m.in. zgodne z tradycją – masora – oznaczenia samogłosek) został ostatecznie ukończony i utrwalony dopiero w średniowieczu. Nb. najstarszy istniejący dziś rękopis całej Biblii hebrajskiej pochodzi właśnie z ok. X wieku. Odkrywane tu i ówdzie fragmenty (czy na przykład kompletny Izajasz znaleziony w Qumran) są – „w zasadzie identyczne” z tekstem masoreckim,
    ale na tym – „w zasadzie” jeszcze pokolenia biblistów – „liczne jak gwiazdy niebieskie” – zdążą się nieźle pożywić.

    Podobnie nie ma – „źródłowej” odpowiedzi na pytanie – zadane przez Janusza Korwin-Mikkego – o to

    – „w jakiej postaci pisany był [przez chrześcijan] Dekalog w 30 – 70 – 150 roku po Chr.”

    Na rok 30 nie mamy nic, na rok 70 są listy św.Pawła (najstarsza część Nowego Testamentu), natomiast na rok 150 jest po prostu cały Nowy Testament (i kilka pism, o których jeszcze wspomnę).
    Tu kanon został ustalony pod koniec IV w. i z tego też okresu pochodzą najstarsze rękopisy.

    Co do Starego Testamentu, to chrześcijanie od samego początku znali go niejako – „z drugiej ręki”:
    z greckiego tłumaczenia dokonanego w Egipcie, tzw. Septuaginty – zawierającej więcej ksiąg niż ostateczny kanon żydowski! – do dziś używanego w Kościele Wschodnim (najstarsze rękopisy z IV w. po Chr.).

    Warto też zauważyć, że w wypadku kontrowersji związanej z porządkiem, numeracją etc. znaczenie może mieć nawet taka późna i, zdawałoby się, – „czysto techniczna”, redakcyjna ingerencja, jak podział ksiąg biblijnych na wersy. W wypadku Biblii hebrajskiej jest to także dzieło masoretów, a np. tekst Nowego Testamentu dzieli się dziś zazwyczaj (tak krytyczna edycja Alanda et al.) wg wydania Stephanusa z roku 1551!

    2.

    Od czego jednak Kościół Powszechny, Mater et Magistra?
    Niestety, nawet sięgnięcie po tekst opatrzony stosownym imprimatur (np. po używaną w liturgii Biblię Tysiąclecia) nie odejmuje nam wszystkich zgryzot. Owszem, oba podstawowe sformułowania Dekalogu (najbardziej znane z Wj 20,1-17 oraz z Pwt 5,1-21, gdzie Synaj, góra Przymierza, nosi nazwę Horeb) są akurat co do kształtu przykazania I(II) ze sobą zgodne – choć niektórzy komentatorzy twierdzą, że w Pwt 5,8 chodzi raczej o zakaz wyobrażania samego Jahwe.

    Ale trafiamy też w Starym Testamencie na swoisty dodekalog (Pwt 27,15-26), tj. dwanaścioro przykazań, rozmijający się znacznie z tradycyjnym Dekalogiem. I może nie warto byłoby się nim kłopotać, zostawiając go świerzbiącym uszom heretyków, gdyby nie to, że akurat zakaz sporządzania podobizn znajduje tam dość ciekawą wykładnię.

    – „Przeklęty każdy, kto wykona posąg rzeźbiony lub z lanego metalu – rzecz obrzydliwą dla Pana, robotę rąk rzemieślnika – i postawi w miejscu ukrytym”.

    Ciekawe wydaje się zwłaszcza owo dopowiedzenie o – „miejscu ukrytym”, czyli jakby zalążku tajnego kultu bałwanów.

    Czyżby złoty cielec rozproszkowany przez Mojżesza odżył jednak jako prywatne małe cielątka chowane gdzieś po kątach?

    Jest wreszcie w tej samej Księdze Wyjścia, w której znajduje się uznany tekst Dekalogu, fragment zdumiewający.

    Podobno Goethe – gnostyk, różokorzyżowiec etc. – pierwszy zwrócił na niego baczną uwagę, czy może raczej: pierwszy przyciągnął doń uwagę szerokiej publiczności; dziś określa się go mianem „dekalogu kultowego”.

    Oto Pan widząc, że pierwotne Tablice Przykazań zostały strzaskane, każe Mojżeszowi wykonać nowe
    – „podobne do pierwszych”. A potem wzywa go na górę Synaj i raz jeszcze dyktuje treść przymierza (Wj 34,14-26).

    Tyle że przymierza właściwie całkiem odmiennego!
    Bez – „nie zabijaj”, – „nie kradnij”, – „nie kłam”!!!

    Nawet jeśli idzie o głupie wizerunki, znowu nakazuje się trochę inaczej

    – „Nie uczynisz sobie bogów ulanych z metalu” i kropka.

    W każdym razie i to – „drugie przymierze” ma najwyższą boską parafę, bo na koniec

    – „Pan rzekł do Mojżesza: «Zapisz sobie te słowa, gdyż na podstawie tych słów zawarłem przymierze z tobą i z Izraelem» (…) I napisał [Mojżesz] na tablicach słowa przymierza – Dziesięć Słów” (Wj 34,27-28) .

    A więc jeszcze jeden – i jedyny tak właśnie nazwany – Dekalog!

    3.

    JKM najpierw cytuje tylko cząstkę I(II) przykazania – „Nie czyń sobie obrazu rytego, ani żadnego podobieństwa rzeczy tych, które są w niebie wzgórę, i które na ziemi nisko, i które są w wodach pod ziemią”, a w następnym numerze „NCz!” pyta:

    – „Od kiedy żydzi zamieszczają podobizny ludzi «i tego, co lata, pełza itd.»”?

    Otóż na to pytanie można odpowiedzieć prosto: zamieszczają właściwie od zawsze!
    Zakazu sporządzania podobizn umieszczonego w Dekalogu nie traktowano bowiem zasadniczo jako jakiegoś przykazania anty-malarsko-rzeźbiarskiego (choć po zetknięciu się żydów z bujną plastycznie – i pociągającą! – kulturą hellenizmu pojawiały się wśród rabinów i takie pryncypialne opinie)!

    Żeby się o tym przekonać, wystarczy poczytać dokładnie Stary Testament.
    Oto w świątyni Salomona (która jako „dom Pana” z pewnością nie była dziełem bezbożnym!) znajdowały się nie tylko ornamenty roślinne (lilie, palmy, jabłka granatu), ale także wyobrażone – „lwy, woły i cheruby” (1 Krl 7,29). Nawet – „morze”, wielki zbiornik na kapłańskim dziedzińcu świątyni – „stało (…) na dwunastu wołach” (1 Krl 7,25).

    Z kolei ze wzmianek w Talmudzie wynika, że już w czasach antycznych rabini zezwalali na figuratywną dekorację synagog i zapewne pojawiały się tam również podobizny ludzi. Rozmaite sceny biblijne (z Mojżeszem, Eliaszem etc.) przedstawione są np. na dobrze zachowanych freskach słynnej synagogi z Dura Europos (III w. po Chr.).

    Jak z tego widać, nacisk w I(II) przykazaniu kładziono raczej na słowa, których JKM nie zacytował: „Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył”, i to nawet (a może szczególnie!) – w „miejscu ukrytym”. Zatem w synagodze wizerunek Mojżesza pobożnemu żydowi wcale nie przeszkadzał, skoro upewniał się on tam jednocześnie, że to nie Mojżesz jest Bogiem Izraela i nie jemu oddaje się cześć.

    4.

    Chrześcijanie zachowali oczywiście starotestamentowy zakaz produkcji bałwanów, natomiast mieli jeszcze mniej oporów niż żydzi przed odmalowywaniem zwierząt, scen z Pisma, czy nawet – czego żydzi, rzecz jasna, nie próbowali! – samego Boga. Ładnie i zwięźle wyjaśnia to Jan z Damaszku:

    – „W poprzednich czasach Boga bez ciała czy kształtu nie można było przedstawić w żaden sposób. Ale dzisiaj, od czasu, kiedy Bóg pojawił się w ciele i żył wśród ludzi, mogę przedstawić to, co jest widzialne w Bogu. Nie czczę materii, lecz czczę Stwórcę materii, który materią dla mnie stał się, który przyjął życie w ciele i który, przez materię, dokonał mojego zbawienia”.

    5.

    Jeśli więc idzie o I(II) przykazanie, Kościół ani nie musiał go skreślać (by np. lud boży nie gorszył się obrazami w świątyniach), ani też nigdy go – wbrew temu, co sugeruje JKM – znikąd nie skreślił. Do dzisiaj wszak można je znaleźć nie tylko w katolickiej Biblii, ale i w obowiązującym Katechizmie Kościoła Katolickiego (kanony 2129-2132). Zakaz sporządzania wizerunków znika wprawdzie w popularnym skrócie katechizmowym, ale wyłącznie dlatego, że nie jest to osobne (drugie) przykazanie, lecz dopełnienie przykazania pierwszego (podobnie skraca się często przykazanie: „Nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego twego” „skreślając” osły, woły i niewolników). Jeśli tylko skrót nie służy celom nazbyt elementarnym (np. wstępnej nauce religii), to nadal rozumie się samo przez się, że rozważania o niebezpieczeństwach bałwochwalczego kultu wizerunków wchodzą w zakres rozważań o pierwszym przykazaniu: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” (tak np. w „Wykładzie Dekalogu” św. Tomasza – żeby poprzestać tylko na jednym szacownym przykładzie spośród mrowia istniejących).

    6.

    Cała kontrowersja dotyczy zatem wyłącznie numeracji przykazań, tj. problemu jak wykroić 10 zgrabnych porcyjek z wielkiego tortu Bożego Przymierza. Zasadniczo istnieją w tym względzie przynajmniej trzy tradycje.

    (a) Żydzi. Talmud palestyński za I przykazanie uważa prolog do Dekalogu („Ja jestem Jahwe” etc.), zapewne przez podobieństwo tej formuły do Szema (Pwt 6,4) – żydowskiej esencji wyznania wiary. II przykazanie żydów palestyńskich jest identyczne z katolickim I przykazaniem (czyli łączą oni w jedno zakaz czci obcych bogów i zakaz czci wizerunków!), na końcu zaś łączą jeszcze w przykazaniu X pożądanie cudzej własności z pożądaniem cudzej żony.

    (b) Kościół grecki i ewangelicki reformowany. Filon z Aleksandrii i niektórzy Ojcowie greccy zaczęli umieszczać prolog poza Dekalogiem (jako prolog właśnie), i – żeby rachunek się zgadzał – podzielili żydowskie przykazanie II na dwie części (osobno zakaz czci obcych bogów i osobno zakaz czci wizerunków). Dalej już szło po staremu, więc w ostatnim przykazaniu żona znów figurowała obok osła.

    (c) Kościół katolicki, anglikański i ewangelicko-augsburski (luteranie). Jeśli JKM pyta: kto był czarną owcą i usunął osobne II przykazanie dotyczące kultu wizerunków (wprowadzone w podziale Filona), to trzeba chyba odpowiedzieć krótko: Kościół katolicki! Niczego wprawdzie, powtarzam raz jeszcze, nie usunął, a jedynie połączył przykazanie I z II, X zaś podzielił. O ile wiem, na Zachodzie przenumerowanie to nigdy nie miało rangi jakiegoś sporu teologicznego (czy dzielić na dwoje raczej początek Dekalogu, czy też koniec?), co chyba dobrze świadczy o wierze wczesnego Kościoła pamiętającego, iż Chrystus – „sprawił, żeśmy mogli stać się sługami Nowego Przymierza, przymierza nie litery, lecz Ducha; litera bowiem zabija, Duch zaś ożywia” (1 Kor 3,6).

    De facto więc żadnej czarnej owcy nie było, ale jeśli ktoś koniecznie potrzebuje nazwisk, by bratu swemu powiedzieć – „bezbożniku”, może popastwić się np. na Orygenesie, który nb. miał świetne przygotowanie biblistyczne (i poprawiał Septuagintę), najlepiej zaś od razu na św. Augustynie, który ów katolicki podział przykazań explicite uznawał i wspierał – od niego pochodzi też dodatkowy podział przykazań na dwie grupy: przykazania I-III dotyczące miłości Boga i przykazania IV-X dotyczące miłości bliźniego.

    Nie wiem, na jakiej podstawie JKM sugeruje, że właśnie katolicka tradycja podziału Dekalogu zrodziła się w wyniku – „manipulacji”. Jest to bowiem tradycja przynajmniej równoprawna, godna wiary, a w dodatku – co polecam szczególnej uwadze P.T. Feministek – daleko bardziej postępowa od żydowskiej czy greckiej, albowiem odróżnia wyraźnie żonę od osła (może za wersją Dekalogu z Pwt, gdzie żona nie wchodzi w skład „domu” bliźniego?)

    7.

    Jeśli napisałem wyżej, że katolicka tradycja podziału Dekalogu jest przynajmniej równoprawna, to dlatego, że ani Pan Bóg przykazań nie ponumerował, ani też nie ma numeracji w samym tekście, więc nawet na bardzo upartego nie można potraktować go literalnie (nie „numeralnie”, bo w hebrajskim liczby zapisuje się literami). No, ale przynajmniej wiadomo było od początku, że w sumie przykazań jest dziesięć. Gorzej sprawa się miała np. z sakramentami, które nigdzie w tekście Nowego Testamentu nie są choćby ogólnie wyliczone. Że jest ich akurat siedem zauważono dopiero w XII wieku, a ustalono ostatecznie na Soborze Trydenckim (!), czyli przez większą część swych dziejów chrześcijaństwo potrafiło się bez tej katechetycznej nowinki znakomicie obyć.

    Nawiasem pisząc, również i Dekalog długo nie zajmował jakiegoś szczególnego miejsca w katechezie.
    Aż do średniowiecza pałętał się on raczej na obrzeżach nauczania, a dowartościowany został w XIII wieku, gdy okazało się, że schemat Dekalogu mógłby być zgrabną pomocą w rachunku sumienia (skoro IV Sobór Laterański w r. 1215 wprowadził obowiązek spowiedzi wielkanocnej).

    Jego miejsce w katechizmie (między Składem apostolskim a Ojcze nasz) i w teologii moralnej znów ugruntował dopiero Sobór Trydencki.

    8.

    Właściwie za jedyne prawdziwe burze teologiczne związane z I(II) przykazaniem można uznać ruch ikonoklastów, który pojawił się (wyłącznie) w Kościele wschodnim. Ikonoklazm (czyli obrazoburstwo) nie wiązał się jednak z tamtejszym formalnym wyodrębnieniem zakazu sporządzania i kultu wizerunków w II przykazanie. Został też ostatecznie tak mocno potępiony na II Soborze Nicejskim (r. 787), że Zachód długo wzdragał się przed przyjęciem decyzji tego powszechnego soboru, bo łacinnikom zdawało się jakoby zachęcały one do niemal bałwochwalczej adoracji obrazów.

    [PRZYPIS. Krótkotrwały radykalny „ikonoklazm” protestantów w XVI w., bardziej chyba wyrastał z rewolucyjnej, antykatolickiej złośliwości niż z teologii, choć z drugiej strony jest to także efekt próby „powrot do źródeł” i swoistej „rejudaizacji” chrześcijaństwa w protestanckim wydaniu. Kto bowiem próbuje doskoczyć do samego początku, ten łacno może przeskoczyć Nowy Testament i wylądować w Starym…]

    U źródła kontrowersji nie leżały, podkreślam, problemy z samym Dekalogiem, ale raczej bardzo subtelne kwestie chrystologiczne. Obie strony były oczywiście zgodne w dekalogowym potępieniu bałwochwalstwa, ikonoklaści twierdzili jedynie (w najgrubszym uproszczeniu), że Chrystusa nie można malować
    – „prawidłowo teologicznie”. Bo albo maluje się samo Jego człowieczeństwo, oddzielając je w ten sposób od Jego boskości, co oznacza popadnięcie w herezję nestorianizmu, albo maluje się zarówno Jego człowieczeństwo jak i boskość, dopuszczając tym samym, że były one w Chrystusie jakoś zmieszane, co z kolei oznacza popadnięcie w herezję monofizytów.

    9.

    Pierwsi chrześcijanie ani nie walczyli z obrazami (tylko przemalowywali Apollina na Dobrego Pasterza), ani też, jak już wspomniałem, nie deliberowali nad Dekalogiem. Jeśli zaś w najwcześniejszych pismach chrześcijańskich natrafiamy na rozmaite – „przykazania”, to z zasady nie pokrywają się one wcale z katechizmowym Dziesięciorgiem Przykazań.

    W starożytnej i czcigodnej „Nauce dwunastu apostołów” (Didache) – być może starszej nawet od pism Nowego Testamentu! – mowa jest na początku o dwóch drogach: drodze życia i drodze śmierci. Ale następujące dalej nakazy i zakazy dla tych, którzy pragną iść drogą życia, stanowią raczej swoistą mieszaninę nauk Starego i Nowego Przymierza. Wiele przykazań znajduje tam swoje rozwinięcie np. – „nie zabijaj dzieci przez poronienie, ani nie przyprawiaj ich o śmierć już po urodzeniu”, natomiast jako przykład bałwochwalstwa nie podaje się sporządzania wizerunków, lecz zajmowanie się wróżbami i astrologią.

    Napisany ok. r.150 przez Hermasa i chętnie odtąd czytany „Pasterz” (aż trzeba było wiernym przypominać, by nie włączali go do kanonu Nowego Testamentu!) zawiera z kolei oryginalny i bardzo rozbudowany dodekalog (12 przykazań) – niemal kompletnie odmienny od starotestamentowego Dekalogu.

    Zaleca się tam m.in. szczerość i prostotę, umiłowanie prawdy, czystość i pokutę, powstrzymywanie się od gniewu, a także – co rzadkie – radość, która – „jest miła Bogu”, bo – „człowiek radosny postępuje dobrze i myśli dobrze”.

    O zakazie wizerunków Hermas milczy.

    10.

    Jak widać, litera Dekalogu nie była dla wczesnych chrześcijan problemem i brali oni w tym przykład ze swego Pana. Pojawia się bowiem w samej Ewangelii scena, w której Jezus jest niejako – „przepytywany” z przykazań.

    Oto przychodzi do Niego – „bogaty młodzieniec” z pytaniem, co ma czynić, by otrzymać życie wieczne?

    – „Zachowaj przykazania” – odpowiada Jezus.
    – „Zapytał Go: «Które». Jezus odpowiedział: «Oto te: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, czcij ojca i matkę oraz miłuj swego bliźniego, jak siebie samego!»”.

    O I(II) przykazaniu brak nawet bladej wzmianki!

    Ale może właśnie tyle nam – przynajmniej na początek – powinno wystarczyć?
    Chyba że JKM właśnie coś rzeźbi lub maluje i dalej ma wątpliwości…

    © LeS lipiec 1999

  113. aga said

    …Św. Jan Damsceński wskazał także na różnicę między adoracją – którą należy uwielbiać jedynie Boga a oddawaniem czci obrazom, które mogą pomóc chrześcijanom w kontemplacji tego, którego obraz przedstawia. To prawda, że Stary Testament surowo zabraniał tworzenia obrazów. Ale z chwilą wcielenia Boga w Jezusie przyjął postać widzialną, materialną, materia zyskała nową godność. Drzewo Krzyża, Księga Ewangelii, sztuka poświęcenia – wszystko to wykorzystał Bóg dla naszego zbawienia. Materia służy teraz jako znak i sakrament naszego spotkania z Bogiem. Gdy uczestniczymy w sakramentach, gdy oddajemy cześć ikonom, jeśli czynimy to w wierze i mocy Ducha Świętego, stają się one prawdziwie środkami łaski. Pomimo niedoskonałości człowieka Bóg zechciał być pośród ludzi, by ich uświęcić, by stali się uczestnikami w jego nieskończonym dobru i świętości. Przyjmijmy go z radością do naszych serc!” – powiedział Benedykt XVI.

  114. Kapsel said

    NIE LĘKAJCIE SIĘ
    Manipulacja zjadła drugą istotna część zdania…pełne brzmienie jest
    Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi Chrystusowi
    http://pl.wikiquote.org/wiki/Jan_Pawe%C5%82_II
    Nawet w tytule filmu wyrzucono słowo Chrystusowi
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Pawe%C5%82_II:_Nie_l%C4%99kajcie_si%C4%99
    http://www.rtg.siedlce.pl/print.php?str=nasz_przewodnik&r=&p=&page=&autor=&action=&branza=&region=&slowo=&menu=&id=&nr=mediaIswiat

  115. Kapsel said

    Z ks. Gabriele Amorthem — włoskim egzorcystą — rozmawia Włodzimierz Rędzioch

    …Opowiem Panu pewien epizod. Spotkałem kiedyś ks. Pellegrino Ernettiego, znanego egzorcystę działającego przez 40 lat w Wenecji, który opowiedział mi o spotkaniu z Janem Pawłem II. Powiedział wtedy Papieżowi: „Ojcze Święty, w Rzymie jest egzorcysta — miał na myśli mnie — który chciałby powiedzieć Jego Świątobliwości, że wielu biskupów nie wierzy w Szatana”. Na to Papież odpowiedział mu zdecydowanie: „Kto nie wierzy w diabła, nie wierzy w Ewangelię”. Jednym słowem katolik, który nie wierzy w istnienie Szatana, nie wierzy w prawdę ewangeliczną. Powiedziałbym więc, że jest fałszywym katolikiem….
    …..Dzisiaj, gdy media mówią bardzo dużo o grzesznych kapłanach, nie możemy zapominać o rzeszy świętych kapłanów, którzy służyli Bogu i ludziom przez te dwa tysiące lat. Ja też poznałem świętego — Jana Pawła II, jestem głęboko przekonany o jego świętości. Kiedyś miałem okazję koncelebrować z nim Mszę św. w jego prywatnej kaplicy. Udokumentowałem też jego trzy egzorcyzmy (nie wszyscy wiedzą, że Jan Paweł II egzorcyzmował)….
    http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TS/niedziela201047_egzorcysta.html

    Benedykt XVI przejdzie do historii jako papież, który uwolnił Mszę świętą i większość sakramentów w tzw. rycie trydenckim. Wiele wskazuje na to, że opracowywany jest również dokument, który mówi o restauracji i upowszechnieniu chorału gregoriańskiego oraz barokowej muzyki liturgicznej. Zielone światło zapala się także dla walki z szatanem. Dosłownie!
    https://marucha.wordpress.com/2011/10/04/renesans-egzorcyzmow-dalszy-ciag-kontrrewolucji-b16/

  116. Panie JO
    Czy odpowie Pan w końcu na te niżej postawone przeze mnie pytania?

    Józef Bizoń powiedział/a
    2011-12-15 (czwartek) @ 10:42:27
    Rozpętaliście tu Panowie i Panie sąd nad JPII.
    To ja się pytam w jakim systemie prawnym nie ma prawa do obrony osoba sądzona?
    I czy Panowie widzicie jakieś dobro w działalności JPII?
    ===============
    Czy zamierza Pan odszczekać tę niżej podaną Pana ordynarną zbitkę,
    czy może nie zamierza Pan odszczekać i ma ona pozostać?
    „Zbrodniaze jak Geremek gina nagle lub zyja i zyja i zyja jak JPII,…” – [przypomnianą pod ad.25]

    No i oczywiście my nie chcemy budować na zgliszczach, ale swym działaniem dajemy broń sztanowi, aby z KK pozostały tylko zgliszcza.
    Zastanawiał się Pan nad ty Panie JO?
    A wie Pan jak się takie działanie nazywa?
    Podpowiem Panu – PODSTĘP! – broń SZATANA.

  117. Piotrx said

    ks. Malachi Martin „Klucze królestwa” /fragmenty książki/

    Jest jeszcze jedna możliwość rozwoju wydarzeń, która, gdyby wymknęła się spod kontroli, również mogłaby rozbić jedność struktury rzymskokatolickiej. Mowa o sytuacji, kiedy papieskie konklawe wybiera kandydata, którego polityka dąży do rozmycia jedności i zmiany organizacji Kościoła przez zarzucenie piastowania funkcji namiestnika Chrystusowego – przywileju, w oparciu o który zbudowana jest strukturalna jedność katolicyzmu. Takie posunięcie oznaczałoby także pozbawienie czterech tysięcy biskupów kolegialnego posłuszeństwa wobec papiestwa, na czym jak dotąd bazuje ich struktura. Wszystko to oznaczałoby nową funkcję dla biskupa Rzymu, z pewnością nie tę tradycyjną; pociąga to za sobą tak-że nowe stosunki pomiędzy biskupami (łącznie z biskupem Rzymu). Jeśli ktokolwiek wątpi, czy taka ewentualność może mieć miejsce, przypomnijmy, że w latach czterdziestych i pięćdziesiątych nikomu by się nawet nie śniło, że papież z lat sześćdziesiątych podejmie próbę całkowitego pozbycia się elementów, które gwarantują obecność centralnego wydarzenia mszy świętej; mianowicie, uosobienia Ofiary Krzyżowej Chrystusa. Jednak taka sytuacja, według wiarygodnych źródeł, miała miejsce.

    Jest jeszcze jeden powód, dla którego nie powinno się sądzić, iż nakreślona powyżej trzecia możliwość jest mało prawdopodobna. Poważne, bezstronne spojrzenie na obecną sytuację, szybko ujawni ponurą rzeczywistość rzymskiego katolicyzmu: na lokalnym poziomie parafii i diecezji oraz na poziomie zwierzchnictwa – papiestwa i papieskiej posługi – wszędzie tam obecne są wszystkie negatywne elementy, wystarczające, by owe przerażające wydarzenia ziściły się. W praktyce natomiast, okaże się, że wspomniane negatywne elementy są już bardzo aktywne, i to na wielką skalę.
    Wszędzie – w parafiach i diecezjach, pośród biskupów i księży, zakonników i laikatu – odnaleźć można niewzruszone przekonanie, że przed II Soborem Watykańskim istniał jeden kościół rzymskokatolicki – kościół „przedsoborowy”; przestał on jednak istnieć, a jego miejsce zabrał kościół „soborowy”, ożywiany „duchem Watykanu II”, którego nie nazywa się już „kościołem rzymskokatolickim”, lecz zamiast tego stosowane jest albo biblijne określenie „lud Boży”, albo zwyczajna, mało precyzyjna nazwa „Kościół”.

    Okazuje się, że w oczach biskupa, księdza, zakonnika i osoby świeckiej oba „Kościoły” drastycznie się od siebie różnią- w czterech ważnych kwestiach.

    „Kościół soborowy” nie rości już pretensji do wyłącznego posiadania środków do wiecznego zbawienia. Niekatolicy i niechrześcijanie mają równe prawo twierdzić, że posiadają takowe środki w ramach swej własnej religii – czy też „sposobu życia”, jeśli akurat nie zaliczają się do osób wierzących. Wszyscy bowiem – katolicy, niekatolicy i niechrześcijanie – jesteśmy tylko pielgrzymami dążącymi do tego samego celu, aczkolwiek różnymi drogami. Po drugie, w „kościele soborowym” źródłem religijnego oświecenia, przewodnictwa i autorytetu jest lokalna „wspólnota wiary”. Poprawność wiary i poprawność pospowania moralnego już nie pochodzi od hierarchicznego ciała biskupów, podległych centralnej władzy jednego człowieka, biskupa Rzymu. Po trzecie, podstawową funkcją światowych skupisk „wspólnot wiary” jest współpraca z „ludzkością” w budowaniu i utrzymywaniu pokoju na świecie oraz pracy nad światową reformą wykorzystywania surowców naturalnych, tak by wyeliminować ucisk gospodarczy i imperializm polityczny. Po czwarte, dawne reguły kościoła rzymskoka-tolickiego dotyczące moralnego zachowania w życiowych sprawach – antykoncepcji, małżeństwie, śmierci, seksualności – winny zostać po bratersku dostrojone do światopoglądu, praktyk i pragnień świata. W przeciwnym razie, jak członkowie Kościoła mogą twierdzić, że otworzyli się na swych ludzkich braci i siostry?

    Te radykalne różnice pomiędzy oboma „kościołami” są owocem II Soboru Watykańskiego, którego postanowienia nieustannie cytuje się, jako uzasadnienie zaistniałych różnic. Tak też jest w istocie. Z łatwością można powołać się na soborowe dokumenty, aby uargumentować swojej tezy. Są one ogólnikowo sformułowane, również w kwestiach wiary. A w przypadku co najmniej dwóch z nich, można odnaleźć stwierdzenia, które na pierwszy rzut oka zdają się być nie do pogodzenia zarówno z nauczaniem kościoła rzymskokatolickiego, jak i kolejnych papieży, aż do Jana XXIII.
    Na poziomie papiestwa i papieskiej organizacji duszpasterskiej można odnaleźć elementy, które jednocześnie podsycają i chronią oraz pozostawiają pole do działania innowierczemu „duchowi Watykanu II”, który panoszy się w lokalnych diecezjach i parafiach.

    Okazuje się, że dwóch papieży, Paweł VI i Jan Paweł II, nie użyli swego najwyższego autorytetu, aby zapobiec zrodzeniu się tego ducha. A gdy już tak się stało, nie stawili mu czoła, mimo że tylko oni mogli to zrobić. Katolicy już od dawna spragnieni byli oświadczenia, opartego na osobistym autorytecie Ojca Świętego oraz jego przywileju głoszenia ex cathedra. Oświadczenie to raz na zawsze i bez dwuznazności wyjasniłoby wszystkim katolikom , chrześcijanom i calemu swiatu który z tych dwóch „kosciołów” jest tym ortodoksyjnym, który reprezentuje kosciół rzymskokatolicki, jedyny prawdziwy Kosciół , za którym stoi tylu papieży. Innymi słowy konieczna jest autorytatywna interpretacja oficjalnych dokumentów II Soboru Watykańskiego.

    Jednak papieskie oświadczenie nie może sprowadzać się do samych słów. Kościół pełen jest słów, dokumentów, programów i raportów, odkąd skończył się II Sobór Watykański. Katolickie prawo powinno zostać ponownie wyegzekwowane przy pomocy dobrze nam znanych, tradycyjnych środków: ekskomuniki, odsunięcia od oficjalnych stanowisk, imiennego nazwania wszystkich – księży, teologów, zakonników, osób świeckich – którzy nie przyjęli papieskiego oświadczenia.

    Obaj papieże nie postąpili w ten sposób. Swe zaniechanie tłumaczyli pilniejszymi i ważniejszymi sprawami – takie były przynajmniej próby wyjaśnień. Jednak rozrastający się i rozprzestrzeniający coraz bardziej „duch Watykanu II” niesie ze sobą zgubne skutki, w postaci destrukcji rzymskokatolickiej organizacji instytucjonalnej. Jej ochrona jest kluczowym obowiązkiem, który obaj -jako zawiadujący Stolicą Apostolską namiestnicy Chrystusa na ziemi – przysięgali wypełniać.

    To dlatego Pawła VI i Jana XXIII oskarżano o nadużycia w ich urzędzie. Osądzano ich, że biorą udział w śmiertelnej grze prowadzonej przez ludzi, którzy dążą do zlikwidowania papiestwa i rzymskokatolickiej organizacji instytucjonalnej.

    O ile nic nie powstrzyma ani nie zakłóci biegu wydarzeń, będą one wyglądały następująco: „duch Watykanu II” będzie stopniowo przenikał biskupie umysły, i jeśli papiestwo nie przeciwstawi się temu i nie zajmie wyrazistego stanowiska, nieuniknione jest, iż negatywne trendy, które w chwili obecnej dotyczą ograniczonej liczby dostojników kościelnych, będą się rozprzestrzeniać coraz dalej.

    Nikt nie wątpi, że kardynałowie, tacy jak Joseph Bernardin z Chicago, Basil Hume z Westminsteru, Godfried Danneels z Belgii, Paulo Evanisto Arns z Sao Paulo czy Roger Etchegeray z Francji, są zwolennikami „ducha Watykanu II”.
    Oczywiście są dziś kardynałowie, którzy wraz z kolejnymi, jeszcze nie desygnowanymi przez Jana Pawła II, wybiorą jego następcę. Przybędą oni na następne konklawe z kościelnej struktury, w której funkcjonowali przez przynajmniej dwadzieścia pięć lat; i w tym czasie nie tylko nie próbowali ukrócić, walczyć czy choćby poprawić odchyleń wynikłych z „ducha Watykanu II”, lecz podsycali je pasywnie (poprzez swe zaniechanie), lub aktywnie (ponieważ podzielali tego samego „ducha”). Przybędą z diecezji, gdzie większość biskupów nie chce i nie będzie chciała wiedzieć o niczym, co nie jest spójne z „duchem Watykanu II”, który na dobre krąży już w ich parafiach.

    O ile w ostatniej minucie nie wydarzy się jakiś cud, papieski kandydat, którego wybiorą, zostanie wyłoniony z ich grona; a celem jego polityki będzie oficjalne potwierdzenie i ostateczne ukoronowanie „ducha Watykanu II”.
    Podstawą działania takiego kardynała, który prawomocnie został papieżem, będzie to, co dla Pawła VI i Jana Pawła II było tylko tymczasowym wybiegiem; a więc nie będzie egzekwował należnej mu z urzędu, przestarzałej władzy Piotrowej. Paweł VI publikował dokumenty II Soboru Watykańskiego i siedział z założonymi rękami, podczas gdy delegalizujące działania watykańskich dostojników i biskupów w różnych krajach dziesiątkowały jego Kościół. Jan Paweł II co i rusz sankcjonował soborowe postanowienia swymi zapewnienia-mi, iż ustalają one normy katolickiej wiary i postępowania.

    Taka będzie podstawowa różnica pomiędzy Pawłem VI i Janem Pawłem II, oraz papieżem wybranym po śmierci tego ostatniego. Ograniczoność funkcji nowego biskupa Rzymu będzie wynikała z przekonania, że oryginalne papiestwo w postaci, w jakiej krzewiono je przez setki lat i dwie trzecie dwudziestego wieku, było uwarunkowane panującymi czasami i wielusetletnią kulturą; teraz zaś czas już zmniejszyć jego znaczenie, by móc uwolnić „ducha Watykanu II”, który ukształtuje wizerunek Kościoła i dopasuje go do postępowe-go sposobu myślenia nowej, diametralnie innej epoki.

    Rzymscy katolicy będą świadkami spektaklu, w którym prawomocnie wybrany papież odetnie kościelną organizację od tradycyjnej jedności i zorientowanej na papiestwo apostolskiej struktury, w którą Kościół jak dotąd nieprzerwanie wierzył i nauczał, iż ustanowił ją Bóg.

  118. wet3 said

    @ Piotrx (117)
    Dzieki za wpis. Podsumowanie kosciola posoborowego w porownaniu z Kosciolem przedsoborowym (4 zasadnicze punkty) przez ks. Malachi pokazuje nam jak tragicznie i jak daleko Vaticanum II odeszlo od nauki Prawdziwego KK !!! Odnosze wrazenie, ze „duch Vaticanum II” ma o wielsze szerszy zakres niz wskazuje na to tekst.

  119. Zanim rozkładli i ograbili Polskę, to wpierw szalejąca propaganda wmówiła Polakom, że wszystko to komunistyczne i że jest funta kłaków warte. Robiono to w trosce …
    Na polu KK zauważam ten sam mechanizm – wszystko w KK jest złe przez WATICANUM II i bije się w te kotły ile wlezie. Tu też wtrosce …
    Tam było w trosce i tu jest w trosce – koniec będzie taki sam [jak dobrze pójdzie].
    A swoją drogą WATICANUM II nie wzięło się nagle z powietrza – podstępne ILUMINATII przez całe dziesięciolecia nad tym pracowały.

  120. Ps.
    W tym rozkradaniu zakładów pracy też i ich załogi pomagały – też w trosce – a potem na bruk lub na zmywak [jak dobrze poszło].
    A i dzielono zaraz na wstępie zakłady pracy na 100 spółek [też w trosce].

  121. Ps.II
    Z drugiej strony takie frontalne ataki na JPII i KK są przyszywaniem wrednej gęby Bractwu Św. Piusa X [skutecznie blokującym szerszy jego rozwój i oddziaływanie] – no, bo skoro tacy ludzie tam są ….???

  122. RomanK said

    I tu panie Jozefie tkwi cala haja:-)))
    Dorobic ryja…Bractwu Piusa X….to nie wazne- co sami pisza na swoich stronach oficjalnych, co glosza, co robia ..wazne co napisza o tym anonimowi kardynalowie w copeckach:-)))) ex cathedra…
    Ide o zaklad ,ze zaden z piszcych nie jest czlonkiem tej wspolnoty….
    I wiem dlaczego. Proste kazdy czlonek wspolnoty nie ukrywa swego nazwiska ,,nie musi.

  123. Mieczyslaw said

    Temat dla ”zaawansowanych” !
    Rok Panski 2000

    Nieprzemijająca nowość chrześcijaństwa

    Mieczysław A.Krąpiec
    http://www.ptta.pl/index.php?id=teksty&lang=pl

    Rok 2000 stał się przypomnieniem nowości chrześcijańskiej kultury, której początek stanowi wydarzenie wcielenia Boga i przyjęcia przezeń ludzkiej natury. Fakt ten zmienił ludzkie życie, które otrzymało nowy wymiar, nadnaturalny, w realizowaniu człowieczeństwa, a więc w tym wszystkim, co człowiek czyni jako osoba, będąc twórcą kultury. Dotyczy to najpierw porządku ludzkiego poznania wraz z wiarą, które prowadzą do prawdy. Nade wszystko zaś wyraża się w ludzkim postępowaniu moralnym, realizującym niekłamane lecz rzeczywiste dobro; przejawia się także w artystycznej twórczości realizującej piękno, które potrafi zachwycić ludzkiego ducha. Wszystkie te wątki ludzkiej kultury syntetyzuje religia i religijne życie człowieka, dając ostateczne uzasadnienie dla ludzkiego działania w prawdzie, dobru i pięknie poprzez osobową więź z Bogiem. Religia chrześcijańska ogniskując ludzkie działania stała się przedmiotem i celem różnorodnych ataków jawnych i ukrytych nieprzyjaciół chrześcijańskiej kultury. A współczesność jest dobitnym świadectwem tych wrogich manipulacji we wszystkich dziedzinach kultury. Należy więc na nowo uświadomić sobie, przeżywany od lat 2000, sens chrześcijańskiej kultury, zarówno w religii jak i tych stronach życia osobowego, które objawiona religia spełnia w jednostkach, narodzie, ludzkości.

    Sens życia Kościoła w doczesności

    Religia Chrystusowa po Jego śmierci i zmartwychwstaniu rozwijała się bardzo intensywnie. Zyskując wielu wyznawców wśród różnych narodów spotkała się również z gwałtownymi prześladowaniami, najpierw w samej Jerozolimie, a potem w innych częściach rzymskiego imperium. Zarazem wystąpiły na obrzeżach tej wiary znamienne jej wypaczenia w postaci gnozy, czerpiącej swe pomysły z różnych religijnych i parafilozoficznych systemów. Już za życia Apostołów gnostyckie wypaczenia spotkały się z ostrym sprzeciwem i potępieniem apostołów i różnych ośrodków kościelnych. Pod koniec pierwszego wieku chrześcijaństwa, najdłużej żyjący apostoł św. Jan Ewangelista, widząc walki, prześladowania i nawet odstępstwa przedstawił w swych natchnionych pismach (Ewangelii, listach i Apokalipsie) sens objawionej wiary przez Jezusa Chrystusa oraz przeżywanie tejże wiary przez Kościół Chrystusowy. Najbardziej wyraziście w swej Ewangelii ukazał boskość Jezusa, jako wcielonego Logosu -Syna Bożego, który jest Jedno z Bogiem Ojcem, który stawszy się człowiekiem przyszedł do swoich, lecz swoi Go nie przyjęli; ci zaś, którzy Go przyjęli narodzili się do nowego życia z Boga. Jan Ewangelista będąc świadkiem rozwijającej się gnozy deformującej chrześcijańskie objawienie przy użyciu różnych fantasmagorii poucza pierwszych chrześcijan o Bogu Odkupicielu – Baranku ofiarującym się za grzech człowieka i w swej Apokalipsie – utworze literackim nawiązującym do pism proroczych przedstawia istotny wymiar życia człowieka wierzącego. Ten wymiar przybiera postać wieczystego sprawowania liturgii uwielbienia Boga, w Baranku poprzez Którego Bóg stwarza wszystko nowe.

    Nowość życia w Bogu rozpoczęła się przez ofiarę Krzyża i Zmartwychwstanie Chrystusa, ale Kościół zjednoczony z Bogiem przez Chrystusa i w Chrystusie przechodzi proces odwiecznej walki i zwycięstwa. Jak cały Kościół, tak też każdy wierzący jest przedmiotem atakowania przez Zło osobowe – szatana. Ataki zła na cały Kościół i na każdego wierzącego – do końca świata – dokonują się na różne sposoby i w różnym natężeniu, jako kontynuacja ataków na Jezusa – Mesjasza. Jednak zwycięstwo ostateczne jest pewne, bo Bóg jest pośrodku Kościoła i pośrodku każdego wierzącego. Stąd zwycięstwo Boga przez Baranka prowadzi do „wielkiej nowości” – „oto wszystko czynię nowym”. Wymiar czasu przeżywanego przez Kościół i każdego wierzącego liczy się w perspektywie życia wiecznego. Istotnym sensem życia chrześcijanina jest walka ku zwycięstwu.

    Dwa tysiące lat chrześcijaństwa potwierdzają treść Apokalipsy, jako przesłania objawionego sensu życia wierzącego i całego Kościoła, zjednoczonego ze zmartwychwstałym Chrystusem – Barankiem Ofiarnym całego stworzenia.

    Od czasów apostolskich po dzień dzisiejszy trwa zmaganie o wiarę, jej czystość, która jest zanieczyszczana właśnie przez gnozę stanowiąc „duszę” każdej herezji. Czymże bowiem jest gnoza wypaczająca i usuwająca wiarę? Pozornie jest ona pogłębionym poznaniem, głębszą wizją tego, co zostało objawione we wierze. Owo rzekomo pogłębienie poznania dokonuje się poprzez myślowe konstrukcje, niesprawdzalne, dotyczące Boga jak też człowieka w jego ostatecznym przeznaczeniu. W każdej herezji, w każdej sekcie są wątki gnozy, w myśl której trzeba odkryć, zakryty przed ludźmi, głębszy sens objawienia, będący „wiedzą tajemną” dostępną tylko dla wybranych. Wybranym jest właśnie wyznający ową gnozę. Patrząc zaś na gnozę z boku, przypatrując się jej jako swoistemu wypaczeniu wiary łatwo dostrzec, że taka gnoza – jaka ujawnia się w odpowiedniej herezji – jest czystym wymysłem, grą wyobraźni, często wyobraźni chorej – bez oparcia i w rzeczywistości i w samym Objawieniu. Nie ma ona (gnoza i ujawniająca ją herezja) oparcia w rzeczy, w świecie realnym, gdyż dotyczy tego, czego nie ma i co nie podlega sprawdzeniu przez wielu lub przez specjalistów. Nie ma też oparcia w Objawieniu, do którego często się odwołuje w sposób niekompetentny. Objawienie bowiem zostało przekazaniu człowiekowi w języku metaforycznym. A metaforę objawioną może określić nie prywatna osoba i jej przewidzenia, ale Kościół ustanowiony przez Boga. W herezji i sektach jednak to właśnie prywatny człowiek, który wie lepiej – ustala sens wiary. Nawet ludzie niezupełnie psychicznie normalni pretendują do determinacji Objawienia, gdyż poczuli się jakoś „poruszeni”, jakoś „oświeceni”, jakoś dodatkowo „posłani”, albo też poczuli się nawiedzeni, przez na przykład archanioła Gabriela, który – wedle ich odczuć – przekazał (nawet w złotym piśmie) objawienie. Wszystko to w normalnym biegu rzeczy bądź jest psychiczną chorobą, bądź też osobistą pychą równającą się z Bogiem. I tak przez minione 2000 lat namnożyło się wiele różnych herezji osłabiających i wypaczających objawioną wiarą, bo niektórzy głębiej widzący uznali się za boską istotę. Dziś też podobnie spotykamy się z takimi ludźmi i ich instytucjami, które „poczuły” w sobie „moc boską” i w imię tej „mocy boskiej” zasobnej w ogromne pieniądze dążą do „ubóstwienia” innych, tych, którzy poddadzą się ich władzy. Wszystko to jest stałym „dramatem” wiary w myśl powiedzenia Chrystusa: „mnie prześladowali i was prześladować będą” – oraz: „Ufajcie jam zwyciężył świat”.

    Nowość Ewangelii

    Dwu-tysiącletni jubileusz chrześcijaństwa pobudza do zastanowienia się nad tym, co nowego chrześcijaństwo dało ludzkiej społeczności. Ogólną odpowiedzią jest odpowiedź, że dało wszystko, co jest nowe (w Apokalipsie jest napisane, że odtąd „wszystko czynię nowe”). Wiara ukazała nowość człowieka zbawionego przez wcielenie, śmierć i zmartwychwstanie Boga – Człowieka Syna Maryi. W tej nowości człowieka zbawionego zasadniczym wątkiem i jakby rdzeniem jest nowa więź każdego człowieka i całej ludzkości z Jezusem Chrystusem jako Bogiem wcielonym. On sam – Jezus Chrystus – wyraził to w porównaniu winnego krzewu, z którego wyrastają winne latorośle i winne owoce. Chrystus jako Słowo Wcielone, jest właśnie winnym krzewem dającym całe życie winnym latoroślom i owocom. Dlatego też dalej powiedział, że beze mnie nic uczynić nie możecie i jeszcze „ja jestem drogą, prawdą i życiem”. Chrystus Pan wiedział co mówi, a wiedza jego płynęła z jego boskiej świadomości, z boskiego nieskończonego poznania. On wiedział i wie dobrze, że człowiek, przez grzech odpadły od Boga, sam z siebie nie może się skutecznie związać z Bogiem, mimo iż w duszy każdego człowieka jest, wraz z aktem stworzenia, dane naturalne pragnienie szczęścia jako nieuświadomione – lecz mające się uświadamiać – pragnienie samego Boga. To pragnienie może wypełnić i uskutecznić jedynie Ten, który jest zarazem człowiekiem i Bogiem, który boskość swą związał i odział swoim człowieczeństwem.

    Los zatem człowieka (każdego człowieka, gdyż Chrystus jest bratem każdego) i jego przeznaczenie jest czymś zupełnie nowym, przekraczającym wyobraźnię i myślenie ludzkie, albowiem człowiek został realnie – realnością wcielenia, realnością życia, śmierci męczeńskiej na krzyżu, realnością zmartwychwstania – powołany do uczestniczenia w nieskończonym życiu Boga. To nie dlatego, że tak nam się podoba, nie dlatego, że w ludzkiej mocy leży osiągnięcie życia Bożego, ale jedynie dlatego, że Bóg przez wcielenie, życie, śmierć i zmartwychwstanie realnie zaangażował się w zbawienie i ostateczne uszczęśliwienie człowieka. I ten plan i droga zbawienia została przekazana każdemu człowiekowi w sposób realny. I to jest nowością – oto wszystko czynię nowe – ewangeliczną dającą człowiekowi pełną, ostateczną bożo-ludzką propozycję sensu życia, które ciągle głosi i przypomina chrześcijaństwo. Jest też obecna i druga strona tej chrześcijańskiej propozycji człowieczeństwa – jest nią czynne zaangażowanie się człowieka, który jest rozumny i wolny, a więc otwarty na cały świat drugich ludzi i wreszcie samego Boga. Owa otwartość człowieka zobowiązuje go, by działał zgodnie ze swą stworzoną naturą – właśnie rozumną i wolną.

    Chrześcijaństwo i wiara w Chrystusa zobowiązuje i przynagla, byśmy właśnie w sposób ludzki ustosunkowali się na co dzień do naszego chrześcijańskiego dziedzictwa. A więc najpierw trzeba bliżej zapoznać się z tym dziedzictwem, przede wszystkim z objawieniem przekazanym nam w Nowym Testamencie. Jest bowiem przekazana nam prawda o istotnym sensie naszego życia. Treść Objawienia, zawarta w Piśmie świętym, jest ważniejsza dla człowieka od wszelkich wiadomości i informacji przekazywanych nam w jakiejkolwiek nauce. Ta bowiem dotyczy rzeczy ważnych, ale tylko tego, co jest przejściowe, co jest ważne w życiu doczesnym. Tymczasem człowiek żyje ku wieczności i dlatego wszelkie sprawy związane z życiem wiecznym człowieka są dla niego najważniejsze i niezbywalne. Wiedza, jak mówi św. Paweł w liście do Koryntian, ustanie, bo tylko po części poznajemy, a gdy nastanie pełnia, wszystko to, co jest cząstkowe ustanie. Stąd poznanie objawienia Bożego dotyczącego człowieka, jego losu i przeznaczenia, są bezwzględnie w dziedzinie poznania czymś pierwszym i fundamentalnym. Gdybyśmy lepiej znali Objawienie dane człowiekowi to na pewno byłoby mniej sekt i różnych zdradzieckich doktryn antyludzkich. Człowiek jest przez to człowiekiem, że ma rozum i kieruje się – ma się kierować rozumem; stąd używanie rozumu także w sprawach wiary – prowadzi do głębszego rozumienia człowieczeństwa.

    Za poznaniem wiary idzie w normalnym biegu rzeczy umiłowanie treści tej wiary jako najważniejszego dobra, jakie w tym życiu możemy osiągnąć. Miłość Boga jest nieustannie sprawdzalna przez nasz stosunek do drugich. Może bowiem zagościć w ludzkiej duszy doktrynerstwo, a jedynie nasz stosunek do drugiego człowieka sprawdza naszą wiedzę i wiarę. Tego żąda chrześcijaństwo i Chrystus w przykazaniu miłości ku Bogu sprawdzanym nieustannie przez nasz stosunek do drugiego. Boga kochamy, gdy drugiemu – bliźniemu – czynimy dobrze. I właśnie chrześcijaństwo wniosło ludzkości i naszemu narodowi, najgłębsze rozumienie człowieka, sensu jego życia oraz miłość bliźniego poprzez życzliwość dla drugiego w myślach, słowach, uczynkach. Przyjęcie takiej postawy, właśnie chrześcijańskiej, gwarantuje na ziemi pokój ludziom dobrej woli i wraz z pokojem możliwe dla człowieka szczęście dostępne już teraz w naszym pielgrzymim życiu.

    Polski wymiar chrześcijaństwa

    Gdy wraz z całym Kościołem zastanawiamy się nad dziejami chrześcijańskiej kultury, a w niej rozpatrujemy sens religijnych przeżyć wiary ludzi różnych krajów i epok, warto także poddać refleksyjnemu namysłowi niektóre doniosłe wątki naszego tysiącletniego chrześcijaństwa. Przed przyjęciem chrztu byliśmy już w organizacji państwowej, która kształtowała charakter poddanych książęcych. Jednak chrzest i przyjęcie wiary stał się wydarzeniem przełomowym tak dla całego państwa, jak i poszczególnych ludzi w tym państwie. Przyjęcie nowej religii objawionej musiało inaczej ustawić ludzi w stosunku do Boga, do władzy państwowej, do drugich ludzi, aniżeli czyniły to religijne obyczaje przedchrześcijańskie. Niewątpliwie wszystko jawiło się jako nowe. W tej jednak nowości wiary i postępowania konkretny człowiek ukazał się jako ktoś inny niż widziany w czasach przedchrześcijańskich. Wiara i wraz z wiarą wprowadzona kultura ukazała całą wyjątkowość człowieka. Tę wyjątkowość poszczególnego człowieka nazwano osobą. Już nie człowiek żyjący w rodzie, jako część rodu i plemienia, jako część przyrody liczył się w organizacji, ale każdy człowiek osobno stawał się przedmiotem działań kościelnych i państwowych. Bo – uczono i przyjmowano za prawdę – że każdego człowieka osobno stwarza Bóg, że dla szczęścia każdego z osobna człowieka sam Bóg stał się człowiekiem. Każdego człowieka z osobna spotyka śmierć i życie po śmierci w szczęściu. Człowiek jest dziwnym stworzeniem – właśnie osobą – która poznaje swój los, poznaje po co żyje i przez swe poznanie ogarnia świat cały, ogarnia drugich ludzi i nade wszystko ogarnia siebie; ponadto może sam pokierować swym życiem, bo jest wolny. Podstawowa prawda chrześcijańska jest ta, że człowiek jest osobą świadomą siebie i świata i wolną w swym postępowaniu.

    Wiara chrześcijańska ukazywała każdemu, kto się ochrzcił, że to właśnie dla niego Bóg stał się człowiekiem, w myśl wyznania wiary wspólnie wyznawanej w kościele, że „dla nas ludzi, dla naszego zbawienia Bóg zstąpił z nieba, za sprawą Ducha świętego przyjął ciało z Maryi Panny i stał się człowiekiem”. To powoli zmieniało stosunek ludzi do siebie samych, do drugich, do władzy. Kimś najważniejszym w społeczeństwie ochrzczonych jest poszczególny człowiek. On jako poznający, świadomie i w sposób wolny, może decydować o sobie i drugich i za swą decyzję staje się odpowiedzialny, wobec Boga i społeczeństwa. Również i władza książęca czy królewska musi liczyć się z poszczególnym człowiekiem jako dzieckiem Bożym.

    Człowiek jako konkretna osoba jest bytem społecznym; potrzebuje drugiego, aby przeżyć i rozwinąć się jako człowiek. Kościół więc wskazał na małżeństwo sakramentalne, nierozerwalne, jako na źródło życia rodzinnego. Rodzina staje się pierwszą formą życia społecznego, umożliwiającego i godne urodzenie, skuteczne wychowanie, konieczną pomocą w rozwoju człowieczeństwa. Całe społeczeństwo jawi się zaś jako wielka „rodzina rodzin”, w której ludzka osoba jest zadomowiona. Społeczność rodzin ukierunkowana na wychowanie i dojrzewanie ludzkiej osoby musiała, siłą rzeczy, starać się służyć człowiekowi, by go wykształcić, by go bronić, by zapewnić w miarę możności godny człowieka sposób życia.

    Zauważamy jak Kościół tworzył sieć szkół różnego typu. Gdy tworzono Akademię Krakowską było wówczas więcej szkół przykościelnych aniżeli jest proporcjonalnie dzisiaj. Tworzono dla chorych szpitale przez różne kościelne i zakonne instytucje, tworzono sądy. Organizowanie życia społecznego zaczerpnięto z bogatej tradycji cywilizacji łacińskiej i rzymskiego tudzież kościelnego systemu prawnego. W myśl zasad przyjętej wiary wszystko to miało służyć człowiekowi i jego wiecznym celom życia w Bogu. Surowość tradycyjnych form życia społecznego stale łagodzono chrześcijańską moralnością i naczelnym nakazem miłości bliźniego, sprawdzianem rzetelności wiary. Spontanicznie, przy głębszym przeżyciu wiary rozrósł się kult i nabożeństwo do Matki Bożej. Wszystko to pozwalało czuć się we własnej społeczności jako domu ojczystym, którego warto bronić i z którym warto się utożsamiać. Pozwoliło to już w średniowieczu na wyrobienie poczucia polskiej narodowości i jedności polskiego narodu.

    Dziś po upływie z górą tysiąclecia historii polskiego społeczeństwa pojawiają się liczne zagrożenia dla tej społeczności, a przede wszystkim dla ludzkiej osoby. Uderzenie idzie właśnie w kierunku wykorzenienia osoby z rodziny, z religii katolickiej, z rozumnej wizji świata. Zideologizowana nauka od kilkuset lat osłabia rozumienie człowieka, narodu, państwa w perspektywie celu. Sugeruje się jako cel życia użycie i sukces w pozornej wolności będącej nierozumną swawolą w dziedzinie poznania i postępowania. Relatywizm i wypaczona demokracja nie licząca się z rozumnym dobrem, tylko z ilością manipulowanych głosów stają się cechą dzisiejszej tak zwanej „inteligencji”. Mamy inne, narodowe, racjonalne dziedzictwo chrześcijaństwa. Nie można go nie bronić w nauce, religii, pracy, sztuce i codziennym szlachetnym postępowaniu rozumnym. Naród silny wiarą i moralnością przezwycięża i odrzuca niesprawdzalne „nowinki” – jak to uczynił w czasach husytyzmu, protestanckiego „potopu” i kulturkampfu oraz najstraszniejszego ataku ateistycznego marksizmu czasów ostatnich, odeprze też amoralny liberalistyczny globalizm.

    Osłabienie człowieka przez deformację kultury

    Docenienie godności ludzkiej osoby dokonało się w chrześcijańskiej kulturze i to w następstwie wcielenia Syna Bożego jako drugiej Boskiej Osoby. Stąd też Kościół Chrystusowy poczuwa się zawsze do obrony ludzkiej osoby, stanowiącej ogniskową wszystkich nurtów kultury. Ona bowiem jest wytworzona przez człowieka i służy mu w procesie osobowego dojrzewania do wieczności. Zatem manipulowanie kulturą jest zarazem manipulowaniem ludzką osobą. W dziejach chrześcijaństwa tego rodzaju manipulowanie, zwłaszcza kulturą religijną, zawsze było i jest obecne. Jednakże czasy nowożytne, urodzajne w posiewie subiektywistycznych pomysłów filozoficznych, utajnionych organizacji masońskich, panteizujących poglądów stały się szczególnie groźne dla ludzkiej osoby. Zagrożenie to ukazało się jako oczywiste w postaci różnych krwawych rewolucji wzniecanych pozornie dla wolności, strasznych wojen, nowych form ekonomicznego zniewolenia, rzezi nienarodzonych niewiniątek, zwyrodniałych ruchów panseksualnych. To wszystko stało się możliwe w następstwie deformacji rozwoju kultury w jej nurcie naukowo-poznawczym, w nurcie moralno-obyczajowym, religijnym i artystycznym. Są to ogromne przestrzenie naturalnej ludzkiej działalności. Manipulowanie w tych przestrzeniach kultury jest zawsze manipulacją w stosunku do człowieka.

    W dziedzinie nauki i naukowego poznania odstąpiono w dużej mierze od realizowania prawdy na rzecz sukcesu i postępu, który także nie liczy się z realnym dobrem człowieka. Pod wpływem karkołomnych myśli wypaczonych filozofii konstruowano także wypaczone koncepcje poznania naukowego, zacieśniając je – apriorycznie – już to do czysto subiektywnych wrażeń, już to do zmysłowo jedynie sprawdzalnych kryteriów. Oczywiście ludzie nauki jakoś sobie z tym radzą, ale straty poniesione przez ideologizacją nauki są niewymierne, zwłaszcza gdy za tą ideologizacją stoją ministerstwa nauki i instytucje mające służyć nauce.

    Zagrożenia człowieka w dziedzinie moralności i obyczajowości są jeszcze bardziej widoczne, gdy moralność poddaje się pod kierownictwo zideologizowanych apriorycznych etyk. Bo życie moralne człowieka, czyli ludzkie działanie wtedy jest ludzkim, gdy realizuje rzeczywiste dobro. Etyka chrześcijańska ukazuje dla moralnego postępowania uzasadnienie w postaci dążenia do celu, jakim jest najwyższe dobro – Bóg osiągany przez moralne postępowanie; wskazuje na normy rozumne i objawione, bezwzględnie prawdziwe; wskazuje na pomoc Boga. A dziś niestety dominują w środkach masowego przekazu etyki utylitarystyczne i hedonistyczne, w których osobisty czy partyjny sukces i przyjemność zmysłowa ma gwarantować człowiekowi szczęście; jakie? To, które się ostatecznie skończy wraz z wrzuceniem trumny do ciemnego dołu przy zgaszonej świadomości.

    A dziedzina sztuki mająca służyć pięknu i zabezpieczeniu się przed ludzkimi brakami została poddana niemal wyłącznie wewnętrznym popędom, a nie pracy rozumu, tych którzy chcą uchodzić za „twórców”. I tak zaczęliśmy żyć w strasznych blokowiskach, w halach sportowo-koncertowo-modlitewnych, gdzie trudno o modlitwę i modlitewne znaki. Twórczość stała się ekspresją zaczadzonej duszy.

    W dziedzinie kultury religijnej mającej związać osobiście człowieka z żywym Bogiem kochającym i kochanym wytworzono sacrum jako przedmiot kultu. A tym sacrum może być i kamień, i drewno, i abstrakcyjna ludzkość, i plemienne tabu, a nawet przesądy i zabobony neopogańskie w postaci horoskopów i wróżb i kosmiczno-satanistycznych sił.

    Tak więc osłabia się ludzką kulturę, która w Europie zespoliła narody jako kultura chrześcijańska kierująca się rozumem czytającym rzeczywistość stworzoną przez umysł Boga; kierująca się w swym postępowaniu miłością w stosunku do bliźniego, gdyż tylko miłość bliźniego jest rzeczywistym sprawdzianem rzetelności samej religii, myśl wezwania Chrystusa Pana: „Po tym poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli jedni ku drugim miłość mieć będziecie”. Miłość bliźniego, czyli wyświadczanie drugiemu dobra w myślach, mowie i uczynkach nie niszczy prawdy jako rozumnej drogi życia ku wieczności.

    Czyniąc rachunek sumienia nad naszą chrześcijańską kultury i mając na względzie zagrożenia dla osoby – trzeba by katolickie ośrodki kształcenia, a w tym także Instytut Edukacji Narodowej przy pomocy także Radia Maryja – pomogły ludziom poszukującym prawdy w zakłamaniu kulturowym poprzez swe prace wydawnicze i wykłady organizowane w całym kraju. Chodzi o to, by człowiek sam dojrzał prawdę ludzką dotyczącą osoby i narodu przemilczaną, przekształconą, okrajaną w publikacjach. Bo tylko prawda ma siłę oswobodzicielską dla ludzkiego ducha. W służbie człowiekowi, któremu odsłania się prawdę, buduje się i utrwala ojczystą kulturę zaśmieconą często pozorami, ostatecznie osłabiającymi samego człowieka w jego pielgrzymowaniu do wieczności. A właśnie laicyzujące ośrodki – telewizja, radio, tendencyjne PRL-owskie podręczniki (zwłaszcza do nauki historii) szkolne, czasopisma – trują stale, systematycznie i bardzo konsekwentnie różnymi postaciami zakłamania naszą młodzież; jej trzeba pomagać i otwierać szeroko oczy na „wilki przychodzące w owczej skórze”. Posługa myślenia jest tak samo potrzebna jak posługa żywienia.

    Zgromadzenie zakonne w służbie kultury i człowieka

    Jubileuszowa refleksja nad sensem dwu tysiącletniej kultury chrześcijańskiej przypomina nam kulturotwórcze dzieło zakonnych instytucji zarówno w Europie, jak i poza jej granicami. Przy bliższym spojrzeniu na te sprawy uwidacznia się, że chrześcijańską kulturę Europy w dużej mierze tworzyły zgromadzenia zakonne. Albowiem, gdy pod wpływem najazdów różnych plemion, zwłaszcza germańskich, imperium rzymskie rozpadało się i wskutek wędrówki ludów formowało się nowe ludnościowe oblicze Europy, należało zachować najważniejsze zdobycze kulturowe świata antycznego, przeszczepić je do nowo powstającego organizmu ludów chrześcijańskich. I wówczas na Wschodzie tego trudu podjęli się mnisi bazyliańscy, a na zachodzie benedyktyni. Oni to w zniszczonych krajach poczęli budować klasztory, gromadzić rękopisy i tworzyć biblioteki, oni stworzyli poprzez reformy Kasjodora nowy system powszechnego kształcenia na trzech i na czterech drogach – słynne trivium i quadrivium; oni też dokonywali pierwszej syntezy tradycji biblijnej i grecko-rzymskiej tradycji antycznej. Oni przy tworzących się nowych ośrodkach władzy stanowili ciało doradcze. Zgromadzenie cystersów powstające z benedyktyńskiej reguły organizowało na nowo Europę, tworzyło kulturę rolną z płodozmianową uprawą roli, uprawą winnic budowanymi młynami wodnymi, hodowlą ryb i wprowadzaniem chrześcijańskich obyczajów wraz z modlitwą w myśl powiedzenia ora et labora – „módl się i pracuj”. A wraz z upływem czasu powstawały i przemieniały społeczności nowo powstające zgromadzenia męskie i żeńskie norbertynów, dominikanów, franciszkanów, karmelitów, którzy w ośrodkach powstających miast i organizowanych misjach przejęli inicjatywy apostolskie, naukowe, społeczne. Powstające nowe zakony szpitalnicze przejęły opiekę nad chorymi, budując szpitale i domy opieki dla potrzebujących leczenia.

    W rozrastającym się świecie, przy odkrywaniu nowych kontynentów do pracy przystępowały nowe zgromadzenia zakonne, męskie i żeńskie, jak jezuitów, redemptorystów, urszulanek, przeróżnych trzecich zakonów ludzi świeckich. Całe społeczeństwo zostało oplecione bractwami, czyli organizacjami braterskimi, kierującymi się przykazaniem miłości Boga i bliźniego. Europa chrześcijańska i nowe kraje w Afryce, Ameryce, Azji tworzyły niekiedy wzorowe społeczności chrześcijańskie, żyjące na co dzień kulturą duchową płynącą z Ewangelii.

    Ale jest też prawdą, że w czasach nowożytnych, w następstwie rozpadu chrześcijaństwa na Wschodzie i Zachodzie, w następstwie przemieszania różnych cywilizacji, pojawiły się prądy antychrześcijańskie organizacji tajnych i wspieranych zaborczą polityką dynastyczną zeświecczałych dworów książęcych. Doprowadziło to do rozprzężenia się i upadku, wskutek rewolucji i wojen, chrześcijańskiego ładu kulturalnego.

    W warunkach zmagania się i walki powstawały nowe zgromadzenia zakonne męskie i żeńskie, które przez swe rozliczne prace dla dobra człowieka, utrzymywały a nawet rozwijały kulturę duchową mającą swe źródła w Ewangelii. Powstawały więc instytucje zakonne kształcące i wychowujące młodzież jak salezjanie, opiekujące się chorymi jak bonifratrzy, poświęcające się szczególnie pracy misyjnej jak werbiści.

    W sytuacji obecnej, gdy myśl laicką i często antychrześcijańską przejęły różne organizacje partyjne i one wytworzyły systemy władzy społeczno-państwowej, w konsekwencji musiały zapanować nad podstawami kultury, aby przez to móc lepiej zapanować nad człowiekiem i poddać go odpowiedniemu państwowo-twórczemu instruktażowi myślowemu. Skupiło się to przede wszystkim w nowych reformach szkolnych, które od kilku wieków jako ciągle nowe, wprowadza się w system szkolenia obywateli. A wraz z tym wprowadza się także reformę myślenia dostosowaną do potrzeb odpowiedniej władzy. Dlatego w ciągle żywym Kościele, dostrzega się potrzebę akcentowania prawdy i chrześcijańskiego sposobu życia. Stąd obecnie powstają różne formy pracy dla dobra ludzkiej osoby, wychowywanej w kulturze chrześcijańskiej, która przetrwała wieki i zawsze dobrze służyła ludzkiej osobie. Nowe instytuty i stare zakony dostrzegają konieczność posługi myślenia, by człowiek nie stracił sensu życia. Posługa myślenia, posługa ukazywania prawdy jest dzisiaj tak samo potrzebną jak chleb codzienny. Chodzi przecież o ratowanie człowieka, czemu służy Kościół także poprzez życie i pracę zakonów i współczesnych form życia charyzmatycznego. Albowiem życie człowieka – jak to przypomina Apokalipsa – jest ciągłą walką w perspektywie wiecznego zwycięstwa.
    ***

  124. JO said

    ad.116. Panie Jozefie, widze, ze Pan podchodzi b emocjonalnie. Chyba podpadne panu, bo ja ” nie odszczekam tego co napisalem”. Ja w to co napisalem wierze. Powiedzialem to z pelnym przekonaniem. Zarowno Pan Profesr Geremek jak i Papiez Jan Pawel II byli „Ikonami” dla Polakow w tym dla mnie. Obaj zdawali sobie z tego sprawe. Obaj mieli wiedze o KReligii – Polskiej, Polakow Religii i momo to grali nia – te Karta by poprowadzic Nasz Narod w Diabelska Uliczke – mimo przestog, ostrzerzem prozb – JPII nie zboczyl ze zlej sciezki.

    Pan proboje bronic „ikiny” JPII, ktora czyni Polakow bezbronnymi, nieplodnymi lub tymi co wydaja zle owoce.

    Ja jestem tu po to by z Boza Pomoza Zniszczyc te „Falszywa Ikone” dla dobra Sw Kosciola Katolickiego.

    Modle sie za osobe Jana Pawla II, tak jak to robia Tradycjonalisci w Bractwie Pisa X ale obnazam dzialania tego Papieza i pokazuje na przykladzie swojej krzywdy, ktora On miedzy innymi uczynil – jakim byl Zbrodnia-em.

    Pan nie broni JPII – Pan broni uczyknki JPII , ktore nie sa do obrony, Pan grzeszy, bo zaprzecza prawdzie, zamiast ja glosci. To samo dotyczy Pana Romana K.

    Powtarzam, obrona uczynkow JPII jest na szkode Kosciolowi Katolickiemu i tylko bronia ich podstepni zdrajcy.

    Wierze, ze jest jak w piosence miedzy innymi – „jakie zycie taka smierc”…..

  125. Kapsel said

    Re 119 i 120
    Jest dokładnie tak jak Pan mówi.

  126. JO said

    ad.121. Frontalne ataki na dzialalnosc JPII nie szkodzi Bractwu a wspiera Bractwo.

    Pan i Pan Roman K jestescie nielogiczni – Bractwo – obnaza od poczatku dzialalnosc JPII a Panowie twierdza, ze osoby spoza Bractwa Obnazajace Jego Pontyfikat – szkodza Bractwu!

    Panowie , czy wy macie jakies wyzsza wyksztalcenie gdzie chos 1 lekcja filozofii byla , czy tez logiki?

  127. JO said

    ad.114. ad.115. Zbyt douzo jest dowodow na to , ze JPII dzialania byly zbrodnicze wzgledem Sw KKatolickiego- zamiast zajmowac sie obrona OSOBY Jana Pawla II – prosze zaczac dyskusje z tym co On zrobil , czego niedopilnowal oraz z Owocami Jego Pontyfikatu.

  128. JO said

    Czemu Jan Pawel II nie Egzorcyzowal Kardynala Glempa? Czemu jako Egzorcysta „ukrywal” pedofili w USA, czemu jako Egzorcysta podawal komunie na Reke, Czemu odprawial publicznie msze Reformacka dupa do Krzyza, czemu wspomogl Ruch KOROWCOW swoja Osoba i pieniedzmi z Watykanu i nigdy nie rozliczyl ich z ich zbrodni, czmu nie exkomunikowal „czcicieli szatana” z KKatolickiego a zrobil to wzgledem Tradycjonalistow…

    Z Tym prosze polemizowac a nie ujawniac WIADOMOSCI niby o zekomym egzorcyzmie Jego na kims tam i prywatnej „pieknej” mszy , podczas gdy Publicznie Godzil sie na Cheretyckie Obrazajace Pana Boga spedy….

  129. Kapsel said

    Czemu Jan Pawel II nie Egzorcyzowal

    A czemu Jego nikt nie egzorcyzmował ? Zadałem to pytanie 11 miesięcy temu i nikt mi nie odpowiedział.A pytanie skierowane był szczególnie do Pana,panie JO.

    JO powiedział/a
    2011-01-14 (piątek) @ 22:29:22

    Jan Pawel II to talmudzista z krwi i kosci. Co innego mowil, co innego robil i zapewne co innego myslal.

    Nie jest tylko jeden Fakt Namawiania Paolakow do wejscia do EU, ktory mocno bije w pamieci przeciw JPII.

    Osobiscie dla mnie te „sztanskie bydle w ludzkiej skorze” skrzywdzilo miliony Polakow tym, ze kazal swoja postawa i czynem i mowa przebaczac NIE po Katolicku. Razem z „bydleciem szatanskim w ludzkiej skorze” – Mazowieckim i innymi postawilo kreske na tych co mordowali, niszcyli, klamali, grabili i zadali tego samego od Narodu Polskiego swoimi decyzjami….

    Nie jestem przynaleznym do Bractwa Piusa X – jestem Bractwa Zwolennikiem – Tradycjonalistow… Nie posiadam glebokiej wiedzy dot Religii Katolickiej. Ucze sie – czytajac a i zycie dalo mi nauczke. Za Laska Boza wiem, ze umiem rozpoznac nonsens od Prawdy.

    Jan PII byl panowany przez Szatana – Bul zly i naleza mu sie wszystkie przymiotniki, ktore okreslaja jego zlo tym bardziej a raczej przede wszystkim, ze Byl Glos Kosciola , ktory go pouczal. JPII z zaciekloscia glosu tego nie sluchal, nie sluchal Pana Jezusa.

    To samo jest z Papiezem Benedyktem XVI.

    a za chwilę mówi pan
    Nie wysylam JPII do Piekla, ja nie mam takiej mocy bo nie jestem Bogiem.

    Więc kim Pan naprawdę jest ???
    A może z kim ???

    mówi Pan
    Szatan ludzi z ludzi potwory…duet – czlowiek + sztan – to potwor. My musimy nazywac taki potwor po imieniu jezeli na to imie zasluguje. Oczywiscie, ze sam czlowiek stworzony na wzor i podobienstwo Boga jest dobry. Jednak za sprawa wolnej woli moze swoim postepowaniem i posluszenstwem Zlego Ducha i Ducha Zlego w nim stac sie „Bydleciem…etc,etc,etc”

    Tak stalo sie z JPII i jego Panem.

    a może z Panem panie JO ??? !!!

    nie chce Pan odpowiedzieć na pytanie Panu Józefowi i na moje do dzisiaj też Pan nie odpowiedział;
    Kapsel powiedział/a
    2011-01-16 (niedziela) @ 14:51:20
    Chciałbym zapytać tych wszystkich którzy są przekonani o odwrotnej naturze JPII.Drodzy Państwo..trochę Pokory dla życia.Tę stronę odwiedza rzesza ludzi. A jeśli już tak mocno jesteście przekonani o tej odwrotności to czy przynajmniej próbowaliście mu pomóc jako bliżniemu waszemu ,jako człowiekowi..np.

    ks. Gabriel Amorth światowej sławy egzorcysta
    Czy egzorcyzmy mogą być wykonywane na odległość?
    Tak, egzorcyzmy można odprawiać z oddalenia.

    Czy nawet na taki uczynek już Was nie stać?

    https://marucha.wordpress.com/2011/01/14/to-o-co-prosilismy-spelnia-sie/

    Panie JO.
    odprawiał Msze dupą do Pana Boga.
    Ja też bym chciał aby było jak dawniej.Ale nie On pierwszy i pewnie nie ostatni.To fakt że mógł zmienić ale też i nie On sam to ustanowił.
    Ja też jestem zwolennikiem Trydentu i szczerze o tym mówię.Ale też dwa razy powiedziałem tutaj w Gajówce że Msza Novus odprawiona w Niedzielę Palmową 04 04 2004 została przyjęta w swojej intencji.I nie tylko ta.Oczywiście zaraz po tym była odprawiona i Msza Dziękczynna.Jestem też świadkiem gdy przy podniesieniu raz Hostii a drugi raz Kielicha w czasie Mszy kapłan po prostu padał na posadzkę.Padał dwa razy.Mam pełne prawo powiedzieć że jest to odpowiedź na moje wątpliwości…czy Taka Msza jest ważna.To było jakieś pół roku temu.Mam pełne przekonanie aby tak uważać. Zrozumiałem wtedy co naprawdę znaczy największy chyba atrybut Pana Boga czyli Miłosierdzie Boże.Oczywiście Szatan podpowie że kapłan ów był przecież chory i nie mógł ustać.Tylko dlaczego w takim momencie i dlaczego jako odpowiedź na moją myśl.Dlaczego przez pozostałe momenty stał,modlił się ,czytał i powiedział stojąc kazanie.Ja tak jak większość tutaj krytykuję wszelkie bardzo nieodpowiednie nowinki ale postanowiłem o tym napisać ku przestrodze aby nie zapędzić się za daleko bo wtedy stajemy się na przeciw Bożego Miłosierdzia.A co pan powie tym wszystkim którzy są ochrzczeni w Novum,brali ślub czy Ostatnie Namaszczenie..lista jest długa.
    Czy te rzesze ludzi wyśle pan też do czeluści?
    Czy pan zdaje sobie sprawę z tego jak postępuje ?
    Komu pańska postawa przynosi korzyści ?
    Jak Pan chce się przekonać niech pan pójdzie z tym do spowiedzi do Bractwa albo na rozmowę.
    Nie posądzam Pana o zła wiarę bo jestem nieco doświadczony w życiu,przynajmniej tak o mnie mówią inni, i wiem że nawet największa miłość może obrócić się w nienawiść….granica jest tuż koło siebie,bardzo blisko.Można by powiedzieć że miłość z nienawiścią w jednej parze idą.Panie JO,niech pan nie burzy dalej tego co jest już bardzo mocno nadwyrężone.
    Na świecie są dwie rzeczy nieskończenie wielkie.
    Nieskończenie wielkie jest Miłosierdzie Boże i nieskończenie wielka jest ludzka głupota.
    Niech pan stanie po właściwej stronie.

    Panie JO.
    Niech Pan nie namawia Pani Agi do zmiany na inne tory bo idzie torem właściwym;niech Pan czyta uważnie wszystkie Jej komentarze …dołączy i wspiera.
    My tutaj – niczym sanhedryn – sąd czynimy nad JPII a ja myslę ,że zmazał on wszystkie swoje „winy” – jakie by nie były -poprzez wyniesienie Kultu Miłosierdzia Bożego….

    a to na dowód:

    Dziwisz: To ja zasugerowałem datę 1 maja

    W zamieszczonym na łamach „Avvenire” wywiadzie metropolita krakowski kardynał Stanisław Dziwisz potwierdził doniesienia, że to on zasugerował Watykanowi datę 1 maja, Niedzielę Miłosierdzia Bożego.

    – To ja poprosiłem o to Ojca Świętego i jestem szczególnie wdzięczny za jego decyzję – przyznał kardynał Dziwisz. Przytoczył też dodatkowy argument wolnych dni w Polsce między 1 a 3 maja, dzięki czemu – stwierdził – „moi rodacy będą mogli udać się do Rzymu, by wziąć udział w ceremonii beatyfikacji naszego najdroższego Jana Pawła II”. – Myślę, że to będzie wielkie święto jedności ludu Bożego i świadectwo radości oraz nadziei dla całej ludzkości – oświadczył metropolita krakowski.
    http://www.tvn24.pl/-1,1689573,0,1,polacy-poczuli–ze-sa-w-centrum-swiata,wiadomosc.html
    I dalej zgrzyt ,czy masoński 1 maja czy Niedzielę Miłosierdzia Bożego….więc co o tym sądzić.Ja stosuję maksymę Oktawiana…spiesz się rozsądnie…

    Panie JO.
    Bardzo proszę o spokojne rozważenie moich słów które napisałem do Pana w dobrej wierze a jako dowód na to podpisuję się imieniem i nazwiskiem :Ja naprawdę Pana lubię i szanuję ale myślę że przekroczył Pan pewną granicę dlatego pozwoliłem sobie na tyle szczerości.

    Szczerze pozdrawiam

    Zdzisław Głuchowski.
    Pruszków
    Polska

  130. JO said

    Panie Zdzislawie,

    Dziekuje za piekny list do mnie.

    Przez pryzmat tego listu i cytowanych moich slow widze jak bardzo nosze BOL w sobie, ten osobisty, moich Rodzicow, ale i milionow Polakow.

    To, ze cytuje Pan moje przekraczajace granice Katolickie zdania, w niczym nie przywroci Papiezowi Janowi Pawlowi II takiego honoru jaki mial przed laty w momencie, gdy nic nie wiedzielismy o Jego Postepowaniu , ba nic nie wiedzielismy o Bractwie Pisa X dobrego, gdyz nominowani prze JPII nasi w Polsce Duchowni przemilczali wraz z TV polska cala sprawe, wprowadzajac modernistyczne nowinki i eliminujac Tradycyjna Wiare Katolicka z Polski.

    Pan mnie nie przekona, gdyz to ja jestem ofiara sekty wojtylan.

    Niech Pan przemowi do tysiecy dzieci z rozbitych malzenstw

    Niech Pan do nich przemowi

    Ja jestem jednym z nich i wiem o czym mowie, bo dzis jestem mezem i ojcem i to tylko dlatego, ze jestem Tradycjonalista a nie modernista jak JPII, ktory wprowadzajac szatanski system w Polsce i swiecie pozbawil Sw Magisterum setki milinow ludzi narazajac ich na przegrana ze Swiatem i Szatanem

  131. JO said

    …a to na otworzenie Pana Oczu:

    „Polityka personalna Benedykta XVI w Polsce
    Aktualizacja: 2011-12-15 12:11 pm

    Struktury Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce obejmują 14 archidiecezyj, 27 diecezyj oraz ordynarjat polowy Wojska Polskiego. Według stanu na dzień dzisiejszy, dokładnie po połowie zwierzchników tych jednostek administracji kościelnej mianowali Jana Pawła II i Benedykt XVI. Spójrzmy zatem na nominatów Ojca Świętego oraz jego politykę kadrową.

    By ją zrozumieć, wróćmy na chwilę do roku 1992. Wtedy to wprowadzono aktualny podział administracyjny diecezyj bullą z 25 marca pn. Totus Tuus Poloniae Populus, która doprowadziła do zmniejszenia wielkości diecezyj i zakończyła proces dopasowywania ich do aktualnych granic państwowych. Proces ten trwał od 1972 r., kiedy to Paweł VI reaktywował i utworzył diecezje na tzw. ziemiach odzyskanych, zaś AD 1991 Jan Paweł II podniósł do wyższej rangi administracje apostolskie części pozostających pod obcemi okupacjami archidiecezyj: lwowskiej (Lubaczów), wileńskiej (Białystok) oraz diecezji pińskiej (Drohiczyn). Mówi się złośliwie i zapewne nie bez racji, że w następstwie Totus Tuus Poloniae Populus ordynarjuszami zostali wszyscy lepsi koledzy ówczesnego nuncjusza i obecnego prymasa Korony abp. Józefa Kowalczyka (ur. 1938). Pokolenie to zaczęło osiągać wiek emerytalny ok. 2004 r. (m.in. sławetny bp. Alojzy Orszulik), zaś obecnie wykruszają się jego ostatni przedstawiciele: najmłodszemu z grupy bp. Andrzejowi Suskiemu z Torunia pozostało do kanonicznego wieku przejścia w stan spoczynku 5 lat. Ta zależność pokoleniowa zdeterminowała, iż podczas zaledwie 6 lat pontyfikatu Benedykta XVI nominował on już 20 ordynarjuszów; 3 szefów diecezyj (Jan Wieczorek z Gliwic oraz jedyni dwaj arcybiskupi mianowani jeszcze w czasach PRLu: Stanisław Nowak – Częstochowa, Władysław Ziółek – Łódź) przekroczyło wiek emerytalny a w ciągu trzech najbliższych lat stanie się to w 4 dalszych diecezjach.

    Niestety, nic nie wskazuje, by Benedykt XVI wprowadzał nową jakość do polskiego Kościoła. Karty rozdawane przez lata abp. Józefa Kowalczyka oraz kard. Stanisława Dziwisza wciąż są w grze. A nawet więcej: wciąż pełnią rolę atutów. Oto lista metropolitów mianowanych przez Benedykta XVI: 2005 – Stanisław Dziwisz; 2006: Edward Ozorowski, Wojciech Ziemba; 2007: Kazimierz Nycz; 2008: Sławoj Leszek Głódź; 2009: Andrzej Dzięga; 2010: Józef Kowalczyk; 2011: Wiktor Skworc, Stanisław Budzik. Lepiej jej nie komentować, zwłaszcza trzech ostatnich nazwisk …
    Nie spodziewajmy się zatem kontrrewolucji w najbliższych latach, bowiem nic jej nie zapowiada. Monopolu „minionej epoki” (hm, minionej ??) nie przełamano. Także, a może w szczególności pod względem medialnym. Wciąż w mediach brylują te same nazwiska: bp Pieronek, bp Gocłowski, kard. Dziwisz… Dopiero ostatnio usłyszeliśmy kilka ciekawych i kontrowersyjnych wypowiedzi bp. Meringa, lecz jest to chyba jedynie wyjątek potwierdzający regułę.

    Oczywiście, że wśród biskupów wskazywanych przez Benedykta XVI są dobrzy duszpasterze i organizatorzy. O wielu włodarzach naszych diecezyj można mówić wyłącznie dobrze, np. o abp. Henryku Hoserze czy czy bp. Wacławie Depie. Ale żaden z nich, choćby na lokalną skalę, nie jest w stanie stawić czoła problemom wiary, religijności i polskości trapiących nas na początku XXI wieku.

    Pozostaje jeszcze odpowiedź na pytanie, czy to wina Papieża, czy też kadry, jaką ma do dyspozycji ? Skłaniałbym się ku drugiej opcji odpowiedzi. Patrząc na polski Kościół nie ma alternatyw personalnych. Ścieżki karjer promowały pewien dość podobny typ kapłanów – wiernych „duchowi Soboru Watykańskiego II” i bezbarwnych. Nikt inny nie ma doświadczenia w zarządzaniu czemkolwiek. Patrząc z tradycjonalistycznej perspektywy dostrzegłbym w całej Polsce co najwyżej kilku (!!) proboszczów, którzy z własnej woli wprowadzają w swoich parafjach Motu Proprio Summorum Pontificum, a więc Mszę w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego. I tyleż samo kapłanów posiadających stopnie i tytuły naukowe jawnie wspierających linję pontyfikatu Ojca Świętego. Mamy zatem ok. 10 oficerów średniego szczebla i jakąś setkę, może dwie, trzy szeregowców, zaś po stronie „wojtyljanistycznej” pozostaje armia licząca ok. 28 000 duchownych. Dlatego jeszcze zapewne długo poczekamy na swojego kard. Malcolma Ranjitha czy bp. Atanazego Schneidera.

    Zeszłoroczne wybory ujawniły znaczącą popularność najbardziej prymitywnego antyklerykalizmu w polskiem społeczeństwie. O ile ilość przygłupów i kanalij wspierających tzw. Ruch Palikota osiągnęła chyba swoje maximum, to najbliższe lata mogą mu przynieść istotną pożywkę jakościową. Otóż w Polsce nie ujawniono jak dotąd żadnych istotnych skandali pedofilskich z udziałem duchownych. To wszystko jest jeszcze przed nami. Z pewnością tak zaprawiony w bojach gracz jak abp Kowalczyk jest gwarantem marginalizacji tego ryzyka. Ale nie łudźmy się, choćby z przyczyn ilościowych, skandale takie zostaną ujawnione prędzej czy później. Przez lata, według ponurego dowcipu, największą karą za akt pedofilski było w Polsce … przeniesienie na Inną parafję. Być może aktualny skład kadrowy polskiego episkopatu jest dostosowany do tego ryzyka. Cokolwiek by nie mówić o ekipie Jana Pawła II, byli to mistrzowie w zamiataniu takich spraw pod dywan. I o tem Benedykt XVI również wie doskonale.

    Przedsoborowy

  132. JO said

    Panie Zdzislawie, ja mam o sobie niewygorowane zdanie i gdybym byl tylko jednym, ktory widzi jakie spustoszenie po sobie zostawil JPII , to zapewne po apelach takich jak Pan zlamabym sie nie wierzac sobie.

    Jednak ja nie jestem jedyny. Sa nas setki a moze juz miliony?

    W tej grupe jest Pan Gajowy jak Pan widzi, choc wymowa Pana Gajowego jest taka jaka i ja powinienem miec.

    Ja tu przyznalem sie razy kilka do przekraczania granic Katolickiej wypowiedzi i uzasadnilem czemu. Nie usprawiedliwia to mnie – jednak niech Pan przeczyta raz jeszcze slowa moje, ktore Pan zacytowal – a moze dostrzeze Pan w nich BOl i to zapewne daleko mniejszy niz nosza w sobie inni po JPII Pontyfikacie, pontyfikacie czlowieka, ktorego Pan uwaza za Swietego.

  133. JO said

    ..i jeszcze jedno…masoni zgodzili sie na Krzyz w Parlamencie…. i co z tego?

    ….czym jest Ustanowienie Swiat , nawet takich o ktorym Pan napisal w Swietle tego, ze NIKT po modernistycznym judeo-katolickim nauczaniu rozumiec go nie bedzie i w to Swieto pojdzie do TESCO?

    Brak konstekwencji, sprzecznosci w pontyfikacie JPII jak w Talmudzie pomieszaly dobro ze zmem, konfudujac ludzi , co owocowalo UTRATA WIARY

    IKONA JPII, jest Koniem Trojanskim dla przede wszystkim Polskiego spoleczenstwa.

    Lepiej, zeby NIGDY nie bylo Jana Pawla Drugiego

  134. Kapsel said

    Panie JO
    Mnie nie chodzi o to aby na siłę wybielać ale i nie dać pogrążać się jeszcze bardziej i nie poddawać się manipulacjom bo jednak one są i cały czas funkcjonują.Co do kadry purpuratów wypowiadałem się wiele razy i uważam że właśnie to otoczenie jest najbardziej zarażone i robi krecia robotę.Znakomicie mówi o tym ks.Natanek.Chociaż bp.Ozorowski uznał Cud w Sokółce i dopilnował pełnej formalności w sposób godny to nikogo z Episkopatu nie było tam.Mówiłem o tym wiele razy.Uważam też że B XVI jednak małymi kroczkami ale stara się naprawić tamten czas.Czy Mu na to pozwolą albo czy starczy Mu czasu i sił ? Daj Boże….

  135. JO said

    „Chciałbym zapytać tych wszystkich którzy są przekonani o odwrotnej naturze JPII.Drodzy Państwo..trochę Pokory dla życia.Tę stronę odwiedza rzesza ludzi” – Pan Zdzislaw „Kapsel”

    Pane Zdzislawie, jaka nature mial JPII to nikogo juz nie obchodzi.

    Powiem raz jeszcze – MAMY Obowiazek sadzic postepowanie JPII, czyny i to robimy.

    My nie jestesmy Panem Bogiem i nikt tu z krytykujacych postepowanie JPII nie „pije” do JPII Dudzy Ludzkiej- Czlowieka – Ja juz Pan Bog osadzil.

    To wlasnie przez wzglad na wielosc tu zagladajacych ludzi Pan Gajowy Wystapil Ex Katedra, gdyz nie mogl zniesc wypowiedzi braniacych JPII i „wybielajace” JPII dzialania, widzac, ze takie postepowanie tylko Polakow tu zagladajacych konfuduje upewniajac o „Swietosci” JPII i tkwieniu w „Sekcie wojtylan”

    TAK ja jestem winny, bo uzywalem obrazliwych slow. Winny jestem przede wszystkim temu, ze poprzez moje wulgarne slowa moglem kogos zrazic do przyjecia Madrej Krytyki Obnazajacej JPII postepowania i opuszczenia „tej ikony” jako „wspolczesnego idola” dla Katolikow.

  136. JO said

    ad.134. O jakim pograzaniu Pan Mowi? Niech Pan przeczyta samego siebie w ad 134 – Pan wine przenosi na Purpuratow, podczas gdy purpuraci sa winni ale przede wszystkim JPII.

    JPII powinien pierwej zginac a nie pozwolic sobie na taki pontyfikat jaki mial. To On byl glowa Kosciola odpowiedzialnosc Jego jest za cale zlo rowne purpuratom a nie mniejsze o czym Pan w swojej wypowiedzi probuje sugerowac.

    Pan znow daje JPII na przyklad, podczas gdy JPII zadnego dobrego przykladu nie dal – Przyklad konfuzjowania?, liberalizmu?….

  137. JO said

    Nawet jezeli JPII robil wszystko w dobrej wierze , z jakiego punktu widzenia Bractwo wychodzi i powinien kazdy Katolik – to NIE OZNACZA, ZE ROBIL dobrze a PRZECIWNIE Prawde trzeba ujawnic , ze robil ZBRODNICZO dla Kosciola ZLE.

    Pana, zas stanowisko jest , ze jest jakies „ale”, ale purpuraci, ale masoneria, ale, ale , ale…

    Nie ma zadnego ale – przyklad – Lefebrysci…i ci Papieze, ktorzy zostali zabici za to, ze nie chcieli „wspolpracowac” jak JPII…

  138. JO said

    ad.134. Gdyby Benedyk XVI chcial naprawic kosciol, exkomunikowal by wielu,,,,,JPII potrafil to zrobic z tymi co nie zasluzyli na exkomunike to i Benedykt moze zrobic z tymi co zasluzyli .

    Poza tym , prosze nie mowic , ze cos jest robione w kierunku przywrocenia Tradycji w Kosciele – prawda jest taka, ze wszystko jest robione, by wymieszac tradycje z judeokatolicyzmem i krok po kroku Tradycje zmutowac.

    CZY PAN JEST NIEWIDOMY? Czy Pan nie czyta….?

    Skoro tak, niech nie wprowadza Pan w blad i nie daje plonnych nadziji…

  139. Panie JO
    To co Pan robisz na tle JPII [Pana nieugiętość i butta] jest wypisz wymaluj z repertuaru żyda Sorosa stosowanego przy wzniecaniu kolorowych rewolucji – tym razem w zastosowaniu do Kościoła Katolickiego. Analiza treści Pana wpisów wskazuje, że jest Pan do tej rewolucyjnej roli doskonale przygotowany [również pod kątem psycho-socjo-technicznym].

  140. Kapsel said

    CZY PAN JEST NIEWIDOMY? Czy Pan nie czyta….?

    Coś jest na rzeczy bo właśnie wczoraj po kolejnej wizycie u lekarza okulisty otrzymałem skierowanie do szpitala na operacje oka.Następną wizytę mam naznaczoną na 29 stycznia 2012 i myślę że wtedy będę znał termin operacji.Podejrzewam że na Święta Wielkanocne będę już widział dobrze i przyjrzę się temu raz jeszcze.Póki co….Dziękuję za rozmowę.

    Ps. jako osobie odpowiedzialnej za KK ,Papieżowi można przypisać absolutnie wszystko. ,Ja tak jak wielu ludzi chce poznać więcej szczegółów z Jego bezpośredniego otoczenia aby się upewnić….np.cytuje z pamięci ks.Natanka…….napisał list do biskupów w którym ich napominał….list z Watykanu wyszedł ale na pocztę to nie trafił….bo go nikt nie dostał a przynajmniej nikt nie czytał w kościołach.
    Jedno słowo o B XVI….Papież udziela komunii tylko do ust i w postawie klęcząc.Dlaczego purpuraci nie naśladują Papieża ?

    Doprawdy nie wiem komu z nas dwóch jest potrzebna ta operacja,bo ja choć chory to widzę z obydwóch stron a Pan tylko z jednej.

  141. Piotrx said

    Karol Wojtyła a Sobór Watykański II
    http://www.bibula.com/?p=2422

  142. Wpierw wykorzystać.
    A teraz należy wytworzyć bardzo głęboki [i bardzo mocno nagłośniany] podział pośród Polaków na tle JPII – Divide et impera [dziel i rządź podbitym narodem] – w trosce …..
    Prawda panie „Piotrx”?

  143. Marucha said

    Re 119:
    Na polu KK zauważam ten sam mechanizm – wszystko w KK jest złe przez WATICANUM II i bije się w te kotły ile wlezie. Tu też wtrosce …
    Tam było w trosce i tu jest w trosce – koniec będzie taki sam [jak dobrze pójdzie].
    A swoją drogą WATICANUM II nie wzięło się nagle z powietrza – podstępne ILUMINATII przez całe dziesięciolecia nad tym pracowały.

    Jest odwrotnie, Panie Józefie. Ogromna większość katolików wychowanych w „duchu II Soboru” uważa, że prawdziwy Kościół zaczyna się dopiero od II Soboru – a to co było przedtem, to przesądy i starocie nieaktualne we współczesnym świecie. To II Sobór „zreformował” katolicyzm nie do poznania, a nie odwrotnie. To II Sobór ostentacyjnie zlekceważył postanowienia poprzednich papieży ogłoszone jako ważne po wsze czasy.
    Co dobrego mogło wyniknąć z soboru, w którym prawo uczestniczenia i „doradzania” miała masoneria i judeochrześcijanie, czyli protestanci? Jak może być dobra Msza Święta sklecona przez masona Bugniniego?

    Sam Pan jednak widzi, że coś jest nie tak, o czym świadczy ostatnie zdanie. Oczywiście, że lucyferianie pracowali nad tym przez nie tylko dziesięciolecia, ale i stulecia.

    Tak, jak głęboko wierzę, iż abp Lefebvre będzie kiedyś wyniesiony na ołtarze, tak samo wierzę, iż nadejdzie czas, gdy II Sobór zostanie po prostu unieważniony.

  144. Marucha said

    Re 139:
    O jakiej „rewolucji” Pan mówi?
    Czy trzymanie się Tradycji – tak jak czyni to Bractwo lub sedewakantyści – to „rewolucja”???

    Jedyną rewolucją, jaka kiedykolwiek pojawiła się w Kościele, był tragiczny wręcz w skutkach II Sobór Watykański, który nie tylko zmienił Mszę Świętą (profanując ją), ale i zreformował podejście Kościoła do Boga i do świata.

  145. Panie Marucha
    Olbrzymia większość katolików nie przykłada do tego większej wagi – ale wie, że Kościół założył Jezus Chrystus, że ma ponad 2000 lat, że w tym mieszczą się wszystkie sobory, czasy dobre i złe dla Kościoła.
    No i rzecz w metodzie – bo inaczej to … dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.
    No i trzeba koniecznie pamiętać, że sterowanie Łodzią Piotrową, to nie sterowanie hulajnogą, którą można zawrócić w miejscu.

  146. Ad. 144
    O jaką teraz rewolucję chodzi – to przecież pokazałem na przykładach w ad. 119, 120 [ze skutkami pokazanymi ad. 121, ad. 141] z wykorzystaniem technik wskazanych w ad. 139.

  147. Marucha said

    Re 145:
    Powiedzmy od razu: olbrzymia większość katolików nie ma ZIELONEGO POJĘCIA o swojej wierze i o jej najbardziej podstawowych dogmatach. Stąd też sukces heretyckiej miejscami teologii II Soboru Watykańskiego.
    Tak, sterowanie Łodzią Piotrową to niełatwe zajęcie. Dlatego Bractwo nie potępia posoborowych papieży, ale jasno pokazuje ich błędy.
    Jak do tej pory, oprócz pewnych kroków B XVI, nie widać było, aby którykolwiek z papieży próbował bodaj trochę zmienić kurs owej Łodzi. Jan Paweł II w szczególności.

  148. Kapsel said

    re 147
    Dlatego Bractwo nie potępia posoborowych papieży, ale jasno pokazuje ich błędy.

    I właśnie problem w tym że robią to niektórzy z tych, którzy gardłują za Bractwem a ludzie to czytają.To o to chodzi.

  149. Ad. 147
    Pokazuje błędy z zachowanie miłości i w języku miłości – i nie po to, aby Kościół rozwalić od środka lub było to wykorzystane przez wrogów Kościoła do jego rozwalenia.

  150. Marucha said

    Re 149:

    Panie Józefie, ta cholerna „miłość” ma tłumaczyć wszelkie herezje, niszczenie liturgii, niszczenie wystrojów kościołów, branie Komunii Św. na rękę, nabożeństwa dla homoseksualistów… e tam, nie chce mi się ciągnąć tej znanej litanii, której nie ma końca…
    Ta „miłość”, której mam już nieraz serdecznie dosyć, gdyż używana jest do kneblowania najoczywistszych dowodów na tragedię współczesnego Kościoła – pojawiła się w nadmiarze właśnie po II Soborze.

    Nabożeństwo dupą do Ołtarza? Dziewczynki-ministrantki? Świeccy „szafarze” eucharystii? Kościół z menorą na głównym miejscu? Przekłamania w tłumaczeniu Pisma Świętego? Msza Święta odprawiana przez kukiełki?
    To wszystko nieważne. Grunt, żebyśmy mieli „miłość”.

  151. Mieczyslaw said

    – Nabożeństwo dupą do Ołtarza?
    – Dziewczynki ministrantki?
    – Świeccy „szafarze” eucharystii?
    – Kościół z menorą na głównym miejscu?
    Pelna zgoda.
    PS.Bylem kiedys ministrantem, ktory jako dziecko poslugiwal do mszy po lacinie czasem dwoch poannych, polgodzinnych i nigdy nie moglem jakos przywyknac do Ksiedza odwroconego dupa do TABERNACULUM!!!
    To zostalo mi do dzis i NIGDY sie z tym nie pogodze. Tak jak i usuniecia jezyka lacinskiego ktory wyroznial KK od innych na swiecie.

    A co do ”milosci” bez MILOSCI to przypomina mi to klucz-wytrych zamka do drzwi, do ktorego z drugiej strony jest inny wytrych – ‚antysemityzm’ i inne ”popaprance” slowne nowej lewicy.

  152. Nowy Porządek Świata [NWO] może być osiągnięty jedynie poprzez demoralizację człowieka, rozkład rodziny [podstawowej komórki społecznej rodziny – stąd i promowanie gejostwa i lezbijstwa], radykalne obniżenie liczby narodzin [tu antykoncepcja, wynaturzenia], eutanazję, rozkład wszelkich istniejących religii – słowem poprzez zbudowanie cywilizacji śmierci.

    To właśnie na tym polu zagrożone są wszystkie współczesne ludy i narody [też przez ten pryzmat trzeba popatrzeć na spotkanie JPII z przedstawicielami innych religii świata]. Ktoś kto stanie na drodze temu kierunkowi działań jest bezwzględnie niszczony [przykładów jest aż nadto – prawodastwo, skazywanie przez sądy, ostratyzm ..].
    JPII stanął w sposób jasny i wyraźny przeciw tej cywilizacji śmierci.
    Nic też dziwnego w tym, że tę zasadniczą sferę działalności JPII usiłuje się pomniejszyć lub ją przemilczeć, a samego JPII do cna zgnoić – bo taka jest natura Antychrysta.

  153. Przecież to:
    „Pokazuje błędy z zachowanie miłości i w języku miłości – i nie po to, aby Kościół rozwalić od środka lub było to wykorzystane przez wrogów Kościoła do jego rozwalenia.” jest w kontekście ad. 147 [pokazuje – a nie, że ja pokazuję] i odnosi się do Bractwa Piusa X.
    Panie Marucha – chyba nie chce Pan tym
    „… ta cholerna „miłość” ma tłumaczyć wszelkie herezje …”
    zganić Bractwoa Piusa X?
    No i czy używany przez JO język jest językiem troski w miłości?

  154. RomanK said

    ubiqumque fuerit corpus, illic congregabuntur et aquilae.. slowa Pana Naszego….
    Kto moze pojac ,,,NIECH POJMIE!

  155. Kapsel said

    Czy akukumeniści słyszeli?

    Nasi czytelnicy zauważyli, że na stronach Radia Watykańskiego, Opoki, Tygodnika Niedziela i w wielu jeszcze innych miejscach w internecie wisi przekłamana wersja papieskiej homilii, mianowicie w brzmieniu:

    Kościół jest katolicki od samego początku, a ta jego powszechność jest owocem postępującego włączania różnych wspólnot – mówił Benedykt XVI

    Tymczasem wystarczy zajrzeć na serwis watykańskiego biura prasowego czy oficjalny serwis Stolicy Apostolskiej z tekstem papieskiej homilii, aby się przekonać, że stoi tam:

    … la sua universalità non è il frutto dell’inclusione successiva di diverse comunità…
    … jego powszechność nie jest owocem włączania do niego różnych wspólnot…

    Czy redaktorzy sekcji polskiej Radia Watykańskiego znają język włoski?

    https://marucha.wordpress.com/2011/06/19/bezczelne-falszerstwo-tresci-papieskiej-homilii/

  156. Marucha said

    Re 152, 153:
    Panie Józefie, przynajmniej jeśli o mnie chodzi, to na pewno nie pomniejszałem tego, co było dobre w pontyfikacie Jana Pawła II – a więc obrona rodziny i obrona życia. Tak samo zresztą wypowiada si e Bractwo.
    Zagrożenia o jakich Pan pisze są realne i trzeba się im z całej mocy przeciwstawiać… ale czy kosztem czystości wiary i ustępstw na rzecz innych religii? Czy tych spotkań nie można było zorganizować bez ustawiania Buddy na ołtarzu?
    Ja nie mówię o miłości takiej, jak w Ewangelii.
    Ja mówię o nadużywaniu tego słowa niczym wytrycha.

  157. JO said

    ad.153. Uzywany przez Pna JO jezyk jest jezykiem Bolu, slabosci, zalu. Czy Pan umie czytac Panie Jozefie. Czy to tak ladnie „jechac po Krytykujacych” pontyfikat JPII i wskazywac mnie jako „ich” przedstawiciela – przyklad?

    Czemu Pan mnie kopie Panie Jozefie?

    Ja przyznalem sie do bledu swojej formy – jakosci wypowiedzi a Pan probuje podwazyc jego meritum kopiac mnie, ktory jest slaby, obolaly, pelen zalu.

    I to Pan wskazuje Milosc….i Milosierdzie.

    Pan chyba nie ma pojecia co To milosc i Milosierdzie, tak jak nie mial pojecia co to Milosc i Milosierdzie JPII.

    Pan przynalezy jak widac do „sekty JPII” i kozysta z Jego zlych przykladow.

    ……………………………………………….
    Milosierdzie i Milosc to nie Rozmowa z Masonami i ich mianowanie na najwyzsze Stanowiska Koscielne, to nie zapraszanie Syjonistow do Polski i walka o ich obywatelstwa, To nie Rozmowa z Religiami – dialog i sedy miedzyreligijne, to nie milczenie na sodomie wewnatrz KKatolickiego

    Milosierdzie Wymaga pietnowanie Zla i Wskazywanie na Zlo i odwracanie sie od NIESLUCHAJACYCH

  158. JO said

    ad.156. Ja nie uznaje obrony JPII Rodziny i Zcia za prawdziwa Obrone. JPII nie byl Idiota, rozumial, ze Obrona Rodziny i Zycie, BEZ CZYSOSCI WIARY a wiec Pana Jezusa – JEST NIE MOZLIWA.

    JPII wyprodukowal „Takich Panow Jozefow”, ktorzy publicznie smia mowic, ze wystarczy byc posusznym Dekalogowi.

    JPII wyprodukowal HUMANISTOW a nie Katolikow.

    NIC ale TO NIC Sam czlowiek nie moze zrobic w Obronie Zycie i Rodziny.

    JPI zabierajac Boga Ludziom – Sw Magisterium, pozwalajac na podmiane go Nowej Wiary – judeosztanskiej Naraziil Nas na Upadek.

    JPII popelnil zbrodnie wraz ze swoimi slugasami, stosujac Talmud….

  159. JO said

    ad.148. Czy potepienie nie jest wskazywnaiem bledow? Drogi Panie , Pan sie zakalapuckal w slowach.

    Jezeli ja Karce dziecko swoje to oznacza , ze je potepiam, czyli nie toleruje jego zachowania…..

    Bractwo Piusa X POTEPIA Papiezy modernistycznych – ich postepowanie i tak powinien robiz kazdy Katolik.

    Z calym szacunkiem do Pana – Pan najwyrazniej przebywa w towarzystwie Modernistow i srodowisku Poprawnosci Politycznej ….

  160. JO said

    ad.142. Tradycjonalisci walcza by podzialu Polakow nie Bylo.

    Modernizm dzieli i to na wiele kawalkow…

    Pan Bog w Trojcy Jedynej TYKO LACZY

  161. Kar said

    Ja przyznalem sie do bledu swojej formy – jakosci wypowiedzi a Pan probuje podwazyc jego meritum kopiac mnie, ktory jest slaby, obolaly, pelen zalu.

    Marucha, gluchy jak pien, czy co do jasnej cholery?

    Dlaczego ten obolaly otulony w zalu czlowiek tak dlugo musi cierpiec? Daj pan mu w koncu kawalek wlasnego nieba-miske strawy i ogarek okazalej gromnicy, zeby w pokoju mogl sie dalej systematycznie rozwijac

  162. Mieczyslaw said

    Panu JO proponuje poczytac Donoso Corteza,

    na:

    https://marucha.wordpress.com/2011/12/16/dziesiec-uwag-w-sprawie-jednego-z-dziesieciorga-przykazan/

    aby sie przekonac ze nie od JPII TO sie zaczelo.

    Z uszanowaniem

  163. JO said

    ad.162. Ja wiem kiedy to sie zaczelo. Czemu mi Pan sklada propozycje ..Panie Mieczyslawie? Czy ja napisalem, ze JPII cos zaczal? Z moich wypowiedzi mozna wyczytac, ze JPII z niczy zlym nie skonczyl….ale zlo rozbudowal, bedac potulnym i „chorobliwie milosiernym”, dajac przyklad zly jak rozumiec Sw Magisterium K Katolickiego, nagradzajac zwyrodnialcow i gnebiac Prawdziwych Katolikow

  164. JO said

    Czy Kreska Mazowieckiego nie wspolgra z Filozofia „Milosierdzia” Jana Pawla II ?

    Nie bylo by kreski Mazowieckiego, gdyby nie „Milosierdzie Chore” Jana Pawla II.

    Nie bylo by Mitu Lecha Walesy z Klapa Najswietrzej Ikony Polakow , gdyby nie poparcie JPII dla Walesy

    JPII jako Papiez Uzyl Nasza Religie jak Uzyli ja UNI przeciwko nam.

    Jana Pawla II dzialania sa Zbrodnicze…..

  165. JO said

    A jako Nowy Katechizm zostawil nam Jan Pawel II?

    Panie Jozefie, czy Pan czyta ten katechizm i stosuje sie do tego nowego katechizmu nauk?

    Czy Pan i przy tym fakcie napisze, ze Jan Pawel II promujacy ten nowy katechizm byl na prochach??????

  166. aga said

    http://gloria.tv/?media=229088

  167. JO said

    PANE JOZEFIE BIZON, prosze sobie przeczytac ponizej. To wszystko sie stalo za pontyfikatu JPII z Moim KKatolickim. Niech Pan spojrzy na dane statystyczne Bractwa Piusa X i na dane Judeokosciola. Wstyd mi za Pana Panie Jozefie. Moje przekraczajace granice katolickiej wypowiedzi sa dalego bardziej usprawiedkiwione niz Pana Ignorancja Faktow:

    „Duchowa walka Bractwa Świętego Piusa X
    Aktualizacja: 2011-12-16 9:48 pm

    Fragment kazania J.E. bp. Bernarda Fellaya wygłoszonego 8 grudnia br., w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, w kościele seminaryjnym w Ecône.

    Gdy oddajemy cześć Najświętszej Maryi Pannie i Jej cnotom, wychwalamy nie tylko Jej najwyższą doskonałość, lecz jednocześnie Jej zwycięstwo. Nie myślimy o tym wprost, ale Kościół nam to przypomina. Gdy się mówi „zwycięstwo”, to jednocześnie trzeba powiedzieć „walka”, „zmaganie”. Jeśli Bractwo chce zmierzać ku tej świętości, musi walczyć. Jego członkowie muszą walczyć. Z własnymi słabościami — to oczywiste — ale również przeciw światu. I to mniej więcej charakteryzuje całe nasze przedsięwzięcie.

    Tutaj odkrywamy prawdziwą tajemnicę: epokę, w której żyjemy. To wielka tajemnica, że Pan Bóg zezwolił duchowi tego świata, aby usiłował wejść do wnętrza Kościoła. Trzeba walczyć nie tylko z wrogami zewnętrznymi, ale również z niekatolickim duchem, który dostał się do Kościoła. Wyraźnie widzimy, że wprowadzenie tego ducha wraz ze wszystkimi nowinkami dokonało się w czasie II Soboru Watykańskiego.

    “>
    J.E. bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X

    To jest niewysłowiona tragedia. To zło jest wielką tajemnicą. Paweł VI mówił o dymie Szatana. To tak, jakby diabeł postawił stopę w sanktuarium. Ta rzeczywistość napełnia nas lękiem. Jest to radykalnie sprzeczne z istotą Kościoła. W Credo śpiewamy, że jest on święty i rzeczywiście wierzymy, że jest święty. A tymczasem niektórzy hierarchowie — biskupi, kardynałowie, nawet papież — wywracają wszystko do góry nogami i zachęcają wiernych do tego, czego Kościół zawsze zabraniał pod powagą interdyktów, pod groźbą sankcji aż po ekskomunikę.

    Oto dlaczego arcybiskup Lefebvre powiedział: „Nie mogę”. A wy sami — jeśli się tu znaleźliście, to z tego samego powodu: Nie, nie możecie, ponieważ to wszystko obraża Pana Boga.

    To wielka tajemnica, ponieważ widzimy to wszystko i mówimy temu „nie”, a jednocześnie musimy wciąż głosić, iż Pan Bóg obiecał Kościołowi, że „bramy piekielne go nie przemogą”. Z jednej strony konieczne jest podkreślanie, że to jest Kościół Chrystusa, Kościół założony przez Boga, a z drugiej strony dostrzegamy wiele elementów, które nie są Kościołem, które przeczą Kościołowi, ale znajdują się w jego wnętrzu.

    Zastanówmy się nad chyba najlepszym przykładem, który pomoże nam to zrozumieć: to jest jak choroba, która dostaje się do wnętrza ciała. Ta choroba jest jak ciało obce, ale to ciało obce jest już w środku. A jak komórki reagują, gdy znajdą się w pobliżu tych obcych ciał? Oczywiście próbują się bronić! A wówczas, o zgrozo, organy, które kontrolują organizm, mówią nam: „Nie musicie się bronić. Musicie wszystko przełknąć, wszystko zaakceptować”.

    Od 40, a niebawem już 50 lat trwa taka sytuacja, z jaką mamy teraz do czynienia, a wciąż nie widać żadnej istotnej zmiany. Wszyscy słyszeli, że otrzymaliśmy propozycję z Rzymu, w której wyrażono gotowość uznania Bractwa. Problem polega na tym, że zawsze jest stawiany jakiś warunek. Bywa on formułowany na różne sposoby, ale w istocie jest zawsze taki sam: Bractwo musi zaakceptować sobór.

    Obecny stan rzeczy można podsumować następująco: tak, możecie krytykować sobór, ale pod jednym warunkiem — musicie go najpierw uznać. My mówimy: tak, ale jak będzie go można krytykować po uznaniu? Wydaje mi się, że to jest uczciwe podsumowanie obecnej sytuacji.

    Nie sprawi mi trudności objaśnienie wam odpowiedzi, jaką mamy zamiar udzielić. W propozycji Rzymu są coraz bardziej interesujące sformułowania, zbliżające się do tego, co sami mówimy. W tej chwili można by powiedzieć, że osiągnęliśmy punkt, w którym coraz wyraźniej widać problem, z jakim mamy do czynienia [podczas rozmów].

    W propozycji, o której powszechnie się mówi, strona rzymska zobowiązała się do uznania tego, że te punkty nauczania soboru, które powodują trudności, mają być rozumiane jedynie w świetle nadal trwającej i obowiązującej Tradycji oraz Magisterium Kościoła.

    To jest jedyny sposób, w jaki można rozumieć te wątpliwe punkty: w świetle Tradycji. Poszli nawet jeszcze dalej: każde twierdzenie, każda interpretacja tych problematycznych tekstów, która sprzeciwia się Urzędowi Nauczycielskiemu Kościoła, musi zostać odrzucona. My mówiliśmy to zawsze!

    Jest tam jednak małe dopowiedzenie, które brzmi: „tak jak głosi nowy katechizm”. Ale przecież nowy katechizm opiera się na soborze! Innymi słowy: z samą zasadą można się zgodzić, jednak z jej praktycznym zastosowaniem — wręcz przeciwnie.

    To pokazuje, jak trudne są te problemy, a tak naprawdę tylko jeden problem. Leży on w rozumieniu określonych słów, takich jak „Tradycja” i „Urząd Nauczycielski”. Oni rozumieją te terminy na sposób, powiedzmy, subiektywny. Można rozumieć słowo „Tradycja” w znaczeniu „przekazywanie”, „proces przekazywania”. To jest Tradycja. Zwyczajowe rozumienie słowa „Tradycja” odnosi się jednak do treści: co ma być przekazywane dalej? Co ma być przekazywane z pokolenia na pokolenie? Klasyczna definicja mówi: to, w co w każdym czasie, wszędzie i wszyscy wierzyli (Commonitorium św. Wincentego z Lerynu). To jest przedmiot przekazu.

    Dziś przechodzi się jakby od przedmiotu do osoby, która przekazuje; dlatego mówi się o „żywej Tradycji”, ponieważ osoba, która ją przekazuje, jest żywa. Życie się zmienia, zmieniają się papieże i wszystko idzie naprzód. Kiedy to się zmienia, zmienia się też wszystko i dlatego zmienia się też Tradycja. Pozostaje ona jednak Tradycją, nawet tą samą Tradycją, która się jednak zmienia.

    Kościół oczywiście rozważał także takie rozumienie, ale w sposób całkowicie drugorzędny. Kościół nie myśli tak, mówiąc o Tradycji. Tradycja to depozyt wiary, całokształt wiary, którą Pan Bóg powierzył Kościołowi, aby Kościół przekazywał ją z pokolenia na pokolenie dla zbawienia dusz. To jest ta treść, i dlatego Kościół mówi w definicji papieskiej nieomylności sformułowanej na I Soborze Watykańskim, że Duch Święty, który został obiecany św. Piotrowi i jego następcom, papieżom, nie został obiecany w taki sposób, aby oni na podstawie jakiegoś nowego objawienia mogli nauczać czegoś nowego. Duch Święty został dany, aby dzięki Jego pomocy św. Piotr i papieże strzegli dokładnie tego, strzegli święcie i wiernie tego, co jest niezmienne: objawionej wiary.

    Taka jest sytuacja. Próbujemy rozmawiać, ponieważ ze strony Rzymu uczyniono w naszym kierunku gest, który musimy docenić. Gest zaskakujący, gdyż po dyskusjach stwierdzamy, że nie ma między nami zgody. Kiedy dwie strony się spotykają, dyskutują i stwierdzają, że nie ma między nimi zgody, cóż można zrobić? Rzym mówi: „Dobrze, ale mimo wszystko zaakceptujcie to”.

    Odpowiadamy: nie możemy. Nie możemy tego zrobić. Dodajemy również: „Czy możecie popatrzeć na to w inny sposób? Czy nie możecie spróbować zrozumieć, iż to nie Bractwo stanowi problem, ale że problem tkwi we [współczesnym] Kościele? Problemem tym nie jest jednak Bractwo. My jesteśmy tylko z tego powodu «problemem», że mówimy, iż problem istnieje. Zatroszczcie się o prawdziwy problem. Jesteśmy gotowi, chcielibyśmy tylko jednego, mianowicie podejścia do rzeczywistego problemu”.

    Musicie zrozumieć, że — patrząc po ludzku — nie ma wielkiej nadziei na to, że oni są gotowi do takiej zmiany nastawienia. Być może pomogą w tym niekorzystne okoliczności, fakty, zapaść, która jest coraz wyraźniej widoczna, jałowość… brak powołań. To jest bardzo, bardzo przerażające.

    Właśnie niedawno widziałem statystyki zgromadzenia Sióstr Opatrzności Bożej, tych sióstr, które niegdyś były wszędzie we Francji. Obecnie w całym kraju są tylko trzy siostry zakonne w wieku 30–40 lat, trzy w wieku 40–50 lat, większość (około 200) ma 70–80 oraz 80–90 lat, a kilka — powyżej 100 lat. Te ostatnie są liczniejsze niż siostry w grupach wiekowych 20–30, 30–40 i 40–50 lat, a jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie siostry w wieku 20–50 lat, są tylko o jedną liczniejsze niż siostry w wieku powyżej 100 lat — jest ich dziewięć, a może osiem. To są te siostry, które można było dotąd wszędzie spotkać! W całym kraju pełniły posługę czynnej miłości bliźniego. Tego już nie ma! Jest to tylko jeden z tysiąca przykładów, pomijając sytuację wśród kapłanów i wszędzie, gdzie się tylko spojrzy. Kościół umiera. Ginie. Mimo wszystko to powinno skłonić ich do refleksji.

    Można mieć nadzieję, można myśleć, że tu czy tam coś drgnęło. Ale ma się wrażenie, że to nie wystarczy. Tak, na pewno: potrzeba jeszcze łaski, potrzeba modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy, żeby kochający Bóg dopomógł Kościołowi, żeby Matka Najświętsza coś uczyniła. Ona obiecała, że jej Niepokalane Serce zatriumfuje, aby wyprowadzić Kościół z tej strasznej zapaści.

    I dla nas, którzy bierzemy udział w tej walce dla Kościoła, jest niezwykłą łaską być dziś członkami tego Bractwa. Chcemy dziś prosić Matkę Bożą, abyśmy — jeśli mogę tak powiedzieć — mogli być godnymi członkami tego Bractwa. Chcemy żyć wiernie według jego statutów, przestrzegać całym sercem i z wielką miłością reguł seminarium, czego się od was wymaga.

    Prośmy o to Matkę Bożą, abyśmy każdego dnia na nowo pełnili wolę Bożą, uświęcali się i w ten sposób zdobywali dla Boga dusze — dusze, które nam powierzono. Dla większej chwały Bożej, dla chwały Matki Bożej i Kościoła, ku zbawieniu dusz. Amen (źródła: DICI, piusbruderschaft.de, 15 grudnia 2011).”

  168. Pozostałe kraje demoludu załatwili w podobnym stylu – też przez JPII? Grecję też przez JPII?
    Dla wzmocnienia argumentów dorzucisz Panie JO jeszcze Irak, Liban itd. – daj Pan już spokój z tymi pana wywodami.

    A tu:
    Aborcyjna porażka feministek [w Polsce]
    http://www.rp.pl/artykul/10,774305-Polacy-bardziej-pro-life-niz-pro-choice.html

    „Pokazuje, że większość społeczeństwa w kwestii ochrony życia opowiada się za wskazaniami Jana Pawła II.”

  169. Rysio said

    Pope – latinist.

    Bardzo ciekawe – o ojcu Reginald Foster, który przez 40 lat pracował w Watykanie redagując łacińskie dokumenty Watykanu.

  170. Kapsel said

    re 166
    Czyżby ks.Natanek zaglądał do Gajówki i usłyszał nasze uwagi ?

    Oczywiście to żart ale wcześniej czy później należało się tego spodziewać że ks.Piotr coraz częściej będzie wracał do Tradycji bo innej drogi nie ma.
    Pamiętam jak w jednym z kazań mówił że dostał z Holandii dużo pięknych ornatów i innych rzeczy do Mszy Trydenckiej.

  171. Rysio said

    re 165. „..A jako Nowy Katechizm zostawil nam Jan Pawel II?..”

    Tutaj można kupić nowy katechizm KK.

    http://www.paxbook.com/algorithmiS/servusPrimus?iussum=monstraScriptumEditum&numerus=1217

    a także, poprzedni, wydany za Piusa V.

    http://www.paxbook.com/algorithmiS/servusPrimus?iussum=monstraScriptumEditum&numerus=1216

    PS. Oczywiscie tylko dla znających łacinę.

  172. Tadeusz Marian Ważny said

    Z uwagą prześledziłem niemal wszystkie komentarze. Uznaję niemal w pełni poglądy Pana Maruchy i Jego troskę o KK.
    W pełni jednak popieram Pana Jerzego Bizonia w Jego polemice z Panem/Panią JO. Panu Jerzemu, obdarzonemu niewątpliwie cnotami kardynalnymi, nie brakuje zapewne również Darów Ducha Świętego. Dlatego ma doskonałe poczucie rzeczywistości i rozeznanie obecnej sytuacji w Polsce, (ale również i na świecie – aktualnie „kolorowe rewolucje”). Rozumiem Jego racje. Nie można makiawelistycznie wykorzystywać pontyfikatu i Osoby Jana Pawła II do dzielenia katolików, rozbijania Koscioła Katolickiego i – w konsekwencji – niszczenia wiary! Jeżeli się to robi „w dobrej wierze”, to jest to – delikatnie mówiąc – nierozsądne, chyba, że świadomie się wie, co się robi, nieprawdaż JO?
    Serdecznie Pozdrawiam i życzę radosnych Świąt Bożego Narodzenia wraz z darem Bojaźni Bożej – wszakże Bóg się rodzi, Moc truchleje! Amen!
    Tadeusz Marian Ważny

  173. Tadeusz Marian Ważny said

    Nie ustrzegłem się błędu. Chodzi oczywiście o Pana Józefa Bizonia.
    Serdecznie przepraszam!!!

  174. j said

    Troszkem spozniona z tym komentarzem ale….mnie tez jakos tak bardziej po drodze z Panem Bizoniem a nie z Panem JO choc ten ci tak „ucenie gado” 🙂

  175. Miet said

    Ad 174
    I mnie tez, i mnie tez!!!!

  176. aga said

    Pani J i Miet – tak jest bezpieczniej przyjemniej…

    Niemniej jednak:

    Beatyfikacja Jana Pawła II zgorszeniem dla wiernych – Ks. Karol Stehlin, FSSPX

    Nawet powierzchowna wiedza o wypowiedziach i działalności Jana Pawła II musi rodzić bardzo poważne wątpliwości, czy należy stawiać go katolikom za wzór do naśladowania – pisze duchowny z Bractwa św. Piusa X.

    Spośród wszystkich przejawów czci, jaką my, katolicy, otaczamy drogich nam zmarłych, nie ma większego zaszczytu niż wyniesienie do chwały ołtarzy Kościoła powszechnego. Wydaje się więc najzupełniej usprawiedliwione, że wierni pragną, by ci z ich rodaków, którzy na to zasłużyli przez szczególnie przykładne życie chrześcijańskie, zostali ogłoszeni świętymi i odbierali publiczną cześć zgodnie z odwieczną tradycją Kościoła.

    Jednym z aspektów kanonizacji jest to, że osoba świętego staje się dla wszystkich wiernych wzorem cnót chrześcijańskich. Kościół w swej mądrości zawsze starał się badać jak najdokładniej, czy ludzie, którzy mają zostać wyniesieni na ołtarze, są naprawdę godni naśladowania. Pochopny, oparty na niedokładnym materiale dowodowym, osąd godności kandydata miałby daleko idące konsekwencje – mógłby prowadzić nie tylko do obniżenia rangi zaszczytu, ale i do zgorszenia wiernych, którzy mogliby łatwo popaść w błędy czy nawet grzechy, naśladując rzekome cnoty osoby niegodnej tego, by stawiać ją za wzór świętości.

    W procesie beatyfikacyjnym papieża Jana Pawła II można niestety dostrzec nadmierny pośpiech oraz nieroztropne lekceważenie bezpiecznej drogi skrupulatnych i długotrwałych badań. Kościół ustanowił je właśnie w tym celu, by być całkowicie pewnym godności kandydatów do kanonizacji. Jednakże w tym przypadku nie przestrzegano nawet skróconego za pontyfikatu Jana Pawła II pięcioletniego okresu, który winien minąć od śmierci kandydata. Okres ten, w przeszłości wynoszący aż 50 lat, ustanowiono właśnie po to, by zapewnić obiektywizm w ocenie zasług kandydata, a także by uniemożliwić polityczne ingerencje w przebieg procesu kanonizacyjnego. Gdy weźmie się pod uwagę nie tylko długość pontyfikatu Jana Pawła II, ale i mnogość jego pism, można słusznie wątpić, czy rzeczywiście jego życie oraz dzieła zostały skrupulatnie i z należytą dbałością zbadane.

    Jednak nawet powierzchowna wiedza o wypowiedziach i działalności Jana Pawła II musi rodzić bardzo poważne wątpliwości, czy należy stawiać go katolikom za wzór do naśladowania. Przykładowo 14 maja 1999 r. Jan Paweł II przyjął w Watykanie delegację muzułmanów z Iraku, którzy ofiarowali mu Koran, księgę uważaną przez nich za świętą. Podczas tego spotkania papież pocałował otrzymaną księgę, według słów katolickiego patriarchy Babilonu – na znak szacunku. Tymczasem Koran zjadliwie atakuje Bóstwo Chrystusa Pana oraz niemal całą doktrynę chrześcijańską, dlatego całowanie go przez Wikariusza Chrystusa jest, niezależnie od okoliczności, absolutnie nie do przyjęcia. Wprowadza się w ten sposób w błąd muzułmanów, utwierdzając ich w przekonaniu, że słusznie czynią, przestrzegając nakazów Koranu, a równocześnie gorszy się katolików. Nie wolno także zapominać o niezliczonych przykładach chrześcijan, którzy na przestrzeni wieków woleli cierpieć męczeństwo niż okazać najmniejszy przejaw szacunku fałszywym naukom islamu.

    Sprzeczne z pierwszym przykazaniem Dekalogu zachowania zmarłego papieża nie należały niestety do rzadkości, a zebrane razem stanowią bardzo poważną przeszkodę dla jego kanonizacji. Można by przytoczyć liczne jego gesty ekumeniczne, nie tylko dwuznaczne, ale i częstokroć wręcz gorszące. Na przykład w maju 1982 r. wspólnie z anglikańskim “arcybiskupem” Runcie’em papież modlił się publicznie w anglikańskiej katedrze w Canterbury, pośrednio uznając w ten sposób prawomocność schizmy anglikańskiej. Uznał także milcząco sukcesję apostolską anglikanów, udzielając wspólnego błogosławieństwa z osobą, której święcenia Leon XIII w bulli Apostolicae curae (1896) ogłosił jako “całkowicie nieważne i nieposiadające żadnego znaczenia”.

    Najbardziej gorszącym spektaklem, wprost sprzeciwiającym się pierwszemu przykazaniu Dekalogu, było spotkanie międzyreligijne, zainicjowane i zorganizowane po raz pierwszy przez Jana Pawła II w Asyżu 27 października 1986 r. Podczas tego spotkania przedstawiciele najróżniejszych religii z całego świata wspólnie modlili się o pokój. Reprezentanci buddystów umieścili nawet podczas swych obrzędów posążek Buddy na katolickim ołtarzu przy milczącej aprobacie papieża. Podobne zgromadzenia zostały otwarcie potępione choćby przez Piusa XI w encyklice Mortalium animos (1928), lecz oczywiście sprzeciwiają się niezmiennemu i powszechnemu nauczaniu Kościoła od czasów apostolskich: “Ale co poganie ofiarują, czartom ofiarują, a nie Bogu. Nie chcę zaś, żebyście byli wspólnikami czartów” (1 Kor 10, 20).

    Spotkanie w Asyżu wywołało protesty nie tylko w wielu katolickich środowiskach, lecz także wśród najbliższych współpracowników papieża. Był wśród nich kard. Ratzinger, ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, który odniósł się do tej inicjatywy bardzo krytycznie i ze zrozumiałym sceptycyzmem.

    Niezależnie od osobistych zalet moralnych zmarłego papieża, a także – jak można przypuszczać – jego subiektywnie dobrych intencji postępowanie takie jest obiektywnie sprzeczne z pierwszym przykazaniem Dekalogu, które głosi: “Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Beatyfikacja Jana Pawła II oznaczałaby ostateczną, autorytatywną aprobatę takich zachowań; co gorsza, zachęcałaby do ich naśladowania. Prowadziłoby to do ośmieszenia samego procesu kanonizacyjnego, a pośrednio również do podkopania autorytetu papiestwa. Oficjalna aprobata praktyk potępianych w przeszłości przez papieży podałaby w wątpliwość nieomylność Magisterium Kościoła i wiarygodność procesu kanonizacyjnego, co w konsekwencji musiałoby prowadzić do dalszego osłabienia wiary.

    Podsumowując – ewentualna beatyfikacja Jana Pawła II będzie oznaczała wielkie osłabienie wiarygodności Kościoła, obiektywne zgorszenie dla wiernych oraz utwierdzenie niekatolików w ich błędach.

    Ks. Jan Jenkins, FSSPX

  177. aga said

    http://www.traditia.fora.pl/kosciol-ogolnie-i-na-swiecie,2/trojglos-spor-o-beatyfikacje-jana-pawla-ii,3769.html

  178. Marucha said

    Re 176:
    Zob. też:

    https://marucha.wordpress.com/2011/04/01/zastrzezenia-wobec-zapowiedzianej-beatyfikacji-jana-pawla-ii/
    https://marucha.wordpress.com/2011/04/18/beatyfikacja-jana-pawla-ii-to-katastrofa-i-duchowe-tsunami/

  179. aga said

    Modernizm JPII był tym dla katolicyzmu Polaków tym czym „patriotyzm” Pisu dla polskich prawdziwych patriotow…
    Dziwne,że pan Józef Bizoń tego nie wychwycił.

  180. aga said

    …Przykładem może tu być analiza teologiczna pierwszej encykliki Jana Pawła II Redemptor hominis. Czytając tę encyklikę O’Brien zauważa, że według współczesnej nauki Kościoła „rzymski katolicyzm nie jest jedyną kopalnią prawdy religijnej, a duchowe oświecenie można znaleźć również w innych wiarach”, „wiara w coś nie oznacza niszczenia wierzeń innych”, „każda istota ludzka na tej planecie uczestniczy w tajemnicy Chrystusa”. Najciekawszy jest końcowy wniosek: „tajemnica odkupienia nastąpiła w chwili poczęcia Jezusa w łonie Dziewicy Maryi” (s. 51). Ta teza, wyraźnie zarysowana przez Papieża w Redemptor hominis, bardzo ucieszyła Żydów, gdyż uznali oni, że Kościół porzucił swą tradycyjną doktrynę o odpowiedzialności Żydów za śmierć Chrystusa. Pominięty tu został aspekt ofiary naszego Pana, Jego męki i odkupienia ludzkości przez swą śmierć na krzyżu. Dzięki temu problem odpowiedzialności Żydów za śmierć Chrystusa oraz przekleństwo, które na siebie ściągnęli, przestał w ogóle istnieć, bo przecież sam akt Wcielenia odkupił już ludzkość!

    Innym przykładem niech będzie stosunek do Soboru Watykańskiego II, a szczególnie do deklaracji Nostra aetate. O’Brien bez ogródek stwierdza, że twórcą tej deklaracji był Jules Isaac (zob. artykuł ks. K. Stehlina na temat dialogu katolicko-żydowskiego), który oskarżał Kościół o przygotowanie Holokaustu. Wspólnie z kard. Beą brał on udział w zakulisowych działaniach, które doprowadziły do przyjęcia przez Sobór Nostra aetate (s. 334).

    W książce Papież nieznany pojawiają się też charakterystyki watykańskich hierarchów biorących udział w dialogu z Żydami. Celem takich działań miało być usunięcie z Kurii Rzymskiej wszystkich przeciwników dialogu i tych, którzy nie chcieli doprowadzić do uznania przez Watykan państwa Izrael. Zdumiewa fakt, że według O’Briena, Kluger otrzymywał z rąk kard. Deskura charakterystyki osób pracujących w Kurii Rzymskiej. „Kardynał z własnej woli obiecał przeprowadzić dyskretne rozeznanie. Wyznał on Jurkowi, iż kilku zatwardziałych antysemitów ukrywało się w Sekretariacie Stanu. Dodał również, że będzie domagał się, aby udostępnili mu oni konstytucje kilku państw arabskich, które podejrzewał o aprobowanie niewolnictwa i inne formy łamania praw człowieka. Gdyby udało mu się udowodnić, że Watykan utrzymuje kontakty z takimi krajami, dostarczyłoby to powodu, aby wymusić ruch w sprawie Izraela” – relacjonuje O’Brien (s. 320). Kluger często słyszał z ust kard. Deskura słowa: „Proszę uważać na tego. On nie jest w porządku. Jest zajadłym antysemitą i prawdopodobnie powinien zostać wydalony” (s. 322). Inną osobą, która bezgranicznie ufała zakulisowym działaniom Klugera był obecny nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk, który przyjaźnił się z ambasadorem Izraela w Polsce Mironem Gordonem. Być może przyczynił się on do usunięcia sióstr karmelitanek z Oświęcimia (s. 389). Po słynnym kazaniu Prymasa Glempa w Częstochowie, w którym Kardynał bronił klasztoru karmelitanek w Oświęcimiu, abp Kowalczyk zawiadomił o tym niezwłocznie Klugera (s. 404). Interesujący jest opis postaci kard. Willebrandsa, odpowiedzialnego za całość dialogu z Żydami. W swoim watykańskim apartamencie Kardynał eksponuje srebrną menorę, tałes żydowski oraz szal modlitewny z siedmioma pasami. Pytany przez autora książki o to, „jak to jest możliwe, że Kościół nie zaleca już nawracania Żydów po tylu wiekach istnienia odmiennej doktryny”, kard. Willebrands odpowiada: „Nawracanie nie jest ani przejawem miłości, ani mądrości!”. I dodaje: „Wyznawanie wiary jest czymś zupełnie innym niż próba narzucania jej, nie tylko siłą, ale także pod groźbą wiecznego potępienia i temu podobnych pogróżek” (s. 344).

    http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/214

Sorry, the comment form is closed at this time.