Dziennik gajowego Maruchy

"Blogi internetowe zagrażają demokracji" – Barack Obama

Dlaczego niektórzy nie cierpią świąt?

Posted by Marucha w dniu 2011-12-25 (Niedziela)

Święta Bożego Narodzenia wzbudzają nie tylko pozytywne emocje. Miłośnicy tych świąt dobrze wiedzą, za co kochają ten czas. Jednak można spotkać osoby, które nie cierpią świątecznej atmosfery, do których nie przemawiają symbole i gesty oraz cała tradycja tych świąt. Niektórzy nie lubią lub wręcz nienawidzą Bożego Narodzenia. Czasami mówią o tym wprost. Niekiedy wypisują swój gniew i złość na forach internetowych. Zazwyczaj zamykają się w sobie, wycofują, próbują jakoś „przetrzymać” czas świątecznych serdeczności.

Dlaczego niektórzy nie cierpią Bożego Narodzenia?

Wydaje mi się, że tych, których święta drażnią, wyprowadzają z równowagi lub wpędzają w depresję, można by podzielić na trzy grupy.

Jedną z nich tworzą ci, którzy nienawidzą świąt ze względu na ich religijny (bardzo mocno kojarzony z katolicyzmem) charakter. Do tej grupy osób należą wojujący ateiści oraz wyznawcy agresywnych sekt niechrześcijańskich. Święta kojarzą się im z Kościołem, a wiadomo, że Kościół „to samo zło”. Dlatego na forach internetowych wypisują bzdurne komentarze o tym, że jest to święto pogańskie, że nie wiadomo, kiedy urodził się Chrystus lub że w ogóle nie istniał. Drażni ich również obecność elementów religijnych w „przestrzeni publicznej”. Walczą ze wszystkimi znakami religijnymi. Czasami prowadzi to do absurdu. Na przykład w niektórych krajach Europy, w imię poprawności politycznej, nie wolno w miejscach publicznych stawiać choinek, gdyż kojarzą się z religią, zabrania się śpiewania kolęd lub organizowania odwiedzin Świętego Mikołaja.

Drugą grupę nienawidzących Bożego Narodzenia stanowią ci, których rani rodzinny wymiar tych świąt. „Nienawidzę dzielić się opłatkiem z rodziną. A potem w tej nerwowej atmosferze trzeba jeść. Od tego się robią wrzody. I dlatego właśnie nienawidzę świąt. Są dla mnie jak tortura. Co innego jakbyśmy się kochali z rodziną. A tak to lipa jest. Może dlatego nie umiem kochać?” – można przeczytać na jednym z forów internetowych. „Nienawidzę świąt i sztucznego bycia dla siebie miłym, dobrze że dziadki przyjdą na wigilię, bo chyba byśmy się pozagryzali przy stole” – zwierza się ktoś inny. Świąt nienawidzą osoby osamotnione, skonfliktowane z najbliższymi, takie, które nie mają do kogo wyciągnąć ręki z opłatkiem… To osoby głęboko przeżywające brak miłości. Święta, które są czasem miłości, obnażają tę bolesną rzeczywistość i bolą bardziej niż kiedykolwiek indziej. „Najgorsza jest wigilia. Ludzie, którzy na co dzień się nawzajem nie znoszą, nie lubią, a czasem nawet nienawidzą, siadają razem przy jednym stole, na twarze przywdziewają sztuczne uśmiechy i udają wielką miłość do wszelkiego stworzenia i siebie nawzajem. (…) Część nawet idzie nocą na Mszę czy śpiewa kolędy, ale jaki to ma sens, skoro nic nie zostaje z nauk, które niesie ze sobą narodzenie Dzieciątka?” – pisze Ala, 29 lat, urzędniczka z Opola.

Trzecią grupę nienawidzących świąt stanowią „letni katolicy”. Ci nie wiedzą, co począć z dniami, w których nie wypada nie połamać się opłatkiem, nie pójść na Pasterkę…
Tam, gdzie brakuje wiary – nawet święta stają się problemem.

Ks. dr Zbigniew Sobolewski
Autor jest sekretarzem generalnym Caritas Polska.

http://www.naszdziennik.pl

Komentarzy 45 do “Dlaczego niektórzy nie cierpią świąt?”

  1. mgrabas said

    dla niektórych osób, opuszczonych i podeptanych przez swoich najbliższych, Święta to najboleśniejszy czas, ale tego nie pojmą ci, którzy tylko potrafią bliźnich osądzać
    okres świąteczny to czas samobójstw tych, którzy już nie mieli już sił by dalej żyć w takim bólu, niewyobrażalnym dla świętujących…

  2. Dlaczego niektorze nie lubia tych Swiat?

    Otoz z tych samych powodow, z jakich niektorze nienawidza manifestacje demokratyczne, bo czuja od nich jesli nie niebezpieczenstwo wlasnemu istnieniu, to obraze podstaw wlasnej ideologii.

  3. mocniejszy said

    W społeczeństwach po rozbiciu więzów plemienno-rodowych, gdzie dominują małe rodziny i jest wiele osób osamotnionych zarówno poza rodzinami, jak i w rodzinach – wszelkie świętowanie rodzinne dzieli na tych którzy mogą łatwo dopasować się do wzoru świętowania i tych, którym okoliczności to utrudniają. Podział na zadowolonych i niezdowolonych staje się wtedy szczególnie widoczny i odczuwalny. Pojawiają się zarówno postawy „syty głodnemu nie współczuje”, jak i wyciąganie pomocnej dłoni do potrzebujących, ale tego drugiego jest wciąż za mało, bo w społeczeństwach po rozbiciu naturalnych więzi plemienno-rodowych jest zawsze więcej trudności niż potrafiących im zaradzić.

    W Polsce rozbicie, o którym mowa, nastąpiło już dość dawno przy pomocy likwidacji plemienno-rodowej własności ziemi. A kto to przeprowadził? Komu zależało na tym, by ziemia miała pojedynczych właścicieli, którzy mogliby ją sprzedawać, darowywać lub przekazywać testamentem? To nie byli tylko książęta…

    Większość patologii w Polsce (i na tak zwanym Zachodzie) pochodzi z rozbicia więzi plemienno-rodowych, gospodarczo opartych na plemienno-rodowej własności ziemi.

    Popatrzcie jak się świętuje w społeczeństwach z zachowaną więzią plemienno-rodową, popatrzcie jak tam dba się o ludzi, najpierw żeby nie byli osamotnieni… Czy gmina albo parafia może tak zadbać o mieszkańców jak ród i małe plemię? Czy sołtys, wójt, burmistrz, prezydent miasta, radni samorządowi zatroszczą się o ludzi, których uważają za obcych tak jak rada plemienna, starszyzna rodow, głowa rodu troszczy się o swoich?

    Przepraszam, że o takich poważnych sprawach piszę, ale chciałem wskazać przyczynę pierwotną osamotnienia w dzisiejszym społeczeństwie, żeby nie poprzestawać tylko na żalach, które ujawniają się okazyjnie podczas, gdy jedni świętują, a inni się smucą.

    Do smutnych i samotnych, tych poza rodzinami i tych w rodzinach:

    Wielu ludzi tak ma. Rozejrzyjcie się wokół. Zamiast płakać nad sobą i nad wszystkimi, zastanówcie się, co dobrego zrobić lub choćby komuś powiedzeć, żeby było mniej smutku i samotności. Nie pytajcie świata, jak on wyleczy tyle żalów, spytajcie siebie samych, co możecie dobrego zrobić, bo zawsze można zrobić coś dobrego, zawsze. Trzeba tworzyć więzi, gdy tyle zerwanych. Nie tylko trzeba je tworzyć i odbudowywać, przed świętami i w święta, ale cały rok. I pielęgnować te dobre więzi, które są. Jest tylu samotnych, więc jest wiele możliwości tworzenia dobrych więzi. Trzeba zaczynać od siebie, bo każdy jest władcą siebie samego i zawsze może odrzucić, to co jest złe i niewoli przeszkadzając dobrym więziom z ludźmi. Trzeba myśleć, mówić i czynić dobrze, a prędzej czy później pojawią się dobre owoce.

    Pozdrawiam wszystkich i każdego

  4. mgrabas said

    szkoda życia marnowanego dla większych pieniędzy
    żadne pieniądze nie zwrócą czasu…
    jeszcze jest czas
    teraz!

  5. DeLorean said

    Ja też nie lubię świąt. Oto powód:

  6. navajo88 said

    Witaj panie Gajowy ,a tutaj podaję 4 – ty powód od strony świętego mikołaja hahahahahaha tak dla pośmiania się hahahahaha
    http://wolnemedia.net/gospodarka/list-od-m/

  7. Chutor said

    Ad 3 Mocniejszy

    ‚W społeczeństwach po rozbiciu więzów plemienno-rodowych, gdzie dominują małe rodziny” a gdy taka rodzina idzie do restauracji to zona placi za siebie a maz za siebie.
    Temat zbyt obszerny do glebszych rozwazan w komentarzach lecz tym niemniej warty zwrocenia uwagi na jego wielkie znaczenie w kontekscie czlowieka jako istoty spolecznej.
    Uwazam, ze jedna z istotnych przyczyn odosobnienia jednostki jest likwidacja
    analfabetyzmu. Ujemne tego skutki mozna wyliczac w nieskonczonosc, np. umowy ustne miedzy osobami czerpia swa moc we wzajemnym zawierzeniu, umowa na pismie dowodzi, ze ktos nie wierzy drugiej stronie. Kartka swiateczna z zyczeniami (ulozonymi przez kogos innego) nie moze sie rownac zyczenium popartym szczerym usmiechem i autentycznym glosem.
    Ten proces gwaltownie sie poglebia przy uzyciu wspolczesnej elektronicznej technologii, zwlaszcza opartej na „sztucznej inteligencji”. Mowa odtwarzana a nawet wytwarzana przez maszyny zabija ducha, pewnie doslownie. Brak naturalnych wspolnych spiewow np. przy pracy itp. czyni z nas zywych-umarlych.
    Nic dziwnego, ze tlumy starcow z Nowego Jorku jedzie do Brazylii by odczuc zycie w tamtejszych karnawalach. Dowodzi to tego, ze zycie w slamsach jest bogatsze niz w cementowych klatkach Nowego Jorku.

  8. niereligijna said

    to samo mozna napidsac o „walentynkach” i pochodach pierwszomajowych..
    sa ludzie co uwielbiaja swieta, sluby, pochody, urodziny,pogrzeby i stypy,
    a ja lubie zwyczajne wolne dni od pracy za pieniadze,wtedy swietuje zycie!

  9. Rysio said

    re 7. „….a ja lubie zwyczajne wolne dni od pracy za pieniadze,wtedy swietuje zycie!…”

    Niereligijna – no to musisz głosować na partię która obieca, że da Ci najwiecej wolnych płatnych dni w roku.

    😦

  10. konfuzjusz said

    Po pierwsze, prosze Was, tlumy, przedswiateczny obled w oczach i nieprzytomna latanina. Jazgot dookola z wszechobecnych glosnikow, przez co nastepuje dewaluacja znaczenia koledy. Nastepnie – co w tym okresie robi swiety Mikolaj, jeden z najwiekszych Swietych kultury chrzescijanskiej? Jego swieto obchodzilismy jiz przed trzema tygodniami, szostego grudnia. W dodatku, czemu ten swiety jest obrazany nadawaniem Mu wizerunku jakiejs krzyzowki pajaca z krasnoludem. (pytanie retoryczne). Wreszcie, tak jak ubieglej nocy, uniknawszy jakos szczesliwie wlaczenia w ten kolowrot, wlaczam tiwi, zeby obejrzec, jak sie swietuje w Watykanie. Po dlugich i ciezkich przygotowaniach, wjezdza papiez Benedykt do Bazyliki, wchodzi po schodkach na podwyzszenie, gdzie znajduje sie oltarz nad grobem sw. Piotra i co on robi, prosze wycieczki? Celebruje Msze w rycie novus ordo.

    I jak ja mam lubic Swieta?

  11. Krzysztof M said

    „Nienawidzę dzielić się opłatkiem z rodziną”

    – Dzieciarnia się wygłupia, a ktoś to bierze na serio. Wstyd. I to jeszcze ks.dr.

  12. Kar said

    – Dzieciarnia się wygłupia, a ktoś to bierze na serio. Wstyd. I to jeszcze ks.dr.

    ks.dr – kochac dzwony koscielne/szekel, to muzyka dla jego uszu

  13. maran said

    mozna lubic albo nie, ale obejrzec mozna.
    Swiateczny Flash mob na dworcu warszawskim.

  14. Cyraneczka said

    Ad.9
    DOKŁADNIE
    Z tych samych powodów i ja nie przepadam za świętami.
    Zresztą nie dotyczy to akurat tylko Bożego Narodzenia co raczej tego co z niego zostało zrobione, a w czym zdecydowana większość ludzi skwapliwie bierze udział.
    Towarzyszy temu powszechna presja na „bycie szczęśliwym” z powodu świąt, kupowania prezentów (koniecznie !!!) vel głupiego i niepotrzebnego wydawania pieniędzy, uszczęśliwiania rzeczami zbytecznymi i głupimi, zapożyczania na okoliczność wypełnienia wszystkich „świątecznych” rytuałów, znoszenia do domu nieprzytomnych ilości jedzenia, konieczności spotkań akurat w te dni, uczestniczenia w wędrówce ludów , która przybiera rozmiary apokalipsy.

    To samo przy okazji Wielkanocy.
    To samo z okazji Wszystkich Świętych (Dzień Zmarłych) vel Jarmark Cmentarny.
    Wszystko to sprowadzone do masowej paranoi.

  15. wALLY said

    Swieta to fajna rzecz ,mam 70 zaraz po swietach i nie wazne czy jestem wierzacy ale swieta dla mnie sa najwazniejsze .Swieta t zachowanie Polskosci przyjazni wiezi rodzinnych a ze kosztuja to co . kiedys dstawalem rzge teraz biowital i jest fajowo >Cyraneczka i slusznie masz paranoje nie kochasz nie masz przyszlsci jestes sama i jest ci zle przed i po swietach amen Wesolich Swiat

  16. revers said

    ad11

    zeby jeszcze ten oplatek byl wszedzie dostepny, zwlaszcza za graniaca.

    Za tak zawanej komuny powszechne bylo wysylanie w listach obok kartki z zyczeniami,
    takze oplatka.

    Sam fakt biegania po 400 tys miescie za otawrta w sobote przedswiateczna poczta, zeby zdazyc na czas i wyslac te kartki to juz akt emocjonalnego przywiazania do swiat.

    Ktos przesadza z tym nienawidzeniem swiat, gdy sam stwarza powody ku temu zeby te swieta nie byly obfite, lub dostepne w oplatek.

  17. Realista said

    Swietny film. Niestety bardzo przygnebiajacy ale jest nadzieja dzieki Jezusowi Chrystusowi.

    Slavery by Consent (Full Film)

  18. niereligijna said

    Rysio jesli chodzi o glosowanie na cokolwiek to jestem jeszcze dziewica! i nie czuje ze „musze” glosowac.
    A dozowane wolne platne dni podarowane lub obiecane przez partie lub pracodawce?! to brzmi jak jalmuzna-iluzja- litosc dla niewolnika.

  19. niereligijna said

    Realista dziekuje za super film, rozpowszechniam.

  20. Mordka Rosenzweig said

    Ja pan Mordka nic jusz nie rozumie i prosi czlowieki na tym forum o pomoc.

    Jesli nasz wielki papiesz pan Benedykt powiedzial 27 pazdziernika 2011 w Asyzu, sze pszywudcy rusznych niekatolickich i niechrzescijanskich religii sa pielgrzymami religijnej prawdy, to dlaczego obchodzimy Boze Narodzenie?

  21. Krzysztof M said

    Ad. 20

    Panie Mordka. Ja myślałem, że pan jest porządny żyd, który rozumie to, co nienapisane. Jak papiesz mówił, że są pielgrzymami prawdy, to tak właśnie jest! Ale czy papiesz powiedział, o jaką prawdę mu chodzi? Panie Mordka, na miejscu każdy porządny żyd, to ja bym się bał takie rózne prawde, które kończą się zakładaniem banków przez gojów. Ja bym się bardzo bał…

  22. revers said

    A moze dlatego ze widza menore w kazdej dziedzine zycia, oraz w znaczacych budynkach, od knesejmu do kosciolow jak kosiol sw. Kolbego w Lublinie.

  23. tralala said

    Kocham Swieta, bo przymuszaja mnie przed, w czasie i po do wiekszego zblizenia do Pana, pracy nad soba i… tyyyle moge zrobic dla innych. Mysle, ze ktos moze ich nie lubic, bo marzy o „czyms” czego nie umie uzyskac.

  24. Mordka Rosenzweig said

    re 20

    Pan Krzysztof M

    Ja pan Mordka prubuje byc poszadny zyd i prubuje rozumiec to co nienapisane ale teraz to jusz mu sie wszystko pomylilo. To chyba pszez te swieta Bozego Narodzenia i pszez te ruszne prawdy.

    Jesli Dogma Katolicka uczy sze Stary Testament zostal zastapiony pszez Nowy Testament to dlaczego nasz wielki papiesz pan Benedykt i Pontifical Biblical Commission uwasza sze Stary Testament jest ciagle waszny?

    Jesli pan Benedykt modli sie razem z panem Riccardo Di Segni, ktury jest gluwnym rabinem Rzymu to czy to znaczy sze katolicy tesz czekaja na pszyjscie nowego mesjasza?

    A zatem czy tszeba obchodzic Swieta Bozego Narodzenia?

  25. tina said

    Do naszego Pana Gajowego.Spokojnych dalszych godzin swiatecznych.
    Oraz Pomyslnego Nowego Roku 2012!
    Niech cieplo i gwar bedzie panowal w gajowce,duzo nowych gosci przybywalo.
    Ps.Swieta B.Narodzenia obchodze tradycyjnie po Polsku.Zakupy przedswiateczne robie wczesniej,i nie ktore potrawy tez.Tym samym nie odczuwam zmeczenia ,stresu.

  26. j21 said

    A a mam miesyane uczucia odnośnie Swiąt Bożego narodzenia, ponieważ w moim odczuciu zatraciły swój religijny charakter i stały si,ę festynem ckliwej infantylnej dobroci i świętem handlu. Postuluję zmianę daty dla wierzącyc katolików

  27. Zbigniew Kozioł said

    @17

    To jest żydowski film. W swej wymowie. Tak że z zachwycaniem się nim ostrożnie.

  28. Rysio said

    re 18. Bo to jest jałmużna, iluzja i litosć dla niewolnika.

    😦

  29. tina said

    Ad:J21.Tak to prawda -czy nie uwazasz,ze mozna samemu zorganizowac Swieta takie jak za dawnych lat.Cieplo w rodzinnym gronie ,zapach potraw,spiew koled,dzielenie sie oplatkiem,a w skarpetce skromne podarunki.Stworzenie odpowiedniego nastroju jest cenniejsze od drogich prezentow.

  30. Realista said

    re 27

    Zydowski? Nie mysle.

    Nawet jesli tak jest to fakty podane sa oszolamiajace. Czy np. jakis mieszkaniec Kanady wiedzial, ze na swiadectwie urodzenia jest symbol Banku Kanadyjskiego?

    Radze go obejrzec jeszcze raz, tym razem uwaznie.

  31. Zbigniew Kozioł said

    @30 (realista)

    Fakty są oszałamiające.

    Parę razy napisałem,że ja wolałbym drążyć jeden choćby temat w nieskończoność, zamiast skakać po dziesiątkach tematów.

    No bo z tym na przykład filmem „nie razbierius” jeśli nie pomożecie. Czy na pewno ten film każdemu podoba się?

    Być może i moja głowa już za bardzo się rozindywidualizowała w myśleniu, aż do takiego stopnia, że na życiu skoncentrować siebie nie umie?

    Fakty są, Panie Realista. Ale ich wymowa? Ja nie do faktów mam wątpliwości.

    A wogóle to wierzący w Boga powinien być optymistą. Ja akurat jestem przykładem skisłego optymisty, ale mimo wszystko.

  32. Zbigniew Kozioł said

    Kończy sie 26 grudnia u mnie w Rosji. Był to dla mnie dzień pracy. Acz nie ciężkiej pracy, ciekawej, w prywatnej szkole mam w poniedziałki 2 godziny lekcyjne. Bardzo lubie tę niewielką pracę z uczniami, jako dodatek do pracy w uniwersytecie.

    W Rosji 24 grudnia (była teraz sobota). Żona moja Irina była ze mną w Polsce i wie, co znaczy Wigilia. 12 dań. Nawet nie wiem, jak ona to zrobiła. Irina zrobiła ryby w różnych odmianach. Karpia niestety nie – trudno kupić. Przecie nie chodziła na kursy młodych żon. Sama zresztą nie młoda. Ale czasem napatrzeć się na nią nie potrafię.

    Wczoraj pobalowaliśmy w restauracji razem ze współpracownicami żony. Niedrogo, ale można było się najeść nieźle, a bardzo smacznie. Wszystkie tam były kobiety, a ja sam. Tańcowały. Ja też mógłbym tańcować, gdybym dostatecznie dużo wypił. A one i bez wypicia umieją, młode, stare. Tacy są Rosjanie.

  33. Krzysztof M said

    Ad. 24

    Panie Mordka. Pan papiesz wszystko, co czyni, czyni rozważnie i patrzy końca. A koniec jeszcze nie nadszedł. Poczekajmy.

  34. RomanK said

    Nie lubic Swiat…. najczeciej nie lubi sie tego co uwiera..pije pod pachami. gniecie w kroczu i nie dopina sie…nie pasuje.
    Znaczy ze to nie nasze ubranie…nie miescimy sie do niego…To tez znaczy nie pasujemy do Swiat:-))), ze to poprostu nie nasze Swieta!
    Zrobmy zatem wygodne poprawki…tu skrocimy, tam dodamy..z choinki mozemy zrobic swiecznik…sweiczki ustawimy w szeregu,,,Gwiazde zrobimy ze spelcionytch deseczek….no i jak??? lepiej?????

  35. j said

    Boże Narodzenie w Polsce – rok 2006 i 2011

    Tak przyzwyczailiśmy się do Bożego Narodzenia, że nie przychodzi nam do głowy, iż dzisiaj byłoby ono znacznie trudniejsze niż wtedy, za czasów Oktawiana Augusta, a kto wie, czy w ogóle możliwe? Wprawdzie archanioł Gabriel twierdził, że „dla Boga nie ma nic niemożliwego”, więc pewnie znalazłby się jakiś trick na obejście surowych standardów politycznej poprawności, ale nie ulega kwestii, że komplikacji byłoby co niemiara.

    Pan Jezus, jak wiadomo, tylko dlatego urodził się w Betlejem, że cesarz Oktawian będąc w tarapatach finansowych, nakazał by „spisano wszystek świat”, tj. wszystkich podatników, żeby pobrać od nich pogłówne i w ten sposób złagodzić deficyt budżetowy. Więc Józef z brzemienną Marią ruszyli w podróż, pewnie w towarzystwie wielu innych osób, których cesarski rozkaz podobnie zmobilizował. Nietrudno się domyślić, że przy takim poruszeniu trudno było kupić nawet coś do jedzenia, nie mówiąc już o noclegu. Toteż zapewne z wielkim trudem ulokowali się w jakiejś stajni, no i tam właśnie urodził się Syn Boży.

    Na szczęście ówczesne władze państwowe interesowały się ludźmi bardzo pobieżnie, nie wtrącając się do ich życia rodzinnego. Gdyby jednak Pan Jezus narodził się w podobnych warunkach dzisiaj gdzieś w Polsce, prawdopodobnie zaczęłyby się poważne problemy. Natychmiast do stajenki przybyłaby ekipa TVN-24 z panią red. Justyną Pochanke, która nakręciłaby wstrząsający felieton filmowy, do czego doprowadziły rządy braci Kaczyńskich, że kobiety muszą rodzić dzieci po stajniach. Donald Tusk na zwołanej jeszcze tej samej nocy konferencji prasowej zażądałby ustąpienia rządu i rozpisania nowych wyborów. W międzyczasie do stajenki przybywałyby kolejne ekipy telewizyjne i radiowe, a także tłumy fotoreporterów, z których każdy chciałby uzyskać ujęcie lepsze od konkurencji. W tych warunkach musiałoby dojść do przepychanek, a nawet bójek, być może z udziałem Józefa, który pewnie już po godzinie miałby dosyć całego tego towarzystwa, wypytującego go, a to o to, a to o tamto i bezceremonialnie zaglądającego we wszystkie kąty…

    W takiej sytuacji na pewno pojawiłaby się policja i w tym momencie wydałoby się, że ani Józef, ani Maria, nie mają dowodów osobistych, a ponieważ żaden z policjantów nie znałby przecież języka aramejskiego, nie byłoby innego wyjścia, jak zabrać Józefa na komisariat do wyjaśnienia, zaś Marię z Dzieciątkiem – do policyjnej izby dziecka.

    W międzyczasie jednak relację w TNV-24, łącznie ze zdjęciami z bójki i interwencji policji, obejrzałby redaktor dyżurny z „Gazety Wyborczej” i powiadomił ścisłe kierownictwo, które uznałoby z pewnością, że to znakomity materiał do akcji „rodzić po ludzku”, a zarazem okazja do skrytykowania ohydnego reżimu braci Kaczyńskich, którym wytknięto by koncentrowanie się na lustracji i rozliczeniach, a ignorowanie ludzkich, a zwłaszcza kobiecych potrzeb. Następnego dnia jednak odezwałyby się organizacje feministyczne i proaborcyjne. Podniosłaby się fala krytyki pod adresem Józefa, ale również pod adresem Marii, że z karygodną lekkomyślnością zdecydowała się urodzić Dziecko w takich warunkach. W radykalnych pismach kobiecych Józef zostałby okrzyknięty „męską szowinistyczną świnią”, zaś Magdalena Środa w rozmowie z Kazimierą Szczuką w „Gazecie Wyborczej”, na przykładzie Marii skrytykowałaby bezmyślną uległość kobiet.

    W rezultacie Maria i Józef zostaliby uznani za „toksycznych rodziców”, a sąd bombardowany apelami organizacji feministycznych i gejowskich i oblegany przez naprędce zorganizowane pikiety, nakazałby odebranie im praw rodzicielskich i umieszczenie Jezusa w Domu Małego Dziecka. Wykonaniu tego postanowienia sądu towarzyszyłyby rozdzierające sceny.

    Zanoszącą się od płaczu Marię konwojowałoby aż trzech policjantów, podczas gdy Józefa, który próbowałby stawić desperacki opór, obezwładniono by przy użyciu paralizatora i skutego kajdankami odwieziono by na rozprawę w 24-godzinnym sądzie, który za czynną napaść na policjantów skazałby go na dwa lata więzienia bez zawieszenia. Tymczasem w Domu Małego Dziecka pielęgniarki porobiłyby sobie pamiątkowe zdjęcia z Jezusem w kieszeni fartucha i w różnych innych pozach. Dopiero trzeciego dnia nastąpiłby przełom. Policyjne dochodzenie wykazałoby, że Józef, Maria i Jezus są pochodzenia żydowskiego. „Gazeta Wyborcza” natychmiast przyjęłaby poważny, oskarżycielski ton, kierując zarzuty pod adresem właścicieli stajni, że wykorzystali przymusowe położenie wędrowców, by ulokowaniem w stajni upokorzyć ich z powodu ich pochodzenia, a kto wie, czy też nie w intencji zgładzenia Jezusa, poprzez specjalne stworzenie mu prymitywnych warunków egzystencji.

    Ze Stanów Zjednoczonych specjalnym samolotem przyleciałyby ekipy telewizyjne, piętnujące w swoich audycjach organiczny polski antysemityzm i ilustrujące drastyczne obrazy komentarzami dra Edelmana i profesora Bartoszewskiego. Po okolicy rozbiegliby się dziennikarze śledczy w poszukiwaniu powiązań właścicieli stajni z Młodzieżą Wszechpolską lub Samoobroną, a do redakcji „GW” i wszystkich telewizji zgłaszaliby się tłumnie naoczni świadkowie, gotowi za wynagrodzeniem zaświadczyć, co tam będzie trzeba.

    Oczywiście Józef natychmiast zostałby zwolniony z więzienia, natomiast sędzia, który go skazał, poprosiłby o bezterminowy urlop zdrowotny. Nie udzielono by mu go jednak, bo właśnie do sądu wpłynąłby wniosek o natychmiastowe aresztowanie właścicieli stajni pod zarzutem kłamstwa oświęcimskiego, z jednoczesnym skierowaniem na przymusowe badania psychiatryczne do szpitala w Tworkach. I tak właśnie by się stało.

    Tymczasem wypuszczony z więzienia Józef, pośpieszyłby do Marii, razem odebraliby Jezusa z Domu Małego Dziecka i w przebraniu wieśniaków staraliby ukryć się w tłumie wypełniającym Dworzec Centralny, bo właśnie ABW ogłosiła alarm z powodu zagrożenia terrorystycznego. Ponieważ nadal nie mieli żadnych dokumentów, wiedzieliby, że grozi im powtórne aresztowanie. A oto właśnie z obydwu stron zbliżały się patrole, dokładnie legitymujące wszystkich podróżnych. I w tym momencie Pan Bóg…

    Czyż to nie szczęście, że Pan Jezus narodził się w czasach cesarza Oktawiana Augusta, kiedy to wprawdzie były już urzędy skarbowe, ale jeszcze nie było ani „Gazety Wyborczej”, ani TVN-24, ani feministek, ani organizacji sodomitów ani rzeczników praw dziecka?

    Dzięki temu starczyło czasu na chóry anielskie i na pasterzy, a nawet Trzej Królowie nie zostali aresztowani ani pod zarzutem sprzyjania terroryzmowi, ani nawet pod zarzutem przemytu narkotyków pod postacią mirry i kadzidła, jak też wartości dewizowych pod postacią złota.

    ***

    Tak było w roku 2006. Teraz wyglądało to inaczej i to od samego początku, kiedy na nocnym niebie pojawiła się jaskrawa gwiazda. Na ulice Warszawy wyległy tłumy, kierując się w stronę Krakowskiego Przedmieścia, pod Pałac Namiestnikowski. Policja wespół ze Strażą Miejską w pośpiechu ustawiała bariery blokujące dostęp do pałacu, co część demonstrantów sprowokowało do wznoszenia okrzyków przeciwko prezydentowi Komorowskiemu i rządowi premiera Tuska. Jednak w miarę upływu czasu przybywało manifestantów życzliwych rządowi i prezydentowi. Między obydwiema grupami dochodziło do przepychanek, na które policjanci, ani strażnicy miejscy nie reagowali. Tymczasem prezes Prawa i Sprawiedliwości na specjalnej konferencji prasowej wyraził pogląd, że gwiazda zapowiada rychłe wykrycie pełnej prawdy o katastrofie smoleńskiej i wezwał wszystkich Polaków do czujności w obliczu nadchodzących przełomowych wydarzeń. Zaproszony do TVN poseł Niesiołowski tocząc pianę oświadczył Monice Olejnik, która najwyraźniej nie mogła już powstrzymać aprobującego potakiwania, że prezes Kaczyński cierpi na schizofrenię bezobjawową i wyraził nadzieję, że rząd wkrótce położy kres zarówno warcholstwu jak i nieprzewidzianym iluminacjom. I rzeczywiście; premier Tusk molestowany przez dziennikarzy oświadczył, że żarty się skończyły, a państwo musi udowodnić, że panuje nad sytuacją.

    Kiedy na Krakowskim Przedmieściu narastało napięcie między zwolennikami i przeciwnikami prezydenta i rządu, nagle ni stąd ni zowąd pojawiła się grupka mężczyzn wyglądających na bezdomnych, którzy głośno wołali, iż w okolicach węzła ciepłowniczego na Czerniakowie pojawili się aniołowie śpiewający w jakimś obcym języku kolędę o znajomym refrenie: „gloria, gloria in excelsis Deo” – i zachęcali zebranych, by śpiesznie podążyli do owego węzła, w którym właśnie narodził się Syn Boży . Ich gorączkowe próby zwrócenia na siebie uwagi wreszcie odniosły skutek; obydwie grupy dotychczasowych przeciwników wystąpiły przeciwko nim. Jedni wołali, żeby ich nie słuchać, bo to są prowokatorzy nasłani przez rząd w celu rozbicia demonstracji przed Pałacem Prezydenckim, inni – że od denaturatu pewnie już im się kompletnie we łbach pomieszało i żeby jak najszybciej stąd sp…lali, bo w przeciwnym razie co do jednego wylądują w izbie wytrzeźwień, a tam dostaną takie bęcki, że nie tylko zobaczą anioły, ale wszystkie gwiazdy na raz. Ponieważ policja ożywiła się, jakby do interwencji, zaniedbani mężczyźni ucichli w mgnieniu oka, w pośpiechu wycofali się poza zasięg ulicznych świateł i zniknęli w mroku.

    A jednak ich pojawienie się nie przeszło bez echa. Niektórzy demonstranci jak na komendę sięgnęli po telefony komórkowe i przyciszonym głosem relacjonowali komuś przebieg wydarzeń: – „tak, na Czerniakowie, w węźle ciepłowniczym. Gdzie? Tego nie mówili, ale podobno ta pieprzona gwiazda wisi właśnie tam dokładnie w zenicie. Bez odbioru” . Wkrótce w okolicach węzła ciepłowniczego zaroiło się od migocących na niebiesko świateł radiowozów. W górze jakby słychać było coś na podobieństwo śpiewu, czy muzyki, ale trudno było się zorientować, czy rzeczywiście, bo wszystko ginęło w hałasie czynionym przez policyjne syreny. Policjanci przybyli najwcześniej już przesłuchiwali napotkanych tutaj spóźnionych przechodniów, ale ci ani niczego nie widzieli, ani niczego nie słyszeli – chociaż tajemnicza gwiazda jaskrawo płonęła dokładnie nad ich głowami. Inna ekipa policyjna otworzyła pokrywę włazu i zeszła do węzła ciepłowniczego. Co tam robili – nie wiadomo, ale wkrótce zaczęli kolejno wychodzić, prowadząc między sobą słaniającą się, nędznie ubraną kobietę z dzieckiem na ręku i jakiegoś brodatego mężczyznę. Dowódca patrolu zameldował przez radio, że zatrzymał kobietę z niemowlęciem i mężczyznę bez żadnych dokumentów i że to chyba jacyś nielegalni cudzoziemcy. Jego rozmówca najwyraźniej wydał mu jakiś rozkaz, bo gestem pokazał kobiecie i mężczyźnie, by wsiadali do radiowozu, wsiadł sam i ruszył na sygnale w kierunku Śródmieścia – a za nim cała kawalkada błyskających niebieskimi światłami i wyjących samochodów. Na Rakowieckiej pierwszy radiowóz z zatrzymaną parą wjechał przez bramę do aresztu śledczego, za nim – jeszcze trzy, zaś pozostałe zaparkowały w okolicy, gdzie tam który mógł.

    Tymczasem w kierunku Krakowskiego Przedmieścia, gdzie naprzeciwko Pałacu Namiestnikowskiego gęstniał falujący tłum podążały limuzyny z politykami. Przybył poseł Palikot w towarzystwie posła Biedronia i potężnie zbudowanej osoby o dokumentach wystawionych na nazwisko Anna Grodzka. Nie wiadomo skąd zjawiła się grupa gitarzystów na czele z niejakim Nergalem, uchodzącym wśród swoich fanów za przedstawiciela Belzebuba na Polskę, a w każdym razie – na województwo pomorskie. Na zaimprowizowanej estradzie rozpoczął się – pożal się Boże – koncert to znaczy – na tle gitarowego jazgotu Nergal w języku podobnym do angielskiego wykrzykiwał jakieś słowa, a najczęściej – „fuck of”. Zwolennicy rządu podskakiwali z ukontentowania, wyli i klaskali z uciechy, zaś przeciwnicy – gwizdali i krzyczeli „hańba!” Kiedy Nergal wreszcie przestał, głos zabrał poseł Palikot mówiąc, że należy doprowadzić do ostatecznego rozwiązania kwestii chrześcijańskiej, bo w przeciwnym razie co i rusz będziemy mieli do czynienia z awanturami połączonymi z wykorzystywaniem bezdomnych do urządzania historycznych inscenizacji. Tymczasem wszystkiemu winne są międzynarodowe korporacje i pozostający na ich usługach Jarosław Kaczyński. Wezwał do zapisywania się do Ruchu Palikota, regularnego płacenia podatków i składek oraz głosowania na rekomendowanych przezeń kandydatów, którzy na pewno położą kres klerykalizacji Polski.

    Kolejna seria wrzasków wydawanych przez Nergala w języku podobnym do angielskiego anonsowała wystąpienie eurodeputowanej Joanny Senyszyn, która charakterystycznym głosem potępiła rozpanoszone religianctwo i gwiaździarskie iluminacje. Wezwała do regularnego płacenia podatków i składek, no i oczywiście – głosowania na lewicę. Po kolejnym nergalowym przerywniku przemówił przedstawiciel „Krytyki Politycznej”, ostrzegając przed odradzającym się w Polsce faszyzmem, którego jaskrawym symbolem są astrologiczne sztuczki z gwiazdą i fałszywe pogłoski o śpiewających aniołach, podczas gdy wiadomo, że aniołów „nie ma”, a śpiewać to może Nergal. Wszystkie te przemówienia były przyjmowane z entuzjazmem przez przybywających coraz liczniej zwolenników rządu, którzy, mówiąc nawiasem, sprawiali wrażenie coraz mocniej pobudzonych alkoholem – oraz gwizdami i wrogimi okrzykami strony przeciwnej, coraz bardziej jednak spychanej na obrzeża.

    Podczas gdy na Krakowskim Przedmieściu produkowali się politycy, w areszcie śledczym na Rakowieckiej zatrzymanych poddano badaniu III stopnia, prowadzonym przez specjalistów z Instytutu im. Herodowitza, przybyłych specjalnym samolotem z Izraela. O co specjaliści pytali – co przesłuchiwani mówili w odpowiedzi – tego nikt już nie potrafi powtórzyć i to nie tylko dlatego, że badanie odbywało się w języku obcym, ale przede wszystkim dlatego, że niepodobna dziś dotrzeć do bezpośrednich uczestników tamtych wydarzeń. Strzępy wiadomości, jakie udało nam się uzyskać, pochodzą od niższych funkcjonariuszy, którzy nie byli obecni w pomieszczeniach, gdzie badanie się odbywało, a tylko słyszeli dobiegające stamtąd wycie brodatego mężczyzny i przeraźliwe krzyki owej nędznie ubranej kobiety. Dziecko w tym czasie pozostawało podobno pod opieką lekarzy i sanitariuszy Pogotowia Ratunkowego, osadzonych w areszcie śledczym na Rakowieckiej w związku ze wznowieniem postępowania w sprawie zabójstwa Grzegorza Przemyka.

    ABW ujawniła bowiem fakty i okoliczności potwierdzające pierwotną wersję wydarzeń. O co konkretnie chodzi – nie wiadomo, bo na mocy postanowienia niezawisłego sądu, osadzeni nadal przebywają w areszcie bez prawa korespondencji, ani widzeń. Z tych też źródeł pochodzi niewiarygodna i niemożliwa do sprawdzenia informacja, że w kilka dni później areszt śledczy na Rakowieckiej odwiedził rosyjski premier Włodzimierz Putin, kanclerz Niemiec Angela Merkel i amerykański prezydent Barack Obama. Jedyną poszlaką wskazującą na taką możliwość jest rozmowa podsłuchana w pewnej restauracji przez kelnera. Jeden z obsługiwanych przez niego gości twierdził, że jest kontrolerem lotów i że niedawno przyjmował na Okęciu samolot Air Force One. Kelner słyszał to wyraźnie, bo gość był pijany i mówił bardzo głośno, zwracając uwagę sąsiednich stolików.

    Coś zagadkowego musiało się jednak wydarzyć, bo wkrótce po tej rzekomej wizycie trójki przywódców, zatrzymani wraz z dzieckiem zniknęli z aresztu śledczego przy Rakowieckiej. Kto podjął decyzję o ich zwolnieniu, dokąd się stamtąd udali – niepodobna stwierdzić, ponieważ minister sprawiedliwości Jarosław Gowin konsekwentnie zaprzecza, by ktokolwiek taki był w ogóle przez policję zatrzymany, by był przetrzymywany w areszcie przy ul. Rakowieckiej, a zwłaszcza – by był przesłuchiwany przez specjalistów z Instytutu im. Herodowitza, którego też w ogóle nie ma. Na ten temat krążą rozmaite opowieści; że wszyscy zostali skrytobójczo zamordowani, albo – że w nie dający się ustalić sposób opuścili areszt udając się w nieznanym kierunku. Niepodobna ani tego potwierdzić, ani temu zaprzeczyć, bo jedyną pewną wiadomością jest ta, że pewnej nocy w rejonie aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej rozległy się hałasy przypominające stłumione detonacje. Czy inicjatywa ustawodawcza, jaką w imieniu Ruchu Palikota zgłosiła do laski marszałkowskiej posłanka Wanda Nowicka, by rozszerzyć prawo kobiet do zdrowia reprodukcyjnego nie tylko na dzieci jeszcze nie urodzone, ale również – na noworodki do 6 miesięcy życia, pozostaje w jakimś związku z tamtymi wydarzeniami – trudno powiedzieć tym bardziej, że i gwiazda zniknęła tak samo nagle, jak się pojawiła.

    Indagowani w tej sprawie uczestniczący w telewizyjnym programie „Tomasz Lis na żywo” przedstawiciele duchowieństwa w osobach JE bpa Tadeusza Pieronka i przewielebnego ks. Adama Bonieckiego, któremu władze zakonne, na prośbę red. Michnika i prezydenta Komorowskiego cofnęły zakaz publicznych wystąpień zgodnie oświadczyli, że Kościół powinien unikać i konsekwentnie unika mieszania się do polityki, że w demokratycznym państwie prawnym urzeczywistniającym zasady sprawiedliwości społecznej najważniejsze jest przestrzeganie demokratycznych procedur, zgodnie ze standardami, wyznaczonymi przez władze Unii Europejskiej, przyjaźni i współpracy między bratnimi narodami i społecznej solidarności, wyrażającej się w przestrzeganiu obowiązku płacenia podatków i składek.

    Stanisław Michalkiewicz
    Felieton • serwis „Nowy Ekran” (www.nowyekran.pl) • 26 grudnia 2011

  36. RomanK said

    Dziwne..czyzby nasz nadoskonalniejszy, najprzeprawicowniejszy felietonista narodowy przerzucil sie na wode brzozowa????
    Czy nie latwiej byloby przykladem muzulmanow zawrzec mysli w krotkim Credo”

    Nie masz Razwiedki nad Razwiedke
    A Swieta Rodzina byla jej forpoczta????

    Jak kojarzyc to kojarzyc……no, ale rozumiem , muzulmanie moga za cos takiego zdrowo przylozyc..a pan Stanislaw slynie z tego -ze woli w reke niz w pysk- jak kazdy humanista udajacy Czlowieka:-))

  37. Salcie said

    Salcie tak jak pan Roman przekazowywuje swoim bywalcom, ze pan Michalkiewicz pisze ni do rymu ni do taktu wsadzi renke do kontaktu. Salcie nie lubi felietony pan Michalkiewicz i uwaza, ze oni szkodza nasiej ojczyzne.

  38. RomanK said

    Naszej Ojczyznie- pani Salcie- juz nic , nikt i niczym wiecej zaszkodzic nie moze niz nasie nierzondy jasnieoswiecone…a z felietonami pana Stanislawa to- jak z tym poswiecaniem zakretu smierci, po kazdym wypadku…
    Nikt nie wytnie krzakow zalaniajacych widok…bo i po co:-))))) skoro zawsze mozna poswiecic nastepny razzzzzz…

  39. maran said

    a tu zwodnicza strona pod nazwa klub dobrej muzyki –chrzescijanskiej. Jednyum z promowanych „chrzescijanskich” zespolow ( po prawej stronie )jest niejaki Iluminandi (?)grajacy heavy metal/gothic.
    Na pewno takich kwiatkow jest tam wiecej . Zenada
    http://kdm.pl/

  40. Miet said

    No a gdyby Panie RomanK, tych felietonow nie bylo, to i zakretow by nie bylo i poswiecac nic nie trzebabylo – wszystko by ladnie bylo.:-)))
    Nie prawdaz???

  41. RomanK said

    Nieprawdaz panie Mieczyslawie..zakrety sa, bo byly i beda…bo zzzzzz czego zyliby felietonisci i obficie kropiacy swiecona woda:-)))???
    Ku zadowoleniu i radosci ….. chroniacych krzaki:-)))

  42. Xall said

    Święta psują ryby! Gdy po Pasterce siada się do stołu, to po raz kolejny okazuje się, że trzeba dokończyć karpia i postnej kapusty. I tak do końca świąt, chociaż w lodówce jest pieczyste. A wszystko zaczyna się od śledzika w pracy…

  43. Mordka Rosenzweig said

    re 42

    Ja pan Mordka nie ma ten problem bo moje Salcie podaje na swieta tylko mace.

  44. Z grypa666 said

    Roy Tov

    *
    Czarne Boże Narodzenie w Tel Awiwie

    Przekład-skrót Piotr Bein

    Niewielu zagraniczniaków zdaje sobie sprawę z rzeczywistości Świąt Bożego Narodzenia w Izraelu. Większość z nich interpretuje ciemności na ulicach i przygniatającą ciszę jako znaki, że nie ma tam chrześcijan. Nie zwaracają uwagi na to, że noc Bożego Narodzenia jest ciemniejsza i cichsza niż przed i po Świętach.
    […] Chrześcijanie są, tylko są prześladowani […] ciche obchody za zamkniętymi drzwiami i szczelnie zasłoniętymi oknami. […]
    Oficjalne statystyki rządu Izraela są oczywiście sfałszowane; liczba chrześcijan jest wyższa niż podają. […] Większość głównych wyznań chrześcijańskich ma świątynie na Ziemii Świętej, za wyjątkiem kościoła luterańskiego, którego rząd Izraela zakazał.
    Wiele miejscowych społeczności, pochodzących jeszcze z czasów Jezusa, jest chrześcijańskich. Duża część ludności palestyńskiej (wielu z obywatelstwem izraelskim) to chrześcijanie. Wielu Żydów etnicznych przyjęło Chrystusa, lecz ministerstwo spraw wewnętrznych Izraela uważa ich za żydów, bo nie uznaje wolności wyznania. Co najmniej 100 tys. osób z imigracji rosyjskiej lat 1990-ych to chrześcijanie, a ministerstwo oznajmiło ich żydami.

    Mimo to, rząd Izraela twierdzi, że chodzi o dychotomię żydzi-muzułmanie, pozbawioną znacznych powiązań z Chrystusem. Zapominają, że On był jednym z nas, że On przyszedł również dla nas. Nie ma lepszego świadectwa o tym niż Czarne Święta Bożego Narodzenia w Tel Awiwie.

  45. Zełda said

    Czysze pan pojał ta aluzja panie Mordka? Czy Sale jusz nikt nie maca?

Sorry, the comment form is closed at this time.

 
%d blogerów lubi to: